Niemiecka polityczka będzie kierować oddziałem Instytutu Pileckiego w Berlinie!wpolityce.pl

Joanna Kiliszek została w 2024 roku została radną niemieckiej gminy Schönwalde-Glien z ramienia partii "Bündnis 90/Die Grünen" (Sojusz 90/Zieloni). Decyzję o jej powołaniu do odziału w Berlinie podjął znany ze swojego skrajnie proniemieckiego nastawienia nowy dyrektor Instytutu Pileckiego - Krzysztof Ruchniewicz. Frau Kiliszek ma poglądy nie mniej skandaliczne od swego szefa - np widzi w Sejmie RP faszystów i zauważa polski problem z Holokaustem:

Kiedy teraz w Polsce widzę jak faszysta zasiadający w polskim Sejmie, przerywa wykład profesora Jana Grabowskiego o polskim problemie z Holokaustem, jak odmawia się podstawowych praw kobietom, dzieciom niepełnosprawnym, mniejszościom seksualnym, mniejszościom narodowym, jak okrada się następne pokolenia z bogactwa natury, jak dewastuje się prawo, instytucje państwa - wiele lat będziemy musieli zaufanie do tego państwa odbudowywać - oraz jak w Dniu Dziecka na granicy polsko-białoruskiej bezdusznie, brutalnie wypycha się matki z dziećmi, to wiem, to wówczas wiem, że trzeba działać i krzyczeć
- mówiła. Kiliszek ma wykształcenie artystyczne i nie jest historykiem.

Poprzednia znakomicie ocieniania kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie pani Hanna Radziejowska zaalarmowała minister kultury oraz charge d'affaires polskiej ambasady w Berlinie w sprawie planów prof. Krzysztofa Ruchniewicza który "oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. przygotowanie seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Łotwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego". Wirtualna Polska ujawniła, że Ruchniewicz w ten sposób może się po prostu mścić na Radziejowskiej za to, że jako sygnalistka zaalarmowała ministerstwo kultury o niepokojących praktykach w Instytucie Pileckiego. Mimo to Koalicja 13 grudnia w żaden sposób nie zareagowała na ten tekst. „Dobitny przykład, że wolno łamać prawo, pod warunkiem że łamie kumpel” - podsumował taką postawę rządzących Patryk Słowik, dziennikarz WP.

PO zamienia Instytut Pileckiego - czyli instytucję powołaną do obrony prawdy o cierpieniu i bohaterstwie naszego narodu - w maszynkę do antypolskiej propagandy!

http://wpolityce.pl/polityka/738059-koalicja-tuska-nie-reaguje-na-afere-w-instytucie-pileckiego

http://wpolityce.pl/polityka/738157-oburzajace-poglady-nowej-szefowej-berlinskiego-oddzial-ip

#historia #historiapolski #tusk #tuskurwysyn #po #bekazfajnopolakow #niemcy #InstytutPileckiego #propaganda #447

20

Neo-prokuratura wydaje zakaz zbliżania się do granicy dla Roberta Bąkiewicza!wpolityce.pl

Ruch Obrony Granic tak bardzo zalazł za skórę Niemcom i ich Tuskowi, że postanowili zakazać jego liderowi zbliżania się do granicy. Neo prokuratorzy zamiast zabezpieczać granicę przed imigrantami wywożonymi przez polizei z Niemiec zabezpieczają ją liderem ROG. Zakaz jest tym bardziej idiotyczny że prawa do opuszczenia kraju nikt Robertowi Bąkiewiczowi nie ograniczył. Co więcej – nie orzeczono zakazu opuszczania Polski ani zakazu przebywania za granicą więc może on w pełni legalnie wsiąść w samochód, przejechać granicę. Innymi słowy: wolno mu wyjechać, byleby nie podchodził zbyt blisko granicy! Pan Robert ma też się stawiać dwa razy w tygodniu na komisariacie policji w okolicy swego miejsca zamieszkania. Lider ROG usłyszał zarzut znieważenia funkcjonariusza, mimo iż ani jemu samemu, ani obrońcy nie przedstawiono materiału dowodowego!

Pan Robert Bąkiewicz odmówił dziś składania wyjaśnień, ale oczywiście złożył dzisiaj taki wniosek, że jak tylko zapozna się z materiałem dowodowym, jak tylko zobaczy nagranie, na którym będzie pokazane, że on znieważa kogokolwiek, to oczywiście będzie składał wyjaśnienia, będzie się do tego odnosił


— poinformował Krzysztof Wąsowski, prawnik reprezentujący Bąkiewicza.

http://wpolityce.pl/polityka/738017-zarzuty-dla-bakiewicza-absurdalny-zakaz-dla-lidera-rog

#tuskurwysyn #tusk #granica #strażgraniczna #niemcy #rog #Bąkiewicz #Żurek #prokuratura #imigranci #imigracja

22

Szef Instytutu Pileckiego, prof. Krzysztof Ruchniewicz, chciał przygotować seminarium dotyczące zwrotu dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec. To działanie pełnomocnika ds. relacji polsko–niemieckich jest wbrew polityce państwa polskiego.rp.pl

Misją Instytutu Pileckiego jest „prowadzenie najwyższej jakości badań, obiektywnych, a więc wolnych od wpływów wszelkich ideologii, jak również upamiętnianie i dokumentowanie historii XX wieku, zwłaszcza doświadczeń polskich obywateli”. Zarazem jest to placówka powołana w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, na którą obecni koalicjanci patrzą mało przychylnie.

Jak pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, o Instytucie zrobiło się w ostatnich miesiącach głośno choćby wtedy, gdy resort kultury zażądał zwrotu dotacji w wysokości prawie 200 tys. zł. Chodziło o to, że te środki były przeznaczone m.in. na naukę o misiu Wojtku z Armii Andersa, o Januszu Korczaku czy o Kazimierzu Nowaku oraz polskim godle. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakwestionowało też wydatki na konferencję poświęconą tematyce białoruskiej, a także przyznanie stypendiów dla badaczek białoruskich i ukraińskich. Z kolei konflikt między berlińskim oddziałem Instytutu Pileckiego a nowym dyrektorem IP, prof. Krzysztofem Ruchniewiczem, stał się sprawą publiczną i opisywaną przez media.

Warto też przypomnieć, że jako pierwsi informowaliśmy o nieprawidłowościach finansowych w Centrum im. Willy’ego Brandta, z czasów gdy prof. Ruchniewicz był szefem tej instytucji. W kwietniu prokuratura we Wrocławiu wszczęła postępowanie w tej sprawie.

Teraz doszło do kolejnych kontrowersji. Pod koniec lipca kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanna Radziejowska wysłała pismo do nowej ministry kultury Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego, w którym wskazuje na kilka problemów. Przede wszystkim na to, że dyrektor Ruchniewicz „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”. Seminarium miało być zorganizowane wspólnie z MKiDN, a więc stać się wydarzeniem rządowym. Dalej czytamy w piśmie, że „propozycja dyrektora Ruchniewicza, będącego jednocześnie pełnomocnikiem ds. relacji polsko–niemieckich, jest sprzeczna z polityką państwa polskiego i budzi poważne obawy co do negatywnych konsekwencji zarówno dla MKiDN, jak i Instytutu Pileckiego”. Warto podkreślić, że to nie pierwszy raz, gdy prof. Krzysztof Ruchniewicz w kontrowersyjny sposób wypowiada się o zwrocie przez Polskę dóbr kultury Niemcom.

Próbowaliśmy się skontaktować zarówno z dyrektorem Krzysztofem Ruchniewiczem, jak i Hanną Radziejowską, ale nie otrzymaliśmy od nich komentarza. Z kolei Ministerstwo Kultury spytaliśmy o to, dlaczego dyrektor instytutu podległego resortowi chce organizować konferencję dotyczącą zwrotu przez Polskę dóbr kultury Republice Federalnej Niemiec. Odpowiedź jest wymijająca. – W ramach działań wzmacniających wymianę wiedzy i współpracę ekspercką Instytut Pileckiego przygotowuje cykl międzynarodowych seminariów pt. „Zagrabione (jeszcze) nieodzyskane. Polskie mienie zagrabione podczas II wojny światowej w świetle badań proweniencyjnych” – wyjaśnia rzecznik prasowy resortu Piotr Jędrzejowski. – Cykl ma być poświęcony dobrom kultury, które Polska straciła w wyniku grabieży w czasie II wojny światowej. Seminaria z udziałem specjalistów z Polski i zagranicy będą odbywały się w Warszawie, w siedzibie Instytutu. Pierwsze z nich jest zaplanowane na 3 września 2025 r. Cykl seminariów zakończy się konferencją, zaplanowaną na maj 2027 r. – dodaje urzędnik.

Działania Instytutu Pileckiego wbrew polityce państwa polskiego

Przy okazji pytań dotyczących potencjalnych rozmów o zwrotach dóbr kultury przez Polskę, które są wbrew polityce rządu polskiego, zadaliśmy w resorcie kultury pytanie, czy prof. Krzysztof Ruchniewicz przed objęciem funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego był sprawdzany kontrwywiadowczo. – Właściwym organem do udzielania informacji na temat weryfikacji kontrwywiadowczej jest Koordynator Służb Specjalnych – odpowiedział „Rz” rzecznik Piotr Jędrzejowski. Do zamknięcia tego wydania „Rzeczpospolitej”, nie otrzymaliśmy odpowiedzi z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Warto jednak podkreślić, że w ministerstwie istnieje Departament Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, w którym pracują ludzie związani ze służbami i najwyraźniej tą sprawą się nie zajmował.

więcej: http://www.rp.pl/polityka/art42804531-kontrowersyjne-pomysly-dyrektora-instytutu-pileckiego

#instytutpileckiego #niemcy #PO #zaprzanstwo #ruchniewicz #kultura

13

#tusk #niemcy

Myślicie, że szykują podmiankę?

10

Polska dopłaciła 116 mln zł do zakładu niemieckiej firmykresy.pl

Zdjęcie

KE zbada, czy Polska miała prawo przyznać 116 mln zł (około 26 mln euro) pomocy publicznej na rozbudowę fabryki ciężarówek MAN w Niepołomicach. Oznacza to, że polski rząd wsparł wspomnianą kwotą niemiecką firmę.

Komisja Europejska bada legalność polskiego wsparcia dla zakładów niemieckiej firmy MAN w Niepołomicach. Bruksela ma wątpliwości, czy przyznane ulgi nie naruszają zasad uczciwej konkurencji. Chodzi o wsparcie z 2024 roku, obejmujące dotację w wysokości 10,7 mln zł oraz zwolnienie z podatku CIT o wartości 105,6 mln zł.

Oznacza to, że wspomniane wsparcie zostało przekazane przez Polskę niemieckiej firmie.

Jak podano w poniedziałkowym komunikacie KE, celem przekazanej pomocy była rozbudowa mocy produkcyjnych zakładu w województwie małopolskim. Region ten kwalifikuje się do objęcia pomocą regionalną w myśl unijnych regulacji dotyczących wsparcia państwowego.

Komisja zamierza jednak ustalić, czy korzyści wynikające z inwestycji – m.in. stworzenie około 1400 miejsc pracy – przeważają nad ewentualnym naruszeniem zasad konkurencji. „Na tym etapie, w oparciu o wstępną ocenę, KE stwierdziła, że projekt inwestycyjny sprzyja rozwojowi gospodarczemu i zatrudnieniu w mniej uprzywilejowanym regionie UE. Niemniej Komisja ma wątpliwości co do zgodności środka z obowiązującymi unijnymi przepisami dotyczącymi pomocy państwa” – czytamy w komunikacie.

KE sprawdzi, czy rozbudowa zakładów MAN była bezpośrednim rezultatem wsparcia udzielonego przez Polskę, czy też przedsiębiorstwo zdecydowałoby się na tę inwestycję nawet bez pomocy publicznej.

MAN (pełna nazwa: MAN Truck & Bus SE) to niemiecka firma, należąca do koncernu TRATON SE, który z kolei jest częścią Volkswagen Group. Siedziba główna MAN znajduje się w Monachium. Firma specjalizuje się w produkcji: ciężarówek, autobusów, silników wysokoprężnych (diesla) i gazowych, pojazdów specjalistycznych.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-doplacila-116-mln-zl-do-zakladu-niemieckiej-firmy/

#Polska #niemcy #ue

6

Bild: Prawie połowa ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym przebywających w Niemczech pobiera zasiłkikresy.pl

Według ustaleń Bilda, niemal 50 proc. ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym przebywających obecnie w Niemczech korzysta z pomocy socjalnej w postaci zasiłku obywatelskiego.

Gazeta informuje, że od wybuchu wojny na Ukrainie do 14 czerwca 2025 r. do Niemiec przybyło 304 144 ukraińskich mężczyzn w wieku objętym obowiązkiem służby wojskowej. Spośród nich aż 49,54 proc. otrzymuje świadczenia socjalne.

Z danych Federalnej Agencji Pracy wynika, że w marcu 2025 roku w niemieckich urzędach pracy zarejestrowanych było dokładnie 150 660 Ukraińców w wieku 18–63 lat, którzy mają prawo do zatrudnienia.

Średnie miesięczne wsparcie wynosiło 882 euro na osobę. Jak oblicza Bild, rocznie daje to łączne koszty na poziomie 1,328 miliarda euro.

W rozmowie z dziennikiem sprawę skomentował Stephan Mayer z CSU, specjalizujący się w polityce zagranicznej. „Jeśli prawie 151 000 Ukraińców w wieku od 18 do 63 lat otrzymuje od nas wsparcie, to coś jest nie tak” – stwierdził.

„Ta grupa ludzi nie ma prawa do tego świadczenia socjalnego i musi albo pracować, albo odbyć służbę wojskową na Ukrainie” – zaznaczył polityk.

Na zarzuty odpowiedziała ambasada Ukrainy w Niemczech. W oświadczeniu zaznaczono, że „pobyt ukraińskich mężczyzn za granicą nie jest zabroniony, a ich wyjazd wymaga przedstawienia odpowiednich dokumentów”.

„Błędem byłoby oskarżanie wszystkich Ukraińców za granicą o łamanie prawa lub omijanie mobilizacji” – dodano. Wskazano też, że „znaczna część mężczyzn w Niemczech przebywa tam legalnie i jest jednocześnie zarejestrowana w systemie rejestracji wojskowej”.

http://kresy.pl/wydarzenia/bild-prawie-polowa-ukrainskich-mezczyzn-w-wieku-poborowym-przebywajacych-w-niemczech-pobiera-zasilki/

#niemcy #ukraina #socjal

16

– Czego chce ta polska świnia? – Chcę umrzeć za niegonczas.info

Zdjęcie

29 lipca 1941 roku podczas apelu w niemieckim obozie Auschwitz franciszkanin Maksymilian Kolbe zgodził się dobrowolnie oddać życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka, jednego z dziesięciu skazanych na śmierć głodową w odwecie za ucieczkę Polaka.

Franciszkanin zmarł w bunkrze głodowym 14 sierpnia 1941 roku. Został dobity zastrzykiem fenolu. W rocznicę śmierci św. Maksymiliana odbędą się uroczystości religijne. Z Centrum św. Maksymiliana w Harmężach po nabożeństwie Transitus, które upamiętnia przejście o. Kolbego z ziemi do nieba, a także z oświęcimskiego kościoła św. Maksymiliana, przejdą piesze pielgrzymki do byłego obozu Auschwitz. Na placu przy poobozowym bloku 11. celebrowana będzie msza św.

Franciszkanin o. Maksymilian Maria Kolbe trafił do Auschwitz 28 maja 1941 r. z więzienia na Pawiaku w Warszawie. W obozie otrzymał numer 16670. Początkowo pracował przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.

Maksymilian w Auschwitz szybko podupadł na zdrowiu. Trafił do szpitala obozowego. Więźniowie otaczali go opieką. Gdy poczuł się lepiej, wręcz wypchnięto go ze szpitala w obawie, by nie został w nim uśmiercony. Później trafiał do lżejszych prac, początkowo w pończoszarni, gdzie reperowano odzież, a później w kartoflarni przy kuchni.

Pod koniec lipca 1941 roku z obozu uciekł więzień Zygmunt Pilawski. Za karę zastępca komendanta Karl Fritzsch wybrał dziesięciu więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek, który rozpaczał, że pozostawia żonę i dzieci. Maksymilian słysząc go wyszedł z szeregu i zbliżył się do Fritzscha. Wyraził chęć pójścia na śmierć za współwięźnia. Esesman się zgodził.

Świadkiem tego zdarzenia był m.in. więzień tego samego bloku Michał Micherdziński. W późniejszych zeznaniach tak opisał on to zdarzenie.

„O. Maksymilian szedł w więziennym pasiaku, z miską u boku, w drewniakach. Nie szedł jak żebrak, ani też jak bohater. Szedł jak człowiek świadomy wielkiej misji. Stanął spokojnie przed oficerami. Cała świta, która dokonywała selekcji, wszyscy stali i patrzyli po sobie, nie wiedzieli, co robić. Wreszcie opamiętał się kierownik obozu i wściekły, zapytał swojego zastępcę:

– „Was will dieses polnische Schwein?” (pol. Czego chce ta polska świnia?).

Zaczęli szukać tłumacza, ale okazało się, że tłumacz jest zbędny. O. Maksymilian w postawie na baczność odpowiedział spokojnie po niemiecku:

– „Ich will für ihn sterben” (pol. Chcę umrzeć za niego) i wskazał lewą ręką na stojącego obok Gajowniczka. Padło kolejne pytanie:

– „Wer bist du?” (pol. Kim jesteś?)

– „Ich bin polnischer katholischer Priester” (pol. Jestem polskim księdzem katolickim.)

O. Maksymilian, mimo iż wiedział, jak Niemcy traktują polskich księży, nie bał się przyznać do swojego kapłaństwa. Panowała wtedy nieznośna cisza. Każda sekunda wydawała się trwać wieki. Wreszcie stało się coś, czego do dzisiaj nie mogą zrozumieć ani Niemcy, ani więźniowie. Kapitan SS, który zawsze zwracał się do więźniów przez wulgarne „ty”, zwrócił się do o. Maksymiliana per „pan”:

– „Warum wollen Sie für ihn sterben?” (pol. Dlaczego pan chce umrzeć za niego?)

O. Maksymilian odpowiedział:

– „Er hat eine Frau und Kinder” (pol. On ma żonę i dzieci.)

Po chwili esesman powiedział:

– „Gut” (pol. Dobrze).”

Egzekucje przez zagłodzenie budziły grozę wśród więźniów. Po ucieczce więźnia komendant lub kierownik obozu wybierał podczas apelu z bloku, z którego ktoś uciekł, dziesięciu lub więcej więźniów. Byli zamykani w jednej z cel w podziemiach bloku nr 11. Nie otrzymywali pożywienia ani wody. Po kilku, kilkunastu dniach umierali w straszliwych męczarniach. Na podstawie rejestru więźniów bloku 11 historycy ustalili kilka dat „wybiórek”.

Ojciec Kolbe po dwóch tygodniach wciąż żył. 14 sierpnia 1941 roku został uśmiercony przez niemieckiego więźnia-kryminalistę Hansa Bocka, który wstrzyknął mu zabójczy fenol.

Kilka tygodni przed śmiercią Maksymilian powiedział do współwięźnia Józefa Stemlera: „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość”.

Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę. Zmarł w 1995 r. w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat. Pochowany został na cmentarzu przyklasztornym franciszkanów w Niepokalanowie.

Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 roku w Zduńskiej Woli. W 1910 roku wstąpił do zakonu, gdzie przyjął imię Maksymilian. Studiował w Rzymie, gdzie w 1917 roku założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił dwa lata później. W 1927 roku założył klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 roku. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie.

We wrześniu 1939 roku Niemcy po raz pierwszy aresztowali Kolbego i franciszkanów. Duchowni odzyskali wolność w grudniu. W lutym 1941 roku aresztowano go po raz drugi. Trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz.

Polski franciszkanin został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 roku, a kanonizowany przez Jana Pawła II jedenaście lat później. Stał się pierwszym polskim męczennikiem podczas II wojny, który został wyniesiony na ołtarze.

http://nczas.info/2025/07/29/czego-chce-ta-polska-swinia-chce-umrzec-za-niego-2/

#kolbe #Polska #niemcy #iiiwojnaswiatowa #obozykoncentracyjne #wiara #kk

21

Gdy debtuja intelektualne potęgi zawsze cos ciekawego zostaje na dłużej.

http://www.youtube.com/watch?v=marRXh_N_N8&t=2889

Jofeph P Pharrell i Catharine Austin Fitts

Historia drugiej wojny światowej a utworzenie i finansowanie tajnych programów oraz rządu światowego.

#nwo #niemcy #historia #tajemnice #nauka

7

Co to jest?! Wysocka-Sznepf i prof. Bilewicz sugerują, że gdyby nie inwazja Niemiec i ZSRS, to Polacy mordowaliby Żydów? [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

II wojna światowa powstrzymała proces „faszyzacji” polskiego społeczeństwa. Takie sugestie pojawiły się na antenie reżimowej telewizji podczas rozmowy Doroty Wysockiej-Sznepf z prof. Michałem Bilewiczem.

Wysocka-Sznepf nawiązała do wypowiedzi Grzegorza Brauna o niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau oraz o mordowaniu ludzi przez Niemców w Polsce w trakcie II wojny światowej. Pracownica TVP przekonywała, że w Polsce zaczyna „bulgotać brunatna fala”.

Następnie zapytała prof. Bilewicza, czym obecna sytuacja różni się od II Rzeczpospolitej, w której – zdaniem pracownicy – miały być powszechne antysemickie nastroje.

– Nie zobaczyliśmy co by się stało, gdyby Polska zachowała swoją suwerenność – odpowiedział prof. Bilewicz.

Dodał, że umożliwiłoby jej to postęp swojej „degeneracji”.

– Czy takie obozy jak w Brześciu czy Berezie Kartuskiej nie stałyby się pewną normą? (…) czy od getta ławkowego, czy od numerus clausus na wielu uczelniach i profesjach, od usuwania Żydów z wielu zawodów, nie przeszłoby to do bardziej zdecydowanych działań ze strony państwa polskiego? – sugerował prof. Bilewicz.

– Tego nie wiemy, szczęśliwie – dodał.

Wówczas wtrąciła się pracownica reżimówki.

– Przemoc przyszła z zewnątrz i nie chcę powiedzieć, że uratowała nas przed nami samymi, bo było by to bardzo obrazoburcze, ale uniknęliśmy tych pokus – skomentowała.

Tak więc wspaniałomyślni Niemcy i sowieci uratowali nas, wstrętnych faszystów, którzy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, przed mordowaniem Żydów. Taki wniosek wynika z tego, co gadali za nasze pieniądze Dorota Wysocka-Sznepf i prof. Michał Bilewicz.

http://nczas.info/2025/07/23/co-to-jest-wysocka-sznepf-i-prof-bilewicz-sugeruja-ze-gdyby-nie-inwazja-niemiec-i-zsrs-to-polacy-mordowaliby-zydow-video/

#Polska #niemcy #prostytucja #iiiwojnaswiatowa

14

„Współwina Polaków za holokaust”. Skandaliczna ekspozycja w Domu Niemiecko-Polskim w Berlinie [VIDEO]nczas.info

W Domu Niemiecko-Polskim w Berlinie planowana jest ekspozycja z uwzględnieniem rzekomej „współwiny Polaków za holokaust”. Poinformował o tym m.in. publicysta Paweł Sokała, wcześniej doniesienia pojawiły się w serwisie wykop.pl.

Projekt zakłada umieszczenie w ekspozycji fragmentu mówiącego o „współwinie Polaków za Holokaust”. Autorzy koncepcji przekonują, że takie ujęcie tematu jest konieczne z powodu przedstawienia „różnorodnych perspektyw pamięci”.

– Nie możemy opowiadać jednej perspektywy, tylko reprezentować kilka, wiele. I do tego należą też kontrowersje, tak jak kwestie kolaboracji, Holokaustu, udziału w Holokauście – Peter Oliver Loew z Deutsches Polen Institut współpracującym z berlińskim oddziałem Instytutu Pileckiego.

Dom Niemiecko-Polski już na etapie planowania wzbudzał kontrowersje. Wskazywano na możliwość wykorzystywania go jako narzędzia wpływu na debatę historii relacji polsko-niemieckich.

Loew wcześniej wypowiadał się przeciwko Polsce. W „Die Welt” nazywał np. roszczenia Polski w kwestii reparacji „wołaniem Polaków o uwagę”.

„Przypomnę, że koncepcję strony niemieckiej wspiera obecnie oficjalnie polska dyplomacja. Minister Sikorski od 2 lat regularnie powtarza, że Dom Polski w Berlinie stanowić ma centralną część pakietu rekompensaty za straty wojenne. Państwo polskie żyruje więc w pewnym sensie narrację historyczną, której instytucja ta będzie nośnikiem. Materiał wideo pochodzi z konferencji prasowej w Berlinie z czerwca 2025” – skomentował Sokala.

„Obok z aprobatą głową kiwa słynny z wyrzucenia z wystawy Muzeum 2WŚw w Gdańsku patrona instytutu – rtm. Pileckiego – Rafał Wnuk. Poza kadrem ze zrozumieniem głową kiwa obecny na scenie dyrektor instytutu Krzysztof Ruchniewicz” – dodał.

http://nczas.info/2025/07/10/wspolwina-polakow-za-holokaust-skandaliczna-ekspozycja-w-domu-niemiecko-polskim-w-berlinie-video/

#Polska #niemcy #zydzi #klamstwa

11

Komuna wróciła. Tusk wprowadził zakaz fotografowania granicy!dorzeczy.pl

Po tym, jak obrońcy granic nagrywali liczne bezprawne przerzuty migrantów do Polski przez niemiecką polizei Tusk się wściekł i wprowadził zakaz fotografowania i filmowania "krytycznej infrastruktury granicznej". Oczywiście nie ma żadnej podstawy prawnej bo żadne nowe rozporządzenie w tej sprawie nie zostało wydane - ale to jest "prawo jak je rozumie Tusk" więc kto by się przejmował. Podobne nagrania jak patrol obywatelski zmusza Niemców do odwrotu razem z przemycanymi migrantami zapewne teraz będą ścigane przez bodnarowców. Für Deutschland:

Zdjęcie

http://x.com/CDzwoni/status/1942178283354812775

http://dorzeczy.pl/opinie/750234/zakaz-fotografowania-i-nagran-jaki-deal-tuska-z-niemcami.html

#tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #komuna #imigracja #imigranci #granica #rog #polska #niemcy #bekazfajnopolakow

28

#niemcy

Niemiecka policja wjeżdża do Polski kiedy chce i podrzuca kogo chce, atakuje na terytorium Polski Polaków, akatkuje ludzi po polskiej stronie bronią świetlną (oślepia), zakłóca działanie statków powietrznych po polskiej stronie a Tusk straszy polskich obywateli którym się to nie podoba. Co za czasy.

10

Niemcy potwierdzają: Bundespolizei zakłócała polskiego dronakresy.pl

5 lipca 2025 r. niemieckie służby graniczne przechwyciły drona nadlatującego z Polski. Według informacji przekazanych przez Bundespolizei, urządzenie zostało zneutralizowane.

Aleksandra Fedorska, niezależna dziennikarka współpracująca z redakcjami w Polsce i Niemczech, uzyskała odpowiedź od niemieckiej Policji Federalnej (Bundespolizei) w sprawie incydentu z udziałem bezzałogowego statku powietrznego. Z przekazanych informacji wynika, że do zdarzenia doszło 5 lipca 2025 roku około godziny 18:30, w rejonie przygranicznym w okolicy Blankensee.

Zdjęcie

Niemieckie służby ratunkowe zauważyły wtedy bezzałogowy system powietrzny (UAS), który nadlatywał z terytorium Polski i zbliżał się do rozmieszczonych tam jednostek operujących przy granicy. Jak przekazała Bundespolizei w oficjalnym piśmie skierowanym do dziennikarki:

„5 lipca 2025 r. około godziny 18:30 służby ratownicze w rejonie przygranicznym w pobliżu Blankensee zauważyły bezzałogowy system powietrzny (UAS) zbliżający się do sił rozmieszczonych w strefie przygranicznej z Polski po drugiej stronie linii granicznej. Jednostka techniczna policji odparła atak drona, przerywając częstotliwość odbioru, wykorzystując możliwości techniczne policji. Bezzałogowy statek powietrzny automatycznie przełączył się w tryb powrotu, więc wrócił do swojego zdalnego pilota lub innej pozycji startowej. Bezzałogowy statek powietrzny nie został zmuszony do lądowania, ale uniemożliwiono mu kontynuowanie lotu na terytorium Niemiec oraz nad lub w pobliżu sił ratunkowych.”

Z pisma wynika, że niemiecka jednostka techniczna zastosowała środki zakłócające sygnał sterujący, co spowodowało automatyczne uruchomienie funkcji powrotu drona.

Niemiecka policja bada również możliwości wszczęcia postępowania karnego lub administracyjnego wobec pilota bezzałogowego statku powietrznego.

W niedzielę media społecznościowe obiegło nagranie, mające przedstawiać niemieckie służby, zakłócające sygnał polskiego drona po polskiej stronie granicy. Do zdarzenia miało dojść w pobliżu przejścia granicznego Buk-Blankensee.

http://kresy.pl/wydarzenia/niemcy-potwierdzaja-bundespolizei-zaklocala-polskiego-drona/

#Polska #niemcy #nachodzcy #murzyni

25