Netanjahu oskarżany o poświęcenie Żydów terrorystomnczas.info

Zdjęcie

Szok w Izraelu. Premier tego państwa Benjamin Netanjahu został oskarżony przez swoich przeciwników o celowe poświęcenie żydowskiej ludności Izraela dla swoich politycznych celów.

Netanjahu miał to uczynić dwukrotnie. Pierwszy raz poprzez zatajenie informacji o planowanym terrorystycznym ataku Hamasu, który nastąpił 7 października 2023 r., o którym został poinformowany przez dwóch bardzo wysokich rangą przedstawicieli państw arabskich. Drugi raz, kiedy odrzucono ofertę zwolnienia cywilnej ludności żydowskiej schwytanej przez palestyńskich terrorystów, jaką zaproponował premier Kuwejtu wieczorem w dniu ich ataku.

Tę akcję przeciw premierowi zainicjował lewicowy tygodnik „Haaretz”, drukując fragmenty niewydanej jeszcze książki „Porwani. 843 dni porzucenia”, a potem w sprawę włączyły się jeszcze inne media. Premier zaprzeczył i polecił swoim prawnikom podjęcie zdecydowanych kroków prawnych przeciw tygodnikowi w celu wytoczenia sprawy o zniesławienie.

Jak miano poświecić Żydów

Preludium sprawy rozpoczyna na początku 2023 r. Wtedy Netanjahu miał nawiązać sekretne rozmowy z Hamasem w celu stabilizacji relacji ze Strefą Gazy. Sugeruje się, że on prowadził politykę balansowania wpływów Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie rządził umiarkowany al-Fatah wpływami Hamasu, który rządził Strefą Gazy. Jednakże ostatecznie się nie dogadano i rozwścieczony dowódca Hamasu Jahja Sinwar obiecał, że przygotuje Izraelowi piekło, trzęsienie ziemi i poprosił, żeby to przekazano Izraelczykom.

Abbas Kamel, szef wywiadu Egiptu, miał rozmawiać z Netanjahu i powiedzieć mu, że według posiadanych informacji Hamas przygotowuje jakąś wielką akcję. Jednak kluczowe informacje miał przekazać prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) emir Muhammad ibn Zjid Al Nahajjan. 27 września emir miał rozmawiać z Netanjahu 45 minut, ale ten stanowczo zaprzecza, że taka rozmowa miała miejsce. ZEA milczy w tej sprawie. Emir miał powiedzieć w rozmowie, że sytuacja jest bardzo napięta i Hamas przygotowuje atak na Izrael i że należy stonować to napięcie. Emir miał wezwać Netanjahu do poważnego potraktowania tej sprawy.

Ku zaskoczeniu emira Netanjahu miał przyjąć tę informację bardzo spokojnie i wytłumaczył, że Hamas ma zamiar podjąć aktywność, ale na Zachodnim Brzegu Jordanu. Emir niezadowolony z tej dyskusji miał zadzwonić do szefa CIA Williama Burnsa. Wiadomo też, że Netanjahu nie przekazał tych informacji ani szefowi Mossadu (wywiad), ani szefowi Szin Betu (służba bezpieczeństwa i kontrwywiad), ani szefowi sztabu armii i jest to pierwszy zarzut przeciw szefowi rządu, że wiedział o planowanym ataku i nic w tej sprawie nie zrobił. Wcześniej, 15 września, podobne ostrzeżenie ZEA przekazały Szin Betowi, ale ówczesny szef tej służby Ronen Bar temu zaprzeczył.

Kiedy rano 7 października 2023 r. terroryści rozpoczęli swój ludobójczy atak na Izrael, wieczorem o godz. 19.00 premier Kataru Muhammad ibn Abdul Rahman Al Sani zadzwonił do szefa Mossadu Dawida Barnei i powiedział mu, że rozmawiał z szefami Hamasu Ismalijem Haniją i Chalijem al-Hajją, którzy mieszkali w Katarze i że wydali ich z Kataru, jeśli nie zgodzą się na zwolnienie cywilnych żydowskich jeńców. Zgodzili się i premier zadeklarował, że jest gotowy do negocjacji. Ku zdumieniu katarskiego premiera reakcja Barnei miała być powściągliwa. Szef Mossadu miał powiedzieć, że jeżeli Hamas chce uwolnić tych ludzi, to niech uwolni, ale negocjacji nie będzie. To jest drugi zarzut wobec Netanjahu, że jego rząd pozostawił schwytanych izraelskich Żydów, Żydów z podwójnym obywatelstwem i Żydów nieizraelskich na łasce terrorystów, kiedy miał możliwość uzyskania ich zwolnienia.

Atak opozycji

Izraelska opozycja nie mogła dostać lepszego prezentu przed wyborami, które odbędą się 27 października, niż omawiana sprawa i jej liderzy uczynili z niej atutowy argument przeciwko Netanjahu. Liderzy opozycji wystosowali wspólną deklarację, żądając powołania państwowej komisji śledczej mającej zbadać wszystkie okoliczności tej sprawy. Netanjahu odmawiał utworzenia takiej komisji przez wiele miesięcy, ale kiedy ona powstała, ograniczono jej kompetencje do zbadania, w której strukturze władzy nastąpiły błędy i niedociągnięcia, a nie kto personalnie ponosi winę za zaistniałą sytuację. Opozycjoniści chcą powołania komisji, która również wyjaśni w pełni odpowiedzialność personalną za tragedią 7 października.

Deklaracja opozycji jest nie tylko zbiorem oskarżeń pod adresem premiera, ale też próbą dyskwalifikacji jego politycznych i moralnych kompetencji. Autorzy deklaracji uważają, że Netanjahu i jego koalicjanci nie są zdolni do rządzenia Izraelem i muszą być zastąpieni ze względu na skrajne zaniedbanie obowiązków. Podkreślili, że społeczeństwo Izraela zasługuje na to, żeby znać prawdę, a nie kłamstwa rozpowszechniane przez Netanjahu i jego ludzi, którzy próbują zwalić winę na służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Autorzy deklaracji napisali, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć, co Netanjahu wiedział i od kiedy wiedział, dlaczego nie poinformował służb bezpieczeństwa i dlaczego nie podjął środków, żeby chronić obywateli Izraela.

„Szokujące rewelacje ujawnione dziś rano wymagają natychmiastowego i gruntownego śledztwa. Uzupełniają one rosnącą liczbę rewelacji na temat porażek i dysfunkcji Netanjahu i po raz kolejny podkreślają, dlaczego Netanjahu walczy o swoje polityczne życie – aby zapobiec powołaniu państwowej komisji śledczej i uniemożliwić ujawnienie prawdy izraelskiej opinii publicznej” – napisali Gadi Eisenkot, Naftali Bennett, Jair Golan i Awigdor Liberman.

Wśród liderów opozycji, jak się uważa, najsilniejszą pozycję ma obecnie gen. Gadi Eisnekot, emerytowany szef sztabu armii izraelskiej, przewidywany przyszły premier. On ma również motyw osobisty. Jego syn poległ w walce w Gazie. Eisekont ma opinię polityka o poglądach centrowych i napisał na swoim koncie społecznościowym, że Netanjahu otrzymał wiele sygnałów w sprawie 7 października i zlekceważył je wszystkie. On nie nadaje się do pełnienia funkcji premiera.

Drugi z sygnatariuszy tego apelu, Naftali Bennett, to były premier, a wcześniej kilkukrotny minister w poprzednich rządach Netanjahu. Bennett jest politykiem prawicowym, podobno nawet bardziej prawicowym od obecnego premiera. Nie przeszkodziło mu to w stwierdzeniu, że premier ponosi osobistą odpowiedzialność za śmierć ofiar ataku 7 października. Bennett podważał wielokrotnie kompetencje Netanjahu mówiąc, że powinien on odejść. Po ujawnieniu opisywanej sprawy uważa, że premier winien odjeść natychmiast.

Emerytowany gen. Jair Golan to szef lewicowo-centrowej Partii Demokratycznej, poprzednio szef Partii Pracy. Awigdor Lieberman to b. wicepremier i lider ugrupowania Nasz Dom Izrael składającego się głównie z żydowskich emigrantów ze Związku Sowieckiego.

Fakty i przypuszczenia

Netanjahu wszystkiemu zaprzecza, więc nie można ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że „wiedział”. Jednak różnego rodzaju fakty świadczą, że nie jest to zwykłe zaprzeczenie, ale że on „idzie w zaparte”.

W związku z tragedią 7 października nasuwa się kilka pytań. Mur oddzielający Izrael od Strefy Gazy, nazywany „Żelaznym Murem”, to wyjątkowo solidna budowa. Ma on wysokość aż 6 metrów i jest zaopatrzony w nowoczesną infrastrukturę elektroniczną. Zbudowany na głębokiej podstawie ma wbudowane czujniki na kilkadziesiąt metrów głębokości, w celu zapobieżenia budowania tuneli pod murem. Czujniki są w stanie wykryć mikrowstrząsy gruntu spowodowane kopaniem maszynowym czy ręcznym. Faktem jest, że systemy elektroniczne (radary i kamery termowizyjne) potrafiły wykryć ludzi oraz pojazdy nawet z dużej odległości. Reagowały na zbliżanie się pojedynczej osoby do muru, a jeśli ona ten mur sforsowała, to system informował o tym zbudowane wzdłuż muru strażnice będące twierdzami. Podnoszono wtedy alarm o zagrożeniu i informowano o tym odpowiednie służby, jednostki wojskowe i okoliczne miejscowości. System ostrzegania jest zintegrowany ze zdalnie kierowanymi karabinami maszynami. Są one umieszczone na murze i kierowane są przez osoby umiejscowione w tych strażnicach. System ochrony muru był wspomagany przez uwiązane balony patrolowe zaopatrzone w odpowiedni sprzęt, który umożliwiał penetrowanie Strefy Gazy na dużą odległość. W związku z powyższym należy zadać pytanie, dlaczego to wszystko zawiodło? Zawiódł nie sprzęt, lecz ludzie.

Obserwatorki, osoby nadzorujące system elektroniczny i zdalnie kierowany – zazwyczaj żołnierki – informowały przełożonych o nadzwyczajnej aktywności po drugiej stronie muru. Otrzymały od nich uspokajające odpowiedzi. Faktem jest, że nie zareagowano, kiedy w Gazie nagle włączono aż kilkanaście tysięcy telefonów komórkowych na kartę, a przecież reagowano przy włączeniu już kilku. O aktywności w Strefie Gazy informowały lokalne placówki wywiadu, te najniższego szczebla, funkcjonujące na miejscu. Wojsko nie zostało poinformowane i dlatego żołnierze lokalnych jednostek przy murze spali podczas ataku. Cały ten system elektronicznego nadzoru był zintegrowany na wyższym poziomie. Tam spływały informacje z kamer, czujników i balonów i centralny system automatycznie przesyłał informacje o zagrożeniu do lokalnej placówki umieszczonej przy murze. Dlaczego to zawiodło? Znalezienie odpowiedzi na to będzie jednym z zadań ewentualnej komisji. Sygnałów było dużo, tylko je zlekceważono. Przypuszczalnie celowo.

Powiedzmy sobie szczerze, mając taki arsenał środków nadzoru elektronicznego, nie sposób było nie zauważyć przygotowań do ataku, w którym udział wzięło kilka tysięcy osób oraz sprzęt do forsowania muru, w tym buldożery. Wywiadowi izraelskiemu znany był np. fakt, że Palestyńczycy trenowali zdobywanie muru w Malezji. Można założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że celowo dopuszczono do tego ataku. Netanjahu i zapewne jakaś grupa osób na wysokich stanowiskach mogła szukać pretekstu do zniszczenia Gazy. Krwawy atak palestyńskich terrorystów i setki ofiar po stronie ludności żydowskiej był tym, co było im potrzebne, żeby uzyskać zgodę społeczeństwa dla totalnego odwetu. Dla premiera Netanjahu ta sprawa miała także wymiar osobisty. Oskarżony i ciągany po sądach za różne przestępstwa traktuje kolejne wojny jako azyl przed osądzeniem i pójściem do więzienia.

Kto pociąga za sznurki

Sprawa stała się jednym z najważniejszych tematów toczącej się kampanii przedwyborczej i zapewne dlatego została nagłośniona właśnie teraz. Niezależnie od prawdziwości zarzutów, a są one poważne, nie ulega wątpliwości, że z porażki wyborczej Netanjahu i utraty przez niego władzy ucieszyłoby się spore grono ważnych graczy na Bliskim Wschodzie. Oprócz opozycji izraelskiej, co oczywiście zrozumiałe, na odejściu Netanjahu zależy Amerykanom. Netanjahu wciągnął Trumpa do wojny z Iranem, a następnie sam się wycofał. Teraz Amerykanie muszą się zmierzyć z tym nieustępliwym przeciwnikiem. Zmiana rządu w Izraelu na znacznie mniej wojowniczy dałoby Trumpowi więcej szans na dogadanie się z Teheranem w celu skończenia konfliktu wojennego. Tak samo myślą umiarkowane państwa arabskie, przede wszystkim monarchie z Półwyspu Arabskiego, które chciałyby, żeby w regionie zapanował spokój.

Z upadku Netanjahu ucieszyłby Iran, który uważa go za podżegacza wojennego, który namówił prezydenta USA Donalda Trumpa do rozpoczęcia obecnej wojny i uważa go za przeszkodę na drodze do jej zakończenia. Podobne uczucia wyraziłby prawdopodobnie premier Turcji Recep Erdogan, nienawidzący Netanjahu. Z utraty władzy przez obecnego premiera Izraela okazaliby radość wszyscy Palestyńczycy, a także libański Hezbollah i w ogóle zdecydowana większość Arabów.

Nasuwa się pytanie, kto jest architektem tej sprawy? Powyżej napisaliśmy, że praktycznie wszyscy są zainteresowani odejściem Netanjahu, ale nie wszyscy mają odpowiednie środki, żeby wykreować tę sprawę. Wydaje się, że największe możliwości ma CIA i izraelskie służby i wśród nich należałoby szukać w pierwszej kolejności architektów tej sprawy. To są oczywiście przypuszczenia, niepoparte dowodami, ale oparte na analizie możliwości i skuteczności poszczególnych graczy.

http://nczas.info/2026/09/30/netanjahu-oskarzany-o-poswiecenie-zydow-terrorystom/

#zydostwo #zydz #palestyna #ludobojstwo

9

Przywoził pomoc na Ukrainę, ale przestał. Pogranicznicy żądali łapówki, by wwieźć ambulans. „To jest chore” [VIDEO]x.com

http://x.com/RymanowskiLive/status/2103399183864537335

Zdjęcie

Prezes fundacji Orla Straż Bartosz Rutkowski na kanale Rymanowski Live mówił o ukraińskiej korupcji. Wyznał, ze przestał przywozić pomoc na Ukrainę, bo tamtejsi pogranicznicy żądali łapówek.

Komandor podporucznik rezerwy i założyciel oraz prezes fundacji Orla Straż Bartosz Rutkowski był gościem na kanale Rymanowski Live. Orla Straż pomaga prześladowanym chrześcijanom i ofiarom terroryzmu.

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedział o rozczarowaniu wielu fundacji, które pomagają chrześcijanom na Bliskim Wschodzie. Od kilku lat władze w Warszawie porzuciły niesienie pomocy w tamtym regionie i przerzuciły całe zainteresowanie na Ukrainę.

Rutkowski powiedział, że przez pewien czas próbował pomagać w tym kraju. Przestał jednak, m.in. z powodu gigantycznej korupcji.

– Był moment, że woziłem pomoc na Ukrainę, obecnie tego praktycznie nie robimy. Uważamy, że tam jest działające państwo, a nie wszystko mi się w czasie w tej pomocy podobało. Gdy mówiłem o tym jeszcze parę lat temu, to słyszałem „Bartku, czy jesteś ruską onucą”. A teraz niektóre rzeczy, które się w mediach zupełnie oficjalnie w Polsce mówi, nagle okazały się potwierdzeniem tych słów – powiedział prezes Orlej Straży.

Rymanowski dopytał, czy mówi o korupcji, co Rutkowski potwierdził. Jeszcze innym problemem natomiast było to, jak traktowano tych, którzy pomoc dostarczali.

– Myślę, że jeżeli trzeba do kraju ogarniętego wojną dać łapówkę, żeby wwieźć ambulans dla żołnierzy, to uważam że jest to chore. Czyli pogranicznicy wymuszają na darczyńcy z Polski, który wwozi ambulans na granicy w nocy łapówkę, przytrzymując go na mrozie przez cztery godziny z tirami. To jest kraj z ogromnymi problemami – podkreślił.

Zaznaczył też, że popiera pomoc osobom dotkniętym wojną na Ukrainie.

– Trzeba pomagać ludziom na Ukrainie, dotkniętym wojną. Ale moja wiara w to, że przekazywanie instytucjom państwowym na Ukrainie lub do magazynów pod Lwowem pomocy i ona zostanie właściwie dystrybuowana jest żadna – ocenił Bartosz Rutkowski.

http://nczas.info/2026/09/30/przywozil-pomoc-na-ukraine-ale-przestal-pogranicznicy-zadali-lapowki-by-wwiezc-ambulans-to-jest-chore-video/

#ukraina #korupcja #pomochumanitarna

12

Próba zamachu na RAF Fairford - operacja fałszywej flagi? 💩 🇬🇧 🚩bbc.com

W zeszłą niedzielę (27.09.2026) starsza mieszkanka wsi w sąsiedztwie bazy lotniczej RAF spostrzegła 3 białe wany, zaparkowane na poboczu drogi i dziwnie zachowujących się (według niej) ludzi w tych wanach.

Wezwała policję. Na widok policji osoby siedzące w wanach zaczeły uciekać... złapano wszystkich pięciu. Jak podano, rodowici Brytyjczycy (2- śniadych, 3 - czarnych).

Z kolei w wanach, jak się okazało mających fałszywe logo jednej z firm dostarczających paliwo (tak się starali, że nawet dekoracje wanów wymyślili) antyterroryści znaleźli bliżej nie sprecyzowane ładunki wybuchowe.

Zdjęcie

Kontekst. Baza lotnicza RAF Fairford jest bazą USA na terenie GB. Startują z niej samoloty aktywnie uczestniczące w napaści na Iran. Władze Brytanii oświadczyły, że współpracują w tej sprawie z USA.

Prezydent Trump oświadczył, że podejrzani "they were looking to do big damage", dodając "We had them under view for a long time, and we got them."

A potem wszystkich pięciu wypuszczono za kaucją. ¯\_( ͡❛ ͜ʖ ͡❛)_/¯

Akcja jest o tyle dziwna, że tego typu bazy mają szeroki monitoring, nawet mimo tego że nie podawane / nie znane są dokładne motywy sprawców próby zamachu, żadne służby się nimi nie zainteresowały. Ani amerykańskie, ani brytyjskie. Przy czym brytyjskie zwykle skupiają się na monitorowaniu komentarzy na facebuku a nie realnych zagrożeniach.

Prawdziwą bohaterką w całej sytuacji pozostaje tu babcia donosicielka która wypatrzyła "dziwne wany" i udaremniła akcję którą próbowano przeprowadzić. Ponoć nie była jedyną osobą dzwoniącą na policję w tej sprawie, nikt jednak z nią nie zechciał się skontaktować z powrotem czy wysłuchać wyjaśnień. Służby dziwnym trafem nie poczuły się tym zainteresowane.

Tymczasem w ostatnich godzinach pojawiły się próby powiązania Iranu z tą dziwną próbą nie udanego zamachu, na różnych "niezależnych" portalach. Warto przypomnieć, że Brytania ma swoje własne służby propagandowe The Research, Information and Communications Unit (RICU).

W ostatnich czasach przedstawiciele brytyjskich elit straszyli też "atakiem Rosji" na GB, podejmowano też próby informowania społeczeństwa Brytanii o możliwości wprowadzenia poboru wojskowego.

Lewicowy rząd GB ma bardzo niskie poparcie. Gdyby tylko pojawił się jakiś (zewnętrzny) powód, były by możliwości legalnego wprowadzenia środków bezpieczeństwa (np. szersze monitorowanie internetu, zamykanie "podejrzanych", służba wojskowa dla antyrządowych aktywistów ect.)

Biorąc to wszystko pod uwagę, niezależni obserwatorzy dopatrują się w niedoszłym zamachu operacji fałszywej flagi.

------------------------------------------

http://www.bbc.com/news/articles/c85ydnwqpzyzo

------------------------------------------

#ciekawistki #anglia #wielkabrytania #terroryzm #zamach #operacjaspecjalna #nwo #teoriespiskowe

15

Ponad 100 izraelskich osadników zaatakowało Dżalud. Podpalono domy i samochodykresy.pl

zraelscy osadnicy zaatakowali palestyńską wieś Dżalud na okupowanym Zachodnim Brzegu, podpalając domy i samochody oraz uniemożliwiając jednej z rodzin powrót do własnych budynków mimo nakazu izraelskiego Sądu Najwyższego. W starciach rannych zostało trzech funkcjonariuszy izraelskiej Straży Granicznej.

Dwa domy należące do rodziny Tubasi zostały zajęte przez osadników. Rodzina została zmuszona do opuszczenia miejsca zamieszkania już w lipcu po powtarzających się przypadkach nękania i przemocy. Izraelski Sąd Najwyższy nakazał następnie władzom usunięcie osadników z zajętych palestyńskich domów oraz umożliwienie właścicielom powrotu.

Późnym wieczorem w poniedziałek izraelskie siły bezpieczeństwa rozpoczęły operację mającą umożliwić rodzinie Tubasi powrót pod eskortą wojska. Około 10 minut po przybyciu Palestyńczyków na miejsce do Dżalud dotarła grupa ponad 100 osadników.

Napastnicy zablokowali drogi dojazdowe, podpalali opony i rzucali kamieniami w izraelskich funkcjonariuszy. Podpalono również palestyńskie domy, samochody i inne mienie. W czasie zamieszek rannych zostało trzech funkcjonariuszy izraelskiej Straży Granicznej.

Gdy osadnicy wtargnęli do budynków należących do rodziny Tubasi, izraelscy żołnierze skierowali jej członków na dach. Wraz z nasilaniem się starć Palestyńczycy zostali ewakuowani przez wojsko i wywiezieni z miejsca zdarzenia.

„Z powodu przemocy misja mająca umożliwić rodzinie powrót do domów nie została zakończona” – przekazało izraelskie wojsko.

Siły bezpieczeństwa użyły środków do rozpraszania tłumu. Dwóch osadników zostało zatrzymanych i przekazanych policji, która wszczęła postępowanie w sprawie zajść.

„Zniszczyli wszystko”

We wtorek po południu w należących do rodziny Tubasi budynkach widoczne były rozległe zniszczenia. Ściany wewnątrz domów były osmalone i pokryte pozostałościami po spalonych oponach. Uszkodzono również drzwi, okna, schody, łazienki i elementy wykończenia.

„Zniszczyli wszystko – drzwi, zerwali płytki, zniszczyli schody. Rozbili łazienki, drzwi i okna. Nie zostawili niczego, wszystko było zniszczone” – powiedział Wael Tubasi, właściciel jednego z dwóch domów.

Po wydarzeniach w okolicy patrolowali izraelscy żołnierze, jednak rodziny Tubasi nie było już na miejscu.

Netanjahu potępił atak

Atak spotkał się z potępieniem izraelskich władz. Premier Benjamin Netanjahu stanowczo potępił przemoc i wezwał organy ścigania do postawienia sprawców przed wymiarem sprawiedliwości. Sprawców określił jako „margines” społeczności osadników.

Prezydent Izraela Icchak Herzog nazwał wydarzenia w Dżalud hańbą. Atak potępili również minister spraw zagranicznych Gideon Saar oraz przedstawiciele izraelskiej opozycji.

Do wydarzeń doszło w okresie rozbudowy izraelskich osiedli i placówek osadniczych na Zachodnim Brzegu oraz nasilającej się przemocy ze strony osadników.

Kolejne ataki na Zachodnim Brzegu

We wtorek do kolejnych aktów przemocy doszło także w innych częściach Zachodniego Brzegu. We wsi Al-Mughajjir osadnicy podpalili samochody, zaatakowali palestyński dom oraz namalowali na zewnętrznej ścianie budynku mieszkalnego słowo „zemsta”.

W Karjut pobita została starsza Palestynka.

„Gdziekolwiek zobaczą samochody, zwierzęta gospodarskie czy drzewa oliwne, niszczą je – wszystko, czym mogą nam zaszkodzić. Ale, jeśli Bóg pozwoli, pozostaniemy cierpliwi” – powiedział Moussa Mohammed Hamdan, mieszkaniec jednej z palestyńskich wsi.

Ponad 1600 ataków od początku roku

Od początku 2026 roku do 14 września Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej odnotowało ponad 1600 ataków izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu, w których ucierpieli Palestyńczycy albo doszło do zniszczenia ich mienia. Incydenty dotknęły 275 palestyńskich miejscowości i społeczności. Średnio dochodziło do 6,7 takich zdarzeń dziennie.

W pierwszej połowie 2026 roku na Zachodnim Brzegu odnotowano 660 przestępstw popełnionych przez Żydów na tle szowinistycznym. Oznaczało to wzrost o 63 proc. w porównaniu z drugą połową 2025 roku. W atakach zginęło 6 Palestyńczyków, a 140 zostało rannych.

Problem wpływa również na funkcjonowanie izraelskich sił bezpieczeństwa. W niektórych jednostkach wojskowych nawet 80 proc. rejestrowanych zdarzeń ma dotyczyć przestępczości żydowskich nacjonalistów. Konieczność angażowania wojska w takie incydenty odciąga część sił od innych zadań związanych z bezpieczeństwem.

INSS zwrócił również uwagę, że w latach 2005–2025 około 94 proc. śledztw dotyczących tego rodzaju zdarzeń zamknięto bez aktu oskarżenia, natomiast 3 proc. zakończyło się skazaniem.

Think tank ocenił, że utrzymywanie się takiej sytuacji sprzyja dalszej przemocy wobec Palestyńczyków i przejmowaniu ziemi. W alercie wskazano zarazem na brak wystarczającej reakcji ze strony władz.

Pod koniec września izraelski minister finansów Becalel Smotricz powiedział, że izraelskie siły zbrojne powinny „wypowiedzieć wojnę w Judei i Samarii, aby zrobić tam to, co zrobiliśmy w Strefie Gazy, czyli zlikwidować Autonomię Palestyńską, która jest władzą terrorystyczną”. Palestyńskie MSZ odpowiedziało, że wypowiedzi izraelskiego ministra ujawniają plany zmierzające do podważenia perspektyw utworzenia niepodległego państwa palestyńskiego oraz narzucenia siłą nowej rzeczywistości na okupowanych terytoriach palestyńskich.

http://kresy.pl/wydarzenia/ponad-100-izraelskich-osadnikow-zaatakowalo-dzalud-podpalono-domy-i-samochody/

#zydzi #palestyna #bandytyzm #mordercy #ludobojstwo

9

Polska szykuje wydobycie ropy na Bałtyku. Niemcy zgłaszają zastrzeżeniakresy.pl

Polska przygotowuje ocenę środowiskową dla projektu Wolin East na Bałtyku. Inwestycja zakłada sztuczną wyspę i do 30 odwiertów. Projektowi zagraża jednak fala zastrzeżeń ze strony niemieckich organizacji ekologicznych i samorządów.

W trakcie przygotowań do zagospodarowania złoża Wolin East na Bałtyku, około 6 km od wybrzeży wysp Wolin i Uznam, Polska rozpoczęła prace nad transgraniczną oceną oddziaływania inwestycji na środowisko, co umożliwi stronie niemieckiej przedstawienie stanowiska wobec projektu. O sprawie poinformował regionalny niemiecki nadawca publiczny NDR.

Ze względu na położenie inwestycji w pobliżu niemieckiej części Uznamu projekt wywołuje sprzeciw organizacji ekologicznych działających w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. BUND domaga się szczegółowej analizy wpływu planowanego wydobycia na morświny, foki, ptaki morskie i dno Bałtyku.

Organizacja chce także zbadania technologii, które mają zostać zastosowane podczas wierceń, oraz możliwego wpływu prac na warstwy geologiczne i wodonośne. Zastrzeżenia dotyczą także potencjalnych konsekwencji dla przyszłego zaopatrzenia Uznamu w wodę.

BUND opowiada się jednocześnie za wprowadzeniem zakazu nowych odwiertów ropy i gazu na Bałtyku.

Spór o obszary chronione

Planowana infrastruktura ma powstać w pobliżu kilku obszarów objętych europejskimi formami ochrony przyrody. Inicjatywa Lebensraum Vorpommern utrzymuje, że część inwestycji może oddziaływać na obszar Natura 2000 istotny dla ptaków migrujących, fok szarych i morświnów.

Niemieckie organizacje zwracają także uwagę na ryzyko ewentualnej awarii instalacji. Prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf ocenił, że w przypadku uszkodzenia infrastruktury do czasu jego usunięcia do morza mogłoby trafiać maksymalnie 3,3 tys. litrów ropy dziennie.

„Taki kompleks wydobywczy zagraża środowisku i turystyce” — powiedział prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf.

Samorządy obawiają się skutków dla turystyki

Zastrzeżenia wobec projektu zgłaszają również niemieckie samorządy na Uznamie. Tamtejsze kurorty są w dużym stopniu uzależnione od ruchu turystycznego, dlatego przedstawiciele władz lokalnych obawiają się, że ewentualne zanieczyszczenie Bałtyku mogłoby odbić się zarówno na środowisku, jak i miejscowej gospodarce.

W sierpniu niemieckie organizacje ekologiczne zawiązały koalicję przeciw planowanemu wydobyciu ropy i gazu ze złoża Wolin East w pobliżu Świnoujścia. Pod petycją, która we wrześniu ma trafić do Komisji Europejskiej, zebrano już 88 tys. podpisów.

Jedno z największych odkryć surowcowych ostatnich lat

Złoże Wolin East zostało odkryte w lipcu 2025 roku u wybrzeży Świnoujścia, w rejonie wyspy Uznam i w pobliżu granicy polsko-niemieckiej. Odkrycia dokonała Central European Petroleum, kanadyjska spółka kontrolowana przez norweskich inwestorów, posiadająca koncesję na tym obszarze.

Zasoby złoża są szacowane na około 22 mln ton ropy naftowej oraz 5 mld m sześc. gazu ziemnego o jakości handlowej. Przy obecnych cenach wartość znajdujących się tam surowców przekracza 40 mld zł. Jego zagospodarowanie mogłoby przez kilka lat pokrywać 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na ten surowiec.

Projekt zakłada utworzenie na Bałtyku sztucznej wyspy o powierzchni około 10 ha. Ma się na niej znaleźć platforma wiertnicza, port i falochron. Do wyspy ma prowadzić kanał wejściowy o szerokości 200 m i głębokości 12 m.

Instalacja ma umożliwić wykonanie do 30 odwiertów, a maksymalna zakładana produkcja ma sięgać 8,1 tys. ton ropy dziennie. Jeśli projekt otrzyma wymagane zgody, rozpoczęcie budowy byłoby możliwe najwcześniej w 2028 roku.

Wolin East jest największym odkryciem naftowym w historii Polski i jednym z największych odkryć surowcowych dokonanych w Europie w ostatnich latach.

Jeszcze w zeszłym roku dziennik „Die Welt” pisał, że odkryte złoże jest większe niż największe dotychczas niemieckie pole naftowe Mittelplate na Morzu Północnym, z którego ropa wydobywana jest od 40 lat. Niemiecki dziennik podał, że część złoża znajduje się jednak po stronie niemieckiej. „Czy Polska będzie musiała dzielić się przychodami?” – donosi gazeta.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-szykuje-wydobycie-ropy-na-baltyku-niemcy-zglaszaja-zastrzezenia/

#Polska #niemcy #ropanaftowa

12

OD KOGO TE INSTRUKCJE BY NAGRYWAĆ??? - Interwencja policji w Czechowicach-Dziedzicach. Ukrainiec awanturował się na poczcie. Szybko trafił do więzienianczas.info

Na poczcie w Czechowicach-Dziedzicach Ukrainiec zachowywał się agresywnie, a kobiety pracujące w placówce nie były w stanie go uspokoić. Ukrainiec był wulgarny i nagrywał postronne osoby. Na miejsce wezwano policję.

W placówce Poczty Polskiej w Czechowicach-Dziedzicach doszło do kolejnego aktu ukraińskiej agresji. Ukrainiec zachowywał się agresywnie i wulgarnie się zachowywał. Zaczepiał i nagrywał też osoby znajdujące się w placówce, zapewne w celu późniejszej publikacji propagandowego filmiku ukazującego rzekomą „polską nienawiść” do Ukraińców, na którym przedstawiłby siebie jako ofiarę.

Pracownice placówki nie były w stanie uspokoić Ukraińca. Ten nie reagował na prośby i uwagi kierowane w jego stronę.

Na miejsce wezwano policję. Obecność funkcjonariuszy nie poprawiła sytuacji. Ukrainiec dalej rzucał wulgaryzmami i zakłócał porządek publiczny.

Policjanci postanowili go zatrzymać i przewieźć na komisariat. Ukrainiec nie posiadał numeru PESEL ani karty pobytu ani nawet stałego miejsca zamieszkania w naszym kraju. Skierowano więc sprawę do sądu w trybie przyspieszonym.

„Mężczyzna szybko stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał go za winnego zarzucanego czynu i wymierzył mu karę 18 dni pozbawienia wolności. Wyrok został wykonany natychmiast – bezpośrednio z sali rozpraw skazany został przewieziony do zakładu karnego” – podaje wp.pl.

http://nczas.info/2026/09/29/interwencja-policji-w-czechowicach-dziedzicach-ukrainiec-awanturowal-sie-na-poczcie-szybko-trafil-do-wiezienia/

#ukraincy #Polska

7

PO znowu okłamał. Od 2027 abonament RTV znowu w góręfxmag.pl

uśmiechamy się brygada, bo daninę na widlarzy ktoś musi płacić http://www.fxmag.pl/gospodarka/rzadzacy-nie-dotrzymali-slowa-od-stycznia-ta-oplata-pojdzie-w-gore Przecież dziura budżetowa na przyszly rok sie utworzyła najwieksza od powojennej Polski. Pispo jedno zło #rtv #abonament

14

w związku z tym, że CDPR wydał remaster przechodzę sobie wiedźmaka drugi raz i z tymi wszystkimi bajerami typu path tracing mam wrażenia z płynności prawie jak konsolowcy, ale w sumie w tej grze to akurat specjalnie nie przeszkadza. ponadto muszę powiedzieć, że jest coś wciągającego w tych grach RPG, to zbieractwo, udoskonalenia itp.

#gry #wiedzmin

13

Luźne przemyślenia poniżej. Fajna stronka która pokazuje głębszy problem z społczeństwem

http://dopamineshop.co/

W skrócie możecie kupować niby jak kupujecie, wpada dopaminka i czujecie się lepiej - chociaż faktycznie to nic nie zakupiliście i paczka z produktem nie wpadła wam przed drzwi.

Ludzie dawniej tak nie funkcjonowali - przynajmniej nie ci co wiedli zbalansowane życie - chyba że mamy na myśli dawniejszą plagę alkoholizmu wśród społeczeństwa, gdzie wóda była najłatwiejszym źródłem dopaminki wobec spierdolonej sytuacji życiowej (brak pracy lub praca bez perspektyw, i dziś i za rok i za 10 lat bez perspektyw).

Podobną sytuacją, a nawet bardzo wyraźnie widoczną można zaobserwować wśród ludzi uzaleznionych od rellsów/tiktoków/shortów - jak odstawiają to mają fizyczne objawy odstawienia - jak nawet tylko wejdą na apkę ale nie przeglądają - to czują fizycznie jak im mózg zalewa dopamina.

Człowiek naturalnie nie jest dostosowany do współczesnego świata - kiedyś grzybiarz raz w tygodniu znalazł zajebistą miejscówkę z grzybami i mu mózg zalewała dopamina (ale było to rzadkie + pożyteczne bo grzyby można wpierdalać) - dzisiaj to jakby co kilka sekund grzybiarz znajdywał zajebiste miejscówki i tak bez nawet ruszenia dupy z fotela.

Jednym z takich źródeł były kiedyś gazety codzienne - zalew dopaminki jak kupiło się gazetę i przeczytało ją do końca - ale papierowa gazeta fizycznie wyraźnie się kończyła.

Znam ludzi którzy ustanowili sobie solidny system dostępu do takich "tanich źródełek dopaminki" - raz dziennie, x minut dziennie, tylko w określonym miejscu, tylko z określonego urządzenia -coś takiego nie istnieje jako element edukacji dzieci - coś jak "przechodzenie przez internetowe pasy w 2026".

6

W #USA stabilnie. Zadalem pytanie ale się sesrało 🫢

16

Taka ciekawostka na którą raczej nie mamy wpływu - giganci AI próbują ograniczyć dostęp do tego kto może tworzyć i rozwijać AI tylko dla siebie - w domyśle

tylko my bo

jesteśmy oświeconom elitom

jesteśmy odpowiedzialni i na pewno nie staniemy się nową tech elitą z williami na orbicie Ziemi

jesteśmy tacy super

rozwozimy świeże bułki wędliny itd itp

<wstaw dowolny bullshit>



Analogicznie coś gdyby Microsoft/winOS skutecznie zablokował powstanie macOS i linuxOS

10

1995: masz 30 lat i stać cię na 6 letnią córkę.

2025: masz 60 lat i stać cię na 6 letnią córkę.

Piękny przykład jak spierdolona jest współczesna ekonomia.

uwaga to dowcip (przynajmniej częściowo)

9