Czesi mówią "nie" paktowi migracyjnemu!tvrepublika.pl

Nowy rząd Czech zapowiada odrzucenie unijnego paktu migracyjnego. Liderzy partii ANO, partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz ruch kierowców sprzeciwiający się Brukseli, uczyni odrzucenie paktu jedną z pierwszych decyzji po objęciu władzy. Karel Havlíček, wiceprzewodniczący ugrupowania ANO, potwierdził, że Praga nie przystąpi do tzw. „mechanizmu solidarności”, przewidzianego w pakcie. Zakłada on obowiązek przyjęcia określonej liczby migrantów lub wniesienia finansowego wkładu do wspólnego funduszu. Nie tylko Czechy sprzeciwiają się unijnemu planowi. Twardą postawę w tej sprawie utrzymują również Węgrzy, którzy podkreślają, że chcą zachować bezpieczeństwo na swoich ulicach. Prezydent Karol Nawrocki już wcześniej zapowiedział, że Polska nie przyjmie migrantów narzucanych przez Unię Europejską.

http://tvrepublika.pl/Swiat/Czesi-odrzuca-pakt-migracyjny/200167

#imigracja #imigranci #uchodzcy #paktmigracyjny #ue #unia #uniaeuropejska #czechy #wegry

21

Dziesiątki tysięcy osób stracą pracę. Kolejne fabryki samochodów do zamknięcia. Tak Unia dobija europejską motoryzację!

Branża motoryzacyjna, która przez dekady była jednym z filarów gospodarki Starego Kontynentu, wchodzi w najtrudniejszy okres od czasów kryzysu paliwowego. Z analizy firmy doradczej AlixPartners wynika, że aż osiem dużych fabryk samochodów może w najbliższych latach zostać zamkniętych. Każdy taki zakład zatrudnia średnio 10 tysięcy osób, a jego likwidacja oznacza nie tylko dramat lokalnych społeczności, ale i potężne straty gospodarcze sięgające 1,5 miliarda euro.

Według raportu, europejskie koncerny motoryzacyjne stoją pod podwójną presją. Z jednej strony gwałtownie maleje popyt na nowe samochody, z drugiej zaś do drzwi kontynentu coraz mocniej pukają producenci z Chin. Ci ostatni nie ukrywają ambicji przejęcia 10–15 procent rynku europejskiego, co dla takich gigantów jak Volkswagen, Renault, Stellantis czy Mercedes oznacza utratę sprzedaży rzędu 1–1,5 miliona aut rocznie. Alternatywą, jak sugerują autorzy raportu, może być „zaproszenie” Chińczyków do produkowania samochodów w Europie – rozwiązanie, które dla wielu europejskich marek brzmi jak zapowiedź utraty niezależności przemysłowej.

Wystarczy spojrzeć na liczby, by zrozumieć skalę problemu. W rekordowym 2005 roku w Europie zarejestrowano ponad 15,6 miliona nowych aut. W 2024 roku wyniosła zaledwie 10,6 miliona. Europejskie fabryki samochodów działają dziś na 55 procent swoich mocy produkcyjnych, co oznacza, że niemal połowa potencjału przemysłowego stoi bezczynnie. Konsekwencje są nieuchronne. Ograniczenia produkcji, redukcje etatów, zamykanie zakładów. W ostatnich miesiącach Europa pożegnała już kilka znanych fabryk – w tym zakład Stellantis w Luton w Anglii, fabrykę Renault we francuskim Flins, gdzie powstawało legendarne Clio, oraz zakład Audi w Brukseli, w którym produkowano model Q8 e-tron. Każde takie zamknięcie to nie tylko tysiące utraconych miejsc pracy, lecz także cios dla dostawców, podwykonawców i całych regionów żyjących z przemysłu motoryzacyjnego.

Co takiego się wydarzyło, że europejska motoryzacja nie jest w stanie konkurować z chińską i to pomimo wysokich ceł, które sięgają nawet 35%? Odpowiedzią jest europejska polityka klimatyczna. Zielony Ład jest hamulcem praktycznie dla całej gospodarki w Europie. Wysokie normy spalania, kary za sprzedaż aut spalinowych, fikcyjne certyfikaty ETS od śladu węglowego, praktycznie obowiązkowe inwestycje w przyzakładowe OZE – to wszystko sprawia, że europejskie auta siłą rzeczy muszą być droższe, aby zamortyzować wszystkie koszty unijnej polityki klimatycznej. Są to koszty, których nie ponoszą Chińczycy.

Wbrew pozorom, problem dotyczy także Polski. Nasz kraj ma bardzo duży sektor branży automotive. Mówimy o około 200 tys. etatów w zakładach produkcyjnych. Stanowi to około 10% całej produkcji w Polsce. Chodzi przede wszystkim o części i komponenty do aut, głównie europejskich marek. Niestety kryzys europejskiej motoryzacji dotyka również Polski, a obecny rząd Tuska ani myśli sprzeciwić się destrukcyjnej polityce Komisji Europejskiej.

Jeśli Europa dalej będzie brnęła w ideologię klimatyzmu, z europejskiego motoryzacji nic nie zostanie. #unia #uniaeuropejska #zielonaenergia #polska

13

Unia Europejska wprowadza program Erasmus+ dla Arabów!

Unijny „Pakt dla regionu Morza Śródziemnego” znacząco rozszerza swoje wpływy w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W ramach porozumienia planowane jest podwojenie budżetu przeznaczonego na ten obszar do 42 miliardów euro oraz włączenie studentów z państw spoza Unii do programów Erasmus+ i Horizon Europe.

Nowa inicjatywa obejmuje kraje takie jak Algieria, Egipt, Izrael, Jordania, Liban, Libia, Maroko, Palestyna, Syria i Tunezja. Bruksela zapowiada nie tylko współpracę akademicką, ale też inwestycje w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną, a także włączenie młodzieży z tych państw do wspólnotowych projektów edukacyjnych. Według komisarz Dubravki Šuicy ma powstać „Uniwersytet Śródziemnomorski” – platforma wspólnych kierunków i dyplomów z uczelniami unijnymi.

Plan zakłada też „rozszerzenie partnerstw talentowych” z Marokiem, Tunezją i Egiptem, co w praktyce oznacza ułatwienia wizowe i legalne ścieżki migracji do państw Unii. W zamian kraje południowego sąsiedztwa mają współpracować przy zwalczaniu przemytu ludzi i ograniczaniu nielegalnych przepraw do Europy.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała region Morza Śródziemnego „mostem między kontynentami”. Jak dla mnie jednak żadnego mostu z Afryką nie potrzebujemy. Masowa imigracja z tamtego kierunku kosztuje nas bardzo dużo. Nas jako państwa Europy, ale również nas jako narodu Europy. Zwiększona przestępczość, turystyka socjalna, normalizacja dzikich obyczajów i islamizacja – to właśnie wszystko efekt zbyt łatwej dostępności Europy dla mieszkańców Europy.

Nowy pakt to szeroko zakrojony projekt polityczny, gospodarczy i migracyjny, który może w praktyce otworzyć drzwi do stałej obecności ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu w Europie. Jak zwykle, nikt nas, Polaków o zdanie w tej sprawie nie pytał. #unia #uniaeuropejska #polska #migracja #migranci #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

22

Niemcy zarabiają na Unii 5 RAZY WIĘCEJ niż sami płacą!

To Niemcy również zarobili na wspólnej walucie!

Najnowsze wyliczenia niemieckiej agencji dpa porażają skalą niesprawiedliwości, a wręcz wyzysku, jaki panuje w UE. Jak się ukazuje, w 2021 roku Niemcy zyskali dzięki unijnemu systemowi 132 mld euro. To pięciokrotnie więcej niż wpłacają w składkach.

Liczby są skandaliczne, ale niemiecki rząd nawet chwalił się, że Niemcy czerpią najwięcej korzyści z jednolitego rynku. Komisja Europejska od pewnego czasu ukrywa dane o wpłatach państw członkowskich do budżetu Unii Europejskiej, tłumacząc to „obawą przed instrumentalizacją polityczną”. Innymi słowy, Bruksela nie chce, by opinia publiczna zobaczyła, kto naprawdę utrzymuje wspólnotę. Niemcy – największy płatnik netto – w 2021 roku wpłaciły do budżetu Unii 25,1 miliarda euro więcej, niż z niego otrzymały. Mimo to zyskują również najwięcej. Dlaczego? Powód jest prosty: zysk z rynku i kolonizacji gospodarczej jest dla Niemiec wielokrotnie wyższy.

Według oficjalnych danych rządu federalnego Niemcy zyskują rocznie aż 132 miliardy euro dzięki jednolitemu rynkowi Unii Europejskiej. To ponad pięć razy więcej, niż wynosi ich składka netto. Na stronie niemieckiego rządu czytamy wprost: „Żadna europejska gospodarka nie czerpie takich korzyści z jednolitego rynku UE jak gospodarka niemiecka”. W praktyce oznacza to, że system europejski został zaprojektowany tak, by największym beneficjentem była Republika Federalna Niemiec.

Dzięki swobodnemu przepływowi towarów niemiecki przemysł zyskał olbrzymi, zintegrowany rynek zbytu. Już w 2020 roku aż 67,1 procent niemieckiego eksportu trafiało na rynek unijny, a około 28 procent miejsc pracy w Niemczech zależało bezpośrednio od eksportu. W efekcie Unia Europejska stała się dla Niemiec mechanizmem gospodarczej dominacji, a dla wielu innych krajów – w tym Polski – rynkiem zbytu dla niemieckich towarów i kapitału.

Trzeba tu podkreślić, że Niemcy wykorzystują szereg mechanizmów prawnych, które szyje się w Brukseli na miarę niemieckiej gospodarki. Tak było choćby z pakietem mobilności, który de facto miał być uderzeniem w firmy transportowe z krajów tzw. nowej unii, przede wszystkim z Polski. Kruczki prawne sprawiają, że dzięki geograficznej pozycji Niemiec transport towarów jest tańszy. Innych mechanizmów tego typu jest o wiele więcej.

Raport niemieckiego Centrum Polityki Europejskiej (CEP) we Freiburgu wykazał, że Niemcy to de facto jedyny obok Holandii kraj, który zarobił na wprowadzeniu strefy euro. Z raportu CEP wynika, że jedną z głównych przyczyn spadku dobrobytu po przyjęciu euro było obniżenie międzynarodowej konkurencyjności. Przed wprowadzeniem euro kraje mogły, przy wykorzystaniu narzędzi suwerennej polityki monetarnej, dewaluować swoje waluty, co sprawiało, że eksportowane produkty były tańsze na światowym rynku. Przyjmując wspólną, straciły taką możliwość – czytamy w raporcie.

Te nagłówki i frazesy polityków prounijnych, zarówno z PiS, jak i PO, że jesteśmy największym beneficjentem unijnych funduszy to zwykła propaganda. W rzeczywistości największym beneficjentem Unii Europejskiej są Niemcy, choć próbuje się nam wmówić, że Berlin przekazuje nam niemal jałmużnę. #polityka #uniaeuropejska #niemcy #polska #politykamiedzynarodowa

19

Tusk sprowadza olbrzymie ilości imigrantów do Polski! Większe, niż PiS!

Rząd Tuska otworzył rynek pracy szerzej dla cudzoziemców niż PiS. Dane Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie pozostawiają złudzeń. W pierwszej połowie 2025 roku Polska przyznała 56,9 tys. wiz pracowniczych imigrantom (nie licząc obywateli Ukrainy). W tym samym okresie 2023 roku, za rządów PiS, takich wiz było 30 tys. Oznacza to niemal podwojenie napływu cudzoziemców, zwłaszcza z Azji i Kaukazu. W 2024 roku padł rekord – 68 tys. wiz. Największe wzrosty odnotowano w Indiach, Turcji, Kazachstanie i Gruzji.

Za rządów Donalda Tuska odsetek wiz przyznawanych osobom spoza dwóch głównych kierunków migracji – Ukrainy i Białorusi – wzrósł z 19 do 33 proc. Zapowiedzi uszczelniania systemu, o których mówił wiceminister Duszczyk, w praktyce były słowami rzuconymi na wiatr.

Najlepszym wskaźnikiem rzeczywiście ukazującym liczbę imigrantów zarobkowych są dane z ZUS. Liczba cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS osiągnęła rekordowy poziom 1,24 mln, z czego 2/3 to obywatele Ukrainy. Polska Tuska stała się krajem, który chętniej niż kiedykolwiek dopuszcza obcych pracowników do swojego rynku pracy, mimo że w debacie publicznej rząd próbuje odwrócić odpowiedzialność i zrzucać winę za migracyjną falę na poprzedników.

Fakty są jednak zgoła inne. Tak, jak PiS otworzył drzwi na masową imigrację, tak Donald Tusk nie tylko te drzwi dalej trzyma, ale jeszcze otworzył jeszcze okna. Warto wskazać, że wiz pracowniczych wydanych w I połowie 2024 roku koreluje z medialną falą przestępstw, których sprawcami byli imigranci. W naszym kraju zachodzą te same procesy, co w Zachodniej Europie, tylko na wyższym biegu. Konfederacja nie przerzuca się bezmyślnie frazesami, my chcemy zmian systemowych i prawnych, które ograniczą masową imigrację do Polski! #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #polska #migracja #migranci #uniaeuropejska

14

Piece gazowe i węglowe na złom! Rząd nie zablokował szkodliwych zmian!

Polacy będą musieli wyrzucić piece gazowe i węglowe. Już w połowie przyszłego roku wejdą w życie przepisy, które przewidują całkowity zakaz ogrzewania domów paliwami kopalnymi od 2040 roku, jednak niektóre budynki otrzymają zakaz już w 2028 roku. Oznacza to, że miliony Polaków będą musiały zdemontować swoje kotły gazowe i węglowe.

Jeszcze niedawno polskie rodziny inwestowały w nowe piece gazowe, uznawane za rozwiązanie ekologiczne. Rok temu można było nawet uzyskać dopłaty na ich zakup! Dziś okazuje się, że za 14 lat będą one bezużyteczne. Tymczasem okres 15-20 lat to standardowy czas funkcjonowania takich kotłów. Dla wielu właścicieli domów, którzy wydali na instalację dziesiątki tysięcy złotych, to cios w domowy budżet, zwłaszcza że będzie to oznaczać kolejną dużą inwestycję w pompę ciepła, która pochłonie o wiele więcej pieniędzy.

Wiceminister energii Konrad Wojnarowski potwierdził w Sejmie, że zakaz ogrzewania paliwami kopalnymi ma wejść w życie w 2040 roku. Najpierw obejmie on budynki publiczne (od 2028 r.), a następnie wszystkie nowe domy – od 2030 roku. Od tego momentu każdy nowy budynek będzie musiał być ogrzewany „ekologicznie”, czyli pompą ciepła.

To jednak dopiero początek zmian. Dyrektywa budynkowa nakłada na kraje członkowskie obowiązek egzekwowania przepisów i dopilnowania, by co najmniej 55 proc. oszczędności energii pochodziło z renowacji najstarszych, najbardziej energochłonnych budynków. Oznacza to masowe remonty klimatyczne – wszystko na koszt właścicieli, gdyż Unia nie przewidziała form wsparcia. Zresztą koszty remontów klimatycznych są tak olbrzymie, że nawet państwa nie byłoby na to stać.

Równolegle ETS2, czyli nowy unijny podatek od emisji CO₂, który wejdzie w życie w 2027 roku, podbije ceny gazu, węgla i oleju opałowego, a także paliw do samochodów. Bruksela twierdzi, że nowe przepisy mają „ograniczyć ubóstwo energetyczne”, ale w rzeczywistości ono dopiero się pojawi. Dla Polaków z długim sezonem grzewczym, starszymi budynkami i milionami pieców gazowych i węglowych oznaczają one katastrofę finansową!

Mimo olbrzymiej liczby niebezpieczeństw, rząd Donalda Tuska nie sprzeciwił się wprowadzeniu dyrektywy. Podczas głosowania w Radzie UE Polska, podobnie jak Czechy, Słowacja, Szwecja i Chorwacja, jedynie wstrzymała się od głosu. Pomimo że o sprawie Konfederacja huczy od kilku lat, to sprzeciwu nie zgłosił nikt. Płacić będziemy jako cały naród. #uniaeuropejska #zielonaenergia #polityka #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

25

Sądny dzień dla polskich rolników. Dziś UE zatwierdzi umowę handlową z Ukrainą. Zaleje nas nawet 500% więcej niektórych produktów rolnych.

Ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej zatwierdzili w Brukseli nową, rozszerzoną wersję umowy o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu (DCFTA) z Ukrainą. Ma ona zastąpić system wolnego handlu, który wygasł w czerwcu 2025 roku. Decyzja COREPER-u (Komitetu Stałych Przedstawicieli UE) wymaga jeszcze formalnego potwierdzenia przez ministrów państw członkowskich – co ma nastąpić dziś podczas posiedzenia Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.

W praktyce decyzja oznacza znaczne poszerzenie dostępu ukraińskich towarów do wspólnego rynku Unii Europejskiej. Nowe „zerowe kontyngenty taryfowe” – czyli limity importu produktów, dla których obowiązuje całkowite zniesienie ceł – zostały zwiększone o setki procent. Według danych przedstawionych przez ukraińskiego ministra ds. handlu Tarasa Kaczkę, od 2021 roku kontyngent wzrósł:

-583% na miód,

-500% na cukier

-400% na skrobię i przetworzone zboża

-250-300% na mleko w proszku, jaja czy przetworzone pomidory,

-120-150% na pszenicę, jęczmień czy kukurydzę.

Wszystkie te towary będą mogły być sprowadzane na unijny rynek bez ceł do momentu osiągnięcia ustalonego limitu, po czym stosowane będą standardowe taryfy. W praktyce jednak wielkość kontyngentów sprawia, że Ukraina uzyskuje o wiele większy dostęp do unijnego rynku rolnego, konkurując bezpośrednio z producentami z Polski.

Skutki gospodarcze i społeczne budzą uzasadnione obawy po lewej stronie Bugu. Skala otwarcia rynku, obejmująca setki tysięcy ton tanich surowców rolnych i przetworów, grozi dalszym spadkiem opłacalności produkcji rolnej w państwach członkowskich. Dla Ukrainy oznacza to ogromny impuls eksportowy, dla unijnych rolników – widmo trwałej nierównowagi cen i likwidacji lokalnych gospodarstw.

Nowa umowa handlowa z Ukrainą to więc nie tylko techniczne porozumienie gospodarcze, lecz także decyzja o kierunku polityki unijnej – w której solidarność z Kijowem coraz częściej oznacza poświęcenie interesów własnych rolników. Właśnie dlatego Konfederacja od samego początku protestuje przeciwko ustępstwom handlowym wobec Ukrainy. Niestety, 21 lat temu przenieśliśmy kompetencje handlowe z Warszawy do Brukseli, a dziś płacimy za to słoną cenę. #uniaeuropejska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #zielonylad #rolnictwo #rolnicy

21

UE- Będziesz się myć w zimnej wodzie i będziesz szczęśliwy. 😱 🚿 🤬youtu.be

Od 2027 r. nawet 90% bojlerów może zniknąć z rynku UE - w przepisach zabrakło hafnu i cyrkonu potrzebnych do emaliowanych zbiorników.

Zdjęcie

Zapewne zastanawiasz się czy coś z tymi pierwiastkami nie tak? Absolutnie nic. To metale bezpieczne dla zdrowia, są stosowane w medycynie (implantach). Wykonywanie powłok ochronnych dla bojlerów z ich udziałem, tak jak dotychczas nikomu nie przeszkadzało.

Więc o co chodzi? Nie wiem, ale się domyślam. Hafn i cyrkon to minerały „strategiczne” i są wykorzystywane w przemyśle zbrojeniowym. A UE ostatnio szykuje się do wojny z Rosją.

Ale nie bój się, żaden brukselski urzędnik nie wybiera się na front… co do zmuszenia Ciebie aby tam wysłać tego nie można wykluczyć.

Oczywiście można robić bojlery bez udziału powłok ochronnych. Np.: z stali nierdzewnej lub miedzi – te jednak będą odpowiednio droższe. Od kilku do kilkunastu razy droższe. Ale Ciebie na to stać – tak wnioskują unijne biurwy zarabiające wielokrotność twojej pensji.

UE ma odwrotny dotyk Midasa. Czego się nie tknie zmienia się w gówno. Najwyraźniej liczy na pogrzebanie kolejnych branży gospodarki (w tym naszych rodzimych zakładów wytwórstwa). Producenci jednoznacznie alarmują ze unijne przepisy ich wytną z rynku. Przynajmniej nie wytną chińskich bojlerów. W końcu Chiny nie są związane unijną biurokracją, mają dobrze naoliwiony i funkcjonujący przemysł i eksport.

Będzie to jeden z wielu „genialnych” pomysłów UE. Zaraz po zielonym ładzie (wale), podatkach od CO2, ograniczeniu spalin w samochodach, zakazie palenia węglem, ograniczeniu użycia nawozów w rolnictwie ect.

A Ty płać i płacz.

-------------------------------------------------------

http://youtu.be/Hp3J9Kn81C8?si=u84Wx0jqykhG99E6

-------------------------------------------------------

+ bonus artykuł

-------------------------------------------------------

http://biznes.wprost.pl/gospodarka/12145897/nowe-przepisy-ue-o-wodzie-pitnej-drozsze-alternatywy-i-ryzyko-dla-producentow.html

---------------------------------------------------------

#ciekawostki #prawo #ue #uniaeuropejska #zlodzieje #hafn #bojlery #biurokracja

14

Europejski Bank Centralny: cyfrowe euro ma wejść, nawet wbrew demokracji!

Szefowa EBC Christine Lagarde nie pozostawiła złudzeń – cyfrowe euro ma nadejść, niezależnie od oporu społeczeństwa i polityków państw europejskich. Jej słowa, że demokracja spowalnia proces wdrożenia, wywołały burzę nie tylko w świecie finansów, ale przede wszystkim wśród obserwatorów debaty publicznej. Po raz pierwszy tak otwarcie padło z ust szefa EBC stwierdzenie, że problemem nie jest technologia, lecz demokracja.

Cyfrowe Euro miało wejść jeszcze w tym roku, ale prawdopodobnie nie wydarzy się to ze względu na "uciążliwą demokrację" - jak opisała do Lagarde. Swój atak na procesy demokratyczne szefowa EBC przeprowadziła podczas Czwartej Międzynarodowej Konferencji Polityki Pieniężnej Banku Finlandii. Ten sposób myślenia odsłania prawdziwą stawkę projektu centralnie emitowanej cyfrowej waluty (CBDC). Nie chodzi o wygodę płatności czy nowoczesność systemu finansowego. Cyfrowe euro może stać się fundamentem bezprecedensowego nadzoru nad obywatelami, gdzie każda transakcja będzie zapisana, a każda aktywność ekonomiczna – możliwa do przeanalizowania. Dlatego budzi opór, nawet wśród osób popierających kurs bezgotówkowosci.

Czy Parlament Europejski i państwa członkowskie pozwolą, by proces legislacyjny był traktowany jako formalność, a obywatele sprowadzeni do roli biernych użytkowników systemu? Czy my jako narodu Europy nie przyzwyczailiśmy czasem unijnych biurokratów do tego, że posłusznie wypełniamy wolę Komisji Europejskiej i jej armii urzędników, bez odpowiedniej kontroli demokratycznej? Przecież Unia Europejska nie jest demokratyczna, jest biurokratyczno-oligarchicznym tworem, w którym nawet deputowani do Parlamentu Europejskiego mają mniej do powiedzenia niż odgórnie wyznaczaniu komisarze.

Wypowiedź Lagarde działa jak sygnał alarmowy. Pokazuje, że cyfrowe euro nie jest neutralnym projektem technicznym – to polityczna decyzja o tym, kto będzie kontrolował obieg pieniądza i zakres swobody obywateli. To też pytanie o to, jak długo jeszcze pozwalać będziemy na urzędniczą dyktaturę z Brukseli. #uniaeuropejska #polska #polityka #politykamiedzynarodowa

15

WHO chce zniszczyć polską branżę tytoniową. Może dotknąć 13 tys. gospodarstw!

Światowa Organizacja Zdrowia otwarcie wypowiedziały wojnę polskiej wsi. Raport WHO z 29 sierpnia 2025 r. nie pozostawia złudzeń – chodzi o „phase out”, czyli systemowe i trwałe wygaszenie upraw tytoniu w Europie. W praktyce oznacza to zniszczenie dorobku życia tysięcy polskich rodzin.

W Polsce mamy 30 tys. plantatorów, w tym ponad 13 tys. gospodarstw, dla których tytoń jest jedynym źródłem utrzymania. Zajmują się tym przede wszystkim rolnicy z Lubelszczyzny z Podkarpacia. Rolnicy wyspecjalizowali się w uprawie tytoniu, inwestując w specjalistyczne maszyny, które nie znajdują innego zastosowania na roli. Uprawy tytoniu nie tylko dają pracę, ale też generują potężne wpływy do budżetu. W pierwszym półroczu 2025 r. eksport tytoniu i wyrobów tytoniowych osiągnął 2,3 mld euro – więcej niż eksport drobiu (1,9 mld) czy nabiału (1,5 mld). To potężna gałąź w polskim handlu rolno-spożywczym z UE.

Jeśli te uprawy zostaną zaorane, Polska straci miliardy rocznie, a całe regiony zostaną skazane na biedę i masowe bezrobocie. W raporcie WHO wpisano „ochronę zdrowia publicznego” i „ochronę rolników przed wyzyskiem koncernów” – ale prawda jest inna. To nie ochrona, lecz skazanie polskich rolników na bankructwo, a polskiej gospodarki na dramatyczny spadek konkurencyjności. Efektem będzie tylko wzrost przemytu i zalanie rynku wyrobami tytoniowymi z Azji i Afryki. Przecież ludzie nie przestaną palić tylko dlatego, że nie ma polskiego tytoniu. To popyt, a nie podaż są problemem!

To jest być albo nie być dla tysięcy rodzin i dla polskiej gospodarki. Jeśli Warszawa zgodzi się na ten plan, to podpisze wyrok na dziesiątki tysięcy polskich rodzin.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

12

Takie realia chce nam zgotować UE poprzez swoją ustawę cenzorską (DSA). W UK dobry przykład jak to działa.

Wyobraź sobie, że stajesz przed Sądem Najwyższym swojego kraju za „zbrodnię” polegającą na udostępnieniu wersetu biblijnego. 30 października taka właśnie rzeczywistość spotkała Päivi Räsänen, fińską babcię , lekarkę i parlamentarzystkę. Jej siedmioletnia gehenna rozpoczęła się w 2019 roku, kiedy zakwestionowała poparcie swojego kościoła dla Helsinki Pride i opublikowała werset biblijny na X. Ten jeden tweet wywołał 13-godzinne przesłuchanie policyjne, dwa pełne procesy, a teraz trzeci proces na podstawie fińskiego prawa o „mowie nienawiści”.


http://www.dailywire.com/news/europes-digital-speech-police-wont-stop-at-the-border

#uniaeuropejska #cenzura #usa

7

Podczas orędzia o stanie Unii Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała powołanie grupy eksperckiej, która doradzi jej w sprawie wprowadzenia obowiązku tzw. weryfikacji wieku w social mediach.

Innymi słowy Komisja Europejska ma w planach ostateczne rozwiązanie kwestii anonimowości w internecie. Dostęp do social mediów tylko z internetową kenkartą. 🙃

Zdjęcie

źródło: http://youtu.be/cVnmcB4RC-U?t=4018

#internet #socialmedia #weryfikacjawieku #wolnoscinternetu #prywatnosc #anonimowosc #uniaeuropejska #ue #eu

19

Przykład, że to nie tylko moje urojenia. Zachód przygotowuje się do wojny, której nie będzie. Straszenie Rosją jest jedynie w celu napędzenia zysków sektorowi zbrojeniowemu.

Francja najlepszym przykładem. Premier wolał wysunąć wniosek o głosowanie własnego wotum zaufania, wiedząc że przegra głosowanie. Zwariował? Nie. Po prostu wie, że znaczące cięcia socjala w obecnej sytuacji wyprowadzą ludzi na ulice w optymistycznym scenariuszu. W pesymistycznym wywołają wojnę domową. UK jest już w identycznej sytuacji. Szwecja w bardzo podobnej. Każdy normalny polityk wie, że będzie z tym potem kojarzony, więc woli ewakuację. W Norwegii też już nie ma odwrotu, bo społeczność o pochodzeniu imigracyjnym jest zbyt duża i partie polityczne muszą im robić dobrze, żeby wygrywać wybory.

http://www.rights.no/2025/06/professor-i-moderne-krigforing-borgerkrigene-kommer-til-europa-innen-fa-ar/

Fragment na zachętę:

Betz podkreśla zmiany demograficzne jako główny czynnik niestabilności. Wskazuje w szczególności na „ciągłą, w dużej mierze nielegalną, imigrację muzułmanów” i ich wyższy wskaźnik dzietności, które jego zdaniem prowadzą do „bałkanizacji” społeczeństw europejskich. Betz zauważa, że zmiany te tworzą społeczeństwa równoległe, co potencjalnie może prowadzić do gwałtownych konfliktów. Podejrzewa na przykład, że Wielka Brytania może nie stać się krajem, w którym biali Brytyjczycy staną się mniejszością, ale że nieuchronnie dojdzie do punktu, w którym pojawi się opór ze strony Brytyjczyków, którzy czują się wysiedleni przez imigrantów.

Betz nie ma wątpliwości, że przyszłe wojny na Zachodzie będą toczyć się w granicach każdego państwa. Uważa wojny domowe za znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz niż inne formy działań wojennych i wierzy, że wojny domowe prawdopodobnie zdominują kwestie militarne i strategiczne na Zachodzie w nadchodzących latach, wbrew typowemu podejściu w literaturze wojennej.


#europa #uniaeuropejska #imigracja

7

Niemcy nie zamkną w tym roku ani jednej elektrowni węglowej!

Oświadczenie Federalnej Agencji Sieci (BNetzA) pokazuje, że w 2025 roku Niemcy nie zamkną ani jednej elektrowni węglowej. Powód? Cel redukcji mocy węglowych został osiągnięty wcześniej – i to w sposób czysto księgowy, bo w praktyce udział węgla w miksie energetycznym nie maleje, lecz rośnie. W pierwszej połowie 2025 roku węgiel odpowiadał za 23,2% produkcji energii – o 2 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. Czyli „odchodzenie od węgla” w niemieckim wydaniu oznacza większe spalanie węgla.

Rzekoma transformacja energetyczna Niemiec okazuje się fikcją. Po zamknięciu elektrowni atomowych system niemiecki opiera się na dwóch filarach: odnawialnych źródłach energii oraz... węglu. OZE dają dziś dwie trzecie produkcji, ale nie gwarantują stabilności. Wystarczy kilkanaście dni bez wiatru i słońca, by kraj musiał ratować się węglem – to zjawisko Niemcy sami określają mianem Dunkelflaute. Dlatego część elektrowni nie zostanie wcale zdemontowana, lecz pozostanie w rezerwie, gotowa do włączenia w krytycznych sytuacjach. Tak wygląda prawdziwa niemiecka „zielona rewolucja”: zamykanie atomu, uzależnienie od niestabilnych OZE i powrót do węgla.

Jednocześnie niemieckie emisje rosną. Według Eurostatu to właśnie Niemcy są największym trucicielem Europy – generują ponad 720 milionów ton CO₂ rocznie. To prawie dwa razy więcej niż Polska, którą Berlin latami stawiał na cenzurowanym. Polacy słyszeli o „brudnym węglu”, o konieczności wyrzeczeń i transformacji – podczas gdy to Niemcy zostają największym hamulcowym europejskiej polityki klimatycznej.

Plany Berlina mówią o odejściu od węgla do 2038 roku, ale rzeczywistość jest brutalna: bez węgla niemiecka gospodarka nie przetrwa. To właśnie dlatego zamykane są jedynie stare, najmniej rentowne jednostki, a reszta wciąż produkuje i produkuje coraz więcej. Oficjalna narracja mówi o „sukcesach transformacji”, a praktyka – o rekordowych emisjach i powrocie do paliwa, które rzekomo miało zniknąć z mapy energetycznej Europy.

Berlin przez lata stawiał się w roli moralnego mentora Europy – pouczał innych o konieczności redukcji emisji, likwidacji elektrowni węglowych, ograniczania śladu węglowego. Polska była celem szczególnym, bo to właśnie nasz miks energetyczny opiera się w dużej mierze na węglu. Niemieccy politycy i media przez lata wskazywali na Warszawę jako przykład kraju zacofanego, trującego i hamującego transformację energetyczną. Ale prawda wygląda zupełnie inaczej.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

13

Kolejny dzień, kolejny podatek – „opłata opakowaniowa” ma wydrenować 5 mld rocznie z naszych kieszeni!

Rząd forsuje ustawę o „opłacie opakowaniowej”, która ma przynieść budżetowi miliardy złotych. Zmiany w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) likwidują dotychczasowy wybór: firmy nie będą mogły już udowodnić recyklingu na odpowiednim poziomie, by uniknąć opłaty – każdy przedsiębiorca zapłaci obowiązkową daninę, i to znacznie wyższą niż dotychczas. Nie chodzi więc ekologię, a o fiskalizm.

Według oceny skutków regulacji wpływy z nowego podatku mają wynieść ponad 513 mln zł w 2026 r., 1,27 mld zł w 2027 r., a już w 2028 r. – ponad 5 mld zł. To gigantyczne obciążenie, które bezpośrednio przełoży się na ceny podstawowych produktów: żywności, napojów, środków higienicznych czy chemii gospodarczej. Te 5 mld zł będzie pochodzić w końcu z naszych portfeli.

Eksperci ostrzegają, że ustawa nie tylko napędzi inflację, ale także zniszczy konkurencję. Obecne organizacje odzysku opakowań mają zostać zlikwidowane, a rynek przejmie państwowy monopolista – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zniknie motywacja do realnego recyklingu, a setki miejsc pracy w prywatnych firmach zostaną skasowane.

W obecnym systemie firmy osiągające wymagane poziomy recyklingu były premiowane zwolnieniem z opłat. Teraz państwo chce karać wszystkich – bez względu na faktyczne zaangażowanie w ochronę środowiska. Oczywistym następstwem tego typu działań będzie spadek poziomu recyklingu plastiku.

To nie jest reforma ekologiczna, ale fiskalna. Za rzekomą troską o planetę kryje się kolejny podatek, który podbije ceny i zniszczy polski biznes. #uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

28

☢️UKRAIŃSKIE FIRMY ROLNE PROWADZIŁY UPRAWY NA TERENACH SKAŻONYCH RADIOAKTYWNIE☢️

Prokuratura Generalna Ukrainy rozpoczęła dochodzenie wobec czterech przedsiębiorstw rolnych, które na obszarze 1800 hektarów ziem skażonych radioaktywnym pyłem w rejonie Czarnobyla prowadziły uprawy pszenicy oraz słonecznika. Produkcja trwała przez wiele lat, a faktyczne źródło zbóż było tuszowane.

👉Śledczy sformułowali zarzut działania w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Kluczowy zarzut dotyczy celowego narażania zdrowia konsumentów w celu osiągnięcia zysku. Na ten moment nie ma potwierdzonych danych wskazujących, by skażona żywność trafiła na rynki państw Unii Europejskiej.

🔔Doniesienia z Czarnobyla powinny być alarmujące również dla polskich decydentów. Jesteśmy świadkami wyrachowania, które nie wzdraga się przed narażeniem mieszkańców własnych konsumentów na bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, związane ze skażeniem radioaktywnym. To też pokaz skali korupcji na Ukrainie na szczeblu lokalnym, gdyż firmy rolne działały w porozumieniu z miejscowym wójtem oraz geodetą.

🔴Dalsze otwieranie rynków polskiego i unijnego na towary z Ukrainy należy uznać za przejaw rażącej nieodpowiedzialności władz oraz lekceważenia zdrowia obywateli. Konfederacja od ponad dwóch lat apeluje o ograniczenie importu i wzmocnienie kontroli fitosanitarnych na granicy wschodniej.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #ukraina

18

Chleb z Czarnobyla w Polsce? Decyzja rządu Tuska otwiera furtkę!m.in.

Ukraińska Prokuratura Generalna ujawniła, że 4 firmy rolne przez lata nielegalnie korzystały z 1800 hektarów skażonej ziemi w strefie czarnobylskiej. Uprawiano tam http://m.in. pszenicę, która trafiła później na rynek. Tymczasem rząd Donalda Tuska przygotował rozporządzenie, które wyłącza transporty mąki z systemu SENT, który służy do monitorowania przewozu towarów.

Oznacza to, że produkty te – dotąd monitorowane ze względu na zwiększony napływ i ryzyko nieuczciwego handlu – będą mogły wjeżdżać do Polski bez kontroli przewozowej. Wśród towarów może pojawić się także mąka, również ta czarnobylska. Projekt nowelizacji został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji i ma wejść w życie w ciągu 14 dni od ogłoszenia.

Na blisko 1800 hektarach skażonej ziemi w obwodzie żytomierskim, w strefie czarnobylskiej prowadzono nielegalne uprawy pszenicy i słonecznika. Zboże i olej trafiały na rynek, do piekarni i przetwórni, a faktyczne pochodzenie było ukrywane. W proceder zamieszane były lokalne władze i dyrektorzy spółek rolnych. Prokuratura mówi wprost o zorganizowanej grupie przestępczej, która świadomie narażała zdrowie konsumentów dla zysku. Chodzi o setki ton skażonej żywności, która mogła trafić również poza Ukrainę. W końcu dobrze pamiętamy zboże techniczne, pleśń i szkodniki w transportach z Ukrainy.

Dziś, gdy istnieją udokumentowane przypadki handlu skażonym zbożem, polski rząd likwiduje jedyny system monitorowania handlu lądowego. Państwo ma obowiązek chronić obywateli przed wwozem skażonej żywności. Zamiast tego rząd Tuska ułatwia jej niekontrolowany przepływ. To decyzja nie tylko nieodpowiedzialna, ale i potencjalnie groźna dla zdrowia Polaków.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia

19

Jednak nie ma nadziei dla UE. Ostatni gasi światło.

Unia Europejska wprowadza mechanizm CBAM, który obciąży importowane towary kosztami emisji CO₂. Ma to chronić europejski przemysł przed nieuczciwą konkurencją i przyspieszyć transformację energetyczną.


#uniaeuropejska #klimatyzm

7