Polecam francuski film z 1988 roku pt. „Sprawa kobiet”. Niemiecka okupacja, Marie – uboga francuska żona i matka dwójki dzieci postanawia zerwać z rola kury domowej i bierze życie w swoje ręce, wyzwalając się z kajdan patriarchalizmu. W jaki sposób? Zaczyna udzielać aborcji okolicznym sąsiadkom. Nowa „praca” przypada jej do gustu, szybko zakręca się wokół okolicznych prostytutek, otwiera w pokoju mini burdel, po drodze zdradza męża (niedawno wrócił z robót w Reichu) z jakimś młodym agentem pracującym dla Niemców.

Bardzo ciężki film. Dwie godziny upadku człowieka. Główna bohaterka co chwilę przełamuje kolejne bariery moralne. W pewnym momencie oświadcza mężowi, że już go nie kocha, aby po kilku dniach zaproponować swojej, nowej, służącej, że… może się z nim przespać jak chce. Dzień Marie wypełniają kolejne aborcje, zbieranie utargu od koleżanki-dziwki, zdradzanie męża (zupełnie przestaje się z tym kryć) i śpiewanie – marzy o zostaniu sławna piosenkarka.

Sielanka oczywiście trwa do czasu, wszak Marszałek Pétain ustanawia we Francji prawo, zgodnie, z którym dokonywanie aborcji bądź partycypowanie przy tym procederze, to jedna z największych zbrodni wymierzonych w naród. Marie broni się, że przecież nikogo nie zabiła i świadczyła wyłącznie przysługi swoim klientkom, co jednak trafnie zostaje odparte w mowie sędziowskiej. Bardzo mądre słowa kieruje do niej też katoliczka, siostra jednej z jej klientek, która zmarła podczas poronienia. Głównej bohaterki mi nie żal, wszak nie odczuwa żadnej winy, a nawet w więzieniu (prowadzonym przez siostry zakonne, każdy posiłek zaczyna się od modlitwy) potrafi bluźnić na Matkę Boska. Świetne kino psychologiczne.
https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BMTA5ODY4NDEzODdeQTJeQWpwZ15BbWU3MDkzNTA2MjE@.V1.jpg
#film #vichy #iiwojnaswiatowa #katolicyzm

21

"W kwietniu 43' roku wychodzi na jaw sprawa Katynia. Sowieci zerwali z Polską stosunki, żaden kamuflaż nie był im już potrzebny. Wiedzieli, że niedługo stworzą własną Polszę, z własnymi Polakami. Tak się właśnie stało. Wiedza o tym, że istnieją jakieś zakulisowe porozumienia państw zachodnich ze Stalinem była, zarówno w elitach intelektualnych, jak i politycznych świata zachodu.
Zaniepokojony Papież Pius XII postanowił oddelegować swojego specjalnego pełnomocnika kardynała Francisa Spellmana, arcybiskupa Nowego Jorku, do rozmów z Prezydentem Rooseveltem. Rozmowa odbyła się 3 września 43' roku. Była bardzo krótka. Kardynał Spellman tłumaczył, że Polska to kraj o tysiącletniej tradycji, zapora cywilizacyjna, która broniła całej Europy Zachodniej od inwazji muzułmańskiej na Kresach południowo-wschodnich, następnie rozbiory, ponowne odrodzenie, 20 lat niepodległości i teraz Polacy walczą na wszystkich frontach za was wszystkich i co, Polski ma nie być? Co mu odpowiedział Roosevelt?".
"Ludność wschodniej Polski marzy, aby stać się Rosjanami"
Leszek Żebrowski
#jfe #iiwojnaswiatowa #4konserwy

17

„Przełom”.
Tak nazywał się dwutygodnik wydawany w czasie niemieckiej okupacji od wiosny 1944 do stycznia 1945 roku przez dwójkę Polaków - Feliksa Burdeckiego i Jana Emila Skiwskiego. Największe kontrowersje związane są z kulisami powstania gazety - została założona dzięki wsparciu III Rzeszy, natomiast w żaden sposób nie służyła za hitlerowską gadzinówkę. Choć wydawany za pieniądze wroga, „Przełom” – w przeciwieństwie do „Biuletynu Informacyjnego” AK – nie okłamywał rodaków. Nie wmawiał im, że nie ma się czego bać, bo Sowiety są „sojusznikiem naszych sojuszników”. „Przełom” po prostu pisał prawdę. Ostrzegał, że Armia Czerwona przychodzi do Polski nie po to, by ją „wyzwolić”, ale zniewolić.

Pierwszy numer „Przełomu” ukazał się z datą 17 kwietnia 1944 roku, ale do kolportażu trafił w maju. Pismo redagowane było w Krakowie, a szatą graficzną przypominało gazety konspiracyjne. Tak też było rozprowadzane. Podrzucano je do skrzynek pocztowych, kolporterzy sprzedawali „Przełom” spod płaszczów na ulicach. Miało to stworzyć wrażenie, że to przedsięwzięcie polskie, że gazeta jest wydawana bez udziału Niemców. Wszystkie teksty pisali Skiwski i Burdecki, później dołączył do nich jeszcze Jerzy de Nissau. Czy Polacy chętnie sięgali po „Przełom"? Nakład mówi sam za siebie: w szczytowym okresie osiągnął około 200 tysięcy egzemplarzy. A więc dziesięć razy więcej niż „Biuletyn Informacyjny” Armii Krajowej.
Trzeba przesunąć wskazówkę! – apelował Skiwski w programowym tekście Cena krwi. – Musi obrócić się w kierunku największego dziś niebezpieczeństwa, które nadchodzi ze wschodu. Nie rzucamy tych słów w sytuacji, kiedy armia niemiecka zagraża czerwonej Moskwie lub kiedy sztandar ze swastyką powiewał na szczycie Elbrusu. Mówimy to dziś, kiedy hordy Stalina jak stado zgłodniałych wilków harcują pod Tarnopolem. Nie zatrzymamy ich naszymi nagimi piersiami, zatrzymać ich mogą tylko ci, którzy mają broń i chcą z nimi walczyć do ostatka. Ten, kto podminuje tor, po którym ma przejechać pociąg z wojskiem lub amunicją – pisał Skiwski – kto niszczy wiertarkę w fabryce zbrojeniowej lub podpala wojskowy magazyn aprowizacyjny, ten działa wprost na korzyść uzbrojonej w czołgi i samoloty tłuszczy bolszewickiej. Każdy taki akt jest umniejszeniem zbrojeniowego potencjału niemieckiego i przez to torowaniem drogi zwycięstwa Stalinowi. Jest wiązaniem sił niemieckich u nas w kraju, tych sił, które wraz ze swoimi towarzyszami broni na wschodzie powołane są do spełnienia epokowej misji odegnania czerwonej szarańczy od bram Europy.
Jednocześnie autorzy „Przełomu” próbowali wpłynąć na Niemców, by wstrzymali represje. W memoriale złożonym 30 września 1944 roku na ręce szefa rządu Generalnego Gubernatorstwa Josepha Bühlera Skiwski krytykował niemieckie zbrodnie na Polakach. Stosując podobne metody – przekonywał Niemców – sami pchacie Polaków w szeregi konspiracji. Polskie Państwo Podziemne wydanie „Przełomu” przyjęło z furią. Jego autorów wyzywano od najgorszych („Targowica”, „nikczemnicy”, „plugastwo”, „zdrajcy”) i grożono im śmiercią. „Jacy głupcy! Sami wypisali sobie bilet na latarnię!” – naśmiewał się „Biuletyn Informacyjny” Armii Krajowej.

Co jednak najważniejsze, w „Przełomie” nigdy nie pojawił się nawet cień antypolonizmu. Na jego łamach nie wyszydzano polskiego państwa, polskiego sztandaru i godła, nie szargano polskich świętości. Przeciwnie, odwoływano się do polskiego patriotyzmu.
W przeciwieństwie do Wasilewskiej – pisał profesor Jacek Bartyzel – Ważyka, Szenwalda, Adolfa Rudnickiego, Szczypiorskiego, Woroszylskiego e tutti quanti Skiwski wydając „Przełom” nie dopuściłsię żadnej obrzydliwości, już nawet nie w politycznym i narodowym, ale czysto ludzkim sensie. Nie denuncjował kolegów po piórze czy wręcz własnych krewnych. Nie pisał ód strzelistych do Adolfa Hitlera ani nie opiewał ciężkiego trudu nie sypiających po nocach towarzyszy z Gestapo. Nie wyrażał entuzjazmu z powodu „wyzwolenia” przez Wehrmacht Kraju Warty i General Gouvernement i nie składał za to publicznych dziękczynień.
Ostatni numer „Przełomu” ukazał się w styczniu 1945 roku, niemal w przeddzień wkroczenia bolszewików do Krakowa. Gdy ich pismo było rozdawane na ulicach, Skiwski i Burdecki ewakuowali się wraz z rządem Generalnego Gubernatorstwa na zachód. 12 lutego 1945 roku cała kawalkada dotarła do małej bawarskiej miejscowości Neuhaus. W jednym z zajętych przez rząd Generalnego Gubernatorstwa (teraz już na uchodźstwie) domów wraz ze swoimi rodzinami ulokowali się Skiwski i Burdecki. Pewnego dnia wizytę złożył im Hank Frank i formalnie złożył Polakom wyrazy ubolewania z powodu „błędów” popełnionych przez Niemców wobec Polski w czasie wojny.

Jan Emil Skiwski był przed wojną znanym krytykiem literackim. W latach trzydziestych popierał skręt sanacji w stronę totalizmu, czyli zjawisko, które przeszło do historii jako Ozon. Już przed wojną doszedł do wniosku, że bolszewizm jest największym zagrożeniem dla ludzkości i Polska powinna sprzymierzyć się przeciwko niemu z III Rzeszą Z kolei Burdecki był popularyzatorem nauki, autorem szeregu książek na temat techniki przyszłości (Podróże międzyplanetarne, Tajemnice Marsa, Życie maszyn) oraz kilku opowiadań z gatunku science fiction (W niewoli u bestyj morskich czy Rakietą na Merkury).

Burdeckiemu oberwało się np za to, że za zgodą Niemców objął opieką polskich uczniów.
Wiedziałem: teraz zaczną się zbrodnie! – pisał po latach o początku niemieckiej okupacji. – W czasie tej epidemii zbrodni moim zadaniem było do minimum zredukować straty mojego narodu, Narodu Polskiego. Jest bowiem szaleństwem wzywać rozbrojony naród do ponoszenia dalszych ofiar w walce przeciw energetycznie spotęgowanej technice zniszczenia. Najważniejszą sprawą było ratowanie młodych przed zdziczeniem i zapewnienie istnienia szkołom.
Dzięki znajomości języka niemieckiego, a przede wszystkim dzięki umiejętności znajdowania zrozumienia i docierania do tego, co dobre w sercach zdobywców, udało mi się uzyskać zgodę na wydawanie czasopism dla uczniów, jako ersatz skonfiskowanych podręczników szkolnych. Od września 1940 roku pod swoim nazwiskiem redagowałem najpierw czasopisma dla uczniów „Ster”, a następnie „Mały Ster” oraz „Zawód i Życie”. Niezwykle istotną okoliczność stanowił fakt,
że istnienie czasopism związane było z istnieniem szkół i że miliony dzieci mogły codziennie brać udział w lekcjach szkolnych.
Te starania wystarczyły podziemiu do uznania Burdeckiego za zdrajcę. Zarówno Burdecki, jak i Skiwski nie podejmowali jednak żadnych inicjatyw natury politycznej – aż do roku 1943 i odkrycia grobów katyńskich. Wydarzenie to było dla nich wstrząsem, Skiwski zresztą oglądał zmasakrowane ciała oficerów na własne oczy, wziął bowiem udział w zorganizowanej przez Niemców wyprawie do Smoleńska. Burdecki i Skiwski uznali wówczas, że należy zrobić wszystko, aby ratować naród przed kolejnymi Katyniami.

Fragment książki Zychowicza "Opcja niemiecka"
#iiwojnaswiatowa #jfe

15

Na duńskim kanale poświęconym militariom znalazłem ich rodzimą produkcję dotyczaca duńskich ochotników Waffen-SS. Fajnie, że dodali angielskie napisy. Rzetelnie nakręcony, bez papki ideologicznej, ukazane miejsca głównych walk na Froncie Wschodnim oraz dokładne budynki w Berlinie, gdzie wielu z Duńczyków do ostatnich chwil broniło stolicy Reichu przed bolszewikami, do dzisiaj na parterze jeden z kamienic zachowały się ślady kul z karabinów maszynowych. Ekipa filmowa udała się nawet do lasów, gdzie stoczono Bitwę pod Diemiańskiem i razem z okolicznymi pasjonatami historii wykopywali szczatki ekwipunku pozostawione przez duńskich żołnierzy.
https://www.youtube.com/watch?v=ctV6ytT2yDw&ab_channel=DanishDefenceDocumentaries
#ss #jfe #iiwojnaswiatowa

5

Jeden z najbardziej fanatycznych i oddanych sprawie SS-manów został po wojnie cenionym politykiem w zachodnich Niemczech. Mowa o SS - Brigadefuhrerze Gustavie Krukenbergu. Brał udział w konflikcie na całej Europie - jako kwatermistrz (odpowiadał za organizację, uzupełnianie sprzętu i jeńców) walczył w Polsce, Francji, Holandii, ZSRR, Jugosławii, Łotwie, Białorusi i Chorwacji. W roku 1943 został przeniesiony do Waffen SS i, gdy pojawiła się okazja, na własną prośbę aplikował na stanowisko generała oddziału Nordland, a następnie francuskich SS-manów z dywizji Charlemagne, wraz z którymi do ostatnich chwil bronił Berlina przed Armią Czerwoną.

Po wojnie trafił do sowieckiej niewoli, wyszedł w roku 1956 i od razu rozpoczął ożywioną działalność wykładową po terenie całej RFN, głosząc potrzebę pojednania francusko-niemieckiego, mającego być rdzeniem europejskiego ładu pokojowego. Działał we wszelkiej maści stowarzyszeniach skupiających niemieckich jeńców wojennych powracających z sowieckich robót, udzielał się też na płaszczyźnie dyplomacji, np na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć go w trakcie rozmowy z francuskim ambasadorem Seydouxem Francoisem. Swoją działalność zachodniego polityka kontynuował przez długie lata w spokoju, dopiero przed śmiercią zaczęły wychodzić na jaw jego kontakty z weteranami SS, największa afera wybuchła, gdy przyłapano go na bankiecie francuskich SS-manów przez co musiał zejść z politycznego świecznika, zmarł na atak serca w roku 1980.
#jfe #ss #iiwojnaswiatowa #niemcy

19

13

Krótkie świadectwo historii z ust SS-mana Hansa Friedricha na temat masakry cywilów w 1941 roku.
-Co wtedy myślałeś?
-"Celuj ostrożnie"
-Naprawdę? Tylko tyle? Nie odczuwałeś żadnego współczucia dla cywilów, dla tych Żydów, których strzelałeś?
-Nie, moja nienawiść do Żydów była wtedy zbyt duża.
https://www.youtube.com/watch?v=8-qIKaoWBDY&ab_channel=CreepyPlanter
#ss #jfe #iiwojnaswiatowa

5

Ej, a to prawda, że w Niemczech jak się krzyknie "Haj Hitla" to od razu przyjeżdża policja? Odpowiadam: na niemieckiej stronie zajmującą się produkcją figurek wojskowych można legalnie zakupić podobiznę Kurta Meyera, SS-mańskiego zbrodniarza wojennego skazanego na śmierć (kara zamieniona potem na dożywocie, wyszedł po 9 latach) za udział w rozstrzelaniu 45 kanadyjskich jeńców wojennych.
U Helmutów po staremu
#ss #niemcy #jfe #iiwojnaswiatowa

13

Polecam film "Matka noc" będący ekranizacją świetnej powieści Kurta Vonneguta o tym samym tytule. W czasie II WŚ amerykański pisarz Howard (do Niemiec przyjechał w wieku 15 lat wraz z rodziną) przenika do partyjnej góry, gdzie tytułując się jako "ostatni wolny Amerykanin" prowadzi swój program w rozgłośni radiowej przekazując Amerykanom zakodowane informacje, oczywiście pod płaszczykiem antyżydowskiej propagandy.
Dzieła Vonneguta są bardzo trudne do odzwierciedlenia w filmie, natomiast tutaj wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Samego siebie przechodzi zwłaszcza Nick Nolte grający głównego bohatera. Świetnie poprowadzona akcja, wiele momentów skłaniających do refleksji, a jak ktoś nie czytał książki, to w drugiej części seansu czekają go ogromne niespodzianki.
https://fwcdn.pl/fpo/01/13/113/7733858.3.jpg
#jfe #filmy #iiwojnaswiatowa

9

Dzisiaj w samochodzie słuchałem sobie Radio Katowice i audycji Rozmowy niekontrolowane. I profesor zdaje się Różniczka opowiadał że w 1946 r. generał Jodl siedział sobie w celi śmierci, gdy przyszło do niego kilku oficerów amerykańskiej armii. Powiedzieli mu, że ma opracować plan ataku na Związek Sowiecki i jeśli go opracuje - ocali życie. Dostał osobny gabinet, mapy, pomocników wszystko co mu było trzeba. Siedział nad planami kilka tygodni, ale je opracował. No kto jak kto, ale on sie znał na rzeczy. Przyszli oficerowie zabrali plany, a za kilka dni Jodla powieszono…Żona Jodla wytoczyła kanaliom proces o nie dotrzymanie słowa ale chyba nic nie wskórała.
#ciekawostki #iiwojnaswiatowa

15

Tak wyglądał SS-mański tatuaż. Jego celem była identyfikacja grupy krwi żołnierza w przypadku konieczności transfuzji krwi, gdy ten był nieprzytomny, lub gdy brakowało jego Erkennungsmarke (nieśmiertelnika) lub Soldbuch (książeczki żołdu). Tatuaż był na ogół wykonywany przez sanitätera (medyka) w jednostce podczas pierwszych dni szkolenia. Istniały dwa różne rodzaje tatuaży, jeden w stylu gotyckim i jeden w łacińskim, ten ostatni był używany w późniejszym okresie wojny. Tatuaż miał około 7 mm długości i umieszczano go na spodzie lewego ramienia, około 20 cm od łokcia.

Tego typu "pamiątka" wojenna często zwiastowała opłakany los żołnierzowi wziętemu do niewoli przez aliantów, a Sowieci po dostrzeżeniu podobnej ryciny na lewej ręce od razu przechodzili do rozstrzeliwania, dlatego wielu SS-manów starało się pozbyć tatuażu, najczęściej wypalając miejsce papierosem, albo rozszarpując skórę na ramieniu kawałkiem szkła, czy pozorując ranę wojenną (wszystko zależało od pomysłowości danego żołnierza)
#ss #jfe #iiwojnaswiatowa

22

Powojenna wędrówka ludów europejskich była chyba najliczniejszą w dziejach świata. Z Polski na zachód wysiedlano ludność niemiecką – do 1947 roku swoje strony rodzinne na Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach opuściło około 2,5 miliona Niemców. Jednocześnie trwało przemieszczanie do ZSRR ponad pół miliona Ukraińców, Białorusinów i Litwinów zamieszkujących wsie i miasteczka na zachód od nowej granicy polsko-radzieckiej, a z terenów obecnej zachodniej Ukrainy wyrzucono ponad milion Polaków. Nasz kraj opuszczali rodacy zdecydowani na emigrację na Zachód, wśród nich najbardziej zagrożeni komunistyczną czystką byli działacze podziemia.

W przeciwnym kierunku – do Polski – przybywali rodacy z obozów koncentracyjnych i jenieckich w Niemczech i zdemobilizowani żołnierze z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Rozpoczęły się też powroty. Polaków z terenów Związku Radzieckiego: z Kresów, a także z miejsc zsyłki położonych w głębi ZSRR. Do końca 1947 roku przybyło ze wschodu ponad 1,2 miliona repatriantów, z których większość została skierowana na Ziemie Odzyskane. Obliczono, że ruchy migracyjne na terenie Polski objęły w latach 1944–1950 7 milionów ludzi, a mniejszości narodowe stanowiły odtąd w Polsce 2%.

Warto też wspomnieć o żydowskiej paranoi. W 1946 rok, w obawie przed….pogromami, z Polski do Niemiec wyjechało 60 tysięcy przedstawicieli "ludu wybranego". Tam już się czystek nie bali. Brak słów. Ciekawe do jakich udali się miast. Pewnie do Norymbergi, gdzie jeszcze w 1947 roku amerykańscy wojskowi jeździli nocami pod specjalną eskortą, wszak na każdym kroku byli ostrzeliwani przez najbardziej oddanych Fuhrerowi Niemców. Już widzę, jak taki Icek przyjeżdża do norymberskiego gniazda ruchu oporu i gawędzi na ulicy z Hansem narzekając na polski antysemityzm

Ponadto Bułgarzy wyrzucili do Turcji 150 tysięcy Turków, Czechosłowacja w 1946 roku wymieniła 120 tysięcy Słowaków mieszkających na Węgrzech w zamian za taką samą liczbę Węgrów zamieszkujących ich tereny. Do tego 3 miliony Niemców sudeckich w latach 1945-1946 zostało odesłanych do Niemiec. Z Jugosławii wysiedlono około pół miliona Niemców. Jak widać, nikt nie chciał trzymać u siebie Helmutów
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Bundesarchiv_R_49_Bild-0131%2C_Aussiedlung_von_Polen_im_Wartheland.jpg
#iiwojnaswiatowa #polska #historia

12

Podczas kampanii francuskiej As przestworzy i bohater I wojny, czyli Göring sondował możliwość korytarza powietrznego przez neutralną Szwajcarię. Niestety wszystkie próby były natychmiast kontrolowane przez szwajcarski Me-109.
W końcu Göring się wkurwił i 04.06 wysłał 30 Me-110 na przelot nad państwem Helwetów.
No i chuj. Szwajcarscy piloci dali radę i po zestrzeleniu paru (źródła podają 2-4) Niemcy zawrócili.
A nie była to jedyna potyczka szwajcarko-niemiecka. Zestrzelili między 9 a 13 samolotów niemieckich.
#szwajcaria #historia #iiwojnaswiatowa

8