Mikołaje na rowerach, akcja grupy rowerowej Wataha

#polska #mikolaj

5

No i mamy wyjaśnienie odwiecznej zagadki czemu w tym kraju przez 20 lat jest tak nędznie, a lekarze piastują urzędy ministra obrony albo jacyś humaniści obsadzają ministerstwa finansów czy inne wymagające wiedzy specjalistycznej. Tak, wg premiera w tym kraju jak się na czymś znasz to jesteś podejrzany i to jest niedobra

#polska #bekazko

http://x.com/PremierRP/status/1996906661286645806

23

Serio, ta cała szopka dzisiejsza w sprawie kryptowalut pokazuje jak zakłamanych i zdebilałych mamy rządzących.

Ten tutaj z lewicy to już osiągnął chyba 4 gęstość bo wg niego "przez weto prezydenta wartość kryptowalut spadła o 50%."

http://x.com/MaurycyKarol/status/1996933525967167829

#polska #polityka #kryptowaluty

12

Waldemar Żurek tworzy specjalne jednostki prokuratorskie do walki z mową nienawiści?!m.in.

Projekt rozporządzenia opublikowany w RCL to kolejny przykład rozszerzania kontroli nad debatą publiczną. Ministerstwo Sprawiedliwości chce utworzenia specjalnych komórek w prokuraturze do ścigania „mowy nienawiści.

„Mowa nienawiści” to wytrych, który nie ma dobrej i wyczerpującej definicji. W takim ujęciu staje się zmienną kategorią zależną od interpretacji konkretnego urzędnika, co otwiera drogę do pełnej uznaniowości i sankcjonowania treści nie dlatego, że są bezprawne, lecz dlatego, że są niewygodne dla władzy. Rozporządzenie jest przepychane w trybie ekspresowym, bez analizy skutków i bez refleksji nad konsekwencjami dla wolności wypowiedzi.

Uderzenie w obywateli będzie podwójne. Po pierwsze, sądy zostaną obciążone kolejną kategorią spraw, co doprowadzi do jeszcze większych opóźnień w rozpoznawaniu realnie ważnych postępowań. Po drugie, obywatel, który zabiera głos w sprawach publicznych, będzie działał w warunkach niepewności prawnej, ponieważ granice dopuszczalnej krytyki wyznaczy abstrakcyjna kategoria, którą władza może dowolnie rozciągać.

Prawdziwą stawką jest kontrola nad opinią, a nie walka z przestępczością. Z punktu widzenia politycznego każde takie narzędzie staje się bronią, która w kolejnym rozdaniu przejdzie w ręce następnej ekipy i zostanie użyta przeciwko innym. Tak jest w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie aparaty walki z „mową nienawiści” są szczególnie rozbudowane. http://M.in. z tego powodu w Wielkiej Brytanii prawica praktycznie nie istnieje. Nie chcemy podobnej cenzury w Polsce! #polacy #polska #politykaspoleczna

28

Pierwszy mandat w warszawskiej Strefie Czystego Transportu!

Straż miejska nałożyła pierwszy mandat na kierowcę, który czterokrotnie w tym roku wjechał do obszaru objętego ograniczeniami. Strefa obejmuje znaczną część Śródmieścia, a także fragmenty Woli, Żoliborza, Mokotowa oraz rejony Pragi. Wjazd nie jest fizycznie kontrolowany, nie ma szlabanów ani punktów weryfikacji, dlatego odpowiedzialność została przerzucona bezpośrednio na kierowców.

Przepisy dopuszczają wjazd pod warunkiem spełniania norm emisji Euro, co w praktyce oznacza wykluczenie aut benzynowych sprzed 1997 roku i diesli sprzed 2005 roku. Za naruszenie zakazu grozi do 500 zł mandatu. Oznacza to, że jeśli nie stać cię na nowe auto, to zapłacisz ekstra.

W Polsce bezmyślnie kopiowany jest model z państw zachodnich, lecz zupełnie nieprzystający do realiów. Takie regulacje tworzone są w państwach o wielokrotnie wyższym poziomie zamożności, podczas gdy w Polsce duża część obywateli porusza się samochodami starszymi, bo zwyczajnie nie stać ich na nowsze. Wiek przeciętnego auta w naszym kraju to 14 lat. Efekty wprowadzenia SCT są łatwe do przewidzenia. Ruch samochodowy w sercu aglomeracji stanie się de facto dobrem elit dysponujących drogimi autami nowszej generacji.

To element szerszego pomysłu na demotoryzację Polski. Odgórne zakazy, eliminacja rynku wtórnego (dopłaty do elektryków za złomowanie sprawnych aut), sztuczne wypychanie starszych aut z przestrzeni publicznej idealnie wpisują się w interes producentów motoryzacyjnych, a cały proces jest osłaniany narracją klimatyczną. Właśnie dlatego potrzebna jest presja społeczna i sprzeciw wobec absurdów polityki klimatycznej. Żaden Polak na tym nie wyjdzie dobrze.

#zielonaenergia #uniaeuropejska #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

19

Zarząd powierniczy teoretycznego państwa polskiego, zapowiada wspólne z Niemcami wsparcie Ukrainy kwotą w wysokości 500 mln. dolarów. No ale kto bogatemu zabroni. A nie, czekaj... Przecież Polacy mają zdychać w kolejce do lekarza bo brakuje pieniędzy na NFZ, a rząd codziennie szuka pieniędzy w portfelach Polaków bo dziura budżetowa rekordowa.

http://www.rmf24.pl/raporty/raport-wojna-z-rosja/news-polska-wraz-z-niemcami-pomoze-finansowo-ukrainie-podano-kwot,nId,8046253

#bekazpo #wukraina #polska

22

Cudzoziemiec, który przepracował choć jeden dzień w Polsce, ma prawo do 13. i 14. emerytury do końca życia na nasz koszt!

Mechanizm, w którym obywatel dowolnego państwa wpada do systemu na jeden dzień i zyskuje prawo do groszowej emerytury, a po osiągnięciu wieku emerytalnego także do dodatkowych świadczeń rocznych, jest klasycznym przykładem niespójności, która obciąża polski budżet i umożliwia drenaż naszego systemu emerytalnego. W 2025 roku trzynastka i czternastka wyniosła 1878,91 zł, aby ją otrzymać, nie trzeba nawet mieszkać w Polsce.

Eksperci jasno wskazują, że obecne regulacje pozwalają na sytuacje, w których to polski podatnik dopłaca do emerytur osobom mającym minimalny związek z naszym rynkiem pracy. Ukraińcy nabywają prawo do emerytury po jednym dniu pracy, ponieważ Polska nie wymaga żadnego minimalnego stażu. Taki sam przywilej dotyczy obywateli całej Unii Europejskiej i wszystkich innych państw objętych zasadą koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

Wszyscy ci beneficjenci otrzymają 13 i 14 emeryturę, ponieważ te świadczenia nie są powiązane z jakimkolwiek stażem w Polsce. To otwarte drzwi do niekontrolowanych wypłat, które zniekształcają system i wymagają natychmiastowej reformy. Jeśli już mamy wypłacać takie świadczenia, to tylko obywatelom polskim!

Tak skonstruowany system jest zaproszeniem do nadużyć i trwałego drenażu finansów publicznych. Jeśli państwo nie uporządkuje zasad przyznawania świadczeń, polski podatnik będzie finansował emerytury dla całego świata, nawet gdy związek tych osób z polskim rynkiem pracy ograniczy się do jednego dnia. #imigracja #imigranci #ukraincy #politykaspoleczna #polska

16

W Polsce mogą przebywać nawet 4 MILIONY imigrantów ze 150 krajów!

To szacunki Warsaw Enterprise Institute. To efekt wspólnych starań rządów Morawieckiego i Tuska, którzy otworzyli nasz kraj na rozcież. Konsekwencje ich bezmyślności będziemy odczuwać przez dekady! Taka skala imigracji odciska znaczące piętno na sytuacji w naszym kraju. Wydłużone kolejki do lekarzy, wysokie ceny nieruchomości, niekonkurencyjne płace czy wzrost przestępczości.

Raport Obserwatorium Wielokulturowości i Migracji z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie pokazuje, jak głęboko te procesy przenikają też system edukacji. W roku szkolnym 2023/2024 w Krakowie uczyło się 66 tys. uczniów szkół podstawowych, z czego 8 tys. stanowili cudzoziemcy, czyli 12 proc. ogółu. W przedszkolach obcokrajowcy stanowili 9,5 proc., w liceach 5 proc., w technikach 12 proc., w szkołach branżowych 11,4 proc., a w szkołach policealnych prawie 30 proc. Najliczniejsze grupy pochodziły z Ukrainy, Białorusi i Indii, co potwierdza, że Kraków staje się jednym z centralnych ośrodków nowych fal migracyjnych.

Patrząc na te dane, widzę wyraźnie narastające wyzwanie dla państwa, które w ciągu kilku lat stało się jednym z największych imigracyjnych hubów w Europie, bez jakiejkolwiek strategicznej polityki migracyjnej. Wzrost liczby obcokrajowców w szkołach, instytucjach publicznych i na rynku pracy oznacza systemowe przeciążenia, ryzyko chaosu integracyjnego, a także trwałą zmianę struktury społecznej, zwłaszcza w dużych miastach. W tej sytuacji konieczne jest postawienie tamy niszczącym nasz kraj procesom migracyjnym. Potrzebujemy polityki odpowiedzialnej i zgodnej z interesem narodowym polityki, która zabezpieczy polskie instytucje i polskie rodziny przed skutkami masowej imigracji. #migracja #migranci #polska #polacy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

13

Nastolatkowie z Ukrainy przejęli Park w centrum Warszawy i zrobili z niego „Fight Club”!

Tylko w tym roku policja podjęła niemal 1000 interwencji!

Park Świętokrzyski, który miał być wizytówką miasta po otwarciu placu centralnego i Muzeum Sztuki Nowoczesnej, stał się miejscem permanentnej interwencji służb. Od stycznia do listopada 2025 roku policja podejmowała tam działania aż 946 razy. W 2023 roku było ich 791, w 2024 roku 891. W tym roku licznik przekroczy tysiąc. Dla porównania, w 2022 roku najwięcej interwencji w całej Warszawie odnotowano na ul. Skarbka z Gór (o wiele większy obszar na Białołęce) i było ich tylko 633. Dziś ta statystyka wygląda jak z innego świata.

Jak z innego świata wygląda też sam Park Świętokrzyski. Wszechobecne kiepskie grafiti, stoły do ping-ponga pomazane cyrylicą, zataczający się nastolatkowie i niemal codzienne bójki. Od 2022 roku okolica stała się centrum spotkań ukraińskich nastolatków, którzy znaleźli tu swoją enklawę. Towarzyszy temu całkowite oderwanie od norm społecznych, poczucie bezkarności i przekonanie, że w parku mogą robić wszystko. Bywalcy parku twierdzą, że to ich miejsce, że lubią się bić, że działa tu coś w rodzaju nieformalnego Fight Clubu.

Do tego dochodzi eskalacja konfliktów, w które wciągani są przypadkowi ludzie, oraz narastające napięcia społeczne. Władze dzielnicy tłumaczą wszystko słabym oświetleniem i zadrzewieniem, jakby problem wynikał z cienia rzucanego przez drzewa, a nie z braku realnej polityki bezpieczeństwa. Jednocześnie w tym samym miejscu często można zobaczyć bezdomnych. Ten smutny obrazek funkcjonuje w okolicach Pałacu Kultury od wielu lat. Osoby te są wykorzystywane przez młodzież z Ukrainy do nagrywania żenujących scen za drobne pieniądze.

To obraz centrum stolicy 20. gospodarki świata. Utrata kontroli nad przestrzenią publiczną to nie jedynie problem estetyczny. To kwestia elementarnego bezpieczeństwa i powagi państwa. Sprawę trzeba zakończyć. Może ci ludzie zwyczajnie nie są godni, aby być naszymi gośćmi? #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #ukraincy #ukraina #polska #polacy #politka #politykaspoleczna

12

nawpuszczali tu niezidentyfikowanych przestępców, sabotażystów, dywersantów i terrorystów bez żadnej kontroli, a jednocześnie srają się o nastolatka na kiblu.

karłowate państwo P0lin w pełnej krasie.

#policja #Polska

16

SIKORSKI DAŁ GWARANCJĘ, ŻE POLSKA ZAPŁACI A TYMCZASEM - Belgia nie zgadza się na ten krok dla Ukrainy. „Jako UE skutecznie uniemożliwiamy”nczas.info

Premier Belgii Bart De Wever powiedział, że plan Unii Europejskiej, aby wykorzystać zamrożone rosyjskie aktywa państwowe do finansowania Ukrainy, może zagrozić szansom na potencjalne porozumienie pokojowe kończące prawie czteroletnią wojnę, przekazał w czwartek „Financial Times”.

„Pośpieszne kontynuowanie prac nad proponowanym programem pożyczek reparacyjnych miałoby, jako stratę uboczną, to, że my jako UE skutecznie uniemożliwiamy osiągnięcie ostatecznego porozumienia pokojowego” – napisał De Wever w liście do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, do którego dotarł FT.

Przywódcy UE próbowali na szczycie w zeszłym miesiącu uzgodnić plan wykorzystania 140 miliardów euro zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych w Europie jako pożyczki dla Kijowa, ale nie udało im się uzyskać poparcia Belgii, gdzie przechowywana jest większość tych środków.

Kancelaria premiera Belgii i Komisja Europejska nie odpowiedziały na prośbę o komentarz do wypowiedzi premiera, poza standardowymi godzinami pracy, przekazał FT.

Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, ma nadzieję odnieść się do obaw Belgii w projekcie wniosku legislacyjnego, który przedstawi w tym tygodniu, dotyczącego wykorzystania zamrożonych aktywów państwowych na wsparcie Kijowa w latach 2026 i 2027, poinformowali wcześniej urzędnicy UE.

http://nczas.info/2025/11/28/belgia-nie-zgadza-sie-na-ten-krok-dla-ukrainy-jako-ue-skutecznie-uniemozliwiamy/

#belgia #Polska #ukraina #sikorski

6

😳Polacy kolonizowali Haiti? Bzdury niemieckich historyków powalają!

Wykład przedstawiony na Uniwersytecie Europejskim Viadrina przez Ankę Steffen z Uniwersytetu Wiedeńskiego został zaprezentowany jako „nowe spojrzenie” na udział narodów Europy Środkowo-Wschodniej w kolonializmie, choć w istocie opiera się na reinterpretacji dobrze znanych faktów na temat naszej historii.

Struktura jej wywodu sprowadza się do tezy, że udział około 5 tys. polskich legionistów (walczących za Napoleona) wysłanych przez Francję na Haiti w XIX wieku stanowi dowód na ambiwalentną rolę Polski w kolonialnych procesach epoki. Problem w tym, że polscy legioniści dołączyli do powstania niewolników z Haiti, a dziś uznawani są za bohaterów narodowych tego państwa.

Tego typu konstrukcje pojawiają się w zachodniej humanistyce coraz częściej i tworzą wygodną podstawę do rozciągania odpowiedzialności za kolonializm na narody, które padły ofiarą zaborów, represji i systemowego wynaradawiania. Próba przedstawienia Europy Wschodniej jako obszaru, w którym miały się kształtować kolonialne dyskursy, wpisuje się w szerszy trend rozmywania odpowiedzialności tradycyjnych imperiów oraz budowania fałszywej symetrii między państwami podporządkowanymi a imperiami kolonialnymi, takimi jak Niemcy!

Niemieckie media chętnie podchwyciły tę narrację, przedstawiając ją jako nowatorską rewizję polskiej historii. W rzeczywistości jest to kolejny element polityki historycznej, która ma osłabiać polskie prawo do jednoznacznej oceny własnej przeszłości. #polska #polityka #politykamiedzynarodowa #niemcy

20

Niemcy stworzyli największy system cenzorski w Europie!

Niemcy stworzyły najbardziej rozbudowany system nadzoru nad treściami internetowymi w Europie i prezentują go jako model do wdrożenia w całej Unii Europejskiej. Raport sieci badawczej LiberNet opisuje ponad 330 instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i ośrodków akademickich, które wspólnie monitorują, flagują i wymuszają usuwanie treści online. Ten system nie ma już nic wspólnego z incydentalną walką z nadużyciami, lecz przypomina przemysł cenzury finansowany setkami milionów euro z pieniędzy podatników. O sprawie pisze Tysol.

Ministerstwa Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych tworzą grupę uprzywilejowanych sygnalistów trusted flaggers, których zgłoszenia platformy mają obsługiwać priorytetowo. Przykładem jest HateAid, finansowane z budżetu państwa i odpowiedzialne w 2024 roku za doprowadzenie do usunięcia ponad 50000 treści, w tym krytyki polityki migracyjnej. Strukturę uzupełniają dziesiątki NGO i think tanków działających pod hasłami edukacji i walki z dezinformacją, faktycznie pełniących funkcję miękkiego ramienia państwowego nadzoru. Raport LiberNet dokumentuje ponad 420 grantów publicznych dla takich podmiotów, co w praktyce eliminuje ich niezależność i włącza je w aparat kontroli informacyjnej.

Ten system został przeniesiony na grunt europejski poprzez Digital Services Act, który wprowadza analogiczne mechanizmy w całej Unii Europejskiej, centralizując kontrolę treści i dając państwom narzędzie do kształtowania debaty publicznej według własnych interesów. Polski Sejm przegłosował już rządową implementację DSA, która przewiduje możliwość usuwania treści przez urzędników, bez orzeczenia sądu. Rząd w ten sposób powiela najgorsze wzorce cenzury politycznej.

Konfederacyjna perspektywa jest jednoznaczna: DSA to nie ochrona obywateli, lecz mechanizm politycznej kontroli informacyjnej, który daje rządom i instytucjom unijnym arbitralną władzę nad tym, co wolno mówić w przestrzeni publicznej. #polska #politka #politycy #niemcy

22

Do polskich przetwórni trafiają jaja z Ukrainy i Brazylii!

Polskie przetwórnie jaj coraz częściej zasypywane są ofertami zakupu surowca z państw spoza Unii Europejskiej. Napływ propozycji z Ukrainy, Turcji i Brazylii pokazuje, że unijny rynek jaj ulega poważnym zaburzeniom, a konsekwencje polityki narzuconej przez instytucje Unii Europejskiej zaczynają uderzać w polskich producentów.

Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz wskazuje na paradoks, w którym państwo należące do światowej czołówki w produkcji i eksporcie jaj zaczyna być wypychane z własnego rynku przez tańszy import z krajów trzecich. Mechanizm jest prosty i nie wynika z przewag konkurencyjnych tych państw, lecz z decyzji brukselskich urzędników.

Wieloletnie zaostrzanie norm produkcyjnych, faworyzowanie producentów spoza Unii i permanentna niepewność regulacyjna dotycząca systemu chowu stworzyły środowisko, w którym europejskie jaja są 58 procent droższe niż brazylijskie i aż 67 procent droższe niż indyjskie. W efekcie zaczyna opłacać się import surowca nawet do Polski, mimo że 35–40 procent krajowej produkcji trafia na rynki zagraniczne, a Polska jest piątym producentem w Unii Europejskiej i globalnym eksporterem.

Aktualna sytuacja potwierdza, że unijna polityka nie tylko podnosi ceny dla europejskiego konsumenta, ale również otwiera rynek dla państw takich jak Brazylia i Argentyna, które nie przestrzegają restrykcji narzuconych producentom w Unii Europejskiej. Pojawia się realne ryzyko wypierania polskich firm przez tańszy import, co uderza w bezpieczeństwo żywnościowe i suwerenność gospodarczą.

Konfederacja od lat ostrzega, że nadmierna ingerencja instytucji Unii Europejskiej w polską produkcję rolną prowadzi do spadku konkurencyjności, co dziś widzimy w sektorze jaj. Jeśli nie zatrzymamy tego procesu, polscy producenci stracą możliwość uczciwej konkurencji we własnym kraju, a europejski rynek zaleje towar spoza Unii, którego niskie ceny wynikają wyłącznie z braku unijnych obciążeń. #polityka #politykazagraniczna #polska

26

NO KURWA WIADOMO!!! - Historyk z Yad Vashem zabrał głos po skandalicznym wpisie. „Nie ma za co przepraszać”nczas.info

Naszywka dla Żydów dobrowolnie służących Niemcom w Getcie / fot. ilustracyjne

Zdjęcie

Nie milkną echa skandalicznego i wprowadzającego w błąd wpisu Yad Vashem na temat Polski. Głos zabrał historyk z tego instytutu David Silberklang, który twierdzi, że „nie ma za co przepraszać”.

Przypomnijmy, że Yad Vashem napisał w niedzielę na platformie X, że „Polska była pierwszym krajem, gdzie Żydzi zostali zmuszeni do noszenia wyróżniającej ich odznaki, w celu odizolowania ich od otaczającej ludności”.

„23 listopada 1939 r. Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, wydał rozkaz, zgodnie z którym wszyscy Żydzi w wieku 10 lat i starsi musieli nosić na prawym ramieniu białą, materiałową opaskę o szerokości 10 cm, oznaczoną niebieską Gwiazdą Dawida” – dodał instytut, zachęcając do zapoznania się z pełnym tekstem analizującym to antysemickie prawo.

„Jak zauważyło wielu użytkowników i jak wyraźnie podano w podlinkowanym artykule, stało się to na polecenie władz niemieckich” – dodano po kilku godzinach w kolejnym wpisie, po tym jak internauci zaczęli uzupełniać kontekst tych wydarzeń.

Później, w poniedziałek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przekazał, że wezwał do MSZ ambasadora Izraela w Polsce, w związku z tym, że niedzielny „wprowadzający w błąd wpis” opublikowany przez Yad Vashem nie został poprawiony.

Do sprawy odniósł się historyk instytutu David Silberklang. Udzielił on wypowiedzi w programie „Polska i Świat” w TVN24.

– Nie ma za co przepraszać. W języku angielskim nie trzeba powtarzać tego, co w sposób oczywisty wynika z kontekstu – powiedział.

– Niemcy okupowali Polskę, to oczywiste, że zarządzenie zostało wydane przez Hansa Franka, generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich. To oczywiste dla każdego, kto wie cokolwiek na temat Holokaustu lub kliknie w link odnoszący do artykułu na stronie – grzmiał.

http://nczas.info/2025/11/25/historyk-z-yad-vashem-zabral-glos-po-skandalicznym-wpisie-nie-ma-za-co-przepraszac/

#zydzi #antypolonizm #Polska #iiwojnaswiatowa #klamcy

14

Burza po skandalicznym wpisie Yad Vashem. Muzeum Polin apeluje o „powściągliwość w formułowaniu ocen i oskarżeń”nczas.info

W mediach społecznościowych krótka treść potrafi rozejść się błyskawicznie i zostać potraktowana wyimkowo; tym większa powinna być odpowiedzialność instytucji zajmujących się krzewieniem historii za słowo – napisało Muzeum Polin w oświadczeniu odnoszącym się do niedzielnego wpisu Yad Vashem.

Yad Vashem napisał w niedzielę na platformie X, że „Polska była pierwszym krajem, gdzie Żydzi zostali zmuszeni do noszenia wyróżniającej ich odznaki, w celu odizolowania ich od otaczającej ludności”.

„23 listopada 1939 r. Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, wydał rozkaz, zgodnie z którym wszyscy Żydzi w wieku 10 lat i starsi musieli nosić na prawym ramieniu białą, materiałową opaskę o szerokości 10 cm, oznaczoną niebieską Gwiazdą Dawida” – dodał instytut, zachęcając do zapoznania się z pełnym tekstem analizującym to antysemickie prawo.

W niedzielę wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski prosił Yad Vashem o doprecyzowanie wpisu i wskazanie, że kiedy zmuszono Żydów do noszenia opaski z Gwiazdą Dawida, Polska była pod niemiecką okupacją. Tego samego dnia wieczorem Yad Vashem wskazał na platformie X, że w podlinkowanym pod jego wpisem artykule jest informacja o tym, że nakaz noszenia opasek z Gwiazdą Dawida był wydany przez niemieckie władze.

W poniedziałek po południu Radosław Sikorski przekazał na platformie X: „Ponieważ wprowadzający w błąd wpis nie został poprawiony, postanowiłem wezwać ambasadora Izraela w Polsce do MSZ”. Niedługo później rzecznik prasowy resortu spraw zagranicznych Maciej Wewiór w rozmowie z PAP przekazał, że ambasador Jaakow Finkelstein przybędzie do siedziby polskiego MSZ we wtorek popołudniu, gdzie odbędzie rozmowę z Sikorskim.

W poniedziałek do sytuacji odniosło się Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Na jego stronie internetowej opublikowane zostało oświadczenie zatytułowane „O odpowiedzialnym pisaniu o przeszłości”, w którym pełnomocnik dyrektora muzeum ds. komunikacji i marketingu Jakub Woźniak zaznaczył, że treść wpisu Yad Vashem była „zapewne klarowna” dla „specjalistów zajmujących się badaniem Holokaustu”. Podkreślił jednak, że eksperci nie byli głównymi adresatami wpisu.

„Media społecznościowe to potężne narzędzie umożliwiające błyskawiczne dotarcie do milionów odbiorców na całym świecie. Krótka treść potrafi rozejść się błyskawicznie i zostać potraktowana wyimkowo. Tym większa odpowiedzialność instytucji zajmujących się krzewieniem historii za słowo” – dodał Woźniak. Podkreślił, że nawet w sytuacji, gdy publikujący dany wpis działa ze słuszną intencją, zastosowane przez niego skróty myślowe i niedopowiedzenia mogą wypaczyć sens i znaczenie rozpowszechnionej treści. „Nie ma chyba zespołu komunikacji muzeum historycznego, który choć raz nie przekonał się o tym na własnej skórze” – stwierdził autor oświadczenia.

Zwrócił także uwagę, że stworzenie „krótkiego posta” trwa niekiedy dłużej niż napisanie pełnego artykułu. Jak jednak podkreślił, warto poświęcić na to nieco więcej czasu, jako że „szybkość reakcji, tak charakterystyczna dla ery sieci społecznościowych, nie może zastępować precyzji i rzetelności”. „Pamiętajmy o tym wszyscy, zachowując przy tym powściągliwość w formułowaniu ocen i oskarżeń” – zaapelował Jakub Woźniak.

Szef instytutu Yad Vashem Dani Dajan napisał w poniedziałek na platformie X, że „Yad Vashem przedstawia historyczne realia nazizmu i II wojny światowej, w tym państw znajdujących się pod niemiecką okupacją, kontrolą lub wpływem”. We wpisie potwierdził, że „Polska rzeczywiście znajdowała się pod okupacją niemiecką”, podkreślając jednocześnie, że znajduje to „wyraźne odzwierciedlenie w materiałach Yad Vashem”.

Do sprawy odnieśli się także m.in. szef rządu Donald Tusk, wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz instytucje takie jak Instytut Pamięci Narodowej czy Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Yad Vashem, będący Instytutem Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu, to izraelska instytucja powołana w celu dokumentowania historii narodu żydowskiego podczas Zagłady i upamiętniania ofiar z tego okresu.

http://nczas.info/2025/11/25/burza-po-skandalicznym-wpisie-yad-vashem-muzeum-polin-apeluje-o-powsciagliwosc-w-formulowaniu-ocen-i-oskarzen/

#zydzi #Polska #antypolonizm

7

Niemcy z najtańszym, Polska – najdroższym prądem w UE!

Komu służy unijna polityka klimatyczna!?

Bundestag uchwalił pakiet zmian obniżający podatki od energii, ograniczający koszty magazynowania gazu i tnący subsydia dla OZE. Efekt jest prosty: 600 tys. firm, rolnicy, leśnicy i setki tysięcy małych przedsiębiorstw otrzymają realne obniżki rachunków. Według szacunków przeciętny Niemiec zapłaci o 159 euro mniej za energię elektryczną i o 188 euro mniej za gaz. Berlin traktuje to jako inwestycję w konkurencyjność i ochronę miejsc pracy, bo niemiecka gospodarka – trzecia największa eksporterka na świecie – od 3 lat tkwi w recesji i przegrywa globalny wyścig z USA i Chinami.

Tymczasem Polska stoi przed odwrotną perspektywą. Średnia cena energii dla firm wynosiła w 2025 roku 0,37 dolara za kilowatogodzinę i wkrótce będzie dwukrotnie wyższa niż w Niemczech. To oznacza utratę konkurencyjności, spadek produkcji i realne ryzyko, że polski przemysł będzie kupował tańszy prąd… z niemieckiej nadwyżki. Do tego rząd wprowadza szereg podwyżek opłąt za prąd w 2026 roku. W praktyce różnica między Polską a Niemcami zostanie pogłębiona na własne życzenie naszego rządu, który zamiast bronić przedsiębiorców, realizuje unijną agendę kosztowych mechanizmów klimatycznych, podnosząc równocześnie trzy kluczowe opłaty obciążające rachunki.

Niemcy właśnie gwarantują sobie przewagę na lata, a polski rząd drenuje kieszenie obywateli. W interesie państwa polskiego jest natychmiastowe odejście od modelu, który niszczy naszą konkurencyjność, i postawienie na mechanizmy chroniące krajowy przemysł przed kosztami narzuconymi z zewnątrz. #polska #politka #politykaspoleczna #zielonaenergia #uniaeuropejska

16