⁨Dla Finlandii - przeprosiny w 24 godziny. Dla Polski - kłamstwo przez dwa lata. Ukraina traktuje nas gorzej.

29 marca 2026 roku ukraińskie drony bojowe z głowicami wybuchowymi naruszyły przestrzeń powietrzną Finlandii i rozbił się w pobliżu miasta Kouvola. Reakcja Kijowa: błyskawiczna, następnego dnia oficjalne przeprosiny przez rzecznika MSZ, rozmowa Zełenskiego z prezydentem Stubbem, wspólne komunikaty.

Przypomnijmy, co się wydarzyło 15 listopada 2022 roku w Przewodowie w województwie lubelskim. Eksplozja. Dwie ofiary śmiertelne. Polska ziemia, polskie życia. Reakcja? Zełenski namawiał Prezydenta Andrzeja Dudę do kłamstwa, że były to rosyjskie rakiety.

Zełenski jeszcze tego samego dnia publicznie oświadczył, że "nie ma wątpliwości, iż to nie była ukraińska rakieta". Przez całą dobę forsował narrację o rosyjskim ataku na terytorium NATO. Dopiero gdy USA i zachodnie agencje jednoznacznie wskazały, że to ukraińska rakieta systemu obrony przeciwlotniczej, Kijów zaczął łagodzić stanowisko.

Odszkodowań od Ukrainy nie było. Polska nie doczekała się nawet formalnych przeprosin.

Pytanie jest proste: dlaczego fińska przestrzeń powietrzna zasługuje na natychmiastową dyplomację, a polska ziemia i polskie życia - na zaprzeczanie i milczenie?

Odpowiedź też jest prosta, choć niewygodna dla wielu w Warszawie: Polska nie egzekwuje swoich praw wobec Kijowa. Nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że nie chce. Bo wymagałoby to powiedzenia głośno, że ich domniemany sojusznik skłamał i że polskie życia mają określoną cenę w tej wojnie.

Finlandia jest w NATO od 2023 roku. My jesteśmy od 1999. A traktowani jesteśmy jak kraj drugiej kategorii.⁩ #ukraina #ukrainizacjapolski #ukraincy #polska #polacy

18

@WnikliwyKomentator,

Mało tego, oszuści z Akcji Wisła pchali uspokajającą propagandę o "zabłąkanej rakiecie ścigającej ruski obiekt", gdy faktycznie to są brednie i to warto zawsze banderowskim oszustom przypominać zarówno w Polsce, jak i na Upadlinie.

Przypadkowa rakieta lecąca bezładnie na bezludziu przygranicza miałaby szansę uderzyć w ludzi jak jeden do 50.000. Obrazowo, gdyby tysiąc zabłąkanych ukraińskich rakiet DZIENNIE leciał 50 km od granicy na pogranicze Polski, to dopiero po dwóch miesiącach któraś wreszcie miałaby duże szanse trafienia w ludzi na bezludziu pól i rzadkich tam wiosek. Rakieta systemu S-300 nie leci bezładnie. To rakieta sterowana systemem z ziemi i system sprzężony z radarem nakierowuje rakietę S-300 na obiekt, przy którym ma wybuchnąć. Najpewniej przy wsi Przewodowo wisiał ukraiński dron obserwacyjny i operatorzy na podstawie wskazań drona, że jest traktor rolniczy z dwojgiem ludzi skierowali tam rakietę S-300 by zabić tych dwóch Polaków i wciągnąć Polaków do wojny przeciw Rosji. Widać było, że oni się starali, by rakiety nie skierować na centrum wsi, ani na szkołę, ani na kościół - takie "dobre" bandery.