Odnośnie ostatnio popularnego nad Wisłą tematu, to Leon Degrelle w latach 70tych napisał listo do JP2 przed jego wyprawą do Auschwitz, w którym poruszał sprawę rzetelności znajdujących się na terenie obozu instalacji grzewczych

http://archive.org/details/leondegrelleopenlettertopopejohnpaulii

#jp2 #historia #iiws #polska

12

Jak niemcy traktowali żydów na początku II woj św.

Czas zacząć odkłamywać historię i hagady.

http://www.facebook.com/reel/776658774715262

Zdjęcie

#Polska #zydzi #historia #fakty #prawda #iiiwojnaswiatowa #hagada

13

Profesor Ariel Toaff jest szanowanym naukowcem, szefem Wydziału Historii Żydowskiej na Uniwersytecie Bar-Ilan w Tel Awiwie. Specjalizuje się w dziejach wyznawców judaizmu mieszkających w średniowiecznej Europie.

Jego najnowsza publikacja wprawiła jednak w osłupienie kolegów historyków i przedstawicieli społeczności żydowskich. W monografii "Krwawa Pascha. Europejscy Żydzi i rytualne mordy" prezentuje tezę, że antysemicki mit dotyczący porywania i zabijania chrześcijańskich dzieci miał potwierdzenie w faktach. Według włoskiego dziennika "Corriere della Sera" Toaff udowadnia, że wiele podobnych zbrodni rzeczywiście miało miejsce w latach 1100 - 1500 w okolicach Trydentu.

#zydzi #4konserwy #historia

15

Tajemny zakon, szarlatani czy strażnicy mistycznej wiedzy? Historia sekretu Róży i Krzyża

Tajemniczy ruch znany jako Różokrzyżowcy, nazwany od symbolu róży osadzonej na krzyżu, narodził się na początku XVII wieku. Różokrzyżowcy głosili, że ich wyznawcy posiadają dostęp do ukrytej, mistycznej wiedzy, która może stanowić klucz do przemiany społeczeństwa. Tego rodzaju twierdzenia uczyniły ruch obiektem intensywnych spekulacji. Różokrzyżowcy dali również początek pokrewnym zakonom, które przetrwały przez stulecia. Ich pisma, utrzymane w formie manifestów i alegorycznych opowieści, krążyły anonimowo, wzbudzając zainteresowanie zarówno uczonych, jak i przedstawicieli elit politycznych.

1. Początki i symbolika ruchu

W niestabilnych dekadach poprzedzających wybuch wojny trzydziestoletniej w 1618 roku, wielu mieszkańców Europy zwróciło się ku millenaryzmowi, wierze w nadchodzącą, radykalną przemianę społeczeństwa. W obliczu niepewnej przyszłości kontynentu, od dawna już wyniszczanego przez wojny religijne zapoczątkowane reformacją, ludzie zaczęli poszukiwać duchowego wsparcia w poglądach uczonych, takich jak niemiecki lekarz i okultysta Cornelius Agrippa oraz szwajcarski alchemik Paracelsus.

Fotografia nr 1

Angielski astrolog i lekarz Robert Fludd, działający w XVII wieku, zainteresował się ruchem różokrzyżowców i zamieścił ich symbol: różę wpisaną w krzyż na stronie tytułowej swojej książki z 1629 roku, zatytułowanej Najwyższe Dobro.

Zdjęcie

W tej napiętej atmosferze pojawienie się trzech manifestów, opublikowanych w Niemczech w latach 1614–1616, wywołało ogromne poruszenie. Pierwszy z nich: Fama Fraternitatis der Rosenkreuzer, miał rzekomo opowiadać historię niemieckiego mnicha Christiana Rosenkreuza (jego nazwisko oznacza „Różany Krzyż”) oraz bractwa, które założył. Kolejne dwa teksty: Confessio Fraternitatis oraz Die Chymische Hochzeit [1] rozwijały narrację Famy o tajnym, magicznym stowarzyszeniu, wprowadzając odniesienia do kabały, pism hermeneutycznych (interpretacyjnych), alchemii oraz innych ezoterycznych źródeł wiedzy mistycznej. Stanowiły one apel do tych, którzy wierzyli, że połączenie wiedzy starożytnej i nowożytnej może przynieść ludzkości duchowe oświecenie.

[1] tłumaczenie tytułów, kolejno: Sława Bractwa Różo-Krzyż, Wyznanie Bractwa Różo-Krzyża, Chymiczne (alchemiczne) zaślubiny.

Fotografia nr 2

Powierzchowne podobieństwo pieczęci protestanckiego reformatora Marcina Lutra, przedstawiającej krzyż wpisany w różę do symbolu różokrzyżowców skłoniło niektórych badaczy do spekulacji na temat potencjalnego powiązania obu tradycji.

Zdjęcie

2. Wpływy bractwa i zagadkowe zniknięcie

Manifesty różokrzyżowców opisywały wybrane bractwo, które miało przekazywać tajemną wiedzę z pokolenia na pokolenie. Autorstwo tych pism przez długi czas pozostawało nieznane. Późniejsze przesłanki sugerują jednak, że przynajmniej część z nich mogła zostać napisana przez niemieckiego teologa Johanna Valentina Andreae. Publicznie krytykował on różokrzyżowców i uznawał ich pisma za mistyfikację, choć w jednym ze swoich tekstów przyznał się do autorstwa Chymicznych zaślubin. Przyznanie to pochodzi jednak z dzieła, które zostało opublikowane dopiero w 1799 roku, niemal 150 lat po śmierci Andreae.

Fotografia nr 3

Rycina zawierająca symbole różokrzyżowców, łączące elementy ikonografii chrześcijańskiej, pogańskiej i żydowskiej. Towarzyszący jej tekst (niewidoczny na zdjęciu) interpretuje symbolikę w odniesieniu do cytatów biblijnych o charakterze ilustracyjnym.

Zdjęcie

Pomimo niepewności co do autorstwa, Fama została przedrukowana siedmiokrotnie w ciągu trzech lat, a do roku 1623 ukazało się już około 400 publikacji poświęconych różokrzyżowcom. W tym samym roku w Paryżu pojawiły się dwa plakaty, według których bracia mieli odwiedzać miasto, co wywołało falę spekulacji na temat ich obecności. Wielu wybitnych intelektualistów wykazywało zainteresowanie tym tajemniczym zakonem. Francuski matematyk René Descartes, na przykład, opuścił Niemcy i udał się do Francji w poszukiwaniu eksperta od różokrzyżowców. Próby odnalezienia tych trudnych do uchwycenia postaci były kontynuowane przez długi czas. Jednak gdy od 1618 roku wojna zaczęła ogarniać Europę, entuzjazm wobec zakonu zaczął słabnąć. Jeden z traktatów różokrzyżowców twierdził nawet, że bractwo przeniosło się „na Wschód”.

3. Okultystyczne odrodzenie różokrzyżowców

Optymistyczna wizja różokrzyżowców zakładała, że świat może zostać zreformowany dzięki zastosowaniu tajemnej wiedzy. Z biegiem czasu jednak straciła ona wiele ze swojego uroku w obliczu Oświecenia, które od końca XVII wieku promowało wykorzystanie nowoczesnej nauki do osiągania podobnych celów. Mimo to w Niemczech utrzymywała się wiara w moc alchemii i kabały. W 1710 roku Samuel Richter, protestancki pastor ze Śląska, opublikował traktat na temat Zakonu Złotego i Różanego Krzyża.

W dziele tym opisał nowy zakon, kierowany przez Imperatora (cesarza), w którym każdy z braci posiadał fragment Kamienia Filozoficznego, ostatecznego celu alchemii. Nowi różokrzyżowcy zaczęli prosperować. Przekształcili się w zakon oparty na strukturze lożowej, ze złożonym systemem wierzeń i formalnymi ceremoniami. Kandydaci musieli odpowiadać na katechizm składający się z 35 pytań, stawianych w obecności starszych członków, zasiadających przy stole z siedmioramiennym świecznikiem.

Fotografia nr 4

Wyobrażenie idealnego społeczeństwa

Narracyjne utopie przedstawiające wyidealizowane społeczeństwa zyskały popularność po opublikowaniu w 1516 roku Utopii autorstwa angielskiego prawnika Thomasa More’a. Przykładem tego nurtu jest Nowa Atlantyda (1627) angielskiego filozofa Francisa Bacona, który postulował rządy oparte na wiedzy naukowej i kierowane przez ekspertów. W ślad za tym podejściem poszło wielu myślicieli związanych z ruchem różokrzyżowców. Christianopolis, dzieło różokrzyżowca Johanna Valentina Andreae, przedstawiało wizję idealnej wspólnoty zlokalizowanej na wyspie Caphar Salama na Oceanie Indyjskim. Wyobrażone, zreformowane społeczeństwo miało opierać się na zasadach indywidualnej pobożności, reformie edukacji; dzieci uczono matematyki i gramatyki w szkołach z internatem już od szóstego roku życia oraz na poprawie jakości życia mieszkańców poprzez rozwój badań naukowych.

Zdjęcie

Stopnie wtajemniczenia rozpoczynały się od Juniora, poprzez Theoreticusa, aż po Magistra i Magusa. Każdy z nich dawał dostęp do coraz wyższych poziomów tajemnej wiedzy różokrzyżowców, w tym sposobów przemiany materii nieszlachetnej w złoto. Dla tych neo-różokrzyżowców przemiana alchemiczna nie miała jednak charakteru dosłownego a stanowiła symboliczną transformację duchową.

Fotografia nr 5

Ilustracja pochodząca z książki niemieckiego alchemika Daniela Möglinga z 1618 roku, zatytułowanej Zwierciadło mądrości Różanego Krzyża (Mirror of the Wisdom of the Rosy Cross), ukazuje, jak mądrość i wiedza wyłaniają się ze Wschodu, by zstąpić na cytadelę należącą do zakonu różokrzyżowców.

1. Wschód oznaczony jest jako Oriens.

2. Skrzydła unoszą cytadelę ku wyżynom mądrości i oświecenia.

3. Mężczyzna używa dźwigni, aby podnieść cytadelę i oddzielić ją od świata materialnego.

4. Zachód oznaczony jest jako Occidens.


Zdjęcie

Z czasem różokrzyżowcy częściowo zintegrowali się z innymi tajnymi stowarzyszeniami, takimi jak wolnomularstwo. Weszli też w konflikt z innymi grupami, na przykład z iluminatami, którzy odrzucali alchemiczne idee i mistycyzm różokrzyżowców. Odrodzenie zainteresowania okultyzmem w XIX wieku dało ruchowi nowy impuls. Powstały nowe zakony, w tym amerykańskie odłamy, takie jak The Rosicrucian Fellowship w Seattle (1909) oraz The Ancient and Mystical Order Rosæ Crucis (AMORC) w Nowym Jorku (1915). Obie organizacje istnieją do dziś, przyjmując zarówno kobiety, jak i mężczyzn.

Fotografia nr 6

Na ilustracji pochodzącej z różokrzyżowego manuskryptu z 1785 roku, postać Sophii, uosobienia Mądrości wyłania się z gęstej sieci znaków alchemicznych. Obraz ten stanowi wyraźny przykład tego, jak złożony i rozwinięty stał się język symboli stosowany przez różokrzyżowców.

Zdjęcie

#historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #okultyzm #religa #wiara #tajemnice #occulto

10

W związku z rocznicą "krwawej niedzieli" na Wołyniu chciałbym wam polecić film Jacka Międlara pod tytułem "Sąsiedzi. Ostatni świadkowie ludobójstwa".

http://youtu.be/wIxK-PAQjF8?feature=shared

Może kilka słów o filmie i jego autorze. Dokument ten powstał bez wsparcia Państwa Polskiego, które woli dawać setki tysięcy złotych takim osobnikom jak Barbara Engelking, Michał Bilewicz, Jan Grabowski i inni tego typu ludzie. Powstał za to dzięki zaangażowaniu pewnej zdeterminowanej jednostki, polskiego patrioty prześladowanego i skazywanego przez polskojęzyczny wymiar - chyba słowo "sądowniczy" jest tu bardziej właściwe niż nazywanie tego czegoś wymiarem sprawiedliwości. Autor tego filmu był gnojony przez sądy w Naszym Kraju za spalenie czerwono-czarnej flagi banderowskiej i za hasła typu "Polska antybanderowska" gdyż prokurator uznał to za znieważenie na tle narodowościowym.

Ten film pokazuje ile może zrobić szlachetna i zaangaźowana jednostka tam gdzie państwo całkowicie zawodzi - jednostka wsparta przez zaangażowane patriotycznie społeczeństwo.

UMIESZ DZIAŁAĆ - DZIAŁAJ!

NIE UMIESZ, NIE MASZ TALENTU, CZASU ALBO SYTUACJA ZAWODOWA CI NIE POZWALA - WESPRZYJ FINANSOWO.


Masz kasę by co miesiąc wydawać ją na szlugi czy alkohol? To postanów sobie, że połowę tego albo chociaż ćwierć tej kwoty wydawać będziesz na jakąś inicjatywę patriotyczną. Bez tego nie będzie polskiej kultury, a za "polską kulturę" będzie robić "Zielona granica" Agnieszki Holland, jakieś książki i filmy wrabiające nas w holokaust pisane przez najbardziej oportunistyczny i serwilistyczny element, musicale Jasia Kapeli o aborcji czy jakiś inny dekonstrukcjonistyczny, wulgarny antypolski chłam odpowiadający ideologicznym zamówieniom obecnych dysponentów pieniędzy, sławy i uznania.

Odnośnie zaś samego filmu. Jeżeli ktoś ma opory przed seansem bo obawia się, że to będzie kilkadziesiąt minut epatowania drastycznymi obrazami i naturalistycznymi obrazami ukraińsko-banderowskiego bestialstwa to uspokajam. Nie ma tego dużo. Da się to oglądać nawet z dziećmi - zresztą każdy sam wie na ile dojrzałe jest jego dziecko.

Taką cechą charakterystyczną tego filmu jest, że był kręcony bez kompleksów - bez tego motywowanego doktryną Giedroycia składania prawdy historycznej na ołtarzu "dobrosąsiedzkich relacji z Ukrainą". Nie jest to też film antyukraiński. Po prostu jest to film dokumentalny taki jaki powinien być. Naprawdę polecam.

#historia #patriotyzm #polityka #film #Wolyn #ukraina #banderyzm

14

W przeciwieństwie do zachodniego Cesarstwa, w Bizancjum Barbarzyńcom nigdy nie udało się na stałe przejąć władzy

Jeśli chodzi o zatrudnianie barbarzyńskich oficerów i generałów, to sytuacja przypominała tę na zachodzie, aż do momentu dojścia do władzy Gota Gainasa. On sam i jego rywal Tribigild próbowali przejąć absolutną władzę w Konstantynopolu. Wreszcie Gainas zdołał zyskać poparcie cesarza Arkadiusza i zmusił Tribigilda do uznania swej porażki. Następnie wprowadził w stolicy rządy terroru aż do roku 400, gdy mieszkańcy miasta powstali i zabili Gainasa wraz z 7000 jego gockich żołnierzy. Nie zakończyło to okresu wpływów „barbarzyńskich” generałów we wschodniej armii. W 457 roku Aspar z plemienia Alanów zdołał przejąć kontrolę nad armią i stał się de facto władcą wschodu. Cesarz Leon I szukał pomocy u mieszkańców Izaurii – górskiego regionu w południowo-wschodniej Anatolii – w nadziei, że pozwoli mu to przeciwstawić się potędze Germanów. Wspierał także karierę Izauryjczyka Zenona. W 471 roku kazał zamordować Aspara i na jego miejsce mianował właśnie Zenona.

Armia Germanów zdezerterowała i przyłączyła się do Gotów na Bałkanach, w ten sposób wzmacniając ich potęgę. W 474 roku Leon umarł, a cesarzem został Zenon. To właśnie on wysłał Gotów na podbój Italii.

Ostatni kryzys związany z próbą przejęcia władzy w imperium przez czynniki zewnętrzne nadszedł w czasach Anastazjusza, następcy Zenona. Izauryjczycy, którzy mieli działać jako przeciwwaga dla Germanów, sami powstali, jednakże zostali pokonani przez Anastazjusza, który wyzwolił stolicę spod obcej kontroli. Był to punkt zwrotny w walce o zachowanie wolności wschodniego cesarstwa


#bizancjum #historia #rzym

5

Duchy Nowego Świata: magia ludowa, rytuały i symbole ochronne w kolonialnej Ameryce

Od końca XVII wieku, wraz z kolejnymi falami osadników napływających do Ameryki Północnej, magia ludowa zaczęła rozpowszechniać się na całym kontynencie. Praktyki magiczne przyjmowały trzy główne formy: działalność tzw. sztukmistrzów [1] wśród angielskich osadników, praktyki afroamerykańskich czarowników oraz germańską magię ludową kultywowaną przez społeczność znaną jako Pensylwańscy Holendrzy.

Podobnie jak w Starym Świecie, magowie w Ameryce Północnej zwykle działali w dobrej wierze, ich celem było zapewnienie bezpieczeństwa lokalnej społeczności. W swoich działaniach posługiwali się mieszanką zaklęć, leczniczych ziół oraz rozmaitych przedmiotów o symbolicznym znaczeniu, zwłaszcza amuletów i zapisanych zaklęć, które często zakopywano, aby zwiększyć ich skuteczność. Miały one przynosić szczęście i chronić przed złem.

[1] W języku angielskim conjurer może oznaczać także iluzjonistę lub zaklinacza.

1. Magia i przetrwanie: ludowe praktyki wśród osadników i zniewolonych

Ludowi uzdrowiciele  [2] często, choć nie zawsze jawnie, odwoływali się w swoich praktykach do imienia Chrystusa jako formy ochrony. W społeczeństwie kolonialnym wciąż żywa była wiara w złowrogie siły, przed którymi należało się chronić i to nie tylko wśród wolno urodzonych angielskich osadników. Odpowiedników anglosaskich mędrców można było znaleźć także wśród Afroamerykanów, którym również przypisywano zdolności magiczne.

Wspólne było dla nich również przekonanie o sile zakopanych przedmiotów o magicznym znaczeniu. Na Ferry Farm, w domu rodzinnym George’a Washingtona w Wirginii, w fundamenty budynku wmurowano muszle ostryg jako rytualny akt ochrony domostwa i jego mieszkańców. Zasadniczą różnicą między mędrcami a czarownikami był jednak status społeczny: ci drudzy byli niewolnikami, siłą sprowadzonymi do Nowego Świata. Ich rola jako duchowych opiekunów i uzdrowicieli niosła więc nie tylko wymiar religijny czy magiczny, ale także społeczny stając się formą wsparcia i przetrwania.

[2] W języku angielskim cunning folk tłumaczone jest również jako „sprytni ludzie” lub „mądrzy ludzie”.

Fotografia nr 1: Kwadrat Satora

Wczesnochrześcijańskie narzędzie magiczne zawierające palindromiczne słowa, możliwe do odczytania w wielu kierunkach. Mędrcy twierdzili, że znak ten potrafi gasić pożary i chronić bydło przed urokiem.

Zdjęcie

2. Znak z gwiazd: symbolika i wierzenia Pensylwańskich Holendrów

Od początku XVIII wieku niemieckojęzyczni osadnicy w Pensylwanii zaczęli wyraźnie zaznaczać swoją obecność, między innymi poprzez charakterystyczne malunki w kształcie gwiazd. Pojawiały się one na stodołach, a także na przedmiotach codziennego użytku od narzut po maselniczki. Choć niektórzy uważali je za ochronne znaki (tzw. znaki heksadecymalne), ich funkcja mogła być bardziej symboliczna i uniwersalna. Pensylwańscy Holendrzy byli rolnikami, głęboko związanymi z rytmem przyrody. Gwiazdy mogły symbolizować porządek nieba, harmonijny i niezmienny układ, który kontrastował z chaosem ludzkiego życia i oferował poczucie ładu.

Fotografia nr 2: Gwiazdy na stodołach Pensylwańskich Holendrów

Symetryczne, wyraziste gwiazdy malowane na budynkach, prawdopodobnie jako stylizowane przedstawienia kosmicznego ładu i symboliczne tarcze ochronne.

Zdjęcie

W 1820 roku niemiecki uzdrowiciel i mistyk Johann George Hohman opublikował książkę Pow-Wows; or Long-Lost Friend, w której przedstawił nowe podejście do praktyk magicznych. Dzieło to, mimo że w dużej mierze stanowiło plagiat starszych tekstów, zawierało zarówno praktyczne porady jak warzyć piwo, leczyć reumatyzm czy dbać o chore zwierzęta jak i elementy symboliki mistycznej. Według Hohmana samo posiadanie książki miało chronić właściciela przed nieszczęściem.

Publikacja spopularyzowała również termin „pow-wow” jako nazwę tej półmagicznej praktyki, a jej adeptów zaczęto określać mianem „pow-wowów”. Nazwa ta prawdopodobnie stanowiła zniekształcenie słowa używanego przez rdzennych mieszkańców Narragansett [3] na duchowe zgromadzenie, choć mogła też być przekształceniem angielskiego słowa power (moc, siła).

[3] Rdzenne plemię Ameryki Północnej, które pierwotnie zamieszkiwało tereny dzisiejszego stanu Rhode Island.

Fotografia nr 3: Ilustracja z „Szóstej i Siódmej Księgi Mojżesza”

XVIII-wieczny rysunek przedstawiający mężczyznę z mieczem oraz symbole magiczne. Księgi te, łączące elementy żydowskie, chrześcijańskie i rzymskie, były inspiracją dla Pow-Wows Hohmana.

Zdjęcie

#historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #ameryka #kolonializm #tradycja #wierzenia #religia #magia #occulto

5

Z wizytą w zamku w Stobnicyszaryburek.pl

Niedawno wybraliśmy się, aby zobaczyć na własne oczy słynny zamek w Stobnicy. Jest to kontrowersyjna inwestycja, która od początku budzi ogromne emocje. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że zamek został wybudowany zgodnie z prawem. Przeszliśmy się płatną ścieżką edukacyjną i zdecydowaliśmy się na rejs łodzią po jeziorze wokół zamku. Usłyszeliśmy także kilka ciekawostek, o tym owianym pewną aurą tajemnicy obiekcie.

http://www.szaryburek.pl/2025/06/08/z-wizyta-w-zamku-w-stobnicy/

#fotografia #polska #historia #ciekawostki #podróże

8

I Powojenna Konferencja Żydoznawcza w Polsce z 7 czerwca 2025 r.

Konferencja zorganizowana przez środowisko Magna Polonia. Nagrania z wykładami z konferencji http://banbye.com/watch/v_ap2jA3__KpAs

Zdjęcie

Obecnie słucham wykładu prof. Jerzego Roberta Nowaka. Warto dodać, że ten zasłużony dla obrony dobrego imienia Polski i demaskowania antypolskich kłamstw profesor jest w trakcie przygotowywania dwutomowego opracowania o historii żydów w Polsce.

Zachęcam do odsłuchania!

#zydzi #historia #polityka

25

Kibicowanie Izraelowi w wojnie z Iranem to wspieranie bandytyzmu, także oszustów jak było w przypadku Art_B.

#historia #izrael #ciekawostki

5

Przepowiednia Alberta Pike'a dotycząca trzeciej wojny światowej (dwie poprzednie świetnie przewidział) to wojna pomiędzy syjonistami a światem Islamu. Żydzi syjonistyczni i talmudziści to biblijni Edomici "Będziesz żył z miecza", zobaczcie ile na Bliskim Wschodzie wojen od 1948 roku, to nie przypadek, a ja jestem niezmiernie rad, że wszystko to rozumiem, codziennie modlę się do Boga o jak najwięcej mądrości.

http://teoria.fandom.com/pl/wiki/Plan_III_wojen_%C5%9Bwiatowych_Alberta_Pikea

#edom #ezaw #historia

11

Gdy słowo leczy, a duch strzeże: Tradycyjna magia ludowa w średniowiecznej Europie

Od V wieku chrześcijaństwo zaczęło rozprzestrzeniać się w całej Europie, a religie pogańskie zostały zepchnięte na margines. Wczesny Kościół utożsamiał magię z pogaństwem i demonami, jednak ludowa tradycja magiczna nie tylko przetrwała, lecz nawet rozkwitła w średniowiecznej Europie. Obejmowała różnorodne praktyki, często w skomplikowany sposób powiązane z chrześcijaństwem, i była uprawiana przez szerokie grono ludzi od lekarzy po duchownych. W przeciwieństwie do elitarnej magii badanej przez uczonych, ludowe praktyki magiczne były dostępne także dla zwykłych ludzi, którym oferowały pomoc w codziennych problemach, takich jak trudności w relacjach, choroby czy nieurodzaj.

1. Mowa posiada moc: o potędze słowa

W średniowieczu magiczne słowa, zaklęcia i inkantacje odgrywały ważną rolę, wzywano je zarówno w celu zapewnienia bezpiecznej podróży, jak i sprowadzenia choroby lub śmierci na konkretną osobę. Wierzono, że słowa mają większą moc, gdy są wypowiadane na głos, a nie zapisywane. Ludzie nosili amulety z wyrytymi magicznymi formułami, które pełniły przede wszystkim rolę przypomnienia o słowach mocy przeznaczonych do wypowiedzenia.

Zaklęcia często miały formę rymowanych wersów o regularnym metrum, co ułatwiało ich zapamiętywanie i recytację, czym przypominały wiersze. Wiele anglosaskich zaklęć zapisywano w księgach medycznych, ponieważ uważano je za skuteczną metodę leczenia rozmaitych dolegliwości. Stosowano je jednak także do ochrony przed kradzieżą, nieurodzajem czy nawet krwotokiem z nosa. Jednym z najsłynniejszych anglosaskich zaklęć było Wið færstice [1], używane do uśmierzania ostrego bólu. Słowa zaklęcia sugerują, że ból pochodzi od kobiecej włóczni lub niewidzialnych strzał elfów (tzw. elf-shot) [2].

[1] Przybliżona wymowa: ŁiTH faerstisze; ze staroangielskiego na współczesny angielski: Wið – against (przeciw), Fær – sudden (nagły), Stice – pain (ból); pol.: Przeciw nagłemu bólowi.

[2] Np. w wersji współczesnej: „If it were shot by the elves or the gods…” (Jeśli zostało to wystrzelone przez elfy lub bogów…). Wyrażenie to odnosi się do przeszywającego, nagłego bólu, przypisywanego istotom nadprzyrodzonym.

Fotografia nr 1

Pierścień z Bramham Moor, odnaleziony w Yorkshire, datowany jest na IX wiek.Wyryte na nim runy do dziś pozostają nieodszyfrowane, jednak powszechnie uważa się, że miały one znaczenie magiczne.

Zdjęcie

2. Wierzenia zapisane w przedmiotach i znakach natury

W magii ludowej wierzono, że pozornie zwyczajne przedmioty takie jak kamienie, rośliny czy zwierzęta mogą posiadać niezwykłą moc. Tradycje uczonych i religijne, obecne na przykład w lapidariach [3] i bestiariuszach [4], przenikały również do kultury ustnej. Niektórym roślinom przypisywano naturalne właściwości magiczne. Wykorzystywano je do sporządzania mikstur i amuletów lub sądzono, że nabierają mocy, jeśli zostaną zebrane o określonej porze, przy wypowiadaniu specjalnych słów, albo umieszczone w odpowiednim miejscu. Przykładowo: bylica zebrana przed wschodem słońca i włożona do buta miała chronić przed zmęczeniem. Niektóre magiczne przedmioty były jeszcze bardziej osobliwe np. bóle zębów leczono przez noszenie na szyi zęba pochodzącego z czaszki zmarłego. Z kolei pierścienie „nasycone mocą niebios” miały chronić właściciela przed demonami lub chorobami.

Fotografia nr 2

Wielu zwierzętom przypisywano magiczne właściwości. Jeleń, na przykład, często symbolizował szybkość, siłę oraz męskość i pojawiał się w zaklęciach o takim właśnie charakterze. W jednym z manuskryptów z XIV wieku zalecano wykorzystanie jąder jelenia jako środka pobudzającego (afrodyzjaku).

Zdjęcie

Z drugiej strony, aby poznać przyszłość, ludzie zwracali się do osób wyspecjalizowanych w sztuce wróżenia. Praktyka ta polegała na odczytywaniu znaków i wzorców występujących w przyrodzie na przykład poprzez augurię [5] lub kleromancję [6]. Prości ludzie korzystali z bardziej intuicyjnych metod, jak np. przewidywanie pogody na podstawie przysłów i ludowych mądrości, np.: „Czerwone niebo o poranku – znak ostrzeżenia dla pasterza.”

[3] Księgi opisujące właściwości kamieni wykorzystywanych w magii i medycynie.

[4] Zbiory moralizujących opowieści o zwierzętach (niekoniecznie mitycznych).

[5] Wróżenie poprzez obserwację zachowania zwierząt lub lotu ptaków.

[6] Wróżenie przez rzucanie kamieni bądź kości.

Fotografia nr 3

Zamożni ludzie również korzystali z kamieni szlachetnych i talizmanów. Amulet ten łączył biblijne sceny i fragmenty mszy z elementami magicznymi, takimi jak słowo „Ananizapta”, które uważano za zaklęcie chroniące przed epilepsją. Wierzono również, że niebieski szafir ma właściwości lecznicze, pomagał łagodzić różne dolegliwości, w tym wrzody i bóle głowy.

Zdjęcie

3. Bonus: Magia i wierzenia z krain, gdzie żyją rusałki, wilkołaki i Baba Jaga

W świecie dawnych Słowian wiara w magię wywodziła się z pogaństwa i przetrwała aż do późnego średniowiecza. Wielu Słowian opierało się chrystianizacji aż do momentu, gdy została ona narzucona zarówno siłą, jak i z woli lokalnych władców. Znaczącą rolę odegrały też wyprawy wojenne prowadzone w XII wieku przeciwko ludom bałtyckim.

Słowianie czcili jednego najwyższego boga, ale wierzyli również w wielu pomniejszych bogów oraz duchy. Ich świat zamieszkiwały istoty magiczne związane z naturą: duchy wód (ukr. mavka, pol. rusałka), lasów (pol. leszy, ukr. lisovyk) oraz pól (ukr. polovyk). Szczególnym szacunkiem otaczano duchy domowe (pol. domownik, rus. domovyk) oraz duchy przodków, którym przypisywano zdolność przewidywania przyszłości i ochrony przed złem.

Czarownice, szamani i mądre kobiety odgrywali istotną rolę w słowiańskiej tradycji magicznej. Zajmowali się wróżbiarstwem, ochroną przed złymi duchami oraz zaklęciami leczniczymi. Kapłani i kapłanki nosili miano volkhvy, pochodzące od słowa volk (pol. wilk) oraz imienia jednego z rosyjskich bogów magii, muzyki i podwodnego świata.

W Rosji uważano, że volkhvy wywodzili się od czarowników zdolnych do przemiany w wilki lub niedźwiedzie. Na Bałkanach (szczególnie w Serbii, Macedonii i Bułgarii) wierzono natomiast, że niektóre czarownice pochodziły od smoków. Potomkowie volkhvy, nosiciele „czarodziejskiej krwi”, według legend mieli przetrwać do dziś, zwłaszcza na terenach współczesnej Ukrainy.

W mitologii słowiańskiej szczególne miejsce zajmuje postać Baby Jagi - dzikiej, budzącej grozę staruchy obdarzonej potężną magią. Bywała okrutna, ale potrafiła też okazać pomoc. W rosyjskich baśniach do dziś przedstawiana jest jako istota latająca w moździerzu, dzierżąca tłuczek, mieszkająca w chacie stojącej na kurzych nogach a w niektórych wersjach sama Baba Jaga ma kurze nogi.

Fotografia nr 4

Zamiast latać na miotle, Baba Jaga z rosyjskiego folkloru zasiada w moździerzu i używa tłuczka niczym wiosła w tym przypadku, by gonić dziewczynkę. Baba Jaga to postać niejednoznaczna, jednocześnie dobra wróżka i zła czarownica.

Zdjęcie

#historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #wierzenia #tradycja #kultura #religia #sredniowiecze #europa #occulto

6

W czasach przedchrześcijańskich mieszkańcy dzisiejszej Finlandii żyli w bliskiej więzi z naturą i duchowym światem. Ich wierzenia były głęboko zakorzenione w szamanizmie, kulcie zwierząt i przekonaniu o istnieniu wielu dusz. Zarówno codzienne życie, jak i rytuały związane ze śmiercią czy łowiectwem przeniknięte były magią i symbolicznymi praktykami.

1. Kim byli przodkowie współczesnych Finów i w co wierzyli?

Obszar dzisiejszej Finlandii był zamieszkany od ponad 11 000 lat przez ludy fińskie i saamskie, które przybyły tam w pogoni za stadami jeleni, gdy lodowce ostatniej epoki lodowcowej zaczęły się cofać. Obie społeczności prowadziły koczowniczy tryb życia jako myśliwi-zbieracze i głęboko wierzyły w hatija [1], duchy zwierząt. Wiadomo również, że już co najmniej 10 000 lat temu praktykowały szamanizm.

Fińscy tietäjät [2] oraz saamscy noaidi [3], szamani swoich pogańskich kultur, byli postaciami obdarzonymi niezwykłą mocą i magiczną wiedzą, cenionymi nawet poza własnymi ziemiami. Gdy Finowie pojawiają się w nordyckich sagach, jest to zawsze znak obecności sił nadprzyrodzonych. Finlandię postrzegano jako krainę czarodziejów, wiedźm, olbrzymów i trolli.

Około 5 000 lat temu kultury fińska i saamska zaczęły się rozdzielać. Finowie porzucili polowania na rzecz rolnictwa, jednak szamanizm przetrwał w obu tradycjach, nawet po chrystianizacji Skandynawii. Saamscy noaidi przetrwali aż do XIX wieku, kiedy to kościoły skonfiskowały ostatnie z ich świętych bębnów.

(pogrubionym akcent na pierwszą sylabę jak w j. fińskim)

[1] fonetyczne brzmienie z fin. hal-ti-ja

[2] fonetyczne brzmienie z fin. tie-tajaet

[3] fonetyczne brzmienie z fin. no-ajdi

Fotografia nr 1

Aby wyruszyć w podróż do zaświatów, rządzonych przez boginię Loviatar, szaman uderzał w bęben, by otworzyć lovi, czyli przejście, które w dawnym języku oznaczało zarówno „drzwi”, jak i „pochwę” prowadzące do tamtego świata.

Zdjęcie

2. Opowieść o wierzeniach – zagubione dusze i kosmiczne niedźwiedzie

Finowie wierzyli w Tuonelę, krainę zmarłych, znajdującą się pod ziemią lub gdzieś daleko na północy, dokąd trafiały dusze po śmierci. Uważano, że szaman potrafi wprowadzić się w trans i odbyć podróż do Tuoneli, by spotkać duchy i zaczerpnąć od nich mądrości. W taką duchową wędrówkę szamani wyruszali przy dźwiękach joiku [4], hipnotyzujących pieśni oraz rytmicznym uderzaniu w bębny. Musieli jednak przechytrzyć przewoźnika, by zgodził się przetransportować ich przez Rzekę Tuoneli i uważać, by nie utknąć tam na zawsze w ciele olbrzymiego szczupaka.

Pogańscy Finowie wierzyli, że człowiek posiada trzy dusze: heinki (siłę życiową), luonto (ducha opiekuńczego) oraz itse (osobowość) [5]. Zarówno luonto, jak i itse mogły oddzielić się od ciała, przez co mogły się zagubić lub utknąć w zaświatach. Wierzono, że prowadziło to do nieszczęść i chorób. Szamani wypowiadali zaklęcia i odprawiali rytuały, które miały na celu uzdrawianie ludzi lub odwracanie złego losu wzmacniając osłabione duchy lub odnajdując te zagubione.

Fotografia nr 2

Saamskie bębny, wykonane ze skóry renifera i ozdobione symbolami, uderzano pałeczką w kształcie litery T, wykonaną z reniferowej kości, zwaną coarve-vaever. Bęben ten odzwierciedlał trzy główne sfery istnienia: niebiosa (u góry), świat ludzi (pośrodku) oraz zaświaty (na dole).

Zdjęcie

Zarówno tietäjät, jak i noaidi odgrywali istotną rolę w zachowaniu ustnych tradycji kultur fińskiej i saamskiej, przekazując je poprzez opowieści. W 1835 roku Elias Lönnrot zebrał pieśni i poematy przekazywane przez tietäjät, tworząc Kalevalę - narodowy epos Finlandii, który stał się zapisem dawnych tradycji magicznych.

Pogańscy Finowie darzyli czcią zwierzęta, na które polowali zwłaszcza łosie i niedźwiedzie. Niedźwiedź był tak święty, że nie wolno było wypowiadać jego prawdziwego imienia. Współczesne fińskie słowo karhu, oznaczające „szorstkie futro”, to jeden z eufemizmów, jakimi się wówczas posługiwano. Wierzono, że niedźwiedź pochodzi z nieba i może odradzać się po śmierci. Za każdym razem, gdy zabijano i spożywano niedźwiedzia, Finowie organizowali rytuał Karhunpeijaiset [6], którego celem było zachęcenie duszy zwierzęcia do powrotu. Po uczcie zakopywano kości, a czaszkę składano pod świętą sosną.

[4] fonetyczne brzmienie z fin. joj-ku

[5] fonetyczne brzmienie z fin. kolejno: hejŋki, luon-to, it-se

[6] fonetyczne brzmienie z fin. kar-hun-pej-jaiset

Fotografia nr 3

Amulet wykonany ze świętego pazura niedźwiedzia miał przynosić szczęście i pomagać duszy właściciela odnaleźć drogę do domu.

Zdjęcie

#historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #finlandia #finowie #wiara #magia #tradycja #occulto

8

Stu na jednego! 11 czerwca 1694 roku 400 Polaków zatrzymało pod Hodowem 40-tysięczną armiękresy.pl

W czerwcu 1694 roku rozegrała się jedna z najbardziej heroicznych bitew w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów – bitwa pod Hodowem.

Zdjęcie

Starcie to zyskało przydomek „polskich Termopil”, ze względu na niezwykłą odwagę i determinację garstki polskich żołnierzy, którzy stawili czoła miażdżąco liczniejszemu przeciwnikowi.

Na naszych łamach szczegółowo o bitwie pisał Radosław Sikora: „Ataki odpierano pieszo, ogniem broni palnej, a gdy kul zabrakło, ładowano lufy grotami tatarskich strzał. Co ciekawe, również i Tatarzy zeszli z koni do walki zasłony także sobie porobiwszy z desek, koszów słomianych”.

Do bitwy doszło w trakcie wojny polsko-tureckiej (1683–1699), będącej pokłosiem wielkiego zwycięstwa pod Wiedniem. Tego dnia około 400 polskich kawalerzystów – 100 husarzy i 300 pancernych pod dowództwem Mikołaja Tyszkowskiego i Konstantego Zahorowskiego – natknęło się na liczącą nawet 40 tysięcy ludzi armię tatarską, zmierzającą na ziemie Rzeczypospolitej w celu zdobycia jeńców.

Pierwsze potyczki miały miejsce na przedpolach Hodowa. Polacy ujęli dwóch tatarskich dowódców, ale wobec zbliżania się głównych sił przeciwnika musieli wycofać się do wsi Hodów. Tam, wykorzystując prowizoryczne barykady z beczek, stołów i płotów, okopali się i przygotowali do obrony.

Przez pięć do sześciu godzin Polacy odpierali szturmujące fale Tatarów, walcząc pieszo. Gdy zabrakło amunicji, używali grotów tatarskich strzał jako zastępczych kul. Mimo przeważających sił wroga, Polacy nie ulegli. Tatarzy, ponosząc poważne straty (szacowane nawet na 2000–4000 ludzi), zdecydowali się wysłać do Polaków Lipków –czyli polskich Tatarów, którzy w 1672 roku przeszli na stronę turecką. Ci „podjeżdżając pod naszych radzili aby się poddali, ale słysząc naszych rezolucję, że tam na śmierć zasiedli, donieśli Tatarom: «że my z tymi ludźmi co dzień ubijamy się pod Kamieńcem [Podolskim], że są [to] ludzie niezwalczeni, że wprzód wszyscy wyginiecie, nim wam ich dostać przyjdzie»”. Słysząc to, Tatarzy odstąpili od dalszych ataków i wycofali się.

Bitwa, choć okupiona ciężkimi stratami – zginęło kilkudziesięciu polskich żołnierzy, a niemal wszyscy pozostali byli ranni – zakończyła się moralnym i strategicznym zwycięstwem Rzeczypospolitej. Król Jan III Sobieski uhonorował obrońców datkami pieniężnymi i końmi. Już rok później, w 1695 roku, w miejscu bitwy wzniesiono pomnik upamiętniający bohaterstwo obrońców Hodowa.

http://kresy.pl/kresopedia/stu-na-jednego-11-czerwca-1694-roku-400-polakow-zatrzymalo-pod-hodowem-40-tysieczna-armie/

#Polska #historia

15

#Turcja i #Iran nigdy nie uznaly rozbiorow Polski. Na zdjeciu Zamek w Korniku z widocznym nawiazaniem stylowy. Ponoc znajduje sie tam sala poswiecona Turcji a na suficie mozna zobaczyc inskrypcje "Inshallah". Byl ktorys z Lurkow w tym Zamku?

#historia #zamek #Polska

17

Żandarm był na pokładzie, aby strzelać do każdego, kto odmawiał opuszczenia łodzi desantowej

Zauważacie pewien szczegół?

Zdjęcie

#historia #2ws #zyd

8

"Jaś i łodyga fasoli." - bajka która może mieć ponad 5 tysięcy lat. 🌱 ⛅ 🏰youtu.be

Co jeśli łodyga fasoli Jasia nie była tylko fantazją… ale wspomnieniem czegoś o wiele starszego? Badacze ustalili, że historia jest starsza niż sama Biblia. Co ciekawe wywodzi się pierwotnie od ludów słowiańskich (indo-europejskich). Przekazywana przez tysiąclecia - o gigantach, bogach i niebezpiecznej wspinaczce między światami.

Zdjęcie

----------------------------------------------------------

http://youtu.be/cpfYuXGnVNI?si=RQf1KFYTHrhytA5p

----------------------------------------------------------

#historia #nauka #ciekawoski #legendy #rozrywka

12