#budowa #budujezlurkiem #dom #kuchnia #diy #pomyslnadom #chwalesie
Miałem szalony pomysł. @LizardKing pamiętam, że byłeś zainteresowany. A więc jak to wyszło…
Słowem wstępu. Szalony projekt przewidywałem na 2~3 tyg pracy. Niestety w międzyczasie bliska mi osoba wylądowała w szpitalu (i na stole operacyjnym) więc na budowę wpadałem z przeskoku i przeciągnęło się wszystko do ok. 2 mies. Tak bywa… życie.
1. Przygotowuję formy 6 szt. z profili CD30. Prostokąty 60x84. Przykręcam je do płyt OSB i zabezpieczam silikonem. Następnie zalewam betonem i wtapiam wcześniej przygotowaną siatkę z włókna szklanego + solidne zawibrowanie. Gdy beton wysycha, zdejmuję formę z płyty ale nie ściągam profili, wtapiam siatkę na klej po obu stronach by ładnie wyglądało.
Odmierzam i wiercę otwory. W nie wkładam wcześniej przygotowane pręty i zabezpieczam klejem, tak by wystawały na wys. Max 3 cm.
Tak przygotowane płyty, warzą około 30 kilo. Wtaczam się z nimi do domu.

2. Na podłodze zaznaczyłem sobie taśmą odległość od ściany. Wszystko wg. wcześniej przygotowanego planu pomieszczenia. W miejscu gdzie wymagana jest konkretna szerokość, docinam płytę OSB która posłuży jako ogranicznik.
Wiercę otwory w płytkach, uważając by nie trafić w podłogówkę i wsuwam w nie przygotowane płyty.
Co to za dziwaczna konstrukcja z OSB na zdjęciu?
Widzicie drogie misie. Andrzej ma tylko dwie ręce i robi wszystko sam, a płyta ma stać pionowo. To taki tymczasowy life hack aby mi się praca nie gibała.

3. Po ustawieniu wszystkich płyt, skręcam wszystko z sobą profilami UD60. Na tym etapie już chyba się domyślacie co to ma być.
Ale zapewniam, będzie ciekawiej.
Krzyżuję profile UD docinając je tak by konstrukcja stała prosto. Wkręcam je w płyty zwykłymi wkrętami do GK z główkami samo wiercącymi. To robi robotę.

4. W miejscach gidze profile UD nie mają podparcia docinam nóżki z profili CD. Od góry montuję wkrętem do konstrukcji. Od dołu kleję do podłogi klejem montażowym T-Rexem.
Docinam płyty OSB pod otwory i zabezpieczam podporami też z OSB tak by mogły przejąć ciężar. Jest to strzelanie z armaty do wróbla ale strzeżonego… wiadomo co. Nie mogę sobie pozwolić na błędy (te i tak się pojawią ale o tym później). Odsłonięte profile CD oklejam taśmą akustyczną by tłumiła ewentualne drgania.

5. W końcu mogę się zabrać za majstrowanie blatu. Robię go z zielonych płyt GK.
Ale Andrzej co ty odpierdalasz? Blat z GK???
Siedź kurwiu i ucz się. Otóż takie rzeczy jakie robię, wykonuje się z płyt cementowych… niestety. Na mojej wsi ani w okolicy nie sprzedają takiego produktu. Ja też nie mam ochoty przepłacać, zamawiać towaru uj wie skąd i biorę kolejny produkt z półki który jako tako pasuje.
Zielone płyty docinam na wymiar, wycinam otwory pod zlew i płytę grzewczą (wymiary już znam). Łączenia płyt wypełniam T-Rexem (kto bogatemu zabroni?) następnie smaruję folią w płynie. Najtańszą jaką znalazłem na półce, akurat małe opakowane wystarczyło, mimo że żydy nawet małe opakowanie wypełniły tylko do połowy smarowidłem. Ceresit CL 51 – NIE POLECAM, żydzą na ilości mimo, że i tak drogie.
Kolejny etap to odpowiednie przycięcie i doczepienie plastikowych kątowników. Od strony ściany przyklejam plastikowe kątowniki 1,5x1,5 cm na klej silikonowy bezbarwny. Od strony kuchni idzie kątownik 4x4cm. Ten przyklejam na taśmę podwójną od spodu wysuniętej płyty GK tak aby zostawić trochę miejsca (ok. 1cm) między kątownikiem a płytą, aby beton mógł je wypełnić.
Tak to jest forma pod blat kuchenny betonowy.
Pomagam sobie laserkiem i pilnuję by blat miał spadek ok. 0,5% w kierunku środka pomieszczenia.
Potem zabezpieczam pomieszczenie folią.

6. Przychodzi czas na wylewki. Licząc ile betonu mi będzie potrzebne wyszło około 200kg. Faktycznie poszło go 150kg. Kupowałem gotowy w workach B-25 (bo bardziej wytrzymały od B-20). Przewidywana gr. wylewki wyszła ok. 2cm na płycie GK.
Pierwszy centymetr wylałem bez dochodzenia do plastikowego kątownika i wtopiłem siatkę szklaną na wzmocnienie. Na pierwszą warstwę dodałem też włókna szklanego do mieszanki by ją wzmocnić.
Magia dzieje się na drugim centymetrze. Do betonu dodałem zamiast włókna, farbę (szara platyna – chyba Dekorala). Wcześniej robiłem sobie kilka próbników z różnymi farbkami i akurat taka mi najbardziej podeszła.
Ile tej farby się dodaje?
Robiłem na oko. Na całość poszła jedna puszka. Tym razem barwiony beton roznoszę po całej formie starając się wypełnić wszelkie szczeliny. Zawibrowuję od spodu. Robota żmudna którą trzeba wykonać za jednym razem i samemu. Kastra na dwa worki i mieszadło robi robotę. Potem niestety długo, bardzo długo trzeba lizać by wygładzić beton jak najlepiej się da. Największą pacę jaką miałem to 60tka, szkoda, że nie miałem większych. Najbardziej wkurwiające miejsca to te w kątach i przy oknie

Miałem szalony pomysł. @LizardKing pamiętam, że byłeś zainteresowany. A więc jak to wyszło…
Słowem wstępu. Szalony projekt przewidywałem na 2~3 tyg pracy. Niestety w międzyczasie bliska mi osoba wylądowała w szpitalu (i na stole operacyjnym) więc na budowę wpadałem z przeskoku i przeciągnęło się wszystko do ok. 2 mies. Tak bywa… życie.
1. Przygotowuję formy 6 szt. z profili CD30. Prostokąty 60x84. Przykręcam je do płyt OSB i zabezpieczam silikonem. Następnie zalewam betonem i wtapiam wcześniej przygotowaną siatkę z włókna szklanego + solidne zawibrowanie. Gdy beton wysycha, zdejmuję formę z płyty ale nie ściągam profili, wtapiam siatkę na klej po obu stronach by ładnie wyglądało.
Odmierzam i wiercę otwory. W nie wkładam wcześniej przygotowane pręty i zabezpieczam klejem, tak by wystawały na wys. Max 3 cm.
Tak przygotowane płyty, warzą około 30 kilo. Wtaczam się z nimi do domu.

2. Na podłodze zaznaczyłem sobie taśmą odległość od ściany. Wszystko wg. wcześniej przygotowanego planu pomieszczenia. W miejscu gdzie wymagana jest konkretna szerokość, docinam płytę OSB która posłuży jako ogranicznik.
Wiercę otwory w płytkach, uważając by nie trafić w podłogówkę i wsuwam w nie przygotowane płyty.
Co to za dziwaczna konstrukcja z OSB na zdjęciu?
Widzicie drogie misie. Andrzej ma tylko dwie ręce i robi wszystko sam, a płyta ma stać pionowo. To taki tymczasowy life hack aby mi się praca nie gibała.

3. Po ustawieniu wszystkich płyt, skręcam wszystko z sobą profilami UD60. Na tym etapie już chyba się domyślacie co to ma być.
Ale zapewniam, będzie ciekawiej.Krzyżuję profile UD docinając je tak by konstrukcja stała prosto. Wkręcam je w płyty zwykłymi wkrętami do GK z główkami samo wiercącymi. To robi robotę.

4. W miejscach gidze profile UD nie mają podparcia docinam nóżki z profili CD. Od góry montuję wkrętem do konstrukcji. Od dołu kleję do podłogi klejem montażowym T-Rexem.
Docinam płyty OSB pod otwory i zabezpieczam podporami też z OSB tak by mogły przejąć ciężar. Jest to strzelanie z armaty do wróbla ale strzeżonego… wiadomo co. Nie mogę sobie pozwolić na błędy (te i tak się pojawią ale o tym później). Odsłonięte profile CD oklejam taśmą akustyczną by tłumiła ewentualne drgania.

5. W końcu mogę się zabrać za majstrowanie blatu. Robię go z zielonych płyt GK.
Ale Andrzej co ty odpierdalasz? Blat z GK???
Siedź kurwiu i ucz się. Otóż takie rzeczy jakie robię, wykonuje się z płyt cementowych… niestety. Na mojej wsi ani w okolicy nie sprzedają takiego produktu. Ja też nie mam ochoty przepłacać, zamawiać towaru uj wie skąd i biorę kolejny produkt z półki który jako tako pasuje.
Zielone płyty docinam na wymiar, wycinam otwory pod zlew i płytę grzewczą (wymiary już znam). Łączenia płyt wypełniam T-Rexem (kto bogatemu zabroni?) następnie smaruję folią w płynie. Najtańszą jaką znalazłem na półce, akurat małe opakowane wystarczyło, mimo że żydy nawet małe opakowanie wypełniły tylko do połowy smarowidłem. Ceresit CL 51 – NIE POLECAM, żydzą na ilości mimo, że i tak drogie.
Kolejny etap to odpowiednie przycięcie i doczepienie plastikowych kątowników. Od strony ściany przyklejam plastikowe kątowniki 1,5x1,5 cm na klej silikonowy bezbarwny. Od strony kuchni idzie kątownik 4x4cm. Ten przyklejam na taśmę podwójną od spodu wysuniętej płyty GK tak aby zostawić trochę miejsca (ok. 1cm) między kątownikiem a płytą, aby beton mógł je wypełnić.
Tak to jest forma pod blat kuchenny betonowy.
Pomagam sobie laserkiem i pilnuję by blat miał spadek ok. 0,5% w kierunku środka pomieszczenia.
Potem zabezpieczam pomieszczenie folią.

6. Przychodzi czas na wylewki. Licząc ile betonu mi będzie potrzebne wyszło około 200kg. Faktycznie poszło go 150kg. Kupowałem gotowy w workach B-25 (bo bardziej wytrzymały od B-20). Przewidywana gr. wylewki wyszła ok. 2cm na płycie GK.
Pierwszy centymetr wylałem bez dochodzenia do plastikowego kątownika i wtopiłem siatkę szklaną na wzmocnienie. Na pierwszą warstwę dodałem też włókna szklanego do mieszanki by ją wzmocnić.
Magia dzieje się na drugim centymetrze. Do betonu dodałem zamiast włókna, farbę (szara platyna – chyba Dekorala). Wcześniej robiłem sobie kilka próbników z różnymi farbkami i akurat taka mi najbardziej podeszła.
Ile tej farby się dodaje?
Robiłem na oko. Na całość poszła jedna puszka. Tym razem barwiony beton roznoszę po całej formie starając się wypełnić wszelkie szczeliny. Zawibrowuję od spodu. Robota żmudna którą trzeba wykonać za jednym razem i samemu. Kastra na dwa worki i mieszadło robi robotę. Potem niestety długo, bardzo długo trzeba lizać by wygładzić beton jak najlepiej się da. Największą pacę jaką miałem to 60tka, szkoda, że nie miałem większych. Najbardziej wkurwiające miejsca to te w kątach i przy oknie

Między garażem a holem, zamontowałem drwi wejściowe (te były z kolei z Mrówki), ułożyłem wszędzie płytki.




Linoleum samo w sobie jest wodoodporne, ale też jest tańsze niż kafelki. Przyznaję to miało być rozwiązanie budżetowe.





























