Tak zmieniła się cena energii w Polsce w ciągu 20 lat, dzięki opłatom za co2...

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1501971961968527

#ets #zielonaenergia #lewackiespierdolenie #ue #energia

17

Wajcha powoli idzie w drugą stronę - Wicepremier Włoch chce odbudowy relacji z Rosją. Mówi o powrocie do rosyjskiego gazukresy.pl

Wicepremier Włoch Matteo Salvini opowiedział się za odbudową stosunków z Rosją po zakończeniu wojny na Ukrainie oraz za rozwiązaniem konfliktu w drodze negocjacji. Polityk dopuścił ponowne zakupy rosyjskiego gazu przez Włochy, wskazując jednocześnie na wysokie ceny paliw w Europie.

W poniedziałek w Mediolanie wicepremier Włoch i minister infrastruktury i transportu Matteo Salvini opowiedział się za odbudową relacji z Rosją po zakończeniu wojny na Ukrainie oraz dopuścił wznowienie importu rosyjskiego gazu przez Włochy. Dzień później na jego deklaracje odpowiedział Kreml.

Salvini chce powrotu do rosyjskiego gazu

Salvini uznał, że po zakończeniu wojny możliwe będzie przywrócenie zakupów surowca z Rosji. Jednocześnie sprzeciwił się dalszemu stawianiu na rozwiązania militarne i wskazał na negocjacje jako drogę prowadzącą do zakończenia konfliktu.

„Po zakończeniu konfliktu będzie można wznowić zakup rosyjskiego gazu. Musimy znaleźć rozwiązanie dyplomatyczne – nie poprzez wysyłanie broni, lecz poprzez wspieranie procesu negocjacyjnego” – powiedział wicepremier Włoch Matteo Salvini.

Polityk wskazał przy tym na gospodarcze skutki kryzysów geopolitycznych. Wojna na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie cieśniny Ormuz przyczyniły się do wzrostu cen paliw w Europie. Włoski rząd przeznaczył 3 mld euro na ograniczenie skutków podwyżek poprzez obniżenie akcyzy.

Salvini zwrócił również uwagę, że Włochy nie posiadają obecnie energetyki jądrowej. Rząd podejmuje działania zmierzające do odwrócenia wcześniejszego odejścia od atomu, jednak proces ten wymaga czasu.

„Budowanie mostów dialogu”

Dzień później Salvini rozwinął swoje stanowisko, wyrażając nadzieję na możliwie szybkie odbudowanie stosunków z Rosją po zakończeniu wojny. Podkreślił, że nie postrzega Rosji jako zagrożenia.

„Moim celem jest zakończenie konfliktu, tak aby broń została złożona, a dyplomacja mogła ponownie odegrać swoją rolę, kładąc kres atakom, bombardowaniom i śmierci. Jako [były] dziennikarz rozmawiam z dziennikarzami z całego świata: rosyjskimi, chińskimi, amerykańskimi, brazylijskimi i izraelskimi. Nie jesteśmy z nikim w stanie wojny i określiłbym stanowisko włoskiego rządu przez wszystkie te lata jako możliwie najbardziej wyważone w porównaniu ze stanowiskiem niektórych innych” – powiedział Salvini.

„Mam nadzieję, że ten konflikt [na Ukrainie – TASS] zakończy się tak szybko, jak to możliwe” – zaznaczył wicepremier.

Salvini odwołał się również do swojej funkcji ministra infrastruktury i transportu, zestawiając budowę infrastruktury z potrzebą utrzymywania kanałów rozmów między państwami.

„Jako ministra transportu opozycja krytykowała mnie, ponieważ wybuchała Etna i z tego powodu lotnisko było zamknięte. Nie mogę zatrzymać erupcji, ale mogę próbować być skromnym rozjemcą. Jako minister buduję mosty, rozbudowuję porty i lotniska oraz modernizuję linie kolejowe i autostrady, dlatego uważam za bardzo ważne budowanie mostów dialogu między dwoma krajami pozostającymi w konflikcie” – podkreślił minister.

W poniedziałek w Mediolanie Salvini spotkał się również z włoskimi przedsiębiorcami prowadzącymi działalność w Rosji. Spotkanie pozytywnie ocenił ambasador Rosji we Włoszech Aleksiej Paramonow.

„To spotkanie oznacza początek powrotu włoskiego establishmentu do realizmu, pragmatyzmu i zdrowego rozsądku” – powiedział rosyjski ambasador.

„Mam nadzieję, że poglądy wyrażone podczas spotkania zostaną przekazane innym najwyższym przedstawicielom włoskiego rządu oraz właściwym ministrom” – dodał Paramonow.

Kreml odpowiada na deklarację Salviniego

We wtorek na wypowiedź włoskiego wicepremiera dotyczącą możliwości powrotu do rosyjskiego gazu zareagował Kreml. Moskwa nie wykluczyła wznowienia eksportu do Europy Zachodniej, ale uzależniła go od własnych interesów gospodarczych i dostępności odpowiednich ilości surowca.

Dostawy mogłyby zostać wznowione, „jeśli będziemy mieli nadwyżki i będzie to dla nas miało sens ekonomiczny” – przekazał Kreml.

„Jeśli takie dostawy będą opłacalne przede wszystkim dla nas i jeśli będzie możliwe przeznaczenie na ten cel odpowiednich ilości gazu, biorąc pod uwagę, że znaczne wolumeny zostały już skierowane na alternatywne rynki” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow o warunkach ewentualnego powrotu rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.

http://kresy.pl/wydarzenia/wicepremier-wloch-chce-odbudowy-relacji-z-rosja-mowi-o-powrocie-do-rosyjskiego-gazu/

#wlochy #rosja #energia #gaz #paliwa

12

Dlaczego nie jestesmy jeszcze bogaci? Polska siedzi na ogromnych zasobach surowców, to oficjalne dane rządowe. Kto i dlaczego nie chce ich wydobywać?

Rozmowa z inż. Krzysztofem Tytko, który od ponad 50 lat zajmuje się wydobyciem, a także działa na rzecz inicjatywy o nazwie Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.

http://www.facebook.com/reel/1646257523268199

#Polska #bogactwo #zasoby #zloza #energia #mineraky

7

Liderka AfD zapowiada powrót do relacji z Rosją po przejęciu władzykresy.pl

Alice Weidel opowiedziała się za zakończeniem bojkotu rosyjskiej ropy i gazu, wskazując na koszty energii i kondycję niemieckiego przemysłu. Liderka AfD uznała wybory w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim za ważny etap na drodze partii do władzy federalnej.

30 czerwca liderka Alternatywy dla Niemiec przedstawiła ambicje partii dotyczące przejęcia władzy na szczeblu federalnym i uzyskania stanowiska kanclerza najpóźniej po kolejnych wyborach do Bundestagu, które mają odbyć się do 2029 roku.

„Tania energia z Rosji była tajemnicą sukcesu «Made in Germany». Potrzebujemy jej z powrotem. Utrata tej energii cofnęła nas o lata. Utracono setki tysięcy miejsc pracy. Uzależniło nas to od Stanów Zjednoczonych, które sprzedają nam energię po znacznie wyższych cenach” — powiedziała liderka AfD Alice Weidel.

Przed sankcjami nałożonymi po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Rosja dostarczała ponad jedną trzecią niemieckiego importu ropy naftowej i ponad połowę gazu ziemnego. Niemiecka gospodarka odczuła również skutki zamknięcia podmorskiego gazociągu Nord Stream, uszkodzonego w wyniku eksplozji we wrześniu 2022 roku.

Wybory na wschodzie jako etap do władzy

Przed wrześniowymi wyborami w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD dominuje w sondażach, co wzmacnia znaczenie tych landów w strategii partii. Weidel określiła oba głosowania jako etap prowadzący do rządu federalnego.

„Jeśli wygramy w Saksonii-Anhalt, wówczas Meklemburgia-Pomorze Przednie prawdopodobnie pójdzie za nią. Widzę AfD w urzędzie kanclerskim albo po najbliższych wyborach, albo po kolejnych” — dodała.

Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt byłoby politycznym uderzeniem w tak zwany kordon sanitarny, czyli układ partii głównego nurtu odrzucających współpracę z AfD. Do tego grona należą chadecy kanclerza Friedricha Merza.

Alternatywa dla Niemiec według majowego sondażu Insa osiągnęła 42 proc. poparcia w Saksonii-Anhalt . Wybory w tym landzie mają odbyć się we wrześniu. Wzrost notowań tej partii widoczny jest także na poziomie ogólnoniemieckim, gdzie AfD osiągnęła rekordowe 29 proc.

Spór o migrację i kompetencje landów

W przypadku przejęcia władzy w landach wschodnich AfD mogłaby zakwestionować politykę Berlina w sprawie nielegalnej migracji, którą uznaje za zbyt hojną i obciążającą lokalne budżety. Oznaczałoby to podważenie dotychczasowego modelu konsensualnego zarządzania w Niemczech i mogłoby stać się dla partii etapem do objęcia władzy federalnej.

Relacje z Rosją mają szczególne znaczenie we wschodnich Niemczech, które do upadku Muru Berlińskiego pozostawały pod sowiecką dominacją. W tej części kraju wielu wyborców patrzy na Rosję przychylniej, a na Stany Zjednoczone, będące militarnym protektorem Niemiec, bardziej krytycznie.

Koszty energii i perspektywa powrotu do tańszych rosyjskich surowców mogą stać się jednym z argumentów AfD w kampanii. Niemiecki przemysł pozostaje w stagnacji po wzroście cen energii, a Volkswagen rozważa likwidację nawet 100 tys. miejsc pracy.

Kontakty AfD z Gazpromem

Wypowiedzi Weidel poprzedziła wizyta wysokiego rangą posła AfD Markusa Frohnmaiera w Rosji. Polityk spotkał się z szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem na łamach Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu. Frohnmaier wezwał do ponownego uruchomienia gazociągu Nord Stream oraz wznowienia stosunków handlowych.

Również obecny na wydarzeniu Matthias Schepp, przewodniczący zarządu Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlu Zagranicznego, przekonywał, że niemiecki biznes chce zachować kanały gospodarcze z Rosją.

Według Welt – w wyniku zachodnich sankcji niemiecko-rosyjska wymiana handlowa spadła w ubiegłym roku poniżej 10 mld euro. Przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę Niemcy były największym europejskim partnerem handlowym Rosji. W 2021 roku obroty handlowe wynosiły 59,7 mld euro, a w rekordowym 2012 roku sięgały 80 mld euro.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-zachodnia/liderka-afd-zapowiada-powrot-do-relacji-z-rosja-po-przejeciu-wladzy/

#niemcy #afd #rosja #gaz #ropanaftowa #energia

7

„Przyjedziesz do Rosji błagać”. Dmitrijew grozi Tuskowi energiąkresy.pl

„Do zobaczenia za dwa miesiące, gdy przyjedziesz do Rosji błagać o energię” – zwrócił się do Donalda Tuska Kiriłł Dmitrijew. Współpracownik prezydenta Rosji odniósł się w ten sposób do wpisu Donalda Tuska po spotkaniu Rady Europejskiej na Cyprze. Premier i napisał, że „po raz pierwszy od lat na sali nie ma Rosjan”.

„Spotkanie Rady Europejskiej. Po raz pierwszy od lat na sali nie ma Rosjan. Ogromna ulga” — napisał premier Donald Tusk na platformie X po spotkaniu Rady Europejskiej na Cyprze, które odbywało się w dniach 23–24 kwietnia na Cyprze. Według doniesień mediów, wpis ten miał wyraźnie nawiązywać do premiera Węgier Viktora Orbána, który po swojej porażce wyborczej nie zdecydował się na udział w tym szczycie.

„W trakcie nieformalnych konsultacji nie podejmuje się żadnych decyzji i nie przyjmuje się pisemnych wniosków. Premier nie zwrócił się zatem do innego uczestnika z prośbą o reprezentowanie Węgier” — przekazał minister ds. europejskich Janos Boka.

Komentarz Tuska pojawił się po doniesieniach medialnych dotyczących relacji części węgierskich polityków z Moskwą. W ostatnich tygodniach informowano, że ustępujący szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto miał przekazywać Rosji informacje o przebiegu posiedzeń europejskich gremiów. Bloomberg opisywał także rozmowę telefoniczną, w której Viktor Orban miał deklarować Władimirowi Putinowi „pełną gotowość do pomocy” i solidarność.

Na wpis Tuska odpowiedział Kiriłł Dmitrijew, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich. „Do zobaczenia za dwa miesiące, gdy przyjedziesz do Rosji błagać o energię. Proszę, zaoszczędź wystarczająco dużo paliwa lotniczego na lot” — napisał Kiriłł Dmitrijew na platformie X.

Rosyjska agencja RIA Nowosti powiązała jego wpis z wcześniejszymi ostrzeżeniami dotyczącymi możliwych niedoborów oleju napędowego i paliwa lotniczego w Europie. Na początku kwietnia szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol ostrzegał przed takim ryzykiem w związku z niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz.

Spotkanie Rady Europejskiej na Cyprze dotyczyło m.in. sytuacji geopolitycznej oraz art. 42.7 Traktatu Unii Europejskiej. Przepis ten zobowiązuje państwa członkowskie do udzielenia pomocy innemu krajowi UE w przypadku zbrojnej napaści.

Rosyjskie reakcje dotyczyły również ostatnich wypowiedzi Tuska w rozmowie z „Financial Times”. Premier Polski ostrzegł, że Rosja może zaatakować państwo NATO w perspektywie kilku miesięcy.

Na te słowa odpowiedział rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow, który określił wypowiedź polskiego premiera jako przejaw wrogości wobec Rosji i militaryzmu. „Zostawiamy to wszystko bez reakcji. Obserwujemy wzrost fali militaryzmu, skrajnego militaryzmu i rusofobii. To kolejny przejaw tego zjawiska” — powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/przyjedziesz-do-rosji-blagac-dmitrijew-grozi-tuskowi-energia/

#rosja #Polska #tusk #energia

7

Magyar: będziemy kupować ropę i gaz z Rosjikresy.pl

Peter Magyar, lider partii TISZA, która zwyciężyła w niedzielnych wyborach na Węgrzech, zapowiedział kontynuację zakupów rosyjskiej ropy przy jednoczesnym dążeniu do dywersyfikacji dostaw energii. Argumentował, że kupowanie surowców z wielu źródeł zwiększa bezpieczeństwo energetyczne i obniża ceny.

W poniedziałek, 13 kwietnia, podczas konferencji prasowej lider zwycięskiej partii TISZA, Peter Magyar, zadeklarował, że Budapeszt będzie kontynuował zakupy rosyjskiej ropy, jednocześnie dążąc do różnicowania źródeł dostaw nośników energii.

Magyar podkreślił, że jego rząd „uczyni wszystko, co w jego mocy, aby zdywersyfikować bilans energetyczny oraz zakupy energii”. Uzasadniał, że takie podejście zapewnia przede wszystkim bezpieczeństwo, które stanowi jedną z kluczowych kwestii dla Węgier. Po drugie, pozwala to na nabywanie ropy i gazu po najkorzystniejszych cenach.

„Jeżeli kupujecie pomarańcze z trzech miejsc – ze wschodu, zachodu i południa – to nawet w trakcie konfliktu geopolitycznego czy wojny będziecie mogli je nabywać, przy tym taniej, gdyż dostawcy będą ze sobą rywalizować. Identyczna zasada dotyczy ropy i gazu” – wyjaśnił przyszły szef węgierskiego rządu.

Magyar zwrócił uwagę, że Węgry „nie są w stanie zmienić geografii”. „Rosja będzie w sąsiedztwie, Węgry będą w sąsiedztwie. Z tego powodu będziemy dążyć do dywersyfikacji dostaw. Nie oznacza to jednak, że zamierzamy całkowicie zerwać współpracę. Chcemy nabywać ropę tanio i w sposób niezawodny” – stwierdził.

Lider TISZY przypomniał, że dopóki trwa wojna rosyjsko-ukraińska, obowiązują unijne sankcje wobec Rosji. „Niekiedy sankcje są łagodzone, gdyż w przeciwnym razie światowa gospodarka mogłaby się załamać, a państwa zbankrutować z powodu niedoboru ropy. Lecz jak tylko wojna dobiegnie końca – a mamy nadzieję, że negocjacje przyniosą rezultaty i nastąpi to niebawem – Europa niezwłocznie zniesie sankcje” – przewiduje Magyar.

W jego ocenie nabywanie surowców po wygórowanych cenach „nie leży w interesie” Unii Europejskiej, gdy sąsiadem jest Federacja Rosyjska. „To osłabia naszą konkurencyjność. Czasem łatwo jest wypowiadać głośne słowa, rozumiem moralne aspekty oraz kwestie zasad i, podobnie jak wszyscy, wspieram obronę praw człowieka. Jednak nie warto strzelać sobie w nogę. Będziemy dążyć do zakupu ropy i gazu z możliwie największej liczby źródeł” – dodał Magyar.

Warto przypomnieć, że 19 marca premier Węgier Viktor Orban oświadczył, że Budapeszt nie odblokuje żadnej korzystnej dla Ukrainy decyzji, w szczególności zatwierdzenia 20. pakietu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej oraz kredytu na 90 miliardów euro, dopóki Kijów nie wznowi dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem „Drużba”.

Kilka dni temu prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że naprawa uszkodzonego przez rosyjskie ataki rurociągu „Drużba” zakończy się tej wiosny.

Wypowiedzi dotyczące kontynuacji współpracy energetycznej z Rosją wpisują się w szerszy kontekst wcześniejszych deklaracji lidera TISZY Petera Magyara dotyczących przyszłej polityki zagranicznej Węgier.

W wywiadzie dla „Népszavy”, opublikowanym 11 kwietnia – dzień przed wyborami parlamentarnymi – Magyar odrzucił sugestie ustępującego premiera Viktora Orbána, jakoby jego ugrupowanie miało prowadzić „proukraińską” politykę. Lider TISZY podkreślił, że Węgrzy oczekują „rządu prowęgierskiego”, skoncentrowanego na interesach krajowych, a nie geopolitycznych etykietach.

W tej samej rozmowie zaznaczył, że przyszły rząd nie będzie unikał kontaktów z Władimirem Putinem, jeśli wymagać tego będzie sytuacja międzynarodowa. Wskazał przy tym na trwałe uwarunkowania geograficzne oraz utrzymującą się zależność energetyczną Węgier od Rosji, które – jego zdaniem – wymuszają pragmatyczne podejście w relacjach dwustronnych.

Jednocześnie Magyar akcentował konieczność stopniowej dywersyfikacji źródeł energii i zastrzegał, że ewentualne negocjacje z Moskwą nie oznaczają politycznego zbliżenia. Deklarował utrzymanie relacji opartych na interesie, a nie partnerstwie politycznym.

W wywiadzie odniósł się również do relacji transatlantyckich, zapowiadając dążenie do konstruktywnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, przy jednoczesnym odrzuceniu „politycznego kumoterstwa” na rzecz relacji opartych na wzajemnych korzyściach.

Deklaracje te padły bezpośrednio przed wyborami parlamentarnymi, w których TISZA zdobyła większość konstytucyjną, uzyskując 53,06 proc. głosów wobec 38,43 proc. dla Fideszu, co otworzyło drogę do zmiany władzy i rewizji dotychczasowej polityki rządu Orbána.

http://kresy.pl/wydarzenia/magyar-bedziemy-kupowac-rope-i-gaz-z-rosji/

#wegry #rosja #ropanaftowa #gaz #gazociag #energia

11

Premierzy Węgier i Słowacji, Viktor Orban i Robert Fico, przeprowadzili w sobotę rozmowę, po której wezwali Unię Europejską do zawieszenia sankcji przyjętych przeciwko rosyjskiemu sektorowi energetycznemu. – Musimy porzucić plany odejścia od rosyjskich surowców energetycznych – zaznaczył Orban.

– Zbliża się poważny kryzys energetyczny. Narasta z dnia na dzień. Gospodarka europejska jest zagrożona niedoborami energii, a w konsekwencji rosnącymi cenami. Możemy uniknąć tego zagrożenia jedynie poprzez wypełnienie przez UE magazynów ropy i gazu surowcami płynącymi z każdej możliwej strony. Tak szybko, jak to możliwe – powiedział Orban w nagraniu opublikowanym po rozmowie z Fico.

– Bruksela musi też przekonać Wołodymyra Zełenskiego do otwarcia ropociągu Przyjaźń. Musimy porzucić plany odejścia od rosyjskich ropy i gazu i wybierania droższych źródeł – stwierdził premier Węgier.

Szef słowackiego rządu podkreślił, że „UE, a zwłaszcza Komisja Europejska, powinny natychmiast wznowić dialog z Rosją i zapewnić takie środowisko polityczne i prawne, aby poszczególne państwa członkowskie i UE jako całość mogły uzupełnić brakujące rezerwy gazu i ropy naftowej oraz umożliwić dostawy tych strategicznych surowców ze wszystkich możliwych źródeł i kierunków, w tym z Rosji”.

Obaj politycy sprzeciwiają się unijnej strategii odchodzenia od importu rosyjskich surowców energetycznych, od których ich państwa są wciąż silnie uzależnione.

Rurociąg naftowy Przyjaźń, główny szlak transportujący rosyjską ropę naftową przez Ukrainę na Węgry i Słowację, jest nieczynny od końca stycznia. Władze w Kijowie zapewniają, że ropociąg remontują, jednak rządy w Budapeszcie i Bratysławie utrzymują, że ukraińskie władze celowo wstrzymują wznowienie tranzytu.

http://nczas.info/2026/04/04/orban-i-fico-mowia-jednym-glosem-skonczmy-z-tym/

#orban #fico #rosja #sankcje #energia #ropanaftowa #gaz

12

Zamykajcie tyn wyngiel mówio! OZE róbta mówio! Tymczasem Chiny i reaktor napędzany thorium...corbettreport.com

Temat nie jest zupełnie najnowszy, ale nie było poświęcone temu jakoś szczególnie wiele uwagi.

Corbett i dosyć dogłębne rozważania na ten temat + jego rozmowa z Duńczykiem, którego firma pracuje nad takimi podobnymi reaktorami ale w wersji mini. Czyli takimi o wielkości mniej więcej 2.5 m3, które w piku swojej mocy dają około 60 000 hP.

http://corbettreport.com/escaping-energy-poverty-solutionswatch/

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Krótki opis w ramach zajawki. Reaktory thorium nie są jakąś totalną nowością. Testowane były z 60 lat temu przez USA. Zrobili jeden taki reaktor, ale go wygasili, bo ówczesne materiały nie były w stanie przetrwać problemów, które reaktor powodował. Zachód temat zamknął, a tymczasem Chiny nie dość, że do tematu wróciły. To jeszcze go podeszli na nowo, nowatorsko i uwaga, działa to. W zasadzie można powiedzieć, że zostaje im tylko dopracowanie kluczowego zagrożenie, a więc przechowywanie trytu, który się wytwarza w procesie działania reaktora. Chińczycy są już na tyle pewni tematu, że nawet projektują już statek w oparciu o taki napęd, ogromny kontenerowiec.

Technologia jest o tyle dobra, że raz, daje mega duże ilości energii. Po drugie serwisowanie tego nie wymagałoby wyłączania reaktora. Po trzecie odpady z dzisiejszych elektrowni są wiadomo - toksyczne i składowanie ich to ogromny problem, a z takich reaktorów nie. Do tego Uran, a konkretniej Uran 235 jest mega rzadki na naszej planecie i często trzeba stosować tzw. wzbogacanie urany. Thorium mamy w pip, w bardzo wielu miejscach na świecie.

Kluczowe pytania są w zasadzie: kiedy? kiedy w wymiarze komercyjnym? czy lobby na to pozwoli? no i czy realnie ktokolwiek dopuści do tego, by powstawały, tak jak według pomysłów Duńczyk reaktory, które będą przeznaczone dla wioski, dzielnicy, a może nawet dla paru domków i były z grubsza bez "abonamentu"?

To ostatnie pytanie podpowida mi, że się coś przypadkiem musi na mordę tam wywalić. No i jeszcze jedna rzecz. Tak długo jak szkodnicy są u władzy w Polsce, tak długo żadne przełomowe technologie z Chin raczej nie wchodzą w grę.

edit. @DarrDarek Wskazał, że w energetyce jądrowej mowa jest o uranie 235, anie 236, no to poprawiam.

Usuwam to polskie źródło. Ono jest zwyczajnie gówniane.

#Chiny #energia #technologia

9

W Niemczech podniesioną opłatę bez powiadomienia szparkasa musiała zwrócić .

🧐

#ciekawostki #finanse #energia

13

Film podsumowuje możliwości Polski w produkcji wodoru i potencjalne problemy z tym związane. Czy wodór to przyszłość energetyki w Polsce?

NIEMCOM SPRZEDAĆ BO SIĘ NIE OPŁACA!

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1093098589417342

#Polska #energia #wodor

5

Zdjęcie

W styczniu chińscy naukowcy ogłosili rekordowy wynik: eksperymentalny reaktor fuzyjny EAST utrzymał plazmę o temperaturze ponad 100 milionów stopni Celsjusza przez niemal 18 minut.

To więcej niż warunki panujące w jądrze Słońca i jednocześnie jeden z najpoważniejszych kroków w stronę kontrolowanej fuzji jądrowej – procesu, który może zapewnić tanią, czystą i praktycznie nieograniczoną energię.

Reaktor znajduje się w Hefei i od lat rozwijany jest jako część długofalowej strategii energetycznej Chiny. W tym samym czasie inne globalne projekty, takie jak ITER, wciąż pozostają na etapie budowy i testów.

Fuzja jądrowa nie oznacza odpadów długowiecznych ani ryzyka znanego z klasycznych elektrowni atomowych. Jeśli uda się ją opanować na skalę przemysłową, zmieni nie tylko energetykę, ale i układ sił na świecie.

http://www.facebook.com/reel/1200607721754986

#chiny #energia #nauka #ciekawostka

18

WIADOMO, ŻE NIE ZA DORMO, COŚ SIĘ DORZUCI.... - Polska udzieliła wsparcia energetycznego Ukrainie. Podobno nie za darmo, ale…nczas.info

Minister energetyki Miłosz Motyka poinformował, że Polska udzieliła awaryjnego wsparcia energetycznego Ukrainy. Minister przekonuje, że nie jest ona za darmo, ale nie poinformowano, na jakich konkretnie zasadach wsparcie zostało przekazane. Wielu internautów zauważa, że „dowiemy się” o tym, gdy otrzymamy kolejną podwyżkę rachunków za prąd.

W nocy z piątku na sobotę Rosja przeprowadziła kolejne uderzenia na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. W wielu regionach państwa awaryjnie wyłączono prąd lub ograniczono dostawy energii.

Ukraiński operator Ukrenerho zwrócił się do Polski o doraźne wsparcie energetyczne.

„Polska odebrała apel Ukrainy o wsparcie operatorskie dotyczące energii. Eksport do Ukrainy odbywa się przy zachowaniu bezpieczeństwa polskiego systemu energetycznego. @pse_pl na bieżąco monitorują sytuację i są w kontakcie z sąsiednim operatorem” – napisał na X minister energetyki Miłosz Motyka.

Jedna z internautek zapytała, czy „za darmo”, na co minister odpowiedział „nie”. Nie sprecyzował jednak, jakie konkretnie zasady obowiązują przy wsparciu.

Polska ma dość regularnie wysyłać wsparcie energetyczne dla Ukrainy „na zasadach komercyjnych”. Ciężko sprecyzować jednak, co pod tym pojęciem się kryje. Należy pamiętać, że według zapewnień rządu interes Ukrainy rzekomo jest interesem Polski, więc ciężko wierzyć „na słowo” w hasła bez konkretnych danych i liczb.

Pod koniec stycznia minister energii powiedział, że „obecnie łączne polskie moce eksportowe w kierunku UE wynoszą ok. 10 mld m sześc. gazu rocznie, z czego 4,7 mld m sześc. dostępne jest w kierunku południowym”. Dodał, że tymczasowo zwiększono możliwości przesyłowe z powodu „trudnej sytuacji” na Ukrainie do około 5 mld m sześc. rocznie.

http://nczas.info/2026/02/08/polska-udzielila-wsparcia-energetycznego-ukrainie-podobno-nie-za-darmo-ale/

#Polska #energia #ukraina

11

Polska zwiększy przepustowość eksportu gazu na Ukrainękresy.pl

We wtorek minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal poinformował o uzgodnieniach Polski i Ukrainy dotyczących zwiększenia przepustowości importu gazu z Polski na Ukrainę. Porozumienie mają realizować polska spółka Gaz-System oraz Operator GTS Ukrainy poprzez stopniowe podnoszenie przepustowości od początku lutego 2026 roku.

„Do końca kwietnia przepustowość tego kierunku wzrośnie z 15,3 mln m3 do 18,4 mln m3 dziennie. To ważna umowa, która zapewni stabilne dostawy ciepła do ukraińskich domów, szpitali, szkół i infrastruktury krytycznej” — powiedział pierwszy wicepremier i minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal.

W komunikatach podkreślono, że zwiększenie zdolności importowych ma być elementem działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy oraz dywersyfikacji tras dostaw w sytuacji ataków rosyjskich na obiekty energetyczne w warunkach surowej zimy. W materiałach wskazano, że w wielu domach, m.in. w Kijowie, brakuje prądu, ciepła i dostaw bieżącej wody.

Szmyhal opisał polski kierunek jako jeden z kluczowych dla importu, wskazując na dostęp do różnych źródeł surowca i udział dostaw realizowanych tą trasą w całkowitym wolumenie importu Ukrainy w 2025 r. „Kierunek polski zapewnia dostęp do różnych źródeł gazu i pozostaje jednym z kluczowych dla importu. W 2025 roku przez Polskę przetransportowano 2,1 mld m3 gazu — ponad 30 proc. całkowitego wolumenu importu, w tym około 600 mln m3 amerykańskiego LNG” — dodał.

W 2025 roku, liczba importu gazu na Ukrainę wyniosła rekordowe 6,47 mld m3. Do 20 czerwca Ukraina zaimportowała 347,6 mln m³ gazu, głównie z Węgier i Słowacji. Jak informował portal Strana, surowiec pochodził z rosyjskich dostaw realizowanych przez pośredników.

Wcześniej, 9 stycznia, Gaz-System informował o planie zwiększenia możliwości eksportu gazu na Ukrainę od 1 lutego, a wzrost oferowanej przepustowości całkowitej w okresie do końca kwietnia 2026 r. łączył z ukończeniem pod koniec 2025 r. modernizacji stacji pomiarowej na połączeniu międzysystemowym z Ukrainą w Hermanowicach. Operator zaznaczył, że rozwiązanie ma charakter tymczasowy, a rozwój technicznych możliwości eksportowych gwarantujących trwałe, większe dostawy w kierunku Ukrainy wymaga dodatkowych inwestycji w infrastrukturę przesyłową. Gaz-System zapowiedział również wystawianie dodatkowych przepustowości na aukcje dla podmiotów zainteresowanych eksportem gazu w kierunku Ukrainy.

Gaz-System, należący w 100 proc. do Skarbu Państwa, odpowiada za przesył gazu ziemnego i zarządza najważniejszymi gazociągami w Polsce oraz jest właścicielem i operatorem terminala LNG w Świnoujściu.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/polska-zwiekszy-przepustowosc-eksportu-gazu-na-ukraine/

#Polska #ukraina #gaz #energia

9

Brak kolegi @cziter2 a temat jego by dotyczył

Robert Naess, jeden z dyrektorów największego banku w regionie nordyckim, Nordea Bank, oszacował w dzienniku „Stavanger Aftenblad”, że od agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Norwegia zarobiła dodatkowo równowartość ok. biliona zł. W tym czasie przekazała Kijowowi pomoc w przeliczeniu wartą ok. 53 mld zł.

Źródłem nadzwyczajnych dochodów były przede wszystkim wysokie ceny gazu i ropy po ograniczeniu rosyjskich dostaw do Europy. Według wyliczeń Naessa w latach 2021–2025 Norwegia uzyskała ok. 3 bln mld koron dodatkowych wpływów w porównaniu z okresem 2016–2020. Na wzroście popytu skorzystała również państwowy sektor zbrojeniowy, w tym koncerny Nammo i Kongsberg Gruppen.

Pomoc Norwegii dla Ukrainy była zwiększana stopniowo. W 2022 r. wsparcie wyniosło ok. 10,7 mld koron, w 2023 r. – 19,1 mld koron, a w 2024 r. – 27 mld koron (ok. 10 mld zł). Dopiero w 2025 r. Stortinget zdecydował o wyraźnym zwiększeniu pomocy, zapisując w budżecie ok. 85 mld koron (ok. 32 mld zł). Łącznie Norwegia przeznaczyła na wsparcie Ukrainy ok. 142 mld koron (ok. 54 mld zł).

Dysproporcję między skalą zysków Norwegii a poziomem jej pomocy Ukrainie skrytykował redaktor naczelny czołowego duńskiego dziennika „Politiken” Christian Jensen. Jego zdaniem istnieje rozdźwięk między nadzwyczajnymi dochodami Oslo a wielkością wsparcia przekazywanego Kijowowi.

„Te liczby nie zgadzają się ani moralnie, ani politycznie, ani ekonomicznie” – ocenił Jensen w komentarzu dla norweskiego dziennika.

http://nczas.info/2026/01/18/norwegia-niezle-zarobila-w-wyniku-wojny-na-ukrainie/

#norwegia #ukraina #pieniadze #biznes #energia

9

Wynalazca trójfazowej rewolucji Michał Doliwo-Dobrowolskimlodytechnik.pl

Zdjęcie

Był oczkiem w głowie ojca, Polaka Józefa Doliwo-Dobrowolskiego i matki Rosjanki, Olgi Michajłowny. Najstarszy syn pary przyszedł na świat drugiego stycznia 1862 roku w Gatczynie, w pobliżu Petersburga.

Ojciec przyszłego wynalazcy był dyrektorem szkoły zawodowej w Gatczynie, dokąd jego rodzina herbu Doliwa trafiła z terenów środkowo-wschodniej Polski. Radzili sobie w Rosji nieźle. Nie pomogło to jednak Michałowi, który z powodu polskiego pochodzenia musiał później opuścić Rosję.

Zanim do tego doszło, Michał otrzymał staranne wykształcenie, opanowując biegle trzy języki - polski, rosyjski i niemiecki. Podczas edukacji w gimnazjum w Odessie, dokąd rodzina przeprowadziła się w 1872 roku, zainteresował się chemią. Był to okres wielu interesujących i ważnych odkryć w tej dziedzinie, m.in. pięć lat wcześniej Alfred Nobel opracował dynamit, a ledwie trzy lata wcześniej Dimitr Mendelejew ogłosił prawo okresowości pierwiastków. Zafascynowany ich odkryciami nastolatek chętnie eksperymentował w rodzinnym domu np. z materiałami wybuchowymi, zaś w wieku zaledwie 16 lat został przyjęty na prestiżowy Wydział Chemiczny Politechniki w Rydze, gdzie wykładowym językiem był niemiecki.

Choć Michał spędził na tej uczelni tylko dwa lata, to udało mu się stworzyć ważne projekty, które zostały zaprezentowane przez uczelnię na rosyjskiej wystawie elektrotechnicznej w Petersburgu (1880 r.) oraz na Międzynarodowej Wystawie Elektrotechnicznej w Wiedniu (1883 r.). Zademonstrowane w Austrii ogniwo galwaniczne Michała Doliwo-Dobrowolskiego okazało się warte nagrody Austriackiego Stowarzyszenia Elektryków.

Mimo sukcesów zdolny student został relegowany z uczelni w 1881 roku z powodu represji wobec Polaków po zamachu na cara Aleksandra II. A za młodym chemikiem ciągnęła się gimnazjalna sława piromańskich osiągnięciach. Dla carskiej policji chłopak był podejrzanym typem. Nie pomogła mu nawet interwencja matki Rosjanki oraz odwołanie się do odznaczeń zdobytych przez dziadka i ojca chłopaka podczas służby w armii carskiej. Michała nie przyjęto na uniwersytet w Odessie ani inną liczącą się uczelnię. Rodzina zdecydowała, że utalentowany Michał powinien opuścić Rosję i udać się na zagraniczną uczelnię.

Okazało się to doskonałym pomysłem, bo młodego studenta chętnie przyjęto na pierwszy w świecie Wydział Elektrotechniczny w Wyższej Szkole Technicznej w Darmstadt, w Niemczech, jednej z renomowanych ówczesnych politechnik europejskich. Nie bez znaczenia był fakt, że studiowało tam wielu Polaków. To dawało nadzieję, że Michał ukończy uczelnię bez przeszkód politycznych.

Zdolny student szybko trafił pod skrzydła fizyka i pioniera elektrotechniki Erazmusa Kittlera. Ostatecznie nawet został asystentem wybitnego profesora i dzięki jego rekomendacji otrzymał w 1887 roku posadę konstruktora-wynalazcy w berlińskim oddziale Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft (AEG, wcześniej DEG).

Niemiecki potentat branży elektrotechnicznej korzystał z patentów Edisona, ale koncern miał spory budżet na innowacje i projekty badawcze. Wszyscy wówczas szukali rozwiązania, pozwalającego przesyłać energię elektryczną na większe odległości. Próbowano też zbudować tani silnik elektryczny.

To była wielka szansa, którą młody naukowiec wykorzystał. Ważną inspiracją dla Doliwo-Dobrowolskiego stał się artykuł na temat m.in. alternatora z marca 1888 roku autorstwa Galileo Ferrarisa, włoskiego fizyka i współpracownika Tesli. W ciągu zaledwie kilku miesięcy pracujący dla niemieckiego koncernu naukowiec skonstruował prądnicę trójfazowego prądu zmiennego, a w marcu 1889 roku zgłosił do opatentowania asynchroniczny silnik o mocy 100 W z wirnikiem klatkowym, pracujący w systemie prądu przemiennego trójfazowego. Doliwo wprowadził zarazem stosowany potem powszechnie termin "trójfazowy" na określenie układu trzech obwodów elektrycznych prądu przemiennego. Taki układ otwierał wiele możliwości budowania na nowych zasadach silników, transformatorów i generatorów.

Wynalazca pracował intensywnie dalej. Jeszcze w tym samym roku skonstruował generator prądu przemiennego trójfazowego. Budował silniki większej mocy, silniki pierścieniowe, eksperymentował z możliwością dołączenia opornika rozruchowego. W 1890 r. Doliwo-Dobrowolski miał gotowy transformator trójfazowy. Dzięki jego wynalazkom pod koniec lat 80. XIX wieku firma AEG rozpoczęła sprzedaż rynkową silników trójfazowych o mocy 2 i 3 KM.

Wynalazca opracował wszystko, co było niezbędne do zbudowania trójfazowej sieci energetycznej. W tym samym czasie niemiecki inżynier elektryk Oskar Miller wpadł na pomysł stworzenia specjalnej instalacji trójfazowej, która dostarczy energię na dużą odległość i zapewni prąd na Międzynarodowej Wystawie Elektrotechnicznej zaplanowanej na 1891 we Frankfurcie nad Menem. Ten spektakularny projekt wymagał sporych inwestycji i rozmachu, ale okazał się najważniejszym wydarzeniem roku i przesądził o odejściu od prądu stałego w przemyśle i energetyce.

Gości, przybyłych do Frankfurtu 24 sierpnia 1891 roku na Wystawę Elektrotechniczną, witał widok wspaniałego podświetlanego 10-metrowego wodospadu. Pompę wodną instalacji zasilał trójfazowy indukcyjny silnik elektryczny o mocy 100 KM, największy wówczas na świecie. Niezbędny prąd do pracy silnika i rozświetlenia 1000 żarówek dostarczano przewodami naziemnymi z elektrowni wodnej nad rzeką Neckar w miejscowości Lauffen, oddalonej od Frankfurtu o 175 km. Do zbudowania linii przesyłowej użyto 3282 słupów. Trójfazowa linia energetyczna pracowała przy napięciu 15 kV ze sprawnością 75%. Michał Doliwo-Dobrowolski był kluczowym projektantem całości.

Zdjęcie

Silnik prądu trójfazowego skonstruowany przez Doliwo-Dobrowolskiego

W dużym stopniu to właśnie dzięki niemu niemiecka AEG wyrosła na globalnego giganta w dziedzinie energetyki opartej na prądzie przemiennym. Pierwsze trójfazowe elektrownie AEG uruchomiło w Zabrzu i Chorzowie. Pierwsza na świecie trójfazowa elektrownia wodna z urządzeniami Dobrowolskiego powstała na Renie, w miejscowości Rheinfelde.

Doliwo-Dobrowolski stał się światowym autorytetem. W 1900 r. uhonorowano go Złotym Medalem Światowej Wystawy w Paryżu, a macierzysta politechnika w Darmstadt przyznała mu tytuł doktora honoris causa "za wybitne zasługi dla rozwoju elektrotechniki" (1911 r.). Zaangażował się w działalność Stowarzyszeniu Elektrotechników Niemieckich. Przyjął obywatelstwo szwajcarskie i przez kilka lat prowadził badania naukowe w Lozannie. Pozostał jednak wierny AEG. W 1909 wrócił do Niemiec, by objąć stanowisko dyrektora technicznego fabryki aparatury AEG. Zarządzał firmą i nadal prowadził projekty badawcze, co zaowocowało kolejnymi wynalazkami, jak np. fazomierz, komory gasikowe w wyłącznikach wysokonapięciowych, w końcu popularne suszarki do włosów, znane pod nazwą handlową Fön (w tłum. ciepły, górski wiatr) produkowane przez AEG od 1899 r.

Gdy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość Doliwo-Dobrowolski wysłał depeszę gratulacyjną do rządu krajowego. Do ojczyzny ojca i dziadka nie zdążył przyjechać. Zmarł w Niemczech 15 października 1919 roku z powodu zakażenia grypą hiszpanką. W czerwcu 2022 r. w Szczecinie odsłonięto pomnik wynalazcy. Na ławeczce przy gmachu Wydziału Elektrycznego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego przysiadła odlana z brązu postać pioniera prądu trójfazowego.

http://mlodytechnik.pl/technika/31243-wynalazca-trojfazowej-rewolucji-michal-doliwo-dobrowolski

#nauka #historia #energia #elektrycznosc #wynalazki

20

Godzina 16. Wszystkie elektrownie węglowe w kraju pracują pełną parą, a i tak zagranica musi nas ratować dostawami energii. Panele za dziesiątki miliardów złotych wytwarzają równe zero, a wiatraki za kolejne dziesiątki miliardów wytwarzają tyle co nic. Tymczasem Bruksela każe nam zamknąć wszystkie elektrownie węglowe...

#energia #uniaeuropejska #bruksela #zielonylad #zydostwo #niemcy #bekazlewactwa

26

Ceny energii pójdą ostro w górę, to będzie dramat!pch24.pl

Ceny energii będą drożeć, to więcej niż pewne. Polski biznes już ma potężne problemy, a te będą tylko narastać. Europejskie założenia transformacji energetycznej oznaczają dla naszego kraju regularną katastrofę. Mówił o tym w rozmowie z PCh24.pl dr inż. Mirosław Gajer z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, ekspert Fundacji Wolność i Własność.

Jak plasują się ceny energii w Polsce na tle innych krajów?

Są naprawdę wysokie – w zasadzie należą do jednych z najwyższych. Gospodarstwa domowe tak tego nie odczuwają, bo są chronione przez rząd; przedsiębiorcy są jednak w tragicznej sytuacji. Właściciele piekarni, cukierni, małej gastronomii czy nawet niewielkich warsztatów albo punktów usługowych mają ogromne problemy. Płacą za energię elektryczną trzy, nawet cztery razy więcej niż w gospodarstwie domowym. Mali przedsiębiorcy coraz częściej tego nie wytrzymują – ich biznesy znikają w oczach.

Dlaczego jest aż tak źle?

Kluczową rolę odgrywa podatek ETS – Emission Trading System. Obecnie do każdej tony spalonego węgla trzeba dopłacić aż 87 euro. Ceny pozwoleń na emisję CO2 cały czas wzrastają. Początkowo nie wyglądało to tak źle – pozwolenia kosztowały dosłownie kilka euro. Kilka lat temu cena zaczęła gwałtownie rosnąć. W pewnym momencie przebiła nawet 100 euro; później nastąpiła korekta, ale wracamy teraz do trendu wzrostowego. To zgodne z zamierzeniami całej polityki energetycznej Unii Europejskiej – liczba pozwoleń wypuszczonych na rynek ma być coraz mniejsza, a to oznacza, że cena musi iść w górę. W ten sposób zmusza się takie kraje, jak Polska, do odejścia od spalania węgla.

Jeżeli nie węgiel, to w praktyce – co?

Tu jest pies pogrzebany. Nie jesteśmy Norwegią, która pozyskuje 90 proc. energii elektrycznej z wody. Norwegowie zostali obdarowani przez Stwórcę górami, lodowcami i bogatą siecią rzeczną. Jest ich zresztą tylko kilka milionów, mogą więc czerpać ze źródeł odnawialnych. Duży udział hydroenergii ma też Szwajcaria, nieźle jest w Austrii. W Polsce tak się nie da. Nie mamy odpowiednio wielkich rzek, nasz kraj jest w większości nizinny. Hydroenergia u nas się nie sprawdzi. Tymczasem żadną realną alternatywą nie jest ani fotowoltaika, ani energetyka wiatrowa.

Dlaczego? Fotowoltaika staje się coraz bardziej popularna.

Nie da się w ten sposób zastąpić węgla. Fotowoltaika w naszych warunkach jest sezonowa. Większa produkcja jest w okresie od równonocy wiosennej do równonocy jesiennej, czyli od marca do września. Od listopada do stycznia o fotowoltaice można z kolei w ogóle zapomnieć. Przykładowo w grudniu wkład fotowoltaiki do miksu energetycznego wynosi poniżej 2 procent. Z tej perspektywy fotowoltaika nie ma po prostu żadnego znaczenia.

Skąd mamy dziś energię?

Można to łatwo sprawdzić na stronie operatora Polskich Sieci Energetycznych, pse.pl. Obecne zapotrzebowanie to około 24 gigawatów. Elektrownie cieplne generują około 20 gigawatów. To przede wszystkim elektrownie węglowe; bloki gazowo-parowe opalane gazem ziemnym generują około 5 gigawatów. Z węgla mamy zatem 15 gigawatów. To w większości stare elektrownie budowane jeszcze w czasach Edwarda Gierka, a częściowo nawet wcześniej, bo za Gomułki. Problem polega na tym, że zgodnie z planem te elektrownie mają być systematycznie likwidowane, bo tego wymaga od nas Unia Europejska. Przykładowo do 1 stycznia mają zostać zamknięte dwa bloki w elektrowni Dolna Odra, a kolejne dwa do końca sierpnia przyszłego roku.

To skąd będziemy brać energię?

To jest dobre pytanie. System elektroenergetyczny musi być cały czas w stanie równowagi mocy. Trzeba generować tyle mocy, ile żądają odbiorcy. Jeżeli generujemy za mało, konieczne staje się ogłoszenie tak zwanych stopni zasilania. Wtedy duzi odbiorcy energii o mocy przyłączeniowej powyżej 300 kW muszą dokonać redukcji poboru mocy. Jeżeli tego nie zrobią, grożą im kary finansowe. W skrajnym przypadku ogłasza się tak zwane 20 stopni zasilania. Wówczas operator może wyłączyć dosłownie każdego, żeby ratować system elektroenergetyczny przed rozpadem.

Rozpadem? Co to znaczy?

Jeżeli generowanej mocy jest zbyt mało w stosunku do potrzeb odbiorców, to zaczyna spadać częstotliwość. Rosną wartości przepływów na połączenia transgraniczne. Sąsiedzi mogą się w takiej sytuacji od nas odciąć, a wtedy nasz system pada. Rozsypuje się jak domek z kart. Poszczególne generatory wypadną z pracy – i dochodzi do blackoutu. Coś takiego zdarzyło się w Hiszpanii 28 kwietnia 2025 roku. Pamiętam z dzieciństwa ogłaszane 20 stopni zasilania, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. To było na przełomie lat 70. i 80., kiedy występował spory deficyt mocy w naszym systemie elektroenergetycznym. Rozwiązało go dopiero wybudowanie nowej elektrowni, która dała dodatkowe 12 bloków energetycznych o mocy 360 megawatów każdy.

Co w takim razie dzisiaj? Wspominał Pan o Norwegii czy Szwajcarii, ale czegoś takiego oczywiście nie zrobimy. Są jednak inne kraje o nieco podobniejszej geografii, na przykład Niemcy. Można byłoby zakładać, że jest w Europie jakiś konkretny pomysł, jak ogarnąć w przypadku Polski czy RFN odejście od węgla. Nie jest tak?

Fotowoltaika w Niemczech też się nie sprawdza – daje im w sumie 14 procent miksu energetycznego w skali roku, u nas to jest 9 procent. Co ciekawe, Niemcy mają o wiele więcej fotowoltaiki niż my, ale to się wcale nie przekłada na jej procentowy udział w całości miksu. To wynika ze specyfiki pracy instalacji fotowoltaicznych, która jest okresowa, tak jak mówiłem wcześniej. Dlatego Niemcy faktycznie bazują ciągle na węglu. Na ternie byłego NRD działa szereg kopalń odkrywkowych. W Hambach pod Kolonią znajduje się największa kopalnia odkrywkowa w całej Europie. Z drugiej strony, Niemcy mają też dużo bloków gazowo-parowych, inaczej niż my. Ja nie potrafię sobie wyobrazić odejścia od węgla w Polsce. Tymczasem losy elektrowni są niepewne. Na przykład Turów: elektrowni cofnięto tam decyzję środowiskową i teoretycznie może pracować jedynie do końca 2026 roku.

Jednak Unia Europejska postanowiła niedawno, że do 2040 roku kraje członkowskie obniżą emisję CO2 aż o 90 proc. względem poziomu z 1990 roku. To tylko 15 lat, poprzeczka jest zawieszona zatem bardzo wysoko.

Moim zdaniem to są całkowicie nierealistyczne założenia. Przeczą prawom fizyki. Chyba, że zrezygnujemy z produkcji przemysłowej, rolnictwa i transportu – wtedy się uda! W normalnych warunkach – nie. Norwegowie mogą czerpać sobie 90 proc. energii elektrycznej z wody, uzupełniając to wiatrem i biomasą. W ich przypadku można zrezygnować z emitowania CO2. Nam to się jednak nie uda.

Mówiliśmy o fotowoltaice, ale co z energią wiatrową? Wiatraków powstaje coraz więcej – bo wieje przecież często także zimą, kiedy słońca nie ma.

Roczny wkład ze źródeł wiatrowych wynosi w miksie energii 15 procent. To lepiej niż w przypadku fotowoltaiki i w Polsce jest jeszcze potencjał do wzrostu. Problem w tym, że ten potencjał nie jest nieograniczony. Dobre tereny pod energetykę wiatrową występują jedynie na wybrzeżu i na Suwalszczyźnie. Nieco gorsze, choć jeszcze dość zdatne, w pasie pomiędzy Poznaniem a Warszawą. W pozostałych częściach kraju montowanie wiatraków jest dalece mniej sensowne. Wiatrak na Dolnym Śląsku czy na Lubelszczyźnie nie wyprodukuje tyle energii, co wiatrak nad morzem. Dostępność korzystnych lokalizacji będzie się szybko zmniejszać. Szacuję, że z wiatru możemy czerpać maksymalnie 25 proc. energii w całym miksie.

Energia wiatrowa jest pewniejsza od słonecznej?

Nie do końca. Energia kinetyczna wiatru zależy od trzeciej potęgi jego prędkości. To jest silna zależność. Dwukrotne zwiększenie prędkości wiatru to aż ośmiokrotne zwiększenie mocy wiatraków. Przez większość czasu – około 300 dni w roku – wiatraki w Polsce pracują dość słabo, dają kilkanaście, a często nawet mniej niż 10 procent mocy, którą mogłyby generować przy pełnej sile obrotów. Lepiej jest tylko wtedy, kiedy zrywają się silne wiatry. Wtedy wiatrak generuje 70-80 proc. dostępnej mu mocy. Tak jest jednak średnio przez 40-60 dni w roku, co zmienia się też w zależności od roku. Przykładowo w grudniu 2025 roku z wiatrem jest dość słabo. Czasem przychodzi też flauta, kiedy po prostu w ogóle nie wieje. Tymczasem żeby wiatrak się w ogóle kręcił, jest potrzebna pewna prędkość minimalna. W listopadzie ubiegłego roku wystąpiła bardzo długa flauta. W Niemczech jest nawet osobne słowo: „Dunkelflaute”, „ciemna flauta”, kiedy przez wiele kolejnych dni wiatraki praktycznie w ogóle nie pracują. Wiatraki nie są zatem pewnym źródłem energii.

Jaki zatem polskie władze mają pomysł na sprostanie unijnym wymogom?

Nie wiem – chyba nie mają żadnego. W Krajowym Planie dla Energii i Klimatu przedstawia się kompletnie nierealistyczne scenariusze. Rządzący przyjmują, że po roku 2035 nie będzie w ogóle energii z węgla. Teoretycznie ma go zastąpić gaz ziemny, ale głównym źródłem mają stać się fotowoltaika, wiatraki lądowe oraz wiatraki morskie. Z opisanych wyżej przyczyn to się jednak w praktyce nie sprawdzi – dochodzimy do ściany, założenia rozbijają się o prawa fizyki.

Władze liczą zatem na to, że Unia Europejska blefuje i węgiel będzie dalej dostępny?

Póki pracują jeszcze stare elektrownie węglowe, jesteśmy bezpieczni. Do 2028 roku pracę ma jednak zakończyć w sumie około 40 działających bloków w takich elektrowniach. Od 2030 roku rusza likwidacja elektrowni w Bełchatowie, która jest absolutnie kluczowa dla naszego systemu elektro-energetycznego. Zakłada się, że po 2030 roku deficyt energetyczny może wynosić nawet 10 gigawatów. To absolutna katastrofa, niewyobrażalna ilość mocy. Żeby jakoś to zbilansować, trzeba byłoby dosłownie wyłączyć pół Polski. Teoretycznie węgiel można byłoby zastąpić gazem; tu są podejmowane jakieś działania, w niektórych elektrowniach buduje się bloki gazowe. To jednak wciąż zdecydowanie zbyt mało w stosunku do potrzeb. Obserwujemy systematyczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Co kilka lat bity jest kolejny rekord. Ostatni padł w styczniu 2024 roku – to było prawie 29 gigawatów. Wystarczy solidny mróz w styczniu 2026 roku i ten rekord zostanie pobity – ludzie mają dużo pomp ciepła, dogrzewają się piecykami elektrycznymi i tak dalej. Jeżeli zapotrzebowanie przekroczy 30 gigawatów, to już dzisiaj trudno byłoby to zbilansować. Trzeba byłoby ogłosić stopnie zasilania, żeby zredukować pobór mocy. W ostateczności ogłosić 20 stopni zasilania i po prostu wyłączyć niektórych odbiorców. Trzeba pamiętać, że to się wiąże z dużymi kosztami, bo jeżeli zostaną przerwane procesy produkcyjne, to niektóre urządzenia mogą się już nie nadawać do dalszego użytku.

Ceny energii będą zatem chyba tylko rosnąć?

Oczywiście. Polski biznes ma już dziś duże problemy i będzie coraz gorzej. Wzrost cen energii jest więcej niż pewny. Wiele zależy oczywiście od tempa zmian narzucanych przez Unię Europejską. Spodziewam się jednak, że solidna zima w najbliższych latach – najpóźniej w roku 2029 – doprowadzi do poważnego głodu energetycznego, kiedy energii będzie po prostu brakować. Pamiętam, że w dzieciństwie musiałem odrabiać zadania domowe przy świeczkach, a później przy lampie naftowej, bo ogłaszano 20 stopni i odłączano odbiorców od prądu. Mam jeszcze tamtą lampę naftową, jest przedwojenna. Może mi się jeszcze przyda.

http://pch24.pl/ceny-energii-pojda-ostro-w-gore-to-bedzie-dramat/

#lewactwo #ue #energia #oze #spierdolenie

17