#historia

Im starsze tym bardziej prawdziwie:

19

55 DOWODÓW NA MISTYFIKACJĘ HOLOKAUSTUx.com

tldr: nie wydarzył się ¯\_(ツ)_/¯

1) Brakujący „rozkaz Führera”:

Po dziesięcioleciach przeszukiwania wszystkich archiwów w Niemczech, państwach alianckich i izraelu, żaden historyk nie znalazł ani jednego pisemnego rozkazu Hitlera, Himmlera, Heydricha ani żadnego nazistowskiego urzędnika zezwalającego na eksterminację żydów. Ani jednego. Jeśli istniał sponsorowany przez państwo plan zamordowania 6 milionów ludzi, gdzie jest po nim ślad w dokumentach? Istnieją rozkazy deportacji, nakazy pracy i nakazy przesiedleń, ale nie ma „niezbitych dowodów” na ludobójstwo. Brak tego dokumentu dowodzi, że „ostateczne rozwiązanie” było kłamstwem; nigdy nie było polityką eksterminacji.

2) Czerwony Krzyż i 300 000 ofiar śmiertelnych:

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) regularnie odwiedzał obozy i prowadził skrupulatne rejestry. Oficjalne raporty wskazują, że łączna liczba zgonów we wszystkich obozach, z wszystkich przyczyn, w tym chorób i chaosu towarzyszącego zakończeniu wojny, wyniosła około 300 000 (lub 271 000). Komitet wyraźnie stwierdził, że nie znalazł dowodów na istnienie programu eksterminacji. Dlaczego dane Czerwonego Krzyża, które są neutralne i zweryfikowane, są ignorowane na rzecz zawyżonych danych propagandowych Sowietów?

3) David Irving i dowód architektoniczny:

David Irving, przed prześladowaniami, przeanalizował oryginalne plany krematoriów w Auschwitz. Udowodnił, że obiekty określane jako „komory gazowe” nie posiadały niezbędnych systemów wentylacyjnych, aby poradzić sobie ze śmiertelnym stężeniem gazu niezbędnym do zabicia tysięcy ludzi. Z planów wynika, że ​​zostały zaprojektowane jako kostnice (Leichenkeller) ze standardową wentylacją dla zwłok, a nie do gazowania ludzi. Fizyka budynków uniemożliwia tę oficjalną wersję wydarzeń.

4) Liczba „6 milionów” istniała przed wojną:

Liczba 6 milionów nie jest liczbą ofiar; to przedwojenny slogan polityczny. Pojawił się w „New York Timesie” i „Jewish Daily Forward” w 1919 roku i był powtarzany przez przywódców syjonistycznych, takich jak Chaim Weitzman, w latach 30. XX wieku, aby lobbować na rzecz żydowskiej ojczyzny. Jak można przewidzieć liczbę ofiar na dekady przed rzekomymi wydarzeniami? Było to narzędzie zbierania funduszy i propagandy, a nie rzeczywistość demograficzna.

5) Cyklon B i odwszawiająca rzeczywistość:

Cyklon B był pestycydem używanym do zabijania wszy, które przenosiły tyus. Niemcy obawiali się rozprzestrzeniania epidemii tyusu na ludność cywilną, dlatego szeroko stosowali Cyklon B w komorach odwszawiania, aby ratować życie. Obecność pozostałości Cyklonu B w ścianach świadczy o staraniach sanitarnych, a nie o morderstwie. Co więcej, ilość Cyklonu B potrzebna do zabicia ludzi w domniemanych ilościach stanowiłaby zagrożenie toksyczne dla samych strażników SS, co jest fizycznie nieprawdopodobne bez specjalistycznego sprzętu, który nie istniał.

6) Auschwitz jako obóz pracy przemysłowej:

Auschwitz był ogromnym kompleksem przemysłowym, pracującym dla IG Farben, Siemensa i innych niemieckich korporacji. Niemiecka machina wojenna desperacko potrzebowała siły roboczej. Budowa ośrodka do zabijania robotników, gdy przegrywa się wojnę i potrzeba każdej sprawnej osoby, nie ma sensu ekonomicznego ani militarnego. Dokumentacja obozowa wskazuje, że więźniowie byli przyjmowani do pracy, a wielu z nich zwalniano, gdy nie byli już potrzebni. Etykieta „obóz śmierci” to powojenny wymysł mający na celu ukrycie faktu, że były to obozy pracy.

7) Niemożliwe świadectwa ocalałych:

Wiele relacji „świadków” opisuje komory gazowe, które mogły zabić tysiące osób w ciągu kilku minut, a następnie były natychmiast wentylowane, co pozwalało zabić kolejną grupę. Analiza techniczna pokazuje, że nawet przy najpotężniejszych systemach wentylacyjnych lat 40. XX wieku, usunięcie gazu z pomieszczenia zajmowało dni. W relacjach tych twierdzi się również, że ciała palono w otwartych dołach, które mogły pochłaniać tysiące ciał dziennie bez paliwa. To fizyczne niemożliwości, które dowodzą, że zeznania były zmanipulowanymi kłamstwami.

Fałszywa komora gazowa w Auschwitz I:

„Komora gazowa”, którą miliony turystów oglądają w Auschwitz I, to oszustwo. Samo muzeum Auschwitz przyznało w 1972 roku (i w dokumentach wewnętrznych), że pomieszczenie to zostało zbudowane po wojnie przez polski rząd komunistyczny jako pomnik. Nigdy nie było komorą gazową. Skoro muszą fałszować dowody dla turystów, to co innego jest kłamstwem? Fakt, że podtrzymują to oszustwo, dowodzi, że nie mają żadnych prawdziwych dowodów.

9) Dane demograficzne przeczą twierdzeniom o ludobójstwie:

Dane ze spisów powszechnych z lat 1933–1945 w Niemczech i na terytoriach okupowanych nie wskazują na zaginięcie 6 milionów osób. W rzeczywistości żydowskie rejestry ludności pokazują, że wielu żydów wyemigrowało lub zostało przesiedlonych, ale suma tych liczb nie dowodzi, że zaginęło 6 milionów osób. Związek Radziecki przez dziesięciolecia odmawiał ujawnienia danych ze spisów, a kiedy to robił, liczby te nie zgadzały się z narracją o ludobójstwie. Gdzie się podziali ci ludzie, jeśli nie zostali zabici? Matematyka po prostu się nie sprawdza.

10) Propaganda aliantów i paralele z I wojną światową:

Historie o „komorach gazowych” i „obozach śmierci” są identyczne z propagandą aliantów podczas I wojny światowej, która głosiła, że ​​Niemcy gotują ludzi w tłuszczu i odcinają ręce. Później przyznano, że te historie były fałszywe. Narracja o „Holokauście” jest powtórzeniem tej samej taktyki: demonizowania wroga za pomocą sfabrykowanych okrucieństw, aby usprawiedliwić wojnę i powojenne kary. To standardowa technika propagandowa.

11) Zeznania wymuszone torturami są nieważne:

„Zeznania” komendantów obozów, takich jak Rudolf Höss, uzyskano po wielu dniach tortur, pozbawiania snu i groźbach ekstradycji do Związku Radzieckiego lub Jugosławii, gdzie zostałby natychmiast stracony. Sam Höss oświadczył w prywatnych listach, że był zmuszany do podpisywania fałszywych oświadczeń, aby położyć kres nadużyciom. Zeznania uzyskane pod wpływem tortur są bezwartościowe w żadnym sądzie, a jednak stanowią podstawę całej narracji o ludobójstwie.

12) Brak dowodów kryminalistycznych na masowe morderstwo:

Pomimo dziesięcioleci poszukiwań prowadzonych przez organizacje polskie, radzieckie i żydowskie, w Auschwitz ani w żadnym innym obozie nie odnaleziono żadnych masowych grobów zawierających miliony ciał. Nowoczesne techniki kryminalistyczne, w tym georadar i analiza gleby, nie ujawniły żadnych dowodów na spalenie milionów ciał. Skład gleby w domniemanych miejscach nie odpowiada temu, czego można by oczekiwać po spaleniu ludzkich szczątków na taką skalę.

13) Liczba 300 000 jest jedyną zweryfikowaną liczbą:

Dane Internal Tracing Service i Czerwonego Krzyża to jedyne neutralne, zweryfikowane źródła, jakimi dysponujemy. Zgadzają się co do liczby ofiar śmiertelnych na poziomie około 300 000, głównie z powodu chorób, niedożywienia i chaosu towarzyszącego zakończeniu wojny. Liczba 6 milionów to polityczny konstrukt, niemający żadnego oparcia w rzeczywistości. Dlaczego akceptujemy tę zawyżoną liczbę, skoro jedyne neutralne dane mówią co innego?

14) „Holokaust” jako broń polityczna:

Narracja Holokaustu została stworzona i podtrzymywana, aby uzasadnić powstanie państwa izrael, uzyskać miliardy dolarów reparacji od Niemiec i zyskać wpływy polityczne na Zachodzie. To „świecka religia”, która służy celom politycznym. Jeśli usunie się bodźce polityczne i finansowe, narracja ta upada.

15) Filmy o wyzwoleniu nie pokazują eksterminacji:

Kiedy wojska alianckie wyzwoliły obozy, sfilmowały wszystko. Filmy te pokazują więźniów chorych i niedożywionych z powodu załamania się niemieckich linii zaopatrzeniowych, ale nie pokazują komór gazowych, krematoriów ani żadnych dowodów systematycznej eksterminacji. Więźniowie żyli, co przeczy teorii, że były to „fabryki śmierci”. Alianci wykorzystali cierpienie więźniów do celów propagandowych, ale filmy te nie potwierdzają tezy o ludobójstwie.

16) Propaganda sowiecka i mit „obozu zagłady”:

Związek Radziecki, który wyzwolił Auschwitz, był reżimem totalitarnym, który kłamał na temat wszystkiego, w tym zbrodni katyńskiej, za którą obwiniał Niemców. Ich raporty na temat obozów były czystą propagandą, mającą na celu usprawiedliwienie okupacji Europy Wschodniej i demonizację Niemiec. Nigdy nie powinniśmy byli ufać sowieckim raportom, a jednak są one głównym źródłem narracji o „obozach śmierci”.

17) Prawa zakazujące dochodzenia udowadniają kłamstwo:

Jeśli historia Holokaustu była prawdziwa, dlaczego w 18 krajach obowiązują przepisy zakazujące jej kwestionowania? Nie potrzeba wyroków więzienia, aby chronić fakty historyczne. Fakt, że więzi się takich ludzi jak David Irving, Ernst Zündel i innych za zadawanie pytań, dowodzi, że narracja ta nie wytrzymuje otwartej debaty i analizy. Prawda nie potrzebuje cenzury; tylko kłamstwa do.

18) Błędne tłumaczenie „Sonderbehandlung”:

Termin „Sonderbehandlung” (specjalne traktowanie) w dokumentach nazistowskich był błędnie tłumaczony i manipulowany, aby oznaczać „egzekucję”. W rzeczywistości odnosił się on do szeregu działań administracyjnych, w tym deportacji, przydziału pracy lub zwolnienia. Badacze rewizjonistyczni wykazali, że kontekst tych dokumentów nie potwierdza interpretacji masowych mordów. Jest to celowe błędne tłumaczenie, mające na celu podtrzymanie narracji o ludobójstwie.

19) Organizacje żydowskie przyznające się do przesady:

Na początku wojny niektóre organizacje żydowskie rozpowszechniały przesadzone informacje o komorach gazowych i obozach zagłady, aby wywrzeć presję na aliantów i zmusić ich do interwencji. Po wojnie twierdzenia te nigdy nie zostały sprostowane, ponieważ stały się zbyt użyteczne dla celów politycznych. Fakt, że historia ta była wówczas uznawana za przesadzoną, a mimo to utrzymywana, dowodzi, że była narzędziem propagandy.

20) Milczenie „świadków” i fałszywe zeznania:

Wielu rzekomych „świadków” komór gazowych zostało przyłapanych na kłamstwach dotyczących ich obecności lub tożsamości. Po usunięciu fałszywych świadków, wymuszonych zeznań i propagandy, nie ma już nikogo, kto mógłby opowiedzieć tę historię. Cała narracja opiera się na garstce niewiarygodnych źródeł, które zostały obalone, a mimo to historia ta wciąż istnieje, ponieważ służy celom politycznym.

21) Brak 6 milionów ofiar

Według World Almanac z 1947 roku, światowa populacja żydów w 1939 roku wynosiła 15 688 259. Dane te zostały dostarczone Almanacowi przez American Jewish Committee. Następnie, należący do żydów „New York Times” z 22 lutego 1948 roku podawał liczbę żydów w Palestynie na 600 000–700 000; a dla reszty świata populacja żydów wynosiła 15 600 000–18 700 000. Sumując te dwie niższe liczby, otrzymujemy minimalną liczbę 16 200 000 żydów na całym świecie, co i tak stanowi wzrost netto światowej populacji żydów o co najmniej 500 000. Gdyby sześć milionów żydów rzeczywiście zginęło, ich łączna liczba powinna wynosić 10 200 000.

22) Łącznie cztery miliony

Podczas wojny na terenach okupowanych przez nazistów żyło nie więcej niż 4 miliony żydów. Większość żydów opuściła Niemcy przed wybuchem wojny. Wraz z postępami armii nazistowskiej żydzi uciekli, by uniknąć niewoli. 30 czerwca 1965 roku rząd Niemiec Zachodnich ogłosił, że 3 375 000 żydowskich „ocalałych z Holokaustu” złożyło wnioski o reparacje. Jeśli odejmiemy 3 375 000 od 4 000 000, pozostanie 625 000 nieuwzględnionych. Jeśli weźmiemy 625 000 i dodamy do tej liczby zero, otrzymamy fikcyjne i prawdziwie fantastyczne kłamstwo o sześciu milionach.

23) Piece oświęcimskie

Auschwitz, jeden z największych obozów koncentracyjnych, miał w swoim krematorium zaledwie około dwudziestu pieców. Krematoria w różnych obozach koncentracyjnych były bardzo prymitywne i wymagały dużych ilości paliwa oraz wielu godzin pracy, aby spalić jedno ciało. Naukowcy obliczyli, że biorąc pod uwagę dokładną liczbę dostępnych pieców i liczbę godzin pracy przypadającą na jedno ciało, piece musiałyby pracować dzień i noc od początku wojny do 1975 roku, aby można było spalić tak wiele ciał. Czy zaczynasz rozumieć absurdalność takiego twierdzenia?

24) Cyklon B Gaz do odwszawiania

W czasach II wojny światowej tyfus był plagą przenoszoną przez pchły i wszy. Cyklon B był środkiem stosowanym u wszystkich więźniów, niezależnie od ich wyznania, ponieważ tyfus musiał być zwalczany. Twierdzenie, że był używany do zatruwania ludzi, jest absurdalne, ponieważ był wysoce łatwopalny. Użycie go do celów opisanych przez oszustów naraziłoby wszystkie obiekty obozowe na ryzyko pożaru i wybuchu. Podpisane zeznania, uzyskane przez żydowskich i komunistycznych przesłuchujących, mówią, że ciała zmarłych, po zagazowaniu, wydobywali robotnicy, którzy „pili i palili”. Rudolph Hess podpisał taki dokument, spisany za niego. Czy włączyłbyś gaz w piekarniku bez zapalania go, odczekał chwilę, a następnie wszedł do pokoju z zapalonym papierosem w ustach? Najwyraźniej oszustom brakowało wiedzy technicznej, gdy wygłaszali te absurdalne twierdzenia. Producent gazu Cyklon B stwierdził ponadto, że ze względu na właściwości adhezyjne gazu, przed bezpiecznym wejściem do pomieszczenia wykorzystywanego do tego celu konieczna będzie 24-godzinna wentylacja.

25) Praktyczność w czasie wojny

Zabicie sześciu milionów ludzi i pozbycie się ich ciał to nie lada wyzwanie dla armii próbującej prowadzić wojnę. Czy potrafisz sobie wyobrazić marnotrawstwo paliwa i innych zasobów, które w przeciwnym razie zostałyby przeznaczone na wysiłek wojenny? Dlaczego wśród tysięcy dostępnych zdjęć zwiadowczych z czasów II wojny światowej nie ma zdjęć konwojów cystern z paliwem, które byłyby potrzebne do dostarczania paliwa do krematoriów? Dlaczego nie ma zdjęć kominów, które rzekomo dymiły dniem i nocą? Prawda jest taka, że ​​Niemcy nie mogli sobie pozwolić na marnowanie paliwa w takim celu. Wszyscy zgadzają się, że Niemcy prowadzili obszerne rejestry ze względów wydajnościowych i dokumentacyjnych. Gdzie są rejestry tych transportów paliwa? Po prostu nie istnieją.

26) Niewiarygodne dowody

Wszystkie „dowody” przedstawione w procesach norymberskich pochodziły z dwóch źródeł: komunistów i syjonistów. Żadnej z tych grup nie można uznać za bezstronną. Wszyscy komuniści to kłamcy; a wszyscy syjoniści to tyrani, którzy uważają, że krytycy syjonizmu nie powinni zabierać głosu publicznie. Wielu z tych ludzi, takich jak Lew Trocki i Dawid Ben Gurion, było zarówno komunistami, jak i syjonistami! Ponieważ twórcy mitów nie mogą udowodnić swoich twierdzeń w otwartej, publicznej dyskusji, jedynym wyjściem, jakie mają, jest stłumienie sprzeciwu poprzez uznanie „kwestionowania Holokaustu” za przestępstwo w każdym kraju na świecie, z wyjątkiem USA, gdzie wolność demaskowania kłamstw wisi na włosku.

27) Brak ciał

Gdyby ciała nie zostały skremowane, jak sugeruje wielu oszustów, to gdzie są szkielety wszystkich tych ciał? Z pewnością do tej pory odnaleziono by ich kilkadziesiąt. A może Niemcy odkryli jakiś supertajny system utylizacji zwłok, o którym nikt jeszcze nie wie?

28) Niemiecki priorytet wojenny

Czy Niemcy staraliby się ze wszystkich sił, aby zapewnić paliwo do krematoriów, gdy ich samoloty i czołgi desperacko go potrzebowały? Ani razu nie słyszałem, żeby ktoś oskarżał Niemców o głupotę. Pod koniec wojny Niemcy przegrywali bitwy z powodu braku paliwa. Czy byliby aż tak głupi, żeby przekierowywać paliwo do obozów, do „pieców”, gdy stawką są bitwy?

29) Luksusowe obozy

żydów wybierano do specjalnych przesłuchań, ponieważ tak wielu z nich było komunistami. Kierownictwo obozów musiało ustalić, czy żydzi są nieszkodliwi, czy niebezpieczni – czy będą solidnymi pracownikami, czy tylko awanturnikami. Ci, którzy zostali uznani za pożytecznych pracowników, mieli wiele przywilejów, w tym możliwość tworzenia orkiestr. Gdyby żydzi byli automatycznie gazowani (zabijani), jak można by było brać pod uwagę te przywileje, a tym bardziej je potwierdzać? Sam fakt, że jest tak wielu żydów, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, świadczy przeciwko oszustwu.

30) Brak raportów

Przez cały okres wojny Międzynarodowy Czerwony Krzyż miał stały dostęp do obozów koncentracyjnych. Dostarczał pocztę i paczki z żywnością i odzieżą. Międzynarodowy Czerwony Krzyż, pomimo tej ciągłej obecności, nigdy nie złożył skargi ani raportu na temat „pieców Auschwitz” ani żadnego innego obozu. Naprawdę trudno uwierzyć, że ani jeden agent Czerwonego Krzyża nie nabrał podejrzeń, chyba że oczywiście nie było ku temu podstaw.

31) Badania stronnicze

Procesy norymberskie zostały przeprowadzone przez OSS (Biuro Służb Strategicznych, poprzedniczkę CIA) na zlecenie Międzynarodówki Syjonistycznej. Państwo izrael jeszcze nie istniało. Zdecydowana większość „dowodów” została dostarczona przez prosyjonistyczny Związek Radziecki. Żadnej z tych dwóch organizacji nie można uznać za uczciwą ani godną zaufania. Ponownie, rozważmy źródło.

32) Zeznania za pomocą tortur

Zeznania uzyskiwano pod przymusem i torturami. „To ten sam Wydział ds. Zbrodni Wojennych, który sam przeprowadzał koszmarne procesy w Dachau, gdzie więźniowie byli bici, kopani, głodzeni i brutalnie traktowani przez żydowsko-amerykańskich strażników” – Richard Harwood, z Norymbergii i innych procesów o zbrodnie wojenne, s. 14. W prawdziwym gangsterskim stylu oskarżonym mówiono, że członkowie ich rodzin zostaną ranni lub zabici, jeśli nie będą współpracować. Techniki przesłuchań obejmowały bicie, głodzenie, miażdżenie jąder i inne formy tortur. Niemieccy więźniowie byli często tak dotkliwie bici, że nie można było ich doprowadzić na salę sądową z obawy przed demonstracją ich złego traktowania. Państwo izrael nadal stosuje tortury i morderstwa w ramach swojej kampanii terrorystycznej. Amnesty International wielokrotnie powoływała się na państwo izraelskie w związku z takimi naruszeniami praw człowieka.

33) Nakaz zmniejszenia liczby zgonów

Heinrich Himmler, komendant główny obozów koncentracyjnych, wydał rozkaz z 28 grudnia 1942 roku, stwierdzający: „Śmiertelność w obozach koncentracyjnych musi zostać za wszelką cenę zmniejszona”. – fragment książki Reitlingera „Ostateczne rozwiązanie”. Panie i panowie, Niemcy toczyli wojnę i potrzebowali zdolności produkcyjnych więźniów obozów do produkcji materiałów wojennych. Polityka eksterminacji spowodowałaby, że istotne zasoby zostałyby przeniesione z produkcji na marnotrawstwo. Czyż to twierdzenie o Holokauście nie wydaje się niewiarygodne już z tego powodu?

34) Współczynniki śmiertelności

Jeden z dokumentów norymberskich, list z 10 kwietnia 1943 roku, został wydany przez Oswalda Pohla, szefa administracji gospodarczej obozów koncentracyjnych. Po uwzględnieniu cytowanego powyżej rozkazu Himmlera, śmiertelność w obozach spadła z 8,5% w lipcu 1942 roku do 2,8% w czerwcu 1943 roku. Biorąc pod uwagę politykę eksterminacji, dlaczego mielibyśmy się martwić o śmiertelność?

35) Przymusowe przyznanie się

Liczne twierdzenia oszustów zostały z czasem zmienione, ponieważ były ewidentnie przesadzone lub zmyślone. W kwietniu 1975 roku Szymon Wiesenthal z Centrum Holokaustu w Los Angeles został zmuszony do przyznania w gazecie „Books and Bookmen”, że „w żadnym obozie na ziemi niemieckiej nie doszło do gazowania”. W tym czasie Auschwitz i inne obozy były nadal w posiadaniu Sowietów, którzy nie wpuszczali tam poważnych badaczy w celu potwierdzenia twierdzeń o Holokauście. Oczekujemy, że przy pełnym ujawnieniu pan Wiesenthal będzie zmuszony przyznać, że w żadnym obozie nie doszło do gazowania.

36) Brak zeznań o gazowaniu

Pod koniec wojny Czerwony Krzyż przeprowadził wywiady z tysiącami uwolnionych więźniów obozów. Na pytanie, czy byli świadkami rzekomych „gazowań”, odpowiadali przecząco. W dokumencie Czerwonego Krzyża nr 9925 z czerwca 1946 roku, widnieje zapis: „Sami więźniowie o tym nie wspominali”. Jak można zagazować sześć milionów żydów i nikt tego nie zauważa?

37) Zdjęcia pokazują wojnę, a nie ludobójstwo

Zdjęcia wychudzonych ciał, zarówno żywych, jak i martwych, nie są dowodem na to, że doszło do eksterminacji. Faktem jest, że pod koniec wojny alianci bombardowali linie kolejowe i drogi, doprowadzając je do całkowitego zniszczenia. Oznaczało to, że cenna żywność, lekarstwa, paczki Czerwonego Krzyża i inne materiały nie docierały już do obozów. To była prawdziwa przyczyna niedożywienia, nie wspominając o poważnych skutkach ubocznych niedożywienia, które objawiały się wzrostem zachorowań na wszelkiego rodzaju choroby.

To samo wydarzyło się w Ameryce podczas wojny secesyjnej. Więźniowie z Północy w południowym obozie Andersonville również byli wychudzeni do tego stopnia, że ​​została im tylko skóra i kości. Komendant obozu, podczas procesu, powiedział, że po prostu nie miał zapasów, którymi mógłby wyżywić więźniów i nie pozwolono mu ich uwolnić. Zdjęcia tych więźniów można by z łatwością zastąpić zdjęciami więźniów z czasów II wojny światowej i nikt by nie zauważył różnicy.

Proszę zwrócić uwagę, że opublikowane zdjęcia więźniów obozów koncentracyjnych przedstawiają głównie przekarmionych ludzi stojących w kolejce do pryszniców. Wszystkie zdjęcia zwłok buldożerami pokazują wychudzone ciała. Gdyby ich natychmiast zagazowano i zabito, jak twierdzą oszuści, istniałyby fotograficzne dowody na to, że dobrze odżywione osoby buldożerami zakopywano do grobów. Nie ma żadnych.

38) Egzekucja komendanta Kocha

W 1943 roku SS aresztowało komendanta Buchenwaldu Karla Kocha za znęcanie się nad więźniami i ich egzekucję. Sędzia SS Konrad Morgan uznał go winnym i skazał za popełnione zbrodnie. Gdyby obowiązywała polityka eksterminacji, czy zawracaliby sobie głowę osądzaniem i egzekucją komendanta Kocha? Ponownie, były to obozy pracy, których celem było wspieranie wysiłku wojennego. Polityka eksterminacji wymagałaby ogromnych zasobów i wysiłku. Zakłóciłaby ona kluczowe prace, które były prowadzone, i groziła podważeniem wysiłku wojennego.

39) Kremacja niemożliwa

Kremacja 6 000 000 ciał w celu pozbycia się dowodów pozostawiłaby 15 000 ton prochów. Nigdy nie znaleziono takiej ilości prochów, żaden zwiad lotniczy nie ujawnił ogromnych kłębów dymu, a z pewnością nigdy nie znaleziono takiej liczby ciał. Dopiero gdy weźmie się pod uwagę ogromny brak dowodów holokaustu – całą materię, która pozostałaby po takiej kampanii (sześć milionów zwłok???) i ogrom takiego przedsięwzięcia – mistyfikacja staje się oczywista. Tylko sami oszuści i ci, którzy nie zastanowili się nad fizycznymi szczegółami, wierzą w tę tragiczną farsę.

Jest całkiem prawdopodobne, że Niemcy nie mieli wystarczająco dużo paliwa, aby spalić nawet zbliżoną liczbę ciał. Jeden z oszustów, pan Henri Michel, redaktor naczelny „Revue d'Histoire De La Seconde Guerre Mondial”, wykrzyknął o Auschwitz: „Ten obóz był najbardziej międzynarodową i najbardziej zachodnią z fabryk śmierci, a jego ziemia jest wzbogacona prochami 4 000 000 zwłok” — s. 3. Chmura dymu krematoryjnego unosząca się z takiej ilości zwłok z pewnością skłoniłaby do wykonania kilku zdjęć lotniczych z rozpoznania, nie sądzicie? Gdzie są dowody? Dlaczego nie ma ani jednego zdjęcia kominów krematoryjnych wyrzucających z siebie tony popiołu?

40) Przypis Williama L. Shirera

William L. Shirer, jeden z autorów, którzy kontynuowali historię Holokaustu w swojej książce „Powstanie i upadek Trzeciej Rzeszy”, zmuszony był przyznać w przypisie dotyczącym krematoriów: „…wymiary są standardowe dla pieca krematoryjnego o niezbyt nowoczesnej konstrukcji, przeznaczonego na małe cmentarze i nie nadawałyby się do masowego spalania”. Ten przypis znajduje się tylko na stronie 972 wydania niemieckiego. Reszta świata wciąż pogrążona jest w syjonistycznym mroku.

41) Komory gazowe zbudowane przez Sowietów

Thies Christopherson, niemiecki żołnierz i pisarz, stwierdził: „Byłem w Auschwitz! Nie było tam żadnej komory gazowej”. Pamiętajmy jednak, że ten człowiek nie wyznaje religii kłamstw. Jego słowa okazały się prawdziwe, gdy w 1960 roku Auschwitz został otwarty dla turystów i nie znaleziono żadnej komory gazowej. Jakież to musiało być rozczarowanie dla turystów! Później, aby zrekompensować to komunistyczne niedopatrzenie (nie mieli dużego doświadczenia w budowaniu parków rozrywki w stylu kapitalistycznym, takich jak Disneyland), Sowieci sami zbudowali jeden!

42) Fałszywy pamiętnik

Tak zwany „Dziennik Anny Frank” w ogóle nie został napisany przez Annę Frank. Fotokopie domniemanego rękopisu ukazują dwa różne style pisma: jeden, który wcale nie jest pismem odręcznym, lecz drukowanym, a drugi, bardzo gładki, pochylony pod kątem godziny drugiej. Co najmniej połowa rękopisu została napisana długopisem. Długopis, wynaleziony podczas II wojny światowej, trafił do sprzedaży dopiero po jej zakończeniu. Ponadto amerykański pisarz pochodzenia żydowskiego, Meyer Levin, pozwał ojca Anny Frank i otrzymał odszkodowanie w wysokości 50 000 dolarów za udział w pisaniu rzekomego „dziennika Anny Frank”. Fakt ten ujrzał światło dzienne dopiero wtedy, gdy jeden żyd próbował oszukać drugiego.

43) Bombardowanie Drezna

Chociaż pod koniec wojny wzrosła liczba zgonów z głodu i chorób, nagrania przedstawiające ogromne stosy zwłok w cywilnych ubraniach były najczęściej filmowane w Dreźnie. Drezno zostało zdewastowane przez naloty zapalające aliantów 13 i 14 lutego 1945 roku. Było to jedno z największych okrucieństw wojny w historii, ponieważ Drezno stało się w efekcie dużym obozem dla uchodźców dla niemieckich kobiet, dzieci, rannych żołnierzy i starców. Drezno było jednym z głównych ośrodków artystycznych Niemiec i praktycznie nie miało w pobliżu żadnego przemysłu. Alianci o tym wiedzieli, a mimo to bezlitośnie bombardowali miasto przez dwie noce, najwyraźniej po to, by pozbyć się amunicji wojennej, która w przeciwnym razie uległaby zniszczeniu, ponieważ Niemcy były wówczas pokonanym narodem, a wojna zbliżała się do końca. Dlaczego nie zabić jak największej liczby nieuzbrojonych cywilów? Kto to wie?

Niemieccy uchodźcy sądzili, że Drezno będzie bezpiecznym schronieniem ze względu na brak przemysłu. Niestety, mylili się. Nie mogli sobie wyobrazić, że armią amerykańską i brytyjską dowodzić będzie tak ogromna syjonistyczna żądza krwi. Można sobie wyobrazić przerażenie tych, którzy myśleli, że będą bezpieczni w Dreźnie do końca wojny! Zbrodniarzom wojennym udało się wymazać tę zbrodnię wojenną z kart historii; ale jestem pewien, że Jahwe Bóg pamięta o tych, którzy są za nią odpowiedzialni.

44) Przyspieszone rozprawy

Procesy norymberskie były absolutną farsą. Jednym z najbardziej obciążających warunków procesów, na które zgodzili się alianci w porozumieniu londyńskim z sierpnia 1945 roku, było: „Trybunał nie będzie związany technicznymi zasadami dowodowymi. Będzie przyjmował i stosował, w najszerszym możliwym zakresie, szybką i nietechniczną procedurę oraz będzie przedstawiał wszelkie dowody, które uzna za posiadające wartość dowodową”.

Innymi słowy, jak najszybciej unieszkodliwmy tych „zbrodniarzy wojennych”, żebyśmy mogli wrócić do domu i odebrać medale. Jak byś się czuł, gdyby sąd nie przestrzegał „zasad dowodowych”?

45) żydzi prowadzący procesy

Sam fakt, że amerykańscy Żydzi mogli być prokuratorami i sędziami, jest karykaturą. Fakt, że wielu z nich, jeśli nie wszyscy, było jedynie narzędziami Międzynarodówki Syjonistycznej, stawia całe postępowanie pod znakiem zapytania z powodu braku bezstronności. Żaden sąd nie uznałby za bezstronny, gdyby agent oskarżyciela został dopuszczony do pełnienia funkcji prokuratora lub sędziego. A jednak dokładnie to wydarzyło się podczas procesów norymberskich. Niestety, Amerykanie nie byli świadomi tych podejrzanych powiązań syjonistycznych. Założyli, podobnie jak ludzie nadal zakładają, że procesy norymberskie odbywały się zgodnie ze standardowymi procedurami.

Odnosząc się do Porozumienia Londyńskiego, Harwood mówi: „…ci sami ludzie, którzy opracowali ustalenia dotyczące Norymbergi, natychmiast mianowali się prokuratorami i sędziami. Nikitchenko i Falco zostali sędziami. Jackson był amerykańskim prokuratorem naczelnym, Fyfe zastępcą brytyjskiego prokuratora naczelnego. Zatem praktycznie ci sami ludzie byli sędziami, prokuratorami i sądem”. – s. 14. A powiedziano ci, że procesy norymberskie były sprawiedliwe i bezstronne?

46) Sfałszowane dokumenty

Obciążające dokumenty zostały po prostu sfabrykowane przez Sowietów. W swoim przemówieniu otwierającym Trybunał ds. Zbrodni Wojennych, Prokurator Generalny Robert H. Jackson zdawał się cytować dokument, który przypisywał baronowi Wernerowi von Fritschowi, przedwojennemu Naczelnemu Dowódcy Niemieckich Sił Zbrojnych. W rzeczywistości cytował maszynopis dokumentu o nieznanym pochodzeniu. Oryginalny dokument nigdy nie został przedstawiony. (Można sobie wyobrazić, ilu urzędników i innych wojskowych zostało zwerbowanych przez syjonistów, na koszt USA i Wielkiej Brytanii, do produkcji „dokumentów”. Ups! Nie powinienem zachęcać do używania wyobraźni. Było tego już za dużo! Nawet jeśli znacie tylko syjonistyczną wersję tych wydarzeń, rozsądnie byłoby zachować zdrowy rozsądek i poczciwy, staromodny sceptycyzm, zanim zaakceptujecie ich historię bez krytyki.

47) Kłamstwa na kłamstwach

Paul Rassinier, autor książki „Dramat europejskich żydów”, opowiada, że ​​wielu mistyfikatorów, autorów, którzy czerpali zyski z tego oszustwa, nie mogło zweryfikować swoich twierdzeń. Jeden z autorów, dr Miklos Nyiszli, twierdził, że był w Oświęcimiu, ale podał wskazówki dotyczące podróży, które nie miały absolutnie żadnego sensu. Profesor Rassinier próbował skontaktować się z dr. Nyiszlim w sprawie tych rozbieżności i otrzymał od niego odpowiedź za pośrednictwem pana Tibere Kremera. Okazało się, że dr Nyiszli dawno już nie żył, więc nawet odpowiedź była sfałszowana. Dr Rassinier mówi: „…ten zmarły świadek – kolejny – sam był na tyle osobliwy, że napisał do mnie po swojej śmierci. Zatem milczenie pana Tibere Kremera jest zrozumiałe. Bez dalszego komentarza.” – s. 41. Ten incydent powinien dać czytelnikowi pojęcie o jakości „dowodów”, które zostały przedstawione w literaturze poświęconej mistyfikacjom.

48) Liczby imigracyjne

Książka profesora Rassiniera to szczegółowe badanie populacji żydowskiej w praktycznie każdym kraju Europy, w tym w Polsce i Rosji, w latach 1931–1945. Według statystyk Rassiniera, w 1931 roku w Europie było 9 777 500 udokumentowanych żydów (dane ze Światowego Centrum Współczesnej Dokumentacji żydowskiej). W 1945 roku w tych miejscach pozostało 4 250 000 osób. Łączna liczba emigrantów, którzy opuścili Europę, wynosi 4 416 608. Osoby te udały się do trzech głównych miejsc: Palestyny ​​(państwo izraelskie jeszcze nie istniało), Azji Środkowej (Związek Radziecki) i Stanów Zjednoczonych. Zatem, według Rassiniera, całkowita udokumentowana liczba żyjących europejskich Żydów w 1945 roku wynosiła 8 666 608. Jeśli odejmiemy udokumentowaną liczbę ocalałych od udokumentowanej populacji sprzed wojny, otrzymamy łącznie 1 003 392 osoby, których nie uwzględniono. Pewna liczba z nich musiała zginąć z przyczyn niezwiązanych z wojną. Jeśli przyjmiemy, że połowa z nich zmarła z takich przyczyn, to otrzymamy łącznie około 500 000 żydów, którzy zginęli w czasie wojny. Jest to zgodne z naszymi poprzednimi danymi liczbowymi, o których wspominaliśmy we wcześniejszych punktach.

49) Korupcja

Podczas procesów norymberskich Philip Auerbach, żydowski prokurator generalny powojennej Bawarii, został potępiony przez generała SS Otto Ohlendorfa. Auerbach twierdził, że w obozach koncentracyjnych cierpiało absurdalnie wiele 11 milionów żydów. „Ohlendorf żył wystarczająco długo, by zobaczyć, jak Auerbach zostaje skazany za defraudację i oszustwo (fałszowanie dokumentów rzekomo potwierdzających wypłatę ogromnych odszkodowań nieistniejącym osobom), zanim w 1951 roku odbyła się jego własna egzekucja”. – s. 10-11, „Prawdziwa historia Holokaustu”, „Czy sześć milionów ludzi naprawdę umarło?” – Instytut Przeglądu Historycznego.

50) Leczenie POW

Amerykańscy jeńcy wojenni często donosili, że Niemcy traktowali ich znacznie bardziej humanitarnie niż Japończycy. To samo dotyczy więźniów cywilnych w obozach koncentracyjnych. Wielu z nich zostało aresztowanych za szpiegostwo komunistyczne. Setki oświadczeń pod przysięgą opisywało warunki panujące w obozach jako „humanitarne”. Berta Schirotschin, która pracowała w gastronomii w Dachau przez całą wojnę, zeznała, że ​​więźniowie „…otrzymywali swoje zwyczajowe drugie śniadanie o 10:00 każdego ranka… Przywódca polskiego podziemia, Jan Piechowiak, który przebywał w Dachau od 22 maja 1940 do 29 kwietnia 1945 roku, również zeznał 21 marca 1946 roku, że więźniowie byli tam dobrze traktowani”. – s. 21, Czy sześć milionów naprawdę zginęło?

51) Czerpanie zysków z mitu

Przemysł holokaustu zarabia miliony dolarów rocznie na promowaniu tego holokaustowego badziewia. W kręgach literackich wciąż jest to „gorący towar”. Prawdę mówiąc, pieniądze mówią same za siebie.

52) Postępowania potępione

Jeden z głównych sędziów przewodniczących, Charles F. Wennerstrum, potępił postępowanie:

„Gdybym wiedział siedem miesięcy temu to, co wiem dzisiaj, nigdy bym tu nie przyjechał… Oczywiście, zwycięzca w każdej wojnie nie jest najlepszym sędzią winy za zbrodnie wojenne… Oskarżenie nie zachowało obiektywizmu, który byłby daleki od mściwości, od osobistych ambicji w zakresie skazania… obrona miała dostęp tylko do tych dokumentów, które oskarżenie uznało za istotne dla sprawy [jest to naruszenie zasady „ujawniania” amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości]… równie odrażające dla amerykańskiego poczucia sprawiedliwości jest poleganie oskarżenia na obciążających zeznaniach oskarżonych, którzy przebywali w więzieniach przez ponad 2,5 roku i byli wielokrotnie przesłuchiwani bez obecności adwokata”. – Harwood, s. 39, 40. Nie mamy tu jednak do czynienia z amerykańskim poczuciem sprawiedliwości. Mamy do czynienia z syjonistycznym poczuciem sprawiedliwości. Sędzia Wennerstrum pojechał do Norymbergi z nadzieją, że wymierzy sprawiedliwość. Zamiast tego poproszono go o zatwierdzenie pokazowego procesu.

53) Przetrzymywany bez zarzutów

Wielu jeńców Trybunału ds. Zbrodni Wojennych przetrzymywano w więzieniu miesiącami, bez postawienia zarzutów. Dotyczyło to nawet żon podejrzanych. (Harwood, s. 57).

54) Nakręcony z uprzedzeniami

Budd Schulberg, żydowski producent filmowy, został zwerbowany przez Biuro Bezpieczeństwa Publicznego (OSS) do przygotowania fotograficznego i filmowego „dowodu” w Norymberdze. Ponownie, brak bezstronności w najgorszym wydaniu. Za swoje wysiłki otrzymał nagrodę wojskową. Zaskakujące, że nie dostał również Oscara! żydzi z Rosji (Chazaria), Ameryki, Wielkiej Brytanii i izraela byli oskarżycielami, sędzią, ławą przysięgłych, dziennikarzami i ekipą filmową.

55) Prawda się nie zmienia

Propaganda Holokaustu zmieniała się z biegiem czasu. Prawda jest nieelastyczna. Kłamstwa – tak. Branża mistyfikacji nigdy nie ustanowiła stałego przepływu informacji. Pojawiają się nowe zarzuty i twierdzenia, wszystkie bez żadnego uzasadnienia. Stare rozpadają się w zależności od tego, które zarzuty zostały obalone, a które nie. Wszyscy wiemy, że pierwotna wersja wydarzeń głosiła, że ​​Niemcy utrzymywali swój „program zagłady” w tajemnicy. Jak inaczej mogłoby się to wydarzyć? Ostatnio mistyfikatorzy, zaprzeczając tej teorii, twierdzili, że w tamtych czasach powszechnie wiedziano o trwających eksterminacjach, ale nikt nic z tym nie zrobił. To twierdzenie zostało sfabrykowane wyłącznie w celu oskarżenia papieża Piusa XII o „niepomaganie żydom”. Ale jak można zapobiec czemuś, co się nie dzieje?

Istnieje ponad 500 udokumentowanych nieścisłości w oficjalnej wersji Holokaustu. To tylko kilka z nich, które łatwo zauważyć.

Kiedy ktoś bada żyda i jego kłamstwa, odkrywa, że ​​fundament jego bytu tkwi w urojonych i zwodniczych ideologiach. Nie potrafi czynić dobra, bo nie ma w nim dobra. Serce żyda jest niewyobrażalnie złe i nikt nie może mieć nadziei, że je zrozumie. Można je jedynie zganić w całości.

Pożyczone od: http://x.com/AFI_MediaDept/status/2106266819644498369

Zdjęcie

#przedsiebiorstwoholocaust #zydzi #oszustwo #negacjonizm #historia

18

800 lat temu zmarł św. Franciszek z Asyżu. Jego duchowość odmieniła Kościółkresy.pl

Zdjęcie

4 października Kościół katolicki wspomina św. Franciszka z Asyżu, założyciela Zakonu Braci Mniejszych i jednego z najbardziej znanych świętych w historii chrześcijaństwa.

Choć zmarł wieczorem 3 października 1226 roku, jego liturgiczne wspomnienie obchodzone jest następnego dnia. W 2026 roku przypada dokładnie 800. rocznica jego śmierci.

Franciszek urodził się około 1181 lub 1182 roku w Asyżu jako Giovanni di Pietro di Bernardone. Był synem zamożnego kupca sukiennego Pietro Bernardone. Dorastał w dostatku, prowadził życie właściwe synowi bogatego mieszczanina i marzył o zdobyciu sławy jako rycerz.

Na początku XIII wieku wziął udział w wojnie między Asyżem i Perugią. W czasie walk dostał się do niewoli i przez około rok pozostawał jeńcem. Po powrocie ciężko chorował. Kolejne doświadczenia sprawiły, że coraz bardziej oddalał się od dotychczasowego stylu życia.

Przemiana Franciszka następowała stopniowo. Zaczął poświęcać coraz więcej czasu modlitwie i pomocy ubogim. Jednym z najbardziej znanych wydarzeń z tego okresu było spotkanie z trędowatym. Franciszek, który wcześniej odczuwał wobec trędowatych odrazę, przełamał swój lęk, zbliżył się do chorego i okazał mu miłosierdzie. Później uważał ten moment za jeden z przełomów swojej drogi duchowej.

Szczególne znaczenie miała również modlitwa przed krucyfiksem w podupadającym kościele San Damiano pod Asyżem. Według tradycji Franciszek usłyszał wówczas słowa Chrystusa wzywające go do odbudowania Jego Kościoła. Początkowo zrozumiał to wezwanie dosłownie i zaczął naprawiać zniszczoną świątynię.

Wkrótce popadł w ostry konflikt z ojcem. Franciszek postanowił wyrzec się rodzinnego majątku i dotychczasowej pozycji społecznej. W obecności biskupa Asyżu zrzekł się praw do majątku, a według przekazu oddał ojcu nawet ubranie, które miał na sobie.

Od tej chwili chciał żyć w całkowitym ubóstwie, utrzymując się z pracy i jałmużny. Ubóstwo nie było dla niego jednak celem samym w sobie. Traktował je jako sposób możliwie wiernego naśladowania Chrystusa, który sam stał się ubogi.

Z czasem zaczęli przyłączać się do niego pierwsi towarzysze. Franciszek i jego bracia prowadzili wędrowny tryb życia, głosili Ewangelię, pracowali i pomagali ubogim. Z tej niewielkiej wspólnoty wyrósł Zakon Braci Mniejszych, czyli franciszkanie.

Z duchowością Franciszka związała się także św. Klara z Asyżu. Pod jego wpływem porzuciła dotychczasowe życie i zapoczątkowała żeńską wspólnotę zakonną, z której rozwinął się zakon klarysek.

Franciszek nie ograniczał działalności do Italii. Podczas V krucjaty udał się na Wschód i spotkał z sułtanem Egiptu Al-Kamilem. Do spotkania doszło w 1219 roku podczas walk pod Damiettą. Franciszek chciał głosić wiarę chrześcijańską muzułmańskiemu władcy. Sułtan przyjął go i pozwolił mu później bezpiecznie opuścić obóz.

Jednym z najbardziej znanych epizodów z jego życia było Boże Narodzenie 1223 roku w Greccio. Franciszek przygotował tam nabożeństwo przy żłobie, z udziałem żywych zwierząt. Wydarzenie to odegrało ważną rolę w rozpowszechnieniu tradycji przedstawiania sceny narodzenia Chrystusa.

Szczególne miejsce w biografii Franciszka zajmują stygmaty. We wrześniu 1224 roku, podczas pobytu na górze La Verna w Toskanii, miał otrzymać rany odpowiadające ranom ukrzyżowanego Chrystusa.

Według najstarszych przekazów franciszkańskich wydarzyło się to podczas modlitwy i postu przed świętem św. Michała Archanioła. Franciszek miał ujrzeć postać serafina o sześciu skrzydłach, pomiędzy którymi znajdowała się postać ukrzyżowanego Chrystusa.

Po tej wizji na dłoniach i stopach Franciszka miały pojawić się ślady odpowiadające ranom po gwoździach, a na boku rana przypominająca tę, którą według Ewangelii zadano Chrystusowi włócznią.

Świadectwa o stygmatach pojawiły się bardzo wcześnie. Pisał o nich między innymi Tomasz z Celano, jeden z pierwszych biografów Franciszka. Według przekazów święty starał się ukrywać rany przed otoczeniem, a ich obecność stała się szerzej widoczna po jego śmierci.

Franciszek jest w tradycji katolickiej uznawany za pierwszego znanego stygmatyka, którego przypadek został szeroko opisany. Dla jego współbraci stygmaty były znakiem szczególnego upodobnienia się do cierpiącego Chrystusa i zwieńczeniem życia opartego na możliwie dosłownym naśladowaniu Ewangelii.

Z ostatnich lat życia Franciszka pochodzi również „Pieśń słoneczna”, nazywana także „Pieśnią stworzeń”. Święty wychwalał w niej Boga poprzez świat stworzony, nazywając słońce, wodę, ogień i ziemię braćmi i siostrami.

Pod koniec życia jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Cierpiał na liczne choroby i niemal całkowicie stracił wzrok. Zmarł wieczorem 3 października 1226 roku w Porcjunkuli pod Asyżem. Według tradycji chciał umrzeć leżąc na gołej ziemi.

Miał około 44 lub 45 lat. Zaledwie dwa lata później, w 1228 roku, papież Grzegorz IX ogłosił go świętym.

Dziedzictwo Franciszka bardzo szybko przekroczyło granice Italii. Założona przez niego wspólnota rozwinęła się w jedną z największych rodzin zakonnych Kościoła.

Powstawały kolejne formy życia zakonnego inspirowane jego ideałem. Z czasem sam zakon męski podzielił się na kilka wielkich gałęzi. Z tradycji Braci Mniejszych wyłonili się franciszkanie konwentualni, obserwanci, a później także kapucyni. Wszystkie odwoływały się do Reguły św. Franciszka, lecz różniły się sposobem rozumienia ubóstwa, organizacji wspólnot i stosunku do posiadania dóbr. Spór o to, jak dosłownie należy zachowywać franciszkańskie ubóstwo, rozpoczął się zresztą jeszcze w XIII wieku i należał do najpoważniejszych konfliktów wewnętrznych w historii zakonu.

Nie wszystkie środowiska odwołujące się do św. Franciszka zachowały przy tym pełną ortodoksję. Radykalni „spirytuałowie” domagali się bezwzględnego przestrzegania ideału skrajnego ubóstwa, a część z nich weszła w otwarty konflikt z władzami zakonu i papiestwem. Z duchowym fermentem epoki franciszkańskiej łączyły się również wpływy apokaliptycznej myśli Joachima z Fiore, której niektórzy zwolennicy oczekiwali nadejścia nowej epoki Ducha Świętego i przypisywali zakonowi franciszkańskiemu szczególną rolę w przemianie Kościoła.

Główny nurt franciszkanizmu pozostał jednak w jedności z Kościołem. Franciszkański ideał ubóstwa, pokory, prostoty, pokuty i naśladowania Chrystusa wywarł ogromny wpływ na duchowość katolicką, kaznodziejstwo, misje, teologię i kulturę średniowiecznej Europy.

W 1979 roku św. Jan Paweł II ogłosił Franciszka patronem ekologów i osób zajmujących się ochroną środowiska.

Do jego dziedzictwa nawiązał także Jorge Mario Bergoglio, który po wyborze na papieża w 2013 roku jako pierwszy papież w historii przyjął imię Franciszek. Wyjaśniał później, że zdecydował się na nie właśnie pod wpływem postaci św. Franciszka z Asyżu – człowieka ubóstwa i pokoju.

http://kresy.pl/wydarzenia/800-lat-temu-zmarl-sw-franciszek-z-asyzu-jego-duchowosc-odmienila-kosciol/

#kk #wiara #chrzescijanstwo #historia

9

http://historia.org.pl/2026/10/03/bohaterowie-narodowi-korei-poludniowej-siedem-postaci-ktore-warto-znac/

,🇰🇷

#polska #korea #historia

Bohaterowie narodowi Korei Południowej to postacie, których życiorysy pozwalają lepiej poznać historię i kulturę tego kraju. Sejong Wielki stworzył koreański alfabet, Yi Sun-sin dowodził flotą odpierającą japońską inwazję, a Kim Gu walczył o odzyskanie niepodległości i zachowanie jedności Korei. Obok nich ważne miejsce zajmują malarka Shin Saimdang, filozof Yi Hwang, działacz niepodległościowy An Chang-ho i nastoletnia uczestniczka protestów Ryu Gwansun. Kim byli, czego dokonali i w jakich czasach żyli? Przedstawiamy siedem postaci, których losy prowadzą od królewskiego dworu dynastii Joseon przez lata japońskiego panowania aż do podziału półwyspu...

12

#ksiazki #ciekawostki #polska #historia

„Polski Kodeks Honorowy” (1919) Władysław Boziewicz

Zdjęcie

Coś dla mężczyzn. Dziś nie ma jak ongiś było. Tym bardziej prawdziwych pojedynków... może z wyłączeniem okazjonalnych ustawek kibolskich gdzieś po lasach czy polach. Pewne zasady przekazane w książce są jednak ponadczasowe.

Jeżeli nie czyta się książki dla etyki czy przedstawianych postaw moralnych, można ją poczytać dla świadomości zmian jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich (ponad) 100 lat. Zmian które nie zrodziły się w Polsce ale zostały Polsce narzucone z zagranicy.

---------------------------------

http://pcbj.pl/0531-2/

---------------------------------

16

Zobaczcie, ze kiedy Ukraincy bestialsko mordowaly cale polskie rodziny, to w tym samym czasie, polskie rodziny chronily zydow przed zbrodnia niemiecka i ryzykujac zycie calej rodziny

#historia #polska

11

#ciekawostki #historia #inflacja

Już pisałem jakiś czas temu. U mnie malowanie, od samego rana przesuwanie szaf, a aby je przesunąć trzeba je najpierw oczyścić. Ile nostalgii z dzieciństwa znalazłem...

A co tu na dnie leży? Jakie znalezisko z późnych 90's. Zachowała się ulotka pizzerni z cennikiem w mieście w którym wtedy mieszkałem.

Pizzernia już nie istnieje, a ceny z tego co pamiętam były może nie za niskie ale jako takie. Ciekawe jak to dziś wygląda po inflacji.

Pizza była bardzo smaczna.

Zdjęcie

Zdjęcie

Dla porównania wielkości kalendarzyk Grosika z 2004 trochę rozpikselowany.

10

Lwów nie został zdobyty w walce. Wzięty w dwa ognie, musiał skapitulowaćkresy.pl

Zdjęcie

22 września 1939 roku Lwów, po dziesięciu dniach obrony przed Niemcami i w obliczu wkroczenia Armii Czerwonej, skapitulował przed Sowietami. Obrona miasta nie została jednak przełamana w walce.

Walki o Lwów rozpoczęły się 12 września, gdy pod miasto dotarły oddziały Wehrmachtu. Pomimo przewagi przeciwnika polskie dowództwo zdołało zorganizować skuteczną obronę, opierającą się głównie na jednostkach improwizowanych i zapasowych Wojska Polskiego, a także policji i ochotnikach.

– W polskich planach Lwów nie był brany pod uwagę jako miejsce oporu, ponieważ liczono na to, że front tam po prostu nie dojdzie – mówił historyk Damian Markowski. Miasto miało stanowić zaplecze mobilizacyjne i punkt, przez który na front kierowano by sprzęt sprowadzany przez Rumunię. Tymczasem pierwsze niemieckie bomby spadły na Lwów już 1 września. Luftwaffe zaatakowała wówczas m.in. główny dworzec kolejowy.

Pierwsze bezpośrednie starcia o miasto 12 września zakończyły się sukcesem obrońców. Niemiecka kolumna pościgowa dotarła do ulicy Gródeckiej, lecz została powstrzymana. Istotną rolę odegrał kontratak Policji Państwowej. Pokazuje to, jak słabo przygotowana była początkowo obrona miasta.

W kolejnych dniach obronę wzmacniały oddziały zapasowe i rezerwowe Wojska Polskiego. Na zachód od miasta do Lwowa próbowały przebić się oddziały Armii „Małopolska” gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Na północnych przedpolach miasta walczyła natomiast 10. Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka, która w dniach 14–17 września prowadziła ciężkie walki, przede wszystkim o Zboiska.

Miasto było bombardowane przez Luftwaffe i ostrzeliwane przez niemiecką artylerię.

W walki i pomoc obrońcom zaangażowali się także mieszkańcy Lwowa, w tym harcerze i harcerki. – Pełniły niezwykle ofiarną służbę czy to w szpitalach polowych, czy też jako łączniczki, znajdując się często na linii bojowej pod niemieckim ostrzałem artylerii lub ogniem niemieckich strzelców wyborowych – przypominał Markowski.

Harcerze angażowali się również bezpośrednio w działania bojowe. – Doszło nawet do pewnej samowolki, gdy jeden z lwowskich oddziałów harcerskich dokonał samodzielnego wypadu, przebijając się do Armii „Małopolska”. I harcerze przynieśli wówczas polskim żołnierzom trzy słynne „Urugwaje”, czyli karabiny przeciwpancerne – mówił historyk.

Sytuacja zmieniła się całkowicie po 17 września, gdy na mocy tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow Związek Sowiecki zaatakował Polskę. Pierwsze oddziały Armii Czerwonej dotarły pod Lwów w nocy z 18 na 19 września. Tego samego dnia sowieckie dowództwo zaproponowało gen. Władysławowi Langnerowi kapitulację.

Polskie oddziały znalazły się w położeniu bez wyjścia. Niemcy nadal znajdowali się na zachód i północ od miasta, a od wschodu nadciągnęła Armia Czerwona. Przedstawiciele Wehrmachtu i Armii Czerwonej spotykali się pod Lwowem w celu uzgodnienia dalszych działań. 20 września niemieckie dowództwo otrzymało jednak rozkaz zaprzestania oblężenia miasta, które zgodnie z ustaleniami niemiecko-sowieckimi miało przypaść ZSRR.

Wobec braku szans na odsiecz oraz obaw o dalsze straty wśród ludności cywilnej gen. Władysław Langner zdecydował o kapitulacji przed Sowietami.

– Pamiętajmy, że obrona Lwowa nie została złamana – mówił Markowski. – Lwów nie został zdobyty w walce. Miasto poddało się, gdy stało się jasne, że wojna jest po prostu przegrana.

22 września podpisano „Protokół ogłoszenia o przekazaniu miasta Lwowa Armii Czerwonej”. Polscy oficerowie mieli zachować wolność osobistą, nietykalność własności i prawo wyjazdu za granicę. Żołnierze po złożeniu broni mieli zostać zwolnieni.

Sowieci niemal natychmiast złamali podpisane warunki. Oficerów Wojska Polskiego rozbrojono i wzięto do niewoli. Armia Czerwona i NKWD dopuściły się także zbrodni na polskich żołnierzach i policjantach. IPN wskazuje m.in. na rozstrzelanie policjantów przy rogatce na ul. Zielonej oraz żołnierzy i policjantów w Brygidkach.

Łącznie do niewoli sowieckiej dostało się ponad 15 tys. polskich żołnierzy, w tym około 1500 oficerów. Wielu oficerów trafiło następnie do sowieckich obozów jenieckich i zostało zamordowanych wiosną 1940 roku w ramach zbrodni katyńskiej, m.in. w Charkowie.

Z wkroczeniem Armii Czerwonej rozpoczęła się pierwsza okupacja sowiecka Lwowa. Nowe władze oczekiwały od mieszkańców przystrojenia ulic czerwonymi flagami. W przypadku braku sowieckich symboli polecano rozdzierać polskie biało-czerwone flagi i wywieszać ich czerwoną część.

Z tego czasu pochodzi historia lwowskiej rodziny Gruszkowskich, która, chcąc ocalić polską flagę, ukryła ją w domowym składzie węgla. Po wojnie rodzina zabrała ją do Gdańska. Flaga, z zachowanymi zabrudzeniami po węglu, znajduje się dziś w zbiorach Muzeum II Wojny Światowej.

http://kresy.pl/kresopedia/lwow-nie-zostal-zdobyty-wziety-w-dwa-ognie-musial-skapitulowac/

#iiws #iiwojnaswiatowa #Polska #lwow #niemcy #zsrr #historiapolski #historia

8

Ojciec witamin bez Nobla: Niewiarygodna historia Kazimierza Funka 🔬🇵🇱💊W 1912 roku w laboratorium w Londynie polski biochemik Kazimierz Funk dokonał przełomu, który na zawsze zmienił medycynę. Badając przyczyny choroby beri-beri, wyizolował z otrębów ryżowych substancję niezbędną do funkcjonowania ludzkiego organizmu. Połączył łacińskie słowo „vita” (życie) oraz chemiczną „aminę”, tworząc pojęcie znane dziś na całym globie – „witamina”. Choć przełożeni w instytucie zabraniali mu używania tego terminu, obawiając się podważenia ówczesnych dogmatów Pasteura i Kocha, Funk opublikował swoje badania wbrew zakazom. Jego odkrycie uratowało miliony istnień ludzkich przed śmiercią głodową i chorobami cywilizacyjnymi, otwierając zupełnie nową erę nauk o żywieniu. Mimo czterokrotnej nominacji do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny (w 1914, 1925, 1926 i 1946 roku), to zaszczytne wyróżnienie ostatecznie trafiło w ręce innych badaczy. Gdy w 1929 roku komitet noblowski nagradzał badania nad witaminami, nazwisko Funka padło ze sceny, lecz sam polski pionier odszedł z pustymi rękami. Do końca swoich dni na emigracji w Nowym Jorku z dumą powtarzał: „Jestem Polakiem”. Dziś słowo, które stworzył, wypowiadają miliardy ludzi każdego dnia, choć niewielu pamięta o genialnym warszawskim uczonym. Cześć i chwała wielkim polskim umysłom! 🇵🇱 Znaliście wcześniej postać Kazimierza Funka?

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1563493665463463

#Polak #nauka #historia #ciekawostki

15

Narodowe Siły Zbrojne. Walczyli o niepodległą Polskę przeciw dwóm okupantomkresy.pl

Zdjęcie

20 września 1942 roku powstały Narodowe Siły Zbrojne – jedna z największych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej.

NSZ wyróżniały się tym, że jako jedyne nie były podporządkowane politycznie ani materialnie innym strukturom, opierając swoją działalność na samofinansowaniu i własnym zapleczu ideowym. Celem formacji była walka z obydwoma okupantami – niemieckim i sowieckim – oraz przygotowanie struktur przyszłego, wolnego państwa.

Politycznym zapleczem NSZ była Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna, a wśród jej liderów znaleźli się przedstawiciele Stronnictwa Narodowego i środowisk narodowo-radykalnych. Pierwszym dowódcą organizacji został płk Ignacy Oziewicz „Czesław”, a kolejnym płk Tadeusz Kurcyusz „Morski”.

Do 1944 roku struktury NSZ objęły większość ziem przedwojennej Polski, a liczebność formacji sięgała 90 tys. żołnierzy. Ważną rolę odgrywał wywiad, którego informacje często trafiały również do Armii Krajowej. Silny rozwój propagandy podziemnej zaowocował wydawaniem licznych pism i podręczników szkoleniowych.

Brygada Świętokrzyska przebiła się na Zachód

NSZ prowadziły walkę partyzancką, organizując akcje dywersyjne, zdobywając broń i broniąc ludności przed terrorem niemieckim i komunistycznym. Choć początkowo nie były częścią AK, uznawały zwierzchnictwo rządu londyńskiego. W marcu 1944 roku część oddziałów została scalona z AK, jednak wskutek rozłamu wyodrębniły się także samodzielne struktury.

Żołnierze NSZ brali udział w Powstaniu Warszawskim, m.in. w ramach Zgrupowania „Chrobry II” czy Brygady Dyspozycyjno-Zmotoryzowanej „Koło”. Najsłynniejszą jednostką była Brygada Świętokrzyska, która powstała 11 sierpnia 1944 roku na Kielecczyźnie. Skupiono wokół niej dotychczas istniejące oddziały NSZ, które nie zjednoczyły się z AK. Prowadziła ona walkę zarówno z Niemcami, jak i z oddziałami komunistycznymi i sowieckimi, co odzwierciedlało zasadę NSZ o traktowaniu obu okupantów jako jednakowych wrogów. Do starć z Niemcami doszło m.in. pod Czarnocinem, Olesznem czy Zagnańskiem. Równocześnie Brygada podejmowała walkę z oddziałami Armii Ludowej i partyzantką sowiecką, np. pod Fanisławicami i Rząbcem.

W styczniu 1945 roku, wobec nadciągającej ofensywy Armii Czerwonej, zapadła decyzja o wymarszu na Zachód. Był to manewr o charakterze strategicznym – żołnierze zdawali sobie sprawę, że w warunkach tworzonej przez komunistów Polski Ludowej grozi im likwidacja. Przemarsz przez niemiecką strefę okupacyjną odbył się za zgodą Wehrmachtu, co stało się potem przyczyną kontrowersji. Dowódca Brygady Antoni Szacki pisał po latach: „Wierzyłem, że wyprowadzę was z domu niewoli i śmierci. Polska Ludowa kopała nam groby, otwierała nowe więzienia, stawiała szubienice, ziejąc nienawiścią i chęcią zemsty nad każdym członkiem-żołnierzem Brygady Świętokrzyskiej. Nie udało się. Wyszliśmy szczęśliwie”.

Zakończyli szlak bojowy u boku armii amerykańskiej, wyzwalając m.in. obóz koncentracyjny w Holiszowie. Historyk Leszek Żebrowski podkreśla: „Amerykanie po sprawdzeniu kontrwywiadowczym, że Brygada nie brała udziału w walkach z Niemcami po ich stronie, że nie występowała razem z nimi, uznają Brygadę jako jednostkę aliancką. To jest jedyna polska jednostka, która uzyskała od Amerykanów w maju 1945 roku prawo do noszenia odznak jednostek amerykańskich”.

„Odziedziczony po PRL stan «dwójmyślenia»”

Po rozwiązaniu Armii Krajowej w lutym 1945 roku działacze Stronnictwa Narodowego przystąpili do organizowania nowej formacji zbrojnej – Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W jego szeregi weszło wielu żołnierzy NSZ. NZW dążyło do utrzymania niepodległości Polski w granicach z 1939 roku i walczyło z nową, komunistyczną okupacją. Organizacja była bezwzględnie zwalczana przez UB, KBW i NKWD, a jej oficerowie i żołnierze padali ofiarą brutalnych represji. W latach 1945–1956 przeprowadzono liczne procesy polityczne, w których żołnierzy i oficerów NSZ skazywano na kary śmierci bądź wieloletnie pozbawienie wolności.

W czasach PRL propaganda komunistyczna przedstawiała Narodowe Siły Zbrojne jako formację mordującą Żydów, kolaborującą z Niemcami i odpowiedzialną za wywołanie tzw. wojny domowej. Obraz ten był podporządkowany celom politycznym władz komunistycznych i zawierał liczne fałszerstwa, uogólnienia oraz przemilczenia.

„Obecnie temat NSZ, jak i całego podziemia narodowego, które z bronią w ręku stawiło opór okupantom niemieckiemu i sowieckiemu, należy do poważnych problemów, z którymi polska historiografia nie może sobie poradzić – pisał dr Wojciech Muszyński. – W dalszym ciągu utrzymuje się odziedziczony po PRL stan «dwójmyślenia». Nie ma już co prawda potrzeby odkłamywania historii NSZ, dysponujemy bowiem dużą liczbą poważnych opracowań naukowych (także autorstwa historyków związanych z IPN), które jednoznacznie stwierdzają, że żołnierze NSZ wielce zasłużyli się w walce o wolną i niepodległą Polskę. Trudność polega jednak na tym, ż#e ustalenia historyków z trudem torują sobie drogę do świadomości społeczeństwa, które przez dziesięciolecia poddawane było propagandowemu praniu mózgu”.

Jednocześnie niektóre epizody działalności poszczególnych oddziałów i struktur NSZ – w tym przypadki zabójstw Żydów oraz charakter kontaktów części NSZ z Niemcami – pozostają przedmiotem badań i sporów historyków.

http://kresy.pl/kresopedia/narodowe-sily-zbrojne-podziemna-armia-niepodleglej-polski/

#iiwojnaswiatowa #nsz #bohater #Polska #historiapolski #historia

9

żyd zawsze się poskarży, że go pobito, ale nigdy nie powie dlaczego

Zdjęcie

#zydzi #ub #ak #historia

21

„Państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć”. 84 lata temu Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiejnczas.info

Zdjęcie

84 lata temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

Tajny protokół

Integralną częścią zawartego wówczas sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji, był tajny protokół dodatkowy. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco:

„W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRS przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia”.

Informacja na temat wspomnianego tajnego protokołu nie dotarła do Polski, mimo że przywódcy alianccy dysponowali wiedzą na jego temat.

„IV rozbiór Polski”

Oceniając sojusz dwóch totalitarnych mocarstw prof. Andrzej Garlicki pisał:

„Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski. Ta nazwa dobrze oddaje jego istotę. Dwa sąsiadujące z Polską państwa zawarły porozumienie dotyczące podziału jej terytorium pomiędzy siebie. Po kilku tygodniach porozumienie to zostało zrealizowane. Pakt Ribbentrop-Mołotow przyniósł Hitlerowi pozornie mniejsze korzyści niż Stalinowi: terytorium polskie na zachód od linii Wisły oraz uznanie Litwy za niemiecką strefę wpływów. Ale Hitler otrzymywał równocześnie – i to było bezcenne – gwarancje neutralności Moskwy w jego konflikcie z Zachodem. Groźba wojny na dwa fronty, przynajmniej w najbliższym czasie, przestawała istnieć dla Niemiec. Obaj partnerzy podpisujący pakt na Kremlu traktowali go jako rozwiązanie doraźne. Obaj mieli cele o wiele bardziej ambitne niż rozbiór Polski czy podporządkowanie republik nadbałtyckich. Były to cele sprzeczne, dlatego wojna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Radzieckim była nieunikniona”. (A. Garlicki „Historia 1815-1939. Polska i świat”).

Po zaatakowaniu Polski przez wojska niemieckie 1 września 1939 r. strona sowiecka utrzymywała przez następne dni pozory neutralności. Minister Józef Beck wspominał:

„Zachowanie ambasadora sowieckiego nie pozostawiało nic do życzenia, zdradzał on nawet chęć rozmów co do możliwości dowozu pewnych towarów przez ZSRS. Poleciłem ambasadorowi Grzybowskiemu sondaż u Mołotowa, jakie dostawy przez Sowiety mogłyby być brane pod uwagę, oraz oczekiwałem od niego akcji dla zapewnienia nam tranzytu od państw sprzymierzonych”. (J.Beck „Ostatni raport”)

Niemcy od trzeciego dnia wojny ponaglali Moskwę, ażeby zajęła obszary uznane w pakcie Ribbentrop-Mołotow za jej strefę interesów. Stalin zwlekał z podjęciem decyzji, czekając na to, jak zachowają się wobec niemieckiej agresji na Polskę Wielka Brytania i Francja. Przyglądał się również jak silny opór Niemcom stawia polskie wojsko. Jednocześnie jednak w ZSRS trwały ukryte przygotowania do wojny. 24 sierpnia 1939 r. rozpoczęto stopniową koncentrację wojsk.

3 września komisarz obrony Klimient Woroszyłow wydał rozkaz o podwyższeniu gotowości bojowej w okręgach wojskowych, które miały wziąć bezpośredni udział w ataku na Polskę, oraz rozkaz o rozpoczęciu tajnej mobilizacji. Do działań przeciwko państwu polskiemu przeznaczono dwa fronty: Białoruski – komandarma Michaiła Kowalowa i Ukraiński komandarma Siemiona Timoszenki. W sumie liczyły one co najmniej 620 000 żołnierzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów. Po stronie polskiej granicy z ZSRS, liczącej ponad 1400 km, strzegły jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.

Wkroczenie Armii Czerwonej do Polski

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin – zastępca Mołotowa – odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty.

Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską”.

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: „Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji”.

Ambasador Grzybowski zdecydowanie odmówił przyjęcia sowieckiej noty. W tym samym czasie Armia Czerwona rozpoczęła napaść na Polskę. Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską.

Przedstawiając plan sowieckiego ataku prof. Wojciech Materski pisał:

„Rozkaz jak najszybszego uchwycenia ważnych obiektów militarnych w głębi polskiej obrony poprzez skoncentrowane uderzenia rozcinające wykonywać miały wydzielone spośród wszystkich armii tzw. grupy ruchome (uderzeniowe). Trzy grupy ruchome Frontu Białoruskiego (dzierżyńska, mińska i połocka) otrzymały zadanie opanowania Wilna (poprzez Święciany i Michaliszki), Grodna i Białegostoku (poprzez Wołkowysk). Cztery grupy ruchome Frontu Ukraińskiego (15 korpus, szepietowska, wołoczyska i kamieniecko-podolska), po uchwyceniu w ciągu pierwszych trzech dni agresji rubieży Kowel-Włodzimierz Wołyński-Sokal, miały wyjść na linię rzeki San. Za nimi postępować miały podporządkowane operacyjnie na czas kampanii dowództwu Armii Czerwonej pograniczne oddziały NKWD, likwidując według wcześniej przygotowanych list osoby uznane za elementy antysowieckie, mogące utrudnić trwałe umocnienie się na zdobytych terenach. Rozbite polskie linie obrony miały być atakowane frontalnie przez podstawowe siły obu frontów”. (W.Materski „Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939”)

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: „Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką”.

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: „Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski”.

Rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza

Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii”.

Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.

Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września „wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse”. (P. Wieczorkiewicz „Historia polityczna Polski 1935-1945”)

Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy: pod Szackiem 28-29 września i Wytycznem w pow. włodawskim 1 października. Na Polesiu z Armią Czerwoną walczyły także: dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika-Sarneckiego pułk KOP „Sarny”, brygada KOP „Polesie” oraz jednostki KOP „Kleck” i „Baranowicze”. Z kolei w Kodziowcach, niedaleko Grodna, w nocy z 21 na 22 września doszło do bitwy, w której 101 pułk ułanów przez kilka godzin zatrzymywał przeważające siły sowieckie, niszcząc m.in. 22 czołgi. Na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie z Sowietami walczyły oddziały KOP „Iwieniec”, „Głębokie” i „Krasne”.

Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej.

Tragiczny bilans

W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.

Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6-7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.

„Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”

28 września 1939 r. podczas kolejnej wizyty Ribbentropa w Moskwie zawarty został „Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”, któremu towarzyszyły tajne protokoły dodatkowe. We wstępie do traktatu stwierdzano: „Rząd Rzeszy Niemieckiej i rząd ZSRS uznają, po upadku dotychczasowego państwa polskiego, za wyłącznie swoje zadanie przywrócenie na tym terenie pokoju i porządku oraz zapewnienie żyjącym tam narodom spokojnej egzystencji, zgodnej z ich narodowymi odrębnościami”.

Zgodnie z propozycją Stalina przeprowadzona została korekta podziału terytorialnego ziem polskich. Granica pomiędzy ZSRS a III Rzeszą przebiegać miała odtąd wzdłuż linii rzek San-Bug-Narew-Pisa.

Jak pisał prof. Andrzej Paczkowski: „Stalin proponując nowelizację tajnej klauzuli układu z 23 sierpnia i «oddając» Niemcom ziemie polskie aż do linii Bugu (zamiast Wisły) – w zamian za przesunięcie do «radzieckiej strefy wpływów» Litwy – miał niewątpliwie na celu pozbycie się terytoriów o przygniatającej przewadze ludności polskiej, a tym samym poważnego problemu politycznego”. (A. Paczkowski „Pół wieku dziejów Polski 1939-1989”)

Przedstawiciele dwóch totalitarnych mocarstw ustalili również, iż „nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji, która przenikałaby na terytorium drugiej strony. Wszelkie próby takiej agitacji na ich terenach będą likwidowane, a obie strony będą się informowały wzajemnie o podejmowanych w tych celach środkach”.

Pokłosie sowieckiej agresji

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce „Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania” pisał: „Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową – ponad 1 milion osób (…). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób”.

http://nczas.info/2026/09/17/panstwo-polskie-i-jego-rzad-faktycznie-przestaly-istniec-84-lata-temu-armia-czerwona-wkroczyla-na-teren-rzeczypospolitej-polskiej/

#Polska #niemcy #zsrr #bolszewicy #iiws #iiwojnaswiatowa #historia

17

Zdjęcie

WĘGIERSKA HRABINA RYZYKOWAŁA ŻYCIE, BY RATOWAĆ POLAKÓW!

Erzsébet Szápáry pochodziła z jednej z najstarszych węgierskich rodzin arystokratycznych. Jej matką była Polka, Maria Przeździecka. Po wybuchu wojny stanęła po stronie polskich uchodźców.

Kierowała wydziałem spraw obozowych Węgiersko-Polskiego Komitetu Opieki nad Uchodźcami. Dbała o zaopatrzenie Polaków, odwiedzała obozy i interweniowała w sprawie aresztowanych. Ryzykując własne bezpieczeństwo, pomagała także w ewakuacji polskich żołnierzy na Zachód.

W grudniu 1943 r. pojechała do okupowanej Warszawy. Przywiozła węgierskie paszporty dla żony i córki Henryka Sławika, umożliwiając im ucieczkę na Węgry.

W 1944 r. pomogła również uratować polskie żydowskie sieroty przed deportacją do Auschwitz. Dzięki jej interwencji do ośrodka w Vác przybył nuncjusz apostolski Angelo Rotta, co pomogło ochronić dzieci.

Erzsébet Szápáry była jedną z tych Węgierek, które w najciemniejszych latach wojny naprawdę zaryzykowały wszystko dla Polaków.

http://www.facebook.com/61572286545295/posts/122186231834742884/

#wegry #iiwojnaswiatowa #iiw #historia #odwaga #bohater

15

Lenin był tworem niemieckim

Na początku 1917 r., kiedy Rosja zamierzała rzucić przez Karpaty i przez Bałkany 8 milionów żołnierzy i w ten sposób zapewnić klęskę koalicji niemieckiej, cesarz Wilhelm i Ludendorf, dla ocalenia Niemiec, posłali Lenina i jego hordę, której zadaniem było siać niezgodę i anarchię wśród Rosjan. Następstwem posłania bolszewików miało być rozbicie mocarstw Ententy. Plan ten wypracowany zawczasu, wymagał wielkich wydatków. Lenin ze swoimi towarzyszami pracowali przez dwa lata w Szwajcarii na rachunek Berlina (i Wiednia). Profesorowie w sztuce propagandy nauczyli ich, jak należy organizować pokojowy podbój Rosji, będąc na żołdzie Niemiec, pobierali oni należną im pensję aż do dnia, gdy wszystkie skarby spustoszonej Rosji przeszły w ich ręce. „Rosyjska” rewolucja dokonana została za niemieckie pieniądze


#historia #zydzi #rosja

20

Dzisiaj mijają równe 53 lata od kiedy ten goacik zaczął sprzątać, budując całkiem sensowny kraj w którym całkowicie przypadkowo przyszło mi założyć rodzinę, firmę i ogólnie zyć. Choćby i z tego powodu El Comendante ma specjalne miejsce w moim serduszku

#historia #chile

16

Rudy = fałszywy?

W zasadzie przyjmujemy te uprzedzenie(że ono istnieje, a nie że jest prawdziwe) bez żadnego zastanowienia. Ot po prostu taki zabawny element naszej kultury.

Ale jakby się zastanowić to musiał on jakoś powstać. Powodów mogło być wiele, odmienność, wyróżnianie się z tłumu. To zawsze w jakiś sposób może generować stereotypy, ale dlaczego negatywne? Przecież nie mówimy o albinosach, że oszukują... Być może ich obecność w społeczeństwie jest zbyt niska, a być może są lepsze przykłady, które teraz nie przychodzą mi do głowy. Tak czy inaczej uprzedzenia wobec rudych są całkiem silnie ugruntowane w europejskiej kulturze.

Skąd one się najprawdopodobniej wzięły?

Czy ktoś już się domyśla w tym miejscu tekstu?

We Włoszech i Hiszpanii jeszcze w średniowieczu mieliśmy duże skupiska żydów, z których relatywnie dużo(szczególnie na tle Hiszpanów czy Włochów) było rudowłosych (nawet 5%). Stąd w krótkim czasie rudy zaczął być kojarzony z żydami. Warto dodać, że samego Judasza zaczęto portretować w średniowieczu jako rudego, mimo, że nie ma jakichś konkretnych dowodów na jego kolor włosów. Kiedy Żydów wypędzano z zachodniej Europy, a przecież wypędzono ich swego czasu bardzo dużo właśnie z Hiszpanii, to znajdywali oni schronienie w Rzeczypospolitej. Ta infamia prawdopodobnie przyszła z nimi.

A być może wykiełkowała w dokładnie ten sam, zupełnie przypadkowy sposób, na urodzajnej glebie polskiego wrodzonego antysemityzmu.

I jak napisałem, można to traktować jako wrodzony ogólnoeuropejski antisemitizm, np tak jak przekonuje Wikipedia. Można też traktować jako szerszy stereotyp. A stereotypy jak wiemy, z przykrością dla osób przez te stereotypy opisywane, są

najczęściej prawdziwe

Dla spragnionych szerszej wiedzy polecam angielską Wiki (red hair prejudice)

Bonus inkluzywności. Tutaj strona z angielskiej Wiki gdzie przedstawiają TYPOWE RUDE OSOBY 🤡

Zdjęcie

#ciekawoski #historia

10

Władysław Łokietek po stłumieniu buntu niemieckich mieszczan Krakowa w 1312 roku wymyślił osobliwą próbę. Podejrzanym kazano wymówić polskie słowa: soczewica, koło, miele, młyn. Kto się potknął na wymowie tych fraz, zdradzał obce pochodzenie i przypłacał to głową.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1055723403491958

#Polska #historia

10