♻️ Skuteczność systemu kaucyjnego to jedynie 33%❗

Producenci w 2026 roku wprowadzą na rynek od 10 do 13 miliardów butelek PET objętych kaucją. W pierwszych czterech miesiącach działania systemu do butelkomatów wróciło 1 miliard opakowań na około 3 miliardy wprowadzonych.

Jak na to odpowiada Hennig-Kloska? Opowiada jaki to wspaniały system jest w Norwegii…

Zapytana o wyniki zwrotu butelek PET minister Hennig-Kloska zaczęła opowiadać o Norwegii. Norwegia ma system kaucyjny od 1999 roku, działa od ćwierć wieku, osiąga 97 procent zwrotu. Polska ma system od 7 miesięcy i osiąga 33 procent. Zestawienie Klosce wyraźnie nie służy, więc woli mówić o celu niż o wyniku.

To jeden z najgłupszych systemów, jaki wymyślił obecny rząd. Tusk tymczasem bronił skompromitowanej minister Hennig-Kloski jak niemieckiej niepodległości.⁩ #polityka #politycy #politykaspoleczna #zielonylad #polska

23

🍗 Trzy dni umowy Mercosur. Pierwsza partia kurczaka z Brazylii - 80 procent skażone salmonellą❗

Umowa handlowa UE-Mercosur weszła w życie 1 maja 2026 roku. Do Grecji dotarła pierwsza partia mrożonego kurczaka z Brazylii - 5 ton. Greckie laboratoria weterynaryjne w Agia Paraskevi zbadały mięso i wskazały: 80 procent partii skażone salmonellą

Prezes Panhelleńskiej Federacji Inżynierów Geotechnicznych Nikos Kakavas postawił pytanie retoryczne, które powinno brzmieć w Brukseli jak alarm: "Kiedy pierwsza próbka wykaże 80 proc. obciążenia, co może się stać, gdy proces stanie się w pełni systematyczny, a kontrole będą ograniczone?"

Odpowiedź jest prosta - będzie gorzej. Standardy fitosanitarne to jedno. Szkodliwe substancje w żywności to drugie. Brazylia dopuszcza do użytku ponad 3600 pestycydów, w tym dawno zakazane w Europie. Holenderskie służby wykryły wcześniej estradiol - hormon zakazany w UE - w wołowinie z Brazylii. Z Urugwaju do Polski trafiła wołowina z pozostałościami progesteronu.

Równocześnie Brazylia blokuje wydawanie świadectw weterynaryjnych na polskie produkty mleczarskie. My im otwieramy rynek, oni blokują nasz eksport.

Polskie drobiarstwo - trzeci eksporter drobiu na świecie, 2 miliony ton rocznie niemal wyłącznie na rynek unijny - będzie konkurować z mięsem, które przy pierwszej kontroli wykazuje 80 procent zakażenia groźną bakterią.,

Komisja Europejska wiedziała, wdrożyła. Rząd Tuska wiedział, nie zaprotestował #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad #polacy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna

31

Bruksela chce objąć MLEKO systemem kaucyjnym do 2030 roku!m.in.

Z unijnego rozporządzenia PPWR wynika, że do 2030 roku opakowania po mleku powinny zostać włączone do systemu kaucyjnego. Oznacza to, że butelki i inne opakowania po produktach mlecznych mogłyby zostać objęte obowiązkową kaucją na podobnych zasadach jak dziś butelki plastikowe, puszki metalowe czy szkło. Byłaby to istotna zmiana dla producentów, handlu oraz konsumentów w całej Unii Europejskiej.

W praktyce oznaczałoby to rozszerzenie systemu o kolejną kategorię produktów spożywczych, które do tej pory w wielu państwach nie były objęte kaucją. Opakowania po mleku, często wymagające szczególnych warunków higienicznych, musiałyby być zbierane, magazynowane i transportowane w sposób zapewniający bezpieczeństwo sanitarne.

Wyzwanie dotyczyłoby zarówno przede wszystkim małych sklepów, które już dziś z trudem obsługują system zwrotów opakowań. Już dziś małe sklepy mają problem http://m.in. z zapachem z gromadzonych zgodnie z prawem puszek. W wielu przypadkach lokalni sklepikarze, głownie ze wsi zbierają puszki i butelki do worków i czekają, często tygodniami na firmę, która je odbierze. Zapewnienie specjalnych urządzeń do magazynowania butelek i puszek kaucyjnych często jest dla nich za drogie. Najtańsze takie automaty kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Włączenie w system butelek po mleku byłoby jeszcze większym problemem, z którym wielu sprzedawców by sobie nie poradziło. W konsekwencji ludzie ze wsi jeździliby częściej na zakupy do marketów, a osoby niezmotoryzowane płaciliby więcej za podstawowy produkt spożywczy, jakim jest mleko. #uniaeuropejska #zielonylad #polacy #polexit #politka #politycy #politykaspoleczna

16

CO DO KURWY! A CO2? - Pierwszy transport lotniczy wołowiny z Mercosur dotarł do Europykresy.pl

D0 Portugalii dotarła pierwsza partia południowoamerykańskiej wołowiny przetransportowana drogą lotniczą. Przesyłkę zorganizowała argentyńska firma Logros z siedzibą w Rio Segundo.

Na początku lutego, z prowincji Córdoba w Argentynie, zrealizowano pierwszy w historii tego kraju lotniczy eksport schłodzonej wołowiny do Europy. Ponad 4 tony mięsa zostały przetransportowane samolotem rejsowym do Madrytu, skąd następnie, drogą lądową, dostarczono je do odbiorcy w Portugalii.

Do tej pory argentyńska wołowina trafiała na rynki europejskie niemal wyłącznie transportem morskim, co wiązało się z koniecznością mrożenia mięsa oraz długim czasem dostawy.

Dziennik „La Nación” wskazuje, że nietypowy charakter operacji polegał nie tylko na wykorzystaniu transportu lotniczego, lecz także na odejściu od tradycyjnych portów morskich. Mięso wysłano z regionalnego portu lotniczego Aeropuerto Internacional Ambrosio Taravella w Córdobie. Za realizację transportu odpowiadała hiszpańska linia lotnicza Air Europa.

Portugalia od lat pozostaje jednym z krajów Unii Europejskiej o znacznym popycie na wołowinę, w tym mięso importowane z państw Ameryki Południowej.

Operacja wpisuje się także w szerszy kontekst planowanego rozszerzenia dostępu produktów rolnych z krajów Mercosur do rynku Unii Europejskiej, w tym z Argentyny, Brazylii, Urugwaju, Paragwaju oraz Boliwii. Pierwszy lotniczy eksport schłodzonej wołowiny do Europy został oceniony jako impuls do dalszych inwestycji w kanały dystrybucji.

Przedstawiciele branży podkreślają, że powodzenie operacji potwierdza gotowość argentyńskiego sektora mięsnego do konkurowania na rynkach zagranicznych.

21 stycznia Parlament Europejski przegłosował skierowanie umowy Unii Europejskiej z Mercosurem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, co może zamrozić jej procedowanie na około dwa lata. Eurodeputowani chcą, by Trybunał ocenił zgodność porozumienia z prawem unijnym oraz kwestie związane z trybem jego stosowania.

Kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że nie zgadza się z decyzją PE, a porozumienie musi mimo wszystko wejść w życie. „Decyzja Parlamentu Europejskiego w sprawie umowy Mercosur jest godna ubolewania. Błędnie ocenia sytuację geopolityczną. Jesteśmy przekonani o legalności umowy. Koniec z opóźnieniami. Umowa musi teraz wejść w życie tymczasowo”. – oświadczył kanclerz.

9 stycznia większość państw członkowskich UE wyraziła zgodę na finalizację umowy, jednak sprzeciw zgłosiły Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry, a Belgia wstrzymała się od głosu. Nie wystarczyło to do stworzenia mniejszości blokującej. Choć udało się spełnić kryterium minimum czterech państw blokujących, nie osiągnięto progu reprezentowania co najmniej 35 proc. ludności Unii. Do odrzucenia porozumienia zabrakło głosu Włoch, które początkowo wahały się w tej sprawie. Jeszcze we wrześniu Karol Nawrocki spotkał się z premier Włoch Giorgią Melonii, aby omówić budowę mniejszości blokującej. Ostatecznie Rzym zagłosował „za”.

W ramach umowy handlowej między Unią Europejską a Mercosur przewidziano ochronę oznaczeń geograficznych i tradycyjnych nazw produktów, tak aby producenci z Ameryki Południowej nie mogli ich podrabiać ani stosować podobnych oznaczeń handlowych. Zakres tej ochrony zależy jednak od list zgłoszonych przez poszczególne państwa członkowskie.

W przypadku Polski lista ta obejmuje jedynie dwa produkty: Polską Wódkę oraz Żubrówkę. Dla porównania Francja zgłosiła 63 produkty, Hiszpania 59, Włochy 57, a Niemcy 27. Łącznie na unijnej liście znalazły się 344 pozycje.

Warto jednak zaznaczyć, że w Paragwaju zakwestionowano obowiązywanie mechanizmów zabezpieczających przyjętych przez Unię. Minister spraw zagranicznych Paragwaju Rubén Ramírez Lezcano stwierdził, że unijne klauzule ochronne „nie są częścią umowy”. Jak podkreślał, zabezpieczenia przyjęte jednostronnie przez Unię Europejską nie wiążą państw Mercosuru.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-zachodnia/pierwszy-transport-lotniczy-wolowiny-z-mercosur-dotarl-do-europy/

#ekolodzy #zielonylad #ets #lewactwo #co2

8

Ponad 4 tysiące złotych więcej za ogrzewanie! Zielony Ład uderzy najmocniej w polskie rodziny!

Unia Europejska realizuje największy na świecie projekt transformacji klimatycznej, jednak jego konsekwencje finansowe dla Polaków mogą okazać się druzgocące. System handlu uprawnieniami do emisji CO2 funkcjonuje już od lat, ale jego nowa odsłona, czyli ETS2, rozszerza opłaty na ogrzewanie domów oraz transport drogowy. Oznacza to, że polityka klimatyczna przestaje dotyczyć wyłącznie przemysłu i energetyki, a zaczyna bezpośrednio uderzać w codzienne życie milionów rodzin.

Dotychczasowy system obejmował elektrownie, przemysł energochłonny, transport lotniczy i morski. Nowy mechanizm obejmie paliwa wykorzystywane do ogrzewania budynków oraz transport samochodowy. W praktyce koszt emisji CO2 zostanie doliczony do ceny węgla, gazu, oleju opałowego oraz paliw silnikowych. Formalnie opłaty poniosą dostawcy energii, ale faktycznie zapłacą je konsumenci.

Polska znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Ze względu na klimat zapotrzebowanie na ogrzewanie jest wyższe niż w większości państw Unii, a udział węgla w ogrzewaniu budynków pozostaje jednym z najwyższych w Europie. Oznacza to, że jednolita cena emisji CO2 uderzy w Polaków znacznie mocniej niż w mieszkańców południa czy zachodu kontynentu.

Szacunki pokazują skalę zagrożenia. Przy cenie emisji CO2 wynoszącej 60 euro za tonę koszt ogrzewania może wzrosnąć o 100 do 400 euro rocznie na gospodarstwo domowe. Przy cenie 180 euro mowa już o wzroście przekraczającym 1000 euro rocznie. Prognozy długoterminowe są jeszcze bardziej alarmujące. Według analiz ekspertów ceny gazu mogą wzrosnąć o ponad 419 zł za MWh do 2050 roku, a ceny węgla nawet o blisko 5000 zł za tonę. Równocześnie paliwa transportowe mogą zdrożeć o kilka złotych na litr.

Dla przeciętnej polskiej rodziny oznacza to gigantyczne dodatkowe koszty. Szacunki wskazują, że przy ogrzewaniu gazem łączne obciążenie może wzrosnąć o ponad 16000 zł rocznie do 2050 roku, a przy ogrzewaniu węglem nawet o ponad 26000 zł. To poziom wydatków, który dla wielu gospodarstw domowych oznacza realne zagrożenie ubóstwem energetycznym.

Najbardziej ucierpią mieszkańcy starszych domów jednorodzinnych, osoby starsze oraz rodziny o niższych dochodach. To właśnie te grupy mają najmniejsze możliwości przeprowadzenia kosztownych modernizacji energetycznych, które według unijnych planów mają być jedyną drogą uniknięcia rosnących rachunków.

ETS2 ma wejść w życie w 2027 roku jako element Europejskiego Zielonego Ładu, którego celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jak widać, na drodze do neutralności stoją polskie rodziny. #polacy #politka #politykaspoleczna #politykaspoleczna #zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska

23

Unia Europejska zwiększyła import gazu z Rosjidorzeczy.pl

I to jest właśnie dramat Polaków.

http://dorzeczy.pl/ekonomia/840341/ue-zwiekszyla-import-gazu-z-rosji.html

Wszyscy na tym korzystają tylko my jesteśmy honorowo w czarnej...

Według agencji Reuters, średnie dzienne dostawy rosyjskiego gazu ziemnego do Europy za pośrednictwem podwodnego gazociągu TurkStream wzrosły o 10,3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – z 50,6 mln metrów sześciennych dziennie w styczniu 2025 r. do 55,8 mln metrów sześciennych w styczniu 2026 r.

Ogółem w pierwszym miesiącu 2026 roku łączna ilość dostaw rosyjskiego gazu do Europy za pośrednictwem TurkStream wyniosła 1,73 mld metrów sześciennych, czyli o 160 mln metrów sześciennych więcej niż w styczniu 2025 roku.

#ekonomia #zielonylad #polityka #rosja

19

Nowe obowiazki i kary do 50 tys. zł. Rząd Tuska uderza w przedsiębiorców kolejną unijną rewolucją!

Nadchodzi rewolucja, jakiej polski rynek pracy jeszcze nie widział. Jeśli projekt rządu przejdzie, to od 7 czerwca 2026 roku każdy pracodawca stanie się obiektem nowego eksperymentu ideologicznego, wdrażanego pod hasłami równości i sprawiedliwości, a w praktyce oznaczającego biurokratyczny paraliż, ryzyko kar i przerzucenie odpowiedzialności na przedsiębiorców.

Podstawą nowego systemu ma być obowiązkowe wartościowanie stanowisk pracy, obejmujące wszystkie firmy, niezależnie od ich wielkości. Każdy pracodawca będzie musiał tworzyć formalne kryteria oceny pracy, takie jak umiejętności, wysiłek, odpowiedzialność i warunki pracy. To nie będzie jednorazowa formalność, lecz stały obowiązek generujący koszty, spory interpretacyjne i ryzyko zakwestionowania każdej decyzji płacowej przez urzędników lub związki zawodowe.

Równolegle wprowadzona zostanie pełna przejrzystość wynagrodzeń. Kryteria ustalania i podwyższania płac mają być jawne, a pracownicy zyskają prawo do informacji nie tylko o własnym wynagrodzeniu, ale również o średnich zarobkach w podziale na płeć w danej kategorii. Nawet firmy zatrudniające mniej niż 50 osób będą musiały udzielać takich informacji na wniosek w ciągu 14 dni. To prosta droga do konfliktów w zespołach, presji płacowej oderwanej od realnej produktywności i sparaliżowania polityki wynagrodzeń w małych firmach.

Największe obciążenia czekają jednak średnich i większych pracodawców. Firmy zatrudniające od 100 pracowników będą zobowiązane do cyklicznego raportowania luki płacowej, a przy jej poziomie przekraczającym 5 procent do przeprowadzania wspólnej oceny wynagrodzeń z udziałem strony pracowniczej. Co kluczowe, to nie pracownik będzie musiał udowodnić dyskryminację. Ciężar dowodu zostanie przerzucony na pracodawcę, który będzie musiał wykazać, że różnice są obiektywne, nawet jeśli nikt nie przedstawi realnych dowodów naruszenia prawa.

Jeżeli urzędnicy lub strona pracownicza uznają, że działania naprawcze są niewystarczające, firma będzie zmuszona wdrożyć wskazane środki w określonym terminie. A jeśli się nie podporządkuje, wchodzą w grę sankcje. Państwowa Inspekcja Pracy zyska prawo dochodzenia roszczeń w imieniu pracowników, a odszkodowania mają wynosić co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia. Do tego dochodzą grzywny od 3 000 zł do 50 000 zł oraz kolejne wykroczenia w kodeksie pracy, w tym karanie za zapisy o poufności wynagrodzeń czy za nieużywanie neutralnych nazw stanowisk.

Wszystko to jest efektem implementacji unijnej dyrektywy, która nawet przewidywała możliwość zwolnienia firm zatrudniających mniej niż 50 pracowników z części obowiązków. Polski rząd świadomie z tej opcji nie skorzystał. Wykazał się gorliwością większą niż wymagała Bruksela, dokładając przedsiębiorcom kolejne obciążenia i ryzyka prawne.

To ideologiczna ingerencja w relacje między pracodawcą a pracownikiem, oparta na założeniu, że państwo i urzędnik wiedzą lepiej, jak zarządzać firmą. Efektem będzie więcej papierów, więcej kontroli, więcej kar i mniej realnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Tak właśnie wygląda polityka rządu Donalda Tuska wobec przedsiębiorców: nieufność, przymus i coraz wyższa cena za to, że ktoś w ogóle chce w Polsce zatrudniać ludzi. #polacy #polexit #politka #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad

20

Socjal, imigranci i zielona energia. „To jest katastrofa!” Niemieckie gminy w gigantycznych długachnczas.info

„Wiele miast i gmin w Niemczech nie wie już, jak ma wywiązywać się ze swoich obowiązków. Pieniędzy brakuje wszędzie. Obwiniają za to niemiecki rząd” – informuje dw.com. Jak wskazano, powodem jest nie tylko rozbuchany socjalizm, ale też wielkie wydatki na imigrantów.

„Jeszcze niedawno Weissach, pół godziny jazdy od Stuttgartu, uchodziło za najbogatszą gminę w Niemczech” – czytamy.

W tym mieście Porsche miało swoje centrum rozwoju. Wskazano, że kto chciał kilka lat temu zbudować w tej miejscowości dom, otrzymywał od gminy 10 tys. euro dotacji na budowę za każde posiadane dziecko. Wybudowano też bibliotekę, kupiono fortepian za 100 tys. euro i dofinansowywano prywatne lekcje muzyki.

Teraz przemysł motoryzacyjny w Niemczech boryka się z kryzysem. Porsche straciło w ubiegłym roku 96 proc. zysków. Podobnie jest z wieloma innymi branżami.

– Finanse gmin znajdują się w dramatycznym kryzysie – powiedział prezes Niemieckiego Związku Miast i Gmin (DStGB) i burmistrz miasteczka Nieder-Olm w Nadrenii-Palatynacie Ralph Spiegler i dodał, że to nie jest „niepokojące”, lecz „to jest katastrofa”.

„W niemieckim systemie federalnym odpowiedzialność i zadania są rozdzielone między rząd federalny, kraje związkowe (landy) i gminy. Gminy odpowiadają za codzienne życie, a tym samym za znaczną część zadań państwowych. Obejmuje to od wywozu śmieci i zaopatrzenia w wodę, przez szkoły i przedszkola, straż pożarną, sport i kulturę, po większość usług socjalnych” – wyjaśnia dw.com.

Federalny Urząd Statystyczny podał, że w 2024 roku miasta i gminy płaciły łącznie 400 mld euro z tytułu przeróżnych wydatków. W ubiegłym roku pojawiły się wyższe koszty i ceny energii, jednak najwięcej pochłania socjalizm w postaci tzw. opieki społecznej.

– Mówimy o potrojeniu wydatków w ciągu ostatnich 20 lat, bez realnej rekompensaty – podkreślił Spiegler.

Wskazano, że tylko w 2007 roku koszty opieki nad dziećmi i młodzieżą, opieki długoterminowej oraz pomocy integracyjnej dla osób niepełnosprawnych wyniosły prawie 38 mld euro. Od tego czasu wydatki te rosną. Według szacunków, w 2027 roku mają przekroczyć 102 mld euro.

„Integracja uchodźców ze stałym pobytem również stanowi wyzwanie. Szkoły, organizatorzy kursów językowych i integracyjnych, urzędy pracy, a zwłaszcza urzędy imigracyjne, pracują na granicy swoich możliwości. Niemiecki Związek Miast i Gmin apeluje o radykalnie nowy podział obciążeń związanych ze świadczeniami socjalnymi. Rząd Niemiec, kraje związkowe i gminy powinny w przyszłości składać się na koszty finansowania w jednej trzeciej każdy, domaga się Związek” – przyznaje dw.com.

Gminy domagają się też udziału w procesie legislacyjnym. Obecnie prawo tworzą rząd federalny i kraje związkowe.

W ubiegłym roku pojawiły bardziej radykalne postulaty. Burmistrzowie wszystkich 16 stolic landów żądali od rządu federalnego projektu ustawy, która w przyszłości w razie nałożenia obciążeń na gminy, od początku zapewniłaby wynagrodzenie.

Obecnie 25 proc. kosztów przypada na miasta i miasteczka. Udział ich rośnie, natomiast „mimo to gminy otrzymują zaledwie 14 procent całkowitych krajowych dochodów podatkowych”, jak podkreśla szef DStGB.

Rośnie też deficyt kas samorządowych. W 2023 roku wynosił 7,5 mld euro, rok później 24 mld, a w ubiegłym roku przekroczył 30 mld. W efekcie wstrzymywane są projekty budowlane, a finansowanie działań socjalnych i kulturalnych wstrzymuje się jako następne. Wprowadzane są także nowe podatki.

DStGB uważa, że obecnie niemożliwe są inwestycje.

„Problemem jest nawet utrzymanie i remonty istniejących budynków. Potrzeba 218 miliardów euro na remonty szkół, ratuszy, przedszkoli, basenów, mostów i dróg” – czytamy.

http://nczas.info/2026/01/11/socjal-imigranci-i-zielona-energia-to-jest-katastrofa-niemieckie-gminy-w-gigantycznych-dlugach/

#niemcy #lewactwo #ekologizm #zielonylad #nachodzcy #socjalizm #socjal

12

Godzina 16. Wszystkie elektrownie węglowe w kraju pracują pełną parą, a i tak zagranica musi nas ratować dostawami energii. Panele za dziesiątki miliardów złotych wytwarzają równe zero, a wiatraki za kolejne dziesiątki miliardów wytwarzają tyle co nic. Tymczasem Bruksela każe nam zamknąć wszystkie elektrownie węglowe...

#energia #uniaeuropejska #bruksela #zielonylad #zydostwo #niemcy #bekazlewactwa

26

#zielonylad #ociepleniekliamtu

Myślicie, że w kwestii gwałtownego ocieplenia klimatu będzie tak zwrot jak w przypadku covida?

7

Nie będzie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku!? Komisja Europejska zmienia kurs o 360 stopni! 🤦🏼‍♂️

Obowiązkowe floty firmowe złożone z meleksów 🤦🏼‍♂️ Unia jest zaplątana we własne bzdurne pomysły polityki klimatycznej, która w całości powinna zostać wywalona do kosza. Nie da się pudrować trupa!

90 procent redukcji zamiast zakazu, nowy system presji na producentów i państwa.

Komisja tylko pozornie wycofała się z pełnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Zamiast normy zeroemisyjnej wprowadzono obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 procent względem poziomu referencyjnego.

Limit ma dotyczyć średniej floty producenta, co pozwala sprzedawać część aut spalinowych obok elektrycznych. Dopuszczono również hybrydy plug in oraz pojazdy elektryczne z małymi silnikami spalinowymi jako wydłużaczami zasięgu. Kluczowy jest jednak warunek. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane poprzez stosowanie produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz uwzględnianie udziału biopaliw i wodorowych paliw syntetycznych.. Emisje mają być kompensowane, a brak pełnego rozliczenia oznacza wysokie kary finansowe. Według Komisji w 2035 roku auta selektryczne mają stanowić 70 procent sprzedaży. Dziś jest to 15 procent, co pokazuje, że plany Komisji są wciąż nierealne.

Proponowanych rozwiązań, często bardzo skomplikowanych jest dużo, dużo więcej. Równolegle promowana jest nowa kategoria małych samochodów elektrycznych. Każdy taki pojazd do 4,2 metra długości będzie liczony jako 1,3 auta przy wyliczaniu średnich emisji floty. Warunkiem ma być produkcja w Europie, przy czym definicja tego pojęcia zostanie dopiero ustalona w przyszłym akcie prawnym.

Czy takie „Meleksy” coś zmienią? Wątpię. Propozycje trafiły do Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie mogą zostać jeszcze zaostrzone. Całość można podsumować jako obrót o 360 stopni. Dla zwykłego człowieka nie wiele to zmieni, ale dla niemieckiej gospodarki już tak.

#zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska #politka #policja #politykazagraniczna #politykaspoleczna #polexit #polska

9

Nowy podatek w Polsce. Wzrost rachunków dla milionów gospodarstw domowych. Oto pierwsze wyliczenia

Ogrzewanie domów gazem i węglem znacząco podrożeje dla milionów polskich rodzin. Przyczyną jest wprowadzenie nowego podatku od emisji CO2, który podniesie rachunki. Choć podatek ma wejść w życie, jego termin obowiązywania może zostać przesunięty. Oto szczegóły.

Prawdopodobieństwo wprowadzenia Systemu Handlu Emisjami 2 (ETS2) już w 2028 roku, a nie w 2030 roku, zgodnie z oczekiwaniami polskich polityków, znacząco wzrosło. Stało się tak, ponieważ Parlament Europejski odrzucił dalsze opóźnienie tego projektu, przyjmując swoje stanowisko negocjacyjne przed rozmowami z Radą Unii Europejskiej na temat całości unijnej polityki klimatycznej. Pierwotna propozycja Komisji Europejskiej zakładała start ETS2 w 2027 roku, jednak Rada UE przeforsowała już roczne przesunięcie na rok 2028. W rezultacie żadna kluczowa instytucja unijna nie popiera obecnie kolejnego dwuletniego odroczenia projektu. Chociaż Parlament i Rada mogą różnić się w innych kwestiach w nadchodzących negocjacjach klimatycznych, ich stanowiska w sprawie terminu ETS2 są obecnie zbieżne.

Nowy podatek, wynikający z objęcia systemem zezwoleń na emisję CO2 sektorów transportu i budownictwa, dotknie miliony osób w Polsce. Analitycy ING Banku Śląskiego oszacowali dodatkowe obciążenia finansowe, zakładając cenę uprawnień na poziomie 200 zł za tonę CO2, czyli 45 euro. W przypadku paliw oznacza to 46 groszy więcej za litr benzyny E95 i 54 grosze więcej za litr oleju napędowego. W przypadku ogrzewania gazowego obciążenie to wyniesie 90 zł za MWh gazu, co stanowi znaczący dodatek do obecnej taryfy dla gospodarstw domowych wynoszącej 239 zł. Dodatkowo, tona węgla podrożeje o około 400 zł.

Wprowadzeniu ETS2 będzie towarzyszyć utworzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego. Jego celem jest umożliwienie państwom członkowskim finansowania inwestycji niskoemisyjnych w budownictwie i transporcie, ze szczególnym uwzględnieniem osób zagrożonych ubóstwem energetycznym. W Polsce nowy podatek od ogrzewania dotknie dużą część społeczeństwa. Dane Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków z 10 marca 2025 roku, oparte na 17,4 mln zarejestrowanych deklaracji źródeł ciepła, wskazują, że gaz jest najczęściej używanym paliwem do ogrzewania domów, z którego korzysta 4,9 mln gospodarstw. Ponadto, 2,9 mln użytkowników używa pieców na węgiel, drewno, pellet lub inne paliwa stałe z ręcznym podawaniem, a 1,4 mln posiada kotły na paliwo stałe z automatycznym podawaniem, co łącznie oznacza miliony osób, które odczują wprowadzenie ETS2. Mniej popularne, lecz wciąż liczne, są inne źródła: 2,6 mln użytkowników ogrzewa domy elektrycznie, 1,6 mln korzysta z kominka lub ogrzewacza na paliwo stałe, a 1 mln wykorzystuje lokalną sieć ciepłowniczą.

#uniaeuropejska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #zielonaenergia #zieloni #zielonylad

5

#zielonylad

A my mamy przełom technologiczny w sprawie przytwierdzonych zakrętek do butelek.

13

#zielonylad #ociepleniekliamtu

Coraz więcej się mówi o oziębieniu klimatu więc UE przyspiesza aby zdążyć domknąć program walki z ociepleniem.

21

#zielonylad #mulitkulti #woke #trans

Ostatnio politycy KO, Lewicy etc. twierdza , że nie możemy krytykować Izraela za to co wyrabia w Palestynie bo to przyjaciel USA i Trump ich wspiera. Czy zatem nie powinniśmy odrzucić zielonego ładu, mutikulti, ideologii woke, promocji trans etc bo Trump z tym walczy?

12

Sądny dzień dla polskich rolników. Dziś UE zatwierdzi umowę handlową z Ukrainą. Zaleje nas nawet 500% więcej niektórych produktów rolnych.

Ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej zatwierdzili w Brukseli nową, rozszerzoną wersję umowy o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu (DCFTA) z Ukrainą. Ma ona zastąpić system wolnego handlu, który wygasł w czerwcu 2025 roku. Decyzja COREPER-u (Komitetu Stałych Przedstawicieli UE) wymaga jeszcze formalnego potwierdzenia przez ministrów państw członkowskich – co ma nastąpić dziś podczas posiedzenia Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.

W praktyce decyzja oznacza znaczne poszerzenie dostępu ukraińskich towarów do wspólnego rynku Unii Europejskiej. Nowe „zerowe kontyngenty taryfowe” – czyli limity importu produktów, dla których obowiązuje całkowite zniesienie ceł – zostały zwiększone o setki procent. Według danych przedstawionych przez ukraińskiego ministra ds. handlu Tarasa Kaczkę, od 2021 roku kontyngent wzrósł:

-583% na miód,

-500% na cukier

-400% na skrobię i przetworzone zboża

-250-300% na mleko w proszku, jaja czy przetworzone pomidory,

-120-150% na pszenicę, jęczmień czy kukurydzę.

Wszystkie te towary będą mogły być sprowadzane na unijny rynek bez ceł do momentu osiągnięcia ustalonego limitu, po czym stosowane będą standardowe taryfy. W praktyce jednak wielkość kontyngentów sprawia, że Ukraina uzyskuje o wiele większy dostęp do unijnego rynku rolnego, konkurując bezpośrednio z producentami z Polski.

Skutki gospodarcze i społeczne budzą uzasadnione obawy po lewej stronie Bugu. Skala otwarcia rynku, obejmująca setki tysięcy ton tanich surowców rolnych i przetworów, grozi dalszym spadkiem opłacalności produkcji rolnej w państwach członkowskich. Dla Ukrainy oznacza to ogromny impuls eksportowy, dla unijnych rolników – widmo trwałej nierównowagi cen i likwidacji lokalnych gospodarstw.

Nowa umowa handlowa z Ukrainą to więc nie tylko techniczne porozumienie gospodarcze, lecz także decyzja o kierunku polityki unijnej – w której solidarność z Kijowem coraz częściej oznacza poświęcenie interesów własnych rolników. Właśnie dlatego Konfederacja od samego początku protestuje przeciwko ustępstwom handlowym wobec Ukrainy. Niestety, 21 lat temu przenieśliśmy kompetencje handlowe z Warszawy do Brukseli, a dziś płacimy za to słoną cenę. #uniaeuropejska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #zielonylad #rolnictwo #rolnicy

21