Ministerstwo forsuje kuriozalną regulację. Chodzi o wyposażenie polskich sądówdorzeczy.pl

Od czego by tu zacząć reformę polskiego wymiaru sprawiedliwości...

Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by w salach sądowych obowiązkowo była umieszczana flaga Unii Europejskiej.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by na salach sądowych w całej Polsce, umieszczane były obok godła Rzeczypospolitej Polskiej i polskiej flagi była umieszczana także flaga Unii Europejskiej. Wymóg ten nie będzie obowiązkowy jedynie wtedy, kiedy pomieszczenia będą zbyt małe na dodatkowy element wnętrza.

Jak informuje portal prawo.pl, zmiana dotyczyć ma to posiedzeń jawnych, jak i rozpraw. Resort chce w ten sposób podkreślić sprawowanie wymiaru sprawiedliwości i wydawanie wyroków w imieniu RP oraz "unaocznić", że polskie sądy orzekają także w oparciu o prawo Unii Europejskiej.

Cały artykuł:

http://dorzeczy.pl/opinie/857104/flaga-ue-przymusowo-w-salach-polskich-sadow-konfederacja-reaguje.html

#polityka #ue #zurek

16

Polacy cieszą się, że już PiS nie rządził a Polacy są w Unii i mogą jechać na szparagi, tymczasem...businessinsider.com.pl

Rządy PoPisu świetnie spisują się, żeby Polska dalej była gównem, którym jest dzięki grazynkom i januszom, dla których ważniejszy jest uśmiechnięty pan w garniturze w tvn lub Rydzyk w radiu:

http://businessinsider.com.pl/finanse/fundusze/polske-omijaja-miliardy-z-kluczowego-programu-ue-cos-nam-sie-rozjechalo/9zkxqxy

Zero inwestycji w zaawansowane technologie, zero chęci na rozwój Polski. Marzeniem tego bantustanu jest to, żeby u nas była woda w kranie. Więcej nie potrzeba. Tak właśnie czerpiemy korzyści z UE jak w artykule powyżej.

#ue #polska #pispojednozlo #gospodarka

5

W końcu jakiś pozytywny news w temacie Chat Control. Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) odrzuciła projekt przedłużenia tzw. Chat Control 1.0 (poniżej screen z wynikami głosowania). Niestety to jeszcze nie koniec, pozostało jeszcze głosowanie plenarne w PE.

PS. Gruba mela na ryj Kamińskiemu, Wąsikowi i Śmiszkowi za popieranie tego syfu.

Zdjęcie

#chatcontrol #ue #eu #unia #uniaeuropejska

16

Podobno Jadwiga Wiśniewska [1] (europosłanka PiSu) walczy, żeby przedłużyć [2] obowiązywanie tzw. Chat Control 1.0 [3][4] ("tymczasowej" zgody unii na skanowanie elektronicznej korespondencji przez bigtechy).

Głosowanie nad przedłużeniem Chat Control 1.0 ma się odbyć w najbliższą środę.

Zdjęcie

[1] http://en.wikipedia.org/wiki/Jadwiga_Wi%C5%9Bniewska

[2] http://digitalcourage.social/@echo_pbreyer/116119256928189485

[3] http://tuta.com/blog/voluntary-scanning-google-microsoft

[4] http://edri.org/our-work/open-letter-we-say-no-to-big-tech-mass-snooping-on-our-messages/

#internet #prywatnosc #chatcontrol #ue #eu #unia #uniaeuropejska

15

Gdzie się podziali ekoaktywiści, gdy naprawdę ich potrzeba?youtu.be

W tym vlogu o hipokryzji środowisk ekoaktywistycznych oraz obojętności wobec nadciągającego zagrożenia dla naszej planety.

http://youtu.be/-DMBHgSscBk

#ekologia #globalneocieplenie #ue #uniaeuropejska #klimat

7

Mój wpis sprzed 4 lat. Teraz w kontekście afery pdf elit - Epsteina wygląda dużo bardziej groteskowo.

"Dzieła sztuki w parlamencie europejskim autorka tych "dzieł" to Lena Cronqvist. Elity Unii Europejskiej nie ograniczą się już tylko do bzdurnych praw i kontroli nad krajami członkowskimi, ale sięgaja już po satanizm, pedofilię i kanibalizm.

#uniaeuropejska #ue #parlamenteuropejski #pedofilia #polityka"

#epstein

14

Kolejne zaostrzenie unijnej polityki klimatycznej. 90 proc. redukcji emisji do 2040 rokukresy.pl

Parlament Europejski zatwierdził nowy, wiążący cel klimatyczny zakładający ograniczenie emisji CO₂ o 90 proc. do 2040 roku. Decyzja oznacza dalsze zaostrzenie polityki klimatycznej UE, obejmujące transport, budownictwo i kolejne koszty dla państw członkowskich.

We wtorek Parlament Europejski opowiedział się za wprowadzeniem nowego celu klimatycznego na 2040 rok, zakładającego redukcję emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej o 90 proc. względem poziomu z 1990 roku. Rezolucję poparło 413 europosłów, przeciw było 226, a 12 wstrzymało się od głosu. Przyjęcie dokumentu oznacza dalsze zaostrzenie unijnej polityki klimatycznej w perspektywie najbliższych kilkunastu lat.

Nowy cel ma charakter wiążący i stanowi kolejny etap realizacji strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. Aby regulacje weszły w życie, konieczna jest jeszcze formalna zgoda państw członkowskich w Radzie UE. Wstępne porozumienie zostało już osiągnięte, jednak kraje zgodziły się na nie pod warunkiem uzyskania większej elastyczności w sposobach realizacji redukcji emisji.

Jednym z takich rozwiązań jest dopuszczenie wykorzystywania międzynarodowych kredytów węglowych. Od 2036 roku do 5 punktów procentowych wymaganej redukcji emisji będzie mogło pochodzić z projektów realizowanych poza UE. Oznacza to, że część zobowiązań klimatycznych Unia będzie mogła realizować poprzez finansowanie tzw. zielonych inwestycji w państwach trzecich.

Europosłowie zgodzili się także na możliwość kompensowania emisji poprzez tzw. trwałe pochłanianie dwutlenku węgla, m.in. z wykorzystaniem lasów. Rozwiązanie to ma pozwolić na równoważenie emisji w sektorach, w których redukcja uznawana jest za szczególnie trudną lub kosztowną.

http://kresy.pl/wydarzenia/kolejne-zaostrzenie-unijnej-polityki-klimatycznej-90-proc-redukcji-emisji-do-2040-roku/

#klimatyzm #lewackiespierdolenie #co2 #ue

10

Mapa ingerencji Rosji w wybory w państwach europejskich.

A nie... sory pomyłka, to jednak mapa ingerencji unii.

Zdjęcie

źródło: http://judiciary.house.gov/sites/evo-subsites/republicans-judiciary.house.gov/files/2026-02/THE-FOREIGN-CENSORSHIP-THREAT-PART-II-2-3-26.pdf (strona 106)

#ue #unia #uniaeuropejska #europa

12

KARA ZA WYTARCIE BUTÓW SZMATĄ - KO chce kar za znieważenie flagi UE. Grzywny i więzienie w nowym projekcie ustawykresy.pl

Zdjęcie

Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy wprowadzający ochronę prawną symboli Unii Europejskiej. Za naruszenie powagi unijnej flagi przewidziano grzywny, a za jej niszczenie także karę pozbawienia wolności.

Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy przewidujący objęcie ochroną prawną symboli Unii Europejskiej, w tym unijnej flagi. O pracach nad projektem poinformował nieoficjalnie dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. Za naruszenie powagi symbolu UE ma grozić grzywna do 5 tysięcy złotych, natomiast za jego niszczenie rozważana jest także kara pozbawienia wolności.

Według informacji przekazywanych przez RMF FM, w klubie KO zapadła decyzja o powrocie do podobnych rozwiązań, które były już procedowane w 2019 roku przez nieistniejącą obecnie partię Nowoczesna. Tym razem projekt ma zostać zmodyfikowany. Jak relacjonuje jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej, „chcemy objąć symbol UE ochroną prawną, ale nie zamierzamy tego zrównywać z flagą Polską”. Dodał, że „w świetle prawa międzynarodowego symbole państwowe podlegają ochronie prawnej, ale Unia Europejska nie ma osobowości prawnej państwa”.

Projekt ustawy „O symbolach Unii Europejskiej i ich ochronie” przewiduje sankcje za publiczne używanie symboli UE w sposób rażąco niezgodny z ustawą, w tym komercyjnie lub reklamowo, jeśli narusza to ich powagę. W takich przypadkach grozić ma grzywna do 5000 złotych albo nagana. Za umyślne przeszkadzanie w należytym eksponowaniu symboli UE podczas uroczystości przewidziano grzywnę do 2000 złotych albo naganę.

Autorzy projektu rozważają także wprowadzenie kar za publiczne znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie symboli UE, analogicznych do sankcji dotyczących symboli państw obcych. W takim przypadku możliwe byłoby ograniczenie wolności lub kara pozbawienia wolności do roku.

Jak podkreśla rozmówca RMF FM z Koalicji Obywatelskiej, „widzieliśmy, co działo się w przeszłości”, wskazując na głośne przypadki publicznego obrażania i niszczenia unijnej flagi. „W świetle prawa pozostają bezkarni. To musi się zmienić” — stwierdził.

http://kresy.pl/wydarzenia/ko-chce-kar-za-zniewazenie-flagi-ue-grzywny-i-wiezienie-w-nowym-projekcie-ustawy/

#szmata #ue #usmiechnietapolska #ko #folksdojcze #prawo

17

#ue #uniaeuropejska

Mamy dyktaturę w UE - szury znowu miały rację?

18

#ue

Osoby bałwańskie z penisami

Zdjęcie

17

Orbán: nie będzie potrzeby opuszczenia przez Unii Europejskiej, bo sama się rozpadniekresy.pl

Podczas konferencji prasowej w Budapeszcie premier Viktor Orbán ogłosił, że widzi koniec liberalnego porządku światowego i nadejście „ery narodów”, którą wiąże z prezydenturą Donalda Trumpa. Szef węgierskiego rządu zapowiedział również brak finansowego wsparcia dla Ukrainy, sprzeciw wobec unijnej polityki migracyjnej oraz obronę suwerennej polityki energetycznej Węgier.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Budapeszcie premier Węgier Viktor Orbán ocenił, że rok 2025 był momentem przesilenia w polityce międzynarodowej i wiązał tę zmianę z objęciem urzędu przez prezydenta USA Donalda Trumpa. „Rok 2025 był bardzo burzliwy i wszyscy widzieli, że pewna epoka w polityce międzynarodowej dobiegła końca. Inauguracja Donalda Trumpa była ostatnim ciosem dla starej ery” — rozpoczął swoją konferencję prasową premier Orbán. Dodał, że „poprzednia era to liberalny porządek światowy ze swoimi starymi zasadami, które zostały teraz obalone”, a nowy czas określił jako „erę narodów”.

W odniesieniu do wojny i sytuacji energetycznej premier podkreślał konieczność trzymania Węgier z dala od bezpośrednich zagrożeń konfliktu. Wskazał, że suwerenność państwowa w coraz większym stopniu zależy od zdolności do zapewnienia samowystarczalności energetycznej. Zaznaczył, że zwycięzcami nowej epoki będą państwa, które potrafią zapewnić tanią energię, posiadając odpowiedni łańcuch dostaw, infrastrukturę oraz silne firmy energetyczne. W tym kontekście krytykował działania instytucji unijnych, wskazując, że celem Brukseli jest odcięcie Węgier od dostaw rosyjskiej ropy i gazu, a węgierski rząd broni się przed tym zarówno na drodze prawnej, jak i politycznej, licząc na zakończenie wojny i zniesienie sankcji.

Orbán odciął się od finansowania działań na Ukrainie. „Węgry nie mogą rezygnować ze swoich celów rozwoju gospodarczego. Do tego potrzebujemy pieniędzy, a mamy je, jeśli nie dajemy ich innym, więc nie dajemy naszych pieniędzy Ukrainie, więc będziemy mieli pieniądze” — powiedział Viktor Orbán. Podkreślił też, że „nie dajemy im też pożyczki, ponieważ wszyscy wiedzą, że Ukraińcy jej nie spłacą”.

Odpowiadając na pytania o politykę migracyjną, powiedział: „Węgry nie zaakceptują tego, by Bruksela mówiła nam, z kim mamy żyć. Budapeszt nie zaakceptuje, by Bruksela mówiła nam, z kim nie możemy żyć”. Zwrócił uwagę, że w innych krajach „wymiana ludności już się rozpoczęła” i że potrzeba było wiele determinacji, aby utrzymać dotychczasowy kurs mimo presji i kar ze strony instytucji unijnych. Ocenił jako absurd sytuację, w której Węgry muszą płacić milion euro dziennie za niewpuszczanie „migrantów”.

W części poświęconej Unii Europejskiej premier został zapytany o możliwość wyjścia Węgier ze Wspólnoty na wzór Wielkiej Brytanii. Wskazał, że „brytyjska decyzja była odważna, bo kraj zdecydował o przywróceniu pełnej suwerenności”, ale uznał ją za niekorzystną dla Europy Środkowej, ponieważ Londyn był sojusznikiem przeciwko siłom dążącym do federalizmu. Zastrzegł, że Węgry „nie są jednak tak dużym krajem i mocarstwem nuklearnym, by decyzja Brytyjczyków była odpowiednia” dla Budapesztu. „Może jednak nie będzie potrzeby opuszczania UE, bo sama się rozpadnie” — ocenił. Zaznaczył zarazem: „Wyobrażam sobie naszą przyszłość w Unii Europejskiej, przy prowadzeniu suwerennej polityki zagranicznej i suwerennej polityki gospodarczej”.

Rozwijając ten wątek, Orbán ocenił, że Unia może ulec dezintegracji i pogrążyć się w chaosie przywódczym, o ile nie dojdzie do restrukturyzacji, której oczekują niektóre państwa członkowskie. „Członkostwo w UE to ważna szansa, ale gdybyśmy ugrzęźli w tym jednej wspólnocie, to byśmy przepili sok. Ma sens utrzymywać jak najlepsze relacje ze wszystkimi kontynentami, w tym z Ameryką, Rosją, Chinami, światem arabskim i światem tureckim” — powiedział. Podkreślił, że „można prowadzić rozsądną politykę w Brukseli jako członek UE tylko wtedy, gdy jest się suwerennym”, a przyszłość Węgier widzi w ramach Unii Europejskiej i NATO, przy zachowaniu suwerennej polityki zagranicznej i gospodarczej.

Premier odniósł się także do sytuacji w Wenezueli, którą powiązał z nową konfiguracją geopolityczną i polityką energetyczną Stanów Zjednoczonych. „To jest nowy język, to jest język, którym świat będzie mówił w przyszłości. Szacuję, że wraz z Wenezuelą Stany Zjednoczone mogą kontrolować 40-50 procent światowych rezerw ropy naftowej, co jest siłą zdolną do znacznego wpływania na cenę energii na rynku światowym” — stwierdził. Dodał, że USA potrzebują tańszej energii dla programu ogłoszonego przez prezydenta USA i że jest to dobra wiadomość dla Węgier, ponieważ dostrzega szansę na korzystniejszą sytuację energetyczną.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-srodkowa/orban-nie-bedzie-potrzeby-opuszczenia-przez-unii-europejskiej-bo-sama-sie-rozpadnie/

#orban #wegry #ue #ukraina

7

Polexit? Braun kreśli scenariusz. „Za jakie pieniądze oddacie portfel sąsiadowi?” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

„Dobrze przygotowany Polexit” to jedyna alternatywa dla bankructwa, wywłaszczenia i utraty suwerenności – przekonuje Grzegorz Braun. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego w programie u Moniki Jaruzelskiej w mocnych słowach podsumował obecną politykę Brukseli. Opowiedział się za powrotem do modelu współpracy opartego na strefie wolnego handlu, a nie dyktacie urzędniczym.

Polityk nie gryzł się w język, diagnozując obecną sytuację Polski w strukturach europejskich jako „matnię eurokołchozową”. Według Brauna, dyskusja o opuszczeniu Unii Europejskiej nie powinna być tematem tabu, a realnym planem ratunkowym wobec procesów, które – jego zdaniem – prowadzą do degradacji polskiej gospodarki i bezpieczeństwa.

– Alternatywą jest każdy z tych procesów już wdrożonych, już przez Unię Europejską zadekretowanych, przegłosowanych, podżyrowanych przez Parlament Europejski. A to jest pakt migracyjny, a więc podmiana ludności i oczywiście islamizacja całego kontynentu, w tym Polski, centra integracji cudzoziemców – mówił Braun.

– Dalej, Zielony Ład, Mercosur. Szanowni Państwo, to jest wyrok na polskie rolnictwo. To jest wyrok na polskie górnictwo wykonywany. Jeżeli nie wrócimy do węgla, to jesteśmy bankrutami, a bankrut podlega wywłaszczeniu. I to teraz będą raty galopujące. Wywłaszczenie Polaków we własnym kraju – kontynuował.

Odrzucił narrację, jakoby polski rząd mógł skutecznie zablokować te procesy, twierdząc, że dzieją się one „z automatu”.

Jednym z postulatów wysuniętych przez polityka jest natychmiastowe zaprzestanie uiszczania składki członkowskiej do unijnego budżetu. Braun zbagatelizował ewentualne kary umowne, sugerując, że bilans zysków i strat przemawia za odcięciem finansowania Brukseli.

– Te pieniądze, które nam Unia Europejska daje… No proszę państwa, a za jakie pieniądze oddacie portfel sąsiadowi, który obieca wam, że będzie wam wypłacał kieszonkowe? Za jakie pieniądze oddacie akt własności swojego mieszkania sąsiadom, którzy obiecają, że wam lepiej od was samych to mieszkanie umeblują i będą pilnowali, żeby było bezpieczne przed włamywaczami? No nikt normalny tak nie robi – mówił.

Odpowiadając na obawy dotyczące izolacji Polski po ewentualnym Polexicie, Braun przywołał przykład Wielkiej Brytanii oraz państw należących do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA). Przekonywał, że możliwe jest zachowanie korzyści gospodarczych i swobody podróżowania (Schengen) bez podległości politycznej wobec Komisji Europejskiej.

– Jest alternatywa, to znaczy są na kontynencie europejskim państwa, które do Unii Europejskiej nie należą i wszechwładzy Reichsführerin von der Leyen nie podlegają. I to jest Norwegia, Szwajcaria, Islandia. (…) Nie należy odcinać Polski od możliwości robienia interesów na różnych kierunkach – kontynuował prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego odniósł się również do swojej aktywności w PE, wspominając głosowanie przeciwko zakazowi importu rosyjskiego gazu. Braun tłumaczył, że jego sprzeciw wynikał z dbałości o portfele Polaków, sugerując, że obecne sankcje są fikcją, która jedynie podbija ceny surowca poprzez pośredników.

– Głosowałem w Parlamencie Europejskim, jak się później okazało, jako jedyny Polak, przeciwko dekretowaniu, że na kontynencie europejskim nie będzie się kupować gazu z Rosji. Szanowni Państwo, co to znaczy? To znaczy, że głosowałem przeciwko temu, żeby Polska była skazana na kupowanie droższego gazu, rosyjskiego, zamiast tańszego, rosyjskiego. Dlaczego? Dlatego, że ten, który jest tutaj w obiegu bardzo często jest nie mniej ruski, niż by był, tylko że jest obłożony narzutami – podkreślał.

Kończąc swoją wypowiedź, Grzegorz Braun zaapelował o ochronę budżetów domowych przed polityką unijną, która jego zdaniem sztucznie zawyża koszty życia i energii. – Jak nie Polexit, to Wypieprzpol przynajmniej – podsumował ironicznie Braun.

http://nczas.info/2026/01/04/polexit-braun-kresli-scenariusz-za-jakie-pieniadze-oddacie-portfel-sasiadowi-video/

#Braun #polexit #ue #eurokolchoz #Polska

13

Ceny energii pójdą ostro w górę, to będzie dramat!pch24.pl

Ceny energii będą drożeć, to więcej niż pewne. Polski biznes już ma potężne problemy, a te będą tylko narastać. Europejskie założenia transformacji energetycznej oznaczają dla naszego kraju regularną katastrofę. Mówił o tym w rozmowie z PCh24.pl dr inż. Mirosław Gajer z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, ekspert Fundacji Wolność i Własność.

Jak plasują się ceny energii w Polsce na tle innych krajów?

Są naprawdę wysokie – w zasadzie należą do jednych z najwyższych. Gospodarstwa domowe tak tego nie odczuwają, bo są chronione przez rząd; przedsiębiorcy są jednak w tragicznej sytuacji. Właściciele piekarni, cukierni, małej gastronomii czy nawet niewielkich warsztatów albo punktów usługowych mają ogromne problemy. Płacą za energię elektryczną trzy, nawet cztery razy więcej niż w gospodarstwie domowym. Mali przedsiębiorcy coraz częściej tego nie wytrzymują – ich biznesy znikają w oczach.

Dlaczego jest aż tak źle?

Kluczową rolę odgrywa podatek ETS – Emission Trading System. Obecnie do każdej tony spalonego węgla trzeba dopłacić aż 87 euro. Ceny pozwoleń na emisję CO2 cały czas wzrastają. Początkowo nie wyglądało to tak źle – pozwolenia kosztowały dosłownie kilka euro. Kilka lat temu cena zaczęła gwałtownie rosnąć. W pewnym momencie przebiła nawet 100 euro; później nastąpiła korekta, ale wracamy teraz do trendu wzrostowego. To zgodne z zamierzeniami całej polityki energetycznej Unii Europejskiej – liczba pozwoleń wypuszczonych na rynek ma być coraz mniejsza, a to oznacza, że cena musi iść w górę. W ten sposób zmusza się takie kraje, jak Polska, do odejścia od spalania węgla.

Jeżeli nie węgiel, to w praktyce – co?

Tu jest pies pogrzebany. Nie jesteśmy Norwegią, która pozyskuje 90 proc. energii elektrycznej z wody. Norwegowie zostali obdarowani przez Stwórcę górami, lodowcami i bogatą siecią rzeczną. Jest ich zresztą tylko kilka milionów, mogą więc czerpać ze źródeł odnawialnych. Duży udział hydroenergii ma też Szwajcaria, nieźle jest w Austrii. W Polsce tak się nie da. Nie mamy odpowiednio wielkich rzek, nasz kraj jest w większości nizinny. Hydroenergia u nas się nie sprawdzi. Tymczasem żadną realną alternatywą nie jest ani fotowoltaika, ani energetyka wiatrowa.

Dlaczego? Fotowoltaika staje się coraz bardziej popularna.

Nie da się w ten sposób zastąpić węgla. Fotowoltaika w naszych warunkach jest sezonowa. Większa produkcja jest w okresie od równonocy wiosennej do równonocy jesiennej, czyli od marca do września. Od listopada do stycznia o fotowoltaice można z kolei w ogóle zapomnieć. Przykładowo w grudniu wkład fotowoltaiki do miksu energetycznego wynosi poniżej 2 procent. Z tej perspektywy fotowoltaika nie ma po prostu żadnego znaczenia.

Skąd mamy dziś energię?

Można to łatwo sprawdzić na stronie operatora Polskich Sieci Energetycznych, pse.pl. Obecne zapotrzebowanie to około 24 gigawatów. Elektrownie cieplne generują około 20 gigawatów. To przede wszystkim elektrownie węglowe; bloki gazowo-parowe opalane gazem ziemnym generują około 5 gigawatów. Z węgla mamy zatem 15 gigawatów. To w większości stare elektrownie budowane jeszcze w czasach Edwarda Gierka, a częściowo nawet wcześniej, bo za Gomułki. Problem polega na tym, że zgodnie z planem te elektrownie mają być systematycznie likwidowane, bo tego wymaga od nas Unia Europejska. Przykładowo do 1 stycznia mają zostać zamknięte dwa bloki w elektrowni Dolna Odra, a kolejne dwa do końca sierpnia przyszłego roku.

To skąd będziemy brać energię?

To jest dobre pytanie. System elektroenergetyczny musi być cały czas w stanie równowagi mocy. Trzeba generować tyle mocy, ile żądają odbiorcy. Jeżeli generujemy za mało, konieczne staje się ogłoszenie tak zwanych stopni zasilania. Wtedy duzi odbiorcy energii o mocy przyłączeniowej powyżej 300 kW muszą dokonać redukcji poboru mocy. Jeżeli tego nie zrobią, grożą im kary finansowe. W skrajnym przypadku ogłasza się tak zwane 20 stopni zasilania. Wówczas operator może wyłączyć dosłownie każdego, żeby ratować system elektroenergetyczny przed rozpadem.

Rozpadem? Co to znaczy?

Jeżeli generowanej mocy jest zbyt mało w stosunku do potrzeb odbiorców, to zaczyna spadać częstotliwość. Rosną wartości przepływów na połączenia transgraniczne. Sąsiedzi mogą się w takiej sytuacji od nas odciąć, a wtedy nasz system pada. Rozsypuje się jak domek z kart. Poszczególne generatory wypadną z pracy – i dochodzi do blackoutu. Coś takiego zdarzyło się w Hiszpanii 28 kwietnia 2025 roku. Pamiętam z dzieciństwa ogłaszane 20 stopni zasilania, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. To było na przełomie lat 70. i 80., kiedy występował spory deficyt mocy w naszym systemie elektroenergetycznym. Rozwiązało go dopiero wybudowanie nowej elektrowni, która dała dodatkowe 12 bloków energetycznych o mocy 360 megawatów każdy.

Co w takim razie dzisiaj? Wspominał Pan o Norwegii czy Szwajcarii, ale czegoś takiego oczywiście nie zrobimy. Są jednak inne kraje o nieco podobniejszej geografii, na przykład Niemcy. Można byłoby zakładać, że jest w Europie jakiś konkretny pomysł, jak ogarnąć w przypadku Polski czy RFN odejście od węgla. Nie jest tak?

Fotowoltaika w Niemczech też się nie sprawdza – daje im w sumie 14 procent miksu energetycznego w skali roku, u nas to jest 9 procent. Co ciekawe, Niemcy mają o wiele więcej fotowoltaiki niż my, ale to się wcale nie przekłada na jej procentowy udział w całości miksu. To wynika ze specyfiki pracy instalacji fotowoltaicznych, która jest okresowa, tak jak mówiłem wcześniej. Dlatego Niemcy faktycznie bazują ciągle na węglu. Na ternie byłego NRD działa szereg kopalń odkrywkowych. W Hambach pod Kolonią znajduje się największa kopalnia odkrywkowa w całej Europie. Z drugiej strony, Niemcy mają też dużo bloków gazowo-parowych, inaczej niż my. Ja nie potrafię sobie wyobrazić odejścia od węgla w Polsce. Tymczasem losy elektrowni są niepewne. Na przykład Turów: elektrowni cofnięto tam decyzję środowiskową i teoretycznie może pracować jedynie do końca 2026 roku.

Jednak Unia Europejska postanowiła niedawno, że do 2040 roku kraje członkowskie obniżą emisję CO2 aż o 90 proc. względem poziomu z 1990 roku. To tylko 15 lat, poprzeczka jest zawieszona zatem bardzo wysoko.

Moim zdaniem to są całkowicie nierealistyczne założenia. Przeczą prawom fizyki. Chyba, że zrezygnujemy z produkcji przemysłowej, rolnictwa i transportu – wtedy się uda! W normalnych warunkach – nie. Norwegowie mogą czerpać sobie 90 proc. energii elektrycznej z wody, uzupełniając to wiatrem i biomasą. W ich przypadku można zrezygnować z emitowania CO2. Nam to się jednak nie uda.

Mówiliśmy o fotowoltaice, ale co z energią wiatrową? Wiatraków powstaje coraz więcej – bo wieje przecież często także zimą, kiedy słońca nie ma.

Roczny wkład ze źródeł wiatrowych wynosi w miksie energii 15 procent. To lepiej niż w przypadku fotowoltaiki i w Polsce jest jeszcze potencjał do wzrostu. Problem w tym, że ten potencjał nie jest nieograniczony. Dobre tereny pod energetykę wiatrową występują jedynie na wybrzeżu i na Suwalszczyźnie. Nieco gorsze, choć jeszcze dość zdatne, w pasie pomiędzy Poznaniem a Warszawą. W pozostałych częściach kraju montowanie wiatraków jest dalece mniej sensowne. Wiatrak na Dolnym Śląsku czy na Lubelszczyźnie nie wyprodukuje tyle energii, co wiatrak nad morzem. Dostępność korzystnych lokalizacji będzie się szybko zmniejszać. Szacuję, że z wiatru możemy czerpać maksymalnie 25 proc. energii w całym miksie.

Energia wiatrowa jest pewniejsza od słonecznej?

Nie do końca. Energia kinetyczna wiatru zależy od trzeciej potęgi jego prędkości. To jest silna zależność. Dwukrotne zwiększenie prędkości wiatru to aż ośmiokrotne zwiększenie mocy wiatraków. Przez większość czasu – około 300 dni w roku – wiatraki w Polsce pracują dość słabo, dają kilkanaście, a często nawet mniej niż 10 procent mocy, którą mogłyby generować przy pełnej sile obrotów. Lepiej jest tylko wtedy, kiedy zrywają się silne wiatry. Wtedy wiatrak generuje 70-80 proc. dostępnej mu mocy. Tak jest jednak średnio przez 40-60 dni w roku, co zmienia się też w zależności od roku. Przykładowo w grudniu 2025 roku z wiatrem jest dość słabo. Czasem przychodzi też flauta, kiedy po prostu w ogóle nie wieje. Tymczasem żeby wiatrak się w ogóle kręcił, jest potrzebna pewna prędkość minimalna. W listopadzie ubiegłego roku wystąpiła bardzo długa flauta. W Niemczech jest nawet osobne słowo: „Dunkelflaute”, „ciemna flauta”, kiedy przez wiele kolejnych dni wiatraki praktycznie w ogóle nie pracują. Wiatraki nie są zatem pewnym źródłem energii.

Jaki zatem polskie władze mają pomysł na sprostanie unijnym wymogom?

Nie wiem – chyba nie mają żadnego. W Krajowym Planie dla Energii i Klimatu przedstawia się kompletnie nierealistyczne scenariusze. Rządzący przyjmują, że po roku 2035 nie będzie w ogóle energii z węgla. Teoretycznie ma go zastąpić gaz ziemny, ale głównym źródłem mają stać się fotowoltaika, wiatraki lądowe oraz wiatraki morskie. Z opisanych wyżej przyczyn to się jednak w praktyce nie sprawdzi – dochodzimy do ściany, założenia rozbijają się o prawa fizyki.

Władze liczą zatem na to, że Unia Europejska blefuje i węgiel będzie dalej dostępny?

Póki pracują jeszcze stare elektrownie węglowe, jesteśmy bezpieczni. Do 2028 roku pracę ma jednak zakończyć w sumie około 40 działających bloków w takich elektrowniach. Od 2030 roku rusza likwidacja elektrowni w Bełchatowie, która jest absolutnie kluczowa dla naszego systemu elektro-energetycznego. Zakłada się, że po 2030 roku deficyt energetyczny może wynosić nawet 10 gigawatów. To absolutna katastrofa, niewyobrażalna ilość mocy. Żeby jakoś to zbilansować, trzeba byłoby dosłownie wyłączyć pół Polski. Teoretycznie węgiel można byłoby zastąpić gazem; tu są podejmowane jakieś działania, w niektórych elektrowniach buduje się bloki gazowe. To jednak wciąż zdecydowanie zbyt mało w stosunku do potrzeb. Obserwujemy systematyczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Co kilka lat bity jest kolejny rekord. Ostatni padł w styczniu 2024 roku – to było prawie 29 gigawatów. Wystarczy solidny mróz w styczniu 2026 roku i ten rekord zostanie pobity – ludzie mają dużo pomp ciepła, dogrzewają się piecykami elektrycznymi i tak dalej. Jeżeli zapotrzebowanie przekroczy 30 gigawatów, to już dzisiaj trudno byłoby to zbilansować. Trzeba byłoby ogłosić stopnie zasilania, żeby zredukować pobór mocy. W ostateczności ogłosić 20 stopni zasilania i po prostu wyłączyć niektórych odbiorców. Trzeba pamiętać, że to się wiąże z dużymi kosztami, bo jeżeli zostaną przerwane procesy produkcyjne, to niektóre urządzenia mogą się już nie nadawać do dalszego użytku.

Ceny energii będą zatem chyba tylko rosnąć?

Oczywiście. Polski biznes ma już dziś duże problemy i będzie coraz gorzej. Wzrost cen energii jest więcej niż pewny. Wiele zależy oczywiście od tempa zmian narzucanych przez Unię Europejską. Spodziewam się jednak, że solidna zima w najbliższych latach – najpóźniej w roku 2029 – doprowadzi do poważnego głodu energetycznego, kiedy energii będzie po prostu brakować. Pamiętam, że w dzieciństwie musiałem odrabiać zadania domowe przy świeczkach, a później przy lampie naftowej, bo ogłaszano 20 stopni i odłączano odbiorców od prądu. Mam jeszcze tamtą lampę naftową, jest przedwojenna. Może mi się jeszcze przyda.

http://pch24.pl/ceny-energii-pojda-ostro-w-gore-to-bedzie-dramat/

#lewactwo #ue #energia #oze #spierdolenie

17

#heheszki #polska #polityka #ue

Barszcz się zagotował... a nie czekaj.

Wkurzony przedsiębiorca do polityka.

------------------------------------------

http://youtube.com/shorts/76ldfTUbaPI

------------------------------------------

10

#ue #ruskapropaganda #bekazlewactwa

Uwaga Lurcy. Teraz mówienie o korupcji oligarchów na upadlinie to "ruska propaganda". Jak będziecie taką szerzyć to traficie na listę "niegrzecznych chłopców". Ale to lista brukselskich prosiąt a nie Mikołaja.

W poniedziałek, 15 grudnia, Unia Europejska rozszerzyła sankcje wymierzone w działania destabilizujące UE i jej partnerów, dodając do listy dwa podmioty prawne i 12 osób fizycznych. Wśród osób objętych sankcjami znajduje się była ukraińska prezenterka telewizyjna Diana Panczenko.

W uzasadnieniu sankcji, Panczenko jest opisywana jako dziennikarka i propagandystka ukraińskiego pochodzenia, która tworzy i rozpowszechnia narracje antyukraińskie, prorosyjskie i anty-NATO.

16

Brukselscy złodzieje. Europejska Prokuratura zidentyfikowała oszustwa w UE na kwotę 51 miliardów euronczas.info

Po czterech i pół roku Europejska Prokuratura Generalna doliczyła się potencjalnych oszustw na kwotę blisko 51 miliardów euro. Ta olbrzymia kwota rodzi pytania o rzeczywistą skalę defraudacji, charakter oszustw – zwłaszcza w zakresie transgranicznego podatku VAT – oraz o samo funkcjonowanie instytucji europejskich.

Media zadają sobie pytanie, czy chodzi tu o powszechną korupcję w Komisji Europejskiej czy też wady strukturalne? Prokuratura Europejska (EPPO) to niezależny od instytucji unijnych organ, którego zadaniem jest ochrona interesów finansowych Unii. Jej powołanie przyjęto w 2017 roku po czterech latach negocjacji i rozpoczęła działanie pod koniec 2020 roku.

Uczestniczą w niej przedstawiciele 24 z 27 państw członkowskich, z wyjątkiem Danii i Irlandii oraz Węgier. Jurysdykcja Prokuratury Europejskiej dotyczy oszustw w obszarze funduszy UE przekraczających 10 000 euro oraz transgranicznych oszustw związanych z podatkiem VAT przekraczających 10 milionów euro.

Obecnie prowadzi ona 3300 dochodzeń na łączną kwotę 51 mld euro. Niektóre pojedyncze przypadki oszustw dotyczą ogromnych sum. Na przykład, sprawa dotycząca kilkunastu państw członkowskich, a dotycząca sprzętu elektronicznego o dużej wartości została ujawniona w 2024 r. i opiewa na 2,9 mld euro z podatku VAT. W czerwcu 2025 r. przeprowadzono w porcie w Pireusie w Grecji, operację „Calypso”, która ujawniła oszustwa na łączną kwotę 700 mln euro dotyczące 2500 chińskich kontenerów (250 mln euro cła i 450 mln euro podatku VAT.).

Po stronie wydatkowania, nadużycia finansowe koncentrują się przede wszystkim w funduszach strukturalnych, Wspólnej Polityce Rolnej i zamówieniach publicznych. Istnieją również programy zarządzane bezpośrednio przez Komisję za pośrednictwem agencji wykonawczych, takie jak programy badań naukowych i program Erasmus. Oszustwa związane z wydatkami stanowią jednak mniejszość i dotyczą głównie programów zarządzanych przez państwa członkowskie. Korupcja stanowi około 3% przypadków. Najpoważniejszy problem stanowi VAT. W oszustwach prowadzą tu Włochy (4,64 mld euro’, a za nimi są Niemcy (3,89 mld euro).

Najgłośniejsze są jednak przypadki korupcji. Belgijska policja i Europejska Prokuratura Generalna niedawno wróciły do sprawy Frederiki Mogherini, byłej Wysokiej Przedstawiciel UE ds. Zagranicznych w latach 2014–2019 (wykorzystanie poufnych informacji w kontekście przetargu na utworzenie akademii dyplomatycznej mającej na celu szkolenie młodych dyplomatów). Podobnie jest z Katargate, w której jednak Europejska Prokuratura Publiczna nie ma żadnej jurysdykcji, ponieważ nie były tu angażowane fundusze europejskie.

Antonio Panzeri, włoski socjalistyczny poseł do Parlamentu Europejskiego z lat 2004-2019 brał po prostu łapówki z Kataru za dostarczanie temu krajowi informacji. W sprawę zamieszani są też gracka socjalistka Eva Kaili i belgijski socjalista Marc Tarabelli. Jest jeszcze podobna sprawa lobbingu na rzecz Maroka. Sprawy te są jak się wydaje „skręcane”, a „winna” okazuje się zbyt dociekliwa policja Belgii.

http://nczas.info/2025/12/10/brukselscy-zlodzieje-europejska-prokuratura-zidentyfikowala-oszustwa-w-ue-na-kwote-51-miliardow-euro/

#ue #zlodzieje

14