Kiedy słyszę polski, reaguję jak na rosyjski. Artykuł Ukrainki w Gazecie Wyborczejkresy.pl

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina napisała na łamach Gazety Wyborczej, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego przestała odczuwać „ciepłe emocje” wobec Polski. Stwierdziła też, że gdy słyszy język polski, reaguje „podobnie jak na rosyjski”.

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina opublikowała na łamach „Gazety Wyborczej” tekst poświęcony pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim. Autorka, przedstawiana jako filozofka, publicystka i działaczka feministyczna kierująca projektem naukowo-medialnym „Gender w Detalach”, obarcza Polskę odpowiedzialnością za kryzys w stosunkach między oboma państwami.

Zlubina napisała, że Polska, nie odnawiając pomników UPA, miała naruszyć umowę o ochronie miejsc pamięci i pochówków ofiar wojen oraz represji politycznych z 1994 roku. Wskazała również na protesty rolnicze i wysypywanie ukraińskiego zboża na tory, które – jak stwierdziła – „wywołało już poważny niepokój”.

Autorka oskarżyła polskie władze o wykorzystywanie nastrojów antyukraińskich w polityce. „Przekraczając granice rozsądku (…) budzą w nas pamięć historyczną” – napisała.

Zlubina podkreśliła, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego zmieniło się jej nastawienie do Polski.

„Moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej” – napisała na łamach „Gazety Wyborczej”.

W tekście autorka odniosła się także do rzezi wołyńskiej. Stwierdziła, że nie zamierza usprawiedliwiać swoich rodaków, ale jednocześnie podważyła liczbę 100 tys. polskich ofiar i napisała, że „każda strona miała swoje powody do działania”.

Zlubina stwierdziła również, że Polska domaga się przeprosin od Ukrainy, ale sama także powinna przeprosić Ukraińców. W tym kontekście napisała o „20 tysiącach Ukraińców zabitych przez Armię Krajową”.

W zakończeniu tekstu publicystka postawiła pytanie dotyczące polskiego podejścia do Ukrainy i Rosji.

„Co jest dla was lepsze na dawnych Kresach Wschodnich: Ukraina z pomnikami UPA i bez żadnych współczesnych roszczeń wobec Polski czy Rosja, która, jak uważa całkiem sporo Polaków, niedawno zabiła waszego prezydenta i znaczną część elity politycznej?” – napisała.

http://kresy.pl/wydarzenia/kiedy-slysze-polski-reaguje-jak-na-rosyjski-artykul-ukrainki-w-gazecie-wyborczej/

#upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo

10

Ukraiński IPN: w Hucie Pieniackiej mordował „oddział niemieckiej policji”, a mieszkańcy „zginęli tragicznie”. Polski IPN odpowiadakresy.pl

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (Український інститут національної пам’яті) opublikował komunikat dotyczący rozpoczęcia prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej. Polski IPN zwrócił uwagę, że w ukraińskiej informacji pominięto udział ukraińskich formacji w masakrze polskiej ludności cywilnej.

Jak informowaliśmy wcześniej, 8 czerwca w Hucie Pieniackiej ruszyły prace poszukiwawcze prowadzone przez specjalistów Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ich celem jest odnalezienie i udokumentowanie zbiorowych mogił ofiar zbrodni dokonanej 28 lutego 1944 roku.

W komunikacie Ukraińskiego IPN napisano, że 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka „padła ofiarą zbrojnego ataku”. Stwierdzono także, że „według źródeł archiwalnych, ataku na wieś dokonał oddział niemieckiej policji”, „znaczna część mieszkańców Huty Pieniackiej zginęła tragicznie, a sama wieś została spalona”.

Polski IPN ocenił, że taki opis zrzuca odpowiedzialność za zbrodnię na bliżej nieokreślony „oddział niemieckiej policji”. Według Instytutu pomija to ustalenia historyków i prokuratorów, którzy wskazują, że pacyfikacji dokonał przede wszystkim 4. Galicyjski Ochotniczy Pułk Policyjny SS, powiązany z 14 Dywizją SS „Galizien” i złożony z ukraińskich ochotników.

IPN zwrócił również uwagę, że ukraiński komunikat nie wspomina o udziale w masakrze oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów. Według relacji świadków miały one współuczestniczyć w otoczeniu miejscowości, identyfikowaniu mieszkańców oraz przeprowadzeniu mordu.

Instytut ocenił, że treść komunikatu wpisuje się w narrację części ukraińskich historyków, którzy zaprzeczają udziałowi Ukraińców w masakrze w Hucie Pieniackiej. Według IPN tezy te opierane są m.in. na twierdzeniach Jewhena Pobihuszczego, oficera SS i UPA.

Polski IPN skrytykował także określenie, że „znaczna część mieszkańców zginęła tragicznie”. W ocenie Instytutu jest to nieuzasadnione złagodzenie opisu wydarzeń. Huta Pieniacka nie była miejscem bliżej nieokreślonej tragedii wojennej, lecz miejscem masowego mordu na ludności cywilnej.

PN przypomniał, że mieszkańców mordowano w sposób planowy i brutalny. Część ofiar zginęła w płomieniach w zabudowaniach gospodarczych lub domach. Ofiarami byli przede wszystkim polscy cywile, w tym kobiety, dzieci oraz osoby starsze.

Liczbę zamordowanych w Hucie Pieniackiej szacuje się od 850 do 1100 osób. Według IPN dokładna liczba ofiar zostanie ustalona po przeprowadzeniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Do tej pory udało się ustalić personalia 634 ofiar.

„Pamięć o ofiarach zaczyna się od nazwania sprawców!” – podkreślił Instytut Pamięci Narodowej.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-ipn-w-hucie-pieniackiej-mordowal-oddzial-niemieckiej-policji-a-mieszkancy-zgineli-tragicznie-polski-ipn-odpowiada/

#banderowcy #ludobojstwo #mordercy #upadlina #upa #ipn

15

Była rzeczniczka Zełenskiego: decyzje o UPA były „popisami PR-owymi”, „boi się końca wojny”kresy.pl

Była rzecznik prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Julia Mendel skrytykowała jego ostatnie decyzje. Chodzi o ponowny pochówek członków OUN na Ukrainie oraz nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy „Bohaterów UPA”.

Mendel odniosła się do sprawy w niedzielnym wpisie w mediach społecznościowych. Oceniła, że oba działania były kolejnymi „popisami PR-owymi” Zełenskiego, które „pogrążyły kraj jeszcze głębiej w otchłani świadomości narodowej”.

Według byłej rzeczniczki ukraińskiego prezydenta decyzje te poważnie zaszkodziły relacjom z Polską, ponieważ Polacy jednoznacznie kojarzą OUN i UPA z działaniami ludobójczymi. Mendel stwierdziła, że sprawa dodała „nieprzyjemny posmak” do i tak już niejednoznacznego oraz kontrowersyjnego obrazu ukraińskich władz, a jednocześnie nie przyniosła żadnego pozytywnego efektu wyborczego.

„Mogę zagwarantować, że dla Zełenskiego ukraińskie historyczne organizacje ultraradykalne i konkretne nazwiska nie znaczą praktycznie nic” — napisała Mendel.

Jak oceniła, ktoś z otoczenia prezydenta Ukrainy przedstawił mu te pomysły jako skuteczne działania PR-owe, które miały przynieść społeczną aprobatę. „W dzisiejszym politycznym otoczeniu jest wielu ludzi o wąskich nacjonalistycznych horyzontach” — stwierdziła.

Mendel przekonywała, że dla większości Ukraińców historyczne spory wokół OUN, UPA, Stepana Bandery czy Andrija Melnyka nie mają większego znaczenia.

„To, co Kijowowi udało się osiągnąć, to zniszczenie relacji z Warszawą przez ten powierzchowny i całkowicie niepotrzebny krok” — napisała.

W ocenie Mendel Zełenski nie ma już niemal doradców zdolnych do przygotowania strategii politycznej, która jednoczyłaby społeczeństwo. Podkreśliła, że Ukraina „nigdy nie była zasadniczo nacjonalistyczna”, czego dowodem miał być wynik Zełenskiego w wyborach prezydenckich w 2019 roku, gdy uzyskał 73 proc. głosów.

„Dlatego boi się zakończenia wojny — nie ma nic do zaoferowania w jej miejsce. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, których wciąż może skutecznie używać, aby utrzymać się przy władzy” — oceniła była rzeczniczka prezydenta Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/byla-rzeczniczka-zelenskiego-decyzje-o-upa-byly-popisami-pr-owymi-boi-sie-konca-wojny/

#zelenski #upa #ukraina

13

Były lider Prawego Sektora: Polacy na Ukrainie byli okupantami, a Ukraińcy mieli prawo ich zabijaćkresy.pl

Dmytro Jarosz, były lider Prawego Sektora, zwrócił się do Polaków. Napisał, że Polacy „na ukraińskiej ziemi” byli okupantami, a Ukraińcy mieli „absolutne prawo” niszczyć najeźdźców i agresorów.

Dmytro Jarosz, dowódca Ukraińskiej Ochotniczej Armii i były lider środowisk nacjonalistycznych, opublikował apel do Polaków. W przytoczonym wystąpieniu odniósł się do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Jarosz przekonywał, że Ukraińcy bronią dziś nie tylko własnego państwa, lecz także Polski i Europy przed Rosją. „My, Ukraińcy, jesteśmy tarczą Polski i całej Europy. Bez nas różne wcielenia moskiewskiego imperium przetoczyłyby się przez was w ciągu kilku tygodni” – napisał.

W dalszej części apelu Jarosz wezwał Polaków i polskie władze, aby nie koncentrowali się na przeszłości. Jego zdaniem odrzucenie takiego podejścia ma być warunkiem przyszłości relacji między narodami. „Po raz kolejny wzywam naród polski i jego przywódców, aby nie żyli przeszłością. Dajcie szansę przyszłości” – stwierdził.

Jarosz ostrzegł również, że brak takiej zmiany miałby doprowadzić Polaków do utraty znaczenia historycznego i własnej tożsamości. „Bo jeśli tego nie zrobicie, zejdziecie ze sceny historii i przestaniecie być dumnymi Polakami, stając się zamiast tego beznarodową resztką bez własnej tożsamości” – napisał.

Jarosz twierdzi, że Polacy powinni przyjąć, iż na „ukraińskiej ziemi” byli okupantami, których porównał do współczesnych Rosjan. „Wzywam was, abyście przyjęli, że na naszej ukraińskiej ziemi byliście okupantami — tak jak Rosjanie są dzisiaj. A my, Ukraińcy, mieliśmy i nadal mamy absolutne prawo niszczyć najeźdźców i agresorów na naszej danej przez Boga ziemi” – oświadczył.

Jarosz od lat związany jest z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym. W czerwcu 1994 roku był jednym z założycieli paramilitarnej organizacji „Tryzub” im. Stepana Bandery. W kolejnych latach pełnił funkcje kierownicze w jej strukturach, a w 2007 roku formalnie objął stanowisko przewodniczącego Centralnego Prowodu tej organizacji.

W listopadzie 2013 roku Jarosz był jednym z inicjatorów powołania Prawego Sektora, organizacji skupiającej środowiska nacjonalistyczne. Współtworzył także Samoobronę Majdanu i zyskał rozpoznawalność dzięki hasłom „narodowej rewolucji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/byly-lider-prawego-sektora-polacy-na-ukrainie-byli-okupantami-a-ukraincy-mieli-prawo-ich-zabijac/

#upadlina #upa #ludobojstwo #mordercy #banderowcy

10

#polska #antypolonizm #ludobojstwo #upa #polska2050 #koalicjaobywatelska

Według wiceministra Andrzeja Szeptyckiego z Polski 2050 UPA "to byli tacy trochę ukraińscy Żołnierze Niezłomni". Czy da się jeszcze jakieś dno przebić w antypolonizmie?

20

Swołocz, która uciekła zostanie wykorzystana do sabotowania i dręczenia Polaków w taki czy inny sposób...

Mówiłem to od samego początku, za czasów kiedy na Lurku leciały bany na 100 lat od ukrofilskich [a może to były UPAdlińskie chochoły? Kto wie...] modków. Zmienia się etap mądrości to i widły coraz bardziej wychodzą z cienia.

Zdjęcie

#Polska

----------------------------------------------

#upadlina

#upa

#uon

#bandera

#upadliniecwpolsce

#upadlincy

18

Banderaki w formie... ich z tego gówna nie da się wyciągnąć, wyleczyć...

DENAZYFIKACJA na 100% GO GO PUTIN!

Zdjęcie

#upadlina

#bandera

#uon

#upa

#ukraina

10

#ukraina #upa #nazizm

Wszyscy wypierali pomimo, że było widać od początku.

6

Wieść się rozchodzi, ale mleko już rozlane.

Zdjęcie

#polska #zelenski #upa #ukraina

13

13

Kiedy zwykły kabel wprowadza taka konkurencję to co zrobi "kandydat niezależny"?

#upa #Ukraina

Macie coś w tej sprawie?

12

Mastercard był partnerem festiwalu „Książkowy Kraj” w Kijowie, gdzie na jednym ze stoisk prezentowano publikacje wydawnictwa RAINSHOUSE, w tym materiały z mapami obejmującymi Chełm i Przemyśl w granicach Ukrainy.

#upa #banderowcy

15

UPA zamordowała 600 osób, ofiary nabijano na pale. Masakra w Janowej Doliniekresy.pl

W nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, w Wielki Piątek, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) wraz z miejscową ludnością dokonała brutalnego ataku na Janową Dolinę – osiedle robotnicze przy kopalni bazaltu na Wołyniu, zamieszkane przez ok. 3000 osób, głównie Polaków.

Napad przeprowadzono z dużym rozmachem. Napad poprzedzały ulotki zapowiadające zbrodnię: „Dla Lachów zrobimy pieczenie”, w które jednak nikt nie wierzył. Do miejscowości dotarło też ostrzeżenie o zaplanowanym na Wielki Piątek ataku wraz z zapowiedzią, że „Wielkanoc będzie czerwona od polskiej krwi”.

Kolejnej nocy wieś została otoczona, spalono most i zablokowano tor kolejowy. W ataku uczestniczyły sotnie UPA „Jaremy” i „Szauli”, dowodzone przez Iwana Łytwyńczuka „Dubowego”. Oddziałom UPA towarzyszyli mieszkańcy okolicznych ukraińskich wsi (w tym duża grupa osób ze Złaźnego). Grzegorz Motyka uważa, że rozkaz ataku mógł wyjść od samego Dmytra Klaczkiwskiego.

Napadowi towarzyszyły ogromne okrucieństwa: ludzie ginęli od kul, siekier, noży i w płomieniach. Do domów wrzucano granaty i butelki samozapalające. Według relacji świadków dzieci nadziewano na pale albo rozbijano o ściany, a polscy ranni i chorzy zostali spaleni żywcem w szpitalu (Ukraińców wcześniej wyniesiono).

„Pamiętam małe dzieci nadziane na pale na Alei Spacerowej. Całe rodziny z nożami w plecach leżące w krzakach, spalone moje koleżanki” – wspominała na przykład Janina Pietrasiewicz-Chudy. Łucja Arczyńska mówiła z kolei: „Z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek w nocy obudziły mnie krzyki i olbrzymi blask pożaru domów oraz nawoływania Ukraińców. […] Ojciec mój, gdy spostrzegł, co się dzieje, pobiegł naprzeciwko budzić sąsiadów, a mama z bratem, lat 10, dobiegła do nas do lasu. Gdy ojciec wyszedł z domu, Ukrainiec był tuż przy drzwiach, napadł go, postrzelił i spalił żywcem w ogródku obok wejścia do domu. Sąsiedzi, których ojciec [miał] budzić, byli ukryci w piwnicy i tam spłonęli – [nazywali się] Zakaszewscy”.

Polacy nie posiadali zorganizowanej samoobrony – broń miała jedynie niewielka grupa cywilów oraz niemiecki garnizon, który zareagował dopiero, gdy upowcy podeszli pod jego pozycje. Po kilku godzinach UPA wycofała się, pozostawiając zgliszcza i setki ciał. Szacuje się, że zginęło ok. 600 osób. Spłonęło ponad 100 domów. Ocaleni mieszkańcy zostali wywiezieni przez Niemców do Kostopola.

Dziś wieś nosi nazwę Bazaltowe. W miejscowości znajduje się upamiętnienie UPA z narracją o „akcji bojowej” przeciw „polsko-niemieckim okupantom Wołynia”.

Zbrodnia była częścią ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

http://kresy.pl/kresopedia/upa-zamordowala-600-osob-ofiary-nabijano-na-pale-23-kwietnia-1943-roku-doszlo-do-masakry-w-janowej-dolinie/

#Polska #wolyn #upa #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

19

Ewa Zajączkowska

Haniebne❗ Ambasador Ukrainy w Polsce oznajmił, że NIE uważa za zbrodniarza Romana Szuchewycza, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu❗

🚨 Wcześniej ambasador Bodnar groził nam odwetem, jeśli wprowadzimy ustawę penalizującą banderyzm, a hasło "Wołyń, pamiętamy" uznał za... prowokację.

"Nie uważam go za zbrodniarza, bez względu na to, że jego oddziały dokonywały zbrodni" - powiedział wprost ambasador Wasyl Bodnar w polskich mediach o Szuczewyczu i jego ukraińskich oddziałach ON-UPA, szerząc kłamstwo wołyńskie i propagując banderowską narrację. Reakcja polskiego MSZ? Żałosna cisza. Nie ma noty protestacyjnej, nie ma wezwania ambasadora, nie ma nic. Brak stanowczego sprzeciwu ze strony naszych władz pokazuje jak nisko upadliśmy.

W normalnym państwie rządzonym przez ludzi dbających o interesy i godność własnego narodu za wybielanie takiego zbrodniarza i relatywizowanie ludobójstwa reakcja byłaby miażdżąca. Szczególnie, że to nie są pierwsze tego typu skandaliczne wypowiedzi Bodnara. Myślę, że w odpowiedzi powinniśmy teraz w trybie pilnym uchwalić projekt ustawy zakazujący propagowania banderyzmu w Polsce i wysłać go ze specjalną dedykacją do ukraińskiej ambasady.

Banderyzm musi być wreszcie zrównany w Polsce z innymi zbrodniczymi ideologiami, jak nazizm i komunizm. Nie może być w Polsce miejsca na zakłamywanie historii i szerzenie antypolskiej propagandy. Albo zaczniemy się szanować, albo nikt nas nie będzie szanował. Dość plucia na polskie ofiary ludobójstwa! 🇵🇱

Zdjęcie

http://www.facebook.com/photo?fbid=1506409697515285&set=a.647274536762143

#banderowcy #upa #ludobojstwo #wolyn #mordercy #upadlina

19

Ukraina kolejny raz wybiela ludobójcę i hitlerowskiego kolaboranta Romana Szuchewycza! W rocznicę jego śmierci.

Gdy kości polskich ofiar Wołynia bieleją pośród pól, ich mordercom stawia się pomniki i organizuje się uroczystości ku ich chwale. Ukraińska propaganda wskazuje nawet, że głoszenie prawdy na temat zbrodniczej przeszłości dowódcy UPA Romana Szuchewycza to… sowiecka propaganda.

Na Ukrainie odbyły się uroczystości upamiętniające Romana Szuchewycza, głównodowodzącego Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wydarzenie zorganizowano 5 marca w 76. rocznicę jego śmierci. Szuchewycz uznawany jest za jednego z przywódców struktur odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich podczas II wojny światowej.

Centralne obchody odbyły się w miejscowości Biłohorszcza pod Lwowem. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa oraz mieszkańcy regionu. Podczas uroczystości głos zabrał pierwszy zastępca szefa Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Andrij Hodyk. W swoim wystąpieniu mówił o konieczności dalszego upamiętniania postaci Szuchewycza oraz budowy jego pomnika w centralnej części miasta. Jak stwierdził, kolejne rocznice powinny być obchodzone przy odrestaurowanym muzeum i „godnym pomniku głównodowodzącego UPA”. Podobne wydarzenia odbyły się także w innych miastach.

Równocześnie w ukraińskiej przestrzeni medialnej pojawiają się próby podważania zarzutów dotyczących działalności dowódcy UPA. Portal Espreso opublikował materiał, w którym twierdzi, że oskarżenia o współpracę z nazistami czy udział w zbrodniach mają być efektem „sowieckiej propagandy”.

Jednocześnie sam artykuł przypomina, że od czerwca 1941 roku Roman Szuchewycz był zastępcą dowódcy batalionu „Nachtigall”, jednej z formacji wojskowych podporządkowanych Wehrmachtowi. Autor publikacji przedstawia jednak tę współpracę jako działanie pragmatyczne, które miało służyć szkoleniu przyszłych kadr armii ukraińskiej.

Postać Szuchewycza pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych w historii Ukrainy. Bandera tworzył polityczne podwaliny, ale to Szuchewycz był wykonawcą masowego mordu na ludności polskiej.⁩ #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski #banderowcy #bandera #oun #upa #polska #polacy

19

Spalona wieś, zamordowani mieszkańcy. Puźniki 1945kresy.pl

Zbrodnia w Puźnikach była jednym z masowych mordów dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na polskiej ludności cywilnej w Małopolsce Wschodniej po zakończeniu działań frontowych II wojny światowej. Do ataku doszło w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku.

Puźniki były wsią położoną w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego. Zbrodni dokonały sotnie podporządkowane kureniowi dowodzonemu przez Petra Chamczuka „Bystrego”.

Samoobronę zlikwidowali Sowieci

Przed wojną Puźniki były niemal w całości zamieszkane przez Polaków. W latach 1943–1944, w obawie przed narastającą falą mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, mieszkańcy zorganizowali samoobronę opartą na strukturach Armii Krajowej. Po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej latem 1944 roku dowódca samoobrony został aresztowany, część mężczyzn wcielono do Wojska Polskiego, a ludność – na polecenie władz sowieckich – zmuszono do zdania posiadanej broni.

Na kilka dni przed atakiem UPA doszło do masowych mordów Polaków w sąsiednich miejscowościach Barysz i Zalesie, co dodatkowo potęgowało atmosferę zagrożenia.

Atak na Puźniki nastąpił w chwili zmiany nocnych wart. Oddziały UPA otoczyły wieś i rozpoczęły mordowanie ludności cywilnej przy użyciu broni palnej, siekier, bagnetów i noży, jednocześnie podpalając zabudowania. Najwięcej ofiar zginęło w tzw. rowie Borkowskiego, gdzie ukrywały się kobiety i dzieci. Próby obrony miały charakter chaotyczny i okazały się nieskuteczne. Nad ranem napastnicy wycofali się z miejscowości.

Liczba ofiar nie została jednoznacznie ustalona. W zależności od źródeł zamordowano od około 50 do nawet 120–130 Polaków. Zginęły głównie kobiety, dzieci i osoby starsze. Wieś została w znacznej części spalona, a ocaleni mieszkańcy wkrótce opuścili Puźniki, które ostatecznie przestały istnieć.

Wiosną 2025 roku w miejscu zbrodni przeprowadzono prace ekshumacyjne prowadzone przez polsko-ukraiński zespół badaczy. Wydobyto szczątki co najmniej 42 osób, w tym dzieci i kobiet, oraz liczne przedmioty osobiste. Trwające badania genetyczne mają umożliwić identyfikację ofiar i precyzyjne ustalenie skali zbrodni.

Usunąć „zajmańców”

Koncepcja usunięcia tzw. „zajmańców”, czyli Polaków i Żydów, z Wołynia oraz Małopolski Wschodniej pojawiła się w środowiskach ukraińskich nacjonalistów już we wczesnych latach 20. XX wieku. Najpierw w kręgach Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, a następnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dojrzewała idea budowy państwa ukraińskiego poprzez radykalne „oczyszczenie” spornych terytoriów.

Ideologiczne podstawy takiego myślenia stworzyły poglądy Dmytra Doncowa oraz Mychajły Kołodzińskiego. Zakładały one powstanie silnego, monoetnicznego państwa ukraińskiego, w którym nie było miejsca dla innych narodów. Masowa eksterminacja Żydów w okupowanej przez III Rzeszę Europie od 1942 roku utwierdziła nacjonalistów w przekonaniu, że eliminacja całych grup ludności jest możliwa do przeprowadzenia w warunkach wojny.

W 1940 roku OUN rozpadła się na dwa rywalizujące nurty – skupiony wokół Andrija Melnyka oraz kierowany przez Stepana Banderę. To frakcja banderowska wysunęła postulat rozwiązania kwestii przynależności Wołynia i Małopolski Wschodniej poprzez masową eksterminację polskiej ludności. W lutym 1943 roku, podczas III Konferencji OUN-B, zapadła decyzja o utworzeniu Ukraińskiej Powstańczej Armii. W krótkim czasie jej struktury wzmocniło kilka tysięcy uzbrojonych funkcjonariuszy Ukraińskiej Policji Pomocniczej, którzy zdezerterowali z niemieckiej służby.

Rzeź ludności polskiej rozpoczęła się w lutym 1943 roku, a kulminację osiągnęła latem tegoż roku. Napady trwały do 1945 roku. Ataki miały charakter planowy, często przeprowadzane były z udziałem miejscowej ludności ukraińskiej, a ofiary ginęły w sposób wyjątkowo brutalny – od kul, siekier, wideł i innych narzędzi gospodarskich. Jak podaje IPN, w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali od 80 tys. do 120 tys. Polaków.

http://kresy.pl/kresopedia/spalona-wies-zamordowani-mieszkancy-puzniki-1945/

#wolyn #Polska #upa #banderyzm #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #historia

13