Nie wymaga zbędnego opisu, komentarza...

DZIŚ, JUTRO, ZAWSZE! - Suwerenność - Wolnność - Niepodległość.

P O L S K A

Kultura - Tradycja - Tożsamość

#polska

17

Kto dzisiaj na marszu niech podniesie rękę!

Ja dziś debiutuję. Ileś razy się przymierzałem i dziś przyszła w końcu Kryska na Matyska. Jakby co to dozooo.

#polska #patriotyzm

13

#polska swietoniepodleglosci #warszawa

Tylko dla przypomnienia. Prezydent wawy Czosnkowski razem z rudym premierem wymyślili w tym roku zakaz latania dronami nad obchodami uroczystości.

Wszystko argumentując rzekomym "bezpieczeństwem" - jak zwykle. Czemu tak?

Zdjęcie

Jak można sobie przypomnieć z lat poprzednich największym niebezpieczeństwem dla uczestników marszu 11.11 w wszystkich poprzednich latach byli kolejno:

- policja

- lewackie bojówki

- mainstrimowe media próbujące obrzydzić Polakom marsz na wszelkie sposoby

Czym więc tu zawiniły drony. Nie wiem, ale są spekulacje.

Dotąd nagrania z wysokości pokazywały faktyczny przebieg marszy, można było określić dzięki ich zdjęciom faktyczną ilość uczestników (zwykle zaniżaną przez media i „oficjalne kanały”). Zapewne będzie też można uchwycić ruchy policji albo prowokatorów którzy, dziwnym zbiegiem okoliczności mogli by się nagle schować za policyjnymi kordonami.

Jak zwykle budzi w tym roku podejrzenie, czemu władze miasta nagle przewidziały remont chodników (z usypanymi stertami kostki) czy tez utrudniły dojazd do warszawy w tym okresie.

Warto tez przypomnieć że aparat władzy sądowniczej w ostatnim czasie też jest mocno opanowany przez pionki rządu tuSSka.

-----------------------------------------------------

Jak zwykle o tej porze roku, która tak bardzo uwiera w dupę antypolaków, mogę jedynie przypomnieć kilka dobrych rad.

- uważajcie na policyjnych przebierańców w kominiarkach (czasem by się rozpoznać mają kolorowe szarfy na ramieniu)

- nagrywajcie działania policji i pajacow z tęczowymi szmatami

- starajcie się nie sprowokować (akurat to truizm)

- a jak bym miał drona to i tak nagrywał bym cały przebieg gdzieś z góry (o ile nie było by mi go szkoda bo psy pewnie będą mieć sprzęt do zakłócania)

20

#ukraina #polska

A Panczenko narzeka, że Polacy za mało dają potrzebującym dzieciom z Ukrainy...

9

Agencja Bloomberg pisze o „wrogości wobec Ukraińców” w Polsce, „przestępstwach z nienawiści” i „pękającej solidarności”kresy.pl

Amerykańska agencja Bloomberg opublikowała w niedzielę obszerny materiał, w którym przedstawiła Polskę jako kraj coraz bardziej „wrogo nastawiony” do obywateli Ukrainy. Artykuł opisuje pojedyncze incydenty i zestawia je z politycznymi napięciami wokół wsparcia dla Kijowa, sugerując, że w Polsce narasta fala „dyskryminacji i przestępstw z nienawiści” wobec uchodźców z Ukrainy.

Według Bloomberga, „pęknięcia w solidarności” z Ukrainą stają się coraz bardziej widoczne, a wsparcie społeczne dla uchodźców „spadło z 94 do 48 procent”. Autorzy tekstu przytaczają historię kobiety z Ukrainy, która w warszawskim tramwaju miała zostać obelżywie potraktowana przez pasażera, co ma być dowodem na zmianę nastrojów społecznych. „Najbardziej uderzające było to, że nikt nie zareagował” – cytuje portal Ołeksandrę Iwaniuk, która od lat mieszka w Polsce.

Zdaniem medium, „polska gospodarka rozkwitła dzięki pracy Ukraińców”.

Bloomberg powołuje się też na dane polskiej policji, według których w 2024 roku odnotowano 651 przypadków przestępstw wobec obywateli Ukrainy, a w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy bieżącego roku – 477. Amerykańska agencja przywołuje również komunikat rzecznika praw obywatelskich o „rosnącej liczbie aktów dyskryminacji i mowy nienawiści wobec Ukraińców”.

W tekście wielokrotnie podkreślono, że w Polsce ma się szerzyć narracja o „niewdzięcznych Ukraińcach”, a niechęć wobec uchodźców jest – zdaniem rozmówców Bloomberga – wzmacniana przez „prawicowych polityków” i „rosyjską propagandę”. Cytowana analityczka Olena Babakowa mówi, że niektórzy Polacy nie potrafią zaakceptować Ukraińców, którzy nie chcą pracować „za wszelką cenę”.

Amerykańska redakcja stawia tezy o rzekomym „odwróceniu fali solidarności”, które nastąpiło po inwazji Rosji na Ukrainę. „Atmosfera bardzo wyraźnie zmieniła się w kierunku wrogości i agresji” – podsumowuje Iwaniuk, cytowana w tekście.

Bloomberg łączy przy tym zmieniające się nastroje z polityką władz. W artykule wymienia prezydenta Karola Nawrockiego, który – jak pisze agencja – „wyraża sceptycyzm wobec aspiracji Ukrainy do NATO i UE” oraz oskarża Ukraińców o nadużywanie systemu socjalnego. W opinii Bloomberga, Polska – choć wciąż kluczowa dla pomocy wojskowej dla Kijowa – coraz bardziej skupia się na „realpolitik obrony kraju”.

Cały materiał utrzymany jest w tonie pokazującym Polskę jako kraj, w którym „solidarność z Ukrainą słabnie”, a społeczne napięcia przeradzają się w „akty wrogości”.

http://kresy.pl/wydarzenia/agencja-bloomberg-pisze-o-wrogosci-wobec-ukraincow-w-polsce-przestepstwach-z-nienawisci-i-pekajacej-solidarnosci/

#Polska #upadlina

10

Ukraiński portal o inicjatorze Rzezi Wołyńskiej: „legendarny dowódca”kresy.pl

Zdjęcie

Ukraiński portal Espreso przedstawia Kłyma Sawura jako „wybitnego dowódcę UPA”, jednocześnie odrzucając odpowiedzialność za zbrodnie na ludności polskiej na Wołyniu.

Portal Espreso opublikował materiał dotyczący Kłyma Sawura, jednego z kluczowych dowódców UPA na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Artykuł przedstawia go jako jedną z najbardziej wyróżniających się postaci ukraińskiego podziemia oraz organizatora zbrojnego oporu w regionie.

W tekście podano, że Dmytro-Roman Klaczkiwski, znany pod pseudonimem Kłym Sawur, miał zapisać się w historii jako jeden z twórców Ukraińskiej Powstańczej Armii. Został on opisany jako „legendarny dowódca UPA w obwodzie wołyńskim” oraz postać szczególnie znacząca dla kształtowania struktur podziemia.

Zacytowano portal Last Bastion, według którego „dzięki wybitnym zdolnościom organizacyjnym i umiejętnościom dowódczym Klaczkiwskiego powstańcy zdołali siłą wyzwolić całe rejony Wołynia spod okupantów”.

Ukraiński portal twierdzi, że przypisywanie Sawurowi odpowiedzialności za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej jest – w ocenie portalu – „fałszywą narracją” stworzoną przez sowieckie służby specjalne. Według tej interpretacji to służby ZSRR miały „sfabrykować” tezę o jego udziale w organizacji Rzezi Wołyńskiej.

Warto w tym miejscu zauważyć, że w artykule z lipca 2025 roku (artykuł wybielał innego ukraińskiego zbrodniarza Romana Szuchewycza), ten sam portal wskazuje, że Kłym Sawur jest głównym, odpowiedzialnym Rzezi Wołyńskiej: „głównym inicjatorem czystek międzyetnicznych po stronie ukraińskiej mógł być Dmytro Klaczkiwski, dowódca UPA na Wołyniu” – pisał portal Espreso.

W czerwcu 1943 roku „Kłym Sawur” miał wydać rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w obwodach objętych działalnością UPA. Według szacunków historyków, do końca czerwca 1943 roku na Wołyniu zginęło od 9 do 15 tysięcy Polaków. Potem akcja miała przyspieszyć.

„Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu […]” – pisał w czerwcu w tajnej dyrektywie Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”, dowódca oddziałów UPA w tym rejonie. – „Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi”.

W artykule nie odniesiono się do ustaleń polskich i międzynarodowych historyków, według których to właśnie Kłym Sawur, jako dowódca okręgu UPA-Północ, był jednym z głównych organizatorów zbrodni na ludności polskiej na Wołyniu w latach 1943–1944.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-portal-o-inicjatorze-rzezi-wolynskiej-legendarny-dowodca/

#ludobojstwo #wolyn #upadlina #Polska #mordercy #historia

10

Jak powszechnie wiadomo, żydom w Polsce nadawano nazwiska od dnia tygodnia Np poniedziałek, środa czy niedziela, często z końcówką ski, lub dla beki nazwiska znanych osób Polaków np pisarzy

#zydzi #Polska

8

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie. Żydowska propaganda, monitoring mediów i skuteczniejsze karanienczas.info

Rząd Tuska pochylił się nad losem Żydów w Polsce i zaprojektował uchwałę ws. przyjęcia dokumentu, który nosi miano „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030”. Oto, co znalazło się w rządowym projekcie.

„Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025-2030” to dokument programowy, który definiuje „priorytety aktywności rządu w obszarze przeciwdziałania zjawisku antysemityzmu”. Projekt został opracowany przez resort sprawiedliwości – z udziałem MSWiA, MEN, MNiSW, MKDiN, MSiT, uczelni wyższych oraz Narodowego Instytutu Wolności. Nie ma charakteru legislacyjnego – zaznaczono.

Wśród celów rządowego projektu znalazło się m.in.: „budowanie świadomości na temat specyfiki zjawiska antysemityzmu oraz związanych z nim zagrożeń”.

W praktyce miałoby to oznaczać prowadzenie badań i analiz „dotyczących stanu świadomości społecznej na temat antysemityzmu w Polsce”, a następnie opracowanie wytycznych dot. definiowania przejawów antysemityzmu – oczywiście „oparte na wiedzy naukowej o charakterystyce antysemickich uprzedzeń w Polsce”.

„Antysemityzm” – szerokie pojęcie

Rząd chciałby także przeprowadzenia kampanii społecznej na temat „antysemityzmu i związanych z nim zagrożeń” oraz na temat jego zwalczania i „wspierania życia żydowskiego w Polsce”. Dodatkowo „edukowani” w tym temacie mieliby być politycy, urzędnicy i inne kategorie osób zatrudnionych w sektorze publicznym. Pojawia się w tym kontekście m.in. promocja definicji IHRA „jako narzędzia do zwalczania antysemityzmu”. A definicja ta jest niezwykle szeroka.

Przypomnijmy, że Polska pod rządami PiS, w październiku 2021 roku, uznała tę definicję. Resort kultury, kierowany wówczas przez Piotra Glińskiego, podkreślał, że „Polska jako członek Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Upamiętnienia Holokaustu (International Holocaust Remembrance Alliance – IHRA) poparła w 2016 r. przyjęcie przez Sojusz roboczej prawnie niewiążącej definicji antysemityzmu”.

Dodano też, że nasz kraj uznał „roboczą prawnie niewiążącą definicję antysemityzmu IHRA za ważny i oczywisty punkt odniesienia w przeciwdziałaniu temu zjawisku”. Definicja ta została przyjęta 26 maja 2016 roku.

„Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej” – czytamy w definicji IHRA.

Więcej przestępstw antysemickich

Ponadto rząd Tuska chce uczynić Polskę krajem „bez przestępstw motywowanych antysemityzmem”. Z tego powodu aparat państwowy ma skuteczniej ścigać „przestępstwa o charakterze antysemickim”.

W tym celu Rada Ministrów postuluje:

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie Policji i Prokuratury oraz wsparcie sytuacji ofiar”.

„Zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie sądownictwa”.

„Zapewnienie właściwej ochrony przed przestępstwami o charakterze antysemickim w polskim prawie”.

„Usprawnienie procedur monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim”.

W projekcie wprost założono „zwiększenie liczby wszczynanych przez Policję dochodzeń oraz prowadzonych przez Prokuraturę postępowań dotyczących przestępstw o charakterze antysemickim poprzez zwiększenie świadomości i wiedzy wśród policjantów i prokuratorów na temat specyfiki takich przestępstw, uzyskiwanych dzięki właściwym szkoleniom, dystrybucji materiałów informacyjnych oraz kontaktom z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce”.

A zatem można założyć, że definicja przestępczego „antysemityzmu” ma się poszerzyć. Pod tym kątem ma być przeanalizowana praktyka sądów wobec takich przestępstw w ciągu ostatnich 10 lat. Policja i resort sprawiedliwości mają nieustannie monitorować statystyki dotyczące takich przestępstw i związanych z nimi postępowań.

Swoją rolę w tym procesie mają także odegrać „sygnaliści”, bowiem rząd chce informować obywateli, jakie procedury obowiązują przy zgłaszaniu takich przestępstw, a także ma szkolić organy ścigania z potrzeb i sytuacji ofiar lub zgłaszających.

„Stosowanie Wytycznych Prokuratora Generalnego w zakresie prowadzenia postępowań o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, w szczególności w zakresie legitymacji do składania zawiadomień z art. 256, 257 czy 119 KK oraz właściwej kwalifikacji określonych czynów jako spełniających znamiona przestępstw określonych w tych przepisach prawa, jak również podnoszenie świadomości w polskiej Policji w tym obszarze” – czytamy dalej.

Co więcej, ma zawiązać się międzynarodowa współpraca w obszarze wymiany wiedzy i doświadczeń orzeczniczych, w tym przede wszystkim dobrych praktyk. Sądy mają też pozyskiwać „wiedzę ekspercką” od „kompetentnych, specjalizujących się w tej tematyce biegłych”.

Żaden „antysemita” się nie prześliźnie

Rząd chce też zlikwidować wszelkie „luki prawne” w zakresie nie tylko zwalczania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim, lecz także szerzej – przepisów dotyczących antysemityzmu w ogóle.

Luki te mają być niwelowane w porozumieniu z Żydami. „Przeprowadzanie konsultacji z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce oraz organizacjami pozarządowymi zajmującymi się problemem antysemityzmu podczas projektowania właściwych nowych lub nowelizowania istniejących przepisów prawa” – czytamy.

Polska ma też implementować wszelkie przepisy unijne. „Pełna implementacja najnowszych instrumentów prawa unijnego w obszarze nowych technologii oraz AI w odniesieniu do przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim” – napisano.

Na celownik zostaną wzięte „grupy skrajne dopuszczające się przestępstw o charakterze antysemickim” – będą pod lupą „właściwych organów państwa, przy współpracy z organizacjami żydowskimi, w tym w szczególności żydowskimi gminami wyznaniowymi”.

Tropienie i walka z antysemityzmem ma rozszerzyć na inne państwowe ośrodki. „Wykorzystanie potencjału instytucji publicznych do realizacji zadań w zakresie monitorowania tego typu przestępstw (działania Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Instytutów PAN, uczelni) poprzez uruchomienie i finansowanie konkretnych projektów i programów grantowych” – czytamy.

Prowadzone mają być także sondaże „umożliwiające wczesne przeciwdziałanie przestępstwom o charakterze antysemickim (analiza grup ryzyka narażonych na radykalizację antysemicką, grup narażonych na antysemicką mowę nienawiści, itp.)”.

Autocenzura mediów

Działania mają być także zintensyfikowane na linii mediów i internetu, które mają być „wolne od antysemityzmu oraz zniekształcania Holokaustu”. W tym punkcie rząd chce skupić się na „opracowaniu i wdrożeniu rozwiązań zapobiegania mowie nienawiści oraz antysemityzmowi” w:

radiofonii, telewizji oraz na platformach audiowizualnych,

prasie i mediach internetowych,

internecie

oraz na „przeciwdziałaniu zaprzeczaniu i zniekształcaniu Zagłady w mediach oraz internecie”.

Media publiczne i koncesyjne mają być „monitorowane” pod kątem treści antysemickich i przeciwdziałania im. Jako podstawę wskazano art. 18 pkt. 1 ustawy o RTV oraz przepisów wynikających z dyrektywy UE o świadczeniu audiowizualnych usług medialnych.

Dalej jest jeszcze ciekawiej, bowiem rząd Tuska zakłada m.in. „inicjowanie i wspieranie samoregulacji w zakresie tworzenia mechanizmów przeciwdziałających antysemityzmowi w usługach medialnych”, co może przywodzić na myśl po prostu autocenzurę.

Dalej rządzący projektują „edukację medialną, we współpracy ze społecznością żydowską”. Chodzi o tworzenie treści „uwrażliwiających na kwestie antysemityzmu i mowy nienawiści” oraz o „przeciwdziałanie stereotypom i uprzedzeniom, zwłaszcza w mediach publicznych”.

„Wprowadzenie odrębnych przepisów dotyczących zwalczania różnych przejawów mowy nienawiści w prasie drukowanej i internetowych portalach informacyjnych” – czytamy dalej ambitne cele rządu.

„Aktywne kontrolowanie największych platform internetowych w zakresie raportowania i usuwania przejawów antysemityzmu” – dodano, choć nie wiadomo, na czym owa kontrola miałaby polegać.

Tutaj również pojawia się instytucja „sygnalisty”, czy jak się kiedyś mówiło – „donosiciela”. „Stała współpraca z zaufanymi podmiotami sygnalizującymi w zakresie zwalczania antysemityzmu w sieci” – czytamy.

Oczywiście policja i prokuratura mają „efektywnie” ścigać przestępstwa o charakterze antysemickim w internecie.

Edukowani z antysemityzmu mają być właściciele portali i platform. Będą uczeni „dobrych praktyk w zakresie samoregulacji oraz usuwania treści antysemickich”.

Ponadto „wspierane” będą inicjatywy mające na celu „przeciwdziałanie zaprzeczaniu/zniekształcaniu Holokaustu w sieci, w tym ściślejsze współdziałanie w ramach UE i organizacji międzynarodowych nad stworzeniem nowych, skutecznych mechanizmów przeciwdziałania tym zjawiskom oraz potencjalnych zagrożeń związanych z dezinformacją lub będących konsekwencją rozwoju AI”.

Edukacja kluczem do formatowania umysłów

Cały odrębny punkt poświęcono także „edukacji o antysemityzmie i Holokauście”. Chodzi o edukację w szkołach na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym, na uczelniach wyższych, a także o „edukację publiczną”. I tu rząd projektuje utworzenie Zespołu ds. Edukacji o Holokauście i Antysemityzmie, w którym mieliby się znaleźć „eksperci i nauczyciele”. Ma on działać w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Nauka o antysemityzmie ma być wdrożona w ramach podstawy programowej – już w bieżącym roku.

„Poruszanie tematyki antysemityzmu i teorii spiskowych w ramach wprowadzonego w 2025 przedmiotu Edukacja Obywatelska” – czytamy.

„Rekomendacje podręczników oraz materiałów edukacyjnych do nauczania historii i kultury Żydów oraz Holokaustu przez MEN jako książki pomocnicze do nauczania historii” – napisano dalej.

Nauczyciele mają mieć możliwość odbycia szkoleń z zakresu tematyki żydowskiej oraz dostęp do polskich wersji materiałów dydaktycznych dla nauczycieli stworzonych przez Radę Europy, OBWE/ODIHR i UNESCO. Z kieszeni podatników finansowane mają być również działania mające na celu edukację o lokalnych społecznościach żydowskich.

„Monitorowanie efektów kształcenia o Holokauście, antysemityzmie i dziedzictwie polskich Żydów dzięki systematycznym badaniom sprawdzającym poziom wiedzy i przekonań polskiej młodzieży” – czytamy dalej. Dzieci mają się uczyć, że zagłada Żydów była „konsekwencją uprzedzeń antysemickich”.

Pieniądze będą przepalane także w inny sposób. „Uruchomienie w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki ścieżki finansowania projektów dotyczących dziedzictwa żydowskiego, historii i kultury Żydów, problematyki antysemityzmu i jego następstw” – czytamy.

„Wsparcie dla organizacji pozarządowych w zakresie kampanii informacyjnych przeciwdziałających antysemityzmowi i jego konsekwencjom” – zapowiada rząd.

Na uczelniach wzmocnione ma być natomiast działanie „instytucji antydyskryminacyjnych”, które będą „przeciwdziałać radykalizacji” oraz „obecności treści o charakterze antysemickim”.

„Stworzenie mechanizmów szybkiego reagowania na zdarzenia o charakterze antysemickim (integracja działań wewnętrznych uczelni, ew. policji, straży miejskiej) przy pełnym zachowaniu autonomii akademickiej” – czytamy dalej.

Antysemityzm nie uchowa się także w sporcie. „Wypracowanie i wdrożenie mechanizmów systemowego monitorowania i skutecznego reagowania na incydenty antysemickie w sporcie, przy współpracy ze środowiskiem sportowym, w tym z PZPN” – napisano.

Czego (tylko) Żydom potrzeba

Z troską natomiast traktowane będą „potrzeby oraz bezpieczeństwo społeczności żydowskiej i jej dziedzictwa”. Wzmocnione mają być „niezbędne środki bezpieczeństwa”, by chronić Żydów i instytucje żydowskie, w tym miejsca kultu. Co to oznacza w praktyce, nie wiadomo.

Instytucje państwa polskiego oraz służby mają stale współpracować z organizacjami żydowskimi oraz instytucjami, fundacjami, stowarzyszeniami zajmującymi się historią i kulturą Żydów. Ma to na celu „przeciwdziałanie i skuteczne reagowanie w przypadku potencjalnych zagrożeń wymierzonych w społeczność polskich Żydów, incydentów o charakterze antysemickim, dewastacji miejsc pamięci lub kultu (w tym synagogi, cmentarze) w tym mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści”.

„Regularne, przynajmniej raz w roku wystąpienie MSWiA, Ministra ds. Równości oraz Ministra Sprawiedliwości podczas posiedzeń Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP, podejmujące stan bezpieczeństwa społeczności żydowskiej oraz kwestiom przeciwdziałania antysemityzmowi w Polsce” – zapowiedziano.

Co więcej, „wzmacniana” ma być pamięć o holokauście i polskich Żydach – m.in. poprzez „wsparcie inicjatyw oraz projektów społecznych i edukacyjnych upamiętniających Żydów oraz Zagładę”. Mają temu służyć także badania nad holokaustem i współpraca międzynarodowa.

„Wsparcie dla istniejących jednostek badawczych oraz instytucji zajmujących się upamiętnianiem Holokaustu i społeczności żydowskiej w Polsce, w tym dla polskich instytucji działających w ramach European Research Infrastructure Consortium-European Research Holocaust Infrastructure.

Gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc. Instytucjonalna ochrona przed procesami typu SLAPP za badania w tym obszarze, świadczona przez pracodawców (uczelnie publiczne, instytuty PAN)” – zaplanowano. Procesy typu SLAPP to „strategiczne postępowanie sądowe przeciwko udziałowi społecznemu”, czyli obciążanie niewygodnych ludzi procesami sądowymi, ich kosztami, by zniechęcić ich do dalszej działalności.

„Ścieżka finansowa na działania lokalne na rzecz ochrony dziedzictwa żydowskiego i pamięci o Żydach (dedykowany program grantowy; warunkiem uzyskania finansowania działań dotyczących cmentarzy opinia Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy przy biurze Naczelnego Rabina RP)” – zapowiedziano.

„Dążenie do włączenia przedstawicieli społecznych organizacji żydowskich działających w sferze polityki pamięci oraz badań historycznych dotyczących dziedzictwa żydowskiego oraz badań nad Holokaustem – w trybie obowiązujących przepisów prawa dotyczących muzeów i instytucji kultury – do procesu decydowania o instytucjach kultury i miejscach pamięci dotyczących społeczności żydowskiej (opiniowanie dyrektorów, włączenie ekspertów delegowanych przez społeczność do rad) w celu uniknięcia zawłaszczania kulturowego” – dodano.

Ma odbywać się także „facylitacja współpracy samorządów lokalnych z organizacjami żydowskimi”.

Ponadto rząd chce „szeroko zakrojonej” cyfryzacji archiwów zawierających dokumenty na temat życia żydowskiego i Zagłady w Polsce.

http://nczas.info/2025/11/09/zaden-sie-nie-przesliznie-propaganda-monitoring-mediow-i-skuteczniejsze-karanie/

#tusk #zydzi #antypolonizm #antysemityzm #Polska

14

śp. Witek był wielkim człowiekiem, wielkim Polakiem, który mówił głośno czym są polskojęzyczni skurwysynowie z Wiejskiej i gdzie jest ich miejsce!

http://stream.new/v/LVyOnB9mgUMYdIVrD4SdQqJ01LFB41gZMAZIK2H8RSzY

Mój jeden z wielu ulubionych utworów Witka:

http://www.youtube.com/watch?v=2Y032q9Hjps

Zdjęcie

#Witek

#prawda

#takaprawda

#Polska

6

Ułaaa

To chyba nie dobra jest

O UPAdliniakach dobrze albo wcale

Zdjęcie

#Polska

--------------------------

#upadlina

#upadliniecwpolsce

11

Prezydent RP i zwierzchnik sił zbrojnych, bezprawną decyzją Tuska jest pozbawiony dostępu do informacji o bezpieczeństwie państwa ze strony służb! Gdzie jest granica bezczelności rudego?youtu.be

Donald Tusk podjął decyzję, że szefowie służb specjalnych mają zakaz spotykania się z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. W ten sposób po raz kolejny premier wykorzystał służby specjalne w walce politycznej. W czasie, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, zdecydował, że prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, ma być pozbawiony dostępu do najważniejszych informacji o bezpieczeństwie państwa. Odmówiono udzielenia istotnych informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium do spraw Służb Specjalnych. Odwołano cztery moje spotkania z szefami służb specjalnych. To właśnie na nich miały zostać omówione kluczowe kwestie dla bezpieczeństwa Polski, miały też zapaść decyzje dotyczące nominacji oficerskich. Tak się jednak nie stało, bo pomylono interes państwa z interesem partyjnym. Na to nie może być i nie będzie mojej zgody

— podkreślił prezydent.

Zdjęcie

http://youtu.be/1pl789pkEcY?t=413

W związku z tym Prezydent odmówił podpisania promocji na pierwszy stopień oficerski dla 136 funkcjonariuszy ABW i SKW z rozdania Tuska.

Tusk działa jak zewnętrzny namiestnik wspierany przez zagranicę.

#tusk #tuskurwysyn #ko #koalicjaobywatelska #koalicja13grudnia #sluzbyspecjalne #wojskopolskie #wojna #wojnadomowa #nawrocki #polska #prezydent

12

„Więźnie trupy wyjedli”, „ręce nam do pałaszów przymarzali”. Kapitulacja polskiej załogi na Kremlukresy.pl

7 listopada 1612 roku zakończyła się dramatyczna obrona polskiego garnizonu w Moskwie. Po dwóch latach nieustannego oblężenia przez rosyjskie pospolite ruszenie, wycieńczona głodem, osłabiona brutalnym zimnem i pozbawiona nadziei na szybką odsiecz, polska załoga Kremla zmuszona była złożyć broń.

To wydarzenie, które miało głęboki wpływ na historię Polski i Rosji, stanowiło kluczowy punkt w zakończeniu polskiej interwencji w Moskwie i na zawsze zmieniło układ sił w Europie Wschodniej.

Koniec ambicji Zygmunta III

Wojna polsko-moskiewska, zapoczątkowana przez Zygmunta III Wazę w 1609 roku, miała na celu odzyskanie przez Rzeczpospolitą kontroli nad dawnymi ziemiami Wielkiego Księstwa Litewskiego. W wyniku zamętu wewnętrznego w Carstwie Rosyjskim, znanego jako Wielka Smuta, Zygmunt III postanowił wykorzystać sytuację i wspierać korzystnych dla siebie pretendentów do tronu moskiewskiego.

Wspólnie z wojskami polskimi, które już w 1610 roku zajęły Moskwę, zamierzano wprowadzić na tron rosyjski królewicza Władysława, syna Zygmunta III. Początkowo, po zwycięstwie pod Kłuszynem i objęciu Moskwy przez polski garnizon, wydawało się, że plan ten zostanie zrealizowany bez większych trudności. Polacy obsadzili Kreml i Kitajgród, jednak wkrótce napotkali potężny opór. Zjednoczone siły bojarskie, chłopstwo i Kozacy, podjęli walkę o wyparcie najeźdźców.

Wzrost nastrojów antypolskich w Moskwie, represje wobec ludności cywilnej, a także konflikt bojarów z Zygmuntem III, który nie zgodził się na przejście Władysława na prawosławie, pogłębiły kryzys. Zamiast jedności, Polacy stworzyli liczne wrogie frakcje.

Dochodziło do kanibalizmu?

Z upływem czasu sytuacja garnizonu polskiego w Moskwie stawała się coraz bardziej dramatyczna. Brak zaopatrzenia, głód i demoralizacja wśród żołnierzy doprowadziły do skrajnych warunków. „Nasi tak sobie bezpiecznie [butnie] poczynali, że co się komu podobało i u największego bojarzyna, żona albo córka, brali je gwałtem. Czym się jednak wzruszyła Moskwa bardzo, a miała czym zaprawdę” – wspominał w swoim „Diariuszu” Samuel Maskiewicz.

Według świadectw, dochodziło do aktów kanibalizmu. Józef Budziło, członek oblężonej załogi, pisał o sytuacji: „Już traw, korzonków, myszy, psów, kotek i ścierwa nie stało. Więźnie trupy wyjedli wykopując z ziemi”.

Ponadto, żołnierze byli zmuszeni do walki z surowymi warunkami klimatycznymi – mroźna zima 1611 roku i brak odpowiednich zapasów żywnościowych były poważnym zagrożeniem. Nie tylko walka z nieprzyjacielem, ale i z trudnymi warunkami atmosferycznymi, wyniszczyła resztki polskich sił. Ręce nam do pałaszów przymarzali. Siła towarzystwa i pacholików palce u rąk, u nóg i nogi same odmrażali. Nie było tak ciężko nigdy na naszych od zimna, jako wtedy”, pisał Samuel Maskiewicz.

Po nieudanych próbach przerwania oblężenia przez polskiego hetmana Jakuba Karola Chodkiewicza, który mimo bliskiej odsieczy musiał odstąpić od walki, sytuacja w Moskwie stała się beznadziejna. W październiku 1612 roku Polacy zaczęli negocjować z Rosjanami, a 6 listopada uzgodniono warunki kapitulacji.

7 listopada, po dwóch latach nieprzerwanego oporu, polska załoga Kremla poddała się. Zgodnie z umową, Polacy mieli złożyć broń i opuścić miasto, ale już wkrótce okazało się, że nie wszyscy zostali uwolnieni. Wbrew warunkom porozumienia, wielu żołnierzy zostało brutalnie zamordowanych przez rosyjskie pospolite ruszenie.

Daleko idące konsekwencje

Kiedy Zygmunt III, zdążający na odsiecz Polakom, dowiedział się o kapitulacji załogi Kremla, podjął próby negocjacji z Dymitrem Pożarskim, przywódcą moskiewskiego pospolitego ruszenia, starając się wymusić zgodę na osadzenie królewicza Władysława na tronie carskim. Jednak wszystkie zabiegi okazały się bezskuteczne, co zmusiło wojska królewskie do powrotu do Smoleńska.

Kapitulacja polskiej załogi na Kremlu miała daleko idące konsekwencje. Zakończyła krwawe i kontrowersyjne rządy Polaków w Moskwie. 3 marca 1613 roku kolejnym carem został wybrany Michał Romanow, a dynastyczne plany Wazów spełzły na niczym.

Z okazji tej kapitulacji, w Rosji obchodzone jest 4 listopada święto państwowe – Dzień Jedności Narodowej. To święto ma na celu upamiętnienie zwycięstwa nad polskim garnizonem i jednocześnie jest wyrazem uznania dla narodowego zjednoczenia, które zrodziło się w czasie Wielkiej Smuty. Dla nas jest zaś wspomnieniem czasów, kiedy Polacy byli wystarczająco silni, żeby opanować Kreml.

http://kresy.pl/kresopedia/wieznie-trupy-wyjedli-rece-nam-do-palaszow-przymarzali-kapitulacja-polskiej-zalogi-na-kremlu/

#Polska #rosja #historia

7

#historia #ciekawoski #polska #oszukujo

Mam dla was Lurki taką historię. Ku przestrodze!

Ostatnio zasłyszałem coś takiego. Ojciec koleżanki mojej znajomej, starszy pan z lekkimi objawami demencji, wpadł w kłopoty.

Zdjęcie

Zapomniał opłacać wywóz śmieci przez 6 miesięcy. Po tym czasie „nagle” Urząd Miasta sobie przypomniał że coś nie tak i wysłał pismo do Urzędu Skarbowego w sprawie windykacji. I cyk!

Starszy pan budzi się któregoś pięknego dnia a tu konto zajęte. Nic nie kupisz, nic nie sprzedasz, nic nie opłacisz. Logiczne co nie?

Szczęśliwie miał rodzinę, sprawą zajęła się córka z znajomościami w US więc przynajmniej tam szybko doszła co się stało – dziadkowi nie potrafili wyjaśnić czemu blokada konta. Postanowiła sama opłacić jego zaległości.

Najpierw odkryła, że UM nie przysłał powiadomienia czy ponaglenia spłaty, do dziadka. Ten absolutnie nie był w stanie powiedzieć czy odbierał pismo. Zakładamy, że mogło być awizo – ale „znikło”. Poczta Polska nic nie wie, na niczym się nie zna, ich nie pytajcie.

Wycieczka do UM by odkręcić sytuację. Uruchomili procedurę… paragonik 300zł. Opłata za śmieci normalnie 25(?)zł + odsetki za zwłokę 6 miechów (jak by się wydawało) + uruchomienie procedury 100zł.

Koniec?

Nieeee… po dokładnym wczytaniu się w dokumentację te 300zł to za 1 miesiąc! Cwaniaczki z UM próbowały robić taki scam, że zamiast naliczyć wszystko na raz chcieli rozłożyć to sobie na 6 miechów i za każdym kolejnym „przypomniało mi się że nie opłacił pan jeszcze tego miesiąca” chcieli pobierać kolejne 100zł za wznowienie procedury.

Kolejna wycieczka do UM (ostateczna) opiewała na 500zł (w tym było te 100zł proceduralne)… czyli wyciągnęli z córki dziadka 700zł… a gdy by nikt nie zauważył ich wału to spokojnie by wypadło ponad 1K opłat (nie wiem dokładnie ile bo cały czas by odsetki leciały).

Ponoć nie ma się co dziwić bo tamtejszy UM obsadzony mocno chochołami z PO-KO. U nich prawo jest jak je sami rozumieją.

Pytaniem pozostaje jak wiele jest podobnych sytuacji o których nie słyszymy? W normalnych gminach przynajmniej 2 razy UM powiadamia wierzyciela zanim prześle sprawę do windykacji… no i nie ma mowy by w takim wypadku „rozdzielać” płatności na każdy miesiąc osobno z obowiązkowa opłatą każdej oddzielnej procedury.

Oczywistym jest, że trzeba pamiętać o opłatach. Nie zwalnia to jednak urzędników z odpowiedzialności za próbę wyłudzenia kolejnych (dodatkowych) pieniędzy zasłaniając się przy tym papierologią.

Konto pana starszego już jest przywrócone. Zapewne wyciągnął też z tego lekcję, że dobrze trzymać pieniądze w gotówce „w skarpecie” właśnie na takie okoliczności. Nigdy nie wiadomo kiedy nam się takie gówno przytrafi czy naszym najbliższym. Zwłaszcza tym którzy jak pan starszy mogą mieć objawy demencji i jakiś skurwysyn z urzędu będzie próbował to wykorzystać.

W ten sposób rodzą się naprawdę poważne zadłużenia, trudne a nawet niemożliwe do spłaty, a walka z aparatem urzędniczym jest nierówna.

-----------------------------------------

Wspominam o tej sytuacji, ze względu na jesienną porę. Jak na człowieka z zadupia jestem trochę nowoczesny. Sprzątając zagrodę, zrobiłem ognisko i wysłałem swoje odpady do chmury

Ekologicznie nic nie zostało, a CO2 pomoże w rozwoju roślinek.

Chyba nie myślicie, że będę płacił za nie UM?

19

Zielona Góra: para Ukraińców zaatakowała ochroniarza po kradzieży w sklepiekresy.pl

Para obywateli Ukrainy została zatrzymana po próbie wyniesienia towaru z marketu w Zielonej Górze i ataku na ochroniarza. Policja, po analizie monitoringu, postawiła zarzuty kradzieży rozbójniczej oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Za przestępstwa grozi do pięciu lat więzienia.

W Zielonej Górze w zeszły piątek doszło do kradzieży i napaści w jednym z marketów, zakończonej interwencją policji. Para obywateli Ukrainy, mężczyzna w wieku 29 lat i kobieta w wieku 27 lat, próbowała opuścić sklep ze skradzionymi towarami. Ochroniarz zablokował im drogę, co doprowadziło do szarpaniny zakończonej pobiciem pracownika.

Z ustaleń wynika, że mężczyzna brał produkty z półek i chował do kieszeni kurtki, a towarzysząca mu kobieta pobrała z półki chleb tostowy. Następnie para podeszła do kasy, gdzie kobieta opłaciła wyłącznie pieczywo, po czym oboje skierowali się do wyjścia. Interwencja ochrony wywołała agresywną reakcję mężczyzny, do którego po chwili dołączyła kobieta. Szarpanina przeniosła się przed sklep.

„Czujny pracownik ochrony zauważył, jak mężczyzna z półek sklepowych bierze towary i chowa do kieszeni kurtki” — powiedziała Anna Baran, mł. asp. z zespołu prasowego policji w Zielonej Górze.

Według relacji, złodzieje początkowo zbiegli z miejsca zdarzenia. „Nie uciekli jednak daleko, ponieważ niedługo po kradzieży oboje zostali zatrzymani przez patrol policji” — dodała. Po analizie monitoringu sklepu i relacji pracownika ochrony podejrzanym przedstawiono zarzuty kradzieży rozbójniczej oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu ochroniarza.

Choć wartość zabranych produktów była niewielka, kwalifikacja czynu pozostaje poważna. „Przypominamy, że kradzież połączona z użyciem siły, jest poważnym przestępstwem o surowych konsekwencjach. Sprawcy wkrótce staną przed sądem, który zdecyduje o ich dalszym losie” — podkreśliła.

Za opisane przestępstwa grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/zielona-gora-para-ukraincow-zaatakowala-ochroniarza-po-kradziezy-w-sklepie/

#zlodzieje #ukraincy #Polska

12

Panczenko twierdzi, że Rosja wydała 15 mln złotych na kampanię przeciwko niejkresy.pl

Zdjęcie

W rozmowie z Onetem ukraińska aktywistka Natalia Panczenko stwierdziła, że Rosja finansuje działania mające ją zdyskredytować, a Polska pozostaje głównym celem rosyjskiej dezinformacji. Podkreśliła, że otrzymuje groźby i korzysta z ochrony. Panczenko jest znana z wypowiedzi oskarżających Polskę o prowadzenie „retoryki antyukraińskiej”. Ostrzegała również przed „walkami ulicznymi na tle narodowościowym”.

„Wojna informacyjna to też jest wojna. W wojnie informacyjnej też są ofiary. I tak, mogą mnie zabić. Ja to rozumiem i się tego obawiam. Przecież każda normalna osoba bałaby się w takiej sytuacji, w jakiej ja jestem. Nie będę udawać, że się nie boję czy że nie wiem, co mi grozi. Wszystkie badania wskazują na to, że jesteśmy krajem numer jeden, który jest na celowniku rosyjskiej wojny dezinformacyjnej”. „Jeszcze raz powtórzę, że tylko w kampanię przeciwko mnie władowali 15 milionów złotych” — powiedziała w rozmowie z Onetem Natalia Panczenko, liderka społeczności ukraińskiej w Polsce i prezeska fundacji Stand With Ukraine

Wskazała na cel rosyjskiej operacji — skłócenie Polaków i Ukraińców — oraz stałe finansowanie tych działań. „Rosja nas rozgrywa, Rosja chce pokłócić Ukraińców z Polakami i ładuje w to ogromne pieniądze. Jeżeli mówimy o całej kampanii, bo jestem malutką częścią tej wielkich działań dezinformacyjnych, są to miliardy, które są ładowane systematycznie w to, żeby Polska z Ukrainą się kłóciła” — powiedziała. „Na tę chwilę nie widzę, żebyśmy wojnę informacyjną z Rosją wygrywali” — oceniła.

„Na Forum staramy się rozmawiać ze wszystkimi politykami, zapraszamy do rozmów na temat Ukrainy ekspertów i polityków ze wszystkich stron sceny politycznej. Dialog polsko ukraiński będzie niemożliwy, jeżeli będziemy kogoś pomijać” — powiedziała. „Komu jest na rękę, że prezydent Nawrocki nie może się dogadać z prezydentem Zełenskim? Ukrainie? Polsce? Wszyscy bardzo dobrze wiemy, że Rosji” — dodała.

„Wierzę jednak w państwo polskie, mamy wywiad, kontrwywiad, ABW, policję, Ministerstwo Cyfryzacji, które ma się zajmować właśnie odbijaniem ataków dezinformacyjnych” — stwierdziła. „Ze względu na bezpieczeństwo nie będę mówiła o szczegółach tego, kto i w jaki sposób mnie chroni. Wszystkie możliwe organy państwa wiedzą o zagrożeniu, którego doświadczam” — dodała. Panczenko twierdzi, że pierwszy raz grożono jej śmiercią w 2015 r. kiedy „rozkręcano bardzo temat Wołynia„ i „wyzywano ją od banderówek”.

Ukraińska aktywistka ma zorganizować w najbliższym czasie debatę w Sejmie pt. „Między społecznym mandatem a polityczną odpowiedzialnością: polska polityka wobec wojny i Ukrainy”. Podczas debaty mają zostać zaprezentowane i omówione wyniki najnowszego raportu dotyczącego opinii społecznych na temat wsparcia udzielanego przez Polskę Ukrainie, kwestii bezpieczeństwa oraz roli naszego kraju w strukturach NATO i Unii Europejskiej.

Postać Natalii Panczenko opisywaliśmy na naszym portalu wielokrotnie.

Na początku roku ukraińska aktywistka w wywiadzie dla Kanału 5 powiedziała, że prowadzenie „retoryki antyukraińskiej” w Polsce może skończyć się walkami ulicznymi na tle narodowościowym „To jest przede wszystkim ogromne niebezpieczeństwo dla Polaków i rozumiem, że oni rozumieją, bo dziś, kiedy co 10 mieszkaniec Polski jest Ukraińcem to wzrastanie wrogości między Ukraińcami a Polakami jest już bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Ponieważ na terytorium Polski zaczną się walki, bo na terytorium Polski rozpoczną się podpalenia sklepów, domów i tak dalej” – powiedziała ukraińskiej telewizji . Jej słowa wywołały falę oburzenia w polskiej przestrzeni publicznej.

Na początku września 2016 r. Panczenko umieściła na swoim profilu na Facebook zdjęcia z pożaru stacji telewizyjnej „Inter” i skomentowała je słowami „jak pięknie płonie”. Wcześniej informowaliśmy o jej wypowiedzi, w której wypowiedziała pogląd, że UPA walczyła z Polakami o niepodległą Ukrainę. Ukraińska aktywistka stwierdziła także, że Gdańsk to niemieckie miasto. Na swoim profilu umieściła także wpis ze zdjęciem spalonego ciała mężczyzny – ofiary masakry w Odessie w 2014 roku z napisami – „Psu – psia śmierć!” podpisując zdjęcie „Żal ich Wam? Bo mnie nie – niech płoną!”.

W 2018 r. warszawski Euromajdan, na którego czele swoi Panczenko, zorganizował w Warszawie pokaz filmu „Mit” opowiadającego o Wasylu Slipaku – śpiewaku operowym, który zginął w Donbasie w szeregach skrajnie nacjonalistycznego Prawego Sektora.

W październiku 2020 r., po wyroku TK delegalizującym aborcję eugeniczną Panczenko napisała w mediach społecznościowych, że „wstydzi się za kraj, w którym mieszka”.

We wrześniu 2021 r. Panczenko zachęcała do udziału w proteście we Wrocławiu związku ze śmiercią 25-letniego Ukraińca we wrocławskiej izbie wytrzeźwień, a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę brała udział w proteście pod ambasadą Rosji w Warszawie, gdzie zabrała głos.

W 2023 r. Panczenko w rozmowie z gościem RMF FM wyraziła opinię, że społeczność ukraińska w Polsce jest bardzo dobrze zorganizowana. “Dobrze by było, gdyby ktoś reprezentował nas w Sejmie” – oświadczyła.

„Skoro ta społeczność jest tak duża, to ktoś powinien ją reprezentować. Ale do tej pory o tym nie myśleliśmy, pewnie dlatego, że większość z tych osób i tak ma w tej chwili obywatelstwo ukraińskie, nie ma obywatelstwa polskiego, nie ma prawa głosu w Polsce” – powiedziała, odnosząc się do osób, które przyjechały do Polski po 24 lutego 2022 roku.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/panczenko-twierdzi-ze-rosja-wydala-15-mln-zlotych-na-kampanie-przeciwko-niej/

#Polska #ukraina #subtelnaruskapropaganda

14