KARA ZA WYTARCIE BUTÓW SZMATĄ - KO chce kar za znieważenie flagi UE. Grzywny i więzienie w nowym projekcie ustawykresy.pl

Zdjęcie

Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy wprowadzający ochronę prawną symboli Unii Europejskiej. Za naruszenie powagi unijnej flagi przewidziano grzywny, a za jej niszczenie także karę pozbawienia wolności.

Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy przewidujący objęcie ochroną prawną symboli Unii Europejskiej, w tym unijnej flagi. O pracach nad projektem poinformował nieoficjalnie dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. Za naruszenie powagi symbolu UE ma grozić grzywna do 5 tysięcy złotych, natomiast za jego niszczenie rozważana jest także kara pozbawienia wolności.

Według informacji przekazywanych przez RMF FM, w klubie KO zapadła decyzja o powrocie do podobnych rozwiązań, które były już procedowane w 2019 roku przez nieistniejącą obecnie partię Nowoczesna. Tym razem projekt ma zostać zmodyfikowany. Jak relacjonuje jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej, „chcemy objąć symbol UE ochroną prawną, ale nie zamierzamy tego zrównywać z flagą Polską”. Dodał, że „w świetle prawa międzynarodowego symbole państwowe podlegają ochronie prawnej, ale Unia Europejska nie ma osobowości prawnej państwa”.

Projekt ustawy „O symbolach Unii Europejskiej i ich ochronie” przewiduje sankcje za publiczne używanie symboli UE w sposób rażąco niezgodny z ustawą, w tym komercyjnie lub reklamowo, jeśli narusza to ich powagę. W takich przypadkach grozić ma grzywna do 5000 złotych albo nagana. Za umyślne przeszkadzanie w należytym eksponowaniu symboli UE podczas uroczystości przewidziano grzywnę do 2000 złotych albo naganę.

Autorzy projektu rozważają także wprowadzenie kar za publiczne znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie symboli UE, analogicznych do sankcji dotyczących symboli państw obcych. W takim przypadku możliwe byłoby ograniczenie wolności lub kara pozbawienia wolności do roku.

Jak podkreśla rozmówca RMF FM z Koalicji Obywatelskiej, „widzieliśmy, co działo się w przeszłości”, wskazując na głośne przypadki publicznego obrażania i niszczenia unijnej flagi. „W świetle prawa pozostają bezkarni. To musi się zmienić” — stwierdził.

http://kresy.pl/wydarzenia/ko-chce-kar-za-zniewazenie-flagi-ue-grzywny-i-wiezienie-w-nowym-projekcie-ustawy/

#szmata #ue #usmiechnietapolska #ko #folksdojcze #prawo

17

Braun zostanie aresztowany?! Terlikowski dociskał Korneluka. „W Jedwabnem ludzie mają powody do obaw” [VIDEO]youtube.com

http://www.youtube.com/watch?v=gmIVdi3JAX4&t=1545s

Zdjęcie

Tomasz Terlikowski w rozmowie z prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem pytał o aresztowanie Grzegorza Brauna. Właściwie ciężko powiedzieć, że pytał, bo raczej wyrażał ewidentną nadzieję na to i zachęcał do takich działań prokuratora krajowego. Co zabawne, sam przyznał, że „nie jest defraudacja na 140 mln zł”, jednak sprawa gaśnicy w Sejmie – przez Terlikowskiego określona jako „czyn antysemicki” – oraz „sytuacja w szpitalu w Oleśnicy”, czyli interwencja ws. mordowania nienarodzonych dzieci mają „rodzić niepokój pewnych środowisk”.

Tomasz Terlikowski pytał, czy też może bardziej podpuszczał prokuratora krajowego Dariusza Korneluka do aresztowania polskiego posła do Parlamentu Europejskiego Grzegorza Brauna. Korneluk wyjaśnił, że gdy „przyjdzie stosowna dokumentacja z PE”, wówczas dopiero Braun „zostanie wezwany przez prokuraturę okręgową we Wrocławiu i zostaną mu przedstawione zarzuty”.

– Zarzuty, a potem wniosek aresztowy? – dopytywał Terlikowski.

– Na pewno będzie analizowana. Ale tutaj mamy taki sam przykład. Żeby zastosować środek zapobiegawczy w stosunku do europarlamentarzysty, trzeba wystąpić z wnioskiem o… – wyjaśniał prokurator krajowy, na co wtrącił się znowu Terlikowski.

– Czyli będzie wniosek? – zapytał pracownik RMF FM.

– Nie. Nie mówię, że będzie, ale nie mówię też, że nie będzie. Taka teoretyczna możliwość istnieje, ale to prokurator prowadzący sprawę będzie decydował – podkreślił Korneluk.

Taka odpowiedź była jednak niewystarczająca dla Terlikowskiego. Jego zdaniem bowiem Grzegorz Braun „to jest osoba, w przypadku której chyba inna przesłanka do ewentualnego aresztowania” występuje.

– Możliwość ponownego popełnienia przestępstwa – przekonywał Terlikowski.

– Czy zachodzi to będzie oceniał prokurator prowadzący postępowanie – stwierdził prokurator krajowy Dariusz Korneluk.

– Ja oczywiście rozumiem. Ale pytam się pana. Bo wydaje się, że widzimy panie prokuratorze, że te czynności się powtarzają. A nawet momentami eskalują – kontynuował Terlikowski.

– Tak, ale nie zapominajmy też o rodzaju przestępstw, o innej przesłance, ogólnej. Ale także o przesłankach pozostałych szczególnych. Tylko i wyłącznie przesłanka, możliwości popełnienia przestępstw, które nie są zagrożone przez polski Kodeks karny jakimiś karami bardzo surowymi, to też powinno podlegać ocenie. I prokurator to robi. Jeśli będą przesłanki do wystosowania wniosku o tymczasowe aresztowanie w stosunku do pana… – tłumaczył znowu Korneluk, na co próbował przerywać mu Terlikowski.

– Zapewniam pana redaktora i państwa, że prokurator wystąpi ze stosownym wnioskiem do Parlamentu Europejskiego – dokończył Korneluk.

To wciąż nie zadowalało Terlikowskiego.

– Mamy ileś takich spraw, które się już toczą, mamy sprawę gaśnicy w Sejmie, czyli czynów antysemickich, łamiących te zasady. Mamy sytuację w szpitalu w Oleśnicy, bardzo skomplikowaną. Ile kolejnych, […] ja oczywiście rozumiem, że to może nie jest defraudacja na 140 mln zł, ale jednak w pewnych środowiskach rodzi to niepokój. Tzn. jeżeli pan europoseł pojawia się w Jedwabnem, no to ludzie, którzy uczestniczą w modlitwie mają powody do obaw – wmawiał prowadzący program.

– Doskonale to rozumiem, zgadzam się z panem. Natomiast dzisiaj to, czy ma być stosowany wniosek o areszt czy jakikolwiek inny środek zapobiegawczy, nie decyduje prokurator krajowy, zapewniam pana. Decyduje o tym prokurator, który prowadzi sprawę – powtórzył Korneluk.

– Ale wyobraża sobie pan areszt zastosowany wobec Grzegorza Brauna? – zapytał Terlikowski.

– Tak, wyobrażam sobie – odpowiedział Korneluk.

http://nczas.info/2025/11/14/braun-zostanie-aresztowany-terlikowski-dociskal-korneluka-w-jedwabnem-ludzie-maja-powody-do-obaw-video/

#braun #zamordyzm #usmiechnietapolska #lewactwo #folksdojcze #antypolonizm #antychrzescijanstwo

10

Izraelski system do łamania telefonów Polaków. Uśmiechnięta władza inwestuje w inwigilacjęnczas.info

Polska policja będzie płaciła izraelskiemu przedsiębiorstwu za nową technologię szpiegowską. Chodzi o system od firmy Cellebrite. Wymaga on fizycznego podłączenia do urządzenia.

RMF FM ustaliło, że policja wyda około 10 mln zł na 60-cio miesięczną licencję na oprogramowanie od izraelskiej firmy Cellebrite. Nowe oprogramowanie różni się od Pegasusa tym, że wymaga fizycznego podłączenia telefonu do specjalnego urządzenia.

Śledczy będą mogli łamać blokady telefonu i wyciągać z niego całą zawartość.

„To nie tylko lista połączeń, wiadomości z komunikatorów, zdjęcia, nagrania, historia przeglądarek czy nasze dane lokalizacyjne GPS. System pozwala także na odzyskanie usuniętych danych, ma również dostęp do chmury danych. Ponadto analizuje aktywność w mediach społecznościowych; aplikacje sygnalizują też np. transakcje kryptowalutowe. Nowe oprogramowanie ma również funkcję „analizy odcieni koloru skóry” – do sortowania plików graficznych, a także analizy klatek wideo” – czytamy na rmf24.pl.

Oprócz oprogramowania, policja kupuje również szkolenia z tej technologii szpiegowskiej. Niedawno otwarto oferty i już zgłosiła się jedna – i póki co tylko jedna – firma z propozycją za 9 970 000 zł. Policja zamierza dokonać zakupu za niecałe 30 tys. zł mniej.

„Każde narzędzie, którym dziś dysponuje polska policja do walki z przestępczością, jest stosowane zgodnie z zasadami prawnymi i z poszanowaniem praw człowieka” – przekonuje Komenda Główna Policji, komentując zakup żydowskiej technologii szpiegowskiej, która pozwala przejmować dane użytkowników telefonów.

KGP twierdzi, że przedłużenie licencji i zakup nowych aplikacji ma poprawić skuteczność w walce z przestępczością.

– Skoro technologie się rozwijają, nie możemy pozostawać w tyle za przestępcami, musimy mieć możliwości sprawnej walki z nimi, dostosowujemy się do nowych wyzwań – powiedział oficer z KGP.

Policja zwraca uwagę na nowe możliwości w analizach dużych ilości materiałów dowodowych, w tym „algorytm analizy odcieni koloru skóry”.

– Ta funkcja może być wykorzystywana np. do analizy materiałów z treściami pedofilskimi lub do identyfikacji ofiar. Dzięki temu policjanci nie będą musieli przeglądać tysięcy drastycznych zdjęć – powiedział jeden z policjantów cytowany przez RMF FM.

Czy kolejne dane z telefonów polskich obywateli wylądują na serwerach w Izraelu? Zapewne tak.

http://nczas.info/2025/11/09/izraelski-system-do-lamania-telefonow-polakow-usmiechnieta-wladza-inwestuje-w-inwigilacje/

#inwigilacja #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #folksdojcze #zydzi

12

TO JEST KURWA SKANDAL

Polska odmówiła repatriacji potomkowi polskich zesłańców z powodu „zbyt encyklopedycznej” wiedzy o kraju

Mazowiecki Urząd Wojewódzki oraz Szef Urzędu ds. Cudzoziemców odmówili Waleremu Rukosujewowi, potomkowi Polaka zesłanego na Syberię, zgody na pobyt stały w Polsce. Mężczyzna mieszka w Polsce ponad rok, przedstawił dokumenty potwierdzające pochodzenie i integrację, a obecnie ma 28 dni na opuszczenie kraju. W tym czasie Polska przyjmuje migrantów z krajów Afryki i Ameryki Południowej.

Walery Rukosujew jest potomkiem Polaka zesłanego na Syberię i od ponad roku mieszka w Polsce. Wniosek o pobyt stały złożył na podstawie polskiego pochodzenia. Do akt dołączył akty urodzenia dziadka i matki, dokumenty potwierdzające narodowość polską przodków, umowy najmu w Warszawie, potwierdzenie nauki w szkole zawodowej, dane o koncie bankowym i liczne faktury potwierdzające codzienne funkcjonowanie w kraju.

W toku postępowania administracyjnego wykazał się znajomością hymnu, symboli narodowych, świąt państwowych oraz podstawowych dat historycznych. Mazowiecki Urząd Wojewódzki odmówił jednak wydania zezwolenia na pobyt stały, wskazując, że jego wiedza o Polsce ma charakter „encyklopedyczny, wyuczony na potrzeby przesłuchania”. Decyzję podtrzymał Szef Urzędu ds. Cudzoziemców. Obecnie Rukosujew ma 28 dni na opuszczenie Polski.

Na czas rozpatrywania sprawy w paszporcie mężczyzny widnieje tzw. czerwona pieczątka, potwierdzająca legalny pobyt w okresie procedury, ale wyłączająca możliwość legalnej pracy. Według relacji bliskich doprowadziło to do podejmowania zajęć poza systemem i wypadku przy pracy. Koszt operacji barku oszacowano na 17 tys. zł, bez możliwości skorzystania z ubezpieczenia.

Maksymilian Rymkiewicz, przyjaciel Rukosujewa, od lat pomagający repatriantom, zwrócił uwagę na rozbieżność między deklarowaną a realizowaną polityką wobec osób polskiego pochodzenia: „To tragedia człowieka, potomka zesłańca, który ma udokumentowane polskie pochodzenie, posiada wiedzę o historii i kulturze, który otrzymuje odmowę pobytu i musi opuścić nasz kraj. Pamiętam jeszcze przypadek małżeństwa, kiedy to żona dostała zezwolenie na stały pobyt na podstawie polskiego pochodzenia a mąż dostał odmowę i został deportowany. To paradoks. Osoby z polskim pochodzeniem otrzymują odmowy a z drugiej strony migranci ekonomiczni z Afryki i Ameryki Południowej – bez żadnych związków z polskością, często niechętni integracji i przyjmowaniu lokalnej kultury – otrzymują zezwolenia, bo Polska pilnie potrzebuje rąk do pracy”.

„Valerii czekał prawie rok na rozpatrzenie odwołania. Nie jest bogatym człowiekiem, w tym czasie musiał za coś żyć, coś jeść. Czekając na decyzję, nie mógł legalnie pracować — nie pozwalało mu na to państwo. Został zmuszony do pracy w szarej strefie, co naraziło go na dramatyczne konsekwencje. Musiał zapłacić za leczenie szpitalne, ponieważ najechał na niego niesprawny samochód służbowy. Operacja barku przewyższyła jednak jego możliwości finansowe — mówił Rymkiewicz.

Powyższa sytuacja unaocznia fakt, że imigranci niezwiązani kulturowo z Polską mogą łatwiej otrzymać pozwolenie na pobyt w kraju niż potomkowie polskich zesłańców, czekający na repatriację. Według szacunków z początku 2025 r. – obecnie w Polsce przebywa od 2,5 do 2,8 miliona imigrantów, co stanowi od 6,6 do 7,5 proc. populacji kraju. Największą grupę przybyszów, około trzech czwartych, stanowią Ukraińcy. Według raportu przeprowadzonego przez Instytut WEI liczba imigrantów może wynosić nawet 4 mln.

Na początku tego roku pojawiły się doniesienia, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji planuje nowelizację przepisów, by ułatwić powrót do kraju większej liczbie Polaków mieszkających na Wschodzie. Jednocześnie wiceminister Maciej Duszczyk zapowiadał, że program w ciągu dwóch lat może zostać całkowicie zamknięty.

Financial Times zwraca uwagę, że wielu ocalałych wróciło do Polski na własną rękę. Od 2020 r. o repatriację zwróciło się 17 tys. osób. Około 7,5 tys. wniosków czeka obecnie na rozpatrzenie. Liczba osób posiadających polskie korzenie i zamieszkujących obszary byłego Związku Sowieckiego może sięgać od 60 do nawet 100 tys.

Najwyższa Izba Kontroli alarmowała w listopadzie 2024 r., że mimo wzniosłych deklaracji zawartych w preambule ustawy o repatriacji, system odpowiedzialny za te działania okazał się niewydolny. Okazuje się, że w obecnym tempie kolejka Polaków chcących wrócić do ojczyzny może być rozładowywana przez 22 lata.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/polska-odmowila-repatriacji-potomkowi-polskich-zeslancow-z-powodu-zbyt-encyklopedycznej-wiedzy-o-kraju/

#folksdojcze

32

Antypolski dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz odwołany ze stanowiskanczas.info

Wadliwe zamierzenia programowe, polityka komunikacyjna i decyzje zarządcze są powodem odwołania Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego – poinformowała w piątek ministra kultury Marta Cienkowska.

– Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze – powiedziała ministra kultury Marta Cienkowska podczas piątkowej konferencji prasowej, informując o odwołaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego.

Cienkowska podjęła także decyzję o powołaniu na stanowisko dyrektora Instytutu Karola Madaja. „Dobrze zna Instytut Pileckiego. Pracował także w Instytucie Pamięci Narodowej, w Muzeum Historii Polski, a także pełnił obowiązki dyrektora i był dyrektorem Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowie Mazowieckiej”.

Decyzję o odwołaniu Ruchniewicza skomentowała eurposeł z Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

„Presja ma sens! Krzysztof Ruchniewicz, antypolski szef Instytutu Pileckiego, został wreszcie ODWOŁANY!” – napisała Zajączkowska.

„Rząd Tuska bronił go tygodniami i to po tym jak proponował dyskusje o „zwrotach dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec”, kazał odwołać berlińską konferencję na temat zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki oraz stwierdził, że sprawa reparacji dla Polski od Niemiec „to temat zamknięty”. Mimo podejmowania działań jawnie sprzecznych z polskim interesem narodowym trzymali go na stanowisku ile tylko zdołali.”

„Niesamowite pasmo kompromitacji, zarówno ze strony prof. Ruchniewicza jak i całego rządu. Dopiero nagłaśnianie tych spraw i gigantyczna fala krytyki z wielu stron sprawiła, że pękli i odpuścili obronę tej ośmieszającej Polskę persony.”

„Oby następny prezes nie hańbił swoimi działaniami Instytutu, którego patronem jest nasz polski bohater i będzie reprezentował polskie interesy, a nie niemieckie. Ale zdaję sobie sprawę, że z tym rządem to mało prawdopodobne” – zakończyła Ewa Zajączkowska-Hernik.

Ruchniewicz był szefem Instytutu Pileckiego od listopada 2024 r. W sierpniu zwolnił ze stanowiska szefową IP w Berlinie Hannę Radziejowską. Radziejowska w trakcie poufnej korespondencji z resortem kultury w marcu zgłaszała swoje obawy dotyczące planowanego seminarium przez organizowanego przez Ruchniewicza. 3 kwietnia pracownik MKiDN poinformował ją, że jej zgłoszenie jest objęte ochroną na podstawie ustawy o ochronie sygnalistów. MKiDN twierdzi jednak, że Radziejowskiej nigdy nie przysługiwała taka ochrona, ponieważ status przyznał pracownik, który nie miał do tego uprawnień.

http://nczas.info/2025/08/29/antypolski-dyrektor-instytutu-pileckiego-krzysztof-ruchniewicz-odwolany-ze-stanowiska/

#pilecki #usmiechnietapolska #folksdojcze #antypolonizm

12

CPK cargo powstanie za 6 lat, ale nie w Polsce tylko w Niemczechnczas.info

Niemiecki przewoźnik lotniczy Lufthansa Cargo całkowicie zmodernizuje swój hub cargo we Frankfurcie do 2030 roku. Gigantyczny port przeładunkowy pozwoli Niemcom zarobić olbrzymie pieniądze dzięki cłom i podatkom. Tym bardziej, jeżeli polski Centralny Port Komunikacyjny nigdy nie powstanie.

Lufthansa Cargo zainwestuje ponad 600 milionów euro, czyli ponad 2,5 miliarda złotych, w gruntowną modernizację swojego hubu cargo na lotnisku we Frankfurcie do 2030 roku. Podstawowa modernizacja będzie przeprowadzana etapami, a obsługa cargo będzie kontynuowana bezproblemowo na 330 000 m² Lufthansa Cargo Center.

Dzięki tej inwestycji Lufthansa Cargo Center (LCC) stanie się najnowocześniejszym hubem cargo w Europie.

„Tutaj, w Hesji, gdzie sektor motoryzacyjny, przemysł farmaceutyczny i technologia medyczna odgrywają centralną rolę, połączenie zapewniane przez Lufthansa Cargo jest niezbędną bramą do rynku globalnego” – powiedział R. Alexander Lorz, minister finansów Hesji.

Od momentu powstania w 1982 r. LCC działa nieprzerwanie 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu i od tamtej pory odgrywa kluczową rolę w globalnym ruchu lotniczym. Program modernizacji obejmuje stopniową odnowę wszystkich składowych kompleksu do 2030 r., w tym obiektów przeładunkowych, technologii magazynowania i transportu, technologii budynków, budynków administracyjnych i systemów informatycznych. Z całkowitą powierzchnią około 330 000 m² — co odpowiada około 46 boiskom piłkarskim — jest jednym z największych węzłów lotniczych w Europie.

Lufthansa Cargo realizuje ten projekt bez przerywania działalności lotniska. Ta „operacja na otwartym sercu” wymaga współpracy wszystkich zaangażowanych stron, aby zapewnić płynne działanie.

Czy polski CPK powstanie?

Rząd Donalda Tuska na początku był niechętny kontynuacji projektu budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. W czerwcu 2024 r. jednak zdecydował się kontynuować projekt, ale bez przekonania. Od tamtego czasu nie słychać o jakichkolwiek postępach prac przy CPK, i wydaje się, że projekt jest zamrażany. W świetle informacji z Niemiec wygląda to co najmniej podejrzanie.

A jest się o co bić i Niemcy dobrze to wiedzą.

W przypadku realizacji CPK zgodnie z harmonogramem z czasów rządów PiS prognozy Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), w scenariuszu centralnym, przewidywały wzrost wielkość importu do Polski (z UE i spoza Wspólnoty) z ok. 75 tys. ton w 2022 r. do ok. 932 tys. ton w 2060 r. Przekłada się to na wzrost w ujęciu wartościowym z ok. 46 mld zł w 2022 r. do ok. 589 mld zł w 2060 r. Dla eksportu analogiczne wartości dla 2022 i 2060 r. wynoszą odpowiednio: 58 tys. ton i 544 tys. ton oraz 32 mld zł i 428 mld zł.

Wartości importu przekładają się na naliczoną w przyszłości na lotnisku CPK wartość cła. W scenariuszu centralnym w 2028 r. będzie to kwota ok. 874 mln zł, która wzrośnie do ok. 4,5 mld zł w 2060 r. Po skorygowaniu tych wartości o te wpływy z ceł, które najprawdopodobniej zostałoby zrealizowane również w scenariuszu bez CPK, a także faktu, że 75 proc. kwoty cła trafia do budżetu UE, wpływ dochodów celnych dla budżetu państwa w efekcie budowy CPK w 2028 r. – w scenariuszu centralnym – to 115 mln zł. Do 2060 r. wzrasta on do ok. 925 mln zł, wyliczyła firma doradcza EY.

Z kolei w przypadku podatku VAT naliczona na lotnisku CPK wartość w 2028 r. w scenariuszu centralnym wynosi ok. 24 mld zł. W 2060 r. wzrasta ona do ok. 116 mld zł.

http://nczas.info/2024/09/07/cpk-cargo-powstanie-za-6-lat-ale-nie-w-polsce-tylko-w-niemczech/

#Polska #niemcy #folksdojcze #cpk #usmiechnietapolska #tusk

18

Polsko-niemiecki podręcznik do historii. Berkowicz: Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germaniłnczas.info

POWTÓRNIE!!!

„Europa. Nasza historia” to podręcznik, który został opracowany głównie m.in. przez niemieckich autorów. Polski rząd wyraził zgodę na wprowadzenie książki do polskich szkół. W sieci wrze.

W sieci wrze, bo polski rząd rekomenduje szkołom polsko-niemiecki podręcznik do historii.

„Pomysł stworzenia wspólnego podręcznika powstał kilkanaście lat temu z inicjatywy Franka-Waltera Steinmeiera. Ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podchwycił ten pomysł” – opisuje portal wGospodarce.pl.

„Choć pierwsze trzy tomy podręcznika zostały zatwierdzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej bez problemów, czwarty tom, obejmujący okres od 1939 roku do XXI wieku, spotkał się z krytyką, głównie ze strony prof. Grzegorza Kucharczyka, który zarzucał mu m.in. niewystarczające uwzględnienie roli Kościoła katolickiego oraz błędne interpretacje wydarzeń historycznych” – czytamy dalej.

Zdjęcie

„Czyli niecały rok po wygranej w wyborach Tuska, Niemcy piszą nam podręczniki historii? I to o II wojnie światowej?” – pyta na X szef Nowej Nadziei Sławomir Mentzen.

„Zgodzili się, by Niemcy układały nam podręcznik. Ja pójdę klasyką i powiem odważnie; „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germanił”. Idąc dalej klasykiem: „Nie będą Niemcy ani Żydzi uczyć nas historii”” – pisze na Facebooka Konrad Berkowicz z Konfederacji.

Prawicowiec kontynuuje temat w kolejnym wątku:

„Według Barbary Nowackiej to źle, że poprzednie podręczniki do historii pisali historycy, uwaga z… INSTYTUTU PAMIĘCI NARODOWEJ. Dlatego, aby poprawić jakość nauczania, nowe podręczniki będą pisać nam… Niemcy. Ta kobieta to najgorsze co spotkało polską oświatę. To zło wcielone, tęczowa komunistka z czarnym podniebieniem, która opanowała polską edukację i zaraża ją swoją ideologią. Trzeba ją jak najszybciej odsunąć od władzy nad oświatą” – stwierdza polityk.

Wolnościowe rozwiązanie

Tego problemu, jak i wielu innych, nie byłoby, gdybyśmy wprowadzili w edukacji wolnościowe rozwiązania. W systemie sprywatyzowanego szkolnictwa to szkoły wybierałyby książki, z których uczą dzieci. Jeśli natomiast rodzicom nie podobałoby się to, co wtłacza się do głów ich pociechom, to zabieraliby dzieci (a wraz z nimi pieniądze) i przenosili do szkoły z odpowiadającymi im programem.

Żyjemy niestety w systemie, w którym wszystko planuje się z góry i mamy właśnie takie głupie problemy. Rząd nie powinien rekomendować tego podręcznika, ani żadnego innego, tylko zająć się strategicznymi zadaniami państwa.

http://nczas.info/2024/08/27/polsko-niemiecki-podrecznik-do-historii-berkowicz-nie-bedzie-niemiec-plul-nam-w-twarz-ni-dzieci-nam-germanil/

#FOLKSDOJCZE #edukacja #podreczniki #lewactwo

20

Sommer o Campus Polska: To niemiecka fundacja rządowanczas.info

Redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer w swoich mediach społecznościowych nazywa Campus Polska „niemiecką fundacją rządową”.

Wszystko zaczęło się od pytania internautki, która napisała:

„Czy młodzi ludzie na Campus Polska wiedzą, że to wydarzenie polityczne i politycznie poprawne jest fundowane przez niemiecką fundację? Nie przeszkadza im, że spotykają się z wykonawcami woli niemieckich władz? Żeby nie zostali jak Jasiek z „Wesela” Wyspiańskiego jeno ze sznurem”.

Wpis ten podał dalej i skomentował redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer:

„Pani Barbaro, żeby opisać to ściśle – to niemiecka fundacja rządowa. Trzaskowski z Tuskiem robią na niemieckiej imprezie rządowej”.

Temat ten poruszył także publicysta Najwyższego Czasu! prof. Adam Wielomski, pisząc:

„Czy prawdziwe są informacje, że Campus Polska zorganizowano za pieniądze niemieckich fundacji finansowanych przez niemiecki budżet państwa?”

Również do tego wpisu odniósł się Tomasz Sommer, komentując:

„Konkretnie przez Fundację Adenauera (w grobie się chyba przewraca) i Boella – tzw. fundacje partyjne finansowane niemieckiego budżetu. Wszystkie te fundacje są też niejawnymi ekspozyturami niemieckiego wywiadu, w którym tzw. miękki wywiad ma największe znaczenie. Obecność tych fundacji w Polsce i rozdawanie przez nie pieniędzy w biały dzień to jakiś dziki skandal. Ustawa o agentach zagranicznych jest pilnie potrzebna”.

Już w 2023 tę kwestię poruszali politycy Prawa i Sprawiedliwości, gdy jeszcze sprawowali władzę w Polsce.

– Do czego zobowiązali się organizatorzy Campusu Polska za patronat niemieckiej fundacji Konrada Adenauera? Opinia publiczna zasługuje na to, żeby to wiedzieć. Chodzi o przejrzystość życia publicznego – mówił w Polskim Radiu 24 ówczesny wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

„Fundacja Konrada Adenauera od wielu lat ma silne powiązania z politykami PO. Jej polskim partnerem jest Fundacja im. Roberta Schumana, założona w 1991 r. i promująca ideę integracji z Unią Europejską. W Radzie Fundatorów Fundacji Schumana zasiada m.in. były senator PO Michał Wojtczak, a przewodniczącym Rady Programowej jest były poseł UD i UW Piotr Nowina-Konopka. Do 2007 r. prezesem Fundacji Schumana była Róża Thun, europosłanka Platformy; potem, do 1 listopada 2015 r., instytucją tą kierowała Anna Radwan-Röhrenschef, która potem została dyrektorem fundacji Instytut Bronisława Komorowskiego. W 2015 r. dotowana przez Konrad-Adenauer-Stiftung Fundacja Schumana zorganizowała czytanie polskiej konstytucji wraz z byłymi sędziami Trybunału Konstytucyjnego: Andrzejem Zollem i Jerzym Stępniem” – podaje Polskie Radio 24.

http://nczas.info/2024/08/24/sommer-o-campus-polska-to-niemiecka-fundacja-rzadowa/

#Polska #niemcy #zdrajcy #folksdojcze

8

#ukrofile #rusofile #szwabofile #folksdojcze #filosemici
rusofile, ukrofile , szwabofile (folksdojcze), filosemici .. kurka nie ma w Polsce polskich patriotów ??? Tylko można być odchylonym psychicznie na punkcie niszczenia swojego kraju w imię wchodzenia komuś w dupe?

9

Niebezpieczna gra śląskich separatystów.dorzeczy.pl

Zwolennicy Ruchu Autonomii Śląska wykorzystują wojnę na Ukrainie do budowania niebezpiecznych dla Polski analogii historycznych, według których Śląsk to Ukraina, Polska to Rosja, a polskie oddziały wspierające powstańców śląskich to zielone ludziki Putina, których celem było oderwanie części niemieckiego terytorium.
https://dorzeczy.pl/opinie/277966/krzystyniak-niebezpieczna-gra.html
#polska #śląsk #raś #separatyzm #vkolumna #folksdojcze #polityka

10

Bodnar po niemiecku mówi o Polakach jako oswojonych zwierzętach i prosi Niemców o interwencję w Polsce.tysol.pl

https://www.tysol.pl/a73891-Kiedy-oswoisz-zwierze-Adam-Bodnar-przed-Niemcami-o-Polakach-VIDEO
Jak w powiedzeniu z „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego: „kiedy oswoisz zwierzę, nie możesz go potem porzucić”. Mówię tu o odpowiedzialności, aby w sposób szczery i krytyczny ocenić sytuację w Polsce. Czy historyczna odpowiedzialność to nie jest czasem jedynie wygodna wymówka, aby nic nie mówić?
Adam Bodnar (Platforma Obywatelska) były Rzecznik Praw Obywatelskich podczas pobytu w Niemczech gdy odbierał nagrodę Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich.

#polska #niemcy #rpo #platformaobywatelska #folksdojcze #zdrada #ciekawostki #prostytucja

18