Zginęli, bo pomagali Żydom. W Boiskach Niemcy zamordowali dwie rodzinykresy.pl

2 stycznia 1943 roku niemieccy żandarmi zamordowali mieszkańców wsi Boiska (Boiska-Kolonia) koło Solca nad Wisłą, karząc ich za pomoc udzielaną Żydom.

Zbrodnia została przeprowadzona przez oddział żandarmerii z Lipska nad Wisłą, należący do 1. Zmotoryzowanego Batalionu Żandarmerii. Akcja miała charakter pokazowy: miała zastraszyć okoliczną ludność i zniechęcić do ukrywania uciekinierów z gett.

Z rąk żandarmerii za pomoc Żydom zginęło w tym rejonie czterdziestu Polaków

Nad ranem Niemcy otoczyli gospodarstwo Józefa i Zofii Krawczyków. Najpierw dom obrabowano, następnie całą rodzinę wyprowadzono na podwórze. Rozstrzelano Józefa Krawczyka, jego żonę Zofię oraz kilkuletniego syna Adama, po czym zabudowania podpalono. Powodem represji była pomoc udzielona wcześniej rannemu Żydowi, który zdołał wydostać się z okolicznego getta. Krawczyk zaopatrzył ranę i dał schronienie, a kiedy żandarmi odkryli u złapanego uciekiniera fachowo wykonany opatrunek, biciem zmusili go do przyznania się, kto mu pomógł.

Potem kolumna skierowała się do domu Boryczków. Tam w podobny sposób zamordowano Stanisława Boryczkę, jego żonę Zofię oraz ich roczne dziecko. W tym przypadku Niemcy podejrzewali, że Zofia, ochrzczona Żydówka, pomaga ukrywającym się współwyznawcom, przekazując im żywność i informacje. Zabudowań Boryczków nie spalono, ale zakazano pochówku zamordowanych na cmentarzu parafialnym. Ofiary pogrzebano prowizorycznie w polu, a dopiero po wojnie przeniesiono je na cmentarz w Solcu nad Wisłą.

Łącznie tego dnia w okolicy za pomoc Żydom zginęło sześciu Polaków, a wraz z nimi także wspomniany uciekinier żydowski — siedem ofiar śmiertelnych. Z rodziny Krawczyków ocalał jedynie starszy syn Stanisław: przeżył, ponieważ noc poprzedzającą pacyfikację spędził u krewnych i został w porę powstrzymany przed powrotem do domu.

Zbrodnia z 2 stycznia nie była jednak odosobnionym wybuchem przemocy. Posterunek żandarmerii w Lipsku stworzył sieć konfidentów, których zadaniem było tropienie Polaków pomagających Żydom. Donosy uruchamiały błyskawiczne akcje karne. Już w grudniu 1942 roku ofiarą padła rodzina Kryczków, rozstrzelana po podejrzeniu o udzielanie wsparcia. W kolejnych tygodniach ginęli następni — jak gajowy Franciszek Parol, wskazany jako osoba pomagająca uciekinierom. Ten sam mechanizm prowadził do tragedii w Boiskach. Już 8 stycznia 1943, niecały tydzień po zbrodni w Boiskach, w pobliskim Słuszczynie zamordowali sześć osób z rodziny Borków. W rezultacie zimą 1942/1943 roku z rąk lipskiej żandarmerii zginęło około czterdziestu Polaków.

Tu relacje polsko-żydowskie były dobre

Jak podkreśla dyrektor Biura Badań Historycznych IPN dr Sebastian Pilarski: — Warto przypomnieć, że w okresie okupacji Niemcy dokonali pacyfikacji ponad 800 wsi w okupowanej Polsce […]. Przed wojną, w rejonie Ciepielowa, Lipska i Solca nad Wisłą relacje polsko-żydowskie były dobre. Silne wpływy miał ruch ludowy, nie było nastrojów niechętnych wobec ludności żydowskiej. Po wybuchu wojny pomoc udzielana przez Polaków ludności żydowskiej była więc na tym obszarze stosunkowo częstym zjawiskiem, mimo iż groziła za nią kara śmierci. Stąd również i skala represji była większa niż w innych regionach okupowanej Polski. Warto podkreślić, że dziś wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że mieszkańcy polskiej wsi odczuli wyjątkowo boleśnie eksterminacyjną politykę Niemców.

http://kresy.pl/kresopedia/zgineli-bo-pomagali-zydom-w-boiskach-niemcy-zamordowali-dwie-rodziny/

#historia #iiiwojnaswiatowa #niemcy #mordercy #zydzi #Polska

14

#wojnahybrydowa #polska

Złapano kolejnego dywersanta - gdyby udało się zakłócić sygnały na lotnisku ofiar byłyby tysiące.

16

9

NIE ANGLICY LECZ POLACY!!! - Sylwester, który zmienił wojnę: tajemnica Enigmykresy.pl

Na przełomie grudnia 1932 i stycznia 1933 — najpewniej 31 grudnia — w Biurze Szyfrów Wojska Polskiego dokonano przełomu. Marian Rejewski po raz pierwszy odczytał depeszę zaszyfrowaną niemiecką maszyną „Enigma”.

Urządzenie uchodziło dotąd za nie do pokonania: system wirników, pierścieni i kabli generował astronomiczną liczbę kombinacji, co sprawiało, że szyfr wydawał się absolutnie nie do złamania.

Jeszcze w latach 20. polski wywiad z powodzeniem przechwytywał niemiecką korespondencję radiową. Sytuacja zmieniła się gwałtownie, gdy wojsko III Rzeszy wprowadziło Enigmę. Lingwistyczne metody dekryptażu odtąd zawodziły — zaszyfrowane meldunki straciły wszelkie cechy językowe. W polskim Biurze Szyfrów zdecydowano się więc na nowatorskie rozwiązanie: do pracy zaproszono matematyków.

Tajny kurs dla najlepszych

Na przełomie lat 1928 i 1929 na Uniwersytecie Poznańskim uruchomiono tajny kurs kryptologii dla najlepszych studentów matematyki biegle znających język niemiecki, zainicjowany przez oficerów Biura Szyfrów i prowadzony we współpracy z prof. Zdzisławem Krygowskim. Wykładowcami, obok samego Krygowskiego, byli kluczowi oficerowie polskiego wywiadu radiowego: Maksymilian Ciężki, inżynier i kryptolog Antoni Palluth oraz major Franciszek Pokorny, którzy przekazywali słuchaczom nie tylko teorię, ale też doświadczenie z praktycznej pracy nad obcymi szyframi. To z uczestników kursu wyłoniono grupę najlepszych studentów. Wśród nich znaleźli się Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski.

Cenne dane napływały z różnych źródeł: w Warszawie potajemnie sfotografowano cywilną wersję Enigmy, a francuski wywiad dostarczył dokumentację dotyczącą wojskowej maszyny. To jednak wciąż było za mało, by czytać niemieckie depesze. Przełom przyniosła praca teoretyczna Rejewskiego. Zastosował teorię permutacji, skonstruował układ równań i odtworzył połączenia wewnętrzne wirników. Na tej podstawie udało się „zajrzeć” do wnętrza szyfru — pierwszy krok do systematycznego łamania kluczy.

„Bomba kryptologiczna”

Kolejne lata przyniosły udoskonalenia. Zbudowano cyklometr i zestawy kart charakterystyk, a następnie powstała napędzana elektrycznie „bomba kryptologiczna”, łącząca kilka kopii Enigmy. Zygalski opracował tzw. płachty — arkusze ułatwiające wyszukiwanie nastawień. Dzięki tym narzędziom od 1938 roku Polacy regularnie odczytywali większość niemieckich meldunków. W lipcu 1939 roku, świadomi nadciągającej wojny, przekazali sojusznikom kopie maszyn oraz metody dekryptażu.

Czytaj też: Polacy w Pyrach pokazali Brytyjczykom, jak łamać kod Enigmy

Znaczenie tego wysiłku trudno przecenić. Po wybuchu wojny prace kontynuowano we Francji i w brytyjskim Bletchley Park, już z udziałem szerokich zespołów analityków. Wiedza o niemieckich planach skróciła konflikt — historycy szacują, że nawet o dwa–trzy lata. Losy trzech polskich kryptologów potoczyły się różnie: Różycki zginął w katastrofie morskiej, Rejewski i Zygalski pracowali do końca wojny w służbach łączności.

Historia złamania Enigmy pozostawała przez dekady tajemnicą. Dopiero w latach 70. ujawniono kluczową rolę polskich matematyków. Ich dokonanie stało się symbolem połączenia odwagi, naukowej wyobraźni i konsekwencji — oraz jednym z największych sukcesów polskiego wywiadu w XX wieku.

http://kresy.pl/kresopedia/sylwester-ktory-zmienil-wojne-tajemnica-enigmy/

#kryptologia #szyfrowanie #Polska #iiiwojnaswiatowa

11

#ukraina #polska

Myślicie, że kiedyś dorobimy się rządu co będzie tak o nas dbał wszędzie, zawsze i pomimo wszystko?

6

W TVP kręcenie korbą na całego.

Nie zapomnijcie się stawić w okopach w razie czego, żeby dzielnie zginąć ku chwale ojczyzny i zrobić miejsce dla nowych "polaków"

#polska #propaganada #imigranci

20

Szef IPN-u zaprzecza, by Ukraińcy zgadzali się na ekshumacjekresy.pl

Słyszymy deklaracje, ale do dziś nie mamy zgód na realizację wniosków Instytutu Pamięci Narodowej – mówi p.o. prezesa IPN prof. Karol Polejowski, odnosząc się do twierdzeń strony ukraińskiej.

Prof. Karol Polejowski, p.o. prezesa IPN, był we wtorek gościem Radia Wnet. W rozmowie odniósł się do kwestii poszukiwań i ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Wskazał, że mimo kolejnych deklaracji Ukrainy nadal nie ma decyzji administracyjnych, które pozwalałyby na rozpoczęcie prac na szeroką skalę.

„Dla strony polskiej kwestia systemowego uregulowania spraw poszukiwań i ekshumacji na Ukrainie jest niezwykle istotna. Słyszymy deklaracje, ale do dziś nie mamy zgód na realizację wniosków IPN” – podkreślił.

„Gdyby strona ukraińska rzeczywiście chciała systemowo rozwiązać tę sprawę, mielibyśmy już informacje o wydanych zgodach. Tego wciąż nie ma” – dodał.

Szef IPN podkreślił, że prezydent Karol Nawrocki wyraźnie zaznaczył, iż dla Polski sprawą o ogromnym znaczeniu jest wprowadzenie jasnych, trwałych zasad dotyczących poszukiwań i ekshumacji prowadzonych na Ukrainie.

„I wydawać by się mogło, że strona ukraińska podchodzi do tego ze zrozumieniem, bo pan prezydent Zełenski, ale też obecny tam dyrektor ukraińskiego IPN-u pan Ałfiorow potakująco kiwali głowami, zgadzali się z tym, że to trzeba w końcu uregulować. Tylko że my cały czas jesteśmy w sferze ukraińskich deklaracji. Brak jest jakiegokolwiek sygnału, który świadczyłby o tym, że strona ukraińska systemowo ma zamiar tą sprawę rozwiązać. Gdyby tak było, to już dzisiaj mielibyśmy informację ze strony ukraińskiej z Kijowa, że o to właśnie wydano zgody na poszukiwania i ekshumacje” – powiedział.

Prof. Polejowski skrytykował także obecną po stronie ukraińskiej retorykę, zgodnie z którą na Wołyniu doszło do „konfliktu polsko-ukraińskiego”.

„Takiego konfliktu zbrojnego nie było. Ponad 130 tysięcy polskich ofiar nie da się wpisać w ramy konfliktu” – wskazał.

Szef IPN zadeklarował gotowość organizacyjną i finansową do przeprowadzenia prac. „Jeżeli Ukraina wyda nam dziesięć zgód, jesteśmy w stanie wysłać dziesięć ekip. Mamy zabezpieczone środki i współpracujące instytucje” – oświadczył.

Według niego trudności wynikają nie tylko z decyzji podejmowanych na szczeblu centralnym. Zdarza się, że również ukraińskie władze lokalne zatrzymują prace, nawet wtedy, gdy formalnie wydano już stosowne pozwolenia.

„Bywało tak, że mieliśmy wszystkie decyzje, a na miejscu prace były wstrzymywane przez wątpliwości lokalnych urzędników. To pokazuje skalę problemu” – zaznaczył.

Także prof. Jan Żaryn podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet, że strona ukraińska przez lata uniemożliwiała prowadzenie ekshumacji.

Odniósł się też do zastrzeżeń zgłaszanych w niedawnym wywiadzie przez szefa IPN Ukrainy Ołeksandra Ałfiorowa. Ałfiorow stwierdził, że sposób mówienia przez Polejowskiego o ukraińskich nacjonalistach jest rzekomo krzywdzący i utrwala stereotypy. Sugerował, że za wypowiedziami prezesa polskiego IPN może kryć się pewna postawa, której on nie potrafi właściwie odczytać.

„Historycy polscy, jak najbardziej profesjonalni i od lat badający tę część dramatycznej polskiej historii okresu II wojny światowej mają pełną świadomość, że OUN-UPA to formacja […], która wyrastała z pogańskiego nacjonalizmu” – wskazał Żaryn.

http://kresy.pl/wydarzenia/szef-ipn-u-zaprzecza-by-ukraincy-zgadzali-sie-na-ekshumacje/

#Polska #ukraina

10

O teraz pokazują jakiegoś Ukraińca Valentyn, który się ożenił z Polką w cerkwi w TVP 1. Rolnik szuka żony, hehe.

#polska #ukraina

6

#heheszki #polska #polityka #ue

Barszcz się zagotował... a nie czekaj.

Wkurzony przedsiębiorca do polityka.

------------------------------------------

http://youtube.com/shorts/76ldfTUbaPI

------------------------------------------

10

Szef Związku Ukraińców: Za „konflikt” na Wołyniu odpowiada przedwojenna Polska [+VIDEO]kresy.pl

W niedawnym wywiadzie dla Natalii Panczenko prezes Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka stwierdził, że za „konflikt” na Wołyniu odpowiada polityka przedwojennej Polski wobec Ukraińców.

http://www.youtube.com/watch?v=RgmofyQyHT8&t=1560s

Wspomniane tezy padły w rozmowie przeprowadzonej przez pod koniec października przez mieszkającą w Polsce ukraińską aktywistkę Natalię Panczenko z prezesem Związku Ukraińców w Polsce, Mirosławem Skórką. Wywiad został opublikowany 30 października na kanale Ukrainer Q.

Skórka przedstawił w nim narrację, zgodnie z którą odpowiedzialność za rzeź wołyńską miała spoczywać na stronie polskiej. Jego zdaniem źródłem konfliktu była polityka II Rzeczypospolitej wobec mniejszości ukraińskiej, polegająca na dążeniu do jej asymilacji.

Szczególnie krytycznie Skórka wypowiadał się o roli Romana Dmowskiego, przypisując mu odpowiedzialność za ukształtowanie — jak twierdził — „niewłaściwego” modelu patriotyzmu, opartego na kryteriach etnicznych i nacjonalistycznych. W tej narracji to właśnie wpływ Dmowskiego miał prowadzić do napięć narodowościowych.

W tym kontekście Skórka skrytykował także prezydenta Karola Nawrockiego, zarzucając mu odwoływanie się do myśli Dmowskiego w pierwszym wystąpieniu po objęciu urzędu. Według prezesa Związku Ukraińców w Polsce, polityka „przymusowej asymilacji” i „polonizacji” Ukraińców miała spotykać się z oporem na Wołyniu i w Galicji, co w jego ocenie stanowiło bezpośrednie tło późniejszych wydarzeń (od 26 minuty w poniższym nagraniu).

Skórka posunął się również do stwierdzenia, że przedwojenni Ukraińcy zostali „przymusem” włączeni do państwa polskiego. Jak mówił, początkowo dążyli oni do „wolnej, niepodległej Ukrainy”, a następnie do „autonomii” w granicach Polski. „Państwo polskie tego nie dało” — ocenił.

W dalszej części rozmowy przywołał bojkot wyborów parlamentarnych przez część ukraińskiej ludności Galicji. „I doszło do tak wielkiego sporu, że część (Ukraińców), np. w Galicji, nie brała udziału w wyborach do polskiego Sejmu […] żeby nie legitymizować polskiej okupacji” — powiedział.

Zdaniem Skórki, model polityki narodowościowej, który — jak twierdzi — był realizowany przed wojną i do którego mają dziś nawiązywać polscy politycy, „doprowadził później do katastrofy”. „To co stało się w latach wojny i po wojnie — to jest katastrofa, wynik polityki Polski” — stwierdził, przypisując odpowiedzialność państwu polskiemu.

Kulminacją tej narracji było stwierdzenie: „Pamiętajmy, że na Wołyniu obywatele państwa polskiego […] zabijali się nawzajem”. Skórka następnie jednoznacznie stwierdził, że ludobójstwo na Wołyniu było efektem działań władz II RP: „To jest wynik ich polityki”. W dalszej wypowiedzi dodał: „Obywatele tego państwa zaatakowali siebie nawzajem, ponieważ mieli tego dość”.

W odpowiedzi na wypowiedzi Skórki prowadząca rozmowę Natalia Panczenko stwierdziła, że dostrzega współcześnie analogie historyczne w działaniach polskich elit politycznych.

http://kresy.pl/wydarzenia/szef-zwiazku-ukraincow-za-konflikt-na-wolyniu-odpowiada-przedwojenna-polska-video/

#ukraina #Polska #wolyn

15

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

Jest taki mem [nie mam go zapisanego] z zdaniem z naszej Konstytucji:

Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.


I kiedy chce się go udostępnić dalej na żytbooku to ten wyświetla komunikat że to manipulacja

Spotkaliście się z czymś takim?

Zdjęcie

#Polska

#Konstutucja

--------------------------------

#facebook

#cenzura

#manipulacja

#cukierkowymareczek

5

Stary materiał od Mariusza Maksa Golonko zza wielkiej wody.

Nie powiedział Jak jest? W tamtym okresie nie było za dużo danych, informacji o ukrowych mafiach, które migrowały.

Otwarcie naszej Wschodniej Granicy na przestrzał było najgorszym co "nasze" rządy mogły zrobić... dla nas Polaków jak i dla reszty Europy.

http://stream.new/v/bnXNI00iv00DML9ItUaWQQk1LxeYgG2qlmnW59R01PgY34

Zdjęcie

#Polska

#Europa

----------------------------------------

#upadlina

#mafia

#ukry

#uryniarze

7

Kardynał Ryś spotkał się z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem. „Odpowiedź na ciemność”nczas.info

Kardynał Grzegorz Ryś spotkał się w niedzielę, w Pałacu Arcybiskupim w Krakowie, z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem. To jedno z pierwszych spotkań, jakie odbył kardynał Ryś jako nowy metropolita krakowski.

O wizycie poinformował PAP rabin Schudrich. Również krakowska kuria potwierdziła, że doszło do takiego spotkania.

Według informacji rabina, duchowni rozmawiali o zadaniach, jakie mają do spełnienia w świecie „ludzie wiary”, a także o konieczności utrzymania i wzmocnienia dialogu między religiami. Spotkanie w okresie Chanuki i niedługo przed świętami Bożego Narodzenia było także okazją do wymiany życzeń.

Po spotkaniu rabin Schudrich odniósł się do zwyczaju zapalania świec chanukowych, przywołując słowa rabina Irvinga Greenberga: „odpowiedzią na ciemność nie jest przeklinanie jej, lecz zapalenie świecy. Tego nas uczą nasze wiary”.

To jedno z pierwszych spotkań, jakie odbył kardynał Ryś jako nowy metropolita krakowski. Jego uroczysty ingres odbył się w sobotę w katedrze wawelskiej. Tego samego dnia po południu arcybiskup wziął udział w świątecznym spotkaniu Stowarzyszenia „Siemacha”, a w niedzielę uczestniczył w wigilii dla bezdomnych i potrzebujących.

http://nczas.info/2025/12/22/kardynal-rys-spotkal-sie-z-naczelnym-rabinem-polski-michaelem-schudrichem-odpowiedz-na-ciemnosc/

#Polska #zydzi

9

Okrągły Stół nareszcie wywalony z Pałacu Prezydenckiego!niezalezna.pl

Z Pałacu Prezydenckiego, decyzją prezydenta Karola Nawrockiego wreszcie wywalony Okrągły Stół. Przy tym meblu zainstalowane na ruskich bagnetach komuchy dogadały się w sporej części ze swoimi tajnymi współpracownikami i uwłaszały na majątku Polski nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Koalicja 13 grudnia już się pieni

Zdjęcie

#komuna #rosja #polska #postkomuna #historia #historiapolski

http://niezalezna.pl/polska/palac-prezydencki-bez-okraglego-stolu-kierwinski-lis-i-mazgula-ruszyli-z-obrzydliwym-atakiem/559330

21

Niemiecka grabież polskich dzieł kultury była „zalegalizowana”. Dlatego do dziś nie chcą nam wszystkiego oddać!

16 grudnia 1939 roku w Generalnym Gubernatorstwie weszło w życie rozporządzenie Hansa Franka nakazujące konfiskatę polskich dzieł sztuki na rzecz III Rzeszy. Był to moment formalnego „zalegalizowania” rabunku prowadzonego od pierwszych dni wojny przez wyspecjalizowane niemieckie struktury. Władze okupacyjne jednocześnie przedstawiały Polaków jako naród rzekomo pozbawiony kultury i systematycznie przejmowały ogromne zasoby dziedzictwa, które temu kłamstwu wprost zaprzeczały.

Mechanizm grabieży był przygotowany jeszcze przed agresją. Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg, Sonderstab Kunstschutz czy oddziały Petera Paulsena działały według gotowych list sporządzonych na podstawie przedwojennych inwentarzy muzeów, archiwów i prywatnych kolekcji. Już we wrześniu 1939 roku rozpoczęto konfiskaty prowadzone pod pretekstem „zabezpieczania”. Dzięki katalogom i opisom szybko odnajdywano także dzieła ukrywane, w tym ołtarz Wita Stwosza.

Dokument wydany przez Franka został uzupełniony przepisami wykonawczymi z 15 stycznia 1940 roku, rozszerzyło to konfiskatę na zbiory państwowe, kościelne i prywatne, z iluzorycznym wyjątkiem dla części obiektów liturgicznych. Przejęte dzieła fotografowano, katalogowano, niszcząc polską dokumentację, a następnie dzielono na kategorie przeznaczone do wywozu, wykorzystania administracyjnego lub celów reprezentacyjnych okupanta.

Skala strat była bezprecedensowa. Do Rzeszy wywieziono:

-około 2800 obrazów malarstwa europejskiego,

-11000 prac polskich malarzy,

-1400 rzeźb

-około 15000000 książek.

Zniszczono dziesiątki muzeów, teatrów i bibliotek, a łączne straty Polski szacuje się na ponad 516000 dzieł sztuki i ponad 22000000 woluminów. Równolegle palono archiwa, burzono zabytki i niszczono instytucje naukowe oraz religijne, czego symbolem stała się zagłada Warszawy po rozkazie Heinricha Himmlera z 1944 roku.

Mimo powojennych działań restytucyjnych znaczna część polskich dzieł sztuki pozostaje poza granicami kraju, a restytucja polskiego majątku kulturowego nie została zakończona do dziś. Tusk chwali się ochłapami załatwionymi z w Berlinie, a niemieckie domy aukcyjne wciąż sprzedają elementy polskiego dziedzictwa kulturowego. Często, gdy taki przypadek zostanie namierzony to właściciele dzieł tłumaczą się, że zakupili obiekty legalnie i w dobrej wierze. Tylko co to zmienia? #niemcy #niemieckalogika #polska #politka #politykazagraniczna

7