Sprzeciw wobec judaizacji KUL!

Część pracowników, absolwentów, doktorantów i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wystosowała list otwarty, w którym skrytykowała działania władz uczelni dotyczące relacji chrześcijaństwa z judaizmem. Autorzy pisma zakwestionowali praktykę łączenia katolickiej celebracji adwentu z żydowską Chanuką oraz teologiczne tezy głoszone przy okazji tych wydarzeń.

Impulsem do wystąpienia był grudniowy obchód Chanuki na KUL, któremu towarzyszyło stanowisko Koła Naukowego Teologów uczelni. W opublikowanym dokumencie podkreślano, że „bez judaizmu nie ma chrześcijaństwa” oraz że chrześcijaństwo „wyrosło z judaizmu jak gałąź z pnia”. Sygnatariusze listu uznali te sformułowania za błędne zarówno historycznie, jak i teologicznie, wskazując, że nie należy utożsamiać judaizmu z religią starotestamentalną.

List został skierowany do Wielkiego Kanclerza KUL, abpa Stanisława Budzika oraz rektora uczelni, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy podkreślili, że wydarzenia łączące adwent z Chanuką nie odbywają się w imieniu całej społeczności akademickiej i nie wyrażają jej wspólnych poglądów religijnych. Pod pismem podpisało się 37 osób związanych z uczelnią. Słów poparcia jest jednak wiele więcej zarówno wśród studentów, jak i absolwentów KUL.

Sygnatariusze wyrazili oburzenie wobec – jak to określili – synkretycznej narracji, która ich zdaniem prowadzi do religijnego indyferentyzmu i jest sprzeczna z katolicką doktryną o wyłącznym, zbawczym charakterze chrześcijaństwa. W liście podkreślono, że dialog międzyreligijny nie może podważać „świętości wiary” ani jej nadprzyrodzonego charakteru.

Autorzy odnieśli się również do sytuacji międzynarodowej, wskazując na cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy, w tym chrześcijan, i uznali, że tym bardziej nieuzasadnione jest – ich zdaniem – patronowanie przez katolicki uniwersytet wydarzeniom o charakterze niekatolickim. W konkluzji zaapelowali o reakcję władz uczelni i uporządkowanie zasad patronatu nad wydarzeniami organizowanymi na KUL, tak aby nie budziły one zgorszenia wśród wiernych i wątpliwości co do zgodności z misją statutową uniwersytetu.

#politka #politycy #politykaspoleczna #polska

26

Biologiczny ojciec bez praw. Jego dziecko trafi na Ukrainę przez bierność państwa.

Historia 42 letniego Sebastiana z Raciborza pokazuje brutalną prawdę o polskim prawie rodzinnym. Mężczyzna, który jest biologicznym ojcem dziecka, został przez system zepchnięty na margines, pozbawiony kontaktu z córką i możliwosci obrony swoich praw. Testy DNA jednoznacznie potwierdzają jego ojcostwo, a mimo to od ponad roku nie widział własnego dziecka. Państwo w tej sprawie stoi po stronie formalnej fikcji, a nie biologicznej i emocjonalnej rzeczywistości.

Matka dziecka wskazała jako ojca swojego nowego męża, a on podpisał się pod tym oświadczeniem. Prawo na to pozwala. Nie ma sankcji karnych, nie ma odpowiedzialności za świadome podanie nieprawdy w tak fundamentalnej sprawie jak ojcostwo. Adwokaci wprost przyznają, że kobieta może wskazać dowolnego mężczyznę, a biologiczny ojciec zostaje z niczym, dopóki nie przejdzie wieloletniej drogi sądowej. To systemowe przyzwolenie na krzywdę.

Pan Sebastian dowiedział się o narodzinach córki z mediów społecznościowych. Gdy rozpoczął walkę o dziecko, prokuratura przez ponad pół roku przetrzymywała sprawę, a on sam był traktowany wyłącznie jako świadek. Formalnie nie istnieje jako ojciec, więc nie ma prawa do informacji, decyzji ani kontaktu.

Najbardziej niepokojące są wypowiedzi matki dziecka. Wprost zapowiada wyjazd na Ukrainę, by uniemożliwić ojcu jakikolwiek kontakt z córką, nawet jeśli sąd potwierdzi jego ojcostwo. Prawo rodzinne okazuje się bezradne wobec takiego działania, a dziecko staje się narzędziem w sporze dorosłych.

W tej historii nie chodzi tylko o jednego mężczyznę. Chodzi o tysiące ojców, którzy zostali wyeliminowani z życia własnych dzieci przez wadliwe przepisy i urzędniczą obojętność. Biologiczne ojcostwo nie daje dziś realnej ochrony. Liczy się podpis, procedura i wygoda jednej strony. Dobro dziecka jest tylko hasłem, które znika w zderzeniu z praktyką. Państwo, które nie chroni prawa dziecka do obojga rodziców i prawa ojca do relacji z własnym dzieckiem, samo produkuje dramaty, frustrację i poczucie niesprawiedliwości

#polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski

15

Dzisiaj 9. rocznica śmierci śp. posła Rafała Wójcikowskiego w wypadku samochodowym. Sprawa tajemnicza, co myślicie o tym?

#polska #prawica #politycy

7

Kolega CEPa Grzesia Brauna wybiera RuSSki Mir

#polska #rosja #eurokolchoz #politycy

7

Umowa z Mercosur oznacza olbrzymi przemyt narkotyków do Europy!

Już dziś morskie transporty żywności z Ameryki Południowej do Europy służą do przemytu narkotyków. Po podpisaniu umowy z Mercosur staniemy się eldorado dla karteli narkotykowych. W jednym transporcie da się ukryć kilka ton kokainy!

Brytyjski dziennik „The Telegraph”, powołując się na źródła wywiadowcze, ujawnił, że kartele wykorzystują statki załadowane chorym i martwym bydłem do przemytu ogromnych ilości kokainy trafiającej ostatecznie na europejski rynek.

Według informacji pochodzących z Centrum Analiz i Operacji Morskich ds. Narkotyków, w portach kontrolowanych przez gangi w Brazylii oraz w kolumbijskiej Cartagenie na zdezelowane jednostki ładuje się jednorazowo nawet 10 tys. krów. Statki płyną przez Karaiby, gdzie przejmują kokainę z mniejszych jednostek. Ładunki o wartości sięgającej 450 mln funtów są ukrywane w silosach zbożowych i improwizowanych skrytkach na pokładzie.

Służby graniczne rzadko decydują się na przejęcie takich statków. Zarządzanie tysiącami zwierząt, fatalne warunki sanitarne i intensywny odór tworzą koszmar logistyczny. Psy tropiące są bezużyteczne, a koszt pełnej kontroli bez precyzyjnych danych jest ogromny. Przemytnicy doskonale o tym wiedzą i cynicznie to wykorzystują.

Oficjalnym celem rejsów są porty w Libanie lub Egipcie, gdzie przepisy sanitarne są mniej rygorystyczne. Po drodze narkotyki przeznaczone dla Antwerpii i Rotterdamu trafiają na pontony wyposażone w GPS i w ten sposób są wprowadzane do Belgii i Holandii. Skuteczność tej metody jest porażająca. Przez ostatnie 18 lat w Europie zatrzymano tylko jeden statek z bydłem przewożący kokainę, choć według szacunków, co tydzień z Ameryki Południowej wypływa co najmniej jedna podejrzana jednostka.

24 stycznia 2023 roku hiszpańska policja przechwyciła statek Orion V płynący z Kolumbii do Libanu. Na jego pokładzie znaleziono 4,5 tony kokainy. Podczas interwencji funkcjonariusze brodzili w gnoju. Ten przykład pokazuje, o jakiej skali problemu mówimy.W tym kontekście umowa handlowa z Mercosur nie jest abstrakcyjną debatą o taryfach. To realne ryzyko zwiększenia skali przemytu narkotyków do Europy pod przykrywką handlu żywnością. Jeżeli transportów żywnościowych będzie więcej, to i ładunki będą mogły być mniejsze, więc mniej wykrywalne. To tylko kolejny powód do zatrzymania umowy z Mercosur! Zatrzymajmy to, zanim koszty poniosą nasze społeczeństwa. #politka #politycy #politykazagraniczna #politykamiedzynarodowa #uniaeuropejska #mercosur

16

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

Ukraińcy będą pomagać tropić dezinformację w Polsce? To oni dezinformują!4.pr

Polska i Ukraina podpisały nową umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości. W umowie wspomniano o wspólnym przeciwdziałaniu dezinformacji. Polskie MSW poinformowało, że po wejściu umowy w życie możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między polskimi i ukraińskimi służbami. Problem w tym, że często to Ukraina prowadzi u nas dezinformację. W kontekście wojny, ale i w kontekście polityki historycznej.

Tu przykłady dezinformacji Ukrainy:

1.Katastrofa w Przewodowie: Ukraińska rakieta przeciwlotnicza zabiła dwóch Polaków na Lubelszczyźnie. Ukraiński rząd naciskał, aby Polska zwaliła winę na Rosję. Przeprosin do dziś nie uzyskaliśmy, a Ukraińcy blokują śledztwo.

2.Minimalizowanie roli OUN-UPA w rzezi wołyńskiej: Ukraińskie instytucje państwowe (np. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej) promowały narrację o "wojnie polsko-ukraińskiej" lub "buncie społecznym" w 1943 r., bagatelizując zaplanowany charakter ludobójstwa na Polakach i przerzucając częściową odpowiedzialność na stronę polską.

3.Pretensje o brak dostaw MiG-29: Zełenski publicznie krytykował Polskę za nieprzestrzeganie rzekomych porozumień o przekazaniu wszystkich myśliwców. Takie porozumienia nie istnieją.

http://4.Próba wciągnięcia innych w wojnę: Wielokrotnie Ukraińcy produkowali fejki o rzekomym naruszeniu przestrzeni powietrznej nad Polską, Rumunią i Mołdawią twierdząc, że to celowe ataki Rosji. Najczęściej było to jednak związane z błędami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

5.Brak wdzięczności za pomoc humanitarną: W kontekście protestów rolników i blokowania ukraińskiego zboża technicznego, ukraińskie instytucje sugerowały, że Polska wykorzystuje sytuację wojenną dla własnych interesów, mimo że w rzeczywistości byliśmy największym dawcą pomocy w przeliczeniu na PKB.

Czy Ukraina, to jest na pewno dobry partner do walki z dezinformacją? Co uważacie? #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainskapropaganda

15

Wydaliśmy 170 mln zł na leki na HIV na Ukraińców! Wirus migruje ze wschodu do Polski!

Polska finansuje ukraińską politykę zdrowotną kosztem bezpieczeństwa sanitarnego własnych obywateli. Rządowy raport Polska pomoc Ukrainie 2022-2023 ujawnił, że w latach 2022-2023 z Funduszu Pomocy zakupiono i przekazano Ukrainie leki antyretrowirusowe za 168 997 672 zł – wskazał Tyszka.

To realny wydatek z budżetu państwa, które w tym samym czasie notowało rekordowe wzrosty nowych zakażeń HIV. W 2022 roku w Polsce odnotowano najwyższą w historii liczbę nowych zakażeń HIV i ma to bezpośredni związek ze wzrostem imigracji Ukraińców do naszego kraju. Na Ukrainie w latach 2020-2025 zarejestrowano ponad 15,5 tys. nowych przypadków HIV, co daje wskaźnik 37,5 na 100 tys. mieszkańców, a liczba osób żyjących z HIV sięga około 257 tys.

Natomiast w pierwszych 10 miesiącach 2024 roku w Polsce zanotowano blisko 2 tys. nowych zakażeń, z czego wiele w zaawansowanym stadium choroby. Dyrektor Małopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej Andrzej Hawranek podkreślił, że sytuacja jest alarmująca i wymaga intensyfikacji działań profilaktycznych, edukacyjnych i diagnostycznych. Zamiast tego środki z polskich funduszy kierowano na leczenie populacji ukraińskiej, co ujawnia całkowitą dysproporcję w traktowaniu potrzeb obywateli Polski i potrzeb kraju trzeciego.

Cała sytuacja jest kuriozalna. Państwo polskie samo ma problem z epidemią HIV, a jednocześnie finansuje leczenie poza granicami kraju, z którego zresztą ten wirus rozprzestrzenia się po Polsce. #polacy #polityk #politycy #politykaspoleczna #politykazdrowotna #politykazagraniczna #ukraincy #ukraina #ukrainizacjapolski

20

Paliwo za 5,19? Takiego wała! Opłata paliwowa idzie w górę!

W Monitorze Polskim opublikowano nowe stawki opłaty paliwowej obowiązujące w 2026 roku. Dla benzyny ustalono 210,29 zł za 1000 l wobec 202,20 zł w 2025 roku. Dla olejów napędowych stawka wzrośnie do 453,52 zł za 1000 l wobec 436,07 zł obecnie. Dla gazów zatwierdzono 256,75 zł za 1000 kg wobec 246,87 zł w bieżącym roku.

Każda z tych kwot oznacza bezpośrednie podniesienie kosztów transportu, produkcji i logistyki, co przełoży się na kolejną falę podwyżek cen towarów i usług. Jest to czyste zwiększanie wpływów budżetowych kosztem obywateli.

Patrząc na te liczby, widzę konsekwentne łamanie obietnic, które jeszcze niedawno padały z ust premiera Donalda Tuska. Paliwo po 5,19 zł miało być symbolem odwrócenia drożyzny i odzyskania kontroli nad wydatkami Polaków. Narastająca presja podatkowa nie jest przypadkiem. To konsekwentna polityka przerzucania na obywateli kosztów własnej niekompetencji i rozdawnictwa, które rozmontowało stabilność finansów publicznych. W takiej sytuacji trzeba mówić jasno.

Ktoś może stwierdzić, że czepiam się drobnicy. Problem w tym, że każdego roku podnosi się lub wprowadza dziesiątki takich mikropodatków. Od wielu lat, niezależnie od rządu podatki tylko i wyłącznie rosną. Trzeba to odwrócić i zacząć podatki obniżać, tak aby ludzie odzyskali władze nad własnym majątkiem, a żeby rządzący nie wydawali pieniędzy na głupoty! #polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

21

Niemcy stworzyli największy system cenzorski w Europie!

Niemcy stworzyły najbardziej rozbudowany system nadzoru nad treściami internetowymi w Europie i prezentują go jako model do wdrożenia w całej Unii Europejskiej. Raport sieci badawczej LiberNet opisuje ponad 330 instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i ośrodków akademickich, które wspólnie monitorują, flagują i wymuszają usuwanie treści online. Ten system nie ma już nic wspólnego z incydentalną walką z nadużyciami, lecz przypomina przemysł cenzury finansowany setkami milionów euro z pieniędzy podatników. O sprawie pisze Tysol.

Ministerstwa Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych tworzą grupę uprzywilejowanych sygnalistów trusted flaggers, których zgłoszenia platformy mają obsługiwać priorytetowo. Przykładem jest HateAid, finansowane z budżetu państwa i odpowiedzialne w 2024 roku za doprowadzenie do usunięcia ponad 50000 treści, w tym krytyki polityki migracyjnej. Strukturę uzupełniają dziesiątki NGO i think tanków działających pod hasłami edukacji i walki z dezinformacją, faktycznie pełniących funkcję miękkiego ramienia państwowego nadzoru. Raport LiberNet dokumentuje ponad 420 grantów publicznych dla takich podmiotów, co w praktyce eliminuje ich niezależność i włącza je w aparat kontroli informacyjnej.

Ten system został przeniesiony na grunt europejski poprzez Digital Services Act, który wprowadza analogiczne mechanizmy w całej Unii Europejskiej, centralizując kontrolę treści i dając państwom narzędzie do kształtowania debaty publicznej według własnych interesów. Polski Sejm przegłosował już rządową implementację DSA, która przewiduje możliwość usuwania treści przez urzędników, bez orzeczenia sądu. Rząd w ten sposób powiela najgorsze wzorce cenzury politycznej.

Konfederacyjna perspektywa jest jednoznaczna: DSA to nie ochrona obywateli, lecz mechanizm politycznej kontroli informacyjnej, który daje rządom i instytucjom unijnym arbitralną władzę nad tym, co wolno mówić w przestrzeni publicznej. #polska #politka #politycy #niemcy

22

OZE nie jest w stanie zastąpić węgla nawet na najmniejszym odcinku!

Dane z KSE pokazują brutalną prawdę o polskiej energetyce i kompromitują propagandę o tanich, zawsze dostępnych odnawialnych źródłach energii. Weźmy dane z dziś (oficjalna strona Polskich Sieci Elektroenergetycznych):

ZAPOTRZEBOWANIE 23979 MW

Energetyka wodna: 589

Energetyka wiatrowa: 727

Energetyka słoneczna: 233

Inne OZE: 0

Energetyka cieplna: 21 666

Import: 825

Te liczby nie pozostawiają miejsca na interpretacje. Mamy początek zimy. Słońca brak. wiatr nie wieje, więc cały ciężar utrzymania gospodarki i zapewnienia dostaw energii spoczywa na energetyce konwencjonalnej, przede wszystkim węglowej. To jest fakt, z którym nie da się polemizować, niezależnie od tego, co twierdzą opłacani z zagranicy autorzy grantowych raportów i medialnych narracji.

Przez lata debatę publiczną kształtowały organizacje i osoby finansowane z funduszy unijnych oraz instytucji finansowych promujących własne modele biznesowe. Produkują one analizy, ekspertyzy i wpisy na X skrojone pod jedną tezę, zgodnie z którą węgiel należy jak najszybciej wygasić, a OZE rzekomo zastąpi całą krajową generację bez kosztów i bez ograniczeń. To bajki dla dużych dzieci.

Choćbyśmy wsadzili setki miliardów złotych w OZE, to nie zapewnimy sobie w ten sposób alternatywy dla węgla. Owszem, będą dni w roku, w których silny wiatr i bezchmurne niebo może nam zapewnić większość energii, ale to rzadkie scenariusze, uzależnione od czynników atmosferycznych. Trzonem naszej energetyki pozostaje węgiel i nie da się go w przypadku Polski zastąpić OZE. Alternatywą może być energetyka jądrowa, której na ten moment nie mamy.

Obecny kurs na pełną zeroemisyjność jest katastrofalny dla naszego bezpieczeństwa. Już teraz importujemy coraz więcej energii, co ukazuje słabość naszego bezpieczeństwa energetycznego. W tle pracuje ciężkie lobby klimatyczne, z którym związany jest biznes branży OZE oraz ideologiczne zacietrzewienie eurokratów. Koszty przerzucane są na społeczeństwo i przemysł, podczas gdy twórcy transformacji pozostają beneficjentami własnej propagandy.

W interesie naszego kraju leży odbudowa stabilnych mocy, a nie podporządkowywanie bezpieczeństwa energetycznego interesom lobbystycznych środowisk żyjących z grantów i finansowych instrumentów transformacji. #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #zielonaenergia

15

Histeria na granicy: Polska zamyka drzwi do własnej gospodarki

W ciągu ostatnich trzech lat granica polsko-białoruska stała się symbolem rosnącego napięcia w Europie Wschodniej, gdzie polityczne prowokacje mieszają się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa. Od kryzysu migracyjnego w 2021 r., przez unijne sankcje w 2022 r., po zamknięcia granic w 2025 r. – działania Polski i Litwy, postrzegane przez Mińsk jako celowa eskalacja, prowokują coraz ostrzejsze odpowiedzi Białorusi. Najnowszy dekret prezydenta Alaksandra Łukaszenki z 31 października 2025 r., wprowadzający zakaz wjazdu ciężarówek i ciągników zarejestrowanych w Polsce i na Litwie do końca 2027 r., to kulminacja tej spirali.

Napięcia na granicy polsko-białoruskiej nasiliły się w 2021 r., gdy Białoruś oskarżono o „wojnę hybrydową” poprzez instrumentalizację migracji – ponad 40 tys. nielegalnych prób przekroczenia granicy doprowadziło do budowy muru granicznego przez Polskę w 2022 r. kosztem ok. 350 mln euro. W 2022 r., po rozpoczęciu ukraińskiego kryzysu na Ukrainie, Polska i Litwa wprowadziły restrykcje handlowe, w tym zakazy eksportu towarów podwójnego zastosowania. Unijne sankcje – 16 pakietów wprowadzonych od 2022 r. – zablokowały 70 proc. eksportu Białorusi do UE, w tym potas i drewno, powodując spadek handlu UE-Białoruś o 50 proc. w porównaniu do 2021 r. polski eksport do Białorusi spadł z 1,8 mld euro w 2022 r. do ok. 1 mld euro w 2024 r., podczas gdy import wzrósł z 1 mld do 2,36 mld euro – głównie maszyny i chemikalia – co pokazuje, jak prowokacje handlowe odbijają się na obu stronach.

W tym roku eskalacja osiągnęła szczyt – ale to efekt polskiej histerii, gdzie rząd Tuska wielokrotnie zamykał granice pod pretekstami tzw. zagrożenia, ignorując rosnące straty gospodarcze. 12 września Polska zamknęła wszystkie przejścia graniczne z Białorusią – w tym kolejowe w Małaszewiczach – w odpowiedzi na manewry Zapad-2025. Premier Tusk uzasadnił to „zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego”, ale krytycy wskazują na wzorzec: w 2023 r. zamknięto przejście w Bobrownikach pod pretekstem „hybrydowych ataków” grupy Wagnera, a w 2024 r. – kolejne z powodu „migracji”, co sparaliżowało lokalne firmy i kosztowało Polskę 200 mln euro w cłach z tranzytu. Litwa poszła w ślady: 27 października zamknęła ostatnie dwa przejścia (Medininkai i Šalčininkai) do 30 listopada, motywując to „hybrydowymi atakami” balonami z kontrabandą papierosów – incydentem, który w 2021 r. ujawnił przemyt wart 10 mln euro.

Ta histeria nie tylko eskaluje napięcia, ale bezpośrednio szkodzi Polsce. Blokada paraliżuje Nowy Jedwabny Szlak: w 2024 r. przez Małaszewicze przewieziono towary warte 25 mld euro, 90 proc. kolejowego tranzytu Chin-UE, ze wzrostem wolumenu o 10,6 proc. i wartości o 85 proc. rok do roku – generując 200 mln euro w polskich cłach.

Według ekspertów blokada tranzytu z Chin też pogłębia kryzys: miesięczne straty przekraczają 18 mln euro, z falą bankructw i utratą tysięcy miejsc pracy. Eksperci z Transport & Logistics Poland ostrzegają, że straty do końca 2025 r. sięgną 2 mld euro, a długoterminowo co najmniej 1 mld euro corocznie dla logistyki wschodniej Polski. W 2021 r. Białoruś eksportowała do Polski towary za 1,58 mld euro, a importowała za 1,06 mld euro. Sankcje i retorsje zmniejszyły to o 30 proc. do 2024 r., blokując nie tylko eksport (wartość polsko-białoruskiego handlu: ok. 1 mld euro rocznie), ale i tranzyt z Chin – kluczowy dla UE. To cios w 30 proc. polskich firm logistycznych na Wschodzie, gdzie od 2021 r. zamknięcia spowodowały zatory warte setki milionów euro rocznie, a w 2024 r. Polska straciła 200 mln euro w cłach z Małaszewicz.

Wbrew zapewnieniom, że polski eksport do Białorusi i traci na tym tylko Mińsk, jednak ostatnie dane pokazują, że traci na tym najbardziej Polska z regionami jak Podlasie i Lubelszczyzna zależnymi od logistyki w 15 proc. PKB lokalnego. Zamknięcia, choć uzasadniane obroną NATO, to prowokacja, która budzi pytania: dlaczego Warszawa sama blokuje własne interesy ekonomiczne, podsycając spiralę?

Jeśli zamknięcia granic to prowokacja – i wyraz polskiej histerii, gdzie preteksty jak „Zapad-2025” i „drony” są wykorzystywane jako powody do zamykania granic – retorsje Białorusi są ekonomiczną katastrofą, która uderza w Polskę z podwójną siłą. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. wprowadzi zakaz ruchu ciężarówek, ciągników i przyczep z polskimi i litewskimi tablicami na terytorium Białorusi do 31 grudnia 2027 r. – z wyjątkami dla tranzytu bez CMR. Skutki tej „symetrycznej odpowiedzi” na zamknięcia są niszczycielskie: litewskie stowarzyszenie Linava szacuje, że utknęło 5 tys. pojazdów, ze stratami 6 mln euro w ciągu 10-15 dni (każdy tir traci ok. 200 euro dziennie). W Polsce, gdzie 10 tys. białoruskich kierowców pracuje dla lokalnych firm i utknęło po drugiej stronie, straty są jeszcze większe – aktywa warte 60 mln euro zablokowane, z miesięcznymi stratami do 18 mln euro.

Polska histeria pogłębia ten cios – zamknięcia w 2025 r. już spowodowały, że koszty alternatywnych tras (przez Niemcy czy Łotwę) wzrosły o 30-50 proc., a PKP Cargo ostrzega o dywersji towarów na południe, tracąc dla Polski setki milionów euro rocznie. W 2022-2024 r. retorsje – np. zawieszenie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w kwietniu 2024 r. i cła na nawozy potasowe w marcu 2024 r. – spowodowały spadek polskiego eksportu do Białorusi o 20 proc., z wartości handlu spadającą z 1,8 mld euro (2022) do 1 mld euro (2024), mimo wzrostu importu do 2,36 mld euro. Powtarzane blokady pod pretekstami zamienia tymczasowe problemy w wieloletnią agonię, gdzie własne decyzje rządu Tuska kosztują gospodarkę miliardy, podczas gdy alternatywy jak Morze Czarne czy Azja Środkowa tylko podnoszą ceny i opóźnienia.

Polska, podsycając histerię antybiałoruską i zamykając granice pod pretekstami od „hybrydowych ataków” po „zagrożenia militarne”, sama wpędza się w ekonomiczną katastrofę. W ciągu trzech lat decyzje Warszawy – od muru granicznego za 350 mln euro po blokady przejść w 2025 r. kosztowały Polskę setki milionów euro. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. to odpowiedź na polską prowokację, która teraz zamienia się w agonię dla 30 proc. firm logistycznych na Wschodzie kraju, z miesięcznymi stratami 18 mln euro i widmem 2 mld euro do końca roku. Polska histeria, ignorująca własne interesy gospodarcze, paraliżuje kluczowy sektor transportu, który generuje 15 proc. PKB Podlasia i Lubelszczyzny, oraz 20 proc. unijnej pracy transportowej. Zamiast dialogu, Warszawa wybiera mury i preteksty, podsycając spiralę, która grozi nie tylko bankructwami, ale i destabilizacją regionu. Bez unijnej mediacji i natychmiastowego otwarcia przejść, Polska zapłaci najwyższą cenę za własne decyzje, ryzykując długoterminową utratę pozycji w handlu UE-Chiny i tysiące miejsc pracy. Czas na racjonalność, zanim histeria zamieni się w nieodwracalny kryzys. #polska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #uniaeuropejska

12

Unia Europejska wprowadza program Erasmus+ dla Arabów!

Unijny „Pakt dla regionu Morza Śródziemnego” znacząco rozszerza swoje wpływy w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W ramach porozumienia planowane jest podwojenie budżetu przeznaczonego na ten obszar do 42 miliardów euro oraz włączenie studentów z państw spoza Unii do programów Erasmus+ i Horizon Europe.

Nowa inicjatywa obejmuje kraje takie jak Algieria, Egipt, Izrael, Jordania, Liban, Libia, Maroko, Palestyna, Syria i Tunezja. Bruksela zapowiada nie tylko współpracę akademicką, ale też inwestycje w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną, a także włączenie młodzieży z tych państw do wspólnotowych projektów edukacyjnych. Według komisarz Dubravki Šuicy ma powstać „Uniwersytet Śródziemnomorski” – platforma wspólnych kierunków i dyplomów z uczelniami unijnymi.

Plan zakłada też „rozszerzenie partnerstw talentowych” z Marokiem, Tunezją i Egiptem, co w praktyce oznacza ułatwienia wizowe i legalne ścieżki migracji do państw Unii. W zamian kraje południowego sąsiedztwa mają współpracować przy zwalczaniu przemytu ludzi i ograniczaniu nielegalnych przepraw do Europy.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała region Morza Śródziemnego „mostem między kontynentami”. Jak dla mnie jednak żadnego mostu z Afryką nie potrzebujemy. Masowa imigracja z tamtego kierunku kosztuje nas bardzo dużo. Nas jako państwa Europy, ale również nas jako narodu Europy. Zwiększona przestępczość, turystyka socjalna, normalizacja dzikich obyczajów i islamizacja – to właśnie wszystko efekt zbyt łatwej dostępności Europy dla mieszkańców Europy.

Nowy pakt to szeroko zakrojony projekt polityczny, gospodarczy i migracyjny, który może w praktyce otworzyć drzwi do stałej obecności ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu w Europie. Jak zwykle, nikt nas, Polaków o zdanie w tej sprawie nie pytał. #unia #uniaeuropejska #polska #migracja #migranci #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

22

Sądny dzień dla polskich rolników. Dziś UE zatwierdzi umowę handlową z Ukrainą. Zaleje nas nawet 500% więcej niektórych produktów rolnych.

Ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej zatwierdzili w Brukseli nową, rozszerzoną wersję umowy o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu (DCFTA) z Ukrainą. Ma ona zastąpić system wolnego handlu, który wygasł w czerwcu 2025 roku. Decyzja COREPER-u (Komitetu Stałych Przedstawicieli UE) wymaga jeszcze formalnego potwierdzenia przez ministrów państw członkowskich – co ma nastąpić dziś podczas posiedzenia Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.

W praktyce decyzja oznacza znaczne poszerzenie dostępu ukraińskich towarów do wspólnego rynku Unii Europejskiej. Nowe „zerowe kontyngenty taryfowe” – czyli limity importu produktów, dla których obowiązuje całkowite zniesienie ceł – zostały zwiększone o setki procent. Według danych przedstawionych przez ukraińskiego ministra ds. handlu Tarasa Kaczkę, od 2021 roku kontyngent wzrósł:

-583% na miód,

-500% na cukier

-400% na skrobię i przetworzone zboża

-250-300% na mleko w proszku, jaja czy przetworzone pomidory,

-120-150% na pszenicę, jęczmień czy kukurydzę.

Wszystkie te towary będą mogły być sprowadzane na unijny rynek bez ceł do momentu osiągnięcia ustalonego limitu, po czym stosowane będą standardowe taryfy. W praktyce jednak wielkość kontyngentów sprawia, że Ukraina uzyskuje o wiele większy dostęp do unijnego rynku rolnego, konkurując bezpośrednio z producentami z Polski.

Skutki gospodarcze i społeczne budzą uzasadnione obawy po lewej stronie Bugu. Skala otwarcia rynku, obejmująca setki tysięcy ton tanich surowców rolnych i przetworów, grozi dalszym spadkiem opłacalności produkcji rolnej w państwach członkowskich. Dla Ukrainy oznacza to ogromny impuls eksportowy, dla unijnych rolników – widmo trwałej nierównowagi cen i likwidacji lokalnych gospodarstw.

Nowa umowa handlowa z Ukrainą to więc nie tylko techniczne porozumienie gospodarcze, lecz także decyzja o kierunku polityki unijnej – w której solidarność z Kijowem coraz częściej oznacza poświęcenie interesów własnych rolników. Właśnie dlatego Konfederacja od samego początku protestuje przeciwko ustępstwom handlowym wobec Ukrainy. Niestety, 21 lat temu przenieśliśmy kompetencje handlowe z Warszawy do Brukseli, a dziś płacimy za to słoną cenę. #uniaeuropejska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #zielonylad #rolnictwo #rolnicy

21

Podatek wojenny?! Absurdalna propozycja członka Rady Polityki Pieniężnej!

Ludwik Kotecki, członek RPP, mówi wprost: zawiesić część świadczeń socjalnych i nałożyć specjalny podatek wojenny na zbrojenia. W imię „odpowiedzialności fiskalnej” i ratingów agencji kredytowych Polacy mają płacić więcej.

Kotecki przyznaje, że mamy dziś 18% PKB w wydatkach socjalnych – i zestawia to z koniecznością utrzymywania 5% PKB na obronność. Mówi o „szwedzkich wydatkach i irlandzkich podatkach”. Ale diagnoza jest uproszczeniem. Polska nie ma ani szwedzkiej jakości usług publicznych, ani irlandzkiego raju podatkowego.

Propozycja „podatku wojennego” to de facto przerzucenie kosztów nieudolności państwa na obywateli. Władza, zamiast ciąć własne wydatki, ograniczać biurokrację i likwidować marnotrawstwo, wybiera najprostsze rozwiązanie – kolejne obciążenia fiskalne. Kotecki mówi, że „może trzeba zmienić Konstytucję”, by wprowadzić taki pakiet fiskalny. To brzmi jak otwarte wezwanie do narzucenia społeczeństwu ciężarów ponad miarę, w imię abstrakcyjnej „odpowiedzialności państwowej”. A co z jachtami z KPO? Dlaczego zbrojeń nie rozpoczęto w 2014 roku, tylko czekano, aż zrobi się naprawdę źle?

Dlaczego Polacy mają ponosić konsekwencje polityki, która przez lata kupowała głosy za publiczne pieniądze? Jeśli państwo potrzebuje środków na obronność, powinno zacząć od własnych przywilejów, aparatu administracyjnego i nieefektywnych programów. Podatek wojenny i zawieszanie świadczeń socjalnych to nie „odpowiedzialność”, ale kapitulacja przed własną nieudolnością.

#polityka #politykaspoleczna #politycy #polska

13

Gettoizacja imigrantów postępuje. Ukraińska szkoła w Warszawie zajmuje kolejne budynki.m.in.

We wtorek w Warszawie uroczyście otwarto nową siedzibę Warszawskiej Szkoły Ukraińskiej (SzkoUA). Placówka, działająca od 2022 r., zyskała budynek przy ul. Terespolskiej 19 – odnowiony i przystosowany do potrzeb uczniów dzięki wsparciu w wysokości 2 mln zł od Fundacji „Nasz Dom”, powołanej przez dewelopera Dom Development.

SzkoUA to instytucja, która realizuje program łączący podstawy edukacji polskiej i ukraińskiej, a jej absolwenci otrzymują dwa świadectwa. Obecnie kształci ok. 250 dzieci i młodzieży w wieku 6–17 lat. Wcześniej mieściła się przy ul. Grójeckiej, ale rozwój szkoły wymagał nowej, większej siedziby.

Szkoła jest prowadzona przez Ukraiński Dom w Warszawie. Dzień po otwarciu list gratulacyjny wystosował marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Napisał w nim http://m.in.: „Polska i Ukraina są dzisiaj sobie bliskie, jak nigdy dotąd, a Warszawska Szkoła Ukraińska jest ważnym świadectwem naszej solidarności, przyjaźni i wspólnej przyszłości”.

Niestety marszałek Hołownia nie dostrzega dużego zagrożenia, jakie niosą za sobą takie placówki. Mamy w Polsce olbrzymią, ponad milionową diasporę ukraińską, która skupiona jest głównie w dużych miastach. Ich asymilacja jest coraz trudniejsza. Nie pomagają takie inicjatywy jak ukraińska szkoła w Warszawie. Jeśli chcemy, aby Polska była krajem stabilnym, a mniejszości narodowe nie były dla nas koszmarem, jak przed wiekami to musimy asymilować imigrantów, którzy się już u nas znaleźli. Przeciwdziałać musimy natomiast gettoizacji. Nie możemy pozwolić na sytuację, w której Ukraińcy nie mają potrzeby nauki języka oraz przyjmowania naszych norm kulturowych. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu zmniejszenie liczby imigrantów przebywających w Polsce. #polska #migranci #politycy #politykaspoleczna

9

Ministerstwo Zdrowia chce ZAKAZYWAĆ DZIECIOM MIĘSA?!

Destrukcja branży mięsnej i zdrowia dzieci nadchodzi? Ministerstwo Zdrowia (o ironio!) zamierza ograniczyć ilość posiłków zawierających mięso do 3 w tygodniu, a w sklepikach szkolnych wyeliminować całkowicie kanapki zawierające wędliny i podobne produkty.

Nie, to nie wiadomość z chorego, zielono-tęczowego Zachodu. To Polska pod Tuskiem.

Po katastrofie, jaką dla polskiej ochrony zdrowia była Leszczyna, dostaliśmy nowe kwiatki wraz z nadejściem Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Sprzeciw wzbudziły niedawno ogłoszone zamiary eliminacji mięsa ze szkolnych stołówek i sklepików. Sygnatariusze petycji do nowej minister podkreślają, że branża nie była zaproszona do konsultacji społecznych i nie poinformowano jej o planowanych działaniach. Słusznie zwracają też uwagę na poważne zagrożenia zdrowotne, a także na konsekwencje ekonomiczne - tak dla gospodarki jak i całych gałęzi polskiego rolnictwa.

W połączeniu ze strategią destrukcji systemu oświaty B. Nowackiej można określić trend w polskich szkołach jako przygotowania do produkcji Polaków słabych i ciemnych. Zakaz mięsa, propaganda prounijna, seks-edukacja i zachęta do zmiany płci. Usuńmy jeszcze matematykę, by uniknąć stresu i WF, by uniknąć potu, a na wspaniałą nową Polskę nie trzeba będzie długo czekać. #politycy #polska #dzieci #polacy

23