Meta pracuje nad okularami rozpoznającymi twarze. Czekają na odpowiednie nastroje polityczne, aby nikt im nie przeszkodził we wprowadzeniu tego na rynek!

Wewnętrzne materiały Meta Platforms ujawnione przez The New York Times pokazują kierunek prac nad rozszerzeniem możliwości inteligentnych okularów wyposażonych w kamerę. Analizowana jest funkcja rozpoznawania twarzy w czasie rzeczywistym, która miałaby identyfikować osoby znajdujące się w polu widzenia urządzenia i zestawiać ich wizerunki z bazami danych. System tworzyłby biometryczne szablony i porównywał je z dostępnymi zbiorami informacji.

Szczególne kontrowersje budzi fragment notatek dotyczący planowania premiery. Wskazano możliwość wyboru momentu nasilonych napięć politycznych, kiedy organizacje społeczne koncentrują uwagę na innych tematach, co miałoby ograniczyć skalę sprzeciwu. Tego rodzaju kalkulacja pokazuje, że sprzeciw społeczny nie jest traktowany jako sygnał ostrzegawczy, lecz jako element harmonogramu wdrożenia.

Dane biometryczne należą do najbardziej wrażliwych kategorii informacji. Wyciek takich danych ma charakter trwały, ponieważ twarzy nie można zmienić jak hasła czy numeru karty. Wprowadzenie narzędzia identyfikacyjnego do urządzenia konsumenckiego oznaczałoby przeniesienie infrastruktury rozpoznawania do codziennych sytuacji, od transportu publicznego po wydarzenia masowe, poza relację platforma–zalogowany użytkownik.

Meta ma za sobą długą historię sporów dotyczących rozpoznawania twarzy. W 2021 roku firma wyłączyła dużą część tych systemów i zapowiedziała usunięcie ogromnej liczby wzorców biometrycznych po serii postępowań i regulacji. Wcześniej zawarto ugodę z Federalną Komisją Handlu wartą 5 miliardów dolarów w związku z wprowadzającymi w błąd praktykami i sposobem uzyskiwania zgód użytkowników. Kolejne porozumienia, w tym z mieszkańcami stanu Illinois oraz władzami Texas, opiewały łącznie na setki milionów i ponad miliard dolarów. Łączne rozliczenia liczone są w miliardach, a dotyczyły systemów, które ostatecznie zostały wycofane.

Każda próba wdrożenia takiej technologii powinna być surowo karana, być może nie tylko finansowo, ale również wykluczeniem z rynku. Świat coraz bardziej nie wyprzedza dystopijne wizje Orwella czy Huxleya. #uniaeuropejska #polacy #polska

18

Limit 200 zł z bankomatu! Największa sieć bankomatów ogranicza dostęp do gotówki z BLIK w Polsce!

Od 19 lutego 2025 r. operator sieci bankomatów Euronet wprowadza drastyczne ograniczenie wypłat gotówki kodem Blik. Jednorazowa transakcja zostanie obniżona z 800 zł do zaledwie 200 zł. Oznacza to czterokrotne zmniejszenie dostępu do własnych pieniędzy dla milionów użytkowników systemu.

Zmiana obejmie wszystkie urządzenia Euronet w Polsce, zarówno bankomaty, jak i wpłatomaty. Oficjalnym powodem jest ograniczenie strat finansowych operatora. Firma wskazuje, że wypłaty Blikiem są realizowane poniżej kosztów funkcjonowania infrastruktury bankomatowej, ponieważ stawki ustalane przez operatora systemu nie pokrywają realnych wydatków. Jednak Euronet nie chce renegocjować stawki, tylko obciążać klientów.

Obniżenie limitu znacząco pogorszy komfort oraz bezpieczeństwo użytkowników. W praktyce oznacza to konieczność wykonywania kilku transakcji zamiast jednej, co zwiększa ryzyko technicznych problemów oraz wydłuża czas dostępu do gotówki.

Formalnie ograniczenie nie dotyczy bankomatów należących bezpośrednio do banków, nawet jeśli są obsługiwane przez Euronet. Jednak sam fakt ograniczania dostępności gotówki budzi poważne wątpliwości dotyczące przyszłości obrotu pieniądzem fizycznym.

Dziś ograniczany jest limit wypłat Blikiem. Jutro podobne decyzje mogą dotyczyć kolejnych form dostępu do gotówki. Proces postępuje powoli, etapami i pod pretekstem ekonomii systemu. W praktyce oznacza to stopniowe wypychanie gotówki z obiegu i zwiększanie kontroli nad przepływem pieniędzy obywateli. #polacy #polska #politka #politykaspoleczna

17

Coraz więcej cudzoziemców pracuje w Polsce. ZUS podaje nowe dane

W bazach ZUS widnieje już 1,29 mln cudzoziemców legalnie zatrudnionych w Polsce. To o 8 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrosła liczba pracujących Ukraińców, ale przybywa też osób z bardziej odległych regionów świata – informuje czwartkowe wydanie „Rzeczpospolitej”.

Pomimo że bezrobocie rejestrowane w ub. r. wzrosło o 0,6 proc., a polskim rynku przybyło 96 tys. pracowników z zagranicy.

Jak podaje „Rz”, w Polsce z roku na rok przybywa obcokrajowców w transporcie, logistyce, gastronomii, przemyśle spożywczym. Pracują zwykle na niskopłatnych stanowiskach. Zarazem specjaliści z zagranicy stanowili w ub.r. 20 proc. pracowników sektora usług biznesowych.

Dzięki przygotowywanemu przez resort rodziny, pracy i polityki społecznej wykazowi 329 zawodów deficytowych, wykonujący je obcokrajowcy będą mogli skorzystać z przyśpieszonej legalizacji pobytu, a ich zatrudnianie ma wkrótce stać się łatwiejsze. To, jak podaje „Rz”, ułatwi dostęp do lekarza, bo i ten zawód znajduje się na liście resortu.

Jak podkreśla cytowany przez „Rz” Krzysztof Inglot, założyciel firmy Personnel Service, wiele branż nie poradziłoby sobie bez cudzoziemców. Jako przykład podał przetwórstwo mięsa i ryb. W tym sektorze trudno nie tylko o polskich, lecz również ukraińskich pracowników. Lukę tę wypełniają przybysze z Azji i Ameryki Łacińskiej.

Z przywołanych przez „Rz” rejestrów ZUS wynika, że najliczniejszą nacją na polskim rynku pracy są Ukraińcy, przed Białorusinami, Gruzinami, Hindusami i Kolumbijczykami. W 2025 r. aż o 37 proc. powiększyła się liczba pracujących w naszym kraju Nepalczyków. #polacy #polska #polityka #politykaspoleczna #migranci

9

Ponad 4 tysiące złotych więcej za ogrzewanie! Zielony Ład uderzy najmocniej w polskie rodziny!

Unia Europejska realizuje największy na świecie projekt transformacji klimatycznej, jednak jego konsekwencje finansowe dla Polaków mogą okazać się druzgocące. System handlu uprawnieniami do emisji CO2 funkcjonuje już od lat, ale jego nowa odsłona, czyli ETS2, rozszerza opłaty na ogrzewanie domów oraz transport drogowy. Oznacza to, że polityka klimatyczna przestaje dotyczyć wyłącznie przemysłu i energetyki, a zaczyna bezpośrednio uderzać w codzienne życie milionów rodzin.

Dotychczasowy system obejmował elektrownie, przemysł energochłonny, transport lotniczy i morski. Nowy mechanizm obejmie paliwa wykorzystywane do ogrzewania budynków oraz transport samochodowy. W praktyce koszt emisji CO2 zostanie doliczony do ceny węgla, gazu, oleju opałowego oraz paliw silnikowych. Formalnie opłaty poniosą dostawcy energii, ale faktycznie zapłacą je konsumenci.

Polska znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Ze względu na klimat zapotrzebowanie na ogrzewanie jest wyższe niż w większości państw Unii, a udział węgla w ogrzewaniu budynków pozostaje jednym z najwyższych w Europie. Oznacza to, że jednolita cena emisji CO2 uderzy w Polaków znacznie mocniej niż w mieszkańców południa czy zachodu kontynentu.

Szacunki pokazują skalę zagrożenia. Przy cenie emisji CO2 wynoszącej 60 euro za tonę koszt ogrzewania może wzrosnąć o 100 do 400 euro rocznie na gospodarstwo domowe. Przy cenie 180 euro mowa już o wzroście przekraczającym 1000 euro rocznie. Prognozy długoterminowe są jeszcze bardziej alarmujące. Według analiz ekspertów ceny gazu mogą wzrosnąć o ponad 419 zł za MWh do 2050 roku, a ceny węgla nawet o blisko 5000 zł za tonę. Równocześnie paliwa transportowe mogą zdrożeć o kilka złotych na litr.

Dla przeciętnej polskiej rodziny oznacza to gigantyczne dodatkowe koszty. Szacunki wskazują, że przy ogrzewaniu gazem łączne obciążenie może wzrosnąć o ponad 16000 zł rocznie do 2050 roku, a przy ogrzewaniu węglem nawet o ponad 26000 zł. To poziom wydatków, który dla wielu gospodarstw domowych oznacza realne zagrożenie ubóstwem energetycznym.

Najbardziej ucierpią mieszkańcy starszych domów jednorodzinnych, osoby starsze oraz rodziny o niższych dochodach. To właśnie te grupy mają najmniejsze możliwości przeprowadzenia kosztownych modernizacji energetycznych, które według unijnych planów mają być jedyną drogą uniknięcia rosnących rachunków.

ETS2 ma wejść w życie w 2027 roku jako element Europejskiego Zielonego Ładu, którego celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jak widać, na drodze do neutralności stoją polskie rodziny. #polacy #politka #politykaspoleczna #politykaspoleczna #zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska

23

NIEBYWAŁY SKANDAL! Usunięto tablicę o polskich ofiarach. Nowa tablica upamiętnia tylko Żydówki.

W Zielonej Górze zdemontowano tablicę z 1979 roku upamiętniającą polskie kobiety zamęczone przez niemieckich okupantów w filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Po 46 latach została zastąpiona nową tablicą poświęconą wyłącznie żydowskim więźniarkom, które wyruszały z tego miejsca w Marszu Śmierci. Skandaliczna zmiana nastąpiła podczas miejskich obchodów poświęconych ofiarom najdłuższego Marszu Śmierci.

Chcę zostać dobrze zrozumianym – nie dopisano Żydówek, po prostu usunięto Polki. Wcześniejsza tablica odnosiła się do losu polskich kobiet jako ofiar niemieckiego terroru. Obie tablice dotyczyły różnych aspektów tragedii obozowej i mogły funkcjonować równolegle.

Takie działanie wymagało bardzo złej woli i jest to element szerszego procesu zmiany narracji historycznej, w którym pamięć o polskich ofiarach II wojny światowej bywa ograniczana. Równolegle zarzuca się Polakom udział w zbrodniach przeciwko Żydom, choć to właśnie setki tysięcy Polaków były zaangażowane w przeciwdziałanie holocaustowi.

Nie możemy milczeć w sytuacjach takich jak ta, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Za każdym razem, gdy ktoś próbuje zepchnąć pamięć o Polskich ofiarach II wojny światowej, zabijana jest cząstka naszego narodu! #polska #politka #politykaspoleczna #politycy #polacy #wojnaidei

27

W Kijowie sprzedają generatory za polskie pieniądze

W ostatnich dniach internet huczy od plotek: Ukraińcy rzekomo odsprzedają polskie generatory na OLX. W tle głośnych doniesień o polskiej pomocy rządowej i obywatelskiej – zwłaszcza transportach agregatów prądotwórczych do Kijowa – w polskich mediach społecznościowych lawinowo rozprzestrzenia się narracja o tym, że darowizny trafiają na czarny rynek.

Jedna z najmocniej rezonujących historii dotyczy właśnie generatorów przekazanych w ramach akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”. Na początku 2026 roku na platformie X pojawiły się setki postów z rzekomymi zrzutami ekranu z ukraińskiego OLX – zdjęcia ogłoszeń sugerowały, że pomocowe agregaty są wystawiane na sprzedaż z zyskiem. Według strony ukraińskiej to typowa operacja hybrydowa: rosyjskie boty i trolle pompują nienawiść, by rozbić polsko-ukraińską solidarność. Polskie MSWiA również szybko zdementowało sprawę, zapewniając, że każdy egzemplarz jest dokładnie monitorowany i trafia wyłącznie do cywilów. Problem w tym, że Kijów do dziś nie pokazał żadnego twardego dowodu – zdjęcia z rozładunku, listy seryjne, protokoły przekazania – które jednoznacznie potwierdziłyby, że te konkretne maszyny dotarły do potrzebujących. W takiej sytuacji rodzi się uzasadnione pytanie: czy pomoc naprawdę trafia tam, gdzie powinna?

Mądrość ludowa głosi, że nie ma dymu bez ognia. Ukraina od dekad boryka się z głęboko zakorzenioną korupcją, a wojna tylko dolewa oliwy do ognia. W rankingu Transparency International za 2024 rok (publikowanym w 2025) Ukraina uplasowała się na 105. miejscu spośród 180 państw, zdobywając zaledwie 35 punktów na 100 – wynik wyraźnie wskazujący na bardzo wysoki poziom ryzyka korupcyjnego.

Polska pomoc humanitarna – w tym generatorów z akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa” – nie jest wolna od ryzyka. Ukraina rzeczywiście zmaga się z głęboko zakorzenioną korupcją, a wojna tylko spotęgowała stare patologie: zawyżone ceny, fikcyjne kontrakty, haracze i wyprowadzanie pieniędzy. Afery typu „jajka po 17 hrywien”, schemat Hrynkewycza, operacja „Midas” czy niewykonane osłony infrastruktury energetycznej za 1,6 mld dolarów pokazują, że problem jest realny i systemowy. Nie da się go zamieść pod dywan hasłami o „solidarności”. Pomoc powinna być monitorowana jeszcze mocniej: pełne listy seryjne, publiczne protokoły przekazania, audyty międzynarodowe, mechanizmy wycofania w razie nadużyć. Bez tego zaufanie będzie słabnąć – nie tylko wśród zwykłych Polaków, ale także wśród rządów i organizacji donatorów. Ukraina musi sama pokazać, że potrafi rozliczać się z korupcją nie tylko w słowach, lecz w czynach. Dopóki tego nie zrobi, każda nowa afera będzie podsycać wątpliwości, bo w wojnie o zaufanie nie wystarczy dobry intencja – trzeba też przejrzystości i dowodów. Inaczej dym, o którym mówi przysłowie, będzie gęstniał, nawet jeśli ognia naprawdę nie ma.

HANNA KRAMER

#polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainskapropaganda #korupcja

7

#zydzi #polacy #wodka

Rabbi w synagodze pyta:

- Czy ktoś wie dlaczego ci Polacy tak nas nie lubią?

Mosiek, domyślnie:

- Może dlatego, że nie pijemy z nimi wódki?

- Niewykluczone - mówi rabbi - Niech każdy z was przyniesie jutro pół litra wódki, poćwiczymy między sobą jak się powinno pić po polsku, żeby nas Polacy polubili.

Mosiek wychodzi z domu z pólitrówką, a Salcia pyta:

- Gdzie niesiesz tą wódkę?

- Do synagogi, wlejemy wszystkie butelki do jednej beczki i będziemy pić jak Polacy - odpowiada Mosiek.

- W takim razie szkoda wódki - mówi Salcia.

Przelała wódkę do dzbanka i nalała wody do butelki.

Mosiek, razem z innymi żydami, wlał swoją wódkę do beczki. Rabbi zaczerpnął stakana, wypił i mówi:

- Już wiem czemu nas Polacy nie lubią...

15

„Aktywny rolnik” to likwidacja małych gospodarstw rodzinnych!

W tym tygodniu Sejm w ekspresowym tempie wprowadził do porządku obrad i przegłosował rządowy projekt ustawy o tzw. aktywnym rolniku. Nazwa brzmi niewinnie, wręcz zachęcająco, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z brutalnym uderzeniem w małe gospodarstwa rolne i próbą ich systemowego wyeliminowania z rynku.

Ta ustawa oznacza faktyczną likwidację dopłat bezpośrednich dla tysięcy drobnych rolników. Aby otrzymać nawet podstawowe wsparcie, rolnik będzie musiał udowodnić „aktywność zawodową” poprzez faktury sprzedaży produktów rolnych oraz faktury zakupu środków do produkcji. To nie koniec. Kluczowe wymogi nie są zapisane w ustawie, lecz zostaną dopiero określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Oznacza to jedno: dziś głosuje się ustawę w ciemno, a rolnicy dopiero za jakiś czas dowiedzą się, jakie warunki muszą spełnić, by nie zostać pozbawieni dopłat.

W nowej perspektywie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej ma być około 30 procent mniej środków na dopłaty obszarowe. Tusk już dziś chce „odstrzelić” drobnych rolników. Zamiast uczciwie powiedzieć, że pieniędzy będzie mniej, rząd wybiera inną drogę: eliminację części gospodarstw z systemu, tak aby spadek stawek nie był tak widoczny w statystykach. Ofiarą tego mechanizmu mają paść najmniejsze gospodarstwa rodzinne, które nie funkcjonują w pełni towarowo, ale są fundamentem polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.

Nie ma na to mojej zgody. To jest zamach na polską wieś. Z jednej strony duże, towarowe gospodarstwa będą wykańczane przez unijne i międzynarodowe umowy handlowe, takie jak z Ukrainą, Mercosur czy planowane porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Indiami. Z drugiej strony krajowe przepisy, w tym ustawa o „aktywnym rolniku”, mają dobić małe gospodarstwa, które do tej pory jeszcze się utrzymywały.

Najbardziej bulwersujące jest to, że rząd chce oddać urzędnikom władzę nad tym, kto jest rolnikiem, a kto nim nie jest. To urzędnik, na podstawie papierów i rozporządzeń, ma decydować o prawie do dopłat. Za to rolnik ma tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem.

Ta ustawa nie wzmacnia rolników. Ona ich dzieli i eliminuje. Jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie, doprowadzi do masowego upadku małych gospodarstw i dalszej koncentracji ziemi. To droga donikąd i poważne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. #polacy #polexit #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna #uniaeuropejska #rolnictwo

13

NFZ „zaoszczędzi” na jedzeniu pacjentów. Mniej pieniędzy na wyżywienie!

Od stycznia 2026 roku szpitale muszą radzić sobie bez dodatkowych środków z programu „Dobry posiłek w szpitalach”. Pilotaż, który przez dwa lata realnie poprawiał jakość wyżywienia pacjentów, został wygaszony, a nowa stawka żywieniowa ustalona przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest niższa o 4,50 zł dziennie na pacjenta. Dyrektorzy placówek nie mają wątpliwości: utrzymanie dotychczasowych, i tak niskich standardów nie będzie możliwe.

Program obejmował 582 szpitale. Dzięki niemu dzienna stawka żywieniowa wzrosła do 25,62 zł, podczas gdy wcześniej w wielu placówkach nie przekraczała nawet 10 zł. Pacjenci po raz pierwszy od lat mogli liczyć na regularne, zbilansowane i jakościowo lepsze posiłki. Z końcem 2025 roku ten mechanizm został jednak zakończony.

Po pilotażu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ustaliła nową stawkę na poziomie 21 zł dziennie, a dla kobiet w ciąży 23,50 zł. To realny spadek finansowania, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich wymagań formalnych. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło bowiem rozporządzenie określające standardy żywienia: posiłki mają być urozmaicone, dostosowane do stanu zdrowia, uwzględniać potrzeby kulturowe i być konsultowane z lekarzem. Problem w tym, że standardy nie idą w parze z pieniędzmi.

Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę na jeszcze jeden kluczowy problem. W czasie pilotażu środki na żywienie były wydzielone i nie mogły być przesuwane na inne cele. Po jego zakończeniu pieniądze trafiają do wspólnej puli, z której finansuje się również leki, materiały medyczne i bieżące funkcjonowanie oddziałów. W realiach chronicznego niedofinansowania ochrony zdrowia oznacza to jedno: jedzenie znowu stanie się najprostszym miejscem do szukania oszczędności.

Zamykane oddziały, szpitale nieprzyjmujące pacjentów, porody na SORach, wybrakowane posiłki – oto „sukcesy” Tuska w dziedzinie ochrony zdrowia. #polacy #politka #politykaspoleczna #zdrowie #politykazdrowotna

14

Biologiczny ojciec bez praw. Jego dziecko trafi na Ukrainę przez bierność państwa.

Historia 42 letniego Sebastiana z Raciborza pokazuje brutalną prawdę o polskim prawie rodzinnym. Mężczyzna, który jest biologicznym ojcem dziecka, został przez system zepchnięty na margines, pozbawiony kontaktu z córką i możliwosci obrony swoich praw. Testy DNA jednoznacznie potwierdzają jego ojcostwo, a mimo to od ponad roku nie widział własnego dziecka. Państwo w tej sprawie stoi po stronie formalnej fikcji, a nie biologicznej i emocjonalnej rzeczywistości.

Matka dziecka wskazała jako ojca swojego nowego męża, a on podpisał się pod tym oświadczeniem. Prawo na to pozwala. Nie ma sankcji karnych, nie ma odpowiedzialności za świadome podanie nieprawdy w tak fundamentalnej sprawie jak ojcostwo. Adwokaci wprost przyznają, że kobieta może wskazać dowolnego mężczyznę, a biologiczny ojciec zostaje z niczym, dopóki nie przejdzie wieloletniej drogi sądowej. To systemowe przyzwolenie na krzywdę.

Pan Sebastian dowiedział się o narodzinach córki z mediów społecznościowych. Gdy rozpoczął walkę o dziecko, prokuratura przez ponad pół roku przetrzymywała sprawę, a on sam był traktowany wyłącznie jako świadek. Formalnie nie istnieje jako ojciec, więc nie ma prawa do informacji, decyzji ani kontaktu.

Najbardziej niepokojące są wypowiedzi matki dziecka. Wprost zapowiada wyjazd na Ukrainę, by uniemożliwić ojcu jakikolwiek kontakt z córką, nawet jeśli sąd potwierdzi jego ojcostwo. Prawo rodzinne okazuje się bezradne wobec takiego działania, a dziecko staje się narzędziem w sporze dorosłych.

W tej historii nie chodzi tylko o jednego mężczyznę. Chodzi o tysiące ojców, którzy zostali wyeliminowani z życia własnych dzieci przez wadliwe przepisy i urzędniczą obojętność. Biologiczne ojcostwo nie daje dziś realnej ochrony. Liczy się podpis, procedura i wygoda jednej strony. Dobro dziecka jest tylko hasłem, które znika w zderzeniu z praktyką. Państwo, które nie chroni prawa dziecka do obojga rodziców i prawa ojca do relacji z własnym dzieckiem, samo produkuje dramaty, frustrację i poczucie niesprawiedliwości

#polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski

15

Nowe obowiazki i kary do 50 tys. zł. Rząd Tuska uderza w przedsiębiorców kolejną unijną rewolucją!

Nadchodzi rewolucja, jakiej polski rynek pracy jeszcze nie widział. Jeśli projekt rządu przejdzie, to od 7 czerwca 2026 roku każdy pracodawca stanie się obiektem nowego eksperymentu ideologicznego, wdrażanego pod hasłami równości i sprawiedliwości, a w praktyce oznaczającego biurokratyczny paraliż, ryzyko kar i przerzucenie odpowiedzialności na przedsiębiorców.

Podstawą nowego systemu ma być obowiązkowe wartościowanie stanowisk pracy, obejmujące wszystkie firmy, niezależnie od ich wielkości. Każdy pracodawca będzie musiał tworzyć formalne kryteria oceny pracy, takie jak umiejętności, wysiłek, odpowiedzialność i warunki pracy. To nie będzie jednorazowa formalność, lecz stały obowiązek generujący koszty, spory interpretacyjne i ryzyko zakwestionowania każdej decyzji płacowej przez urzędników lub związki zawodowe.

Równolegle wprowadzona zostanie pełna przejrzystość wynagrodzeń. Kryteria ustalania i podwyższania płac mają być jawne, a pracownicy zyskają prawo do informacji nie tylko o własnym wynagrodzeniu, ale również o średnich zarobkach w podziale na płeć w danej kategorii. Nawet firmy zatrudniające mniej niż 50 osób będą musiały udzielać takich informacji na wniosek w ciągu 14 dni. To prosta droga do konfliktów w zespołach, presji płacowej oderwanej od realnej produktywności i sparaliżowania polityki wynagrodzeń w małych firmach.

Największe obciążenia czekają jednak średnich i większych pracodawców. Firmy zatrudniające od 100 pracowników będą zobowiązane do cyklicznego raportowania luki płacowej, a przy jej poziomie przekraczającym 5 procent do przeprowadzania wspólnej oceny wynagrodzeń z udziałem strony pracowniczej. Co kluczowe, to nie pracownik będzie musiał udowodnić dyskryminację. Ciężar dowodu zostanie przerzucony na pracodawcę, który będzie musiał wykazać, że różnice są obiektywne, nawet jeśli nikt nie przedstawi realnych dowodów naruszenia prawa.

Jeżeli urzędnicy lub strona pracownicza uznają, że działania naprawcze są niewystarczające, firma będzie zmuszona wdrożyć wskazane środki w określonym terminie. A jeśli się nie podporządkuje, wchodzą w grę sankcje. Państwowa Inspekcja Pracy zyska prawo dochodzenia roszczeń w imieniu pracowników, a odszkodowania mają wynosić co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia. Do tego dochodzą grzywny od 3 000 zł do 50 000 zł oraz kolejne wykroczenia w kodeksie pracy, w tym karanie za zapisy o poufności wynagrodzeń czy za nieużywanie neutralnych nazw stanowisk.

Wszystko to jest efektem implementacji unijnej dyrektywy, która nawet przewidywała możliwość zwolnienia firm zatrudniających mniej niż 50 pracowników z części obowiązków. Polski rząd świadomie z tej opcji nie skorzystał. Wykazał się gorliwością większą niż wymagała Bruksela, dokładając przedsiębiorcom kolejne obciążenia i ryzyka prawne.

To ideologiczna ingerencja w relacje między pracodawcą a pracownikiem, oparta na założeniu, że państwo i urzędnik wiedzą lepiej, jak zarządzać firmą. Efektem będzie więcej papierów, więcej kontroli, więcej kar i mniej realnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Tak właśnie wygląda polityka rządu Donalda Tuska wobec przedsiębiorców: nieufność, przymus i coraz wyższa cena za to, że ktoś w ogóle chce w Polsce zatrudniać ludzi. #polacy #polexit #politka #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad

20

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

#murzyn #usa #polacy

Typowi Polacy na produkcji uczą brzydkich wyrazów.

28

Ukraińcy będą pomagać tropić dezinformację w Polsce? To oni dezinformują!4.pr

Polska i Ukraina podpisały nową umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości. W umowie wspomniano o wspólnym przeciwdziałaniu dezinformacji. Polskie MSW poinformowało, że po wejściu umowy w życie możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między polskimi i ukraińskimi służbami. Problem w tym, że często to Ukraina prowadzi u nas dezinformację. W kontekście wojny, ale i w kontekście polityki historycznej.

Tu przykłady dezinformacji Ukrainy:

1.Katastrofa w Przewodowie: Ukraińska rakieta przeciwlotnicza zabiła dwóch Polaków na Lubelszczyźnie. Ukraiński rząd naciskał, aby Polska zwaliła winę na Rosję. Przeprosin do dziś nie uzyskaliśmy, a Ukraińcy blokują śledztwo.

2.Minimalizowanie roli OUN-UPA w rzezi wołyńskiej: Ukraińskie instytucje państwowe (np. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej) promowały narrację o "wojnie polsko-ukraińskiej" lub "buncie społecznym" w 1943 r., bagatelizując zaplanowany charakter ludobójstwa na Polakach i przerzucając częściową odpowiedzialność na stronę polską.

3.Pretensje o brak dostaw MiG-29: Zełenski publicznie krytykował Polskę za nieprzestrzeganie rzekomych porozumień o przekazaniu wszystkich myśliwców. Takie porozumienia nie istnieją.

http://4.Próba wciągnięcia innych w wojnę: Wielokrotnie Ukraińcy produkowali fejki o rzekomym naruszeniu przestrzeni powietrznej nad Polską, Rumunią i Mołdawią twierdząc, że to celowe ataki Rosji. Najczęściej było to jednak związane z błędami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

5.Brak wdzięczności za pomoc humanitarną: W kontekście protestów rolników i blokowania ukraińskiego zboża technicznego, ukraińskie instytucje sugerowały, że Polska wykorzystuje sytuację wojenną dla własnych interesów, mimo że w rzeczywistości byliśmy największym dawcą pomocy w przeliczeniu na PKB.

Czy Ukraina, to jest na pewno dobry partner do walki z dezinformacją? Co uważacie? #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainskapropaganda

15

Wydaliśmy 170 mln zł na leki na HIV na Ukraińców! Wirus migruje ze wschodu do Polski!

Polska finansuje ukraińską politykę zdrowotną kosztem bezpieczeństwa sanitarnego własnych obywateli. Rządowy raport Polska pomoc Ukrainie 2022-2023 ujawnił, że w latach 2022-2023 z Funduszu Pomocy zakupiono i przekazano Ukrainie leki antyretrowirusowe za 168 997 672 zł – wskazał Tyszka.

To realny wydatek z budżetu państwa, które w tym samym czasie notowało rekordowe wzrosty nowych zakażeń HIV. W 2022 roku w Polsce odnotowano najwyższą w historii liczbę nowych zakażeń HIV i ma to bezpośredni związek ze wzrostem imigracji Ukraińców do naszego kraju. Na Ukrainie w latach 2020-2025 zarejestrowano ponad 15,5 tys. nowych przypadków HIV, co daje wskaźnik 37,5 na 100 tys. mieszkańców, a liczba osób żyjących z HIV sięga około 257 tys.

Natomiast w pierwszych 10 miesiącach 2024 roku w Polsce zanotowano blisko 2 tys. nowych zakażeń, z czego wiele w zaawansowanym stadium choroby. Dyrektor Małopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej Andrzej Hawranek podkreślił, że sytuacja jest alarmująca i wymaga intensyfikacji działań profilaktycznych, edukacyjnych i diagnostycznych. Zamiast tego środki z polskich funduszy kierowano na leczenie populacji ukraińskiej, co ujawnia całkowitą dysproporcję w traktowaniu potrzeb obywateli Polski i potrzeb kraju trzeciego.

Cała sytuacja jest kuriozalna. Państwo polskie samo ma problem z epidemią HIV, a jednocześnie finansuje leczenie poza granicami kraju, z którego zresztą ten wirus rozprzestrzenia się po Polsce. #polacy #polityk #politycy #politykaspoleczna #politykazdrowotna #politykazagraniczna #ukraincy #ukraina #ukrainizacjapolski

20

Paliwo za 5,19? Takiego wała! Opłata paliwowa idzie w górę!

W Monitorze Polskim opublikowano nowe stawki opłaty paliwowej obowiązujące w 2026 roku. Dla benzyny ustalono 210,29 zł za 1000 l wobec 202,20 zł w 2025 roku. Dla olejów napędowych stawka wzrośnie do 453,52 zł za 1000 l wobec 436,07 zł obecnie. Dla gazów zatwierdzono 256,75 zł za 1000 kg wobec 246,87 zł w bieżącym roku.

Każda z tych kwot oznacza bezpośrednie podniesienie kosztów transportu, produkcji i logistyki, co przełoży się na kolejną falę podwyżek cen towarów i usług. Jest to czyste zwiększanie wpływów budżetowych kosztem obywateli.

Patrząc na te liczby, widzę konsekwentne łamanie obietnic, które jeszcze niedawno padały z ust premiera Donalda Tuska. Paliwo po 5,19 zł miało być symbolem odwrócenia drożyzny i odzyskania kontroli nad wydatkami Polaków. Narastająca presja podatkowa nie jest przypadkiem. To konsekwentna polityka przerzucania na obywateli kosztów własnej niekompetencji i rozdawnictwa, które rozmontowało stabilność finansów publicznych. W takiej sytuacji trzeba mówić jasno.

Ktoś może stwierdzić, że czepiam się drobnicy. Problem w tym, że każdego roku podnosi się lub wprowadza dziesiątki takich mikropodatków. Od wielu lat, niezależnie od rządu podatki tylko i wyłącznie rosną. Trzeba to odwrócić i zacząć podatki obniżać, tak aby ludzie odzyskali władze nad własnym majątkiem, a żeby rządzący nie wydawali pieniędzy na głupoty! #polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

21

Ukraina wypuszcza młodych mężczyzn za granicę.

Nowa fala migracji z Ukrainy i realne konsekwencje dla Polski!

Od 26 sierpnia do 10 listopada o status ochronny powiązany z numerem PESEL wystąpiło 49,7 tys. obywateli Ukrainy. To bardzo duży wzrost, skoro przez dwa pierwsze miesiące roku zrobiło to jedynie 16 tys. osób. Status UKR oznacza legalny pobyt do 4 marca 2026 r., pełny dostęp do systemu opieki zdrowotnej, edukacji, rynku pracy, a także darmowego zakwaterowania i wyżywienia.

Wynika to z decyzji władz Ukrainy, które od końca sierpnia zezwoliły na wyjazd mężczyznom w wieku 18-22 lat. Dane Straży Granicznej mówią o ponad 121 tys. wjazdów tej grupy wiekowej i 62 tys. osób, które realnie pozostały po naszej stronie granicy. Oficjalne uzasadnienie zmian mówi o edukacji i pracy za granicą, choć ta grupa nie była objęta mobilizacją, a na front trafiają mężczyźni powyżej 25 roku życia. Skutki tego ruchu będą widoczne dopiero za kilka miesięcy, zwłaszcza że młodzi mężczyźni w wielu krajach statystycznie częściej podejmują zachowania ryzykowne.

Polskie dane kryminalne wskazują, że obywatele Ukrainy przodują w cyberprzestępstwach, głównie w wyłudzeniach środków metodą phishingu. Opisane medialnie przypadki młodych przestępców działających jako fałszywi pracownicy banku potwierdzają rosnący udział tej grupy w przestępczości ekonomicznej. W pierwszym półroczu ogółem 8994 obcokrajowców popełniło przestępstwa, z czego blisko 60 proc. stanowili obywatele Ukrainy. Imigranci ze wschodu często wsiadają również za kółko po alkoholu.

Trzeba też brać pod uwagę zagrożenia o charakterze hybrydowym. Obywatele Ukrainy są najczęściej wykorzystywani jako jednorazowi wykonawcy sabotażu i dywersji na zlecenie rosyjskich służb, co potwierdzają ostatnie przypadki z udziałem osób, które przyjechały jesienią przez granicę z Białorusią i w identyczny sposób wyjechały po dokonaniu ataku. Skoro w samej Ukrainie toczy się 2,8 tys. śledztw o sabotaż i szpiegostwo, to Polska ma pełne prawo domagać się wglądu w dane wywiadowcze, aby blokować wjazd osobom niebezpiecznym. Tak się nie stało w przypadku Ukraińca odpowiedzialnego za wysadzenie torów kolejowych na trasie Warszawa-Lublin.

Oczekuję od rządu przywrócenia pełnej kontroli granicznej, twardej weryfikacji przyjezdnych oraz zakończenia polityki nieograniczonego dostępu do świadczeń. Jako Konfederacja domagamy się polityki odpowiedzialnej, a nie emocjonalnej, bo kluczowe powinno być dla nas bezpieczeństwo polskich obywateli.

#ukraincy #polacy #politka #politykazagraniczna #ukraincy #migracja

11

Polska tonie w długach. Które regiony mają największe problemy finansowe?

Według najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zadłużenie Polaków osiągnęło niepokojący poziom. W sumie prawie 2 miliony osób w kraju ma do spłacenia aż 42,8 miliarda złotych. To nie tylko raty kredytów czy pożyczek, ale także zaległości za abonamenty telefoniczne, internet, telewizję, czynsze, a nawet opłaty za media. Skala problemu jest ogromna i dotyka niemal każdego zakątka Polski, choć są regiony, które wyróżniają się zarówno pod względem wysokości zadłużenia, jak i rzetelności płatniczej.

Najbardziej zadłużone miasta i powiaty

Analiza Krajowego Rejestru Długów pokazuje, że największe problemy finansowe mają mieszkańcy Śląska i Pomorza. Wśród miast na prawach powiatu niechlubnym liderem jest Wałbrzych, gdzie zadłużenie w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi aż 3,7 miliona złotych. W rejestrze figuruje ponad 13,5 tysiąca osób, co stanowi 13,7 procent lokalnej społeczności. Średnie zobowiązanie dłużnika to 26,7 tysiąca złotych.

Na kolejnych miejscach znalazły się Siemianowice Śląskie z długiem na 1000 mieszkańców w wysokości 2,7 miliona złotych i średnim zadłużeniem przekraczającym 30 tysięcy złotych. Wysoki odsetek dłużników odnotowano również w Świętochłowicach, Chorzowie, Bytomiu i Zabrzu, gdzie zadłużenie na 1000 mieszkańców sięga od 2,5 do 2,7 miliona złotych, a odsetek osób z problemami finansowymi waha się między 9 a 11 procent.

Wysoki poziom zadłużenia na Górnym Śląsku to efekt złożonych procesów społeczno-ekonomicznych. Region ten od dekad zmaga się ze skutkami transformacji gospodarczej(...). Mimo że płace są tu zbliżone do średniej krajowej, a bezrobocie niskie, mamy do czynienia z wysokimi kosztami życia - tłumaczy prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki.

Wśród innych miast z wysokim zadłużeniem znalazły się także Włocławek (2,2 mln zł na 1000 mieszkańców), Jelenia Góra, Legnica, Elbląg i Zabrze, gdzie zadłużenie oscyluje wokół 2 milionów złotych na 1000 mieszkańców. W tych miejscowościach średnio co jedenasta osoba ma zaległości w płatnościach.

Wśród powiatów ziemskich prym wiodą te położone na Pomorzu - sztumski, nowodworski i malborski. Wierzyciele czekają tam na spłatę od 2 do 2,2 miliona złotych na 1000 mieszkańców, a problemy finansowe ma od 7 do 8 procent społeczeństwa. Wysoko na liście znalazł się także powiat białogardzki z Zachodniopomorskiego oraz cztery powiaty z Dolnego Śląska: zgorzelecki, wałbrzyski, lwówecki i lubański. W każdym z nich zadłużenie na 1000 mieszkańców przekracza 1,8 miliona złotych, a co jedenasty mieszkaniec nie reguluje swoich zobowiązań na czas.

Listę zamykają powiaty tczewski z Pomorza i łobeski z Zachodniopomorskiego, gdzie zadłużenie wynosi odpowiednio 7,8 i 7,5 miliona złotych, a odsetek zadłużonych mieszkańców to około 7,6 procent.

Najbardziej rzetelni płatnicy w Polsce

Na drugim biegunie rankingu znalazły się miasta i powiaty, w których zadłużenie jest najniższe. Wśród miast na prawach powiatu najlepiej wypada Tarnobrzeg, gdzie na 1000 mieszkańców przypada niespełna 654 tysiące złotych długu, a w rejestrze figuruje tylko 3,3 procent społeczeństwa. Podobnie niski poziom zadłużenia odnotowano w Rzeszowie (711 tys. zł), Krośnie (821 tys. zł), Kielcach (869 tys. zł), Łomży (903 tys. zł), Białymstoku (930 tys. zł), Nowym Sączu (941 tys. zł), Siedlcach (972 tys. zł), Białej Podlaskiej (980 tys. zł) i Żorach (986 tys. zł).

W każdym z tych miast odsetek mieszkańców wpisanych do rejestru KRD oscyluje wokół 3-4 procent, co daje kilkakrotnie mniej niż w najbardziej zadłużonych ośrodkach na Śląsku czy Dolnym Śląsku.

Wśród powiatów ziemskich z najniższym zadłużeniem dominują regiony południowo-wschodniej Polski. Na czele jest powiat kolbuszowski w województwie podkarpackim, gdzie na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 298 tysięcy złotych długu, a w rejestrze dłużników figuruje tylko 1,6 procent mieszkańców, a średnia zadłużenie to 19 tysięcy złotych. Podobna sytuacja występuje w innych powiatach Podkarpacia oraz w powiatach małopolskich: dąbrowskim, nowosądeckim, limanowskim i nowotarskim.

Według autorów raportu, mieszkańcy Podkarpacia i Małopolski są "najbardziej rzetelnymi płatnikami w kraju". "Wynika to z niższych kosztów życia, w efekcie czego mieszkańcy nie są zmuszeni sięgać po pożyczki konsumpcyjne oraz silnych więzi społecznych, które sprawiają, że nikt nie chce żyć z odium dłużnika" - podkreślają eksperci.

Zadłużenie Polaków to nie tylko efekt indywidualnych decyzji finansowych, ale także złożonych procesów społeczno-ekonomicznych. Wysokie koszty życia, transformacja gospodarcza, a także różnice w poziomie zarobków i dostępności usług finansowych sprawiają, że niektóre regiony są bardziej narażone na problemy z regulowaniem zobowiązań.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba ludności Polski na koniec pierwszego półrocza 2025 roku wynosiła 37,4 miliona osób. W kraju funkcjonuje 314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu, a zadłużenie dotyka niemal każdego z nich, choć w różnym stopniu. #polacy #polska #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

9

Waldemar Żurek tworzy specjalne jednostki prokuratorskie do walki z mową nienawiści?!m.in.

Projekt rozporządzenia opublikowany w RCL to kolejny przykład rozszerzania kontroli nad debatą publiczną. Ministerstwo Sprawiedliwości chce utworzenia specjalnych komórek w prokuraturze do ścigania „mowy nienawiści.

„Mowa nienawiści” to wytrych, który nie ma dobrej i wyczerpującej definicji. W takim ujęciu staje się zmienną kategorią zależną od interpretacji konkretnego urzędnika, co otwiera drogę do pełnej uznaniowości i sankcjonowania treści nie dlatego, że są bezprawne, lecz dlatego, że są niewygodne dla władzy. Rozporządzenie jest przepychane w trybie ekspresowym, bez analizy skutków i bez refleksji nad konsekwencjami dla wolności wypowiedzi.

Uderzenie w obywateli będzie podwójne. Po pierwsze, sądy zostaną obciążone kolejną kategorią spraw, co doprowadzi do jeszcze większych opóźnień w rozpoznawaniu realnie ważnych postępowań. Po drugie, obywatel, który zabiera głos w sprawach publicznych, będzie działał w warunkach niepewności prawnej, ponieważ granice dopuszczalnej krytyki wyznaczy abstrakcyjna kategoria, którą władza może dowolnie rozciągać.

Prawdziwą stawką jest kontrola nad opinią, a nie walka z przestępczością. Z punktu widzenia politycznego każde takie narzędzie staje się bronią, która w kolejnym rozdaniu przejdzie w ręce następnej ekipy i zostanie użyta przeciwko innym. Tak jest w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie aparaty walki z „mową nienawiści” są szczególnie rozbudowane. http://M.in. z tego powodu w Wielkiej Brytanii prawica praktycznie nie istnieje. Nie chcemy podobnej cenzury w Polsce! #polacy #polska #politykaspoleczna

28