Zablokowałem dziś kolejne trzy tagi. O koronce i szczepieniach. Ile można ciągle o tym samym... #lurker #zalesie

7

Przed zeszła zimą kupiłem nowy komplet zimówek... Po zimie miałem gwarancyjny przegląd w ASO... stwierdziłem, ze przy okazji zawiozę im opony do przerzucenia…
Odebrałem auto ucieszony, ze za jednym zamachem załatwiłem kwestie opon i nie muszę planować wyprawy do mojego mechanika…
Wczoraj pojechałem do swojego warsztatu, zeby w końcu na felgach pojawiły się zimówki…
No i tu niespodzianka, bo okazało się, ze wiosna serwis przeciął jedna oponę przy zdejmowaniu…
Nie dość, ze nie mam auta, nie dość ze nikt nawet nie pisnął, ze im się coś takiego przytrafiło, to jeszcze nie ma szans dokupić jednej opony... Czeka mnie zakup dwóch gum... A odkładałem kasę na wyjazd w góry... A miało być tak pięknie…
#Zalesie

10

Ostatnio do mnie dotarło, jak łatwo zostać morawieckim…
Moje dzieci dostały od swojego dziadka (mojego teścia) ptasie mleczko... Uczciwie się nim podzieliły i gdy wróciłem do domu zastałem jedno dziecko siedzące z jednym "pięterkiem" czekoladek i drugie z drugim "pięterkiem"…
Włączyła mi się "ojcowska troska" więc z krzykiem zabrałem obojgu słodycze "dla ich dobra".
Ale, żeby nie być tyranem każde dostało "ode mnie" dwie czekoladki…
Sam zeżarłem trzy…
No i tak po trzech dniach wyrzuciłem z szafki plastikowe "opakowania" po obu pieterkach ptasiego mleczka, które zostało stopniowo przeze mnie pożarte….
Przynajmniej dzieci nie będą otyłe…
#Zalesie #przemyslenia

13

Czoło, Lurkesi i Lurkesiarki,
młody ma gorączkę, sprawdzamy syrop przeciwgorączkowy 03.2021...
Lecieć? Leć, jest z pięć 20. Zdążysz? Zdążę!
Podbiegam pod drzwi apteki a tu paniusia przekręca kluczyk…
Składam ręce w błagalnym geście a ona kręci głową i odchodzi od drzwi.
Stoję chwilę, pukam, druga zerka w stronę drzwi i łeb w szufladę kasy fiskalnej.
Puk, puk, puk... puk, puk. Udają że nic nie słyszą, nie widzą... Ni hooya nie otworzyły.
Żeby chociaż w ludzkim odruchu otworzyła to małe okienko w drzwiach zapytała o co chodzi... nie.
Kiedy odszedłem od drzwi kilkanaście metrów spojrzałem na sikor, była godzina 19:59.
Pokaż spoilerKURWY JEBANE. Należało by im nasrać pod tą budą!
Pobiegłem do drugiej, na szczęście była otwarta. Zombiaki z za lady patrzyły się na mnie jakby ducha zobaczyły... Pokaż spoiler oczywiście że bez maseczki. Chociaż same po drugiej stronie plexy szurają koło siebie bez namordników...

EDIT: Żona teraz do mnie: "A wyobraź sobie że ludzie mają poważnie chore dzieci... ja bym płakała cały czas"
Takie sytuacje dają mocno po wyobraźni
Szacunek dla ludzi, którzy mimo wiedzy że dziecko będzie chore decydują się je urodzić, zaopiekować się nim i wychować!
#apteka
#mordercywbiałychkitlach
#takasytuacja
#odczłowieczenie
#zalesie

12

kurwaaaaaa dlaczego nawet takie budżetówki jak GTX 1650 muszą chodzić po co najmniej 1800 zł? halo ceny miały spadać

chyba się przerzucę na commodore'a, toż to trzeba być maharadżdżą żeby złozyc kompa mocniejszego od przeciętnej komórki
#zalesie #boldupy #komputery #kartygraficzne #bieda #gownowpis

5

Miałem być na Marszu Niepodległości w Warszawie, ale nie będę. Powodem jest zamieszanie z korona wirusem. U nas zrobienie testu PCR, wraz z certyfikatem to wydatek ok. 400 zł. Niech się pierdolą. Uznałem że nie będę brał udziału w tym covidwym cyrku i nie podporządkuje się reżimowi sanitarnemu. W głębi siebie mam tam jakąś swoją godność. Co do samego Marszu, to nie wiadomo jaki będzie jego przebieg i co się 11 listopada w Warszawie wydarzy. No cóż pozostanie mi transmisja na żywo i kibicowanie żeby całe wydarzenie przebiegło spokojnie. Dobrze że częściowo udało mi się odwołać rezerwacie, ale bilety lotnicze przepadają. Piszę to jako wolny człowiek!
#zalesie

20

Miałem dziś trochę #heheszki w #pracbaza
Z firmy poszedł ostatnio transport do naszego odbiorcy. W tym tygodniu przyszła reklamacja razem z transportem. Bo nasz produkt okazał się zbyt suchy. Więc prezes nasmarował maila do możniejszych i ważniejszych naszej firmy, że do 08.11 mamy czas ogarnąć pomiary wilgotności, mierniki, markery etc. Jeżeli dokładne pomiary nie będą możliwe, wstrzymujemy produkcję.
Całego maila nie mogę Wam pokazać. Jednak zacytuję jedno zdanie.
"Na dziś mamy urządzenia, których nie potrafimy w pełni wykorzystać przez zwykłe lenistwo."
Śmiechłem niemiłosiernie w tym momencie Bo prezes chyba nie wie jak to funkcjonuje w naszej firmie. Dział utrzymania ruchu ma wszystko w gdzieś i pracują swoim tempem.
Nie to, że #zalesie #żalę po prostu mnie to śmieszy.
Trzy tygodnie zgłaszania usterki (część mojej linii w 6 godzin zgłosiła ponad 70 błędów). Jeden z mechaników stwierdził, że to wina materiału. Drugi popatrzył i powiedział, że działa. I poszedł
Dwa miesiące czekałem na jedną część, którą bym kupił tego samego dnia.
Dwa lata zgłaszania usterki jednego z przenośników. Dopiero gdy szef zobaczył, że przenośnik jest uszkodzony to się ruszyło (dwa dni później naprawione).
Trzy lata błagania o farbę do markerów (ale to nie potrzebne i nie używacie tego, według działu utrzymania ruchu).
Czwarty rok jak zamki wewnętrzne w bramkach nie działają (mają ułatwić wydostanie się ze strefy pracy).
Czwarty rok zgłaszamy jeszcze wiele innych usterek, które miały być naprawione przed odbiorem linii przez firmę.
Wszystko rozbija się o dział utrzymania ruchu.
Przez ten czas poznałem swoje miejsce pracy lepiej niż nasi mechanicy (po szkoleniu w Luksemburgu z obsługi tego stanowiska).
Co się da to drutuje. Czego się nie da to sam naprawiam (jeśli mam jak). Jeśli części nie ma to drutuje. Abym przeżył swoją zmianę.
A później operator zły bo produkcji nie ma

7

Terminy do psychiatry w moim mieście czy to prywatnie czy na nfz są dopiero na styczeń

Super. Nic dziwnego, że współczynnik samobójstw nam tylko skacze, bo jak nawet gdy szukasz pomocy to musisz czekać i liczyć na to, że jednak wytrzymasz do tego czasu.

Z drugiej jednak strony rezonans magnetyczny będę miał w tym roku i nie muszę czekać roku.
A żeby było śmieszniej w mojej sytuacji to oprócz depresji, bezsenności i chujowej sytuacji to zdiagnozowano u mnie zespół Hortona. Całe szczęście że narazie mam spokój, bo jakby zaczął mi się teraz klaster to już by był gwóźdź do trumny

Wyżaliłem się i za parę godzin idę do pracy. Zjem sobie coś i postaram się przeżyć kolejny dzień.
#zalesie #gorzkiezale #depresja

11

Zahaczyłem nożem o monitor
Jprd, niby nie widać a zwracam uwagę
#lipa #monitory #zalesie

11

Pojechałem wczesnym rankiem na ryby. Zapiąłem rower na parkingu rowerowym, który był bardzo dobrze oświetlony. Poszedłem łowić. Po 15 min wracam, zdejmuje dwa zabezpieczenia i odjeżdżam. Po pewnym czasie dupsko sygnalizuje mi że coś jest nie tak. Zatrzymuje się, patrzę a tam na siodełko brakuje nakładki żelowej! To nie była zwykła nakładka, a taka na wypasie. Miałem ją prawie rok, aż do dziś. Do tej pory zostawiałem wszędzie damkę i nigdy nikt jej nie zajebał. Specjalny sposobem omotałem linkę pod siodełkiem a sam węzeł był krótko przycięty, dodatkowo zalany super glue. Nie było możliwości tego rozwiązania. Okazało się że linka była przecięta czymś ostrym, najprawdopodobniej noże. I tu pojawia się pytanie, kto rano spaceruje po ścisłym centrum miasta z nożem? Przez to co mnie spotkało, teraz chodzę nabuzowany. Szkoda że nie udało mi się zajść od tyłu tego złodzieja, gdy był zajęty pozyskiwaniem mojej własności. Nie wiem jakbym się wtedy zachował, ale kopniak w mordę przykucniętego typa byłby dobrym rozwiązaniem. Może kiedyś trafię rower z taką nakładką bez linki z zaciskiem... #zalesie

9

#smiecizglowy

Dostałem załamania nerwowego. Nie traktuje już samobójstwa jako wyjścia tchórza, którego życie przerosło, albo zniszczonych psychicznie ludzi, których nic nie czeka. Tylko podliczając rachunek zysków i strat uważam je za dobre rozwiązanie.

Dostałem takiego załamania, że chciałem już się rzucić z okna, ale poszedłem do dziewczyny i się rozpłakałem powtarzając w kółko: pomóż mi, pomóż mi. Bo mam już naprawdę serdecznie dosyć wszystkiego…

Jest godzina piąta rano i w sumie to od pierwszej próbuje zasnąć. Bezskutecznie. Nie dość, że mam trochę rzeczy na głowie to jeszcze cierpię na bezsenność…

Ostatni raz kiedy się wyspałem był chyba pod koniec lipca, albo początek sierpnia. Pracuję, a w wolne dni muszę załatwiać sprawy, których nie byłem w stanie załatwić gdy pracowałem. Trzeba zakupy zrobić, trzeba coś zrobić w domu, trzeba pomóc rodzinie, albo w wyniku mojego zmęczenia nie zgasiłem świateł w aucie i musiałem potem kombinować jak akumulator podładować i wracając z nocki o godzinie 6 rano poszedłem spać o 10, bo o 19 muszę wstać i się szykować na kolejną. Wróciłem z ostatniej nocki to cały dzień zajęty zaległymi sprawami. Chwila przerwy i w drogę, a potem powrót do domu o 21. Idę spać o 23, żeby się obudzić o 1 w nocy, bo nie mogę spać i tak sobie siedzę do 6 rano, żeby zasnąć Dziś, a w zasadzie to wczoraj miałem wolny dzień, ale przespałem jego połowę, a dziś nie śpię w ogóle. Męczę się i spać nie mogę to usiadłem i piszę ten wpis.

Najbliższy termin kiedy będę mógł się wyspać? Niedziela za dwa tygodnie bo pracuję, a dwa dni wolne, które mi przypadają to będę miał zajęte, bo już wiem, że ktoś potrzebuje mojej pomocy.

Nie mam problemów z asertywnością. Odmawiam, kiedy wiem, że ktoś sobie da radę beze mnie i mnie wykorzysta i każdy jest tego nauczony i nikt mnie nie prosi o pomoc jeśli naprawdę nie ma innego wyjścia. Ojca nie mam, teść mojej dziewczyny jest wiekowy, poza tym nie ma u nas w rodzinie żadnego faceta i do pewnych rzeczy jestem konieczny. Nie zostawię babci samej z dziadkiem, żeby dźwigali meble do domu na przykład.

Dziewczyna mnie nie prosi o pomoc w obowiązkach domowych jak to było wcześniej, ale kto wniesie ciężkie zakupy i ją zawiezie, skoro nie ma prawa jazdy i mieć nie może? I kiedy to zrobić, skoro ciągle pracuję? Kto zawiezie chorego dziadka na zabieg 150km od domu?

I ciągle tylko tego typu sytuacje w moim życiu.

Ostatnio byłem chory i z gorączką musiałem z dziadkiem jechać, bo zabieg był konieczny, a on już nie wytrzymywał z bólu. Ledwo trzymałem się na nogach i dzień później szedłem do pracy, gdzie bardzo łatwo stracić palce, ale nie mogę wziąć wolnego, chorobowego, bo każdy grosz się liczy przez to, że zostałem ojebany przez poprzednich pracodawców.

Piję 5-8 kaw dziennie, żeby jakoś się trzymać, ale poza palpitacją serca i dreszczami nie sprawia to, że mój mózg funkcjonuje jakoś lepiej…

Jak zasłabłem w pracy po takim maratonie to poszedłem do pielęgniarki zakładowej kazała mi wypić herbatkę, zjeść coś i zapierdalać z powrotem do roboty!

I tak się żyje powoli. Nie mam już siły. Nie odpoczywam, ciągle coś robię, a jak nie to mój mózg mnie dobija i bombarduje myślami. Już nie gram, już nie czytam, już nie oglądam filmów. Już nie robię nic. Jedynie na co znajduję siły to oglądanie jakiś głupot na youtubie w pozycji leżącej i nim się obejrzę to znowu idę do pracy.

I ZNOWU I ZNOWU I ZNOWU!

W takim wypadku śmierć wydaje mi się ukojeniem i bardzo dobrym wyjściem. I tak mnie nic nie czeka i tak będzie moje życie wyglądać, ale przynajmniej dobrze, że dzieci nie mam bo to dopiero by był dramat.

Dziewczyna mnie trzyma przy życiu. Nie chciałbym jej tego robić. Poświęciła wiele dla mnie i to jest jedyna osoba, której ufam i mam wsparcie. Sama by wzięła cały mój ciężar, gdyby tylko mogła.

Jednak jest już po 5. Nie mogę spać. Idę do pracy i czeka mnie kolejny maraton. Może nie zrobię sobie krzywdy na maszynie jak znów zasłabnę. Może nie dostanę zawału od kolejnej kawy. Może dzisiaj wrócę i będę w stanie zrobić coś więcej niż się położyć i próbować zasnąć?
#zalesie #depresja #gorzkiezale #samobojstwo

7

Lurki, przeżyłem szok. Wjeżdżam sobie na Orlen, spoglądam na cenę LPG - 3.08… Dwa tygodnie temu jeszcze po 2.86 płaciłem.
#cenypaliw #zalesie

13

#smiecizglowy epizod 30

Minęło prawie pół roku od mojego ostatniego wpisu w temacie moich byłych pracodawców, więc postanowiłem, mimo tego, że sprawa nie jest skończona na kolejny wpis w tym temacie. Czyli co u mnie, jak sprawa wygląda i co zrobił PIP.

Po waszych radach i namowach, zacząłem działać. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było złożenie skargi to pip-u oraz pójście do adwokata. Wiem, że mi odradzaliście takie rzeczy i że mnie adwokat skasuje, ale ja jestem dobry w laniu wody i pisaniu oczywistości na moim tagu, a nie do pisania pism urzędniczych i dopieszczania ich na ostatni guzik, żeby się żaden urzędas nie przyczepił. Mniejsza. Skarga do pipu poszła i była napisana w moim stylu. Z kolei sprawy z sądem trzeba było załatwić przez adwokata.

Okazało się, że moi pracodawcy od początku to planowali i byli na wszystko gotowi. Zadzwonili do mnie z mordą, że nic mi nie zapłacą, bo nie mają. To moja wina, bo odszedłem i nie są w stanie skończyć robót etc, etc. U adwokata się dowiedziałem, że zadzwonili 2 tygodnie po otrzymaniu świadectwa pracy jak już poczty były zamknięte i nie mogłem nic w tym świadectwie zmienić, więc zostało wypowiedzenie za porozumieniem stron. Odcięło mnie to od koroniówki oraz zasiłku dla bezrobotnych, bo mimo że miałem kolejną pracę zaklepaną to musiałem z niej zrezygnować, bo od początku zaczęły się kombinacje, zmuszanie mnie do zarejestrowania się przez urząd i obowiązkowe nadgodziny. Podziękowałem i szukałem czegoś innego i trafiłem do najgorszej speluny w jakiej miałem okazję pracować. Nie dziękuję.

Adwokat przedstawił całą sytuację i co mogę zrobić. Jedyne na co mogłem liczyć to na napisanie pisma o przedsądowym wezwaniu do zapłaty, a gdyby nic to nie dało to rozprawa, która będzie trwać długo i będzie kosztować mnie prawie 2000zł. Oczywiście się nie zgodziłem na takie coś. Byłem ostrzegany, ale za pismo zapłaciłem i czekałem na odpowiedź pipu, lub list zwrotny.

Minęły prawie dwa miesiące jak pip zaczął działać. Tłumaczyli to nawałem spraw, które do nich trafiają i mogli rozeznać się w sytuacji dopiero po dwóch miesiącach.

W międzyczasie dostałem list od byłego pracodawcy, adresowany do mojego adwokata, w którym stwierdził:

- Nie mam pieniędzy przez pana Garztama
- Bo on mi odszedł z dnia na dzień
- Wypłacić pieniądze mogę dopiero pod koniec czerwca
- I to jest z mojej strony łaska

Poinformowałem pip o tej sytuacji i to był błąd, bo uznali, że w takim razie oni sobie poczekają aż zapłaci. Oczywistym jest że nie zapłaciła, a w międzyczasie sponsorowała pewien event oraz robiła sobie sesje fotograficzne. Wszystkimi zakupami, sponsorowaniem etc chwaliła się na facebooku. Zablokowała mnie i wszystkich moich znajomych, żeby nie można było widzieć jej tablicy, ale to nie był problem zobaczyć co robi. W międzyczasie zatrudniła i zwolniła kilku ludzi, bo nikt tam robić nie chciał Tylko ja byłem takim idiotą.

Mój znajomy postanowił mi pomóc w tej sprawie i zaczęliśmy pisać pismo do sądu, bo ja wiedziałem, że nie zapłacą. Miałem już kilka pism, gdzie się przyznają do wszystkiego i dowodów było wystarczająco, żeby iść do sądu. Złożyłem sprawę do sądu upominawczego i czekałem.

Wtedy w końcu wszedł pip, bo oczywiście pod koniec czerwca nie wpłynęła mi nawet złotówka. Pominę fakt, że nie mogłem się dodzwonić prawie dwa tygodnie do Pipu i dopiero w połowie lipca poinformowałem o tej sprawie i dopiero wtedy pip wkroczył.

Wszedł, dostał oświadczenie od byłego pracodawcy, gdzie znów się do wszystkiego przyznaje i że deklaruje się, że zapłaci do końca lipca i będzie super. Oczywiście nie zapłaciła, a ja już czekałem na pismo od pipu, bo przecież tak to miało się skończyć. Nie wypłacili w terminie. Sprawa zakończona, dostają mandat, a ja list jak sprawa wyglądała i co pip ma. Jednak jak był koniec sierpnia, a ja nadal nie dostałem listu zadzwoniłem znów do PIP-u z pytaniem o co chodzi. Usłyszałem wtedy: A to panu nie zapłacili? No nie, informowałem o tym. A bo ja znów z nimi się umówiłem i zobowiązali się zapłacić do końca sierpnia

Dodzwonić mi się udało 31 sierpnia i nie było ani złotówki od nich. Jednak znowu sponsorowali event, kupili nowe auto i były szef założył drugą firmę na siebie.

Więc, uwaga!

Firma była na szefową. Szef wszystko robił. Firma szefowej stoi pusta i nikogo nie zatrudnia i Pip nie może nic zrobić w tej sprawie, ponieważ szefowa nikogo nie zatrudnia. Z kolei szef ma swoją firmę i na niej trzepie kasę, a ta firma na szefową leci ku bankructwu.

Pip nic nie może zrobić, bo ona nikogo nie zatrudnia i w domyśle nie jest pracodawcą. Sprawa idzie do sądu i może jej grozić kara w wysokości:

FAMFARY
TUTUTUTUTU
1000zł

I elo, pip kończy sprawę w tym temacie do widzenia.

W międzyczasie sąd upominawczy umorzył sprawę, bo: ,,Nie jesteśmy w stanie określić autentyczności pism”

Został mi tylko sąd pracy. Na dniach będę miał gotowe pismo i idę do sądu… Jednak czarno to widzę. Oczywiście adwokat mi odchodzi, bo znajomy mi we wszystkim pomaga, ale znów to będzie trwało, a ja tonę w długach i po wypłacie myślę cały miesiąc co mogę kupić, żeby nie skończyło się tak, że przed wypłatą nie mam co jeść. Kto ma ochotę może zajrzeć na mój tag i zobaczyć jak się moje życie toczy i jak blisko jestem załamania nerwowego.

Kolejny wpis w tym temacie nie wiem kiedy się pojawi.
#praca #pracbaza #anonimowelurkowyznania #zalesie #przegryw #depresja

13

#smiecizglowy epizod 29

Jest niedziela wieczór, jestem zły, wykończony i mam po prostu wszystkiego dosyć. Jeszcze nie pisałem tekstu w takim stanie, a często się czuję tak jak dzisiaj. Doprowadziłem się na stan wytrzymałości. Najchętniej bym poszedł spać, ale wiem że jutro będę na wszystko patrzył inaczej, bo jutro w końcu mam wolne, chociaż nie odpocznę i nie będę miał czasu, a we wtorek znowu cztery dni będę w pracy na mojej znienawidzonej zmianie, czyli jedynki. Piszę ten wpis teraz, dzisiaj, bo nigdy tego nie robiłem.

Mam dosyć życia. Mam dosyć tego systemu, Mam po prostu dosyć wszystkiego. Jestem zmęczony i nic nie wskazuje na to, żeby miało być lepiej. Mogę tylko odliczać godziny do wolnego, bo tylko to mam, a jak mam wolne to i tak muszę załatwiać jakieś osobiste sprawy, których nie załatwiłem w dni pracujące, bo nie miałem siły. Dni kiedy mogę się wyspać mam zapisane w kalendarzu, a i tak zawsze coś wychodzi. Na ten moment jest to sobota, ale nie ma opcji, że to mi się uda. Ostatnim takim dniem była środa, ale też mi się nie udało, bo potrzebny był kierowca, który wstanie o 5 rano, poprzedniego dnia też mi się nie udało, bo złapało mnie przeziębienie. Im bardziej jestem zmęczony, tym większa szansa, że będę chory. I tak jak mogłem kiedyś w temperaturze minusowej chodzić na krótki rękaw i jeść lody, tak dzisiaj padam bo trochę mnie zawieje. Chociaż może to oznaka starości i tego, że bliżej mi do 30-tki niż do 20-tki.

Denerwuje mnie to wszystko. Praca, dom, praca, dom i tylko tyle. Praca to największy złodziej czasu i energii jaki jest. Nie potrafię funkcjonować po pracy. Wysysa ze mnie życie. Wysysa energię. Wysysa czas.

W ostatnim wpisie wspomniałem, że jest lepiej, ale pisałem to gdy w końcu miałem wolne i w końcu miałem reset. Nie jestem w stanie pracować cały etat, jestem po prostu za cienki na to i mnie to wkurwia. Napisałem, że wróciłem do grania w tibię. Ta… Może w ciągu tygodnia pogram te 3 godziny łącznie, bo po pracy nie mam siły na żadne przyjemności. Ostatnio wyciągnąłem kostkę rubika i znowu chcę zejść poniżej 20 sekund, ale muszę się nauczyć 90 algorytmów. Jeden dziennie będzie ok. Taki ch**. W dni wolne może się nauczę. W pracujące nie jestem w stanie. Bezmyślnie przekręcam te ścianki i po godzinie nadal nie potrafię zapamiętać kilku ruchów na jeden algorytm. Jedynie na co mi starczy siły to na bezmyślne przyjemności jak na przykład telewizja, albo oglądanie głupot na youtubie. Ja się nie dziwię, że większość starych jest takich zdziadziałych, albo sięga po alkohol. Po prostu na nic innego im nie starczy siły i tylko tyle mogą mieć z życia.

Oczywiście ktoś się odezwie, że trzeba było się uczyć, ogarnąć etc… Może zabrzmię jak boomer, ale życia nie znasz. Większość społeczeństwa to idioci, którzy mają problem przyswoić tabliczkę mnożenia i dla nich tworzy się miejsca pracy, gdzie bezmyślnie powtarzają jedną czynność. Studia? Edukacja? Nie masz takiej siły przebicia, żeby się przedostać przez konkurencję i znajomości. Jesteś jednym z wielu. Mamy za dużo wykształconych ludzi i ile jest historii, gdzie takie osoby muszą i tak pracować w gównorobotach? U mnie w fabryce brakuje pracowników fizycznych, a kierownictwo to chyba połowa załogi. I widzę ten trend u mnie w mieście. Kupę umysłowców, mało fizycznych. Fach w ręku już jest bardziej ceniony, ale zarobki nadal mniejsze. Za jakiś czas to będzie pięć osób nadzorujących jedną robotę i jeden pracownik.

Będzie kierownik do utrzymywania porządku przy miejscu pracy przez pracownika, kierownik do spraw noszenia poprawnie maseczki przez pracownika, kierownik do sprawdzania norm pracownika, kierownik do organizowania roboty dla pracownika i kierownik do kontrolowania czasu wejścia i wyjścia pracownika. Z czego najśmieszniejsze jest to, że pracownik sam wszystko załatwi i kierownictwo będzie siedzieć i pić kawę, a poruszenie będzie jak pracownik zda o minutę mniejszą normę, wyjdzie pięć minut wcześniej etc. Wtedy wyjdą i zaczną robić cyrk, żeby pokazać, że tutaj są i coś robią, a kawa będzie stygnąć.

I jak myślicie? Kto siedzi w tym kierownictwie? Pani Aneta, jej syn, synowa, wujek i szwagier.

Znowu uogólniam jak to mam w zwyczaju, bo nie chce mi się tłumaczyć, że są pojedyncze jednostki, które robią robotę za kilku, albo nie w każdej firmie tak to wygląda. Jednak niech nikt mi nie zarzuci, że jestem głupim robolem i mi się wydaje że tak robota wygląda, a jest strasznie ciężka. Tak ciężka, że mają jeszcze siłę na cokolwiek innego po pracy.

Żebym ja był zły na nich, ale nie jestem. Może jakbym był większym cwaniakiem, wchodził komu trzeba w dupę i był mniej uczciwszy to bym tak robił i śmiał bym się z frajerów na dole. Jednak nie jestem, w myśl zasady pokorne ciele, dwie matki ssie. Gońcie się z taką filozofią, gońcie się z byciem dobrym, uczynnym i miłym dla ludzi. Ludzie, których nazywałem przyjaciółmi i znałem się dwa lata załatwili mnie tak, że odczuwam to do teraz i jeszcze długo będę. Pier****e się!

Zamiast mnie zamykać w pokoju, wyzywać i bić, żebym nie dostawał ocen poniżej 4- trzeba było mnie nauczyć cwaniakowania i bycia mendą. Z moich dobrych ocen dzisiaj mam depresję, chujowe i ciężkie do przepracowania dzieciństwo, problemy w kontaktach międzyludzkich i kupę bezużytecznej wiedzy. Jest tego więcej, ale jestem zmęczony, by coś wymyślić.

Mam dosyć takiego życia. Znowu iść do pracy i być 8 godzin skupionym, czujnym i wyrabiać jeszcze normy. Uważać na każdego jednego kierownika, który przychodzi i zwraca mi uwagę, kiedy jestem 5 metrów od najbliższe osoby, że muszę mieć maseczkę na nosie przez bite osiem godzin. Największym zagrożeniem dla mnie i dla niego jest to, że podchodzi do mnie i nie zachowuje dystansu.

Nie żeby w jakiejkolwiek pracy w jakiej byłem, było lepiej. Ja zawsze staram się dawać 100% z siebie, ale zawsze to za mało, zawsze mnie to za dużo kosztuje. Mniej się przejmować, mniej robić? Męczy mnie to jeszcze bardziej niż faktyczna praca. 8 Godzin! 8 Jeb***ch godzin. Dzień w dzień i czekanie na wolne, z którego nic nie mam.

Zazdroszczę osobom z #neet tak się powinno żyć. Pasożytować na innych i żyć minimalistycznie. Zazdroszczę i podziwiam. Sam kiedyś neetowałem i nawet nie wiedziałem że to robię. Siedziałem na dupie prawie dwa lata, zniszczony przez depresję i bardzo dobrze to wspominam. Robiłem sobie naleśniki i tylko to żarłem. Grałem w tibię i zarabiałem na pacca, siedząc po kilka godzin dziennie bijąc moby, uprawiając handel etc. Miałem ekipę i zawsze z kimś sobie rozmawiałem. Mimo wszystko to było dobre, a największym problemem byli ludzie, którzy siedzieli po 8 godzin dziennie w robocie, mieli dzieci i byli tak zj***ni jak ja teraz i tylko ich gadanie mnie bardziej niszczyło niż taki tryb życia. Byłem pasożytem na czyimś utrzymaniu? Byłem! Teraz nie jestem i życie mnie mdli bardziej niż wtedy. Teraz bym poszedł do roboty i przepracował kilka miesięcy, żeby resztę roku neetować. Długo tak bym nie dał rady, bo koszty życia są okropnie wysokie i tak naprawdę żyję tak jak wtedy, z tym że nie mam czasu, ani siły na przyjemności i zapierdalam po to tylko, żeby przeżyć kolejny dzień!

Tylko jest tutaj kolejna sprzeczność, bo mam dziewczynę, którą bardzo kocham i chcę z nią być… Coś za coś. Raczej długo byśmy nie wytrzymali, gdybym neetował, a jakbym znów był sam to też by mnie depresja pochłonęła…

Potrzebny mi jakiś złoty środek w tym wszystkim, ale przecież nie ma czegoś takiego. Chcę pracować na pół etatu i zarabiać godziwe pieniądze. Jednak nie dla prostego robola to.

Ja mam zapie*****ć aż zdechnę jak pies, bo tylko tyle jestem warty. Nie daj boże żebym się położył, albo nic nie robił, bo mnie wszyscy zjedzą. Zawiść ich strzeli.

Mam wrażenie, że ludzie po prostu lubią jak ktoś ma tak samo źle jak oni, albo gorzej. Dlatego wszyscy napierają na dzieci, kredyty etc. Bo ja mam przej****e to ty też miej.

W jednej książce przeczytałem skrajny przykład kogoś takiego. Stracił jaja i strasznie go dupa piekła z tego powodu, więc założył klan eunuchów. Atakował innych ludzi, wycinał im jaja i kazał sobie służyć, a potem ci sami ludzie atakowali inne klany i wycinali jaja rywalom, żeby mieli tak samo źle jak oni i przynosiło im to ulgę.

Z każdym akapitem coraz bardziej zasypiam, a nerwy mi opadają. Już nawet nie pamiętam do czego dążyłem tym wpisem i nawet nie wiem ile luk i sprzeczności tutaj zostawiłem.

Jutro na to wszystko spojrzę inaczej.

Tak wiem, jestem idiotą, hipokrytą i mam za wysokie mniemanie o sobie.

Dobranoc.
#depresja #przegryw #zalesie #gorzkiezale #praca #pracbaza

5

Leśne #zalesie
Pojadę klasykiem z Pitbulla
Ogólna wizja, misja - zero życia, zero picia
Jacek "Gebels" Goc

Byłem gościem na forum i stwierdzam, że u nas nic nie można zrobić dobrze - na tapecie lasy.
Rozdawano, skądinąd trafione, gadżety w postaci nasion sosny. Inicjatywa słuszna, ale opakowanie to przerost formy nad treścią. Wystarczyłoby umieścić je w małej papierowej torebce razem z biologicznym starterem i krótką instrukcją "obsługi".
P.S.1 Nie nadaję się do wielkiego miasta w czasie wakacji - wróciłem zmęczony jakbym przeszedł tysiąc kilometrów.
P.S. 2 Nasiona trafią pod mikroskop - zobaczymy co rozdają.
#lasy #niewiemjaktootagowac

7

Niedawno miałem pensje z której byłem zadowolony, a dzisiaj choć kasa niby podobna, to czasy mniej stabilne, więc nie wiadomo jak długo się utrzyma, a w dodatku wszystko podrożało i znów człowiek czuje się jak przegryw życiowy.
#żalęsię #wyznanie #gównowpis

Za kilka godzin zaczynam urlop i jakoś nie jestem zrelaksowany

14

Wybudowano jakiś czas temu w okolicach mojego bloku 2 spore markety. Jeden budowlany, drugi meblowy. Ochujeć można. Dlaczego? Bo prawie codziennie wieczorem zjeżdzają się mistrzowie kierownicy i prezentują swoje "drifty". W weekendy jak np. dziś jest najgorzej. Organizują sobie jakieś pseudozloty i tak hałasują, że człowieka kurwica bierze. Przed chwilą widziałem jak policja odjeżdża, oczywiście impreza wciąż trwa. Wiem, że nikogo to nie obchodzi, ale musiałem to z siebie wypluć
#zalesie

16

kupiłem kiedyś mamuśce takie ładne wentylki niebieskie do hondy, w sam raz pod kolor samochodu. i wiecie co?
Pokaż spoilerktoś je ostatnio zajebał xD
#zalesie

12

A ja to #zalesie #żalesię bo #motoryzacja i #opony
Szwagra sąsiad zamienił felgi 19" na 17" + zajebiste opony. Według mechanika.
Sąsiada obróciło na rondzie w czasie deszczu. Dwie sytuację po dwa obroty.
Zajrzałem na DOT: któryś tydzień 2006.
Poprosił mnie o dobór opon. Na deszcz nie miałem lepszych niż Uniroyal. A już parę kompletów zeszło.
Dzwoni do mnie SZWAGIER* od mechanika i zamiast zapytać o co chodzi to wyskoczył z pretensjami, że Yolo zamówiłeś chujowe opony bo tak mówi mechanik.
Gdybym nie jeździł to bym nie polecał.

Ale tak coś czuję, że #zrodzinątonazdjęciach i już nikomu nie pomogę…

*-dzwoni co to on sąsiadowi zmieniał opony.

6

Zastanawiam się nad kupieniem kamerki na rower. Tylko nie mam kasy;[ jak zawsze.
Odkąd mieszkam na podwrocławskim zadupiu spotkało mnie mnóstwo sytuacji kiedy samochody spychają mnie z pobocza lub mijają na centymetry, czy to idę pieszo czy jadę na rowerze właśnie. Nie wiem co za przyjebani ludzie tutaj żyją... Drogi wąskie, pobocza przeorane do tego remonty i budowy dookoła. Zaczynam mieć tego dość, zarówno kierowców jak i tych okolic. Wczoraj jakiś pajac prawie mnie rozjebał, bo widocznie bardzo się spieszył. Gratuluję rozumu i jak jeszcze ktoś będzie narzekał na rowerzystów to ma plaskacza ode mnie.
#zalesie #rower #kierowcy #polskiedrogi
Na zrzutach miejsce zdarzenia (czerwony okrąg), droga wąska, że dwa auta obok siebie się nie mieszczą, odcinek krótki, ruch wzmożony przez objazd, a zjeb się wziął za wyprzedzanie i kiedy z naprzeciwka NIEOCZEKIWANIE nadjechał samochód zaczął mi zajeżdżać drogę jednocześnie bokiem/tyłem zbliżając się do mnie. Nie pamiętam rejestracji, jakiś białoczerwony, stary smart lub coś podobnego, nie zdążyłem zwrócić na to uwagi. Skurwysynów nie brakuje, a szacunek do drugiego człowieka już dawno zaginął. Apeluję o trochę więcej wyobraźni. Dziękuję za uwagę. Wkurzyłem się i musiałem się wygadać #shitposting

6