#pytanie #kiciochpyta #ktokolwiekwie #archeologiaLurcy... pytanko do zgromadzonych. Co to jest co ja tu właściwie znalazłem?

Historia jest taka.
Dawno, dawno temu (przed wojną) pradziadek miał pole (długa wąską działkę). Orał ją z pomocą konika, uprawiał na niej tytoń i inne rośliny na sprzedaż na mieście (dziś by to się nazywało drobny biznesmen). Podczas wojny somsiad żyd doniósł na niego gestapo, że sprzedaje żywność żydom. Pradziadek zbiegł z wysyłki pociągiem do Oświęcimia i ukrywał się. Chcąc nie chcąc, pole trzeba było sprzedać by rodzinę wyżywić.
Potem to pole jest z innymi okolicznymi wykupione przez kolejnego właściciela i podzielone na działki budowlane. W ten sposób jedna z tych działek trafia z powrotem do rodziny (to już późne lata 90'te ~ wczesne 2000 ), ostatecznie działka trafia w moje ręce i buduję na niej dom.
Przekopując pradziadowe pole, trafiam na takie coś jak na zdjęciu. Podkowa? Co to może być?
Obiekt ma wymiary. Około 5cm szer. 6dł. 3~4 mm gr. Jak na podkowę dość małe (dla kozy?).
Myślałem czy to nie jakiś antyczny gwóźdź "U" - ale to przypuszczenie muszę odrzucić. Mimo długiego leżenia w ziemi (na głębokości łopaty) i silnego przerdzewienia, widać ślady po małych 2mm otworach. Jeden na środku i po dwa na bokach "U". Dodatkowo końce miały kiedyś zgrubienie i lekkie wygięcie w jedną stronę (tak jak podkowa). Takich gwoździ się nie produkuje - więc tę teorię odrzucam.
A może to jakieś podkucie obcasu buta? Przyznam, że nie wiem czy kiedyś takie produkowano. Tylko ten obcas też by musiał być dość mały (5X6).
Jakie są wasze podejrzenia Lurki?