Jak mówi przyslowie "Raz pod mostem,raz na moscie"Wasze zdrowie Lurki i Lukrecje! Właśnie oderbrałem klucze do własnego M Pozdro ☺ #chwalesie #update #dzialka

29

Nie palę już prawie 11 dni. Brakuje mi tego, ale dałem sobie postanowienie, że wytrzymam conajmniej do stycznia podczas gdy inni będą nieudolnie rzucać znowu palenie jako postanowienie na nowy rok.

Ja zapalę.

Albo tak się oszukuję, żeby dać sobie czas, albo naprawdę to zrobię. W każdym razie każdemu mówię, że rzucam do stycznia, a potem zobaczę. W ten sposób mam mobilizację, że wytrzymam chociaż ten miesiąc i byłby wstyd jakbym do tego wrócił, bo miałbym tak słabą wolę…

Poza tym przypomniałem sobie i dziewczyna też, dlaczego ostatnim razem rzucanie mi nie wyszło. Nie dlatego, że nie dawałem rady, albo stało się coś stresującego. To był mój wybór. Pisząc rachunek zysków i strat wyszło mi, że palenie daje mi więcej korzyści niż wad.

Każdy po tym patrzy na mnie jak na idiotę jednak wy trochę w tej społeczności mnie znacie i myślę, że jesteście w stanie mnie zrozumieć.

Dymek to forma resetu dla mojego wiecznie zestresowanego mózgu. Przerwa w pracy. Zajęcie czymś moich myśli, które zawsze lądują w nieciekawych miejscach. Papieros w ręku, wyciszenie i zajęcie myśli. Chyba tylko przy papierosie jestem w stanie docenić co mnie otacza, bo tak mój mózg jest bombardowany pierdołami bez znaczenia, a dym osłabia mój umysł i skupiam się na tym co jest tu i teraz.

Zresztą jak masz depresję. Nic ci nie pomaga, a jak zaczynasz palić paczkę dziennie i nagle zaczynasz funkcjonować to swoje zdrowie i pieniądze uważa się za małą cenę. To co wydałem na leki i lekarza było na tym samym poziomie.

Ostatnio jednak przestały mi pomagać i jedyne co z nich zostało to przerwa w pracy i bardziej paliłem po to, żeby zająć czas.

Czułem się jakbym miał ADHD i jakakolwiek wolna chwila pomiędzy jedną czynnością, a drugą wymagała zajęcia tego czasu.

Subiektywnie, więc uznałem, że przestały mi pomagać, jednak jak miałem to sprawdzić i jak sprawdzić czy to na pewno to?

Ogólnie też dużo w tej kwestii miał wpływ mój lekarz, który stwierdził, że łatwo wpadam w uzależnienia i ciągle chce coś innego.

Bo albo gram, albo szukam innych używek.

Dziewczyna stwierdziła, że gada głupoty i po półtora roku abstynencji, wróciłem do grania w tibię, bo to była jedyna gierka, która dawała mi radość i miałem z nią dobre wspomnienia. Dobrym jest też zamiennikiem dla fajek, bo gdy gram to zajmuje myśli i ręcę, a przy okazji odpalam sobie podcasty w tle, żeby sobie ich posłuchać, więc czas nie jest aż tak zmarnowany jak się wydaje. 5 lat temu w poprzedniej pracy lubiłem słuchać audiobooków w trakcie pracy i nikt nie miał z tym problemu, że ciągle je miałem na uszach. Nie nadążałem wtedy z tytułami. Jednak odkąd w Polsce pracuję, to już nikt słuchawek nie pozwala mieć, a czułbym się dziwnie puszczając audiobooka z głośnika. Muzyki w ogóle nie słucham.

W każdym razie nie wierzę, że miałbym problem z uzależnieniami. Jednak jak mam to udowodnić sobie, albo lekarzowi, który z jakiegoś powodu twierdzi, że to jest mój problem? Może wyciągnę któryś z moich wpisów z smiecizglowy i mu pokażę ten o tym że uzależnienie to skutek, a nie przyczyna problemów?

I że siedząc w patologii, samemu gry to były jedyny sposób na wyrwanie się z chujowej sytuacji? Odkąd jednak mam w miarę normalne życie, dziewczynę itp jakoś sobie radzę i nie zaniedbuję niczego, co jest mi powierzone. Nigdy nie poszedłem do pracy, bo na przykład mi się nie chciało, albo miałem ochotę pograć. Nigdy nie zaniedbałem obowiązków, zawsze wstawałem gdy była taka potrzeba i robiłem to co miałem do zrobienia. Podług wielu ludzi to uważam się za w miarę systematycznego człowieka i staram się taki być.

Jak powiedziałem że do stycznia nie zapalę, to nikt tego nawet nie podał w wątpliwość tylko przyjął to jak prawdę objawioną, bo zawsze dotrzymuję słowa.

Jak ważyłem 120kg, stwierdziłem że przebiegnę maraton i prędzej mnie karetka stamtąd zabierze niż zejdę z toru to ludzie wokół mnie przekonywali mnie, że to żaden wstyd nie skończyć maratonu i w razie czego żebym przerwał.
Padłbym a bym go nie przerwał. Przebiegłem go oczywiście. Byłem 900 z 1000. Dostałem medal za udział i jest on dla mnie ważny i ważniejszy od innych, które miałem. Mimo że trzy lata trenowałem wyczynowo inny sport. Codziennie robiąc po dwa treningi dziennie i mam gdzieś w szafie medale z Mistrzostw Polski to leżą i się kurzą, a większą wartość ma dla mnie medal za udział w maratonie

I w sumie to nie miało być takie długie, a jedynie chciałem poinformować, że jest dzień 11 (prawie) i mam się dobrze, a wyszedł znowu jakiś wywód, który nie nadaje się na epizod, a szkoda mi go zostawić gdzieś w odmętach profilu, więc:
#smiecizglowy
#depresja #chwalesie #wygryw #palenie #papierosy

12

Kupiłem sobie kalendarz adwentowy. Ze szwajcarskimi piwkami.
#piwo #pijzlurker #chwalesie

8

3 tydzień ćwiczeń, niby niedługo, ale jestem dumny, że konsekwentnie ćwiczę kiedy mogę, wcześniej wiele razy się poddawałem. Tym razem ominąłem tylko jeden dzień treningu który nadrobiłem przy najbliższej okazji. Jakieś tam zarysy mięśni już się pojawiają, coraz lepiej idzie mi też z techniką, to dla mnie duży krok. Cieszę się, że zrobiłem postanowienie przed końcem roku i systematycznie realizuję plan ćwiczeń, do końca roku powinno mi to już na dobre wejść w nawyk. Chcę Wam podziękować za komentarze pod poprzednim postem, próbowałem szczerze zastosować się do Waszych rad i dzięki temu jest coraz lepiej!
#cwiczenia #chwalesie

18

W końcu się zebrałem i poćwiczę trochę #gimp-a. Docelowo poszedłbym w #deepfake, tylko moja motywacja potrzebuje nieco rozpędu
#chwalesie #gownowpis

8

Ostatnio pisałem, że zamierzam robić coś ze zdrówkiem i nie żartowałem. Dzisiaj na przykład godzina na rowerze zróżnicowaną trasą. Trochę asfaltem, trochę lasem. Początki najgorsze ale buduję rutynę tak żeby się nie zniechęcić.
#sport #chwalesie

14

#chwalesie #gownowpis
Lureczki, wiem że pewnie mało kogo to będzie obchodziło ale dla mnie to mega wydarzenie. W dniu wczorajszym stałem się, wraz z szanowną małżonką, właścicielem 2136 m2 działki budowlanej! Pijcie ze mną łychę!
Może to i pierdoła, ale jak się nigdy niczego nie dostało a ma się świadomość, że po mnie coś już jednak dla dzieciaka zostanie to miłe uczucie.
Początek już jest, można zbierać dalej heheheh

#sleevecontent

28

Jeden z rzeszy graczy, którzy nie wiedzą jak reagować na poświęcenia przeciwnika, dostał mata w 3, chociaż zapowiadało się na jego zwycięstwo.
Morał jest prosty: niski ranking głupieje od niestandardowych zagrań, a gracz mający widmo porażki, w swej desperacji jest zdolny grać vabank, bo to jedyna szansa. Czuję się normalnie jak Tal, ale na ziemię ściąga mnie świadomość własnej głupoty #nocna #szachy #patoszachy #chwalesie #gownowpis

5

zrobilem wafle przekladane taką masą z masła i mleka skondensowanego z kakauem #gotujzlurkerem #wypieki #ciasto #chwalesie

7

Hej Lurki,
Obrodziła mi pigwa... A ileż można pić herbatę z pigwa…
Zatem dziś pierwszy raz w życiu ruszam na nalewkowa wyprawę... Jeśli starczy cierpliwości, to już za pół roku, będę miał cudowną, własną, wyhodowana na własnej piersi, cud, miód naleweczkę z pigwy…
#pijzlurkerem #alkolurki #zdrowie #chwalesie

16

Byłem na wczasach, jako że nie mam fb to wstawiam na lurka.
#wczasy #rencista #chwalesie #turcja

8

#fotografia #chwalesie
Przesyłka odebrana




Czasu mało i dopiero dzisiaj była chwila na szybki test. Od rana uganiałem się za jeleniami…


…, a ostatecznie trafiłem na dziki.




Test zrobiony w samo południe - pierwsze wrażenia:
Jak na "budżetówkę" jest dobrze choć występuje spora, podłużna aberracja chromatyczna. Szczególnie widoczna gdy mamy do czynienia z dużym kontrastem.
Panoramę składa całkiem przyzwoicie.
Zdjęcia robione z ręki - więc nadir (do retuszu zbyt wielki) został wycięty.
Jak wykonam dłuższy monopod lub inny kawałek kija wrzucę pełne panoramy - dzisiaj tylko góra



15

#chwalesie przyszła paczka, coś czuję że będzie dziś dmuchane

#sleevecontent #sleevefun #heheszki

6

#smiecizglowy epizod 26

Po dłuższej przerwie wracam do was z nowym śmieciem. Niestety ostatnie okoliczności trochę namieszały w moim życiu i zabrały kupę cennego czasu, którego i tak nie miałem, a teraz nie mam go prawie wcale. Nowa praca, wychodzenie z długów i powolne wygrzebywanie się z epizodu depresyjnego pozwoliły mi w końcu osiągnąć chwilowy spokój.

Co u mnie? Nowa praca, która nie jest tak obciążająca psychicznie i skończyły się moje wieczne nadgodziny. Stolarka mnie męczyła i doprowadziła po pięciu latach do wypalenia. Nigdy nie mogłem sobie zaplanować wieczoru, bo zazwyczaj siedziałem na nadgodzinach na montażach gdzieś 100km dalej, kiedy to szef zapewniał, że szybka robota i wrócimy wcześniej, a siedziało się nawet do godziny 22. Prostsza, mniej wymagająca i lepiej płatna praca, pozwalająca na zajęcie sobie czasu po niej. Dodatkowo stwierdzam, że pasuje mi system zmianowy, a nocki to jest w ogóle coś dla mnie zajebistego, bo zawsze preferowałem nocny styl życia. Pięć lat wstawania rano, a i tak się nie przyzwyczaiłem.

Moi byli pracodawcy? Założyli nową firmę i na niej wszystko robią, bo stara jest w takich długach, że grozi im zabranie majątku. Pip się zbierał 3 miesiące żeby wejść, a jak wszedł to nałożył im karę w wysokości 1000zł. Kara adekwatna za niewypłacenie wypłaty za 2 miesiące pracy i miesiąc urlopu. Dziękuję. Zanim sąd rozpatrzy sprawę minie wiele czasu.

Tak w ogóle to szukałem sobie hobby i zajęcia po pracy i może mnie wyśmiejecie i w miarę czytania tego tekstu wasz śmiech i politowanie będzie narastać, ale wróciłem do grania w tibię. Co niektórzy pamiętają pewnie mój wpis o moim rzekomym uzależnieniu od tej gry. Jednak szukając bardziej produktywnego zajęcia mój problem z bezsensem życia wcale nie malał, ale jeszcze bardziej narastał. Przeczytałem parę książek. Między innymi Finansową Fortecę, żeby się przekonać, że raczej w ciągu najbliższych lat nie osiągnę kapitału potrzebnego do rozpoczęcia inwestowania i zacząłem zmieniać swoje nawyki, co i tak kiepski to skutek przynosi, bo szalejąca inflacja ogranicza moje możliwości, a w pierwszej kolejności próbuję pozbyć się długów, które zaciągnąłem przez ludzi, których nazywałem przyjaciółmi. Ogólnie to znowu stałem się bardziej podejrzliwszy i staram się ludzi trzymać na dystans. Jedyną osobą, której ufam jest moja dziewczyna i babcia. I tylko dla tych osób, zrobię wszystko. Jeśli chodzi o resztę to już będę kalkulował ryzyko i straty. Bo mimo że kalkulowałem to wcześniej i wiedziałem, że źle na tym wyjdę, zaufałem ludziom, którym nie powinienem i teraz ponosimy razem z moją tego konsekwencje.

Zacząłem rysować. Jednak to też nie było zajęcie dość absorbujące. Chciałem znów się czegoś uczyć, jednak zmęczenie było zbyt duże i była to katorga. Na zdrowiu psychicznym upadałem coraz bardziej, aż w końcu stwierdziłem, że to wszystko pie****ę. Życie nie musi mieć sensu, nie muszę non stop robić coś co ma sens i czas zacząć robić to co mi daje przyjemność. Bo jak do tej pory z robienia tego co muszę i co daje zysk, więcej miałem problemów niż korzyści. Lekarz mi polecił znaleźć sobie hobby, lecz to wszystko spróbowałem zanim do niego przyszedłem i za wszelką cenę próbował mi odmówić powrót do grania, bo jak stwierdził, znów się uzależnię.

I co?

Ludzie, którzy mnie znają tylko z tego portalu stwierdzili, że czemu niby? Moja dziewczyna sama też tak uważała i sama mi doradziła powrót. Brakowało mi jakiejkolwiek czynności dającej mi satysfakcję, a jednocześnie nie absorbowała mnie całkowicie tak jak to było z czytaniem, uczeniem się czy pisaniem tych wpisów. Gdzie jednak musiałem poświęcić dużo siły i energii, by to miało sens. Przeszedłem więc do bezsensownego bicia pikseli i zwiększania cyferek. Nic z tego nie mam, nic na tym nie zarobię, nie będzie to procentować w przyszłości. Jednak jest to szalenie satysfakcjonujące i przyjemne, że zagrywam się już trzeci miesiąc.

Lekarz się pomylił. Mam pracę, obowiązki etc. I nie gram więcej niż mogę i mam ochotę. Nie siedzę dzień w dzień i nie tłukę tych cyferek. Mam czas to gram, nie mam to nie. Wrócę zmęczony z pracy? Nie gram. Wiem że jutro muszę wstać wcześniej? Idę wcześniej spać. Impreza rodzinna, albo ktoś mnie o coś prosi? Robię to. I tak podliczając to może pogram max 5 godzin w ciągu całego tygodnia, a wpływa to na mój komfort psychiczny bardzo dobrze. Bo w końcu nie ląduje sam na sam z moimi myślami, albo nie zmuszam się do czegoś czego nie chcę robić. Życie to nie tylko praca i obowiązki. Skoro nic innego nie dawało mi satysfakcji to jaki był problem odpalić sobie grę dla no-life i patusów (co niektórzy tak ją określają) i zacząć sobie grać, skoro mi to daje frajdę? Może za dużo się przejmowałem opiniami innych?

Kiedyś napisałem tekst odnośnie tego, że uzależnienia to skutek, a nie przyczyna problemów. Sam po sobie widzę, że to prawda. Nie mając nic, mogłem tłuc całe dnie. Mając dużo i zaspokajając swoje potrzeby, moje teoretyczne uzależnienie to tylko miła odskocznia od codziennej rutyny.
#przemyslenia #tworczoscwlasna #chwalesie #wygryw #tibia #gry

10

Przeciwnik zrobił missclica lub nie zobaczył że leci mu figura a ja głupi zgodziłem się cofnąć ruch, przez co ostatecznie przegrałem karma tak czy siak by wróciła, więc koniec końców jestem Gucci z dobrej sportowej postawy

Utrcony centralny pion przez głupiego skoczka i pijanego generała dla zasięgu
#szachy #nocna #chwalesie

5

Ej. #chwalesie Kupiłem se gierke. Nawet fajna taka:]
W następnej kolejności biere którąś część Gothic.
https://www.gog.com/game/dorfromantik
#grykomputerowe #gog

5

Tydzień to gówno męczyłem, ale wreszcie dałem radę! Powolutku do celu hehe
#chwalesie #dziendobry #patoszachy

8

Kupiłem sobie w końcu rower. Dzięki za wszystkie rady pod wcześniejszym wpisem. Padło na używany rower, ale w całkiem dobrym stanie względem ceny. Liczę na to, że tak na 3 lub 4 sezony starczy zanim się rozleci.

Plus takiego używanego rowera jest taki, że mogę go spokojnie zostawić pod sklepem czy w innym miejscu i się nie bać, że przez kolejny tydzień będę musiał rozwieszać plakaty z napisem "Skradziono rower". Dodatkowo ewentualne zostawianie rowera na deszczu mniej boli.

Minus jest taki, że być może krócej pożyje niż nówka nieśmigana. No i moja druga jazda wyglądała tak, że koło wyleciało z zawiasów na szczęście naprostowanie dokręcenie koła załatwiło sprawę.

Zastanawiałem się jeszcze nad rowerem z decathlonu, ale jakoś żaden z rowerów tam mnie nie zachwycił żeby dopłacać za to, że jest nowy
#gownowpis #chwalesie #rower

9

Hahaha, wykiełkowało drugie mango, znów tylko 1 na 5 pestek. Tu macie link do wcześniejszego wpisu na temat tego większego z tyłu, trochę urosło i zmieniło kolor.

#sleevecontent #rosliny #chwalesie

14

Ej. Jadę jutro oglądać kawalerkę do wynajęcia. Trzymajcie kciuki żeby to było to, bez ukrytych opłat i z normalną właścicielką:D Trochę się stresuję i pewnie czeka mnie kilka chudych miesięcy.
#shitposting i trochę #chwalesie

8