Jeden z plakatów propagandowych Trzeciej Rzeszy obrazujący słynny slogan "nóż wbity w plecy".
Nawiązywał on do pokoju, który został podpisany przez polityków w I WŚ, pomimo, że armia niemiecka nie została rozbita, okupowała dodatkowo znaczne połacie Francji, Ukrainy czy Rosji. Rozejm został zawarty ponad głowami żołnierzy, oczywiście ku ich ogromnemu rozczarowaniu.
Wśród nich znajdował się też pewien austriacki kapral, który nabrał wtedy prawdziwej nienawiści do słowa "ugoda" i wielokrotnie w czasie II WŚ informował swoich podwładnych, że woli zginąć, niż znowu przeżywać podobne upokorzenie.
#iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #jfe

6

Awaryjne lądowanie Heinkela 111 na plaży La Concha w San Sebastián w Hiszpanii, maj 1945 rok. Na pokładzie znajdował się Leon Degrelle. Frankistowskie władze odmówiły ekstradycji Belga, powołując się na zły stan jego zdrowia. Po zaaranżowanej ucieczce ze szpitala zamieszkał pod przybranymi nazwiskami Juan Munoz oraz Leon Jose de Ramirez Reina w Madrycie, gdzie prowadził życie przedsiębiorcy.
#iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #jfe

9

"Dybuk", "Wieczny Żyd" i "Żyd Suss". Antyżydowskie starcia Goebbelsa w kinematografii.

Pewnego razu Goebbels obejrzał polski film "Dybyk" nakręcony dla publiczności żydowskiej. Film ten, o dialogach w języku jidysz, został nakręcony w 1937 roku (premierę miał w maju) w wytwórni "Feniks". Scenariusz powstał według sztuki Anskiego i Aleksandra Kacyzny. J. Toeplitz w swojej książce "Historia sztuki filmowej" z roku 1969, pisał: "Film ten wszedł do kolekcji klasyków i reprezentuje bezspornie najwyższe osiągnięcie artystyczne w produkcji filmów w języku żydowskim, realizowanych przez polską kinematografię".
Cóż, inne zdanie na ten temat miał Minister Propagandy.
"Budzi ona w widzu tak ogromny antysemityzm, że człowiek może tylko zachodzić w głowę dlaczego Żydzi nijak nie potrafią pojąć, co takiego nie-Żydzi dostrzegają w nich odrażającego. Oglądając ów film po raz kolejny, uzmysławiamy sobie też po raz kolejny, że żydowska rasa jest najbardziej szkodliwa na Ziemi i że Żydom nie wolno okazywać litości ani serca."
W 1940 roku Goebbels nakazał rozpocząć produkcję filmu pt "Wieczny Żyd". Producentami zostali Franz Hippler i wytwórnia DFG. Stosując technikę montażu zdjęć i filmów, za pomocą której pomieszano dokumentalne ujęcia z niechlujnych ulic warszawskiej dzielnicy żydowskiej oraz sekwencje z obrazów pełnometrażowych niegdysiejszych żydowskich tuzów filmowych, stworzono godzinny film o niezaprzeczalnej sile wyrazu. Goebbels sam nadzorował filmowanie, jak również dokładnie oglądał wszystkie ujęcia nakręcone w polskich synagogach i żydowskich dzielnicach.
W połowie listopada przygotowano pierwszą wersję filmu, a Goebbels skupił uwagę na wyprodukowanym przez wytwórnię Terra "remake'u" pochodzącego z 1935 brytyjskiego filmu Żyd Suss, który miał reżyserować gwiazdor ekranu Veit Harlan. Sfilmowano m.in żydowski ubój bydła, lecz Goebbels wahał się, czy wykorzystać te ohydne ujęcia w Żydzie Sussie czy w Wiecznym Żydzie. Według scenariusza Herlana, Żyd Suss Oppenheimer zostaje oszukańczym doradcą finansowym oraz poborcą podatkowym księcia Wirtembergii, którego wplątuje w oszukaństwa i szwindle na iście gigantyczną skalę, by wreszcie ściągnąć na siebie wyrok śmierci. Obraz obfituje w sceny gwałtów i tortur, wprowadzony do kin w 1940 roku stał się jednym z najbardziej odrażających filmów tamtego okresu.

Goebbels co prawda rok wcześniej w widoczny sposób złagodził swoją wendetę przeciw Żydom, lecz ponownie nabrał do nich nienawiści za sprawą syjonistycznego przywódcy, dr Chaima Weizmanna, który we wrześniu 1940 roku ogłosił wojnę Żydów z nazistowską Rzeszą. Zagraniczni karykaturzyści żydowskiego pochodzenia szydzili z kalectwa Goebbelsa, gdy zaś minister propagandy skończył 42 lata, żydowscy komentatorzy radiowi w Wielkiej Brytanii obrzucali go na falach eteru stekiem inwektyw. Gdy na łamach "Daily Sketch" ukazał się rysunek przedstawiający Goebbelsa, Hitlera i Goeringa na szubienicy w otoczeniu trupich czaszek, odpłacił przeciwnikowi dość małostkowym posunięciem: nakazał niemieckim gazetom opublikować rysunek przedstawiający Chamberlaina w bamboszach oraz nakłonił Hitlera do zmniejszenia Żydom racji żywnościowych i pozbawienia ich przydziałów czekolady.
#jfe #ciekawostkihistoryczne #trzeciarzesza

8

Osobliwe przemówienie Rudolfa Hessa w Norymberdze

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci całej NSDAP również w czasie norymberskiego procesu na każdym kroku pokazywała, że pogłoski dotyczące jej wątpliwego stanu psychicznego, nie są bez podstawne. Hess zasugerował bowiem, że wszystkie okropności jakie miały miejsce w obozach zagłady, to zasługa…. bliżej niezidentyfikowanego specyfiku wywołującego hipnotyczne działanie, pod którego wpływem, z czasem znalazł się nawet sam Hitler. (mowa długa, ale ciekawa)

Hess: – Najpierw zwracam się do trybunału z prośbą, bym ze względu na stan mego zdrowia mógł mówić na siedząco.
Przewodniczący: – Tak, oczywiście.
Hess: – Kilku moich kolegów może potwierdzić, że już na wstępie procesu przewidziałem następujące sprawy: po pierwsze, że wystąpią tu świadkowie, którzy, zeznając pod przysięgą, będą mówili rzeczy nieprawdziwe, przy czym świadkowie ci będą – być może – robili jak najlepsze wrażenie i cieszyli się jak najlepszą reputacją. Po drugie, że należy się liczyć z tym, że sąd będzie miał wgląd w zaprzysiężone oświadczenia zawierające nieprawdziwe dane. Po trzecie, że oskarżonych czeka wiele zdumiewających niespodzianek ze strony świadków niemieckich. Po czwarte, że kilku oskarżonych zaprezentuje specyficzny sposób zachowania.

Będą składali haniebne zeznania na temat Führera. Będą obciążać własny naród. Będą się częściowo obciążać wzajemnie, a do tego fałszywie. Być może nawet będą obciążać samych siebie – też fałszywie. Wszystkie te przewidywania się sprawdziły. Tego rodzaju przewidywania wyrażałem nie tylko tutaj, przed rozpoczęciem procesu, lecz już na wiele miesięcy wcześniej, w Anglii, między innymi wobec bywającego u mnie dr. Johnstona. W tym samym czasie utrwaliłem te przewidywania na piśmie, co jest do sprawdzenia. W moich prognozach oparłem się na wydarzeniach z krajów nieniemieckich.

W latach 1936–1938 w jednym z tych krajów odbywały się procesy polityczne. Odznaczały się one tym, że oskarżeni w zdumiewający sposób sami siebie obwiniali. Kilku zagranicznych sprawozdawców donosiło, że umysły oskarżonych wprawiano w stan anormalny w drodze stosowania nieznanych dotychczas środków i w związku z tym zachowywali się właśnie tak, jak się zachowywali. Dosłownie brzmiało to tak – cytuję za „Völkischer Beobachter”, który czerpał tę informację z „Le Jour”: „Środek ten daje możliwość spowodowania, aby wybrana ofiara postępowała i mówiła zgodnie z wydanym jej poleceniem”.

Ta ostatnia sprawa ma niebywałe znaczenie w związku z dotychczas niewyjaśnionym postępowaniem personelu niemieckich obozów koncentracyjnych, łącznie z naukowcami i lekarzami, którzy przeprowadzali straszliwe, okrutne eksperymenty na więźniach: rzeczy, na które ludzie normalni w żadnym wypadku nie mogliby sobie pozwolić. Ma to również wielkie znaczenie ze względu na działanie tych osób, które niewątpliwie wydawały rozkazy i instrukcje, na podstawie których w obozach koncentracyjnych dokonywano czynów okrutnych, osób, które wydawały rozkazy rozstrzeliwania jeńców wojennych, linczowania i tak dalej – aż do szczebla samego Führera. Zwracam uwagę, że świadek Milch, zeznając na tym miejscu, powiedział, iż miał wrażenie, że Führer w ostatnich latach był człowiekiem nienormalnym umysłowo. Wielu kolegów powiedziało mi, i to niezależnie od siebie, że w ostatnich latach wyraz twarzy i oczu Führera miał w sobie coś okrutnego, więcej nawet, wyrażał pewną skłonność do obłędu.

W Anglii istniała zupełnie określona przyczyna, dla której zwróciłem uwagę na te wszystkie sprawy. Był nią fakt, że gdy byłem w niewoli, całe moje otoczenie zachowywało się wobec mnie w sposób dziwny i niezrozumiały, w sposób, który pozwalał przypuszczać, że znajdowali się w jakimś nienormalnym stanie umysłu. Ci ludzie i osoby z mego otoczenia co jakiś czas zmieniały się. Przy czym niektórzy z tych wymienionych i przychodzących do mnie po raz pierwszy mieli dziwne oczy. Były to oczy szkliste i jakby rozmarzone. Ale ten objaw utrzymywał się tylko przez kilka dni, później już robili całkiem normalne wrażenie. Nie można było ich odróżnić od ludzi normalnych.

Ale nie tylko ja spostrzegłem te dziwne oczy. Zauważył je również lekarz dr Johnston. Wiosną 1942 roku złożył mi wizytę człowiek, który wyraźnie próbował mnie sprowokować i zachowywał się w bardzo osobliwy sposób. Później dr Johnston zapytał mnie, co o nim sądzę. Powiedziałem mu, iż odniosłem wrażenie, że było w nim coś nienormalnego.
Wtedy dr Johnston nie zaprotestował, jak tego oczekiwałem, lecz zgodził się ze mną i zapytał, czy zwróciłem uwagę na te dziwne, jakby rozmarzone oczy. Jest historycznym faktem, że ku czci 26 370 burskich kobiet i dzieci, które zmarły w brytyjskich obozach koncentracyjnych, głównie na skutek głodu, wystawiono pomnik. Wielu Anglików, wśród nich także Lloyd George, protestowało jak najenergiczniej przeciw tym wydarzeniom w brytyjskich obozach koncentracyjnych.

Świat stanął wtedy wobec niewyjaśnionej zagadki, wobec takiej samej zagadki, przed którą świat stanął dzisiaj w związku z wydarzeniami w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Naród angielski stanął wówczas przed niewyjaśnioną zagadką, przed tą samą zagadką, wobec której dzisiaj stoi naród niemiecki w związku z wydarzeniami w niemieckich obozach koncentracyjnych. Ba, nawet rząd brytyjski stanął wtedy w obliczu niewyjaśnionej zagadki w związku z wydarzeniami w południowoafrykańskich obozach koncentracyjnych – wobec takiej samej zagadki, przed którą stoją dziś członkowie rządu Rzeszy i pozostali oskarżeni w związku z wydarzeniami w niemieckich obozach koncentracyjnych. Dlatego niniejszym oświadczam…

Hess wstaje gwałtownie ze swego miejsca, podnosi rękę jak do przysięgi i mówi:
– Przysięgam przed Bogiem Wszechmogącym i Wszystkowiedzącym, że będę mówić czystą prawdę, nic nie przemilczając i niczego nie dodając.
Znów gwałtownie siada i podejmuje wątek:
– Wysoki Sądzie. Proszę, by wszystko, co powiem od tego momentu, uważano za złożone pod przysięgą. Chciałbym jeszcze tylko dodać w związku z tą przysięgą, że nie jestem związany z Kościołem, że nie mam wewnętrznego stosunku do żadnego Kościoła, ale jestem człowiekiem głęboko religijnym. Jestem przekonany, że moja wiara w Boga jest znacznie głębsza niż wiara większości ludzi. Dlatego proszę, aby sąd przykładał tym wyższą wagę do tego, co będę mówił pod przysięgą, powołując się na Boga.

Słuchanie bezładnej mowy Hessa jest przykre dla wszystkich obecnych na sali rozpraw. Nawet oskarżeni siedzą jak na rozżarzonych węglach, wreszcie Göring daje znaki Hessowi, próbując zwrócić uwagę swego sąsiada, że ma przejść do rzeczy albo skończyć. Hess szorstko mu się odcina, a jego słowa zwielokrotnione przez system głośników docierają do wszystkich:
– Nie przerywaj mi, proszę!
Przewodniczący: – Muszę zwrócić uwagę oskarżonemu Hessowi, że mówi już od dwudziestu minut. Musimy wysłuchać wszystkich oskarżonych.
Hess: – Przez wiele lat życia było mi dane działać pod kierunkiem największego syna, którego wydał na świat mój naród w ciągu swej tysiącletniej historii. Jestem szczęśliwy, wiedząc, że wypełniłem swój obowiązek wobec narodu jako Niemiec, narodowy socjalista, wierny wasal swego Führera. Niczego nie żałuję.
#jfe #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

6

"Światowa Scena" - odpowiednik Gazety Wyborczej w weimarskich Niemczech

Berlin do roku 1933 był postrzegany przez tradycjonalistów i konserwatystów, jako zdegenerowane szambo Europy (na zdjęciu poniżej próbka jednej z barlińskich potańcówek). Istvan Deak, portretujący berlińskie społeczeństwo tamtego okresu, pisał w ten sposób;

Berlin stanowił oazę dla tych ludzi, którzy gdzie indziej poddawani byli szykanom i prześladowaniom. Komintern, dadaistyczni poeci, ekspresjonistyczni malarze, anarchistyczni filozofowie, sexualwissenschaftler, esperantyści prorocy nowej ludzkości. Freeloaderzy, kurtyzany, homoseksualiści, narkomanie, tancerze go-go, kwitli w mieście, które nieustannie było głodne nowych, sensacyjnych i ekstremalnych wrażeń.
Najpoczytniejszym i najbardziej wpływowym pismem lewicy była w Berlinie "Światowa scena". Zdaniem Kurta Hillera nieprzeczytanie najnowszego numeru było uważane za nietakt. Spośród 68 redaktorów, których pochodzenie religijne można było ustalić, 42 było pochodzenia żydowskiego, dwóch była pół-Żydami. Naczelnym obowiązkiem czasopisma było szerzenie degeneracji; w 1925 roku Erich Leisar w swoim felietonie domagał się zalegalizowania aborcji, Kurt Hiller apelował o zniesienie praw przeciwko homoseksualistom, a Magnus Hirschfeld sprzeciwiał się nawet ostracyzmowi związanemu z pedofilią. Kurt Tucholsky, jeden z głównych redaktorów, z dumą informował, że gazeta posiada wszelkie predyspozycję do przekształcenia Teuschland w Deutschland (Teuschland było archaiczną formą używaną symbolicznie do reprezentowania wszystkiego, co tradycyjne w Niemczech).
Zdaniem Deaka, Tucholsky nieustannie poszukiwał wrażliwego i odsłoniętego nerwu narodowego, który mógłby znaleźć, aby się nim zabawić. Jego ulubionym celem była armia. Oświadczył, że w czasie I WŚ niemieccy oficerowie, bardziej troszczyli się o swoje dziwki, niż o żołnierzy. Ein Volk der Dichter und Denker (naród poetów i myślicieli) nazwał Ein Volk der Richter und Henker (naród sędziów i katów), dodając: "Kraj, dla którego rzekomo jestem zdrajcą, nie jest moim krajem; ten stan nie jest moim stanem; ten system prawny nie jest moim systemem prawnym. Te wszystkie sztandary są dla mnie pozbawione znaczenia, tak jak i ich ideały".

Sir Arthur Bryant, historyk oraz chrześcijański dżentelmen (całkowicie pozbawiony sympatii do narodowo-socjalistycznego ustroju, który nastał po republice Weimarskiej), w swojej książce "Niedokończone Zwycięstwa", opublikowanej tuż przed wybuchem II WŚ, opisywał liczbę ponad 200 tysięcy Żydów, którzy tłoczyli się w Berlinie. Wielu z nich podczas powojennego wstrząsu pozasiedlało okoliczne wsie, lecz nie pozostali biedni na długo. Bryant zwracał uwagę na fakt, że w listopadzie 1938 roku, a więc po pięciu latach antyżydowskich przepisów, Żydzi nadal posiadali około 1/3 nieruchomości w Rzeszy, z których znaczna większość została nabyta podczas katastrofalnej inflacji w roku 1923, głównie za sprawą zagranicznych funduszy pozyskanych przy pomocy międzynarodowych powiązań.
Nawet doktor Chaim Weizmann, który odwiedzał Niemcy w szczytowym momencie powojennego kryzysu gospodarczego, aby zebrać pieniądze dla Żydów w Palestynie, mówił z pogardą o Żydach w Niemczech. Ambasadorowi brytyjskiemu zdradził, że żydowscy intelektualiści w Niemczech to jedna z najpaskudniejszych grup w kraju.

Bryant dodawał, że chociaż Żydzi stanowią zaledwie 1% niemieckiej populacji, ich kontrola nad narodowym bogactwem i władzą wkrótce straciła wszelki stosunek do ich liczby. W Reichstagu w roku 1924 1/4 posłów socjaldemokracji stanowili Żydzi. To również Żydzi kontrolowali 57% handlu metalami, 22% handlu zbożem i 39% handlu tekstyliami. Stanowili również ponad 50% członków Berlińskiej Izby Handlowej, podobnie jak 1200 z 1474 członków giełdy. Z 29 legalnych berlińskich teatrów, 24 posiadało żydowskich reżyserów. W pewnym momencie żydowski monopol w prasie był tak wielki, że połączenia telefoniczne między dwoma Żydami w biurach ministerialnych mogłoby spowodować zawieszenie dowolnej gazety w kraju.

Bryant uważał, że pisarstwo stanowiło prawdziwy żydowski monopol. W 1931 roku na 144 scenariusze filmowe, 119 zostało napisane przez Żydów. Osobliwa jest zwłaszcza sztuka Waltera Mehringa, w której to głównym bohaterem staje się biedny żydowski imigrant, na początku zwykły kupiec z Berlina, lecz z czasem całe miasto znajduje się w jego stóp, przy pomocy zręczności i wolności od jakichkolwiek skrupułów moralnych. W teatrach potrafiono wycinać, edytować a nawet zniekształcać wielkich klasyków, aby pasowały do propagandy lewicowej. Leopold Jessner, nazywany najpotężniejszym człowiekiem w teatrze weimarskim, dokonał umyślnego zniekształcenia Wilhelma Tella, autorstwa Friedricha Schillera, w którym wycięto wszystkie patriotyczne odniesienia do ojczyzny, a sztukę zamieniono w wezwanie do rewolucji.

W książce Bryanta znajduje się również szczegółowy opis zawartości okien wystawowych księgarń specjalizujących się w pornografii i literaturze perwersyjnej, oraz ogólnej degradacji moralnej w życiu codziennym i sztuce. Jest on również zaniepokojony nieskrywaną pogardą Żydów do chrześcijaństwa, podając przykład żydowskiego poety, Carla Zuckmayera, który porównywał Jezusa w Getsmanii do kota myjącego się na dachu, bądź przedstawiał go jako pijanego lubieżnika.
#zydzi #jfe #4konserwy #ciekawostkihistoryczne

17

Nieudany zamach na Hitlera, tajemniczy nieznajomy i przepowiednie Nostradamusa

8 listopada 1939 roku Hitler wygłosił w Monachium przemówienie, w rocznicę nieudanego nazistowskiego puczu. O 18 do piwiarni "Burgerbrau" przybyli Himmler, Bouhler, Frank, Ribbentrop oraz inni dygnitarze. Hitler przez godzinę ciskał gromy na Anglię, zapowiedział, że w razie potrzeby Niemcy przygotowane są nawet do pięcioletniej wojny, wreszcie niespodziewanie zakończył - musiał powrócić szybko do Berlina, ponieważ jego dowódcy zażądali pilnie spotkania nazajutrz rano, aby omówić z nim kwestię planu "Gelb", odkładanej kilkakrotnie kampanii na Zachodzie.
Goebbels pojechał wraz z nim specjalną salonką. Podczas postoju w Norymberdze zobaczył, jak Fuhrerowi doręczają depeszę; w chwilę po opuszczeniu przez nich piwiarni na skutek potężnej eksplozji zginęło osiem osób a rannych zostało ponad sześćdziesiąt. Goebbelsa zafascynował fakt cudownego ujścia z życiem Hitlera. Gdyby wyszli z sali nieco później, zginęliby niewątpliwie obaj. Tak, to działanie opieki Boskiej, skonstatował; "On nie może zginąć, dopóki nie wypełni swojej misji".

Minister Propagandy nie mógł uwierzyć, gdy Hitler pokazał mu otrzymany kilka dni wcześniej list. Autor, pewien astrolog z Schwarzwaldu, ułożył Fuhrerowi horoskop, po czym przesłał mu go wraz z ostrzeżeniem, że między 7 a 10 listopada znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. "No i co ja mam o tym sądzić?" - spytał go Hitler. Schował list do kieszeni, obiecując, że w najbliższym czasie poświęci mu więcej uwagi.

Goebbels polecił sprowadzić wspomnianego astrologa. Nazywał się Karl-Ernst Krafft i był wysokim, szczupłym mężczyzną o długich i cienkich rękach oraz głęboko osadzonych oczach. Minister zażądał od niego bliższych wyjaśnień dotyczących listu, choć w rozmowie przyjął pozę sceptyka. 11 listopada, w czasie poufnej narady w ministerstwie, polecił sprawdzić wszystkie publikacje astrologiczne, czy aby nie zawierają one podobnych przepowiedni. Podczas rozmowy Kraft wyjaśnił, że wszystko zależy od interpretacji delfickich przepowiedni (spisanych osobliwym językiem starofrancuskim) Nostradamusa. Poddał usłużnie takiej interpretacji jeden z fragmentów owych proroctw:
"Ponieważ zawieszenie oręża okazało się szalbierstwem, wielki Fuhrer Hermannslandu (le grand duc d'Armenie) przyłączy do Wielkiej Rzeszy Brabancję, Gandawę, Brugię i Boulogne, po czym niespodziewanie zajmie Wiedeń i Nadrenię"

Goebbels natychmiast polecił wpisać Kraffta na listę płac w swoim resorcie. Korzystając z pomocy astrologa, oraz posługując się odrobiną wyobraźni, wykoncypował, że można wprząc starodawne przepowiednie Nostradamusa w rydwan swojego ministerstwa. Nakazał, aby sporządzono nowy przekład przepowiedni, przeznaczony do użytku propagandowego we Francji, oraz by wydrukowano miliony ulotek, zawierających specjalnie wybrane fragmenty proroctw Nostradamusa zapowiadających upadek Francji, po niej zaś Wielkiej Brytanii. W grudniu natomiast zażądał wglądu do kalendarzy astrologicznych na rok 1940 - po czym nazajutrz zakazał ich rozpowszechniania.
#fuhrer #jfe #ciekawostkihistoryczne

7

Fuhrer i architektura

Na naradach budowlanych ujawniała się zdolność Hitlera do szybkiego orientowania się w projekcie, kojarzenia rysunku technicznego i perspektywicznego w całość plastyczną. Mimo wszelkich obowiązków rządowych i omawiania niejednokrotnie dziesięciu do piętnastu projektów wielkich budowli w najróżniejszych miastach, Hitler, widząc ponownie projekt, często po upływie miesięcy, błyskawicznie orientował się w rysunkach, potrafił sobie przypomnieć jakich domagał się zmian, sprawiając zawód tym, którzy liczyli na to, że dawno zapomniał o swoich uwagach czy żądaniach.

W czasie narad był przeważnie małomówny. Życzenia zmian przedstawiał spokojnie i życzliwie. Przekonany o poczuciu odpowiedzialności architekta za swą budowę, troszczył się, by ten miał decydujące słowo, a nie towarzyszący mu gauleiter lub reichsleiter. Hitler nie chciał bowiem, by do dyskusji prowadzonych z architektami włączały się niefachowe wyższe instancje. Kiedy przeciwstawiano jego pomysłowi inną ideę, wcale nie upierał się przy swoim: "Tak, ma pan racje, tak jest lepiej", mówił.

W nieprzyjemnej sytuacji znalazł się niemiecki komitet olimpijski, kiedy Fuhrer polecił kompetentnemu sekretarzowi stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Pfundtnerowi, by pokazał mu pierwsze plany budowy nowego stadionu. Architekt Otto March zaprojektował betonową budowlę z oszklonymi ścianami działowymi, podobną do stadionu wiedeńskiego. Po obejrzeniu rysunków Hitler, zły i zdenerwowany, wrócił do swego mieszkania, dokąd wezwał z planami Speera i kazał wprost zakomunikować sekretarzowi stanu, że należy odmówić organizowania Igrzysk Olimpijskich. Bez jego obecności nie mogą się odbyć, ponieważ otworzyć je musi głowa państwa, a on do takiego "nowoczesnego i oszklonego pudła" nigdy nie wejdzie.

W ciągu nocy Speer narysował szkic, przewidujący obłożenie szkieletu konstrukcyjnego naturalnym kamieniem oraz zrobienie potężnych gzymsów, wskutek czego trzeba było zaniechać oszklenia, co zadowoliło Fuhrera. Zatroszczył się o sfinansowanie dodatkowych prac, profesor March zaaprobował zmianę, a same Igrzyska nie były już zagrożone. Nie wiadomo tylko, czy sam Fuhrer poważnie brał pod uwagę taką ewentualność, czy może jak zwykle w takich sytuacjach lubił okazywać przekorną postawę w celu przeforsowania swej woli

Latek 1935 roku Hitler postanowił wybudować obok swojej skromnej górskiej chaty reprezentacyjny "dwór górski" - Berghof, na co wyłożył środki z własnej kieszeni. Fuhrer nie tylko sam naszkicował plany, ale poprosił nawet Speera, by ten przyniósł mu rysownicę, przykładnicę i resztę przyborów, po czym dosłownie sam sporządził rzuty, rysunki perspektywiczne i przekroje swojej budowli, odrzucając przy tym wszelką pomoc. Z taką troskliwością, jak w przypadku swojego domu na Obersalzbergu, Hitler wykonał jeszcze tylko dwa inne projekty: nową flagę wojenną Rzeszy i swój własny proporzec głowy państwa.

Co prawda za prawa autorskie do "Mein Kampf" uzyskał 9 milionów marek, nie starczyło to jednak na pokrycie całego przedsięwzięcia i wszystkie kosztorysy zostały poważnie przekroczone. Fuhrer wydawał się tym faktem nieco zakłopotany

"Wpływy za moją książkę wydałem w całości, chociaż postarałem się o zaliczkę od Amanna, wynoszącą kilkaset tysięcy. Pomimo to pieniędzy nie starcza, jak mówił dzisiaj Bormann. Wydawnictwo zaproponowało mi pieniądze, jeśli pozwolę na opublikowanie mojej drugiej książki z 1928 roku. Ale jestem bardzo zadowolony, że książka ta nie została opublikowana. Jakich trudności politycznych by mi to teraz przysporzyło. Co prawda za jednym pociągnięciem wyszedłbym z tarapatów. Tylko jako zaliczkę Amann obiecał mi milion, potem przyniosłoby to miliony. Może zdecyduję się później, kiedy dokonam dalszych zmian w tej książce. Teraz to niemożliwe"
Siedział niczym dobrowolny więzień ze wzrokiem skierowanym na Untersberg, z którego, jak mówi legenda, wyjdzie pewnego dnia pogrążony jeszcze we śnie cesarz Karol, by stworzyć Rzeszę minionej świetności. Hitler dopatrywał się w tym naturalnie związku z własną osobą. Kiedyś zwrócił się do Speera:

"Widzi pan tam po drugiej stronie Untersberg. Nie jest przypadkiem, że mam swoją siedzibę naprzeciw tej góry"
#jfe #fuhrer #ciekawostkihistoryczne

13

"Ulice między gruzami pozbawione są ruchu źle ubranych ludzi sowieckich. Tylko rynek - tołkuczka gaworzy tłumnie w handlowym podnieceniu. Co oni tam kupują - sprzedają? Garstkę, dosłownie garstkę machorki, kawałek czekolady niemieckiej, kilka ryb z Dniepru, stary rzemień do przepasania kożucha, szczątki opon na podeszwy... Różnica nędzy wojennej w okupywanej Rosji i w okupywanej Polsce jest ogromna. U nas zaczyna się od wyprzedaży futra, lepszego ubrania, u nich od - pary zdeptanych kamaszy gumowych. Może jedynych.
Żołnierz niemiecki widział to życie aż do Wołgi. I w gruncie rzeczy trudno mu się dziwić, że bronił się jeszcze w Berlinie."
Fakty, Przyroda, Ludzie - Józef Mackiewicz
#ciekawostkihistoryczne #przemyslenia #komunizm #takbylo #takaprawda #iiwojnaswiatowa #literatura #mackiewicz

13

Totenkopfring der SS, czyli Totenkopf SS, jeden z najbardziej znanych dodatków do munduru SS, został wprowadzony przez Himmlera 10 kwietnia 1934 roku. Pierścień nie zaliczał się do oficjalnych niemieckich odznaczeń i stanowił rodzaj prezentu od Reichsfuhrera. Był niezwykle cennym wyróżnieniem, dowodem uznania osobistych osiągnięć, wiernej służby i lojalności wobec Hitlera.
Idea i runiczna forma sygnetu została zapożyczona przez Himmlera ze starogermańskiej mitologii, a dokładnie z opowieści o srebrnym pierścieniu boga Thora, na który ludzie mogli składać przysięgi, oraz o zaklęciach wyrytych pismem runicznym na włóczni Wotana.

Totenkopf SS był okraszony wieńcem z dębowych liści wraz z wyrytym wizerunkiem trupiej czaszki i numeracją runiczną. Każdy z sygnetów był odlewany, a następnie kunsztownie i ręcznie przygotowywany przez jubilerów z monachijskiej firmy Ottona Gahra, który zajmował się też sztandarami NSDAP. Pierścień tworzono z paska srebra zaginanego następnie w małą obręcz, tak, aby pasował do palca określonej grubości, i spajanego na przedzie. Wizerunek trupiej czaszki wykonywano z osobnego kawałka srebra i przylutowywano na spojeniu. Na prawie gotowym pierścieniu, po wewnętrznej stronie, misternie grawerowano litery "S.lb" (Seinem lieben, czyli "Dla drogiego….") oraz nazwisko posiadacza, datę wręczenia prezentu i faksymile podpisu Himmlera.

Początkowo takie solidne, ciężkie sygnety przysługiwały głównie weteranom „starej gwardii”, o numerze członkowskim SS poniżej 5000, lecz krąg nagradzanych nimi osób z czasem stopniowo się powiększał, by wreszcie, ok. 1939 roku, obejmować wszystkich oficerów SS, mających za sobą co najmniej trzyletni okres służby. Przyznawanie sygnetu wstrzymywano lub zawieszano na pewien czas, jeśli dana osoba została ukarana za naruszenie esesowskiego kodeksu dyscyplinarnego.
Zatwierdzone listy z nazwiskami nominowanych, wraz z rozmiarami ich palców, były regularnie składane przez zarządy Abschnitte SS w SS-Personalhauptamt w Berlinie. W wydziale tym rozpatrywano podania i przyznawano sygnety wraz z notą pochwalną w imieniu Reichsführera SS w brzmieniu:
Przyznaję Panu sygnet Totenkopf SS. Pierścień ten symbolizuje naszą wierność Führerowi, nasze niewzruszone posłuszeństwo i braterstwo broni. Symbol trupiej czaszki przypomina nam, że winniśmy w każdej chwili być gotowi do oddania życia dla dobra narodu niemieckiego.
Runy, tak bardzo różniące się od Totenkopf, to symbole z naszej przeszłości oraz symbole dostatku, który zostanie przywrócony za sprawą narodowego socjalizmu. Dwie runy Sig składają się na nazwę naszej SS. Swastyka i runa Hagal reprezentują naszą niezłomną wiarę w ostateczne zwycięstwo naszej ideologii. Pierścień wieńczą liście dębu, tradycyjnego germańskiego drzewa. Pierścienia Totenkopf nie wolno kupować ani sprzedawać i nigdy nie powinien trafić w ręce tych, którzy nie są upoważnieni do jego noszenia.
Po wystąpieniu z SS lub po śmierci należy zwrócić pierścień Reichsführerowi SS. Niedozwolone nabywanie albo duplikowanie pierścienia jest surowo zakazane i podlega karze na mocy prawa. Noś ten pierścień z honorem!

H. Himmler
Sygnet Totenkopf mógł być noszony wyłącznie na palcu serdecznym lewej dłoni, a przyznawano go w dniach ogłaszania awansów w SS.
Wszystkie tego rodzaju wyróżnienia odnotowywano w Dienstaltersliste, tj. w rejestrze korpusu oficerskiego, oraz w aktach personalnych posiadaczy sygnetów Totenkopf. Wszyscy zdegradowani, zawieszeni albo zwolnieni dyscyplinarnie z SS musieli zwrócić sygnety wraz z zaszczytną notą wydziałowi personalnemu SS.
Osoby przyjęte później z powrotem w esesowskie szeregi, były ponownie uprawnione do noszenia takiego sygnetu. Po śmierci posiadacza pierścienia krewni mogli zatrzymać notę, lecz przy tym powinni oddać sygnet do SS-Personalhauptamt, a wydział ten miał zadbać o to, by sygnet trafił do siedziby Himmlera w zamku Wewelsburg dla upamiętnienia zmarłego bądź zabitego esesmana. Podobnie sygnet członka SS poległego w walkach w składzie którejś z jednostek Wehrmachtu lub Waffen-SS, musiał być zabrany przez towarzyszy broni zabitego, przekazany dowódcy danej jednostki, a następnie do SS-Personalhauptamt na przechowanie. W rezultacie zbiór zwróconych pierścieni poległych esesmanów stanowił rodzaj memoriału, a w Wewelsburgu stale się powiększał „Schrein des Inhabers des Totenkopfringes” („Relikwiarz posiadaczy pierścienia Totenkopf”).
#ss #jfe #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu

10

Holenderscy ochotnicy Waffen-SS w czasie wykładu. W dostarczaniu oddziałom frontowym rozrywki Niemcy byli bardzo hojni: do lata 1944 roku występy wędrujących orkiestr, zespołów teatralnych, grup estradowych i operowych ujrzało w sumie 275 milionów widzów w mundurach. W skali kontynentu prowadzono też w wolnym czasie szkolenie zawodowe w zakresie różnych rzemiosł, podczas urlopu można było zdawać np egzamin mistrzowski, bądź ukończyć studia.
#jfe #ciekawostkihistoryczne #ss

10

Cechą charakterystyczną nagrobków SS-manów, było układanie kawałków drewna na kształt germańskiej runy Tyr, znanej również jako Kampf-Rune, czyli „runa bojowa”. Oznaczała boga wojny Tyra i symbolizowała dowodzenie w bitwie. Runa Tyr na górnej części lewego rękawa przysługiwała absolwentom SA-Reichsfuhrerschule, w której do 1934 roku szkolono oficerów SS. Później była odznaką wydziału rekrutacyjno-szkoleniowego SS, oraz emblematem Dywizji Waffen-SS 30 Januar, złożonej z instruktorów i najlepszych absolwentów z różnych ośrodków ćwiczebnych SS.
#ss #jfe #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

8

Traktaty laterańskie – grupa trzech traktatów wyodrębniających politycznie i terytorialnie państwo Watykan, uznających jego niezależność i niepodległość. Zostały podpisane 11 lutego 1929 przez papieskiego sekretarza stanu, kardynała Pietra Gasparriego i Benita Mussoliniego.

Mussolini, zdający sobie sprawę z władzy i autorytetu papieża Piusa XI, postanowił nawiązać z nim porozumienie, by przez jego przychylność zwiększyć poparcie wśród społeczeństwa. Powierzchnię Watykanu określono na 44 ha (0,44 km²). Traktaty uznawały papieża za osobę świętą, zobowiązywały Włochów do płacenia trybutu na rzecz Watykanu. Osoby tam mieszkające zostały uznane za nietykalne.
#jfe #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu

6

Otto Skorzeny: komandos Hitlera

Otto Skorzeny urodził się w Wiedniu 12 czerwca 1908 roku. Ukończył studia na wydziale inżynierii, następnie założył własną firmę. Jeszcze jako student wstąpił do austriackiej partii nazistowskiej, a w czasie aneksji Austrii w roku 1938 był już czynnym członkiem SS. Po wybuchu wojny jego podanie o przyjęcie do Luftwaffe zostało odrzucone (był za wysoki), dlatego trafił do oddziału łączności, skąd przy pierwszej okazji przeszedł do SS-VT, a podczas kampanii na froncie wschodnim służył w Pułku Leibstandarte.

Po tym, jak w 1941 roku został ranny w głowę, powrócił do Berlina, gdzie pracował jako sztabowiec. W wolnym czasie studiował taktykę komandosów i stał się gorącym zwolennikiem koncepcji użycia niewielkich, świetnie wyszkolonych zespołów bojowych, operujących na tyłach nieprzyjaciela. W czerwcu 1943 objął dowodzenie w nowo utworzonej jednostce, znanej jako SS-Jager Bataillon 502, do której rekrutował najlepszych żołnierzy zarówno z Wehrmachtu jak i z SS. Wkrótce po tym otrzymał swoje pierwsze bojowe zadanie, które zapewniło mu przyszłą sławę wśród niemieckich żołnierzy.

24 lipca 1943 Benito Mussolini został pozbawiony władzy przez Wielką Radę Faszystowską i znalazł się w areszcie domowym. Skorzeny poleciał do Włoch, aby tam objąć komendę nad oddziałem złożonym z około 20 lotników Luftwaffe i 50 żołnierzy Waffen SS. Wywiad ustalił, że Duce przetrzymywany jest w hotelu Campo Imperatore w masywie górskim Gran Sasso. Można było się tam przedostać wyłącznie kolejką linowo-szynową, która nie nadawała się do ataku z zaskoczenia, jednak rozpoznanie lotnicze ujawniło, że w pobliżu hotelu znajduje się płaskowyż, na którym mogą wylądować desantowe szybowce.

12 września 1943 roku, tuż po godzinie 14.00, Skorzeny wylądował w Gran Sasso w pierwszym z szybowców. Podłoże w strefie lądowania okazało się znacznie mniej równe, niż przypuszczano, jednak szybowiec desantowy zatrzymał się w odległości zaledwie 15 metrów od gmachu hotelu. Wystraszeni karabinierzy znajdujący się w pobliżu od razu złożyli broń, a gdy pozostałe szybowce podchodziły do lądowania, Skorzeny wtargnął do budynku, zaskakując pozostałych wartowników i niszcząc tamtejszą radiostację. Po wyjściu na zewnątrz i obejściu gmachu wokoło, dostrzegł Mussoliniego w jednym z okien i gestem nakazał mu się cofnąć. Znalazłszy się znowu w hotelu, Skorzeny i jego ludzie szybko rozbroili grupę strażników, wbiegli po schodach na górę, odszukali Duce i wzięli do niewoli dwóch oficerów, którzy go pilnowali. Cała akcja trwała niecałe pięć minut.

Po drodze Niemcy wdarli się w krótkotrwałą wymianę ognia z pozostałymi karabinierami broniącymi hotelu, ale jednego z włoskich oficerów strzegących wcześniej Duce nakłoniono, żeby wydał rodakom rozkaz poddania się. Następnie Skorzeny, nie chcąc ryzykować przechwycenia w trakcie przejazdu przez pobliskie tereny, zdecydował się na przelot z lotniska w Aquila de Abruzzi, u podnóży gór wspomnianej kolei, ostatecznie stawiając na lot z samego płaskowyżu. Po wylądowaniu na lotnisku w Practice di Mare, gdzie Skorzeny i Duce przesiedli się na pokład bombowca, obaj wylecieli na inne lotnisko pod Wiedniem.

Na zdjęciu uśmiechnięty Skorzeny, wraz z resztą załogi i Duce (w kapeluszu po prawej)
#jfe #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne

18

Ares - bóg wojnypoezja.org

Ares był sy­nem Zeu­sa i Hery. Na­le­żał do eli­tar­ne­go gro­na dwu­na­stu Olim­pij­czy­ków. I w an­ty­ku i współ­cze­śnie jest zna­ny przede wszyst­kim jako bóstwo wojny, zwłasz­cza ofen­syw­nej, czy, by le­piej rzecz ująć, wal­ki zbroj­nej i du­cha wo­jen­ne­go. Wraz z ro­dzeń­stwem – bo­gi­nia­mi po­ro­du Eile­ithy­ią i mło­do­ści Hebe, sta­no­wią od­zwier­cie­dle­nie po­cząt­ku, roz­kwi­tu i kre­su ży­cia. Kres ten przyj­mu­je czę­sto for­mę śmier­ci gwał­tow­nej na polu wal­ki lub od ran od­nie­sio­nych w boju.
#starozytnosc #grecja #historia #ciekawostkihistoryczne

7

Muzułmańscy żołnierze 13. Dywizji Górskiej Waffen SS Handschar (Chorwacja) czytają broszurę autorstwa Wielkiego Muftiego Jerozolimy, Haj Amin al-Husseiniego, pt: "Islam i żydostwo"
#jfe #ciekawostkihistoryczne

8

Rozbudowaną SS, z krajowymi "filiami" w kazdym z podbitych krajów Zachodu, Himmler uważał za jeden z filarów Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Chciał doprowadzić do utworzenia nowego państwa germańskiego, które miało nosić nazwę Burgundii i obejmować obszary Holandii, Belgii oraz pólnocno-wschodniej Francji. Rządy sprawowałoby w nim wyłącznie SS, z godnie z kodeksem praw obowiązującym w tej organizacji. Nowe państwo zostało pomyślane, jako bufor chroniący "właściwe" Niemcy przed obcą inwazją. Zasadniczym celem Himmlera było utworzenie wspólnoty SS wśród przedstawicieli rasy nordyckiej, oraz zapobiegnięcie przyszłym konfliktom zbrojnym miedzy germańskimi nacjami.

Z myślą o tym Himmler zorganizował we wrześniu 1940 roku we Flandrii lokalnej republiki niemieckiej Allgemeine SS. Dwa miesiące później przyłączyło się do niej holenderskie Nederlandsche-SS, a w maju 1941 roku sformowano w Norwegii Norges-SS. Członkowie tych organizacji mogli posługiwać się rodzimymi językami i przestrzegać własnych obyczajów, podlegając jurysdykcji miejscowych, nastawionych proniemiecko przywódców politycznych. Jednakże jesienią 1942 roku wszystkie formacje podporządkowano nowej Germanische SS, podlegającej bezpośrednio Himmlerowi. Po powołaniu do istnienia w kwietniu 1943 roku duńsko-niemieckiego Korpset, Germanische SS liczyła ogółem 9000 członków. W czasie wojny jej głównym zadaniem było wspomaganie lokalnych oddziałów politycznych w zwalczaniu partyzantki oraz ruchów antynazistowskich.

Poza regularnymi formacjami Germanische SS, Allgemeine SS zorganizowała własne bataliony germańskie na tych obszarach Rzeszy, gdzie znalazło się wielu robotników sprowadzonych z krajów nordyckich. Pod koniec 1942 roku ich liczba wynosiła kilkaset tysięcy. Siedem takich oddziałów powstało w dzielnicach przemysłowych w Berlinie, Brunszwiku, Dreźnie, Dusseldorfie, Hamburgu, Stuttgarcie i Norymberdze. Służba była dobrowolna i bezpłatna, odbywała się po godzinach lub w weekendy.

Na zdjęciu Himmler mianuje Jonasa Lie szefem Germanische SS w Norwegii (Norske SS) w maju 1941 roku. W latach 1941-1945 Lie stał też na czele kolaboracyjnego norweskiego Departamentu Policji.
#jfe #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa

5

Skok na koniu do basenu wypełnionego wodą, USA 4 lipca 1905 roku.

Tego typu zawody były bardzo popularne na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Skok oceniano na podstawie rozbryzgu wody, im mniejszy rozbryzg tym większą liczbę punktów otrzymywał zawodnik. Podczas skoku skoczek nie mógł rozdzielać się z koniem. Szybko zakazano tej dość nietypowej rozrywki. Wszystko przez wiele drastycznych wypadków gdzie ofiarami najczęściej były konie.
#usa #fotohistoria #ciekawostkihistoryczne

6

18 letnia Marilyn Monroe zatrudniona w zakładzie obronnym II WŚ. Pracowała tam przez rok, od kwietnia 1944 do sierpnia 1945, 10h dziennie, za 20 dolarów tygodniowo.
#ciekawostkihistoryczne #jfe

8