Wiceszef MSZ broni Ukraińca z Jarosławia. Zajączkowska-Hernik ostro. „Czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali?”x.com

http://x.com/EwaZajaczkowska/status/2105301035765944632

Zdjęcie

Ewa Zajączkowska-Hernik ostro skrytykowała wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego za próbę obrony ukraińskiego mordercy, który w Jarosławiu zaatakował pięć osób i zabił rzymskokatolickiego kapłana. „Niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji” – napisała na X Zajączkowska-Hernik.

„Trzymajcie mnie! Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki w TVP tłumaczył nożownika z Ukrainy, który zabił księdza, że miał 'zespół stresu pourazowego po byciu na froncie i musimy się przygotować, bo takich ludzi będzie więcej'” – napisała na X Ewa Zajączkowska-Hernik.

Należy tutaj zaznaczyć, że oznaczałoby to, iż wiceminister Bosacki zarzucił kłamstwo ambasadorowi Ukrainy w Polsce. Jak informowaliśmy, ambasador Kijowa w RP Wasyl Bodnar zaprzeczył, by Ihor M. był w wojsku. Poniżej więcej informacji.

W rzeczywistości jednak wypowiedź brzmiała delikatnie inaczej.

– Jeśli prawdą jest to, że ten człowiek przyjechał do Polski po służbie w okopach przez jakiś czas, no to prawdopodobnie mamy do czynienia z tym, co wielokrotnie np. żołnierze amerykańscy mieli po powrocie z Iraku czy Afganistanu. Czyli zespół traumy pourazowej, po ogromnych stresach bycia na froncie – powiedział Bosacki w reżimówce.

„Przepraszam, ale czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali? Takich ludzi z frontu nie wolno w ogóle wpuszczać do kraju, a nie komunikować Polakom, że mają przygotować się na więcej wjeżdżających tutaj ukraińskich żołnierzy z PTSD, którzy mogą dokonywać podobnych ataków” – zauważyła Zajączkowska-Hernik.

Stwierdziła przy tym, że „jest niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji”.

„Polska policja od dawna alarmuje, że ukraińscy weterani po walkach na froncie to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa polskich obywateli. I NIC się nie dzieje! Rząd w ogóle na to nie reaguje, a potem dochodzi do takich tragedii jak opactwie w Jarosławiu. Potrzebne są pilne i zdecydowane decyzje: wprowadzenie pełnego ruchu wizowego dla Ukraińców i restrykcyjne kontrole na granicach, weryfikację karalności cudzoziemców na granicy i deportację cudzoziemca za każde złamania prawa” – podkreśliła unioposeł.

„A do tego ZAKAZ wjazdu do Polski dla ukraińskich weteranów wojennych” – podsumowała Ewa Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/10/01/wiceszef-msz-broni-ukrainca-z-jaroslawia-zajaczkowska-hernik-ostro-czy-wyscie-sie-w-tym-rzadzie-z-koniem-na-mozgi-pozamieniali/

#zajaczkowska #Polska #msz #ukraincy #ukrofile

18

OD KOGO TE INSTRUKCJE BY NAGRYWAĆ??? - Interwencja policji w Czechowicach-Dziedzicach. Ukrainiec awanturował się na poczcie. Szybko trafił do więzienianczas.info

Na poczcie w Czechowicach-Dziedzicach Ukrainiec zachowywał się agresywnie, a kobiety pracujące w placówce nie były w stanie go uspokoić. Ukrainiec był wulgarny i nagrywał postronne osoby. Na miejsce wezwano policję.

W placówce Poczty Polskiej w Czechowicach-Dziedzicach doszło do kolejnego aktu ukraińskiej agresji. Ukrainiec zachowywał się agresywnie i wulgarnie się zachowywał. Zaczepiał i nagrywał też osoby znajdujące się w placówce, zapewne w celu późniejszej publikacji propagandowego filmiku ukazującego rzekomą „polską nienawiść” do Ukraińców, na którym przedstawiłby siebie jako ofiarę.

Pracownice placówki nie były w stanie uspokoić Ukraińca. Ten nie reagował na prośby i uwagi kierowane w jego stronę.

Na miejsce wezwano policję. Obecność funkcjonariuszy nie poprawiła sytuacji. Ukrainiec dalej rzucał wulgaryzmami i zakłócał porządek publiczny.

Policjanci postanowili go zatrzymać i przewieźć na komisariat. Ukrainiec nie posiadał numeru PESEL ani karty pobytu ani nawet stałego miejsca zamieszkania w naszym kraju. Skierowano więc sprawę do sądu w trybie przyspieszonym.

„Mężczyzna szybko stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał go za winnego zarzucanego czynu i wymierzył mu karę 18 dni pozbawienia wolności. Wyrok został wykonany natychmiast – bezpośrednio z sali rozpraw skazany został przewieziony do zakładu karnego” – podaje wp.pl.

http://nczas.info/2026/09/29/interwencja-policji-w-czechowicach-dziedzicach-ukrainiec-awanturowal-sie-na-poczcie-szybko-trafil-do-wiezienia/

#ukraincy #Polska

7

WINA PUTINA - Kliczko pytany o dzieci na froncie. Wymijająca odpowiedź mera Kijowanczas.info

Mer Kijowa Witalij Kliczko po raz kolejny musi mierzyć się z niewygodnymi pytaniami o służbę wojskową swoich synów. Były mistrz świata w boksie tłumaczy ich nieobecność w ukraińskiej armii zagranicznym miejscem urodzenia i edukacją. W ogarniętym wojną kraju, który desperacko szuka rekrutów, takie słowa polityka nie zostały dobrze przyjęte.

Temat zagranicznego życia rodziny mera Kijowa wypłynął ponownie podczas jego wywiadu dla szwajcarskiego portalu 20 Minuten. Gdy dziennikarka zapytała wprost o powody nieobecności jego dorosłych dzieci w ogarniętej wojną ojczyźnie, 55-letni polityk odpowiedział dość wymijająco.

– Moje dzieci nigdy nie mieszkały na Ukrainie. Urodziły się w Stanach Zjednoczonych i studiowały albo w Ameryce, albo w Europie – argumentował Kliczko.

Polityk przyznał, że doskonale zna krążące w społeczeństwie hasło „Chcecie zatrzymać wojnę? Wyślijcie dzieci decydentów na front”. Stwierdził wprawdzie, że ta myśl mu się podoba, ale niekoniecznie mogłaby odnosić się do jego rodziny.

By mieć coś na swoją „obronę” stwierdził, że sam przez lata żył za granicą, ale z własnej woli wrócił do Kijowa, bo właśnie tam ma swoje korzenie. Kliczko dodał, że zna biznesmenów, których synowie walczą w okopach, dlatego nie można w tej sprawie generalizować, a winę za całą sytuację ponosi wyłącznie Władimir Putin.

Witalij Kliczko ma troje dorosłych dzieci: 26-letniego Jegora-Daniela, 23-letnią Elizawietę-Wiktorię oraz 21-letniego Maksyma. Wszyscy przyszli na świat w Stanach Zjednoczonych i na co dzień przebywają z dala od wojennej rzeczywistości.

Najmłodszy syn robi za oceanem karierę sportową. Mierzący 216 centymetrów Maksym jest koszykarzem – wcześniej reprezentował barwy AS Monaco, a niedawno przeniósł się do drużyny East Carolina University, rywalizującej w prestiżowej amerykańskiej lidze akademickiej NCAA. Powołuje się go również do młodzieżowej reprezentacji Ukrainy w koszykówce.

Obecna narracja mera Kijowa nie pokrywa się z jego wcześniejszymi zapewnieniami. Jeszcze w 2024 roku, w rozmowie z niemieckim „Berliner Morgenpost”, Kliczko otwarcie deklarował, że jego synowie nie uciekli przed wojną i zaraz po zakończeniu studiów wrócą do kraju. Z medialnych doniesień wynika jednak, że żaden z nich do dziś nie podjął takiej decyzji.

http://nczas.info/2026/09/28/kliczko-pytany-o-dzieci-na-froncie-wymijajaca-odpowiedz-mera-kijowa/

#ukraincy #korupcja

11

Zasłanianie państwowego godła i ukraińskie napisy przed polskimi. Radny alarmuje o skandalicznej sytuacji w szkole w Swarzędzunczas.info

Zdjęcie

Radny gminy Swarzędz alarmuje, że w jednej ze szkół dochodzi do uchybień, jeśli chodzi o poszanowanie godła Rzeczpospolitej Polskiej, a także języka polskiego. Z relacji Marcina Lisa wynika, że chodzi m.in. o oznaczanie pomieszczeń – najpierw w języku ukraińskim, a dopiero później w polskim.

Radny gminy Swarzędz w woj. wielkopolskim opisał w mediach społecznościowych sytuacje, do których dochodzi w jednej z lokalnych szkół. Jak podkreślał, placówka już parokrotnie otrzymała apele od urzędników w takich sprawach.

„W trakcie dzisiejszego posiedzenia Komisji Spraw Społecznych Rady Miejskiej w Swarzędzu po raz kolejny zasygnalizowałem przypadki dotyczące jednej ze swarzędzkich szkół, które nie powinny się zdarzać. Chodzi o sposób traktowania naszych symboli państwowych oraz języka urzędowego. 🇵🇱” – napisał na swojej stronie na Facebooku Marcin Lis.

Radny wskazał, że pierwsza z tych kwestii dotyczy godła umieszczonego nad głównym wejściem do gmachu szkoły. „Przy różnych okazjach jest ono częściowo zasłaniane przez banery informacyjne, które niewątpliwie poruszają ważne tematy, jednak nie powinny przysłaniać naszego godła. 🇵🇱” – ocenił.

Samorządowiec podniósł także wątek oznaczania pomieszczeń. Wskazał, że język polski powinien mieć pierwszeństwo przed innymi.

„Drugą kwestią jest sposób oznaczania różnych pomieszczeń. W niektórych przypadkach w pierwszej kolejności zastosowano język obcy, a dopiero w drugiej język polski. Popieram gościnność i otwartość naszej społeczności, ale uważam, że w przestrzeni publicznej naszej gminy w pierwszej kolejności powinny być widoczne nasze symbole państwowe oraz język polski. 🇵🇱” – skwitował.

Jak podkreślił Lis, szkoła dostała już kilka próśb o zaprzestanie podobnych praktyk. Do placówki kierowali je urzędnicy. Wskazał, że do tej pory brakowało jednak „właściwej reakcji” i wyraził nadzieję, że „były to jedynie przypadki, a nie działanie z premedytacją”.

„Liczę, że po mojej ponownej prośbie sprawa znajdzie właściwy finał i że były to ostatnie takie przypadki. 🇵🇱” – podsumował.

http://nczas.info/2026/09/28/zaslanianie-panstwowego-godla-i-ukrainskie-napisy-przed-polskimi-radny-alarmuje-o-skandalicznej-sytuacji-w-szkole-w-swarzedzu/

#ukrofile #ukrofilia #ukraincy #Polska #spierdolenie #szkola #szkolnictwo

11

Media: Ukraiński nożownik z Jarosławia był wcześniej notowany w Niemczech i Czechachkresy.pl

31-letni obywatel Ukrainy Ihor M., podejrzany o śmiertelny atak nożem w Jarosławiu, był wcześniej znany zagranicznym służbom. W Czechach został uznany za osobę niepożądaną, a w Niemczech był notowany po incydencie z udziałem policji.

Jak poinformowała w sobotę „Rzeczpospolita”, Ihor M. od około czterech lat przebywał poza Ukrainą. Wcześniej próbował przedostać się przez Polskę do Czech. „Czeskie służby złapały go na nielegalnym przekroczeniu granicy i wpisały go do swojego systemu jako osobę niepożądaną” – przekazało gazecie źródło w służbach.

W 2022 roku Ukrainiec trafił do Niemiec, gdzie mieszkał przez kolejne lata. Według ustaleń dziennika jeszcze w sierpniu tego roku doszło tam do incydentu z jego udziałem.

„Był tam notowany za zachowania polegające na niewykonywaniu poleceń – stawianiu oporu niemieckim funkcjonariuszom. Czego dotyczyła ta sytuacja, na czym to dokładnie polegało, nie mamy takiej wiedzy. Informacje od strony niemieckiej są skrótowe” – powiedziało źródło „Rzeczpospolitej”.

Nowe informacje pojawiły się po decyzji Sądu Rejonowego w Jarosławiu, który w sobotę zastosował wobec Ihora M. trzymiesięczny tymczasowy areszt. Ze względu na stan mężczyzny areszt będzie wykonywany w warunkach szpitalnych.

„Niewątpliwie jest to placówka medyczna dysponująca oddziałem o wzmocnionym zabezpieczeniu” – poinformowała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Do ataku doszło w czwartek tuż przed rozpoczęciem Mszy świętej. Ukrainiec zaatakował nożem trzech księży oraz dwoje wiernych. Jeden z duchownych zmarł po przewiezieniu do szpitala.

31-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Śledztwo dotyczące okoliczności ataku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-ukrainski-nozownik-z-jaroslawia-byl-wczesniej-notowany-w-niemczech-i-czechach/

#ukraincy #Polska #przestepczosc #bandytyzm

6

CYK I SIĘ BIEGUSIEM WYJAŚNIŁO BEZ OBSERWACJI - Morderstwo w Jarosławiu. Ukrainiec Ihor M. nie usłyszy zarzutów ani nie będzie przesłuchanynczas.info

Zdjęcie

Biegli psychiatrzy stwierdzili u podejrzanego Ihora M. ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Uniemożliwia to jego przesłuchanie i postawienie mu zarzutów. Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu skieruje do sądu wniosek o jego aresztowanie na trzy miesiące w warunkach szpitalnych.

W czwartek 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. zaatakował na terenie klasztoru w Jarosławiu pięć osób, jedna z nich zmarła. W piątek przed południem prokuratura sformułowała wobec niego zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała.

Jak poinformowała na popołudniowej konferencji prasowej w Przemyślu rzeczniczka miejscowej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, obecny stan psychiczny podejrzanego uniemożliwia jego udział w śledztwie.

– Mamy już opinię biegłych psychiatrów. Biegli stwierdzili, że opiniowany Ihor M. w aktualnym stanie zdrowia psychicznego ujawnia objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych – powiedziała prokurator.

Jak wskazano w opinii medycznej, u podejrzanego występuje stan silnego pobudzenia psychoruchowego, rozkojarzenie toku myślenia oraz brak logicznego kontaktu, co wymaga pilnego wdrożenia leczenia przeciwpsychotycznego. W konsekwencji śledczy nie mogą na tym etapie ogłosić mu zarzutów ani go przesłuchać.

– W związku z ustaleniami biegłych prokuratura opracowała wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, który z uwagi na stan zdrowia M. musi być wykonywany w warunkach szpitalnych – podała rzeczniczka.

Wniosek trafi do Sądu Rejonowego w Jarosławiu, który od momentu jego złożenia ma 24 godziny na rozpoznanie sprawy. Sąd wyznaczył już dla podejrzanego obrońcę z urzędu.

Śledczy podkreślili, że wydana ekspertyza dotyczy wyłącznie bieżącego stanu zdrowia M., a nie jego poczytalności w momencie popełnienia przestępstwa.

– To jest opinia o aktualnym jego stanie zdrowia. Nie mówimy tutaj o jego stanie zdrowia w chwili popełnienia czynu. To jest zupełnie inna rzecz. Taką opinię też pozyskamy w toku śledztwa – zaznaczyła Taciuch-Kurasiewicz.

Dodała, że gdy stan podejrzanego ulegnie poprawie i „ustaną przeszkody medyczne», prokurator będzie miał 7 dni na ogłoszenie zarzutów i przesłuchanie.

Równolegle w sprawie przesłuchiwani są kolejni świadkowie. Policja ustaliła również osoby, z którymi Ihor M. przemieszczał się w stronę Jarosławia od przejścia granicznego w Korczowej. Śledczy oczekują także na wyniki laboratoryjnych badań krwi podejrzanego.

W czwartek 31-letni Ihor M. zaatakował na terenie klasztoru w sumie pięć osób: czterech mężczyzn i kobietę. Jedna z nich zmarła, dwie w stanie ciężkim przebywają w szpitalu w Jarosławiu, a jedna ranna kobieta leży w szpitalu w Przeworsku. Jedna z poszkodowanych osób opuściła szpital w Przemyślu w czwartek wieczorem.

http://nczas.info/2026/09/25/morderstwo-w-jaroslawiu-ukrainiec-ihor-m-nie-uslyszy-zarzutow-ani-nie-bedzie-przesluchany/

#ukraincy #chorobypsychiczne #Polska

14

Ukraiński prezydent lub premier europejskiego państwa. Kuleba przedstawia cel dla diasporykresy.pl

Były szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kuleba zachęca Ukraińców, którzy zdecydowali się pozostać za granicą, do aktywnego udziału w polityce państw, w których mieszkają. Chce, aby ukraińska diaspora stała się realną siłą polityczną w Europie. Jako długofalowy cel wskazał objęcie w ciągu 30 lat stanowiska premiera lub prezydenta jednego z europejskich państw przez osobę ukraińskiego pochodzenia.

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba, który kierował resortem w latach 2020–2024, wezwał Ukraińców pozostających za granicą do angażowania się w życie polityczne państw, w których zdecydowali się zamieszkać. W rozmowie ze Switłaną Pawełecką wskazał, że diaspora powinna dążyć do uzyskania realnych wpływów politycznych.

„Zawsze mówię Ukraińcom, którzy mieszkają za granicą: jeśli już zdecydowaliście się tam zostać, stańcie się siłą polityczną. Idźcie do polityki. Moja teza jest taka, że chciałbym, aby w ciągu najwyżej 30 lat premierem albo prezydentem któregoś z europejskich państw została osoba ukraińskiego pochodzenia — człowiek o ukraińskich korzeniach” — powiedział były szef ukraińskiego MSZ.

Ukraińcy jako siła polityczna w Europie

Kuleba przedstawił uczestnictwo Ukraińców w polityce państw europejskich jako przedsięwzięcie długofalowe. Osoby, które zdecydowały się nie wracać na Ukrainę, powinny jego zdaniem aktywnie włączać się w życie publiczne krajów, w których zamieszkały.

Były minister wiąże ten proces z budową wpływowego ukraińskiego lobby za granicą. Przedstawiciele diaspory mieliby z czasem obejmować coraz ważniejsze stanowiska w strukturach politycznych państw europejskich.

Jako przykład znaczenia silnej diaspory Kuleba wskazywał doświadczenia Ukraińców mieszkających w Kanadzie.

Premier lub prezydent w ciągu 30 lat

Ambicje byłego szefa ukraińskiej dyplomacji nie ograniczają się do zwiększenia liczby osób ukraińskiego pochodzenia uczestniczących w lokalnym życiu politycznym.

Kuleba chce, aby w perspektywie najwyżej 30 lat osoba mająca ukraińskie korzenie objęła urząd premiera lub prezydenta jednego z państw europejskich. Jego zdaniem przedstawiciele diaspory mogą również obejmować inne znaczące stanowiska, w tym funkcje ministrów, przewodniczących parlamentów czy burmistrzów dużych miast.

Były szef MSZ traktuje rozwój politycznych wpływów ukraińskiej diaspory jako element długofalowego wzmacniania pozycji Ukrainy na arenie międzynarodowej.

Ukraińcy na wysokich stanowiskach w Polsce

Na portalu Kresy.pl wielokrotnie pisaliśmy o osobach z ukraińskim pochodzeniem, które w Polsce zajmują stanowiska w służbach, w samorządach czy nawet na szczeblu rządowym.

W sierpniu informowaliśmy o Ukraince w polskiej policji, która działa w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Funkcjonariuszka nie urodziła się w Polsce, ale zamieszkała w naszym kraju dopiero w 2016 roku.

W czerwcu dzięki interwencji poselskiej polityków Konfederacji miasto Lublin ujawniło, że w miejskim ratuszu pracują cztery osoby z obywatelstwem ukraińskim, w tym dwie na stanowiskach urzędniczych.

Na szczeblu rządowym ukraińskie pochodzenie ma wiceminister nauki Andrzej Szeptycki, który sam deklarował publicznie, że jest przedstawicielem ukraińskiej mniejszości narodowej. Polityk często powielał proukraińską narrację. W czerwcu porównał UPA do polskich Żołnierzy Wyklętych. W lutym nazwał akcję „Wisła” „czystką etniczną Ukraińców”.

Opisywaliśmy też jego wcześniejsze wypowiedzi i aktywność w mediach społecznościowych, m.in. wpis „Chwała bohaterom!” zamieszczony pod materiałem pokazującym groby ukraińskich żołnierzy, na których obok flag Ukrainy widoczne były czerwono-czarne flagi banderowskie. Zwracaliśmy również uwagę, że wiceminister reagował na materiały dotyczące publikacji promujących koncepcję „Wielkiej Ukrainy”, obejmującą m.in. Chełm i Przemyśl, koncentrując się na stwierdzeniu, że „Krym jest ukraiński”.

Ukraińcy przewidują zwiększanie się wpływów diaspory w Polsce

Politolog Witalij Kulik przewidywał w 2023 roku, że w ciągu kilku lat polskie obywatelstwo może uzyskać co najmniej kilkaset tysięcy Ukraińców. Jego zdaniem nowa grupa wyborców mogłaby skonsolidować się politycznie, wprowadzać swoich przedstawicieli na listy wyborcze oraz wspierać ugrupowania deklarujące obronę „interesów Ukraińców”.

Podobne przewidywania przedstawiał w 2025 roku ukraiński portal Europejska Prawda. Wskazywał, że rosnąca liczba naturalizowanych Ukraińców może z czasem doprowadzić do pojawienia się w Sejmie posłów reprezentujących tę społeczność. Znaczenie takiego elektoratu byłoby szczególnie widoczne w okręgach, w których mieszka duża liczba osób pochodzących z Ukrainy, a różnice między konkurującymi partiami pozostają niewielkie.

Ukraińska publicystka Ołena Babakowa oceniała natomiast, że wzrost liczby wyborców ukraińskiego pochodzenia może wpłynąć na język polskiej debaty publicznej. Partie zabiegające o ich poparcie mogłyby łagodzić stanowisko w sprawach dotyczących Ukrainy, pomocy dla jej obywateli, polityki historycznej lub stosunków polsko-ukraińskich. Głos tej grupy musiałby być uwzględniany przy budowaniu programów i kampanii wyborczych.

Na potencjał wyborczy migrantów zwracają uwagę także przedstawiciele polskiej lewicy. Sławomir Sierakowski mówił w 2025 roku o oczekiwaniu na „nowy elektorat”, przewidując, że naturalizowani imigranci mogą częściej popierać ugrupowania lewicowe i progresywne.

Według raportu Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego z lipca 2026 roku – o polski paszport aktywnie zabiega 26 proc. ankietowanych Ukraińców, a dalsze 28 proc. rozważa podjęcie takich działań w przyszłości.

Polska celem zainteresowania ukraińskich służb

W sierpniu lider Konfederacji Sławomir Mentzen przytoczył informacje polskich służb, wedle których Polska jest ważnym celem zainteresowania ukraińskich służb wywiadowczych. W związku z tym, jego zdaniem, osoby związane z Ukrainą nie powinny zajmować stanowisk w polskiej administracji. Polityk zaznaczył, że takie podejście powinno być uzasadnione względami bezpieczeństwa.

Słowa Mentzena znajdują potwierdzenie w raporcie opublikowanym przez „Rzeczpospolitą”, która powoływała się na anonimowych oficerów.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Polska stała się jednym z ważnych obszarów aktywności obcych wywiadów. W Polsce aktywnie działają nie tylko służby Rosji, Białorusi i Chin. Znaczną aktywność prowadzą także wywiady państw sojuszniczych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Ukrainy.

Największą aktywność w naszym kraju mają wykazywać służby ukraińskie. Ich działania koncentrują się na środowiskach rosyjskich i białoruskich, ale obejmują także obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski i pracują w polskich firmach lub urzędach. Ukraińskie służby mają także próbować pozyskiwać Polaków, którzy wyjeżdżają na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-prezydent-lub-premier-europejskiego-panstwa-kuleba-przedstawia-cel-dla-diaspory/

#ukraincy #banderowcy

10

Atak ukraińskiego nożownika w klasztorze benedyktynek na Podkarpaciu. Wyjątkowe środki w szkołachnczas.info

Zdjęcie

Na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu na Podkarpaciu doszło do ataku nożownika. Rannych zostało pięć osób, w tym kilka poważnie, sprawca został zatrzymany – donosi RMF FM.

Według informacji RMF FM, policja w Jarosławiu ok. godz. 9.30 otrzymała zgłoszenie o ataku nożownika na terenie opactwa sióstr benedyktynek przy ul. Benedyktyńskiej 5 w Jarosławiu. Sprawca zaatakował mężczyznę. Napastnik to 31-letni Ukrainiec.

Po tym, jak na miejsce przybyły służby, okazało się, że rannych jest pięć osób – czterech mężczyzn i jedna kobieta. Stan trzech mężczyzn zagraża życiu. Wszyscy ranni trafili do szpitali. Według ustaleń Interii, wśród poszkodowanych są trzej księża i dwie osoby świeckie.

Informację o ataku potwierdziła w rozmowie z Interią KPP w Jarosławiu. – Dzisiaj około godziny 9.30 policjanci otrzymali zgłoszenie, że na terenie Jarosławskiego Opactwa, czyli na ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu, obywatel Ukrainy zaatakował nożem mężczyznę – przekazała aspirant sztabowy Anna Długosz z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu.

Na miejscu zatrzymany został podejrzewany o atak 31-letni Ukrainiec – według informacji Interii przy mężczyźnie znaleziono ukraiński paszport. Policja prowadzi czynności mające na celu wyjaśnienie dokładnego przebiegu zdarzenia.

– Na miejscu są przesłuchiwani świadkowie, trwają oględziny i ustalamy wszelkie okoliczności tego zdarzenia – dodała Długosz.

Z nieoficjalnych ustaleń Interii wynika ponadto, że szkoły w Jarosławiu otrzymały zalecenie, aby nie wypuszczać dzieci na zewnątrz.

– W tej chwili zespół zarządzania kryzysowego poinformował szkoły, urzędy i parafie, że takie zdarzenie miało miejsce i żeby zwróciły większą uwagę na to kto wchodzi do budynków – powiedział burmistrz Jarosławia Marcin Nazarewicz.

– Z informacji, które uzyskałem od służb rannych zostało trzech księży i dwóch świeckich. Do ataku doszło w kościele więc są naoczni świadkowie całego zdarzenia – dodał.

http://nczas.info/2026/09/24/atak-ukrainskiego-nozownika-w-klasztorze-benedyktynek-na-podkarpaciu-wyjatkowe-srodki-w-szkolach/

#Polska #migranci #banderyzm #ukraincy #przestepczosc

17

Azowski ślad w Warszawie. Ukraiński Korpus Weteranów wchodzi do stolicynczas.info

W Warszawie powstał pierwszy zagraniczny przyczółek formacji „Azow”. W stolicy Polski organizacja formalnie ma pomagać ukraińskim weteranom wojennym oraz ich rodzinom. Korpus Weteranów wywodzi się ze środowiska związanego z Andrijem Biłeckim i ruchem azowskim.

Start inicjatywy ogłoszono w przestrzeni UA HUB podczas wrześniowego wydarzenia UA FEST. Pomysłodawcy przedstawiają warszawski punkt jako pierwszy tego typu ośrodek w Europie. Punkt mieści się przy ul. Obrzeżnej 7 na warszawskim Mokotowie.

Zgodnie z oficjalnymi zapewnieniami, placówka koncentruje się na wsparciu psychologicznym, poradnictwie prawnym oraz aktywizacji zawodowej osób powracających z frontu. Dodatkowo na pomoc mogą liczyć rodziny poległych, zaginionych i wziętych do niewoli żołnierzy. Całość funkcjonuje na zasadach organizacji pozarządowej.

W mediach społecznościowych zawrzało po tych doniesieniach. Oburzenie to pokłosie powiązań personalnych i historycznych. Korpus Weteranów to projekt środowiska 3. Korpusu Armijnego, którym dowodzi Andrij Biłecki, założyciel i pierwszy dowódca batalionu „Azow”. To formacja o nacjonalistycznych i neonazistowskich korzeniach. Emblematem „Azowa” był znak przypominający Wolfsangel, czyli „wilczy hak”. Symbol był używany przez niektóre niemieckie formacje Waffen-SS.

Wobec członków batalionu „Azow” pojawiały się także zarzuty tortur, bezprawnych zatrzymań, znęcania się nad jeńcami i naruszeń prawa wojennego podczas walk w Donbasie. Amnesty International i Human Rights Watch informowały w 2016 r. o otrzymanych doniesieniach dotyczących bezprawnych zatrzymań i tortur przypisywanych właśnie „Azowowi”.

W Warszawie powstała więc placówka „środowiskowa” wywodząca się z tego kręgu, oficjalnie pozostająca strukturą pozarządową. O tym, czym w praktyce stanie się ten ośrodek, przekonamy się w najbliższych miesiącach…

http://nczas.info/2026/09/20/azow-otworzyl-swoj-punkt-w-warszawie/

#tortury #azov #ukraincy #Polska

12

Ukraińska "artystka" całująca kamienie, określająca się zaimkami „ona/on/oni”, występuje w projekcie realizowanym w ramach „Kongresu Estetycznego 2026”, który otrzymał 234 tys. zł dofinansowania z Ministerstwa Kultury.

A teraz jeszcze lepiej: rząd proceduje ustawę, dzięki której artyści spełniający określone warunki będą mogli otrzymywać dopłaty do składek społecznych i zdrowotnych.

Czyli najpierw publiczne pieniądze na takie „dzieła”, a później możliwe dopłaty do składek artystów.

To już nie jest kabaret. To robienie z podatników idiotów.

http://www.facebook.com/reel/2439257003273665

#spierdolenie #rozdawnictwo #ukraincy #Polska #koalicjaobywatelska

Zdjęcie

17

TAK IM TU ŹLE, NICZYM ŻYDOM PRZEZ SETKI LAT - Ukraińcy już z nami zostaną? Tylko połowa uchodźców deklaruje chęć powrotu do ojczyzny po wojnie. Realnie będzie dużo mniejnczas.info

Ponad 50 procent uchodźców ukraińskich w Polsce chce powrócić po zakończeniu wojny z Rosją do swojej ojczyzny – poinformowała ukraińska Rating Group w opublikowanych w piątek wynikach sondażu wśród Ukraińców w Polsce, który przeprowadzono w sierpniu.

„Powrót do Ukrainy deklaruje 51 proc. ankietowanych uchodźców przebywających w Polsce, jednak większość odkłada tę decyzję do zakończenia wojny” – podała Rating Group.

Wyjaśniła, że w najbliższym czasie gotowych jest wrócić 8 proc. respondentów, a po zakończeniu wojny – 43 proc. Powrotu nie planuje 26 proc., natomiast 23 proc. nie potrafiło udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

71 proc. badanych uznało, że głównym warunkiem, który sprzyja decyzji o powrocie, jest bezpieczeństwo i stabilność w Ukrainie.

Rating Group przeprowadziła badanie w dniach 21-25 sierpnia metodą sondażu online. Uczestniczyło w nim 1000 osób, które wyjechały z Ukrainy w związku z wojną z Rosją.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ukraina po wojnie może zaliczyć spektakularny upadek. Bez kroplówki z Zachodu, ze zniszczonym przemysłem i katastrofalną sytuacją demograficzną. Dzisiaj wyjazd deklaruje połowa Ukraińców w Polsce, a realnie może to być co najwyżej kilkanaście.

http://nczas.info/2026/09/11/ukraincy-juz-z-nami-zostana-tylko-polowa-uchodzcow-deklaruje-chec-powrotu-do-ojczyzny-po-wojnie-realnie-bedzie-duzo-mniej/

#Polska #ukraincy

14

JAKŻEBY INACZEJ, MORDERCY KOBIET I DZIECI TO PRZECIEŻ ICH NARODOWI BOHATERZY - Ukraińcy potępiają Grzegorza Brauna, a prokuratura „bada” sprawę. „Polityczny margines w Polsce” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

MSZ Ukrainy potępiło w piątek zniszczenie pomnika i miejsca pochówku żołnierzy UPA w uroczysku Białystok w województwie lubelskim i oświadczyło, że margines polityczny w Polsce nie wymyślił nic lepszego od walki z grobami. Prokuratura bada okoliczności zniszczenia. Grzegorz Braun pokazał w czynie co należy zrobić z ukraińska samowolą budowlaną upamiętniającą członków ludobójczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za bestialskie wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków, głownie kobiet i dzieci.

„Polityczny margines w Polsce nie wymyślił nic lepszego, niż walka z grobami. I to w czasie, gdy trwa prawdziwa wojna, która stanowi egzystencjalne zagrożenie zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski” – przekazał w komentarzu dla mediów ukraiński resort dyplomacji. „To haniebne i niemoralne zachowanie, które u każdego normalnego człowieka może wywołać jedynie wstyd i potępienie” – oceniono.

Ukraińskie MSZ wyraziło oczekiwanie, że właściwe polskie organy dokonają oceny prawnej tych działań, a uszkodzony pomnik oraz inne miejsca ukraińskiej pamięci w Polsce zostaną naprawione. Ministerstwo zaznaczyło, że nie można dopuścić do powtórki podobnych zdarzeń w przyszłości.

„Ukraina konsekwentnie opowiada się za stosowaniem tej samej zasady po obu stronach granicy: ukraińskie miejsca pamięci w Polsce oraz polskie miejsca pamięci w Ukrainie powinny być chronione. Nikt nie ma prawa zamieniać pamięci i szacunku dla zmarłych w przedstawienie cyrkowe, służące osiąganiu własnych celów politycznych” – oświadczyło MSZ Ukrainy.

Wcześniej prokuratura w Zamościu poinformowała, że bada okoliczności zniszczenia w uroczysku Białystok pomnika i miejsca pochówku żołnierzy UPA, którzy polegli w walce z NKWD w 1946 r. Śledczy zabezpieczyli m.in. film, na którym europoseł Grzegorz Braun uderza w kamienny obelisk ciężkim narzędziem.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prok. Rafał Kawalec poinformował w piątek PAP, że postępowanie przygotowawcze dotyczy „znieważenia grupy narodowości ukraińskiej poprzez uszkodzenie miejsca spoczynku osób poległych w walce z funkcjonariuszami NKWD” w miejscowości Białystok w gminie Dołhobyczów.

Jak ustalono, w ostatnią niedzielę nieznani sprawcy „z powodu przynależności narodowej poległych osób” zniszczyli herb i napisy wyryte na monumencie w sposób uniemożliwiający ich odczytanie. Za te czyny grozi do pięciu lat więzienia.

Braun likwiduje samowolę budowalną ku czci ludobójców z UPA

Europoseł Braun w czwartek opublikował na platformie społecznościowej nagranie, na którym on i inne osoby ciężkim narzędziem uderzają w kamienny obelisk, kruszą go i uszkadzają. Z zamieszczonych informacji wynika, że chodzi o pomnik żołnierzy ludobójczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, który znajduje się w gm. Dołhobyczów.

„Obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego Ludobójstwa na Polakach powinien zostać usunięty profesjonalnymi narzędziami natychmiast po udokumentowaniu przestępstwa banderyzmu!” – napisał lider Konfederacji Korony Polskiej.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – mówi na nagraniu Grzegorz Braun.

– Ale jak usłyszeliśmy dzisiaj na dożynkach w pobliskiej miejscowości, uwaga, Polacy się boją. Sugestia z mojej strony, że zadziałać mogłaby właśnie np. jakaś Ochotnicza Straż Pożarna, ta sugestia spotkała się natychmiast z bardzo rzeczową, zdroworozsądkową odpowiedzią, że, cytuję: Obawialibyśmy się, że ich podpalą – dodał Braun.

Prokurator Kawalec zapytany przez PAP o film powiedział, że śledczy zabezpieczyli nagranie dokumentujące to zdarzenie i przesłuchali świadków. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie, która poszukuje sprawców i ustala, czy doszło do przestępstwa.

Rzecznik dodał, że nikomu nie postawiono zarzutów. Nie wykluczył, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, to zostanie wdrożona procedura uchylenia immunitetu.

Uszkodzony pomnik znajduje się na terenie uroczyska Białystok w pobliżu miejscowości Liski w powiecie hrubieszowskim (woj. lubelskie), gdzie pochowanych jest 41 żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, którzy zginęli w walkach z oddziałem NKWD pod Liskami w lutym 1946 r. Pierwotne upamiętnienie w tym miejscu powstało prawdopodobnie w latach 1996-1997. W 2019 r. na mogile osadzono duży kamień granitowy z wygrawerowanym godłem Ukrainy, pod którym umieszczono napis oraz dane pochowanych osób (imię, nazwisko, wiek i prawdopodobnie miejsce zamieszkania).

Kamienny obelisk był niszczony już wcześniej. Kilka tygodni temu odkryto uszkodzenie pomnika, polegające na pomalowaniu go sprejem i wycięciu łuku zdobiącego pomnik, który był jego integralną częścią.

„W trakcie działań zabezpieczono ślady materialne, w tym puszkę po farbie w sprayu, butelkę po alkoholu i koszulkę, a w pobliskich zaroślach odnaleziono odcięty łuk” – przekazało PAP w sierpniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Ambasada Ukrainy w Polsce potępiła wówczas ten akt wandalizmu. Jej zdaniem wszelkie przejawy uszkadzania miejsc pamięci są niedopuszczalne. „Niezależnie od trudnych i tragicznych kart wspólnej historii, miejsca pochówku oraz upamiętnienia powinny pozostawać poza sporami politycznymi i być przedmiotem szacunku” – podkreślono w komunikacie.

Lubelski Urząd Wojewódzki wyjaśniał, że grób członków UPA znajdujący się w gminie Dołhobyczów nie figuruje w ewidencji grobów i cmentarzy wojennych prowadzonej przez wojewodę. Prawdopodobnie jest samowolą budowlaną.

http://nczas.info/2026/09/11/ukraincy-potepiaja-grzegorza-brauna-a-prokuratura-bada-sprawe-polityczny-margines-w-polsce-video/

#Braun #Polska #ukraina #ukraincy #upa #bandreowcy #mordercy #ludobojstwo

15

TAKIE SPIERDOLENIE TYLKO W POLSCE - ZUS potwierdził Mentzenowi mechanizm „jednej składki”. Chodzi o emerytury dla Ukraińcówkresy.pl

Przedstawiciel ZUS potwierdził Sławomirowi Mentzenowi, że obywatel Ukrainy, który ma wymagany staż pracy na Ukrainie, może po opłaceniu w Polsce jednej składki nabyć prawo do polskiej emerytury. W przedstawionym przez polityka scenariuszu po przeprowadzce do Polski świadczenia mogą być następnie wyrównywane do wysokości polskiej emerytury minimalnej.

Sławomir Mentzen uzyskał od przedstawiciela Zakładu Ubezpieczeń Społecznych potwierdzenie mechanizmu, zgodnie z którym obywatel Ukrainy może po opłaceniu w Polsce jednej składki nabyć prawo do polskiej emerytury, jeżeli wymagany staż wypracował wcześniej na Ukrainie.

Polityk przedstawił podczas spotkania z przedstawicielami ZUS konkretny przykład. Założył, że obywatel Ukrainy przez 35 lat pracuje w swoim kraju, następnie przyjeżdża do Polski na miesiąc, podejmuje pracę za minimalne wynagrodzenie i opłaca jedną składkę na ubezpieczenie społeczne.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego miałby ponownie przyjechać do Polski. Z polskich składek przysługiwałoby mu bardzo niskie świadczenie, natomiast do niego doliczona zostałaby emerytura ukraińska.

„Do końca życia będzie dostawał dopłaty do minimalnej polskiej emerytury. To znaczy to, o czym mówimy, to tak?” – pytał Mentzen.

Przedstawiciel ZUS potwierdził, że taki mechanizm wynika z obowiązujących regulacji i umów międzynarodowych dotyczących sumowania okresów ubezpieczenia.

„Czyli potwierdza pan, że tak jest” – dopytywał Mentzen.

Polityk podsumował następnie, że „ta jedna składka daje prawo do polskiej emerytury”. Przedstawiciel ZUS odpowiedział: „No właśnie”.

Mentzen zaznaczył, że odpowiedzialność za taki stan rzeczy nie spoczywa na Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, który jedynie wykonuje obowiązujące przepisy.

„Mamy zgodę, że ten mechanizm istnieje. Wynika głównie z polskiej ustawy. W połączeniu z naszą umową sprawia, że dochodzi do takiej sytuacji” – powiedział.

Polityk ocenił jednocześnie, że przepisy powinny zostać zmienione, aby uniemożliwić podobne przypadki. Przedstawiciel ZUS podkreślił natomiast, że Zakład jest przede wszystkim wykonawcą regulacji uchwalanych przez ustawodawcę.

Samo opłacenie jednej składki daje możliwość nabycia prawa do bardzo niskiej polskiej emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego. W przypadku obywateli państw objętych odpowiednią umową o zabezpieczeniu społecznym – jak Ukraina – przy ustalaniu wymaganego stażu można jednak uwzględnić również okresy ubezpieczenia przebyte za granicą. Łącznie trzeba wykazać co najmniej 20 lat stażu w przypadku kobiet i 25 lat w przypadku mężczyzn.

Dopłata do wysokości polskiej emerytury minimalnej nie jest przy tym przyznawana każdemu cudzoziemcowi posiadającemu polskie świadczenie. Osoba musi mieszkać w Polsce, a suma jej polskiej emerytury oraz świadczenia wypłacanego przez zagraniczną instytucję emerytalną musi być niższa od obowiązującej w Polsce emerytury minimalnej. W takiej sytuacji różnicę pokrywa polski system.

http://kresy.pl/wydarzenia/zus-potwierdzil-mentzenowi-mechanizm-jednej-skladki-chodzi-o-emerytury-dla-ukraincow/

#zus #spierdolenie #ukraincy #Polska #frajerzy

19

MEN wywaliło ćwierć miliarda zł na integrację ukraińskich dzieci i „asystentów międzykulturowych”nczas.info

„Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczy ćwierć miliarda złotych na pomoc dzieciom cudzoziemców w polskich szkołach. To efekt analizy wniosków z nauki Ukraińców w Polsce. Po wybuchu wojny do polskiego systemu trafiły ich dziesiątki tysięcy” – poinformowała „Interia”. W planach jest wydanie łącznie 500 mln zł naszych pieniędzy dla obcokrajowców.

W Polsce przed inwazją Rosji na Ukrainę uczyło się około 70 tys. ukraińskich dzieci. Potem liczba ta wzrosła dwukrotnie. „Interia” twierdzi, że po czterech latach ujawniono „luki w systemie edukacji”.

Do szkół trafiły dzieci, które często w ogóle nie mówiły po polsku. W odpowiedzi zorganizowano dla takich opłacane przymusowo przez podatników lekcje języka polskiego.

„Na podstawie specustawy przyjętej po wybuchu wojny rodzice mogli zapisać dzieci na sześć dodatkowych godzin w tygodniu. Od 1 września 2026 r. Ukraińcy są włączeni w ogólny system dla cudzoziemców i przysługują im dwie godziny lekcyjne” – czytamy.

Nauczyciele, którzy rozmawiali z interia.pl oceniają, że obecnie jest „o tyle łatwiej, że przychodzą do nas dzieci po podstawówce”.

– Już trochę mówią, nie ma problemu z komunikowaniem się – powiedziała nauczycielka szkoły średniej z południowej Polski.

– Często było tak, że ze względu na barierę językową dzieciaki były wrzucane o rok niżej, niż wynikało to z ich rocznika. Pamiętam chłopaka, który zamiast do drugiej klasy liceum, trafił do pierwszej. Nie znał języka. Robiono tak, żeby na początek dzieci dostawały łatwiejszy materiał. Ale to wcale nie działało. Jak ktoś nie zna języka, to w liceum i tak będzie miał problem z biologią, chemią, fizyką. Mimo że to już przerabiał w swojej szkole – kontynuowała.

Wielkim problemem była matematyka, ponieważ „nazewnictwo jest zupełnie inne, niż na Ukrainie”.

Ponadto ze względu na znaczne różnice w systemach edukacji obu państw, Ukraińcy uczyli się „na dwie szkoły”. Na Ukrainie szkoła podstawowa trwa cztery lata. Szkoła średnia podzielona jest na dwie części, które łącznie trwają siedem lat.

Dzieci idą do pierwszej klasy w wieku sześciu lat. Matura zdawana jest w wieku 17 lat, a czasami w wieku 16. Następnie już można iść na studia.

– Przychodzili do nas na lekcje, kończyli zajęcia i lecieli do domu ogarniać jeszcze zdalne zajęcia w ukraińskiej szkole. Po prostu funkcjonowali w dwóch systemach – powiedziała nauczycielka z miasta na Śląsku.

– Część uczniów była w Polsce chwilę, jednocześnie robiąc zdalnie ukraińską szkołę. Jeśli tylko tam dostali dyplom, to od razu szli tutaj na studia i nie kończyli szkoły średniej w Polsce – podkreśliła.

Nastąpiła również zmiana w ilości realnie uczęszczających na lekcje ukraińskich dzieci, gdy wypłatę 800+ powiązano z realizacją obowiązku szkolnego. Stało się to w czerwcu ubiegłego roku.

– Wcześniej było mnóstwo dzieci, które były wpisane na listę i do szkoły albo przedszkola nie przychodziły. W klasach to nie był problem. Ale były zapisane na dodatkowe lekcje polskiego. I czasami na zajęciach nikt się nie pojawiał. Nauczyciel dostawał kasę, bo mamy płacone z góry. Dostawał tak naprawdę za nic. Musiał być na lekcji fizycznie, ale żadnej nauki nie było, bo nie było kogo uczyć. Pieniądze wyrzucone w błoto – powiedziała nauczycielka.

„Interia” zapytała MEN o wnioski z rozmów z nauczycielami, szczególnie w kontekście przygotowania obcych dzieci do nauki w Polsce. Rzecznik MEN Ewelina Gorczyca powiedziała, że szkoły „mogą tworzyć oddziały przygotowawcze, czyli rozwiązanie podobne do klas przygotowawczych funkcjonujących w innych państwach europejskich”.

– Uczeń może też od początku trafić do zwykłej klasy i korzystać z dodatkowych, bezpłatnych zajęć z języka polskiego, zajęć wyrównawczych z konkretnych przedmiotów czy wsparcia osoby znającej jego język. Nie chcemy tworzyć osobnego systemu edukacji dla dzieci z doświadczeniem migracji – mówiła Gorczyca.

– Chcemy dać im takie wsparcie, żeby mogły możliwie szybko i dobrze odnaleźć się w polskiej szkole – dodała.

Zaznaczyła, że doświadczenia z edukacją Ukraińców miało ujawnić potrzebę wsparcia nie tylko w zakresie nauki języka.

– Dlatego uruchomiliśmy rządowy program „Przyjazna szkoła” na lata 2025-2027, na który przeznaczono prawie 500 mln zł. Dziecko, które przychodzi do polskiej szkoły z innego kraju, nie potrzebuje tylko tłumacza. Potrzebuje kogoś, kto pomoże mu tę szkołę zrozumieć. Dlatego 250 mln zł z programu „Przyjazna szkoła” przeznaczamy na asystentów międzykulturowych. To osoby, które pomagają uczniowi odnaleźć się w nowej szkole, przejść przez proces adaptacji, komunikować się z nauczycielami i rówieśnikami, a także współpracują z jego rodziną i szkołą. Program obejmuje również wsparcie psychologiczno-pedagogiczne i działania dotyczące dobrostanu całej społeczności szkolnej oraz przygotowanie nauczycieli i innych pracowników oświaty do pracy w coraz bardziej różnorodnych klasach – ogłosiła.

W przyszłym roku mają wejść w życie kolejne zmiany. Wówczas zacznie obowiązywać podstawa programowa dla dodatkowych, bezpłatnych zajęć z języka polskiego.

– Doświadczenie ostatnich lat nauczyło nas, że integracja nie dzieje się sama tylko dlatego, że posadzimy dzieci przy jednej ławce. Trzeba pomóc dziecku nauczyć się języka, odnaleźć się w nowej szkole i zbudować relacje. I właśnie w tym kierunku rozwijamy wsparcie – zapewnia rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej.

http://nczas.info/2026/09/09/men-wywalilo-cwierc-miliarda-zl-na-integracje-ukrainskich-dzieci-i-asystentow-miedzykulturowych/

#Polska #ukraincy #rozdawnictwo

15

DZISIAJ Z CO2 A JUTRO.... - 15-letni Ukrainiec strzelał z gazówki do ludzi. Po przesłuchaniu został zwolniony do domukresy.pl

15-letni obywatel Ukrainy miał w Piotrkowie Trybunalskim strzelać z pistoletu gazowego do 19-latka, a następnie do jego 53-letniego ojca. Starszy z mężczyzn został trafiony w rękę. Wcześniej grupa nieletnich Ukraińców miała głośno zachowywać się w autobusie miejskim i rozrzucać jedzenie oraz inne przedmioty

Policjanci z Piotrkowa Trybunalskiego wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do którego doszło 4 września około godziny 19:20 przy ulicy Garbarskiej. Według dotychczasowych ustaleń 15-letni obywatel Ukrainy strzelał z pistoletu gazowego w kierunku 19-latka, a następnie jego 53-letniego ojca. Starszy z mężczyzn został trafiony w prawą rękę.

Jak poinformowała we wtorek policja, zdarzenie rozpoczęło się w autobusie komunikacji miejskiej. Grupa nieletnich obywateli Ukrainy miała zachowywać się głośno, a także rozrzucać jedzenie i inne przedmioty.

Na ich zachowanie zwrócił uwagę 19-letni pasażer. Między nim a nastolatkami doszło do wymiany zdań. Następnie mężczyzna wraz ze swoją partnerką wysiadł z autobusu.

Po chwili zauważył, że grupa nieletnich idzie w ich kierunku. Jeden z chłopców zaczął wykrzykiwać słowa pod adresem 19-latka, po czym wyciągnął przedmiot przypominający broń i miał oddać strzały w jego kierunku.

19-latek zadzwonił wówczas do swojego ojca, który przyjechał na miejsce. Gdy syn wskazał mu chłopca, który wcześniej miał do niego strzelać, 53-latek ruszył za grupą, chcąc ująć sprawcę.

Podczas pościgu 15-letni Ukrainiec oddał kilka strzałów w kierunku mężczyzny. Jeden z pocisków trafił 53-latka w prawą rękę.

Na miejsce przyjechali funkcjonariusze Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego oraz Wydziału Wywiadowczego Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim. Policjanci zabezpieczyli pistolet gazowy.

Czterech nieletnich uczestniczących w zdarzeniu przekazano pod opiekę rodziców. 15-latek, który miał strzelać zarówno do 19-latka, jak i jego ojca, został zatrzymany i przewieziony do komendy.

Podczas przeszukania miejsca zamieszkania nastolatka funkcjonariusze znaleźli trzy naboje gazowe oraz pudełko po pistolecie gazowym. Po przeprowadzeniu czynności 15-latek został zwolniony do domu.

Policja prowadzi postępowanie w kierunku spowodowania uszczerbku na zdrowiu powyżej siedmiu dni. Funkcjonariusze mają ustalić dokładny przebieg i wszystkie okoliczności zdarzenia. 15-letni Ukrainiec za czyn karalny ma odpowiedzieć przed sądem rodzinnym.

http://kresy.pl/wydarzenia/15-letni-ukrainiec-strzelal-z-gazowki-do-ludzi-po-przesluchaniu-zostal-zwolniony-do-domu/

#Polska #ukraincy

15

Atak dronów na szkołę w Starobielsku. Rosja grozi odwetemonet.pl

22 maja nad ranem ukraińskie drony uderzyły w policealną szkołę pedagogiczną w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Kreml oskarżył Ukrainę o terroryzm. Ukraińcy twierdzą, że uderzyli w miejsce szkolenia operatorów dronów.

Atak na kolegium w Starobielsku ostro skomentowało dziś rosyjskie MSZ Takie. Resort zalecił cudzoziemcom opuszczenie ukraińskiej stolicy, a mieszkańcom Kijowa — unikanie zbliżania się do obiektów wojskowych i administracyjnych.

Według oświadczenia atakując kolegium w Starobielsku, "junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy zademonstrowali całemu światu swoje rażące lekceważenie norm międzynarodowego prawa humanitarnego".

"Wszystko to przelało czarę cierpliwości" — stwierdziło rosyjskie MSZ. Resort poinformował, że rosyjska armia przystępuje więc do "konsekwentnego zadawania systematycznych uderzeń w przedsiębiorstwa ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego w Kijowie", w tym na miejsca "projektowania i przygotowania do użycia bezzałogowych statków powietrznych".

— Uderzenia będą wymierzane także w centra podejmowania decyzji oraz stanowiska dowodzenia" — dodano w komunikacie.

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność" na "ukraińskie zbrodnie".

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność".

Wcześniej "władze Ługańskiej Republiki Ludowej" poinformowały, że w nocy z 21 na 22 maja ukraińskie drony uderzyły w pedagogiczną szkołę policealną (tzw. koledż) w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Według danych tzw. ŁRL w wyniku ataku zginęło 21 osób, a 42 zostały ranne. W chwili ataku w budynku miało znajdować się 86 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat.

Sztab Generalny armii ukraińskiej zaprzecza, jakoby celem była szkoła w Starobielsku. Według jego wersji Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały jeden ze sztabów rosyjskiej jednostki specjalnej "Rubikon", szkolącej operatorów dronów. Ukraiński sztab generalny nazwał również "manipulacją" doniesienia rosyjskich mediów o tym, że ukraińskie wojsko miało wyrządzić szkody ludności cywilnej. Jak na razie nie ma niezależnego potwierdzenia ukraińskiej wersji.

Na rosyjską odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Już w nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, w tym na Kijów. W wyniku ostrzału w ukraińskiej stolicy zginęły dwie osoby, a 91 zostało rannych.

Podczas ataku rosyjska armia użyła rakiety balistycznej systemu Oriesznik. Jednak jak przekonują ukraińskie władze, supernowoczesna rosyjska rakieta balistyczna zniszczyła jedynie kilka garaży w położonej niedaleko od Kijowa Białej Cerkwi pod Kijowem

Wcześniej ukraińska stolica przeżyła jeden z najkrwawszych ataków tej wojny 14 maja, gdy rosyjska rakieta zniszczyła dom mieszkalny grzebiąc pod nim 24 osoby.

http://www.onet.pl/informacje/belsatpl/atak-dronow-na-starobielsk-rosja-grozi-uderzeniami-w-kijow/zg83cpd,0666d3f1

#ukraincy #mordercy

8

Wrocław: Usiłowanie zabójstwa przy użyciu nożagazetawroclawska.pl

1 sierpnia na wrocławskim Muchoborze Wielkim nożownik zaatakował kobietę (30l), podążając za nią aż na klatkę schodową. Kobieta w stanie ciężkim została zabrana do szpitala. Wobec atakującego, 18-letniego obywatela Ukrainy, ma być postawiony zarzut usiłowania zabójstwa.

Zdjęcie



Każdy obywatel Ukrainy jest zobowiązany do poszanowania prawa, tradycji oraz norm społecznych państwa, które udzieliło schronienia milionom Ukraińców i niezmiennie wspiera Ukrainę […]

Pojedyncze przestępstwa nie mogą i nie powinny rzucać cienia na całą społeczność ukraińską. Jednocześnie każdy, kto narusza prawo, powinien mieć świadomość nieuchronności odpowiedzialności za swoje czyny.


^ to z komunikatu konsulatu Ukrainy. [edit] Powinno – proporcjonalnie do skali zjawiska. Jaka jest więc [/edit] skala przestępczości i jaki jest jednak wpływ otwartych pochwał dla, stosującego tak samo bandyckie metody, UPA? Czy można w ogóle zrównywać przemówienia Brauna z pochwałą rękoczynów?

http://youtu.be/dGD9O9PFZgE?t=716

http://gazetawroclawska.pl/atak-nozownika-we-wroclawiu-18-latek-z-ukrainy-mial-isc-za-kobieta-od-przystanku-noz-wyciagnal-na-klatce-schodowej/ar/c1p2-29234377

#kryminalne #wrocław #ukraincy

23

Członek ukraińskiego rządu okradał pomoc zagraniczną dla własnego kraju. Wyprowadzono ponad 37 milionów hrywien❗

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna ujawniły schemat wyłudzania pieniędzy przeznaczonych na wsparcie Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.

Grupą przestępczą kierował, według śledczych, były sekretarz stanu ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pełniący tę funkcję w latach 2020-2024.

Jak to działało? Mechanizm był precyzyjnie zaplanowany.

◾ Przekonywano międzynarodowych darczyńców oraz pracowników ukraińskich placówek dyplomatycznych, by przekazywali pomoc finansową na konto kontrolowanej przez grupę organizacji pozarządowej

◾ Formalnie te środki miały status funduszy budżetowych specjalnego funduszu MSZ

◾ Pieniądze przechodziły na rachunki powiązanych firm i osób fizycznych

◾ Stamtąd wypłacano je gotówką przez tak zwane centra konwersyjne

◾ Dla uwiarygodnienia fałszowano dokumenty i podpisywano fikcyjne umowy grantowe

Wyprane w ten sposób pieniądze uczestnicy procederu przeznaczali na własne potrzeby. Łącznie zalegalizowano ponad 37 milionów hrywien, czyli około 1,28 miliona dolarów.

Wśród podejrzanych są były sekretarz stanu MSZ, były szef jego gabinetu, który dziś jest czynnym dyplomatą, doradca byłego ministra spraw zagranicznych oraz księgowa organizacji. Zarzuty obejmują oszustwo i pranie pieniędzy.

To już kolejna taka sprawa w ostatnich tygodniach. Wcześniej ujawniono 143 nieruchomości powiązane z bratem szefa ukraińskiego Biura Śledczego, a sąd zakazał dziennikarzom publikacji tego materiału.

I to jest obraz, który polski podatnik powinien mieć przed oczami. Pieniądze z pomocy dla walczącego państwa trafiają na prywatne konta jego urzędników.

Zanim wyślemy kolejne miliardy, warto zapytać, ile z nich dotrze tam, gdzie miało dotrzeć. A może lepiej po prostu nie wysyłać?⁩ #ukraincy #polska #polacy #ukraina #przestepczosc #polityka #politykamiedzynarodowa

8