#polska #ukraina

Szok - pewnie ruscy jak zwykle nasłali....

18

NA UKRAINIE STABILNIE!!! ZAMIAST 69MLN BĘDZIE DROŻEJ O 44MLN - Lwów wybrał nowego wykonawcę do prac przy zakładzie przetwarzania odpadów zamiast polskiej firmy Control Processkresy.pl

Ukraińska spółka „Kawer Enerdżi Plus” ma wykonać prace przy lwowskim zakładzie przetwarzania odpadów za wyższą kwotę niż ta, za którą miała je zrealizować polska firma Control Process S.A. Lwów zerwał umowę z polską spółką bez wypłacenia wszystkich należności. Obiekt był zrealizowany w ponad 95 proc.

11 czerwca Państwowa Inspekcja Architektury i Urbanistyki Ukrainy wydała pozwolenie na wykonanie prac przy Lwowskim Zakładzie Przetwarzania Odpadów spółce „Kawer Enerdżi Plus”, która ma zrealizować je za 113 mln hrywien (ok 2,2 mln euro).

Nowy wykonawca pojawia się w inwestycji po wielomiesięcznym sporze władz Lwowa z polską firmą Control Process S.A., która była głównym wykonawcą zakładu.

W marcu 2026 roku Lwów zerwał kontrakt o wartości 40 mln euro i nie wypłacił wszystkich należności Control Process S.A. Władzie miasta zarzuciły firmie niewywiązanie się z części zobowiązań. Spółka odrzucała te oskarżenia, wskazując na skutki wojny i twierdząc, że projekt był ukończony w ponad 95 proc. proc.

Międzynarodowa Izba Handlowa orzekła, iż zerwanie umowy przez władze Lwowa z Control Process było nieuzasadnione. Ponadto Polacy wygrali już siedem postępowań przed arbitrem FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Arbitraż wykazał, że zerwanie kontraktu było bezprawne.

Lwów jednak nie uznał tych wyroków i nie zapłacił firmie należności, ani nie pozwolił dokończyć inwestycji. Zamiast tego wybrał nowego ukraińskiego wykonawcę, który ma dokończyć zakład po pracach Polaków.

Nowa firma

W czerwcu 2025 roku Lwów złożył wniosek o zgodę na zmianę głównego wykonawcy z polskiej firmy na „Kawer Enerdżi Plus”. DIAM odmówiła wtedy miastu, wskazując na brak opinii z oceny oddziaływania na środowisko. Kontrakt z Control Process S.A. nadal wtedy obowiązywał, a Lwów anulował go dopiero w kwietniu tego roku.

Po zerwaniu kontraktu z polską firmą miasto ponownie próbowało wskazać „Kawer Enerdżi Plus” jako głównego wykonawcę. DIAM ponownie odrzuciła propozycję z powodu błędów technicznych w dokumentacji.

Zawiadomienie do prokuratury antykorupcyjnej

Do kierownika Specjalizowanej Prokuratury Antykorupcyjnej wpłynęło zawiadomienie Ihora Heca, przewodniczącego Doradczej Grupy Roboczej Narodowego Związku Architektów Ukrainy do spraw problemów budowy zakładu. Hec zarzuca w nim, że przy inwestycji rozpoczął się proces rozkradania 44 mln hrywien.

„Afera weszła w końcową fazę, gdy stało się całkowicie oczywiste, po co wypchnięto z projektu polską firmę Control Process S.A. Nowy tak zwany wykonawca — firma „Kawer Enerdżi Plus”, która w nielegalny sposób uzyskała prawo do dokończenia budowy zakładu, wyceniła na 113 mln hrywien prace, które Polacy mieli wykonać za 69 mln hrywien. W ten sposób różnica wynosi prawie 44 mln budżetowych hrywien. Domyślcie się, w czyich kieszeniach one osiądą. To zwykłe szabrownictwo w czasie wojny” — stwierdził Ihor Hec.

W zawiadomieniu wskazano, że ten sam zakres prac, określony jako pierwsza kolejka budowy Lwowskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów, miał zostać wykonany przez Control Process S.A. za 69 mln hrywien. „Kawer Enerdżi Plus” wykonuje go już za 113 mln hrywien.

„…te same prace budowlane oraz w takim samym składzie i zakresie, które są określone jako rzekomo pierwsza kolejka budowy Lwowskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów, polska firma Control Process S.A., zgodnie z dokumentacją projektową wpisaną pod numerem rejestracyjnym РD01:9331-5047-0380-0887 do Jednolitego Państwowego Elektronicznego Systemu w Sferze Budownictwa, miała wykonać za 69 mln hrywien. Natomiast te same prace budowlane oraz w takim samym składzie i zakresie, które są określone jako rzekomo pierwsza kolejka budowy Lwowskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością „Kawer Enerdżi Plus” wykonuje już za 113 mln hrywien…” — napisano w zawiadomieniu.

Hec twierdzi, że Specjalizowana Prokuratura Antykorupcyjna oraz Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy nie rozpoczęły jeszcze faktycznego śledztwa w kilku postępowaniach karnych dotyczących budowy zakładu i prób odsunięcia polskiego wykonawcy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/lwow-wybral-nowego-wykonawce-do-prac-przy-zakladzie-przetwarzania-odpadow-zamiast-polskiej-firmy-control-process/

#ukraina #korupcja

6

INTERPRETACJA? SĄ FAKTY I PRAWDA!!! - Wspólny komunikat premierów Polski i Ukrainy. „Różnice w interpretacji historii nie powinny podważać współpracy”kresy.pl

Premier Donald Tusk i premier Ukrainy Julia Swyrydenko wydali wspólny komunikat po Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Szefowie rządów mówili o strategicznym partnerstwem Polski i Ukrainy.

Premier Donald Tusk i premier Ukrainy Julia Swyrydenko wydali wspólny komunikat dotyczący relacji polsko-ukraińskich, bezpieczeństwa regionalnego, odbudowy Ukrainy oraz sporów historycznych. Dokument opublikowano w kontekście Konferencji Odbudowy Ukrainy zorganizowanej w Gdańsku.

Szefowie rządów mówili, że Polska i Ukraina utrzymują bliskie relacje od 35 lat, czyli od czasu uznania niepodległości Ukrainy przez Rzeczpospolitą Polską. W komunikacie wskazano, że więzi między narodami wzmocniły się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2014 roku, a po pełnoskalowej agresji Rosji w 2022 roku jeszcze bardziej się zacieśniły.

Tusk i Swyrydenko podkreślili, że Polacy udzielili obywatelom Ukrainy „bezprecedensowego wsparcia”, a obie strony doceniają wartość solidarności między narodami. Zaznaczyli też, że obecnie bezpieczeństwo Polski i Ukrainy jest ze sobą „nierozerwalnie powiązane”.

W komunikacie przypomniano, że przed inwazją Rosja formułowała żądania zmierzające do ograniczenia suwerenności państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym ich prawa do przynależności do sojuszy. Według premierów takie działania godzą w podstawy stabilności, bezpieczeństwa i dobrobytu zjednoczonej Europy.

Szefowie rządów zadeklarowali dalsze przeciwdziałanie rosyjskiej agresji, dążenie do sprawiedliwego i trwałego pokoju dla Ukrainy, także z udziałem Polski, oraz odbudowę Ukrainy jako demokratycznego państwa zintegrowanego z zachodnią wspólnotą wartości.

W dokumencie podsumowano również Konferencję Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Wzięło w niej udział 68 delegacji rządowych z całego świata, przedstawiciele ponad 30 organizacji międzynarodowych oraz liczne podmioty gospodarcze. Dorobek konferencji obejmuje około 200 porozumień i umów, w tym kilkanaście z udziałem polskich podmiotów.

Tusk i Swyrydenko zapowiedzieli rozwój współpracy gospodarczej, energetycznej i wojskowej, a także wspólne projekty odbudowy Ukrainy. Wskazali również na znaczenie współpracy wojskowo-technicznej, wykorzystania ukraińskich doświadczeń z pola walki oraz inicjatyw obronnych Unii Europejskiej. Zapowiedziano także dalszą wymianę doświadczeń między NATO a Ukrainą przez Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina w Bydgoszczy.

Polska zadeklarowała dalsze wspieranie integracji Ukrainy ze strukturami euroatlantyckimi, przy założeniu wdrażania europejskiego prawa, standardów i reform. W komunikacie wyrażono zadowolenie z konferencji międzyrządowej w sprawie przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej, zorganizowanej 15 czerwca 2026 roku, oraz z otwarcia klastra dotyczącego kwestii podstawowych.

Osobny fragment poświęcono sporom historycznym. Premierzy zadeklarowali, że różnice w interpretacji złożonej historii nie powinny podważać fundamentów współpracy i bezpiecznej przyszłości obu narodów. Rozwiązywaniu sporów ma służyć profesjonalny dialog, rozpoczęty podczas Polsko-Ukraińskiego Kongresu Historycznego w maju w Baranowie Sandomierskim. Zapowiedziano też współpracę w edukacji historycznej i walce z dezinformacją.

W komunikacie przywołano słowa Jana Pawła II wypowiedziane 26 czerwca 2001 roku we Lwowie.

„Niech przebaczenie – udzielone i uzyskane – rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności” – mówił wówczas papież.

http://kresy.pl/wydarzenia/wspolny-komunikat-premierow-polski-i-ukrainy-roznice-w-interpretacji-historii-nie-powinny-podwazac-wspolpracy/

#Polska #ukraina #tusk

11

„Der Spiegel”: Merz chce rozmów o Ukrainie bez Polski i Włochkresy.pl

Według „Der Spiegel” kanclerz Friedrich Merz uważa, że przyszły porządek powojenny na Ukrainie powinny w imieniu Europy negocjować Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Udział Polski i Włoch w takim formacie miałby, zdaniem źródeł gazety, „wszystko skomplikować”.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz miałby preferować, aby przyszłe rozmowy z Rosją, Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi w sprawie powojennego porządku na wschodzie prowadziły w imieniu Europy Niemcy, Francja i Wielka Brytania, bez udziału Polski i Włoch – twierdzi niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

W środę w Berlinie spotkali się liderzy pięciu państw tworzących format E5: Niemiec, Polski, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch. Według niemieckiej gazety, choć publicznie europejscy przywódcy prezentowali jedność, w kuluarach miały być widoczne napięcia dotyczące roli poszczególnych państw.

„Der Spiegel” napisał, że niemiecka dyplomacja początkowo chciała ograniczyć spotkanie do państw E3, czyli Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Zaproszenia dla Polski i Włoch miały pojawić się dopiero po naciskach premiera Donalda Tuska oraz premier Giorgii Meloni.

„Do spotkania pięciu liderów w urzędzie kanclerskim miało dojść dlatego, że Tusk i Meloni mieli pretensje do pozostałej trójki za brak zaproszenia na spotkanie w Londynie na początku czerwca z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim” – napisano w artykule.

Ostatecznie Merz miał zgodzić się na szerszy format, aby „załagodzić sytuację”. Niemieccy dziennikarze wskazują jednak, że kanclerz i jego otoczenie nadal uważają, iż najwłaściwszym formatem do przyszłych rozmów pozostaje niemiecko-francusko-brytyjskie trio.

„Włoszka i Polak chcą siedzieć przy tym samym stole”, ale „kanclerz i jego ludzie uważają, że niemiecko-francusko-brytyjskie trio E3 najlepiej nadaje się do tego, by pewnego dnia dla Europy negocjować z Rosjanami, Ukraińcami i Amerykanami powojenny porządek” – czytamy na łamach tygodnika.

Według źródeł „Der Spiegel” większa grupa europejskich negocjatorów miałaby „tylko wszystko skomplikować”. Gazeta zwraca uwagę, że państwa formatu E5 różnią się m.in. podejściem do rozmów z Rosją oraz celami w polityce zagranicznej.

Autorzy artykułu opisali także problemy polityczne poszczególnych liderów. Wskazali, że Emmanuel Macron zbliża się do końca kadencji w osłabionej pozycji, Donald Tusk pozostaje pod presją polskich konserwatystów, a Merz musi zabiegać o zaufanie Niemców w związku z planowaną reformą emerytalną. Według gazety jedynie Giorgia Meloni pozostaje „niekwestionowaną liderką” w swoim kraju, choć ma być poważnie skonfliktowana z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

http://kresy.pl/wydarzenia/der-spiegel-merz-chce-rozmow-o-ukrainie-bez-polski-i-wloch/

#niemcy #Polska #ukraina

9

JUŻ NIE KRZYCZY SŁAWA UPA....??? - Jarosław Kaczyński odda ukraiński order. „Ukraina nie może mieć na sztandarach ludobójców”kresy.pl

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiadając zwrot Orderu Księcia Jarosława Mądrego. Kaczyński dodał, że w związku z promowaniem banderyzmu przez Ukrainę, Polska powinna blokować rozmowy akcesyjne Kijowa z UE.

Podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego II klasy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiązał swoją decyzję ze stosunkiem do ukraińskich elit oraz z lojalnością wobec prezydenta Karola Nawrockiego.

„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi, Order Księcia Jarosława Mądrego drugiej klasy. To będzie wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i akt lojalności wobec naszego prezydenta” — powiedział polityk.

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” — dodał.

Kaczyński o eskalacji i warunkach wobec Ukrainy

Kaczyński był pytany także o swój stosunek do konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku. Odniósł się przy tym do obecności mera Lwowa Andrija Sadowego.

„Na tej konferencji jest mer Lwowa, już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną już pracę” — mówił Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS obecność Sadowego na konferencji w Gdańsku pokazuje stosunek Ukrainy do Polski. „Nie warto mieć złudzeń” — podkreślił.

Kaczyński przyznał, że nie był zwolennikiem zaostrzania konfliktu między Warszawą a Kijowem, lecz obciążył za eskalację stronę ukraińską.

„Konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że tutaj chodzi o zabieg bardzo szkodliwy, bardzo niebezpieczny, ale nie będę rozwijał. Przyznanie się do winy, przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar, oczywiście wcześniej ekshumacje. To są nasze warunki” — mówił prezes PiS.

Podkreślił, że nie są to warunki daleko idące, lecz powinny zostać spełnione przez stronę ukraińską.

Postulat blokowania rozmów z Unią Europejską

W kontekście sporu historycznego Kaczyński odniósł się także do rozmów akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Zastrzegł, że przedstawia własne stanowisko, a nie oficjalną decyzję Prawa i Sprawiedliwości.

„I według mnie, ale nie jest to zdanie partii, Polska powinna rozpocząć blokowanie kolejnych klastrów, rokowań dotyczących wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej” — stwierdził prezes PiS.

Pierwszy klaster negocjacyjny z Kijowem Bruksela otworzyła 15 czerwca. Nastąpiło to 4 lata po nadaniu Ukrainie przez Wspólnotę statusu kandydata. Rozmowy akcesyjne UE–Ukraina rozpoczęły się 2 lata temu.

Kaczyński porównał podejście Ukrainy do działań Niemiec po II wojnie światowej. Stwierdził, że niemiecka polityka pamięci nie była idealna, ale nie polegała na publicznym honorowaniu zbrodniarzy nazistowskich.

„Mimo wszystko w Niemczech nie stawiano na piedestale Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa, czy kogokolwiek z tych zbrodniarzy. A oni (Ukraińcy) coś takiego robią. I ja powiedziałem Poroszence, już kilka lat temu, że wy, z tym banderyzmem, do Europy nie wejdziecie” — ocenił prezes PiS.

Prezes PiS podkreślił jednocześnie, że pozostaje zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/jaroslaw-kaczynski-odda-ukrainski-order-ukraina-nie-moze-miec-na-sztandarach-ludobojcow/

#kaczynski #pis #upa #banderowcy #ukraina #populizm

15

Negatywna ocena OUN-UPA na Ukrainie spadła z 48 do 8 procentkresy.pl

Zdjęcie

Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii przypomniał wyniki badań dotyczących stosunku Ukraińców do OUN-UPA. Według danych KIIS w 2013 roku działalność OUN-UPA podczas II wojny światowej negatywnie oceniało 48 proc. ankietowanych, a w 2025 roku już tylko 8 proc.

Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii przeprowadził w dniach 17–23 czerwca 2026 roku ogólnoukraińskie badanie opinii publicznej, w którym na własną inicjatywę dodał pytanie dotyczące sposobów rozwiązywania sporów historycznych między Ukrainą a Polską. W opublikowanym omówieniu KIIS przywołał także wcześniejsze wyniki badań dotyczących stosunku Ukraińców do OUN-UPA.

Badanie przeprowadzono metodą telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo. Ankieterzy rozmawiali z 1005 dorosłymi obywatelami Ukrainy mieszkającymi na terytorium kontrolowanym przez rząd w Kijowie. Próba nie objęła mieszkańców terenów tymczasowo niekontrolowanych przez władze ukraińskie ani obywateli, którzy po 24 lutego 2022 roku wyjechali za granicę.

KIIS zaznaczył, że w warunkach wojennych, poza standardowym błędem statystycznym, trzeba uwzględniać również możliwe odchylenia systematyczne. Instytut ocenił jednak, że uzyskane wyniki pozostają reprezentatywne i pozwalają analizować nastroje społeczne na Ukrainie.

W części poświęconej pamięci historycznej KIIS przypomniał badanie z 2023 roku, w którym pytano respondentów, czy poszczególne wydarzenia odegrały pozytywną czy negatywną rolę w historii narodu ukraińskiego. W tym badaniu 68 proc. respondentów pozytywnie oceniło walkę OUN-UPA, a 17 proc. oceniło ją negatywnie.

Instytut przywołał również badanie przeprowadzone dla Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego. Wynikało z niego, że 72 proc. respondentów deklarowało wiedzę o UPA. Wśród osób, które znały tę formację, 90 proc. pozytywnie odnosiło się do uznania żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii za bojowników o niepodległość Ukrainy. Romana Szuchewycza znało 52 proc. badanych.

KIIS przedstawił też wyniki pytania zadawanego w 2013, 2022 i 2025 roku: „Jak ogólnie ocenia Pan/Pani działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii podczas II wojny światowej?”. Respondentom odczytywano odpowiedzi: „negatywnie”, „trudno jednoznacznie powiedzieć, negatywnie czy pozytywnie” oraz „pozytywnie”.

W 2013 roku działalność OUN-UPA podczas II wojny światowej negatywnie oceniało 48 proc. badanych, pozytywnie 19 proc., a 22 proc. nie potrafiło się jednoznacznie określić. Kolejne 11 proc. odpowiadało, że nie wie.

W 2025 roku negatywną ocenę zadeklarowało już tylko 8 proc. respondentów. Pozytywnie działalność OUN-UPA oceniło 37 proc., natomiast 50 proc. wybrało odpowiedź niejednoznaczną. Pozostałe 5 proc. odpowiedziało, że nie wie.

Według KIIS po rosyjskiej inwazji na Ukrainę dominuje raczej pozytywne postrzeganie OUN-UPA i jej walki jako całości. Instytut zaznaczył jednak, że przy bardziej szczegółowym pytaniu wielu respondentów wybiera odpowiedź niejednoznaczną, co może świadczyć o niskim poziomie wiedzy o dawnych wydarzeniach.

http://kresy.pl/wydarzenia/negatywna-ocena-oun-upa-na-ukrainie-spadla-z-48-do-8-procent/

#oun #upa #banderyzm #ukraina

9

Przyjaźń po ukraińsku - miasto „Lvïv” nie płaci polskiej firmie za wykonaną pracę

Przykład idzie z góry:

przed chwilą Ziełeński, a teraz mer Lwowa (faktycznie spór toczy się kilka miesięcy). Obławy policyjne na ukraińskich wyłudzaczy w PL też już były, ustawki w Parku Świętokrzyskim w W-wie też nie są rzadkie. Ale to rzekomo MY jesteśmy nieprzyjaźni.

Zdjęcie

#ukraina #oszusci

18

Były ambasador w Kijowie: Polska mniejszość na Ukrainie jest w sposób systemowy dyskryminowana przez państwo ukraińskiekresy.pl

Bartosz Cichocki ocenił, że na Ukrainie trwa antypolska kampania, a tamtejsza debata publiczna nie dopuszcza polskich argumentów w sprawie UPA. Były ambasador RP w Kijowie mówił też o systemowym dyskryminowaniu polskiej mniejszości na Ukrainie od 1991 roku. W jego ocenie obecny kryzys może doprowadzić nawet do zerwania stosunków dyplomatycznych.

W wywiadzie dla Radiowej Trójki z 24 kwietnia Cichocki mówił o trudnej sytuacji polskiej mniejszości na Ukrainie. Były ambasador RP w Kijowie oświadczył, że od 1991 roku Polacy na Ukrainie są dyskryminowani przez państwo ukraińskie.

„W Polsce jest tego świadomość na takim poziomie ludowym, że polska mniejszość na Ukrainie w sposób systemowy, od góry, przez państwo ukraińskie, jest od 1991 roku dyskryminowana. Może nie dochodzi do ulicznych pobić, ale może dochodzi do czegoś gorszego. Wierni nie mają prawa odzyskać kościołów. Szkolnictwo polskie jest ograniczane i tak dalej” — powiedział Bartosz Cichocki w Radiowej Trójce.

„My tego nie podnosimy zazwyczaj na szczeblu państwowym w imię jakiegoś większego dobra, ale wszyscy którzy podróżują, którzy mają kontakty i rodzinne związki, wszyscy to doskonale wiedzą. Im bliżej granicy z Polską, tym gorzej” — dodał.

W rozmowie z Interią dzień wcześniej Cichocki wskazał, że po stronie ukraińskiej nie ma gotowości do refleksji nad decyzjami prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

„Niestety, na Ukrainie jest to dzisiaj niemożliwe. Nie ma refleksji nad tym, czy prezydent Zełenski postąpił optymalnie. Jest antypolska kampania, w której nikt nie chce słuchać naszych argumentów. Ten stadny odruch świadczy o tym, że Ukraina nadal nie uporała się z dziedzictwem poradzieckiego autorytaryzmu. Po dwóch tygodniach sporu Ukraina jest dalej Europy, a nie bliżej. Nawet nie przez decyzje ws. UPA czy Andrija Melnyka, ale przez charakter debaty publicznej” — powiedział w wywiadzie dla Interi.

Cichocki ocenił, że takie nastawienie utrudni wyjście z kryzysu. Według niego na Ukrainie brakuje gotowości do szukania źródła problemu po własnej stronie.

„Tak, to bardzo utrudni wyjście z kryzysu. Tam nie ma chęci poszukiwania źródła problemu po swojej stronie. A jeśli Ukraińcy będą uznawać, że wszystko zrobili dobrze, a tylko druga strona wszystko robi źle, to nie rokuje to dobrze na przyszłość” — dodał były ambasador.

Spór o UPA i Melnyka

Cichocki przypomniał, że Wołodymyr Zełenski wcześniej unikał dopisywania się do dziedzictwa UPA. Wskazał, że ukraiński prezydent stawiał na postaci i symbole jednoczące, a przed pełnoskalową wojną społeczeństwo ukraińskie było mocno podzielone w ocenie UPA i Stepana Bandery.

„Prezydent Zełenski – mam nadzieję, że w tym kryzysie to nie zostanie zapomniane – wprawdzie nie wycofał odziedziczonych po poprzednikach decyzji, ale konsekwentnie unikał i nie dopisywał się do dziedzictwa UPA. On stawiał na postaci, na zjawiska, na organizacje jednoczące. Pamiętajmy, że przed pełnoskalową wojną Ukraińcy byli bardzo głęboko podzieleni co do stosunku do UPA, Bandery itd.” — mówił Cichocki.

Były ambasador RP w Kijowie wskazał także na wcześniejsze gesty Zełenskiego wobec Polski, w tym wspólne z prezydentem Andrzejem Dudą oddanie hołdu ofiarom zbrodni wołyńskiej w Łucku w 2023 roku oraz odblokowanie polskich poszukiwań i ekshumacji na Ukrainie.

„I nagle, z niezrozumiałych dla nikogo przyczyn, nawet na Ukrainie, bo w prywatnych rozmowach moi znajomi mi to przyznają, wynosi na cywilne ołtarze UPA i Andrija Melnyka. I to powoduje w Polsce szok i wyolbrzymienie reakcji. Ale proszę zwrócić uwagę, że ta reakcja nastapiła z tygodniowym opóźnieniem” — powiedział.

Krytyka reakcji polskich władz

„27 maja – dzień po podpisaniu dekretu o bohaterach UPA przez prezydenta Zełenskiego – na Cyprze spotykają się wicepremier Radosław Sikorski z ministrem Andrijem Sybihą. Panowie fotografują się uśmiechnięci z nową książką premiera Sikorskiego i prawdopodobnie temat gloryfikacji tego, co nie powinno być w Europie w XXI wieku gloryfikowane, znowu nie jest podnoszony. Jaki z tego wniosek może wyciągnąć strona ukraińska? Że Polaków to nie interesuje, że Polska nie będzie zajmowała stanowiska w tych sprawach” — dodał.

Według Cichockiego późniejsze publiczne postawienie przez prezydenta Nawrockiego wyboru przed Zełenskim doprowadziło do sytuacji bez łatwego wyjścia.

„Prezydent Zełenski, jak każdy polityk z krwi i kości, nie lubi się cofać przed publiczną presją. Piąty rok nie cofa się przed zbrojnym szantażem Putina. Wielokrotnie obronił się przed brutalną presją ze strony na przykład prezydenta Donalda Trumpa. Nie będzie się cofał pod presją publiczną prezydenta Polski. Tym bardziej, że ze strony polskiego rządu płynęły niejednoznaczne sygnały. Prezydent Zełenski mógł błędnie uznać, że obejdzie prezydenta Nawrockiego, rozegra te partię wewnątrz Polski” — ocenił.

Zwrot odznaczeń i paraliż dialogu

„Dalej co się dzieje? Kryzys po stronie ukraińskiej rozlewa się z poziomu politycznego na poziom urzędowy. Szef jego administracji zwraca order, minister Sybiha zwraca order, ambasador Bodnar zwraca order. Ja pamiętam czasy kryzysu ekshumacyjnego za czasów prezydentów Dudy i Poroszenko. Administracje obu państw, z ministrami Krzysztofem Szczerskim i Kostiantynem Jelisejewem na czele, cały czas zachowywały zdolność dialogu i komunikacji. One nie uczestniczyły bezpośrednio w publicznym konflikcie. A teraz wysocy urzędnicy państwa ukraińskiego wykluczają się z dialogu z Polską, bo okazują publicznie Polsce brak szacunku” — powiedział Cichocki.

W jego ocenie obecna sytuacja utrudnia podjęcie rozmów przez prezydentów obu państw i ich zespoły.

„Ja sobie nie wyobrażam, żeby w tej sytuacji prezydent Nawrocki i jego zespół mógł podjąć z prezydentem Zełenskim i jego zespołem dialog. Na Ukrainie powinni sobie zdać sprawę, że Karol Nawrocki w polskiej polityce zostanie na długo. A my musimy sobie zdać sprawę, że Wołodymyr Zełenski zostanie na długo na czele państwa ukraińskiego. I mamy paraliż, jakiś rodzaj skasowania relacji między państwami sąsiednimi w warunkach rosyjskiej pełnoskalowej inwazji” — dodał.

Ostrzeżenie przed zerwaniem stosunków dyplomatycznych

Cichocki przyznał, że sam zwrócił ukraińskie odznaczenie. Podkreślił, że decyzje urzędujących ministrów i ambasadorów mają inny ciężar, bo obciążają dialog międzypaństwowy.

„Polska strona rozumie, że z sąsiadem trzeba rozmawiać i nie można mostów zrywać. Po stronie ukraińskiej tej refleksji zabrakło, a za chwilę mamy duże wydarzenie gospodarcze w Gdańsku i kolejną rocznicę zbrodni wołyńskiej w połowie lipca. Potrzebna będzie kreatywności i odwaga polityczna, żeby nie doprowadzić do dalszego pogorszenia kryzysu” — powiedział były ambasador.

W rozmowie z Interią Cichocki nie wykluczył nawet zerwania stosunków dyplomatycznych.

„Podkreślam: może, ale nie musi. Niech obie strony bardzo teraz ważą słowa. Jestem zaskoczony, że tak zasłużony dyplomata jak Andrij Sybiha, oddając polskie odznaczenie, opublikował obraźliwe oświadczenie. Spiker Werchownej Rady Rusłan Stefańczuk, przyjaciel Polski, też obraża. Po co to robić? Można oddać order i kropka” — stwierdził.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/byly-ambasador-w-kijowie-polska-mniejszosc-na-ukrainie-jest-w-sposob-systemowy-dyskryminowana-przez-panstwo-ukrainskie/

#Polska #ukraina #dyskryminacja

19

Ulica Bandery w mieście partnerskim Biłgoraja. Ukraińcy nie odpowiedzieli radnymkresy.pl

Radni Biłgoraja od półtora miesiąca czekają na odpowiedź partnerskiego Nowowołyńska w sprawie zmiany nazwy ulicy Stepana Bandery. Ukraińskie miasto nie odpisało polskiemu samorządowi, ale w rozmowie z Wirtualną Polską przekazało, że zwróciło się w tej sprawie do MSZ Ukrainy.

Radni Biłgoraja od początku maja nie otrzymali odpowiedzi od partnerskiego Nowowołyńska na Ukrainie w sprawie wniosku o zmianę nazwy ulicy Stepana Bandery – podała Wirtualna Polska. Ukraińskie miasto odpowiedziało jednak na pytania redakcji, twierdząc, że sprawa wykracza poza kompetencje lokalnego samorządu.

Biłgoraj i Nowowołyńsk są miastami partnerskimi od 1996 roku. Ukraińskie miasto leży niespełna 150 kilometrów od Biłgoraja, a od strony przejścia granicznego w Zosinie można wjechać do niego ulicą Stepana Bandery. Przy ulicy znajdują się m.in. osiedle mieszkaniowe i dwie cerkwie.

29 kwietnia radni Biłgoraja przyjęli uchwałę, w której zwrócili się do władz Nowowołyńska o zmianę nazwy tej ulicy. W dokumencie wskazali, że choć dla części społeczeństwa na Ukrainie Bandera symbolizuje walkę o niepodległość, dla Polaków jego działalność jest związana z tragicznymi wydarzeniami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945.

„Ulica imienia Stepana Bandery w przestrzeni publicznej miasta partnerskiego jest odbierana przez znaczną część społeczeństwa jako akt gloryfikacji postaci związanej z tymi tragicznymi wydarzeniami” – napisali radni.

Burmistrz Biłgoraja Wojciech Gleń przyznał w rozmowie z WP, że miasto nie otrzymało żadnej korespondencji z Nowowołyńska. Potwierdził to także przewodniczący rady miasta Łukasz Pracoń.

„Nic nie mamy” – przekazał.

Na pytania Wirtualnej Polski odpowiedziała natomiast sekretarz Rady Miejskiej Nowowołyńska Nadija Żuk. Przekazała, że Komitet Wykonawczy zwrócił się do MSZ Ukrainy o rekomendacje dyplomatyczne.

„Rozpatrzenie wniosku Rady Miejskiej Biłgoraja o zmianę nazwy Prospektu Stepana Bandery wykracza poza kompetencje organów samorządu lokalnego” – stwierdziła Żuk. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zgodnie z ukraińskim prawem o nazwach ulic decydują samorządy. Po 2022 roku w Nowowołyńsku usunięto nazwy ulic związane z Rosją, m.in. Gogola, Gagarina, Kutuzowa, Tołstoja i Czajkowskiego.

Na pytania Wirtualnej Polski odpowiedziała natomiast sekretarz Rady Miejskiej Nowowołyńska Nadija Żuk. Przekazała, że Komitet Wykonawczy zwrócił się do MSZ Ukrainy o rekomendacje dyplomatyczne.

„Rozpatrzenie wniosku Rady Miejskiej Biłgoraja o zmianę nazwy Prospektu Stepana Bandery wykracza poza kompetencje organów samorządu lokalnego” – stwierdziła Żuk. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zgodnie z ukraińskim prawem o nazwach ulic decydują samorządy. Po 2022 roku w Nowowołyńsku usunięto nazwy ulic związane z Rosją, m.in. Gogola, Gagarina, Kutuzowa, Tołstoja i Czajkowskiego.

http://kresy.pl/wydarzenia/ulica-bandery-w-miescie-partnerskim-bilgoraja-ukraincy-nie-odpowiedzieli-radnym/

#ukraina #banderyzm #upa

11

„Biją, przywiązują do quada i ciągną po ziemi”. Media o ukraińskim pułku „Skała”kresy.pl

Ukraiński portal Babel opisał przypadki przemocy, upokarzania i zgonów w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”. Według dziennikarki Kateryny Łyholad w ciągu pół roku w centrach szkoleniowych tej jednostki odnotowano 26 śmierci rekrutów, z których większość miała przebywać w pułku krócej niż miesiąc.

Ukraiński portal Babel opisał warunki panujące w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”, jednej z największych jednostek szturmowych Sił Zbrojnych Ukrainy. Z relacji dziennikarki Kateryny Łyholad wynika, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w centrach szkoleniowych pułku zmarło 26 rekrutów. Większość z nich miała przebywać w jednostce krócej niż miesiąc, a jako oficjalną przyczynę zgonów najczęściej wskazywano zapalenie płuc.

Babel podaje, że w styczniu 2026 roku do szpitala w Kropywnyckim trafił 35-letni Ołeksandr Semenow. Mężczyzna miał pobitą głowę, poranione dłonie, uszkodzony dół pleców oraz brudne i połamane palce. Według nagrania, które znalazło się w dyspozycji redakcji, Semenow mówił lekarzom, że uciekł z pułku „Skała”, gdzie miał być bity, przywiązywany do quada i ciągnięty po ziemi.

„Biją cię, przywiązują do quada i zaczynają ciągnąć po ziemi, aż się zetrzesz” – powiedział Semenow na nagraniu cytowanym przez Babel.

Fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

„Biją, przywiązują do quada i ciągną po ziemi”. Media o ukraińskim pułku „Skała”

24 June 2026|0 Komentarze|w bezpieczeństwo i obrona, Rosja, Ukraina, Wydarzenia |Przez Paweł Król

Ukraiński portal Babel opisał przypadki przemocy, upokarzania i zgonów w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”. Według dziennikarki Kateryny Łyholad w ciągu pół roku w centrach szkoleniowych tej jednostki odnotowano 26 śmierci rekrutów, z których większość miała przebywać w pułku krócej niż miesiąc.

Ukraiński portal Babel opisał warunki panujące w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”, jednej z największych jednostek szturmowych Sił Zbrojnych Ukrainy. Z relacji dziennikarki Kateryny Łyholad wynika, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w centrach szkoleniowych pułku zmarło 26 rekrutów. Większość z nich miała przebywać w jednostce krócej niż miesiąc, a jako oficjalną przyczynę zgonów najczęściej wskazywano zapalenie płuc.

Babel podaje, że w styczniu 2026 roku do szpitala w Kropywnyckim trafił 35-letni Ołeksandr Semenow. Mężczyzna miał pobitą głowę, poranione dłonie, uszkodzony dół pleców oraz brudne i połamane palce. Według nagrania, które znalazło się w dyspozycji redakcji, Semenow mówił lekarzom, że uciekł z pułku „Skała”, gdzie miał być bity, przywiązywany do quada i ciągnięty po ziemi.

„Biją cię, przywiązują do quada i zaczynają ciągnąć po ziemi, aż się zetrzesz” – powiedział Semenow na nagraniu cytowanym przez Babel.

Mężczyzna twierdził też, że był świadkiem co najmniej dziewięciu samobójstw w jednostce. Wymienił okoliczności części z nich oraz podał nazwisko jednego ze zmarłych. Nagranie powstało 23 stycznia 2026 roku. Kilka dni później Semenow zmarł w szpitalu. Oficjalną przyczyną śmierci było zapalenie płuc.

Pułk „Skała” jest jedną z największych jednostek szturmowych na Ukrainie. Nieoficjalnie bywa określany jako „pułk Syrskiego”, ponieważ nie należy do żadnego korpusu i podlega bezpośrednio wyższemu dowództwu. Jednostka brała udział w walkach m.in. pod Iziumem, Sołedarem, Bachmutem, Awdijiwką, Wuhłedarem i Pokrowskiem. Babel zaznacza jednak, że mimo zasług bojowych pułk jest krytykowany przez część wojskowych, dziennikarzy i rodziny żołnierzy, a ze względu na doniesienia o stratach zyskał reputację „mięsnego”.

Dziennikarka portalu Babel przez prawie dwa miesiące analizowała zgony, relacje o przemocy i warunki szkolenia. Rozmawiała z ponad 30 świadkami, w tym krewnymi zmobilizowanych oraz żołnierzami, którzy uciekli z pułku lub nadal w nim służą. Większość rozmówców zgodziła się mówić anonimowo, ale przekazała redakcji dokumenty potwierdzające ich relacje.

Według świadków zmobilizowani trafiali najpierw do punktu dystrybucyjnego określanego nieformalnie jako „kurnik”. Mieścił się on w długim budynku przypominającym opuszczone gospodarstwo rolne. W środku urządzono prowizoryczne koszary bez okien, podzielone na sektory mieszkalne. Według osób, które przeszły przez to miejsce, jednocześnie mogło tam przebywać od tysiąca do 1200 ludzi.

Rozmówcy portalu twierdzą, że rekrutów po przybyciu rozbierano, przeszukiwano i zmuszano do wykonywania ćwiczeń. Część z nich miała być prowadzona do toalety pod eskortą uzbrojonych żołnierzy. Inni mówili o karach, izolatkach, pobiciach oraz traktowaniu zmobilizowanych „jak jeńców wojennych”.

Babel opisuje także relacje dotyczące ośrodków szkoleniowych w lesie. Według świadków rekruci mieszkali w namiotach lub ziemiankach, a teren wokół obozów miał być oznaczony tabliczkami „miny”. Część rozmówców twierdziła, że słyszała eksplozje i widziała ich skutki. Jeden z opisanych przypadków dotyczył Ołeksandra Isajewa, który według świadków miał stracić oko po eksplozji. Pułk potwierdził Babelowi, że mężczyzna był zmobilizowany do „Skały”, ale przedstawił inną wersję: podczas szkolenia 26 lutego 2026 roku miał zejść z wyznaczonej trasy i wejść na nieznane urządzenie wybuchowe. Według jednostki zmarł 15 marca w szpitalu z powodu niewydolności płucno-sercowej.

Przedstawiciele „Skały” zaprzeczają części zarzutów. Andrij Suraj, szef grupy współpracy cywilno-wojskowej pułku, powiedział Babelowi, że prowadzenie rekrutów do toalety pod bronią nie jest powszechną praktyką. Zapewnił też, że przemoc nie jest systemem, choć przyznał, że przypadki stosowania „niestandardowych metod” mogą występować.

Biuro wojskowego rzecznika praw kilkakrotnie kontrolowało poligony pułku. Według Rusłana Cyhankowa wykrywanie naruszeń na miejscu jest trudne, bo teren jest rozległy, ale skargi nadal są analizowane. Jednocześnie Biuro wskazało, że w sprawie jednego ze zmarłych, Witalija Saltana, stwierdzono problemy z opieką medyczną.

http://kresy.pl/wydarzenia/bija-przywiazuja-do-quada-i-ciagna-po-ziemi-media-o-ukrainskim-pulku-skala/

#ukraina #wojsko #patologia

6

@Thorkill65 z X

Wyobrażacie sobie, jak oni nazywają chłopaków? 'Jednorazówki'. W sensie, że jedno wyjście i koniec”. Najciekawsze fragmenty reportażu śledczego ukr portalu Babel o 425 Pułku Szturmowym "Skała".

Wczoraj na ukraińskim portalu "Babel" ukazał się długi i dobrze udokumentowany reportaż śledczy, opisujący przebieg procesu szkoleniowego w 425 Pułku Szturmowym "Skała". Pułk a rzeczywistości dywizja bo liczy obecnie około 8-10k żołnierzy, przedstawiany był do niedawna w ukr mediach jako rzekomo elitarny. Należy do tzw. Armii Syrskiego - grupy jednostek szturmowych podporządkowanych wyłącznie jemu, które przerzuca bezpośrednimi, ręcznymi rozkazami pododdziałami w sile bat i komp na różne odcinki frontu, w celu łatania dziur kontratakami. Artykuł jest bardzo mocny i polecam go przeczytać, choć jak zaznaczam nie jest to łatwa lektura. Poniżej kilka urywków, żeby każdy mógł się zorientować mniej więcej co się odbywa w ośrodkach szkoleniowych 425 Pułku Szturmowego, gdzie trafiają rekruci.

"Po przyjeździe do ośrodka rozdzielczego " Skali"rozebrali nas do naga, przeszukali, kazali zdjąć majtki i robić przysiady.

Bezcenne pierwsze doświadczenie korzystania z toalety -grupowo, pod lufami automatów, wyszukane obelgi i brutalne szturchańce za niewystarczająco równy szyk czy wygląd zewnętrzny.

"Na każdy namiot, według jego słów, przypada dwóch strażników: jeśli jeden prowadzi do latryny, drugi zostaje. Samodzielne wychodzenie, na przykład po to, by zwyczajnie odetchnąć świeżym powietrzem, również jest zabronione."

"Obwód wokół centrów szkoleniowych jest zaminowany. Na taśmie ogrodzeniowej wokół namiotów porozwieszane są tabliczki z napisami „miny”(...). Mężczyzna, który spędził w miasteczku namiotowym kilka tygodni, opowiada, że wybuchy było słychać niemal każdej nocy, często na miny wpadały zwierzęta: zające czy sarny."

„Krótko mówiąc, znaleźli nas. Wybili zęby, połamali żebra, no, po prostu rzeź. I ten strażnik, od którego zwiałem, mówi: 'Co ty, skurwysynu, chcesz, żebym zamiast ciebie pojechał na zero?

"O krępowaniu taśmą klejącą w centrach szkoleniowych opowiadają niemal wszyscy mężczyźni, którzy stamtąd uciekli."

"Podobne wspomnienia ma Ołeksandr Żykin: „Jakiś szef sztabu czy ktoś taki podszedł do naszego namiotu: 'A tu kto? A, trzecia kompania. Jednorazówki'. I poszedł. Wyobrażacie sobie, jak oni nazywają chłopaków? 'Jednorazówki'. No, w sensie, że jedno wyjście i koniec”.

'Nad Maksymem Skipą, według jego słów, znęcano się nadal również na poligonie: „Ledwo chodził. Pomagaliśmy mu zakładać i zdejmować kamizelkę, bo jak by jej nie założył - bili”. Pewnego ranka rekruci obudzili się i zobaczyli, że Maksym się powiesił."

"Do pobicia w „Skeli” nie zawsze potrzebny jest istotny powód, mówi były instruktor z doświadczeniem bojowym. Wie on o przypadkach, gdy znęcano się nad ludźmi na stanowiskach tyłowych - z powodu zakłóceń w działaniu Starlinka czy błędów w papierkowej robocie. Łamano żebra, jak mówi, po prostu przy wszystkich na odprawie. Wojskowy widział też, jak na zmobilizowanych szczuto psy."

Autorka reportażu ustaliła że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w centrach szkoleniowych „Skeli” było co najmniej 26 przypadków śmiertelnych rekrutów. Oficjalną przyczyną śmierci w większości przypadków było zapalenie płuc, oraz różne dziwne przyczyny mające tłumaczyć widoczne ślady pobić typu "upadek z sosny". Niestety artykuł skupia się wyłącznie na opisie pierwszego etapu szkoleniowego. Nie ma natomiast nic o tym co się dzieje z rekrutami już po dotarciu do właściwych pododdziałów pułku, walczących na linii kontaktu. Mogę krótko napisać że tam też są ciekawe "kwiatki", typu rozdawanie broni indywidualnej żołnierzom dopiero tuż przed samym szturmem.

Przypominam także że byłem jednym z pierwszych, który na twitterze już we wrześniu 2025 r. zaczął pisać o tym że z 425 Pułkiem Szturmowym "Skala" jest coś nie tak i wygląda na tzw "jednostkę mięsną". Wówczas opublikowałem tutaj długi tekst oparty o info z postów rodzin zaginionych żołnierzy Skali, znalezione w sieciach społecznościowych.

W kwietniu 2026 r. po kolejnym tego typu tekście, zostałem zaatakowany przez przedstawicieli Osint Polo (nie będę wymieniał po nickach, ale łatwo się domyślić lub wyszukać o kogo chodzi), wspieranych przez innych "speców" Osint Polo oraz Karolinę Kuzemę. Pisali oni wówczas że "prowadzę nagonkę" i się "nie znam bo nigdy nie byłem na froncie" a pułk jest zwyczajna jednostką. Te osoby po raz kolejny udowodniły że są zwykłymi ukr propagandystami za pięć hrywien lub w wersji optymistycznej, udającymi ekspertów ignorantami, nie mającymi zielonego pojęcia o kulisach wojny na Ukrainie. http://x.com/Thorkill65/status/2069692541335716054

#wojna #ukraina #rosja

Źródło http://babel.ua/texts/127938-shturmoviy-polk-skelya-maye-boyovi-zaslugi-i-dobre-zabezpechennya-a-shche-kazhut-ochevidci-tam-katuyut-i-zabivayut-lyudey-na-smert-rozsliduvannya-babelya

15

Zełeński zrobił jedną dobrą rzecz.

Cały świat teraz trąbi o tym, że rezuny wymordowały około 100 tysięcy polskich cywilów a ukraińskie państwo ich gloryikuje.

#ukraina

27

Kto by chciał "podsycać napięcie"? Oczywiście nikt o zdrowych zmysłach.

Zdjęcie

No chyba, że robią to Ukraińcy.

#czlowiekskurwiel #tusk #Ukraina

18

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim. Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie. „Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”nczas.info

Zdjęcie

Przewodniczący ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura w ostrych słowach skrytykował Ukrainę, odradzanie się nazizmu i banderyzmu w Kijowie oraz opowiedział się za Polską. „Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami” – podkreślił czeski polityk.

Okamura to czesko-japoński przedsiębiorca i przewodniczący czeskiej izby poselskiej. Urodził się w Tokio, matka była Morawianką, a ojciec miał pochodzenie japońsko-koreańskie.

W poniedziałek wieczorem ostro potępił Kijów i banderyzm oraz stanął po stronie Polaków.

„Nawet Polacy mają już dość tego, że ukraińskie państwo 🇺🇦 oficjalnie przyznaje się do kolaborantów, którzy mordowali Czechów, Polaków i Żydów. Kiedy Polacy zaprotestowali przeciwko temu, Ukraińcy zaczęli ich wulgarnie obrażać” – napisał Okamura na X.

„Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami. Odmawiamy, by takie państwo wstąpiło do UE i NATO! Kiedy ktoś zaprotestuje przeciwko temu, że ukraiński prezydent oficjalnie przyznaje się do ukraińskich rzeźników, którzy dokonywali ludobójstwa, Ukraińcy są jeszcze bardziej urażeni. A gdzie jest pan prezydent Petr Pavel? Dlaczego nie wypowie się na temat tego, że jego ukraińscy przyjaciele przyznają się do morderców, którzy mordowali także Czechów?” – zapytał czeski polityk.

Następnie odniósł się do nazwania jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”. Okamura przypomniał, że UPA odpowiedzialna jest za „masakry nawet kilkuset tysięcy Polaków, Żydów, Czechów i Ukraińców na Ukrainie podczas drugiej wojny światowej”. Wspomniał też o odebraniu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiego.

„W weekend na Ukrainie wybuchła antypolska 'burza’. Były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że polski prezydent 'nienawidzi Ukraińców jako fenomen’. Radykalny ukraiński nacjonalista i dowódca ochotniczej armii Dmytro Jarosz nazwał rzekomo polskich polityków 'sprzedanymi dziwkami’. Pojawiło się też twierdzenie ukraińskiej dziennikarki, że po tym, jak Zełeński został ostrzeżony przed konsekwencjami swojego kroku, miał rzekomo wulgarnie skomentować sprawę: 'Je**ć Polaków.’ Ukraińcy masowo wysyłają swoje odznaczenia do Warszawy” – czytamy we wpisie.

Przytoczył też atak szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, który „ostro zaatakował Polskę oraz prezydenta Nawrockiego”. Wspomniał też o zwrocie kolejnych orderów ze strony Ukraińców. Przytoczył także słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który podkreślił, że „przedstawiciele ukraińskich urzędów zwracają polskie odznaczenia lekką ręką, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc, a ta pomoc przyszła z polskich rąk: od polskiego rządu, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków”.

„Polska dziennikarka Arleta Bojke z Channel Zero opublikowała komentarz do skandalu z nazwaniem ukraińskiej jednostki 'Bohaterów UPA’. Według Bojki, która powołuje się na oświadczenie byłego ukraińskiego posła Ihora Mosijczuka, Zełeński rzekomo użył wulgarnych wyrażeń do opisu Polski i Polaków i był świadomy tego, co jego krok wywoła. 'Kiedy do Zełeńskiego przyszli ludzie i powiedzieli mu, by nie nazywał tej ukraińskiej jednostki po UPA, że to rozdrażni Polaków, Wołodymyr Zełeński rzekomo odpowiedział: 'Je**ć Polskę i Polaków'” – napisał przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura.

Szkoda, że władze Czech bardziej upominają się o pamięć Polaków, niż niby-polski rząd.

http://nczas.info/2026/06/23/czeski-polityk-ostro-o-ukrainie-upa-i-zelenskim-broni-polski-mocniej-niz-rzad-w-warszawie-ukraina-przyznaje-sie-do-kolaboracji-z-nazistami/

#czechy #Polska #ukraina #nazizm #niemcy #iiwojnaswiatowa #upa #banderowcy

16

Zełeński nie przyjedzie do Gdańska. „Mógłby tutaj zostać narażony na trudne pytania”nczas.info

Premier Ukrainy Julia Swyrydenko ogłosiła we wtorek, że stanie na czele delegacji, która weźmie w tym tygodniu udział w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026) w Gdańsku. Wcześniej oczekiwano, że Kijów będzie reprezentowany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

„Przewodniczę ukraińskiej delegacji i, ogólnie, naszym pracom podczas URC 2026 w Gdańsku. W skład ukraińskiego zespołu na konferencję wejdą przedstawiciele ukraińskiego biznesu, kierownictwo przedsiębiorstw państwowych, reprezentanci naszych wspólnot lokalnych z całego kraju, a także, oczywiście, przedstawiciele rządu i parlamentu. Zaplanowano wiele wydarzeń na różnych szczeblach, które mają wzmocnić zarówno Ukrainę, jak i Polskę, wszystkich naszych partnerów oraz Europę” – napisała Swyrydenko na platformach społecznościowych.

„Z niecierpliwością czekamy na podpisanie wielu ważnych umów z partnerami międzynarodowymi, w szczególności na temat wzmocnienia naszych zdolności energetycznych. Ukraina stawia na konstruktywne i korzystne dla obu stron partnerstwo w interesie wspólnego europejskiego bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego i długofalowego dobrobytu” – dodała szefowa ukraińskiego rządu.

„Ukraina szanuje swoich partnerów i na zasadzie wzajemnego szacunku buduje współpracę. Dziękuję wszystkim, którzy pomagają!” – napisała.

W tym roku konferencja dotycząca odbudowy Ukrainy jest organizowana w dniach 25-26 czerwca w Gdańsku. Poprzednie edycje odbywały się w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano.

O tym, że to nie Zełeński będzie reprezentował Ukrainę podczas konferencji w Gdańsku, mówił w RMF24 były ambasador Polski na Ukrainie Bartosz Cichocki.

– Według moich informacji decyzja o nieprzyjechaniu do Gdańska zapadła, zanim prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu Orderu Orła Białego. Zełenski poczuł się urażony decyzją prezydenta Nawrockiego i nie zamierza ustępować w sprawach tożsamościowych. Mógłby tutaj (w Gdańsku) zostać narażony na trudne pytania. Jeśli polityk nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia, lepiej, żeby wziął pauzę – stwierdził dyplomata.

Z kolei według dziennikarza RMF FM Jakuba Rybskiego, strona polska o absencji Zełeńskiego miała dowiedzieć się z mediów oraz z oświadczenia ukraińskiej premier.

Jeszcze we wtorek rano źródła dyplomatyczne PAP mówiły, że Zełenski cały czas rozważa, czy przyjechać do Polski. Według komentatorów jego wątpliwości związane były z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

http://nczas.info/2026/06/23/zelenski-nie-przyjedzie-do-gdanska-moglby-tutaj-zostac-narazony-na-trudne-pytania/

#zelenski #ukraina #Polska

10

Piekło zamarzło. Kowal krytykuje Zełeńskiego i stwierdza, że to on odpowiada za kryzys między Warszawą a Kijowem [VIDEO]x.com

http://x.com/tvp_info/status/2069132096954667279

Paweł Kowal w telewizji rządowej skrytykował Wołodymyra Zełeńskiego. Jak podkreślił, „jest jasne”, że to szef Ukrainy odpowiada za obecny kryzys między Warszawą a Kijowem.

Paweł Kowal przyznał, że kryzys między Warszawą a Kijowem wywołał Wołodymyr Zełeński.

– To jest jasne – podkreślił.

Prowadząca rozmowę pracownica TVP Justyna Dobrosz-Oracz chciała przejść do prezydenta Karola Nawrockiego, jednak Kowal kontynuował.

– I to był naprawdę strategiczny błąd. Dlatego, że on dotyczy relacji nie tylko z politykami, bo to nie jest kwestia relacji z politykiem, prezydentem, w tym wypadku prezydentem Nawrockim. Tylko chodzi chodzi o relacje z narodem – mówił Kowal.

– Tutaj chodzi o to, że dla Polaków ta sprawa jest… ona ma aspekt etyczny, ona ma aspekt polityczny, prawny, bo tu chodzi o ludobójstwo. Ale ma też zwyczajny, taki ludzki. Że ona dotyczy relacji z narodem Polskim – podkreślił poseł KO.

– I dla Polaków jest to po prostu bardzo bolesne – podsumował.

http://nczas.info/2026/06/23/pieklo-zamarzlo-kowal-krytykuje-zelenskiego-i-stwierdza-ze-to-on-odpowiada-za-kryzys-miedzy-warszawa-a-kijowem-video/

#ukrofile #ukraina #zelenski #Polska #nawrocki

8

#polska #ukraina

To, że na Ukrainie obowiązuje ukraińska narracja to zrozumiałe - ale w Polsce obowiązywała i dalej jest uprawiana i to ponad polską racją stanu, faktami historycznymi, interesem narodowym to pojąć trudno.

12

Przydacz rozjeżdża Zełeńskiego. Tusk będzie zbierał pieniądze na „złodziei na Ukrainie”? „Ukraińskie zarzuty to bezczelność” [VIDEO]youtube.com

http://x.com/HubnerrMax/status/2069099261472518212

http://www.youtube.com/watch?v=kYi2bOfoTkk

Prezydencki minister Marcin Przydacz poinformował, że prezydent Karol Nawrocki nie otrzymał zaproszenia na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy, która w tym tygodniu odbędzie się w Gdańsku. Prezydent nie został zaproszony, więc nie wybiera się na imprezę – oświadczył minister.

W poniedziałek podczas briefingu prasowego Przydacz był pytany o ewentualny udział prezydenta Nawrockiego w wydarzeniu Ukraine Recovery Conference – formalnie spotkaniu przywódców państw wspierających Ukrainę, a także ministrów, inwestorów i przedstawicieli firm zainteresowanych inwestowaniem w odbudowę Ukrainy, które odbędzie się w czwartek i piątek w Gdańsku.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej podkreślił, że Nawrocki nie otrzymał zaproszenia na konferencję w Gdańsku. Dodał, że według jego wiedzy na wydarzenie zaproszenia do partnerów zagranicznych wspólnie wystosowywali premier Donald Tusk i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński.

– (…) prezydent nie został zaproszony, więc (..) nie wybiera się na imprezę, na którą nie został zaproszony przez pana premiera Donalda Tuska. Nie wybiera się też żaden z podległych mu urzędników z uwagi na brak zaproszeń – przekazał Przydacz.

– Jak pamiętam z udziału w poprzednich edycjach tej konferencji ukraińskiej […], ona dotychczas koncentrowała się głównie na zbieraniu pieniędzy dla Ukrainy, mimo, że nazywa się konferencją „o odbudowie Ukrainy”, dużo mniej było mowy co w przyszłości, jakie kontrakty będą podpisywane. Dużo bardziej po prostu była to konferencja pledgingowa, zbieranie pieniędzy dla Ukrainy

– Mam nadzieję, że tym razem premier Donald Tusk raczej skoncentruje się na interesie RP, aniżeli tylko na zbieraniu pieniędzy dla Wołodymyra Zełeńskiego.

Dalej twierdził, że wsparcie na walkę z Rosją jest – zdaniem prezydenckiego ministra – „wartościowe”.

– Ale jeżeli chodzi o same środki finansowe, także ostatnie skandale korupcyjne, wyjazd najbliższych współpracowników pana prezydenta Zełeńskiego oskarżonych o gigantyczne malwersacje, o złodziejstwo de facto […], no widać, że wokół prezydenta Zełeńskiego zgromadziła się – pytanie, czy za wiedzą czy bez wiedzy – ogromna grupa korupcyjnierów, ludzi, którzy kradli pieniądze. Także te pieniądze, które były zbierane na całym świecie dla Ukrainy na jej walkę z Rosją – kontynuował.

– Dzisiaj widać, że prezydent Zełeński szuka metody jak odwrócić uwagę od tych swoich problemów korupcyjnych. Coraz szerzej mówi się na świecie o tym, ile pieniędzy zostało ukradzionych przez Ukraińców związanych z ekipą Zełeńskiego. Więc tym bardziej widać, że próbuje się odwracać uwagę, także wywołując spory natury historycznej, obrażając Polaków – stwierdził Przydacz.

Przypomniał także, że wcześniej Ukraina proponowała Polsce odbudowę obwodu donieckiego, który wciąż jest – i najpewniej będzie – pod kontrolą rosyjską.

– Widać więc, że nie do końca akceptowała [Ukraina] czy w sposób poważny podchodziła do tej współpracy z Polską. Być może się to w przyszłości zmieni – podkreślił.

Prezydencki minister był też pytany, jak prezydent Nawrocki i KPRP reagują na oskarżenia Wołodymyra Zełeńskiego o prorosyjskość. Przydacz podkreślił, że „Polska została bardzo mocno doświadczona na skutek polityki rosyjskiej i to na przestrzeni ostatnich setek lat”. Wymienił w tym kontekście okupację sowiecką i komunizm dodając, że – jego zdaniem – Polaków nie trzeba przekonywać do tego, że Rosja jest dzisiaj zagrożeniem dla Polski i dla Ukrainy.

– Ukraina dzisiaj bije się o swoją własną suwerenność, o swoją własną niepodległość. Otrzymała wiele wsparcia z Polski, i politycznego, i finansowego, i zbrojnego, i takiego ludzkiego, społecznego. Wydaje mi się, że dzisiejsze komentarze ze strony najwyższych przedstawicieli władz Ukrainy są wyrazem po prostu daleko idącej niewdzięczności dla Polski, dla Polaków. Są obraźliwe dla Polski i Polaków – powiedział prezydencki minister.

Zdaniem Przydacza strona ukraińska liczy na to, że „zamknie usta Polakom, zarzucając im rzekomą prorosyjskość”. Ocenił, że „próba zarzucania prorosyjskości jest po prostu bezczelnością” w momencie, gdy Polska prowadzi politykę nakierowaną „na polskie bezpieczeństwo, na europejskie bezpieczeństwo i także na wsparcie” Ukrainy.

Minister wyraził też nadzieję, że w przyszłości uda się polsko-ukraińskie relacje budować w oparciu o „nieco inne komentarze, słowa i być może o nieco inne wartości”.

– Jeśli ktoś chce być częścią Zjednoczonej Europy, to ja na miejscu ukraińskich polityków raczej zabiegałbym o sympatię Polski i Polaków, polskiego społeczeństwa, a nie ich obrażał – dodał prezydencki minister.

Przydacz skrytykował też „część polskiego establishmentu liberalno-lewicowego”, który jego zdaniem „jak tylko można zaatakować swoje własne państwo i swojego własnego prezydenta, niestety zawsze to robią”.

Wcześniej w ciągu dnia Przydacz przekazał, że strona ukraińska wycofała się z ustalonego spotkania w Warszawie obu prezydentów, proponując kolejną „odległą datę”. Ocenił, że strona ukraińska „nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem”.

Pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych w swoim kraju. Decyzja ta wywołała w Polsce falę krytyki nawet w środowiskach dotychczas konsekwentnie ignorujących banderyzację Ukrainy.

8 czerwca Kapituła Orderu Orła Białego na prośbę prezydenta debatowała nad odebraniem odznaczenia Zełeńskiemu i przedstawiła Nawrockiemu opinię w tej sprawie.

W ostatni piątek prezydent Nawrocki ogłosił, że odbiera prezydentowi Zełeńskiemu odznaczenie, zaznaczając, że ta decyzja „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu” i „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Dodał, że „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją, co ukazuje wciąż istniejącą służebność Warszawy wobec Kijowa.

W sobotę Zełeński oświadczył, że odesłał Order Orła Białego prezydentowi Nawrockiemu. Szef Ukrainy zapewnił, że jego kraj jest rzekomo wdzięczny narodowi polskiemu za wsparcie i współpracę, co ma odgrywać znaczącą rolę w walce o ukraińską i – według Zełeńskiego – polską niezależność od Rosji.

W związku z decyzją prezydenta Nawrockiego, Orderu Orła Białego zrzekli się inni oficjele z Kijowa.

Polska jest tegorocznym gospodarzem Ukraine Recovery Conference (URC 2026) – dorocznego spotkania przywódców państw wspierających Ukrainę, a także ministrów, inwestorów i przedstawicieli firm zainteresowanych inwestowaniem w odbudowę Ukrainy. Celem konferencji oficjalnie jest mobilizacja i skoordynowanie działań służących odbudowie kraju, który od 2022 r. odpiera rosyjską agresję. W poprzednich latach Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy odbywała się w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano.

http://nczas.info/2026/06/22/przydacz-rozjezdza-zelenskiego-tusk-bedzie-zbieral-pieniadze-na-zlodziei-na-ukrainie-ukrainskie-zarzuty-to-bezczelnosc-video/

http://nczas.info/2026/06/22/przydacz-rozjezdza-zelenskiego-tusk-bedzie-zbieral-pieniadze-na-zlodziei-na-ukrainie-ukrainskie-zarzuty-to-bezczelnosc-video/

#tusk #zelenski #zlodzieje #Polska #ukraina #nawrocki

8