12

Ciąg dalszy strzelaniny w Szwajcarii. Zatrzymany to 43 letni Szwajcar, który sam się zgłosił na policję ale w swoim kantonie (Jura) a nie tam gdzie strzelał (Aarau). Broń legalna chociaż koleś wykazuje cechy niepełnosprawności psychicznej. Powód? Nieznany, prawdopodobnie mu po prostu odjebało.

@pentakilo taki powód przypuszczałeś? Bo ja prawie, chociaż bardziej stawiałem na wkurwionego rolasa, któremu za głośno muza grała.

#szwajcaria #swissinfo

5

10 LAT WCZEŚNIEJ - "Ich rany to nasze rany". Rodzice i nauczyciele wspominają dzieci zabite w Donbasiewiadomosci.onet.pl

— 72 młode życia. 72 małych ludzi, którzy już nigdy nie pójdą do szkoły. Nie otworzą piórnika i nie wyjmą z niego linijki ani ołówka. O tych maleńkich aniołach musimy pamiętać zawsze, choć zostały nam po nich tylko fotografie. Cząstka naszych dusz na zawsze pozostanie z nimi. Nigdy tego nie wybaczymy, bo ich rany to nasze rany, które będą boleć do naszej śmierci — takimi słowami rozpoczyna się rok szkolny 2016 w Donieckiej Republice Ludowej.

Na centralnym placu w Doniecku, tuż przy pomniku Lenina, zebrała się kilkusetosobowa grupa ludzi. Skrzyknęli się na WKontakcie, rosyjskim odpowiedniku Facebooka. W ostatniej chwili dołączyli do nich donieccy oficjele. Wszyscy przyszli, by oddać cześć poległym w Donbasie dzieciom. Są wśród nich rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i znajomi zabitych.

— Saszka tak się dobrze uczyła. Tak dźwięcznie się śmiała cały czas. Liczyła dobrze i już czytała — opowiada, łkając, starsza kobieta, której wnuczka zginęła w ostrzale artyleryjskim. Obejmuje ją jej mąż i siostra. W czarnych, żałobnych ubraniach przyszli na plac Lenina, gdzie oprócz setek ludzi pojawiły się także zdjęcia zabitych dzieci. — Jechaliśmy do Dobropola. Z Doniecka to parę kilometrów. Czemu strzelali do nas? Nie wiem, ale tak walili w domy dookoła, że nie został kamień na kamieniu — dodaje staruszek. — Swoje życie bym oddała, żeby Sasza mogła dalej żyć — mówi załamującym się głosem jego żona.

— Przykro zaczynać rok szkolny od takich strasznych wspomnień. Ciężko dobrać słowa, kiedy wokół są cierpiący rodzice — zabrał głos zastępca ministra obrony narodowej DRL Eduard Basurin podczas spotkania w centrum Doniecka. — Trzeba jednak żyć dalej i to z podniesioną głową. Wypłakaliśmy już swoje i na pewno uronimy jeszcze nie jedną łzę — mówił z kamiennym wyrazem twarzy żołnierz. — Wy, rodzice, bracia, siostry, babcie i dziadkowie, możecie być pewni, że nikt nie zapomni o tych małych aniołach. Wy módlcie się, żeby nikt już nigdy nie musiał tak płakać na mogiłach, a my was nie zawiedziemy i włożymy maksimum siły, aby pomścić ich śmierć. Sprawimy, że wróg, który wszedł do naszego ogrodu zza granicy, będzie uciekał z przerażenia. Tak, jak oni zaatakowali nas, tak my pójdziemy na nich — zakończył przemówienie Basurin, otrzymując gromkie brawa.

Złość

W międzyczasie na prowizoryczną scenę udekorowaną flagami DRL, tuż pod pomnikiem Lenina, wychodzą kolejni rodzice i dziadkowie. — Nikita tak sobie dobrze radził w szkole — opowiada Olga Nikolajowna. — Już się nigdy nie dowiem, kim zostałby w przyszłości. Kim byłyby jego dzieci. Nawet nie mam siły już o tym myśleć — mówi przez łzy. — Chciałabym się tylko dowiedzieć, kto mu to zrobił, a później sama bym go zabiła — dodaje zdenerwowana i rozedrgana kobieta.

Tuż obok stoi na oko 80-letnia pani wsparta o drewnianą laskę. W rękach ma cztery zdjęcia. Podczas jednego z bombardowań miasta, we własnym domu, zginęli wszyscy członkowie jej rodziny. Dwie dziewczynki — Kristina i Aleksandra oraz ich rodzice. — W mojej duszy czuję taki ból... — przerywa. — Czuję taki ból, którego nie zmierzysz niczym — mówi. — Dałabym wszystko, żeby wrócili. Znowu mogłabym opowiadać im bajki, czytać książki. Ale ich już nie ma i nie będzie. Wiem to i pamiętam, jak tylko coś gruchnęło... rozwaliło cały dom... — znów przerywa. — Dlaczego akurat my? Dlaczego do nas strzelali? Za co? — zadaje pytania, na które najprawdopodobniej nigdy nie pozna odpowiedzi. — Przecież też jesteśmy ludźmi. W czym jesteśmy gorsi, że można nas tak zabijać bezkarnie? Ja już chcę tylko pokoju. Niech nie giną więcej nasze dzieci.

— Kiedy mówimy o prawach człowieka, to nie można rozgraniczać ich na narodowość — powiedziała Daria Morozowa, rzecznik praw człowieka Donieckiej Republiki Ludowej. — Łatwo jest przedstawiać statystyki. Każdy z nas wie jednak, że za każdą cyfrą kryje się osobne, niewinne życie. 43 chłopców i 29 dziewczynek. Tyle ofiar zabrała zbrojna agresja ze strony Ukrainy — mówiła łamiącym się głosem Morozowa. — Kto by pomyślał, że po 70 latach od zakończenia II wojny światowej to właśnie u nas będzie powtarzać się ta tragiczna historia. Ten sam strach, który przeżywali ich pradziadkowie i prababki przyjdzie czuć dzieciom w Donbasie. Dziś, kiedy nie ma ich już z nami, musimy szukać ich dusz w pozostawionych rysunkach, wierszykach czy zabawkach. Ta wojna pozostanie na długo w naszej pamięci i w snach. Mimo to dzieci Donbasu nie będą siedzieć zamknięte w piwnicach. To w końcu potomkowie górników i robotników, którzy ciągle oddają życie za swój kraj — zakończyła przemówienie Morozowa.

— Miał właśnie skończyć szkołę, ale uratował mi życie — mówi mama Danii. — Przykrył mnie własnym ciałem. Ja zostałam raniona, a on... umarł. Jeszcze całkiem niedawno mi mówił... tak bardzo cię kocham, mamo. Teraz ja to powtarzam w kółko i mam nadzieję, że mnie słyszy. Kocham cię, kocham, kocham cię Dania. Tylko ciebie mi teraz w domu brakuje. Bez ciebie już słońce nie świeci tak samo, trawa nie jest tak zielona. Miał tylko 16 lat i 10 miesięcy... dwa do urodzin... i nie dożył...

Konflikt na wschodniej Ukrainie rozpoczął się w marcu 2014 roku protestami przeciwko rewolucji na Majdanie oraz tuż po tzw. kryzysie krymskim. W maju tamtego roku, po zajęciu przez rebeliantów budynków Administracji Obwodowej, Doniecka Republika Ludowa ogłosiła niepodległość i postanowiła odłączyć opanowane terytorium od Ukrainy. Separatystom początkowo udało się zająć nawet miasto Słowiańsk. Później, zmuszeni do odwrotu przez regularne wojska ukraińskie, cofnęli się aż do Doniecka.

Najostrzejsze walki toczyły się między siłami DRL a armią ukraińską o lotnisko. Początkowo wszystko działo się w granicach miasta. Niemal całkowitemu zniszczeniu uległy wtedy obrzeża, gdzie przebiegała regularna linia frontu. Większość okolicznych mieszkańców została ewakuowana lub uciekła, ale byli i tacy, którzy mimo ostrych walk zostali, a także i tacy, którzy zginęli w trakcie przemieszczania się wzdłuż formującej się linii frontu. Ostrzał padał wtedy z każdej strony.

Strach

Szkoła numer 63 w dzielnicy Kujbyszewskiej w Doniecku znajduje się niedaleko ostrzeliwanej regularnie dzielnicy Kijowskiej. Rozpoczęcie roku szkolnego niesie tutaj za sobą wspomnienie sprzed dwóch lat. Na boisku położonym na niewielkim wzniesieniu ponad szkołą zginęła dwójka dzieci: Wiktor i Andriej. Do dziś widać ślady odłamków na metalowym ogrodzeniu, bramce i na słupkach. Na ziemi dwie ciemne smugi. Wybuch nastąpił w narożniku boiska, gdzie mecz rozgrywało dziewięciu chłopców. Oprócz dwóch zabitych czterech zostało rannych, w tym Mikołaj.

— Graliśmy w piłkę tu obok na boisku. Nagle jakiś pocisk poleciał w naszą stronę. Pamiętam, że wtedy w ogóle mocno strzelali. Ale pomyśleliśmy, że pewnie chwilę tylko to potrwa. Jak zwykle. Poza tym była dopiero szesnasta — mówi 13-latek.

— Dzieci często tam grały. Brały klucze do furtki od pani portierki i szły — mówi Swietlana Nikolajowa, nauczycielka ze szkoły 63. — Nagle buch. Coś uderzyło obok. Ojciec jednego z chłopców mieszkał niedaleko. Od razu przybiegł na miejsce. To, co znalazł... — przerywa. — Za chwilę zjechało się wielu reporterów, fotografów. Pytali, co się stało. Tylko po rozerwanej siatce i śladach na ziemi można było mniej więcej rozpoznać trajektorię lotu, ale do dziś nie można jednoznacznie powiedzieć, skąd to nadleciało. Od strony lotniska. Tak mówią [północny zachód miasta, miejsce starć armii ukraińskiej z rebeliantami].

— Ja byłem ranny w nogę, w rękę i lekko w głowę — opowiada Mikolaj.

— A teraz, gdzie gracie w piłkę? — pytam.

— Na tym samym boisku.

— I nie boicie się? Nie strzelają już?

— Strzelają cały czas, ale lekko.

To jeden z najtragiczniejszych obrazów wojny w Donbasie. Organizacje pozarządowe alarmują, że dzieci wychowujące się w rejonie konfliktu tracą poczucie zagrożenia. Przyzwyczajone do wybuchów i strzałów tracą naturalny odruch ucieczki. Zostają i giną.

Nowe boisko zostało zbudowane tuż obok wyremontowanej szkoły. Pracę wsparła finansowo fundacja oligarchy urodzonego w Doniecku, właściciela hoteli, stadionu i klubu Szachtar Donieck, Rinata Achmetowa. Do dziś po mieście krążą legendy, że biznesmen zapowiedział obu stronom, że jeśli jakaś rakieta spadnie na stadion, to sam się z nimi rozliczy. Boisko przy szkole nie miało tyle szczęścia.

— Kiedyś, przed wojną mieliśmy tu jakieś 500 dzieci — wspomina dyrektorka Ludmiła Dmytruk. — Dziś rok szkolny zaczyna 255. Jeszcze 25 maja nie wiedzieliśmy dokładnie, ilu będziemy mieć uczniów. Zapisanych było 109. Po prostu rodzice nie wiedzieli, czy rok szkolny się w ogóle rozpocznie. Poza tym bardzo dużo ludzi wyjechało — przyznaje dyrektorka. Donieck po Kijowie, Charkowie i Odessie to największe miasto Ukrainy z prawie milionem mieszkańców. Przed wojną. Dziś zostało ich nie więcej niż połowa. Szacuje się, że w całym Donbasie może mieszkać teraz co najwyżej dwa miliony ludzi.

Aleje aniołów

Po stronie ukraińskiej sytuacja wygląda niestety podobnie. Wiaczesław Abroskin, szef policji obwodu donieckiego informował o 50 zabitych dzieciach w ciągu dwóch lat. Według oficjalnych statystyk w rejonie jeszcze w 2013 roku było 657 tysięcy dzieci. Dziś liczba ta spadła do 300 tysięcy.

Szkoła numer 63 to nie jedyna, gdzie trafiły zabłąkane pociski. Wasylina Grigorjewna jest dyrektorką szkoły nr 57 w donieckiej dzielnicy "Kijowska", która była ostrzelana jako jedna z pierwszych w mieście. Jak podawała w październiku 2014 roku administracja obwodowa, pocisk eksplodował kilka metrów od murów budynku.

W szkole przebywało wtedy ponad 200 osób, w tym 70 dzieci i 28 nauczycieli. Cztery osoby zginęły, kilkanaście trafiło do szpitali. Na szczęście wtedy ofiarami nie były dzieci. — Tak nie może być dłużej. Dziś zaczynamy nowy rok szkolny i dzieci, a także ich rodzice chcą być pewni, że ich pociechy wrócą z lekcji całe i zdrowe. Niech nie powiększa się już aleja aniołków — powiedziała dyrektorka.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ich-rany-to-nasze-rany-rodzice-i-nauczyciele-wspominaja-dzieci-zabite-w-donbasie/p6brnv

#donbas #ukraina

6

Atak dronów na szkołę w Starobielsku. Rosja grozi odwetemonet.pl

22 maja nad ranem ukraińskie drony uderzyły w policealną szkołę pedagogiczną w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Kreml oskarżył Ukrainę o terroryzm. Ukraińcy twierdzą, że uderzyli w miejsce szkolenia operatorów dronów.

Atak na kolegium w Starobielsku ostro skomentowało dziś rosyjskie MSZ Takie. Resort zalecił cudzoziemcom opuszczenie ukraińskiej stolicy, a mieszkańcom Kijowa — unikanie zbliżania się do obiektów wojskowych i administracyjnych.

Według oświadczenia atakując kolegium w Starobielsku, "junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy zademonstrowali całemu światu swoje rażące lekceważenie norm międzynarodowego prawa humanitarnego".

"Wszystko to przelało czarę cierpliwości" — stwierdziło rosyjskie MSZ. Resort poinformował, że rosyjska armia przystępuje więc do "konsekwentnego zadawania systematycznych uderzeń w przedsiębiorstwa ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego w Kijowie", w tym na miejsca "projektowania i przygotowania do użycia bezzałogowych statków powietrznych".

— Uderzenia będą wymierzane także w centra podejmowania decyzji oraz stanowiska dowodzenia" — dodano w komunikacie.

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność" na "ukraińskie zbrodnie".

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność".

Wcześniej "władze Ługańskiej Republiki Ludowej" poinformowały, że w nocy z 21 na 22 maja ukraińskie drony uderzyły w pedagogiczną szkołę policealną (tzw. koledż) w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Według danych tzw. ŁRL w wyniku ataku zginęło 21 osób, a 42 zostały ranne. W chwili ataku w budynku miało znajdować się 86 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat.

Sztab Generalny armii ukraińskiej zaprzecza, jakoby celem była szkoła w Starobielsku. Według jego wersji Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały jeden ze sztabów rosyjskiej jednostki specjalnej "Rubikon", szkolącej operatorów dronów. Ukraiński sztab generalny nazwał również "manipulacją" doniesienia rosyjskich mediów o tym, że ukraińskie wojsko miało wyrządzić szkody ludności cywilnej. Jak na razie nie ma niezależnego potwierdzenia ukraińskiej wersji.

Na rosyjską odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Już w nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, w tym na Kijów. W wyniku ostrzału w ukraińskiej stolicy zginęły dwie osoby, a 91 zostało rannych.

Podczas ataku rosyjska armia użyła rakiety balistycznej systemu Oriesznik. Jednak jak przekonują ukraińskie władze, supernowoczesna rosyjska rakieta balistyczna zniszczyła jedynie kilka garaży w położonej niedaleko od Kijowa Białej Cerkwi pod Kijowem

Wcześniej ukraińska stolica przeżyła jeden z najkrwawszych ataków tej wojny 14 maja, gdy rosyjska rakieta zniszczyła dom mieszkalny grzebiąc pod nim 24 osoby.

http://www.onet.pl/informacje/belsatpl/atak-dronow-na-starobielsk-rosja-grozi-uderzeniami-w-kijow/zg83cpd,0666d3f1

#ukraincy #mordercy

8

http://youtu.be/JjcOOwtzBlo

dyrektor szpitala stoi z założonymi rękami i z rozbrajającą szczerością przyznaje, że zatrudniają DWA RAZY WIĘCEJ pracowników niż potrzeba🤣

#nfz #polska

12

#budowa #budujezlurkiem #dom #pytanie

Lurcy jest zadanie. Mamy taką ścianę, inwestor sobie życzy strukturę + mandale z szablonu. Wykonanie to wolna amerykanka i inwencja własna.

Jak waszym zdaniem wykonać zadanie by nie było obciachu i ładnie wyglądało?

Ktoś coś? Jakieś pomysły?

Zdjęcie

9

TERAZ WIEM JAKIEJ POZYCJI MI BRAKUJE - Łódzki społecznik wietrzy antysemityzm. Wszystko przez TE książki w witrynie księgarninczas.info

„Garbate nosy – kulisy judaizacji”, „Niewolnictwo Słowian”, „Poradnik świadomego narodu”, „Myśli Nowoczesnego Polaka”, czy „Talmud o gojach” i „Protokoły mędrców Syjonu” – m.in. te pozycje oburzyły pewnego społecznika, który dostrzegł je w witrynie jednej z łódzkich księgarni – Klubu Książki Patriotycznej. Poszedł z zawiadomieniem do prokuratury.

Na wystawie działającej w centrum Łodzi księgarni Klubu Książki Patriotycznej łódzki społecznik Stanisław Roszczyk dostrzegł niepokojące go tytuły. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna.

„W tej sprawie nie mają znaczenia sympatie polityczne. Na antysemityzm i ksenofobię po prostu nie może być miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Łodzi, w mieście, w którym w czasie Holokaustu zginęła jedna trzecia mieszkańców. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się szczucie na drugiego człowieka” – grzmiał, cytowany przez radiolodzy.pl.

„Można znaleźć u nas publikacje niewygodne, których próżno szukać w popularnych sieciach. Czytelnik nie musi się z nimi zgadzać, ale powinien mieć możliwość samodzielnego czytania, myślenia czy wyrobienia sobie opinii” – odpowiedział natomiast prowadzący księgarnię Kornel Kapuściński.

O jakie książki chodzi? Na zamieszczonym przez portal Radia Łódź zdjęciu widać m.in. następujące pozycje:

„Talmud o gojach” – Ks. Dr Stanisław Trzeciak

„Myśli Nowoczesnego Polaka” – Roman Dmowski

„Niewolnictwo Słowian. Żydowscy handlarze, germańscy łowcy, arabscy eksploatatorzy” – Tomasz Szkopek

„Polska czy UkroPolin czyli Polska Palestyną Europy” – Krzysztof Baliński

„Garbate nosy – kulisy judaizacji” – Marcin Rola.

Portal wymienia także „Protokoły mędrców Syjonu”.

W witrynie widać również podpisaną przez Grzegorza Brauna gaśnicę oraz inne pozycje:

„Paszkwil Wyborczej” – Leszek Żebrowski

„Masoneria. Jej istota, zasady, dążności, początki, rozwój, organizacja, ceremoniał i działanie” – Św. bp Józef Sebastian Pelczar

„Ekshumacja. Ludobójcy w masce ofiar” – Wojciech Sumliński, Małgorzata Grupa

„Operacja Okrągły Stół” – Leszek Szymowski

„Poradnik świadomego narodu. Księga II. Rewolucja Bachantek” – Bartosz Kopczyński.

http://nczas.info/2026/09/02/lodzki-spolecznik-wietrzy-antysemityzm-wszystko-przez-te-ksiazki-w-witrynie-ksiegarni/

#zydzi #kurwa #donosiciele #konfident

7

http://www.youtube.com/shorts/Fkj0FFgaJbA?feature=share

wzorowa samokrytyka. nastawiali wszędzie znaków z absurdalnymi limitami (zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwości dzisiejszych samochodów) żeby #policja mogła łapać jeleni by zasilać dziurawy budżet z rekordowym deficytem, ale broń Boże nie można podważać tego wszechobecnego spamu znakami tylko trzeba wyrecytować formułkę w stylu tak towarzysze, zawiniłem, należy mnie przykładnie rozstrzelać, jestem potencjalnym mordercą drogowym bo co jakby tam było przedszkole w przyszłości

kabaret.

chyba znalazłem to miejsce, te kilkadziesiąt metrów jest nadal 50 i tu go musięli capnąć http://maps.app.goo.gl/fY3mqLjBNef9tRtH9

#polska #stanowski

11

#akcje

Inwestycja w akcje w długofalowo daje największe zyski ... tak mówili. Szczególnie jak ładuje się w technologiczne pewniaki.

9

#ukraina #wojna

W Ukrainie otwiera się nowy front:

11

Izrael gotowy wyrzucić Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Transfery drogą morską i powietrznąnczas.info

W 2025 roku Donald Trump zaproponował „oczyszczenie” Gazy poprzez przeniesienie około dwóch milionów mieszkańców do krajów takich jak Egipt i Jordania, ale szybko wycofał się z tego pomysłu. Jednak wg ministra Israela Katza, amerykański prezydent „nie porzucił swojego pomysłu, a jedynie go zawiesił”.

Minister obrony Izraela Israel Katz oświadczył, że jego kraj jest gotowy do relokacji mieszkańców Gazy z tego terytorium, jeśli tylko Stany Zjednoczone wyrażą na to zgodę. Przemawiając na konferencji zorganizowanej przez izraelski portal informacyjny Ynet w środę, 2 września, wspomniał o możliwych transferach „drogą morską i powietrzną”.

„Ostatecznie nie ma realnego rozwiązania dla Gazy bez migracji jej ludności” – stwierdził ten ważny polityk. Według Katza, „plan nie został odłożony na półkę, ale jest przedmiotem ciągłych dyskusji, nawet teraz”.

Nie podając źródła, minister izraelski stwierdził również, że „80% mieszkańców Gazy chce wyjechać” , ale Hamas „uniemożliwia im to” . Dodał, że rząd Izraela jest „zorganizowany i gotowy do ewakuacji drogą morską, powietrzną i wszelkimi możliwymi sposobami”.

Dodał jednak, że potrzeba zgody USA. Jego zdaniem, Stany Zjednoczone wyrażą na to zgodę; kiedy „stanie się jasne, że Hamas nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań” podjętych w ramach negocjacji.

2 września Gazę odwiedził też premier Benjamin Netanjahu. Ten też oznajmił wprost, że jego kraj nie ma zamiaru wycofywać się z kontrolowanych przez siebie obszarów na ogarniętym wojną terytorium palestyńskim. „Kontrolujemy ten obszar” – oświadczył Benjamin Netanjahu po spotkaniu z żołnierzami w pobliżu „żółtej linii” wyznaczającej strefę kontrolowaną przez izraelskie wojsko.

Premier Izraela dodał: „Nie wycofamy się. Pozostajemy na tej linii. Kontrolujemy 60% Strefy Gazy i nie zatrzymamy się, ponieważ dzień po dniu eliminujemy terrorystów, którzy nam zagrażają”.

http://nczas.info/2026/09/02/izrael-gotowy-wyrzucic-palestynczykow-ze-strefy-gazy-transfery-droga-morska-i-powietrzna/

#zydzi #palestyna #gaza #ludobojstwo

11

Za Krystyna Woźniak:

PLAN UTWORZENIA NOWEGO IZRAELA W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ (NOWEJ PALESTYNY)

Żydowscy politycy i przedstawiciele wpływowych środowisk żydowskich w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii do 2030 roku planują przenieść wszystkich Izraelczyków z Bliskiego Wschodu do Europy Środkowo-Wschodniej. Zgodnie z tym planem, Izraelczycy – około 9 mln ludzi – zostaną przesiedleni na tereny Węgier, Polski, Ukrainy i Słowacji. Dlaczego? Jak bardzo ten proceder przybrał teraz na sile?

Nowy Izrael w Europie

W 2012 roku wpływowy amerykański polityk żydowskiego pochodzenia Henry Kissinger wyjaśnił, że państwo Izrael zniknie przed 2030 rokiem.

Plan utworzenia Nowego Izraela w Europie Środkowo-Wschodniej zakłada, że ma on powstać w strefie obejmującej wszystkie kraje pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym (Międzymorze, Trójmorze).

Zatem strefa ta powinna obejmować Polskę, Ukrainę, byłą Czechosłowację, Węgry, częściowo Rumunię i Chorwację.

Lobby żydowskie w Polsce

Już od około 5-10 lat subtelnie realizuje się plan utworzenia w Polsce Nowego Izraela.

Trudno w to uwierzyć?

To dlaczego niby Żydzi z Izraela i USA są tak aktywni w Polsce?

Dlatego, że doradzają polskiemu rządowi, co ma zrobić, by bez większych utrudnień przyjąć planowaną liczbę ok. 2-3 mln Żydów z Izraela na polskie tereny.

Media jednak nie mówią o tym ani słowa.

Tymczasem rządząca partia ma silne powiązania polityczne z Izraelem i USA.

Rząd oficjalnie próbuje odbudować kulturę żydowską, a prezydent organizuje obchody żydowskich świąt w pałacu prezydenckim w Warszawie.

Wielu Żydów z izraelskiego parlamentu, oficjalnie pojawia się w polskim parlamencie, prezentuje w wiodących mediach i często ma wiele do powiedzenia na temat obecnej sytuacji Polski.

Izraelska grupa Tahal kupuje najważniejsze ujęcia wody w Polsce, przejmując kontrolę nad dostawą wody.

Jednym z najbardziej znanych żydowskich doradców jest lobbysta Jonny Daniels, który ma bardzo dużo do powiedzenia na polsko-izraelskie tematy.

W jednym z wywiadów stwierdził, że cały teren byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau powinien zostać włączony do państwa Izrael.

Poza tym wskazał dokładnie, na których terenach w Polsce powinni osiedlić się Izraelczycy.

Pojawia się pytanie – kto rzeczywiście rządzi Polską?

Państwo judeo-polskie

Patrząc na to, co się dzieje, można śmiało stwierdzić, że tworzenie Nowej Palestyny w Europie przybiera na sile.

Cała globalna gra przebiega zgodnie z planem, jest logiczna, nic nie dzieje się tu przypadkowo.

Napływ muzułmańskich uchodźców z Azji i Afryki Północnej ma osłabić narodowe państwa Europy Zachodniej – Niemcy, Francję, Włochy, Skandynawię i Wielką Brytanię – aby otworzyć drzwi do Nowego Izraela w Europie Środkowej.

Mówi się również, że Polska i zachodnia Ukraina powinny zostać przekształcone w tak zwany „Judeopol”.

Żydowskie lobby w Polsce i na Ukrainie od czasu Majdanu pracuje nad tym, aby zjednoczyć oba kraje.

W rzeczywistości chcą utworzyć wspólne państwo polsko-ukraińskie, kontrolowane i zarządzane wyłącznie przez elitę żydowską.

Ustanowienie państwa judeo-polskiego ma się odbyć pod strażą amerykańskich sił zbrojnych, które najpierw mają strzec rozwoju międzynarodowych korporacji na terytorium Polski, czyli wyzyskiwać polskiego obywatela, a w przyszłości zapewnić spokój i ochronę osiedlającym się Żydom.

To wszystko służy zbudowaniu Nowego Izraela w Polsce i innych krajach Europy Środkowej.

Ten plan został aktywowany już dawno, a teraz tylko przybiera na sile.

Czas otworzyć oczy i spojrzeć na rzeczywistość z punktu widzenia innego niż nam przedstawiają rządzący…

*

za: http://www.odkrywamyzakryte.com/zydzi-tworza-w-polsce-nowy-izrael/

Zdjęcie

13

są osoby, o których każdy słyszał ale nie miał okazji bliżej poznać polecam ma dopiero <10k subów na jewtube

Viktor Bout, Russia’s ‘Merchant Of Death’ Who Supplied Weapons To Terrorists Around The World - pierwowzór bohatera filmu "pan życia i śmierci" z Nicolasem Cagem

http://www.youtube.com/watch?v=I1s55hCThHU

5

BĘDĄ PODPALENIA? - „Rz”: Kolejny pożar w pobliżu zakładu Grupy WB. Służby zbadają sprawękresy.pl

W ciągu kilkudziesięciu godzin doszło do trzech dużych pożarów w zakładach lub w pobliżu przedsiębiorstw związanych z przemysłem obronnym i lotniczym. „Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że oprócz fabryki Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej i zakładu JFG Composites w Lublinie spłonęła także hurtownia zabawek w Gdyni, położona około 200 metrów od należącej do Grupy WB spółki Arex.

Jak opisuje w środę dziennik, w przypadku zakładu WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej śledczy nie mają już wątpliwości, że doszło do celowego podpalenia. Według osoby znającej kulisy sprawy sprawca miał działać w sposób wskazujący na dobrą znajomość obiektu i miejsca, w którym podłożenie materiału zapalającego mogło spowodować największe straty.

Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo dotyczące udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Polsce oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Postępowanie dotyczy celowego wywołania 31 sierpnia pożaru poprzez podłożenie ładunku zawierającego materiały łatwopalne.

Zakład szybko wznowił jednak działalność. Prezes Grupy WB Piotr Wojciechowski przekazał „Rzeczpospolitej”, że skutki zdarzenia uda się stosunkowo szybko usunąć.

„Jestem wdzięczny naszym pracownikom i Straży Pożarnej za sprawność i szybkie działanie, dzięki któremu udało się opanować sytuację. Straż Pożarna pojawiła się po 10-12 minutach od momentu alarmu” – powiedział.

„Zakład w Skarżysku wraca do normalnej pracy, odtworzenie tych zdolności to jest kwestia maksymalnie dwóch tygodni. Część produkcji, która była realizowana też w innych lokalizacjach, teraz została tam przeniesiona, inne zakłady będą po prostu nieco bardziej obciążone pracą” – dodał.

Dzień wcześniej, 30 sierpnia, pożar zniszczył zakład JFG Composites w Lublinie, produkujący m.in. elementy kompozytowe dla lotnictwa. W tym przypadku strażacy walczyli z ogniem przez co najmniej sześć godzin, a wstępnie oszacowane straty wynoszą około 20 mln zł.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie bada kilka możliwych przyczyn zdarzenia.

„W toku postępowania prokuratura zweryfikuje wszelkie możliwe przyczyny powstania i rozprzestrzeniania się ognia. Wśród analizowanych hipotez procesowych badane są m.in. wersje dotyczące celowego podpalenia i powstania pożaru w wyniku awarii technicznej lub z przyczyn samoistnych” – powiedział prokurator Marcin Kozak.

„Na obecnym, wstępnym etapie śledztwa brak jest podstaw do kategorycznego potwierdzenia lub wykluczenia którejkolwiek z przyjętych wersji zdarzenia” – zaznaczył.

„Rzeczpospolita” zwraca uwagę także na pożar, który tej samej niedzieli, między godz. 1 a 2 w nocy, wybuchł w hurtowni zabawek M&Z przy ul. Chwaszczyńskiej 131 B w Gdyni.

Według portalu Trojmiasto.pl świadkowie informowali, że pożarowi towarzyszyła seria eksplozji. W hali znajdowały się duże ilości wyrobów z tworzyw sztucznych, przez co nad okolicą przez wiele godzin utrzymywał się gęsty, czarny dym. Nie było osób poszkodowanych. Przyczyna pożaru pozostaje nieznana.

Około 200 metrów od spalonej hurtowni, przy ul. Chwaszczyńskiej 133 A, znajduje się siedziba spółki Arex należącej do Grupy WB. Firma działa w sektorze obronnym i specjalizuje się m.in. w rozwiązaniach dla systemów uzbrojenia.

„Rzeczpospolita” zapytała służby, czy pożar w Gdyni mógł być wynikiem podpalenia oraz czy istnieją podstawy do łączenia go ze zdarzeniami w Skarżysku-Kamiennej i Lublinie. Na razie nie ma informacji potwierdzających taki związek.

„W tej sprawie będzie śledztwo. Dokumentacja zostanie przekazana do Prokuratury Rejonowej w Gdyni” – przekazał dziennikowi asp. Marek Kobiałko z gdyńskiej policji.

O ewentualnym włączeniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zdecyduje kierunek, jaki przyjmie postępowanie prokuratorskie.

„To prokuratura zdecyduje, w którą stronę będzie zmierzać śledztwo. Jeśli prokurator zdecyduje o jego wszczęciu w kierunku podejrzenia działania obcych służb i dywersji, to wtedy może zadecydować o powierzeniu prowadzenia czynności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – powiedział Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Dziennik przypomina również, że za bezpośrednią ochronę polskich zakładów zbrojeniowych odpowiadają obecnie same przedsiębiorstwa. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek zapowiedział przygotowanie rekomendacji mających podnieść poziom bezpieczeństwa takich obiektów. Szczegółów proponowanych zmian dotychczas nie przedstawiono.

Jak informowaliśmy, premier Donald Tusk oświadczył w środę, że pożar zakładu WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej był wynikiem celowego podpalenia. Szef rządu powiązał ostatnie incydenty w Polsce i Niemczech z eskalacyjnymi działaniami Rosji.

http://kresy.pl/wydarzenia/rz-kolejny-pozar-w-poblizu-zakladu-grupy-wb-sluzby-zbadaja-sprawe/

#podpalenie #pozar

12