Przykład szarej, żołnierskiej rzeczywistości na Froncie Wschodnim, a dokładniej złapania czerwonki.
(…) Boże Święty! Ile jeszcze wytrzymam? Na próżno starałem się myśleć o czymś innym. Nic mi nie pomagało. Bóle brzucha, od których dostawałem już gęsiej skórki, stawały się nie do zniesienia. W końcu nie wytrzymałem.
-Trochę miejsca chłopaki! - rzekłem, krzywiąc się na twarzy. - Mam biegunkę i nie da rady inaczej…
Faceci zdawali się nie okazywać żadnego zainteresowania, między innymi dlatego, że jadąca ciężarówka głośno warczała. Energicznie ponowiłem prośbę i zacząłem się rozpychać. Sąsiedzi posunęli się o dziesięć centymetrów i była to ich jedyna reakcja. Pomimo niedyspozycji czułem, że jestem czerwony ze wstydu. Na próżno usiłowałem zrzucić chociaż część odzieży. Brakowało miejsca, toteż poszturchiwałem siedzącego obok mnie chłopaka.
-Spokojnie! - odezwał się. - Wysrasz się, kiedy staniemy.
-Boże Święty, przecież mówię ci, że jestem chory!
Mrucząc poruszył stopą, nie wiedząc, gdzie ją umieścić. Nikt się nie śmiał. Wszyscy z obojętnością przyjmowali moją dolegliwość. Skrępowany sprzętem zacząłem rozpaczliwie walczyć z łachami. Nie udało mi się jednak rozpiąć spodni. W końcu wiedziałem już, że moje wysiłki nie zdadzą się na nic. Nie wytrzymałem dłużej i po chwili poczułem obrzydliwą substancję spływającą mi po nogach. Nikt nie dostrzegł, w jak parszywej znalazłem się sytuacji. Czułem okropny ból brzucha. Kręciło mi się w głowie, czułem pieczenie twarzy, chyba na skutek gorączki. Były to pierwsze objawy czerwonki, której konsekwencje towarzyszyć mi będą przez całe życie.

Jechaliśmy długo. Jeszcze dwukrotnie nie mogłem powstrzymać się od wypróżnienia, co nie pogorszyło już zbytnio mojego fatalnego stanu. Dałbym dziesięć lat życia, by móc się wymyć i znaleźć w ciepłym łóżku. Kiedy wreszcie, po niemającej końca podróży, znalazłem się na ziemi, by stawić się na apelu w naszej kwaterze, czułem, że stracę przytomność. Instynktownie walczyłem, by nie zemdleć, choć gdyby tak się stało, miałbym największe szanse na znalezienie się w izbie chorych.
Ale ze wszystkich sił starałem się utrzymać na nogach. Mój godny pożałowania wygląd nie uszedł jednak uwagi oficera sprawdzającego stan osobowy. Bełkotliwym głosem odpowiadałem na jego pytania. Przeze mnie apel uległ zakłóceniu.
-Co się z wami dzieje? - spytał oficer, którego widziałem nie wyraźnie przed oczyma
-Jestem chory…Jestem…- bełkotałem żałośnie
-Co wam dolega?
-Żołądek…Mam też gorączkę…Czy mógłbym się umyć, Hen…
-Zabrać go do lekarza poza kolejnością! - rzucił oficer, zwracając się do podwładnego.
Ten ostatni zgodnie z rozkazem wziął mnie pod ramię. Wreszcie ktoś przyszedł mi z pomocą! W ten sposób znalazłem się w oddziale sanitarnym, na końcu trzydziestoosobowej kolejki. Dolegliwości żołądkowe były tak silne, że chciało mi się wyć. Czułem, że nadchodzi kolejny nieubłagalny atak. Chwiejnym krokiem wyszedłem z rzędu. Popędziłem co sił w nogach do latryny. Gdy już się wypróżniłem zastanawiałem się czy podciągać śmierdzące spodnie. Czułem się beznadziejnie. W odchodach zauważyłem krew. Wróciłem do kolejki, w której czekałem jeszcze pół godziny. Wreszcie nadeszła moja kolej. Ściągnąłem po kolei cuchnące łachmany. W pomieszczeniu znajdowały się dwie służące w wojsku kobiety, toteż mimo choroby czułem pewne skrępowanie.
-Co to za niechluj!? - wrzasnął jeden z pielęgniarzy, przyzwyczajony chyba ciągle do hasła: Ein Laus, der Tod!
Rzuciłem okiem na siedzących za długim stołem lekarzy przypominających zespół sędziowski, przed którym nie sposób nie przyznać się do winy
-Czerwonka bakteryjna - szepnął znajdujący się przy pielęgniarzu facet, zszokowany spływającym mi aż za kolana gównem.
-Pod prysznic! Pod prysznic! Co za świnia! - krzyknął pielęgniarz. - Zbadamy cię później.
O to mi właśnie chodziło. Od dawna marzyłem o prysznicu.

Fragment książki "Guy Sajer. Zapomniany żołnierz"
https://cdn-lubimyczytac.pl/upload/books/4866000/4866973/697716-352x500.jpg
#jfe #ksiazki #iiwojnaswiatowa

13

Biblioteka Lurka cz. 2 - II RP i PRL w pigułce, czyli "Historia Polski 1914-1991" Wojciecha Roszkowskiegolubimyczytac.pl

Witam Was w drugiej części mojego cyklu. Przypominam, że poprzednio zwracałem uwagę na Archipelag GUŁag Sołżenicyna.
Dziś zostajemy w klimatach historii najnowszej, czyli tej części dziejów Polski, która jest najgorzej prezentowana w szkołach. Kończy się rok szkolny, a nauczycielka utknęła w czasie I wojny światowej. Za to starożytność była przerobiona trzy razy. Brzmi znajomo?

Receptą na ten problem jest bardzo dobra książka Wojciecha Roszkowskiego, która mimo stosunkowo niewielkiej objętości prezentuje całą historię II RP i PRL-u. Oprócz polityki są w niej również odniesienia do gospodarki, kultury oraz sytuacji międzynarodowej.


Roszkowski zdecydowanie nie kochał PRL-u. Przypominam, że ta książka najpierw była wydawana w drugim obiegu (pod pseudonimem "Andrzej Albert"). Mimo tego, narracja wydaje się raczej obiektywna. Książkę możecie łatwo znaleźć w bibliotece lub kupić za 5 zł - 10 zł.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/69724/historia-polski-1914-1991
#historia #polityka #prl #ksiazki #bibliotekalurka

6

Mam wrażenie, że uczestniczę w scenariuszu książki political fiction.
Co w niej mamy?
- kryzys z uchodźcami, spowodowany dziwną polityką UE,
- wirus paraliżujący świat,
- zamieszki w USA przez śmierć jednego ćpuna i przez niejasności w wyborach
#przemysleniazdupy #foliarze #ksiazki

13

Polecam świetną książkę "The Plot Against the Church", wydaną w roku 1962 autorstwa hiszpańskiego jezuity, przetłumaczoną przez Olę Gordon
Oczywiście jak zwykle przy takich lekturach pojawia się postać Beli Kuna, mojego ulubionego żydowskiego marksisty prawdziwa czerwona kreatura
https://docplayer.pl/145182940-Spisek-przeciwko-kosciolowi.html
#katolicyzm #chrzescijanstwo #ksiazki #jfe

7

Based Bolesław Prus

Przystępując odrazu do rzeczy, wystarasz mi się o trzysta rubli, jutro — do południa.
 Szmul włożył obie ręce za pas, kiwał głową i uśmiechał się. Przez chwilę obaj, milcząc, przypatrywali się sobie. Pan, jakby chciał zbadać: czy nie zmieniło się co w bladej twarzy, czarnych, żywych oczach i szczupłej, schylonej nieco postaci Żyda. Żyd, jakby podziwiał piękną blond brodę, posągowe kształty, nieporównane ruchy i klasyczne rysy pana. Zresztą po raz tysiączny obaj mogli przekonać się, że każdy z nich był modelowym okazem swojej rasy, co jednak w niczem nie przyczyniło się do załatwienia interesu.
Bolesław Prus - Anielka
#heheszki #literatura #memy #boleslawprus #ksiazki

7

Niebezpieczne Protokoły
Londyński Times z 8 maja 1920 roku w długim artykule pisał:
"Pożądanym jest przeprowadzenie bezstronnego dochodzenia w sprawie tych domniemanych dokumentów i ich historii….Co najbardziej uderza w Protokołach? Otóż wiedza szczególnego rodzaju, obejmująca szeroki zakres zagadnień. Jeśli istnieje klucz do rozwiązania zagadki, należy go szukać w tej niesamowitej wiedzy, która pozwoliła na wysuwanie proroctw, już dzisiaj dosłownie spełnionych"
W USA Henry Ford oświadczył, że "jak dotąd, Protokoły doskonale odzwierciedliły sytuację światową i nadal ją tak odzwierciedlają", oraz zainicjował cykl artykułów w swojej gazecie Dearborn Independent, które rozeszły się w ilości półtora miliona egzemplarzy

Podczas rewolucji w bolszewickiej Rosji, wszystkie egzemplarze Protokołów zostały zniszczone, a posiadanie tej książki groziło śmiercią z paragrafu przeciwko "antysemityzmowi". Precedens powtórzył się 25 lat później w okupowanych Niemczech, gdzie po II WŚ władze amerykańskie i brytyjskie zmusiły rząd niemiecki do wydania ustawy przeciwko "antysemityzmowi" na wzór bolszewicki. W 1955 roku skonfiskowano zakład monachijskiemu drukarzowi, który odbił reprodukcję Protokołów.

W Anglii, w wyniku presji władze czasowo zabroniły rozprowadzania świeżo opublikowanej książki, a w następnych latach atak na nią stał się tak gwałtowny, że oprócz pokątnych firm, żaden wydawca nie ważył się jej dotknąć. W Szwajcarii w okresie międzywojennym Żydzi wnieśli przeciw książce pozew do sądu, określając ją, jako "nieodpowiednią literaturę". Sprawę wygrali, lecz wyższa instancja uchyliła wyrok.

Fragment książki "Strategia Syjonu"
#jfe #zydzi #ksiazki
https://static.tezeusz.pl/images/f8/2d/2d//protokoly-medrcow-syjonu-38.jpeg

6

Biblioteka Lurka cz. 1 - Archipelag GUŁag, czyli kronika radzieckich zbrodnihistmag.org

Dziś ruszam z nowym cyklem. Będę w nim prezentował dobre i klasyczne książki, które przeczytałem oraz posiadam w swojej bibliotece. W przeciwieństwie do Neuropy, nie zamierzam proponować np. pozycji napisanych przez takich lewaków jak Rawls lub Singer. Do sprawdzenia poglądy tego drugiego pana na temat np. zoofilii, pedofilii i mordowania niemowląt.
Zostawmy jednak lewackich autorów w spokoju. Na pierwszy ogień trafia bowiem Archipelag GUŁag, czyli książka, która zmieniła wyobrażenia (części) zachodnich elit na temat komunizmu. Sołżenicyn w trzech tomach dokładnie opisuje system niewolniczej pracy w ZSRR, nie stroniąc od odwołań do ogólnej historii Związku Radzieckiego oraz innych zbrodni komunizmu. Co ważne, książka Sołżenicyna opiera się częściowo na jego własnych przeżyciach jako więźnia GUŁagu.

Pewnie niewiele osób się skusi na przeczytanie 1800 stron (@JFE ?), ale warto wiedzieć, że takowa pozycja istnieje. Poniżej linkuję artykuł z Histmaga. Mówi on o samej książce Sołżenicyna oraz pożytecznych idiotach z zachodu, którzy sławili komunizm: https://histmag.org/Archipelag-GULag-ksiazka-ktora-zniszczyla-zludzenia-intelektualistow-zachodnich-o-komunizmie-15720/
#historia #polityka #ksiazki #kultura #bibliotekalurka #komunizm

22

Dzisiaj skończyłem książkę "Polscy Bogowie Wojny".


Powiem wam, że ciekaw lektura ale bez fajerwerków. Sama książka to bardziej zbiór artykułów każdy o innej osobistości. Tak też podzielono na rozdziały. Są one napisane dośc luźno i przystępnie, jednak ciężko określić dla kogo ta książka ma być- dla wyjadaczy tematu nie, ale dla totalnych żółtodziobó też chyba nie. W każdym rozdziale znajdziemy fragmenty nie będące wiedzą powszechną, swoiste ciekawostki jak i sztampowe powtarzane miliony razy frazesy. Przypomina mi to luźna rozmowe z kimś kto się zna na temacie i poproszenie go o nakreślenie tematu i rzucenie kilku ciekawostek mniej znanych faktów.

Jeśli interesuję was historia Polski, polecam. Częśc wiedzy sobei utrwalicie, może coś nowego się dowiecie, a poprzez luźna formę i przyjazną strukturę książka jest łątwa do czytania jako przerywnik zwykłych czynności. 1 rozdział zajmuje parenaście minut - w sam raz do autobusu czy innego tramwaju i jest sam w sobie zamknietą całością tak, że nastepny możemy czytać i za pół roku nic nie tracąc.
Dalbym 7.5/10
#historia #polska #ksiazki #sladamirzeczpospolitej #turteliancontent #turteliantestuje #recenzja

8

Uwielbiam zapach nowych książek Ostatnio dokończyłem Odrodzone Królestwo, czas powrócić do II WŚ. Wiek Hitlera już pierwszym tomem wywołał w Polsce niesamowity larum, głównie ze strony obrońców tolerancji i wolności słowa, drugi zakup to losy francuskich ochotników SS, na czele z kapelanem Jeanem de Mayol de Lupe, który do ostatnich chwil bronił Berlina przed najazdem zdziczałych bolszewickich hord
#ksiazki #jfe #iiwojnaswiatowa #degrelle

6

Kolejny dobry fragment książki "Zaginiony kontynent" autorstwa T. Pratchetta. Jest to jedna z pozycji z długiej i bardzo dobrej serii Świata Dysku. Osobiście najbardziej lubię te, w których występuje Rincewind.

Występują:
- Rincewind (niewydarzony czarodziej)
- Daggy - australijski postrzygacz owiec
- czarodziejski Tryk, (który w rzeczywistości jest kangurem)
- postrzygacze

Miejsce: tytułowy Zaginiony Kontynent, Czteryiksy, czyli Australia.

Rincewind podczas libacji alkoholowej w Australijskim barze, pijany jak bela założył się z miejscowymi postrzygaczami, że jest w stanie ostrzyc więcej owiec niż najlepszy z nich.

-----

Rincewind patrzył w skupieniu na nożyce, którymi wymachiwał postrzygacz. Wyglądały na ostre.
– Wiesz, co tu robimy z takimi, którzy się wycofują z zakładu? – zapytał Daggy, szef grupy.
– Ale... byłem pijany.
– My też. I co z tego?
Rincewind spojrzał w stronę owczych zagród. Wiedział oczywiście, co to są owce, i przy licznych okazjach miał z nimi bezpośredni kontakt, choć zwykle w towarzystwie rozmaitych jarzyn. Miał nawet pluszową małą owieczkę, jeszcze w dzieciństwie. Jednak w owcach jest coś przerażająco niesympatycznego, rodzaj obłąkanego, przewracającego oczami bezmózgowia cuchnącego wilgotną wełną i paniką... Wiele religii wynosi zalety pokornych, ale Rincewind nigdy im nie ufał. Pokorni potrafią czasem zachować się bardzo wrednie.
Z drugiej strony... były porośnięte wełną, a nożyce wyglądały na bardzo ostre. Jak trudne może się to okazać? Osobisty radar podpowiadał mu, że próbować i przegrać jest zapewne o wiele mniejszą zbrodnią, niż nie próbować wcale.
– Mogę zrobić próbny przebieg? – zapytał.
Wyciągnięto owcę z zagrody i ciśnięto przed nim na ziemię.
Rincewind rzucił Daggy’emu coś, co – miał nadzieję – było uśmiechem jednego fachowca do drugiego, ale uśmiechanie się do Daggy’ego przypominało raczej ciskanie bezami w ścianę urwiska.
– Ehm... Mogę dostać krzesło, ręcznik, dwa lustra i grzebień? Intensywna podejrzliwość we wzroku Daggy’ego jeszcze się pogłębiła.
– Po co ci to wszystko?
– Powinienem to załatwić jak należy, prawda?
Z daleka, niewidoczny dla nikogo, w głębi szopy dla owiec, na wyblakłych od słońca deskach zaczął się formować zarys kangura. A potem białe linie popłynęły po drewnie niczym pasemka chmur na czystym niebie i kształt zaczął się zmieniać…
Rincewind już od bardzo dawna nie strzygł się porządnie, ale wiedział, jak to powinno wyglądać. – No więc... Była pani w tym roku na wakacjach? – zapytał, przycinając wełnę.
– Mnaaarrrhh!
– A co pani powie na tę pogodę? – ciągnął rozpaczliwie.
– Mnaaarrrhh!
Owca nawet nie próbowała się bronić. Była już stara, miała mniej zębów niż kopyt i w bardzo ograniczonej głębi swego niezwykle płytkiego umysłu wiedziała, jak wygląda strzyżenie. Strzyżenie powinno być krótką walką zakończoną cudownie chłodną wolnością z powrotem na wybiegu. Nie powinno obejmować badawczych pytań o to, co myśli o pogodzie albo czy życzy sobie czegoś specjalnego na weekend. Tym bardziej że nie miała pojęcia o żadnych skojarzeniach ze słowem „weekend” ani – jeśli już o tym mowa – ze słowem „czegoś”. A ludzie nie powinni chlapać jej do ucha wodą lawendową.
Postrzygacze patrzyli w milczeniu. Zebrał się spory tłumek gapiów, ponieważ obeszli okolicę
i sprowadzili tu wszystkich. W głębi duszy wiedzieli, że zobaczą coś, o czym będą mogli opowiadać wnukom.
Rincewind cofnął się, spojrzał krytycznie na swoje dzieło, po czym w lustrze pokazał owcy tył jej głowy. W tym momencie zwierzę nie wytrzymało, zdołało poderwać się na nogi i pognało do zagrody.
– Hej! Zaczekaj, aż zdejmę ci wałki! – krzyknął za nią Rincewind.
Zdał sobie sprawę z obecności przyglądających mu się postrzygaczy. Po chwili jeden z nich odezwał się ze zdumieniem:
– Tak się strzyże owce tam, skąd pochodzisz?
– Ehm... A coście myśleli?
– Trochę wolno, nie?
– A jak szybko miałem pracować?
– Nooo... Daggy ostrzygł prawie pięćdziesiąt w godzinę. I to musisz pobić, jasne? Żadnych fikuśnych bajerów. Na krótko z przodu, z tyłu, od góry i po bokach.
– Chociaż – dodał tęsknie inny postrzygacz – pięknie ta owca wyglądała.
W zagrodach owiec rozległy się głośne meczenia.
– Gotów na prawdziwą robotę, Rinso? – spytał Daggy.
– Na bogów, co to jest?! – zawołał nagle któryś z jego kumpli.
Ogrodzenie rozpadło się z trzaskiem. W wyrwie stanął baran, potrząsając łbem, by pozbyć się z rogów odłamków słupa. Para unosiła mu się z nozdrzy.
Większość tego, co kojarzyło się Rincewindowi z owcami – poza sosem zwykłym i miętowym – miała wiele wspólnego z... no, ze zbaranieniem. Ale ten baran był prawdziwym trykiem i Rincewind nagle przypomniał sobie, co oznacza słowo „trykać”. Baran drapał racicą ziemię. Był o wiele większy od przeciętnej owcy. Wydawał się wręcz przesłaniać Rincewindowi całą przyszłość.
– To nie mój! – zawołał właściciel stada.
Daggy włożył Rincewindowi do ręki nożyce i klepnął go w plecy.
– Należy do ciebie, koleś – powiedział, cofając się. – Jesteś tu, żeby nam pokazać, jak się to robi, nie?
Rincewind spojrzał na swoje stopy – nie poruszały się. Tkwiły jak przymocowane do ziemi.
Baran zbliżył się; parskał i patrzył na Rincewinda przekrwionymi ślepiami.
– No dobra – szepnął, kiedy był już całkiem blisko. – Ty tylko pracuj nożycami, a owce załatwią resztę. Nie ma zmartwienia.
– To ty? – zdumiał się Rincewind, zerkając na daleki krąg widzów.
– Ha, niezły jesteś. Gotów? Zrobią to, co ja robię. Są przecież jak stado owiec, nie?

Postrzygacze patrzyli na wodospad wełny.
– Nieczęsto widuje się coś takiego – zauważył jeden z nich. – Żeby tak stawały na głowach…
– Gwiazdy też nieźle robią – dodał inny, zapalając fajkę. – Znaczy się, jak na owce…
Rincewind starał się tylko trzymać nożyce. Zdawało się, że żyją własnym życiem. Owce rzucały się na ostrza, jakby naprawdę im się spieszyło, żeby mieć na sobie coś wygodniejszego. Wełna zwijała mu się wokół kostek, potem kolan, sięgnęła powyżej pasa... A potem nożyce cięły tylko powietrze i skwierczały cicho, gdy stygły.
Kilkadziesiąt oszołomionych owiec przyglądało mu się bardzo podejrzliwie. Podobnie jak postrzygacze.
– Ehm... Zaczęliśmy już zawody? – zapytał.
– Właśnie ostrzygłeś trzydzieści owiec w dwie minuty! – wrzasnął Daggy.
– To dobrze?
– Dobrze? Nikt nie zrobi w dwie minuty trzydziestu owiec!
– Bardzo mi przykro, ale szybciej nie potrafię.
Postrzygacze zbili się w ciasną gromadkę. Tryk gdzieś zniknął. Wreszcie coś ustalono. Postrzygacze zbliżyli się do Rincewinda w ten ostrożny, niepewny sposób ludzi, którzy usiłują równocześnie iść do przodu i trzymać się z tyłu. Daggy wyszedł naprzód, ale tylko relatywnie. W rzeczywistości jego koledzy, wszyscy naraz, bez żadnej dyskusji, w zgodnej choreografii przezorności zrobili krok do tyłu.
– Dzi-dobry – zaczął nerwowo.
#heheszki #literatura #swiatdysku #ksiazki

7

Pół roku temu skończyłem pisać książkę fantasy! Zatytułowałem ją "Nowy Mistrz". Opowiada o tym co porabia pewien konkretny mag po skończeniu szkoły, i jest pierwszą z planowanych pięciu części o tym bohaterze.

Przeczytawszy owe dzieło po ukończeniu, stwierdziłem że nie jestem z niego dumny i projekt zarzuciłem

Jednak! Wczoraj coś mnie tknęło i podjąłem temat, lecę od początku i edytuję wszystko co znajdę... Nieidealnym.

Jak myślicie, cisnąć temat czy pisać coś innego od nowa?
Przy okazji: znalazłby się może, że tak nieśmiało zapytam, jakiś niezrzeszony recenzent któremu mógłbym książkę podesłać z nadzieją na feedback?
#pisarz #ksiazki #fantasy

10

Jak pisać dialogi w książkach? Praktyczne porady. 10 punktów, które objaśniają zasadyjezykowedylematy.pl

http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/

treściwy poradnik dla tych, którzy mają w planach napisanie książki. a przypomnę tylko: każdy człowiek w życiu powinien napisać przynajmniej jedną książkę. trochę autobiografię, trochę własne przemyślenia (czyli mocno unikatowy content, bo nikt raczej nie ma identycznych myśli), no i aby zostawić coś po sobie dla potomnych (pra-pra-pra wnuki będą sie mogły zapoznać )
POLECAM!
#pisanie #ksiazki

12

Jeden z moich ulubionych fragmentów z jednej z książek serii "Świat dysku" T. Pratchetta. Bohaterowie poszukują informacji o Australii, która w książce nazwana jest XXXX (Czteryiksy).
Występują: ŚMIERĆ, Śmierć Szczurów, Albert
Miejsce: magiczna biblioteka.

CHODŹ ZE MNĄ.
Obaj przeszli do wielkiej biblioteki Śmierci; Śmierć Szczurów dreptał za nimi.
Były tu chmury – w górze, pod sufitem.
Śmierć wyciągnął rękę.
CHCĘ KSIĄŻKĘ O NIEBEZPIECZNYCH STWORZENIACH CZTERIKSÓW…
Albert zerknął w górę i zanurkował, szukają osłony. Skończyło się na lekkich potłuczeniach, ponieważ miał dość rozsądku, by zwinąć się w kłębek.
Po chwili Śmierć się odezwał nieco przytłumionym głosem.
ALBERCIE, BĘDĘ NIEZMIERNIE WDZIĘCZNY, JEŚLI MI TUTAJ POMOŻESZ.
Albert wstał z trudem i szarpnął za wielkie tomy. W końcu udało mu się przesunąć je tak, że jego pan wydostał się na wolność.
Śmierć wybrał pierwszą z brzegu księgę i spojrzał na tytuł.
NIEBEZPIECZNE SSAKI, GADY, PŁAZY, PTAKI, RYBY, MEDUZY, OWADY, PAJĄKI, SKORUPIAKI, TRAWY, DRZEWA, MCHY I POROSTY TERRORU INCOGNITA, przeczytał. Jego spojrzenie przesunęło się wzdłuż grzbietu. TOM 29C, dodał. O, część trzecia, jak widzę.
Popatrzył na słuchające półki.
Może byłoby łatwiej, gdybym poprosił o listę nieszkodliwych stworzeń wspomnianego kontynentu?
Czekali.
WYDAJE SIĘ, ŻE…
Albert wskazał coś białego spływającego leniwie w powietrzu. Po chwili Śmierć wyciągnął rękę i chwycił pojedynczą kartkę papieru.
Przeczytał ją starannie, po czym odwrócił na chwilę, by sprawdzić, czy może coś jest napisane po drugiej stronie.
– Mogę? – spytał Albert.
Śmierć podał mu papier.
– 'Niektóre owce' – przeczytał głośno Albert. – No tak. Może tydzień nad morzem będzie jednak lepszy.
#swiatdysku #pratchett #ksiazki

8

Jak powstają emocje. Sekretne życie mózguyoutube.com

https://www.youtube.com/watch?v=N_p07V6cfL8
#psychologia #nauka #ksiazki #ciekawostki

Emocje to nieodłączny element naszego życia. Od dawna nie oddziela się ich już od racjonalnego poznania i nie traktuje tylko jako „dodatku” do umysłu. Zdaje się jednak, że jesteśmy właśnie świadkami prawdziwej rewolucji naukowej w postrzeganiu czym emocje są i jak powstają. W ostatnich dekadach, głównie za sprawą badań Paula Ekmana, utrwaliło się sięgające aż do Karola Darwina przekonanie, że emocje, przynajmniej te podstawowe, jak radość, gniew czy strach, mają charakter wrodzony. Czy rzeczywiście jest jednak tak, że niezależnie od szerokości geograficznej i kultury przychodzimy na świat z gotowymi do działania programami emocjonalnymi „wpisanymi” w obwody neuronalne? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak zestaw emocji podstawowych?

Z zagadnieniami tymi na kartach książki „How Emotions Are Made” („Jak powstają emocje”) mierzy się Lisa Feldman Barrett, profesor psychologii na Northeastern University Northeastern University w USA.

Omówienie: Mateusz Hohol
Kamera i montaż: Przemysław Kopeć

"Nauka na żywo" - zadanie finansowane w ramach umowy 808/P-DUN/2018 ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.

5

Dzis odebrałem takie oto książeczki:) ciekawe czy dowiem się cos nowego czy to raczej literatura dla początkujących:) #historia #polska #chwalesie #sladamirzeczpospolitej #ksiazki

5

Rok 2021 rokiem Stanisława Lema!lubimyczytac.pl

Oprócz Stanisława Lema patronami roku 2021 są kard. Stefan Wyszyński, Cyprian Kamil Norwid, Krzysztof Kamil Baczyński oraz Tadeusz Różewicz.
#literatura #ksiazki #lem #stanislawlem

12

APEL DO MŁODYCH EUROPEJCZYKÓW
Potwornie drogo zapłaciliśmy za to oddanie naszym ojczyznom i Europie, która miała je skupiać w jednym sojuszu. Traktowano nas brutalnie, zadano tysiące ciosów, zaznaliśmy goryczy. Unurzano nas w błocie. Mordowano najukochańsze istoty. Z diabelską zaiste zajadłością zaszczuwano nas wszędzie. Nasza wiara jednak pozostała nienaruszona. I – co więcej – znosząc to wszystko nie żałujemy niczego.
Nasze ciała się zestarzały, ale – gdyby powróciła sposobność wzniesienia sztandarów – bez ociągania wyruszylibyśmy spełnić obowiązek, z tym samym wigorem, z tym samym upodobaniem i tym samym niezachwianym zdecydowaniem. Chociaż musimy nadal niecierpliwie gryźć wędzidło na nie kończącym się i okrutnym wygnaniu, pozostajemy i pozostaniemy drogimi towarzyszami Europejczykami, waszymi towarzyszami aż po nasze ostatnie tchnienie.

Prawdę mówiąc, wy, młodzi Europejczycy, też nie macie dzisiaj łatwego życia. We wszystkich krajach zaaferowani sędziowie-służalcy niczym drób na podwórku wydając wrzaski i gulgoty zamiatają togami i depcą wam po piętach. Dzień po dniu obmacują na nowo kodeks cywilny i kodeks karny, aby odkryć – oczywiście demokratycznie! – nowe preteksty do pozbawiania wolności i puszczania z torbami za pomocą grzywien tych, którzy nie godzą się nabożnie całować stopy tego przenajświętszego babiszona, którym jest „demokracja” małych człowieczków.
Cała ta akrobacja z systemem parlamentarnym opiera się na podtrzymywaniu rytuałów. W tym kłębowisku złodziejaszków pichcących wybory setki deputowanych wybiera się po raz pierwszy lub kolejny poddawszy pierwej obróbce miliony, setki milionów, a nawet miliardy ludzi, którzy zapewniają przetrwanie i finansowe utrzymanie ich wyborczej maszynerii.

Zdegustowane masy coraz mniej zaufania mają do tej farsy, w której za siekierkę otrzymują kijek. Widoczne wszędzie stadka politykierów wypłoszone z kryjówek znalazły się w opałach. Roją się niecierpliwie. Ludzie coraz mnie się angażują w wybory, bo już nikt nigdzie nie wierzy w te hałaśliwe akcje ratowania własnej skóry. Nie kraczemy razem z wronami. W oswobodzonych dopiero co państwach Wschodu, w Polsce, która jeszcze się zdziwi podarowaną „demokracją”, ostatnio właśnie 65 proc. elektoratu nie poszło głosować! To samo na Węgrzech! W Libanie wyborcy ogłosili strajk! We Francji w 1992 roku zaledwie 18 proc. głosujących – a mianowicie wyborcy socjalistów – wspiera rząd funkcjonujący od poprzedniego roku. Kto udzielił sobie prawa do uszczęśliwienia zdumionej Francji? Syn ukraińskiego Żyda? [Pierre Bérégovoy, który niebawem według oficjalnej wersji popełnić miał samobójstwo]

Te zatroskane łobuzy budzą rozbawienie zapamiętałością, z jaką bronią swojej coraz bardziej chwiejnej władzy. Zostaniecie jednak uznani za „faszystowskich przestępców”, jeżeli ośmielicie się powiedzieć im wprost, że ich rządowe ekipy są wytapetowane fałszywymi fakturami, a karmią się haraczem ociekającym krwią hemofilików. Zasłużycie na odmowę tolerancji jako popsujzabawy, jeżeli zwrócicie uwagę, że 90 procent posłów, nieznanych nikomu i do niczego niezdolnych, absolutnie nic nie robi, poza tym, że pobierają sute wynagrodzenia.

Bałagan jest wszędzie. Bałagan polityczny, społeczny, gospodarczy, moralny. Wszystkie kraje przytłoczone są obłąkanymi podatkami, które zabijają wszelką innowacyjność. Dwadzieścia tysięcy wyniosłych i przed nikogo nie rozliczanych funkcjonariuszy, których nikt nie wybrał, wsącza swój bezwład w rozchwiany autokratyczny wspólny rynek obejmujący połowę Europy, wstrząsany regularnymi kryzysami, tłamszony przez rozrządzających się związkowych watażków posługujących się demagogicznymi sensacyjkami. Nic dobrego z tego nigdy nie będzie. Wspólny rynek swymi błazeństwami pogrążył w trwałym bezrobociu szesnaście milionów ludzi.

Wy, chłopcy i dziewczęta, prawdziwi Europejczycy, chcecie tę marnotrawną, rujnującą szulernię zastąpić związkiem zdrowych państw, rządzonych przez prawdziwego zwierzchnika, kochanego, szanowanego i wybranego swobodnie przez lud. Będzie to Europa sprawiedliwa, Europa chroniona od strony rasowej. To dopiero położy kres arbitralnemu panowaniu uzurpatorów, pacyfikacjom, kłótniom. Nie zapracowali sobie nawet na wodę, którą piją. Klęskę w 1945 roku wykorzystali do swych fanfaronad, do kłamstw w biały dzień, do przerabiania całych narodów na inwentarz żywy.

Leon Degrelle
#jfe #4konserwy #historia #ksiazki

10