Kanada chce spenalizować cytowanie fragmentów Bibliikresy.pl

Kanadyjska Izba Gmin przyjęła projekt ustawy C-9, określany jako „Ustawa o zwalczaniu nienawiści”. Nowe przepisy mogą prowadzić do zakazania cytowania fragmentów Biblii, zwłaszcza tych odnoszących się do homoseksualizmu.

Za projektem zagłosowali posłowie Partii Liberalnej i Bloku Quebecu. Wynik głosowania – 186 do 137 – zapewnił przyjęcie ustawy w izbie niższej parlamentu. Przeciw opowiedzieli się deputowani Partii Konserwatywnej, Nowej Partii Demokratycznej i Partii Zielonych, co stanowi rzadki przykład zgodności ugrupowań zwykle pozostających po przeciwnych stronach sporu.

Projekt skierowano następnie do kanadyjskiego Senatu, który ma go rozpatrzyć. Wcześniejsza próba zmiany jego treści, podjęta przez konserwatystów, nie przyniosła skutku.

Przyjęte przepisy wyłączają możliwość powoływania się na motywacje religijne oraz działanie w dobrej wierze w sprawach dotyczących tzw. mowy nienawiści. Zdaniem krytyków uderza to w wolność wyznania i może obejmować także treści oparte na Piśmie Świętym oraz nauczaniu Kościoła.

W reakcji na wynik głosowania Koalicja na rzecz Życia ostro skrytykowała przyjęcie projektu C-9 i wezwała chrześcijan oraz obrońców życia do przygotowania się na dalsze zaostrzenie sporu wokół wolności religijnej.

„Wraz z przyjęciem ustawy C-9 w Izbie Reprezentantów chrześcijanie i obrońcy życia z dużym prawdopodobieństwem staną w obliczu nowego poziomu wrogości, ponieważ otwierają się drzwi do rzeczywistych prześladowań pod płaszczykiem rzekomej praworządności” — powiedział kierownik kampanii Campaign Life Coalition, David Cooke, który jest także pastorem chrześcijańskim.

„[…] może prowadzić do oskarżeń o nienawiść wobec wierzących – upoważnia ideologicznie nastawionych funkcjonariuszy policji i sędziów do tego, by po raz pierwszy zaatakować samo Słowo Boże w kwestiach życia, rodziny i wiary” — dodał.

Po przyjęciu projektu przez Izbę Gmin dyrektor ds. operacji politycznych CLC, Jack Fonseca, wskazał, że dalsza walka przenosi się do Senatu, choć jego zdaniem będzie to trudny etap ze względu na skład izby wyższej.

„Walka o obronę wolności religijnej w Kanadzie przeniosła się teraz do Senatu, który, niestety, Justin Trudeau przez ostatnią dekadę zapełnił antychrześcijańskimi bigotami, takimi jak Kristopher Wells, radykalny aktywista LGBT, który — jak podejrzewam — z radością skorzysta z okazji, by uznać fragmenty Biblii za «mowę nienawiści»” — powiedział Fonseca.

Mimo tej oceny podkreślił, że wynik dalszych prac nie jest przesądzony, i wezwał do wywierania nacisku na senatorów. „Wzywamy wszystkich ludzi dobrej woli, aby kontaktowali się z senatorami telefonicznie, mailowo, w mediach społecznościowych oraz — jeśli to możliwe — podczas osobistych wizyt. Chrześcijan zachęcamy również do wzmocnienia tych działań duchowo poprzez szczególną modlitwę i post od teraz do ostatecznego głosowania w trzecim czytaniu w Senacie. Bóg odpowiada tym, którzy proszą o pomoc” — stwierdził.

Przepisy mogą rozszerzyć możliwości ścigania osób oskarżanych o naruszanie uczuć innych w sposób uznany za nienawistny, co dodatkowo zaostrza spór o granice wolności słowa i wolności religijnej.

Projekt ustawy przedstawił w ubiegłym roku minister sprawiedliwości Sean Fraser. Jednym z najbardziej krytykowanych elementów jest usunięcie wyjątku religijnego, czyli wyłączenia instytucji religijnych spod działania nowych przepisów.

Sprzeciw wobec zmian wyraziła Kanadyjska Konferencja Biskupów Katolickich, publikując list otwarty krytykujący proponowaną poprawkę i wzywający do jej uchylenia. Biskupi alarmują, że nowe przepisy o mowie nienawiści uderzają w osoby wierzące, i apelują do premiera Marka Carney’a o wycofanie inicjatywy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ameryka/kanada-chce-spenalizowac-cytowanie-fragmentow-biblii/

#kanada #cenzura #biblia

14

Nowa afera korupcyjna w parlamencie Ukrainy i kolejne miliardy dolarów pomocynczas.info

Premier Kanady Marc Carney poinformował w sobotę, na początku spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Halifaksie, że władze w Ottawie przekażą Ukrainie dodatkowe 2,5 mld dolarów pomocy gospodarczej. Tymczasem na Ukrainie wybuchła nowa afera korupcyjna dotykająca parlamentarzystów z partii prezydenta Zełenskiego.

Witając ukraińskiego gościa, Carney zaznaczył, że udzielone wsparcie pomoże Ukrainie odblokować finansowanie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Premier Kanady podkreślił, że porozumienie dotyczące zakończenia wojny na Ukrainie będzie wymagało „Rosji gotowej do współpracy”. Carney potępił też „barbarzyństwo rosyjskich ataków”, które rosyjskie wojska przeprowadziły na Kijów w nocy z piątku na sobotę.

Wizyta w Kanadzie poprzedza zaplanowane na niedzielę spotkanie Zełenskiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem na Florydzie. Wcześniej ukraiński prezydent i szef kanadyjskiego rządu mają odbyć wspólną rozmowę telefoniczną z europejskimi politykami, którzy także w sobotę mają omówić sposoby zakończenia wojny na Ukrainie. W spotkaniu będzie uczestniczył premier Polski Donald Tusk.

Afera korupcyjna w parlamencie Ukrainy

Ukraińska agencja antykorupcyjna poinformowała, że ​​służby bezpieczeństwa Ukrainy uniemożliwiły funkcjonariuszom wejście do parlamentu w sobotę. Śledczy ustalili, że niektórzy parlamentarzyści są zamieszani w nową aferę korupcyjną.

Na Ukrainie niedawno wybuchła seria skandali korupcyjnych, które doprowadziły do ​​rezygnacji szefa sztabu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Ujawniono również proceder korupcyjny o wartości 100 milionów dolarów w podupadłym sektorze energetycznym, za którym stał rzekomy osobisty przyjaciel prezydenta, Timur Mindicz.

„NABU i SAPO, po przeprowadzeniu tajnej operacji, ujawniły zorganizowaną grupę przestępczą, w skład której wchodzili obecni członkowie parlamentu” – poinformowało Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU).

„Pracownicy Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego stawili opór funkcjonariuszom NABU podczas działań śledczych w komisjach Rady Najwyższej Ukrainy” – dodano, odnosząc się do parlamentu Ukrainy.

Agencja antykorupcyjna nie ujawniła szczegółów, ale prawdopodobnie zamierzała przeszukać biura parlamentarzystów podejrzanych o korupcję.

Niedługo po tym, jak sprawa przedostał się do mediów, NABU opublikowało na swoim kanale Telegram następującą wiadomość: „W odpowiedzi na liczne pytania mediów informujemy, że NABU i SAPO obecnie nie prowadzą przeszukań w miejscu zamieszkania deputowanego ludowego Ukrainy Jurija Koriawczenkowa”.

Koriawczenkow współpracował ze studiem produkcyjnym prezydenta Zełenskiego Kwartał-95. W 2019 roku został wybrany do parlamentu z ramienia partii Zełenskiego Sługa Narodu.

http://nczas.info/2025/12/27/nowa-afera-korupcyjna-w-parlamencie-ukrainy-i-kolejne-miliardy-dolarow-pomocy/

#kanada #ukraina #korupcja

11

Do dwóch lat więzienia za zaprzeczanie bajce o masowych grobach Indian w szkołach rezydencyjnych w Kanadzie, choć nikt ich nie widziałnczas.info

Wygląda na to, że w Kanadzie Indianie zajmują rolę Żydów. Kto będzie chciał udowodnić prawdę historyczną – ten będzie karany więzieniem. Chodzi o rzekome masowe mordowanie Indian w szkołach rezydencyjnych.

Projekt ustawy C-254 przewiduje karę więzienia aż do dwóch lat dla osób, które „zaprzeczają lub bagatelizują” doniesienia o masowych grobach w szkołach rezydencyjnych dla Indian. Nazywa się to u nich „negacjonizmem”.

Wiele mediów podkreśla, że nie ma dowodów na ich istnienie. W czasie czerwonego rządu Justina Trudeau pojawiły się doniesienia o rzekomych masowych grobach w takich ośrodkach. Nakręcono wielką medialną kampanię obarczającą winą za to Kościół katolicki i katolików, co szczególnie silne było w 2021 i 2022 roku.

Wielu badaczy podjęło temat i chciało obejrzeć te groby. Okazało się, że ich nie ma. Oczywiście, tym gorzej dla badaczy i osób poszukujących prawdy. W ubiegłym roku emerytowany sędzia z Manitoby Brian Giesbrecht stwierdził, że Kanadyjczycy zostali „celowo oszukiwani przez własny rząd”.

W międzyczasie, na podstawie rządowo-medialnych komunikatów, w Kanadzie wybuchła wielka nienawiść do Kościoła i katolików. W efekcie 120 kościołów zostało spalonych, zdewastowanych lub zbezczeszczonych.

Według sondaży w Kanadzie, 2/3 Kanadyjczyków chce mieć dowód na to, że faktycznie istniały jakieś masowe i nieoznakowane groby Indian. Skoro więc „roszczeniowe” społeczeństwo chce dowodu, pojawia się postulat, by po prostu ustawowo zakazać podważania rządowych bajek.

Projekt C-254 złożyła – a jakże – parlamentarzystka Nowej Partii Demokratycznej Leah Gazan. Jej zdaniem ustawa jest potrzebna, by „położyć kres negacjonizmowi szkół rezydencyjnych”.

– Negacjonizm się rozprzestrzenia, przeinacza fakty, zaprzecza ludobójstwu i ponownie rozpala nieszczęście. To nie tylko krzywdzące, ale i niebezpieczne – przekonywała Gazan.

Projekt przewiduje karę do dwóch lat pozbawienia wolności dla osób, które „poza prywatnymi rozmowami umyślnie propagują nienawiść wobec ludności rdzennej, tolerując, negując, bagatelizując lub usprawiedliwiając system szkół rezydencyjnych dla Indian w Kanadzie lub przeinaczając fakty z nim związane”. Wyjątek przewidziany jest dla osób, które „udowodnią, że przekazane oświadczenia były prawdziwe” lub jeśli oświadczenia te są „istotne dla jakiejkolwiek kwestii będącej przedmiotem zainteresowania publicznego”.

Portal lifesitenews.com podkreśla, że to nie pierwszy raz, gdy Gazan proponuje podobną ustawę. Wcześniej przedstawiła projekt, który kryminalizowałby zaprzeczanie w ogóle, że system szkół rezydencyjnych był „ludobójstwem”. Projekt upadł po ogłoszeniu wyborów.

Tak więc jak w Polsce nie wolno mówić, że Polacy nie zamordowali Żydów w Jedwabnem i nie wolno pytać o wiarygodność i dowody na to wskazujące, tak w Kanadzie wkrótce też nie będzie wolno zaprzeczać, że rzekomo katolicy mordowali Indian, bo tak. A kto spróbuje zapytać o dowody, ten pójdzie siedzieć.

http://nczas.info/2025/11/10/do-dwoch-lat-wiezienia-za-zaprzeczanie-bajce-o-masowych-grobach-indian-w-szkolach-rezydencyjnych-w-kanadzie-choc-nikt-ich-nie-widzial/

#kanada #indianie #lewackiespierdolenie #lewactwo #klamstwa

18

Upokarzające kapitulanctwo Kościoła. Dlaczego masowe groby w Kanadzie się nie znalazły?nczas.info

Upadający ultra-lewicowy rząd J. Trudeau po cichu skończył finansowanie wielkiego poszukiwania masowych grobów indiańskich dzieci w Kanadzie. Zapomniał tylko poinformować, że kłamliwa nagonka na Kościół z 2021 r. skończyła się bez odnalezienia jakichkolwiek zwłok. Zapewne od początku wiedział, że cała sprawa jest hucpą, bo już w 2015 r. tamtejsza Komisja Prawdy i Pojednania opublikowała raport tworzący wprawdzie wrażenie strasznych nadużyć, ale faktycznie ich niepotwierdzający.

Zdjęcie

Rzeczony raport jest najobszerniejszym oficjalnym dokumentem opisującym historię szkół z internatem dla kanadyjskich Indian. Jest to dokument skrajnie tendencyjny. Komisja Prawdy i Pojednania Kanady, która go sporządzała, nie była bowiem żadnym neutralnym gremium naukowym. Została powołana w ramach szerszej ugody rządu ze społecznością indiańską z 2007 r., na mocy której Kanada pod presją wątpliwych prawnie zbiorowych pozwów zgodziła się dobrowolnie wypłacać byłym uczniom miliardy odszkodowań. Na czele Komisji stali dwaj Indianie i biała żona Indianina, a jej dyrektorem wykonawczym była Kimberly Murray, która później w 2021 r. jako specjalny doradca rządu J. Trudeau uczestniczyła w nakręcaniu zmyślonej historii „masowych grobów” indiańskich dzieci.

Ponieważ sama ugoda była faktycznie ideologiczną kapitulacją rządu przed Indianami, Komisja z góry pracowała z dogmatycznym założeniem, że szkoły były kolonialnym złem, a tylko należy udokumentować skalę tego zła. Już wstęp Raportu z 2015 r. jest ideologicznym manifestem przeciw kolonializmowi, a szczególnie takiemu, który skutkuje nawracaniem na chrześcijaństwo.

Sterroryzować rozum emocjonalnym szantażem

Najbardziej znanym aspektem Raportu, który posłużył rozpętaniu kampanii nienawiści do chrześcijaństwa, są zgony i zaginięcia tysięcy dzieci oraz ich potajemne pochówki w pobliżu szkół i na kościelnych cmentarzach. Wszystko ujęte przez media w formie niewyrażanej wprost bezczelnej insynuacji, że to ofiary księży pedofilów i sadystycznych zakonnic. Według mediów Raport ustalił co najmniej 3 tysiące zgonów, ale znacznie więcej miało pozostać nieudokumentowanych. Krążą szacunki od 6 do nawet 50 tys. dzieci zmarłych i zaginionych, spośród 150 tys. zabranych do szkół (czyli nawet 1/3 ogółu).

Zdjęcie

Tabela 1: skala śmiertelności indiańskich dzieci w szkołach z internatem w Kanadzie w latach 1867–2000 (wg Raportu Komisji Prawdy i Pojednania)

liczba indiańskich dzieci uczęszczających do szkół z internatem zgony dzieci w szkołach oficjalnie ustalone przez Komisję śmiertelność dzieci w % oficjalnie ustalona przez Komisję zgony dzieci dla których ustalono dokładne miejsce zgonu zgony dzieci, dla których ustalono nazwisko zmarłego zgony dzieci, dla których ustalono przyczynę zgonu

~ 150 tys. 3201 2,1 % 1810 2040 1837

Kluczowy dla sprawy jest tom 4 Raportu zatytułowany „Zaginione Dzieci i Nieoznakowane Pochówki” (ang. „Missing Children and Unmarked Burials”). Zaczyna się on porażającym emocjonalnie wstępem rodzącym najgorsze podejrzenia: „Śmierć rzuca głęboki cień nad szkołami z internatem”. „Każdego miesiąca dochodziło do zgonu wśród dziewczynek (…). Zakonnice ubierały je jednolicie na jasnoniebiesko i zawsze wyglądały tak spokojnie i anielsko. Dawano nam do wierzenia, że ich dusze poszły do nieba…”. Chłopiec nastąpił na gwóźdź. Bezużyteczny lekarz pijak przyszedł za późno. „Znękani, zaniedbywani i wykorzystywani niektórzy uczniowie się zabijali (…) mówiła o chłopcu, który powiesił się ze strachu przed karą”. 6 uczniów utonęło w wypadku łódki. „Wadliwie zbudowane i utrzymywane budynki były pułapkami pożarowymi”. 19 uczniów zginęło w pożarze w 1927 r., 12 w 1930 r. „Niektórzy uczniowie zaginęli podczas ucieczek…”. Uznano, że czterej, którzy uciekli w 1941 r., utonęli. Dwaj uciekli w 1956 r. Dyrektor powiadomił po miesiącu. Nigdy ich nie odnaleziono. Z zaniedbanego cmentarza przy zamkniętej szkole w 2001 r. woda wymyła ciała.

Raport wyjaśnia, że to tylko przykłady szerszego obrazu, że wiele dzieci nie wróciło do domu. O ich śmierci często nie informowano rodziców. Chowano je z dala od domu. Aż do sporządzenia Raportu nikt systematycznie nie zbadał ich zgonów.

Groby ani masowe, ani potajemne, tylko zaniedbane

Istotnie tom 4 zawiera rozdział 3 o pochówkach na przyszkolnych cmentarzach. W rzeczywistości jest w nim mowa tylko o tym, że wiele dawnych kościelnych cmentarzy jest zaniedbanych, a lokalizacja niektórych się zatarła. Nie wynika to z żadnej konspiracji, tylko z faktu, że prawie 90 proc. szkół z internatem zamknięto do końca lat 70. (niektóre ponad 100 lat temu). Nieużywane cmentarze ulegają naturalnej degradacji, bo do niedawna nie stawiano na grobach kamiennych pomników, tylko nietrwałe drewniane krzyże. Nie ma w Raporcie mowy o tym, by same pochówki były potajemne albo podejrzane. Z Raportu wynika, że na cmentarzach jawnie grzebano nie tylko dzieci, ale i dorosłych, w tym nauczycieli. Robiono to z prozaicznego powodu. Środki transportu sprzed stu lat często nie pozwalały na sprawny transport zwłok do odludnych wiosek. Lokalizację części cmentarzy Komisja ustaliła w oparciu o stare mapy i zdjęcia satelitarne, a niektóre odwiedziła, w tym nawet 20 zatartych miejsc pochówku. Te banalne ustalenia medialna propaganda przetworzyła w opowieść o ukrytych mogiłach rzekomo poszukiwanych przez Indian, czego finałem była histeria z „masowymi grobami” z 2021 r.

Lewicowe gwałty na języku

Równie prawdziwe są opowieści o zaginionych tysiącach dzieci i nieudokumentowanych zgonach. Raport niczego takiego nie stwierdził, choć w różnych ocenach i sformułowaniach starał się to sugerować, zapewne dlatego że jego liczbowe ustalenia propagandowo prezentowały się mało okazale. Sposób, w jaki Raport operuje pojęciem „zaginionych dzieci” (ang. missing children), jest typowym lewicowym gwałtem na języku. Zaginionymi nazywa wszystkie, które nie wróciły do rodziców (czyli oficjalnie zmarłe albo po szkole umieszczone w rodzinach zastępczych, albo takie, które same wyjechały, nie wracając do domów). Angielskie słowo missing oznacza też „brakujący” oraz „utęskniony” i tę zbitkę Raport świadomie używa jako „zabrakło ich powrotu ze szkoły do stęsknionych rodziców”, czyli w zupełnie innym sensie niż się rozumie potocznie i przedstawia w mediach.

Komisja ustaliła dokładnie 3201 zgonów uczniów w szkołach z internatem. Raport podnosił wprawdzie niekompletność raportowania zgonów (to na niej zbudowano opowieść o nieudokumentowanych tysiącach śmierci). Tyle że w terminologii Raportu ta niekompletność znów oznacza coś innego niż się potocznie rozumie. Głównie to, że w dokumentach zachowały się informacje o zgonie ucznia, ale bez jego dokładnego nazwiska i przyczyny śmierci. Raport podaje, że z ogólnej liczby 3201 zgonów 2040 dzieci ustalono z nazwiska. Pozostałe nie są więc żadnymi nieudokumentowanymi zgonami jakoby pominiętymi w statystyce, tylko tymi, dla których dane dzieci nie zachowały się w aktach.

Co więcej, z Raportu można wyczytać, że niektóre zgony prawdopodobnie liczono nawet podwójnie, korzystając jednocześnie z imiennych dokumentów uczniów oraz z ogólnych statystyk dla tych samych szkół niezawierających danych osobowych. Co ciekawsze, Raport w statystyce zgonów w szkołach umieścił także uczniów zmarłych w szpitalach lub w domu w ciągu 1 roku od opuszczenia szkoły. Z tabel zawartych w Raporcie wynika, że dla 1810 z ogólnej liczby 3201 zgonów ustalono dokładne miejsce zgonu i tylko 832 z nich (czyli 46 proc.) w sensie ścisłym nastąpiły w trakcie uczęszczania dzieci do szkoły. Rzeczywista liczba zgonów w szkołach jest więc ponad dwukrotnie niższa od oficjalnie ustalonej przez Komisję i oscyluje w granicach 1,5 tys., czyli 1 proc. spośród 150 tys. dzieci przyjętych do internatów.

Zdjęcie

Incydenty kreowane na masowe zjawiska

Najistotniejsza jest jednak przyczyna tych zgonów. Ma się ona nijak do szokujących wstępów i podsumowań, którymi epatuje Raport i bezczelnych insynuacji skrajnie lewicowych mediów o katowaniu dzieci przez księży i zakonnice. Na ponad 100 lat istnienia szkół dla Indian Raport ustalił zaledwie 6 samobójstw dzieci. Przyczyny trzech są nieznane (jedno faktycznie miało miejsce w domu). Jedno z kolei prawdopodobnie było nieszczęśliwym wypadkiem chłopca, który okręcił sobie ręcznik wokół szyi w ramach szczeniackiej zabawy. Przypadek samobójstwa rzekomo z powodu strachu przed karą, którym Raport tak szokuje na wstępie, był w rzeczywistości jednym z zaledwie dwóch, o których z drugiej ręki zasłyszano, że miały być związane z karami w szkole (nie ustalono nawet, czy tak było).

Raport poświęca bardzo obszerne rozdziały wyjątkowo dużemu zagrożeniu pożarowemu w szkołach dla Indian. Ustalił szczegółowo, że spłonęły aż 53 szkoły z internatem spośród około 170 funkcjonujących, a do tego 51 budynków przyszkolnych. Doszło też do 80 innych pożarów i aż 37 przypadków podejrzanych lub stwierdzonych podpaleń. Raport wiele uwagi poświęca złemu projektowaniu i użytkowaniu budynków oraz narażaniu uczniów na niebezpieczeństwo przez brak dróg ewakuacyjnych i zamykanie dzieci w sypialniach na noc. Znów ciągnie się za tym podejrzenie, że może pożarami tuszowano jakieś zbrodnie. W rzeczywistości z Raportu wynika, że wszystkie oprócz dwóch próby podpaleń dotyczyły uczniów nielubiących szkół (Raport groteskowo interpretuje to jako formę uczniowskich protestów przeciw opresji).

Jakby w zupełnej opozycji do ogólnego wrażenia o grozie pożarowej stoją statystyki zgonów. Raport ustalił zaledwie 40 śmierci dzieci w pożarach w całej historii indiańskich internatów. Dwa pożary przywołane na wstępie tomu 4, w których zginęło 19 i 12 dzieci, były jedynymi dużymi tragediami pożarowymi w historii tego szkolnictwa. W obu z dziećmi zginęła odpowiedzialna za nie zakonnica. Ten drugi wywołał uczeń podpalacz. Oprócz tego doszło jeszcze tylko do jednego pożaru, w którym zginęło 4 uczniów i pięciu, w których zmarło po jednym dziecku.

Wśród pozostałych tragicznych przyczyn śmierci pojawia się 57 utonięć (szkoły często znajdowały się przy zbiornikach wodnych, do których chodziły bawić się dzieci), 5 incydentów ogniowych, 38 innych wypadków, 20 zgonów z powodu wychłodzenia i 33 śmierci w trakcie ucieczek ze szkół. Te były skrajnie niebezpieczne dla dzieci, bo w Kanadzie panują warunki klimatyczne zbliżone do syberyjskich. Łącznie wszystkie opisane tragedie odpowiadają za 199 zgonów, czyli za 10,8 proc. spośród 1837, dla których Komisja ustaliła przyczynę śmierci. Na co więc zmarło pozostałe 89,2 proc. dzieci?

Zdjęcie

Kolonialne zło, które uratowało Indian

Odpowiedź jest prozaiczna – z powodu chorób. Raport nie pozostawia co do tego cienia wątpliwości. W 3/4 przypadków były to choroby płucne, w tym sama gruźlica odpowiadała za 896 zgonów, (czyli 48,8 proc. spośród zgonów znanych z przyczyny), a ponadto grypa, zapalenie płuc, krztusiec i inne.

Tu można by zadać pytanie, dlaczego akurat w szkołach kościelnych było tak dużo śmierci z powodu chorób. Przecież nigdzie nic podobnego się nie zdarza… . Dzisiaj oczywiście nie. Istota tego medialnego oszustwa polega na tym, że te dane nie dotyczą czasów dzisiejszych, tylko szkół tworzonych od lat 60-tych XIX w. Wówczas w Ameryce i Europie szalała gruźlica, która była główną przyczyną zgonów populacji.

Rzeczony Raport stara się wprawdzie obciążyć za wysoką śmiertelność w szkołach złe żywienie, ogrzewanie, warunki sanitarne i opiekę medyczną nad dziećmi. Powołuje się na oficjalne statystyki, wedle których śmiertelność dzieci w szkołach dla Indian w latach 1921-50 była dwa do pięciu razy wyższa od ogółu dzieci w Kanadzie. Sugeruje nawet, że w swoich indiańskich namiotach pod opieką rodziców i szamanów byłyby lepiej karmione i zdrowsze niż w kolonialnych szkołach białego człowieka. W rzeczywistości ze wstępu historycznego Raportu wynika, że w drugiej połowie XIX w. ludność indiańska żyjąca prymitywnym życiem łowców koczowników znalazła się na krawędzi biologicznego przetrwania. Raport sam przywołuje szacunki z XIX w., wedle których epidemia ospy zabiła w 1862 r. 1/3 Indian z zachodniego wybrzeża Kanady a na skutek głodu i chorób ich populacja na środkowym-zachodzie skurczyła się w latach 1880-85 z 32 do 20 tys. ludzi. Przed śmiercią głodową ratowała ich pomoc żywnościowa wydawana w zamian za sprzedaż ziemi rządowi.

Zdjęcie

Śmiertelność indiańskich dzieci w szkołach z internatem rzeczywiście była znacznie wyższa od ogólnej. Według szacunku z epoki około 1900 r. sięgać miała na środkowym-zachodzie nawet 4 proc. rocznie. Było to 9-krotnie więcej niż ogółu dzieci w Kanadzie (0,43 proc. rocznie), bo te korzystały z dobrodziejstw cywilizacji białych, ale i tak nieco niżej od śmiertelności indiańskich dzieci żyjących w prymitywnych warunkach w rezerwatach (4,4 proc.). Gruźlica dziesiątkowała wówczas nieodporną na choroby populację Indian i nie miało to nic wspólnego z pracą personelu w szkołach. Co ciekawe, sama Komisja Prawdy i Pojednania obliczyła znacznie niższą śmiertelność w szkołach z tego okresu, która nawet w najgorszych latach miała się wahać od 2,49 proc. do 2,8 proc. rocznie. Nawet ze statystyk podanych w Raporcie widać wyraźnie, że sytuacja szybko się poprawiała. Między 1910 r. a 1950 r. śmiertelność w szkołach była już o ponad połowę niższa niż w dekadach wcześniejszych i oscylowała w granicach 0,4–1,2 proc. rocznie, a po 1950 r. błyskawicznie spadła poniżej 0,1 proc. rocznie i zrównała się ze śmiertelnością białych dzieci. Było to wynikiem wynalezienia antybiotyków i szczepionek oraz wdrożenia zdobyczy medycznych i gospodarczych cywilizacji białych wśród Indian, czyli dokładnie wynikiem tego, czego sam Raport i stojąca za nim fanatyczna ideologia „woke” nienawidzi najbardziej.

Upokarzające kapitulanctwo Kościoła

Tu wyjaśnia się, dlaczego od 2021 r. nie odkopano żadnych zwłok z rzekomych „masowych grobów”. Dlatego że żadnych zamordowanych, ani zaginionych dzieci nigdy nie było. Jedyne, o których rzeczywistym zaginięciu można mówić, to kilkoro których nie odnaleziono po ucieczce ze szkoły, a które uznano za zmarłe. Cała reszta to wynik manipulacji słownych Raportu oraz jego fałszywych ideologicznych ocen, które skrajnie lewicowe media kłamliwie przetwarzają w zupełnym oderwaniu od dość starannie zebranych danych z Raportu.

Aż dziwne, że do tej pory indiańskim wymuszaczom „odszkodowań” nie przyszło do głowy odkopać jeden ze starych przyszkolnych cmentarzy, na którym leżą zmarli sto lat temu na gruźlicę, i ogłosić, że nareszcie odkryto tajne groby ofiar księży pedofilów. Może nie czują takiej potrzeby.

W końcu teoretycznie kanadyjski Kościół ma na tacy podany materiał, żeby rozszarpać za kłamliwą nagonkę i Indian, i lewackie media, i rząd J. Trudeau, w oparciu o ich własny Raport. A zamiast tego tchórzliwym milczeniem potulnie uwiarygodnia najgorsze kalumnie na swój temat. Obezwładniony psychicznie posoborowym łaszeniem się do świata prowadzi politykę upodlającego przepraszactwa, wmawiając sobie, że musi wszystkim bardziej nadskakiwać i się płaszczyć, to łaskawie przestaną go kopać.

http://nczas.info/2025/05/31/upokarzajace-kapitulanctwo-kosciola-dlaczego-masowe-groby-w-kanadzie-sie-nie-znalazly/

#kanada #lewactwo #kk #klamstwa

16

#kanada #koronawirus

Tym żył świat tuż przed wybuchem wojny. Ale już 2 tygonie później nikt nie zwracał uwagi na szczepienie, testy, kwarantanny gdy przyszła falach przychodźców z Ukrainy.

24

Kolega @Twoja_Starazolin przedstawił minister imigracji, to teraz czas na zastępcę szefostwa. Przed państwem wicepremier Kanady:

Zdjęcie

#kanada

24

Poznajcie nową kanadyjską minister imigracji, jestem pewien że imigracja spadnie teraz do zera

http://en.wikipedia.org/wiki/Rachel_Bendayan

#kanada #ameryka

30

Kanada. Bar 2SLGBTQ+ zaprasza klientów z dziećmi do 9 roku życianczas.info

W Edmonton w stanie Alberta w Kanadzie funkcjonuje bar Evolution Wonderlounge. Jak sam twierdzi, to „jedyny klub obsługujący społeczność 2SLGBTQ+ przez cały rok”. Co oznacza ten skrót nie warto się rozwodzić, bo sami już się w tym gubimy. Co jednak skandaliczne, lokal ogłosił zachętę, by klienci „przyprowadzili swoje dzieci do 9-ego roku życia”.

Bar dla 2SLGBTQ+ to zapewne ciekawy temat, którego nie chcemy w tym miejscu rozwijać. Jak wiadomo – bar służy do tego, by mieć gdzie przyjść ze znajomymi i napić się czegoś, co dany lokal oferuje.

Zdjęcie

Evolution Wonderlounge jednak postanowił pójść dalej. Otóż wprost zachęcił, by przyprowadzać do siebie dzieci.

Mamy więc sytuację, w której po pierwsze LGBT chce mieć ponownie styczność z małymi dziećmi. Po drugie – zapraszają małe dzieci do baru, czyli miejsca, gdzie raczej dzieci nie powinno być.

Ogłoszenie zostało umieszczone na Instragramie lokalu. Post szybko zdobył popularność, choć inną, niż chcieliby autorzy.

Po krótkim czasie administrator profilu wyłączył komentarze. Obecnie post nie jest dostępny – najpewniej został usunięty przez autorów.

Portal „Juno News” podał, że bar bronił się początkowo, że lokale z alkoholem nie zakazują samego wstępu dzieciom. Dlatego obsługa nie widzi niczego zdrożnego w swoim ogłoszeniu, jeśli tylko dziecko przyjdzie z osobą dorosłą.

Portal lifesitenews.com zwraca uwagę, że bar ten jest członkiem Alberta 2SLGBTQI+ Chamber of Commerce. Ta z kolei jest finansowana z pieniędzy podatników z budżetu rządu Kanady w ramach programu przedsiębiorczości 2SLGBTQI+.

„Jeśli chodzi o konserwatywny rząd prowincji premier Danielle Smith, wydał on od 2021 r. ponad 26 milionów dolarów na społeczność LGBTQ na tak zwane programy równości, bezpieczeństwa i inkluzywności” – zwraca uwagę portal.

http://nczas.info/2025/03/08/bar-2slgbtq-zaprasza-klientow-z-dziecmi-do-9-roku-zycia/

#zboczency #dzieci #lgtb #kanada #lewac

6

Kanada - Mocny raport podsumowujący covidiańskie szaleństwo. „Wątpliwości co do skuteczności, nieznane zagrożenia”nczas.info

Premier kanadyjskiej prowincji Alberta Danielle Smith zapowiada wstrzymanie aplikowania preparatu na Covid-19 zdrowym dzieciom. Obecnie oficjalnie nieznane są zagrożenia dotyczące przyjmowania szprycy.

Premier Alberty Danielle Smith powiedziała, że planuje przyjęcie zaleceń ze zleconego przez siebie raportu dotyczącego stosowania szprycy na Covid-19 dla zdrowych dzieci i nastolatków. Stwierdziła, że „istnieją wątpliwości” co do „skuteczności” preparatu u dzieci.

Zdjęcie

– Z przyjemnością zobaczyłam, że mieliśmy szeroki przekrój lekarzy, którzy mogli przyjrzeć się naszej poprzedniej reakcji na COVID, zidentyfikować wdrożone procesy, zidentyfikować rzeczy, które mogły pójść nie tak – powiedziała premier prowincji Alberta w Kanadzie Danielle Smith.

Raport na ten temat zawiera 269 stron. Opublikowano go w ubiegłym tygodniu.

Premier dodała, że chce „zidentyfikować rzeczy, które są obecnie kwestionowane, takie jak skuteczność masek i skuteczność tej szczepionki u dzieci”. Wskazała również na zamiar „przyjrzenia się” ustaleniom raportu.

– Oczywiście podejmiemy pewne decyzje dotyczące tego, czy wdrożyć którekolwiek z zaleceń – podkreśliła premier Smith.

Premier zleciła stworzenie raportu w ubiegłym roku. Zespół pracujący nad nim miał szerokie uprawnienia dotyczące zbadania nakazów pandemicznych oraz polityki w tej kwestii jej poprzednika.

W raporcie we wnioskach końcowych zalecono wstrzymanie „stosowania szczepionek przeciwko COVID-19 bez pełnego ujawnienia ich potencjalnych zagrożeń” oraz całkowite zakończenie ich stosowania „w przypadku zdrowych dzieci i nastolatków, tak jak zrobiły to inne jurysdykcje”. Wskazano jako przykłady kraje takie, jak Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia czy Zjednoczone Królestwo.

Wezwano również do „dalszych badań” w celu ustalenia, czy „konieczne jest” ustalenie bezpieczeństwa i skuteczności szprycy na Covid-19 „przed ich powszechnym zastosowaniem u dorosłych i dzieci”. Zalecono też „stworzenie strony internetowej i/lub telefonicznego centrum dla osób poszkodowanych w wyniku szczepienia w Albercie” oraz utworzenie „mechanizmu rezygnacji z federalnej polityki zdrowotnej” do czasu „spełnienia wymogów należytego procesu w prowincji”.

Stwierdzono tez, że „dzieci i nastolatkowie mają bardzo niskie ryzyko poważnej choroby spowodowanej COVID-19”. Natomiast same szpryce „nie zostały zaprojektowane w celu zatrzymania transmisji i brakuje wiarygodnych danych pokazujących, że szczepionki chronią dzieci przed ciężkim przebiegiem COVID-19”.

Premier Smith została wybrana na premier Alberty dzięki antycovidiańskim hasłom. Zaraz po zaprzysiężeniu ogłosiła, że osoby „niezaszczepione” były „najbardziej dyskryminowaną grupą” w stanie.

http://nczas.info/2025/02/02/mocny-raport-podsumowujacy-covidianskie-szalenstwo-watpliwosci-co-do-skutecznosci-nieznane-zagrozenia/

#kanada #covid #covid19 #plandemia #depopulacja #zamordyzm #nwo

17

#kanada #trudeau #rzeczpospolita

Kiedyś to była fajna gazeta, a teraz nawet liberalizmu od zamordyzmu nie odróżniają.

12

#usa #kanada #austria #niemcy #francja #nwo

Coś się sypie w świecie postępu. W USA przegrana, w NIemczech rząd się zawalił, w Austri, teraz Kanada, we Francji porażka - Covidianie odcinani są od władzy. Myślicie, układ POPIS ogłupił na tyle ludzi w Polsce się in uda zostać przy korycie?

9

#nwo #kanada

Nowy porządek świata przeżywa poważne poważne problemy. Myślicie, że się zawali zanim na dobre go zbudują? Mieli rację - największym wrogiem nowego porządku świata jest działający stary porządek. Nie dudało się do końca zniszczyć i są efekty.

8

#wypadek #morderstwo #smierc #kanada #walmart

Dziewczyna upieczona żywcem w kanadyjskim Walmarcie (w Halifax). Ciało znalezione przez matkę. Gdy sprzątała piec ktoś zamkną ciężkie drzwi i go włączył. Ofiara przybyła z matką z Inidii do Kanady w poszukiwaniu lepszych zarobków.

Zdjęcie

Walmart nie spieszy się z publikacją nagrań z kamer mimo, że sklepy tego typu są nimi usiane a pracownicy nieustannie monitorowani (bo "mogą kraść"). Policmajstry na miejscy nie doszukały się "faul play" to nieszczęśliwy wypadek był. Śledztwo trwa tylko dla tego, że sporo ludzi się wkurzyło.

-------------------------------------------------

http://youtu.be/_BVZWJpbWRk?si=wUKIUgYx18dn4Pco

-------------------------------------------------

13

#kanada

Demokracja w Kanadzie nie od dziś przeżywa kryzys i pora obalić władzę totalitarną

8

Tymczasem w Kanadzie - 2 screeny

dziwny zbieg okoliczności no nie? jaki mają zajebisty profil biznesowy

#eutanazja #handelorganami #kanada

7

Kanadyjski premier Trudeau to syn Fidela Castro?wnp.pl

Trump rozmawiał w poniedziałek z amerykańskim streamerem Adinem Rossem, wypowiadając się na temat różnych polityków i powtarzając - jak określił to publiczny nadawca CBC - "bezpodstawne twierdzenia" o ojcu Trudeau. Kiedy pokazano mu zdjęcie premiera Kanady, Trump przypomniał mającą wiele lat teorię spiskową, powołując się na tajemniczych "nich" (they). "Oni mówili, że on (Trudeau - PAP) jest synem Fidela Castro i tak mogłoby być. Wszystko jest możliwe na tym świecie" - powiedział Trump, którego wypowiedź cytowały kanadyjskie media.

http://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/kanada-media-trump-powtarza-plotke-ze-kanadyjski-premier-trudeau-to-syn-fidela-castro,862049.html

#kanada #justintrudeau #donaldtrump

14