Braun zostanie aresztowany?! Terlikowski dociskał Korneluka. „W Jedwabnem ludzie mają powody do obaw” [VIDEO]youtube.com

http://www.youtube.com/watch?v=gmIVdi3JAX4&t=1545s

Zdjęcie

Tomasz Terlikowski w rozmowie z prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem pytał o aresztowanie Grzegorza Brauna. Właściwie ciężko powiedzieć, że pytał, bo raczej wyrażał ewidentną nadzieję na to i zachęcał do takich działań prokuratora krajowego. Co zabawne, sam przyznał, że „nie jest defraudacja na 140 mln zł”, jednak sprawa gaśnicy w Sejmie – przez Terlikowskiego określona jako „czyn antysemicki” – oraz „sytuacja w szpitalu w Oleśnicy”, czyli interwencja ws. mordowania nienarodzonych dzieci mają „rodzić niepokój pewnych środowisk”.

Tomasz Terlikowski pytał, czy też może bardziej podpuszczał prokuratora krajowego Dariusza Korneluka do aresztowania polskiego posła do Parlamentu Europejskiego Grzegorza Brauna. Korneluk wyjaśnił, że gdy „przyjdzie stosowna dokumentacja z PE”, wówczas dopiero Braun „zostanie wezwany przez prokuraturę okręgową we Wrocławiu i zostaną mu przedstawione zarzuty”.

– Zarzuty, a potem wniosek aresztowy? – dopytywał Terlikowski.

– Na pewno będzie analizowana. Ale tutaj mamy taki sam przykład. Żeby zastosować środek zapobiegawczy w stosunku do europarlamentarzysty, trzeba wystąpić z wnioskiem o… – wyjaśniał prokurator krajowy, na co wtrącił się znowu Terlikowski.

– Czyli będzie wniosek? – zapytał pracownik RMF FM.

– Nie. Nie mówię, że będzie, ale nie mówię też, że nie będzie. Taka teoretyczna możliwość istnieje, ale to prokurator prowadzący sprawę będzie decydował – podkreślił Korneluk.

Taka odpowiedź była jednak niewystarczająca dla Terlikowskiego. Jego zdaniem bowiem Grzegorz Braun „to jest osoba, w przypadku której chyba inna przesłanka do ewentualnego aresztowania” występuje.

– Możliwość ponownego popełnienia przestępstwa – przekonywał Terlikowski.

– Czy zachodzi to będzie oceniał prokurator prowadzący postępowanie – stwierdził prokurator krajowy Dariusz Korneluk.

– Ja oczywiście rozumiem. Ale pytam się pana. Bo wydaje się, że widzimy panie prokuratorze, że te czynności się powtarzają. A nawet momentami eskalują – kontynuował Terlikowski.

– Tak, ale nie zapominajmy też o rodzaju przestępstw, o innej przesłance, ogólnej. Ale także o przesłankach pozostałych szczególnych. Tylko i wyłącznie przesłanka, możliwości popełnienia przestępstw, które nie są zagrożone przez polski Kodeks karny jakimiś karami bardzo surowymi, to też powinno podlegać ocenie. I prokurator to robi. Jeśli będą przesłanki do wystosowania wniosku o tymczasowe aresztowanie w stosunku do pana… – tłumaczył znowu Korneluk, na co próbował przerywać mu Terlikowski.

– Zapewniam pana redaktora i państwa, że prokurator wystąpi ze stosownym wnioskiem do Parlamentu Europejskiego – dokończył Korneluk.

To wciąż nie zadowalało Terlikowskiego.

– Mamy ileś takich spraw, które się już toczą, mamy sprawę gaśnicy w Sejmie, czyli czynów antysemickich, łamiących te zasady. Mamy sytuację w szpitalu w Oleśnicy, bardzo skomplikowaną. Ile kolejnych, […] ja oczywiście rozumiem, że to może nie jest defraudacja na 140 mln zł, ale jednak w pewnych środowiskach rodzi to niepokój. Tzn. jeżeli pan europoseł pojawia się w Jedwabnem, no to ludzie, którzy uczestniczą w modlitwie mają powody do obaw – wmawiał prowadzący program.

– Doskonale to rozumiem, zgadzam się z panem. Natomiast dzisiaj to, czy ma być stosowany wniosek o areszt czy jakikolwiek inny środek zapobiegawczy, nie decyduje prokurator krajowy, zapewniam pana. Decyduje o tym prokurator, który prowadzi sprawę – powtórzył Korneluk.

– Ale wyobraża sobie pan areszt zastosowany wobec Grzegorza Brauna? – zapytał Terlikowski.

– Tak, wyobrażam sobie – odpowiedział Korneluk.

http://nczas.info/2025/11/14/braun-zostanie-aresztowany-terlikowski-dociskal-korneluka-w-jedwabnem-ludzie-maja-powody-do-obaw-video/

#braun #zamordyzm #usmiechnietapolska #lewactwo #folksdojcze #antypolonizm #antychrzescijanstwo

10

Trzaskowski nie odpuszcza uczestnikom Marszu Niepodległości. „Policja będzie wyciągać z tego konsekwencje”nczas.info

Co prawda na Marszu Niepodległości nie zanotowano jak na razie żadnych poważnych incydentów, ale media głównego ścieku oraz prezydent Warszawy Rafała Trzaskowskiego wskazują na „zbrodnię” niesłychaną, czyli odpalenie rac przez uczestników wydarzenia. „Policja będzie wyciągać z tego konsekwencje” – powiedział były kandydat na Prezydenta Polski.

Pomimo kłód rzucanych pod nogi uczestnikom, m.in. zamknięciu od 8 listopada Dworca Centralnego w Warszawie, Marsz Niepodległości przyciągnął tłumy osób.

Nie otrzymaliśmy informacji o żadnych incydentach. Było dużo pirotechniki, ale to taki chyba już nieodzowny element, który obserwujemy na Marszu Niepodległości – powiedział dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa Jarosław Misztal na konferencji prasowej po rozpoczęciu marszu.

Przekazał też, że marsz wyruszył z kilkunastominutowym opóźnieniem ze względu na obecność prezydenta RP. – Z informacji uzyskanych od służb wiemy, że prezydent już jest na marszu – powiedział Misztal. – Jest dużo uczestników, część dojeżdża jeszcze metrem, więc ten proces formowania całego marszu jeszcze jakiś czas potrwa – wyjaśnił.

Z kolei prezydent stolicy Rafał Trzaskowski w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że jeszcze nie ma statystyk dotyczących tego, ile osób bierze udział w Marszu Niepodległości. – Będziemy je podawać, jak marsz ruszy, bo wtedy będziemy mogli dokładnie policzyć, ile jest osób – wyjaśnił prezydent.

Przypomniał, że na terenie stolicy obowiązują zakazy m.in noszenia broni i zakazu używania dronów. – Jest również zakaz wojewody dotyczący środków pirotechnicznych. Jak widać, duża część uczestników nie zastosowała się do tego zakazu i policja będzie wyciągać z tego konsekwencje – grzmiał.

– Nie mogę spodziewać się, by marsz był niespokojny, bo pan prezydent zapowiedział swój udział. Mam nadzieję, że to podziała na wszystkich uczestników marszu w sposób dyscyplinujący i ten marsz w tym roku będzie spokojny, bo różnie to wyglądało w latach poprzednich. Bywało tak, że marsze były spokojne. Bywało tak, że mieliśmy do czynienia z łamaniem prawa, jeżeli chodzi o transparenty, wykrzykiwane slogany, a nawet odchodziło do dewastowania miasta – powiedział Trzaskowski.

http://nczas.info/2025/11/11/trzaskowski-nie-odpuszcza-uczestnikom-marszu-niepodleglosci-policja-bedzie-wyciagac-z-tego-konsekwencje/

#marszniepodleglosci #trzaskowski #antypolonizm

10

Niemieckich mediów nie przerażają przybysze z nożami. Przeraża ich polski Marsz Niepodległościnczas.info

Coroczny Marsz Niepodległości w Warszawie stał się jedną z największych demonstracji politycznej prawicy na świecie – pisze we wtorek niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jak dodaje, uczestnikami marszu są głównie wykształceni mężczyźni o prawicowych poglądach.

Warszawski korespondent „FAZ” Stefan Locke pisze, że oficjalnym powodem marszu jest upamiętnienie rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Przypomniał, że tradycja tych pochodów sięga lat 80. w komunistycznej Polsce.

Jak podkreśla Locke, w 2011 roku marsz „doznał przechyłu”, gdy kontrolę nad nim przejęły „ugrupowania skrajnie prawicowe” – Młodzież Wszechpolska i ONR – w celu „propagowania nacjonalistycznych i antyeuropejskich haseł. Marsz stał się magnesem dla nacjonalistów z całej Europy i sceną czasem brutalnych starć” – czytamy w „FAZ”.

Obecnie organizatorem wydarzenia jest stowarzyszenie, które stawia sobie za cel „obronę polskiej tożsamości, suwerenności i narodowych interesów oraz chrześcijańskiego porządku” – pisze Locke. Zaznacza, że w ostatnich latach marsz przebiegał w znacznej mierze pokojowo.

„Stał się największą coroczną demonstracją w Polsce i jedną z największych regularnie organizowanych demonstracji politycznej prawicy na świecie” – dodaje dziennikarz „FAZ”. Oprócz uczestników pragnących zademonstrować przywiązanie do Polski marsz przyciąga „prawicowych radykałów, przeciwników aborcji, homofobów i antysemitów, którzy swoim wojowniczym zachowaniem i pełnymi nienawiści hasłami odciskają piętno na wizerunku demonstracji”.

Autor zwrócił uwagę na wyniki badań prowadzonych przez zespół Polskiej Akademii Nauk pod kierownictwem dra Piotra Kocyby, który od 2019 r. przeprowadza ankietę wśród uczestników marszu. Wynika z nich, że ponad dwie trzecie uczestników to mężczyźni, ich średni wiek to 45 lat, a dwie trzecie z nich ma ukończone studia wyższe. Ponad 90 proc. uczestników interesuje się polityką i ma jednoznacznie prawicowe preferencje partyjne; 97 proc. deklaruje poparcie dla PiS lub Konfederacji. Preferują wolny rynek zamiast państwa socjalnego i mają raczej konserwatywne niż liberalne poglądy w sprawach socjalnych.

„Marsz jest demonstracją wykształconej, zorientowanej narodowo warstwy średniej” – cytuje Kocybę „FAZ”. „Wielu uczestników traktuje marsz jak symboliczną reakcję na rząd, który uważany jest za »obcy« czy wręcz »wrogi«”, przez co demonstracja staje się „wentylem” dla negatywnych emocji odczuwanych w reakcji na niekorzystne, zdaniem uczestników, zmiany polityczne.

http://nczas.info/2025/11/11/niemieckich-mediow-nie-przerazaja-przybysze-z-nozami-przeraza-ich-polski-marsz-niepodleglosci/

#Polska #marszniepodleglosci #niemcy #antypolonizm

12

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie. Żydowska propaganda, monitoring mediów i skuteczniejsze karanienczas.info

Rząd Tuska pochylił się nad losem Żydów w Polsce i zaprojektował uchwałę ws. przyjęcia dokumentu, który nosi miano „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030”. Oto, co znalazło się w rządowym projekcie.

„Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030” to dokument programowy, który definiuje „priorytety aktywności rządu w obszarze przeciwdziałania zjawisku antysemityzmu”. Projekt został opracowany przez resort sprawiedliwości – z udziałem MSWiA, MEN, MNiSW, MKDiN, MSiT, uczelni wyższych oraz Narodowego Instytutu Wolności. Nie ma charakteru legislacyjnego – zaznaczono.

Wśród celów rządowego projektu znalazło się m.in.: „budowanie świadomości na temat specyfiki zjawiska antysemityzmu oraz związanych z nim zagrożeń”.

W praktyce miałoby to oznaczać prowadzenie badań i analiz „dotyczących stanu świadomości społecznej na temat antysemityzmu w Polsce”, a następnie opracowanie wytycznych dot. definiowania przejawów antysemityzmu – oczywiście „oparte na wiedzy naukowej o charakterystyce antysemickich uprzedzeń w Polsce”.

„Antysemityzm” – szerokie pojęcie

Rząd chciałby także przeprowadzenia kampanii społecznej na temat „antysemityzmu i związanych z nim zagrożeń” oraz na temat jego zwalczania i „wspierania życia żydowskiego w Polsce”. Dodatkowo „edukowani” w tym temacie mieliby być politycy, urzędnicy i inne kategorie osób zatrudnionych w sektorze publicznym. Pojawia się w tym kontekście m.in. promocja definicji IHRA „jako narzędzia do zwalczania antysemityzmu”. A definicja ta jest niezwykle szeroka.

Przypomnijmy, że Polska pod rządami PiS, w październiku 2021 roku, uznała tę definicję. Resort kultury, kierowany wówczas przez Piotra Glińskiego, podkreślał, że „Polska jako członek Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Upamiętnienia Holokaustu (International Holocaust Remembrance Alliance – IHRA) poparła w 2016 r. przyjęcie przez Sojusz roboczej prawnie niewiążącej definicji antysemityzmu”.

Dodano też, że nasz kraj uznał „roboczą prawnie niewiążącą definicję antysemityzmu IHRA za ważny i oczywisty punkt odniesienia w przeciwdziałaniu temu zjawisku”. Definicja ta została przyjęta 26 maja 2016 roku.

„Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej” – czytamy w definicji IHRA.

Więcej przestępstw antysemickich

Ponadto rząd Tuska chce uczynić Polskę krajem „bez przestępstw motywowanych antysemityzmem”. Z tego powodu aparat państwowy ma skuteczniej ścigać „przestępstwa o charakterze antysemickim”.

W tym celu Rada Ministrów postuluje:

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie Policji i Prokuratury oraz wsparcie sytuacji ofiar”.

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie sądownictwa”.

„Zapewnienie właściwej ochrony przed przestępstwami o charakterze antysemickim w polskim prawie”.

„Usprawnienie procedur monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim”.

W projekcie wprost założono „zwiększenie liczby wszczynanych przez Policję dochodzeń oraz prowadzonych przez Prokuraturę postępowań dotyczących przestępstw o charakterze antysemickim poprzez zwiększenie świadomości i wiedzy wśród policjantów i prokuratorów na temat specyfiki takich przestępstw, uzyskiwanych dzięki właściwym szkoleniom, dystrybucji materiałów informacyjnych oraz kontaktom z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce”.

A zatem można założyć, że definicja przestępczego „antysemityzmu” ma się poszerzyć. Pod tym kątem ma być przeanalizowana praktyka sądów wobec takich przestępstw w ciągu ostatnich 10 lat. Policja i resort sprawiedliwości mają nieustannie monitorować statystyki dotyczące takich przestępstw i związanych z nimi postępowań.

Swoją rolę w tym procesie mają także odegrać „sygnaliści”, bowiem rząd chce informować obywateli, jakie procedury obowiązują przy zgłaszaniu takich przestępstw, a także ma szkolić organy ścigania z potrzeb i sytuacji ofiar lub zgłaszających.

„Stosowanie Wytycznych Prokuratora Generalnego w zakresie prowadzenia postępowań o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, w szczególności w zakresie legitymacji do składania zawiadomień z art. 256, 257 czy 119 KK oraz właściwej kwalifikacji określonych czynów jako spełniających znamiona przestępstw określonych w tych przepisach prawa, jak również podnoszenie świadomości w polskiej Policji w tym obszarze” – czytamy dalej.

Co więcej, ma zawiązać się międzynarodowa współpraca w obszarze wymiany wiedzy i doświadczeń orzeczniczych, w tym przede wszystkim dobrych praktyk. Sądy mają też pozyskiwać „wiedzę ekspercką” od „kompetentnych, specjalizujących się w tej tematyce biegłych”.

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie

Rząd chce też zlikwidować wszelkie „luki prawne” w zakresie nie tylko zwalczania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim, lecz także szerzej – przepisów dotyczących antysemityzmu w ogóle.

Luki te mają być niwelowane w porozumieniu z Żydami. „Przeprowadzanie konsultacji z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce oraz organizacjami pozarządowymi zajmującymi się problemem antysemityzmu podczas projektowania właściwych nowych lub nowelizowania istniejących przepisów prawa” – czytamy.

Polska ma też implementować wszelkie przepisy unijne. „Pełna implementacja najnowszych instrumentów prawa unijnego w obszarze nowych technologii oraz AI w odniesieniu do przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim” – napisano.

Na celownik zostaną wzięte „grupy skrajne dopuszczające się przestępstw o charakterze antysemickim” – będą pod lupą „właściwych organów państwa, przy współpracy z organizacjami żydowskimi, w tym w szczególności żydowskimi gminami wyznaniowymi”.

Tropienie i walka z antysemityzmem ma rozszerzyć na inne państwowe ośrodki. „Wykorzystanie potencjału instytucji publicznych do realizacji zadań w zakresie monitorowania tego typu przestępstw (działania Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Instytutów PAN, uczelni) poprzez uruchomienie i finansowanie konkretnych projektów i programów grantowych” – czytamy.

Prowadzone mają być także sondaże „umożliwiające wczesne przeciwdziałanie przestępstwom o charakterze antysemickim (analiza grup ryzyka narażonych na radykalizację antysemicką, grup narażonych na antysemicką mowę nienawiści, itp.)”.

Autocenzura mediów

Działania mają być także zintensyfikowane na linii mediów i internetu, które mają być „wolne od antysemityzmu oraz zniekształcania Holokaustu”. W tym punkcie rząd chce skupić się na „opracowaniu i wdrożeniu rozwiązań zapobiegania mowie nienawiści oraz antysemityzmowi” w:

radiofonii, telewizji oraz na platformach audiowizualnych,

prasie i mediach internetowych,

internecie

oraz na „przeciwdziałaniu zaprzeczaniu i zniekształcaniu Zagłady w mediach oraz internecie”.

Media publiczne i koncesyjne mają być „monitorowane” pod kątem treści antysemickich i przeciwdziałania im. Jako podstawę wskazano art. 18 pkt. 1 ustawy o RTV oraz przepisów wynikających z dyrektywy UE o świadczeniu audiowizualnych usług medialnych.

Dalej jest jeszcze ciekawiej, bowiem rząd Tuska zakłada m.in. „inicjowanie i wspieranie samoregulacji w zakresie tworzenia mechanizmów przeciwdziałających antysemityzmowi w usługach medialnych”, co może przywodzić na myśl po prostu autocenzurę.

Dalej rządzący projektują „edukację medialną, we współpracy ze społecznością żydowską”. Chodzi o tworzenie treści „uwrażliwiających na kwestie antysemityzmu i mowy nienawiści” oraz o „przeciwdziałanie stereotypom i uprzedzeniom, zwłaszcza w mediach publicznych”.

„Wprowadzenie odrębnych przepisów dotyczących zwalczania różnych przejawów mowy nienawiści w prasie drukowanej i internetowych portalach informacyjnych” – czytamy dalej ambitne cele rządu.

„Aktywne kontrolowanie największych platform internetowych w zakresie raportowania i usuwania przejawów antysemityzmu” – dodano, choć nie wiadomo, na czym owa kontrola miałaby polegać.

Tutaj również pojawia się instytucja „sygnalisty”, czy jak się kiedyś mówiło – „donosiciela”. „Stała współpraca z zaufanymi podmiotami sygnalizującymi w zakresie zwalczania antysemityzmu w sieci” – czytamy.

Oczywiście policja i prokuratura mają „efektywnie” ścigać przestępstwa o charakterze antysemickim w internecie.

Edukowani z antysemityzmu mają być właściciele portali i platform. Będą uczeni „dobrych praktyk w zakresie samoregulacji oraz usuwania treści antysemickich”.

Ponadto „wspierane” będą inicjatywy mające na celu „przeciwdziałanie zaprzeczaniu/zniekształcaniu Holokaustu w sieci, w tym ściślejsze współdziałanie w ramach UE i organizacji międzynarodowych nad stworzeniem nowych, skutecznych mechanizmów przeciwdziałania tym zjawiskom oraz potencjalnych zagrożeń związanych z dezinformacją lub będących konsekwencją rozwoju AI”.

Edukacja kluczem do formatowania umysłów

Cały odrębny punkt poświęcono także „edukacji o antysemityzmie i Holokauście”. Chodzi o edukację w szkołach na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym, na uczelniach wyższych, a także o „edukację publiczną”. I tu rząd projektuje utworzenie Zespołu ds. Edukacji o Holokauście i Antysemityzmie, w którym mieliby się znaleźć „eksperci i nauczyciele”. Ma on działać w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Nauka o antysemityzmie ma być wdrożona w ramach podstawy programowej – już w bieżącym roku.

„Poruszanie tematyki antysemityzmu i teorii spiskowych w ramach wprowadzonego w 2025 przedmiotu Edukacja Obywatelska” – czytamy.

„Rekomendacje podręczników oraz materiałów edukacyjnych do nauczania historii i kultury Żydów oraz Holokaustu przez MEN jako książki pomocnicze do nauczania historii” – napisano dalej.

Nauczyciele mają mieć możliwość odbycia szkoleń z zakresu tematyki żydowskiej oraz dostęp do polskich wersji materiałów dydaktycznych dla nauczycieli stworzonych przez Radę Europy, OBWE/ODIHR i UNESCO. Z kieszeni podatników finansowane mają być również działania mające na celu edukację o lokalnych społecznościach żydowskich.

„Monitorowanie efektów kształcenia o Holokauście, antysemityzmie i dziedzictwie polskich Żydów dzięki systematycznym badaniom sprawdzającym poziom wiedzy i przekonań polskiej młodzieży” – czytamy dalej. Dzieci mają się uczyć, że zagłada Żydów była „konsekwencją uprzedzeń antysemickich”.

Pieniądze będą przepalane także w inny sposób. „Uruchomienie w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki ścieżki finansowania projektów dotyczących dziedzictwa żydowskiego, historii i kultury Żydów, problematyki antysemityzmu i jego następstw” – czytamy.

„Wsparcie dla organizacji pozarządowych w zakresie kampanii informacyjnych przeciwdziałających antysemityzmowi i jego konsekwencjom” – zapowiada rząd.

Na uczelniach wzmocnione ma być natomiast działanie „instytucji antydyskryminacyjnych”, które będą „przeciwdziałać radykalizacji” oraz „obecności treści o charakterze antysemickim”.

„Stworzenie mechanizmów szybkiego reagowania na zdarzenia o charakterze antysemickim (integracja działań wewnętrznych uczelni, ew. policji, straży miejskiej) przy pełnym zachowaniu autonomii akademickiej” – czytamy dalej.

Antysemityzm nie uchowa się także w sporcie. „Wypracowanie i wdrożenie mechanizmów systemowego monitorowania i skutecznego reagowania na incydenty antysemickie w sporcie, przy współpracy ze środowiskiem sportowym, w tym z PZPN” – napisano.

Czego (tylko) Żydom potrzeba

Z troską natomiast traktowane będą „potrzeby oraz bezpieczeństwo społeczności żydowskiej i jej dziedzictwa”. Wzmocnione mają być „niezbędne środki bezpieczeństwa”, by chronić Żydów i instytucje żydowskie, w tym miejsca kultu. Co to oznacza w praktyce, nie wiadomo.

Instytucje państwa polskiego oraz służby mają stale współpracować z organizacjami żydowskimi oraz instytucjami, fundacjami, stowarzyszeniami zajmującymi się historią i kulturą Żydów. Ma to na celu „przeciwdziałanie i skuteczne reagowanie w przypadku potencjalnych zagrożeń wymierzonych w społeczność polskich Żydów, incydentów o charakterze antysemickim, dewastacji miejsc pamięci lub kultu (w tym synagogi, cmentarze) w tym mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści”.

„Regularne, przynajmniej raz w roku wystąpienie MSWiA, Ministra ds. Równości oraz Ministra Sprawiedliwości podczas posiedzeń Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP, podejmujące stan bezpieczeństwa społeczności żydowskiej oraz kwestiom przeciwdziałania antysemityzmowi w Polsce” – zapowiedziano.

Co więcej, „wzmacniana” ma być pamięć o holokauście i polskich Żydach – m.in. poprzez „wsparcie inicjatyw oraz projektów społecznych i edukacyjnych upamiętniających Żydów oraz Zagładę”. Mają temu służyć także badania nad holokaustem i współpraca międzynarodowa.

„Wsparcie dla istniejących jednostek badawczych oraz instytucji zajmujących się upamiętnianiem Holokaustu i społeczności żydowskiej w Polsce, w tym dla polskich instytucji działających w ramach European Research Infrastructure Consortium-European Research Holocaust Infrastructure.

Gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc. Instytucjonalna ochrona przed procesami typu SLAPP za badania w tym obszarze, świadczona przez pracodawców (uczelnie publiczne, instytuty PAN)” – zaplanowano. Procesy typu SLAPP to „strategiczne postępowanie sądowe przeciwko udziałowi społecznemu”, czyli obciążanie niewygodnych ludzi procesami sądowymi, ich kosztami, by zniechęcić ich do dalszej działalności.

„Ścieżka finansowa na działania lokalne na rzecz ochrony dziedzictwa żydowskiego i pamięci o Żydach (dedykowany program grantowy; warunkiem uzyskania finansowania działań dotyczących cmentarzy opinia Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy przy biurze Naczelnego Rabina RP)” – zapowiedziano.

„Dążenie do włączenia przedstawicieli społecznych organizacji żydowskich działających w sferze polityki pamięci oraz badań historycznych dotyczących dziedzictwa żydowskiego oraz badań nad Holokaustem – w trybie obowiązujących przepisów prawa dotyczących muzeów i instytucji kultury – do procesu decydowania o instytucjach kultury i miejscach pamięci dotyczących społeczności żydowskiej (opiniowanie dyrektorów, włączenie ekspertów delegowanych przez społeczność do rad) w celu uniknięcia zawłaszczania kulturowego” – dodano.

Ma odbywać się także „facylitacja współpracy samorządów lokalnych z organizacjami żydowskimi”.

Ponadto rząd chce „szeroko zakrojonej” cyfryzacji archiwów zawierających dokumenty na temat życia żydowskiego i Zagłady w Polsce.

http://nczas.info/2025/11/09/zaden-sie-nie-przesliznie-propaganda-monitoring-mediow-i-skuteczniejsze-karanie/

#tusk #zydzi #antypolonizm #antysemityzm #Polska

14

Antypolski dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz odwołany ze stanowiskanczas.info

Wadliwe zamierzenia programowe, polityka komunikacyjna i decyzje zarządcze są powodem odwołania Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego – poinformowała w piątek ministra kultury Marta Cienkowska.

– Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze – powiedziała ministra kultury Marta Cienkowska podczas piątkowej konferencji prasowej, informując o odwołaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego.

Cienkowska podjęła także decyzję o powołaniu na stanowisko dyrektora Instytutu Karola Madaja. „Dobrze zna Instytut Pileckiego. Pracował także w Instytucie Pamięci Narodowej, w Muzeum Historii Polski, a także pełnił obowiązki dyrektora i był dyrektorem Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowie Mazowieckiej”.

Decyzję o odwołaniu Ruchniewicza skomentowała eurposeł z Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

„Presja ma sens! Krzysztof Ruchniewicz, antypolski szef Instytutu Pileckiego, został wreszcie ODWOŁANY!” – napisała Zajączkowska.

„Rząd Tuska bronił go tygodniami i to po tym jak proponował dyskusje o „zwrotach dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec”, kazał odwołać berlińską konferencję na temat zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki oraz stwierdził, że sprawa reparacji dla Polski od Niemiec „to temat zamknięty”. Mimo podejmowania działań jawnie sprzecznych z polskim interesem narodowym trzymali go na stanowisku ile tylko zdołali.”

„Niesamowite pasmo kompromitacji, zarówno ze strony prof. Ruchniewicza jak i całego rządu. Dopiero nagłaśnianie tych spraw i gigantyczna fala krytyki z wielu stron sprawiła, że pękli i odpuścili obronę tej ośmieszającej Polskę persony.”

„Oby następny prezes nie hańbił swoimi działaniami Instytutu, którego patronem jest nasz polski bohater i będzie reprezentował polskie interesy, a nie niemieckie. Ale zdaję sobie sprawę, że z tym rządem to mało prawdopodobne” – zakończyła Ewa Zajączkowska-Hernik.

Ruchniewicz był szefem Instytutu Pileckiego od listopada 2024 r. W sierpniu zwolnił ze stanowiska szefową IP w Berlinie Hannę Radziejowską. Radziejowska w trakcie poufnej korespondencji z resortem kultury w marcu zgłaszała swoje obawy dotyczące planowanego seminarium przez organizowanego przez Ruchniewicza. 3 kwietnia pracownik MKiDN poinformował ją, że jej zgłoszenie jest objęte ochroną na podstawie ustawy o ochronie sygnalistów. MKiDN twierdzi jednak, że Radziejowskiej nigdy nie przysługiwała taka ochrona, ponieważ status przyznał pracownik, który nie miał do tego uprawnień.

http://nczas.info/2025/08/29/antypolski-dyrektor-instytutu-pileckiego-krzysztof-ruchniewicz-odwolany-ze-stanowiska/

#pilecki #usmiechnietapolska #folksdojcze #antypolonizm

12

Na Polaków można srać i łgać na ich temat, a nie będzie problemu. A spróbuj głośno powiedzieć coś przeciwnego, niż mówią bajki wyssane z obrzezanego palca, to echo połajanki i oburzenia usłyszysz, jak okrąży całą Ziemię

Zdjęcie

#kurwaludzka #sikorski #polityka #antypolonizm

23

„Mała, krępa Żydówka”. Bestia, która zasłaniała się antysemityzmemnczas.info

Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie, posługując się imieniem i nazwiskiem Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Naczelnej Prokuratury Wojskowej Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (zajmującego się walką z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”.

Zdjęcie

W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu akowców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.

Bezprawność decyzji wobec Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła aresztowanie dopiero po 11 dniach od zatrzymania generała, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r., przedłużając areszt Fieldorfowi – podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.

Faktyczny wyrok śmierci

– Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć „Nila” była taka sama, jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy – mówiła mi przed laty Maria Fieldorf-Czarska, córka generała.

Gdy ważyły się losy wydania zbrodniarki Polsce, tygodnikowi „Sunday Telegraph” Maria Fieldorf powiedziała: „Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości, której mojemu tacie odmówiono”.

Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: „Z prokurator Wolińską będzie tak jak z sędzią Marią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu”.

16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła – pod zmienionym nazwiskiem Górowska – w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o „mord sądowy”.

Polski Pinochet

W 1999 roku, kiedy w „Życiu Warszawy” ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi nieodżałowany varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej stalinowskiej prokurator, prowadzący śledztwo mówił: „Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej. W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski”.

Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r. stwierdził: „Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka”.

Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. „Daily Mail” pisał: „W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję”.

„The Sunday Times”: „Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?”.

„W śledztwie”

– Mała, krępa Żydówka. Zawsze przyjmowała w mundurze, który jej pękał. Siedziała na krześle, nigdy nie wstawała. Chodziłam do niej przez dwa i pół roku, co dwa tygodnie. Zawsze jak automat powtarzała te same słowa: sprawa w śledztwie” – opowiadała mi Hanna Mickiewicz, żona szefa wywiadu przemysłowego AK. Zatrzymany przez bezpiekę w 1950 r. Adam Mickiewicz miał szczęście – ze zniszczonym zdrowiem, ale wyszedł z więzienia.

Innego AK-owca Juliusza Sobolewskiego Wolińska aresztowała w 1953 roku. Jego żona Krystyna Sobolewska po wielu staraniach została dopuszczona do gabinetu Wolińskiej. Pani pułkownik siedziała za wielkim stołem, zza którego ledwo ją było widać. Krystyna pytała o ratunek dla niewinnie przetrzymywanego męża, co Wolińska skwitowała krótkim: „to najgorszy dzień w moim życiu, bo umarł Stalin”. I wyrzuciła Sobolewską z gabinetu.

Juliusz Sobolewski zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia w katowni przy ul. Rakowieckiej okazały się celowymi naświetleniami). I na nic się zdało złagodzenie kary śmierci, o którym postanowił były konkubent Wolińskiej – „ludowy” gen. Franciszek Jóźwiak (przedwojenny działacz WKP(b) i KPP; partyzant GL i AL, potem twórca i pierwszy komendant MO, wiceminister bezpieki; w 1956 r. Wolińska dała kosza Jóźwiakowi, wiążąc się ponownie z poślubionym w 1940 r. Włodzimierzem Brusem – naprawdę Beniaminem Zylberbergiem, politrukiem w armii Berlinga, potem stalinowskim ekonomistą, w końcu rewizjonistą).

Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: – Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym – żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.

Żona Radka Sikorskiego

„Fajna pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy się dowiedziałem – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji” – mówił „Gazecie Wyborczej” Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach osiemdziesiątych u jej męża prof. Włodzimierza Brusa. Jego państwo Brusowie wpuścili do domu, a potem podejmowali podwieczorkami. I zainspirował się tym, „ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku”. Tak powstała jedna z głównych bohaterek „Idy” – Wanda (w tej roli Agata Kulesza).

Na te kilka osobowości Wolińskiej zwróciła kiedyś uwagę Anna Applebaum, żona Radka Sikorskiego, i w 1998 r. napisała tekst: „The Three Lives of Helena Brus” („Trzy życia Heleny Brus”), akcentując, że w czasie wojny była w warszawskim getcie i to zdeterminowało jej późniejsze losy.

Bardziej pryncypialna była „Gazeta Wyborcza”, która przez wiele miesięcy przemilczała zbrodnie Wolińskiej, a w końcu – gdy sprawa stała się zbyt głośna – opublikowała sążnisty materiał. Podkreślano w nim, że fakt przebywania w getcie zmywał jej późniejsze winy – na zawsze pozostała ofiarą, nigdy katem. Jakże podobnie zabrzmiała potem Jewish Telegraphic Agency: doznawane w getcie cierpienia uprawniły Wolińską do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).

Z kolei „The Independent” podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z Holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony uderzył też „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany? (…) Polski antysemityzm odradza się w sposób alarmujący”.

Antysemicka akcja

– Podpis ppłk Wolińskiej figuruje na moim akcie oskarżenia czerwonym ołówkiem. Zatwierdzając go, wiedziała, że działałem w Żegocie (podziemnej Radzie Pomocy Żydom). Jestem przykładem, że tłumaczenia pewnych ludzi wokół Wolińskiej i jej samej, że trwa wokół niej jakaś antysemicka akcja, są bzdurą – komentował Władysław Bartoszewski.

Kiedy w latach 50., jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać „w śledztwie” tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Wolińska nakazy aresztowania wydawała co prawda mechanicznie, nie zapoznając się z aktami sprawy (sama potwierdziła to w liście do Marii Fieldorf-Czarskiej, ale wtedy jeszcze nie mówiło się o jej ekstradycji), jednak w sposób świadomy – z myślą o wyeliminowaniu przeciwników politycznych.

Żona jest… kozłem ofiarnym

A jak tłumaczyła się Wolińska? W wywiadach dla brytyjskiej prasy (z polską nie chciała rozmawiać) oznajmiła, że ta „kretyńska sprawa” jej „nic, a nic nie obchodzi”. Że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic ją nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty „ukręciłaby łeb”.

Już w „ludowej” partyzantce: Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, pod wdzięcznym pseudonimem „Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a nawet „załatwiła” odsiadkę.

Heleny Wolińskiej bronił Włodzimierz Brus, twierdząc, że żona jest… kozłem ofiarnym. Po wyjeździe z Polski państwo Brus osiedli w willowej dzielnicy Oksfordu. On wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Ona uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Przedstawiciele polskiej emigracji zapamiętali, że wręcz demonstracyjnie popierała „Solidarność” i potępiała stan wojenny.

Podwieczorek ze zbrodniarzem zobowiązuje…

W „Idzie” Pawła Pawlikowskiego Wanda popełnia samobójstwo. W rzeczywistości Wolińska zmarła śmiercią naturalną – jak już pisaliśmy – w 2008 r. w Oksfordzie. „Rzeczpospolita” napisała: „Zgodnie z oficjalnym komunikatem jej pogrzeb miał się odbyć w miejscowym kościele. Ludzie, którzy przybyli na uroczystość, dowiedzieli się jednak, że o tej porze odbędzie się ceremonia pochówku kogoś innego. W ten sposób rodzina Wolińskiej zmyliła osoby postronne i dziennikarzy, którzy chcieli wziąć udział w pogrzebie. Wolińską pochowano w tajemnicy dwa dni wcześniej. W ceremonii w obrządku żydowskim wzięło udział ok. dziesięciu osób, między innymi prof. Kołakowski. Uroczystość miała przebiegać w bardzo spokojnej atmosferze. Nic nie zakłóciło pogrzebu komunistycznej prokurator”.

Kilka miesięcy później, w lipcu 2009 r., prof. Leszek Kołakowski podążył za swoją przyjaciółką. Nie wiemy, czy w ostatniej drodze zbrodniarki uczestniczył Paweł Pawlikowski. W końcu wspólne podwieczorki do czegoś zobowiązują…

http://nczas.info/2025/04/20/mala-krepa-zydowka-bestia-ktora-zaslaniala-sie-antysemityzmem/

#Polska #zydzi #antypolonizm #antysejsmityzm #antysemityzm #mordercy #prl

20

Przerwa na reklamę

Fundacja Non-Profit

Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu

Zrobimy wszystko, aby walczyć o dobre imię Polski i narodu Polskiego. Będziemy walczyć na każdym polu, aby ścigać oszczerców i osoby, które dopuszczają się fałszowania naszej historii.

http://fundacjaoma.pl/

#oma #antypolonizm #Polska

16

Komu są potrzebni „polscy naziści”? Pani ministra wszystko wytłumaczynczas.info

Na pewno polscy naziści przydaliby się Niemcom w latach 40. XX wieku. Niemcy byli inkluzyjni i otwarci na różnorodność, mieli specjalne jednostki SS dla niemal wszystkich narodów, z którymi stykali się podczas wojny. Duże było wzięcie na mundur z podwójnym emblematem strajku kobiet, jednak wśród licznych ochotniczych formacji cudzoziemskich.

Niemcy nie mieli Polaków. Nie było chętnych po naszej stronie ani też specjalnego entuzjazmu po niemieckiej, woleli nas mordować w licznych miejscach straceń, katowniach, obozach koncentracyjnych. Chociaż gdyby wtedy było w Polsce więcej dzisiejszych „europejczyków”, to kto wie? Ciekawe, czy Niemcom udałoby się sformować z nam współczesnych kolaborantów pełnoetatową dywizję SS. Wtedy jednak nie dało się tego zrobić i Polacy jako naród i państwo masowo nie poszli na kolaborację.

Zdjęcie

Cierpią z tego powodu mieszkańcy kraju Polin. Tak pragną zasłużyć na uznanie swych zachodnich mistrzów, i tak bardzo chcą wywyższyć się nad tożsamościowych Polaków, że oskarżą nas o wszystko, choćby o nazizm, obozy śmierci i Holokaust. Oskarżyliby nas zresztą o cokolwiek, byleby tylko jeszcze bardziej dopiec i poniżyć tych znienawidzonych ludzi, pośród których zmuszeni są mieszkać i których języka muszą używać. Okażmy im nieco współczucia, empatycznie wczujmy się w ich emocje.

Idą na ten przykład ulicą, patrzą, a tu – Polacy! To straszne! Przechodzą obok takiego dziwnego budynku, przez miejscowych zwanego kościołem, a tam – katolicy! Zgroza! Wejdą do jakiegoś lokalu na sojowe latte, i co widzą? Białych! Koszmar! Wydostaną się poza swoje lofty i rezydencje, i co napotkają? Normalność! Tego już za wiele, to się musi skończyć, tu jest stanowczo za dużo tych … i tu szukają największej obelgi, jaką ich lewackie umysły są w stanie pojąć, i po chwili pamięć podpowiada najgorsze słowo: nazista! I wtedy – Heureka! Lewacki umysł pojął! Tu jest za dużo nazistów! Trzeba to zmienić! Nasycić różnorodnością, wymieszać kulturowo z imigrantami, zdepopulować! Pamiętają z własnych tradycji rodzinnych, jak to dziadkowie nauczali, co trzeba tu zrobić. Tak, dziadek to był ktoś, on zmienił nazwisko, on dużo wiedział, Talmud cytował z pamięci, to był mądry człowiek. Nie to, co dziś, w tych czasach upadku, gdy z pamięci już nie potrafią, z kartki muszą czytać.

Pani ministra wszystko wytłumaczy

Tak więc Polacy dowiedzieli się, że była sobie kiedyś II Wojna Światowa, gdy Niemcy okupowali Polskę, a polscy naziści zbudowali obozy, najpierw pracy, potem masowej zagłady. Rozbiór logiczny tego zdania pozwala stwierdzić, że Niemcy i naziści to dwie różne grupy, że niemiecka okupacja była chyba dość wolnościowa, skoro polscy naziści nie byli Niemcami i mogli budować obozy. Polacy dowiedzieli się o tym nieco przypadkiem, dzięki przeciekom z międzynarodowej konferencji. Impreza odbyła się w Krakowie w dniach 27 i 28 stycznia z okazji 80 rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau. Warto podkreślić, że całe obozowe przedsięwzięcie od początku było organizowane przez Niemców, aby przetrzymywać i likwidować tam Polaków, Żydzi jako więźniowie dotarli tam później.

Konferencja, jak czytamy na stronach rządowych, to część większego projektu, trwającego od 2008 r. Takie konferencje organizowane są co dwa lata, spotykają się na nich edukatorzy historyczni z Izraela, Niemiec i Polski, zrzeszeni w organizacji Education International, i wymieniają się doświadczeniami i pomysłami na nauczanie o Holokauście, antysemityzmie i faszyzmie. W tym roku konferencja zorganizowana była przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, a oprócz nauczycieli szkolnych zostali też zaproszeni międzynarodowi edukatorzy historyczni, zatrudniani w muzeach i miejscach pamięci. Tytuł konferencji był znamienny: „My jesteśmy pamięcią. Nauczanie historii to nauka rozmowy”.

To też można rozbierać logicznie i poddawać interpretacji. Z całości można wywnioskować, że było to zebranie specjalistów od nauczania o Holokauście, faszyzmie i antysemityzmie, że ta zebrana grupa sobie rozmawia i ustala, co ma być pamięcią historyczną, która następnie będzie nauczana w szkołach, muzeach i miejscach pamięci. Takie rozumienie nauki zgadza się ze współczesnym, postmodernistycznym paradygmatem konstruktywizmu. Wszystko jest konstruktem społecznym, prawda obiektywna nie istnieje, jest tylko narracja, ustalana w procesie dyskursu, który kończy się konsensusem. Konferencja była sponsorowana przez niemiecką Fundację Friedricha Eberta, więc kształt konsensusu nie powinien nikogo dziwić. A jednak zadziwił, ale nie na tamtej sali.

Znowu te złe białe mężczyzny…

Strona polska (w sensie technicznym) reprezentowana była przez osoby oficjalne – Ministra Edukacji Narodowej Barbarę Nowacką, prezesa ZNP Sławomira Broniarza, oraz osoby naukowe wygłaszające referaty. Pani minister wygłosiła mowę, w której padły właśnie te słowa o polskich nazistach, budujących obozy śmierci. Zdziwiło to wielu ludzi w Polsce, choć nie powinno. Znać, jak mało dobroludziści wiedzą o lewackim myśleniu, ukształtowanym przez neomarksizm do spółki z postmodernizmem. Prawdą nie są fakty, ale ich interpretacje, a sprawcą zła zawsze jest biały, heteroseksualny mężczyzna, katolik, Polak.

Nie są chyba też Polacy świadomi narracji tworzonej zgodnie przez historyków i polityków z pewnych krajów, przenoszącej odpowiedzialność za Holokaust na Polaków, czego wyrazem była sprawa Jedwabnego. Czyżby też nasi rodacy zapomnieli już o ustawie Kongresu Stanów Zjednoczonych nr 447, popierającej roszczenia majątkowe do Polaków? To, że teraz nic się z tym nie dzieje, nie znaczy, że nie będzie. Polacy postawili opór, powstał duży ruch Stop 447, wypadało na pewien czas sprawę odłożyć. Jakim wielkim prezentem dla roszczeniowców byłoby obarczenie Polaków odpowiedzialnością za Holokaust?

Winny nie może się bronić ani korzystać z owoców swojej zbrodni. A jeśli ktoś niesłusznie obwiniany uwierzy w swoją winę, sam podda się karze. Jeśli Polacy uwierzą, że to ich przodkowie budowali obozy zagłady, uwierzą też w ich odpowiedzialność za śmieć milionów. Wówczas skruszeni sami oddadzą swą własność w obce ręce, aby tylko zwolnić się z odpowiedzialności i oczyścić sumienie. Jeśli jakiekolwiek pokolenie Polaków da się przekonać, że Polacy zrobili Holokaust, to do końca świata się nie wypłacą i nie oczyszczą się z winy. Czy jest lepszy sposób, aby Polacy w to uwierzyli niż powszechne nauczanie w szkołach? Na konferencji wszak była pani Minister Edukacji, pan prezes ZNP, czyli głównego związku nauczycieli w Polsce. Resort edukacji pracuje usilnie nad całkowitą rewolucją w polskiej szkole, tak aby była dopasowana do szkoły unijnej.

Ta edukacyjna przemiana zapowiadana jest na 2026 rok, i w tym samym czasie Polska ma wejść do unijnego Europejskiego Obszaru Edukacyjnego. Kto nam zagwarantuje, że z ust osoby identyfikującej się jako ministra edukacji nie usłyszymy założeń nowej nauki historii? Kto nas zapewni, że po zmianach wszystkie polskie dzieci nie będą uczone o polskich nazistach? A nawet jeśli zapewni, na jakiej podstawie mamy ufać? Pani minister Nowacka, pani wiceminister Lubnauer, pan premier Tusk orzekli, że czytana z kartki wypowiedź była przejęzyczeniem, więc nikt nie powinien się czepiać, nadal zmieniamy Polskę. Polacy, nic się nie stało, gramy dalej. Rząd pokazał swój konstruktywizm, narracja na miarę Monty Pythona.

To nie jedyne osiągnięcie tego resortu. Forsowanie Edukacji Włączającej, wykreślenie prac domowych, jednej piątej wiedzy, tożsamościowych lektur, HiT-u, ograniczenie religii, likwidacja WDŻ, wprowadzenie unijnej edukacji obywatelskiej i edukacji seksualnej, realizującej cele depopulacyjne WHO (na świecie jest za dużo nazistów, czyli po lewacku normalnych ludzi). To wszystko coś mocno podobne do niemieckiego Generalplan Ost z 1941 r. Tam też była promocja aborcji, antykoncepcji, redukcja wiedzy, usunięcie wszystkiego, co polskie.

Co więc my, Polacy możemy zrobić z takimi wyzwaniami i zagrożeniami? Blokować wszelkimi sposobami reformę edukacji w 2026 roku; naciskać na obecną opozycje, aby po dojściu do władzy cofnęła zmiany Nowackiej do stanu z grudnia 2023 r. ; dbać o dobrą edukację i wychowanie swoich dzieci, nie dać ich ogłupić i zdeprawować; podjąć współpracę z oddolnymi organizacjami, które już działają, np. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, Nauczyciele dla Wolności, Rodzice Chronią Dzieci. I nade wszystko prędko zacząć odtwarzać elitę organiczną narodu i zacząć budowę trwałego poparcia społecznego dla przyszłego rządu narodowego.

http://nczas.info/2025/02/15/komu-sa-potrzebni-polscy-nazisci-pani-ministra-wszystko-wytlumaczy/

#Polska #usmiechnietapolska #lewactwo #bolszewicy #zydzi #antypolonizm

16

Miliony z pieniędzy podatników na ekstremizm w ramach „walki z ekstremizmem”. Braun: „A u nas jest inaczej? Organizowanie lewackich i łżeprawackich szczujni…”nczas.info

Sławomir Ozdyk przywołał artykuł z „Bilda”. Zwrócił uwagę, że organizatorzy protestów w Niemczech są wspierani milionami euro. Grzegorz Braun z kolei podkreśli, że podobny problem występuje od lat w Polsce.

„W ostatnich tygodniach Niemcy stały się areną masowych protestów 'przeciwko prawicy’. Setki tysięcy osób wyszły na ulice miast takich jak Berlin, Monachium czy Stuttgart. Jak ujawniają medialne doniesienia, organizatorzy tych demonstracji często otrzymują znaczące wsparcie finansowe z budżetu państwa” – napisał Ozdyk.

„Portal 'Nius’ jako pierwszy poinformował, że liczne organizacje stojące za demonstracjami są (współ)finansowane ze środków publicznych. Oznacza to, że podatnicy nieświadomie sponsorują wydarzenia polityczne, które niejednokrotnie są wymierzone w określone partie polityczne” – dodał.

Następnie wyliczył kilka tych organizacji, które otrzymywały wsparcie. Wyliczył „München ist bunt – Mobachium jest kolorowe”, „Zusammen gegen Rechts – Razem przeciwko prawicy”, „Omas gegen Rechts – Babcie przeciwko prawicy” i „Bund für Umwelt und Naturschutz Deutschland (BUND)”. Otrzymywały one nawet do 5 milionów euro od samorządów jak i rządu federalnego.

Oficjalnie, pretekstem do wsparcia były „promocja demokracji” oraz „walka z ekstremizmem”.

„Czy to transparentne? Bliskie powiązania polityków z organizatorami protestów budzą kontrowersje. Pytania o przejrzystość finansowania i możliwe wykorzystanie funduszy państwowych do prowadzenia działań politycznych pozostają otwarte” – podkreślił Ozdyk.

Sprawę skomentował także Grzegorz Braun, który zwrócił uwagę na KOPiS-owskie podobne inicjatywy w Polsce.

„A u nas, czy jest inaczej? Organizowanie lewackich i łże-prawackich jaczejek, szczujni, parad i kampanii, czyż mogło się obyć bez rządowych czy zagranicznych fundatorów?” – skomentował na X Grzegorz Braun.

„Pilnie potrzebna ustawa o agentach zagranicznych – wzorem poważnych państw, USA i Rosji – !Prześwietleniu przez służby trzyliterowe podlegać powinny takie flagowe projekty rządzących, jak marsze czarownic, parady dewiantów czy „Kampus” @Platforma_org, ale i „Wielki projekt” czy osławione już „pikniki patriotyczne” @pisorgpl” – podsumował.

http://nczas.info/2025/02/10/miliony-z-pieniedzy-podatnikow-na-ekstremizm-w-ramach-walki-z-ekstremizmem-braun-a-u-nas-jest-inaczej-organizowanie-lewackich-i-lzeprawackich-szczujni/

#braun #antypolonizm #lewactwo

10

Trump odciął im finansowanie. Pasożytnicze organizacje chcą teraz pieniędzy od polskich podatnikównczas.info

Po zawieszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa pomocy zagranicznej liczne organizacje pozarządowe w Polsce, głownie lewicowe, straciły finansowanie z tego źródła. I co teraz? Teraz chcą żeby finansować ich z pieniędzy ukradzionym przez rząd Polakom. Oni nie potrafią zarabiać inaczej niż przez pasożytowanie.

Amerykański prezydent Donald Trump 20 stycznia, w pierwszym dniu urzędowania, podpisał rozporządzenie wstrzymujące na 90 dni wszystkie międzynarodowe programy pomocowe. Tłumaczył to potrzebą dostosowania wydatków do polityki „America First”, stawiającej na pierwszym miejscu interesy USA.

Za większość pomocy zagranicznej USA odpowiadają USAID (istniejącą od 1961 r. Amerykańska Agencja ds. Rozwoju Międzynarodowego) i Departament Stanu. Jak podał Ośrodek Studiów Wschodnich w analizie dotyczącej decyzji Trumpa, w roku 2022 – ostatnim, z którego dostępne są pełne dane – wyniosła ona 61,7 mld dolarów.

USAID działał w ponad 100 krajach świata. Z amerykańskiej pomocy korzystały również polskie organizacje pozarządowe, głównie lewicowe, tęczowe, prawoczłowiecze itp. oraz media.

„W niektórych przypadkach 27 stycznia okazało się, że umowy zawarte w ramach tego wsparcia nie obowiązują i w ramach danego projektu możliwe jest zaakceptowanie wydatków poniesionych jedynie do 24 stycznia. Fundacje i stowarzyszenia są w różnej sytuacji, ale może to oznaczać np. brak środków na wypłacenie wynagrodzeń zespołowi, czy np. opłacenia mieszkania wynajmowanego przez daną organizację potrzebującym” – powiedziała PAP Katarzyna Batko-Tołuć, wiceprezeska i dyrektorka programowa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Wyjaśniła, że oszacowanie, jak wiele organizacji w Polsce korzystało z zamrożonej przez Donalda Trumpa pomocy oraz jakie są w to w sumie kwoty jest trudne, ponieważ pieniądze z USAID nie płynęły bezpośrednio do beneficjentów, ale dzieliły je międzynarodowe agendy. To m.in. ONZ, UNHCR i WHO.

Skutki decyzji prezydenta USA odczuło bezpośrednio Polskie Forum Migracyjne, które w ostatnich latach korzystało ze środków międzynarodowych organizacji, w tym zagranicznych organizacji humanitarnych, które z kolei w dużej mierze finansowane są ze środków amerykańskich. „Wstrzymanie amerykańskiego wsparcia działań humanitarnych spowodowało, że z dnia na dzień dostaliśmy instrukcję, że musimy część projektów natychmiast przerwać” – powiedziała PAP Agnieszka Kosowicz, szefowa PFM. „Usłyszałam o organizacji, która ma wstrzymane 70 proc. finansowania. My – 11 proc.” – dodała.

Dr Dominika Bychawska-Siniarska pomagała polskim wydawcom w pozyskiwaniu grantów z USA. Szacuje, że mogło z nich korzystać ok. 25-30 redakcji – ogólnopolskich tytułów i prasy lokalnej. Amerykańskie granty wspierały w rozwoju biznesowym m.in. wydawców „Krytyki Politycznej”, „Kultury Liberalnej” i „Tygodnika Powszechnego”. Jest to oczywista nieuczciwa konkurencja. Redakcja „Najwyższego CZASu!” niegdy nie wzięła ani grosza od polskiego czy obcego rządu, a musi walczyć na rynku z dotowanymi przez obce państwa mediami.

Redaktorka naczelna „Krytyki Politycznej” Agnieszka Wiśniewska poinformowała w mediach społecznościowych, że otrzymała maila od organizacji, z którą redakcja realizuje projekt dotyczący wspierania mediów niezależnych. Grantodawca poinformował ją: „musimy wstrzymać wszystkie nasze działania finansowane ze środków rządu USA. Zawieszamy wszystkie dotacje i kontrakty od piątku 24 stycznia”.

Karolina Wigura z „Kultury Liberalnej” również napisała na Facebooku: „Decyzja Donalda Trumpa o wstrzymaniu amerykańskiej pomocy dla organizacji zagranicznych rozlewa się szeroko i dotyczy także nas”.

Kilkadziesiąt tysięcy dolarów rozłożonej na dwa lata dotacji otrzymał z amerykańskich grantów również serwis MamPrawoWiedzieć.pl, który dostarcza informacji o politykach, analizuje programy wyborcze partii, przed wyborami przeprowadza ankiety wśród kandydatów, by przybliżyć wyborcom ich poglądy.

„Dzięki podobnym środkom wykształciłam siedmioosobowy zespół, który ma teraz kompetencje do prowadzenia projektów, ale po zamrożeniu finansowania z USA pod znakiem zapytania jest to, czy będą mogła go dalej zatrudniać” – powiedziała PAP Róża Rzeplińska, założycielka MamPrawoWiedzieć.pl.

Zwróciła uwagę, że Amerykanie gotowi byli do tej pory finansować inicjatywy związane z budowaniem obywatelskiego, dobrze poinformowanego społeczeństwa. „A te inicjatywy, tak ważne dla zdrowego funkcjonowania państwa, nigdy specjalnie nie interesowały rządzących w Polsce, ktokolwiek by to nie był. Wsparcie dla demokracji płynęło głównie z USA, nawet jeśli nie były to wysokie sumy. Amerykanie rozumieli, że taka działalność jak nasza jest dla demokracji konieczna” – dodała.

Lewacki serwis OkoPress.pl poinformował, że granty, które zostały zamrożone, miały też m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Kampania Przeciw Homofobii. Grant (70 tys. zł) wstrzymano również organizatorom projektu edukacyjnego promującego świadomość prawną i obywatelską „Tour de Konstytucja Dla Szkół”.

Odcięci od pieniędzy teraz straszą, że widocznym w Polsce skutkiem zamrożenia pomocy z USA może być zwiększona migracja z Ukrainy.

„Organizacje humanitarne, które działały na miejscu, w dużo większym stopniu niż polskie utrzymywały się z amerykańskich pieniędzy i tam już mówi się o tym, że wiele z nich zbankrutuje. Wspierane przez te organizacje osoby mogą zostać bez pomocy” – podkreśliła Katarzyna Batko-Tołuć.

To straszenie ma jeden cel – jedno źródło wyschło, trzeba znaleźć inne. Najlepiej okraść polskich podatników. Przedstawiciele NGO-sów uważają, że wsparcia trzeciemu sektorowi powinien w tej sytuacji udzielić rząd.

„Oczywistą rozmówczynią jest dla nas w tym temacie ministra do spraw społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska. Ale nie jest to temat jedynie dla niej, a dla wszystkich resortów, których tematy pomocy humanitarnej i spraw społecznych dotyczą, czyli dla resortu pracy, zdrowia, spraw zagranicznych, a także dla resortu sprawiedliwości” – powiedziała Katarzyna Batko-Tołuć.

PAP zapytała Departament Społeczeństwa Obywatelskiego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który podlega ministrze do spraw społeczeństwa obywatelskiego Adrianie Porowskiej, czy możliwe jest wsparcie finansowe rządu dla organizacji, które straciły finansowanie z USA na czas zamrożenia środków przez administrację Trumpa.

„USAID była istotnym źródłem finansowania dla organizacji pozarządowych na całym świecie. Otrzymujemy sygnały od NGO o trudnościach, jakich doświadczają w związku z niespodziewaną decyzją rządu USA. Prowadzimy rozmowy z przedstawicielami NGO i pozostałymi resortami. Rozumiemy trudną sytuację organizacji pozarządowych, jesteśmy świadomi jej wagi” – brzmi fragment odpowiedzi z KPRM.

PAP pytała też, czy wiadomo, jak wiele organizacji korzystało z USAID. Departament Społeczeństwa Obywatelskiego nie prowadził jednak takiego rejestru.

„Kwestia wstrzymania przez rząd USA pomocy dla NGO będzie podejmowana w dyskusji i pracach Rady Pożytku Publicznego, której przewodniczy Ministra Porowska. Ponadto, każdy resort dysponuje wieloma różnymi programami i funduszami, które są na bieżąco realizowane i koordynowane na poziomie centralnym. Możliwość aplikowania i ubiegania się o środki z tych źródeł przez organizacje pozarządowe jest otwarta i szeroko dostępna” – dodano w odpowiedzi.

Zaznaczono też, że w budżecie na 2025 r. znalazło się dodatkowych 70 milionów dla organizacji pozarządowych. Trwają też prekonsultacje nowego Rządowego Programu Wsparcia Organizacji Pozarządowych na rok 2025 – Moc Małych Społeczności.

http://nczas.info/2025/02/10/trump-odcial-imfinansowanie-pasozytnicze-organizacje-chca-teraz-pieniedzy-od-polskich-podatnikow/

#antypolonizm #lewactwo #pasozyty

14

Żydzi atakują Brauna po akcji w PE. „Ohydny przejaw antysemityzmu w samym sercu europejskiej demokracji” [VIDEO]nczas.info

Nie milkną echa „afery” z Grzegorzem Braunem w Parlamencie Europejskim. Głos zabrał Europejski Kongres Żydowski.

Przypomnijmy, że w środę 29 stycznia 2025 roku Grzegorz Braun został wyprowadzony z obrad PE, gdzie odbyła się „Uroczysta Ceremonia z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu”. A wszystko przez dwa wypowiedziane przez niego zdania.

Pomódlmy się za ofiary żydowskiego ludobójstwa w Strefie Gazy – dość głośno zaapelował podczas minuty ciszy poświęconej ofiarom Holocaustu Grzegorz Braun. Po kilku sekundach znów zabrał głos, kiedy wszyscy jeszcze stali. – Dziękuję bardzo. Dziękuję wszystkim za modlitwę za ofiary żydowskiego ludobójstwa w Strefie Gazy – powiedział.

Zdjęcie

I wtedy zareagowała szefowa PE Roberta Metsola. Braun został wyprowadzony z sali.

Teraz do sprawy odniósł się Europejski Kongres Żydowski. Naturalnie, w tonie oburzenia.

„Ohydny przejaw antysemityzmu w samym sercu europejskiej demokracji” – grzmiał Kongres.

„Grzegorz Braun, ten sam skrajnie prawicowy polski europoseł, który zgasił menorę w Warszawie, po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze, tym razem profanując uroczystość upamiętniającą Holokaust w Parlamencie Europejskim” – czytamy dalej.

„Zakłócanie uroczystej chwili ciszy nienawistnymi wypowiedziami jest nie tylko poważną zniewagą dla pamięci ofiar Holokaustu, ale także niepokojącym przypomnieniem, że te same antysemickie narracje, które napędzały najciemniejsze okresy w historii, trwają nadal. Takiej otwartej nienawiści nie można ignorować ani tolerować” – napisano.

„Chwalimy szefową PE Robertę Metsolę za szybką reakcję i wyrzucenie go z izby” – zaznaczono.

http://nczas.info/2025/01/30/zydzi-atakuja-brauna-po-akcji-w-pe-ohydny-przejaw-antysemityzmu-w-samym-sercu-europejskiej-demokracji-video/

#Braun #zydzi #antysejsmityzm #antypolonizm #antychrzescijanstwo

10

Poseł Płaczek alarmuje: powstanie sześć ośrodków dla imigrantów na Mazowszu, w Ciechanowie, Ostrołęce, Płocku, Radomiu, Siedlcach i Warszawienczas.info

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek przekazał odpowiedź od Marszałka Województwa Mazowieckiego ws. sześciu Centrów Integracji Cudzoziemców (CIC), które powstaną na Mazowszu. Ich budżet wyniesie ponad 100 mln zł, zaś partnerami będą zwolennicy ściągania nielegalnych imigrantów do Polski.

Zdjęcie

„Ręce opadają! Gdzie my żyjemy? Właśnie otrzymałem odpowiedź na moją kolejną interwencję poselską [MCPS-OR/NG/071-50/2024] od Marszałka Województwa Mazowieckiego. Marszałek poinformował mnie, iż w województwie mazowieckim już wkrótce powstanie 6 Centrów Integracji Cudzoziemców (CIC) – w Ciechanowie, Ostrołęce, Płocku, Radomiu, Siedlcach i Warszawie” – napisał na X poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek.

„Ich budżet na lata 2025-2029 wyniesie blisko 105 mln zł (!), a sam roczny koszt utrzymania tylko jednego CIC w Warszawie wyniesie 600 tys. zł!!! Nad projektem, o czym można przeczytać w piśmie, 'czuwa’ samo @MSWiA_GOV_PL” – podkreślił Płaczek.

Poseł zaznaczył, że „to nie koniec tej historii”.

„Partnerem warszawskiego Urzędu Marszałkowskiego w projekcie będą 4 organizacje pozarządowe, a wystarczy tylko: przejrzeć Statuty niektórych z tych organizacji, zapoznać się ze składami osobowymi ich Rad/Zarządów oraz sprawdzić kilka faktów i ich dotychczasowe źródła finansowania, aby zauważyć, że pojawiają się: zbyt często mało brzmiące nazwiska w Radach/Zarządach tych organizacji, powiązania tych organizacji ze skompromitowaną 'Grupą Granica’, prokuratorskie zarzuty ułatwiania obcokrajowcom (przez członków tych organizacji) NIEZGODNEGO z prawem pobytu na terenie Polski, liczne oskarżenia o dezinformację oraz pojawiające się w ostatnich latach obrzydliwe oskarżenia członków tych organizacji pozarządowych wobec polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej o 'nieludzkie traktowanie migrantów’ na polskiej granicy” – zauważył poseł Płaczek.

„W całej tej historii pojawia się również wątek powiązań niektórych z tych 4 organizacji z lewicową Fundacją Batorego, która od lat – zdaniem wielu – prowadzi programy pozbawiające narody tożsamości, tradycji i religii. TO WSZYSTKO JEST TAK PATOLOGICZNE I ANTYPOLSKIE, ŻE AŻ BOLI!” – ocenił Grzegorz Płaczek.

„Jak Państwu w Warszawie i w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji nie jest wstyd wydawać w ten sposób niemal 105 mln zł??? Czas skończyć z patologiczną polityką migracyjną w naszej ojczyźnie!” – napisał Płaczek.

„Panie premierze @donaldtusk, to jest ten plan walki o polską rację stanu i bezpieczeństwo polskich obywateli?” – podsumował poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek.

http://nczas.info/2025/01/12/posel-placzek-alarmuje-powstanie-szesc-osrodkow-dla-imigrantow-na-mazowszu-w-ciechanowie-ostrolece-plocku-radomiu-siedlcach-i-warszawie/

#konfederacja #Polska #antypolonizm #usmiechnietapolska #koalicja13 #nachodzcy

20

Braun: Grabowskiego powinno zatrzymać ABWnczas.info

Prof. Jan Grabowski chce, by Organizacja Narodów Zjednoczonych lub inna struktura międzynarodowa przejęła główne miejsca Holokaustu w Polsce. Europoseł Grzegorz Braun chce natomiast, by profesorem zajęło się ABW.

Zdjęcie

„Niestety, politykę pamięci realizowaną i egzekwowaną w Polsce można obecnie najlepiej opisać jako zniekształcanie Holokaustu. W przeciwieństwie do negacjonistów Holokaustu z dawnych lat, państwa, instytucje i osoby zaangażowane w zniekształcanie Holokaustu nie zaprzeczają prawdziwości żydowskiej katastrofy. Swobodnie przyznają, że Niemcy zamordowali sześć milionów europejskich Żydów. Jednak odmawiają przyznania, że ich naród miał coś wspólnego z tym wydarzeniem. Że ich przodkowie brali udział w niemieckim ludobójczym projekcie” – uważa Grabowski, cytowany przez portal ottawacitizen.com.

„Nigdzie indziej w Europie Holokaust nie był tak kompletny, tak totalny; nigdzie indziej zagłada narodu żydowskiego nie przebiegała z tak koszmarną perfekcją” – dodaje profesor.

Grabowski twierdzi, że to nakłada na Polskę „wyjątkowy obowiązek pamięci i dbania o miejsca upamiętniające Holokaust”.

„Ale zniekształcacze Holokaustu coraz częściej wykorzystują Auschwitz i Treblinkę do docenienia tych polskich nie-Żydów, którzy starali się pomóc Żydom, ignorując jednocześnie tych, którzy pomagali Niemcom w eksterminacji żydowskiej ludności kraju. Zniekształcacze przerzucają całą winę za historyczną zbrodnię na Niemców” – twierdzi historyk.

Grabowski dodaje, że główne miejsca Holokaustu w Polsce nie powinny podlegać „wpływom polskiego nacjonalizmu”.

„Biorąc pod uwagę widoczną niechęć polskich władz do działania jako uczciwi powiernicy pamięci o Holokauście, być może nadszedł czas, aby umieścić te miejsca pod jurysdykcją europejską, Organizacji Narodów Zjednoczonych lub innymi międzynarodowymi jurysdykcjami” – stwierdza.

Na takie twierdzenia bardzo ostro zareagował europoseł Konfederacji Grzegorz Braun.

„Moim zdaniem ewidentne znamiona czynu zabronionego z art. 127 kk: przygotowania do oderwania części terytorium RP🇵🇱 – przy najbliższej okazji powinna Grabowskiego zatrzymać ABW👇” – napisał polityk Konfederacji.

http://nczas.info/2024/09/24/braun-grabowskiego-powinno-zatrzymac-abw/

#Braun #antypolonizm #zydzi #holololo

19

„Zniekształcanie Holokaustu”. Grabowski znów pluje na Polaków. Przedstawił skandaliczny postulat [VIDEO]x.com

Prof. Jan Grabowski, znany ze szkalowania Polaków, powraca. Tym razem chodzi o miejsca pamięci o Holokauście.

– Niestety, politykę pamięci realizowaną w Polsce można obecnie najlepiej opisać jako zniekształcanie Holokaustu – grzmiał prof. Grabowski, profesor Uniwersytetu w Ottawie, cytowany przez portal ottawacitizen.com.

Grabowski chce, aby to Organizacja Narodów Zjednoczonych – albo inna struktura międzynarodowa – przejęła główne miejsca pamięci o Holokauście w Polsce. Ma to pozwolić „zachować ich tragiczną historię i zapobiec zniekształcaniu historii przez polskich nacjonalistów”.

Zdjęcie

Według Grabowskiego, „politykę pamięci realizowaną i egzekwowaną w Polsce można obecnie najlepiej opisać jako zniekształcanie Holokaustu”. – W przeciwieństwie do negacjonistów Holokaustu z dawnych lat, państwa, instytucje i osoby zaangażowane w zniekształcanie Holokaustu nie zaprzeczają prawdziwości żydowskiej katastrofy. Swobodnie przyznają, że Niemcy zamordowali sześć milionów europejskich Żydów. Jednak odmawiają przyznania, że ich naród miał coś wspólnego z tym wydarzeniem. Że ich przodkowie brali udział w niemieckim ludobójczym projekcie – grzmiał.

Przypomnijmy, że Grabowski niejednokrotnie dawał popis, szkalując Polaków. Przypisywał nam m.in. współudział w Holokauście.

Braun przerwał wykład Grabowskiego

W maju 2023 roku w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie odbył się jeden z wykładów Grabowskiego, przerwany przez ówczesnego posła na Sejm Grzegorza Brauna.

Grabowski mówił wówczas m.in. o ustawie o IPN, „w której przewidziano karę do trzech lat więzienia dla historyków, mających na historię zagłady nieco odmienne poglądy od tego, co władza uważała za słuszne”.

– Była to jedna z bardziej haniebnych ustaw ostatnich lat, a było ich sporo. Tu wypada postawić pytanie: Na 465 posłów zasiadających w Sejmie, ilu zdecydowało się zagłosować przeciwko temu prawnemu skandalowi? Czterech. Warto to powtórzyć: czterech – grzmiał.

– To samo dotyczyło podziękowań dla prawdziwych patriotów, morderców Żydów z NSZ z Brygady Świętokrzyskiej – mówił dalej. W tym momencie widać, jak poseł Grzegorz Braun wstał ze swojego miejsca.

– To samo uznanie dla Żołnierzy Wyklętych ze szczególnym wskazaniem na Józefa Kurasia „Ognia” – słyszymy jeszcze, zanim Braun wymontował mikrofon ze stojaka.

– Dość tego – powiedział poseł Konfederacji, po czym zaczął uderzać mikrofonem o pulpit, a następnie rzucił nim o podłogę. Z sali dało się słyszeć nawoływania „ochrona”. Poseł natomiast kontynuował, wyrywając kable z głośnika i przewracając go na ziemię.

„Dumny jesteś z siebie, Braun?”, „To jest zachowanie posła?” – grzmieli zgromadzeni na wykładzie Grabowskiego.

– Tak, to jest zachowanie posła Rzeczypospolitej – odparł ze spokojem Braun.

Obecni na sali skandowali także „hańba”. – Zdrajcy pod panowaniem niemieckim nauczają Polaków, na ich własnym terenie. Hańba, wam hańba – mówił ktoś z otoczenia Brauna. – Istotnie, hańba wam, hańba wam wszystkim – skwitował Braun.

Z widowni dało się jeszcze słyszeć: „Wstyd faszysto” oraz „Jak można być faszystą i Polakiem?”.

W pewnym momencie do Brauna podszedł mężczyzna o kuli. – Tą laską pana naleję (…) Ty łobuzie jeden a nie pośle. Reprezentujesz jakieś pomyje ludzkie – grzmiał.

– Niech pan poprosi kierownika tego Instytutu – zwrócił się chwilę później Braun do ochroniarza.

http://x.com/MSpecjalski/status/1663685045570224129

http://nczas.info/2024/09/24/znieksztalcanie-holokaustu-grabowski-znow-pluje-na-polakow-przedstawil-skandaliczny-postulat-video/

#antypolonizm #holololo

19

Chcą wymazania bohaterów. Polak zły, ale Niemiec dobry?nczas.info

Nie milkną echa głośnej już afery w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ws. usunięcia postaci, takich jak Św. Maksymilian Maria Kolbe, Rotmistrz Witold Pilecki czy Rodzina Ulmów, z głównej wystawy. Komu przeszkadzają polscy bohaterowie narodowi?

Polak ZŁY, ale Niemiec dobry?

Zdjęcie

Św. Maksymilian Kolbe, rodzina Ulmów i rtm. Pilecki usunięci z wystawy Muzeum II Wojny Światowej! Ostrzegaliśmy, że tak to będzie wyglądało, a sam Tusk i jego antypolska banda będzie celowo wymazywać Polską tożsamość narodową i polskich bohaterów narodowych z kart historii RP. W mojej opinii cel jest taki: ZAORAĆ POLSKĘ I POLAKÓW, także intelektualnie! Bez historii i kultury nie ma narodu, proste! Można programować masy pod własną modłę i nie zdziwię się, gdy już wymażą wszystkie ważne polskie postaci i wydarzenia patriotyczno-historyczne zaczną stręczyć młodym patologię typu Bandera, Marks, Spinelli – jako wzór. To nie są żarty, nie zdziwię się, gdy niedługo narracja będzie taka, że „to Polacy wywołali II wojnę światową, a Hitler w 1939 wysłał do Polski wojsko na ratunek Żydom prześladowanym przez ich oprawców, czyli tych STRASZNYCH POLAKÓW”. Niemożliwe?! Przy tego typu radykalnie antypolskich władzach wszystko jest możliwe i zauważcie, jak to przyspiesza.

Historia Polski będzie całkowicie zaorana i zmanipulowna?

Niestety w demokracji tak to wygląda. Na Tuska i jego antypolską koalicję głosują ludzie, którzy nie chcą mieć państwa, nie utożsamiają się z Polską, pragną być homo sovietikus, tzw. Unijczykami, czyli są radykalnymi przeciwnikami Niepodległości, Suwerenności RP i Polskiego Interesu Narodowego. Pytanie, czy są w większości i wszystko jest stracone? W mojej opinii NIE.

Być może nadejdzie okres, że prawdziwej historii Polski dzieci będą uczone w domach, jak to było w przypadku ZBRODNI KATYŃSKIEJ za komuny czy Rzezi Wołyńskiej obecnie. Pamiętajcie, jaki jest cel, Polska ma być montownią dla innych nacji, a Polak robolem bez własności i majętności. Oczywiście będzie go stać, by się od czasu do czasu mógł nawalić, pojechać nad morze raz na kilka lat i od czasu do czasu zjeść jakiegoś fastfooda, ale nic poza tym. Masz być uśmiechniętym niewolnikiem i robić na dobrobyt obcych, nie na swój, swojego kraju czy rodziny. Marksistowskie programowanie NOWYCH unijczyków trwa w najlepsze i tylko od NAS zależy, czy powstrzymamy to zło, czy grzecznie się mu poddamy do naszego końca.

Polacy zostaną całkowicie wynarodowieni?

Pytanie jest wybitnie proste: CZY POLACY CHCĄ MIEĆ SUWERENNE I NIEPODLEGŁE PAŃSTWO, W KTÓRYM STANOWIĄ SAMI O SOBIE, CZY TEŻ NIE, WOLĄ BYĆ ZARZĄDZANI PRZEZ ZDRAJCÓW I OBCYCH?! Zauważcie, że obecnie nie ma ani jednej dziedziny życia w Polsce, która funkcjonowałaby – choćby poprawnie – wszędzie jest zapaść, patologia i kompletny rozkład. Taki jest ich cel: CAŁKOWITY ROZKŁAD PAŃSTWA POLSKIEGO! Albo to powstrzymamy, albo nas nie ma. Wybór jest wybitnie prosty.

http://nczas.info/2024/07/11/chca-wymazania-bohaterow-polak-zly-ale-niemiec-dobry/

#tusk #antypolonizm

11