Był program „Projekt domu za złotówkę”- rząd Tuska już się o niego zatroszczył. 😭 🏘️ 🪦arch.gunb.gov.pl

Po co ci projekt domu za złotówkę jak już w Niemczech są domy? Rząd Tuska po cichu wygasił program „Dom za złotówkę” który powstał w ramach Polskiego Ładu wprowadzonego przez premiera Morawieckiego.

Program po prostu należał do nie właściwej opcji politycznej.

Zdjęcie

Dosłownie nie tak dawno youtuber promujący miedzy innymi tanie budownictwo mieszkaniowe: Kamil Andrzejewski dostał pismo z instytucji z prośbą by już nie reklamował programu „Dom za złotówkę”.

Kamil Andrzejewski wybudował mieszkanie wg. jednego z rządowych projektów, dokumentując każdy etap budowy dla swoich widzów (od pierwszego wbicia szpadla pod fundament). Jak się nie trudno domyślić nie był jedyny.

Odcinek w którym Kamil opowiada co do niego przyszło.

----------------------------------------------------

http://youtu.be/ZRbBuvhbdhk?si=CN4VqwFNbcmagJOu

----------------------------------------------------

W 2021r. program Polski Ład wprowadził rewolucyjną zmianę na rynku nieruchomości, oferując projekty domów jednorodzinnych o powierzchni do 70 m² za symboliczną złotówkę. Inicjatywa ta, skierowana była przede wszystkim do osób o niskich dochodach, stanowiła szansę na spełnienie marzeń o własnym domu.

Za symboliczną złotówkę można było uzyskać dostęp do kilkudziesięciu projektów domów opracowanych w ramach konkursu architektonicznego. Projekty te charakteryzowały się wysoką jakością, funkcjonalnością i uwzględnieniem aspektów ekologicznych. Wśród nich można było znaleźć zarówno projekty domów parterowych, jak i piętrowych, z poddaszem użytkowym lub bez. Powierzchnia zabudowy była ograniczona do 70 m², co przekładało się na kompaktowe, ale przemyślane układy pomieszczeń. Projekty uwzględniały różne style architektoniczne, od nowoczesnych minimalistycznych po bardziej tradycyjne.

Warto podkreślić, że 1 zł dotyczył jedynie projektu, a nie samej budowy domu. Koszty materiałów budowlanych, robocizny i pozostałych prac budowlanych nadal ponosi inwestor. Same projekty w biurach wyceniane są zwykle powyżej 1 tys. zł do nawet kilkunastu tys. i kilkudziesięciu w ekstremalnych wypadkach.

Jest to zdecydowanie znaczny wydatek.

Główną zaletą programu była oczywiście znacząca redukcja kosztów na etapie projektowania. Oszczędności te pozwalały inwestorom przeznaczyć więcej środków na materiały budowlane, robociznę i inne niezbędne wydatki.

Program Polski Ład, oferując projekty domów za 1 zł, stanowił niezaprzeczalnie atrakcyjną propozycję dla osób planujących budowę własnego domu. Jednakże, sukces tej inicjatywy zawsze zależał od dokładnego przeanalizowania wszystkich aspektów, w tym kosztów budowy, wyboru odpowiedniej działki i zapewnienia kompetentnego nadzoru nad procesem budowlanym. Program był pomocny, ale nie rozwiązywał wszystkich problemów związanych z budową domu. To wymagało zaangażowania, planowania i własnego wkładu finansowego inwestora.

Oczywiście nie obyło się bez oporów.

Największy kwik podniosła Izba Architektów RP ws. rządowego planu projektów domów za 1 zł: „To cios w nasz zawód” – argumentowała.

Izba Architektów RP wystosowała (w 2021) oficjalne oświadczenie, w którym stanowczo sprzeciwia się projektowi. Zdaniem ekspertów, nie tylko miał godzić on w zawód architekta. Rzekomo miał spowodować szereg negatywnych skutków dla działalności architektów i pracowni, m.in. problemy w nadzorowaniu prawa autorskiego.

Tłumacząc ten formalny bełkot na język ludzki IARP była wściekła, że tantiemy z ich projektów kosztujących po kilka tysięcy zł przepadają gdy można wybrać podobny projekt za 1 zł.

Warto też przypomnieć że inni tzw. „eksperci” powiązani z obecnym rządem mieli „poważne wątpliwości”, czy program Polskiego Ładu faktycznie oznaczy pozytywną rewolucję w branży budowlanej. Prawnicy wskazywali na przykład, że ze względu procedury budowy "na zgłoszenie" (gdzie nie jest wydawana żadna decyzja) w praktyce mogą powstawać domy o znacznie większej powierzchni. Owi specjaliści wskazywali, że inwestycja nie będzie musiała mieć kierownika budowy. To z kolei może doprowadzić do powstawania budynków niezgodnych z przepisami, a nawet - o konstrukcji zagrażającej zdrowiu lub życiu. Czyli - zagrożonych katastrofą budowlaną.

Lamentowano też, że nie ma potrzeby prowadzić dzienników budowy.

Jak więc to wygląda z perspektywy czasu?

Otóż żaden z malowanych czarnych scenariuszy nie miał miejsca, a wszelkie „obawy” nie były niczym innym niż rzucaniem kłód pod nogi. Albo ze względu na inną opcję polityczną albo z obawy o własne interesy finansowe.

To co zostało utracone można jeszcze obejrzeć na rządowej stronie archiwalnej (z aktualnej strony GUNB te projekty już zostały skasowane):

----------------------------------------------------

http://arch.gunb.gov.pl/projekty-architektoniczno-budowlane

----------------------------------------------------

Kilkadziesiąt projektów za 1zł. Po wejściu w opisy projektów można zobaczyć ile razy były pobrane. Praktycznie żaden nie mniej niż tysiąc razy.

Po tym można wnioskować, że w całej Polsce dzięki programowi powstały dziesiątki tysięcy domów które zostały wybudowane i niektóre kończą się budować.

Program dał faktyczny dach nad głową dla wielu rodzin i był udany.

Teraz poprzez małostkowość rządu Tuska możliwość taniego projektu została odebrana. Chyba tylko IARP się teraz z tego cieszy bo więcej zarobi.

#budownictwo #ciekawostki #projekty #polityka #budujzlurkiem #czlowiekskurwiel #tusk

18

Rząd ogłasza zwolnienie Polski z relokacji migrantów. Konfederacja: to tylko „możliwość”kresy.pl

Premier Donald Tusk oświadczył, że Polska została zwolniona z obowiązku udziału w unijnym mechanizmie relokacji migrantów. Politycy Konfederacji przekonują jednak, że decyzja w tym zakresie nie jest bezwarunkowa i zależy od zgody Unii Europejskiej.

W poniedziałek premier Donald Tusk napisał na platformie X: „Tak jak zapowiadałem, Polska została zwolniona z obowiązku przyjmowania migrantów w ramach unijnego mechanizmu relokacji”. Nie wskazał jednak, jakiego okresu dotyczy ta decyzja. Z kolei minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, komentując sprawę w Brukseli, przekazał: „Polska jest zwolniona z jakiegokolwiek mechanizmu relokacji, zwolniona także z jakichkolwiek kosztów z tym związanych. W tym zakresie wydaje się, że osiągnęliśmy wszystko, co chcieliśmy”.

Chodzi o tzw. mechanizm solidarnościowy w ramach paktu migracyjnego, który zakłada przyjmowanie nielegalnych migrantów z Afryki i Azji przez państwa z Europy Środkowo-Wschodniej, dotąd nieuczestniczące w takim zakresie w relokacji. W obliczu sprzeciwu kilku rządów Komisja Europejska zgodziła się na tymczasowe odstępstwa.

„Jesteśmy po najważniejszym punkcie Rady JHA dotyczącym Polski. Potwierdziło się to, o czym mówiliśmy od wielu tygodni, że Polska jest zwolniona z mechanizmu relokacji oraz jakichkolwiek kosztów z nim związanych. Osiągnęliśmy wszystko, co zakładaliśmy i deklarowaliśmy. Dyskusja była gorąca, bo nie wszystkie państwa są zadowolone z tych rozwiązań, co tylko pokazuje, jak skuteczne były nasze działania. Mechanizmy zwolnieniowe, które wynegocjowaliśmy, są trudne do przyjęcia dla części krajów południa Europy, a to najlepiej dowodzi skali sukcesu, jaki przywozimy z Brukseli do Polski” – mówił Kierwiński w Brukseli.

„Mamy w tych tabelkach, które dotyczą i relokacji, i ewentualnych kosztów związanych z brakiem relokacji, wpisane zero. To znaczy: nie będzie relokacji, bo na to rząd pana premiera Donalda Tuska nigdy by się nie zgodził, i nie ma też żadnych kosztów dla Polski z tym związanych. Więc my swoje cele zrealizowaliśmy” – dodał.

Zwolnienie dla Polski ma dotyczyć przyszłego roku.

Kierwiński wyraził opinię, że przyjęty algorytm oceny państw dotkniętych presją migracyjną zapewnia Polsce utrzymanie wyłączenia z mechanizmu solidarnościowego także w następnych latach, z uwagi na liczbę przyjętych uchodźców z Ukrainy oraz koszty ponoszone na ochronę zewnętrznej granicy Unii Europejskiej.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji zwrócił uwagę, że – jego zdaniem – sytuacja wygląda inaczej, niż przedstawia to premier i rząd.

„Rada UE zatwierdziła właśnie mechanizm relokacyjny w ramach paktu migracyjnego. Beneficjentami relokacji mają być Włochy, Hiszpania, Grecja i Cypr. Pozostałe państwa będą zobowiązane do przyjęcia dziesiątek tysięcy imigrantów rocznie lub płacenia setek milionów euro” – stwierdził polityk, publikując fotografię dokumentu unijnego.

Bosak podkreślił również: „Polska jest wymieniona w gronie państw, które mają możliwość ubiegania się (possibility to request) o zwolnienie z części lub całości zobowiązań. A Unia będzie mogła na pokorną prośbę polskiego rządu łaskawie się zgodzić – lub nie. Decyzja została wyjęta z rąk polskiego rządu i przekazana do Unii, a przecież ta sprawa nie należy nawet do traktatowych kompetencji UE!”.

Wicemarszałek podsumował sprawę słowami: „Kompletna porażka rządu Donalda »mnie nikt nie ogra w UE« Tuska”.

Na wspomnianą sprawę zwróciła uwagę także europoseł Konfederacji Anna Bryłka.

Zdjęcie

http://kresy.pl/wydarzenia/rzad-oglasza-zwolnienie-polski-z-relokacji-migrantow-konfederacja-to-tylko-mozliwosc/

#nachodzcy #tusk #klamca

17

Koalicja 13 grudnia już nie musi mieć podstawy prawnej w sądzietvrepublika.pl

W sprawie Zbigniewa Ziobry „wylosowała się” sędzia Agnieszka Prokopowicz z „Iustitii” - co za zaskoczenie I chyba „wylosowała się” od razu z gotowym rozstrzygnięciem bo miesiąc przed wyrokiem, zanim zapoznała się z materiałem dowodowym, zamówiła konwój który odwiezie za go kratki. Nielegalnie przejęta prokuratura. Nielegalnie odsunięci prezesi sądów i sędziowie. Do tego bezprawna likwidacja losowego przydziału spraw w sądach odwoławczych. Już nawet się nie kryją

http://tvrepublika.pl/Polska/Ziobro-o-ustaleniach-Republiki-Tusk-zapowiedzial-ze-bedzie-areszt/202278

#tuskurwysyn #tusk #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #bekazdebili #bekazkaowca #prawo #sadownictwo #sad

6

#tusk

Ludzie się oburzają, że nie ma współpracy służb i dywersant ścigany na Ukrainie wjechał do Polski i zrobił dywersję. No nie ma współpracy-nawet jeden z głównych ministrów na Ukrainie co ukradł 100 mln dolarów będąc ściganym na Ukrainie wjeżdża do Polski i z Polski wylatuje do Izraela po drodze nawet nocując w drogim hotelu. Działa to fatalnie - albo dokładnie tak jak ma. Ciężko stwierdzić. Zero kontroli na granicach, w hotelach, a nawet na lotniskach!

12

Tomasz Grodzki przegrał proces z red. Sakiewiczem za nazwanie go "zwykłym łapówkarzem" ✉️niezalezna.pl

To wyrok w pierwszej instancji w sprawie karnej, którą były marszałek Senatu, Tomasz Grodzki, wytoczył redaktorowi naczelnemu "Gazety Polskiej", Tomaszowi Sakiewiczowi. Grodzki pozywał za pomówienie oraz zniewagę z art. 212 i 216 kodeksu karnego za nazwanie go "zwykłym łapówkarzem". Ma to związek z informacjami o korupcji w szczecińskim szpitalu, którego Grodzki był dyrektorem. Dziennikarz został uniewinniony od stawianych mu zarzutów. Kosztami postępowania obciążył stronę skarżącą. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione z uwagi na dane wrażliwe pacjentów.

Zdjęcie

http://niezalezna.pl/polska/wyrok-tomasz-grodzki-tomasz-sakiewicz/557085

#lapowki #grodzki #koperty #bekazfajnopolakow #bekazkaowca #tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska

11

Dywersantów wysadzających tory nikt nie sprawdził choć mieli wyroki! Kompromitacja służb koalicji 13 grudnia!oko.press

To obraz kompletnego rozkładu bezpieczeństwa państwa pod rządami Donalda Tuska. Prorosyjscy dywersanci wjechali do Polski z Białorusi bez żadnej weryfikacji, mimo że ukraińskie służby dysponują bazami danych, które pozwoliłyby ich błyskawicznie zatrzymać!

Jeden z dywersantów Jewhenij Iwanow to urodzony w Estonii 41-letni obywatel Ukrainy, który ostatnie lata spędził w Rosji. W roku 2024 Iwanow został zwerbowany przez rosyjski wywiad wojskowy GRU w celu przeprowadzenia dywersji w ukraińskiej fabryce dronów w Lwowie. Udało mu się to, bo sam zwerbował do pomocy jednego z pracowników fabryki. W maju tego roku Iwanow został za to zaocznie skazany przez ukraiński sąd na 15 lat więzienia! Drugi dywersant to mieszkaniec okupowanego Donbasu, także przedostał się z Białorusi do Polski a był pracownikiem prokuratury prorosyjskiej w Donbasie!

Obecnie granica ukraińsko-białoruska jest zaminowana i nieprzejezdna. Oznacza to, że aby dostać się na Białoruś, rzekomi „zwykli Ukraińcy” musieli podróżować tam przez Rosję. Ukraina ma też system informatyczny, w którym można bez problemu, dosłownie w ciągu kilku minut zweryfikować, czy taki delikwent jak ten skazany we Lwowie czy drugi kolaborant figuruje właśnie jako taki człowiek w ukraińskich kartotekach. Gdyby normalnie działały służby polskie na granicy polsko-białoruskiej, ci ludzie nie mieliby szans wjechać i dokonać tego zamachu!!! Obaj sabotażyści wjechali do Polski we wrześniu z terytorium Białorusi. Tam także wrócili natychmiast po podłożeniu ładunków, udało im się bez przeszkód przekroczyć granicę.

Co więcej z kilku miast Polski nadal można sobie spokojnie wsiąść w autobusik i gdzie dojechać? Kto zgadnie? Do Doniecka, do Mariupola. Bilet do okupowanego przez Rosjan Mariupola kosztuje 270 euro, a do Doniecka – 250 euro. ABW i SKW zostały sparaliżowane politycznymi czystkami, a efekt widzimy w postaci swobodnego wjazdu skazanych bandytów do Polski!

http://niezalezna.pl/polska/wjezdzajacych-z-bialorusi-dywersantow-nikt-nie-sprawdzil-choc-wystarczyl-telefon-do-kijowa/556967

http://oko.press/na-zywo/na-zywo-relacja/sabotazysci-iwanow-i-kononow-beda-scigani-listami-gonczymi

#rosja #rosjanie #rosjatostanumyslu #ukraina #ukrainizacjapolski #wojnanaukrainie #wojnahybrydowa #tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #zamach #wybuch #dywersja #bialorus #sluzbyspecjalne #sluzby

12

Gorzka lekcja dla rządu Tuska! Dywersji można było zapobiec, ale uśmiechnięci odrzucili poprawkę Konfederacji [VIDEO]nczas.info

Odrzucona na początku roku przez koalicję rządzącą poprawka Konfederacji wraca jak bumerang po aktach dywersji na polskiej kolei. Okazało się, że jeden z sabotażystów, który próbował doprowadzić do katastrofy, był wcześniej skazany za podobne czyny w Ukrainie. Gdyby Konfederacji posłuchano, a służby na podstawie nowego prawa zadziałały prawidłowo, ten Ukrainiec nie wjechałby do Polski.

Do niebezpiecznych zdarzeń doszło na trasie Warszawa–Lublin. Premier Donald Tusk, przedstawiając informację w Sejmie, powiedział, że byliśmy świadkami aktu dywersji.

Według premiera dokonali tego Ukraińcy, zwerbowani przez rosyjski wywiad. Chcieli doprowadzić do wykolejenia pociągu, ale działali nieudolnie. Kilka godzin po doprowadzeniu do wybuchu mieli już opuścić terytorium Polski.

Szczególne kontrowersje budzi życiorys jednego ze sprawców. Jak się okazuje, zatrzymany obywatel Ukrainy został wcześniej skazany przez sąd we Lwowie za podobne akty dywersji w swoim kraju. Mimo kryminalnej przeszłości, bez przeszkód wjechał na terytorium Polski.

Tymczasem Konfederacja Wolność i Niepodległość na początku roku zgłosiła poprawkę do przepisów, która nakładałaby obowiązek weryfikacji karalności cudzoziemców przy wjeździe do Polski i zakazywała wydawania wiz osobom skazanym. Propozycja ta została jednak odrzucona przez tzw. uśmiechniętą koalicję rządową.

Politycy Konfederacji WiN przypominają o tamtej decyzji, twierdząc, że odrzucenie poprawki było błędem, który bezpośrednio wpłynął na bezpieczeństwo państwa. Argumentują, że gdyby postulowane przepisy weszły w życie, sabotażysta nie uzyskałby prawa wjazdu do Polski i nie znalazłby się w pobliżu infrastruktury kolejowej.

„Na początku tego roku Konfederacja chciała wprowadzenia obowiązku sprawdzania karalności cudzoziemców w ich kraju, przy wjeździe do Polski. KO odrzuciła poprawkę! Jeden z sabotażystów, którzy wysadzili tory Warszawa–Lublin, to Ukrainiec skazany wcześniej za podobne akty dywersji w swoim kraju. Oto głosowanie, w którym rząd Tuska mówi 'nie’ bezpieczeństwu Polski” – napisał Bartosz Bocheńczak.

http://nczas.info/2025/11/19/gorzka-lekcja-dla-rzadu-tuska-dywersji-mozna-bylo-zapobiec-ale-usmiechnieci-odrzucili-poprawke-konfederacji-video/

#sabotaz #tusk #konfederacja #usmiechnietapolska #nachodzcy

15

Dwóch Ukraińców działających na zlecenie rosyjskich służb stoi za niedawnymi aktami sabotażu kolejowego – przekazał we wtorek w Sejmie premier Donald Tusk. Jak wyjaśnił, obaj mężczyźni opuścili Polskę przez przejście graniczne w Terespolu, zanim służby ustaliły ich tożsamość.


Co do kurwy? Nie znana tożsamość ale narodowość znana? No i te zlecenie putina.... fakturę zgubili czy co?

#tusk #sabotaz #propaganda

14

Tak się niedawno zastanawiałem, czy istnieje jakikolwiek sukces polityki tuska, a dzisiaj samo wpadło. Wszechświat słucha

Zdjęcie

#tusk #czlowiekskurwiel #polityka

24

„Wszelka krytyka ma być zakazana”. Porównania do ustaw norymberskich i judenratów. Korona ostrzega przed nową strategią rządu [VIDEO]youtube.com

Zdjęcie

http://www.youtube.com/watch?v=T2gW5ruW8hM

Konfederacja Korony Polskiej zorganizowała konferencję prasową, podczas której wyraziła stanowczy sprzeciw wobec projektu uchwały rządu Donalda Tuska w sprawie „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030”. Jak przekonują, dokument ten stanowi zagrożenie dla polskiej suwerenności, wolności słowa i zasady równości wobec prawa, a także wpisuje się w program „żydowskiej supremacji”.

Piotr Heszen, rozpoczynając konferencję, przypomniał o komunikacie wydanym przez Konfederację Korony Polskiej, zatytułowanym „Żydowski faszyzm wkracza do Polski”. Wskazał, że projekt uchwały zakłada m.in. przekazywanie grantów na wspieranie życia żydowskiego oraz specjalistyczne szkolenia dla policjantów i sędziów w zakresie „odczytywania wagi problemu” antysemityzmu.

Heszen podkreślił, że dokument opiera się na definicji antysemityzmu przyjętej przez rząd Beaty Szydło, którą nazwał narzędziem lobbingu.

– Sprawa niezwykle istotna dla środowisk lobbujących ze strony żydowskich. W 2017 roku również Unia Europejska wezwała instytucje i państwa członkowskie do przyjęcia tej definicji, gdyż na podstawie tejże definicji jest tworzony od lat program dominacji supremacji żydowskiej nad narodami, nad narodami świata, narodami Europy. Ja tu trzymam właśnie taki dokument programowy, bardzo ważny, którego naszym zdaniem uchwała, projekt uchwały rządowej jest pierwszą tak obszerną realizacją. Jest to dokument o nazwie 'An End to Antisemitism!’, przyjęty przez Europejski Kongres Żydów w 2018 roku… ale jest to konstytucja, konstytucja dla innych narodów, konstytucja dla gojów z drobiazgowymi zaleceniami dla wszystkich poszczególnych instytucji krajowych – powiedział Heszen.

Jacek Wilk skupił się na prawnych i cywilizacyjnych aspektach uchwały. Argumentował, że projekt łamie fundamentalną zasadę cywilizacji łacińskiej, jaką jest równość wszystkich obywateli wobec prawa, bez względu na pochodzenie narodowe czy religijne. W jego ocenie, proponowane zmiany zmierzają do stworzenia nowej kategorii przestępstw „motywowanych antysemityzmem” w oparciu o wadliwą definicję.

Według Wilka, definicja ta jest celowo niejasna, aby umożliwić penalizację wszelkiej krytyki.

– Mianowicie taka, można by skrócić tę definicję w zasadzie do jednego zdania, że wszelka krytyka, że wszelka krytyka takich osób, tej narodowości jest po prostu, ma być zakazana. Czy rzeczywiście mamy tworzyć enklawy, takie grupy, które są wyjęte spoza wszelkiej krytyki? (…) Proszę państwa, to jest niezwykle ważne, bo przecież ta uchwała pojawiła się w pewnym określonym kontekście. W ostatnim czasie, w związku z tym, co się dzieje w Izraelu i w strefie Gazy, w związku z tym ludobójstwem, bo tak to trzeba oficjalnie, otwarcie nazywać, więc w związku z ludobójstwem w Gazie, dokonywanym przez państwo Izrael… przetacza się przez świat i przez Polskę ogromna krytyka tego typu polityki. (…) I teraz się pojawia właśnie ta uchwała, która jest ewidentnie właśnie wpisana w to, aby wszelka krytyka (…) była od razu kwalifikowana jako antysemityzm – mówił Wilk.

Ostrzegł, że tworzenie uprzywilejowanej grupy „nadludzi” wywoła naturalną reakcję społeczną i jest formą „antypolonizmu”.

Porównania do ustaw norymberskich i judenratów

Tomasz Sommer porównał proponowane przepisy do ustawodawstwa nazistowskich Niemiec. Stwierdził, że próba preferencyjnego traktowania jednej grupy narodowej wymagałaby jej zdefiniowania, co przywodzi na myśl ustawy norymberskie.

Szczególne oburzenie Sommera wzbudziły zapisy dotyczące roli organizacji żydowskich we współpracy z aparatem państwa.

– Znajdujemy też w tej uchwale jakieś takie zupełnie szokujące zapisy o tym, że organizacje żydowskie, w tym szczególnie gminy wyznaniowe żydowskie, będą w jakby symbiozie z państwem uczestniczyć w jakichś działaniach represyjnych, ale nie tylko represyjnych. Tam znajdujemy zapis, że te organizacje i gminy będą uczestniczyć, uwaga, w opiniowaniu dyrektorów muzeów. No jest to jakaś, przyznają państwo, aberracja, tak? (…) Jak ktoś zna historię i przypomni sobie czym się zajmowały judenraty w czasach nazistowskich, to znowuż te ciarki po plecach zaczynają chodzić i człowiek się zaczyna zastanawiać, czy tego typu ludzie jak pani Ejchart (wiceminister sprawiedliwości, podpisana pod dokumentem – red.) w ogóle wiedzą z jaką rzeczywistością mają do czynienia – zwrócił uwagę Sommer.

„Mafia” i kontrola finansowa

Jan Krysiak przedstawił argumenty dotyczące rzekomego nieproporcjonalnego wpływu organizacji żydowskich na finanse państwa i wymiar sprawiedliwości. Konfederacja Korony Polskiej uważa, iż organizacje szkodzące polskiej racji stanu powinny być zakazane. Jako przykłady podał wstrzymanie ekshumacji w Jedwabnem oraz przekazanie przez ministra Glińskiego 100 milionów złotych na cmentarz żydowski.

Krysiak połączył te wpływy z międzynarodowym systemem finansowym, opartym na kreacji pieniądza przez banki komercyjne, który określił mianem „lichwy”.

– Ta organizacja bez trudu zdobywa pozwolenie na odprawianie swoich rytuałów plemiennych w samym środku polskiego Sejmu. Powiem więcej, dzięki swoim wpływom finansowym, dzięki zakumulowanemu kapitałowi są w stanie kontrolować lichwę w Polsce. (…) To gromadzenie fortun, to gromadzenie wpływów było i jest możliwe dzięki pieniądzom, które nie mają pokrycia. Dzięki pieniądzom wyczarowanym z powietrza przez banki komercyjne. (…) I rząd potem pożycza od nich te pieniądze i oddaje z odsetkami. Znaczy nie rząd oddaje, tylko my wszyscy oddajemy w postaci podatków i kosztem tzw. inflacji. (…) I tak aktualnie rząd polski oddaje prawie 100 miliardów złotych rocznie w ramach spłacania tego typu należności – mówił Krysiak

Nazwał system ten „mafią”, którą, jego zdaniem, nowa uchwała ma chronić, wykorzystując do tego nawet sztuczną inteligencję do wyłapywania „niewygodnych opinii”.

http://nczas.info/2025/11/15/wszelka-krytyka-ma-byc-zakazana-porownania-do-ustaw-norymberskich-i-judenratow-korona-ostrzega-przed-nowa-strategia-rzadu-video/

#tusk #cenzura #koalicja13grudnia #usmiechnietapolska #zydzi

11

Tusk znów kłamie! Bryłka demaskuje premiera ws. paktu migracyjnego. „Polska uczestniczy we wdrażaniu” [VIDEO]x.com

http://x.com/KONFEDERACJA_/status/1988546030372061250

Zdjęcie

Donald Tusk twierdzi, że Polska nie będzie przyjmować migrantów w ramach paktu migracyjnego. Europoseł Anna Bryłka mówi, że to nieprawda i wyjaśnia unijne.

Komisja Europejska poinformowała we wtorek, że Bułgaria, Czechy, Estonia, Chorwacja, Austria i Polska zmagają się z poważną presją migracyjną i będą mogły wystąpić o pełne lub częściowe zwolnienie z relokacji migrantów na nadchodzący rok w ramach unijnego paktu azylowo-migracyjnego.

„Tak, jak mówiłem, Polska nie będzie przyjmować migrantów w ramach Paktu Migracyjnego. Ani płacić za to. To już decyzja. Robimy, nie gadamy!” – ogłosił Tusk.

Europoseł Anna Bryłka z Konfederacji Wolność i Niepodległość skomentowała, że oświadczenie Tuska to są „bzdury”. – Bzdury w dużej mierze powielane przez polityków koalicji rządzącej, którzy muszą ogłaszać jakieś sukcesy, a tych sukcesów tak naprawdę nie ma. Polska nie została zwolniona z paktu migracyjnego, Polska nie została zwolniona z mechanizmu solidarności – zaznaczyła w rozmowie z „Super Expressem”.

– Chodzi o to, że wczoraj Komisja Europejska wydała komunikat i dzisiaj komisarz (Magnus) Brunner będzie prezentował roczne sprawozdanie dotyczące puli solidarnościowej. Pula solidarnościowa polega na tym, że każde państwo uczestniczy w mechanizmie solidarności i państwa są podzielone na państwa beneficjentów i państwa wnoszące wkład w ramach mechanizmu solidarności. (…) Polska jest zagrożona presją migracyjną i znajduje się w obliczu znaczącej sytuacji migracyjnej. (…) W związku z tym, że Polska znajduje się w takiej trudnej, znaczącej sytuacji migracyjnej, może zawnioskować do Rady o częściowe lub całościowe zwolnienie z tego wkładu solidarnościowego, ale tylko w przyszłym roku – wyjaśniła Bryłka.

Podkreśliła, że jeśli w ogóle Polska zostanie wyłączona z systemu, to tylko w przyszłym roku. A nawet tego nie można na razie przesądzać.

– Które z państw chce być państwem wnoszącym wkład? Przecież wszystkie państwa chcą być państwami beneficjentami. To zdecydowanie za wcześnie ogłoszony sukces, to jest pierwsza rzecz – powiedziała europoseł.

– Druga rzecz – o tym się zupełnie nie mówi, ta sprawa jest przemilczana – komisja złoży taki wniosek ustawodawczy dotyczący przyjęcia przez Radę decyzji rozporządzenia wykonawczego. I proszę sobie wyobrazić, że to rozporządzenie wykonawcze będzie dopiero dostępne publicznie w momencie przyjęcia go przez Radę. Czyli my do momentu głosowania nie będziemy wiedzieć, co tam będzie. To wynika z rozporządzenia o zarządzaniu migracją i azylem. Ja o tym wielokrotnie mówiłam, że Komisja Europejska, Rada Unii Europejskiej będą ukrywały dokładnie, jakie będą te wkłady solidarnościowe, jaki będzie ten podział między państwami członkowskimi – wyjaśniła.

– Tak naprawdę szczegółów udziału w mechanizmie solidarności my się dopiero dowiemy w momencie, kiedy Rada Unii Europejskiej przyjmie to rozporządzenie wykonawcze i ono wejdzie w życie – mówiła dalej, dodając, że głosowanie musi się odbyć do końca roku i dopiero wtedy poznamy ostateczny kształt. Wcześniej żadnych publicznych konsultacji nie będzie.

„Polska uczestniczy we wdrażaniu paktu o migracji i azylu”

– Wszyscy zdają sobie sprawę, że żadne z państw unijnych nie chce być państwem wnoszącym wkład w mechanizm solidarności. A na tym to polega, że są państwa beneficjenci i państwa wnoszące wkład. To będą bardzo trudne negocjacje, bo proszę sobie wyobrazić, że termin na przedstawienie tej rocznej puli solidarnościowej minął 2-3 tygodnie temu. I Komisja Europejska naprawdę miała gigantyczny problem, żeby w ogóle to stanowisko przygotować. (…) Natomiast co ważne, wszystkie te dokumenty, również ten komunikat, który został wczoraj opublikowany przez Komisję, pokazuje, że Polska uczestniczy we wdrażaniu paktu o migracji i azylu. Tylko jedno państwo nie uczestniczy we wdrażaniu paktu, to są Węgry – tłumaczyła.

– Te wszystkie wpisy mówiące o tym, że Polska jest wyłączona, zwolniona czy jakkolwiek nie dotyczy jej jakaś część paktu migracyjnego – nie, pakt migracyjny nas dotyczy, Polska jest uczestnikiem mechanizmu solidarności, przedstawia stanowiska Komisji Europejskiej i uczestniczy we wdrażaniu paktu – zaakcentowała raz jeszcze.

– Na razie mamy tylko i wyłącznie komunikat. Jak będzie decyzja wykonawcza, dopiero wtedy będzie wiadomo, w jaki sposób, na jakich zasadach i czy Polska jest zwolniona w całości, czy w części z mechanizmu solidarności – podsumowała Bryłka.

http://nczas.info/2025/11/12/tusk-znow-klamie-brylka-demaskuje-premiera-ws-paktu-migracyjnego-polska-uczestniczy-we-wdrazaniu-video/

#tusk #paktmigracyjny #klamca #ue #nachodzcy #imigracja

16

Żurek spotykał się z oficerem GRU Rubcowem złapanym w Polsce dzięki Pegazusowi!tvrepublika.pl

Agent Putina, Paweł Rubcow, działający pod przykrywką dziennikarza hiszpańskiego walczył z reformą polskiego pokomunistycznego sądownictwa, którą próbował przeprowadzić minister Zbigniew Ziobro. Oficer GRU Rubcow pod hiszpańskim imieniem i nazwiskiem Pablo Gonzales 29 czerwca 2016 ogłaszał, że jedzie do Polski w lipcu i szuka kontaktów. 30 sierpnia 2016 roku opublikował w piśmie „Gara” artykuł, oczywiście o tym, jak to faszystowski rząd PiS gnębi sędziów, media, itd.

Obecnie w mediach społecznościowych pojawił się archiwalny wywiad Waldemara Żurka gdy był sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie i członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Dnia 19 maja 2016 roku podczas rozmowy w studiu TOK FM Żurek przyznał, że gdy tylko pojawił się projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, "momentalnie miał telefon z Hiszpanii od ważnego dziennikarza" . Niedługo po tym w baskijskim portalu naiz.eus ukazał się artykuł o "polskiej demokracji w kłopotach", którego autorem był Paweł Rubcow – rosyjski szpieg, aresztowany przed trzema laty w Polsce, a następnie, za rządów Tuska, oddany Rosji w ramach "wymiany" po tym jak przekazano mu informacje o rozpracowujących go kontrwywiadowcach! Co więcej "w telefonie szpiega Rubcowa znajdował się kontakt do obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, a także korespondencja prowadzona za pośrednictwem komunikatorów" jak informuje konto Jack Strong.

Agent został zatrzymany przez ABW w Przemyślu w lutym 2022 roku pod zarzutem szpiegostwa. Do rozpracowania szpiega doszło głównie dzięki oprogramowaniu Pegazus. Aresztowanie szpiega było wymieniane w raporcie Komisji Europejskiej w 2023 r. jako objaw braku praworządności w Polsce! KE określała to jako atak na „niezależnego dziennikarza”. Było to też jednym z pretekstów do odebrania należnych Polsce środków unijnych.

Działalność Rubcowa w świetle ustaleń ABW była niezwykle groźna, należy go traktować jako ważnego agenta GRU. Dzięki swojej legendzie - karierze „dziennikarskiej” i obywatelstwie Hiszpanii - miał możliwości operacyjne znacznie większe niż tradycyjni szpiedzy. Rubcow był cennym agentem GRU (najagresywniejszej służby rosyjskiej odpowiedzialnej za wojnę asymetryczną przeciwko NATO), prowadzącym zarówno działania operacyjne jak i operacje dezinformacyjne. Ten człowiek infiltrował obiekty wojskowe, prowadził działalność operacyjną w środowisku rosyjskich opozycjonistów, opisywał i identyfikował obiekty infrastruktury krytycznej w Polsce, prowadził rozpoznanie osobowe ludzi, którzy interesowali Kreml, prowadził także działalność dezinformacyjną przeciwko Polsce i Zachodowi. Władimir Putin po oficjalnym powitaniu na płycie moskiewskiego lotniska Wnukowo Rubcowa i innych szpiegów z wymiany wygłosił takie zdanie:

Wszyscy zostaniecie nominowani do nagród państwowych. Zobaczymy się ponownie i porozmawiamy o waszej przyszłości. Teraz chcę wam pogratulować powrotu do ojczyzny” - mówił Putin.


Żurek nie chce podać nazwiska "hiszpańskiego dziennikarza" również nikt z rządu Tuska nie zamierza sprawdzać powiązań z agentem wywiadu.

Żurek również działał w zespole który rekomendował do WSA innego szpiega, sędziego Tomasza Szmydta - na początku maja 2024 r. zbiegł on z Polski na Białoruś, gdzie został mu przyznany "azyl". PK postawiła mu zaocznie zarzut szpiegostwa i wydała za nim list gończy, zaś Sąd Okręgowy w Warszawie - Europejski Nakaz Aresztowania. To właśnie w WSA Szmydt mógł decydować komu przyznać dostęp do tajnych materiałów NATO! Brał tam też udział w co najmniej 37 sprawach dotyczących informacji niejawnych i poświadczeń bezpieczeństwa - ma informacje wręcz bezcenne dla obcego wywiadu. Sprawę Szmydta przypomniał na X Kamil Zaradkiewicz:

Jest rok 2012. Na stanowisko w WSA w Warszawie kandyduje 12 osób. Zbiera się zespół KRS, który jednak postanawia nie przesłuchiwać wszystkich kandydatów, lecz po rozmowie z prezesem WSA Jackiem Chlebnym, dziś prezesem NSA, i jego laurką dla jednego kandydata postanawia pozytywnie rekomendować właśnie kandydata Szmydta, przy czym „za” głosuje jeden członek zespołu, a dwoje się „wstrzymuje”. Czyli rekomendacja zapada większością dość nietypową. W rezultacie z wszystkich kandydatów bezapelacyjnie przez KRS niemal jednogłośnie (przy 1 „wstrzymującym się”) wybrany do WSA zostaje pan Tomasz Szmydt. - sędzia sądu powszechnego, wszyscy konkurenci otrzymują 0 głosów członków KRS. Członkiem zespołu rekomendującego pana Szmydta, a zarazem członkiem KRS był pan Waldemar Żurek - podkreślił Zaradkiewicz.


http://wm.pl/artykul/podejrzane-kontakty-zurka-n2173100

http://tvrepublika.pl/Polska/Do-Rubcowa-dolaczyl-Szmydt-Tak-Zurek-kontaktowal-sie-z-ruskimi-szpiegami/201393

#tuskurwysyn #tusk #zurek #sluzbyspecjalne #szpiedzy #szpieg #szpiegostwo #koalicjaobywatelska #koalicja13grudnia #pegasus #rubcow #gonzales #rosja #gru #wywiad

19

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie. Żydowska propaganda, monitoring mediów i skuteczniejsze karanienczas.info

Rząd Tuska pochylił się nad losem Żydów w Polsce i zaprojektował uchwałę ws. przyjęcia dokumentu, który nosi miano „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030”. Oto, co znalazło się w rządowym projekcie.

„Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030” to dokument programowy, który definiuje „priorytety aktywności rządu w obszarze przeciwdziałania zjawisku antysemityzmu”. Projekt został opracowany przez resort sprawiedliwości – z udziałem MSWiA, MEN, MNiSW, MKDiN, MSiT, uczelni wyższych oraz Narodowego Instytutu Wolności. Nie ma charakteru legislacyjnego – zaznaczono.

Wśród celów rządowego projektu znalazło się m.in.: „budowanie świadomości na temat specyfiki zjawiska antysemityzmu oraz związanych z nim zagrożeń”.

W praktyce miałoby to oznaczać prowadzenie badań i analiz „dotyczących stanu świadomości społecznej na temat antysemityzmu w Polsce”, a następnie opracowanie wytycznych dot. definiowania przejawów antysemityzmu – oczywiście „oparte na wiedzy naukowej o charakterystyce antysemickich uprzedzeń w Polsce”.

„Antysemityzm” – szerokie pojęcie

Rząd chciałby także przeprowadzenia kampanii społecznej na temat „antysemityzmu i związanych z nim zagrożeń” oraz na temat jego zwalczania i „wspierania życia żydowskiego w Polsce”. Dodatkowo „edukowani” w tym temacie mieliby być politycy, urzędnicy i inne kategorie osób zatrudnionych w sektorze publicznym. Pojawia się w tym kontekście m.in. promocja definicji IHRA „jako narzędzia do zwalczania antysemityzmu”. A definicja ta jest niezwykle szeroka.

Przypomnijmy, że Polska pod rządami PiS, w październiku 2021 roku, uznała tę definicję. Resort kultury, kierowany wówczas przez Piotra Glińskiego, podkreślał, że „Polska jako członek Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Upamiętnienia Holokaustu (International Holocaust Remembrance Alliance – IHRA) poparła w 2016 r. przyjęcie przez Sojusz roboczej prawnie niewiążącej definicji antysemityzmu”.

Dodano też, że nasz kraj uznał „roboczą prawnie niewiążącą definicję antysemityzmu IHRA za ważny i oczywisty punkt odniesienia w przeciwdziałaniu temu zjawisku”. Definicja ta została przyjęta 26 maja 2016 roku.

„Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej” – czytamy w definicji IHRA.

Więcej przestępstw antysemickich

Ponadto rząd Tuska chce uczynić Polskę krajem „bez przestępstw motywowanych antysemityzmem”. Z tego powodu aparat państwowy ma skuteczniej ścigać „przestępstwa o charakterze antysemickim”.

W tym celu Rada Ministrów postuluje:

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie Policji i Prokuratury oraz wsparcie sytuacji ofiar”.

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie sądownictwa”.

„Zapewnienie właściwej ochrony przed przestępstwami o charakterze antysemickim w polskim prawie”.

„Usprawnienie procedur monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim”.

W projekcie wprost założono „zwiększenie liczby wszczynanych przez Policję dochodzeń oraz prowadzonych przez Prokuraturę postępowań dotyczących przestępstw o charakterze antysemickim poprzez zwiększenie świadomości i wiedzy wśród policjantów i prokuratorów na temat specyfiki takich przestępstw, uzyskiwanych dzięki właściwym szkoleniom, dystrybucji materiałów informacyjnych oraz kontaktom z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce”.

A zatem można założyć, że definicja przestępczego „antysemityzmu” ma się poszerzyć. Pod tym kątem ma być przeanalizowana praktyka sądów wobec takich przestępstw w ciągu ostatnich 10 lat. Policja i resort sprawiedliwości mają nieustannie monitorować statystyki dotyczące takich przestępstw i związanych z nimi postępowań.

Swoją rolę w tym procesie mają także odegrać „sygnaliści”, bowiem rząd chce informować obywateli, jakie procedury obowiązują przy zgłaszaniu takich przestępstw, a także ma szkolić organy ścigania z potrzeb i sytuacji ofiar lub zgłaszających.

„Stosowanie Wytycznych Prokuratora Generalnego w zakresie prowadzenia postępowań o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, w szczególności w zakresie legitymacji do składania zawiadomień z art. 256, 257 czy 119 KK oraz właściwej kwalifikacji określonych czynów jako spełniających znamiona przestępstw określonych w tych przepisach prawa, jak również podnoszenie świadomości w polskiej Policji w tym obszarze” – czytamy dalej.

Co więcej, ma zawiązać się międzynarodowa współpraca w obszarze wymiany wiedzy i doświadczeń orzeczniczych, w tym przede wszystkim dobrych praktyk. Sądy mają też pozyskiwać „wiedzę ekspercką” od „kompetentnych, specjalizujących się w tej tematyce biegłych”.

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie

Rząd chce też zlikwidować wszelkie „luki prawne” w zakresie nie tylko zwalczania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim, lecz także szerzej – przepisów dotyczących antysemityzmu w ogóle.

Luki te mają być niwelowane w porozumieniu z Żydami. „Przeprowadzanie konsultacji z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce oraz organizacjami pozarządowymi zajmującymi się problemem antysemityzmu podczas projektowania właściwych nowych lub nowelizowania istniejących przepisów prawa” – czytamy.

Polska ma też implementować wszelkie przepisy unijne. „Pełna implementacja najnowszych instrumentów prawa unijnego w obszarze nowych technologii oraz AI w odniesieniu do przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim” – napisano.

Na celownik zostaną wzięte „grupy skrajne dopuszczające się przestępstw o charakterze antysemickim” – będą pod lupą „właściwych organów państwa, przy współpracy z organizacjami żydowskimi, w tym w szczególności żydowskimi gminami wyznaniowymi”.

Tropienie i walka z antysemityzmem ma rozszerzyć na inne państwowe ośrodki. „Wykorzystanie potencjału instytucji publicznych do realizacji zadań w zakresie monitorowania tego typu przestępstw (działania Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Instytutów PAN, uczelni) poprzez uruchomienie i finansowanie konkretnych projektów i programów grantowych” – czytamy.

Prowadzone mają być także sondaże „umożliwiające wczesne przeciwdziałanie przestępstwom o charakterze antysemickim (analiza grup ryzyka narażonych na radykalizację antysemicką, grup narażonych na antysemicką mowę nienawiści, itp.)”.

Autocenzura mediów

Działania mają być także zintensyfikowane na linii mediów i internetu, które mają być „wolne od antysemityzmu oraz zniekształcania Holokaustu”. W tym punkcie rząd chce skupić się na „opracowaniu i wdrożeniu rozwiązań zapobiegania mowie nienawiści oraz antysemityzmowi” w:

radiofonii, telewizji oraz na platformach audiowizualnych,

prasie i mediach internetowych,

internecie

oraz na „przeciwdziałaniu zaprzeczaniu i zniekształcaniu Zagłady w mediach oraz internecie”.

Media publiczne i koncesyjne mają być „monitorowane” pod kątem treści antysemickich i przeciwdziałania im. Jako podstawę wskazano art. 18 pkt. 1 ustawy o RTV oraz przepisów wynikających z dyrektywy UE o świadczeniu audiowizualnych usług medialnych.

Dalej jest jeszcze ciekawiej, bowiem rząd Tuska zakłada m.in. „inicjowanie i wspieranie samoregulacji w zakresie tworzenia mechanizmów przeciwdziałających antysemityzmowi w usługach medialnych”, co może przywodzić na myśl po prostu autocenzurę.

Dalej rządzący projektują „edukację medialną, we współpracy ze społecznością żydowską”. Chodzi o tworzenie treści „uwrażliwiających na kwestie antysemityzmu i mowy nienawiści” oraz o „przeciwdziałanie stereotypom i uprzedzeniom, zwłaszcza w mediach publicznych”.

„Wprowadzenie odrębnych przepisów dotyczących zwalczania różnych przejawów mowy nienawiści w prasie drukowanej i internetowych portalach informacyjnych” – czytamy dalej ambitne cele rządu.

„Aktywne kontrolowanie największych platform internetowych w zakresie raportowania i usuwania przejawów antysemityzmu” – dodano, choć nie wiadomo, na czym owa kontrola miałaby polegać.

Tutaj również pojawia się instytucja „sygnalisty”, czy jak się kiedyś mówiło – „donosiciela”. „Stała współpraca z zaufanymi podmiotami sygnalizującymi w zakresie zwalczania antysemityzmu w sieci” – czytamy.

Oczywiście policja i prokuratura mają „efektywnie” ścigać przestępstwa o charakterze antysemickim w internecie.

Edukowani z antysemityzmu mają być właściciele portali i platform. Będą uczeni „dobrych praktyk w zakresie samoregulacji oraz usuwania treści antysemickich”.

Ponadto „wspierane” będą inicjatywy mające na celu „przeciwdziałanie zaprzeczaniu/zniekształcaniu Holokaustu w sieci, w tym ściślejsze współdziałanie w ramach UE i organizacji międzynarodowych nad stworzeniem nowych, skutecznych mechanizmów przeciwdziałania tym zjawiskom oraz potencjalnych zagrożeń związanych z dezinformacją lub będących konsekwencją rozwoju AI”.

Edukacja kluczem do formatowania umysłów

Cały odrębny punkt poświęcono także „edukacji o antysemityzmie i Holokauście”. Chodzi o edukację w szkołach na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym, na uczelniach wyższych, a także o „edukację publiczną”. I tu rząd projektuje utworzenie Zespołu ds. Edukacji o Holokauście i Antysemityzmie, w którym mieliby się znaleźć „eksperci i nauczyciele”. Ma on działać w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Nauka o antysemityzmie ma być wdrożona w ramach podstawy programowej – już w bieżącym roku.

„Poruszanie tematyki antysemityzmu i teorii spiskowych w ramach wprowadzonego w 2025 przedmiotu Edukacja Obywatelska” – czytamy.

„Rekomendacje podręczników oraz materiałów edukacyjnych do nauczania historii i kultury Żydów oraz Holokaustu przez MEN jako książki pomocnicze do nauczania historii” – napisano dalej.

Nauczyciele mają mieć możliwość odbycia szkoleń z zakresu tematyki żydowskiej oraz dostęp do polskich wersji materiałów dydaktycznych dla nauczycieli stworzonych przez Radę Europy, OBWE/ODIHR i UNESCO. Z kieszeni podatników finansowane mają być również działania mające na celu edukację o lokalnych społecznościach żydowskich.

„Monitorowanie efektów kształcenia o Holokauście, antysemityzmie i dziedzictwie polskich Żydów dzięki systematycznym badaniom sprawdzającym poziom wiedzy i przekonań polskiej młodzieży” – czytamy dalej. Dzieci mają się uczyć, że zagłada Żydów była „konsekwencją uprzedzeń antysemickich”.

Pieniądze będą przepalane także w inny sposób. „Uruchomienie w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki ścieżki finansowania projektów dotyczących dziedzictwa żydowskiego, historii i kultury Żydów, problematyki antysemityzmu i jego następstw” – czytamy.

„Wsparcie dla organizacji pozarządowych w zakresie kampanii informacyjnych przeciwdziałających antysemityzmowi i jego konsekwencjom” – zapowiada rząd.

Na uczelniach wzmocnione ma być natomiast działanie „instytucji antydyskryminacyjnych”, które będą „przeciwdziałać radykalizacji” oraz „obecności treści o charakterze antysemickim”.

„Stworzenie mechanizmów szybkiego reagowania na zdarzenia o charakterze antysemickim (integracja działań wewnętrznych uczelni, ew. policji, straży miejskiej) przy pełnym zachowaniu autonomii akademickiej” – czytamy dalej.

Antysemityzm nie uchowa się także w sporcie. „Wypracowanie i wdrożenie mechanizmów systemowego monitorowania i skutecznego reagowania na incydenty antysemickie w sporcie, przy współpracy ze środowiskiem sportowym, w tym z PZPN” – napisano.

Czego (tylko) Żydom potrzeba

Z troską natomiast traktowane będą „potrzeby oraz bezpieczeństwo społeczności żydowskiej i jej dziedzictwa”. Wzmocnione mają być „niezbędne środki bezpieczeństwa”, by chronić Żydów i instytucje żydowskie, w tym miejsca kultu. Co to oznacza w praktyce, nie wiadomo.

Instytucje państwa polskiego oraz służby mają stale współpracować z organizacjami żydowskimi oraz instytucjami, fundacjami, stowarzyszeniami zajmującymi się historią i kulturą Żydów. Ma to na celu „przeciwdziałanie i skuteczne reagowanie w przypadku potencjalnych zagrożeń wymierzonych w społeczność polskich Żydów, incydentów o charakterze antysemickim, dewastacji miejsc pamięci lub kultu (w tym synagogi, cmentarze) w tym mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści”.

„Regularne, przynajmniej raz w roku wystąpienie MSWiA, Ministra ds. Równości oraz Ministra Sprawiedliwości podczas posiedzeń Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP, podejmujące stan bezpieczeństwa społeczności żydowskiej oraz kwestiom przeciwdziałania antysemityzmowi w Polsce” – zapowiedziano.

Co więcej, „wzmacniana” ma być pamięć o holokauście i polskich Żydach – m.in. poprzez „wsparcie inicjatyw oraz projektów społecznych i edukacyjnych upamiętniających Żydów oraz Zagładę”. Mają temu służyć także badania nad holokaustem i współpraca międzynarodowa.

„Wsparcie dla istniejących jednostek badawczych oraz instytucji zajmujących się upamiętnianiem Holokaustu i społeczności żydowskiej w Polsce, w tym dla polskich instytucji działających w ramach European Research Infrastructure Consortium-European Research Holocaust Infrastructure.

Gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc. Instytucjonalna ochrona przed procesami typu SLAPP za badania w tym obszarze, świadczona przez pracodawców (uczelnie publiczne, instytuty PAN)” – zaplanowano. Procesy typu SLAPP to „strategiczne postępowanie sądowe przeciwko udziałowi społecznemu”, czyli obciążanie niewygodnych ludzi procesami sądowymi, ich kosztami, by zniechęcić ich do dalszej działalności.

„Ścieżka finansowa na działania lokalne na rzecz ochrony dziedzictwa żydowskiego i pamięci o Żydach (dedykowany program grantowy; warunkiem uzyskania finansowania działań dotyczących cmentarzy opinia Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy przy biurze Naczelnego Rabina RP)” – zapowiedziano.

„Dążenie do włączenia przedstawicieli społecznych organizacji żydowskich działających w sferze polityki pamięci oraz badań historycznych dotyczących dziedzictwa żydowskiego oraz badań nad Holokaustem – w trybie obowiązujących przepisów prawa dotyczących muzeów i instytucji kultury – do procesu decydowania o instytucjach kultury i miejscach pamięci dotyczących społeczności żydowskiej (opiniowanie dyrektorów, włączenie ekspertów delegowanych przez społeczność do rad) w celu uniknięcia zawłaszczania kulturowego” – dodano.

Ma odbywać się także „facylitacja współpracy samorządów lokalnych z organizacjami żydowskimi”.

Ponadto rząd chce „szeroko zakrojonej” cyfryzacji archiwów zawierających dokumenty na temat życia żydowskiego i Zagłady w Polsce.

http://nczas.info/2025/11/09/zaden-sie-nie-przesliznie-propaganda-monitoring-mediow-i-skuteczniejsze-karanie/

#tusk #zydzi #antypolonizm #antysemityzm #Polska

14