Jagielska chce uciekać z Polski przed Braunem? „Absolutnie przerażająca sprawa” [VIDEO]nczas.info

Gizela Jagielska przyznała na antenie TVN24, że obawia się o swój los po ewentualnym dojściu Grzegorza Brauna do władzy. Aborcjonistka mówiła nawet o wyjeździe z Polski. Tymczasem na styczeń zaplanowano przesłuchanie lidera Konfederacji Korony Polskiej w związku z jego interwencją w szpitalu w Oleśnicy.

– Grzegorz Braun rośnie w siłę. PiS chce z nim współrządzić po kolejnych wyborach. Jak Pani to przyjmuje? Pani, która fanatyzm Brauna odczuła przecież na własnej skórze przez szarpanie, zatrzymanie, przez znieważenie – mówiła dziennikarka TVN24.

– Powiem szczerze, że jestem trochę przerażona tą sytuacją i tak naprawdę zaczynam myśleć, czy to nie będzie tak, że w pewnym momencie takie osoby jak ja, te które pomagają kobietom, nie będą musiały po prostu z tego kraju wyjechać. Dla mnie to jest absolutnie przerażająca sprawa – dla mnie jako lekarki, dla mnie jako kobiety – że miałby naszym krajem rządzić Braun plus PiS, bo wyobrażam sobie, że konsekwencje tego na pewno by nie przyniosły nic dobrego ani dla mnie, ani dla innych kobiet – stwierdziła Jagielska.

Przypomnijmy, że w kwietniu 2025 r. miała miejsce interwencja poselska Brauna w szpitalu w Oleśnicy. Stało się to po ujawnieniu głośnej sprawy Felka, chłopca zabitego zastrzykiem z chlorku potasu podanym prosto w serduszko w 9. miesiącu ciąży. Zrobiła to właśnie Gizela Jagielska.

Grzegorz Braun, podejrzewany m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej lekarz w szpitalu w Oleśnicy, ma zostać przesłuchany w styczniu. Wówczas też zostaną ogłoszone mu zarzuty – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Karolina Stocka-Mycek.

Parlament Europejski 13 listopada opowiedział się za uchyleniem immunitetu europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstw, w tym naruszenia nietykalności cielesnej lekarz w szpitalu w Oleśnicy. Wniosek o uchylenie immunitetu Braunowi skierował do izby w czerwcu tego roku ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Podstawą wniosku były m.in. zarzuty pozbawienia wolności, naruszenia nietykalności cielesnej, znieważenia i pomówienia lekarz Gizeli Jagielskiej w kwietniu 2025 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy.

Prok. Karolina Stocka-Mycek poinformowała w poniedziałek PAP, że prokuratura otrzymała już z Parlamentu Europejskiego dokumenty dotyczące uchylenia immunitetu Braunowi.

– Zostanie teraz wyznaczony termin przesłuchania. Ono odbędzie się w styczniu, ale nie ma jeszcze wyznaczonej konkretnej daty – powiedziała prok. Stocka-Mycek, wskazując, że podczas przesłuchania zostaną ogłoszone Braunowi zarzuty.

Śledztwo w sprawie „pozbawienia wolności” lekarz Gizeli Jagielskiej w oleśnickim szpitalu – czy też próby „obywatelskiego zatrzymania” – w kwietniu tego roku prowadzi Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Zarzuty dla Brauna mają dotyczyć m.in. bezprawnego pozbawienia wolności lekarz w szpitalu w Oleśnicy, naruszenia jej nietykalności cielesnej (poprzez popychanie i przytrzymywanie rękoma), znieważenia słownego podczas wykonywania przez nią obowiązków służbowych, a także pomówienia jej o działania mogące podważyć zaufanie do zawodu lekarza.

Grzegorz Braun 16 kwietnia wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbował uniemożliwić pracę ginekolog Gizeli Jagielskiej, która przeprowadziła „indukcję asystolii płodu” (wbicie igły do serca z podaniem chlorku potasu). Jak mówił, dokonywał obywatelskiego zatrzymania. Lekarz, relacjonując PAP, co wydarzyło się w oleśnickim szpitalu, powiedziała m.in., że Braun wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził jej drogę i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym.

W śledztwie prowadzonym przez wrocławską prokuraturę do tej pory postawiono zarzuty działaczce Konfederacji Korony Polskiej Marcie Cz. Odpowie ona za pozbawienie wolności lekarz Gizeli Jagielskiej poprzez uniemożliwienie jej opuszczenia gabinetu lekarskiego w szpitalu w Oleśnicy podczas „obywatelskiego zatrzymania” dokonywanego przez Brauna. Śledczy zarzucają jej również, że naruszyła nietykalność cielesną lekarz poprzez jej przytrzymywanie rękami podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych lekarza.

Prok. Stocka-Mycek 10 grudnia poinformowała, że Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie przeprowadzenia w oleśnickim szpitalu aborcji z naruszeniem prawa przez lekarz Gizelę Jagielską. Postępowanie zostało wszczęte na początku 2025 r. Podjęto je po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży. Według prokuratury przerwanie ciąży przez lekarz 29 października 2024 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy oraz inne jej działania związane z tą procedurą nie miały „znamion czynu zabronionego”.

http://nczas.info/2025/12/29/jagielska-chce-uciekac-z-polski-przed-braunem-absolutnie-przerazajaca-sprawa-video/

#braun #jagielska #aborcja #mordercy #olesnica

12

ZA GASZENIE ŚWIECZEK DO SZTUMU - Prokuratura w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felkakresy.pl

Zdjęcie

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felka, przeprowadzonej poprzez wstrzyknięcie chlorku potasu w serce dziecka przez Gizelę Jagielską. Sprawa była wcześniej przedmiotem zawiadomienia Instytutu Ordo Iuris oraz analiz Prokuratury Krajowej.

W dniu 2 grudnia 2025 r. Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy postanowieniem prokurator Beaty Ciesielskiej umorzyła postępowanie w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felka, uznając brak znamion czynu zabronionego. Z ustaleń Radia Wnet wynika, że decyzja dotyczy aborcji polegającej na wstrzyknięciu chlorku potasu w serce dziecka przez Gizelę Jagielską.

Do zabicia nienarodzonego Felka doszło 29 października ubiegłego roku w szpitalu w Oleśnicy. W dziewiątym miesiącu życia prenatalnego miał zostać poddany wstrzyknięciu chlorku potasu bezpośrednio w serce. Z informacji medialnych wynikało, że dziecko cierpiało na wrodzoną łamliwość kości, przy czym nie było jasne, w jakim stopniu ta wada mogła wpłynąć na jego przyszłe funkcjonowanie. Ówczesna zastępca dyrektora Gizela Jagielska mimo tych wątpliwości przeprowadziła aborcję w takiej formie.

Wcześniej matka dziecka trafiła początkowo do szpitala w Łodzi, gdzie planowano przeprowadzenie cesarskiego cięcia, które było uznawane za najbezpieczniejszą metodę zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Po narodzinach, Felkowi oraz jego mamie miałaby zostać zapewniona specjalistyczna pomoc medyczna i terapia.

Jednak pod wpływem namów aktywistów aborcyjnych, matka Felka udała się do Oleśnicy, gdzie znajduje się największy ośrodek aborcyjny w Polsce. Tam, w 37. tygodniu ciąży, po osiągnięciu przez dziecko pełnej dojrzałości, dokonano aborcji.

8 kwietnia Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciło się do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy w tej sprawie, z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących postępowania. Wystąpiło również o przesłanie kopii odpowiedzi udzielonej Polskiemu Towarzystwu Ginekologów i Położników, które zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia o wyjaśnienia w kwestii wykładni pojęcia „przerywanie ciąży”.

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego przerwania ciąży. Referentką postępowania została szefowa tej jednostki prokurator Beata Ciesielska, która prowadziła sprawę pod kątem przestępstwa opisanego w art. 152 kodeksu karnego, dotyczącego różnych postaci nielegalnej aborcji w sytuacji, gdy dziecko poczęte uzyskało zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki.

W toku śledztwa prokuratura badała trzy zasadnicze wątki dotyczące działania doktor Jagielskiej. Pierwszy obejmował samo zabicie Felka. Drugi dotyczył udzielania pomocy w nielegalnym przerwaniu ciąży w okresie od 21 do 29 października, co wiązało się z przebiegiem prowadzenia pacjentki przez lekarkę. Trzeci wątek odnosił się do ewentualnego nakłaniania do nielegalnej aborcji. W żadnej z tych części postępowania prokurator Beata Ciesielska nie dopatrzyła się popełnienia przestępstwa z art. 152 kodeksu karnego, co przesądziło o umorzeniu sprawy.

W tej sytuacji pozostaje nieznane pisemne uzasadnienie decyzji, jednak wskazywano, że Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy mogła oprzeć się przede wszystkim na wytycznych Ministerstwa Zdrowia z 2024 r., kierowanego wówczas przez Izabelę Leszczynę. Dokument ten był szeroko krytykowany jako rozwiązanie pozwalające na obchodzenie obowiązujących przepisów. Instytut Ordo Iuris oceniał, że „Sposób sformułowania wytycznych i kontekst ich przyjęcia wskazuje, że intencją Prezesa Rady Ministrów i Ministra Zdrowia było uzupełnienie przepisów ustawy i doprowadzenie do faktycznego poszerzenia dostępu do aborcji – co naruszyło konstytucyjny system źródeł prawa oraz, tym samym, podstawowe zasady praworządności”.

We wcześniejszej korespondencji Radio Wnet informowało, że sprawa Gizeli Jagielskiej znalazła się także w polu zainteresowania Prokuratury Krajowej, w szczególności osoby podającej się za Dyrektor Departamentu Postępowania Przygotowawczego Katarzynę Kwiatkowską. Według relacji Prokuratury Krajowej, po wszczęciu śledztwa sprawa była analizowana na poziomie jednostek wyższego szczebla.

Według danych z lutego 2025 r. podanych przez Fundacja Życie i Rodzina – szpital w Oleśnicy w 2024 r. abortował 155 dzieci, 13 z nich było całkowicie zdrowe, a 62 miało zespół Downa. Wszystkie aborcje dokonano z przesłanek psychiatrycznych. Fundacja informuje, że zabijano jedno dziecko nienarodzone częściej niż raz na tydzień.

Warto dodać, że Instytut Ordo Iuris utworzył petycję przeciwko wytycznym Ministerstwu Zdrowia, które dopuszczają aborcję do 9-miesiąca ciąży z powodu przesłanek psychicznych i przyczyniły się do śmierci nienarodzonego Felka. Stanowią one uzupełnienie przypadku „zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej”.

Ponadto Instytut poinformował o przygotowaniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego konstytucyjności wytycznych Ministerstwa Zdrowia, w których zasugerowano lekarzom, że aborcja może być środkiem terapeutycznym na problemy psychiczne kobiet w ciąży.

http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/prokuratura-w-olesnicy-umorzyla-sledztwo-w-sprawie-aborcji-dziewieciomiesiecznego-felka/

#prokuratura #mordercy #aborcja #dzieci #olesnica

18

Nie będę pisał o jej pochodzeniu ponieważ byłby to antysemityzm. 🙃

#zdrowie #aborcja #wyborcza

13

Nie chciała aborcji – została skazana! Teraz pisze do Nawrockiego z prośbą o ułaskawienienczas.info

Pani Weronika ze Starogardu Gdańskiego została prawomocnie skazana za ostrzeżenie innych kobiet na grupie na Facebooku przed lekarzem, który proponował jej aborcję. Po 3-letniej sądowej batalii pisze do Prezydenta Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie. Swoją historię ocenia jako atak szeroko rozumianego lobby aborcyjnego, który działa niemalże jak zorganizowana grupa przestępcza.

W rozmowie dla „Najwyższego Czasu!” pani Weronika wspomina, że lekarz Piotr nie prowadził jej ciąży. Została skierowana do niego ze względu na zalecenie wykonania badań prenatalnych na specjalistycznym sprzęcie USG 3D. Lekarz podczas badania powiedział Weronice, że jej dziecko ma zespół downa. Dwukrotnie sugerował przerwanie ciąży i nie zważał na prośby pacjentki, która kategorycznie odmawiała, podkreślając, że zarówno zdrowe, jak i chore dziecko pragnie urodzić. Zaproponował również wykonanie testu PAPPA, na co zgodziła się pacjentka oraz amniopunkcji – której przy świadomości możliwych skutków ubocznych nie chciała wykonać. Lekarz, zdaniem Pani Weroniki, traktował lekceważąco obawy pacjentki i reagował śmiechem na jej uwagi.

Dziecko pani Weroniki, które przyszło na świat, okazało się zdrowe. Opowiedziała mi o sytuacji, kiedy spotkała wspomnianego lekarza przed przychodnią, gdzie była ze swoimi dziećmi. Skonfrontowała lekarza z rzeczywistością, pokazując swojego 3-letniego syna i przypominając, że to jego chciał zabić podczas ciąży. Nic nie powiedział ani nie przeprosił pacjentki. „Podczas mojego monologu powiedziałam mu jeszcze, żeby uważał na to, co mówi do kobiet w ciąży, bo niejedna kobieta może się przestraszyć i zabić dziecko” – mówi pani Weronika.

Niewątpliwie często mamy do czynienia z dramatami kobiet, które czując się osamotnione lub pod presją bliskich czy społeczeństwa, w kryzysowej sytuacji decydują się na aborcję. Lęk ten może dodatkowo nabrać na sile w sytuacji wykrycia podejrzeń o nieprawidłowości podczas ciąży, kiedy to kobieta powinna otrzymać stosowne wsparcie i alternatywne rozwiązania przy wysoko rozwiniętej współczesnej medycynie, a nie automatyczną propozycję aborcji.

Naciski ze strony organów ścigania

Pani Weronika opowiedziała nam o absurdalnej sytuacji, która ostatecznie doprowadziła ją do sądu. Lek. Piotr wytoczył jej proces za ostrzeżenie innych kobiet przed aborterem. Po procesie zapadł absurdalny wyrok. Sędzia Mariusz Kaźmierczak z Sądu Okręgowego w Gdańsku podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim z lutego bieżącego roku, zmieniając liczbę miesięcy prac społecznych z czterech na trzy. Skazana ma też przeprosić abortera, który chciał zabić jej synka, na co nie zamierza się zgodzić oraz zapłacić mu 1812 złotych kosztów procesu.

„Zarzucano mi, że szkalowałam lekarza Piotra A. w Internecie – to nie jest tak. Odpowiedziałam pewnej kobiecie na zadane pytanie, które brzmiało: »Czy polecacie pana Piotra do prowadzenia trudnej ciąży?«. Byłam wtedy w trzeciej ciąży, 6 lat po urodzeniu mojego syna. Ja po prostu na nie odpowiedziałam, że absolutnie nie. Że ten człowiek chciał zabić moje dziecko i proponował aborcję. Tak brzmiała moja odpowiedź i za to zostałam pociągnięta do odpowiedzialności przed sądem”.

Niesprawiedliwy i kontrowersyjny wyrok wstrząsnął całą Polską, ponieważ wskazuje na tendencyjne i stronnicze traktowanie spraw przez organy ścigania. Znacznie szerszym problemem jest jednak szeroko pojmowane lobby aborcyjne, które ma ogromne wpływy, a z pomocą proaborcyjnej propagandy od lat wywiera naciski na kobiety. Co jednak w przypadku, kiedy kobieta stanowczo się im sprzeciwi? Przede wszystkim problemem jest hejt, kiedy kobieta ma inny pogląd, kiedy wybiera życie i o tym głośno mówi. Po swoim komentarzu pani Weronika spotkała się z sugestiami, że „swoją historią zmusza kobiety do rodzenia i ma teraz wziąć do siebie wszystkie chore dzieci”. Standardem są również zmasowane wyzwiska na platformie X. Mówi o tym, że bardzo uderzył ją komentarz (cyt.): „dz***a, która ma zgnić w więzieniu za kłamstwa”. W komentarzach ludzie starają się zmusić ją do wystosowania przeprosin wobec abortera. Pani Weronika odczuwa dotkliwie na co dzień, że „lobby aborcyjne” to nie pojedyncze, złośliwe osoby o przeciwnych poglądach.

W rozmowie telefonicznej opowiedziała „Najwyższemu Czasowi!”, że w Starogardzie Gdańskim czuła ogromne naciski ze strony organów ścigania. Uważa, że sędzia niejednokrotnie w ocenie sytuacji wczuwał się ponad swoją rolę i przyszło jej przerywać sprawę, wychodząc z płaczem z sali sądowej. Jedna z rozpraw odbiła się również na zdrowiu psychicznym w postaci późniejszej depresji, którą pani Weronika leczyła przez rok. Naciski określa jako usilne próby zmiany zdania. Cały proces, który miał miejsce odbiera jako zastraszanie: „Tam był prokurator włączony od samego początku, nie wiadomo za co. Zastraszano mnie daktyloskopią, pobieraniem DNA ze śliny. Ja byłam w 9 miesiącu ciąży, jak otrzymałam pismo i pojechałam na komisariat policji. I ja musiałam opowiadać o tym wszystkim od nowa pani policjantce. Kiedy moja córeczka miała już 3 miesiące, musiałam jechać na daktyloskopię do technika kryminalistyki w Starogardzie Gdańskim. Technik mi powiedział: »Wie Pani, kto był tutaj wczoraj? Byli ludzie, którzy zamordowali swoją córeczkę tutaj w Starogardzie«. Ja się poczułam strasznie z tym, na myśl, kto tam przychodzi, od kogo pobierają DNA i teraz pojawiam się ja – która poleciała za, prawdziwy zresztą, komentarz. Takich rzeczy nie robi się zwykle w Polsce za art. 212 § 2 KK. Odciski palców pobiera się od przestępców. Ja nigdy w życiu nie byłam karana. Potem prokurator się wycofał, też nie wiadomo dlaczego. Sprawa jest od początku bardzo dziwna, naciągana. To było od początku zastraszanie. Jak nie nazwać tego inaczej niż lobby aborcyjnym?”

Ciężko jest samemu walczyć z patologicznym systemem. Pani Weronika twierdzi jednak, że nie czuje się w ostatnim czasie osamotniona. Otrzymała wsparcie ze środowisk pro-life, przede wszystkim zarządu Fundacji Życie i Rodzina i mecenasa, który prowadził jej sprawę przez ponad 3 lata. Również zwykli, obcy ludzie w ramach wsparcia przyjeżdżali pod sąd w jej obronie, organizując niezależnie od pogody pikiety czy wspierając modlitwą, przychylnymi komentarzami czy wpłatami na cel realizacji procesu. Wspomina również o niezastąpionej pomocy ze strony swojej najbliższej rodziny, szczególnie wsparciu męża i dzieci.

Nadzieja w Prezydencie Nawrockim

Proces zakończył się jednak wyrokiem prawomocnym na niekorzyść skazanej. Dlatego Fundacja Życie i Rodzina wystosowała petycję o ułaskawienie do Prezydenta Nawrockiego. „Miałam do końca nadzieję, że zakończy się to dobrze, ale niestety, sędzia nie wziął żadnych dowodów pod uwagę, również faktu skazania Piotra w 2008 r. Bardzo liczę na ułaskawienie Prezydenta, bo to już jest ostatnia, jedyna opcja” – mówi z nadzieją pani Weronika. „Prezydent Nawrocki przed wyborami zapewniał, po której jest stronie i ta myśl, że nie zmienił zdania, mnie trzyma”.

Sprawa p. Weroniki odbiła się ogromnym echem w całym kraju. Pokrzywdzoną przez system poparło kilka dni temu kolejne środowisko lekarskie, Instytut Myśli Pro-Life. Kolejnym działaniem na niekorzyść skazanej jest wydłużenie przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku możliwości uzasadnienia wyroku na piśmie, przez co do 15 listopada nie może sporządzić pisma do Pana Prezydenta. „Nie mogę złożyć tej petycji, dopóki nie będę miała uzasadnienia wyroku” – wspomina.

Opisana historia jest wyraźnym przykładem stronniczości i patologizacji polskiego systemu sądownictwa, o czym sam Prezydent Nawrocki wspominał podczas swojej pierwszej przemowy, a także niebezpiecznego aparatu represji lobby aborcyjnego. Dla Prezydenta będzie to możliwość potwierdzenia swoich słów z czasów kampanii wyborczejorder i opowiedzenia się za życiem w praktyce. Liczymy na ułaskawienie niewinnej pani Weroniki, która ostrzegła inne kobiety przed lekarzem – aborterem i płaci za to wysoką cenę w postaci zastraszania i stawania przed sądem. Życzymy jej dużo sił do walki z systemem.

http://nczas.info/2025/11/21/nie-chciala-aborcji-zostala-skazana-teraz-pisze-do-nawrockiego-z-prosba-o-ulaskawienie/

#morderstwo #aborcja

16

Nasłali policję na modlących się. Bosak: Zaczyna się to co w Angliinczas.info

Podczas Publicznego Różańca o zatrzymanie aborcji przed szpitalem w Oleśnicy doszło do policyjnej interwencji. Funkcjonariusze chcieli wylegitymować wszystkich uczestników zgromadzenia, bo takie dostali polecenie „z góry”. – Zaczyna się to co w Anglii – komentuje wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

Policja przybyła na Publiczny Różaniec w Oleśnicy i zamierzała podjąć czynności sprawdzające wobec całej grupy modlących się. Z relacji świadków wynika, że interwencji przyglądał się z okien personel medyczny szpitala, w tym sama słynna aborterka dr Gizela Jagielska.

Mimo pytań organizatora o podstawę prawną, policjanci nie wskazali konkretnego przepisu uzasadniającego wylegitymowanie wszystkich osób. – Nie mówię, że pan popełnia wykroczenie, ale muszę wiedzieć, kto brał udział. Kazano nam wylegitymować wszystkich uczestników, takie dostałem polecenie od przełożonych – tłumaczył na miejscu funkcjonariusz.

Organizatorzy wyrazili oburzenie, sugerując, że działania policji mogą mieć charakter nękania w kontekście toczącego się sporu wokół działalności oleśnickiego szpitala.

Zdarzenie skomentował poseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Bosak. „Zaczyna się to co w Anglii. Zło wszędzie rozprzestrzenia się według podobnych do siebie schematów” – napisał w serwisie X.

„Nagranie wskazuje na to, że funkcjonariusze otrzymali bezprawne polecenia i je wykonali. Ta sytuacja wymaga przeanalizowania przez ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji i ministra Marcina Kierwińskiego. Policja jest od zabezpieczenia obywateli korzystających ze swoich praw, a nie szykanowania ich” – dodał Bosak.

Przypomnijmy, że w Wielkiej Brytanii zabroniono modlitwy przed klinikami aborcyjnymi. A niektóre miasta, jak Birmingham czy Bournemouth, poszły o krok dalej i zakazały także klęczenia, trzymania różańców czy kropienia wodą święconą na chodnikach. Dochodziło nawet do zatrzymań przez policję za tzw. „cichą” modlitwę, a przed sądami wciąż toczą się postępowania.

http://nczas.info/2025/11/18/naslali-policje-na-modlacych-sie-bosak-zaczyna-sie-to-co-w-anglii/

#aborcja #mordercy #olesnica #mengele #szpital #wiara #modlitwa #dzieci

15

Uzasadnienie wyroku ciekawe i sprawiedliwe

Amerykański oficer zabił swoją dziewczynę strzałem w plecy, bo nie chciała zamordować swojego dziecka. Sędzia się nie wahał

Emmanuel Coble, były porucznik amerykańskiej marynarki został skazany przez sąd na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego za to, że zamordowało swoją 20-letnią dziewczynę Raquiah King. Była w 12 tygodniu ciąży i nie chciała zamordować swojego nienarodzonego dziecka.

27-letni Coble został skazany na dożywocie za morderstwo pierwszego stopnia swojej 20-letniej dziewczyny. Powodem było odmówienie przez nią zamordowania swojego nienarodzonego dziecka.

Wyrok zapadł 18 lipca. Orzekł go sędzia John Harris z hrabstwa Hanover w stanie Wirginia.

Poza morderstwem, amerykański oficer zabrał działo swojej dziewczyny i wywiózł do lasu.

Coble dał wcześniej swojej dziewczynie pieniądze na zamordowanie dziecka. Ta jednak będąc już w ośrodku aborcyjnym postanowiła, że nie pozwoli go zamordować.

Skutkiem była później awantura. Amerykański oficer strzelił potem swojej dziewczynie w plecy, pozbawiając ją życia.

Oskarżenie i wyrok łącznie obejmują: Zabójstwo kobiety w ciąży, użycie broni palnej w celu popełnienia zabójstwa, ukrywanie lub transport zwłok i zabójstwo płodu pierwszego stopnia.

– To morderstwo wskazuje na osobę o zdeprawowanym umyśle – stwierdził sędzia John Harris podczas rozprawy.

– Uważam, że jest to niezwykle niebezpieczna osoba i uważam, że powinien spędzić resztę życia w więzieniu – dodał.

W 2023 roku Instytut Charlotte Lozier opublikował badanie, w którym przepytano 1000 Amerykanek. Wyniki wykazały, że 61 proc. kobiet, które mordują swoje nienarodzone dzieci, robi to pod presją „partnerów, członków rodziny, innych osób, z powodów finansowych i innych okoliczności”.

http://nczas.info/2025/08/02/amerykanski-oficer-zabil-swoja-dziewczyne-strzalem-w-plecy-bo-nie-chciala-zamordowac-swojego-dziecka-sedzia-sie-nie-wahal/

#mordercy #aborcja #dzieci #prawo

9

Australia. Zasiłek za aborcję. Szokująca interpretacja przepisów. Tak działa zbrodnicze „państwo opiekuńcze”nczas.info

Przerażająca odsłona „państwa opiekuńczego” w Australii. Rządowa agencja socjalna została tam upoważniona do wypłacania zasiłków kobietom, które zdecydują się na zabicie swojego nienarodzonego dziecka.

„Opieka społeczna” – tym nominalnie zajmuje się państwowa agencja Centrelink, która ma wdrażać politykę przewidującą wypłacanie pieniędzy podatników matkom, które zamordowały – w procederze aborcji – swoje nienarodzone dzieci. Dotyczy to tzw. późnej aborcji, czyli dokonanej po 20. tygodniu ciąży.

W takim przypadku kobiety mają dostać jednorazowo 4 327 dolarów, a także do nawet 22 754 dolarów zasiłku – imitującego zasiłek macierzyński.

W ocenie australijskich pro-liferów taki system stanowi po prostu podżeganie do zabijania jeszcze większej liczby dzieci, zanim zdążą się urodzić.

Ten krwawy zasiłek to pokłosie interpretacji obowiązujących w Australii przepisów. Ujawniły ją tamtejsze media. Z opublikowanego listu dyrektor Służb Ministerialnych i Parlamentarnych Katy Stevens wynika, że „kryteria kwalifikowalności do płatności za dziecko martwe nie wykluczają okoliczności, w których martwy poród był spowodowany zakończeniem leczenia, w tym celową aborcją”.

http://nczas.info/2025/08/02/zasilek-za-aborcje-szokujaca-interpretacja-przepisow-tak-dziala-zbrodnicze-panstwo-opiekuncze/

#mordercy #aborcja #dzieci #lewactwo

22

Republikanie poparli ustawę znoszącą przepis wykorzystywany przeciwko obrońcom życia. „Zamykano m.in. starsze kobiety”nczas.info

Republikanie poparli projekt ustawy o uchyleniu FACE (Freedom of Access to Clinic Entrances Act, czyli Ustawa o Wolności Dostępu do Klinik Aborcyjnych). Służyła ona do ścigania i zamykania obrońców życia pod byle pretekstem, szczególnie osób starszych.

„Ustawa FACE była stosowana niemal wyłącznie przeciwko obrońcom życia – niektórym starszym i nieskłonnym do przemocy – podczas gdy ataki na kościoły i ośrodki ciążowe pozostały bezkarne” – podkreśla portal lifesitenews.com.

Komisja Izby Reprezentantów USA poparła projekt ustawy pod przewodnictwem Republikanów, mający na celu uchylenie ustawy FACE. Na jej podstawie zamykano do więzień pokojo protestujących obrońców życia. Wśród nich były starsze kobiety.

Komisja Sądownicza Izby Reprezentantów zagłosowała we wtorek 13–10 za zatwierdzeniem ustawy, której przewodził Republikanin Chip Roy.

„Ustawa FACE została podpisana przez prezydenta Billa Clintona, ale ponownie znalazła się pod lupą po tym, jak Departament Sprawiedliwości Bidena zaostrzył jej egzekwowanie. Według biura Roya, 97 procent postępowań karnych na podstawie ustawy FACE w ciągu ostatnich 30 lat dotyczyło obrońców życia. Wśród nich była 89-letnia Eva Edl, której groziła ponad dekada więzienia, zanim otrzymała wyrok w zawieszeniu i ułaskawienie w 2025 r. od prezydenta Donalda Trumpa” – czytamy.

Innym wspomnianym przypadkiem wykorzystania ustawy FACE jest Paul Vaughn, ojciec z Tennessee aresztowany na oczach swoich dzieci za pokojowy protest.

„W latach 2021–2024 Departament Sprawiedliwości Bidena uzyskał 34 wyroki skazujące na podstawie ustawy – często łącząc zarzuty ze 'spiskiem przeciwko prawom’ w celu zwiększenia kar” – podkreśla LSN.

Amerykańscy obrońcy życia stwierdzają, że uchylenie ustawy FACE jest niezbędne do zapewnienia tego, że pokojowe protesty prolife nie będą traktowane jako przestępstwo na poziomie federalnym. Lila Rose, prezes i założycielka Live Action, powiedziała, że „Kongres musi uchwalić ten projekt ustawy i chronić wolność słowa i aktywizm obrony życia”.

Projekt ustawy o uchyleniu FACE trafi teraz do Komisji Regulaminowej Izby Reprezentantów. W Senacie towarzyszące mu ustawodawstwo senatora Mike’a Lee (R-UT) ma niewielkie szanse na uchwalenie w izbie, w której wymagane jest 60 głosów.

„Jednak dzięki wsparciu Trumpa – i nowym wytycznym Departamentu Sprawiedliwości ograniczającym ściganie na podstawie ustawy FACE do 'nadzwyczajnych okoliczności’ – dynamika sprawy ulega zmianie” – ocenia LSN.

http://nczas.info/2025/06/11/republikanie-poparli-ustawe-znoszaca-przepis-wykorzystywany-przeciwko-obroncom-zycia-zamykano-m-in-starsze-kobiety/

#prawo #aborcja #usa

12

12

W najbliższy wtorek wracam do tematu pani Gizeli i szpitala w Oleśnicy. Dziś przypominam o odcinku sprzed kilku tygodni do którego będę się odnosił:

http://www.youtube.com/watch?v=ae2xdUogeRs

#ludzie #rodzina #polska #aborcja

6

Dla wrogów naszej cywilizacji aborcja i inne formy pastwienia się nad dziećmi zawsze były chlebem powszednim, toż Herod Wielki (udawany Żyd - Edomita) zalecił eksterminację wszystkich chłopców do drugiego roku życia jacy przebywali w Betlejem, byleby tylko dopaść naszego Króla Jezusa Pana. Te wszystkie Gizele to po prostu kontynuatorki edomickiej kultury smierci

#aborcja #4konserwy

17

Gizela Jagielska UJAWNIA historię stosowania chlorku potasunczas.info

Gizela Jagielska opowiedziała mediom jak doszło do tego, że w Oleśnicy zaczęli zabijać dzieci za pomocą zastrzyku z chlorku potasu w serca. Tak właśnie zabito Felka w 9-tym miesiącu ciąży. Jak się okazuje, wcześniej w trakcie jednej z aborcji wykonywanej przez zespół Jagielskiej bez stosowania trucizny, jedno z dzieci urodziło się żywe.

Zdjęcie

Dziecko zmarło po pewnym czasie, ale było to makabryczne przeżycie dla zespołu aborterów, dlatego postanowili, że będą zabijać dzieci przed wywołaniem porodu. A jeszcze niedawno aborterzy twierdzili, że wywołanie przedwczesnego porodu, podczas którego dziecko na ogół przez kilka godzin się dusi, jest zabiegiem humanitarnym.

Aborcja, zarówno ta z użyciem chlorku potasu, jak każda inna, jest okrutnym zabójstwem. Dlatego obowiązkiem ludzi sumienia jest powstrzymanie rzezi poczętych dzieci.

Zbliżające się wybory będą okazją, żeby powstrzymać „koalicję chlorku potasu” od objęcia pełni władzy.

Gizela Jagielska, wicedyrektor szpitala w Oleśnicy, która zabiła Felka w 9-tym miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu, udzieliła wywiadu Wysokim Obcasom – feministycznemu dodatkowi do Gazety Wyborczej. Jagielska przedstawiła w nim historię stosowania chlorku potasu w swoim szpitalu. Jak powiedziała:

„Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlorku potasu. Byłam przy jednej takiej aborcji w 26. tygodniu. Matka nie chciała, by to się odbyło bez podania chlorku potasu, ale my nie byliśmy jeszcze pewni, co możemy, a czego nie. I powiem tak: ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć.”

Nie wiemy jak dokładnie mogły wyglądać te przerażające wydarzenia w Oleśnicy. Wiemy jednak jak takie aborcje, wykonywane przez wywołanie porodu i urodzenie żywego dziecka, wyglądały w innych szpitalach. Jak przed laty relacjonowała dla mediów Agata Rejman, położna szpitala w Rzeszowie, która odmówiła udziału w mordowaniu dzieci:

„mordowane są nawet 5-, 6-miesięczne chore dzieci nienarodzone. Są wyciągane za nóżki z łona matki, często rozrywane na pół i wrzucane do wiadra. Jeśli się nim nie mieszczą, są w nim upychane.”

Rejman, która nie wyraziła zgody na udział w aborcjach, ze szczegółami zrelacjonowała jeden z mordów na dziecku, którego była zmuszona być świadkiem:

„koleżanka twierdzi, że według niej po narodzinach to dzieciątko oddychało. Zauważyła podniesienie klatki piersiowej i łapanie oddechu – wspomina. – Dzieciątko zostało położone na metalowym stoliku, a my musiałyśmy asystować lekarzowi przy dalszym zabiegu, inaczej mogłybyśmy zostać oskarżone o narażenie pacjentki na utratę życia. Potem znowu wróciłyśmy do tego dzieciątka, musiałyśmy znaleźć największe wiadro w szpitalu, bo to było duże dziecko.”

Panie Janie, od tego czasu w dziedzinie mordowania dzieci w łonach matek nastąpił „postęp”. Zamiast wywoływać poród i czekać, aż dziecko umrze z uduszenia, zagłodzenia lub wyziębienia w wiadrze, wykonuje mu się zastrzyk w serce z chlorku potasu.

Chlorek potasu to substancja wykorzystywana np. do przeprowadzania kary śmierci oraz do uśmiercania zwierząt. W przypadku kary śmierci skazanemu przed zastrzykiem podaje się znieczulenie. Zwierzę przed podaniem chlorku potasu jest usypiane. Tymczasem dziecko w łonie matki nie otrzymuje podobnych „ulg”.

Wstrzyknięcie dziecku chlorku potasu prowadzi do zawału serca, w wyniku którego dziecko umiera. Po wstrzyknięciu chlorek potasu natychmiast pobudza układ nerwowy, co sprawia ogromny ból. Następnie osoba zaczyna mieć problemy z oddychaniem. Dzieje się tak przez skurcze serca, które uniemożliwiają normalny przepływ tlenu. Taka osoba zaczyna się dusić. Pojawiają się również drgawki. Jakby tego było mało, drażniące właściwości substancji wywołują piekący ból. Procesowi towarzyszy również odczucie określane jako „rozrywanie serca od środka”. Chlorek potasu ostatecznie doprowadza do śmierci przez niedotlenienie mózgu, co kończy się śmiercią.

W ten sposób z rąk Gizeli Jagielskiej zginął Felek. W dziewiątym miesiącu ciąży rozwinięty układ nerwowy pozwala odczuwać dziecku ból, tak samo jak nam. Od momentu podania chlorku potasu dziecko intensywnie rzuca się w łonie matki aż do śmierci.

Testem, który pokazuje stan moralny społeczeństwa, jest stosunek do najsłabszych. Najsłabszym ze słabych jest dziecko w łonie matki, które nie może nawet zawołać o pomoc. W dzisiejszym świecie niewinne dzieci są traktowane gorzej od skazańców i zwierząt. W Polsce można zabić każde dziecko do końca ciąży.

Jeśli chcemy, aby Polska trwała, musimy zacząć od odbudowy moralności. Stosunek do dzieci w łonach matek nie jest „kwestią zastępczą”. Jest fundamentem moralnym narodu. Wbrew zapisom konstytucyjnym kodeks karny traktuje dziecko przed narodzeniem jak rzecz, którą dowolnie może dysponować matka. Oczywiście wykorzystują tę sytuację inni, przymuszając lub namawiając matki do aborcji, bo dziecko mogłoby się stać problemem dla nich.

Dlatego nasza Fundacja działa na rzecz przebudzenia moralnego Polaków. W sobotę 10 maja przeszliśmy ulicami Oleśnicy odmawiając Drogę Krzyżową. Na zdjęciu może Pan zobaczyć bardzo wymowne zdjęcie, zrobione przez fotoreportera Gazety Wyborczej, jak klęczymy przed wejściem do szpitala w Oleśnicy, a za naszymi plecami stoi policja, która ochrania tę placówkę i zapewnia swobodę wykonywania kolejnych aborcji. Walczymy jednak nie tylko w Oleśnicy, ale w całym kraju.

Fundacja Pro-Prawo do Życia

http://nczas.info/2025/05/16/gizela-jagielska-ujawnia-historie-stosowania-chlorku-potasu/

#aborcja #morderstwo

17