16

syjo-żydeja wypowiada wojnę wszystkim nie-żydom, gojom - jak to nas normalnych ludzi przywykli nazywać.bitchute.com

'naród wysrany' w planach miał od zawsze pójście na wojnę z niewiernymi

Oczywiście jako że zawsze byli tchórzliwym ale podstępnym plemieniem, tworzyli iluzoryczne podziały i walczyli rękoma podzielonych.

EDIT: Widzę że wideo spadło już z poniższego linku. Chyba za bardzo #antysejsmityzm albo za bardzo #antygoj było jak na tamten serwis Hooy im w #4litery

http://stream.new/v/MiiYPe00fFjvu02Zr9hYTSrsADhqqFteQEMD102Vh4oCRU

Tu link do bitchute: http://www.bitchute.com/video/msAhFkUj15zg

A więc nie ma czasu do stracenia, czym prędzej #napohybel z pejsatym pasożytniczym gudłajstwem.

W każdym, kraju, w każdym miejscu na Ziemi, tratować, niszczyć, palić i równać z ziemią #synagogaszatana

To nieodzowny element aby wyleczyć ludzkość ze zgnilizny jaką nam normalnym ludziom podstępnie zaimplementowano.

Ten robak, od zawsze stał przeciwko Prawom Natury i Porządkowi Naturalnemu.

Normalność go uwiera, dlatego wywraca każdy aspekt życia a teraz coraz bardziej i częściej wyciąga parchate pazury po nasze dzieci, spaczając je LGBEciarską-pedofilską ideologią.

Każdy zdeptany pejsaty robak, to krok w kierunku przywracania normalności.

Czas podjąć tę nierówną walkę przywdziać dumną zbroję #antysejsmityzm 'u i jebać ich światłem prawdy przy każdej możliwej okazji.

Słowem i uczynkiem!

Zdjęcie

#syjonisci

#zydzi

#satanizm

#lucyferianie

#jebaczydow

16

Niemcy. Właściciel sklepu zakazał wstępu Żydom. Oburzenie sięga szczytu góry Synajnczas.info

Zdjęcie

Właściciel sklepu we Flensburgu na północy Niemiec zakazał wstępu Żydom, wywołując oburzenie wykraczające daleko poza granice miasta – poinformował portal Euronews. Incydent potępiły władze miasta i rząd Niemiec.

Hans Velten Reisch wywiesił w witrynie swego sklepu kartkę z napisem: „Żydzi nie mają tutaj wstępu! Nic do was nie mam. Nie jestem antysemitą. Po prostu was nie znoszę”.

O napisie zawiadomiono policję. Jej rzecznik Philipp Renoncourt powiedział lokalnemu portalowi foerde.news, że kartka została usunięta, by „zapobiec niebezpieczeństwu” i uniknąć eskalacji lub ewentualnego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego.

Jednak według miejscowych dziennikarzy kartka nie wisi już wprawdzie w witrynie, ale jest dobrze widoczna wewnątrz sklepu na ścianie naprzeciwko drzwi wejściowych.

Na incydent zareagowała rada miasta. – To przypomina najmroczniejsze karty dziejów Niemiec i w tym mieście absolutnie nie ma na to miejsca – oznajmił burmistrz Flensburga Fabian Geyer.

– To bardzo ewidentny przypadek antysemityzmu i wymaga interwencji – oświadczył pełnomocnik niemieckiego rządu ds. walki z antysemityzmem Felix Klein.

Ministra edukacji Niemiec Karin Prien wyraziła zadowolenie, że właścicielowi sklepu postawiono już zarzuty. – Każdy, kto wyraża lub usprawiedliwia antysemityzm, występuje przeciw wszystkiemu, na czym opiera się nasze demokratyczne współistnienie – podkreśliła.

Czy właściciel sklepu może zakazać komuś wejścia do jego własności? Oczywiście. Jego sklep, jego pieniądze – albo straci i ktoś przejmie jego klientów (np. Żyd prowadzący sklep obok), albo zarobi, ale to on ryzykuje. Natomiast zakazywać takich rzeczy nie może państwo, bo wtedy to już jest faszyzm, nazizm, dyskryminacja i co jak tam jeszcze lewica lubi wyzywać ludzi. I widzimy to bardzo dobrze w Palestynie – państwo żydowskie najpierw ograniczało, dyskryminowało i segregowało Palestyńczyków, a teraz przeszło płynnie do ludobójstwa. Historia lubi się powtarzać… niestety.

http://nczas.info/2025/09/20/niemcy-wlasciciel-sklepu-zakazal-wstepu-zydom-oburzenie-siega-szczytu-gory-synaj/

#zydzi #niemcy #oburzenie #antysejsmityzm #antysemityzm

10

No i skąd ten magiczny #antysejsmityzm się wziął?

Ależ zagadka, co? Żebyśmy tylko mieli jakąś podpowiedź.

Zdjęcie

Zdjęcie

#zydy

#zydzi

#talmud

#syjonisci

#satanisci

#pasozyt

#pasozytniczytrybzycia

14

„Mała, krępa Żydówka”. Bestia, która zasłaniała się antysemityzmemnczas.info

Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie, posługując się imieniem i nazwiskiem Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Naczelnej Prokuratury Wojskowej Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (zajmującego się walką z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”.

Zdjęcie

W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu akowców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.

Bezprawność decyzji wobec Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła aresztowanie dopiero po 11 dniach od zatrzymania generała, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r., przedłużając areszt Fieldorfowi – podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.

Faktyczny wyrok śmierci

– Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć „Nila” była taka sama, jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy – mówiła mi przed laty Maria Fieldorf-Czarska, córka generała.

Gdy ważyły się losy wydania zbrodniarki Polsce, tygodnikowi „Sunday Telegraph” Maria Fieldorf powiedziała: „Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości, której mojemu tacie odmówiono”.

Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: „Z prokurator Wolińską będzie tak jak z sędzią Marią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu”.

16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła – pod zmienionym nazwiskiem Górowska – w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o „mord sądowy”.

Polski Pinochet

W 1999 roku, kiedy w „Życiu Warszawy” ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi nieodżałowany varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej stalinowskiej prokurator, prowadzący śledztwo mówił: „Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej. W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski”.

Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r. stwierdził: „Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka”.

Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. „Daily Mail” pisał: „W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję”.

„The Sunday Times”: „Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?”.

„W śledztwie”

– Mała, krępa Żydówka. Zawsze przyjmowała w mundurze, który jej pękał. Siedziała na krześle, nigdy nie wstawała. Chodziłam do niej przez dwa i pół roku, co dwa tygodnie. Zawsze jak automat powtarzała te same słowa: sprawa w śledztwie” – opowiadała mi Hanna Mickiewicz, żona szefa wywiadu przemysłowego AK. Zatrzymany przez bezpiekę w 1950 r. Adam Mickiewicz miał szczęście – ze zniszczonym zdrowiem, ale wyszedł z więzienia.

Innego AK-owca Juliusza Sobolewskiego Wolińska aresztowała w 1953 roku. Jego żona Krystyna Sobolewska po wielu staraniach została dopuszczona do gabinetu Wolińskiej. Pani pułkownik siedziała za wielkim stołem, zza którego ledwo ją było widać. Krystyna pytała o ratunek dla niewinnie przetrzymywanego męża, co Wolińska skwitowała krótkim: „to najgorszy dzień w moim życiu, bo umarł Stalin”. I wyrzuciła Sobolewską z gabinetu.

Juliusz Sobolewski zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia w katowni przy ul. Rakowieckiej okazały się celowymi naświetleniami). I na nic się zdało złagodzenie kary śmierci, o którym postanowił były konkubent Wolińskiej – „ludowy” gen. Franciszek Jóźwiak (przedwojenny działacz WKP(b) i KPP; partyzant GL i AL, potem twórca i pierwszy komendant MO, wiceminister bezpieki; w 1956 r. Wolińska dała kosza Jóźwiakowi, wiążąc się ponownie z poślubionym w 1940 r. Włodzimierzem Brusem – naprawdę Beniaminem Zylberbergiem, politrukiem w armii Berlinga, potem stalinowskim ekonomistą, w końcu rewizjonistą).

Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: – Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym – żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.

Żona Radka Sikorskiego

„Fajna pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy się dowiedziałem – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji” – mówił „Gazecie Wyborczej” Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach osiemdziesiątych u jej męża prof. Włodzimierza Brusa. Jego państwo Brusowie wpuścili do domu, a potem podejmowali podwieczorkami. I zainspirował się tym, „ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku”. Tak powstała jedna z głównych bohaterek „Idy” – Wanda (w tej roli Agata Kulesza).

Na te kilka osobowości Wolińskiej zwróciła kiedyś uwagę Anna Applebaum, żona Radka Sikorskiego, i w 1998 r. napisała tekst: „The Three Lives of Helena Brus” („Trzy życia Heleny Brus”), akcentując, że w czasie wojny była w warszawskim getcie i to zdeterminowało jej późniejsze losy.

Bardziej pryncypialna była „Gazeta Wyborcza”, która przez wiele miesięcy przemilczała zbrodnie Wolińskiej, a w końcu – gdy sprawa stała się zbyt głośna – opublikowała sążnisty materiał. Podkreślano w nim, że fakt przebywania w getcie zmywał jej późniejsze winy – na zawsze pozostała ofiarą, nigdy katem. Jakże podobnie zabrzmiała potem Jewish Telegraphic Agency: doznawane w getcie cierpienia uprawniły Wolińską do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).

Z kolei „The Independent” podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z Holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony uderzył też „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany? (…) Polski antysemityzm odradza się w sposób alarmujący”.

Antysemicka akcja

– Podpis ppłk Wolińskiej figuruje na moim akcie oskarżenia czerwonym ołówkiem. Zatwierdzając go, wiedziała, że działałem w Żegocie (podziemnej Radzie Pomocy Żydom). Jestem przykładem, że tłumaczenia pewnych ludzi wokół Wolińskiej i jej samej, że trwa wokół niej jakaś antysemicka akcja, są bzdurą – komentował Władysław Bartoszewski.

Kiedy w latach 50., jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać „w śledztwie” tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Wolińska nakazy aresztowania wydawała co prawda mechanicznie, nie zapoznając się z aktami sprawy (sama potwierdziła to w liście do Marii Fieldorf-Czarskiej, ale wtedy jeszcze nie mówiło się o jej ekstradycji), jednak w sposób świadomy – z myślą o wyeliminowaniu przeciwników politycznych.

Żona jest… kozłem ofiarnym

A jak tłumaczyła się Wolińska? W wywiadach dla brytyjskiej prasy (z polską nie chciała rozmawiać) oznajmiła, że ta „kretyńska sprawa” jej „nic, a nic nie obchodzi”. Że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic ją nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty „ukręciłaby łeb”.

Już w „ludowej” partyzantce: Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, pod wdzięcznym pseudonimem „Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a nawet „załatwiła” odsiadkę.

Heleny Wolińskiej bronił Włodzimierz Brus, twierdząc, że żona jest… kozłem ofiarnym. Po wyjeździe z Polski państwo Brus osiedli w willowej dzielnicy Oksfordu. On wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Ona uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Przedstawiciele polskiej emigracji zapamiętali, że wręcz demonstracyjnie popierała „Solidarność” i potępiała stan wojenny.

Podwieczorek ze zbrodniarzem zobowiązuje…

W „Idzie” Pawła Pawlikowskiego Wanda popełnia samobójstwo. W rzeczywistości Wolińska zmarła śmiercią naturalną – jak już pisaliśmy – w 2008 r. w Oksfordzie. „Rzeczpospolita” napisała: „Zgodnie z oficjalnym komunikatem jej pogrzeb miał się odbyć w miejscowym kościele. Ludzie, którzy przybyli na uroczystość, dowiedzieli się jednak, że o tej porze odbędzie się ceremonia pochówku kogoś innego. W ten sposób rodzina Wolińskiej zmyliła osoby postronne i dziennikarzy, którzy chcieli wziąć udział w pogrzebie. Wolińską pochowano w tajemnicy dwa dni wcześniej. W ceremonii w obrządku żydowskim wzięło udział ok. dziesięciu osób, między innymi prof. Kołakowski. Uroczystość miała przebiegać w bardzo spokojnej atmosferze. Nic nie zakłóciło pogrzebu komunistycznej prokurator”.

Kilka miesięcy później, w lipcu 2009 r., prof. Leszek Kołakowski podążył za swoją przyjaciółką. Nie wiemy, czy w ostatniej drodze zbrodniarki uczestniczył Paweł Pawlikowski. W końcu wspólne podwieczorki do czegoś zobowiązują…

http://nczas.info/2025/04/20/mala-krepa-zydowka-bestia-ktora-zaslaniala-sie-antysemityzmem/

#Polska #zydzi #antypolonizm #antysejsmityzm #antysemityzm #mordercy #prl

20

Żydzi atakują Brauna po akcji w PE. „Ohydny przejaw antysemityzmu w samym sercu europejskiej demokracji” [VIDEO]nczas.info

Nie milkną echa „afery” z Grzegorzem Braunem w Parlamencie Europejskim. Głos zabrał Europejski Kongres Żydowski.

Przypomnijmy, że w środę 29 stycznia 2025 roku Grzegorz Braun został wyprowadzony z obrad PE, gdzie odbyła się „Uroczysta Ceremonia z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu”. A wszystko przez dwa wypowiedziane przez niego zdania.

Pomódlmy się za ofiary żydowskiego ludobójstwa w Strefie Gazy – dość głośno zaapelował podczas minuty ciszy poświęconej ofiarom Holocaustu Grzegorz Braun. Po kilku sekundach znów zabrał głos, kiedy wszyscy jeszcze stali. – Dziękuję bardzo. Dziękuję wszystkim za modlitwę za ofiary żydowskiego ludobójstwa w Strefie Gazy – powiedział.

Zdjęcie

I wtedy zareagowała szefowa PE Roberta Metsola. Braun został wyprowadzony z sali.

Teraz do sprawy odniósł się Europejski Kongres Żydowski. Naturalnie, w tonie oburzenia.

„Ohydny przejaw antysemityzmu w samym sercu europejskiej demokracji” – grzmiał Kongres.

„Grzegorz Braun, ten sam skrajnie prawicowy polski europoseł, który zgasił menorę w Warszawie, po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze, tym razem profanując uroczystość upamiętniającą Holokaust w Parlamencie Europejskim” – czytamy dalej.

„Zakłócanie uroczystej chwili ciszy nienawistnymi wypowiedziami jest nie tylko poważną zniewagą dla pamięci ofiar Holokaustu, ale także niepokojącym przypomnieniem, że te same antysemickie narracje, które napędzały najciemniejsze okresy w historii, trwają nadal. Takiej otwartej nienawiści nie można ignorować ani tolerować” – napisano.

„Chwalimy szefową PE Robertę Metsolę za szybką reakcję i wyrzucenie go z izby” – zaznaczono.

http://nczas.info/2025/01/30/zydzi-atakuja-brauna-po-akcji-w-pe-ohydny-przejaw-antysemityzmu-w-samym-sercu-europejskiej-demokracji-video/

#Braun #zydzi #antysejsmityzm #antypolonizm #antychrzescijanstwo

10

Tak się instruuję szabesgojów... Szwecja.bitchute.com

Przyszedł i nawet nóżką nie musiał tupać... musicie, to, to , to i tamto... robić tak, tak i tak.

A jak nie to wiecie kim będziecie? BOOOMMM #antysejsmityzm

Ma śmierdziuch pasożytniczy tupet.

Jak nie będzie wam hulać link to w Brave na trybie TOR.

ps. ale zauważyłem ostatnio że coś chyba dłubią na tym bitchute bo i TOR czasami rady nie daje. Często gęsto gubi połączenie ze stroną, cloudfire często wyskakuje i żąda kilka w chapę aby potwierdzić że nie jest się robotem...

http://www.bitchute.com/video/rFNtN0LX68Jl

8

Bodnar spotkał się z Żydami. „Konieczność przyjęcia w prawie definicji antysemityzmu”nczas.info

Na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości ukazała się informacja o spotkaniu szefa resortu i Prokuratora Generalnego Adama Bodnara z przedstawicielami społeczności żydowskiej. To oczywiście pokłosie „interwencji gaśnicowej” Grzegorza Brauna.

Do spotkania Bodnara z przedstawicielami spółczesności żydowskiej doszło 14 grudnia, czyli dwa dni po tym, jak poseł Braun ugasił chanukowe świece w Sejmie przy użyciu gaśnicy.

„Do spotkania doszło w związku z haniebnym czynem, jakiego we wtorek (12 grudnia br.) dopuścił się poseł Konfederacji Grzegorz Braun w siedzibie Sejmu RP. Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar wyraził swoje najwyższe oburzenie zachowaniem posła Konfederacji” – czytamy na stronie resortu sprawiedliwości.

W spotkaniu uczestniczył także m.in. Prokurator Krajowy Dariusz Barski. Pospieszył on z płomiennym zapewnieniem, że czyn Brauna będzie przedmiotem „intensywnych czynności prowadzonych przez prokuraturę”. Ta zaś będzie się ubiegać o uchylenie przez Sejm immunitetu posłowi Konfederacji.

Jak podano, spotkanie miało „dużo szerszy zakres tematyczny”. Wśród wątków, jakie się pojawiły, wymieniono „systemowe działania, które pozwolą skuteczniej walczyć z przejawami mowy nienawiści i antysemityzmu”. Co więcej, na ten „problem” uwrażliwiani mają być pracownicy sądów i prokuratury – zapewne po to, żeby żaden zbrodniczy wybryk nie uszedł ich uwadze.

„W szczególności zwrócono uwagę na powszechną dziś praktykę nie przyznawania organizacjom reprezentującym środowiska żydowskie statusu strony poszkodowanej w postępowaniach dotyczących aktów antysemityzmu” – czytamy.

Rozmawiano także na temat ewentualnego powołania międzyresortowej rady, która miałaby wypracować „całościowe rozwiązania dotyczące spraw walki z antysemityzmem”. Ponadto, jako kluczowy problem wskazano „konieczność przyjęcia w prawie definicji antysemityzmu opracowanej przez IHRA – Międzynarodowy Sojusz na rzecz Upamiętnienia Holokaustu (International Holocaust Remembrance Alliance)”. A definicja ta jest niezwykle szeroka.

Przypomnijmy, że Polska pod rządami PiS, w październiku 2021 roku, uznała tę definicję. Resort kultury, kierowany wówczas przez Piotra Glińskiego, podkreślał, że „Polska jako członek Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Upamiętnienia Holokaustu (International Holocaust Remembrance Alliance – IHRA) poparła w 2016 r. przyjęcie przez Sojusz roboczej prawnie niewiążącej definicji antysemityzmu”.

Dodano też, że nasz kraj uznał „roboczą prawnie niewiążącą definicję antysemityzmu IHRA za ważny i oczywisty punkt odniesienia w przeciwdziałaniu temu zjawisku”.

Definicja ta została przyjęta 26 maja 2016 roku. „Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej” – czytamy w definicji IHRA.

Strona żydowska natomiast przyznała, że niepokoi ją „narastająca na świecie fala antysemityzmu”. „Nadzieje na odwrócenie tego negatywnego trendu wiążą z realizacją Strategii UE w sprawie zwalczania antysemityzmu i wspierania życia żydowskiego (2021-2030)” – zaznaczono.

http://nczas.info/2023/12/21/bodnar-spotkal-sie-z-zydami-koniecznosc-przyjecia-w-prawie-definicji-antysemityzmu/

#szabesgoje #bodnar #ko #zydzi #antysejsmityzm

24

Synagoga Szatana - żydowsko-syjonistyczno-satanistyczny spisek rozłożony na czynniki pierwsze.

Okazuje się że "królicza norka" wiedzie do świata psychopatów, "wybrańców boga", czcicieli Lucyfera.

Niesamowity zbiór wypowiedzi, pełnych buty, megalomani oraz niesmacznie przerośniętego ego.

Indoktrynacja od najmłodszych lat, że żydzi są nadludźmi. To daje efekty w późniejszym życiu o czym

nie-żydzi mają okazję słyszeć, widzieć lub poczuć na własnej skórze. I nie mam tu na myśli straszenia śmiesznym wyświechtanym, wręcz zdewaluowanym słowie wytrychu #antysejsmityzm . Dziś śmiało można stwierdzić iż globalny spisek jaki dziej się na naszych oczach jest spiskiem

żydowsko-syjonistyczno-satanistycznym przeciwko wszystkim "podludziom" - nie-żydom, gojom.

http://www.bitchute.com/video/umtwZpvjRQxN/

http://theserapeum.com/



#praktykaspiskowa

#zydowskispisekprzeciwkoludzkosci

#syjonistycznysatanizm

#satanisci

#satanizm

#lucyfer

#lucyferianie

#nwo

#covid19

#masoni

#masoneria

#okultyzm

#preparatweksperymentalnejfazie

#znamiebestii

#bestia

#hellzrael

#shitzrael

#zydzi

#zyd

#syjonizm

9

Charakteryzator oskarżony o antysemityzm, bo zrobił aktorowi zbyt duży nos

W Wenecji odbyła się światowa premiera filmu „Maestro”, który opowiada historię żydowskiego kompozytora – Leonarda Bernsteina. Podczas konferencji po pokazie nie obyło się bez kontrowersji. Charakteryzator Kizo Hiro został oskarżony przez dziennikarzy o antysemityzm.

Po pokazie odbyła się konferencja, podczas którego dziennikarze zadawali pytania m.in. Hiro. Japończyk, który ma na swoim koncie dwa Oscary, został oskarżony o antysemityzm.

Wszystko przez to, że aby upodobnić Bradleya Coopera do postaci, którą grał, Hiro założył mu protezę nosa. Zdaniem dziennikarzy duży sztuczny nos doczepiony komuś, kto gra Żyda, to przejaw antysemityzmu.

http://nczas.com/2023/09/04/charakteryzator-oskarzony-o-antysemityzm-bo-zrobil-aktorowi-zbyt-duzy-nos/

#zydzi #antysejsmityzm #film

17

A tu taki agent bałwan na tropach #antysejsmityzm u

Czasami żałuję że kazałem usunąć moje konto, bo po tym zabiegu nie da się znaleźć moich wpisów w wyszukiwarce. A dużo prawdy piekącej w zady lewakoskrętów zapuściłem

8