Socjal, imigranci i zielona energia. „To jest katastrofa!” Niemieckie gminy w gigantycznych długachnczas.info

„Wiele miast i gmin w Niemczech nie wie już, jak ma wywiązywać się ze swoich obowiązków. Pieniędzy brakuje wszędzie. Obwiniają za to niemiecki rząd” – informuje dw.com. Jak wskazano, powodem jest nie tylko rozbuchany socjalizm, ale też wielkie wydatki na imigrantów.

„Jeszcze niedawno Weissach, pół godziny jazdy od Stuttgartu, uchodziło za najbogatszą gminę w Niemczech” – czytamy.

W tym mieście Porsche miało swoje centrum rozwoju. Wskazano, że kto chciał kilka lat temu zbudować w tej miejscowości dom, otrzymywał od gminy 10 tys. euro dotacji na budowę za każde posiadane dziecko. Wybudowano też bibliotekę, kupiono fortepian za 100 tys. euro i dofinansowywano prywatne lekcje muzyki.

Teraz przemysł motoryzacyjny w Niemczech boryka się z kryzysem. Porsche straciło w ubiegłym roku 96 proc. zysków. Podobnie jest z wieloma innymi branżami.

– Finanse gmin znajdują się w dramatycznym kryzysie – powiedział prezes Niemieckiego Związku Miast i Gmin (DStGB) i burmistrz miasteczka Nieder-Olm w Nadrenii-Palatynacie Ralph Spiegler i dodał, że to nie jest „niepokojące”, lecz „to jest katastrofa”.

„W niemieckim systemie federalnym odpowiedzialność i zadania są rozdzielone między rząd federalny, kraje związkowe (landy) i gminy. Gminy odpowiadają za codzienne życie, a tym samym za znaczną część zadań państwowych. Obejmuje to od wywozu śmieci i zaopatrzenia w wodę, przez szkoły i przedszkola, straż pożarną, sport i kulturę, po większość usług socjalnych” – wyjaśnia dw.com.

Federalny Urząd Statystyczny podał, że w 2024 roku miasta i gminy płaciły łącznie 400 mld euro z tytułu przeróżnych wydatków. W ubiegłym roku pojawiły się wyższe koszty i ceny energii, jednak najwięcej pochłania socjalizm w postaci tzw. opieki społecznej.

– Mówimy o potrojeniu wydatków w ciągu ostatnich 20 lat, bez realnej rekompensaty – podkreślił Spiegler.

Wskazano, że tylko w 2007 roku koszty opieki nad dziećmi i młodzieżą, opieki długoterminowej oraz pomocy integracyjnej dla osób niepełnosprawnych wyniosły prawie 38 mld euro. Od tego czasu wydatki te rosną. Według szacunków, w 2027 roku mają przekroczyć 102 mld euro.

„Integracja uchodźców ze stałym pobytem również stanowi wyzwanie. Szkoły, organizatorzy kursów językowych i integracyjnych, urzędy pracy, a zwłaszcza urzędy imigracyjne, pracują na granicy swoich możliwości. Niemiecki Związek Miast i Gmin apeluje o radykalnie nowy podział obciążeń związanych ze świadczeniami socjalnymi. Rząd Niemiec, kraje związkowe i gminy powinny w przyszłości składać się na koszty finansowania w jednej trzeciej każdy, domaga się Związek” – przyznaje dw.com.

Gminy domagają się też udziału w procesie legislacyjnym. Obecnie prawo tworzą rząd federalny i kraje związkowe.

W ubiegłym roku pojawiły bardziej radykalne postulaty. Burmistrzowie wszystkich 16 stolic landów żądali od rządu federalnego projektu ustawy, która w przyszłości w razie nałożenia obciążeń na gminy, od początku zapewniłaby wynagrodzenie.

Obecnie 25 proc. kosztów przypada na miasta i miasteczka. Udział ich rośnie, natomiast „mimo to gminy otrzymują zaledwie 14 procent całkowitych krajowych dochodów podatkowych”, jak podkreśla szef DStGB.

Rośnie też deficyt kas samorządowych. W 2023 roku wynosił 7,5 mld euro, rok później 24 mld, a w ubiegłym roku przekroczył 30 mld. W efekcie wstrzymywane są projekty budowlane, a finansowanie działań socjalnych i kulturalnych wstrzymuje się jako następne. Wprowadzane są także nowe podatki.

DStGB uważa, że obecnie niemożliwe są inwestycje.

„Problemem jest nawet utrzymanie i remonty istniejących budynków. Potrzeba 218 miliardów euro na remonty szkół, ratuszy, przedszkoli, basenów, mostów i dróg” – czytamy.

http://nczas.info/2026/01/11/socjal-imigranci-i-zielona-energia-to-jest-katastrofa-niemieckie-gminy-w-gigantycznych-dlugach/

#niemcy #lewactwo #ekologizm #zielonylad #nachodzcy #socjalizm #socjal

12

Godzina 16. Wszystkie elektrownie węglowe w kraju pracują pełną parą, a i tak zagranica musi nas ratować dostawami energii. Panele za dziesiątki miliardów złotych wytwarzają równe zero, a wiatraki za kolejne dziesiątki miliardów wytwarzają tyle co nic. Tymczasem Bruksela każe nam zamknąć wszystkie elektrownie węglowe...

#energia #uniaeuropejska #bruksela #zielonylad #zydostwo #niemcy #bekazlewactwa

26

W katowni Gestapo wyryła modlitwę własnym zębem. Górecki uczynił z niej symfonię [+POSŁUCHAJ]kresy.pl

W piwnicach zakopiańskiego „Palace” — jednej z najokrutniejszych katowni Gestapo na Podhalu — osiemnastoletnia Helena Wanda Błażusiakówna wyryła na ścianie krótką modlitwę. Zrobiła to… własnym zębem, który jej wybito.

Muzeum Armii Krajowej przypomina postać Heleny Błażusiakówny, góralki, której wojenny wiersz zrobił światową karierę dzięki muzyce Henryka Mikołaja Góreckiego.

Wanda, lat 18, siedzi od 25 września 44

Helena miała osiemnaście lat, kiedy trafiła do piwnic zakopiańskiego „Palace” – gestapowskiej katowni Podhala. Pochodziła ze Szczawnicy, z domu nazywała się Błażusiak, a w konspiracji nosiła pseudonim „Lena”. Od początku wojny pomagała ojcu Stanisławowi „Pikowi” i bratu „Orzełkowi” w przeprowadzaniu żołnierzy przez „zieloną granicę” na Węgry, później została zaprzysiężona w AK jako łączniczka na trasie Szczawnica–schronisko na Lubaniu, gdzie leczyli się ranni partyzanci.

We wrześniu 1944 roku Niemcy otoczyli schronisko, część ludzi zastrzelili, resztę aresztowali. Helenę po brutalnym przesłuchaniu w Czorsztynie przewieziono do gestapowskiej katowni „Palace”.

Tam zaczęło się piekło: bicie, wieszanie na drzwiach, polewanie wodą. Podczas jednego z przesłuchań wybito jej zęby. Mimo tortur nie wydała nikogo – tak jak przewidywał ojciec, mówiąc: „Nie bójcie się, ona nikogo nie wyda”. W celi, pozbawiona narzędzi, jednym z wybitych zębów wydrapała na ścianie modlitwę i podpis:

Mamo, nie płacz, nie.

Niebios Przeczysta Królowo,

Ty zawsze wspieraj mnie.

Zdrowaś Mario, Łaskiś pełna

Zakopane Palace, cela nr 3, ściana nr 3.

Błażusiakówna Helena Wanda, lat 18, siedzi od 25 września 44.


To lament córki skierowany do matki, ale też akt wiary wpisany w koszmar przesłuchań. Helena spędziła w „Palace” siedem tygodni. 22 listopada 1944 roku, w drodze „do obozu”, konwój więźniów został zaatakowany przez partyzantów; wyłamano drzwi wagonów, kazano więźniom uciekać. „Lena” zdołała przedrzeć się przez lasy do Nowego Targu, potem do rodzinnej Szczawnicy. Ciężko chora, w pełnej konspiracji była leczona w szpitalu aż do końca wojny. W PRL musiała ukrywać przeszłość AK-owską: przyjęła drugie imię, znana była jako Wanda Pawlik, mieszkała w Wadowicach, wychowała pięcioro dzieci. Zmarła 25 lipca 1999 roku.

Historia Heleny jest jedną z wielu opowieści o góralkach, które stawiały opór okupantowi: jako łączniczki, sanitariuszki, osoby ukrywające Żydów, działaczki konspiracji. Przez cele „Palace” przeszły setki kobiet – bite, upokarzane, poddawane eksperymentom, ale niełamiące się w śledztwie.

„Palace” – Gestapo w pensjonacie

Przed wojną budynek „Palace” był eleganckim pensjonatem — nazwę dobrano tak, by brzmiała jak „pałac wypoczynku”. „[…] zarówno w sezonie zimowym, jak i letnim wabił szerokimi taflami jasnych okien, wygodnymi tarasami, elegancją wnętrz i wreszcie znakomitą kuchnią — co zamożniejszych gości”, pisał Alfons Filar w książce „Palace, Katownia Podhala”.

Po zajęciu Zakopanego Niemcy urządzili tu komisariat Gestapo i więzienie śledcze. Kobiety w „Palace” były traktowane równie brutalnie jak mężczyźni, a pracujący tam funkcjonariusze Gestapo, na czele z SS-Hauptsturmführerem Robertem Philippem Weißmannem — komendantem Policji Bezpieczeństwa i SD w Zakopanem — odznaczali się wyjątkowym sadyzmem. Piwnice stały się salami tortur. Przewinęło się przez nie ponad 2000 osób.

Po wojnie budynek wrócił do funkcji pensjonatu; przez lata na ścianach istniały jeszcze napisy więźniów. W latach 90. część z nich zniszczono podczas przebudowy — bezcenne świadectwa przepadły. Dopiero w 2017 roku obiekt wykupił samorząd, a po konserwacji w 2024 roku otwarto tu Muzeum „Palace”, poświęcone okupacyjnym losom Podhala. Ekspozycja odtwarza także część z utraconych inskrypcji.

Górecki był wstrząśnięty

Jeszcze w latach 70. historię tę odkrył kompozytor Henryk Mikołaj Górecki. Po lekturze książki o zakopiańskim „Palace” dotarł do opisu kaźni w piwnicach budynku i natknął się na modlitwę Heleny Błażusiakówny. Prawdopodobnie później odwiedził to miejsce osobiście. Tekst, który młoda więźniarka wyryła w celi własnym zębem, kompozytor przepisał i włączył do swojej III Symfonii op. 36, znanej dziś na świecie jako „Symfonia pieśni żałosnych”.

Dzieło miało premierę w 1977 roku, a kilkanaście lat później zdobyło świat — nagrania trafiały na listy bestsellerów, a muzyka brzmiała w największych salach koncertowych i filmach. Górecki wybrał akurat te słowa, bo — jak mówił — w ich prostocie było „cierpienie, miłość i nadzieja matki i dziecka zarazem”.

Historia Heleny Błażusiakówny przypomina, że nawet w miejscu tortur powstawały słowa, które miały ocalić pamięć. A muzyka sprawiła, że jej cicha modlitwa z zakopiańskiej celi usłyszana została na całym świecie.

http://kresy.pl/kresopedia/w-katowni-gestapo-wyryla-modlitwe-wlasnym-zebem-gorecki-uczynil-z-niej-symfonie-posluchaj/

#ak #iiiwojnaswiatowa #niemcy #gestapo #bohater #historia #Polska

8

Miedwiediew mówi o porwaniu „neonazisty” Merza. Jest reakcja Berlina

Dmitrij Miedwiediew zasugerował możliwość porwania kanclerza Niemiec, odnosząc się do sytuacji w Wenezueli. Niemiecki rząd skrytykował te słowa i uznał je za niedopuszczalne.

Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zasugerował w niedzielę, że kanclerz Niemiec Friedrich Merz mógłby zostać pojmany w podobny sposób, jak Amerykanie postąpili wobec prezydenta Wenezueli. Wypowiedź ta spotkała się z reakcją władz w Berlinie.

Niemiecki rząd ocenił słowa rosyjskiego polityka jako groźby.

„Zdecydowanie potępiamy tego typu groźby” — powiedział w Berlinie zastępca rzecznika rządu Sebastian Hille. Podkreślił jednocześnie, że rząd nie widzi podstaw, by w związku z tą wypowiedzią zwiększać środki ochrony kanclerza Friedricha Merza.

Jak zaznaczył Hille, „obecne środki bezpieczeństwa sprawdziły się i zapewniają ochronę adekwatną do sytuacji i zagrożenia, na jakie narażony jest kanclerz”. Dodał, że szef rządu Niemiec jest „dobrze i bezpiecznie chroniony”, a służby Federalnego Urzędu Kryminalnego należą „do najlepszych na świecie”.

W rozmowie z agencją Tass Miedwiediew stwierdził, że — na wzór sytuacji związanej z USA i Wenezuelą — można sobie wyobrazić operacje wymierzone w przywódców innych państw, w tym w Merza.

„Porwanie neonazisty Merza mogłoby być doskonałym zwrotem akcji w tej serii karnawałowej” — powiedział rosyjski polityk. „Istnieją nawet powody, aby ścigać go w Niemczech, więc nie byłaby to strata, zwłaszcza że obywatele cierpią za nic” — dodał.

W ostatnich latach Miedwiediew coraz częściej wypowiada się w sposób konfrontacyjny wobec państw Zachodu.

#rosja #niemcy

12

Grabowski vs Braun. Sprawa zostanie odrzucona przez sąd? „Nieoczekiwany obrót”nczas.info

„Nastąpił nieoczekiwany obrót w sprawie posła Grzegorza Brauna” – poinformował nos-portal.pl. Chodzi o sprawę przerwania przez Brauna skandalicznego, antypolskiego wystąpienia prof. Jana Grabowskiego. Sąd Apelacyjny zbada, czy pozew nie powinien zostać odrzucony z powodu błędu formalnego.

Lokalny portal poinformował, że Braun wynajął ostródzkiego procesualistę, mec. Piotra Brzozowskiego. Reprezentuje on Grzegorza Brauna w sprawie prowadzonej przez zagraniczne kancelarie.

„Pierwsza z nich to jedna z największych amerykańskich kancelarii Hogan Lovells, a po przystąpieniu do sprawy mec. Brzozowskiego, włączyła się też topowa kancelaria niemiecka RÖDL” – czytamy na nos-portal.pl.

Chodzi o wykład prof. Jana Grabowskiego z wiosny 2023 roku w Niemieckim Instytucie Historycznym przy Al. Ujazdowskich w Warszawie. Braun podczas wykładu odebrał mikrofon prelegentowi i zdemolował pulpit w reakcji na szkalowanie przez prof. Grabowskiego Polski i Polaków w kwestii rzekomego udziału w holokauście Żydów.

Mec. Brzozowski powiedział, że „nie będziemy ułatwiać sprawy amerykańskim i niemieckim kancelariom”.

– Dlatego sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Warszawie, który zbada czy pozew nie powinien zostać odrzucony, bowiem zapomniano o uchyleniu immunitetu posłowi Braunowi – a działał on podówczas jako poseł w ramach interwencji poselskiej – wyjaśnił prawnik.

Redakcja wskazuje, że dotychczas Sąd Najwyższy „rozważał takie zagadnienia w dwojaki sposób, przeto nie dojdzie do merytorycznego rozpoznania sprawy, dopóki nie ustali się kwestii ochrony immunitetowej”.

– Po drugie – moim zdaniem – niemiecka fundacja zapomniała o zasadach polskiego reżimu reprezentacji przed sądem. Fundacja uważa, że może przed polskim sądem działać przez pośrednictwo niemieckich instytutów za granicą [tutaj w Polsce], ale przecież Fundacja jako osoba prawna – działa przez uprawnione podmioty. Uważam, że popełnili błąd i dlatego Sąd Apelacyjny będzie musiał rozstrzygnąć tę kwestię – wyjaśnił mecenas.

Podkreślił, że „jak występują przed sądem nasze fundacje, czy spółki, to sądy bardzo restrykcyjnie przyglądają się reprezentacji takiego podmiotu”.

– Dlaczego zatem niemiecka fundacja miałaby być reprezentowana w jakiś innym trybie – tylko dlatego, że jest niemiecka? – pytał prawnik.

– Co do merytorycznej kwestii pozwu, to nie wyrażam żadnych obaw; bowiem pozew opiera się na jednym li tylko zarzucie – naruszenie dobra „rzetelnego naukowca” – podsumował mec. Piotr Brzozowski.

„Kto stoi za Grabowskim i Niemieckim Instytutem Humanistycznym: 1. jedna z największych amerykańskich kancelarii Hogan Lovells, 2. topowa kancelaria niemiecka RÖDL” – podsumował na X Konrad Niżnik.

http://nczas.info/2026/01/05/grabowski-vs-braun-sprawa-zostanie-odrzucona-przez-sad-nieoczekiwany-obrot/

#Braun #zydzi #Polska #niemcy #antypolonizm

15

Brak prądu w Berlinie. Władze: to atak lewicowych ekstremistówkresy.pl

Po pożarze mostu kablowego znaczna część południowo-zachodniego Berlina została odcięta od prądu. Władze miasta i policja oceniają, że był to atak o podłożu politycznym, za który mają odpowiadać lewicowi ekstremiści.

Po pożarze infrastruktury energetycznej w Berlinie południowo-zachodnie dzielnice miasta pozostają bez zasilania. Burmistrz Kai Wegner oświadczył, że był to atak motywowany politycznie, a sprawcami mieli być „najwyraźniej lewicowi ekstremiści”. Policja potwierdziła tę ocenę.

Do zdarzenia doszło w sobotę rano, gdy ogień objął most kablowy nad kanałem Teltow, prowadzący do elektrowni Lichterfelde. W wyniku pożaru uszkodzone zostały kluczowe linie przesyłowe. „To niedopuszczalne, że po raz kolejny ewidentni lewicowi ekstremiści atakują naszą sieć energetyczną, narażając życie ludzkie” – powiedział Wegner.

Wkrótce po incydencie pojawił się list podpisany przez tzw. Grupę Wulkan, w którym autorzy przyznają się do sabotażu. Autentyczność dokumentu została potwierdzona przez służby. Według eksperta ds. terroryzmu Michaela Götschenberga, zawarte w liście szczegóły odpowiadają schematowi wcześniejszych ataków na infrastrukturę energetyczną.

Dziennik „Berliner Zeitung” udostępnił pełną treść listu. „Dzisiaj w nocy udało nam się sabotować elektrownię gazową w dzielnicy Berlin-Lichterfelde. Doszło do przerw w dostawach prądu w zamożniejszych dzielnicach Wannsee, Zehlendorf i Nikolassee. Celem akcji nie były przerwy w dostawach prądu, ale energetyka oparta na paliwach kopalnych. Przepraszamy mniej zamożnych mieszkańców południowo-zachodniej części Berlina. W przypadku wielu właścicieli willi w tych dzielnicach nasze współczucie jest ograniczone” – czytamy.

Senator ds. gospodarki Franziska Giffey poinformowała, że od początku brano pod uwagę celowe zniszczenie instalacji, ponieważ zwykły incydent nie doprowadziłby do tak poważnych uszkodzeń grubych kabli wysokiego napięcia. W programie RBB „Abendschau” wyjaśniła, że zapalniki umieszczono bezpośrednio pod przewodami. „Siła, z jaką nastąpiło nagrzewanie się i stały pożar, była większa niż siła, jaką mogłaby wywołać bomba kulowa” – powiedziała. „Zabezpieczenie naszych przewodów nie pozwoliłoby bombie kulowej na takie uszkodzenie przewodów”.

Skutkiem ataku była rozległa awaria prądu, która początkowo objęła około 45 tys. gospodarstw domowych oraz ponad 2200 firm. Spółka Stromnetz Berlin poinformowała, że częściowo udało się przywrócić zasilanie — prąd wrócił do około 7 tys. domów i 150 odbiorców komercyjnych. Zakłócenia dotknęły m.in. dzielnice Nikolassee, Zehlendorf, Wannsee i Lichterfelde.

http://kresy.pl/wydarzenia/brak-pradu-w-berlinie-wladze-to-atak-lewicowych-ekstremistow/

#niemcy #lewactwo #energetyka #terroryzm

11

Ukraiński portal wybiela Banderę, terroryzm został przedstawiony jako walkę z „polskim okupantem”kresy.pl

Zdjęcie

Na portalu Zaxid ukazał się artykuł wybielający Stepana Banderę i podważający zarzuty dotyczące terroryzmu jego współpracy z Niemcami. Autor cytuje Wołodymyra Wjatrowycza, który twierdzi, że określenia takie jak „terrorysta” czy „kolaborant” są elementem propagandy.

1 stycznia ukraiński portal Zaxid opublikował materiał poświęcony ocenie postaci Stepana Bandery. Artykuł koncentruje się na tym, jak — zdaniem autorów — przez lata utrwalały się różne stereotypy i schematy związane z liderem OUN. Wskazano, że jednym z najstarszych określeń przypisywanych przez stronę polską jest „terrorysta”.

W tekście przypomniano opinię Wołodymyra Wjatrowycza (znanego kłamcę wołyńskiego), zamieszczoną na stronie Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Według niego niemal każdy ruch narodowowyzwoleńczy przechodzi etap, w którym przedstawia się go jako terrorystyczny, a walkę przeciwko okupacji opisuje jako akty terroru.

Przypomnijmy w tym miejscu, że 15 czerwca 1934 roku został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Jednym z organizatorów tej zbrodni był Bandera, który wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 13 stycznia 1936 roku został skazany na karę śmierci. Niestety na mocy amnestii wyrok zamieniono mu dożywotnie więzienie.

Bandera zarówno w młodości jaki po przystąpieniu do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów trenował siebie, zadając ból psychiczny i fizyczny. Swoją wolę ćwiczył, odmawiając sobie jedzenia i zadając ból fizyczny. Tymi torturami, jak twierdził, chciał się przygotować na potencjalne przesłuchania polskiej policji, która miała pełne ręce roboty zwalczając ukraiński nacjonalizm.

Drugim z „utrwalonych” określeń, jakie wymienia portal, jest zarzut „kolaboracji”.

Wjatrowycz stwierdził: „Głównym elementem propagandy sowieckiej wymierzonej przeciwko OUN i UPA było nieustanne oskarżanie o współpracę z nazistami. I mimo opublikowanych tysięcy dokumentów oraz dziesiątek badań dotyczących antyniemieckiej walki ukraińskich nacjonalistów, ten mit wciąż istnieje”. W jego ocenie w ramach propagandy Bandera był — i bywa nadal — przedstawiany jako główny współpracownik Hitlera na Ukrainie.

Portal cytuje także fragment, w którym Wjatrowycz opisuje stosunek Bandery do Niemiec: „Tymczasem Bandera sceptycznie podchodził do możliwości wykorzystania niemieckiej pomocy w odrodzeniu Ukrainy. Ten moment był jednym z kluczowych w jego dyskusji ze starszymi członkami OUN, która zakończyła się rozłamem w organizacji”.

Przypomnijmy, od 1940 roku Bandera był uznawany przez Abwehrę za agenta o kryptonimie Konsul II. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów — a następnie kierowana przez niego frakcja OUN-B — została wykorzystana do prowadzenia działań dywersyjnych po ataku Niemiec na Związek Sowiecki.

Abwehra finansowała działalność OUN już od lat dwudziestych, a sama organizacja podjęła działania zbrojne także podczas agresji Niemiec na Polskę w 1939 roku. W zeznaniach składanych po wojnie przed Trybunałem w Norymberdze szef berlińskiej Abwehry Erwin Stolze oskarżył Banderę o próbę przywłaszczenia środków przeznaczonych na rozwój struktur podziemnych w 1934 roku oraz o zamiar ulokowania tych pieniędzy w banku w Szwajcarii.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-portal-wybiela-bandere-terroryzm-zostal-przedstawiony-jako-walke-z-polskim-okupantem/

#upa #upadlina #banderowcy #niemcy #Polska

15

Duża niemiecka partia chce stworzyć lotnisko do deportacji. I to nie AfDnczas.info

„Bawarskie CSU zamierza doprowadzić do deportacji z Niemiec większości syryjskich uchodźców” – wynika z dokumentu partyjnego, z którym zapoznała się agencja dpa. Partia proponuje w tym celu budowę na lotnisku w Monachium „deportacyjnego terminalu”. Wygląda więc na to, że antyimigracyjne postulaty AfD zostały uznane przez niemiecki mainstream

Tworzące wraz z CDU i SPD rząd w Berlinie CSU stoi na stanowisku, że w przypadku większości Syryjczyków objętych czasową ochroną podstawy do jej udzielania wygasły.

„W związku z tym wobec tych uchodźców z Syrii, którzy nie opuszczą Niemiec dobrowolnie, deportacje powinny zostać wszczęte tak szybko, jak to możliwe” – głosi dokument CSU, o którym poinformowała w piątek dpa.

Jego autorzy wzywają do zdecydowanego przyspieszenia deportacji do Syrii i Afganistanu w 2026 roku. Aby usprawnić proces, proponują utworzenie na terenie całego kraju „centrów wyjazdowych”, a także „deportacyjnego terminalu” na lotnisku w Monachium.

Bawarska partia równocześnie sygnalizuje zaostrzenie kursu wobec imigrantów z Ukrainy, których w Niemczech jest ok. 1,3 mln. Formalnie są oni uchodźcami.

W dokumencie zobowiązano się do wywierania presji na to, by ukraińscy mężczyźni w wieku poborowym wnieśli większy wkład w obronę swojego kraju. Nie podano jednak szczegółów, jak miałoby to wyglądać.

Wewnętrzny dokument partyjny zawiera także postulat wprowadzenia w Niemczech kar za publiczne nawoływanie do ustanowienia państwa islamistycznego lub kalifatu.

Oznacza to, że największe ugrupowania w Niemczech uznały postulaty AfD za słuszne. A to oznacza, że antyimigracyjne nastroje w Niemczech są bardzo silne.

Pod koniec grudnia po raz pierwszy od wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku z Niemiec deportowany został do tego kraju obywatel syryjski skazany za przestępstwa.

Kwestia deportacji do Syrii została uzgodniona w umowie koalicyjnej między blokiem partii chadeckich CDU/CSU a socjaldemokratyczną SPD. W ostatnich miesiącach niemieckie MSW prowadziło rozmowy z nowym rządem w Syrii oraz rządzącymi w Afganistanie od 2021 roku talibami.

Pod koniec listopada kanclerz Friedrich Merz powiedział, że wojna domowa w Syrii się zakończyła i że obecnie nie ma żadnych powodów, by Syryjczycy otrzymywali azyl w Niemczech, można więc rozpocząć ich powroty. Ponieważ jednak sytuacja humanitarna w wielu regionach Syrii pozostaje krytyczna, komentarz ten spotkał się z szeroką krytyką, w tym ze strony organizacji rzekomo broniącymi praw człowieka.

http://nczas.info/2026/01/03/duza-niemiecka-partia-chce-stworzyc-lotnisko-do-deportacji-i-to-nie-afd/

#niemcy #nachodzcy

10

Fajerwerkowe zasadzki na policjantów w Berlinie. Kilkudziesięciu rannych funkcjonariuszynczas.info

W sylwestrową noc policjanci w Berlinie byli wciągani w zasadzki i celowo ostrzeliwani fajerwerkami – poinformował rzecznik związku zawodowego berlińskiej policji Benjamin Jendro. W niemieckiej stolicy po nocy pełnej chaosu zatrzymano ponad 400 osób, około 30 funkcjonariuszy doznało obrażeń.

W noc sylwestrową w Berlinie kolejny rok z rzędu doszło do licznych groźnych incydentów z materiałami pirotechnicznymi. W serwisach społecznościowych pojawiły się liczne filmiki, na których widać, jak fajerwerki wybuchają nisko nad głowami świętujących lub są wystrzeliwane w stronę radiowozów i policjantów. W niespokojną noc aresztowano ponad 400 osób, a ok. 30 policjantów odniosło obrażenia.

W odpowiedzi na zamieszki rzecznik berlińskiego związku zawodowego policji Benjamin Jendro domagał się zmian prawnych. – W 2026 roku zdecydowanie potrzebujemy innych ram działań: ogólnokrajowego zakazu fajerwerków albo przynajmniej drastycznego ograniczenia ich sprzedaży – przekazał w rozmowie z portalem t-Online.

Według rzecznika policjanci byli „celowo wciągani w zasadzki, by można było ich atakować”.

Jak podkreślił, sytuacja ma konsekwencje dla całego miasta. – Wielu ludzi w Berlinie boi się wychodzić w sylwestrową noc na ulicę. To, co się dzieje, nie jest normalne. Tylko dzięki naszym kolegom nie doszło do poważniejszych zajść – powiedział Jendro.

Minister sprawiedliwości Stefanie Hubig na krótko przed sylwestrem opublikowała projekt ustawy przewidujący surowsze kary za ataki na przedstawicieli służb mundurowych. Napaść na policjanta, strażaka lub pracownika służb medycznych ma być karana minimum sześcioma miesiącami więzienia zamiast jak dotąd trzema. Ten, kto zwabia służby w zasadzkę i tam je atakuje, będzie musiał liczyć się z karą co najmniej roku więzienia.

http://nczas.info/2026/01/02/fajerwerkowe-zasadzki-na-policjantow-w-berlinie-kilkudziesieciu-rannych-funkcjonariuszy/

#nachodzcy #niemcy

11

Zginęli, bo pomagali Żydom. W Boiskach Niemcy zamordowali dwie rodzinykresy.pl

2 stycznia 1943 roku niemieccy żandarmi zamordowali mieszkańców wsi Boiska (Boiska-Kolonia) koło Solca nad Wisłą, karząc ich za pomoc udzielaną Żydom.

Zbrodnia została przeprowadzona przez oddział żandarmerii z Lipska nad Wisłą, należący do 1. Zmotoryzowanego Batalionu Żandarmerii. Akcja miała charakter pokazowy: miała zastraszyć okoliczną ludność i zniechęcić do ukrywania uciekinierów z gett.

Z rąk żandarmerii za pomoc Żydom zginęło w tym rejonie czterdziestu Polaków

Nad ranem Niemcy otoczyli gospodarstwo Józefa i Zofii Krawczyków. Najpierw dom obrabowano, następnie całą rodzinę wyprowadzono na podwórze. Rozstrzelano Józefa Krawczyka, jego żonę Zofię oraz kilkuletniego syna Adama, po czym zabudowania podpalono. Powodem represji była pomoc udzielona wcześniej rannemu Żydowi, który zdołał wydostać się z okolicznego getta. Krawczyk zaopatrzył ranę i dał schronienie, a kiedy żandarmi odkryli u złapanego uciekiniera fachowo wykonany opatrunek, biciem zmusili go do przyznania się, kto mu pomógł.

Potem kolumna skierowała się do domu Boryczków. Tam w podobny sposób zamordowano Stanisława Boryczkę, jego żonę Zofię oraz ich roczne dziecko. W tym przypadku Niemcy podejrzewali, że Zofia, ochrzczona Żydówka, pomaga ukrywającym się współwyznawcom, przekazując im żywność i informacje. Zabudowań Boryczków nie spalono, ale zakazano pochówku zamordowanych na cmentarzu parafialnym. Ofiary pogrzebano prowizorycznie w polu, a dopiero po wojnie przeniesiono je na cmentarz w Solcu nad Wisłą.

Łącznie tego dnia w okolicy za pomoc Żydom zginęło sześciu Polaków, a wraz z nimi także wspomniany uciekinier żydowski — siedem ofiar śmiertelnych. Z rodziny Krawczyków ocalał jedynie starszy syn Stanisław: przeżył, ponieważ noc poprzedzającą pacyfikację spędził u krewnych i został w porę powstrzymany przed powrotem do domu.

Zbrodnia z 2 stycznia nie była jednak odosobnionym wybuchem przemocy. Posterunek żandarmerii w Lipsku stworzył sieć konfidentów, których zadaniem było tropienie Polaków pomagających Żydom. Donosy uruchamiały błyskawiczne akcje karne. Już w grudniu 1942 roku ofiarą padła rodzina Kryczków, rozstrzelana po podejrzeniu o udzielanie wsparcia. W kolejnych tygodniach ginęli następni — jak gajowy Franciszek Parol, wskazany jako osoba pomagająca uciekinierom. Ten sam mechanizm prowadził do tragedii w Boiskach. Już 8 stycznia 1943, niecały tydzień po zbrodni w Boiskach, w pobliskim Słuszczynie zamordowali sześć osób z rodziny Borków. W rezultacie zimą 1942/1943 roku z rąk lipskiej żandarmerii zginęło około czterdziestu Polaków.

Tu relacje polsko-żydowskie były dobre

Jak podkreśla dyrektor Biura Badań Historycznych IPN dr Sebastian Pilarski: — Warto przypomnieć, że w okresie okupacji Niemcy dokonali pacyfikacji ponad 800 wsi w okupowanej Polsce […]. Przed wojną, w rejonie Ciepielowa, Lipska i Solca nad Wisłą relacje polsko-żydowskie były dobre. Silne wpływy miał ruch ludowy, nie było nastrojów niechętnych wobec ludności żydowskiej. Po wybuchu wojny pomoc udzielana przez Polaków ludności żydowskiej była więc na tym obszarze stosunkowo częstym zjawiskiem, mimo iż groziła za nią kara śmierci. Stąd również i skala represji była większa niż w innych regionach okupowanej Polski. Warto podkreślić, że dziś wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że mieszkańcy polskiej wsi odczuli wyjątkowo boleśnie eksterminacyjną politykę Niemców.

http://kresy.pl/kresopedia/zgineli-bo-pomagali-zydom-w-boiskach-niemcy-zamordowali-dwie-rodziny/

#historia #iiiwojnaswiatowa #niemcy #mordercy #zydzi #Polska

14

#heheszki #niemcy #bekazlewactwa

A co tam u somsiadów?

I pomysleć że tacy mają prawa wyborcze.

8

Peretz został nowym bramkarzem FC #Bayern Monahujm i nawet numer się zgadza. 🤡🌍

#sport #niemcy

8

Tak wygląda weryfikacja wieku na pornusach w Niemczech. W przeciwnym razie blokują stronę, trzeba zrobić selfiaka albo wysłać dowód osobisty

#niemcy #cenzura

10

Niemiecka grabież polskich dzieł kultury była „zalegalizowana”. Dlatego do dziś nie chcą nam wszystkiego oddać!

16 grudnia 1939 roku w Generalnym Gubernatorstwie weszło w życie rozporządzenie Hansa Franka nakazujące konfiskatę polskich dzieł sztuki na rzecz III Rzeszy. Był to moment formalnego „zalegalizowania” rabunku prowadzonego od pierwszych dni wojny przez wyspecjalizowane niemieckie struktury. Władze okupacyjne jednocześnie przedstawiały Polaków jako naród rzekomo pozbawiony kultury i systematycznie przejmowały ogromne zasoby dziedzictwa, które temu kłamstwu wprost zaprzeczały.

Mechanizm grabieży był przygotowany jeszcze przed agresją. Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg, Sonderstab Kunstschutz czy oddziały Petera Paulsena działały według gotowych list sporządzonych na podstawie przedwojennych inwentarzy muzeów, archiwów i prywatnych kolekcji. Już we wrześniu 1939 roku rozpoczęto konfiskaty prowadzone pod pretekstem „zabezpieczania”. Dzięki katalogom i opisom szybko odnajdywano także dzieła ukrywane, w tym ołtarz Wita Stwosza.

Dokument wydany przez Franka został uzupełniony przepisami wykonawczymi z 15 stycznia 1940 roku, rozszerzyło to konfiskatę na zbiory państwowe, kościelne i prywatne, z iluzorycznym wyjątkiem dla części obiektów liturgicznych. Przejęte dzieła fotografowano, katalogowano, niszcząc polską dokumentację, a następnie dzielono na kategorie przeznaczone do wywozu, wykorzystania administracyjnego lub celów reprezentacyjnych okupanta.

Skala strat była bezprecedensowa. Do Rzeszy wywieziono:

-około 2800 obrazów malarstwa europejskiego,

-11000 prac polskich malarzy,

-1400 rzeźb

-około 15000000 książek.

Zniszczono dziesiątki muzeów, teatrów i bibliotek, a łączne straty Polski szacuje się na ponad 516000 dzieł sztuki i ponad 22000000 woluminów. Równolegle palono archiwa, burzono zabytki i niszczono instytucje naukowe oraz religijne, czego symbolem stała się zagłada Warszawy po rozkazie Heinricha Himmlera z 1944 roku.

Mimo powojennych działań restytucyjnych znaczna część polskich dzieł sztuki pozostaje poza granicami kraju, a restytucja polskiego majątku kulturowego nie została zakończona do dziś. Tusk chwali się ochłapami załatwionymi z w Berlinie, a niemieckie domy aukcyjne wciąż sprzedają elementy polskiego dziedzictwa kulturowego. Często, gdy taki przypadek zostanie namierzony to właściciele dzieł tłumaczą się, że zakupili obiekty legalnie i w dobrej wierze. Tylko co to zmienia? #niemcy #niemieckalogika #polska #politka #politykazagraniczna

7

GDYBY HITLER TO PRZEWIDZIAŁ... Merz: Niemcy stoją na straży istnienia Izraelakresy.pl

Podczas swojej pierwszej wizyty w Izraelu kanclerz Niemiec Friedrich Merz mówił o odpowiedzialności Niemiec za bezpieczeństwo państwa żydowskiego. Zapowiedział też, że Berlin nie planuje uznać niepodległego państwa palestyńskiego „w dającej się przewidzieć przyszłości”.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zadeklarował w niedzielę, że jego kraj będzie trwale strzegł bezpieczeństwa i istnienia Izraela. Jak stwierdził, „Niemcy muszą stać na straży istnienia i bezpieczeństwa Izraela. To należy do niezmiennego rdzenia naszych relacji – i to na zawsze”. Dodał również, że Berlin nie zamierza uznawać niepodległej Palestyny „w dającej się przewidzieć przyszłości”.

Merz przybył do Izraela w sobotę, odbywając pierwszą wizytę zagraniczną w tym kraju jako kanclerz. W niedzielę odwiedził instytut Jad Waszem, gdzie wpisał się do księgi pamiątkowej, podkreślając niemiecką odpowiedzialność historyczną: „Tutaj, w Jad Waszem, można namacalnie odczuć, jaką niezmienną historyczną odpowiedzialność ponoszą Niemcy”.

W Jerozolimie Merz spotkał się z premierem Beniaminem Netanjahu, rozmawiając o relacjach dwustronnych i obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Podczas późniejszej konferencji prasowej niemiecki kanclerz wyraził nadzieję na utrzymanie rozejmu w Strefie Gazy, podkreślając, że „trwały pokój jest możliwy”, nawet jeśli realizacja zawieszenia broni nie zawsze przebiega bezproblemowo.

http://kresy.pl/wydarzenia/merz-niemcy-stoja-na-strazy-istnienia-izraela/

#niemcy #zydzi

13

Koalicja CDU i SPD przegłosowała nowelizację ustawy o bezpieczeństwie i porządku publicznym (Allgemeine Sicherheits und Ordnungsgesetz).

Paragrafy 26a i 26b nowelizacji dają policji możliwość hackowania urządzeń w celu obejścia szyfrowania e2e (tzw. trojany państwowe). Jeśli zdalna instalacja trojanów się nie powiedzie to policja ma prawo do tajnego wejścia i przeszukania pomieszczeń w celu uzyskania dostępu do systemów informatycznych w tym instalacji oprogramowania szpiegującego.

Ładnie się tam bawią w reichu.

Zdjęcie

źródło: http://www.heise.de/en/news/Berlin-Police-can-secretly-enter-homes-for-state-trojan-installation-11103284.html

#niemcy #policja #inwigilacja #internet #szyfrowanie

27