Zaatakuj porty i stękaj o pokój, to tylko bezczelny ukrainiec potrafi

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował w poniedziałek zawieszenie broni z Rosją na okres świąt wielkanocnych oraz wzajemne wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną. Jak zaznaczył, propozycja ma na celu ograniczenie napięć oraz zmniejszenie presji związanej z sytuacją na rynkach ropy i gazu.

„Jesteśmy gotowi na zawieszenie broni w okresie świąt wielkanocnych” – powiedział Zełenski, dodając, że „normalni ludzie, którzy szanują życie, powinni dążyć do trwałego rozejmu”.

http://kresy.pl/wydarzenia/zelenski-proponuje-rozejm-wielkanocny-i-wstrzymanie-atakow-na-energetyke/

#ukraina #rosja #energetyka

11

#ciekawoski #energetyka

No proszę to nawet światło księżyca można w energię zmienić.

5

Brak prądu w Berlinie. Władze: to atak lewicowych ekstremistówkresy.pl

Po pożarze mostu kablowego znaczna część południowo-zachodniego Berlina została odcięta od prądu. Władze miasta i policja oceniają, że był to atak o podłożu politycznym, za który mają odpowiadać lewicowi ekstremiści.

Po pożarze infrastruktury energetycznej w Berlinie południowo-zachodnie dzielnice miasta pozostają bez zasilania. Burmistrz Kai Wegner oświadczył, że był to atak motywowany politycznie, a sprawcami mieli być „najwyraźniej lewicowi ekstremiści”. Policja potwierdziła tę ocenę.

Do zdarzenia doszło w sobotę rano, gdy ogień objął most kablowy nad kanałem Teltow, prowadzący do elektrowni Lichterfelde. W wyniku pożaru uszkodzone zostały kluczowe linie przesyłowe. „To niedopuszczalne, że po raz kolejny ewidentni lewicowi ekstremiści atakują naszą sieć energetyczną, narażając życie ludzkie” – powiedział Wegner.

Wkrótce po incydencie pojawił się list podpisany przez tzw. Grupę Wulkan, w którym autorzy przyznają się do sabotażu. Autentyczność dokumentu została potwierdzona przez służby. Według eksperta ds. terroryzmu Michaela Götschenberga, zawarte w liście szczegóły odpowiadają schematowi wcześniejszych ataków na infrastrukturę energetyczną.

Dziennik „Berliner Zeitung” udostępnił pełną treść listu. „Dzisiaj w nocy udało nam się sabotować elektrownię gazową w dzielnicy Berlin-Lichterfelde. Doszło do przerw w dostawach prądu w zamożniejszych dzielnicach Wannsee, Zehlendorf i Nikolassee. Celem akcji nie były przerwy w dostawach prądu, ale energetyka oparta na paliwach kopalnych. Przepraszamy mniej zamożnych mieszkańców południowo-zachodniej części Berlina. W przypadku wielu właścicieli willi w tych dzielnicach nasze współczucie jest ograniczone” – czytamy.

Senator ds. gospodarki Franziska Giffey poinformowała, że od początku brano pod uwagę celowe zniszczenie instalacji, ponieważ zwykły incydent nie doprowadziłby do tak poważnych uszkodzeń grubych kabli wysokiego napięcia. W programie RBB „Abendschau” wyjaśniła, że zapalniki umieszczono bezpośrednio pod przewodami. „Siła, z jaką nastąpiło nagrzewanie się i stały pożar, była większa niż siła, jaką mogłaby wywołać bomba kulowa” – powiedziała. „Zabezpieczenie naszych przewodów nie pozwoliłoby bombie kulowej na takie uszkodzenie przewodów”.

Skutkiem ataku była rozległa awaria prądu, która początkowo objęła około 45 tys. gospodarstw domowych oraz ponad 2200 firm. Spółka Stromnetz Berlin poinformowała, że częściowo udało się przywrócić zasilanie — prąd wrócił do około 7 tys. domów i 150 odbiorców komercyjnych. Zakłócenia dotknęły m.in. dzielnice Nikolassee, Zehlendorf, Wannsee i Lichterfelde.

http://kresy.pl/wydarzenia/brak-pradu-w-berlinie-wladze-to-atak-lewicowych-ekstremistow/

#niemcy #lewactwo #energetyka #terroryzm

11

Czy w Polsce zabraknie prądu? Ekspert ujawnia kulisy energetyki! Dr Inż. Mirosław Gajeryoutu.be

Arcyciekawy wywiad z dr. inż. Mirosławem Gajerem na temat polskiej energetyki - od podstaw działania systemu elektroenergetycznego, przez mix energetyczny w Polsce i opłaty ETS, po przyszłość odnawialnych źródeł energii. Fotowoltaika, magazynowanie energii, ryzyka blackoutów i efektywności inwestycji w energię. Kompleksowe spojrzenie na to, jak działa i zmienia się świat energii elektrycznej. Cały wywiad podzielony na przejrzyste rozdziały.

http://youtu.be/PMGgpd9Pipg?si=rjmY-bn2IZFKgTlN

#energetyka #oze #blackout #miroslawgajer

8

Prawie 250 mln zł kary i ryzyko upadku elektrociepłowni z powodu ETS. Mieszkańcy mogą zostać bez ciepłakresy.pl

Zdjęcie

Główny Inspektor Ochrony Środowiska nałożył na operatora elektrociepłowni w Będzinie karę w wysokości 248 mln zł za nieuregulowane emisje CO2 w 2020 roku. Samorządy i związki zawodowe apelują o wstrzymanie decyzji, wskazując na zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego regionu.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska uznał, że operator elektrociepłowni w Będzinie, spółka EC Zagłębie Dąbrowskie (ECZD), ma zapłacić prawie 250 mln zł kary za uchylanie się od płacenia unijnego podatku wynikającego z systemu ETS, dotyczącego emisji dwutlenku węgla. Decyzja dotyczy roku 2020 i wywołała protesty ze strony związków zawodowych oraz lokalnych samorządów, które apelują o wstrzymanie egzekucji kary do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd administracyjny.

GIOŚ, w decyzji z 31 października, potwierdził wcześniejszą karę wymierzoną przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Katowicach, uzasadniając, że konieczne było ponowne nałożenie sankcji z powodu zmiany nazwy operatora.

Spółka ECZD przypomina, że elektrociepłownia w Będzinie działa od 1913 roku i jest kluczowym elementem lokalnej infrastruktury ciepłowniczej dla Sosnowca, Będzina i Czeladzi. Obecna struktura prawna powstała w 2014 roku, a w 2024 zakład przejęła Grupa Altum. Nowy właściciel rozpoczął działania mające na celu bieżące umarzanie uprawnień do emisji CO2 oraz przygotowanie zakupu certyfikatów za okresy rozliczeniowe od 2023 roku.

„W trakcie analiz okazało się jednak, że obowiązujący system EU ETS uniemożliwia umarzanie bieżących uprawnień, dopóki nie zostaną rozliczone lata wcześniejsze, objęte postępowaniami administracyjnymi” – podkreślono w oświadczeniu spółki.

ECZD zaznacza, że niezawinione zaległości z lat 2020–22 uniemożliwiają skuteczne działania naprawcze. W latach 2023–25 spółka otrzymała trzy decyzje nakładające kary za nierozliczenie emisji CO2 w latach 2020–22, które łącznie wynoszą 743,9 mln zł. „Zastosowano sztywny mechanizm kary w wysokości 100 euro plus waloryzacja za każdą nieumorzoną tonę CO2” – tłumaczy ECZD, wskazując, że system nie uwzględnia sytuacji finansowej przedsiębiorstwa ani wpływu decyzji na bezpieczeństwo energetyczne regionu.

„W przypadku instalacji infrastruktury krytycznej takie podejście pozostaje w sprzeczności z zasadą proporcjonalności wynikającą zarówno z Konstytucji RP, jak i z prawa europejskiego” – argumentuje ECZD, dodając, że problem ma charakter systemowy i był już sygnalizowany przez instytucje publiczne oraz branżę ciepłowniczą.

Pomimo prawa do odwołania się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, decyzja GIOŚ pozostaje wykonalna. Samorządy i związki zawodowe ostrzegają, że egzekucja kary może doprowadzić do przerwy w dostawach ciepła dla mieszkańców regionu.

Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński wskazał, że wykonanie decyzji mogłoby doprowadzić do upadłości spółki, a nawet kontynuacja działalności pod nadzorem syndyka byłaby utrudniona. Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz podkreślił: „Egzekucja decyzji administracyjnej, która spowoduje zagrożenie pozbawienia dostaw tysięcy rodzin w trakcie sezonu grzewczego, pozostaje w rażącej sprzeczności z tą zasadą”.

Szef krajowego sekretariatu górnictwa i energetyki Solidarności Jarosław Grzesik wskazał, że nakładanie takich samych wymogów i kar zarówno na duże koncerny, jak i lokalnych producentów energii, stanowi dyskryminację i narusza zasadę proporcjonalności. „Orzecznictwo unijne w tym zakresie jednoznacznie uznaje taką sytuację za niedopuszczalną” – podkreślił.

http://kresy.pl/wydarzenia/prawie-250-mln-zl-kary-i-ryzyko-upadku-elektrocieplowni-z-powodu-ets-mieszkancy-moga-zostac-bez-ciepla/

#ets #patologia #ue #co2 #elektrownia #energetyka

11

PATOLOGIA UE - Orlen, PGE, Enea i Tauron wydały ok. 45 mld zł na zakup uprawnień do emisji w 2024 r.kresy.pl

W ostatnich latach największe polskie spółki energetyczne wydały dziesiątki miliardów złotych na zakup uprawnień do emisji CO2, domagając się jednocześnie głębokiej reformy unijnego systemu ETS. Orlen ostrzega przed wyczerpaniem puli uprawnień ok. 2039 r., czyli znacznie wcześniej niż wynika z przyjętego harmonogramu redukcji, który zakłada neutralność klimatyczną UE w 2050 r.

W 2024 r. w Polsce polskie spółki energetyczne i przemysłowe coraz głośniej zaczęły domagać się zmian w unijnym systemie handlu emisjami CO2, wskazując na rosnące obciążenia finansowe oraz ryzyka dla konkurencyjności krajowego przemysłu, choć równocześnie podkreślają przyspieszającą transformację energetyczną. Z udostępnionych przez największe grupy energetyczne danych wynika, że tylko cztery firmy – Orlen, PGE, Enea i Tauron – wydały w 2024 r. łącznie blisko 45 mld zł na zakup uprawnień do emisji. Jednocześnie statystyki Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami pokazują, że wskaźnik emisyjności polskiej gospodarki stopniowo maleje: w 2015 r. emisja CO2 dla energii elektrycznej produkowanej w instalacjach spalania paliw wynosiła 810 kg/MWh, a w 2023 r. spadła do 743 kg/MWh, co jest w dużej mierze efektem wysokich kosztów emisji i wymuszonej nimi transformacji.

W ostatnich blisko 15 latach same duże spółki energetyczne przeznaczyły n (EUA) setki miliardów złotych, aby móc wytwarzać energię i paliwa z wykorzystaniem surowców kopalnych. Najwięcej wydała Polska Grupa Energetyczna, która na zakup EUA przeznaczyła 96,3 mld zł, licząc także pierwsze półrocze 2025 r. Jednocześnie PGE przypomina, że spółka nie tylko kupuje, lecz również sprzedaje część posiadanych uprawnień: w tym samym okresie dokonała sprzedaży EUA o wartości 7,8 mld zł, co oznacza saldo na poziomie 89,2 mld zł. Grupa Orlen wydała łącznie 32,7 mld zł (bez danych za 2025 r.), natomiast Enea – 33 mld zł do końca poprzedniego roku. Tauron podał dane za lata 2022–2025, informując o łącznych wydatkach na poziomie 12,7 mld zł. Inne duże podmioty, jak ZE PAK czy Grupa Azoty, odmówiły przedstawienia konkretnych kwot, a KGHM przekazał swoje stanowisko dotyczące ETS, zaznaczając, że dane o kosztach traktuje jako tajemnicę przedsiębiorstwa.

W 2024 r. PGE poniosła koszty zakupu uprawnień do emisji w wysokości 24,9 mld zł przy marginalnej sprzedaży EUA. Do 30 czerwca 2025 r. wydatki te wyniosły 2,5 mld zł. Spółka zakłada, że w kolejnych latach obciążenia będą stopniowo maleć wraz ze spadkiem emisji CO2 i kontynuacją transformacji. Strategia Grupy PGE do 2035 r. przewiduje zmniejszenie emisji CO2 o 50 proc. do 2030 r. i o 75 proc. do 2035 r. względem poziomu z 2024 r.

W przypadku Enei koszty związane z ETS w 2024 r. przekroczyły 7 mld zł, ale według władz spółki w 2025 r. będą już wyraźnie niższe. „W przyszłości spodziewamy się dalszego spadku kosztów związanych z uprawnieniami do emisji CO2, wynikającego przede wszystkim z malejącego wolumenu produkcji energii w jednostkach wysokoemisyjnych” — informuje Enea. Tauron z kolei w 2024 r. wydał na uprawnienia do emisji CO2 3,8 mld zł, a w 2025 r. ma to być 3,6 mld zł. Koncern sygnalizuje, że przy spadającej produkcji i jednoczesnym trendzie wzrostowym cen CO2 prognozowane koszty uprawnień w kolejnych latach mieszczą się w przedziale 2–3 mld zł rocznie.

W Grupie Orlen wydatki na EUA w 2024 r. wyniosły 9,22 mld zł. Spółka zakłada jednak, że w latach 2026–2030, czyli w czwartej fazie EU ETS, koszty udziału w systemie wzrosną z powodu ograniczenia puli darmowych uprawnień oraz działania mechanizmów podbijających ceny EUA, takich jak rezerwa stabilizacyjna rynku (MSR) i mechanizm liniowej redukcji (LRF). Według Orlenu czynniki te powodują stopniowe zwiększanie kosztów operacyjnych przedsiębiorstw objętych ETS, w tym dużych grup paliwowo-energetycznych.

Polskie spółki podkreślają, że mimo intensywnych inwestycji w nowe moce i modernizację, w nadchodzącej dekadzie węgiel nadal będzie pełnić rolę stabilizującą system, choć w dużo mniejszym zakresie niż obecnie. PGE przypomina, że prowadzi stopniową transformację, budując mniej emisyjne bloki gazowe w miejsce wysłużonych jednostek węglowych. „Koszty uprawnień muszą być zatem przewidywalne i nie obciążać zanadto źródeł wytwórczych gwarantujących bezpieczeństwo energetyczne kraju, a w dłuższej perspektywie musimy zapewnić też, by uprawnienia były dostępne (wg obecnych parametrów, na rynku pierwotnym skończą się ok. 2040 r.)” — przekazuje PGE. Spółka postuluje wprowadzenie skutecznego mechanizmu przeciwdziałającego nadmiernie wysokim cenom EUA oraz reformę rezerwy stabilności rynkowej tak, aby uwalniała ona uprawnienia w zależności od sytuacji rynkowej, a także możliwość odpowiedniego pomniejszania liczby uprawnień do umorzenia dla jednostek konwencjonalnych zastępowanych instalacjami o emisjach ujemnych.

PGE uważa ponadto, że przydział darmowych uprawnień dla ciepłownictwa powinien być utrzymany po 2030 r., aby wesprzeć transformację tego sektora i ograniczyć wzrost cen ciepła dla gospodarstw domowych. Zbliżone stanowisko prezentuje Tauron, który również opowiada się za utrzymaniem darmowych EUA dla ciepłownictwa. „Są kluczowe dla sektora komunalnego, który nie ma jeszcze pełnych możliwości przejścia na technologie niskoemisyjne” — wskazuje firma.

Enea zwraca uwagę na rolę uczestników finansowych na rynku ETS i zjawisko spekulacji. Spółka mówi o konieczności sprawdzenia wpływu podmiotów, które traktują pozwolenia do emisji CO2 jako instrument finansowy służący generowaniu zysków i kreowaniu chwilowych sygnałów cenowych. „Warto przyjrzeć się roli i zasadności uczestnictwa w rynku uprawnień podmiotów finansowych, które nie są zobowiązane do ich umarzania” — podkreśla Enea. Podobne zastrzeżenia zgłasza Tauron, który proponuje wyłączenie instytucji finansowych z handlu emisjami, aby ograniczyć pole do spekulacji i przywrócić koncentrację systemu na jego pierwotnym celu, jakim jest transformacja energetyczna. Orlen formułuje tę tezę wprost: „Podmioty prowadzące spekulacyjną działalność (banki oraz fundusze inwestycyjne) wpływają negatywnie na poziom cen uprawnień do emisji” — wskazuje spółka.

Enea dzieli ryzyka związane z ETS na dwa główne obszary i proponuje rozwiązania zmierzające do ich ograniczenia. „Z jednej strony są to ryzyka znaczącego wahania cen uprawnień – i tu kierunkiem pożądanych zmian mogłoby być np. wprowadzenie mechanizmów ograniczających znaczące wahania cen – np. ceny minimalnej i maksymalnej, mechanizm analogiczny do opłaty zastępczej” — wyjaśnia spółka. Enea postuluje także rozważenie instrumentów, które nie uderzają bezpośrednio w poziom cen EUA, lecz zmniejszają koszty zakupu uprawnień oraz ryzyka związane z uczestnictwem w rynku dla przedsiębiorstw zobowiązanych do umarzania emisji.

Orlen zwraca uwagę na problem dostępności uprawnień w dłuższej perspektywie. Według spółki, przy utrzymaniu obecnych przepisów limit emisji gazów cieplarnianych w ramach EU ETS dla przemysłu (ETS1) osiągnie wartość zerową około 2039 r., czyli znacznie wcześniej, niż wynika to z planu osiągnięcia neutralności klimatycznej Unii Europejskiej w 2050 r. „Brak dostępności uprawnień w systemie znacznie przed 2050 r. spowoduje w pierwszej kolejności gwałtowny wzrost cen energii, a następnie brak możliwości prowadzenia działalności przez spółki energetyczne” — uważa Orlen. Firma proponuje zmianę progów uruchamiania MSR tak, aby mechanizm ten nie prowadził do nadmiernego ograniczania liczby uprawnień na rynku, a także efektywniej reagował na ich niedobór.

Orlen rekomenduje przywrócenie niższego współczynnika transferu uprawnień do MSR (tzw. intake rate). Obecnie wynosi on 24 proc., podczas gdy pierwotnie był ustalony na poziomie 12 proc. jako rozwiązanie tymczasowe. Zgodnie z założeniami początkowymi wskaźnik miał wrócić do 12 proc. już w 2023 r., lecz do tego nie doszło. Koncern proponuje również wprowadzenie mechanizmu wykorzystania uprawnień zgromadzonych w rezerwie, na przykład w celu finansowania inwestycji związanych z transformacją energetyczną.

W stanowisku przekazanym przez Energę pojawia się postulat ochrony sektorów o znaczeniu strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Spółka „dostrzega, że w obecnej sytuacji geopolitycznej pozytywny wpływ mogłoby też mieć wyłączenie z systemu ETS przedsiębiorstw z sektorów rozwijających technologie powiązane z bezpieczeństwem państwa”. KGHM z kolei postuluje wprowadzenie ulg dla przedsiębiorstw wytwarzających produkty objęte rozporządzeniem Critical Raw Materials Act, takich jak miedź. „– Ważne jest bowiem, aby cena uprawnień nie wpływała na poziom produkcji przemysłowej w Europie. Istotne byłoby również włączenie do systemu EU ETS międzynarodowych kredytów węglowych. Usprawniłoby to płynność rynku EU ETS, a także zwiększyłoby wolumen redukcji emisji poza UE, który jest znacznie większy niż emisje samej Unii.” — wskazuje spółka.

Polskie propozycje zmian zostały przedstawione w ramach publicznych konsultacji związanych z przeglądem dyrektywy EU ETS, które zakończyły się w lipcu 2025 r. Komisja Europejska zaplanowała kompleksową rewizję systemu na 2026 r., co oznacza, że postulaty spółek energetycznych i przemysłowych będą przedmiotem dalszych prac i negocjacji na poziomie unijnym.

W stanowisku Energi zaakcentowano również pozytywne aspekty funkcjonowania EU ETS. Spółka przypomina, że „w okresie funkcjonowania systemu ETS emisje w objętych nim sektorach spadły o 50 proc.” i ocenia, że ETS stanowi impuls do podejmowania inwestycji w redukcję emisji CO2 i rozwój technologii niskoemisyjnych, a docelowo zeroemisyjnych. „W ostatnich latach Grupa Energa poczyniła znaczące inwestycje w obszarach: OZE, nowoczesnych, niskoemisyjnych bloków gazowo-parowych oraz sieci dystrybucyjnych ukierunkowanych na przyłączanie i integrację rozproszonych elektrowni fotowoltaicznych i wiatrowych” — wskazuje Energa. W pierwszym półroczu 2025 r. odnawialne źródła energii odpowiadały za 46 proc. całkowitej produkcji brutto grupy, co stanowi najwyższy udział spośród krajowych spółek energetycznych.

Energa podkreśla, że dochody budżetu państwa ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 powinny zostać docelowo przeznaczone na wsparcie technologii i aktywów sprzyjających dekarbonizacji gospodarki, zwłaszcza w sektorach o ograniczonym dostępie do kapitału inwestycyjnego, takich jak ciepłownictwo. Spółka dodaje, że rozwój instalacji OZE „przyczynia się do obniżenia zależności państwa od eksportu paliw kopalnych i ogranicza wpływ, jaki mogą mieć na nie zmiany cen na rynkach globalnych, czego przykładem był wzrost cen energii elektrycznej w wyniku zmian cen surowców energetycznych po inwazji Rosji na Ukrainę”.

UE zatwierdziła nowy system handlu emisjami

5 listopada ministrowie środowiska krajów Unii Europejskiej porozumieli się w sprawie ustanowienia nowego celu klimatycznego na 2040 r. Zakłada on zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. Podczas posiedzenia, w którym Polskę reprezentował wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, uzgodniono również, że system ETS2 zostanie wdrożony z rocznym opóźnieniem. Ma zacząć obowiązywać w 2028 r.

Początkowo Polska zabiegała o trzyletnie przesunięcie startu mechanizmu, jednak mimo uzyskania tylko częściowego sukcesu, rząd w Warszawie podkreśla swoją skuteczność w działaniach na rzecz ochrony Polaków przed wzrostem kosztów życia.

ETS2 obejmie paliwa wykorzystywane w transporcie, budownictwie i ogrzewaniu. System ten wprowadzi dodatkowe koszty za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla, co przełoży się na ceny gazu, węgla i paliw płynnych.

Bernd Weber, szef think tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Brukseli i Berlinie, wskazał, że w Polsce skutki wprowadzenia ETS2 będą szczególnie dotkliwe. Rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć nawet o 150 proc. Ekspert zaznaczył, że w Niemczech cena za CO₂ jest już wliczana w rachunki za ogrzewanie i transport, co złagodzi efekt wejścia ETS 2. Obecnie stawka wynosi tam 55 euro za tonę CO₂, a po rozszerzeniu systemu ma kształtować się w przedziale 50–75 euro. „Rachunek za zatankowanie samochodu lub za zużycie gazu nie będzie szokiem” — dodał Weber. Zwrócił jednocześnie uwagę, że liczba pozwoleń na emisję będzie maleć, przez co na początku przyszłej dekady cena może dojść do 100 euro za tonę CO₂.

Jak w październiku wskazywała minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, w najgorszym scenariuszu koszt węgla może wzrosnąć aż o 450 zł za tonę, a ceny benzyny i diesla mogą podskoczyć o 40–50 groszy na litrze.

Warto dodać, że od 2028 r. wejdzie w życie zakaz instalacji pieców na gaz i węgiel dla budynków należących do państwa lub samorządów. Od 2030 r. zostanie wprowadzony zakaz montowania kotłów gazowych w nowych budynkach. Do 2040 roku te zmiany obejmą również budynki istniejące. Te zmiany będą niekorzystne dla wielu Polaków, którzy w ostatnim czasie skorzystali z programu „Czyste Powietrze” i wymienili swoje stare piece na instalacje gazowe. W całej Polsce z ogrzewania gazowego korzysta 2 mln gospodarstw domowych.

ETS2 obejmie również sektor transportu i budownictwa. Średnie gospodarstwo domowe emituje ok. 6 ton CO2 rocznie. Oznaczałoby to dodatkowy koszt w wysokości ok. 1,2 tys. zł rocznie.

Kolejną kwestią jest wymóg termomodernizacji budynków. W Polsce ponad 4 mln budynków wymaga docieplenia ścian, wymiany okien, instalacji nowych systemów grzewczych czy wykonanie audytów energetycznych.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/orlen-pge-enea-i-tauron-wydaly-ok-45-mld-zl-na-zakup-uprawnien-do-emisji-w-2024-r/

#ets #patologia #lewackiespierdolenie #energetyka #energia #ue #co2 #klimatyzm

11

To kiedy w końcu będzie ten prąd za darmo? Rozumiem, że jak 100% prądu bedzie z wiatraków i paneli

#nwo #co2 #uniaeuropejska #energetyka #bekazlewactwa

18

#energetyka #oze

Przypominam, że Polska jest już dymana na wiatrakach mocniej niż Norwegia (Norwegia ~10% w miksie, Polska ~15%) Energetyka jest elementem tego samego planu globalistów - przejąć kontrolę nad wszystkimi sektorami, bez których ludzie nie mogą żyć, bo to jest wieczna gwarancja zysków. Najważniejsze to nieruchomości, energetyka, leki i żywność. Umowa Mercosur służy przejęciu dostaw żywności. Wiatraki to gwarancja wejścia w sektor energii, inwestorom którzy są głupi na energetykę i szczyt ich możliwości to kręcące się śmigło na słupie. Dotacje, unijne regulacje i propagandowe kłamstwa o apokalipsie klimatycznej są potrzebne, bo bez tego nie daliby rady w zderzeniu z konkurencją ze strony energetyki konwencjonalnej.

Polecam artykuł po norwesku - prawidłowe nazywają to "mafią energetyczną". Identycznie jak w Polsce - zyski płyną głównie do podmiotów zagranicznych.

http://steigan.no/2025/09/vindkraftmafiaen-den-storste-svindelen-i-norsk-energihistorie/

Norwegia jest narażona na największe oszustwo w polityce energetycznej czasów nowożytnych. Energetyka wiatrowa nie jest budowana dla ludzi, lecz dla zagranicznych funduszy i skorumpowanych polityków.

Farma wiatrowa Tonstad wypłaciła zagranicznym właścicielom prawie pół miliarda dolarów dywidend, podczas gdy właściciele domków letniskowych zmagają się z hałasem, dryfującym lodem i niszczeniem środowiska.

Gminy otrzymują niewielkie kwoty pieniędzy w postaci podatków od nieruchomości, podczas gdy inwestorzy w Szwajcarii, Luksemburgu i na Kajmanach wypłacają z kraju miliardy dolarów bez podatku.

8

Nareszcie!

„Nie możemy sobie pozwolić na kontynuowanie dotychczasowej polityki” – oświadczył kanclerz Niemiec Friedrich Merz (CDU) na spotkaniu przedstawicielami związku branżowego producentów maszyn (VDMA). Doprecyzował, że kraju, którym rządzi nie stać na wyłączenie elektrowni węglowych. Zapowiedział szybką budową elektrowni gazowych i wyhamowanie rozbudowy źródeł pozyskiwania tzw. energii odnawialnej. Tej radykalnej zmianie u naszego sąsiada, który jest naszym najważniejszym partnerem handlowym warto się bacznie przyglądać.


http://biznesalert.pl/mniej-wiatrakow-wiecej-wegla-i-gazu-niemcy-rewiduja-oze/

Już traciłem wiarę w tego człowieka. Jeżeli Kanclerz Merz nie uratuje Niemiec, to po jego kadencji nie będzie co zbierać. ...a Europa Zachodnia upadnie razem z Niemcami. Mam tylko nadzieję, że te elektrownie gazowe będą bez CCS, i że podatki od emisji też skasuje. Potem tylko uporządkować politykę migracyjną i Niemcy znów będą lokomotywą Europy.

#niemcy #energetyka

5

Powódź, susza, brak retencji i zmiany klimatuyoutube.com

Poziom Wisły w Warszawie (nie mylić z głębokością) to 6cm. Jest to powtórka sytuacji sprzed roku, po której w „porze deszczowej” ogłaszano ryzyko podtopień.

mgr inż. Janusz Waś w Radiu Wnet wypunktowuje niedorzeczność gospodarki wodnej w kraju, z *grzechem głównym*​, którym jest spuszczanie deszczu do morza.

http://www.youtube.com/watch?v=JZXbT--8rwE

#hydrologia #energetyka #polska

10

#energetyka

Fizyka dla dzieci ze szkoły podstawowej ...i dla polityków

W=E

W - siła robocza kiedyś. Pracę wykonywało się ręcznie.

E - siła robocza dziś. Pracę wykonuje energia zasilająca maszyny, fabryki, centra danych itd.

Co robi większość świata? Dąży do jak najtańszej produkcji jak największej ilości energii. Co robi Europa? Ściąga masowo imigrantów, a energię czyni coraz droższą i coraz ciężej dostępną (np. zależną od pogody)

Gdzie będą się lokowały firmy tworzące najbardziej zaawansowane miejsca pracy? W Chinach, Indiach, Rosji czy USA. Z czego będzie żyła Europa? Naprawdę nie wiem. Chyba będziemy ręcznie szyli skarpetki, robili pamiątki turystyczne, a Chińczycy z Amerykanami będą u nas otwierali ręczne montownie do swojej elektroniki i zabawek dla dzieci. Na logikę, to po to chyba sciągają masowo niewykwalifikowaną siłę roboczą i odpychają hi-tech potrzebujący energii. Tzn. w UE jeszcze wierzą, że jak zamkną wszystkie elektrownie konwencjonalne i podniosą ceny za emisję to reszta świata będzie im płacić. Również za wychwytywanie CO2. Kto to wymyślił? 🤦

Dodatkowo Azja i USA będą przyciągać nie tylko zaawansowane miejsca pracy, ale też najnowocześniejszych specjalistów. Europa w tym czasie na uniwersytetach stawia coraz mocniej na nauki społeczne i wprowadza tam coraz więcej polityki. To co trzyma jeszcze w kupie UE to propaganda i cenzura. Dzięki temu mogą wmawiać ludkom, że UE to jakieś liczące się mocarstwo, że wygrywa wojnę na Ukrainie albo że zielona tranzycja ma sens. Reszta świata się z nas śmieje. Pięknie Soros się zemścił na Europie, za to co musiał oglądać w wykonaniu Europejczyków kiedy był dzieckiem. Arcydzieło wendety. Nic tylko oglądać upadek Europy. Zarówno gospodarczy jak i kulturowy, bo przestępczość, bezrobocie, radyklany islam i konflikty międzykulturowe będą rosły. W sumie 2in1. Muzułmanie czy Afrykanie też się zmieszczą za lata kolonializmu. Trzeba być uczciwym i przyznać, że sprawiedliwość zwycięża 🤷

PS Jbc to Europa Wschodnia może się jeszcze wywinąć. W sumie nie zasłużyła w przeciwieństwie do Zachodniej. Wystarczy dołączyć do Azji i odrzucić UE, wraz z polityką migracyjną, zieloną, wojenną i tęczową. Jeżeli UE będzie się mścić albo szantażować, to BRICS jest od tego, żeby ratować od takich sytuacji. Dlatego sankcje na Rosję nie działają. Norwegię UE już straszy cłami, żeby wymusić posłuszeństwo. Polskę szantażowali za pomocą KPO. Tak to działa. Jednak o ile Węgry, Austra czy Słowacja mają łatwo, to Polska, Norwegia czy Rumunia muszą najpierw wymiksować się z wojny i dogadać z Rosją.

Zdjęcie

Zdjęcie

9

Zanim nastała zielona psychoza, uczyli mnie o wiatrakach, że mają być dodatkiem do systemu. Jakieś 5-10% (nie pamiętam dokładnie) i nie stawiać ich w kupie (czyli to co dziś nazywają "farmy wiatrowe"). Z prostego powodu - to jest źródło zależne od pogody, dostarczające prąd przez 1/3 roku i nie może być oparciem dla miejscowej sieci. Tego miało się nawet nie wliczać do mocy zainstalowanej, bo to moc pozorna. Albo moc Schrodingera - raz jest, raz jej nie ma. Wiatraki miały tylko okresowo odciążać lokalną sieć i zaoszczędzić trochę pieniędzy gdy wieje.

To co mamy dziś, to efekt agresywnego lobbingu energetycznych chciwego lobby, które postanowiło wejść w najbardziej strategiczny sektor (bo zawsze pewny popyt). Zlikwidowali zaawansowaną technicznie konkurencję (bloki węglowe, gazowe, jądrowe...), wiecznie potrzebują dotacji, dopłat, regulacji prawnych pod siebie, modyfikacji sieci pod siebie, pierdyliony hektarów żeby zainstalować moc równą jednemu blokowi węglowemu.

W Norwegii mają czas jeszcze się zatrzymać, bo to 10% systemu. W Polsce już dobijają do 15% i wszystko skupione na małej powierzchni. Jak będzie wiało, to do Danii, Niemiec czy Szwecji tego prądu nie sprzedasz, bo tam jeszcze więcej wiatraków, blisko i wieje w tym samym czasie. Co się wtedy dzieje? Np. w Norwegii na północy za dużo postawili i jak za dużo wieje, to elektrownie wodne albo muszą sprzedawać prąd że stratą, albo spuszczać wodę ze zbiorników. W Polsce elektrownie węglowe podobno się skarżą, że przez ciągłą regulację bardzo podbija im to koszt produkcji (o podatkach za emisję nawet nie wspominając).

Podsumowując - farmy wiatrowe to najbardziej szkodliwe źródło energii. Tracą na tym wszyscy, a zarabia małe grono (zazwyczaj zagraniczne:) Ta branża nie powinna istnieć. Małe gminy mogą sobie same stawiać po kilka wiatraków jak im się opłaca i mają obok elastyczne inne źródło.

Żeby tak mocno wylobbować tak szkodliwą i prymitywną energetykę, musieli nastraszyć ludzików, że CO2 nas zabije i wcisnąć kit, że możemy zatrzymać zmiany klimatu. Jednak z tym jest jak z wojna na Ukrainie - już tylko Europa i kilka państw spoza w to brnie, a reszta świata się śmieje i rozwija energetykę prawidłowo miksując OZE z konwencjonalną. Efekt taki, że Europa jest dziś najgorszym i najdroższym na świecie miejscem do jakiegokolwiek produkcji przemysłowej czy nawet tych centrów danych.

#energetyka #oze

6

Greta Thunberg już kroi kapustę na bigos. #klimatyzm

Teraz Polska musi zlikwidować swoje przepisy o podatkach emisyjnych, potem użyć tzw. Protokołu Brytyjskiego żeby zignorować unijne prawo i będzie miała najtańszy prąd w Europie #energetyka

Reszta Europy niech sobie brnie w zieloną psychozę jak chce. Nawet trzeba ich wspierać w tych debilizmach, bo będą mniejszą konkurencją w przemyśle. Tylko trzeba międzynarodowe połączenia elektryczne pozrywać, żeby nie mogli ciągnąć tańszego prądu, bo to wyrówna ceny.

5

Kwikłem http://youtu.be/Uh4vk7qIW1w?si=L8FUfOB4XUBRIXb-

W Holandii racjonują energię dla przemysłu

Inna ciekawostka: Holandia również ma kable (700MW) do Norwegii. Niemcy, Holandia, UK i Dania dobrze wiedziały, że wiatraki to kibel i zawczasu kładły kable do Norwegii, żeby ukrywać problem i przerzucić go na Norwegię. Norwescy politycy oraz managerowie w państwowych spółkach energetycznych (Statkraft i Statnet) powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. To, że cena za debilizm OZE w państwach sąsiednich zostanie kablami przerzucona na Norwegię, to matematyka na poziomie podstawówki. Możliwe, że nikt nie policzył jak budowali kable? Media też winne, bo solidarnie siały propagandę, żeby ukryć grabież całego narodu z najtańszego i najbardziej ekologicznego prądu w Europie. Dziś w Norwegii już jak w Holandii - nie otworzysz dużego przemysłu, bo nie podłącza Cię do sieci. Na przydział mocy czeka się latami, bo najzwyczajniej nie ma tej mocy w systemie, a Szwedzi już się zorientowali, że Norwegia próbuje teraz przerzucić problem na nich:)

Uwaga podaję instrukcję dla polityków, jak gadać z niemieckimi politykami o energetyce, migracji, wojnach, strefie euro...

Niemcy: no elo, mamy ciekawy plan

Inne państwo Europy: Spierdalajacie!


PS: "Only AfD can save Germany!" #takaprawda #energetyka #norwegia

5

Gdyby nie Zielony Wał, zachodnie korpo przemysłowe by się biły o to, żeby otwierać w Polsce produkcję. #takaprawda #energetyka

– W przypadku jednostek węglowych to koszt do emisji może wynosić nawet 60 – 65 proc., czyli jakbyśmy usunęli ETS, to produkcja prądu z na przykład bloków węglowych jest najtańsza – wyjaśnia.

– Ministerstwo nie zaznaczyło też, że obecnie elektrownie węglowe nie pracują w sposób optymalny, bo ich praca jest zaburzana przez niestabilne OZE. W teorii węgiel jest najtańszy, gdy elektrownie pracują stabilnie. Tymczasem system musi dostosowywać się do zmiennych warunków pogodowych – gdy wieje i świeci, węgiel jest "wygaszany", a gdy OZE nie produkują energii, bloki muszą być "rozpędzane" na nowo, co zwiększa ich koszty eksploatacyjne i ogranicza wydajność pracy, co również powoduje zwiększenie emisji CO2 – wskazał.

7

#energetyka

Zdjęcie

Diagram ze strategii rozwoju Polski do 2035r.

Nie wiem czy to prawda, ale jeśli za 10 lat mamy potrzebować ponad 2x więcej mocy, to opieranie tego na wiatrakach jest przepisem na katastrofę. Nawet szkoda to rozwijać. W tym samym dokumencie jest nawet napisane, że "potrzeba mocy balansujących" (czyli elektrowni, które będą działać gdy nie wieje) i podają gazowe.

Teraz najważniejsze czego celowo nie mówią wprost, żeby to ukryć:

1. Trzeba zbudować tyle samo mocy w gazie, co w wiatrakach Przy 'capacity factor' poniżej 0,4 dla wiatraków, większość czasu będą pracować elektrownie gazowe.

2. Czyli de facto wiatraki budujemy jedynie dla napędzania zysków ich producentom. Tak samo jak podatki od emisji narzucamy, żeby to wymusić.

3. Elektrownie jądrowe nie mogą służyć do bilansowania skoków mocy dla wiatraków.

4. Norwegia nie ma tyle gazu, żeby zaspokoić potrzeby całej Europy, którą zastawimy wiatrakami. Pierdylion gazoportów zbudujemy? Też nie. Czas przeprosić się z Rosją, naprawiać NordStream i uruchamiać Jamal, ale.

5. Ukraina jest potrzebna Europie, bo zaplanowali tam masowe rolnictwo do biogazowni. Stąd ta wojna. Biogazownie też emitują CO2 (być może wiecej niż klasyczne, szczególnie jeśli wliczyć rolnictwo do wytworzenia paliwa), ale jeśli znajomi królika robią na tym biznes to już się o tym nie mówi. Tak samo było z elektrowniami jądrowymi i gazowymi, które kiedyś były eko, a potem już nie.

6. Niemcy mają najlepszych naukowców. Zamiast marnować te zasoby na bzdury typu CCS (wychwytywanie CO2) czy biogazownie, niech zaczną wymyślać jak usprawniać panele fotowoltaiczne albo w inny sposób wykorzystać energię słońca, której codziennie się marnuje tyle, że wystarczyłoby dla wszystkich.

7. Warto też inwestować w energooszczędność. Na południu Europy już powinni budować dachy z paneli słonecznych. Największe zapotrzebowanie na energię jest w dzień, kiedy świeci słońce. Panele mają sens, tylko ich sprawność i efektywność jest wciąż zbyt niska..

8. Trzeba zupełnie zlikwidować podatki od emisji. Metoda kija nie działa i doprowadziła tylko Europę na skraj zapaści gospodarczej. Czas na metodę marchewki i ukierunkowanie badań na uniwersytetach. Skasować wszystkie granty na bzdury, które się nie sprawdziły (CCS, wiatraki, wodór itd.) i inwestować w nowe rozwiązania. ...i ofc skasować wszelkie granty na opracowanie nowych płci. Tych wynalazków jest już chyba 200 i żaden nie przynosi zysków. Same straty.

Nawet w Szwecji i Norwegii już powoli odwracają się od wiatraków. To największe gówno, bo zupełnie nieprzewidywalne. Słońce chociaż wiadomo, że świeci w dzień, a w nocy nie. Wiatr wieje kiedy chce. Tak samo pływy są przewidywalne, a falowanie stałe. Dlaczego nikt nie rozwija tych źródeł? ...a o energii geotermalnej już całkowicie wszyscy zapomnieli. Nawet erupcja Etny nikomu nie przypominała:)

Energetyka w Europie ssie i ciągnie całą UE na dno. ...a w USA i Azji się z nas śmieją i jeszcze nam wiatraki i panele sprzedają 🤦 Polsce to w ogóle czas wrócić na jakiś czas do importu taniego węgla, zanim nie przyjedzie na inne źródła. Bez tego pies z kulawą nogą nie otworzy nawet montowni w PL, a co dopiero poważny przemysł.

Zdjęcie

6

Blackout w Europie! Stoją pociągi, lotniska, nie działają telefony komórkowe, bankomaty, sygnalizacje świetlne. Ogromny chaos [FOTO/VIDEO]nczas.info

Blackout w Hiszpanii, Portugalii i Francji. Stoją pociągi i lotniska. Na wielu obszarach nie działają telefony komórkowe, metro, bankomaty. Szpitale przeszły na zasilanie agregatami. Nie działają sygnalizacje świetlne, co powoduje korki. Podjęto decyzje o ewakuacji niektórych obiektów. Kraje zwołują nadzwyczajne sztaby kryzysowe.

– Na razie nieznana jest przyczyna rozległej awarii sieci energetycznej w Hiszpanii, ale jest to najpoważniejsza sytuacja tego typu w historii kraju – podał hiszpański operator sieci Red Electrica. Firma szacuje, że przywrócenie funkcjonowania sieci może zająć 6-10 godzin.

Według służb portugalskich nic nie świadczy na razie o tym, by awarię spowodował cyberatak.

Masowy blackout na Półwyspie Iberyjskim

Nagły blackout, który dotknął Hiszpanię, Portugalię oraz częściowo Francję, spowodował bezprecedensowy paraliż infrastruktury krytycznej na całym Półwyspie Iberyjskim. Masowe przerwy w dostawie energii elektrycznej rozpoczęły się około godziny 11:30-12:30 czasu lokalnego, pozostawiając miliony mieszkańców bez prądu. Problemy dotknęły nie tylko gospodarstw domowych, ale również transport publiczny, lotniska, szpitale i inne kluczowe elementy infrastruktury.

W Hiszpanii wśród dotkniętych miast znalazły się między innymi Madryt, Barcelona, Malaga, Sewilla, Murcja, Alicante czy Saragossa oraz mniejsze miejscowości nieopodal wielkich metropolii. W Portugalii przerwy w dostawie energii zgłaszano w Lizbonie, Portimao, Porto, Santa Maria da Feira, Bradze, Ericeirze, Castelo Branco oraz Guardzie. Prądu brakowało także w południowych regionach Francji, choć tam dostawy energii przywrócono stosunkowo szybko.

Francuska firma energetyczna RTE poinformowała, że jest w stanie dostarczyć do 950 megawatów energii elektrycznej do sieci iberyjskiej, gdy tylko będzie ona w stanie ją przyjąć.

W Madrycie i Barcelonie mieszkańcy masowo wyszli na ulice z telefonami w rękach, próbując znaleźć zasięg. Wielu ludzi utknęło w zatrzymanych pociągach, metrze i na lotniskach. W stacji Chamartin zatrzymały się wszystkie pociągi, zarówno dużych prędkości, jak i podmiejskie oraz średniego zasięgu, a pasażerowie wyszli na zewnątrz, nieustannie sprawdzając swoje telefony komórkowe.

Na stacji metra w Madrycie pasażerowie musieli ewakuować się w ciemności. Dostępne zdjęcia pokazują opuszczone wagony i puste stacje metra oświetlone jedynie światłami awaryjnymi. Według doniesień, w metrze w Madrycie „dziesiątki osób zostały uwięzione w wagonach, zatrzymane w tunelach. Jeśli dostawa energii nie zostanie szybko przywrócona, ludzie będą musieli być ewakuowani poprzez tunele”.

Burmistrz Madrytu, José Luis Martínez-Almeida, zaapelował do mieszkańców: „Jeśli możemy, zostańmy tam, gdzie jesteśmy […] wszyscy znajdujemy się w skomplikowanej sytuacji”.

Nie działają sygnalizacje świetle, co powoduje problemy z ruchem drogowym. Według portugalskich mediów, co najmniej cztery składy metra w portugalskiej stolicy musiały zostać ewakuowane. Na ulicach można było zobaczyć zdezorientowanych mieszkańców szukających informacji o tym, co się dzieje.

Na drogach zapanował chaos z powodu niedziałających sygnalizacji świetlnych. Portugalska policja zaapelowała do ludności o zmniejszenie prędkości na drogach i zwiększoną uwagę, prosząc również o unikanie niepotrzebnych podróży.

Według CNN International, jeden z pasażerów na lotnisku Humberto Delgado w Lizbonie przekazał informację, że setki osób czekały w kolejkach „w ciemności”, bez klimatyzacji i wody.

Telekomunikacja i płatności elektroniczne

Blackout spowodował poważne problemy w komunikacji. Usługi internetowe, dane mobilne i sieci 5G operatorów takich jak Telefónica i Orange odnotowały masowe awarie, pozostawiając tysiące użytkowników bez łączności. W Portugalii trzej główni operatorzy telekomunikacyjni – MEO, NOS i Vodafone – mieli przerwy w świadczeniu usług.

Wiele sklepów akceptuje tylko płatności gotówkowe. Przestały działać bankomaty. Ci, którzy polegają wyłącznie na płatnościach elektronicznych mają nie lada problem.

Szpitale w Madrycie poinformowały, że oddziały ratunkowe nadal funkcjonują, ale wyłącznie dzięki generatorom awaryjnym.

http://nczas.info/2025/04/28/blackout-w-europie-stoja-pociagi-lotniska-nie-dzialaja-telefony-komorkowe-bankomaty-sygnalizacje-swietlne-ogromy-chaos-foto-video/

#europa #zielonylad #ekologizm #energetyka #energia #lewactwo

13

#norwegiabezcenzury

Norwegia wyznacza nowe szczyt absurdu w #energetyka

Nazywa się elektryfikacja Melkøya

Melkøya to malutka wyspa na północy Norwegii. Niecały 1km2 powierzchni. Znajduje się tam terminal LNG połączony rurociągiem z morskim złożem gazu. Dodatkowo, żeby to wszystko zasilić, jest tam elektrownia gazowa (220MW) i ciepłownia (200MW). Wydaje się proste i logiczne - tani prąd z gazu prosto ze złoża.

Teraz najlepsze. Pod hasłem "elektryfikacja Melkøya" przez długi czas rozumiałem, że chcą położyć kable na kontynent, żeby prąd z elektrowni gazowej zasilał też okoliczne gospodarstwa i firmy. Znów proste i logiczne.

Otóż nie tym razem:) Oni chcą doprowadzić prąd z lądu, żeby wyłączyć elektrownię gazową 🤡 Za mało absurdalne? To trzymajcie się mocniej - chcą w okolicy wybudować wielke farmy wiatrowe, do tego celu 🤡🤡🤡 (i zdewastować pierdyliony hektarów przyrody przy okazji - ekologia poziom: Norwegia:)

Przez chwilę była nadzieja, że się opamiętają i chcieli to zatrzymać. Jednak dwie największe partie przegłosowały kontynuację tego szaleństwa (ofc te proeuropejskie ... choć ja wolę nazwę antynorweskie:) Jak skończą, to znów będzie: "olaboga, dlaczego ceny prądu znów wystrzeliły w kosmos?".

Nawet znalazłem logikę w ich działaniu. W Norwegii promują równość. Ceny prądu na południu były dużo wyższe niż na północy. Teraz będzie po równo i wszyscy będą mieli drogo 🤡

Logika oczywiście w tym jest - zyski dla zagranicznych koncernów wiatrakowych. ...a straty dla mieszkańców Norwegii. Jak zawsze 🤷

http://www.thebarentsobserver.com/news/government-reshuffle-puts-electrification-of-hammerfest-lng-in-jeopardy/424073

9