Całkowity koszt „ustawy podwyżkowej” dla publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce to już ok. 73 mld zł tylko w tym roku, co odpowiada prawie 30% łącznych publicznych nakładów na zdrowie.


Prościej mówiąc: 400 tys. ludzi pracujących w służbie zdrowia przechwyciło 73 mld złotych "dla siebie" czyli 182 tys. zł na jednego "medyka" rocznie. W cztery lata to podwyżka o 15 tysięcy złotych miesięcznie.

W kraju gdzie połowa pracujących ludzi zarabia mniej niż 5300 zł.

Zazdrościsz lewaku? To idź na studia medyczne i też tyle zarabiaj. Pod warunkiem, że cię oczywiście przyjmą, bo Naczelna Izba Lekarska mocno lobbuje żeby ograniczać przyjęcia na studia.

#nfz #lekarze

7

Lekarz zawsze nietykalny. Anestezjolog nie odpowiada za to, czy ci w szpitalu podadzą tlen czy zyklon B. Jak coś to będzie na Ukraińca na śmieciówce.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/nie-zyje-ciezarna-pacjentka-szpitala-sw-rodziny-w-warszawie-co-podano-jej-zamiast/30kpjnj

#szpital #nfz #lekarze

8

Tak działa państwowa służba zdrowia. W jednym szpitalu czterech lekarzy zgarnia 10 mln zł rocznie. Sommer komentuje patologię [VIDEO]youtube.com

http://www.youtube.com/watch?v=JU-6ViLZqV0

Szpital w Kaliszu tonie w długach. Chodzi o 40 mln zł. Jak się okazuje, to pensja na cztery lata dla czterech lekarzy, którzy otrzymują 10 mln zł rocznie.

Wojciech Michalik, nowy dyrektor szpitala przekazał, że sytuacja szpitala jest „bardzo trudna”. Poprzedni dyrektor Radosław Kołaciński miał prowadzić tzw. kreatywną księgowość. Ukrywał w ten sposób realne długi placówki oraz przegrane z personelem procesy sądowe.

Obecnie szpital ma do wypłacenia 37,5 mln zł zaległych wynagrodzeń dla 240 pielęgniarek oraz 1,5 mln zł dla fizjoterapeutów. Są też zwroty i kary z NFZ.

– Taka chora sytuacja wciąż trwa – powiedziała jednak z pielęgniarek.

Pomimo zadłużenia, czterech lekarzy zarabia 10 mln zł rocznie, co potwierdził obecny dyrektor. Daje to średnio 2,5 mln zł rocznie „na głowę”, czyli ponad 200 tys. zł miesięcznie.

„Gazeta Wyborcza” ustaliła, że najwięcej zarabia prof. Dariusz Samulak z oddziału położnictwa i ginekologii onkologicznej. Podobnie trzej inni specjaliści z kardiochirurgii i neurochirurgii. W tym samym czasie nie ma na wypłaty zaległych należności.

O patologii w państwowej usłudze medycznej, zwanej państwową opieką zdrowotną mówił niedawno redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer. W tym przypadku była mowa o wynagrodzeniach lekarzy w jednym z warszawskich szpitali.

– Jeden z dyrektorów jednego ze szpitali zdradził te dane, więc ja państwu przeczytam. Tylko siedźcie na fotelu. Ale lepiej to na podłodze, bo z fotela też można spaść. Otóż ma 350 lekarzy. Jeden zarabia 200 tys., 13 zarabia powyżej 100 tys. – to może być 170 tys., może być 120 tys.. Przy czym ci, którzy zarabiają te 120 tys., to nie pracują tylko u tego jednego pana. Więc w drugim szpitalu mogą zarobić drugie tyle. Jeśli zarobią 300 tys. – nikt się nie zdziwi – mówił Tomasz Sommer.

– Trójka lekarzy kolejna zarabia 80-100 tys. zł. Oni mogą drugie tyle też zarabiać w drugim szpitalu. W przedziale 50-80 tys. zł zarabia 36 lekarzy. Zarobki 40-50 tys. zł ma 31 lekarzy. Pozostali, czyli ponad 100 osób, zarabiają nieco poniżej 40 tys. zł biedacy – mówił Sommer.

Sommer podejrzewa, że jest gdzieś w Polsce lekarz, który w państwowej służbie zdrowia zgarnia może nawet 500 tysięcy miesięcznie. Redaktor zaapelował do widzów o pomoc w ustaleniu ile zgarnia z naszych podatków największy medyczny krezus w kraju.

http://nczas.info/2025/11/15/tak-dziala-panstwowa-sluzba-zdrowia-w-jednym-szpitalu-czterech-lekarzy-zgarnia-10-mln-zl-rocznie-sommer-komentuje-patologie-video/

#sluzbazdrowia #lekarze #zarobki #patologia

14

Wczoraj miałem telemedycynę z lekarzem pierwszego kontaktu. O pięknym nazwisku kończącym się na ...ska. Po dwóch zdaniach słyszę, że (wybaczcie) pierdoli głupoty. Nie wchodząc w szczegóły chodziło o prostą sprawę i nazwę medyczną która zna prawie każdy obywatel(a lekarz powinien ją znać K A Ż D Y) a ja słyszę, że ona mówi kompletnie o czymś innym. Dwa razy ja pytam, czy na pewno ona dalej to gada na serio "czy pani jest pewna?". A ona z pewnością siebie że tak, że ona wie o czym mówi(słyszę już coś czego nie usłyszałem na początku- że ma piękny wschodni akcent edit: dla lipathora JEST Z UKRAINY) i że ta usługa, na marginesie, jest płatna(co było też powodem mojego telefonu). Po moim kolejnym pytaniu, w końcu, okazało się, że jest bezpłatna i jestem zapisany. Ale czy ona nie pomyliła wątroby z jądrami to nie wiem.

I to nie jest tak, że przesadzam, bo przez całe życie nie miałem kontaktu z takim "lekarzem" który miałby tak tragicznie niską wiedzę. Może to przypadek, gorszy dzień, bariera językowa(ale k. to nie może być usprawiedliwienie!!)

A może to nostryfikowana asystentka weterynarii😬

****informacja rządu polskiego****

Powyższy mail to skutek dezinformacji i szeroko zakrojonych działań Rosji mających na celu wywołania różnic na tle narodowościowym, prawdopodobnie sponsorowana przez Putina


#lekarze #Ukraina #dyplom

10

Lekarska pazernośćyoutu.be

http://youtu.be/hw2NtTvUEKA

Dziś miał się pojawić inny odcinek z tej serii, ale postanowiłem zmienić kolejność. Tym razem będzie o absurdach lekarskiej łapczywości. #medycyna #lekarze #Polska #zdrowie #polityka

5

amatorzy. mafia lekarska już dawno temu wpadła na podobny pomysł.

#motoryzacja #medycyna #lekarze

13

#farmakologia #choroby #lekarze

-Te lekarstwo siostra wysyłała mi aż z południa Polski!

-Jakie lekarstwo?

-Nigdzie tego nie ma, antywirusowe! Mama zjadła szybko i nic ją nie wzięło, ale trzeba szybko. Ja wzięłam późno i nie podziałało.

-Nie, no... to tak nie działa — odrzekłem.

-Moja siostra (co jej to przepisała) jest lekarzem i pozwól, że jej uwierzę.

Mniej więcej tak wyglądała moja rozmowa z przeziębioną koleżanką.

Co się okazało? To specjalne lekarstwo zostało masowo przepisywane, tak bardzo, że zabrakło w całym Szczecinie, a być może i w Polsce. Pomyślałem: „Co to może być? Ze skutecznym lekarstwem na różnego rodzaju przeziębienia, na wirusy, bardzo szybko pokonamy świat”. „Za to ktoś musi dostać nagrodę Nobla”. No ale muszę się mylić, bo przecież moja koleżanka miała mamę, „która to wzięła po jednym dniu i ona wyzdrowiała”, jak sama twierdziła. Czy może być lepszy dowód?

Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że ta substancja to… ale o tym później.

Najpierw dygresja.

-----------------------------

Kiedy jesteś chory i po wzięciu, powiedzmy, soku z cebuli, nagle(następny dzień) ozdrowiałeś, to jaką możesz mieć pewność, że to pomogło? Podpowiadam – bliską zeru – nie jesteśmy w żaden sposób w stanie stwierdzić, dlaczego wyzdrowieliśmy. W ogromnej liczbie przypadków przeziębienia leczy nas czas. To tak jakby za dowód przedstawiać: „Zaczęło padać, więc wbiłem pal w ziemię, wykonałem taniec deszczu i przestało po pół godziny. Jestem pewien, że to mój taniec”. Wydaje się głupie? Ale prawie każdy człowiek powtarza coś podobnego.

Ale jest jeszcze coś ciekawszego: wszelkie domowe/farmakologiczne sposoby na choroby, jeśli mają udowodnione działanie, to na zasadzie takiej, że średnio skracają okres choroby z 14 dni do 13 (tu np. cynk) albo skracają o pół dnia (!) (to rzekomo ta moja tajemnicza substancja, której zabrakło w całym kraju).Więc nawet gdybyś się starał wierzyć, że pomógł ci cynk/cebula/czosnek i „następnego dnia wyzdrowiałeś”, to jesteś w bardzo głębokim błędzie, a twoja wiara w tym momencie, jak to czytasz, każe ci mówić „co on pierdoli, przecież wiem!”. Otóż gówno wiesz.

---------------------------

Więc, wracając do tajemniczej substancji, w całym regionie stało się coś takiego, że ludzie, jak pojebani, zaczęli wykupywać z rynku coś, co istnieje na nim 20 lat i to coś odpowiedzialne jest za nic więcej niż za dobre samopoczucie psychiczne biorącego. Bo badania ma wyjątkowo słabe.

- więc co to jest – zapytałem koleżanki.

- Jakieś oseltamivir.

Zdjęcie

Już wiesz co to? To nic innego jak znany i niekoniecznie lubiany Tamiflu. Lekarstwo, które istnieje na rynku od 20 lat i… nie zgadniesz!, nie poradziło sobie z chorobami grypopodobnymi! Przeziębienia istniały tak samo, jak istnieją. Mało tego, nawet nie wiadomo do końca, czy ma jakiś wpływ poza twoim portfelem- badania są tak niejednoznaczne.Tak czy inaczej, wątpliwa, a nawet bardzo wątpliwa skuteczność tego leku jest znana od dawna, natomiast teraz, w 2025 roku, ludzie latają po mieście z gorączką, jak pedofil po żłobku, byle dostać w aptece coś, w co sami uwierzyli, że działa.

Sprawa druga – smutna – to stan wiedzy polskich lekarzy, bo to przecież oni musieli to przepisywać. Naprawdę, nie wierzę w to, że każdy jest agentem Big Pharma, ale wierzę, że wielu to zwykli ludzie, którzy kiedyś skończyli studia, założyli kitel, a ludziom wydaje się, że mają do czynienia z detektywem Sherlockiem, tyle że w bieli.

Jeśli jakimś cudem dotarłeś tutaj nie zasypiając, to pamiętaj:

1. Jeśli ktoś wymyśli skuteczne lekarstwo na wirusy, to dostanie Nobla.

2. Nie możesz wiedzieć, co ci pomogło. Po prostu. Nie możesz wiedzieć czy to sprawka tych białych latających statków z robaczkami(polecam' było sobie życie!"), które spostrzegły wroga mniej więc wtedy kiedy ty nasmarowałeś klątę psim smalcem, którym z powodzeniem leczył się Twój wuj,a ty jesteś pewien, że to to.

3. Lekarze to tacy ludzie, którzy ulegają manipulacjom tak jak każdy inny. Większość nie jest lekarzami- wcielają się w rolę

6

Ponad setka lekarzy przed Naczelną Izbę Lekarską. „Ośmielili się bronić prawdy, pacjentów i nauki przed pandemicznym terrorem kłamstw”nczas.info

114 lekarzy może zostać ukaranych przez Naczelną Izbę Lekarską. Powodem jest mówienie prawdy na temat Wielkiej Histerii w trakcie jej trwania. Proces ma odbyć się dzisiaj.

Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców poinformowało o planach ukarania 114 lekarzy, którzy mówili prawdę na temat Covid-19.

„Naczelna Izba Lekarska chce ukarać 114 lekarzy, w tym doktorów i profesorów, urządzając im zbiorowe, pokazowe procesy w Poznaniu, Gdańsku i we Wrocławiu. Lekarze mają zostać ukarani za to, że ośmielili się głosić prawdę i bronić standardów naukowych podczas pandemii Covid-19” – czytamy na stronie PSNLiN.

Zdjęcie

„Pierwsza sprawa przeciwko 19 lekarzom odbyła się 17.03.2023 roku w Poznaniu w sądzie Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. Adwokatowi Arkadiuszowi Teteli reprezentującemu większość lekarzy udało się doprowadzić do cofnięcia wniosku o ukaranie do Naczelnego Sądu Lekarskiego, który jednak po uzyskaniu opinii prof. Iwony Paradowskiej – Stankiewicz, kontynuuje sprawę, powierzając kolejny proces sądowi lekarskiemu przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Gdańsku, który odbędzie 7.02.2025 r. od godz. 13.30” – poinformowano.

Lekarze będą sądzeni m.in. „za poparcie listu otwartego polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów dostępnego na stronie listlekarzy.pl oraz za poparcie drugiego apelu naukowców i lekarzy w sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2”.

„W grupie pierwszych 19 lekarzy, którzy stanęli przed sądem lekarskim w Poznaniu są m.in. dr Katarzyna Bross Walderdorff, lek. med. Aneta Borczyk Kotwas, dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz, dr Tomasz Dmochowski, prof. dr hab. n. med. Krystyna Opałko, lek. Paweł Basiukiewicz, dr. n. med. Zbigniew Martyka, prof. dr hab n.med. Ryszard Rutkowski, prof. zw. dr hab n. med. Maria Sobaniec Łotowska, lek. Anna Martynowska. W kolejnej grupie lekarzy z Gdańska jest m.in. prof. Andrzej Frydrychowski” – wyliczono.

Postępowanie wszczął poprzedni Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Grzegorz Wrona. Wydał też postanowienia o przedstawieniu zarzutów i skierowaniu wniosku o ukaranie.

„Zarzucił lekarzom publiczne rozpowszechnianie informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną i propagowanie postaw antyzdrowotnych i działanie na szkodę pacjentów i całego społeczeństwa, poprzez podpisanie ww. listów i apeli” – poinformowało PSNLiN.

Stowarzyszenie podkreśla, że „od początku organy samorządu lekarskiego rażąco naruszały prawo, nie dawały gwarancji bezstronności i obiektywnego prowadzenia postępowania”. Oceniono też, że „prowadzone postępowanie ma charakter nękania lekarzy”.

– W różnych informatorach, mediach pojawia się coraz więcej sceptyków co do szczepień, mówiących o zagrożeniach. Na tej liście są także lekarze – żebyście państwo mieli świadomość. My wszystkich tych lekarzy w tej chwili będziemy – brzydkiego słowa użyję – przesłuchiwać czy wzywać do wyjaśnień ich postawy przed organami odpowiedzialności zawodowej – powiedział 8 grudnia 2020 roku podczas posiedzenia Senackiej Komisji były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja, cytowany przez PSNLiN.

Adwokaci Arkadiusz Tetela, Piotr Schramm, Stanisław Zapotoczny i inni prawnicy, którzy bronią lekarzy, wskazują na szereg naruszeń prawa w prowadzonym postępowaniu. Wśród nich są: postępowanie nie jest oparte na dowodach, a na szykanach; wnioski dowodowe obwinionych są nagminnie oddalane lub pomijane; odmawia się obwinionym prawa do obrony; utrudnia się zapoznanie z aktami postępowania; rażąco narusza się prawo do wolności słowa; wyznacza się jako właściwe do rozpoznania sprawy sądy lekarskie daleko poza miejscem zamieszkania obwinionych.

„We wszystkich dotychczasowych sprawach w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy w zakresie szczepień przeciwko COVID-19 sądy lekarskie nielegalnie wyłączały jawność, mimo, że jest to zasadą rzetelnego procesu. Również i w tej sprawie istnieje duże prawdopodobieństwo, że jawność zostanie wyłączona. Lekarze i obywatele demokratycznego Państwa Prawa żądają poszanowania ich praw i umożliwienia zajęcia przez nich stanowiska w sprawie na jawnej rozprawie i zwrócili się w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich” – podkreśliło PSNLiN.

http://nczas.info/2025/02/07/ponad-setka-lekarzy-przed-naczelna-izbe-lekarska-osmielili-sie-bronic-prawdy-pacjentow-i-nauki-przed-pandemicznym-terrorem-klamstw/

#medycyna #plandemia #lekarze #covid19 #prawo

22

Jak tam Lurcy, macie podpisaną niezgodę na pobranie organów po śmierci?

Zdjęcie

http://t.co/rUehUL6Heq

#lekarze

24

Polscy lekarze sponsorowani przez wielkie firmy farmaceutyczne. Kwoty szokująnczas.info

Wielkie koncerny farmaceutyczne dokonały w ubiegłym roku transferów wartych ponad pół miliarda złotych na rzecz polskich lekarzy i instytucji związanych z leczeniem w Polsce. Wśród takich firm jest m.in. AstraZeneca, Pfizer czy Roche.

Jak podaje „Business Insider”, firmy farmaceutyczne z zagranicy i polski wyasygnowały 532 mln zł transferów na „działalność badawczo-rozwojową” w 2023 r. z przeznaczeniem dla polskich lekarzy, firm konsultingowych, zrzeszeń lekarskich i pielęgniarskich oraz fundacji — tak przynajmniej wynika z podsumowania danych ujawnionych przez 20 firm z sektora. Z tego około jedna trzecia trafiła do lekarzy m.in. na opłacenie zwykle zagranicznych i nietanich szkoleń i sympozjów.

Krajowe firmy farmaceutyczne też prowadzą politykę transferowania środków do lekarzy i instytucji służby zdrowia, jest to jednak margines. Wynosi tylko nieco ponad 4 proc. wydatków.

Lekarze-rekordziści

Rekordzistą w kwestii otrzymania największej kwoty od jednego koncernu jest wrocławski właściciel prywatnej praktyki lekarskiej, któremu GlaxoSmithKline przetransferowało w ubiegłym roku 116 tys. (z tego 109 tys. w formie wynagrodzenia) za świadczone usługi.

http://nczas.info/2024/08/22/polscy-lekarze-sponsorowani-przez-wielkie-firmy-farmaceutyczne-kwoty-szokuja/

#medycyna #lekarze #biznes

13

Szczera wypowiedź lekarza. „Medycyna ma takie narzędzia, że w trzy dni może wykończyć człowieka” [VIDEO]x.com

Doktor Leszek Czupryniak, diabetolog, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, udzielił zaskakującej wypowiedzi podczas warszawskiego Kongresu Zdrowia Seniorów. Jego zdaniem starsze osoby powinny… unikać lekarzy.

Podczas rozmowy doktor Czupryniak została zapytany czy starsi pacjenci powinni często spotykać się z lekarzami. Jego odpowiedź z pewnością zaskoczyła dziennikarkę.

– Lekarzy to bym unikał, bo ci co często chodzą do lekarzy… – zaczął dr Czupryniak.

– Długo żyją? – wtrąciła dziennikarka.

– No właśnie nie, bo my jako lekarze mamy tendencje do działania, czyli żeby rozpoznawać chorobę, leczyć.

Zdjęcie

Lekarz argumentował, że u osób w starszym wieku trzeba działać bardzo ostrożnie.

– Ja bardzo często pytam pacjentów kiedy ostatni raz byli u u lekarza i oni mówią, że bardzo dawno temu, na przykład jak dziecko rodziła. Jak taka 80-paro letnia osoba trafia w nasze ręce, to trzeba działać bardzo ostrożnie. Medycyna ma takie narzędzia, że jak się intensywnie weźmie za leczenie zdrowego, to w trzy dni może wykończyć.

http://x.com/TasakNarodowy/status/1815097833030320137

http://nczas.info/2024/07/28/szczera-wypowiedz-lekarza-medycyna-ma-takie-narzedzia-ze-w-trzy-dni-moze-wykonczyc-czlowieka-video/

#medycyna #lekarze #choroby

10

ta zbiurokratyzowana służba zdrowia, a w szczególności tzw "medycyna pracy" to nieuleczalny rak. nie wystarczy przyjść kiedykolwiek i załatwić te niepotrzebne bzdety. najpierw trzeba dzwonić się zarejestrować do rejestracji, potem w rejestracji baba przebiera coś w papierkach i trzeba złożyć dwa podpisy w jakichś śmiesznych książkach, potem RTG płuc nie wiem po jakiego chuja skoro nie palę i akurat z płucami mam wszystko dobrze. po to żeby mnie napromieniować? baba w pracowni RTG pierdoli przez telefon załatwiając jakieś swoje prywatne sprawy i obsługuje jednocześnie pogardzanego petenta czyli mnie. aparat rodem z PRL jej się rozpada, odpadają z niego jakieś plastikowe elementy, szuka ich po podłodze, jakieś naklejki z chuj wie czym nakleja na tablicę do której mam się przytulić, a na wynik trzeba czekać do jutra i znów trzeba się tam bujać. kurwa co za cyrk.

#gorzkiezale #sluzbazdrowia #lekarze #medycyna

15

Ciekawy wpis o służbie zdrowia i przyczynach odpływu lekarzy za granicę. Ma już trzy lata, ale nic się nie zestarzał

"TLDR: to nie pieniądze powodują, że lekarze znikają z Polski, to warunki pracy, nastawienie polityków i społeczeństwa.

Sporo się mówi o braku lekarzy, że tyle wyjechało, że pazerni na kasę i niech oddają za studia.

A wiecie czemu lekarze wyjeżdżają? Wcale nie za pieniędzmi. Obecnie w medycynie są taki braki, że dostanie 100 zł za godzinę to żaden problem. Wyjeżdżają za warunkami pracy. Owszem, część przekłada się na pieniądze, mniej lub bardziej wprost, ale część to coś, czego bez zmian systemowych nigdy nie osiągniemy.

Jestem anestezjologiem, w pracy zajmuję się pacjentami na intensywnej terapii, znieczulam do zabiegów, ustawiam leczenie bólu. Jak wygląda moja praca na emigracji a jak w Polsce?

Polska: Skończyły się elektrody do EKG. Ktoś zapomniał zamówić. Chirurga to nic nie obchodzi, zabieg ma się odbyć. Kombinujemy jakieś dziwne patenty z kropkami żelu i klejeniem plastrem, potem elektrody udaje się pożyczyć z interny. Może starczy do kolejnego zamówienia. Na razie wszyscy pacjenci dostają monitoring z 3 zamiast z 5 (zalecanych) odprowadzeń.

EU: Jest odpowiedzialna osoba, która jak tylko zbliżamy się do stanu "starczy na najbliższy miesiąc i nie dłużej" zamawia kolejny pakiet.

Polska: W czasie znieczulenia popsuł mi się monitor. Czyli pacjent śpi, a ja nie wiem kompletnie nic, jakie ma ciśnienie, jak pracuje jego serce, ile ma tlenu we krwi, jak działają mięśnie itp itd. Koszmar. Szef poinformowany "eee tam, pani se da rade, kiedyś tak znieczulali i było OK". Dokończyłam zabieg ze stetoskopem na sercu, trzymając pacjenta za puls przez godzinę i zastanawiając się co dalej.

EU: Jeden z monitorów pokazywał nam dziwne stężenia gazów w mieszance oddechowej. Aparat został momentalnie odpięty od pacjenta, przyłączono nowy, zapasowy, a tamten pojechał do serwisu.

Polska: Pacjent po wyrostku, zlecam leki przeciwbólowe na pooperacyjnie, między innymi morfinę. Kilka godzin później znajduję pacjenta sino-zielonego z bólu. Nie dostał nic, bo pielęgniarka nie ma klucza do sejfu z narkotykami, a chirurg siedzi na izbie przyjęć od czasu operacji.

EU: Pielęgniarka sama może zlecać większość leków, żeby dać dodatkowy narkotyk musi najpierw zadzwonić i spytać czy u tego pacjenta można. Sama pobierze z sejfu (są otwierane na odcisk palca i rejestrowane na konkretne osoby), sama wpisze w dokumenty.

Polska: Leczenie przeciwbólowe wpisywałam na karcie znieczulenia, następnie na karcie zleceń oddziału, w formularzu oceny leczenia bólu i kwestionariuszu dla certyfikatu szpitala bez bólu. W każdym z nich wpisywałam około 3-4 leków, z dawkami, godzinami podań, obowiązkowym podpisem i pieczątką. Niewyraźne odbicie pieczątki skutkowała cofnięciem karty, nawet jeśli obok była identyczna, odbita dobrze. NFZ cofał taką dokumentację jako "nieczytelną" lub "niepełną" i wlepiał kary.

EU: Dla każdego zabiegu istnieje schemat leczenia pooperacyjnego. Jeśli chcę coś zmienić, to wpisuję w jedna rubryczkę np "ketonal zamiast ibuprofenu" a oddział pooperacyjny sam dostosowuje dawki, bo od tego są.

Polska: Sporo szpital iw ogóle nie ma oddziału czy nawet sali pooperacyjnej, albo ma jakieś atrapy. Moim faworytem była sala z 4 łóżkami i 2 monitorami. Zdarzyło się, że pacjent po lewej miał podłączone EKG a pacjent z prawej pulsoksymetr z jednego monitora.

EU: na moim obecnym postopie mogę położyć pacjenta który właściwie wymaga intensywnej terapii. Mamy do tego i sprzęt i personel.

Polska: Wszystkie obowiązkowe kursy robiłam w czasie "urlopów" - bez delegacji, bez zapewnienia noclegu, jedzenia, przejazdu. Konferencje i prywatne szkolenia (np USG w anestezji) musiałam opłacić sama. Nikt nie dzielił się tak zdobytą wiedzą, bo i po co. Książki? Jak se kupisz to masz.

EU: Przysługuje mi wyjazd na minimum jedną międzynarodową konferencję rocznie, plus minimum jedno wybrane przeze mnie szkolenie. Mam obowiązek zrobić potem prezentację podsumowującą dla zespołu, żeby wszyscy byli na czasie. Książki i dostęp do baz naukowych zapewnia oddział.

Polska: przemęczeni lekarze, z bezradności, zmęczenia, przeładowania pacjentami są dla siebie po prostu chamscy, każdy kto ma ciut więcej władzy prędzej czy później to wykorzysta. Każdy chce mieć mniej roboty i unika odpowiedzialności jeśli tylko może. Doprosić się chirurga na konsultację na OIT? Marzenie...

EU: Standard to konsylia. Wszyscy czują się odpowiedzialni za pacjenta. Młody lekarz nie boi się powiedzieć co myśli, albo spytać. Osoba która podniosłaby głos miałaby prostą drogę an dywanik do szefa szpitala.

Polska: Nadgodziny są albo magicznie pomijane w dokumentacji, albo rozliczane z kontraktu. Standard to praca ponad 50 godzin w tygodniu. Dorabianie w karetkach, SORach czy poradniach. Oczywiście kontrakt to własne ubezpieczenie, dużo większa odpowiedzialność choćby za niedziałający sprzęt (nawet szpitala!) i w razie jakiejś wtopy prokurator pytający "a czemu pan w ogóle podjął pracę w takim patologicznym syatemie?"... hmmm... bo innego nie ma?

EU: Umowa o pracę. Max 48 godzin w tygodniu. Nadgodziny do wybrania w pieniądzach albo czasie wolnym. W tym roku z dyżurów miałam 2 dodatkowe miesiące wolnego.

Polska: Przyszłą do nas partia igieł z firmy "Januszoigła". Wygrali przetarg. Wenflony (te do żył) miały złe klejenie i część rurek nie trzymała się obsadki. Pól biedy jak odpadło przed wkłuciem, gorzej jak po. No i większość nawet jak się trzymała, to ciekła, dużo leków szło w prześcieradła. Igły do znieczuleń podpajęczych miały wyraźne zadziory. Strach było to wbijać w pacjenta, pomijam, że było trudno, bo tępe. Szpital próbował podrasować przetarg (żeby dostać lepszy sprzęt), ale prawnicy uznali, że mogłoby to być podciągnięte pod ustawiania przetargu.

Szczytem było jak przetarg na respirator wygrał jakiś januszex, który składał respiratory z chińskich podzespołów. Ciągle stały w serwisie, ale były nie do oddania, bo dział prawny szpitala nie znał się na swojej robocie.

EU: Problem w ogóle nie istnieje. Ostatnio poprosiłam o kilka sztuk igieł z firmy XXX do testów i je dostałam bez gadania.

Polska: pacjent któremu się wydaje, że krzykiem i biciem więcej osiągnie, najczęściej ma rację. Nikt nie chce się kopać z koniem.

EU: Pacjent który podniesie głos najczęściej szybciutko wychodzi z ochroniarzem. Albo policją. W sumie mało kto w związku z tym podnosi głos.

Polska: Na OIT nie ma ani miejsca ani czasu na pogadania z rodziną umierającego pacjenta. Stąd często niezrozumienie i oskarżenia.

EU: mamy osobny pokój z automatem do kawy, kanapami, na minimum 8 osób. Do dyspozycji psycholog. Dla osób spoza miasta mamy miejsca hotelowe, żeby nie martwili się, że nie zdążą przyjechać jak ich bliski będzie umierał.

Polska: pielęgniarki nic nie mogą, a część boi się pytać, żeby nie dostać po uszach za "wtrącanie się"

EU: pielęgniarka to mój partner. Ma swoje pomysły i dwoje obserwacje. Minimum kilka razy pielęgniarka powstrzymała mnie przed błędną diagnozą czy leczeniem, bo była moją równoważną pomocą, anie nie bezmyślną parą rąk.

Mogę tak długo. Ale najlepsze jest to, że w mojej specjalizacji zarabiam mniej niż koledzy w Polsce. I uważam, że moje pieniądze są dużo lepiej zarobione. Po prostu zarabiam inaczej. Mam spokój w pracy. Mogę być lekarzem. Jestem szanowana, o moją wiedzę i komfort się dba, bo wszyscy wiemy, że to dobre dla oddziału i pacjentów. Mam wątpliwość, to pytam. Nie boje się wpisać w dokument, że nie wiem. Mam czas dla pacjentów i ich rodzin. Po prostu robię to, co zawsze chciałam, bez całej tej toksycznej otoczki, której nie dało się pozbyć w Polsce.

I dopóki to się nie zmieni, nie liczcie, że lekarze przestaną wyjeżdżać."

#medycyna #lekarze #niechjada #emigracja #sluzbazdrowia #zdrowie #nfz

Dla chętnych poczytania komentarzy podaję link:

http://wykop.pl/wpis/46572823/tldr-to-nie-pieniadze-powoduja-ze-lekarze-znikaja-/strona/1

18

Bracia Rodzeń - lekarze, którzy "wyszli z Matrixa"youtube.com

Ciekawy wywiad z braćmi, którzy skończyli studia medyczne i pracowali w "systemie opieki zdrowotnej" dawniej zwanym "służbą zdrowia". W rozmowie opowiadają o nieaktualnej i szkodliwej wiedzy, która obowiązuje wciąż na studiach, opisują system korupcji i zniewolenia lekarzy, którzy w pogoni za pieniędzmi godzą się pracować w systemie, który nie leczy ludzi.

BRACIA RODZEŃ

Każdy popełnia błędy

Jeszcze kilka lat temu to my byliśmy tymi lekarzami, którzy w leczeniu otyłości stosowali klasyczne, standardowe podejście liczenia kalorii, deficytu kalorycznego i ważenia posiłków.

To my, zgodnie z wiedzą, którą nam przekazano na studiach i w trakcie specjalizacji, jak mantrę mówiliśmy Wam, że:

tłuszcz zabija,

węglowodany są niezbędne do życia,

śniadanie to najważniejszy posiłek dnia,

dieta musi być zbilansowana,

trzeba jeść co 2-3 godziny, najlepiej 6 do 8 posiłków dziennie.

Często zdarzało się, że obwinialiśmy Was za to, że tyjecie. Mówiliśmy Wam, że nie możecie schudnąć, bo nie macie silnej woli.

Przepraszamy!

http://www.youtube.com/watch?v=zIr_AFKtJZ0

http://braciarodzen.pl/

#braciarodzen #lekarze #medycyna #who #medycynaalternatywna #medycynanaturalna

21

Używanie publicznego sprzętu do celów prywatnych. Ciekawe co robiła na zajęciach z etyki lekarskiej.
#lekarze #polska

12