13

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Mt 25,40

Zdjęcie

#dzieci #morderstwo #wiara

12

Matka namawiana do aborcji trojaczków odmówiła. Wszystkie dzieci są zdroweratujzycie.pl

Zdjęcie

Becky Sefton była w ciąży z trojaczkami. Choć żadnemu z maluchów nic nie dolegało, lekarze namawiali kobietę do aborcji przynajmniej jednego z nich, twierdząc, że w przeciwnym wypadku wszystkie dzieci będą mieć tylko 50% szans na przeżycie. Matka odmówiła. Wkrótce urodziła trzy zdrowe dziewczynki.

Aborcja selektywna jest niestety często proponowana matkom w ciąży wielopłodowej: albo dlatego, że jedno z dzieci jest wyraźnie słabsze lub chore, albo nawet – jak obrazuje przykład Becky – na tzw. wszelki wypadek. Zabija się po to, żeby dziecko przypadkiem samo nie umarło! To wielka krzywda i absurd, a jednak przeprowadza się wiele takich krwawych zabiegów. W samej Anglii i Walii jest to według najnowszych danych co najmniej sto przypadków rocznie.

Mama trojaczków z Wielkiej Brytanii usłyszała na wizycie lekarskiej, że powinna zabić co najmniej jednego z maluchów, żeby pozostałe przeżyły. Nie zgodziła się na to. Urodziła trzy dziewczynki, Ellie, Everlyn i Ellę.

Choć dzieci przyszły na świat miesiąc przed terminem i ważyły po mniej niż 1,5 kg, wszystkie są zdrowe i prawidłowo się rozwijają. „Myśleliśmy, że jeśli stracimy jedną lub wszystkie z nich, to znaczy, że nie było im pisane przeżyć, ale urodziły się, kopiąc i krzycząc” – powiedziała później Becky dziennikarzom. „To był cud. Anestezjolog wręcz krzyknął: Jezu!, kiedy wyszły, krzycząc i płacząc”, dodała.

Becky i jej mąż mieli już wcześniej trójkę dzieci. „Są naprawdę szczęśliwe, że mają jeszcze troje rodzeństwa” – powiedziała kobieta.

Londyńska organizacja Twins Trust zajmująca się deklaratywnie wsparciem kobiet w ciążach mnogich ma na stronie internetowej informację, że tzw. selektywna redukcja to „standardowa praktyka” w NHS (National Health Service – publiczna służba zdrowia w Wielkiej Brytanii). Kobietom, które spodziewają się trojga lub więcej dzieci, fundacja ta doradza przemyślenie, jak ciąża mnoga wpłynie na ich rodzinę, wzięcie pod uwagę przewidywanego przez specjalistów ryzyka i podjęcie „świadomej decyzji” w tym zakresie. W dodatku twierdzi, że „zabieg” taki może być „bezpiecznie” przeprowadzony do 16. tygodnia ciąży! A jak mówią badania, bliźnięta w łonie matki słyszą i czują swoją obecność już od około 6. tygodnia życia płodowego. Zaś diagnozy lekarskie mogą być błędne. I często takie właśnie są.

Zabijanie wybranego dziecka, by „pomóc” pozostałym, jest absurdem i po prostu bestialstwem, a fakt, że medyk proponuje taką procedurę ciężarnej kobiecie, to skandal. Wbrew propagandzie zabicie jednego z maluchów niczego nie poprawia, a nawet naraża na ryzyko zarówno pozostałe dzieci, jak i ich matkę. W 2016 roku w Norwegii przyjęto prawo dopuszczające tzw. redukcję selektywną na bliźniętach i wieloraczkach. Specjalistka ds. medycyny płodowej z tego kraju, dr Birgitte Heiberg Kahrs, powiedziała wtedy wprost, że nie widzi żadnej korzyści medycznej z aborcji selektywnej. Wręcz przeciwnie, tego typu aborcja zagraża drugiemu dziecku w łonie matki! – stwierdziła.

Aborcje selektywne odbywają się także w Polsce. W Oleśnicy robiła je Gizela Jagielska, o czym sama informowała na łamach lewicowych gazet. W wywiadzie z „Gazetą Wyborczą” z 2023 roku aborterka opowiedziała o bliźniętach, z których jedno było zdrowe, a drugie chore. I to słabsze miało zostać zabite zastrzykiem z chlorku potasu. Od tego czasu, jak opowiedziała Jagielska, ona i jej zespół zaczęli „robić takie terminacje”.

http://ratujzycie.pl/matka-namawiana-do-aborcji-trojaczki-sa-zdrowe/

#mordercy #morderstwo #dzieci

18

#Germanistan

Typ wciągnął pod pociąg osiemnastolatkę.

🤯🇩🇪

#murzyn #morderstwo #hamburg

Niemcy chcą ściągać Sudañczyków. 🤔

9

Urodzenie żywe z aborcji w Oleśnicy. Świadkowie o reakcji Jagielskiejratujzycie.pl

Za nami premiera filmu dokumentalnego „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Osoby współpracujące z byłą dyrektor ds. medycznych w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy opowiedziały w nim o kulisach krwawej działalności aborterki traktowanej przez środowiska lewicowe i feministyczne jak bohaterkę. Jednym z najbardziej wstrząsających wątków poruszonych w reportażu są żywe urodzenia z aborcji. Oficjalnie oleśnicki szpital na zapytanie, czy miał żywe urodzenia z aborcji odpowiadał, że nie było takich zdarzeń. Jednak położna, która widziała zabijane dzieci, opowiedziała o maluchu, który niespodziewanie urodził się żywy na jej dyżurze.

Co na to Gizela Jagielska? Nie tylko nie udzieliła dziecku pomocy, ale poleciła położnym wyłączyć lampę dającą ciepło i światło, by maluszek szybciej umarł.

Dziecko po aborcji urodziło się żywe. Jagielska kazała wyłączyć mu ogrzewanie

W szpitalu w Oleśnicy pod rządami Gizeli Jagielskiej aborcje były na porządku dziennym. Także te późne. Jedna z tzw. terminacji ciąży w około 23 tygodniu, czyli szóstym miesiącu od poczęcia zakończyła się niestandardowo. Dwóm położnym, które pełniły dyżur w trakcie tego zdarzenia, powiedziano, że maluch otrzymał zastrzyk w serce z chlorku potasu i urodzi się martwy, mają odebrać poród dziecka, które już i tak nie żyje. Jednak po aborcji okazało się, że dziecko żyje. Położne owinęły noworodka w pieluchy i zabrały go do specjalnego ogrzewanego kącika. Włączyły też lampę-promiennik ciepła, żeby dziecko nie zmarzło.

Ten naturalny ludzki odruch wobec bezbronnego maleństwa nie spodobał się jednak Gizeli Jagielskiej. Gdy położne zawiadomiły ją, co się stało i zapytały, co robić, aborterka „przyszła do kącika noworodka i z takim uśmiechem mówi ‘no po co zapalacie tę lampę?’ Zgaście ją, będzie zimniej, szybciej odejdzie. (…) I wyszła – co jest zatrważające – z takim śmiechem na ustach”. Odkryte i pozbawione ogrzewania dzieciątko szybko przestało się ruszać. Umarło porzucone, nie zaznawszy ciepła ani światła.

Kim trzeba być, żeby najpierw wbić w serce malucha igłę z trucizną, a gdy okazało się, że mimo zastrzyku dziecko nadal żyje, świadomie nie udzielić mu pomocy? I w dodatku skazać na samotną śmierć w zimnie i ciemności? W Oleśnicy nie tylko nie udzielono żywemu dziecku pomocy medycznej, ale także znęcano się nad nim, odbierając mu nawet komfort cieplny, gdy umierało! Osoba, która tak postępuje, nie zasługuje na miano lekarza. Ciężko nawet nazwać ją człowiekiem!

Nieludzkie okrucieństwo. Ale przede wszystkim przestępstwo!

Postępowanie aborterki z Oleśnicy to olbrzymie okrucieństwo. Wieść o nim wzbudza w każdym normalnym człowieku szok i niedowierzanie. A także ogromny gniew. Bo to oczywiste, że osoba, która dopuszcza się takich zbrodni, powinna spędzić resztę życia w więzieniu. A nie chodzić wolno, dalej wykonywać zawód ginekologa i w dodatku odbierać nagrody za swe rzekome zasługi.

Aborcja nie jest niestety w Polsce całkowicie zakazana. Dodatkowo tzw. przesłanka psychiatryczna powoduje, że wiele pacjentek – i lekarzy – omija prawo. Pod pretekstem rzekomego zagrożenia zdrowia psychicznego matki zabija się dzieci – de facto na żądanie. Zbrodnicza procedura bywa przeprowadzana także pod koniec ciąży. Jednak nawet według tego niedoskonałego prawa, gdy w wyniku późnej aborcji przyjdzie na świat żywe dziecko, nie wolno go pozostawić na śmierć, a tym bardziej nie wolno podejmować działań, aby szybciej zmarło. Bo to jest po prostu dobijanie pacjenta. Nie wolno nie udzielić pomocy.

Prokuratura została już zawiadomiona o sprawie. Czekamy na uczciwe postępowanie i zarzuty dla Jagielskiej!

http://ratujzycie.pl/urodzenie-zywe-z-aborcji-w-olesnicy-swiadkowie-o-reakcji-jagielskiej/

#jagielska #olesnica #morderstwo #dziecko

17

http://www.facebook.com/photo/?fbid=913263177718889&set=a.204915475220333

Zdjęcie

URODZENIE ŻYWE Z ABORCJI W OLEŚNICY. ŚWIADKOWIE O REAKCJI JAGIELSKIEJ

Położna, która widziała zabijane dzieci, opowiedziała w reportażu „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni” o maluchu, który niespodziewanie urodził się żywy na jej dyżurze.

Co na to Gizela Jagielska? Nie tylko nie udzieliła dziecku pomocy, ale poleciła położnym wyłączyć lampę dającą ciepło i światło, by maluszek szybciej umarł... Jej postępek to niewyobrażalne okrucieństwo, ale i przestępstwo. Bo nie wolno nie udzielić pacjentowi pomocy. A tym bardziej go dobijać!

Prokuratura została już zawiadomiona o sprawie. Czekamy na uczciwe postępowanie i zarzuty dla Jagielskiej.

http://ratujzycie.pl/urodzenie-zywe-z-aborcji-w-olesnicy-swiadkowie-o-reakcji-jagielskiej/

#jagielska #morderstwo #olesnica #dzieci

17

Premiera filmu „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni” już 9 styczniakresy.pl

Zdjęcie

W Oleśnicy 9 stycznia odbędzie się premiera filmu dokumentalnego „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”, przygotowanego w oparciu o obywatelskie dochodzenie dotyczące aborcji w miejscowym szpitalu. W materiale znalazły się relacje pracowników placówki, a wydarzenie połączono ze spotkaniem z autorami filmu. Film będzie miał również swoją premierę online w późniejszym terminie.

W pierwszej połowie stycznia w Oleśnicy wyznaczono termin premierowego pokazu filmu dokumentalnego „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Pokaz ma odbyć się 9 stycznia o godz. 17.00 w sali widowiskowej Biblioteki Publicznej w Oleśnicy, a po projekcji zaplanowano spotkanie z twórcami. Zapowiedziano, że materiał docelowo będzie udostępniony także w formie online, jednak konkretna data publikacji nie została jeszcze ustalona.

„Zapraszamy na premierę filmu «Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni». Materiał jest wynikiem obywatelskiego śledztwa dotyczącego aborcji w Oleśnicy, zawiera m.in. unikatowe wypowiedzi pracowników szpitala, w tym podwładnych Gizeli Jagielskiej. Krótko po ujawnieniu trailera filmu w szpitalu odbył się przetarg, w wyniku którego Jagielska nie dostała przedłużenia kontraktu i z końcem roku 2025 odchodzi ze szpitala. Przyjdź, zobacz film, który zmienił wszystko!” — poinformował Krzysztof Kasprzak z Fundacja Życie i Rodzina.

Sprawa oleśnickiego szpitala stała się głośna kilka miesięcy temu za sprawą przeprowadzenia przez Gizelę Jagielską aborcji poprzez wstrzyknięcie zastrzyku z chlorkiem potasu dziewięciomiesięcznemu dziecku. Z informacji medialnych wynikało, że dziecko cierpiało na wrodzoną łamliwość kości, przy czym nie było jasne, w jakim stopniu ta wada mogła wpłynąć na jego przyszłe funkcjonowanie. Ówczesna zastępca dyrektora Gizela Jagielska mimo tych wątpliwości przeprowadziła aborcję w takiej formie.

Wcześniej matka dziecka trafiła początkowo do szpitala w Łodzi, gdzie planowano przeprowadzenie cesarskiego cięcia, które było uznawane za najbezpieczniejszą metodę zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Po narodzinach, Felkowi oraz jego mamie miałaby zostać zapewniona specjalistyczna pomoc medyczna i terapia.

Jednak pod wpływem namów aktywistów aborcyjnych, matka Felka udała się do Oleśnicy, gdzie znajduje się największy ośrodek aborcyjny w Polsce. Tam, w 37. tygodniu ciąży, po osiągnięciu przez dziecko pełnej dojrzałości, dokonano aborcji.

W następstwie tych doniesień 16 kwietnia poseł Roman Fritz przeprowadził interwencję poselską, w której uczestniczył także europoseł Grzegorz Braun wraz z grupą towarzyszących mu osób. Braun wezwał na miejsce policję i próbował doprowadzić do obywatelskiego zatrzymania lekarki, a przed szpitalem odbyła się pikieta środowisk pro-life i narodowych.

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego przerwania ciąży. Sprawa Gizeli Jagielskiej znalazła się także w polu zainteresowania Prokuratury Krajowej, a sprawa była analizowana na poziomie jednostek wyższego szczebla.

Do oskarżenia Gizelskiej jednak nie doszło. 2 grudnia Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy postanowieniem prokurator Beaty Ciesielskiej umorzyła postępowanie w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felka, uznając brak znamion czynu zabronionego.

Według danych z lutego 2025 r. podanych przez Fundacja Życie i Rodzina – szpital w Oleśnicy w 2024 r. abortował 155 dzieci, 13 z nich było całkowicie zdrowe, a 62 miało zespół Downa. Wszystkie aborcje dokonano z przesłanek psychiatrycznych. Fundacja informuje, że zabijano jedno dziecko nienarodzone częściej niż raz na tydzień.

http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/premiera-filmu-olesnica-sledztwo-w-sprawie-zbrodni-juz-9-stycznia/

#olesnica #aborcja #morderstwo

18

Małgorzata Manowska rzuca wyzwanie prokuraturze. Chodzi o Gizelę Jagielskąnczas.info

I prezes SN Małgorzata Manowska w całości zaskarżyła do sądu decyzję prokuratury o odmowie przyjęcia jej zażalenia na umorzenie śledztwa ws. przerwania ciąży przez lekarkę Gizelę Jagielską – poinformował PAP rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński.

Stanowisko prokuratura – dodał rzecznik – jest zdaniem I prezes SN „niezasadne”.

Chodzi o wszczęte na początku br. postępowanie w sprawie ginekolog ze szpitala w Oleśnicy, które prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy. Zostało ono podjęte po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu tym doszło do sprzecznego z prawem zabicia dziecka nienarodzonego, co medialnie określane jest jako „przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży”.

10 grudnia br. rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Karolina Stocka-Mycek, poinformowała o umorzeniu tego śledztwa. Według prokuratury wykonana aborcja przez lekarkę 29 października 2024 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy oraz inne jej działania związane z tą procedurą nie miały „znamion czynu zabronionego”.

Zażalenie na tę decyzję skierowała w połowie grudnia br. I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Miała w nim wskazać m.in., że jako I Prezes SN jest upoważniona do reprezentowania tego organu.

Oleśnicka prokuratura odmówiła jednak przyjęcia zażalenia Manowskiej – podnosiła wówczas, że zażalenie to zostało wniesione przez „osobę nieuprawnioną”. Jak wskazała wtedy rzecznik wrocławskiej prokuratury okręgowej, zawiadomienie skierowane przez instytucję państwową (w tym wypadku Sąd Najwyższy) „winno wiązać się z jej działalnością bądź dotyczyć przestępstwa ujawnionego w związku z wykonywaniem jej zadań”.

W poniedziałek rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński poinformował PAP, że I prezes SN w całości zaskarżyła do sądu zarządzenie o odmowie przyjęcia zażalenia na umorzenie tego śledztwa. „Stanowisko prokuratora, zdaniem organu wnoszącego środek odwoławczy, jest niezasadne” – dodał rzecznik prasowy.

http://nczas.info/2025/12/29/malgorzata-manowska-rzuca-wyzwanie-prokuraturze-chodzi-o-gizele-jagielska/

#prokuratura #aborcja #morderstwo #jagielska #sad #prawo

14

Nie chciała aborcji – została skazana! Teraz pisze do Nawrockiego z prośbą o ułaskawienienczas.info

Pani Weronika ze Starogardu Gdańskiego została prawomocnie skazana za ostrzeżenie innych kobiet na grupie na Facebooku przed lekarzem, który proponował jej aborcję. Po 3-letniej sądowej batalii pisze do Prezydenta Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie. Swoją historię ocenia jako atak szeroko rozumianego lobby aborcyjnego, który działa niemalże jak zorganizowana grupa przestępcza.

W rozmowie dla „Najwyższego Czasu!” pani Weronika wspomina, że lekarz Piotr nie prowadził jej ciąży. Została skierowana do niego ze względu na zalecenie wykonania badań prenatalnych na specjalistycznym sprzęcie USG 3D. Lekarz podczas badania powiedział Weronice, że jej dziecko ma zespół downa. Dwukrotnie sugerował przerwanie ciąży i nie zważał na prośby pacjentki, która kategorycznie odmawiała, podkreślając, że zarówno zdrowe, jak i chore dziecko pragnie urodzić. Zaproponował również wykonanie testu PAPPA, na co zgodziła się pacjentka oraz amniopunkcji – której przy świadomości możliwych skutków ubocznych nie chciała wykonać. Lekarz, zdaniem Pani Weroniki, traktował lekceważąco obawy pacjentki i reagował śmiechem na jej uwagi.

Dziecko pani Weroniki, które przyszło na świat, okazało się zdrowe. Opowiedziała mi o sytuacji, kiedy spotkała wspomnianego lekarza przed przychodnią, gdzie była ze swoimi dziećmi. Skonfrontowała lekarza z rzeczywistością, pokazując swojego 3-letniego syna i przypominając, że to jego chciał zabić podczas ciąży. Nic nie powiedział ani nie przeprosił pacjentki. „Podczas mojego monologu powiedziałam mu jeszcze, żeby uważał na to, co mówi do kobiet w ciąży, bo niejedna kobieta może się przestraszyć i zabić dziecko” – mówi pani Weronika.

Niewątpliwie często mamy do czynienia z dramatami kobiet, które czując się osamotnione lub pod presją bliskich czy społeczeństwa, w kryzysowej sytuacji decydują się na aborcję. Lęk ten może dodatkowo nabrać na sile w sytuacji wykrycia podejrzeń o nieprawidłowości podczas ciąży, kiedy to kobieta powinna otrzymać stosowne wsparcie i alternatywne rozwiązania przy wysoko rozwiniętej współczesnej medycynie, a nie automatyczną propozycję aborcji.

Naciski ze strony organów ścigania

Pani Weronika opowiedziała nam o absurdalnej sytuacji, która ostatecznie doprowadziła ją do sądu. Lek. Piotr wytoczył jej proces za ostrzeżenie innych kobiet przed aborterem. Po procesie zapadł absurdalny wyrok. Sędzia Mariusz Kaźmierczak z Sądu Okręgowego w Gdańsku podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim z lutego bieżącego roku, zmieniając liczbę miesięcy prac społecznych z czterech na trzy. Skazana ma też przeprosić abortera, który chciał zabić jej synka, na co nie zamierza się zgodzić oraz zapłacić mu 1812 złotych kosztów procesu.

„Zarzucano mi, że szkalowałam lekarza Piotra A. w Internecie – to nie jest tak. Odpowiedziałam pewnej kobiecie na zadane pytanie, które brzmiało: »Czy polecacie pana Piotra do prowadzenia trudnej ciąży?«. Byłam wtedy w trzeciej ciąży, 6 lat po urodzeniu mojego syna. Ja po prostu na nie odpowiedziałam, że absolutnie nie. Że ten człowiek chciał zabić moje dziecko i proponował aborcję. Tak brzmiała moja odpowiedź i za to zostałam pociągnięta do odpowiedzialności przed sądem”.

Niesprawiedliwy i kontrowersyjny wyrok wstrząsnął całą Polską, ponieważ wskazuje na tendencyjne i stronnicze traktowanie spraw przez organy ścigania. Znacznie szerszym problemem jest jednak szeroko pojmowane lobby aborcyjne, które ma ogromne wpływy, a z pomocą proaborcyjnej propagandy od lat wywiera naciski na kobiety. Co jednak w przypadku, kiedy kobieta stanowczo się im sprzeciwi? Przede wszystkim problemem jest hejt, kiedy kobieta ma inny pogląd, kiedy wybiera życie i o tym głośno mówi. Po swoim komentarzu pani Weronika spotkała się z sugestiami, że „swoją historią zmusza kobiety do rodzenia i ma teraz wziąć do siebie wszystkie chore dzieci”. Standardem są również zmasowane wyzwiska na platformie X. Mówi o tym, że bardzo uderzył ją komentarz (cyt.): „dz***a, która ma zgnić w więzieniu za kłamstwa”. W komentarzach ludzie starają się zmusić ją do wystosowania przeprosin wobec abortera. Pani Weronika odczuwa dotkliwie na co dzień, że „lobby aborcyjne” to nie pojedyncze, złośliwe osoby o przeciwnych poglądach.

W rozmowie telefonicznej opowiedziała „Najwyższemu Czasowi!”, że w Starogardzie Gdańskim czuła ogromne naciski ze strony organów ścigania. Uważa, że sędzia niejednokrotnie w ocenie sytuacji wczuwał się ponad swoją rolę i przyszło jej przerywać sprawę, wychodząc z płaczem z sali sądowej. Jedna z rozpraw odbiła się również na zdrowiu psychicznym w postaci późniejszej depresji, którą pani Weronika leczyła przez rok. Naciski określa jako usilne próby zmiany zdania. Cały proces, który miał miejsce odbiera jako zastraszanie: „Tam był prokurator włączony od samego początku, nie wiadomo za co. Zastraszano mnie daktyloskopią, pobieraniem DNA ze śliny. Ja byłam w 9 miesiącu ciąży, jak otrzymałam pismo i pojechałam na komisariat policji. I ja musiałam opowiadać o tym wszystkim od nowa pani policjantce. Kiedy moja córeczka miała już 3 miesiące, musiałam jechać na daktyloskopię do technika kryminalistyki w Starogardzie Gdańskim. Technik mi powiedział: »Wie Pani, kto był tutaj wczoraj? Byli ludzie, którzy zamordowali swoją córeczkę tutaj w Starogardzie«. Ja się poczułam strasznie z tym, na myśl, kto tam przychodzi, od kogo pobierają DNA i teraz pojawiam się ja – która poleciała za, prawdziwy zresztą, komentarz. Takich rzeczy nie robi się zwykle w Polsce za art. 212 § 2 KK. Odciski palców pobiera się od przestępców. Ja nigdy w życiu nie byłam karana. Potem prokurator się wycofał, też nie wiadomo dlaczego. Sprawa jest od początku bardzo dziwna, naciągana. To było od początku zastraszanie. Jak nie nazwać tego inaczej niż lobby aborcyjnym?”

Ciężko jest samemu walczyć z patologicznym systemem. Pani Weronika twierdzi jednak, że nie czuje się w ostatnim czasie osamotniona. Otrzymała wsparcie ze środowisk pro-life, przede wszystkim zarządu Fundacji Życie i Rodzina i mecenasa, który prowadził jej sprawę przez ponad 3 lata. Również zwykli, obcy ludzie w ramach wsparcia przyjeżdżali pod sąd w jej obronie, organizując niezależnie od pogody pikiety czy wspierając modlitwą, przychylnymi komentarzami czy wpłatami na cel realizacji procesu. Wspomina również o niezastąpionej pomocy ze strony swojej najbliższej rodziny, szczególnie wsparciu męża i dzieci.

Nadzieja w Prezydencie Nawrockim

Proces zakończył się jednak wyrokiem prawomocnym na niekorzyść skazanej. Dlatego Fundacja Życie i Rodzina wystosowała petycję o ułaskawienie do Prezydenta Nawrockiego. „Miałam do końca nadzieję, że zakończy się to dobrze, ale niestety, sędzia nie wziął żadnych dowodów pod uwagę, również faktu skazania Piotra w 2008 r. Bardzo liczę na ułaskawienie Prezydenta, bo to już jest ostatnia, jedyna opcja” – mówi z nadzieją pani Weronika. „Prezydent Nawrocki przed wyborami zapewniał, po której jest stronie i ta myśl, że nie zmienił zdania, mnie trzyma”.

Sprawa p. Weroniki odbiła się ogromnym echem w całym kraju. Pokrzywdzoną przez system poparło kilka dni temu kolejne środowisko lekarskie, Instytut Myśli Pro-Life. Kolejnym działaniem na niekorzyść skazanej jest wydłużenie przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku możliwości uzasadnienia wyroku na piśmie, przez co do 15 listopada nie może sporządzić pisma do Pana Prezydenta. „Nie mogę złożyć tej petycji, dopóki nie będę miała uzasadnienia wyroku” – wspomina.

Opisana historia jest wyraźnym przykładem stronniczości i patologizacji polskiego systemu sądownictwa, o czym sam Prezydent Nawrocki wspominał podczas swojej pierwszej przemowy, a także niebezpiecznego aparatu represji lobby aborcyjnego. Dla Prezydenta będzie to możliwość potwierdzenia swoich słów z czasów kampanii wyborczejorder i opowiedzenia się za życiem w praktyce. Liczymy na ułaskawienie niewinnej pani Weroniki, która ostrzegła inne kobiety przed lekarzem – aborterem i płaci za to wysoką cenę w postaci zastraszania i stawania przed sądem. Życzymy jej dużo sił do walki z systemem.

http://nczas.info/2025/11/21/nie-chciala-aborcji-zostala-skazana-teraz-pisze-do-nawrockiego-z-prosba-o-ulaskawienie/

#morderstwo #aborcja

16

Gizela Jagielska UJAWNIA historię stosowania chlorku potasunczas.info

Gizela Jagielska opowiedziała mediom jak doszło do tego, że w Oleśnicy zaczęli zabijać dzieci za pomocą zastrzyku z chlorku potasu w serca. Tak właśnie zabito Felka w 9-tym miesiącu ciąży. Jak się okazuje, wcześniej w trakcie jednej z aborcji wykonywanej przez zespół Jagielskiej bez stosowania trucizny, jedno z dzieci urodziło się żywe.

Zdjęcie

Dziecko zmarło po pewnym czasie, ale było to makabryczne przeżycie dla zespołu aborterów, dlatego postanowili, że będą zabijać dzieci przed wywołaniem porodu. A jeszcze niedawno aborterzy twierdzili, że wywołanie przedwczesnego porodu, podczas którego dziecko na ogół przez kilka godzin się dusi, jest zabiegiem humanitarnym.

Aborcja, zarówno ta z użyciem chlorku potasu, jak każda inna, jest okrutnym zabójstwem. Dlatego obowiązkiem ludzi sumienia jest powstrzymanie rzezi poczętych dzieci.

Zbliżające się wybory będą okazją, żeby powstrzymać „koalicję chlorku potasu” od objęcia pełni władzy.

Gizela Jagielska, wicedyrektor szpitala w Oleśnicy, która zabiła Felka w 9-tym miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu, udzieliła wywiadu Wysokim Obcasom – feministycznemu dodatkowi do Gazety Wyborczej. Jagielska przedstawiła w nim historię stosowania chlorku potasu w swoim szpitalu. Jak powiedziała:

„Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlorku potasu. Byłam przy jednej takiej aborcji w 26. tygodniu. Matka nie chciała, by to się odbyło bez podania chlorku potasu, ale my nie byliśmy jeszcze pewni, co możemy, a czego nie. I powiem tak: ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć.”

Nie wiemy jak dokładnie mogły wyglądać te przerażające wydarzenia w Oleśnicy. Wiemy jednak jak takie aborcje, wykonywane przez wywołanie porodu i urodzenie żywego dziecka, wyglądały w innych szpitalach. Jak przed laty relacjonowała dla mediów Agata Rejman, położna szpitala w Rzeszowie, która odmówiła udziału w mordowaniu dzieci:

„mordowane są nawet 5-, 6-miesięczne chore dzieci nienarodzone. Są wyciągane za nóżki z łona matki, często rozrywane na pół i wrzucane do wiadra. Jeśli się nim nie mieszczą, są w nim upychane.”

Rejman, która nie wyraziła zgody na udział w aborcjach, ze szczegółami zrelacjonowała jeden z mordów na dziecku, którego była zmuszona być świadkiem:

„koleżanka twierdzi, że według niej po narodzinach to dzieciątko oddychało. Zauważyła podniesienie klatki piersiowej i łapanie oddechu – wspomina. – Dzieciątko zostało położone na metalowym stoliku, a my musiałyśmy asystować lekarzowi przy dalszym zabiegu, inaczej mogłybyśmy zostać oskarżone o narażenie pacjentki na utratę życia. Potem znowu wróciłyśmy do tego dzieciątka, musiałyśmy znaleźć największe wiadro w szpitalu, bo to było duże dziecko.”

Panie Janie, od tego czasu w dziedzinie mordowania dzieci w łonach matek nastąpił „postęp”. Zamiast wywoływać poród i czekać, aż dziecko umrze z uduszenia, zagłodzenia lub wyziębienia w wiadrze, wykonuje mu się zastrzyk w serce z chlorku potasu.

Chlorek potasu to substancja wykorzystywana np. do przeprowadzania kary śmierci oraz do uśmiercania zwierząt. W przypadku kary śmierci skazanemu przed zastrzykiem podaje się znieczulenie. Zwierzę przed podaniem chlorku potasu jest usypiane. Tymczasem dziecko w łonie matki nie otrzymuje podobnych „ulg”.

Wstrzyknięcie dziecku chlorku potasu prowadzi do zawału serca, w wyniku którego dziecko umiera. Po wstrzyknięciu chlorek potasu natychmiast pobudza układ nerwowy, co sprawia ogromny ból. Następnie osoba zaczyna mieć problemy z oddychaniem. Dzieje się tak przez skurcze serca, które uniemożliwiają normalny przepływ tlenu. Taka osoba zaczyna się dusić. Pojawiają się również drgawki. Jakby tego było mało, drażniące właściwości substancji wywołują piekący ból. Procesowi towarzyszy również odczucie określane jako „rozrywanie serca od środka”. Chlorek potasu ostatecznie doprowadza do śmierci przez niedotlenienie mózgu, co kończy się śmiercią.

W ten sposób z rąk Gizeli Jagielskiej zginął Felek. W dziewiątym miesiącu ciąży rozwinięty układ nerwowy pozwala odczuwać dziecku ból, tak samo jak nam. Od momentu podania chlorku potasu dziecko intensywnie rzuca się w łonie matki aż do śmierci.

Testem, który pokazuje stan moralny społeczeństwa, jest stosunek do najsłabszych. Najsłabszym ze słabych jest dziecko w łonie matki, które nie może nawet zawołać o pomoc. W dzisiejszym świecie niewinne dzieci są traktowane gorzej od skazańców i zwierząt. W Polsce można zabić każde dziecko do końca ciąży.

Jeśli chcemy, aby Polska trwała, musimy zacząć od odbudowy moralności. Stosunek do dzieci w łonach matek nie jest „kwestią zastępczą”. Jest fundamentem moralnym narodu. Wbrew zapisom konstytucyjnym kodeks karny traktuje dziecko przed narodzeniem jak rzecz, którą dowolnie może dysponować matka. Oczywiście wykorzystują tę sytuację inni, przymuszając lub namawiając matki do aborcji, bo dziecko mogłoby się stać problemem dla nich.

Dlatego nasza Fundacja działa na rzecz przebudzenia moralnego Polaków. W sobotę 10 maja przeszliśmy ulicami Oleśnicy odmawiając Drogę Krzyżową. Na zdjęciu może Pan zobaczyć bardzo wymowne zdjęcie, zrobione przez fotoreportera Gazety Wyborczej, jak klęczymy przed wejściem do szpitala w Oleśnicy, a za naszymi plecami stoi policja, która ochrania tę placówkę i zapewnia swobodę wykonywania kolejnych aborcji. Walczymy jednak nie tylko w Oleśnicy, ale w całym kraju.

Fundacja Pro-Prawo do Życia

http://nczas.info/2025/05/16/gizela-jagielska-ujawnia-historie-stosowania-chlorku-potasu/

#aborcja #morderstwo

17

Coraz więcej doniesień, że "Polak" który odbrabal tej babie łeb siekierą to banderowiec

#ukraina #morderstwo #bekazlewactwa

6

Interwencja Brauna i obywatelskie zatrzymanie w szpitalu w Oleśnicy. Na miejsce wezwano policję [VIDEO]nczas.info

Kandydat na prezydenta Grzegorz Braun (Konfederacja Korony Polskiej) próbował w środę dokonać „zatrzymania obywatelskiego” w szpitalu w Oleśnicy pracującej tam ginekolog Gizeli Jagielskiej. O placówce stało się głośno za sprawą zabicia dziecka w 9. miesiącu ciąży.

Zdjęcie

W marcu 2025 roku w szpitalu w Oleśnicy przeprowadzono zabieg przerwania ciąży w 37. tygodniu (9. miesiąc). Według Fundacji Pro-Prawo do Życia, dziecko (nazwane w mediach Felek) zostało uśmiercone poprzez wstrzyknięcie chlorku potasu w serce, mimo że w szpitalu w Łodzi proponowano cesarskie cięcie i specjalistyczną opiekę medyczną dla noworodka, u którego podejrzewano wrodzoną łamliwość kości.

Fundacja określiła to jako „celowe i świadome zabójstwo”. Na tragedię nie pozostali obojętni posłowie Konfederacji Korony Polskiej do Sejmu RP i do Parlamentu Europejskiego: Roman Fritz i Grzegorz Braun.

Sytuację relacjonuje dr Sławomir Ozdyk:

Według informacji, do których dotarły media, zabieg został przeprowadzony przez dr Gizelę Jagielską – zastępczynię dyrektora ds. medycznych placówki, specjalistkę w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz medycyny matczyno-płodowej. Zabieg wykonano metodą, którą sama dr Jagielska wcześniej opisała w mediach – polega ona na wstrzyknięciu chlorku potasu do serca płodu, co skutkuje zatrzymaniem jego akcji serca. Procedura została uzasadniona przesłanką zagrożenia zdrowia psychicznego matki – jedną z nielicznych dopuszczalnych prawnie przyczyn wykonania aborcji w Polsce.

Jak podaje PAP, Braun mówił, że „narażaniem życia Polaków jest dopuszczanie tej pani (do pracy – przyp. PAP). Dokonuję zatrzymania obywatelskiego i wzywam was panowie policjanci byście nie dopuścili, by pani Gizela Jagielska miała kiedykolwiek kontakt z pacjentami, w tym nieletnimi”.

Na zamieszczonym nagraniu słychać, jak zarówno Braun, jak i ginekolog Jagielska składają zawiadomienie. Lekarz mówi, że „naruszono jej nietykalność cielesną”. – Szarpano mnie, nie chcą mnie tutaj ludzie wypuścić na oddział do mojej pracy – powiedziała do telefonu. Powiedziała też, że prosi o szybką interwencję, ponieważ czuje się zagrożona.

W tym samym czasie Braun również rozmawiał przez telefon. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego powiedział, że ma do czynienia z osobą, co do której „są poważne podejrzenia, że dokonała przestępstwa”. – Mamy tu do czynienia z przestępstwem pozbawienia życia ze szczególnym udręczeniem – powiedział Braun.

W dalszej części Braun poprosił ginekolog, by nie próbowała opuścić tego miejsca, ponieważ mają „poważne i uzasadnione podejrzenia, że zechce pani uniknąć sprawiedliwości”. – Z obawy matactwa i z obawy utrudniania działania wymiaru sprawiedliwości, organów policji nie możemy dopuścić do tego, żeby pani gdzieś zniknęła – mówił do Jagielskiej polityk.

Ginekolog zarzuciła Braunowi, że ten ją szarpnął, a osoby zgromadzone z posłem zaprzeczyły, by do czegoś takiego doszło. – Mamy wszystko zarejestrowane, nie ma obawy – słyszymy głos zza kamery.

W rozmowie z PAP, Jagielska powiedziała, że Braun „wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził jej drogę z jakimiś nieznanymi jej ludźmi i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym, nie pozwalając jej wykonywać obowiązku lekarza przez ponad godzinę”.

– Obrażał mnie i kierował wobec mnie groźby, doszło też wobec mnie do rękoczynu, ponieważ jak chciałam odjeść, to byłam popychana i szarpana – powiedziała lekarz.

Na interwencję zareagowała Magdalena Biejat nazywając posłów „fundamentalistami”: „W szpitalu w Oleśnicy trwa szturm fundamentalistów pod przywództwem Grzegorza Brauna. Blokują oddział ginekologiczno-położniczy, zastraszają personel, pacjentki i ich rodziny. To jest skandal!” – napisała w serwisie X.

Wcześniej lewicowa kandydatka na Prezydenta RP wypowiadała się u Krzysztofa Stanowskiego – także kandydata – na temat sytuacji z Oleśnicy. Prowadzący nazwał sprawę krótko i dosadnie: to zabójstwo.

Sytuacja jest rozwojowa. Na miejsce przybywają politycy i grupy lewicowe.

http://nczas.info/2025/04/16/interwencja-brauna-i-obywatelskie-zatrzymanie-w-szpitalu-w-olesnicy-na-miejsce-wezwano-policje-video/

#Braun #morderstwo

27

Z maila:

W wyniku działań m.in. naszej Fundacji prokuratura w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa Felka w 9-miesiącu ciąży w tamtejszym szpitalu. U chłopczyka podejrzewano łamliwość kości. Zamiast udzielić mu pomocy, zabito go zastrzykiem w serce z chlorku potasu.

Równolegle, do naszej Fundacji napisał pan Adam, który od 33 lat choruje na wrodzoną łamliwość kości, którą podejrzewano u zabitego Felka. Co więcej, z tą samą chorobą zmagają się jego dwaj synowie. Poniżej prezentuję jego list. Proszę przeczytać i zobaczyć, jak bardzo wstrząsające w tym kontekście wydaje się zabójstwo Felka w Oleśnicy.

Przypomnijmy - w 37-tygodniu ciąży (9 miesiąc) gotowemu już do porodu Felkowi, u którego podejrzewano łamliwość kości, wbito w serce igłę i zabito go zastrzykiem z chlorku potasu. W tym przypadku należało zakończyć ciążę poprzez cesarskie cięcie, aby Felek mógł bezpiecznie urodzić się żywy i aby następnie mógł zostać objęty specjalistyczną pomocą. To wszystko proponowano mamie Felka w szpitalu w Łodzi, jednak kobieta za namową aktywistów aborcyjnych pojechała do Oleśnicy, gdzie dokonano intencjonalnego, świadomego i celowego zabójstwa 9-miesięcznego Felka.

W wyniku działań, akcji i kampanii prowadzonych m.in. przez naszą Fundację, postępowanie w tej sprawie wszczęła prokuratura w Oleśnicy. Domagaliśmy się tego w petycji, którą uruchomiliśmy w ubiegłym tygodniu i którą w bardzo krótkim czasie podpisało kilka tysięcy osób.

Jednocześnie w sprawie zabójstwa Felka do naszej Fundacji napisał pan Adam. List, za zgodą autora, przytaczam poniżej:

"Z wielkim zdumieniem i złością przeczytałem o aborcji w Oleśnicy. Dla mnie to niespotykane, tym bardziej, że sam mam od 33 lat chorobę i mam dwóch synów z tą samą chorobą co to dziecko. Wrodzoną łamliwość kości. Chciałbym nakreślić kilka ważnych kontekstów i w miarę możliwości udostępnienie ich dalej w mediach.

1. Wrodzona łamliwość kości, inaczej: osteogenesis imperfecta, może przybrać postać ciężką - nawet śmiertelną, lub łagodną, jak w naszym wypadku.

2. W opisanym przez Panią Anitę [mamę Felka] przypadku mówimy o fazie raczej łagodnej. Wygięcie kości udowych jest dowodem na złamania w fazie ciążowej, które jednak szybko się goją (w ciągu kilku dni max). Oczywiście nie znamy pełnego kontekstu choroby dziecka, jednak Pani Anita trafiła do Łodzi - jednego najlepszych ośrodków w Polsce w leczeniu osteogenesis imperfecta. Jeśli oni twierdzą, że dziecko można było uratować i otoczyć opieką, to znaczy, że mogło spokojnie żyć.

3. Nierzadko dzieci rodzą się ze złamaniami. I uwaga: nic w tym strasznego. To, że my się łamiemy, jest efektem genów, ale nie przekreśla naszego życia.

4. W żaden sposób również choroba nie zagraża życiu matki. Jest to zatem niebezpieczny precedens, w którym możemy abortować już każde dziecko, z jakąkolwiek rozpoznaną chorobą!

5. Co najważniejsze. O tym w jakim stopniu dziecko urodzi się z wrodzoną łamliwości kości dowiadujemy się.... po urodzeniu. Jest to trudne do uwierzenia, ale żadne badania, w tym USG 3D nie są w stanie nakreślić tego, w jakim stopniu (poza stopniem śmiertelnym dla dziecka) jest ono chore.

6. Dla mojej żony po USG połówkowym sugerowano aborcją w klinice w Gdańsku, z uwagi na chorobę śmiertelną, która na USG daje podobne obrazy jak osteogenesis imperfecta. Nie brano przy tym kontekstu medycznego i genetycznego - dla ginekologów ważniejsze było wtedy straszenie, niż wsparcie.

7. W naszych trzech przypadkach sprawa ma się świetnie i w wielu innych również."

Panie Marku, tak mogło wyglądać również życie Felka. Jednak zamiast otrzymać wsparcie, które mogło umożliwić jemu i jego rodzinie codzienną radość, Felek został okrutnie zabity. Do tego właśnie prowadzi mentalność aborcyjna.

Wszystkie organizacje aborcyjne i feministyczne są oficjalnie zakładane po to, aby "pomagać kobietom". W praktyce "pomoc" ta polega wyłącznie na tym, aby namówić kobietę w trudnej sytuacji życiowej do zamordowania swojego dziecka przez aborcję, co ma stanowić szybkie rozwiązane wszelkich problemów. Żadna prawdziwa pomoc nie wchodzi w grę. Dlatego kilka lat temu nasza Fundacja uruchomiła program Ocalone.org, w ramach którego organizujemy wsparcie dla kobiet przymuszanych do aborcji. W ramach tego programu udzieliliśmy pomocy m.in. maleńkiemu Mikołajowi, który urodził się przedwcześnie w 23 tygodniu ciąży i ważył zaledwie 610 gramów. U jego mamy Lily wywołano przedwczesny poród, aby ratować Mikołaja. Po kilku operacjach i intensywnej walce lekarzy o życie chłopca, dzisiaj Mikołaj ma szansę na szczęśliwe życie. Podobnie można było zatroszczyć się o Felka, tym bardziej, że chłopczyk był już przecież przygotowany do porodu w 9-miesiącu ciąży!

Od dawna alarmujemy, że w wielu krajach Zachodu legalna i praktykowana jest aborcja do 9 miesiąca ciąży, aż do chwili porodu. Zabójstwo Felka uświadamia nam, że ta nieludzka, okrutna praktyka dotarła już do Polski. To rezultat "kompromisu" aborcyjnego i aborcyjnej mentalności obecnej w umysłach wielu Polaków: polityków (w tym wielu polityków "katolickiej prawicy"), lekarzy, policjantów, sędziów i prokuratorów. Konieczne jest dalsze budzenie sumień Polaków i docieranie z prawdą do kolejnych osób.

To szczególnie ważne teraz, kiedy prokuratura w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa Felka. Jak powiedziała mediom prokurator rejonowa Beata Ciesielska:

"Przedmiotem badania jest kwestia, czy zabieg został wykonany zgodnie z procedurami i prawem."

Dokonano celowego zabójstwa dziecka w 9-miesiącu ciąży poprzez wstrzyknięcie mu w serce trucizny z chlorku potasu. Istotą działań prokuratury ma być sprawdzenie, czy ten "zabieg" (!) był zgodny z procedurami... Pokazuje to jak głęboko aborcyjna mentalność zakorzeniła się w naszym społeczeństwie. Dlatego musimy dalej działać - walczyć o życie każdego dziecka, publicznie głosić prawdę, budzić sumienia oraz modlić się o przemianę serc. Nasze akcje już odniosły skutek w postaci nagłośnienia sprawy, presji medialnej, mobilizacji wielu środowisk i wszczęcia działań przez prokuraturę. Nie możemy na tym poprzestawać. Konieczne jest wywoływanie dalszej presji na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i zawodowej osób odpowiedzialnych za zabójstwo Felka oraz na powstrzymanie aborcji w Polsce.


www.stopaborcji.pl

#aborcja #morderstwo

15

Nastoletni Mohammed zastrzelił 39-letniego Polaka na oczach jego syna. Zapadł wyroknczas.info

Sąd w Huddinge pod Sztokholmem skazał w czwartek 18-letniego Mohammeda Khalida Mohammeda na 14 lat więzienia za zamordowanie w kwietniu 2024 r. 39-letniego Polaka Mikaela (Michała) na oczach jego nastoletniego syna.

– Była to skomplikowana sprawa, w której sąd musiał rozstrzygnąć wiele kwestii – podkreślił sędzia Anders Larsson.

39-letni Mikael został zastrzelony 10 kwietnia 2024 r. w przejściu pod wiaduktem w dzielnicy Sztokholmu Skarholmen, gdy jechał z 12-letnim synem rowerem na basen. Mężczyzna spotkał tam grupę młodych mężczyzn, w tym Mohammeda. Prawdopodobnie zwrócił im uwagę.

Sąd uznał, że ślady DNA znalezione na narzędziu zbrodni czyli przerobionym pistolecie startowym, należą do Mohammeda. Oskarżony zeznał, że wcześniej oddał jedynie strzały ostrzegawcze i nie przyznał się do morderstwa. – Wyjaśnienia te nie są wiarygodne – uznał sędzia.

Mohammed był niepełnoletni w chwili, gdy zastrzelił 39-letniego Polaka. W takim przypadku maksymalna kara przewidziana przez szwedzki kodeks karny wynosi 14 lat pozbawienia wolności. Gdyby sprawca miał ukończone 18 lat, groziłoby mu dożywocie.

Zabójca został też uznany za winnego przestępstw związanych z nielegalnym posiadaniem broni, a także dwóch prób usiłowania morderstwa. Mohammed był znany policji od 13. roku życia. Należał do lokalnego gangu, tzw. falangi ze Skarholmen.

Sąd skazał trzech młodych mężczyzn na pobyt w zakładzie poprawczym, prace społeczne oraz dozór kuratora za ukrywanie Mohammeda.

Sprawa Polaka, który już wcześniej wykazywał obywatelską postawę, wywołała w szwedzkim społeczeństwie poruszenie. Na miejscu zbrodni zorganizowano manifestację. Przeprowadzono też zbiórkę na rzecz syna ofiary. Politycy zapewnili o bezkompromisowej postawie władz w walce z przestępczością.

http://nczas.info/2025/03/06/nastoletni-mohammed-zastrzelil-39-letniego-polaka-na-oczach-jego-syna-zapadl-wyrok/

#nachodzcy #szwecja #Polska #morderstwo

7

#wypadek #morderstwo #smierc #kanada #walmart

Dziewczyna upieczona żywcem w kanadyjskim Walmarcie (w Halifax). Ciało znalezione przez matkę. Gdy sprzątała piec ktoś zamkną ciężkie drzwi i go włączył. Ofiara przybyła z matką z Inidii do Kanady w poszukiwaniu lepszych zarobków.

Zdjęcie

Walmart nie spieszy się z publikacją nagrań z kamer mimo, że sklepy tego typu są nimi usiane a pracownicy nieustannie monitorowani (bo "mogą kraść"). Policmajstry na miejscy nie doszukały się "faul play" to nieszczęśliwy wypadek był. Śledztwo trwa tylko dla tego, że sporo ludzi się wkurzyło.

-------------------------------------------------

http://youtu.be/_BVZWJpbWRk?si=wUKIUgYx18dn4Pco

-------------------------------------------------

13