Magyar: będziemy kupować ropę i gaz z Rosjikresy.pl

Peter Magyar, lider partii TISZA, która zwyciężyła w niedzielnych wyborach na Węgrzech, zapowiedział kontynuację zakupów rosyjskiej ropy przy jednoczesnym dążeniu do dywersyfikacji dostaw energii. Argumentował, że kupowanie surowców z wielu źródeł zwiększa bezpieczeństwo energetyczne i obniża ceny.

W poniedziałek, 13 kwietnia, podczas konferencji prasowej lider zwycięskiej partii TISZA, Peter Magyar, zadeklarował, że Budapeszt będzie kontynuował zakupy rosyjskiej ropy, jednocześnie dążąc do różnicowania źródeł dostaw nośników energii.

Magyar podkreślił, że jego rząd „uczyni wszystko, co w jego mocy, aby zdywersyfikować bilans energetyczny oraz zakupy energii”. Uzasadniał, że takie podejście zapewnia przede wszystkim bezpieczeństwo, które stanowi jedną z kluczowych kwestii dla Węgier. Po drugie, pozwala to na nabywanie ropy i gazu po najkorzystniejszych cenach.

„Jeżeli kupujecie pomarańcze z trzech miejsc – ze wschodu, zachodu i południa – to nawet w trakcie konfliktu geopolitycznego czy wojny będziecie mogli je nabywać, przy tym taniej, gdyż dostawcy będą ze sobą rywalizować. Identyczna zasada dotyczy ropy i gazu” – wyjaśnił przyszły szef węgierskiego rządu.

Magyar zwrócił uwagę, że Węgry „nie są w stanie zmienić geografii”. „Rosja będzie w sąsiedztwie, Węgry będą w sąsiedztwie. Z tego powodu będziemy dążyć do dywersyfikacji dostaw. Nie oznacza to jednak, że zamierzamy całkowicie zerwać współpracę. Chcemy nabywać ropę tanio i w sposób niezawodny” – stwierdził.

Lider TISZY przypomniał, że dopóki trwa wojna rosyjsko-ukraińska, obowiązują unijne sankcje wobec Rosji. „Niekiedy sankcje są łagodzone, gdyż w przeciwnym razie światowa gospodarka mogłaby się załamać, a państwa zbankrutować z powodu niedoboru ropy. Lecz jak tylko wojna dobiegnie końca – a mamy nadzieję, że negocjacje przyniosą rezultaty i nastąpi to niebawem – Europa niezwłocznie zniesie sankcje” – przewiduje Magyar.

W jego ocenie nabywanie surowców po wygórowanych cenach „nie leży w interesie” Unii Europejskiej, gdy sąsiadem jest Federacja Rosyjska. „To osłabia naszą konkurencyjność. Czasem łatwo jest wypowiadać głośne słowa, rozumiem moralne aspekty oraz kwestie zasad i, podobnie jak wszyscy, wspieram obronę praw człowieka. Jednak nie warto strzelać sobie w nogę. Będziemy dążyć do zakupu ropy i gazu z możliwie największej liczby źródeł” – dodał Magyar.

Warto przypomnieć, że 19 marca premier Węgier Viktor Orban oświadczył, że Budapeszt nie odblokuje żadnej korzystnej dla Ukrainy decyzji, w szczególności zatwierdzenia 20. pakietu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej oraz kredytu na 90 miliardów euro, dopóki Kijów nie wznowi dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem „Drużba”.

Kilka dni temu prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że naprawa uszkodzonego przez rosyjskie ataki rurociągu „Drużba” zakończy się tej wiosny.

Wypowiedzi dotyczące kontynuacji współpracy energetycznej z Rosją wpisują się w szerszy kontekst wcześniejszych deklaracji lidera TISZY Petera Magyara dotyczących przyszłej polityki zagranicznej Węgier.

W wywiadzie dla „Népszavy”, opublikowanym 11 kwietnia – dzień przed wyborami parlamentarnymi – Magyar odrzucił sugestie ustępującego premiera Viktora Orbána, jakoby jego ugrupowanie miało prowadzić „proukraińską” politykę. Lider TISZY podkreślił, że Węgrzy oczekują „rządu prowęgierskiego”, skoncentrowanego na interesach krajowych, a nie geopolitycznych etykietach.

W tej samej rozmowie zaznaczył, że przyszły rząd nie będzie unikał kontaktów z Władimirem Putinem, jeśli wymagać tego będzie sytuacja międzynarodowa. Wskazał przy tym na trwałe uwarunkowania geograficzne oraz utrzymującą się zależność energetyczną Węgier od Rosji, które – jego zdaniem – wymuszają pragmatyczne podejście w relacjach dwustronnych.

Jednocześnie Magyar akcentował konieczność stopniowej dywersyfikacji źródeł energii i zastrzegał, że ewentualne negocjacje z Moskwą nie oznaczają politycznego zbliżenia. Deklarował utrzymanie relacji opartych na interesie, a nie partnerstwie politycznym.

W wywiadzie odniósł się również do relacji transatlantyckich, zapowiadając dążenie do konstruktywnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, przy jednoczesnym odrzuceniu „politycznego kumoterstwa” na rzecz relacji opartych na wzajemnych korzyściach.

Deklaracje te padły bezpośrednio przed wyborami parlamentarnymi, w których TISZA zdobyła większość konstytucyjną, uzyskując 53,06 proc. głosów wobec 38,43 proc. dla Fideszu, co otworzyło drogę do zmiany władzy i rewizji dotychczasowej polityki rządu Orbána.

http://kresy.pl/wydarzenia/magyar-bedziemy-kupowac-rope-i-gaz-z-rosji/

#wegry #rosja #ropanaftowa #gaz #gazociag #energia

11

Od jakiegoś czasu na lurku pojawiają się wpisy „rozumiejących Rosję” pożytecznych idiotów o tym, jakoby gazociągi Nord Stream wybudowano po dnie Bałtyku tylko dlatego, że Polska nie zgodziła się, aby przeszły one przez nasze terytorium. Tę wersję rosyjskiej propagandy rezonował nawet poseł Jacek Wilk. Z wersji tej ma wynikać, że projekt obu Nord Stramów nie był rosyjsko – niemieckim projektem politycznym, do czego strona niemiecka po latach zaprzeczania w końcu się przyznała, tylko koniecznością wynikającą z odmowy udostępnienia własnego terytorium przez Polskę.

A jak było naprawdę z tymi gazociągami? Otóż w 1993 Polska i Rosja podpisały umowę, w myśl której miano wybudować dwa gazociągi jamalskie łączące złoża gazu na Półwyspie Jamalskim z Niemcami. Miały one biec z Rosji przez Białoruś i Polskę do Niemiec, i miały mieć po około 33 miliardów m3 przepustowości każdy, czyli razem 66 mld. Jednak za czasów prezydentury Jelcyna, który traktował sprzedaż gazu w kategoriach czysto biznesowych, zdążono wybudować tylko jeden z nich. W 2000 roku (a właściwie 31.12.1999) do władzy doszedł Putin, który otwarcie głosił, że surowce energetyczne będzie traktował jako środek nacisku politycznego. A pierwszą realizacją tych zapowiedzi było odejście przez Gazprom od pierwotnych założeń umowy z 1993 roku i zaproponowanie nam w zamian „pieremyczki”, czyli gazociągu o przepustowości 15 mld z Białorusi przez Polskę na Słowację.

Tak więc to właśnie propozycję tego gazociągu Rosjanie położyli na stole. I to ona była jedyną możliwością w 2000 roku. Można dyskutować czy odrzucenie przez nas tej propozycji było słuszne czy niesłuszne, ale porównywanie gazociągu 15 miliardowego do obu Nord Streamów o łącznej przepustowości 110 mld to nonsens.

I pal sześć nołnejmów z lurka, ale niepokojącym jest, że u posła Wilka chęć bycia antysytemowcem jest tak daleko posunięta, ze gotowy jest dla tej sprawy podnieść przeciw własnemu państwu sztandar dawno już porzucony przez Niemców (dziś już sami Niemcy przyznają, że projekt Nord Streamów był projektem politycznym). Czy to jeszcze głupota, czy już zaprzaństwo? Czy następne będzie obwinianie Polski za wybuch IIWŚ, bo nie zgodziliśmy się na „uzasadnione i umiarkowane” żądania niemieckie, jak dziś twierdzi strona rosyjska?

http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2013-04-10/rosja-reaktywuje-jamal-2-kolejny-bluff-czy-realny-projekt

#gazociag #nordstream #jacekwilk #rosja #propaganda

7

Kto stoi za uszkodzeniem Nord Stream? Mentzen: „Gdyby to byli Rosjanie, to musieliby być idiotami”nczas.com

#polityka #gazociag #terroryzm #nordstream

Jeżeli chodzi o rozeznanie sytuacji, to cała strategia rosyjska na zimę była taka, żeby odciąć Europę zachodnią od gazu, po to, żeby Europa zmarzła i swoimi siłami spróbowała nakłonić Ukrainę do zakończenia tej wojny – wskazał polityk Konfederacji.

– W momencie, w którym nie ma Nord Streamu, to ten lewar znika, nie ma go. W tym momencie Rosjanie nie mają metody nacisku na Niemcy, bo gazu już i tak im nie dostarczą, bo w tych rurach już jest woda a nie gaz – dodał.
https://nczas.com/2022/10/02/kto-stoi-za-uszkodzeniem-nord-stream-mentzen-gdyby-to-byli-rosjanie-to-musieliby-byc-idiotami-video/

19

#terroryzm #gazociag #ns1 #ns2
Kolejny dzień mija i nikt nie wie kto dokonał największego zamachu w historii na system energetyczny? Nawet mglistego wskazania? W mediach cisza a zimą może ludzi umrzeć więcej od braku gazu niż od zamachów z 11 września.

6

Powrót do historycznego pomysłu de Gaulle'a? NATO rozważa budowę nowego gazociągu

Wobec kryzysu ukraińskiego NATO rozważa budowę gazociągu między Hiszpanią a Niemcami w celu zmniejszenia zależności Europy Środkowej od gazu z Rosji - poinformowała "La Vanguardia" w niedzielę.
Zgodnie ze źródłami rządowymi, na które powołuje się gazeta, do wysyłania gazu z Algierii i gazu skroplonego do Europy Środkowej służyłoby nowe połączenie transpirenejskie. W ten sposób Półwysep Iberyjski stałby się energetycznym węzłem dystrybucyjnym na południu Europy - platformą zdolną do magazynowania i przetwarzania gazu przez siedem zakładów regazyfikacji zlokalizowanych w Hiszpanii i jednym w Portugalii. 30 proc. pojemności magazynów skroplonego gazu w Europie znajduje się obecnie w Hiszpanii.
Inicjatywa Midcat została zablokowana 3 lata temu przez hiszpańskie i francuskie organy regulacyjne, które uznały, że budowa gazociągu nie będzie opłacalna w warunkach zastępowania gazu ziemnego odnawialnymi źródłami energii. Teraz jednak KE chce, aby gaz ziemny i energia nuklearna były klasyfikowane jako zielone źródła energii w ramach systemu unijnego.
Z cyklu: po co Hiszpanom gazociąg jak jest w Niemczech
#Hiszpania #Francja #gazociag

5