Braun złożył zawiadomienie do prokuratury ws. RPD. Horna-Cieślak stanie przed sądem? „Dość bezprawia w białych rękawiczkach”nczas.info

Zdjęcie

Grzegorz Braun opublikował datowane na piątek swoje zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotyczące Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego i działanie na szkodę interesu prywatnego i publicznego, również w celu osiągnięcia korzyści osobistej.

Na oficjalnym profilu Grzegorza Brauna pojawiło się zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej o możliwości popełnienia przestępstwa przez RPD. Wskazano art. 231 §1 i §2 Kodeksu karnego, czyli „przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – działanie na szkodę interesu prywatnego i publicznego, w tym w celu osiągnięcia korzyści osobistej”.

„Na podstawie art. 304 §1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i wzywam Prokuraturę do natychmiastowego wszczęcia postępowania przygotowawczego” – napisał w zawiadomieniu Braun.

Lider KKP wskazał, że RPD, czyli „organ powołany do strzeżenia najsłabszych” wykorzystał urząd „w narzędzie prywatnej urazy i instytucjonalnego gwałtu na rodzinie”.

„Oto, w skrócie, czyn, którego nie sposób nazwać inaczej niż przestępstwem urzędniczym popełnionym w białych rękawiczkach pod pretekstem dbania o 'dobro dziecka’. Zgodnie z informacjami medialnymi, w dniu 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce p. Monika Horna-Cieślak, spacerując jako osoba prywatna, wdała się w uliczną sprzeczkę z matką dwojga małych dzieci (lat trzy i cztery). Matka – według własnych, niezbitych przez panią Rzecznik wyjaśnień – szarpnęła dziecko, które wbiegło na jezdnię. Reakcja matki była reakcją strachu o życie dziecka, nie zaś – w żadnym stopniu – aktem o znamionach sadyzmu. Pani Rzecznik poczuła się obrażona wulgarną ripostą i w reakcji na nią uruchomiła cały aparat państwa przeciwko tej jednej rodzinie” – napisano

„Co niezwykle istotne, ani Policja po pierwszej interwencji, ani kurator sądowy, ani sąd rodzinny nie stwierdzili podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Mimo to, po osobistym, upartym i zawziętym, a przy tym pozaprocesowym zaangażowaniu samej pani Rzecznik oraz jej biura, rodzice otrzymali nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do własnych dzieci (!!!). Trzylatek i czterolatek trafili do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Sąd, gdy sprawa wróciła na wokandę, nakazał natychmiastowy powrót dzieci do domu i w uzasadnieniu – słowami, które powinny spalić uszy każdej przyzwoitej władzy – orzekł, że działania wobec rodziny 'mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej’, a 'machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia’. Sąd wskazał wprost na 'próbę wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej, na podstawie osobistego poczucia obrażenia przez matkę małoletnich, tezy o konieczności zabrania jej dzieci’. To nie jest zatem 'spór interpretacyjny’. To akt oskarżenia napisany przez sam wymiar sprawiedliwości. Pozostaje tylko, by Prokuratura miała odwagę nazwać rzecz po imieniu i pociągnąć funkcjonariusza publicznego do odpowiedzialności karnej” – podkreślił Braun.

Następnie przytoczył wszelkie doniesienia medialne dotyczące skandalu z RPD z dni 23 i 24 września. Wspomniał przy tym o „osobistej urazie” RPD po incydencie z matką i dzieckiem 14 sierpnia tego roku.

„Pierwsza ocena służb – brak podstaw. Policja sprawdziła rodzinę i nie stwierdziła podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Sąd rodzinny, po wpłynięciu materiałów, również nie wydał orzeczenia o umieszczeniu dzieci w pieczy. Kurator sądowy, po wywiadzie środowiskowym, stanął na tym samym stanowisku. Oto trzy niezależne ogniwa państwa, które powiedziały: nie” – napisał Grzegorz Braun w zawiadomieniu.

Zwrócił też uwagę na „niedozwolony nacisk na sąd”.

„Według ustaleń prasy pracownik Biura Rzecznika Praw Dziecka kontaktował się telefonicznie z sędzią wyznaczonym do rozpoznania sprawy, zabiegając o odebranie dzieci. Kontakt ten miał nastąpić jeszcze zanim sąd zdążył wydać pierwsze rozstrzygnięcie, a następnie – po odmowie sądu i po negatywnej ocenie kuratora – ponowiono argumentację za odebraniem. P. Horna-Cieślak publicznie przyznała, że jej biuro kontaktowało się z sędzią dyżurnym. Nazywa to 'informowaniem o pilności sprawy’. W państwie prawa telefon urzędu do sędziego w toczącej się sprawie, z tezą o konieczności konkretnego orzeczenia, nie jest grzecznościową komunikacją. Jest zamachem na niezależność sądu” – czytamy w zawiadomieniu.

Wspomniał też o naciskach na policję, które pojawiły się, gdy „sąd i kurator okazali się niewygodni”.

„W dniu wolnym od pracy stawiła się na posterunku. W spotkaniu – według doniesień – uczestniczył również Komendant Stołeczny Policji Krzysztof Ogroński oraz funkcjonariuszka, która dopiero na skutek tego nacisku wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. Funkcjonariuszka miała zeznać, że w chwili decyzji nie widziała ani dzieci, ani rodziców, oraz że po raz pierwszy w karierze zetknęła się z takimi działaniami wobec jednej rodziny. Oto obraz: urząd Rzecznika, zamiast stać na straży prawa, siada przy stole z komendantem i 'załatwia’ to, czego nie dał jej sąd” – zwrócił uwagę lider KKP.

„Skutek: porwanie instytucjonalne dwojga maluchów. Rodzice w tak krótkim czasie nie zdołali zapewnić zastępczej opieki. Dzieci w wieku trzech i czterech lat – dla których, jak napisał sąd, rodzice stanowili 'cały dotychczasowy wszechświat’ – trafiły do domu dziecka. Sąd ostrzegł przed 'potężną, trudną do wyobrażenia traumą’. To nie 'procedura’. To wyrwanie maluchy z ramion matki i ojca siłą państwa, po kłótni na ulicy” – czytamy dalej.

Dalej zwrócił uwagę, że sąd oddał dzieci i skrytykował RPD.

„Sąd nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom, z rygorem natychmiastowej wykonalności, mimo policyjnych zakazów. W uzasadnieniu sędzia nie ograniczył się do uchylenia środków. Oskarżył aparat o przemoc instytucjonalną, o rażącą nieproporcjonalność i o próbę użycia autorytetu urzędu do przepchnięcia tezy zrodzonej z osobistego poczucia urażenia. Sąd skierował do pani Rzecznik 'wielką prośbę, a wręcz gorące błaganie’, by tę samą żarliwość, z jaką pchała dzieci do placówki, obróciła ku naprawie warszawskiej pieczy zastępczej – zamiast fundować maluchom traumę pozaprocesowymi, pospiesznymi czynnościami” – stwierdził Grzegorz Braun.

„Art. 231 §1 K.k. stanowi: funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 231 §2 K.k. zaostrza odpowiedzialność, gdy sprawca dopuszcza się czynu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – kara od roku do lat 10 pozbawienia wolności. Wszystkie wyżej przywołane znamiona obu typów czynu zabronionego zachodzą w niniejszej sprawie” – podkreślił w zawiadomieniu Braun.

„Wnoszę o: 1. natychmiastowe wszczęcie śledztwa przeciwko Monice Hornie-Cieślak o czyn z art. 231 §1 K.k., ewentualnie z art. 231 §2 K.k.; 2. zabezpieczenie w Biurze Rzecznika Praw Dziecka: całej korespondencji, notatek, e-maili, rejestrów połączeń telefonicznych i SMS-ów z okresu od 14 sierpnia 2026 r., w szczególności kontaktów z Sądem Rejonowym właściwym dla Białołęki, z kuratorem, z Komendą Stołeczną Policji, z dzielnicową jednostką Policji oraz z ośrodkiem pomocy społecznej; 3. zabezpieczenie w Komendzie Stołecznej Policji i właściwej komendzie rejonowej: notatek urzędowych, rozkazów, poleceń, nagrań monitoringu posterunku, ewidencji wejść oraz treści decyzji o nakazie opuszczenia lokalu i zakazie zbliżania się; 4. wystąpienie do właściwego sądu rodzinnego o udostępnienie akt sprawy opiekuńczej wraz z pełnym uzasadnieniem postanowienia nakazującego powrót dzieci do rodziców; 5. przesłuchanie w charakterze świadków: sędziego, który wydał postanowienie o zwrocie dzieci; kuratora sądowego; funkcjonariuszki, która wydała nakaz i zakaz; Komendanta Stołecznego Policji Krzysztofa Ogrońskiego; pracowników Biura RPD, którzy kontaktowali się z sądem; rodziców dzieci; ewentualnych świadków incydentu z 14 sierpnia 2026 r.; 6. uzyskanie bilingów i danych o połączeniach Biura RPD z numerami sądu i Policji w dniach 14–18 sierpnia 2026 r.; 7. rozważenie przedstawienia zarzutów również innym osobom, które – działając wspólnie i w porozumieniu albo przekraczając własne uprawnienia – współsprawowały skutek w postaci bezprawnego odseparowania dzieci od rodziców; 8. niedopuszczenie do sytuacji, w której sprawę „załatwi się” wewnętrznym wyjaśnieniem urzędu albo sejmową przepychanką o odwołanie. Odwołanie ze stanowiska nie jest karą za przestępstwo. Jest, co najwyżej, higieną instytucjonalną. Higiena taka nie zastępuje Kodeksu karnego” – wyliczył Grzegorz Braun.

Na końcu stwierdził, że RP „nie po to powołała Rzecznika Praw Dziecka, by ten urząd stał się prywatną milicją ideologiczną, która po kłótni na chodniku porywa komuś dzieci do placówki” ani „nie po to istnieje sąd rodzinny, by urzędnik telefonował do sędziego z 'pilnym stanowiskiem'”. Również nie po to powołano policję, by „komendant stołeczny asystował przy instytucjonalnym, wyjątkowo podłym gwałcie na rodzinie”.

„Rodzina jest pierwszą i najświętszą wspólnotą Narodu. Kto w imieniu państwa rozrywa trzyletnie dziecko od matki, bo matka nie ukłoniła się urzędniczce na ulicy, ten nie broni dziecka. Ten plami godło. Sąd już powiedział, że to przemoc instytucjonalna. Sąd już powiedział, że to rażąca nieproporcjonalność. Sąd już powiedział, że jej źródłem było osobiste poczucie urażenia. Prokuratura, która wobec tak jasnego stanu faktycznego umywałaby ręce, stałaby się nie strażnikiem prawa, lecz jego grabarzem. Żądam śledztwa. Żądam nazwiska na akcie oskarżenia. Żądam, by w tej sprawie nie było świętych krów – ani w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, ani w gabinecie Komendanta Stołecznego Policji. Dość już tego bezprawia w białych rękawiczkach” – podsumował lider KKP Grzegorz Braun.

http://nczas.info/2026/09/29/braun-zlozyl-zawiadomienie-do-prokuratury-ws-rpd-horna-cieslak-stanie-przed-sadem-dosc-bezprawia-w-bialych-rekawiczkach/

#Braun #kkp #konfederacjakoronypolskiej #rpd #wiedzma #dzieci

20

Burza po słowach Hornej-Cieślak w TVP Info. Stanowski OSTRO: „Tylko dość specyficzne osoby potrafią” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

Krzysztof Stanowski skomentował fragment rozmowy z Rzecznik Praw Dziecka na antenie TVP Info. Dziennikarz nie gryzł się w język.

Monika Horna-Cieślak gościła w TVP Info, gdzie odniosła się m.in. do starej sprawy lodów za świadectwo z paskiem, rozdawanych dzieciom w Pszczynie. RPD stwierdziła, że chce narrację o tej historii „wyprostować”. – W ogóle w przestrzeni medialnej była informacja, że ja zakazuję lodów, że ja tutaj… Ja, po pierwsze, mam świetne relacje z panią z Pszczyny, my się znamy, jesteśmy razem w kontakcie – twierdziła.

– Dzięki niej też udało mi się i jesteśmy w kontakcie z innymi organizacjami pozarządowymi, które w Pszczynie działają na rzecz ochrony dzieci – dodała Horna-Cieślak.

– To była interwencja spowodowana tym, że do nas dotarła informacja, że to właśnie panią Jolę w Pszczynie spotyka hejt za to, że ma taką akcję. Pierwsze pismo do pani Joli, mówiące o tym, że my prosimy tylko po prostu o rozwagę, bo się martwimy o to, co się dzieje po prostu w lokalnej społeczności – powiedziała.

Przypomnijmy, że do sytuacji doszło w czerwcu 2026 r. Lodziarnia Pod Dębem od 25 lat na zakończenie roku szkolnego oferowała darmowe lody dzieciom, które otrzymały świadectwo z paskiem.

Wówczas lodziarnia przedstawiała wersję odbiegającą od słów RPD.

„Drodzy Klienci, Z bólem serca informujemy, że po raz pierwszy od 25lat, w dniu rozdania świadectw szkolnych, nie będziemy mogli kontynuować naszej tradycji rozdawania darmowych lodów uczniom ze świadectwem z czerwonym paskiem. Otrzymaliśmy imienne pismo od Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o zaprzestanie tej inicjatywy. W związku z tym jesteśmy zmuszeni zakończyć tradycję, która została zapoczątkowana przez założyciela lodziarni, śp. Tadeusza Hałas. Co roku rozdawaliśmy kilkaset darmowych lodów w tym dniu. Kopia pisma jest dostępna do wglądu w naszej lodziarni. Choć kończymy ten piękny zwyczaj, niezmiennie serdecznie zapraszamy wszystkich uczniów, rodziców i naszych klientów do wspólnego świętowania zakończenia roku szkolnego” – napisano na facebookowym profilu lodziarni.

Wypowiedź RPD skomentował krótko Krzysztof Stanowski. „Myślę, że ten fragment wideo mówi wszystko na temat prawdomówności Rzecznik Praw Dziecka. Tylko dość specyficzne osoby potrafią opowiadać takie dyrdymały z uśmiechem na twarzy” – skwitował.

http://nczas.info/2026/09/26/burza-po-slowach-hornej-cieslak-w-tvp-info-stanowski-ostro-tylko-dosc-specyficzne-osoby-potrafia-video/

#wiedzma #rpd #dzieci #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska

18

„Interwencja” Hornej-Cieślak. Rodzice UJAWNIAJĄ kulisy odebrania dzieci. Zdjęcia z ukrycia i szarpanie o drzwi do blokunczas.info

Zdjęcie

Dziennikarze Kanału Zero dotarli do rodziców, którym odebrano dzieci po głośnej „interwencji” Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak, do której doszło w sierpniu na jednej ze stołecznych ulic. Para przedstawiła swoją wersję wydarzeń, która różni się od opowiadanej przez RPD w mediach.

– Odprowadzałam dzieci do przedszkola, więc jechaliśmy komunikacją miejską. Syn nie posłuchał się, bo wybiegł sobie na ulicę. Prosiłam go trzy razy na początku, żeby wrócił, za czwartym razem faktycznie krzyknęłam, bo zauważyłam, że samochody mają zielone światło i zaczynają ruszać. Syn nie wrócił, więc złapałam go za rękę i ściągnęłam go po prostu z jezdni – relacjonowała matka dzieci.

– Pani rzecznik podeszła, zaczęła się czepiać, że dlaczego krzyczę na swoje dziecko – dodała.

– Czy pani rzecznik nagrywała to zajście? – zapytał jeden z dziennikarzy.

– Na początku tego nie nagrywała (…) Dysponuje nagraniem, ale to nagranie również było w sądzie, na rozprawie. Nagranie zaczynało się od momentu, kiedy pani rzecznik już była przeze mnie zwyzywana za bezprawne robienie zdjęć moim dzieciom – do czego się praktycznie nie przyznała – powiedziała kobieta.

Dodała, że RPD miała robić dzieciom zdjęcia, „i to jeszcze tak jakby z ukrycia, tylko nie wyłączyła dźwięku w aparacie”.

Przyznała też, że nie rozpoznała, kim jest kobieta, która zaczepiła ją na ulicy. – Dla mnie to była obca kobieta. Rzekomo się przedstawiła, że jest Rzecznikiem Praw Dziecka, poprosiłam o to, żeby pokazała legitymację, to zaczęła czegoś szukać w tej swojej sukience, ale nic mi nie przedstawiła, kompletnie. Żadnej legitymacji, żadnego papierka, nic – relacjonowała.

Pytana, czy użyła wobec dziecka wulgarnych słów, kobieta powiedziała, że „wobec dziecka nie”. – A wobec niej tak – dodała.

– Nigdy w życiu bym syna na k nie nazwała, bo dobrze wiem, o jakie słowo jej chodzi. Tego sformułowania użyłam do niej – i nie tylko na k, ale też i na s – wyjaśniła.

Pytana, dlaczego tak powiedziała, odparła: „z powodu właśnie tego, że zaczęła robić zdjęcia moim dzieciom”. – Nie lubię, jak ktoś to robi, nie wiem, kim była ta kobieta i nie wiem, co miała w planach zrobić z tymi zdjęciami moich dzieci, więc troszeczkę się zdenerwowałam. No jeszcze ta sytuacja stresowa, gdzie praktycznie prawie potrącił samochód moje dziecko – dodała.

– W tym wywiadzie pani rzecznik też twierdziła, że dzieci, kiedy pani próbowała odejść stamtąd w stronę swojego domu, że dzieci nie chciały z panią iść. Jak to wyglądało z pani perspektywy? – pytał jeden z dziennikarzy.

– Dzieci były zdenerwowane i zestresowane całą sytuacją, więc szły do domu niechętnie, ale iść – szły. Jak mówiłam, że idziemy do domu, to szły do tego domu. Szły powoli, bo były przestraszone – mówiła kobieta.

– Pani rzecznik w tym wywiadzie opisała, że aż dzieci trzymały się szyby i tak bardzo nie chciały pójść – wtrącił dziennikarz.

– Nie trzymały żadnej szyby (…) To było tak, że otworzyłam klatkę czipem, weszliśmy na klatkę, dzieci pobiegły w stronę windy, żeby wezwać windę, to pani rzecznik się ze mną szarpała o drzwi do bloku – opisywała kobieta.

– Chciała wejść za mną, zobaczyć do jakiego lokalu wchodzę, pod jakim numerem mieszkania mieszkam. No ale nie weszła, można powiedzieć nie pozwoliłam jej – dodała.

Kobieta opisała, że po około dwóch godzinach od momentu powrotu do domu, odwiedził ich dzielnicowy.

Po „interwencji” RPD dzieci zostały zabrane z rodziny. Na tym jednak problemy się nie skończyły, bowiem właściciel mieszkania wypowiedział parze umowę, dając tydzień na opuszczenie lokalu. Aktualnie matka razem z dziećmi mieszka w ośrodku interwencji kryzysowej, a jej partner szuka nowego mieszkania dla rodziny. Mężczyzna podkreślał, że nie miał żadnych zaległości w opłatach, jednak do dziś nie dowiedział się jaki był powód wypowiedzenia umowy.

Z relacji kobiety wynika, że dzieci trafiły do placówki opiekuńczej 15 sierpnia. – W poniedziałek byliśmy w sądzie od 8 rano, o 14 była sprawa, o 17 dostaliśmy papier z sądu, że możemy odebrać dzieci – dodała.

Rodzice odnieśli się także do informacji medialnych o przemocowej przeszłości – niebieskiej karcie i wyroku za rozbój. Kobieta przyznała, że założono jej tzw. niebieską kartę, ale „z powodów mieszkaniowych”. – Po prostu warunki mieszkaniowe były zbyt złe na to, żeby dzieci tam się wychowywały, rozwijały i przebywały – powiedziała, wyjaśniając, że chodzi o inne mieszkanie, w którym mieszkała z babcią i bratem. Dodała, że karta została założona około dwa lata temu i nie miało to żadnego związku z przemocą.

Z kolei mężczyzna przyznał, że kilka lat temu odsiedział wyrok za sprawę, która także nie miała żadnego związku z przemocą, ani z dziećmi. Podkreślał też, że nie miał nic wspólnego z tzw. niebieską kartą swojej partnerki.

Para zaznaczyła także, że w trakcie odbierania im dzieci funkcjonariusze zapewnili, że ktoś z rodziny może zająć się opieką nad nimi, jednak – jak wynika z ich relacji – gdy babcia dzieci pojawiła się na miejscu, nie przekazano jej ich pod opiekę. – Pan komendant stwierdził, że nie i koniec, kropka – powiedziała kobieta.

http://nczas.info/2026/09/26/interwencja-hornej-cieslak-rodzice-ujawniaja-kulisy-odebrania-dzieci-zdjecia-z-ukrycia-i-szarpanie-o-drzwi-do-bloku/

#wiedzma #dzieci #rpd #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska

16

Horna-Cieślak pod sąd? Jest zawiadomienie o popełnieniu przestępstwax.com

Zdjęcie

http://x.com/PK_GOV_PL/status/2103448180532588986

Zdjęcie

Prokuratura Krajowa poinformowała w piątek, że otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, m.in. przekroczenia uprawnień, przez rzecznika praw dziecka Monikę Horną-Cieślak.

Informację o zawiadomieniu PK opublikowała w serwisie X. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia.

Zawiadomienie ma zostać rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie. Ma ono związek z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną w środę przez portal Zero.pl.

Według artykułu Monika Horna-Cieślak – będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka – podjęła działania, które doprowadziły do przymusowego odebrania biologicznym rodzicom dwojga dzieci.

O złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Horną-Cieślak poinformował m.in. poseł Paweł Jabłoński (Rozwój Plus).

„Prokuratura powinna bardzo pilnie zabezpieczyć całość dokumentacji i korespondencji między panią Rzecznik a jej pracownikami, policją, kuratorem i sądem. Powinno to nastąpić jeszcze dziś, tak aby nikt nie mógł nawet spróbować w jakikolwiek sposób mataczyć w tym zakresie” – napisał Jabłoński w serwisie X. „Prokurator powinien zwrócić się do Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie pani Rzecznik do odpowiedzialności karnej” – dodał.

Do opisanego przez portal Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu tego roku. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.

Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej», a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.

W rozmowie z PAP RPD odparła te zarzuty, tłumacząc, że działała w ramach swoich kompetencji, w trosce o bezpieczeństwo dzieci, a rodzina, której dotyczyła interwencja, była znana służbom i była m.in. objęta procedurą Niebieskiej Karty.

W środę posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji – w odpowiedzi na publikację – zapowiedzieli złożenie wniosków o odwołanie Hornej-Cieślak ze stanowiska RPD.

http://nczas.info/2026/09/25/horna-cieslak-pod-sad-jest-zawiadomienie-o-popelnieniu-przestepstwa/

#prokuratura #wiedzma #lewackiespierdolenie #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #koalicjaobywatelska #koalicja13grudnia #dzieci

10

Skandal z Moniką Horną-Cieślak. Zajączkowska-Hernik ostro do „kobiet koalicji Tuska”. „Co do cholery jest z wami nie tak?”x.com

http://x.com/EwaZajaczkowska/status/2103102860414038241

Zdjęcie

Polacy są oburzeni działaniami Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Ewa Zajączkowska-Hernik zwróciła z kolei uwagę na postawę kobiet w koalicji rządzącej, które wydają się nie okazywać zbytniego zbulwersowania całą sytuacją.

Ewa Zajączkowska-Hernik wyznała na X, iż „jest jej okrutnie wstyd” za „kobiety koalicji Tuska”.

„Zawsze pierwsze do wściekłego moralizowania, a gdy wybrany przez was Rzecznik Praw Dziecka z zemsty i bezpodstawnie (co orzekł sąd!) odbiera matce małe dzieci, które lądują w domu dziecka, to cisza jak makiem zasiał” – zauważyła polityk.

„Do czarnych marszy i latania z piorunami byłyście pierwsze, ale gdy trzeba bronić rodzinę przed przemocowym działaniem swojej urzędniczki, to chowacie głowę w piasek. Krzyczenie i szarpnięcie dziecka wybiegającego na ulicę to dla was zbrodnia, ale za aborcję to jeszcze przyklaśniecie. To jest wasza 'obrona’ kobiet i dzieci” – podkreśliła.

Następnie przypomniała, że gdy wybuchła „afera pedofilska w strukturach KO, a działaczka Koalicji Obywatelskiej razem z partnerem przez 12 lat znęcali się i gwałciła swoje dziecko, to żadna nie pisnęła nawet słowem”.

„Gdy prokuratura Żurka przez wiele miesięcy nie dawała aktu oskarżenia dla Wenezuelczyka, który w Toruniu brutalnie napadł i zabił 24-letnią Klaudię, to ani jeden piorun się nie pojawił. Gdy telewizja TVN24, którą trudno uznać za prawicową, opublikowała materiał, że rzeczniczka Horna-Cieślak znęca się psychicznie nad 20 pracownikami instytucji, to też próżno było was szukać” – wyliczała [pisownia oryg. – red. nczas].

„Tutaj oburzenia i telefonów do sędziów, czy prokuratorów jakoś nie było. Tylko wyciszanie spraw, zamiatanie ich pod dywan i udawanie, że wszystko w porządku. Co do cholery jest z wami nie tak?” – zapytała Ewa Zajączkowska-Hernik.

„Po dorwaniu się do władzy jedyne co macie do zaoferowania to worek ziemniaków dla mieszkańców DPS-u. Gdy widzę co wyprawiacie, to wiem, że jestem po właściwej stronie. Nie jesteście żadnymi reprezentantkami kobiet!” – podsumowała Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/09/24/skandal-z-monika-horna-cieslak-zajaczkowska-hernik-ostro-do-kobiet-koalicji-tuska-co-do-cholery-jest-z-wami-nie-tak/

#zajaczkowska #lewactwo #wiedzma #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #koalicjaobywatelska #lewactwo #kobieta

14

Skandal z udziałem RPD. Korwin-Mikke bez ogródek. „Powinna nie tylko być natychmiast zdymisjonowana, ale…”x.com

http://x.com/JkmMikke/status/2102703667669299503

Zdjęcie

Janusz Korwin-Mikke skomentował skandal związany z postawą i działaniami Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak wobec rodziny i dzieci po sprzeczce na ulicy. Jak ocenił nestor polskiej prawicy wolnościowej, Horna-Cieślak „nie tylko powinna być zdymisjonowana natychmiast”, lecz „powinna najpierw zostać wystawiona na widok publiczny”. Następnie – zdaniem Korwin-Mikkego – powinna „przez następne długie lata gnić w ciemnym lochu”.

Nie milknie krytyka po skandalu, który wywołała Monika Horna-Cieślak. Jako Rzecznik Praw Dziecka podjęła działania zmierzające – wbrew opinii policji i sądu – do odebrania dzieci rodzinie. Wcześniej RPD miała drobną sprzeczkę z kobietą na ulicy. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

Sprawa wywołała wielkie poruszenie w sieci i falę oburzenia. Pojawiło się mrowie krytycznych i bezkompromisowych głosów.

Sławomir Mentzen z Konfederacji wezwał do dymisji RPD. Krzysztof Stanowski z kolei wprost zapytał, czy Horna-Cieślak nie ma problemów natury psychicznej. Więcej o tym przeczytacie w artykułach poniżej.

Skandal skomentował również nestor polskiej prawicy wolnościowej Janusz Korwin-Mikke. W ostrych słowach podkreślił, że dymisja w tym przypadku to za mało.

„Ta kretynka, która została tzw. rzecznikiem praw dziecka, nie tylko powinna być zdymisjonowana natychmiast. Ona powinna najpierw zostać wystawiona na widok publiczny, a potem przez następne długie lata gnić w ciemnym lochu” – napisał na X Janusz Korwin-Mikke.

W późniejszym wpisie na temat Rzecznik Praw Dziecka, gdy lewica zaczęła bronić urzędniczki. Korwin-Mikke ironicznie zasugerował, jak można „uhonorować” Hornę-Cieślak.

„Rozumiem, że w tym roku do nagrody Wysokich Obcasów zostanie nominowana p. Monika Horna-Cieślak?” – zapytał Janusz Korwin-Mikke.

http://nczas.info/2026/09/24/skandal-z-udzialem-rpd-korwin-mikke-bez-ogrodek-powinna-nie-tylko-byc-natychmiast-zdymisjonowana-ale/

#wiedzma #korwin #spierdolenie #dzieci

18

„Wiedźma. Takich ludzi należy trzymać w więzieniach”. Mentzen grzmi po aferze Hornej-Cieślak, chce jej odwołaniax.com

http://x.com/SlawomirMentzen/status/2102671911482196277

Zdjęcie

Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie – komentuje głośną sprawę Sławomir Mentzen. Zapowiada, że Konfederacja rozpoczyna zbiórkę podpisów pod odwołaniem Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka.

Uliczna kłótnia, urażona duma Rzecznik Praw Dziecka i dwoje maluchów odebranych rodzicom. Tak w skrócie wygląda afera z udziałem Moniki Hornej-Cieślak, która uruchomiła urzędniczą machinę, by odegrać się na matce.

Sprawę opisał szeroko portal zero.pl. Choć policja, kurator i sąd rodzinny nie widzieli żadnych podstaw do interwencji ani zagrożenia dla dzieci, Horna-Cieślak uruchomiła wszelkie kontakty i całą urzędniczą machinę, spotkała się ze stołecznym komendantem policji i finalnie dopięła swego. Doprowadziła do zabrania dzieci z domu.

W międzyczasie były psy tropiące, absurdalne zarzuty o dwóch zamkniętych piwach, wyciąganie ojcu dawnych problemów z prawem. Na szczęście finalnie sąd rodzinny przywrócił dzieci rodzicom, a działania Hornej-Cieślak określił jako „przemoc instytucjonalną”. Niewątpliwie jednak horror i trauma pozostaną w rodzinie na długo. Zachęcamy do zapoznania się z całą szokującą historią w poniższym materiale:

Do sprawy odniósł się Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość. Choć wokół Hornej-Cieślak już wcześniej narastało wiele kontrowersji, polityk wierzy, że tym razem uda się ją odwołać ze stanowiska.

„Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę. Jako argument podała to, że policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa! Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie. Do dymisji!” – napisał Mentzen.

Zapowiedział zbiórkę podpisów pod odwołaniem Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka.

Podobne działania zapowiada również Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Wszystko wskazuje więc na to, że w tej sprawie polityczne podziały zejdą na dalszy plan.

http://nczas.info/2026/09/23/wiedzma-takich-ludzi-nalezy-trzymac-w-wiezieniach-mentzen-grzmi-po-aferze-hornej-cieslak-chce-jej-odwolania/

#wiedzma #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #mentzen #ko #koalicjaobywatelska #lewactwo

22