UE- Będziesz się myć w zimnej wodzie i będziesz szczęśliwy. 😱 🚿 🤬youtu.be

Od 2027 r. nawet 90% bojlerów może zniknąć z rynku UE - w przepisach zabrakło hafnu i cyrkonu potrzebnych do emaliowanych zbiorników.

Zdjęcie

Zapewne zastanawiasz się czy coś z tymi pierwiastkami nie tak? Absolutnie nic. To metale bezpieczne dla zdrowia, są stosowane w medycynie (implantach). Wykonywanie powłok ochronnych dla bojlerów z ich udziałem, tak jak dotychczas nikomu nie przeszkadzało.

Więc o co chodzi? Nie wiem, ale się domyślam. Hafn i cyrkon to minerały „strategiczne” i są wykorzystywane w przemyśle zbrojeniowym. A UE ostatnio szykuje się do wojny z Rosją.

Ale nie bój się, żaden brukselski urzędnik nie wybiera się na front… co do zmuszenia Ciebie aby tam wysłać tego nie można wykluczyć.

Oczywiście można robić bojlery bez udziału powłok ochronnych. Np.: z stali nierdzewnej lub miedzi – te jednak będą odpowiednio droższe. Od kilku do kilkunastu razy droższe. Ale Ciebie na to stać – tak wnioskują unijne biurwy zarabiające wielokrotność twojej pensji.

UE ma odwrotny dotyk Midasa. Czego się nie tknie zmienia się w gówno. Najwyraźniej liczy na pogrzebanie kolejnych branży gospodarki (w tym naszych rodzimych zakładów wytwórstwa). Producenci jednoznacznie alarmują ze unijne przepisy ich wytną z rynku. Przynajmniej nie wytną chińskich bojlerów. W końcu Chiny nie są związane unijną biurokracją, mają dobrze naoliwiony i funkcjonujący przemysł i eksport.

Będzie to jeden z wielu „genialnych” pomysłów UE. Zaraz po zielonym ładzie (wale), podatkach od CO2, ograniczeniu spalin w samochodach, zakazie palenia węglem, ograniczeniu użycia nawozów w rolnictwie ect.

A Ty płać i płacz.

-------------------------------------------------------

http://youtu.be/Hp3J9Kn81C8?si=u84Wx0jqykhG99E6

-------------------------------------------------------

+ bonus artykuł

-------------------------------------------------------

http://biznes.wprost.pl/gospodarka/12145897/nowe-przepisy-ue-o-wodzie-pitnej-drozsze-alternatywy-i-ryzyko-dla-producentow.html

---------------------------------------------------------

#ciekawostki #prawo #ue #uniaeuropejska #zlodzieje #hafn #bojlery #biurokracja

14

Europejski Bank Centralny: cyfrowe euro ma wejść, nawet wbrew demokracji!

Szefowa EBC Christine Lagarde nie pozostawiła złudzeń – cyfrowe euro ma nadejść, niezależnie od oporu społeczeństwa i polityków państw europejskich. Jej słowa, że demokracja spowalnia proces wdrożenia, wywołały burzę nie tylko w świecie finansów, ale przede wszystkim wśród obserwatorów debaty publicznej. Po raz pierwszy tak otwarcie padło z ust szefa EBC stwierdzenie, że problemem nie jest technologia, lecz demokracja.

Cyfrowe Euro miało wejść jeszcze w tym roku, ale prawdopodobnie nie wydarzy się to ze względu na "uciążliwą demokrację" - jak opisała do Lagarde. Swój atak na procesy demokratyczne szefowa EBC przeprowadziła podczas Czwartej Międzynarodowej Konferencji Polityki Pieniężnej Banku Finlandii. Ten sposób myślenia odsłania prawdziwą stawkę projektu centralnie emitowanej cyfrowej waluty (CBDC). Nie chodzi o wygodę płatności czy nowoczesność systemu finansowego. Cyfrowe euro może stać się fundamentem bezprecedensowego nadzoru nad obywatelami, gdzie każda transakcja będzie zapisana, a każda aktywność ekonomiczna – możliwa do przeanalizowania. Dlatego budzi opór, nawet wśród osób popierających kurs bezgotówkowosci.

Czy Parlament Europejski i państwa członkowskie pozwolą, by proces legislacyjny był traktowany jako formalność, a obywatele sprowadzeni do roli biernych użytkowników systemu? Czy my jako narodu Europy nie przyzwyczailiśmy czasem unijnych biurokratów do tego, że posłusznie wypełniamy wolę Komisji Europejskiej i jej armii urzędników, bez odpowiedniej kontroli demokratycznej? Przecież Unia Europejska nie jest demokratyczna, jest biurokratyczno-oligarchicznym tworem, w którym nawet deputowani do Parlamentu Europejskiego mają mniej do powiedzenia niż odgórnie wyznaczaniu komisarze.

Wypowiedź Lagarde działa jak sygnał alarmowy. Pokazuje, że cyfrowe euro nie jest neutralnym projektem technicznym – to polityczna decyzja o tym, kto będzie kontrolował obieg pieniądza i zakres swobody obywateli. To też pytanie o to, jak długo jeszcze pozwalać będziemy na urzędniczą dyktaturę z Brukseli. #uniaeuropejska #polska #polityka #politykamiedzynarodowa

15

WHO chce zniszczyć polską branżę tytoniową. Może dotknąć 13 tys. gospodarstw!

Światowa Organizacja Zdrowia otwarcie wypowiedziały wojnę polskiej wsi. Raport WHO z 29 sierpnia 2025 r. nie pozostawia złudzeń – chodzi o „phase out”, czyli systemowe i trwałe wygaszenie upraw tytoniu w Europie. W praktyce oznacza to zniszczenie dorobku życia tysięcy polskich rodzin.

W Polsce mamy 30 tys. plantatorów, w tym ponad 13 tys. gospodarstw, dla których tytoń jest jedynym źródłem utrzymania. Zajmują się tym przede wszystkim rolnicy z Lubelszczyzny z Podkarpacia. Rolnicy wyspecjalizowali się w uprawie tytoniu, inwestując w specjalistyczne maszyny, które nie znajdują innego zastosowania na roli. Uprawy tytoniu nie tylko dają pracę, ale też generują potężne wpływy do budżetu. W pierwszym półroczu 2025 r. eksport tytoniu i wyrobów tytoniowych osiągnął 2,3 mld euro – więcej niż eksport drobiu (1,9 mld) czy nabiału (1,5 mld). To potężna gałąź w polskim handlu rolno-spożywczym z UE.

Jeśli te uprawy zostaną zaorane, Polska straci miliardy rocznie, a całe regiony zostaną skazane na biedę i masowe bezrobocie. W raporcie WHO wpisano „ochronę zdrowia publicznego” i „ochronę rolników przed wyzyskiem koncernów” – ale prawda jest inna. To nie ochrona, lecz skazanie polskich rolników na bankructwo, a polskiej gospodarki na dramatyczny spadek konkurencyjności. Efektem będzie tylko wzrost przemytu i zalanie rynku wyrobami tytoniowymi z Azji i Afryki. Przecież ludzie nie przestaną palić tylko dlatego, że nie ma polskiego tytoniu. To popyt, a nie podaż są problemem!

To jest być albo nie być dla tysięcy rodzin i dla polskiej gospodarki. Jeśli Warszawa zgodzi się na ten plan, to podpisze wyrok na dziesiątki tysięcy polskich rodzin.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

12

Takie realia chce nam zgotować UE poprzez swoją ustawę cenzorską (DSA). W UK dobry przykład jak to działa.

Wyobraź sobie, że stajesz przed Sądem Najwyższym swojego kraju za „zbrodnię” polegającą na udostępnieniu wersetu biblijnego. 30 października taka właśnie rzeczywistość spotkała Päivi Räsänen, fińską babcię , lekarkę i parlamentarzystkę. Jej siedmioletnia gehenna rozpoczęła się w 2019 roku, kiedy zakwestionowała poparcie swojego kościoła dla Helsinki Pride i opublikowała werset biblijny na X. Ten jeden tweet wywołał 13-godzinne przesłuchanie policyjne, dwa pełne procesy, a teraz trzeci proces na podstawie fińskiego prawa o „mowie nienawiści”.


http://www.dailywire.com/news/europes-digital-speech-police-wont-stop-at-the-border

#uniaeuropejska #cenzura #usa

7

Podczas orędzia o stanie Unii Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała powołanie grupy eksperckiej, która doradzi jej w sprawie wprowadzenia obowiązku tzw. weryfikacji wieku w social mediach.

Innymi słowy Komisja Europejska ma w planach ostateczne rozwiązanie kwestii anonimowości w internecie. Dostęp do social mediów tylko z internetową kenkartą. 🙃

Zdjęcie

źródło: http://youtu.be/cVnmcB4RC-U?t=4018

#internet #socialmedia #weryfikacjawieku #wolnoscinternetu #prywatnosc #anonimowosc #uniaeuropejska #ue #eu

19

Przykład, że to nie tylko moje urojenia. Zachód przygotowuje się do wojny, której nie będzie. Straszenie Rosją jest jedynie w celu napędzenia zysków sektorowi zbrojeniowemu.

Francja najlepszym przykładem. Premier wolał wysunąć wniosek o głosowanie własnego wotum zaufania, wiedząc że przegra głosowanie. Zwariował? Nie. Po prostu wie, że znaczące cięcia socjala w obecnej sytuacji wyprowadzą ludzi na ulice w optymistycznym scenariuszu. W pesymistycznym wywołają wojnę domową. UK jest już w identycznej sytuacji. Szwecja w bardzo podobnej. Każdy normalny polityk wie, że będzie z tym potem kojarzony, więc woli ewakuację. W Norwegii też już nie ma odwrotu, bo społeczność o pochodzeniu imigracyjnym jest zbyt duża i partie polityczne muszą im robić dobrze, żeby wygrywać wybory.

http://www.rights.no/2025/06/professor-i-moderne-krigforing-borgerkrigene-kommer-til-europa-innen-fa-ar/

Fragment na zachętę:

Betz podkreśla zmiany demograficzne jako główny czynnik niestabilności. Wskazuje w szczególności na „ciągłą, w dużej mierze nielegalną, imigrację muzułmanów” i ich wyższy wskaźnik dzietności, które jego zdaniem prowadzą do „bałkanizacji” społeczeństw europejskich. Betz zauważa, że zmiany te tworzą społeczeństwa równoległe, co potencjalnie może prowadzić do gwałtownych konfliktów. Podejrzewa na przykład, że Wielka Brytania może nie stać się krajem, w którym biali Brytyjczycy staną się mniejszością, ale że nieuchronnie dojdzie do punktu, w którym pojawi się opór ze strony Brytyjczyków, którzy czują się wysiedleni przez imigrantów.

Betz nie ma wątpliwości, że przyszłe wojny na Zachodzie będą toczyć się w granicach każdego państwa. Uważa wojny domowe za znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz niż inne formy działań wojennych i wierzy, że wojny domowe prawdopodobnie zdominują kwestie militarne i strategiczne na Zachodzie w nadchodzących latach, wbrew typowemu podejściu w literaturze wojennej.


#europa #uniaeuropejska #imigracja

7

Niemcy nie zamkną w tym roku ani jednej elektrowni węglowej!

Oświadczenie Federalnej Agencji Sieci (BNetzA) pokazuje, że w 2025 roku Niemcy nie zamkną ani jednej elektrowni węglowej. Powód? Cel redukcji mocy węglowych został osiągnięty wcześniej – i to w sposób czysto księgowy, bo w praktyce udział węgla w miksie energetycznym nie maleje, lecz rośnie. W pierwszej połowie 2025 roku węgiel odpowiadał za 23,2% produkcji energii – o 2 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. Czyli „odchodzenie od węgla” w niemieckim wydaniu oznacza większe spalanie węgla.

Rzekoma transformacja energetyczna Niemiec okazuje się fikcją. Po zamknięciu elektrowni atomowych system niemiecki opiera się na dwóch filarach: odnawialnych źródłach energii oraz... węglu. OZE dają dziś dwie trzecie produkcji, ale nie gwarantują stabilności. Wystarczy kilkanaście dni bez wiatru i słońca, by kraj musiał ratować się węglem – to zjawisko Niemcy sami określają mianem Dunkelflaute. Dlatego część elektrowni nie zostanie wcale zdemontowana, lecz pozostanie w rezerwie, gotowa do włączenia w krytycznych sytuacjach. Tak wygląda prawdziwa niemiecka „zielona rewolucja”: zamykanie atomu, uzależnienie od niestabilnych OZE i powrót do węgla.

Jednocześnie niemieckie emisje rosną. Według Eurostatu to właśnie Niemcy są największym trucicielem Europy – generują ponad 720 milionów ton CO₂ rocznie. To prawie dwa razy więcej niż Polska, którą Berlin latami stawiał na cenzurowanym. Polacy słyszeli o „brudnym węglu”, o konieczności wyrzeczeń i transformacji – podczas gdy to Niemcy zostają największym hamulcowym europejskiej polityki klimatycznej.

Plany Berlina mówią o odejściu od węgla do 2038 roku, ale rzeczywistość jest brutalna: bez węgla niemiecka gospodarka nie przetrwa. To właśnie dlatego zamykane są jedynie stare, najmniej rentowne jednostki, a reszta wciąż produkuje i produkuje coraz więcej. Oficjalna narracja mówi o „sukcesach transformacji”, a praktyka – o rekordowych emisjach i powrocie do paliwa, które rzekomo miało zniknąć z mapy energetycznej Europy.

Berlin przez lata stawiał się w roli moralnego mentora Europy – pouczał innych o konieczności redukcji emisji, likwidacji elektrowni węglowych, ograniczania śladu węglowego. Polska była celem szczególnym, bo to właśnie nasz miks energetyczny opiera się w dużej mierze na węglu. Niemieccy politycy i media przez lata wskazywali na Warszawę jako przykład kraju zacofanego, trującego i hamującego transformację energetyczną. Ale prawda wygląda zupełnie inaczej.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

13

Kolejny dzień, kolejny podatek – „opłata opakowaniowa” ma wydrenować 5 mld rocznie z naszych kieszeni!

Rząd forsuje ustawę o „opłacie opakowaniowej”, która ma przynieść budżetowi miliardy złotych. Zmiany w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) likwidują dotychczasowy wybór: firmy nie będą mogły już udowodnić recyklingu na odpowiednim poziomie, by uniknąć opłaty – każdy przedsiębiorca zapłaci obowiązkową daninę, i to znacznie wyższą niż dotychczas. Nie chodzi więc ekologię, a o fiskalizm.

Według oceny skutków regulacji wpływy z nowego podatku mają wynieść ponad 513 mln zł w 2026 r., 1,27 mld zł w 2027 r., a już w 2028 r. – ponad 5 mld zł. To gigantyczne obciążenie, które bezpośrednio przełoży się na ceny podstawowych produktów: żywności, napojów, środków higienicznych czy chemii gospodarczej. Te 5 mld zł będzie pochodzić w końcu z naszych portfeli.

Eksperci ostrzegają, że ustawa nie tylko napędzi inflację, ale także zniszczy konkurencję. Obecne organizacje odzysku opakowań mają zostać zlikwidowane, a rynek przejmie państwowy monopolista – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zniknie motywacja do realnego recyklingu, a setki miejsc pracy w prywatnych firmach zostaną skasowane.

W obecnym systemie firmy osiągające wymagane poziomy recyklingu były premiowane zwolnieniem z opłat. Teraz państwo chce karać wszystkich – bez względu na faktyczne zaangażowanie w ochronę środowiska. Oczywistym następstwem tego typu działań będzie spadek poziomu recyklingu plastiku.

To nie jest reforma ekologiczna, ale fiskalna. Za rzekomą troską o planetę kryje się kolejny podatek, który podbije ceny i zniszczy polski biznes. #uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

28

☢️UKRAIŃSKIE FIRMY ROLNE PROWADZIŁY UPRAWY NA TERENACH SKAŻONYCH RADIOAKTYWNIE☢️

Prokuratura Generalna Ukrainy rozpoczęła dochodzenie wobec czterech przedsiębiorstw rolnych, które na obszarze 1800 hektarów ziem skażonych radioaktywnym pyłem w rejonie Czarnobyla prowadziły uprawy pszenicy oraz słonecznika. Produkcja trwała przez wiele lat, a faktyczne źródło zbóż było tuszowane.

👉Śledczy sformułowali zarzut działania w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Kluczowy zarzut dotyczy celowego narażania zdrowia konsumentów w celu osiągnięcia zysku. Na ten moment nie ma potwierdzonych danych wskazujących, by skażona żywność trafiła na rynki państw Unii Europejskiej.

🔔Doniesienia z Czarnobyla powinny być alarmujące również dla polskich decydentów. Jesteśmy świadkami wyrachowania, które nie wzdraga się przed narażeniem mieszkańców własnych konsumentów na bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, związane ze skażeniem radioaktywnym. To też pokaz skali korupcji na Ukrainie na szczeblu lokalnym, gdyż firmy rolne działały w porozumieniu z miejscowym wójtem oraz geodetą.

🔴Dalsze otwieranie rynków polskiego i unijnego na towary z Ukrainy należy uznać za przejaw rażącej nieodpowiedzialności władz oraz lekceważenia zdrowia obywateli. Konfederacja od ponad dwóch lat apeluje o ograniczenie importu i wzmocnienie kontroli fitosanitarnych na granicy wschodniej.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #ukraina

18

Chleb z Czarnobyla w Polsce? Decyzja rządu Tuska otwiera furtkę!m.in.

Ukraińska Prokuratura Generalna ujawniła, że 4 firmy rolne przez lata nielegalnie korzystały z 1800 hektarów skażonej ziemi w strefie czarnobylskiej. Uprawiano tam http://m.in. pszenicę, która trafiła później na rynek. Tymczasem rząd Donalda Tuska przygotował rozporządzenie, które wyłącza transporty mąki z systemu SENT, który służy do monitorowania przewozu towarów.

Oznacza to, że produkty te – dotąd monitorowane ze względu na zwiększony napływ i ryzyko nieuczciwego handlu – będą mogły wjeżdżać do Polski bez kontroli przewozowej. Wśród towarów może pojawić się także mąka, również ta czarnobylska. Projekt nowelizacji został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji i ma wejść w życie w ciągu 14 dni od ogłoszenia.

Na blisko 1800 hektarach skażonej ziemi w obwodzie żytomierskim, w strefie czarnobylskiej prowadzono nielegalne uprawy pszenicy i słonecznika. Zboże i olej trafiały na rynek, do piekarni i przetwórni, a faktyczne pochodzenie było ukrywane. W proceder zamieszane były lokalne władze i dyrektorzy spółek rolnych. Prokuratura mówi wprost o zorganizowanej grupie przestępczej, która świadomie narażała zdrowie konsumentów dla zysku. Chodzi o setki ton skażonej żywności, która mogła trafić również poza Ukrainę. W końcu dobrze pamiętamy zboże techniczne, pleśń i szkodniki w transportach z Ukrainy.

Dziś, gdy istnieją udokumentowane przypadki handlu skażonym zbożem, polski rząd likwiduje jedyny system monitorowania handlu lądowego. Państwo ma obowiązek chronić obywateli przed wwozem skażonej żywności. Zamiast tego rząd Tuska ułatwia jej niekontrolowany przepływ. To decyzja nie tylko nieodpowiedzialna, ale i potencjalnie groźna dla zdrowia Polaków.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia

19

Jednak nie ma nadziei dla UE. Ostatni gasi światło.

Unia Europejska wprowadza mechanizm CBAM, który obciąży importowane towary kosztami emisji CO₂. Ma to chronić europejski przemysł przed nieuczciwą konkurencją i przyspieszyć transformację energetyczną.


#uniaeuropejska #klimatyzm

7

Prezydent Karol Nawrocki nie podpisał ustawy o zapasach ropy i gazu, która zezwalała na przechowywanie naszych strategicznych zapasów gazu i ropy poza granicami Polski.

Dodatkowo ustawa znosiła też obowiązek rezerwowania przepustowości na interkonektorach — który obecnie zapewnia, że w sytuacji kryzysowej można sprowadzić do kraju całość zapasów.

"Obecny zapis przewiduje, że ci, którzy magazynują gaz za granicą, wykorzystują zdolności przesyłowe zarezerwowane na potrzeby dostarczenia całkowitych ilości zapasów obowiązkowych wyłącznie na potrzeby przesłania ich do kraju na wypadek kryzysu i nie można tej przepustowości wykorzystać w inny sposób." - pisze gazeta Money.

Zgodnie z informacjami z lipca 2025 roku, zapasy gazu w niemieckich magazynach są zapełnione w około 55,8%, co budzi obawy o bezpieczeństwo energetyczne kraju w przypadku nadejścia mocnych mrozów. Prawo niemieckie i unijne zakłada cele wypełnienia 80–90 % do zimy.

„Magazyny gazu w Niemczech są na historycznie niskim poziomie, nawet w porównaniu z krajami sąsiednimi” – powiedział Michael Kellner z opozycyjnej Partii Zielonych. Obecnie Polska ma zapełnione magazyny w 88%.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia

9

ZAŁAMUJE SIĘ PROPAGANDA WIATRAKOWA❗️KIEDY UŚWIADOMI TO SOBIE OBÓZ DONALDA TUSKA❓

Niemieckie media coraz częściej piętnują nieracjonalne lokowanie farm wiatrowych w rejonach o niesprzyjających parametrach, takich jak Tuttlingen, gdzie siła wiatru jest zbyt mała, by produkcja energii była opłacalna. Mimo to władze konsekwentnie przepychają kolejne inwestycje, głównie w celu pozyskania środków z Brukseli, co spotyka się z rosnącym oporem lokalnych społeczności oraz obrońców środowiska.

📍Coraz liczniejsi specjaliści, a nawet niektórzy politycy, zwracają uwagę, że takie projekty są ekonomicznie nieuzasadnione, szkodzą estetyce krajobrazu, a dodatkowym problemem pozostaje niedostatecznie rozwinięta sieć przesyłowa.

⚠️W Polsce rządząca koalicja lewicowo-liberalna bezrefleksyjnie powiela niemiecki model transformacji energetycznej, promując energetykę wiatrową bez poważnej analizy kosztów i korzyści. Społeczeństwu przedstawia się narrację, że to najczystsze i najtańsze źródło energii, podczas gdy w praktyce oznacza to kolejne obciążenia i degradację przestrzeni.

💢Polityka ta, oparta na dogmatach Zielonego Ładu, nie zapewnia bezpieczeństwa energetycznego, nie prowadzi do tańszego prądu dla obywateli, a w zamian generuje fikcję ekologiczną o wysokiej cenie społecznej i gospodarczej. #sankcje #uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia

27

Sankcje wobec Rosji: broń, która rani polską chemię bardziej niż wroga

Polski rynek pracy, pomimo że bezrobocie utrzymuje się na niskim poziomie, musi się zmagać z problemem zwolnień grupowych. Zbiorowe redukcje zatrudnienia w szczególności dotykają pewnych wybranych branż.

Tylko w pierwszym półroczu pracodawcy zgłosili potrzebę masowych cięć etatów, które obejmą 80 tys. osób. Dla porównania to więcej niż w naznaczonym pandemią 2020 r. i ponad dwukrotnie więcej niż w całym zeszłym roku. Z wysokimi kosztami produkcji prowadzącymi do redukcji etatów mierzy się, chociażby branża chemiczna.

Przemysł chemiczny to strategiczna gałąź polskiego przetwórstwa, będąca siódmym co do wielkości sektorem w kraju i odpowiadającą za około 20% wartości dodanej polskiego przemysłu, uwzględniając sektory pokrewne, takie jak rafineria, farmacja czy produkcja wyrobów z tworzyw sztucznych i gumy. Polska jest siódmym producentem chemikaliów w UE, z 3,5% udziałem w unijnej produkcji, i szóstym rynkiem zbytu, odpowiadając za ponad 5% unijnego popytu.

Obecnie ten kluczowy sektor polskiej gospodarki, zmaga się z poważnymi wyzwaniami. Raport Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPC) za I kwartał 2025 roku wskazuje, że choć produkcja chemikaliów i wyrobów chemicznych wzrosła w porównaniu z 2023 rokiem, to wyniki finansowe sektora są najgorsze od dekady. Rentowność netto w zeszłym roku osiągnęła jeden z najniższych poziomów w historii, a odsetek firm notujących straty wzrósł. Szczególnie dotkliwie ucierpiały inne segmenty, takie jak produkcja nawozów sztucznych i chemikaliów organicznych, które są kluczowe dla Grupy Azoty – największego polskiego producenta chemicznego.

Pierwotnie sankcje wobec Rosji miały na celu osłabienie rosyjskiej gospodarki i zdolności do prowadzenia działań bojowych na Ukrainie, a także izolację Rosji na arenie międzynarodowej. Obecnie staje się oczywiste, że sankcje są bronią, od której cierpimy bardziej niż Rosja.

Sankcje UE i Polski na Rosję i Białoruś, wprowadzone w 2022 roku, miały znaczący wpływ na dostępność surowców i dynamikę rynku chemicznego w Polsce. Kluczowe ograniczenia obejmują zakaz importu rosyjskiej ropy naftowej (od 5 grudnia 2022 r. dla ropy morskiej, od 5 lutego 2023 r. dla produktów rafinowanych) oraz zakaz importu białoruskich nawozów potasowych, węgla i innych produktów mineralnych. Polska, jako członek UE, wdrożyła te sankcje, uzupełniając je krajowymi regulacjami, takimi jak ustawa z 13 kwietnia 2022 r. o przeciwdziałaniu wspieraniu agresji na Ukrainę. Jednak skutki tych działań odbiły się na krajowym przemyśle chemicznym.

Oprócz tego przed 2022 rokiem Polska importowała znaczną część gazu z Rosji. Sankcje i ograniczenie dostaw przez Gazprom doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen gazu w Europie – w 2022 roku ceny gazu na giełdach europejskich osiągnęły poziomy 400 – 550 dolarów za tysiąc m³, podczas gdy Białoruś kupowała gaz z Rosji po 128,5 USD. Wzrost kosztów gazu, kluczowego surowca dla produkcji nawozów azotowych, spowodował, że polskie zakłady, takie jak Grupa Azoty, musiały ograniczyć produkcję o około 30% w 2022 roku z powodu nieopłacalności.

Białoruś, przed sankcjami jeden z głównych dostawców nawozów potasowych do Polski, została odcięta od rynku UE. Alternatywne źródła, takie jak Kanada czy Izrael, są droższe, a logistyka bardziej skomplikowana, co przełożyło się na wzrost kosztów dla polskich rolników i producentów chemikaliów.

Restrykcje obejmują one m.in. zakazy eksportu towarów podwójnego zastosowania, technologii, produktów luksusowych oraz ograniczenia w imporcie surowców, takich jak produkty mineralne, ropa naftowa, złoto czy nawozy. Polska, jako kraj graniczący z Białorusią i aktywnie wspierający politykę sankcji, wprowadziła również własne regulacje, takie jak embargo na węgiel czy sankcje na białoruskie przedsiębiorstwa.

Tanie nawozy z Rosji i Białorusi, produkowane przy wykorzystaniu znacznie tańszego gazu, zalewają polski i unijny rynek, podkopując konkurencyjność krajowych producentów, takich jak Grupa Azoty. W efekcie polskie zakłady chemiczne, zmagające się z wysokimi kosztami energii i surowców, notują straty finansowe, a niektóre, jak Zakłady Chemiczne „Police”, stoją na krawędzi upadku, co zagraża tysiącom miejsc pracy. Posty na platformie X wskazują na narastającą frustrację społeczną i związkową, wskazując, że brak skutecznych ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi jest postrzegany jako „celowa strategia wspierania rosyjskiej gospodarki” kosztem polskiej.

Co więcej, sankcje doprowadziły do paradoksalnych sytuacji. Dane Eurostatu wskazują na rekordowy wzrost eksportu polskich samochodów osobowych na Białoruś – z niecałych 100 mln euro w latach 2019-2021 do 931 mln euro w 2023 roku. To efekt reeksportu tych pojazdów do Rosji, co wskazuje na omijanie sankcji przez Białoruś jako pośrednika. Tego typu luki w systemie sankcji podważają ich skuteczność, jednocześnie komplikując sytuację polskich przedsiębiorstw, które muszą działać w niejasnym środowisku regulacyjnym.

Równolegle do sankcji, unijne regulacje środowiskowe, w szczególności zaostrzenie systemu handlu emisjami (EU ETS) oraz wymogi dekarbonizacji, nakładają na polski przemysł chemiczny dodatkowe obciążenia. Wysokie ceny energii elektrycznej, gazu i uprawnień do emisji CO₂ znacząco zwiększają koszty produkcji. Raport Banku Pekao wskazuje, że kryzys ukraiński i kryzys gazowy pogłębiły te problemy, ograniczając dostęp do tanich surowców i zwiększając zainteresowanie odbiorców tańszym importem spoza UE. W efekcie unijny przemysł chemiczny, w tym polski, traci konkurencyjność na rzecz producentów z Chin, które odpowiadają już za blisko 45% światowej produkcji chemikaliów, podczas gdy udział UE spadł z 20% do 10-15% w ciągu ostatnich 15 lat.

Polskie firmy chemiczne, takie jak Grupa Azoty, borykają się z presją kosztową, która w 2024 roku przełożyła się na najniższy wynik netto od 2014 roku. Segmenty nawozowy i produkcji chemikaliów organicznych są szczególnie narażone, podczas gdy bardziej specjalistyczne sektory, takie jak farby, lakiery czy chemikalia konsumpcyjne, radzą sobie nieco lepiej, ale również odczuwają skutki regulacji. Komisja Europejska proponuje wprawdzie działania wspierające, takie jak dotacje na zielone inwestycje czy wspólne zakupy surowców krytycznych, ale większość tych propozycji pozostaje na poziomie deklaracji, co nie przynosi realnej ulgi dla sektora.

Kontynuacja obecnej polityki wprowadzenia antyrosyjskich sankcji oraz całkowite podporządkowanie się unijnym wymogom środowiskowym prowadzi do dalszego osłabienia polskiego przemysłu chemicznego, a tym samym całej gospodarki. Polska, jako kraj o strategicznym położeniu i rozwiniętym sektorze chemicznym, powinna dążyć do większej autonomii w podejmowaniu decyzji gospodarczych.

Jednocześnie unijne regulacje środowiskowe, bez odpowiedniego wsparcia finansowego, pogłębiają problem utraty konkurencyjności. Polska musi odzyskać kontrolę nad swoją polityką gospodarczą, stawiając na pierwszym miejscu własne interesy. Tylko autonomiczne decyzje, oparte na rzeczywistych potrzebach krajowego przemysłu, pozwolą uniknąć dalszego upadku sektora chemicznego i zapewnią stabilny rozwój polskiej gospodarki.

HANNA KRAMER

#unia #uniaeuropejska #polityka #polska #sankcje

14

Nowy wyrok TSUE może pokrzyżować plany deportacyjne krajów UE.

Nowy wyrok TSUE może pokrzyżować plany deportacyjne krajów UE. Prawdopodobnie na jego podstawie będzie można odrzucić próby deportacji ze względu na nieuznawanie krajów pochodzenia migrantów za bezpieczne!

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że żadne państwo nie może być automatycznie uznane za „bezpieczne państwo pochodzenia”, do którego można deportować osoby przebywające na terenie UE nielegalnie – chyba że uzna się, że cała ludność tego kraju nie jest zagrożona. W praktyce oznacza to, że nie wolno zmuszać migrantów do powrotu do ojczyzny, ponieważ w każdym biednym kraju znajdą się ludzie, którzy nie czują się bezpieczni.

TSUE zakwestionował również pogląd, że gwałtowny wzrost liczby osób poszukujących ochrony międzynarodowej uprawnia do ograniczania wsparcia dla oczekujących na decyzję w sprawie azylu. Trybunał podkreślił, że braki budżetowe czy logistyczne nie mogą służyć jako uzasadnienie do naruszania „podstawowych praw człowieka”. Nawet jeśli ośrodki dla uchodźców są czasowo przeciążone, państwo nadal ma obowiązek zapewnienia odpowiednich warunków.

W praktyce oznacza to, że jeżeli brakuje miejsc w przeznaczonych do tego placówkach, władze muszą znaleźć alternatywne rozwiązania — takie jak zakwaterowanie w hotelach czy zapewnienie wyżywienia w lokalnych punktach gastronomicznych — nawet jeśli wywołuje to napięcia lub niedogodności wśród obywateli danego kraju. Innymi słowy, wyrok TSUE jednoznacznie opowiada się przeciwko interesom państw UE.

#polska #uniaeuropejska #polityka #migracja #migranci

7

UE chce skanować WSZYSTKIE WIADOMOŚCI jeszcze przed wysłaniem (i zaszyfrowaniem)!

Pamiętacie Chat Control i próbę skoku na prywatność w komunikatorach? Niestety, projekt nie znikł, a nabiera rozpędu. W tej chwili już 19 z 27 krajów UE popiera ten nonsens, co niebezpiecznie zbliża nas do nowej, dystopijnej rzeczywistości.

Powiedzmy to bez owijania: jeśli pomysł zostanie przyjęty, każda wiadomość, zdjęcie czy film wysłane przez WhatsApp, Signal czy Telegram będzie skanowane jeszcze przed zaszyfrowaniem. Innymi słowy, nasze wiadomości będą "bezpieczne" dopiero po tym, jak służby przepuszczą ją przez algorytmy wychwytujące nieodpowiednie ich zdaniem treści. Na przykład konserwatywnie nacechowane.

Nie jest dobrze, bowiem projekt zyskuje poparcie państw, które do tej pory były przeciwne.

Dania ponownie zaprezentowała swoją inicjatywę w tej sprawie już 1 lipca, czyli w dniu, gdy objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Ku zaskoczeniu wielu, Francja – dotąd nieprzychylna tej idei – zmieniła stanowisko i obecnie ją wspiera. Takie informacje przekazał Patrick Breyer, były niemiecki europoseł związany z Partią Piratów.

Poza Francją, projekt uzyskał aprobatę ze strony Belgii, Węgier, Szwecji, Włoch oraz Hiszpanii. Niemcy jak dotąd nie zajęły jednoznacznego stanowiska, jednak jeśli zdecydują się poprzeć inicjatywę, możliwe będzie osiągnięcie większości kwalifikowanej jeszcze przed połową października.

Aby w Radzie UE została przyjęta decyzja kwalifikowaną większością głosów, muszą być spełnione dwa kryteria: minimum 55% państw członkowskich (czyli 15 z 27) musi poprzeć propozycję, a ich łączna liczba ludności musi stanowić przynajmniej 65% populacji całej Unii Europejskiej.

Jak będzie głosował rząd Tuska? Chyba nie musimy tu wiele zgadywać... #polska #uniaeuropejska #polityka

25

Zielony Ład = żałosne wyniki gospodarcze + utrata zaufania do euro i instytucji UE!

W drugim kwartale 2025 roku gospodarka strefy euro urosła zaledwie o 0,1% – tak wynika z najnowszych statystyk opublikowanych przez Eurostat. Choć roczne dane wciąż wykazują dodatni trend, to tempo rozwoju wyraźnie wyhamowuje. Równocześnie coraz więcej obywateli Europy otwarcie krytykuje zarówno celowość, jak i tempo realizacji Zielonego Ładu. Coraz częściej pojawiają się opinie, że polityka klimatyczna promowana przez Brukselę, mimo idealistycznych deklaracji, zaczyna negatywnie wpływać na realną gospodarkę i życie przeciętnych ludzi.

Czyż nie mówiliśmy o tym od lat? Czyż nie ostrzegaliśmy jeszcze przed aneksją do UE?

Koszty codziennego życia rosną, europejski przemysł traci konkurencyjność, co prowadzi do zmniejszenia inwestycji, spadku zatrudnienia oraz osłabienia tempa wzrostu gospodarczego. Wielu ekspertów i analityków zauważa, że Unia Europejska staje się nadmiernie regulowana, co skutecznie tłumi rozwój ekonomiczny regionu.

Zielony Ład łączy się z postępującym scentralizowaniem procesów decyzyjnych – od spraw podatkowych po kierunki polityki energetyczno-klimatycznej. To budzi narastające niezadowolenie społeczne, ponieważ coraz więcej obywateli czuje się pozbawionych wpływu na to, co dzieje się z ich finansami, zasobami energetycznymi czy przyszłością ich rodzin.

Problemem jest nie tylko klimatyzm i wiara weń. Coraz bardziej widoczna staje się utrata przewagi konkurencyjnej względem Stanów Zjednoczonych i krajów azjatyckich, które ostrożniej podchodzą do zmian w energetyce, jednocześnie przyciągając kapitał – ten, który coraz częściej opuszcza Europę.

Czas na realizację interesów Polski i Europy, a nie elit Unii Europejskiej #polityka #politykamiedzynarodowa #uniaeuropejska #zielonylad #spoleczenstwo

9

Rolnik przegrał w sądzie, jego działalność przeszkadzała nowym sąsiadom. Absurdalny wyrok!m.in.

Sprawa Szymona Kluki, właściciela małej chlewni w Grodzisku pod Łodzią, przeszła właśnie do historii polskiego sądownictwa jako decyzja o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach dla całego sektora produkcji zwierzęcej. Sąd Najwyższy oddalił jego skargę kasacyjną, ostatecznie potwierdzając wyrok łódzkich sądów, które uznały, że działalność rolnicza Kluki naruszała prawa jego sąsiadów. To niepokojący sygnał dla tysięcy rolników w całym kraju, szczególnie tych prowadzących legalną działalność na terenach wiejskich, którzy teraz mogą stanąć w obliczu podobnych pozwów.

Sąsiedzi Szymona Kluki, nowi mieszkańcy wsi, pozwali go za „uciążliwości zapachowe i hałas” związane z działaniem chlewni. Mimo że gospodarstwo funkcjonuje od pokoleń, a inwestycja została przeprowadzona legalnie, z pozwoleniami i bez naruszeń przepisów, sądy uznały, że uciążliwości przekraczają „przeciętną miarę” i przyznały rację powodom. Kluka został zobowiązany http://m.in. do wypłaty odszkodowań, posadzenia krzewów wzdłuż granic posesji oraz ograniczenia prac polowych… zależnie od kierunku wiatru.

Podczas postępowania kasacyjnego przed Sądem Najwyższym, skład sędziowski sformułował niebezpieczne uzasadnienie. Według sędziego Pawlaka, nawet legalna działalność rolnicza, prowadzona zgodnie z prawem i decyzjami administracyjnymi, może zostać ograniczona, jeśli sąsiedzi uznają ją za „uciążliwą”. Przepisy nie chronią już rolnika, jeśli subiektywne odczucia mieszkańców uznane zostaną za ważniejsze niż ekspertyzy biegłych i opinie inspekcji.

To orzeczenie może otworzyć drogę do masowych pozwów przeciwko rolnikom w całej Polsce. Wystarczy, że sąsiedzi – często nowi mieszkańcy wsi, którzy wyprowadzili się z miast – uznają działalność rolną za przeszkadzającą. Potencjalnie narażone są nie tylko chlewnie, ale też obory, kurniki, suszarnie czy sprzęt rolniczy. Jeżeli wystarczy subiektywne odczucie fetoru, hałasu lub kurzu, rolnictwo może stać się przedmiotem prawnego wygaszania.

Co więcej, fakt istnienia gospodarstwa od wielu lat czy jego zgodność z przepisami – nie ma znaczenia. Decydujące jest odczucie i komfort nowego sąsiada. W praktyce może to oznaczać, że wiele małych i średnich gospodarstw nie przetrwa. Prawnicy już zwracają uwagę, że orzeczenie SN daje narzędzia do wygaszenia produkcji rolnej na drodze cywilnoprawnej – bez udziału państwa, bez odszkodowań, bez zabezpieczenia dla rolników.

Jeśli nie zostaną wprowadzone konkretne zabezpieczenia prawne, może dojść do masowego zjawiska likwidowania gospodarstw pod naciskiem sąsiedzkich roszczeń. Konfederacja już w ubiegłym roku złożyła do laski marszałkowskiej projekt ustawy o ochronie prowadzenia działalności rolniczej. Musimy to przegłosować, aby sytuacje takie jak Pana Szymona Kluki się nie powtarzały! #rolnictwo #rolnicy #uniaeuropejska

20