Na zdjęciu widać Elektronika WM-12 (często zapisywana jako VM-12) – radziecki magnetowid kasetowy VHS, jeden z pierwszych seryjnie produkowanych w ZSRR.

Identyfikacja i opis urządzenia

Pełna nazwa: Elektronika WM-12

Producent: zakłady Elektronika (ZSRR)

Kraj produkcji: Związek Radziecki

Standard: VHS

Rok wprowadzenia: ok. 1984–1985

Przeznaczenie: rynek wewnętrzny ZSRR oraz kraje bloku wschodniego

WM-12 był pełnowymiarowym magnetowidem domowym, obsługującym kasety VHS w trybie SP. Konstrukcja była masywna, oparta na metalowym chassis, z dużą liczbą elementów dyskretnych. Charakterystyczny jest bardzo „techniczny” panel przedni: suwakowe i klawiszowe przełączniki, wskaźniki LED oraz rozbudowany blok programatora czasowego.

Cechy techniczne (w przybliżeniu)

zapis i odtwarzanie VHS (SP, bez LP/EP)

tuner analogowy SECAM/PAL (zależnie od wersji)

ręczne strojenie kanałów

timer do nagrań

wyjście RF i composite

bardzo duża masa i pobór mocy w porównaniu z zachodnimi odpowiednikami

Urządzenie uchodziło za mechanicznie trwałe, ale jednocześnie:

trudne w serwisowaniu

wrażliwe na jakość taśmy

podatne na rozkalibrowanie toru wizyjnego

Jakość obrazu była wyraźnie gorsza niż w sprzęcie japońskim, zwłaszcza pod względem stabilności i poziomu szumów.

Konkurencja z Zachodu (ten sam okres)

W połowie lat 80. Zachód miał już dużą przewagę technologiczną.

Przykładowe modele:

JVC HR-3300 / HR-D725

Panasonic NV-2000 / NV-370

Sony SL-C7 / SL-HF100

Philips VR-6560

Porównanie

Cecha Elektronika WM-12 / Zachodnie VHS

Rok technologii początek VHS / 2–3 generacje dalej

Jakość obrazu przeciętna / bardzo dobra

Stabilność mechaniki wysoka masa, ale toporna / precyzyjna, cicha

Funkcje podstawowe / LP/EP, OSD, autokalibracja

Ergonomia. słaba / wysoka

Niezawodność długoterminowa/ zmienna wysoka

Zachodnie magnetowidy były mniejsze, cichsze, miały lepszą elektronikę sterującą i znacznie bardziej dopracowany tor wizyjny.

Podobne modele z Polski

W Polsce nie produkowano seryjnie magnetowidów VHS.

Istniały jednak:

projekty prototypowe (Unitra, WZT, Unimor) – nigdy nie weszły do masowej produkcji

montaż lub dystrybucja zagranicznych modeli pod polskimi oznaczeniami (głównie sprzęt japoński lub koreański)

Najczęściej spotykane w PRL były magnetowidy:

Panasonic

JVC

GoldStar (LG)

Funai

Sprzęt radziecki, taki jak Elektronika WM-12, trafiał do Polski w bardzo ograniczonych ilościach i był raczej ciekawostką niż realną alternatywą.

Znaczenie historyczne

Elektronika WM-12 ma dziś wartość kolekcjonerską i muzealną. To przykład próby dogonienia Zachodu w dziedzinie elektroniki użytkowej, wykonanej dużym kosztem materiałowym, ale bez dostępu do nowoczesnych technologii półprzewodnikowych i precyzyjnej mechaniki.

#elektronika #historia #zsrr

5

1 lutego 1944 roku w Warszawie przeprowadzono akcję likwidacji dowódcy SS i Policji na dystrykt warszawski Franza Kutschery, jednego z głównych organizatorów niemieckiego terroru w okupowanej stolicy.

#historia #ciekawostki #polska

11

#niemcy #twitter #historia

Liebe to pół Niemiec i pół główek 🙃

🇩🇪🚷👍

9

Ukraińskie MSZ: od trzech do pięciu tysięcy Ukraińców zdobywało Monte Cassinokresy.pl

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych twierdzi, że ukraińscy żołnierze zdobywali Monte Cassino. Była to reakcja na wypowiedzi wicepremiera Włoch Matteo Salviniego.

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odniosło się do wypowiedzi wicepremiera Włoch Matteo Salviniego, który wezwał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do podpisania porozumienia pokojowego. Reakcję strony ukraińskiej przedstawił rzecznik MSZ Georgij Tychyj w serwisie X.

Dyplomata twierdzi, że w bitwie o Monte Cassino, udział wzięło od 3 do 5 tysięcy Ukraińców. Jego zdaniem, walczyli oni ramię w ramię z innymi aliantami o wyzwolenie Włoch i bezpieczeństwo całej Europy.

Na podstawie artykułu Jerzego Grzybowskiego dotyczącego udziału Ukraińców w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie można wysnuć, że przez Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie w czasie II wojny światowej przewinęło się około 2 tys. żołnierzy narodowości ukraińskiej, z czego znaczna część służyła w 2. Korpusie Polskim walczącym we Włoszech. W maju 1944 roku, podczas bitwy o Monte Cassino, korpus ten liczył około 50 tys. żołnierzy.

Na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino zidentyfikowano 18 poległych żołnierzy narodowości ukraińskiej.

W swojej wypowiedzi Tychyj odniósł się bezpośrednio do słów Matteo Salviniego, sugerując, że apele o zawarcie porozumienia pokojowego powinny być kierowane nie do władz Ukrainy, lecz do prezydenta Rosji Władimira Putina. Jak stwierdził, to Rosja rozpoczęła wojnę i ponosi odpowiedzialność za jej kontynuowanie.

Podczas weekendowego wydarzenia politycznego „Idee w ruchu”, zorganizowanego przez prawicową Ligę w miejscowości Rivisondoli w regionie Abruzja, wicepremier Włoch Matteo Salvini skrytykował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Wystąpienie miało miejsce kilka dni po przemówieniu ukraińskiego przywódcy na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Salvini stwierdził, że po latach szerokiego wsparcia politycznego, wojskowego i finansowego ze strony państw Zachodu Zełenski nie ma podstaw do formułowania pretensji wobec europejskich partnerów. W jego ocenie pomoc udzielona Ukrainie była znacząca i długotrwała, a obecna postawa władz w Kijowie budzi wątpliwości części europejskiej opinii publicznej.

„Słyszeliśmy Zełenskiego, który po wszystkich pieniądzach, po całym wysiłku i po całej pomocy, jeszcze ma czelność narzekać” – powiedział Salvini. Dodał, że sytuacja Ukrainy na froncie jest trudna, a dalsze prowadzenie wojny wiąże się z rosnącymi stratami. „Mój przyjacielu, przegrywasz wojnę, tracisz ludzi, tracisz wiarygodność i godność. Podpisz porozumienie pokojowe jak najszybciej. Musisz wybrać między porażką a całkowitą klęską” – stwierdził.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskie-msz-ukraincy-zdobywali-monte-cassino/

#iiiwojnaswiatowa #historia

8

Żydowscy kolaboranci Hitlerathreadreaderapp.com

Wojna w kolorze_twitter.

"Chciałbym przypomnieć wiersz Icchaka Kacenelsona, „O bólu mój”:

„Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy

O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…

I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby

Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!”"

http://threadreaderapp.com/thread/1883878817586131038.html

#historia #wojna #zydzi

*wpisując na tłiterze - @threadapp unroll - w powiadomieniach otrzymujemy link z artykułem.

12

XVII wieczne pouczenie Żydów mieszkających nad Wislą, aby zaniechac w nowych wydaniach swoich ksiąg obrzydliwych odniesień do Jezusa (były one później kolportowane drogą ustną w szkołach rabinicznych)

Książka "Talmud o górach" pióra księdza Kruszyńskiego

#zydzi #historia

11

Ciemna historia biblijnego Izraela. 😈 ✡️ ⚔️youtu.be

Jedno trzeba przyznać Jahweh. Ma wyjątkową cierpliwość do narodu który go notorycznie zdradza od tysięcy lat. To też się przekłada na jego "skuteczność".

Podroż po historii starożytnego Izraela i jego niuansów polityczno religijnych.

Zdjęcie

-----------------------------------------

http://youtu.be/CAqbBoZg4eo?si=tiyCne2DC2HDI9Gr

-----------------------------------------

#ciekawostki #historia #izrael #zydzi #wojna #zbrodnie #religia

11

Rzekomy deep state w II RP:

Zdjęcie

znalezione na X bez szerszego kontekstu

#deepstate #zydostwo #historia

10

#ciekawostki #historia #ziemia #kosmos

Około 3-4 mld lat temu, tj. w czasie "młodości" Księżyca, znajdował się on dużo bliżej Ziemi, w odległości ok. 150 000 km (obecnie ok. 400 000 km). W związku z tym jego wpływ na naszą planetę był silniejszy niż obecnie. Powodowało to powstawanie znacznie wyższych niż obecnie pływów na powierzchni pierwotnych oceanów rodzących się na Ziemi.

Ponadto fala pływowa systematycznie spowalnia obrót Ziemi, wydłużając dobę. Szacuje się, że pierwotnie okres obrotu Ziemi mógł wynosić zaledwie 6 godzin.

14

Oto najstarszy klasztor w Polsce – przetrwał wojny, rozbiory i kasatynational-geographic.pl

http://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/cuda-polski-opactwo-benedyktynow-w-tyncu/

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to jedno z najważniejszych miejsc sakralnych i historycznych w Polsce. Położone na malowniczym wapiennym wzgórzu nad Wisłą, opactwo powstało w XI wieku i jest najstarszym funkcjonującym klasztorem benedyktyńskim w kraju. W ciągu prawie tysiąca lat przechodziło przez zniszczenia, odbudowy i przemiany, by dziś stać się popularnym celem pielgrzymek, turystyki kulturowej oraz miejscem kontemplacji i zwiedzania.

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to nie tylko najstarszy klasztor w Polsce, ale także jedno z najcenniejszych miejsc dziedzictwa religijnego i kulturowego w kraju. Położone na malowniczym wzgórzu nad Wisłą w zachodniej części Krakowa, opactwo tynieckie od XI wieku pełniło kluczową rolę duchową, edukacyjną i obronną. Przez stulecia przetrwało najazdy tatarskie, wojny i okres kasaty, by dziś służyć jako miejsce kontemplacji, turystyki religijnej oraz zwiedzania architektonicznego. Bogata historia, wyjątkowa architektura romańska i barokowa, a także życie według reguły świętego Benedykta czynią z Tyńca obowiązkowy punkt na mapie każdego, kto interesuje się dziedzictwem benedyktynów w Polsce.

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu sięga czasów odbudowy polskiej państwowości po najazdach i kryzysie lat 40. XI wieku. Opactwo w Tyńcu zostało prawdopodobnie założone około 1044 roku z inicjatywy Kazimierza I Odnowiciela, który sprowadził zakonników benedyktyńskich z zachodu Europy jako element wzmocnienia struktur kościelnych i kulturalnych. Usytuowanie klasztoru na wysokim wzgórzu nad Wisłą miało nie tylko znaczenie religijne, ale też strategiczne – kontrolowało szlaki handlowe i wodne prowadzące do Krakowa.

Według przekazów pierwszym opatem był Aaron, późniejszy biskup Krakowa, co świadczy o wyjątkowym znaczeniu tego miejsca już od samego początku. Opactwo tynieckie szybko stało się jednym z głównych centrów duchowych w Polsce, a jego klasztor — jednym z najważniejszych ośrodków benedyktyńskich w Europie Środkowej. To jeden z ciekawszych przykładów rozwoju zakonów w średniowieczu.

Na przestrzeni wieków opactwo benedyktynów w Tyńcu doświadczyło wielu dramatycznych wydarzeń. Najazd tatarski w 1259 roku niemal doszczętnie zniszczył zabudowania klasztorne. Odbudowywano je przez kolejne dekady, a zakonnicy kontynuowali działalność mimo licznych trudności. W okresie potopu szwedzkiego klasztor został splądrowany i spalony, a w czasach konfederacji barskiej służył jako ważna twierdza obronna, co dziś tłumaczy jego masywne mury i rozmieszczenie.

Ciekawostką jest, że przez pewien czas benedyktyni prowadzili tu także szkołę klasztorną oraz skryptorium, w którym kopiowano manuskrypty i kroniki — część z nich przetrwała do dziś. W epoce zaborów, w 1816 roku, opactwo zostało skasowane przez władze austriackie, a mnisi musieli opuścić klasztor. Przez kolejne dziesięciolecia budowla popadała w ruinę, służąc m.in. jako magazyn i budynek świecki.

Dopiero w 1939 roku benedyktyni oficjalnie powrócili do Tyńca, podejmując trud odbudowy duchowego i kulturowego dziedzictwa tego miejsca. Dziś opactwo tynieckie nie tylko pełni funkcję klasztoru, ale także centrum edukacyjnego, wydawniczego i turystycznego, a jego mury są żywym świadkiem ponad 950 lat historii Polski.

Architektura i zabytki opactwa

Opactwo w Tyńcu to fascynujący przykład architektonicznej ewolucji sakralnych budowli w Polsce. Przez niemal tysiąc lat swojej historii łączyło i przekształcało style, zachowując elementy średniowiecznej architektury romańskiej, gotyckiej oraz barokowej. Obecny wygląd kompleksu klasztornego jest efektem wielowiekowych przebudów, odbudów po zniszczeniach oraz adaptacji do zmieniających się potrzeb liturgicznych i obronnych.

reszta pod linkiem

#historia #historiapolski #polska

9

Gwałty, rabunki i zniszczenia. Wkroczenie Armii Czerwonej do Olsztynakresy.pl

22 stycznia 1945 roku oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do Olsztyna, kończąc niemiecką kontrolę nad tym miastem.

Położone w północno-wschodnich Prusach Wschodnich ziemie Warmii i Mazur były stopniowo zajmowane od połowy stycznia 1945 roku. 13 stycznia rozpoczęła się sowiecka ofensywa na Prusy Wschodnie, której celem było odcięcie i rozbicie niemieckich sił w regionie. Olsztyn był pierwszym większym miastem zdobytym przez Armię Czerwoną na tym odcinku frontu.

„Kraj faszystów musi przemienić się w pustynię”

Wejście wojsk radzieckich do Olsztyna miało dramatyczne konsekwencje dla ludności cywilnej. W pierwszych tygodniach po zajęciu miasta doszło do fali gwałtów, mordów, rabunków i grabieży, które objęły zarówno samo miasto, jak i okoliczne miejscowości. Skala przemocy była bezprecedensowa.

„Po drodze widziałam okropne rzeczy. Kobiety w starszym wieku zgwałcone przez Rosjan nie tylko w jednym miejscu, lecz na każdym kroku, można było to spotkać. […] Widziałam, jak dziewczyna, córka kowala, 19-letnia, przez 13 Rosjan została zgwałcona i jeszcze na końcu rozerwana” — wspominała mieszkanka Okręgu Mazurskiego moment wkroczenia czerwonoarmistów w 1945 roku.

W pierwszych dniach pobytu w Olsztynie żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się także wyjątkowo brutalnych zbrodni. Zamordowani zostali pacjenci szpitala psychiatrycznego w Kortowie, a także chorzy oraz siostry zakonne sprawujące nad nimi opiekę w szpitalu mariackim, mieszczącym się w gmachu dzisiejszego szpitala miejskiego.

Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, sowieccy żołnierze rabowali mienie, zabijali mieszkańców i podpalali budynki. Gdy 17 lutego 1945 roku do miasta dotarła pierwsza grupa polskich kolejarzy, olsztyński dworzec kolejowy wciąż płonął.

Przemoc nie była wyłącznie skutkiem chaosu wojennego. Dowódca 3. Front Białoruski, generał Iwan Czerniachowski, otwarcie formułował założenia brutalnej polityki okupacyjnej, stwierdzając: „Kraj faszystów musi przemienić się w pustynię”. Hasło to interpretowano jako odwet za zbrodnie niemieckie popełnione na terytorium Związku Sowieckiego. W praktyce represje dotykały nie tylko Niemców, lecz także Warmiaków, Mazurów oraz Polaków przybywających do miasta w kolejnych tygodniach.

Skala bezkarności żołnierzy sowieckich była na tyle duża, że zwracali na nią uwagę nawet przedstawiciele tworzącej się administracji komunistycznej. Jesienią 1945 roku kierownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Olsztynie przyznawał, że poważnym problemem pozostają masowe napady grup żołnierzy Armii Czerwonej, połączone z rabunkami i zabójstwami.

Olsztyn został formalnie przekazany władzom polskim dopiero 23 maja 1945 roku. Przez cały okres pomiędzy wkroczeniem Armii Czerwonej a ustanowieniem polskiej administracji w mieście utrzymywały się przemoc, grabież i niszczenie mienia. Straty materialne były ogromne — w pierwszym półroczu 1945 roku zniszczeniu uległo wiele budynków, a miasto zostało w znacznym stopniu ogołocone i wyludnione.

Z pogromów i aktów dewastacji dokonanych przez czerwonoarmistów ocalały kościoły, co ks. Jan Hanowski wynegocjował z sowieckim dowództwem. Nietknięty pozostał również olsztyński zamek.

„Olsztyn odnotował w swej historii wypadki, których następstwa zmieniły jego oblicze. Dochodziło do epidemii, klęsk żywiołowych, okupacji i rabunków ze strony obcych wojsk. Wiele zła ludności i miastu wyrządzili na przykład w 1807 roku żołnierze Napoleona. Wcześniejsze wydarzenia wojenne nigdy nie były jednak tak gwałtowne i tragiczne jak te z 1945 roku” — podkreśla Rafał Bętkowski z Muzeum Nowoczesności w Olsztynie.

Mimo tych doświadczeń w powojennych latach władze komunistyczne konsekwentnie promowały narrację o „wyzwoleniu” Olsztyna przez Armię Czerwoną. Jej symbolem stały się pomniki i oficjalne uroczystości mające podkreślać wdzięczność wobec Związku Sowieckiego. Relacje świadków oraz badania historyczne wskazują jednak, że wydarzenia z początku 1945 roku pozostawiły trwałą traumę w pamięci mieszkańców Olsztyna i całego regionu.

http://kresy.pl/kresopedia/gwalty-rabunki-i-zniszczenia-wkroczenie-armii-czerwonej-do-olsztyna/

#iiwojnaswiatowa #zsrr #bolszewicy #gwalt #mordercy #Polska #historia

11

Izajasz Szechter _ojciec Michnika.

Pochodził z żydowskiej rodziny: był synem Natana i Klary (z domu Steinwurcel), miał brata Szymona. Jako nastolatek angażował się we działalność młodzieżowej komunistycznej grupy samokształceniowej we Lwowie, a w 1920 wstąpił do Komunistycznej Partii Galicji Wschodniej[1]. Następnie wyjechał do Wiednia na studia, które przerwał i w 1923 powrócił do Lwowa[1]. Od 1925 zaangażował się w działalność nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, dążącej do oderwania od Polski części jej wschodnich ziem oraz przyłączenia ich do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej[1], w której pełnił liczne funkcje we władzach różnych szczebli.wiki

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ozjasz_Szechter

#ukropolin #historia #ciekawostki

18

AFRYKA niebo nad Tunezją

Niemcy śmiali się z „garstki Polaków” — dopóki Skalski nie zestrzelił 6 asów w 15 minut

Zdjęcie

http://www.youtube.com/watch?v=t3Pi1tiMu0w

historia, w której elita wygnańców obraca niemiecką pewność siebie w panikę. „Cyrk Skalskiego” rezygnuje z bezpiecznego dystansu: 80 metrów, czasem mniej, krótkie serie z działek 20 mm i karabinów Browning – nie brawura, metoda. 20 kwietnia nad Pantellerią sześć Spitfire’ów atakuje z iście samobójczym bilansem sił: 6 przeciwko około 20 Bf 109 i Macchi C.202. Piętnaście minut później sześć wrogich myśliwców płonie, a wszystkie polskie maszyny wracają do bazy bez jednej straty. Odkryj opowieść o garstce pilotów, których zwiastowały litery ZX – i przed którymi nawet asy Luftwaffe przestali się śmiać.

#historia #afryka #iiiwojnaswiatowa #lotnictwo #bohaterzy #tunezja #Polska

11

Wynalazca trójfazowej rewolucji Michał Doliwo-Dobrowolskimlodytechnik.pl

Zdjęcie

Był oczkiem w głowie ojca, Polaka Józefa Doliwo-Dobrowolskiego i matki Rosjanki, Olgi Michajłowny. Najstarszy syn pary przyszedł na świat drugiego stycznia 1862 roku w Gatczynie, w pobliżu Petersburga.

Ojciec przyszłego wynalazcy był dyrektorem szkoły zawodowej w Gatczynie, dokąd jego rodzina herbu Doliwa trafiła z terenów środkowo-wschodniej Polski. Radzili sobie w Rosji nieźle. Nie pomogło to jednak Michałowi, który z powodu polskiego pochodzenia musiał później opuścić Rosję.

Zanim do tego doszło, Michał otrzymał staranne wykształcenie, opanowując biegle trzy języki - polski, rosyjski i niemiecki. Podczas edukacji w gimnazjum w Odessie, dokąd rodzina przeprowadziła się w 1872 roku, zainteresował się chemią. Był to okres wielu interesujących i ważnych odkryć w tej dziedzinie, m.in. pięć lat wcześniej Alfred Nobel opracował dynamit, a ledwie trzy lata wcześniej Dimitr Mendelejew ogłosił prawo okresowości pierwiastków. Zafascynowany ich odkryciami nastolatek chętnie eksperymentował w rodzinnym domu np. z materiałami wybuchowymi, zaś w wieku zaledwie 16 lat został przyjęty na prestiżowy Wydział Chemiczny Politechniki w Rydze, gdzie wykładowym językiem był niemiecki.

Choć Michał spędził na tej uczelni tylko dwa lata, to udało mu się stworzyć ważne projekty, które zostały zaprezentowane przez uczelnię na rosyjskiej wystawie elektrotechnicznej w Petersburgu (1880 r.) oraz na Międzynarodowej Wystawie Elektrotechnicznej w Wiedniu (1883 r.). Zademonstrowane w Austrii ogniwo galwaniczne Michała Doliwo-Dobrowolskiego okazało się warte nagrody Austriackiego Stowarzyszenia Elektryków.

Mimo sukcesów zdolny student został relegowany z uczelni w 1881 roku z powodu represji wobec Polaków po zamachu na cara Aleksandra II. A za młodym chemikiem ciągnęła się gimnazjalna sława piromańskich osiągnięciach. Dla carskiej policji chłopak był podejrzanym typem. Nie pomogła mu nawet interwencja matki Rosjanki oraz odwołanie się do odznaczeń zdobytych przez dziadka i ojca chłopaka podczas służby w armii carskiej. Michała nie przyjęto na uniwersytet w Odessie ani inną liczącą się uczelnię. Rodzina zdecydowała, że utalentowany Michał powinien opuścić Rosję i udać się na zagraniczną uczelnię.

Okazało się to doskonałym pomysłem, bo młodego studenta chętnie przyjęto na pierwszy w świecie Wydział Elektrotechniczny w Wyższej Szkole Technicznej w Darmstadt, w Niemczech, jednej z renomowanych ówczesnych politechnik europejskich. Nie bez znaczenia był fakt, że studiowało tam wielu Polaków. To dawało nadzieję, że Michał ukończy uczelnię bez przeszkód politycznych.

Zdolny student szybko trafił pod skrzydła fizyka i pioniera elektrotechniki Erazmusa Kittlera. Ostatecznie nawet został asystentem wybitnego profesora i dzięki jego rekomendacji otrzymał w 1887 roku posadę konstruktora-wynalazcy w berlińskim oddziale Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft (AEG, wcześniej DEG).

Niemiecki potentat branży elektrotechnicznej korzystał z patentów Edisona, ale koncern miał spory budżet na innowacje i projekty badawcze. Wszyscy wówczas szukali rozwiązania, pozwalającego przesyłać energię elektryczną na większe odległości. Próbowano też zbudować tani silnik elektryczny.

To była wielka szansa, którą młody naukowiec wykorzystał. Ważną inspiracją dla Doliwo-Dobrowolskiego stał się artykuł na temat m.in. alternatora z marca 1888 roku autorstwa Galileo Ferrarisa, włoskiego fizyka i współpracownika Tesli. W ciągu zaledwie kilku miesięcy pracujący dla niemieckiego koncernu naukowiec skonstruował prądnicę trójfazowego prądu zmiennego, a w marcu 1889 roku zgłosił do opatentowania asynchroniczny silnik o mocy 100 W z wirnikiem klatkowym, pracujący w systemie prądu przemiennego trójfazowego. Doliwo wprowadził zarazem stosowany potem powszechnie termin "trójfazowy" na określenie układu trzech obwodów elektrycznych prądu przemiennego. Taki układ otwierał wiele możliwości budowania na nowych zasadach silników, transformatorów i generatorów.

Wynalazca pracował intensywnie dalej. Jeszcze w tym samym roku skonstruował generator prądu przemiennego trójfazowego. Budował silniki większej mocy, silniki pierścieniowe, eksperymentował z możliwością dołączenia opornika rozruchowego. W 1890 r. Doliwo-Dobrowolski miał gotowy transformator trójfazowy. Dzięki jego wynalazkom pod koniec lat 80. XIX wieku firma AEG rozpoczęła sprzedaż rynkową silników trójfazowych o mocy 2 i 3 KM.

Wynalazca opracował wszystko, co było niezbędne do zbudowania trójfazowej sieci energetycznej. W tym samym czasie niemiecki inżynier elektryk Oskar Miller wpadł na pomysł stworzenia specjalnej instalacji trójfazowej, która dostarczy energię na dużą odległość i zapewni prąd na Międzynarodowej Wystawie Elektrotechnicznej zaplanowanej na 1891 we Frankfurcie nad Menem. Ten spektakularny projekt wymagał sporych inwestycji i rozmachu, ale okazał się najważniejszym wydarzeniem roku i przesądził o odejściu od prądu stałego w przemyśle i energetyce.

Gości, przybyłych do Frankfurtu 24 sierpnia 1891 roku na Wystawę Elektrotechniczną, witał widok wspaniałego podświetlanego 10-metrowego wodospadu. Pompę wodną instalacji zasilał trójfazowy indukcyjny silnik elektryczny o mocy 100 KM, największy wówczas na świecie. Niezbędny prąd do pracy silnika i rozświetlenia 1000 żarówek dostarczano przewodami naziemnymi z elektrowni wodnej nad rzeką Neckar w miejscowości Lauffen, oddalonej od Frankfurtu o 175 km. Do zbudowania linii przesyłowej użyto 3282 słupów. Trójfazowa linia energetyczna pracowała przy napięciu 15 kV ze sprawnością 75%. Michał Doliwo-Dobrowolski był kluczowym projektantem całości.

Zdjęcie

Silnik prądu trójfazowego skonstruowany przez Doliwo-Dobrowolskiego

W dużym stopniu to właśnie dzięki niemu niemiecka AEG wyrosła na globalnego giganta w dziedzinie energetyki opartej na prądzie przemiennym. Pierwsze trójfazowe elektrownie AEG uruchomiło w Zabrzu i Chorzowie. Pierwsza na świecie trójfazowa elektrownia wodna z urządzeniami Dobrowolskiego powstała na Renie, w miejscowości Rheinfelde.

Doliwo-Dobrowolski stał się światowym autorytetem. W 1900 r. uhonorowano go Złotym Medalem Światowej Wystawy w Paryżu, a macierzysta politechnika w Darmstadt przyznała mu tytuł doktora honoris causa "za wybitne zasługi dla rozwoju elektrotechniki" (1911 r.). Zaangażował się w działalność Stowarzyszeniu Elektrotechników Niemieckich. Przyjął obywatelstwo szwajcarskie i przez kilka lat prowadził badania naukowe w Lozannie. Pozostał jednak wierny AEG. W 1909 wrócił do Niemiec, by objąć stanowisko dyrektora technicznego fabryki aparatury AEG. Zarządzał firmą i nadal prowadził projekty badawcze, co zaowocowało kolejnymi wynalazkami, jak np. fazomierz, komory gasikowe w wyłącznikach wysokonapięciowych, w końcu popularne suszarki do włosów, znane pod nazwą handlową Fön (w tłum. ciepły, górski wiatr) produkowane przez AEG od 1899 r.

Gdy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość Doliwo-Dobrowolski wysłał depeszę gratulacyjną do rządu krajowego. Do ojczyzny ojca i dziadka nie zdążył przyjechać. Zmarł w Niemczech 15 października 1919 roku z powodu zakażenia grypą hiszpanką. W czerwcu 2022 r. w Szczecinie odsłonięto pomnik wynalazcy. Na ławeczce przy gmachu Wydziału Elektrycznego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego przysiadła odlana z brązu postać pioniera prądu trójfazowego.

http://mlodytechnik.pl/technika/31243-wynalazca-trojfazowej-rewolucji-michal-doliwo-dobrowolski

#nauka #historia #energia #elektrycznosc #wynalazki

20

Sofja [Zofia] Kowalewska - Jedna z najwybitniejszych matematyczek światapiekniejszastronanauki.pl

Wielu, którzy mieli okazję dowiedzieć się czegoś więcej o matematyce, myli ją z arytmetyką i uważali ją za jałową naukę. W rzeczywistości jednak jest to nauka wymagająca ogromnej ilości wyobraźni.

(Zofia Kowalewska)



Zdjęcie

Jedna z najwybitniejszych matematyczek świata urodziła się 15 stycznia (3 stycznia) 1850 w Moskwie. Jej ojciec Wasilij Wasiljewicz Krukowski był oficerem pochodzenia polskiego (pochodził z rodu Korwin-Krukowskich), natomiast matka Jelizawieta Fiodorowna Schubert wywodziła się z rodziny niemieckich imigrantów. Na uwagę zasługuje fakt, że pradziadkiem przyszłej uczonej był astronom i geograf Theodor von Schubert, zaś dziadkiem generał i kartograf Friedrich von Schubert. Z kolei jej starszą siostrą była Anna Jaclard (1843–1887) socjalistka i rewolucjonistka, która nieśmiertelność zyskała na kartach powieści F. Dostojewskiego Idiota jako Anna. Wczesne lata życia spędziła w posiadłości Palibino w gubernii Witebskiej. Sonia – jak ją nazywała rodzina oraz przyjaciele – wspominała, że dom był niezwykle piękny i nowoczesny. Na krótko przed zamieszkaniem w nowej posiadłości została ona całkowicie poddana modernizacji. Niestety jej pokój z prozaicznej przyczyny – niewystarczającej ilości tapety – został wyklejony papierem znalezionym na strychu. Jak się okazało papier zawierał litografie wykładów z zakresu rachunku różniczkowego i całkowego, na które uczęszczał Wasilij jako młody oficer. Był to niewątpliwe pierwszy wielki bodziec matematyczny, który zaczął działać na wyobraźnię przyszłej uczonej. Zwykłam całymi godzinami ślęczeć przed tymi ścianami, raz po raz na nowo odczytując spisane tam symbole – wspominała po latach Sofija. Niestety nie zawsze miała możliwość pełnego pochłaniania wiedzy, tym bardziej, że jej ojciec niespecjalnie była zadowolony z kształcenia kobiet. Trwałam w chronicznym stanie głodu książek – wspominała. W dużej mierze Sonia uczyła się samodzielnie – czytała książki, próbowała poznawać świat nauki. Jeden z zaprzyjaźnionych przyjaciół ojca, profesor fizyki Nikolai Nikanorowicz Tyrtov podarował mu swój nowy podręcznik. Dziewczynka bez wiedzy ojca przeczytała książkę i przy następnej wizycie profesora zaczęła z nim rozmawiać o optyce. Niewątpliwie był bardzo zdziwiony, gdy kilkuletnia dziewczynka dokładnie mu wyjaśniła czego nie rozumie, ale co wydaje jej się logiczne i powinno mieć takie a nie inne rozwiązanie. Tyrtov nazwał ją nowym Pascalem i zasugerował, aby dać jej szansę kontynuowania studiów matematycznych. Nie ulega wątpliwości, że dziewczynka była bardzo zdolna. Znała doskonale język angielski, francuski i niemiecki. W latach 1866-67 spędzała większość zimy z rodziną w Petersburgu, gdzie otrzymywała prywatne lekcje rachunku różniczkowego.

Jednak rozbudziło to tylko głód wiedzy dziewczyny. Jej marzeniem były studia, ale było to dość trudne, gdyż w carskiej Rosji kobiety nie mogły studiować, a wyjazd samotnej kobiety do innego kraju nie wchodził w grę. Salomonowym rozwiązaniem było zatem zawarcie w 1868 roku fikcyjnego małżeństwa ze starszym o osiem lat paleontologiem Włodzimierzem Kowalewskim. Należał on do radykalnego ugrupowania politycznego walczącego o równouprawnienie kobiet i zapewnienie im dostępu do edukacji. Sonia z mężem i siostrą wyjechała do Heidelbergu, gdzie studiowała między innymi u Hermanna von Helmholtza, Gustava Kirchhoffa i Roberta Bunsena. Później odbyła także podróż do Anglii, a następnie powróciła do Berlina, gdzie uczył ją Karl Weierstrass – jeden z najwybitniejszych matematyków niemieckich.

W 1874 roku Sofja Kowalewska przesłała z Berlina na uniwersytet w Getyndze rozprawę doktorską opartą o trzy prace związane z teorią równań różniczkowych cząstkowych, redukcji całek abelowych oraz postaci pierścieni Saturna. Dzięki staraniom Weierstrassa nie musiała zdawać egzaminów doktorskich i przyznano jej doktorat… in absentia. Została tym samym pierwszą Europejką posiadającą doktorat z matematyki!

Zofia Kowalewska, po 1880, domena publiczna

Sukcesy zawodowe szły w parze z prywatnymi. Pomiędzy Sonią i Włodzimierzem zaczęło rodzić się autentyczne uczucie. W 1874 roku powrócili do Rosji, a cztery lata później przyszła na świat ich córka Zofia nazywana Fufą. Po prawie dwóch latach poświęconych wychowaniu córki Kowalewska pozostawiła ją pod opieką krewnych oraz przyjaciół i chcąc wznowić pracę w dziedzinie matematyki opuściła Włodzimierza po raz ostatni. W wyniku namowy Weierstrassa w 1881 roku powróciła do Berlina, gdzie natychmiast powróciła do pracy naukowej. Zaowocowała ona opublikowaniem prac związanych z refrakcją światła w kryształach. Kiedy w 1883 roku przebywała w Paryżu otrzymała wstrząsającą wiadomość o śmierci męża. Włodzimierz zapadł na głęboką depresję związaną z poważnymi kłopotami finansowymi, w wyniku czego odebrał sobie życie.

W tym samym czasie uczona otrzymała propozycję pracy na uniwersytecie w Sztokholmie. Jej zdolnościami matematycznymi zachwycił się jeden z nielicznych w tamtych czasach zwolenników kobiet w nauce Magnus Mittag-Leffler. Po sześciu miesiącach pracy w Sztokholmie przyznano jej tytuł profesorski oraz etat redaktora w prestiżowym czasopiśmie matematycznym „Acta Mathematicaˮ. Co ciekawe w tym czasie biegle władała już językiem szwedzkim. W 1885 roku Kowalewska objęła funkcję dziekana Wydziału Matematyki. Początkowo zaproszono mnie w charakterze docenta. Przed upływem roku jednak mianowano mnie profesorem zwyczajnym, którym jestem od roku 1884. Poza wykładami spoczywa na mnie także obowiązek uczestniczenia w posiedzeniach rady i mam prawo głosu na równi z pozostałymi profesorami – wspominała uczona. Trzy lata później, w 1888 roku wygrała konkurs paryskiej Akademii Nauk – w temacie ścisłego rozwiązania równań ruchu bryły sztywnej, za co otrzymała Nagrodę Bordina. W 1889 roku wybrano ją na członkinią Petersburskiej Akademii Nauk. Poza matematyką była także zdolną pisarką. Napisała między innymi Uniwersytet chłopski w Szwecji, Wspomnienia z dzieciństwa, Nihilistka, Docent prywatny, Siostry Rejewskie i Rodzina Woroncowych, stąd nazywano ją nie tylko „Królową Matematyki” ale także „Michałem Aniołem Konwersacji”.

Zofia Kowalewska, ok. 1880, Institut Mittag-Leffler, domena publiczna.

W 1889 roku uczona zakochała się w Maxie Kowalewskim dalekim krewnym zmarłego męża. Nie nalegała jednak na małżeństwo, gdyż wiedziała, że nie byłaby w stanie osiąść i zamieszkać z Maxem.

Sofja Kowalewska zmarła w kwiecie wieku, licząc zaledwie czterdzieści jeden lat, w Sztokholmie w lutym 1891 roku w wyniku powikłań po zapaleniu płuc. Została pochowana w mieście Solna na Cmentarzu Północnym, gdzie spoczywa wiele wybitnych i znanych ludzi.

Jeden z badaczy jej życia, Roger Cooke napisał: […] im bardziej zastanawiam się nad jej życiem i biorę pod uwagę ogrom jej osiągnięć, przeciwstawiając się ciężarowi przeszkód, które musiała przezwyciężyć, tym bardziej ją podziwiam. Dla mnie przyjęła bohaterską postawę osiągniętą przez niewielu innych ludzi w historii. Aby wejść, tak jak ona, do świata akademickiego, świata, którego prawie żadna kobieta jeszcze nie zbadała, i być konsekwentnie obiektem ciekawskiej analizy, podczas gdy wątpiące społeczeństwo patrzyło, na wpół oczekując, że je zawiedzie, zebrała ogromną odwagę i determinację. Aby osiągnąć, tak jak ona, co najmniej dwa główne wyniki o trwałej wartości stypendium, jest dowodem znacznego talentu, rozwiniętego dzięki żelaznej dyscyplinie […].

Zalecana Literatura:

Z. Kowalewska, Wspomnienia z dzieciństwa, PIW, Warszawa, 1978.

J. Navarro, Kobiety w matematyce: od Hypatii do Emmy Noether, RBA, Toruń, 2012, ss 84-91.

R. L. Cooke, The life of S. V. Kovalevskaya, [w]: V. B. Kuznetsov, ed., The Kowalevski Property, American Mathematical Society, 2002, ss 1–19.

P. Połubarinowa-Koczina: Zofia Kowalewska: Wielki matematyk rosyjski, Czytelnik, Warszawa, 1951.

J. Spicci, Beyond the Limit: The Dream of Sofya Kovalevskaya, Forge Books, New York, 2002.

http://piekniejszastronanauki.pl/sofja-zofia-kowalewska/

#matematyka #nauka #kobiety #historia

14

#matematyka #historia #zydzi

Zrobimy sobie wieczorem rundkę z matematyką. Podobno niektórzy twierdzą, że matematyka jest antysemicka.

----------------------------------------

http://youtu.be/Y4veVZmo7oU?si=SEpPYNoYYBeIkZ_L

---------------------------------------

Co mnie natknęło? Czytałem ten wpis na mikroblogu dot. wysokichobcasów (ten sprzed 2h) i jego (((autorki))). Szperając po necie znalazłem jej wywiad tej bajkopisarki dla Krytyki Politycznej z 2014. Akurat znam historię opisywanego miasta i co chwila łapałem się za głowę skąd to to wymyśliło takie bzdury. Bajkopisarka przyznała się tam skąd czerpie swoją wiedzę o plemieniu wybranym. Otóż żydzi z u$a pisali ją w książce wydanej w 1971 i autorka powiela te brednie (muh holololo)... o miescie którego historię znam. Gdzie mój pradziadek został zesłany do Auszwitz, bo sprzedawał żywność pejsom gdy nie wolno było i w ramach wdzięczności został zadenuncjowany do gestapo.

Sory ale musiałem to jakoś odreagować. Błędem była jakakolwiek pomoc temu plemieniu.

16

#obraz #sztuka #historia #ciekawostki

Eminence Grise „Szara Eminencja” Jean-Leon Gerome 1873.

Scena przedstawiająca pierwszą połowę XVIIw. Miejsce Francja – pałac Kardynała Richelieu „Czerwony Kardynał”.

Od lewej. Ksiądz w purpurze, prowadzi króla Ludwika XIII (na czerwono) i jego faworyta (?) Karola de Luynes (?) na spotkanie z Richelieu. Arystokracja i duchowni robią małe zamieszanie kłaniając się w pas, skromnej postaci mnicha Kapucyna nonszalancko czytającego Biblię który wraca od Richelieu. Całości sceny przygląda się straż pałacowa.

Zdjęcie

W latach 1600, prawdziwą władzę w Francji sprawował „Czerwony Kardynał” który doradzał Ludwikowi XIII. Richelieu jednak sam był zależny od swojej „prawej reki” mnicha zwanego „Szarą eminencją” Ojca Józefa (Pere Joseph).

Ojciec Józef był odpowiedzialny za całą siatkę szpiegów Richelieu rozsianych po całej europie jak i za politykę zagraniczną kardynała. O ile Richelieu był głową Francji to Józef był jej szyją.

Arystokracja mimo swoich spisków i niesforności dobrze znała pozycję niepozornego mnicha i bała się go. Dziś od przydomku „Szarej eminencji” pojęcie stosuje się wobec postaci działających w najważniejszych sprawach, których rola pozostaje jednak niedostrzegalna dla szerokiej opinii.

7

Lurcy UDAŁO SIĘ robię #pokazkonto 😱

13 sty 2026, 09:03 CET moje konto na portalu Wykop.ru przestało istnieć. 🎉 Batalia o jego usunięcie trwała od 31 gru 2025 - czyli od zeszłego roku

Czemu dopiero teraz? Po pierwsze jestem leniwym skurwysynem, trzymałem to konto dla samego trzymania mimo, że praktycznie nie udzielałem się na tamtym portalu. To co tam pisałem i tak było często cenzurowane za myślozbrodnię i wytykanie moderacji jej hipokryzji.

Szukałem dobrego momentu na usunięcie konta od kilku lat. Myślałem o odejściu z pierdolnięciem – pasta o serwerowni + zdjęcia elfika w zbożu.

Pod koniec zeszłego roku, jeden z Was namówił mnie do zajrzenia na tamten ściek. Co zrobiłem. Przy próbie zalogowania okazało się, że „weryfikacja konta” mnie nie puszcza. Jak się okazało udało im się tam coś spieprzyć (koncertowo) i po każdym kliknięciu przycisku [przejdź dalej], weryfikacja resetowała się.

Wtedy zrozumiałem… nic z tego nie będzie.

Pozostało jedno, komunikacja z dałnami od moderacji i nakłonienie ich do usunięcia mojego konta. Jako że byłem bojówka „4konserwy” powinni byli klaskać dupą na ten widok. Proste? No jak się okazało nie tak do końca.

Prośba o usunięcie konta złożona 31 grudnia czekała do 7 stycznia na odpowiedź od ekipy białkowa. W streszczeniu, treść brzmiała „usuń sobie konto sam”.

Wysryw moderacji odczytałem dopiero 9 stycznia, tego samego dnia pisząc do nich dalej:

Zdjęcie

Dopiero po tej wiadomości odpowiedzieli 12 stycznia prosząc o podanie nicku i maila (tak jak by nie wiedzieli z kim rozmawiają ).

Tego samego dnia spełniłem ich prośbę, którą wykonali 13 stycznia.

Lurki i Lukrecje. Jestem Andrzej Zieliński, ale na tamtym portalu znaliście mnie jako Flasz Gordon.

Zdjęcie

15 lat na tym koncie (to było drugie). Najwyższe miejsce w rankingu w TOP20 (chyba 16) zanim rozpoczęto zorganizowany spam polityką przez neuropki. Testowałem nowe wydania wyklopu i zgłaszałem blędy. Byłem uczestnikiem userwoice z przyzwoitymi pomysłami (50+ wykopów) na działanie portalu (które zostały olane przez białka). Obserwowałem większość afer tamtego portalu.

Uczestniczyłem w wykopowym ABW by promować wartościowe treści. Zdobyłem wykopową kostkę w konkursie.

Uczestniczyłem w discordzie „konserw” i w porę zorientowałem się, że coś nie halo. Po tym Stecka w porozumieniu z neuropa stworzyli „aferę” i dokonali masowej czystki na konserwach (a neuropa przyznała się, że serwer był ich honypotem).

Scrolowałem po polach pełnych zbóż. Widziałem jak usuwali Spacemana a potem memy z kosmonautą, widziałem jak zdejmowali ręcznie wpisy Brzytwy_Ockhama z głównej by promować wysrywy nonamów. Walczyłem z hordami lewactwa o wpisy Wojny Idei. Gdy Donald Kluska założył mikrolisty dla „4 konserwy” wiadomym było, że moderacja go będzie chciała udupić. Gnoje nie wiedziały, że to mi Donald przekazał rolę administratora przed zbanowaniem. Pod moją opieką neuropki były usuwane i nie udało im się siać fermentu. Co doprowadziło moderację wykop.ru do opcji nuklearnej i cofnięcia współpracy z mikrolistami całkowicie.

Zdjęcie

Od 2018 moją stroną startową dla wykopu były treści wymoderowane (tak nieobliczalna była moderacja + podwójne standardy)

W 2019r dawałem moderacji ostatnią szansę zniżając się do aplikacji na moderatora, tylko z zasadami. Szczęśliwie dla mnie nie ubrudziłem się tym stanowiskiem – zgłoszenie zostano odrzucone (miałem wszystkie chromosomy).

Jako odskocznię od wykopowych afer, neuropy i zjebów z moderacji zacząłem udzielać się pod tagiem „randomanimeshit” (aka: chińskie bajki) – moderacja zrobiła nagonkę i zaczęła go cenzurować (połączyła z „anime” który tag należał do innej społeczności zajmującej się czym innym co powodowało dodatkowe tarcia).

Przeszedłem do wstawiania obrazków pod „kucyki” (aka: kucozjeby) – był spokój… aż nie było, a moderacja uznała, że spam (mimo nie śmiecenia i wstawiania dodatkowych obrazków pod oryginalnym postem)

Ostatecznie nie pozostało nic oprócz czystej nienawiści do tamtego portalu.

Na moim dysku pozostaje jeszcze ponad 130 zrzutów zbiorczych z kontrowersyjnych decyzji moderacji (od odwracania głowy na wulgarność po czysta hipokryzję i kurestwo) + mnóstwo innych plików dot. tamtego portalu. Będę z nich korzystał przy okazji jeszcze przez wiele lat.

Również przez wiele lat chciałem dobrze dla wykopu, dla różnorodności treści, dla innych użytkowników. Nigdy nie dano mi tej szansy.

Niestety gówna w złoto nie zmienisz, zwłaszcza gdy to gówno opiera się i twierdzi, że lubi smród.

Z tym się nie da układać, to trzeba zwalczyć wszelkimi metodami.

Żegnaj Flaszu Gordonie 🫡 – teraz pozostaje Andrzej.

Ps. Ciekawostka. Na początkach Lurka zarejestrował się tu „FlaszGordon” w porę dałem znać @Thanos który znał moje alter-ego. Nie wiem który neuropek się pode mnie podszywał ale muszę przyznać mu jedno, naprawdę dobrze udawał moje wpisy. Szacun

Nigdy nie używam tego samego nicka na różnych portalach. Właśnie przez takie przypadki.

#guwnowpis #ciekawostki #wykop #historia

26

Zmarł Erich von Daniken. 🕯️ 😢 🛸youtu.be

10 stycznia 2026 zmarł w Interlaken (Szwajcaria) Erich von Daniken.

Zdjęcie

Szwajcarski pisarz i publicysta, autor hipotez dotyczących wpływu istot pozaziemskich na życie i rozwój ludzkości w czasach przedhistorycznych (tzw. paleoastronautyka).

Od 1968 roku wydawał książki, w których rozważał, że Ziemia w ciągu tysiącleci była odwiedzana przez kosmitów, po których pozostały liczne ślady. Autor twierdził, że wiele budowli i znalezisk, pochodzących z dawnych epok, nie mogło być wykonanych znaną wówczas prymitywną techniką, co sugeruje, że nasi przodkowie musieli korzystać z wiedzy przekazanej im przez obce bardziej rozwinięte cywilizacje.

Teorie pisarza zdobyły wielką popularność wśród czytelników na całym świecie. Jego książki przetłumaczono na ponad trzydzieści języków, a łączny nakład przekroczył 60 milionów egzemplarzy. Nakręcono również serial telewizyjny, oparty na książkach Danikena.

W Polsce na przykład, dużą popularność zdobyła seria komiksowa Według Ericha von Danikena "Bogowie z kosmosu" alternatywny tytuł "Ekspedycja" (scenariusz Arnold Mostowicz i Alfred Górny, rysunki Bogusław Polch).

W 2003 roku w szwajcarskim Interlaken otwarty został park rozrywki, którego celem jest propagowanie poglądów Danikena.

Szereg jego książek, zapoznał całe tłumy z pojęciem UFO (które w tamtych czasach było niszowe) i pobudził wyobraźnię do odkrywania i kwestionowania tego co oficjalna nauka serwuje jako "oczywistość".

------------------------------------------

http://youtu.be/UCT6Og-eCG0?si=7xH0kM9wUWVN1YNQ

------------------------------------------

Spoczywaj w pokoju wielki człowieku.

#ludzie #ksiazki #daniken #ufo #teoriespiskowe #historia #archeologia #paleoastronautyka

18