Była sobie kiedyś dziewczynka, którą strasznie frasowało to, że jej mama zawsze kroiła kiełbasę na pół, przed wrzuceniem go garnka i ugotowaniu jej. Kierowana swoją dziecięcą ciekawością, zapytała się mamy, dlaczego tak robi. Mama bez namysłu odpowiedziała jej:
- Ponieważ moja mama tak robiła
Dziewczynce jednak nie dawało to spokoju, a odpowiedź nie była dla niej satysfakcjonująca, dlatego poszła do swojej babci i zapytała o to samo, na co ona odpowiedziała:
- Ponieważ moja mama tak robiła.
Odpowiedź była równie niesatysfakcjonująca, więc dziewczynka wybrała się do swojej prababci i zapytała o to samo ją. Prababcia się uśmiechnęła i powiedziała:
- Ponieważ mam za mały garnek

Lubię tę historię. Prawdziwa czy nie, to jednak każdy z nas na pewno się z czymś takim spotkał. Bezmyślnym powtarzaniu schematów, które ktoś nam narzucił i powielaniu ich. Innym może bliższym przykładem jest eksperyment z małpami, o którym czytałem parę lat temu, ale też odnosił się on do tego zjawiska. Będę pisał z pamięci, jak kogoś interesuje faktyczny przebieg eksperymentu to na końcu wkleję link do artykułu. W skrócie:

Naukowcy zamknęli na sali dziesięć małp, a na środku ustawili drabinę, a na jej szczycie koszyk z bananami. Za każdym razem, kiedy jedna małpa się wspięła i wzięła banany, wszystkie pozostałe były lane wodą. Bardzo szybko małpy zauważyły zależność, pomiędzy zbieraniem tych bananów, a laniem wodą, więc jak tylko którą weszła na górę, to gdy schodziła, była bita przez inne małpy. Gdy już nauczono ich tych odruchów, żadna już nigdy nie weszła na drabinę. Naukowcy więc zaczęli wymieniać małpy. W miejsce starej małpy, przychodziła nowa, która niczego nieświadoma, chciała ,,poczęstować” się bananem. Wtedy reszta skutecznie jej to wybijała z głowy i już nawet nie próbowała. Tak samo było z każdą pozostałą małpą. Raz za razem, naukowcy systematycznie wymieniali małpy, aż w końcu ze starej ekipy nie został nikt. Żadna z tych małp nigdy nie doświadczyła lania wodą, jednak zostało w nich to tak zakorzenione, że żadna już nie tknęła koszyczka z bananami.

Myślę, że to idealnie oddaje funkcjonowanie społeczeństwa i naszych zachowań. Sztywne ramy i schematy, które ktoś nam wpoił. Z małpami jest prościej. Podejrzewam, że nie przekazały sobie dlaczego nie wchodzimy na drabinkę i wcale nie potrzebowały sensu i odpowiedzi w tym, reszta narzuciła jej swoją wolę, a ona musiała się dostosować. Tak jak każda inna i ostatecznie ta małpa też brała w tym udział. Nie potrzebowała w tym sensu i logiki, tak jest i już.

My jednak różnimy się od małpy czyż nie?

Cóż. Historia z dziewczynką pokazuje, że nie do końca. Mamy mózg, potrafimy zadawać pytania dlaczego, to czemu ani mama, ani babcia nigdy tego nie zrobiły? Tylko ślepo podążały za tym co ktoś robi?

Strasznie mnie to całe życie drażniło. Zastanawiały mnie zachowania ludzi, które według mnie nie miały sensu, a do tego były narzucone mi jak prawda objawiona. Czułem się jak ta małpa, której ktoś narzuca swoją wolę i nikt nie potrafi mi odpowiedzieć dlaczego. Im bardziej byłem ciekawy, im bardziej chciałem zrozumieć te zachowania tym bardziej byłem sprowadzany do parteru przez ludzi wokół. Mam tak robić i koniec. Moje pytania dlaczego, albo stwierdzenia, że coś nie ma sensu, tak działało ludziom na nerwy, że byłem traktowany z agresją i ludzie wokół mnie zniszczyli. Póki nie nauczyłem się nie zadawać pytań i zostałem sam na sam z moimi myślami. Tak jak w tym eksperymencie. Małpy mnie tłukły, aż wymusiły na mnie posłuszeństwo. Jednak ja już nie powielałem ich zachowań, ale to nieważne.

Zastanówcie się czy macie takie osoby wokół siebie? A może sami już zostaliście sprowadzeni do bezmyślnego powielania schematów? Najprostszy przykład jest dla mnie związany z religią. Instytucja działająca na zasadzie strachu i wzbudzania poczucia winy. Dzisiaj nie jest tak tragicznie jak to było załóżmy 30 lat temu, lub 600 lat temu. Jednak dalej są ludzie tak głęboko zakorzenieni w kościele, że nic do nich nie dociera, a tam jest największy zbiór schematów i zachowań, który są przestrzegane, a nikt ich nie rozumie. Dlatego pijak, który bije regularnie swoją żonę, leci potem do kościółka, bo tak trzeba. Nie rozumie, że bicie żony jest złe, że znęcanie się nad swoimi dziećmi je niszczy. On idzie bezmyślnie do kościoła i nie widzi w tym hipokryzji, ani niczego złego. Pierwszy rzuci się na kogoś, kto według niego nie szanuje świętości schematów, które ktoś mu wpoił, mimo że ta osoba może szanować i kochać swoją rodzinę. Mało go to interesuje. Bezmyślnie jak małpa wykonuje schematy jego ojca, ojca jego ojca itd.

Nie chcę się skupiać na motywacji kościoła i do czego dążył, bo to temat na inny wpis.

W każdym razie nie neguję kościoła, religii. Wiara jest dobra. Tylko trzeba najpierw zrozumieć co na przykład Jezus miał na myśli, a tego większość osób nie robi. Nawet wielu duchownych, traktuje wiarę jako narzędzie do kierowania ludem, dlatego do kościoła już nie chodzę, nawet gdy ksiądz jest w porządku, rozumie i potrafi przekazać swoją wiarę, to on sam jest zmuszony do narzucania rzeczy, w które nie wierzy, podyktowane polityką, chęcią zysku itp.

Zastanówcie się przez chwilę, jakie wy macie schematy, co robicie czego nie rozumiecie? Zastanów się czy jakaś czynność, którą wykonujesz nie ma najmniejszego sensu? Nie wiem, nie wywiesisz prania w niedzielę? Pocałujesz chlebek jak spadnie na ziemię? Nie mówię, że to głupie. Pytam się po prostu czy widzisz w tym jakiś sens? Jeśli tak to dobrze, jeśli nie to zastanów się nad tym po co w takim razie to kontynuować? Tylko pamiętaj, bo tak trzeba, moja mama tak robiła, nie jest dobrą odpowiedzą, co chyba do tej pory można wywnioskować.

Nie atakuję kościoła, po prostu najlepsze przykłady, które można przedstawić, pojawiają się właśnie tam. Są inne rzeczy jak na przykład: Ucz się, pójdź na studia, żebyś nie harował jak my. Widzę bardzo dużo osób, które są zdziwione, kiedy okazuje się, że po studiach i tak muszą robić za najniższą krajową, albo nawet co gorsza nie pracują w zawodzie, który wybrali. Z czego ta pierwsza opcja nie jest jeszcze tragiczna, bo kształtujesz się dalej w swoim fachu, tak druga opcja może zamknąć ci drzwi do dalszego rozwoju.

Nie wińcie za to swoich rodziców, ludzi wokół siebie, oni też bezmyślnie powtarzali schematy, które ktoś im narzucił. Intencje były dobre, jednak przykłady, kiedy ktoś po studiach pracuje u człowieka, który ledwo skończył zawodówkę, lub nie skończył szkoły jest dużo. Różne czynniki na to wpłynęły. Statystycznie po studiach masz większe szanse na rozwój, jednak sucha wiedza i papierek niewiele ci pomogą, jeśli nie umiesz ich wykorzystać. Mogłeś w tym czasie poświęcić czas na inne aktywności, które mogłyby ci pomóc, jednak skąd mogłeś wiedzieć? Nawet jeśli wiedziałeś to mogłeś zostać zgnojony za własne myślenie i tak by nic z tego nie wyszło. Wśród wykształconych są jednostki wybitnie głupie, tak samo wśród ludzi słabo wykształconych spotkasz tak samo osoby wybitne. Jednak to wyjątki, a nie reguła, a ty miałeś pecha. Czy to przez otoczenie, czy przez to, że sam nie byłeś na to gotowy.

Dobrymi chęciami piekło jest brukowane. Czasu nie cofniesz, możesz jedynie iść przed siebie. Jeśli ciśnie ci się na usta jak? To ci odpowiem: Nie wiem. Sam jeszcze tego nie wiem, ale wierzę że jest jakieś wyjście.

Dobrym krokiem, jest na przykład pozbycie się schematów, zastanowić się nad tym co robimy, dlaczego to robimy, czemu nasi rodzice robią to co robią i jak można to poprawić. Może aktywności, które wykonujesz cię blokują, sprawiają że czujesz się gorzej? Może prościej będzie rodzicom wybaczyć ich błędy, gdy zrozumiesz kto i jak ich oszukał? Dobrym przykładem jest brak osób wykształconych w naszym kraju po upadku PRL-u, wtedy trąbiło się w mediach że nie mamy wykształconych ludzi, że studia to przepis na udane życie itd. Tylko niestety, jest to zarezerwowane dla 10% społeczeństwa, a nie dla 40%. ,,Nowy Wspaniały Świat” polecam ci tę książkę. Ładnie tam też zostało opisane, dlaczego nie może być w społeczeństwie zbyt wielu wykształconych ludzi. Jednak nie chce mi się na ten temat rozpisywać. Może w innym wpisie. Tutaj skup się tylko na tym dlaczego robisz to co robisz, dlaczego wierzysz w to co wierzysz, dlaczego kogoś nienawidzisz?

Widzisz to?
#smiecizglowy epizod 2
#terapia #zaburzeniaosobowosci #depresja #psychologia #psychiatria #przemyslenia

Wołam @Macer bo trochę mnie zainspirowałeś

15

Dzika prywatyzacja

W latach dziewięćdziesiątych niszczono wielkie przedsiębiorstwa państwowe, by obniżyć ich wartość i sprzedać po zaniżonej cenie obcemu kapitałowi.

Czy dziś pod pozorem walki z "pandemią" nie obniża się wartości całego państwa? Jeśli tak, to kto będzie nas kupował?
#covid1984 #dzikaprywatyzacja #447 #przemyślenia #lockdown

7

Myśli na temat znaczenia i pisania

Napoleon, Elon Musk, Genghis Khan, Tom Hanks, Hideo Kojima i Michael Jackson są wybitnymi jednostkami. Każdy z nich mógłby łatwo napisać listę punktowaną dużych osiągnięć. Wszyscy zbudowali życie pełne godnych uwagi działań i osiągnięć, które w taki czy inny sposób pozostaną w historii. Nie sądzę, żebym żył w historii zbyt długo po śmierci, z wyjątkiem nudnych rzeczy, takich jak moje rejestry podatkowe. I nie przeszkadza mi to. Nie jest jasne, czy życie godne uwagi historycznie jest samo w sobie pożądane, ale chcę, aby życie godne uwagi było na moich własnych warunkach.

Oto cytat Anthony'ego Bourdaina, który mi się podoba:
“I understand there’s a guy inside me who wants to lay in bed, smoke weed all day, and watch cartoons and watch old movies. My whole life is a series of stratagems to avoid and outwit that guy.”
Podzielam to uczucie. Chociaż moja wersja to siedzenie przed biurkiem oglądanie anime i czytanie czegokolwiek. Myślę, że walka Bourdaina sprowadza się do znajdowania sensu każdego dnia. To najłatwiejsza rzecz na świecie, aby odpuścić każdy dzień wypełniony tylko obowiązkami i krótkotrwałą stymulacją. Nic nie zyskuje się na dłuższą metę, nic nie jest pamiętane, a kiedy budzisz się następnego ranka, jesteś o dzień starszy i nic ważnego nie jest dodane do twojego życia. To będzie 99% dni w Twoim życiu, a opieranie się tej rzeczywistości jest dosłownie ciągłym wyzwaniem. Jednym ze sposobów, w jaki próbuję się oprzeć, jest rozważenie, które konkretne działania spowodują subtelne, niezapomniane przeżycia. To znaczy, próbuję robić rzeczy, które zapamiętam, nawet jeśli nie pamiętam samego dnia. Na przykład, co najprawdopodobniej bardziej zapamiętam:

Granie w kolejne trzy z dosłownie tysięcy godzin LoLa czy czytanie kolejnego artykułu o życiu Azteków?
Zaakcpetować zaproszenie znajomych na spotkanie pomimo sporych niechęci, czy zostanie w domu i kontynuowanie serialu?
Zaryzykować i wyznać miłość dziewczynie czy dać się pożreć wątpliwościom i odpuścić?
Przed prawie każdą decyzją pytam siebie w głowie "Co bardziej zapamiętam? Co będzie bardziej długotrwałe?"

Przyjmijmy pierwszą sytuacje, oczywiście artkuł. Nawet jeśli jest zły, nudny lub niezapomniany, nadal przypominam sobie, że czytałem na ten temat, ale prawie nie ma szans, żebym zapamiętał te przypadkowe trzy godziny LoLa, niezależnie od tego, jak bardzo mi się podobały.
Podobnie w dwóch kolejnych przykładach, nie jest trudno wywnioskować, że zaryzykowanie potencjalnie wniesie więcej pamiętnych sytuacji, niż drugi wybór. To jeden z powodów, dla których tak bardzo lubię pisać; jeśli napiszę 2000 słów w ciągu jednego dnia, moje wysiłki tego dnia przetrwają w potomności, chociaż na pewno zapomnę o każdej sekundzie dnia.


Kiedy byłem młodszy, należałem do osób, które uważały, że małżeństwo i posiadanie dzieci to zajęcie nudnego konformisty. Moim zdaniem fakt, że każdy mógł robić takie rzeczy, a wielu ludzi to robiło, oznaczał, że z natury rzeczy nie było to wartościowe zajęcie. Chciałem poświęcić się większym zajęciom, chociaż nie miałem wtedy pojęcia, czym one mogą być. Po prostu coś rzadszego.

Teraz mam dużo bardziej pozytywne nastawienie do małżeństwa i dzieci. Małżeństwo i dzieci to w zasadzie najprostszy domyślny sposób nadania sensu swojemu życiu lub umieszczenia kilku głównych punktów na liście osiągnięć. Dla większości ludzi małżeństwo i dzieci to dosłownie najbardziej znaczące rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobią, i jedyny rzeczywisty wpływ, jaki wywrą na świat po śmierci. Raczej nie potrafię sobie wyobrazić kogoś kto nie uważałby poświęcenia się małżonkowi lub posiadania dzieci jako jednych z najważniejszych wydarzeń w jego życiu. Każda możliwa miara wskazuje, że posiadanie dziecka w młodym wieku i poza związkiem małżeńskim jest najgorszą decyzją, jaką młoda kobieta może podjąć ze społeczno-ekonomicznego punktu widzenia. W istocie skazuje kobietę na życie bez większego czasu dla siebie i swoich hobby, znacznie gorszych perspektywach romantycznych i skrajnie ograniczonych możliwościach. Nie musisz być analitykiem danych ani przeczołgać się przez badania, aby dojść do tego wniosku; Powinno być zdrowym rozsądkiem, że dziecko jest ogromnym pochłaniaczem czasu i pieniędzy, co pochłonie młodego opiekuna i ogromnie ograniczy ilość wolnego czasu i energii.

Ale teraz rozumiem. To znaczy, nadal tego bardzo nie polecam, ale rozumiem. Posiadanie dziecka to najprostszy sposób na stworzenie ogromnej ilości sensu w życiu człowieka (prawdopodobnie szczególnie dla kobiety, ze względów biologicznych / ewolucyjnych). Dla osoby, która jest młoda i nie ma zbyt wielu perspektyw życiowych na początku z powodu braku zasobów i / lub osobistych możliwości, posiadanie dziecka jak najszybciej może być uważane za szybką drogę do życia, w którym warto żyć.


Dla niektórych może być to kontrowersyjne, ale człowiek nie kocha swojego dziecka samego w sobie - w każdej sprawie jesteśmy choć w najmniejszym stopniu egoistyczni. Kocha je, ponieważ tworzy wartość znaczenia w jej życiu; ponieważ uśmiech jej dziecka wywołuje jej uśmiech; ponieważ osiągnięcie dziecka to po części także jej osiągnięcie i na odwrót (dzielimy się uczuciami).

Zauważyłem, że po czasie pamiętam okres skończenia czytania "rok 1984" Orwella, pamiętam, że wyszedłem na dwór i czułem się inaczej, jakbym poszerzył zbiór moich świadomości, moje życie nie obejmowało jedynie moich przeżyć, ale również doświadczenia Winstona Smitha. I nie będę zachowywać się tutaj jak fanatyk książek - gry, seriale i filmy działają identycznie, różnią się jedynie wpływem na nasz rozwój modelu świata oraz wiedzę.

Zacząłem pisać streszczenia książek i to załatało dziurę w mojej duszy. Zacząłem więc pisać dłuższe streszczenia książek, co pomogło jeszcze bardziej. I tak zacząłem pisać krótkie streszczenia książek w połączeniu z informacjami z Wikipedii, Google, artykułów naukowych i innych źródeł i stwierdziłem, że to najbardziej pomogło. Nie czytam ponownie moich zapisków, ale jestem prawie pewien, że mógłbym teraz ustnie przejść przez ogromną większość esejów gdybym chciał.


Oprócz wbijania informacji i głębokiego rozumowania, pisanie tworzy również cyfrową trwałość i możliwość ponownego odwiedzenia moich doświadczeń. Spędziłem wiele niezwykle przyjemnych wieczorów z przyjaciółmi, wspaniałych rozmowach i tak dalej, ale prawie nic z tego nie pamiętam - nawet odczuć. Zapominam powodu czasu i ulotnej natury pamięci. Jednak zawsze będę pamiętać czas w którym spędziłem obsesyjnie czytając i rozmyślając, ponieważ wszystko to zapisałem. Kiedy wracam do eseju, nie tylko odzyskuję informacje, ale proces ich odkrywania. Pamiętam, jak pisałem poszczególne zdania, jak znalazłem odpowiednią wiedzę w Internecie i decyzje kompozycyjne, które podjąłem, aby umieścić każde zdanie w odpowiednim miejscu. Wiele osób pytało mnie, dlaczego, do cholery, spędzam tyle czasu na pisaniu za darmo w Internecie, i to uczciwy powód. Pomaga mi to zapamiętać. Mam nadzieję, że wiele osób czyta moje prace, ale jeśli nie, to w porządku. Spędziłem setki godzin na pisaniu i redagowaniu. Kiedy mówię to ludziom, zwykle wywołuję mieszaną reakcję podziwu za to, że piszę bez większego celu (a raczej bez celu społeczno-ekonomicznego), aby potem odłożyć swoją pracę.

Ani przez sekundę nie żałuję. Kiedyś wymyślałem fabuły podczas długich przejażdżek samochodem i zarządzałem rozdziałami / odcinkami / sequelami w mojej głowie, gdy historia się rozwijała. Bycie w miarę dobrym w pisaniu było jednym z moich celów życiowych i udało mi się go osiągnąć. Nie będę pamiętać 90% mojego życia, 90% ludzi, których spotykam, lub 99% posiłków, które jadłem, ale zapamiętam historię, którą stworzyłem. To część mnie. To nie tylko metoda tworzenia wspomnień, ale metoda tworzenia siebie. Ważni ludzie, których znam, pasje, do których dążyłem, rzeczy, które napisałem, są tak samo częścią mnie, jak moje cechy osobowości, IQ, budowa ciała czy cokolwiek innego. To one zajmują mój umysł, mój czas i moją egzystencję, na dobre lub na złe, więc myślę, że będę dalej pisał, jak na razie.
#frgtn #psychologia #umysl #filozofia #przemyslenia

13

Pamiętacie, czym w założeniu miał być Wykop? Zbiorem ciekawostek, interesujących informacji, nowinek technologicznych etc.? Platformą dyskusji? A czym się stał?
Otóż praktycznie niemal agregatem treści z mainstreamowych, ,,postępowych" mediów wykopywanych dzięki spamliście przez neuropków.


Parę lat temu było sporo wrzutek prawicowo-antysystemowych, ale skala obu zjawisk jest rozdzielona przez przepaść.
#bekazwykopu #bekazlewactwa #przemyslenia

24

Cześć

Dziś druga odsłona historii plakatów rozwieszonych w całej Polsce przez Fundację Nasze Dzieci z Kornic.

Po wielkim medialnym sukcesie plakatu dziecka w serduszku (odsyłam do pierwszego wpisu: https://lurker.land/post/3BXac2lXm), na ulicach pojawiły się plakaty z napisem "Kochajcie się mamo i tato".


Kto stoi za tymi akcjami? Okazuje się, że prezesem Fundacji jest Mateusz Kłosek, jeden ze stu najbogatszych Polaków. Firma pana Kłoska (Eko-Okna) znalazła się na liście Forbes stu największych polskich firm prywatnych. Pan Kłosek zasiada też w radzie nadzorczej wydawnictwa Agape, wydającego dwumiesięcznik „Miłujcie się!” (swoją drogą to bardzo wartościowe katolickie wydawnictwo).

Być może niektórych zainteresował adres strony internetowej, który znajduje się na nowych plakatach (www.sychar.org). Jest to Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar. "Małżeństwa z problemami, również te, w których miłość się zniekształciła czy całkiem zniknęła, potrzebują pomocy. Nie jest nią jednak rozwód, tylko specjalistyczna pomoc terapeutyczna, a także duszpasterska" - tym właśnie zajmuje się ta wspólnota - obejmuje opieką małżeństwa w kryzysie. To wartościowa posługa, ponieważ pomaga walczyć o małżeństwo i pomaga szukać rozwiązań innych niż rozwód.

Po raz kolejny okazuje się, że ten prosty napis, który nie ma prawa obrażać nikogo, jednak bulwersuje. Trwa akcja niszczenia plakatów. I znowu chcę wspomnieć o wybitnym poczuciu humoru Pana Boga Jadąc autobusem po wczorajszym spektaklu "Polita", mijałam w Warszawie kilka plakatów przyklejonych jeden obok drugiego. Jakiś wandal w akcie szaleństwa poprzekreślał na wszystkich słowa "i tato" i czarnym sprejem napisał "i tato" Bardzo mi przykro, że nie mogę wkleić zdjęcia, ale nie zdążyłam wyciągnąć telefonu. Mimo tego uśmiałam się bardzo Oczywiście chciał przekreślić "mamo", ale Ktoś inny prowadził rękę

To tak jak audycja Radia Maryja na żywo sprzed kilku lat:
- Trzy słowa do ojca prowadzącego…
- Oczywiście, proszę.
- Chuj ci w dupę!
- Ale to są cztery słowa.
(*wulgaryzm to cytat )

Pamiętajcie - dobry Pan Bóg z każdego zła wyciągnie dobro. I nawet pozwoli się pośmiać

Błogosławionej niedzieli wam życzę, kochane Luraski

Podaję linki: https://opoka.news/plakaty-z-haslem-kochajcie-sie-mamo-i-tato-znalazly-sie-na-medialnym-celowniku oraz https://opoka.news/apel-o-milosc-nowe-plakaty-fundacji-nasze-dzieci
#pro-life #przemyślenia

30

https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_rzeczywistego_konfliktu

Gdyby tak spojrzeć na wydarzenia z ostatnich lat przez pryzmat teorii rzeczywistego konfliktu, to wiele rzeczy nabiera sensu.

1. Propagowanie mniejszości przy jednoczesnym umniejszaniu praw większości, by skłócić między sobą jak najwięcej ludzi.

2. Pseudo pandemia, pod pretekstem której ograniczone zostają zasoby, a gospodarka ostro hamuje.

3. Konflikt między skłóconymi grupami eskaluje. Ludzie skaczą sobie do gardeł odwracając wzrok od spraw, które naprawdę ich dotyczą, od tego co naprawdę jest ważne.

Masy szczute są i urabiane są w tak banalny sposób, że aż traci się wiarę w ludzki intelekt.

W jakim kierunku zmierzają te zmiany? Jakie atrakcje przewidzieli dla nas najbardziej wpływowi i bogaci ludzie tego świata? A może to tylko paranoiczne urojenia i łączenie kropek w obrazek, który nie istnieje? Jak uważacie Lurki?
#przemyslenia #pytaniedolurkow #nwo #konflikty #plandemia #luznytemat

12

Kiedyś ze przy piwie ze znajomym wpadłem na pewną rozkminę:

Czy wśród nas mogą być zmaterializowane obiekty, których nie widzimy, ponieważ przemieszczają się w przestrzeni dopasowując się odpowiednio do światła?
Założenia:

Występują obserwator, obiekt, światło oraz otoczenie, z którego przybywa światło. Jako otoczenie możemy przyjąć dowolne miejsce na ziemi, z którego do obserwatora będącego na ziemi dobiega światło. Obserwator obserwuje obiekt. Obserwator jest punktem i nie zawiera się w obiekcie obserwowanym. Obiekt nie emituje światła. Obiekt może odbijać światło. Obiekt może być o dowolnej wielkości. Obserwator nie jest w stanie zaobserwować obiektu w swoim najbliższym otoczeniu. Obserwator posiada zdolność do "widzenia" światła. Obserwator może "widzieć" światło widoczne i niewidoczne, w zależności od tego kim/czym jest. Obserwator może być np. człowiekiem (nie widzi światła niewidocznego), ale może też być np. czujnikiem odbierającym światło (widzi każdy rodzaj światła). Światło dociera do obserwatora z otoczenia.
Rozkmina:

Jeżeli w otoczeniu obserwatora miałyby być obiekty dla niego niewidzialne, musiało by się od nich nie odbijać żadne światło, które by mogło trafiać do odbiorcy w taki sposób, żeby mógł je zarejestrować. W zasadzie światło mogłoby się odbijać od obiektu we wszystkie inne kierunki, tylko nie w stronę odbiorcy. Jeśli jednak światło miało by się odbijać w stronę odbiorcy, musiałoby go jakimś cudem omijać. I tu widzę kilka opcji: A) Obiekt ma wpływ na sposób rozpraszania się światła, po odbiciu się od niego, przez co światło pomimo odbijania się w kierunku odbiorcy, omija go. B) Obiekt nie ma wpływu na światło po odbiciu, ale ma wpływ na to, w którą stronę światło się odbija, przez co światło nie odbija się w kierunku odbiorcy. C) Obiekt nie ma wpływu na światło po odbiciu, ani nie ma wpływu na to, w którym kierunku światło się odbija, natomiast unika zderzenia się ze światłem w miejscach, w których zderzenie się ze światłem prowadziłoby do odbicia się w światła w stronę odbiorcy.

Przy założeniach A) cząsteczki obiektu nie mogłyby być blisko siebie, ponieważ obserwator zauważyłby brak światła, zatem musiałyby istnieć odstępy pomiędzy cząsteczkami obiektu, nie zmieniając jednocześnie faktu, że obiekt jest jedną całością.

Przy założeniu B) analogicznie jak przy A), obserwator widziałby tak samo brak światła w pewnym miejscu, gdyby cząsteczki obiektu były zbyt blisko siebie.

Dla rozwiązania A) i B) można by przyjąć, że wśród pewnej skończonej liczbie cząstek widzialnych (odbijających światło) może być skończona liczba cząstek niewidzialnych (nieodbijających lub odbijających odpowiednio światło), a odbiorca tego nie zauważy. Natomiast mogłoby być tak, że odbiorca to mimo to zauważy, obserwując kropki z brakiem światła.

Jeżeli wyjdziemy z założenia C), niesie to ze sobą pewne konsekwencje: W założeniu C) obiekt omija światło i nigdy nie blokuje przepływu światła do obserwatora. Przez to obserwator nie jest w stanie zobaczyć obiektu. Żeby obiekt mógł omijać światło, obiekt musi być szybszy od światła oraz musi "wiedzieć" jak się będzie przemieszczało światło.

W związku z powyższym: Czy wśród nas mogą być zmaterializowane obiekty, których nie widzimy, ponieważ przemieszczają się w przestrzeni dopasowując się odpowiednio do światła?

P.S. Pokaż spoiler Być może nieco przeredaguję wpis w późniejszym czasie, po kolejnym przeczytaniu. Trochę siedziałem nad sformułowaniem tego wpisu i już mi się nie chcę dalej pisać, a raczej teraz nie mam czasu. Wolę go wysłać w wpis takiej postaci w jakiej jest, zamiast żeby miał się gdzieś zapodziać.

Tagi: Pokaż spoiler #przemyslenia #pytanie i może trochę #fizyka

5

Bądż Elonem Muskiem, właścicelem przehajpowanej 1000x P/E Tesli. Już wiesz, że nie dowieziesz, bo za robienie EV biorą się nawet Chińczycy, Polacy i Apple. Masz świadomość, że Chińczycy zrobią to taniej, Polacy prościej (po czym odsprzedadzą za darmo Niemcom), a Apple zarobi najlepiej, bo sprzeda koła do swojego elektryka oddzielnie, jako akcesorium. Wiesz też, że zanim to jebnie, nie zdążysz uciec w kosmos, gdzie towarzystwo marsjańskich łazików wydaje się milsze niż kwik wkurwionych akcjonariuszy. Co robisz? Uciekasz do przodu! Zamiast poprawiać jakość swoich niedokręconych i korodujących po roku użytkowania samochodów, kupujesz w opór BTC, wiążąc wycenę Tesli z jego kursem. To da ci czas, wszak BTC ma być po 1 milion $. Przynajmniej ulica w to wierzy, tak jak kiedyś wierzyła w Teslę. Prywatny hajs wrzucasz w gównowartego DogeCoina. Ten przyda się po ogłoszeniu secesji Marsa od Ziemi, jako oficjalna waluta Czerwonej Planety. Wygrywasz! Zostajesz pozaziemskim imperatorem!
#gielda #kosmos #elonmusk #tesla #btc #przemyslenia

11

Naszło na przemyślenia. Dlaczego ateizm tak często przeradza się w antyteizm? Niby od bycia niewierzącym do reagowania agresją na wszystko co z wiarą związane daleka droga, ale w praktyce okazuje się, że niekoniecznie. Na pewno też to zauważyliście. Są tacy ludzie, którzy nie mogą przejść obojętnie obok dyskusji jakkolwiek zahaczającej o religię. Muszą się wtrącić i zakłócić ją swoim jadem zmieszanym z ignorancją. Skąd to się bierze?


Acz to chyba z jeden z objawów "postępu", którego "tolerancja" kończy się na czubku własnego nosa. Parady równości lubimy, więc trzeba tolerować. Katolików nie lubimy, więc musimy wyciągać absurdalne implikacje z tego, że przeszli się w procesji z krzyżem.

#wiara #chrzescijanstwo #przemyslenia

11

Taka myśl mnie naszła…
Cała "zabawa" z paszportami zdrowia i ograniczeniami podróży za brak szczepienia, by nie wyszła, gdyby większość osób powiedziala: "chuj wam w dupe, pazerne złodzieje, nie musimy latać Waszym koszernymi liniami, nie musimy jeździć na wakacje do Waszych hoteli…"
Obstawiam, że szybko by się osrali ci wszyscy szantazysci, którzy dziś badają na ile można wytresować spoleczenstwo, robiąc zarzutki typu "wprowadzić paszport zdrowia" "ograniczyć prawa niezaszczepionym"…
#przemyslenia #rozwazania #gownowpis #covid1984 #plandemia

10

Cześć
Dziś przychodzę do was z pytaniem, na które próbuję znaleźć odpowiedź, ale nie mam wystarczającej wiedzy. Popatrzcie, bo ja ciągle analizuję strajk kobiet i kwestię aborcji, jak by się spytać kobiet, dlaczego wyszły na ulicę, to usłyszycie, że to po to, by ich córkom, nie im samym, było lepiej, żeby kiedyś, kiedy zajdzie taka konieczność, mogły podjąć decyzję zgodnie z prawem.
Panowie, którzy sami nie mogą poddać się aborcji, też walczą dla innych kobiet.

No i właśnie o tym chcę powiedzieć. Ja wśród swoich koleżanek, które popierają strajk, nie mam ani jednej, która tej wolności chce dla siebie - one naprawdę wszystkie mówią, że to dla innych, tych kobiet, jakichś, które kiedyś coś.

I tak sobie myślę, że gdybyśmy przestali wspomagać się sztucznie wymyślonym dobrem kogoś innego, hipotetycznej osobie, która może kiedyś będzie w potrzebie, a zaczęli brać pod uwagę SWOJE własne zdanie na swój własny temat, to może strajku by nie było?
#przemyślenia

10

Cześć
Myślę, że każdy widział plakat z dzieckiem w brzuchu mamy w kształcie serca:


Historia samej grafiki jest taka, że została namalowana przez Jekaterinę Glazkową, która udostępniła obrazek do kupienia i dowolnego wykorzystania. Z takiej możliwości skorzystała Fundacja Nasze Dzieci z Kornic, która swoimi dziełami wspiera "kobiety m.in. w ich pracy, już na etapie ciąży, by mogły realizować się nie tylko na gruncie zawodowym, ale także rodzinnym", udziela pomocy "potrzebującym, zarówno prywatnym osobom, jak i instytucjom" oraz "wspiera finansowo i materialnie szkoły, szpitale, organizacje pozarządowe, zajmujące się m.in. ludźmi niepełnosprawnymi czy też wykluczonymi społecznie".

Wracając do samej grafiki - autorka nie jest zadowolona, że obraz został użyty przez prolajferów, ponieważ miał symbolizować piękno macierzyństwa, ale tylko tego chcianego…

I teraz tak sobie myślę, że Pan Bóg to ma poczucie humoru Grafika miała służyć wybranej grupie społecznej, a symbolizuje i kojarzy się w ogóle z miłością do każdego dziecka poczętego Co wzbudza również dużo agresji ze strony zwolenników aborcji - plakaty są niszczone, palone, zamieszczano na nich wulgarne napisy. Nie szkodzi - piękny rysunek dziecka i tak zapada w pamięć

Więcej informacji tutaj: https://opoka.news/plakaty-ktore-budza-sumienie-dlaczego-promowanie-milosci-wzbudza-tyle-agresji oraz tutaj: https://fundacjakornice.pl/
#przemyslenia #pro-life

37

Cześć

Właśnie wróciłam z teatru. Sztuka świetna, publiczność dopisała - sala pełna (co drugie miejsce zajęte). Najbardziej chyba jednak zapamiętam łzy wzruszenia jednej aktorki po przedstawieniu.

Wszystkim brakuje normalności.
#przemyślenia

13

Cześć
Takie mam dzisiaj przemyślenia. Dziś na zebraniu w pracy okazało się, że na kilkadziesiąt osób tylko dwie się nie będą szczepiły. Jedną z nich jestem ja. No i chcę powiedzieć, że dopóki deklaracje publiczne nie dotyczyły mnie, to byłam odważna, a dziś wewnętrznie stchórzyłam.
#przemyślenia

9

Cześć
Nawet nie wiecie, jak bardzo marzy mi się wypicie kawy w kawiarni. Tak po ludzku, w filiżance, przy stoliku z widokiem na ulicę. I ten zapach parzonej kawy
#tęsknota #przemyślenia

15

Po co czytać / uczyć się, skoro po czasie tak mało z tego pamiętamy?

Zdarzało się, że czytałem niektóre książki co najmniej dwa razy. A jednak gdybym musiał spisać wszystko, co z nich pamiętam, wątpię, by to było coś więcej niż strona. Pomnóż to razy kilkaset, a kiedy patrzę na moje półki z książkami, czuję się nieswojo. Po co czytać te wszystkie książki, skoro tak mało z nich pamiętam?

Zapamiętajcie, że "idealne sformułowanie problemu to już połowa jego rozwiązania".
Zawsze wydawało mi się to ważną kwestią.

Moja poszerzona świadomość pozostała czymś ważnym, co otrzymałem z książki lub filmu, nawet gdy zapomniałem, że się tego nauczyłem. Wszystko, z czym zetknąłeś się w życiu, wpłynęło na Ciebie w jakiś sposób. Jesteśmy sumą wszystkich naszych doświadczeń. Nie pamiętamy całego dzieciństwa, ale wiele z tego, co wydarzyło się w tych wczesnych latach, wpływa na to, w jaki sposób wchodzimy w interakcje ze światem. Książki są częścią tego, zmieniają sposób, w jaki postrzegamy rzeczy i świat, niezależnie od tego, czy pamiętamy ich szczegóły.

Czytanie i doświadczenie trenują i poszerzają model świata. Nawet jeśli zapomnisz o doświadczeniu lub o tym, co przeczytałeś, jego wpływ na twój model świata będzie się utrzymywał. Twój umysł aktualizuje model rzeczywistości z każdą dostarczoną informacją.

Miejscem, w którym należy szukać tego, czego nauczyłem się z książek historycznych, nie jest to, co z nich pamiętam, ale moje mentalne modele konkretnych wieków historycznych, historii europy, wojen światowych, kultury średniowiecznej i tak dalej. Co nie znaczy, że nie mogłem czytać uważniej, ale przynajmniej zbiór lektur nie jest tak żałośnie mały, jak mogłoby się wydawać. To jedna z tych rzeczy, które wydają się oczywiste z perspektywy czasu. Było to dla mnie zaskoczeniem i prawdopodobnie było tak dla każdego, kto czuł się nieswojo z powodu zapomnienia tak dużo z tego co się dowiedzieli. Jednak uświadomienie sobie tego nie tylko sprawia, że ​​czujesz się trochę lepiej zapominając. Ma to określone konsekwencje.

Na przykład czytanie i doświadczenie są zwykle „interpretowane” w momencie, w którym mają miejsce, na podstawie stanu umysłu i wiedzy w tym czasie. Ta sama książka zostałaby zrozumiana w nieco inny sposób w różnych momentach twojego życia. Co oznacza, że ​​warto ponownie czytać ważne książki, lub oglądać konkretny film dokumentalny po latach. Zawsze miałem pewne obawy przed ponownym czytaniem książek. Nieświadomie połączyłem czytanie z pracą fizyczną, gdzie konieczność zrobienia czegoś jeszcze raz to znak, że zrobiłeś to źle za pierwszym razem. Tymczasem teraz wyrażenie „już przeczytane” wydaje się prawie źle sformułowane.

Jeśli całe dzieciństwo regularnie oglądałeś filmy dokumentalne, programy popularno-naukowe czy czytałeś książki to twój model mentalny świata jest o wiele bardziej złożony od kogoś kto nie miał tego zwyczaju, nawet jeśli pamiętasz z tego jedynie znikomy procent.

Ta implikacja nie ogranicza się tutaj. Technologia będzie w coraz większym stopniu pozwalała na ponowne przeżycie naszych doświadczeń. Kiedy ludzie robią to dzisiaj, to zazwyczaj po to, by się nimi ponownie cieszyć (np. oglądając zdjęcia z podróży). Jednak w miarę doskonalenia technologii, przykładowo poprzez soczewkę pozwalającą na nagrywanie i odtwarzanie swojego życia, często zdarzy się, że ludzie będą przeżywać doświadczenia po prostu ucząc się od nich na nowo (oglądając wykład, analizując rozmowę, mowę ciała itp.) tak jak można to zrobić czytając ponownie książkę.

Autor obrazów: Sam Yong.
#frgtn #wiedza #ksiazki #przemyslenia #umysl #psychologia

21

Ten film sprawił, że wróciłem do ojczyzny po kilku latach na emigracji. Dużo przez tę decyzję straciłem ale poczucie, że jestem u siebie jest bezcenne i koniec końców nie żałuję.
#film #kinopolskie #przemyslenia
https://www.youtube.com/watch?v=YZglKejIT_0

10

Widzę, że na łykopie bez zmian. 80% contentu jest o TVP.
Jak się wykopki zafiksują na jakimś temacie to męczą go do porzygu myśląc, że w ten sposób zmieniają świat. Przyjemnie się patrzy na to jak ten portal zamienia się w chlew.
#wykop #lurker #przemyslenia

5