Polska liczyła na miliardy z SAFE. Von der Leyen chce je przekazać Ukrainiekresy.pl

Ursula von der Leyen zapowiedziała uruchomienie programu wspólnych projektów europejskiego i ukraińskiego przemysłu obronnego przy wykorzystaniu pozostałych środków z SAFE. W puli może pozostać od 10 do 20 mld euro, o których część chciała ubiegać się Polska w kolejnym naborze.

W środę w Strasburgu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała wykorzystanie niewykorzystanych środków z wartego 150 mld euro programu pożyczkowego SAFE na nowy program wspólnych projektów z ukraińskimi przedsiębiorstwami. Propozycja może dotyczyć od 10 do 20 mld euro, a część państw członkowskich sprzeciwia się odgórnemu przeznaczeniu pozostałej puli na ten cel. Polska wcześniej zapowiadała, że zamierza ubiegać się o dodatkowe środki z SAFE na własne projekty obronne.

„Jednak Freya to dopiero początek. Potrzeba więcej. Wykorzystując pozostałe środki z funduszu SAFE, uruchomimy nowy program wspólnych projektów z ukraińskimi firmami” – powiedziała von der Leyen.

Freya ma być europejsko-ukraińskim projektem systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej, łączącym doświadczenia bojowe i rozwiązania wypracowane na Ukrainie z możliwościami technologicznymi i produkcyjnymi europejskiego przemysłu.

W puli może pozostać do 20 mld euro

Dokładna wysokość niewykorzystanych środków SAFE nie jest jeszcze znana. Unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius wskazał przedział od 10 do 20 mld euro.

„Musimy jeszcze dokładnie ustalić, ile z tych niewykorzystanych pieniędzy będzie można wykorzystać, ale może chodzić o 10–20 miliardów euro” – powiedział Kubilius.

Część państw początkowo zgłosiła zapotrzebowanie na większe pożyczki, a później ograniczyła swoje plany ze względu na sytuację finansów publicznych.

„Niektóre państwa wystąpiły o znaczne sumy, a następnie je zmniejszyły ze względu na swoją sytuację fiskalną” – dodał komisarz.

Polska wykorzystała całą przyznaną jej pulę, jednak wcześniej zgłosiła zainteresowanie środkami, których ostatecznie nie wykorzystają inne państwa.

Polska chciała kolejnego naboru

Jeszcze 11 sierpnia wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski zapowiadał, że Warszawa zamierza ubiegać się o dodatkowe pieniądze z SAFE. Wyjaśniał, że część funduszy może wrócić do puli, ponieważ nie wszystkie państwa wykorzystują przyznane im środki.

„Przede wszystkim będzie dogrywka w negocjacjach z Komisją Europejską. My przedstawimy nasze projekty, które chcielibyśmy dołączyć do tego mechanizmu i tutaj tak naprawdę kluczowe będą rozmowy z Komisją Europejską oraz decyzje polskiego rządu” – mówił Zalewski.

Rozporządzenie ustanawiające SAFE przewiduje możliwość przeprowadzenia kolejnego naboru. Jeżeli po pierwszym rozdysponowaniu pomocy pozostają dostępne środki, Komisja może do 31 grudnia 2026 roku opublikować nowe zaproszenie do wyrażenia zainteresowania. Procedura ponownie obejmuje wnioski państw członkowskich i decyzje Rady.

Zapowiedź von der Leyen oznacza więc pojawienie się konkurencyjnego pomysłu na wykorzystanie pozostałych pieniędzy – poprzez nowy program projektów realizowanych z przedsiębiorstwami ukraińskimi.

Państwa nie uzgodniły zmiany

Polska i część innych państw zostały zaskoczone stanowczą formą zapowiedzi przewodniczącej Komisji. Rozmówca RMF FM przekazał, że takiego rozwiązania nie uzgodniono wcześniej z państwami członkowskimi.

„Takiej rozmowy z KE nie było. Póki co, to my, czyli państwa członkowskie, spłacamy pieniądze z tej pożyczki, a nie Komisja Europejska” – powiedział unijny dyplomata.

Polskie Radio przedstawiło bardziej szczegółowy obraz wcześniejszych rozmów. Według jego ustaleń von der Leyen sygnalizowała europejskim stolicom swój pomysł jeszcze przed wystąpieniem, dlatego sama koncepcja nie była dla nich całkowicie nowa. Nie przeprowadzono jednak formalnej dyskusji w gronie 27 państw ani nie uzyskano ich zgody, a przewodnicząca KE wiedziała o zastrzeżeniach części stolic.

Dyplomaci cytowani przez Polskie Radio podkreślali, że państwa mogą realizować przedsięwzięcia wspólnie z Ukrainą, jeżeli same zdecydują się na takie projekty, sprzeciwiają się natomiast narzuceniu takiego rozwiązania całej niewykorzystanej puli.

SAFE dla Ukrainy

Portal Kresy.pl już wcześniej informował, że cześć finansowania z programu trafi do Ukrainy. W marcu pełnomocnik rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE) Magdalena Sobkowiak-Czarnecka powiedziała o przeznaczeniu ośmiu miliardów złotych z unijnego instrumentu bezpieczeństwa na rzecz Ukrainy.

Kilka dni później Polska i Ukraina uzgodniły, że środki z europejskiego programu SAFE zostaną przeznaczone na wspólne wzmacnianie potencjału obronnego. Podpisany w Kijowie list intencyjny ma otworzyć drogę do praktycznej współpracy w zakresie produkcji uzbrojenia i amunicji.

W kwietniu Andrij Sybiha podziękował Polsce za pożyczkę SAFE. Chociaż nie polityk nie przedstawił szczegółów, ze strony polskiego rządu pojawiały się doniesienia, że część kwoty z SAFE otrzyma Ukraina.

Obowiązujące przepisy już pozwalają wykorzystywać SAFE przy przedsięwzięciach z udziałem Ukrainy. Wspólne zamówienia mogą obejmować co najmniej dwa uczestniczące państwa, w tym państwa UE, państwa EFTA należące do EOG oraz Ukrainę, przy czym przynajmniej jednym uczestnikiem musi być państwo UE korzystające z pożyczki SAFE. Plany inwestycyjne państw mogą również przewidywać działania z udziałem Ukrainy lub prowadzone na jej rzecz.

SAFE nie jest funduszem dotacyjnym. Komisja Europejska została upoważniona do zaciągania w imieniu Unii pożyczek na rynkach kapitałowych, a następnie udzielania z tych pieniędzy długoterminowych pożyczek państwom członkowskim. Maksymalna wartość instrumentu wynosi 150 mld euro. Poszczególne państwa spłacają otrzymane przez siebie finansowanie.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-liczyla-na-miliardy-z-safe-von-der-leyen-chce-je-przekazac-ukrainie/

#safe #dej #ukraina #eurokolchoz #eurokomuna #rozdawnictwo

13

Najpierw przywódca Chin ledwo o własnych nogach przedwcześnie opuścil spotkanie, teraz prezydent RPA.

Wygląda na to, że stołowali się na mieście.

#polityka

17

Znalezione w sieci...

Nie pochwalam jakby co

Zdjęcie

#znalezionewnecie

5

jakbym był nim to bym popełnił seppuku, ale do tego trzeba mieć honor, a ta kurwa nie ma nawet za grosz godności

http://x.com/sikorskiradek/status/2100496914361827757

#polityka #sikorski

12

żyd zawsze się poskarży, że go pobito, ale nigdy nie powie dlaczego

Zdjęcie

#zydzi #ub #ak #historia

21

Kontrola oszczędności i europejskie zarządzanie wodą. Braun po orędziu von der Leyen: „Dom wariatów” [VIDEO]youtube.com

http://www.youtube.com/watch?v=zs0JTqoGVPA

Zdjęcie

W środę Ursula von der Leyen wygłosiła w Strasburgu orędzie o stanie Unii Europejskiej. Do przemówienia szefowej Komisji Europejskiej odniósł się w rozmowie z Markiem Skalskim polski poseł do PE Grzegorz Braun.

– Dzisiaj mowę tronową wygłosiła Reichsführerin von der Leyen – relacjonował lider Konfederacji Korony Polskiej.

– Dzisiaj pani Reichsführerin von der Leyen (…) mówi o świetlanej przyszłości, podczas kiedy rzeczywistość skrzeczy, tzn. narody Europy zbankrutowane i to do tego stopnia, że tonący brzydko się chwyta. Znamy to powiedzenie jednego z klasyków wolnościowców: Nie ma takiej niegodziwości, przed którą cofnąłby się rząd w nagłej potrzebie pieniędzy. A któryż rząd, któraż władza nie potrzebuje pilnie pieniędzy – mówił Braun.

– Więc teraz – i to było chyba najbardziej przerażające w tej dzisiejszej mowie – p. von der Leyen dała wyraz swojemu obsesyjnemu przywiązaniu do idei objęcia kontrolą oszczędności obywateli eurokołchozu (…). Oni to ubierają w takie figury, że te pieniądze nie mogą się marnować, one tak sobie tam leżą na tych kontach, one powinny pracować na naszą przyszłość – właśnie tę zieloną, tęczową, eurokołchozową – wskazał.

– Mówiąc krótko, kroi nam się nacjonalizacja oszczędności albo też jest to jakiś zwiastun systemu, który by penalizował trzymanie pieniędzy na koncie, np. z tego powodu, że one będą parować, że będą ulegać ewaporacji i że będą jakimś ujemnym oprocentowaniem obciążone – skwitował Braun.

– Nie wiem, co tam w szczegółach oni wymyślą, ale w każdym razie ona do tego wraca po raz kolejny i Państwo wiedzcie, że to już się dzieje, dlatego że wiem nawet z mojego skromnego doświadczenia tutaj, w tej mojej pracy dorywczej, wiem, że jak tak mówią, to już postanowili. Jeżeli rzucają takie myśli, to trzeba rozumieć, że to już jest wdrożony program – ocenił lider KKP.

Braun odniósł się także do innych wątków, które pojawiły się w orędziu szefowej KE. – Pani von der Leyen zakomunikowała, że do eurokołchozu zapraszamy Kanadę. I gościł tutaj dzisiaj premier Kanady (…) Chociaż zmienił się premier, to dalej jest ta sama Ludowa Republika Kanady – powiedział.

– Kanada jest zaproszona do tego, żeby być państwem stowarzyszonym z eurokołchozem, wraz z Turcją. Co to oznacza? To znowu jest deja vu, ponieważ projekty totalniackie – i komuna, i eurokomuna – są zbankrutowane nieuchronnie w zarodku, w związku z tym muszą uciekać do przodu. I co zostaje? Zostaje podżeganie do wojny, zostaje cenzura i zostaje oczywiście legalizacja dzieciobójstwa, jako sztandarowy projekt, będący rzekomo papierem lakmusowym wolności w duchu rewolucyjnym – stwierdził Braun.

„Europejskie zarządzanie wodą”

– I co jeszcze dzisiaj na tym posiedzeniu? Jeszcze europejskie zarządzanie wodą. Zarządzanie wodą – po prostu naprawdę jest się czego bać – dodał.

– Oczywiście była jakaś deklaracja sztandarowa, taka feministyczno-aborcjonistyczno-LGBTQ-istyczna. Wczoraj była deklaracja, taki akt strzelisty wiary w dekarbonizację, Zielony Ład i temu podobne. I to jest droga do ETS2, czyli jeszcze większego podkręcenia śruby, po to żeby się mysz nie prześlizgnęła, tzn. żeby obciążać kosztami tych wydumanych emisji dwutlenku węgla, wszystkich producentów dóbr, które ktoś mógłby chcieć zaimportować, sprowadzić do Europy – wspomniał Braun.

– Dom wariatów, proszę Państwa. Dom wariatów, w porze lunchu to już nawet się dawało tak wyraźnie poznać, bo się przedłużała debata, przedłużało się, opóźniało się głosowanie, no i widać było, że tabletki poranne powoli przestają działać, a południowych jeszcze nie rozdano w tym cyrku – skwitował.

– Szanowni Państwo – Polexit, tylko Polexit. Odzyskajmy niepodległość – podsumował lider KKP.

http://nczas.info/2026/09/17/kontrola-oszczednosci-i-europejskie-zarzadzanie-woda-braun-po-oredziu-von-der-leyen-dom-wariatow-video/

#braun #eurokolchoz #eurokomuna

16

Skandaliczne słowa Sikorskiego podczas wywiadu z ukraińskim dziennikarzem. „Powinien za to stracić stanowisko” [VIDEO]x.com

http://x.com/MarcinMozdzonek/status/2100403263145128440

Zdjęcie

Skandaliczna postawa szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego podczas wywiadu przeprowadzonego przez ukraińskiego dziennikarza. Przytaknął stwierdzeniu prowadzącego, że Roman Dmowski był faszystą. Padło to w kontekście Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

– Nie stawiamy pomników faszystom – stwierdził w rozmowie z ukraińskim dziennikarzem Sikorski.

– Kluczowa różnica jest taka, że UPA to nie faszyści – odparł Ukrainiec.

– Miała faszystowską ideologię – zwrócił uwagę szef polskiego MSZ.

– Cóż, Dmowski także miał – odgryzł się dziennikarz.

– I dlatego jest tak kontrowersyjną postacią w Polsce – zgodził się z nim Sikorski.

– Ale mimo to jest czczony – odparł Ukrainiec.

Burza w sieci

Wywiad odbił się szerokim echem w sieci. Słowa Sikorskiego skomentował m.in. Marcin Możdżonek.

„Jeśli Dmowski, jeden z Ojców Niepodległości, jest «równie kontrowersyjny co UPA», to postawy naszego naczelnego dyplomaty, nie ma nawet co próbować oceniać…🤦

Dobrze, że tam klęcznika nie postawili do tego wywiadu, bo jeszcze Pan minister by skorzystał🤦” – skwitował.

Do sprawy odniósł się także Marek Tucholski z Ruchu Narodowego. „Minister Sikorski przytakuje ukraińskiemu dziennikarzowi, że Roman Dmowski był faszystą. Sikorski wpisał się w ten sposób w ukraińską narrację. Znieważając Romana Dmowskiego pomógł zbudować symetryzm wzajemnych oskarżeń i krzywd” – napisał.

„Ukraińcy od Radosław Sikorski dostali argument na wiele lat w sporach z Polską w kwestiach historycznych. Powinien za to stracić stanowisko” – dodał w swoich mediach społecznościowych.

Słowa szefa MSZ spotkały się też z reakcją wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka. „Od szefa polskiej dyplomacji należy oczekiwać realizacji polskiej racji stanu. Tymczasem @radek_sikorski zamiast przeciąć próbę zestawiania Dmowskiego z Banderą przyjmuje tę fałszywą symetrię.

W sporach historycznych z Ukrainą takie wypowiedzi mają znaczenie. Dają stronie ukraińskiej punkt zaczepienia, który będzie wracał w sporach historycznych na arenie międzynarodowej” – napisał jeden z liderów Konfederacji.

„Polska dyplomacja powinna pilnować polskich interesów, a nie dostarczać pretekstów do rozmywania odpowiedzialności za zbrodnie na Polakach i budowania kultu zbrodniarzy” – podkreślił.

Dmowski a UPA

Nie jest to pierwszy raz, kiedy nazwisko Dmowskiego pada z ukraińskich ust w kontekście UPA. W lipcu szef Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka odniósł się do nadania jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W rozmowie z „Angorą” przekonywał, że nie była to najlepsza decyzja, ale też nie była wymierzona w Polskę. Dalej porównał tę sprawę do ronda w Warszawie, które nosi imię Romana Dmowskiego. Stwierdził, że kiedy Wołodymyr Zełeński jedzie na spotkania z władzami warszawskimi z lotniska, zwykle tamtędy przejeżdża.

Skórka podkreślał, że Dmowski był przeciwnikiem istnienia państwa ukraińskiego, a wobec Ukraińców miał wrogi stosunek. Zaznaczył, że mimo to Zełeński nie poucza Polaków, czyimi imionami nazywać ulice i place nad Wisłą.

Zasadnicza różnica jest jednak taka, że UPA dopuściła się bestialskiego ludobójstwa na Polakach, głównie kobietach, dzieciach i starcach, którzy żyli na Kresach Wschodnich II RP. Dmowski zaś nie wzywał do wyżynania Ukraińców, ani tego nie robił.

Kim był Dmowski?

Przypomnijmy, że Roman Dmowski był polskim politykiem, publicystą, a także jednym z ojców polskiej niepodległości. Piastował także urząd ministra spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa i był posłem.

Był współtwórcą Narodowej Demokracji. Postulował zjednoczenie ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a następnie odzyskanie niepodległości przy wsparciu ententy (Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji) – w opozycji do Niemiec i Austrii. Był przekonany, że to Niemcy stanowią dla Polski i jej dążeń niepodległościowych większe zagrożenie niż Rosja. Stworzył koncepcję państwa narodowego, która zakładała asymilację, naturalizację i polonizację ludności niepolskiej.

Pod koniec I wojny światowej Dmowski stał na czele Komitetu Narodowego Polski. W 1919 r. był, obok premiera Ignacego Paderewskiego, polskim delegatem na konferencję paryską i sygnatariuszem traktatu pokojowego w Wersalu. W czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. był członkiem Rady Obrony Państwa.

Po zamachu majowym w 1926 r. założył Obóz Wielkiej Polski, opozycyjny wobec piłsudczyków. Deklaracja ideowa tej organizacji zakładała m.in. solidarność narodową, ścisły związek państwa z Kościołem i potrzebę dyscypliny społecznej oraz obyczajowej.

http://nczas.info/2026/09/17/skandaliczne-slowa-sikorskiego-podczas-wywiadu-z-ukrainskim-dziennikarzem-powinien-za-to-stracic-stanowisko-video/

#sikorski #zdradek #dmowski #upa #koalicja13grudnia

6

WŁOCHY, NIE POLSKA - Znoszą „jeden z najbardziej znienawidzonych podatków”. Obywatele zaoszczędzą astronomiczną kwotęnczas.info

Zdjęcie

Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała w środę zniesienie od 2027 roku podatku od posiadania małych i średnich samochodów oraz motocykli. Jak przyznała szefowa rządu, to „jeden z najbardziej znienawidzonych przez Włochów podatków”.

Wysokość obowiązkowego podatku, nazywanego „bollo auto” ustalają poszczególne regiony.

– Zdecydowaliśmy się na trwałe zniesienie podatku od posiadania samochodów o małej i średniej mocy, które stanowią ponad 70 procent pojazdów jeżdżących po drogach. Dołączają do nich motocykle – powiedziała na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu premier Meloni.

– Kontynuujemy pracę nad obniżaniem podatków – dodała Giorgia Meloni.

Jak podały włoskie media powołując się na Urząd Rady Ministrów, decyzja ta dotyczyć będzie 14,5 miliona samochodów. W jej wyniku Włosi zaoszczędzą około 2,3 miliarda euro, zamiast wpłacać je do kas regionów.

– Regiony mają otrzymać rekompensatę za spadek przychodów – zapowiedział rząd.

http://nczas.info/2026/09/17/znosza-jeden-z-najbardziej-znienawidzonych-podatkow-obywatele-zaoszczedza-astronomiczna-kwote/

#wlochy #podatki

17

„Państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć”. 84 lata temu Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiejnczas.info

Zdjęcie

84 lata temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

Tajny protokół

Integralną częścią zawartego wówczas sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji, był tajny protokół dodatkowy. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco:

„W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRS przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia”.

Informacja na temat wspomnianego tajnego protokołu nie dotarła do Polski, mimo że przywódcy alianccy dysponowali wiedzą na jego temat.

„IV rozbiór Polski”

Oceniając sojusz dwóch totalitarnych mocarstw prof. Andrzej Garlicki pisał:

„Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski. Ta nazwa dobrze oddaje jego istotę. Dwa sąsiadujące z Polską państwa zawarły porozumienie dotyczące podziału jej terytorium pomiędzy siebie. Po kilku tygodniach porozumienie to zostało zrealizowane. Pakt Ribbentrop-Mołotow przyniósł Hitlerowi pozornie mniejsze korzyści niż Stalinowi: terytorium polskie na zachód od linii Wisły oraz uznanie Litwy za niemiecką strefę wpływów. Ale Hitler otrzymywał równocześnie – i to było bezcenne – gwarancje neutralności Moskwy w jego konflikcie z Zachodem. Groźba wojny na dwa fronty, przynajmniej w najbliższym czasie, przestawała istnieć dla Niemiec. Obaj partnerzy podpisujący pakt na Kremlu traktowali go jako rozwiązanie doraźne. Obaj mieli cele o wiele bardziej ambitne niż rozbiór Polski czy podporządkowanie republik nadbałtyckich. Były to cele sprzeczne, dlatego wojna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Radzieckim była nieunikniona”. (A. Garlicki „Historia 1815-1939. Polska i świat”).

Po zaatakowaniu Polski przez wojska niemieckie 1 września 1939 r. strona sowiecka utrzymywała przez następne dni pozory neutralności. Minister Józef Beck wspominał:

„Zachowanie ambasadora sowieckiego nie pozostawiało nic do życzenia, zdradzał on nawet chęć rozmów co do możliwości dowozu pewnych towarów przez ZSRS. Poleciłem ambasadorowi Grzybowskiemu sondaż u Mołotowa, jakie dostawy przez Sowiety mogłyby być brane pod uwagę, oraz oczekiwałem od niego akcji dla zapewnienia nam tranzytu od państw sprzymierzonych”. (J.Beck „Ostatni raport”)

Niemcy od trzeciego dnia wojny ponaglali Moskwę, ażeby zajęła obszary uznane w pakcie Ribbentrop-Mołotow za jej strefę interesów. Stalin zwlekał z podjęciem decyzji, czekając na to, jak zachowają się wobec niemieckiej agresji na Polskę Wielka Brytania i Francja. Przyglądał się również jak silny opór Niemcom stawia polskie wojsko. Jednocześnie jednak w ZSRS trwały ukryte przygotowania do wojny. 24 sierpnia 1939 r. rozpoczęto stopniową koncentrację wojsk.

3 września komisarz obrony Klimient Woroszyłow wydał rozkaz o podwyższeniu gotowości bojowej w okręgach wojskowych, które miały wziąć bezpośredni udział w ataku na Polskę, oraz rozkaz o rozpoczęciu tajnej mobilizacji. Do działań przeciwko państwu polskiemu przeznaczono dwa fronty: Białoruski – komandarma Michaiła Kowalowa i Ukraiński komandarma Siemiona Timoszenki. W sumie liczyły one co najmniej 620 000 żołnierzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów. Po stronie polskiej granicy z ZSRS, liczącej ponad 1400 km, strzegły jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.

Wkroczenie Armii Czerwonej do Polski

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin – zastępca Mołotowa – odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty.

Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską”.

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: „Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji”.

Ambasador Grzybowski zdecydowanie odmówił przyjęcia sowieckiej noty. W tym samym czasie Armia Czerwona rozpoczęła napaść na Polskę. Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską.

Przedstawiając plan sowieckiego ataku prof. Wojciech Materski pisał:

„Rozkaz jak najszybszego uchwycenia ważnych obiektów militarnych w głębi polskiej obrony poprzez skoncentrowane uderzenia rozcinające wykonywać miały wydzielone spośród wszystkich armii tzw. grupy ruchome (uderzeniowe). Trzy grupy ruchome Frontu Białoruskiego (dzierżyńska, mińska i połocka) otrzymały zadanie opanowania Wilna (poprzez Święciany i Michaliszki), Grodna i Białegostoku (poprzez Wołkowysk). Cztery grupy ruchome Frontu Ukraińskiego (15 korpus, szepietowska, wołoczyska i kamieniecko-podolska), po uchwyceniu w ciągu pierwszych trzech dni agresji rubieży Kowel-Włodzimierz Wołyński-Sokal, miały wyjść na linię rzeki San. Za nimi postępować miały podporządkowane operacyjnie na czas kampanii dowództwu Armii Czerwonej pograniczne oddziały NKWD, likwidując według wcześniej przygotowanych list osoby uznane za elementy antysowieckie, mogące utrudnić trwałe umocnienie się na zdobytych terenach. Rozbite polskie linie obrony miały być atakowane frontalnie przez podstawowe siły obu frontów”. (W.Materski „Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939”)

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: „Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką”.

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: „Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski”.

Rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza

Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii”.

Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.

Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września „wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse”. (P. Wieczorkiewicz „Historia polityczna Polski 1935-1945”)

Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy: pod Szackiem 28-29 września i Wytycznem w pow. włodawskim 1 października. Na Polesiu z Armią Czerwoną walczyły także: dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika-Sarneckiego pułk KOP „Sarny”, brygada KOP „Polesie” oraz jednostki KOP „Kleck” i „Baranowicze”. Z kolei w Kodziowcach, niedaleko Grodna, w nocy z 21 na 22 września doszło do bitwy, w której 101 pułk ułanów przez kilka godzin zatrzymywał przeważające siły sowieckie, niszcząc m.in. 22 czołgi. Na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie z Sowietami walczyły oddziały KOP „Iwieniec”, „Głębokie” i „Krasne”.

Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej.

Tragiczny bilans

W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.

Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6-7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.

„Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”

28 września 1939 r. podczas kolejnej wizyty Ribbentropa w Moskwie zawarty został „Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”, któremu towarzyszyły tajne protokoły dodatkowe. We wstępie do traktatu stwierdzano: „Rząd Rzeszy Niemieckiej i rząd ZSRS uznają, po upadku dotychczasowego państwa polskiego, za wyłącznie swoje zadanie przywrócenie na tym terenie pokoju i porządku oraz zapewnienie żyjącym tam narodom spokojnej egzystencji, zgodnej z ich narodowymi odrębnościami”.

Zgodnie z propozycją Stalina przeprowadzona została korekta podziału terytorialnego ziem polskich. Granica pomiędzy ZSRS a III Rzeszą przebiegać miała odtąd wzdłuż linii rzek San-Bug-Narew-Pisa.

Jak pisał prof. Andrzej Paczkowski: „Stalin proponując nowelizację tajnej klauzuli układu z 23 sierpnia i «oddając» Niemcom ziemie polskie aż do linii Bugu (zamiast Wisły) – w zamian za przesunięcie do «radzieckiej strefy wpływów» Litwy – miał niewątpliwie na celu pozbycie się terytoriów o przygniatającej przewadze ludności polskiej, a tym samym poważnego problemu politycznego”. (A. Paczkowski „Pół wieku dziejów Polski 1939-1989”)

Przedstawiciele dwóch totalitarnych mocarstw ustalili również, iż „nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji, która przenikałaby na terytorium drugiej strony. Wszelkie próby takiej agitacji na ich terenach będą likwidowane, a obie strony będą się informowały wzajemnie o podejmowanych w tych celach środkach”.

Pokłosie sowieckiej agresji

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce „Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania” pisał: „Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową – ponad 1 milion osób (…). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób”.

http://nczas.info/2026/09/17/panstwo-polskie-i-jego-rzad-faktycznie-przestaly-istniec-84-lata-temu-armia-czerwona-wkroczyla-na-teren-rzeczypospolitej-polskiej/

#Polska #niemcy #zsrr #bolszewicy #iiws #iiwojnaswiatowa #historia

17