Bruksela chce objąć MLEKO systemem kaucyjnym do 2030 roku!m.in.

Z unijnego rozporządzenia PPWR wynika, że do 2030 roku opakowania po mleku powinny zostać włączone do systemu kaucyjnego. Oznacza to, że butelki i inne opakowania po produktach mlecznych mogłyby zostać objęte obowiązkową kaucją na podobnych zasadach jak dziś butelki plastikowe, puszki metalowe czy szkło. Byłaby to istotna zmiana dla producentów, handlu oraz konsumentów w całej Unii Europejskiej.

W praktyce oznaczałoby to rozszerzenie systemu o kolejną kategorię produktów spożywczych, które do tej pory w wielu państwach nie były objęte kaucją. Opakowania po mleku, często wymagające szczególnych warunków higienicznych, musiałyby być zbierane, magazynowane i transportowane w sposób zapewniający bezpieczeństwo sanitarne.

Wyzwanie dotyczyłoby zarówno przede wszystkim małych sklepów, które już dziś z trudem obsługują system zwrotów opakowań. Już dziś małe sklepy mają problem http://m.in. z zapachem z gromadzonych zgodnie z prawem puszek. W wielu przypadkach lokalni sklepikarze, głownie ze wsi zbierają puszki i butelki do worków i czekają, często tygodniami na firmę, która je odbierze. Zapewnienie specjalnych urządzeń do magazynowania butelek i puszek kaucyjnych często jest dla nich za drogie. Najtańsze takie automaty kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Włączenie w system butelek po mleku byłoby jeszcze większym problemem, z którym wielu sprzedawców by sobie nie poradziło. W konsekwencji ludzie ze wsi jeździliby częściej na zakupy do marketów, a osoby niezmotoryzowane płaciliby więcej za podstawowy produkt spożywczy, jakim jest mleko. #uniaeuropejska #zielonylad #polacy #polexit #politka #politycy #politykaspoleczna

16

Limit 200 zł z bankomatu! Największa sieć bankomatów ogranicza dostęp do gotówki z BLIK w Polsce!

Od 19 lutego 2025 r. operator sieci bankomatów Euronet wprowadza drastyczne ograniczenie wypłat gotówki kodem Blik. Jednorazowa transakcja zostanie obniżona z 800 zł do zaledwie 200 zł. Oznacza to czterokrotne zmniejszenie dostępu do własnych pieniędzy dla milionów użytkowników systemu.

Zmiana obejmie wszystkie urządzenia Euronet w Polsce, zarówno bankomaty, jak i wpłatomaty. Oficjalnym powodem jest ograniczenie strat finansowych operatora. Firma wskazuje, że wypłaty Blikiem są realizowane poniżej kosztów funkcjonowania infrastruktury bankomatowej, ponieważ stawki ustalane przez operatora systemu nie pokrywają realnych wydatków. Jednak Euronet nie chce renegocjować stawki, tylko obciążać klientów.

Obniżenie limitu znacząco pogorszy komfort oraz bezpieczeństwo użytkowników. W praktyce oznacza to konieczność wykonywania kilku transakcji zamiast jednej, co zwiększa ryzyko technicznych problemów oraz wydłuża czas dostępu do gotówki.

Formalnie ograniczenie nie dotyczy bankomatów należących bezpośrednio do banków, nawet jeśli są obsługiwane przez Euronet. Jednak sam fakt ograniczania dostępności gotówki budzi poważne wątpliwości dotyczące przyszłości obrotu pieniądzem fizycznym.

Dziś ograniczany jest limit wypłat Blikiem. Jutro podobne decyzje mogą dotyczyć kolejnych form dostępu do gotówki. Proces postępuje powoli, etapami i pod pretekstem ekonomii systemu. W praktyce oznacza to stopniowe wypychanie gotówki z obiegu i zwiększanie kontroli nad przepływem pieniędzy obywateli. #polacy #polska #politka #politykaspoleczna

17

Coraz więcej cudzoziemców pracuje w Polsce. ZUS podaje nowe dane

W bazach ZUS widnieje już 1,29 mln cudzoziemców legalnie zatrudnionych w Polsce. To o 8 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrosła liczba pracujących Ukraińców, ale przybywa też osób z bardziej odległych regionów świata – informuje czwartkowe wydanie „Rzeczpospolitej”.

Pomimo że bezrobocie rejestrowane w ub. r. wzrosło o 0,6 proc., a polskim rynku przybyło 96 tys. pracowników z zagranicy.

Jak podaje „Rz”, w Polsce z roku na rok przybywa obcokrajowców w transporcie, logistyce, gastronomii, przemyśle spożywczym. Pracują zwykle na niskopłatnych stanowiskach. Zarazem specjaliści z zagranicy stanowili w ub.r. 20 proc. pracowników sektora usług biznesowych.

Dzięki przygotowywanemu przez resort rodziny, pracy i polityki społecznej wykazowi 329 zawodów deficytowych, wykonujący je obcokrajowcy będą mogli skorzystać z przyśpieszonej legalizacji pobytu, a ich zatrudnianie ma wkrótce stać się łatwiejsze. To, jak podaje „Rz”, ułatwi dostęp do lekarza, bo i ten zawód znajduje się na liście resortu.

Jak podkreśla cytowany przez „Rz” Krzysztof Inglot, założyciel firmy Personnel Service, wiele branż nie poradziłoby sobie bez cudzoziemców. Jako przykład podał przetwórstwo mięsa i ryb. W tym sektorze trudno nie tylko o polskich, lecz również ukraińskich pracowników. Lukę tę wypełniają przybysze z Azji i Ameryki Łacińskiej.

Z przywołanych przez „Rz” rejestrów ZUS wynika, że najliczniejszą nacją na polskim rynku pracy są Ukraińcy, przed Białorusinami, Gruzinami, Hindusami i Kolumbijczykami. W 2025 r. aż o 37 proc. powiększyła się liczba pracujących w naszym kraju Nepalczyków. #polacy #polska #polityka #politykaspoleczna #migranci

9

Ponad 4 tysiące złotych więcej za ogrzewanie! Zielony Ład uderzy najmocniej w polskie rodziny!

Unia Europejska realizuje największy na świecie projekt transformacji klimatycznej, jednak jego konsekwencje finansowe dla Polaków mogą okazać się druzgocące. System handlu uprawnieniami do emisji CO2 funkcjonuje już od lat, ale jego nowa odsłona, czyli ETS2, rozszerza opłaty na ogrzewanie domów oraz transport drogowy. Oznacza to, że polityka klimatyczna przestaje dotyczyć wyłącznie przemysłu i energetyki, a zaczyna bezpośrednio uderzać w codzienne życie milionów rodzin.

Dotychczasowy system obejmował elektrownie, przemysł energochłonny, transport lotniczy i morski. Nowy mechanizm obejmie paliwa wykorzystywane do ogrzewania budynków oraz transport samochodowy. W praktyce koszt emisji CO2 zostanie doliczony do ceny węgla, gazu, oleju opałowego oraz paliw silnikowych. Formalnie opłaty poniosą dostawcy energii, ale faktycznie zapłacą je konsumenci.

Polska znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Ze względu na klimat zapotrzebowanie na ogrzewanie jest wyższe niż w większości państw Unii, a udział węgla w ogrzewaniu budynków pozostaje jednym z najwyższych w Europie. Oznacza to, że jednolita cena emisji CO2 uderzy w Polaków znacznie mocniej niż w mieszkańców południa czy zachodu kontynentu.

Szacunki pokazują skalę zagrożenia. Przy cenie emisji CO2 wynoszącej 60 euro za tonę koszt ogrzewania może wzrosnąć o 100 do 400 euro rocznie na gospodarstwo domowe. Przy cenie 180 euro mowa już o wzroście przekraczającym 1000 euro rocznie. Prognozy długoterminowe są jeszcze bardziej alarmujące. Według analiz ekspertów ceny gazu mogą wzrosnąć o ponad 419 zł za MWh do 2050 roku, a ceny węgla nawet o blisko 5000 zł za tonę. Równocześnie paliwa transportowe mogą zdrożeć o kilka złotych na litr.

Dla przeciętnej polskiej rodziny oznacza to gigantyczne dodatkowe koszty. Szacunki wskazują, że przy ogrzewaniu gazem łączne obciążenie może wzrosnąć o ponad 16000 zł rocznie do 2050 roku, a przy ogrzewaniu węglem nawet o ponad 26000 zł. To poziom wydatków, który dla wielu gospodarstw domowych oznacza realne zagrożenie ubóstwem energetycznym.

Najbardziej ucierpią mieszkańcy starszych domów jednorodzinnych, osoby starsze oraz rodziny o niższych dochodach. To właśnie te grupy mają najmniejsze możliwości przeprowadzenia kosztownych modernizacji energetycznych, które według unijnych planów mają być jedyną drogą uniknięcia rosnących rachunków.

ETS2 ma wejść w życie w 2027 roku jako element Europejskiego Zielonego Ładu, którego celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jak widać, na drodze do neutralności stoją polskie rodziny. #polacy #politka #politykaspoleczna #politykaspoleczna #zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska

23

NIEBYWAŁY SKANDAL! Usunięto tablicę o polskich ofiarach. Nowa tablica upamiętnia tylko Żydówki.

W Zielonej Górze zdemontowano tablicę z 1979 roku upamiętniającą polskie kobiety zamęczone przez niemieckich okupantów w filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Po 46 latach została zastąpiona nową tablicą poświęconą wyłącznie żydowskim więźniarkom, które wyruszały z tego miejsca w Marszu Śmierci. Skandaliczna zmiana nastąpiła podczas miejskich obchodów poświęconych ofiarom najdłuższego Marszu Śmierci.

Chcę zostać dobrze zrozumianym – nie dopisano Żydówek, po prostu usunięto Polki. Wcześniejsza tablica odnosiła się do losu polskich kobiet jako ofiar niemieckiego terroru. Obie tablice dotyczyły różnych aspektów tragedii obozowej i mogły funkcjonować równolegle.

Takie działanie wymagało bardzo złej woli i jest to element szerszego procesu zmiany narracji historycznej, w którym pamięć o polskich ofiarach II wojny światowej bywa ograniczana. Równolegle zarzuca się Polakom udział w zbrodniach przeciwko Żydom, choć to właśnie setki tysięcy Polaków były zaangażowane w przeciwdziałanie holocaustowi.

Nie możemy milczeć w sytuacjach takich jak ta, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Za każdym razem, gdy ktoś próbuje zepchnąć pamięć o Polskich ofiarach II wojny światowej, zabijana jest cząstka naszego narodu! #polska #politka #politykaspoleczna #politycy #polacy #wojnaidei

27

„Aktywny rolnik” to likwidacja małych gospodarstw rodzinnych!

W tym tygodniu Sejm w ekspresowym tempie wprowadził do porządku obrad i przegłosował rządowy projekt ustawy o tzw. aktywnym rolniku. Nazwa brzmi niewinnie, wręcz zachęcająco, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z brutalnym uderzeniem w małe gospodarstwa rolne i próbą ich systemowego wyeliminowania z rynku.

Ta ustawa oznacza faktyczną likwidację dopłat bezpośrednich dla tysięcy drobnych rolników. Aby otrzymać nawet podstawowe wsparcie, rolnik będzie musiał udowodnić „aktywność zawodową” poprzez faktury sprzedaży produktów rolnych oraz faktury zakupu środków do produkcji. To nie koniec. Kluczowe wymogi nie są zapisane w ustawie, lecz zostaną dopiero określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Oznacza to jedno: dziś głosuje się ustawę w ciemno, a rolnicy dopiero za jakiś czas dowiedzą się, jakie warunki muszą spełnić, by nie zostać pozbawieni dopłat.

W nowej perspektywie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej ma być około 30 procent mniej środków na dopłaty obszarowe. Tusk już dziś chce „odstrzelić” drobnych rolników. Zamiast uczciwie powiedzieć, że pieniędzy będzie mniej, rząd wybiera inną drogę: eliminację części gospodarstw z systemu, tak aby spadek stawek nie był tak widoczny w statystykach. Ofiarą tego mechanizmu mają paść najmniejsze gospodarstwa rodzinne, które nie funkcjonują w pełni towarowo, ale są fundamentem polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.

Nie ma na to mojej zgody. To jest zamach na polską wieś. Z jednej strony duże, towarowe gospodarstwa będą wykańczane przez unijne i międzynarodowe umowy handlowe, takie jak z Ukrainą, Mercosur czy planowane porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Indiami. Z drugiej strony krajowe przepisy, w tym ustawa o „aktywnym rolniku”, mają dobić małe gospodarstwa, które do tej pory jeszcze się utrzymywały.

Najbardziej bulwersujące jest to, że rząd chce oddać urzędnikom władzę nad tym, kto jest rolnikiem, a kto nim nie jest. To urzędnik, na podstawie papierów i rozporządzeń, ma decydować o prawie do dopłat. Za to rolnik ma tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem.

Ta ustawa nie wzmacnia rolników. Ona ich dzieli i eliminuje. Jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie, doprowadzi do masowego upadku małych gospodarstw i dalszej koncentracji ziemi. To droga donikąd i poważne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. #polacy #polexit #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna #uniaeuropejska #rolnictwo

13

NFZ „zaoszczędzi” na jedzeniu pacjentów. Mniej pieniędzy na wyżywienie!

Od stycznia 2026 roku szpitale muszą radzić sobie bez dodatkowych środków z programu „Dobry posiłek w szpitalach”. Pilotaż, który przez dwa lata realnie poprawiał jakość wyżywienia pacjentów, został wygaszony, a nowa stawka żywieniowa ustalona przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest niższa o 4,50 zł dziennie na pacjenta. Dyrektorzy placówek nie mają wątpliwości: utrzymanie dotychczasowych, i tak niskich standardów nie będzie możliwe.

Program obejmował 582 szpitale. Dzięki niemu dzienna stawka żywieniowa wzrosła do 25,62 zł, podczas gdy wcześniej w wielu placówkach nie przekraczała nawet 10 zł. Pacjenci po raz pierwszy od lat mogli liczyć na regularne, zbilansowane i jakościowo lepsze posiłki. Z końcem 2025 roku ten mechanizm został jednak zakończony.

Po pilotażu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ustaliła nową stawkę na poziomie 21 zł dziennie, a dla kobiet w ciąży 23,50 zł. To realny spadek finansowania, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich wymagań formalnych. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło bowiem rozporządzenie określające standardy żywienia: posiłki mają być urozmaicone, dostosowane do stanu zdrowia, uwzględniać potrzeby kulturowe i być konsultowane z lekarzem. Problem w tym, że standardy nie idą w parze z pieniędzmi.

Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę na jeszcze jeden kluczowy problem. W czasie pilotażu środki na żywienie były wydzielone i nie mogły być przesuwane na inne cele. Po jego zakończeniu pieniądze trafiają do wspólnej puli, z której finansuje się również leki, materiały medyczne i bieżące funkcjonowanie oddziałów. W realiach chronicznego niedofinansowania ochrony zdrowia oznacza to jedno: jedzenie znowu stanie się najprostszym miejscem do szukania oszczędności.

Zamykane oddziały, szpitale nieprzyjmujące pacjentów, porody na SORach, wybrakowane posiłki – oto „sukcesy” Tuska w dziedzinie ochrony zdrowia. #polacy #politka #politykaspoleczna #zdrowie #politykazdrowotna

14

Sprzeciw wobec judaizacji KUL!

Część pracowników, absolwentów, doktorantów i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wystosowała list otwarty, w którym skrytykowała działania władz uczelni dotyczące relacji chrześcijaństwa z judaizmem. Autorzy pisma zakwestionowali praktykę łączenia katolickiej celebracji adwentu z żydowską Chanuką oraz teologiczne tezy głoszone przy okazji tych wydarzeń.

Impulsem do wystąpienia był grudniowy obchód Chanuki na KUL, któremu towarzyszyło stanowisko Koła Naukowego Teologów uczelni. W opublikowanym dokumencie podkreślano, że „bez judaizmu nie ma chrześcijaństwa” oraz że chrześcijaństwo „wyrosło z judaizmu jak gałąź z pnia”. Sygnatariusze listu uznali te sformułowania za błędne zarówno historycznie, jak i teologicznie, wskazując, że nie należy utożsamiać judaizmu z religią starotestamentalną.

List został skierowany do Wielkiego Kanclerza KUL, abpa Stanisława Budzika oraz rektora uczelni, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy podkreślili, że wydarzenia łączące adwent z Chanuką nie odbywają się w imieniu całej społeczności akademickiej i nie wyrażają jej wspólnych poglądów religijnych. Pod pismem podpisało się 37 osób związanych z uczelnią. Słów poparcia jest jednak wiele więcej zarówno wśród studentów, jak i absolwentów KUL.

Sygnatariusze wyrazili oburzenie wobec – jak to określili – synkretycznej narracji, która ich zdaniem prowadzi do religijnego indyferentyzmu i jest sprzeczna z katolicką doktryną o wyłącznym, zbawczym charakterze chrześcijaństwa. W liście podkreślono, że dialog międzyreligijny nie może podważać „świętości wiary” ani jej nadprzyrodzonego charakteru.

Autorzy odnieśli się również do sytuacji międzynarodowej, wskazując na cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy, w tym chrześcijan, i uznali, że tym bardziej nieuzasadnione jest – ich zdaniem – patronowanie przez katolicki uniwersytet wydarzeniom o charakterze niekatolickim. W konkluzji zaapelowali o reakcję władz uczelni i uporządkowanie zasad patronatu nad wydarzeniami organizowanymi na KUL, tak aby nie budziły one zgorszenia wśród wiernych i wątpliwości co do zgodności z misją statutową uniwersytetu.

#politka #politycy #politykaspoleczna #polska

26

Biologiczny ojciec bez praw. Jego dziecko trafi na Ukrainę przez bierność państwa.

Historia 42 letniego Sebastiana z Raciborza pokazuje brutalną prawdę o polskim prawie rodzinnym. Mężczyzna, który jest biologicznym ojcem dziecka, został przez system zepchnięty na margines, pozbawiony kontaktu z córką i możliwosci obrony swoich praw. Testy DNA jednoznacznie potwierdzają jego ojcostwo, a mimo to od ponad roku nie widział własnego dziecka. Państwo w tej sprawie stoi po stronie formalnej fikcji, a nie biologicznej i emocjonalnej rzeczywistości.

Matka dziecka wskazała jako ojca swojego nowego męża, a on podpisał się pod tym oświadczeniem. Prawo na to pozwala. Nie ma sankcji karnych, nie ma odpowiedzialności za świadome podanie nieprawdy w tak fundamentalnej sprawie jak ojcostwo. Adwokaci wprost przyznają, że kobieta może wskazać dowolnego mężczyznę, a biologiczny ojciec zostaje z niczym, dopóki nie przejdzie wieloletniej drogi sądowej. To systemowe przyzwolenie na krzywdę.

Pan Sebastian dowiedział się o narodzinach córki z mediów społecznościowych. Gdy rozpoczął walkę o dziecko, prokuratura przez ponad pół roku przetrzymywała sprawę, a on sam był traktowany wyłącznie jako świadek. Formalnie nie istnieje jako ojciec, więc nie ma prawa do informacji, decyzji ani kontaktu.

Najbardziej niepokojące są wypowiedzi matki dziecka. Wprost zapowiada wyjazd na Ukrainę, by uniemożliwić ojcu jakikolwiek kontakt z córką, nawet jeśli sąd potwierdzi jego ojcostwo. Prawo rodzinne okazuje się bezradne wobec takiego działania, a dziecko staje się narzędziem w sporze dorosłych.

W tej historii nie chodzi tylko o jednego mężczyznę. Chodzi o tysiące ojców, którzy zostali wyeliminowani z życia własnych dzieci przez wadliwe przepisy i urzędniczą obojętność. Biologiczne ojcostwo nie daje dziś realnej ochrony. Liczy się podpis, procedura i wygoda jednej strony. Dobro dziecka jest tylko hasłem, które znika w zderzeniu z praktyką. Państwo, które nie chroni prawa dziecka do obojga rodziców i prawa ojca do relacji z własnym dzieckiem, samo produkuje dramaty, frustrację i poczucie niesprawiedliwości

#polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski

15

Ukraińcy chcą wydobywać polskie metale ziem rzadkich. Polska może stracić kontrolę nad strategicznymi surowcami!

W cieniu zapowiedzi dotyczących wydobycia węgla na Górnym Śląsku przez ukraińską firmę Coal Energy pojawia się znacznie poważniejszy i długofalowo groźniejszy wątek. Ukraiński inwestor otwarcie wskazuje Polskę jako atrakcyjny kierunek pozyskiwania metali ziem rzadkich, w szczególności z hałd pogórniczych. To sygnał alarmowy, bo mówimy o surowcach o znaczeniu strategicznym dla nowoczesnej gospodarki, obronności, elektroniki, energetyki i przemysłu przyszłości.

Metale ziem rzadkich są dziś jednym z kluczowych elementów globalnej rywalizacji gospodarczej i geopolitycznej. Bez nich nie ma nowoczesnych baterii, silników elektrycznych, turbin wiatrowych, elektroniki użytkowej ani technologii wojskowych. Państwa, które kontrolują ich wydobycie i przetwarzanie, zyskują realną przewagę. Tymczasem w Polsce temat ten pojawia się nie jako element państwowej strategii surowcowej, lecz jako przedmiot zainteresowania zagranicznej spółki analizującej opłacalność projektów.

Coal Energy wskazuje, że Polska jest jednoznacznie interesującym kierunkiem w kontekście odzysku metali ziem rzadkich z hałd pogórniczych. Przez dekady działalności górniczej na terenie kraju zgromadzono ogromne ilości odpadów, które dziś mogą zawierać cenne pierwiastki. Problem polega na tym, że państwo polskie nie wypracowało spójnej polityki zabezpieczenia tych zasobów ani mechanizmów gwarantujących, że ich eksploatacja będzie służyć interesowi narodowemu.

Jeżeli do gry wchodzą podmioty zagraniczne, to nie po to, by budować polską suwerenność surowcową, lecz by realizować własne strategie biznesowe. Oznacza to ryzyko, że metale ziem rzadkich wydobywane w Polsce trafią na eksport, bez realnego wpływu na rozwój krajowego przemysłu, bez transferu technologii i bez kontroli nad całym łańcuchem wartości. Polska poniesie koszty środowiskowe i infrastrukturalne, a kluczowe korzyści zostaną wyprowadzone poza granice kraju.

Ten temat wymaga natychmiastowej reakcji. Metale ziem rzadkich to nie zwykły towar. To zasób, który w najbliższych dekadach będzie decydował o pozycji państw na świecie. Jeżeli Polska nie postawi jasnych granic i nie zdefiniuje własnych interesów, obudzi się w rzeczywistości, w której strategiczne minerały są wydobywane na jej terytorium, ale pracują na rozwój cudzych gospodarek i cudzej siły politycznej. #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukraincy #ukrainizacjapolski

20

Cudzoziemcy zrównani z Polakami. Ukraińcy potwierdzają równe prawa do mieszkań socjalnych.

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy samo przyznało, że obywatele Ukrainy w Warszawie mają taki sam dostęp do mieszkań komunalnych i socjalnych jak obywatele Polski.

W komunikacie wprost potwierdzono, że Ukraińcy mogą ubiegać się o lokale finansowane z publicznych środków na identycznych zasadach jak Polacy, a obywatelstwo nie ma żadnego znaczenia. To kluczowe, bo oznacza faktyczne zrównanie cudzoziemców z obywatelami państwa polskiego w dostępie do jednego z najbardziej deficytowych dóbr socjalnych. Cudzoziemcy konkurują z Polakami o mieszkania socjalne i komunalne na dokładnie tych samych zasadach, mimo że nie są obywatelami Rzeczypospolitej i nie ponoszą takich samych obowiązków wobec państwa.

Ten komunikat nie uspokaja sytuacji, lecz ją potwierdza. Równość w dostępie do lokali socjalnych stała się faktem. W warunkach wieloletniego deficytu mieszkań, kolejek liczonych w latach i dramatycznej sytuacji tysięcy polskich rodzin oznacza to realne wypychanie obywateli na dalszy plan.

Państwo powinno w pierwszej kolejności zabezpieczać potrzeby własnych obywateli, pojawiają się pouczenia i oskarżenia o rzekome „napięcia społeczne”, kierowane z zewnątrz, przy jednoczesnej akceptacji zrównania cudzoziemców z Polakami w dostępie do publicznych zasobów. To jest prawdziwy powód rosnących antagonizmów!

#polska #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukraincy #ukrainizacjapolski

21

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

Nie będzie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku!? Komisja Europejska zmienia kurs o 360 stopni! 🤦🏼‍♂️

Obowiązkowe floty firmowe złożone z meleksów 🤦🏼‍♂️ Unia jest zaplątana we własne bzdurne pomysły polityki klimatycznej, która w całości powinna zostać wywalona do kosza. Nie da się pudrować trupa!

90 procent redukcji zamiast zakazu, nowy system presji na producentów i państwa.

Komisja tylko pozornie wycofała się z pełnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Zamiast normy zeroemisyjnej wprowadzono obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 procent względem poziomu referencyjnego.

Limit ma dotyczyć średniej floty producenta, co pozwala sprzedawać część aut spalinowych obok elektrycznych. Dopuszczono również hybrydy plug in oraz pojazdy elektryczne z małymi silnikami spalinowymi jako wydłużaczami zasięgu. Kluczowy jest jednak warunek. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane poprzez stosowanie produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz uwzględnianie udziału biopaliw i wodorowych paliw syntetycznych.. Emisje mają być kompensowane, a brak pełnego rozliczenia oznacza wysokie kary finansowe. Według Komisji w 2035 roku auta selektryczne mają stanowić 70 procent sprzedaży. Dziś jest to 15 procent, co pokazuje, że plany Komisji są wciąż nierealne.

Proponowanych rozwiązań, często bardzo skomplikowanych jest dużo, dużo więcej. Równolegle promowana jest nowa kategoria małych samochodów elektrycznych. Każdy taki pojazd do 4,2 metra długości będzie liczony jako 1,3 auta przy wyliczaniu średnich emisji floty. Warunkiem ma być produkcja w Europie, przy czym definicja tego pojęcia zostanie dopiero ustalona w przyszłym akcie prawnym.

Czy takie „Meleksy” coś zmienią? Wątpię. Propozycje trafiły do Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie mogą zostać jeszcze zaostrzone. Całość można podsumować jako obrót o 360 stopni. Dla zwykłego człowieka nie wiele to zmieni, ale dla niemieckiej gospodarki już tak.

#zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska #politka #policja #politykazagraniczna #politykaspoleczna #polexit #polska

9

Ukraińcy będą pomagać tropić dezinformację w Polsce? To oni dezinformują!4.pr

Polska i Ukraina podpisały nową umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości. W umowie wspomniano o wspólnym przeciwdziałaniu dezinformacji. Polskie MSW poinformowało, że po wejściu umowy w życie możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między polskimi i ukraińskimi służbami. Problem w tym, że często to Ukraina prowadzi u nas dezinformację. W kontekście wojny, ale i w kontekście polityki historycznej.

Tu przykłady dezinformacji Ukrainy:

1.Katastrofa w Przewodowie: Ukraińska rakieta przeciwlotnicza zabiła dwóch Polaków na Lubelszczyźnie. Ukraiński rząd naciskał, aby Polska zwaliła winę na Rosję. Przeprosin do dziś nie uzyskaliśmy, a Ukraińcy blokują śledztwo.

2.Minimalizowanie roli OUN-UPA w rzezi wołyńskiej: Ukraińskie instytucje państwowe (np. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej) promowały narrację o "wojnie polsko-ukraińskiej" lub "buncie społecznym" w 1943 r., bagatelizując zaplanowany charakter ludobójstwa na Polakach i przerzucając częściową odpowiedzialność na stronę polską.

3.Pretensje o brak dostaw MiG-29: Zełenski publicznie krytykował Polskę za nieprzestrzeganie rzekomych porozumień o przekazaniu wszystkich myśliwców. Takie porozumienia nie istnieją.

http://4.Próba wciągnięcia innych w wojnę: Wielokrotnie Ukraińcy produkowali fejki o rzekomym naruszeniu przestrzeni powietrznej nad Polską, Rumunią i Mołdawią twierdząc, że to celowe ataki Rosji. Najczęściej było to jednak związane z błędami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

5.Brak wdzięczności za pomoc humanitarną: W kontekście protestów rolników i blokowania ukraińskiego zboża technicznego, ukraińskie instytucje sugerowały, że Polska wykorzystuje sytuację wojenną dla własnych interesów, mimo że w rzeczywistości byliśmy największym dawcą pomocy w przeliczeniu na PKB.

Czy Ukraina, to jest na pewno dobry partner do walki z dezinformacją? Co uważacie? #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainskapropaganda

15

Wydaliśmy 170 mln zł na leki na HIV na Ukraińców! Wirus migruje ze wschodu do Polski!

Polska finansuje ukraińską politykę zdrowotną kosztem bezpieczeństwa sanitarnego własnych obywateli. Rządowy raport Polska pomoc Ukrainie 2022-2023 ujawnił, że w latach 2022-2023 z Funduszu Pomocy zakupiono i przekazano Ukrainie leki antyretrowirusowe za 168 997 672 zł – wskazał Tyszka.

To realny wydatek z budżetu państwa, które w tym samym czasie notowało rekordowe wzrosty nowych zakażeń HIV. W 2022 roku w Polsce odnotowano najwyższą w historii liczbę nowych zakażeń HIV i ma to bezpośredni związek ze wzrostem imigracji Ukraińców do naszego kraju. Na Ukrainie w latach 2020-2025 zarejestrowano ponad 15,5 tys. nowych przypadków HIV, co daje wskaźnik 37,5 na 100 tys. mieszkańców, a liczba osób żyjących z HIV sięga około 257 tys.

Natomiast w pierwszych 10 miesiącach 2024 roku w Polsce zanotowano blisko 2 tys. nowych zakażeń, z czego wiele w zaawansowanym stadium choroby. Dyrektor Małopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej Andrzej Hawranek podkreślił, że sytuacja jest alarmująca i wymaga intensyfikacji działań profilaktycznych, edukacyjnych i diagnostycznych. Zamiast tego środki z polskich funduszy kierowano na leczenie populacji ukraińskiej, co ujawnia całkowitą dysproporcję w traktowaniu potrzeb obywateli Polski i potrzeb kraju trzeciego.

Cała sytuacja jest kuriozalna. Państwo polskie samo ma problem z epidemią HIV, a jednocześnie finansuje leczenie poza granicami kraju, z którego zresztą ten wirus rozprzestrzenia się po Polsce. #polacy #polityk #politycy #politykaspoleczna #politykazdrowotna #politykazagraniczna #ukraincy #ukraina #ukrainizacjapolski

20

Paliwo za 5,19? Takiego wała! Opłata paliwowa idzie w górę!

W Monitorze Polskim opublikowano nowe stawki opłaty paliwowej obowiązujące w 2026 roku. Dla benzyny ustalono 210,29 zł za 1000 l wobec 202,20 zł w 2025 roku. Dla olejów napędowych stawka wzrośnie do 453,52 zł za 1000 l wobec 436,07 zł obecnie. Dla gazów zatwierdzono 256,75 zł za 1000 kg wobec 246,87 zł w bieżącym roku.

Każda z tych kwot oznacza bezpośrednie podniesienie kosztów transportu, produkcji i logistyki, co przełoży się na kolejną falę podwyżek cen towarów i usług. Jest to czyste zwiększanie wpływów budżetowych kosztem obywateli.

Patrząc na te liczby, widzę konsekwentne łamanie obietnic, które jeszcze niedawno padały z ust premiera Donalda Tuska. Paliwo po 5,19 zł miało być symbolem odwrócenia drożyzny i odzyskania kontroli nad wydatkami Polaków. Narastająca presja podatkowa nie jest przypadkiem. To konsekwentna polityka przerzucania na obywateli kosztów własnej niekompetencji i rozdawnictwa, które rozmontowało stabilność finansów publicznych. W takiej sytuacji trzeba mówić jasno.

Ktoś może stwierdzić, że czepiam się drobnicy. Problem w tym, że każdego roku podnosi się lub wprowadza dziesiątki takich mikropodatków. Od wielu lat, niezależnie od rządu podatki tylko i wyłącznie rosną. Trzeba to odwrócić i zacząć podatki obniżać, tak aby ludzie odzyskali władze nad własnym majątkiem, a żeby rządzący nie wydawali pieniędzy na głupoty! #polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

21

Ukraińscy politycy przegłosowali 3-krotne PODWYŻKI dla samych siebie!

Jednocześnie Kijów żąda zagranicznego wsparcia finansowego.

Przegłosowany budżet Ukrainy na 2026 rok zawiera oczekiwanie 60 mld euro zagranicznego wsparcia. Jednocześnie deputowani podnieśli własne środki na działalność polityczną z 60 tys. do 200 tys. hrywien miesięcznie. Podwyżka jest tłumaczona jako rzekome zabezpieczenie przed korupcją.

W budżecie nie uwzględniono podwyżek dla żołnierzy, co gorzko komentują wojskowi. Ukraińscy oficerowie, w tym ppłk Maksym Żorin, mówią wprost, że brak podwyżek to kompromitacja, która przełoży się na morale, dezercje i spadek gotowości bojowej. Jeżeli państwo prowadzi wojnę totalną, a jednocześnie uznaje, że politycy zasługują na trzykrotne zwiększenie funduszy, to znaczy, że aparat władzy zwyczajnie nie szanuje życia żołnierzy.

W dokumentach rządowych zapisano rekordowe 27 procent PKB na obronę, co odpowiada ponad 2 bilionom hrywien, czyli około 243 mld zł. Jednocześnie część ukraińskich mediów zwraca uwagę, że w budżecie znajdują się pozycje zupełnie nieadekwatne do sytuacji wojennej, jak program profilaktycznych badań 40 latków czy dotacje na telewizyjny program United News. Powstaje zasadnicze pytanie, czy rząd, który zabiega na świecie o dziesiątki miliardów euro, może równocześnie pozwolić sobie na takie wydatki i oczekiwać, że partnerzy międzynarodowi będą traktować go jak państwo poważne i odpowiedzialne.

Kiedy ukraińscy politycy się bawią, polscy podatnicy wydają kolejne miliony na pomoc dla Ukrainy czy zmagają się z turystyką zdrowotną. Sytuacja na Ukrainie jest wysoko patologiczna i pokazuje, że nasze wsparcie nie jest tam szanowane, a wręcz jest przyczynkiem do rozbestwienia. #ukriana #ukraincy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

8

Polska tonie w długach. Które regiony mają największe problemy finansowe?

Według najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zadłużenie Polaków osiągnęło niepokojący poziom. W sumie prawie 2 miliony osób w kraju ma do spłacenia aż 42,8 miliarda złotych. To nie tylko raty kredytów czy pożyczek, ale także zaległości za abonamenty telefoniczne, internet, telewizję, czynsze, a nawet opłaty za media. Skala problemu jest ogromna i dotyka niemal każdego zakątka Polski, choć są regiony, które wyróżniają się zarówno pod względem wysokości zadłużenia, jak i rzetelności płatniczej.

Najbardziej zadłużone miasta i powiaty

Analiza Krajowego Rejestru Długów pokazuje, że największe problemy finansowe mają mieszkańcy Śląska i Pomorza. Wśród miast na prawach powiatu niechlubnym liderem jest Wałbrzych, gdzie zadłużenie w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi aż 3,7 miliona złotych. W rejestrze figuruje ponad 13,5 tysiąca osób, co stanowi 13,7 procent lokalnej społeczności. Średnie zobowiązanie dłużnika to 26,7 tysiąca złotych.

Na kolejnych miejscach znalazły się Siemianowice Śląskie z długiem na 1000 mieszkańców w wysokości 2,7 miliona złotych i średnim zadłużeniem przekraczającym 30 tysięcy złotych. Wysoki odsetek dłużników odnotowano również w Świętochłowicach, Chorzowie, Bytomiu i Zabrzu, gdzie zadłużenie na 1000 mieszkańców sięga od 2,5 do 2,7 miliona złotych, a odsetek osób z problemami finansowymi waha się między 9 a 11 procent.

Wysoki poziom zadłużenia na Górnym Śląsku to efekt złożonych procesów społeczno-ekonomicznych. Region ten od dekad zmaga się ze skutkami transformacji gospodarczej(...). Mimo że płace są tu zbliżone do średniej krajowej, a bezrobocie niskie, mamy do czynienia z wysokimi kosztami życia - tłumaczy prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki.

Wśród innych miast z wysokim zadłużeniem znalazły się także Włocławek (2,2 mln zł na 1000 mieszkańców), Jelenia Góra, Legnica, Elbląg i Zabrze, gdzie zadłużenie oscyluje wokół 2 milionów złotych na 1000 mieszkańców. W tych miejscowościach średnio co jedenasta osoba ma zaległości w płatnościach.

Wśród powiatów ziemskich prym wiodą te położone na Pomorzu - sztumski, nowodworski i malborski. Wierzyciele czekają tam na spłatę od 2 do 2,2 miliona złotych na 1000 mieszkańców, a problemy finansowe ma od 7 do 8 procent społeczeństwa. Wysoko na liście znalazł się także powiat białogardzki z Zachodniopomorskiego oraz cztery powiaty z Dolnego Śląska: zgorzelecki, wałbrzyski, lwówecki i lubański. W każdym z nich zadłużenie na 1000 mieszkańców przekracza 1,8 miliona złotych, a co jedenasty mieszkaniec nie reguluje swoich zobowiązań na czas.

Listę zamykają powiaty tczewski z Pomorza i łobeski z Zachodniopomorskiego, gdzie zadłużenie wynosi odpowiednio 7,8 i 7,5 miliona złotych, a odsetek zadłużonych mieszkańców to około 7,6 procent.

Najbardziej rzetelni płatnicy w Polsce

Na drugim biegunie rankingu znalazły się miasta i powiaty, w których zadłużenie jest najniższe. Wśród miast na prawach powiatu najlepiej wypada Tarnobrzeg, gdzie na 1000 mieszkańców przypada niespełna 654 tysiące złotych długu, a w rejestrze figuruje tylko 3,3 procent społeczeństwa. Podobnie niski poziom zadłużenia odnotowano w Rzeszowie (711 tys. zł), Krośnie (821 tys. zł), Kielcach (869 tys. zł), Łomży (903 tys. zł), Białymstoku (930 tys. zł), Nowym Sączu (941 tys. zł), Siedlcach (972 tys. zł), Białej Podlaskiej (980 tys. zł) i Żorach (986 tys. zł).

W każdym z tych miast odsetek mieszkańców wpisanych do rejestru KRD oscyluje wokół 3-4 procent, co daje kilkakrotnie mniej niż w najbardziej zadłużonych ośrodkach na Śląsku czy Dolnym Śląsku.

Wśród powiatów ziemskich z najniższym zadłużeniem dominują regiony południowo-wschodniej Polski. Na czele jest powiat kolbuszowski w województwie podkarpackim, gdzie na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 298 tysięcy złotych długu, a w rejestrze dłużników figuruje tylko 1,6 procent mieszkańców, a średnia zadłużenie to 19 tysięcy złotych. Podobna sytuacja występuje w innych powiatach Podkarpacia oraz w powiatach małopolskich: dąbrowskim, nowosądeckim, limanowskim i nowotarskim.

Według autorów raportu, mieszkańcy Podkarpacia i Małopolski są "najbardziej rzetelnymi płatnikami w kraju". "Wynika to z niższych kosztów życia, w efekcie czego mieszkańcy nie są zmuszeni sięgać po pożyczki konsumpcyjne oraz silnych więzi społecznych, które sprawiają, że nikt nie chce żyć z odium dłużnika" - podkreślają eksperci.

Zadłużenie Polaków to nie tylko efekt indywidualnych decyzji finansowych, ale także złożonych procesów społeczno-ekonomicznych. Wysokie koszty życia, transformacja gospodarcza, a także różnice w poziomie zarobków i dostępności usług finansowych sprawiają, że niektóre regiony są bardziej narażone na problemy z regulowaniem zobowiązań.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba ludności Polski na koniec pierwszego półrocza 2025 roku wynosiła 37,4 miliona osób. W kraju funkcjonuje 314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu, a zadłużenie dotyka niemal każdego z nich, choć w różnym stopniu. #polacy #polska #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

9

Waldemar Żurek tworzy specjalne jednostki prokuratorskie do walki z mową nienawiści?!m.in.

Projekt rozporządzenia opublikowany w RCL to kolejny przykład rozszerzania kontroli nad debatą publiczną. Ministerstwo Sprawiedliwości chce utworzenia specjalnych komórek w prokuraturze do ścigania „mowy nienawiści.

„Mowa nienawiści” to wytrych, który nie ma dobrej i wyczerpującej definicji. W takim ujęciu staje się zmienną kategorią zależną od interpretacji konkretnego urzędnika, co otwiera drogę do pełnej uznaniowości i sankcjonowania treści nie dlatego, że są bezprawne, lecz dlatego, że są niewygodne dla władzy. Rozporządzenie jest przepychane w trybie ekspresowym, bez analizy skutków i bez refleksji nad konsekwencjami dla wolności wypowiedzi.

Uderzenie w obywateli będzie podwójne. Po pierwsze, sądy zostaną obciążone kolejną kategorią spraw, co doprowadzi do jeszcze większych opóźnień w rozpoznawaniu realnie ważnych postępowań. Po drugie, obywatel, który zabiera głos w sprawach publicznych, będzie działał w warunkach niepewności prawnej, ponieważ granice dopuszczalnej krytyki wyznaczy abstrakcyjna kategoria, którą władza może dowolnie rozciągać.

Prawdziwą stawką jest kontrola nad opinią, a nie walka z przestępczością. Z punktu widzenia politycznego każde takie narzędzie staje się bronią, która w kolejnym rozdaniu przejdzie w ręce następnej ekipy i zostanie użyta przeciwko innym. Tak jest w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie aparaty walki z „mową nienawiści” są szczególnie rozbudowane. http://M.in. z tego powodu w Wielkiej Brytanii prawica praktycznie nie istnieje. Nie chcemy podobnej cenzury w Polsce! #polacy #polska #politykaspoleczna

28

Pierwszy mandat w warszawskiej Strefie Czystego Transportu!

Straż miejska nałożyła pierwszy mandat na kierowcę, który czterokrotnie w tym roku wjechał do obszaru objętego ograniczeniami. Strefa obejmuje znaczną część Śródmieścia, a także fragmenty Woli, Żoliborza, Mokotowa oraz rejony Pragi. Wjazd nie jest fizycznie kontrolowany, nie ma szlabanów ani punktów weryfikacji, dlatego odpowiedzialność została przerzucona bezpośrednio na kierowców.

Przepisy dopuszczają wjazd pod warunkiem spełniania norm emisji Euro, co w praktyce oznacza wykluczenie aut benzynowych sprzed 1997 roku i diesli sprzed 2005 roku. Za naruszenie zakazu grozi do 500 zł mandatu. Oznacza to, że jeśli nie stać cię na nowe auto, to zapłacisz ekstra.

W Polsce bezmyślnie kopiowany jest model z państw zachodnich, lecz zupełnie nieprzystający do realiów. Takie regulacje tworzone są w państwach o wielokrotnie wyższym poziomie zamożności, podczas gdy w Polsce duża część obywateli porusza się samochodami starszymi, bo zwyczajnie nie stać ich na nowsze. Wiek przeciętnego auta w naszym kraju to 14 lat. Efekty wprowadzenia SCT są łatwe do przewidzenia. Ruch samochodowy w sercu aglomeracji stanie się de facto dobrem elit dysponujących drogimi autami nowszej generacji.

To element szerszego pomysłu na demotoryzację Polski. Odgórne zakazy, eliminacja rynku wtórnego (dopłaty do elektryków za złomowanie sprawnych aut), sztuczne wypychanie starszych aut z przestrzeni publicznej idealnie wpisują się w interes producentów motoryzacyjnych, a cały proces jest osłaniany narracją klimatyczną. Właśnie dlatego potrzebna jest presja społeczna i sprzeciw wobec absurdów polityki klimatycznej. Żaden Polak na tym nie wyjdzie dobrze.

#zielonaenergia #uniaeuropejska #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

19