Jeżeli UE nie lubi X to jaki problem w 2025 roku, stworzyć własną platformę identyczną jak X?

Taki problem, że mało kto by jej używał, przy poziomie cenzury jaką narzuca UE. Dlatego X tak szybko wyrósł na największe niezależne medium świata.

Albo UE pójdzie po rozum do głowy, szybko zakończy cenzurę i zrówna poziom wolności słowa minimum do poziomu USA, albo niedługo to Elon Musk i Mark Zuckenberg będą mieli największą władze w kreowaniu opinii społecznej w Europie 🤷

Emanuel Macron znów miał przebłysk - powiedział coś w stylu, że to dziennikarze są od tego, żeby prostować dezinformację (za pomocą debaty), a nie instytucje publiczne (za pomocą cenzury)

PS AfD, RN, Frp, ReformUK... to nie jest "skrajna prawica". To klasyczna prawica reakcyjna. Po prostu poziom reakcyjności stał się adekwatny do poziomu błędów lewicy i starej prawicy.

#przemysleniazdupy #media #uniaeuropejska

8

Umowa z Mercosur oznacza olbrzymi przemyt narkotyków do Europy!

Już dziś morskie transporty żywności z Ameryki Południowej do Europy służą do przemytu narkotyków. Po podpisaniu umowy z Mercosur staniemy się eldorado dla karteli narkotykowych. W jednym transporcie da się ukryć kilka ton kokainy!

Brytyjski dziennik „The Telegraph”, powołując się na źródła wywiadowcze, ujawnił, że kartele wykorzystują statki załadowane chorym i martwym bydłem do przemytu ogromnych ilości kokainy trafiającej ostatecznie na europejski rynek.

Według informacji pochodzących z Centrum Analiz i Operacji Morskich ds. Narkotyków, w portach kontrolowanych przez gangi w Brazylii oraz w kolumbijskiej Cartagenie na zdezelowane jednostki ładuje się jednorazowo nawet 10 tys. krów. Statki płyną przez Karaiby, gdzie przejmują kokainę z mniejszych jednostek. Ładunki o wartości sięgającej 450 mln funtów są ukrywane w silosach zbożowych i improwizowanych skrytkach na pokładzie.

Służby graniczne rzadko decydują się na przejęcie takich statków. Zarządzanie tysiącami zwierząt, fatalne warunki sanitarne i intensywny odór tworzą koszmar logistyczny. Psy tropiące są bezużyteczne, a koszt pełnej kontroli bez precyzyjnych danych jest ogromny. Przemytnicy doskonale o tym wiedzą i cynicznie to wykorzystują.

Oficjalnym celem rejsów są porty w Libanie lub Egipcie, gdzie przepisy sanitarne są mniej rygorystyczne. Po drodze narkotyki przeznaczone dla Antwerpii i Rotterdamu trafiają na pontony wyposażone w GPS i w ten sposób są wprowadzane do Belgii i Holandii. Skuteczność tej metody jest porażająca. Przez ostatnie 18 lat w Europie zatrzymano tylko jeden statek z bydłem przewożący kokainę, choć według szacunków, co tydzień z Ameryki Południowej wypływa co najmniej jedna podejrzana jednostka.

24 stycznia 2023 roku hiszpańska policja przechwyciła statek Orion V płynący z Kolumbii do Libanu. Na jego pokładzie znaleziono 4,5 tony kokainy. Podczas interwencji funkcjonariusze brodzili w gnoju. Ten przykład pokazuje, o jakiej skali problemu mówimy.W tym kontekście umowa handlowa z Mercosur nie jest abstrakcyjną debatą o taryfach. To realne ryzyko zwiększenia skali przemytu narkotyków do Europy pod przykrywką handlu żywnością. Jeżeli transportów żywnościowych będzie więcej, to i ładunki będą mogły być mniejsze, więc mniej wykrywalne. To tylko kolejny powód do zatrzymania umowy z Mercosur! Zatrzymajmy to, zanim koszty poniosą nasze społeczeństwa. #politka #politycy #politykazagraniczna #politykamiedzynarodowa #uniaeuropejska #mercosur

16

Nie będzie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku!? Komisja Europejska zmienia kurs o 360 stopni! 🤦🏼‍♂️

Obowiązkowe floty firmowe złożone z meleksów 🤦🏼‍♂️ Unia jest zaplątana we własne bzdurne pomysły polityki klimatycznej, która w całości powinna zostać wywalona do kosza. Nie da się pudrować trupa!

90 procent redukcji zamiast zakazu, nowy system presji na producentów i państwa.

Komisja tylko pozornie wycofała się z pełnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Zamiast normy zeroemisyjnej wprowadzono obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 procent względem poziomu referencyjnego.

Limit ma dotyczyć średniej floty producenta, co pozwala sprzedawać część aut spalinowych obok elektrycznych. Dopuszczono również hybrydy plug in oraz pojazdy elektryczne z małymi silnikami spalinowymi jako wydłużaczami zasięgu. Kluczowy jest jednak warunek. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane poprzez stosowanie produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz uwzględnianie udziału biopaliw i wodorowych paliw syntetycznych.. Emisje mają być kompensowane, a brak pełnego rozliczenia oznacza wysokie kary finansowe. Według Komisji w 2035 roku auta selektryczne mają stanowić 70 procent sprzedaży. Dziś jest to 15 procent, co pokazuje, że plany Komisji są wciąż nierealne.

Proponowanych rozwiązań, często bardzo skomplikowanych jest dużo, dużo więcej. Równolegle promowana jest nowa kategoria małych samochodów elektrycznych. Każdy taki pojazd do 4,2 metra długości będzie liczony jako 1,3 auta przy wyliczaniu średnich emisji floty. Warunkiem ma być produkcja w Europie, przy czym definicja tego pojęcia zostanie dopiero ustalona w przyszłym akcie prawnym.

Czy takie „Meleksy” coś zmienią? Wątpię. Propozycje trafiły do Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie mogą zostać jeszcze zaostrzone. Całość można podsumować jako obrót o 360 stopni. Dla zwykłego człowieka nie wiele to zmieni, ale dla niemieckiej gospodarki już tak.

#zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska #politka #policja #politykazagraniczna #politykaspoleczna #polexit #polska

9

United, we'll fail. Divided, we'll fall. We're fucked, but you're makin' it worse.


http://youtu.be/9sZ5xTY8OMY

swoją drogą jesteśmy w tej unii tak zajebiście zjednoczeni, że wykluczają nas nawet na głupich obrazkach przeznaczonych dla politycznych analfabetów xD

#uniaeuropejska #polexit #polityka #muzyka

8

dobry mason co nie tostuje xD widać, że jest jakiś głęboki rozłam w masonerii

#uniaeuropejska #elonmusk

8

Pierwszy mandat w warszawskiej Strefie Czystego Transportu!

Straż miejska nałożyła pierwszy mandat na kierowcę, który czterokrotnie w tym roku wjechał do obszaru objętego ograniczeniami. Strefa obejmuje znaczną część Śródmieścia, a także fragmenty Woli, Żoliborza, Mokotowa oraz rejony Pragi. Wjazd nie jest fizycznie kontrolowany, nie ma szlabanów ani punktów weryfikacji, dlatego odpowiedzialność została przerzucona bezpośrednio na kierowców.

Przepisy dopuszczają wjazd pod warunkiem spełniania norm emisji Euro, co w praktyce oznacza wykluczenie aut benzynowych sprzed 1997 roku i diesli sprzed 2005 roku. Za naruszenie zakazu grozi do 500 zł mandatu. Oznacza to, że jeśli nie stać cię na nowe auto, to zapłacisz ekstra.

W Polsce bezmyślnie kopiowany jest model z państw zachodnich, lecz zupełnie nieprzystający do realiów. Takie regulacje tworzone są w państwach o wielokrotnie wyższym poziomie zamożności, podczas gdy w Polsce duża część obywateli porusza się samochodami starszymi, bo zwyczajnie nie stać ich na nowsze. Wiek przeciętnego auta w naszym kraju to 14 lat. Efekty wprowadzenia SCT są łatwe do przewidzenia. Ruch samochodowy w sercu aglomeracji stanie się de facto dobrem elit dysponujących drogimi autami nowszej generacji.

To element szerszego pomysłu na demotoryzację Polski. Odgórne zakazy, eliminacja rynku wtórnego (dopłaty do elektryków za złomowanie sprawnych aut), sztuczne wypychanie starszych aut z przestrzeni publicznej idealnie wpisują się w interes producentów motoryzacyjnych, a cały proces jest osłaniany narracją klimatyczną. Właśnie dlatego potrzebna jest presja społeczna i sprzeciw wobec absurdów polityki klimatycznej. Żaden Polak na tym nie wyjdzie dobrze.

#zielonaenergia #uniaeuropejska #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

19

jest takie powiedzenie: "słuchaj xyz to będziesz zimą w trampkach chodził"

podobnie tu: słuchaj unijnych klimatystów to będziesz marzł w zimie

#klimatyzm #uniaeuropejska

19

Niemcy z najtańszym, Polska – najdroższym prądem w UE!

Komu służy unijna polityka klimatyczna!?

Bundestag uchwalił pakiet zmian obniżający podatki od energii, ograniczający koszty magazynowania gazu i tnący subsydia dla OZE. Efekt jest prosty: 600 tys. firm, rolnicy, leśnicy i setki tysięcy małych przedsiębiorstw otrzymają realne obniżki rachunków. Według szacunków przeciętny Niemiec zapłaci o 159 euro mniej za energię elektryczną i o 188 euro mniej za gaz. Berlin traktuje to jako inwestycję w konkurencyjność i ochronę miejsc pracy, bo niemiecka gospodarka – trzecia największa eksporterka na świecie – od 3 lat tkwi w recesji i przegrywa globalny wyścig z USA i Chinami.

Tymczasem Polska stoi przed odwrotną perspektywą. Średnia cena energii dla firm wynosiła w 2025 roku 0,37 dolara za kilowatogodzinę i wkrótce będzie dwukrotnie wyższa niż w Niemczech. To oznacza utratę konkurencyjności, spadek produkcji i realne ryzyko, że polski przemysł będzie kupował tańszy prąd… z niemieckiej nadwyżki. Do tego rząd wprowadza szereg podwyżek opłąt za prąd w 2026 roku. W praktyce różnica między Polską a Niemcami zostanie pogłębiona na własne życzenie naszego rządu, który zamiast bronić przedsiębiorców, realizuje unijną agendę kosztowych mechanizmów klimatycznych, podnosząc równocześnie trzy kluczowe opłaty obciążające rachunki.

Niemcy właśnie gwarantują sobie przewagę na lata, a polski rząd drenuje kieszenie obywateli. W interesie państwa polskiego jest natychmiastowe odejście od modelu, który niszczy naszą konkurencyjność, i postawienie na mechanizmy chroniące krajowy przemysł przed kosztami narzuconymi z zewnątrz. #polska #politka #politykaspoleczna #zielonaenergia #uniaeuropejska

16

Nowy podatek w Polsce. Wzrost rachunków dla milionów gospodarstw domowych. Oto pierwsze wyliczenia

Ogrzewanie domów gazem i węglem znacząco podrożeje dla milionów polskich rodzin. Przyczyną jest wprowadzenie nowego podatku od emisji CO2, który podniesie rachunki. Choć podatek ma wejść w życie, jego termin obowiązywania może zostać przesunięty. Oto szczegóły.

Prawdopodobieństwo wprowadzenia Systemu Handlu Emisjami 2 (ETS2) już w 2028 roku, a nie w 2030 roku, zgodnie z oczekiwaniami polskich polityków, znacząco wzrosło. Stało się tak, ponieważ Parlament Europejski odrzucił dalsze opóźnienie tego projektu, przyjmując swoje stanowisko negocjacyjne przed rozmowami z Radą Unii Europejskiej na temat całości unijnej polityki klimatycznej. Pierwotna propozycja Komisji Europejskiej zakładała start ETS2 w 2027 roku, jednak Rada UE przeforsowała już roczne przesunięcie na rok 2028. W rezultacie żadna kluczowa instytucja unijna nie popiera obecnie kolejnego dwuletniego odroczenia projektu. Chociaż Parlament i Rada mogą różnić się w innych kwestiach w nadchodzących negocjacjach klimatycznych, ich stanowiska w sprawie terminu ETS2 są obecnie zbieżne.

Nowy podatek, wynikający z objęcia systemem zezwoleń na emisję CO2 sektorów transportu i budownictwa, dotknie miliony osób w Polsce. Analitycy ING Banku Śląskiego oszacowali dodatkowe obciążenia finansowe, zakładając cenę uprawnień na poziomie 200 zł za tonę CO2, czyli 45 euro. W przypadku paliw oznacza to 46 groszy więcej za litr benzyny E95 i 54 grosze więcej za litr oleju napędowego. W przypadku ogrzewania gazowego obciążenie to wyniesie 90 zł za MWh gazu, co stanowi znaczący dodatek do obecnej taryfy dla gospodarstw domowych wynoszącej 239 zł. Dodatkowo, tona węgla podrożeje o około 400 zł.

Wprowadzeniu ETS2 będzie towarzyszyć utworzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego. Jego celem jest umożliwienie państwom członkowskim finansowania inwestycji niskoemisyjnych w budownictwie i transporcie, ze szczególnym uwzględnieniem osób zagrożonych ubóstwem energetycznym. W Polsce nowy podatek od ogrzewania dotknie dużą część społeczeństwa. Dane Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków z 10 marca 2025 roku, oparte na 17,4 mln zarejestrowanych deklaracji źródeł ciepła, wskazują, że gaz jest najczęściej używanym paliwem do ogrzewania domów, z którego korzysta 4,9 mln gospodarstw. Ponadto, 2,9 mln użytkowników używa pieców na węgiel, drewno, pellet lub inne paliwa stałe z ręcznym podawaniem, a 1,4 mln posiada kotły na paliwo stałe z automatycznym podawaniem, co łącznie oznacza miliony osób, które odczują wprowadzenie ETS2. Mniej popularne, lecz wciąż liczne, są inne źródła: 2,6 mln użytkowników ogrzewa domy elektrycznie, 1,6 mln korzysta z kominka lub ogrzewacza na paliwo stałe, a 1 mln wykorzystuje lokalną sieć ciepłowniczą.

#uniaeuropejska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #zielonaenergia #zieloni #zielonylad

5

Allego, a właściwie akcjonariusze posiadający akcje tej firmy, cieszą się że UE wprowadzi cła zaporowe na import drobnych towarów z Chin.

Przecież ponad połowa obrotu tego ich allegro to właśnie drobne towary z Chin.

Jak można być tak krótkowzrocznym.

Że niby takie cła bardziej uderzą w aliexpress - czyli głównego konkurenta allegro. No i co z tego?

Przecież allegro też nie będzie mogło zarabiać na imporcie z Chin więc nie przejmie ani jednego klienta od aliexpress.

Obroty aliexpress spadną o 99% (pozostały 1% to firmy z Europy które przez ali sprzedają na lokalny rynek) a obroty allegro spadną o 50% i gdzie tu zysk dla allegro?

No chyba, że tylko na zasadzie radości z tego, że sąsiadowi zdechła krowa, wprawdzie nasza krowa też zdechła ale krowa sąsiada dawała więcej mleka....

Bruksela chce przyspieszyć nakładanie ceł na paczki o niskiej wartości wwożone do Unii Europejskiej, aby rozprawić się z tanim importem z Chin, który każdego roku napływa w miliardach sztuk — powiedział cytowany przez Reutersa komisarz ds. handlu Maros Sefcovic.

W 2023 r. Komisja Europejska zaproponowała zniesienie zwolnienia małych przesyłek (de minimis) z ceł na towary o wartości poniżej 150 euro (wg obecnego kursu NBP 635 zł), ale dopiero od połowy 2028 r.

W liście do ministrów finansów UE, którzy spotkali się w czwartek w Brukseli, Sefcovic zaproponował, aby próg "de minimis" został zniesiony w pierwszym kwartale 2026 r., czyli dwa lata wcześniej niż planowano.


http://businessinsider.com.pl/gospodarka/podatki/zacznijmy-sie-zegnac-z-temu-i-shein-bruksela-przyspiesza-clo-na-paczki/vl415gn

#uniaeuropejska #chiny #allegro

6

Zapytałem Groka: Jaki procent dzieci w Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Belgii to dzieci migrantów z krajów islamskich i afrykańskich?

Niemcy: Około 40% dzieci poniżej 5 lat ma tło migracyjne (2019). W dużych miastach jak Berlin czy Frankfurt, dzieci migrantów z z krajów afrykańskich/islamskich mogą stanowić nawet 30-40% ogółu, co prowadzi do zmian kulturowych i napięć społecznych.

Szwecja: wśród dzieci w dużych miastach (jak Sztokholm czy Malmö) 43% dzieci jest z tłem migracyjnym. Dzieci migrantów z krajów islamskich (Syria, Irak, Turcja) i afrykańskich (Somalia, Erytrea) stanowią ok. 20-30% ogółu dzieci. To efekt masowej migracji, która zniszczyła szwedzką homogeniczność.

Wielka Brytania: W miastach jak Birmingham, 43,5% dzieci poniżej 18 lat ma muzułmańskie tło.

Belgia: W Brukseli 60,1% dzieci poniżej 18 lat ma nieeuropejskie pochodzenie, w tym 37% afrykańskie (głównie Maroko, Kongo).

Te liczby pokazują jasno: Europa jest islamizowana, afrykanizowana na masową skalę. Musimy chronić Polskę przed tym – żadnych relokacji migrantów, masowe deportacje, wzmocnienie granic i promocja + wsparcie dla polskich rodzin wielodzietnych. Tylko tak ocalimy naszą tożsamość, której już dzisiaj zazdrości nam Europa. #migranci #migracja #unia #uniaeuropejska #politykaspoleczna #polityka

19

To kiedy w końcu będzie ten prąd za darmo? Rozumiem, że jak 100% prądu bedzie z wiatraków i paneli

#nwo #co2 #uniaeuropejska #energetyka #bekazlewactwa

18

Histeria na granicy: Polska zamyka drzwi do własnej gospodarki

W ciągu ostatnich trzech lat granica polsko-białoruska stała się symbolem rosnącego napięcia w Europie Wschodniej, gdzie polityczne prowokacje mieszają się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa. Od kryzysu migracyjnego w 2021 r., przez unijne sankcje w 2022 r., po zamknięcia granic w 2025 r. – działania Polski i Litwy, postrzegane przez Mińsk jako celowa eskalacja, prowokują coraz ostrzejsze odpowiedzi Białorusi. Najnowszy dekret prezydenta Alaksandra Łukaszenki z 31 października 2025 r., wprowadzający zakaz wjazdu ciężarówek i ciągników zarejestrowanych w Polsce i na Litwie do końca 2027 r., to kulminacja tej spirali.

Napięcia na granicy polsko-białoruskiej nasiliły się w 2021 r., gdy Białoruś oskarżono o „wojnę hybrydową” poprzez instrumentalizację migracji – ponad 40 tys. nielegalnych prób przekroczenia granicy doprowadziło do budowy muru granicznego przez Polskę w 2022 r. kosztem ok. 350 mln euro. W 2022 r., po rozpoczęciu ukraińskiego kryzysu na Ukrainie, Polska i Litwa wprowadziły restrykcje handlowe, w tym zakazy eksportu towarów podwójnego zastosowania. Unijne sankcje – 16 pakietów wprowadzonych od 2022 r. – zablokowały 70 proc. eksportu Białorusi do UE, w tym potas i drewno, powodując spadek handlu UE-Białoruś o 50 proc. w porównaniu do 2021 r. polski eksport do Białorusi spadł z 1,8 mld euro w 2022 r. do ok. 1 mld euro w 2024 r., podczas gdy import wzrósł z 1 mld do 2,36 mld euro – głównie maszyny i chemikalia – co pokazuje, jak prowokacje handlowe odbijają się na obu stronach.

W tym roku eskalacja osiągnęła szczyt – ale to efekt polskiej histerii, gdzie rząd Tuska wielokrotnie zamykał granice pod pretekstami tzw. zagrożenia, ignorując rosnące straty gospodarcze. 12 września Polska zamknęła wszystkie przejścia graniczne z Białorusią – w tym kolejowe w Małaszewiczach – w odpowiedzi na manewry Zapad-2025. Premier Tusk uzasadnił to „zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego”, ale krytycy wskazują na wzorzec: w 2023 r. zamknięto przejście w Bobrownikach pod pretekstem „hybrydowych ataków” grupy Wagnera, a w 2024 r. – kolejne z powodu „migracji”, co sparaliżowało lokalne firmy i kosztowało Polskę 200 mln euro w cłach z tranzytu. Litwa poszła w ślady: 27 października zamknęła ostatnie dwa przejścia (Medininkai i Šalčininkai) do 30 listopada, motywując to „hybrydowymi atakami” balonami z kontrabandą papierosów – incydentem, który w 2021 r. ujawnił przemyt wart 10 mln euro.

Ta histeria nie tylko eskaluje napięcia, ale bezpośrednio szkodzi Polsce. Blokada paraliżuje Nowy Jedwabny Szlak: w 2024 r. przez Małaszewicze przewieziono towary warte 25 mld euro, 90 proc. kolejowego tranzytu Chin-UE, ze wzrostem wolumenu o 10,6 proc. i wartości o 85 proc. rok do roku – generując 200 mln euro w polskich cłach.

Według ekspertów blokada tranzytu z Chin też pogłębia kryzys: miesięczne straty przekraczają 18 mln euro, z falą bankructw i utratą tysięcy miejsc pracy. Eksperci z Transport & Logistics Poland ostrzegają, że straty do końca 2025 r. sięgną 2 mld euro, a długoterminowo co najmniej 1 mld euro corocznie dla logistyki wschodniej Polski. W 2021 r. Białoruś eksportowała do Polski towary za 1,58 mld euro, a importowała za 1,06 mld euro. Sankcje i retorsje zmniejszyły to o 30 proc. do 2024 r., blokując nie tylko eksport (wartość polsko-białoruskiego handlu: ok. 1 mld euro rocznie), ale i tranzyt z Chin – kluczowy dla UE. To cios w 30 proc. polskich firm logistycznych na Wschodzie, gdzie od 2021 r. zamknięcia spowodowały zatory warte setki milionów euro rocznie, a w 2024 r. Polska straciła 200 mln euro w cłach z Małaszewicz.

Wbrew zapewnieniom, że polski eksport do Białorusi i traci na tym tylko Mińsk, jednak ostatnie dane pokazują, że traci na tym najbardziej Polska z regionami jak Podlasie i Lubelszczyzna zależnymi od logistyki w 15 proc. PKB lokalnego. Zamknięcia, choć uzasadniane obroną NATO, to prowokacja, która budzi pytania: dlaczego Warszawa sama blokuje własne interesy ekonomiczne, podsycając spiralę?

Jeśli zamknięcia granic to prowokacja – i wyraz polskiej histerii, gdzie preteksty jak „Zapad-2025” i „drony” są wykorzystywane jako powody do zamykania granic – retorsje Białorusi są ekonomiczną katastrofą, która uderza w Polskę z podwójną siłą. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. wprowadzi zakaz ruchu ciężarówek, ciągników i przyczep z polskimi i litewskimi tablicami na terytorium Białorusi do 31 grudnia 2027 r. – z wyjątkami dla tranzytu bez CMR. Skutki tej „symetrycznej odpowiedzi” na zamknięcia są niszczycielskie: litewskie stowarzyszenie Linava szacuje, że utknęło 5 tys. pojazdów, ze stratami 6 mln euro w ciągu 10-15 dni (każdy tir traci ok. 200 euro dziennie). W Polsce, gdzie 10 tys. białoruskich kierowców pracuje dla lokalnych firm i utknęło po drugiej stronie, straty są jeszcze większe – aktywa warte 60 mln euro zablokowane, z miesięcznymi stratami do 18 mln euro.

Polska histeria pogłębia ten cios – zamknięcia w 2025 r. już spowodowały, że koszty alternatywnych tras (przez Niemcy czy Łotwę) wzrosły o 30-50 proc., a PKP Cargo ostrzega o dywersji towarów na południe, tracąc dla Polski setki milionów euro rocznie. W 2022-2024 r. retorsje – np. zawieszenie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w kwietniu 2024 r. i cła na nawozy potasowe w marcu 2024 r. – spowodowały spadek polskiego eksportu do Białorusi o 20 proc., z wartości handlu spadającą z 1,8 mld euro (2022) do 1 mld euro (2024), mimo wzrostu importu do 2,36 mld euro. Powtarzane blokady pod pretekstami zamienia tymczasowe problemy w wieloletnią agonię, gdzie własne decyzje rządu Tuska kosztują gospodarkę miliardy, podczas gdy alternatywy jak Morze Czarne czy Azja Środkowa tylko podnoszą ceny i opóźnienia.

Polska, podsycając histerię antybiałoruską i zamykając granice pod pretekstami od „hybrydowych ataków” po „zagrożenia militarne”, sama wpędza się w ekonomiczną katastrofę. W ciągu trzech lat decyzje Warszawy – od muru granicznego za 350 mln euro po blokady przejść w 2025 r. kosztowały Polskę setki milionów euro. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. to odpowiedź na polską prowokację, która teraz zamienia się w agonię dla 30 proc. firm logistycznych na Wschodzie kraju, z miesięcznymi stratami 18 mln euro i widmem 2 mld euro do końca roku. Polska histeria, ignorująca własne interesy gospodarcze, paraliżuje kluczowy sektor transportu, który generuje 15 proc. PKB Podlasia i Lubelszczyzny, oraz 20 proc. unijnej pracy transportowej. Zamiast dialogu, Warszawa wybiera mury i preteksty, podsycając spiralę, która grozi nie tylko bankructwami, ale i destabilizacją regionu. Bez unijnej mediacji i natychmiastowego otwarcia przejść, Polska zapłaci najwyższą cenę za własne decyzje, ryzykując długoterminową utratę pozycji w handlu UE-Chiny i tysiące miejsc pracy. Czas na racjonalność, zanim histeria zamieni się w nieodwracalny kryzys. #polska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #uniaeuropejska

12

Miły gest Unii Europejskiej. Wprowadzono kolejne przepisy klimatyczne wzmacniający chińską konkurencję.

Unia Europejska po raz kolejny pokazuje, jak jej regulacje, zamiast chronić europejski przemysł, faktycznie wzmacniają pozycję Chin. W 2025 roku wprowadzono nowy, drastyczny limit emisji CO2 – 93,6 g/km w autach osobowych. Każdy producent przekraczający ten próg musi zapłacić 95 euro kary za każdy gram emisji ponad limit dla każdego sprzedanego auta. Szacunki mówią nawet o 15 mld euro kar w całej branży. Dla producentów z Europy i Japonii to finansowy koszmar, z którego wyjście znalazły… chińskie koncerny.

Regulacje UE dopuszczają tworzenie tzw. grup emisyjnych, w których producenci rozliczają się wspólnie. Oznacza to, że marki o wysokiej emisji mogą „podpiąć się” pod producentów aut elektrycznych, by obniżyć średni wynik. Europejski przemysł masowo wchodzi w komitywę z chińskimi koncernami sprzedającymi auta elektryczne. Mazda już skorzystała z tej furtki, łącząc się z państwowym chińskim koncernem Changan. Nissan działa w grupie z BYD, a KG Mobility (dawny SsangYong) z Xpengiem. Mercedes i Volvo współpracują ze Smartem, który również jest powiązany z chińskim kapitałem.

Najwięcej do zyskania ma BYD – chiński gigant, którego średnia emisja to zaledwie 7,4 g CO2/km, czyli ponad dziesięciokrotnie mniej niż u europejskich producentów. W praktyce oznacza to, że BYD i inne chińskie firmy mogą sprzedawać europejskim markom „czyste” emisje, inkasując za to ogromne pieniądze. To czysty zysk wynikający z unijnych przepisów.

Paradoks jest oczywisty: te same chińskie koncerny, które jeszcze rok temu zostały obłożone dodatkowymi cłami przez Brukselę (nawet do 45 proc.), teraz zarabiają na unijnym systemie kar za emisję CO2. Komisja Europejska najpierw oskarża Pekin o dumping i nieuczciwą konkurencję, a następnie tworzy mechanizm, który pozwala tym samym firmom odzyskiwać pieniądze poprzez współpracę z europejskimi producentami. Sytuacja jest tak absurdalna, że trudna do uwierzenia.

Tego typu przepisów jest wiele. To systemowa słabość unijnej polityki klimatycznej. Biurokraci w Brukseli, w pogoni za „neutralnością węglową”, zniszczyli konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i otworzyli rynek dla chińskich korporacji kontrolowanych przez totalitarne państwo. W efekcie Unia płaci karne cła, płaci za emisje, a Chiny – liczą zyski. #uniaeuropejska #zielonaenergia #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #polska

18

Dziś wchodzi nowa UMOWA HANDLOWA Z UKRAINĄ!

Olbrzymie przywileje dla ukraińskich płodów rolnych pogrążą polskich gospodarzy!

Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.

Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.

Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska

18