Nielegalna broń i groźni weterani z Ukrainy zaleją Polskę!m.in.

Polskie służby przygotowują się na ryzyko wzrostu przemytu nielegalnej broni z Ukrainy po zakończeniu wojny. W tym celu uruchomiono projekt "Trident”, który ma wzmocnić zdolności policji, Straży Granicznej i innych formacji do wykrywania transportów broni oraz rozbijania zorganizowanych grup przestępczych. Program o wartości 6,6 mln zł obejmuje zakup specjalistycznego sprzętu, http://m.in. mobilnych systemów RTG, dronów, urządzeń termowizyjnych i narzędzi do analizy ruchu telefonicznego, a także szkolenia dla ok. 150 funkcjonariuszy.

Skala problemu już jest znacząca. W 2023 roku Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpieczyło 1374 sztuki broni palnej, rok później 516, natomiast w ubiegłym roku aż 3322 egzemplarze. Służby spodziewają się wzrostu przemytu broni o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy po zakończeniu działań wojennych na Ukrainie. Do tego problemem będzie napływ weteranów wojennych, których część zasili grupy przestępcze.

Polska jest szczególnie narażona, bo jest pierwszym krajem, do którego broń i weterani będą napływać. Liczna mniejszość ukraińska jest bazą społeczną dla przestępczości zorganizowanej i czynnikiem osadzającym możliwość jej trwałego operowania w naszym kraju. #polacy #policja #polska #ukradzionezjbzd #ukriana #ukrainizacjapolski #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

15

🍗 Trzy dni umowy Mercosur. Pierwsza partia kurczaka z Brazylii - 80 procent skażone salmonellą❗

Umowa handlowa UE-Mercosur weszła w życie 1 maja 2026 roku. Do Grecji dotarła pierwsza partia mrożonego kurczaka z Brazylii - 5 ton. Greckie laboratoria weterynaryjne w Agia Paraskevi zbadały mięso i wskazały: 80 procent partii skażone salmonellą

Prezes Panhelleńskiej Federacji Inżynierów Geotechnicznych Nikos Kakavas postawił pytanie retoryczne, które powinno brzmieć w Brukseli jak alarm: "Kiedy pierwsza próbka wykaże 80 proc. obciążenia, co może się stać, gdy proces stanie się w pełni systematyczny, a kontrole będą ograniczone?"

Odpowiedź jest prosta - będzie gorzej. Standardy fitosanitarne to jedno. Szkodliwe substancje w żywności to drugie. Brazylia dopuszcza do użytku ponad 3600 pestycydów, w tym dawno zakazane w Europie. Holenderskie służby wykryły wcześniej estradiol - hormon zakazany w UE - w wołowinie z Brazylii. Z Urugwaju do Polski trafiła wołowina z pozostałościami progesteronu.

Równocześnie Brazylia blokuje wydawanie świadectw weterynaryjnych na polskie produkty mleczarskie. My im otwieramy rynek, oni blokują nasz eksport.

Polskie drobiarstwo - trzeci eksporter drobiu na świecie, 2 miliony ton rocznie niemal wyłącznie na rynek unijny - będzie konkurować z mięsem, które przy pierwszej kontroli wykazuje 80 procent zakażenia groźną bakterią.,

Komisja Europejska wiedziała, wdrożyła. Rząd Tuska wiedział, nie zaprotestował #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad #polacy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna

31

🌾 Wsparcie dla rolników? Von der Leyen mówi wprost: najpierw nowe euro-podatki❗

Parlament Europejski przegłosował 28 kwietnia stanowisko w sprawie budżetu WPR po 2027 roku: 433 miliardy euro na rolnictwo. Brzmi jak dobra wiadomość dla rolników.

Następnego dnia Ursula von der Leyen wyjaśniła w Parlamencie co to w rzeczywistości oznacza. "Nowe zasoby własne są niezbędne" - powiedziała wprost. Eurokraci chcą więcej podatków, które zasilą ich budżet w celu wydawania go według swoich widzimisię, bez pytania krajów członkowskich o zgodę.

Jest to zapowiedź centralizacji finansowej UE. Kolejny etap budowy unijnego superpaństwa.

Cel wygląda następująco:

Nowe podatki pobierane od firm i obywateli w państwach UE, trafiające bezpośrednio do budżetu Komisji. Pieniądze wracają do państw nie jako klasyczne fundusze, lecz przez plany, reformy i kamienie milowe zatwierdzane przez Komisję.

Innymi słowy: polski rolnik zapłaci nowe podatki, żeby Komisja Europejska mogła mu przyznać dopłaty - pod warunkiem że spełni unijne warunki, zrealizuje kamienie milowe i otrzyma akceptację Brukseli. Rolnik dopłaca do własnych dopłat, a Komisja zyskuje kolejną dźwignię kontroli.

To większa władza w rękach niedemokratycznych i niewybieralnych struktur ponadnarodowych. Musimy się temu przeciwstawić!⁩ #unia #uniaeuropejska #zielonaenergia #polacy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #rolnictwo

22

Polskie miliardy na odesskim bazarze. W taki sposób Ukraina robi z nas idiotów

Kilka dni temu ukraińska prokuratura znów musiała przyznać to, co Polacy czują od dawna: pomoc humanitarna dla Ukrainy trafia na bazar zamiast być przekazanej na front lub do potrzebujących. W Odessie na słynnym na targu przemysłowym „7. kilometr” sprzedano ponad 50 ton darów – odzież, obuwie i inne rzeczy przysłane od europejskich partnerów. Wartość nielegalnego procederu – ponad 40 milionów hrywien. W sprawę zamieszani były funkcjonariusz celny, przedstawiciel organizacji charytatywnej i ich zagraniczny wspólnik. Zrobili wszystko, by stworzyć pozory legalności – fałszywe dokumenty o „przekazaniu między organizacjami”. W praktyce towary od razu szły na sprzedaż.

To nie jedyny incydent – to model ukraiński działania. Od 2022 roku polskie generatory, żywność, kamizelki kuloodporne i inne dary regularnie pojawiają się na ukraińskich targowiskach i w sklepach. To, co Polacy oddawali z serca – albo za pieniądze podatnika – stało się towarem na handel.

W sektorze wojskowym sprawa jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo tam rozkradana jest pomoc, która ma ratować życie ukraińskich żołnierzy. NABU i SAPO regularnie ujawniają nowe schematy. Wśród najbardziej wykorzystywanych przez Ukraińców są następujące:

Zawyżone ceny i przekręty w procurementie: W 2023 r. skandal z żywnością dla armii – jajka kupowane po kilkakrotnie wyższych cenach niż rynkowe. Minister obrony Oleksij Reznikow stracił stanowisko m.in. z powodu afer z żywnością i umundurowaniem. W 2025 r. schematy z dronami FPV i systemami walki elektronicznej – kontrakty zawierane po zawyżonych cenach, łapówki sięgające 30% wartości. NABU zakończyło śledztwa m.in. w sprawie ponad 90 mln hrywien rozkradzionych na dronach.

Nieudane (uszkodzone lub wadliwe) dostawy uzbrojenia: W 2024 r. ujawniono schemat na ok. 40 mln dolarów (1,5 mld hrywien) przy zakupie 100 tys. moździerzowych pocisków poprzez firmę Lviv Arsenal – pieniądze wypłacono z góry, amunicji nie dostarczono. W 2025 r. aresztowania za dostawy dziesiątek tysięcy wadliwych pocisków artyleryjskich – część wycofano z frontu w czasie największego niedoboru amunicji. Fabryki celowo stosowały gorsze materiały, by maksymalizować zysk przy współudziale urzędników.

W rankingu Transparency International Ukraina dostała żałosne 36 punktów na 100, plasując się na 104. miejscu na świecie. Sektor obronny tradycyjnie zbiera najgorsze oceny. Niezależne szacunki, w tym polskiego byłego wiceministra, mówią wprost: 30–50 proc. pomocy znika lub jest wykorzystywane nieefektywnie.

Polska jest jednym z największych darczyńców Ukrainy. Przekazaliśmy 318 czołgów (PT-91, T-72, Leopardy 2A4), 586 pojazdów opancerzonych, 137 systemów artyleryjskich (w tym Kraby), 10 MiG-29 i 10 helikopterów Mi-24. Wartość samego sprzętu wojskowego wraz z logistyką i szkoleniami przekroczyła do marca 2025 roku 18 miliardów złotych. Efekt? Wojsko Polskie na pewien czas zostało rozbrojone. Żeby uzupełnić braki, musieliśmy gonić zakupy za granicą – Abramsy, K2, F-35 – co kosztuje kolejne dziesiątki miliardów.

Do tego dochodzą wydatki na uchodźców. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ich utrzymanie około 2,2 miliarda dolarów – pomoc socjalna, zdrowie, edukacja, zakwaterowanie. Dodatkowe miliardy pochłonął hub w Rzeszowie-Jasionce. A efekt? Część tej pomocy wraca do nas jako szara strefa albo po prostu znika w ukraińskiej korupcyjnej machinie lub w innych państwach NATO.

Ukraina walczy o przetrwanie i ponosi ogromne ofiary – tego nikt rozsądny nie neguje. Polska ma żywotny interes w tym, by nasz sąsiad nie przegrał – granica ukraińska to dziś linia obrony Rzeczypospolitej. Ale solidarność nie może oznaczać samobójstwa i ślepoty. Płacimy podwójnie: raz za wysłany sprzęt i dary, drugi raz – za osłabienie własnej obrony i utrzymywanie systemu, w którym korupcja jest sposobem na życie.

Czas na twardy realizm. Wspólne audyty, dostawy z pełnym śledzeniem, uzależnienie dalszej pomocy od konkretnych, mierzalnych reform antykorupcyjnych. Tylko taka pomoc ma sens – zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski. Bo jeśli nic się nie zmieni, to my – polscy podatnicy – będziemy dalej dokładać do cudzego interesu, tracąc przy tym własne bezpieczeństwo. A to nie jest już solidarność. To naiwność, za którą płacimy bardzo wysoką cenę.

#ukraina #ukraincy #polacy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukropolin #korupcja

5

⁨Ukrainizacja Polski na wyższym biegu❗

Prawie MILION UKRAIŃCÓW może dziś złożyć wniosek o 3-letnią kartę pobytu❗

Urząd ds. Cudzoziemców wydał specjalne instrukcje ułatwiające złożenie wniosku Ukraińcom i pochwalił się dużym zainteresowaniem: "Pierwszy wniosek został złożony w ciągu 6 minut od uruchomienia możliwości składania wniosków.”

Od 4 maja obywatele Ukrainy z numerem PESEL UKR mogą składać elektroniczne wnioski o kartę pobytu CUKR - ważną przez trzy lata. Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców z ochrony czasowej korzysta dziś około 993 tysięcy osób. Każda z nich spełniająca warunki może złożyć wniosek.

Karta CUKR to nie jest przedłużenie dotychczasowego statusu. To zmiana jego charakteru:

🔴 Pełny dostęp do rynku pracy bez dodatkowych zezwoleń - taki sam jak dziś, ale oparty na stałym dokumencie

🔴 Prawo do prowadzenia działalności gospodarczej na zasadach zbliżonych do obywateli Polski

🔴 Swobodne podróżowanie po strefie Schengen przez 90 dni w każdym półroczu

🔴 Dokument ważny 3 lata, wydawany masowo, bez indywidualnej oceny sytuacji

Rząd podejmuje decyzję o masowej regulacji pobytowej blisko miliona cudzoziemców bez żadnej poważnej debaty. Nie pytano Polaków czy chcą, żeby tak wyglądała polityka migracyjna ich państwa po ewentualnym zakończeniu konfliktu. Nie pytano polskich pracowników, czy godzą się na stałą konkurencję na rynku pracy. Nie pytano samorządów o skutki dla infrastruktury.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt. Czas pobytu w Polsce na podstawie obecnej "karty pobytu CUKR" będzie wliczał się do okresu wymaganego do uzyskania zezwolenia na pobyt długoterminowy rezydenta UE. To ułatwi im zostanie w Polsce na dłużej.

Miliony Ukraińców, setki tysięcy imigrantów z reszty świata. Brak jakiejkolwiek reakcji na problemy demograficzne Polski. Kolonizują nam kraj.⁩ #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polacy #polityka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

16

⁨UE chce zakazać VPN ❗m.in.

Eurokraci chcę mieć pełną kontrolę nad tym, co robimy w sieci. VPN im to uniemożliwia, dlatego chcą go ograniczyć, a nawet zakazać. Pretekst ten sam co zawsze – „ochrona najmłodszych”.

Wiceprzewodnicząca KE Henna Virkkunen zapowiedziała wprost, że Komisja będzie sprawdzać, jak uniemożliwić obchodzenie weryfikacji wieku przez VPN. "To ważny element kolejnych kroków" - powiedziała na konferencji prasowej w Strasburgu.

VPN to ważne narzędzie. Używają go miliony zwykłych obywateli - do bezpiecznej pracy zdalnej, ochrony danych w publicznych sieciach, omijania cenzury w krajach autorytarnych, ochrony prywatności przed korporacyjnym śledzeniem. Ograniczenie VPN to ograniczenie podstawowego narzędzia cyfrowego bezpieczeństwa.

Co ciekawe - sama Virkkunen przyznała, że "trudno stworzyć rozwiązania, których nie da się obejść". Innymi słowy: wiedzą, że VPN trzeba będzie zakazać, aby osiągnąć założone cele. Kto jest zakazuje VPN na świecie? http://M.in. Chiny i Rosja.

Polska do końca 2026 roku musi przedstawić plan wdrożenia weryfikacji wieku. Rząd Tuska jak zwykle kiwa głową i wdraża. Prawdopodobnie do Facebooka będziemy logować się przez mObywatela. Abstrakcja!

Konfederacja mówi wprost: prywatność w sieci i prawo do anonimowego korzystania z internetu to element wolności obywatelskiej.⁩ #uniaeuropejska #unia #politka #politycznapoprawnosc #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

25

Trzy oblane egzaminy na prawo jazdy i wracasz z powrotem na cały kurs!

🚗 Ministerstwo wymyśliło nowy sposób na opróżnienie portfela młodych Polaków❗

Ministerstwo Infrastruktury ma genialny pomysł: limit egzaminów na prawo jazdy. Po trzecim oblaniu praktyki – wracasz na początek zrobić cały kurs i wywalasz kolejne kilka tysięcy złotych ze swojej kieszeni!

Przy zdawalności na poziomie 30-40% to nie jest „zwiększanie bezpieczeństwa” ani „motywacja do nauki”. To jest haracz na nieudolny, zbiurokratyzowany system egzaminacyjny, który od lat miele ludzi jak maszynka do mięsa.

Zamiast naprawić WORD-y, które działają jak folwark, urzędnicy wolą dobrać się do portfela zwykłych Polaków. Klasyczna logika państwa PiS 2.0 albo Tuska 3.0 – problem leży zawsze w obywatelach, nigdy w państwie.

Prawo jazdy w Polsce kosztuje już 3 600-5 000 złotych - jedno z najdroższych w Europie. Resort Infrastruktury postanowił to jeszcze pogorszyć. Po trzecim oblaniu egzaminu praktycznego kursantów czekać będzie obowiązkowe doszkolenie, egzamin wewnętrzny i dopiero czwarte podejście do egzaminu państwowego. Do tego kurs ma mieć termin ważności - prawdopodobnie 12 miesięcy. Nie zdasz w tym czasie? Wracasz na kurs od zera.

Policzmy co to oznacza dla kogoś, kto ma pecha lub po prostu uczy się wolniej:

🔴 Kurs podstawowy: 3 600-5 000 zł

🔴 Egzamin praktyczny: 230 zł za podejście - trzy oblane to już 690 zł

🔴 Obowiązkowe doszkolenie po trzecim oblaniu: kilkaset złotych za wymagane godziny

🔴 Powrót na pełny kurs po upływie 12 miesięcy: kolejne 3 600-5 000 zł od zera

Realna ścieżka dla kogoś, kto obleje trzy razy i skończy się termin ważności kursu, choćby z powodu zdrowia? Nawet 10 000 złotych za jedno prawo jazdy kategorii B. Przecież za to można kupić sprawny 15-letni samochód, idealny dla początkującego kierowcy.

Przy zdawalności egzaminu praktycznego na poziomie 30-40 procent większość kursantów oblewa przynajmniej raz. To nie są marginalnie słabi kierowcy - to normalni ludzie uczący się w normalnym tempie, którym trafia się wymagający egzaminator albo zły dzień.

Nowe przepisy systemowo uderzają w tych, którzy mają najtrudniej: młodych z małych miejscowości, gdzie bez prawa jazdy nie ma pracy, emerytów wracających za kierownicę po przerwie, ludzi, których po prostu nie stać na doskonałe przygotowanie za pierwszym razem.

Karanie finansowe za wolniejsze uczenie się to nie polityka bezpieczeństwa. To kolejny podatek od bycia przeciętnym - tym razem nałożony przez Ministerstwo Infrastruktury.

#polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

16

Militarny hazard na kredyt: Polska dla USA naraża się na finansową katastrofę

Gdy w 2029 roku na wrocławskich Strachowicach wyląduje pierwszy amerykański transportowiec C-5 Galaxy, Polska będzie już nie tylko sojusznikiem, ale de facto logistyczną kolonią Pentagonu w Europie Środkowej. Jak ujawnia „Forsal”, na lotnisku powstaje gigantyczne Airport of Debarkation – samowystarczalne miasto e z płytami postojowymi na dziesiątki ciężkich samolotów, magazynami amunicji, stołówkami, szpitalami polowymi i centrami dowodzenia. Do tego rozbudowa Drawska Pomorskiego, Powidza i Łasku. Całość – ponad 500 milionów dolarów amerykańskich inwestycji, z których zdecydowaną większość płaci polski podatnik. Rząd mówi o „współfinansowaniu”. W rzeczywistości to my bierzemy kredyt, a Amerykanie dostają gotową infrastrukturę.

To nie jest incydent. To kulminacja beztroskiej, nieprzemyślanej militaryzacji, którą rząd prowadzi w najgorszym możliwym momencie gospodarczym w historii III RP.

Budżet na 2026 rok zakłada 200,1 mld zł na obronę – 4,81 proc. PKB. Z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych przekracza 201 mld zł i pożera prawie 22 proc. wszystkich wydatków państwa. Jeszcze cztery lata temu było to 1,6–2 proc. Do 2035 roku tylko na sprzęt wojskowy mamy wydać 640 mld zł, a cała dekada militaryzacji może pochłonąć nawet 1,9 bln zł. Jednocześnie deficyt budżetowy sięga 271,7 mld zł – rekord wszech czasów. Dochody pokrywają ledwie 70 proc. wydatków. Dług publiczny galopuje, obsługa zadłużenia w 2026 roku wyniesie 112,5 mld zł – więcej niż cały resort edukacji czy zdrowia. FWSZ jest już zadłużony na dziesiątki miliardów i co roku pożycza kolejne dziesiątki. To nie jest finansowanie – to finansowa bomba z opóźnionym zapłonem.

Taka „inwestycja w bezpieczeństwo” – to po prostu hazard.

Po pierwsze – totalny brak priorytetów. Budujemy jednocześnie bazy dla obcych wojsk, kupujemy za granicą broń na kredyt, zwiększamy armię do ponad 300 tys. żołnierzy i modernizujemy wszystko naraz. Nie ma publicznej, wiarygodnej strategii, która pokazałaby, ile z tych miliardów realnie wzmacnia polskie zdolności bojowe, a ile po prostu ułatwia amerykanom przerzut sił na wschód. Polska staje się wielkim parkingiem i magazynem dla USA – za własne pieniądze.

Po drugie – druzgocące koszty alternatywne. Każde 100 mld zł wrzucone w czołgi i bazy to pieniądze, których nie ma na szpitale (kolejki do specjalistów biją rekordy), szkoły (budynki w ruinie), drogi, kolej czy transformację energetyczną. W czasie gdy gospodarka hamuje, przedsiębiorcy walczą o przetrwanie, a demografia wykrwawia rynek pracy, państwo pompuję setki miliardów w sektor, który nie zwróci się nigdy w formie wzrostu PKB. To nie jest wybór „bezpieczeństwo albo dobrobyt”. To wybór „bezpieczeństwo zamiast przyszłości”.

Po trzecie – cykliczne oszustwo finansowe. Zamiast uczciwej debaty o podatkach, cięciach w systemie socjalnym czy reformach, rząd ukrywa gigantyczne wydatki w pozabudżetowym FWSZ. NIK i ekonomiści od lat biją na alarm: to klasyczne omijanie konstytucyjnych limitów zadłużenia. Efekt? Dług ukryty, który kiedyś i tak spadnie na zwykłych obywateli w formie wyższych podatków, inflacji lub cięć emerytur.

Oczywiście, wojna w Ukrainie jest faktem i nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje potrzeby modernizacji armii po dekadach zaniedbań. Ale skala, tempo i beztroska, z jaką rząd zadłuża kraj po uszy, przekraczają granice rozsądku. Budujemy imperium logistyczne dla USA, jakbyśmy mieli nieskończone zasoby, a nie rekordowy deficyt i rosnące odsetki od długu.

Pytanie nie brzmi już „czy Polska powinna się zbroić”. Pytanie brzmi: czy Polska nie popełnia właśnie największego finansowego błędu strategicznego od 1989 roku?

Z całą pewnością można stwierdzić, że historia o wrocławskiej bazie to nie jest wiadomość o „kolejnej inwestycji”. To symbol. Symbol państwa, które w imię bezpieczeństwa gotowe jest poświęcić stabilność finansów publicznych, przyszłość młodych pokoleń i suwerenność gospodarczą. Historia uczy, że armie budowane na kredyt kończą się albo bankructwem, albo uzależnieniem. Polska właśnie testuje obie te drogi jednocześnie – i robi to z uśmiechem na ustach.

JACEK TOCHMAN #wojsko #polityka #politycy #polska #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

10

W ciągu dwóch lat przybyło w Polsce ponad 3600 urzędników!

Łącznie jest już ich 123,2 tysiąca. Średnia płaca wynosi 12 300 zł.

Urzędnicza armia rośnie. W dwa lata rząd Tuska powiększył korpus służby cywilnej o ponad 3600 etatów. Łączne zatrudnienie: 123,2 tysiąca osób.

Mimo że KAS dostaje kolejne narzędzia oparte o najnowsze technologie, mimo że wdrożono KSeF, to im wciąż za mało etatu. Skarbówka mówi, że 500 nowych etatów to kropla w morzu potrzeb. Jak to możliwe? Co się dzieje z tymi wszystkimi usprawnieniami, na które wydajemy miliony złotych?

To jest właśnie istota problemu z rozrostem biurokracji: aparat rośnie nieustannie, pochłania coraz więcej pieniędzy podatników, a popyt na kolejne etaty nigdy nie maleje. Każde nowe prawo, każda nowa dyrektywa unijna, każdy nowy program rządowy tworzy zapotrzebowanie na kolejnych urzędników.

Każdy etat w administracji to koszt ponoszony przez sektor prywatny. Przedsiębiorca płaci podatki, żeby finansować aparat, który produkuje przepisy utrudniające mu prowadzenie firmy.

Zastanówmy się skąd te 12,3 tys. zł. Tylko w ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 1000 zł. Wysoką średnią płacę generują partyjni notable, którzy dostają dobrze płatne stanowiska. Zarobki dyrektorów w ministerstwach sięgają 30 tys. zł miesięcznie. W terenie realne podwyżki wyniosły około 250 złotych na rękę.

Aparat urzędniczy rośnie, kosztuje coraz więcej, a jednocześnie nie nadąża za nakładanymi na niego obowiązkami. Jakość obsługi w urzędach w żadnym wypadku nie rośnie, pomimo nowych narzędzi technologicznych i rosnącej automatyzacji prac biurowych w gospodarce.

Rząd Tuska wprowadza kolejne podatki i rozszerza obowiązujące daniny, jednocześnie zwiększając koszty własnego utrzymania. Niegospodarność to delikatnie powiedziane. #polacy #politka #politykaspoleczna #politycznapoprawnosc #polska

17

To jest jakaś kpina. Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej ochrony zdrowia dla niepracujących Ukraińców❗

Przez 4 lata uchodźcy z Ukrainy byli w Polsce uprzywilejowani i mieli bezpłatny dostęp do polskiej ochrony zdrowia, na którą płacimy miliardy złotych w składkach zdrowotnych. Bezrobotni obywatele z Ukrainy nie musieli nawet rejestrować się w urzędzie, by korzystać z publicznej opieki zdrowotnej! Od 5 marca wreszcie się to zmieniło i niepracujący Ukraińcy podlegają takim samym zasadom dostępu do NFZ jak nieubezpieczeni Polacy - muszą opłacać składki.

Ale jak widać nawet 4 lata takiego przywileju w Polsce, na jaki polscy obywatele nie mogli liczyć, to dla niektórych wciąż za mało. Związek Ukraińców w Polsce, a także Stowarzyszenie Homo Faber oraz Polskie Forum Migracyjne to organizacje, które wysłały listy do trzech ministerstw - Zdrowia, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rodziny i Polityki Społecznej - by ten przywilej przywrócono i byśmy dalej finansowali leczenie obywateli innego kraju.

Nie wyobrażam sobie tego i powiem więcej - takiego przywileju nigdy nie powinno być. Nasza ochrona zdrowia jest w ogromnym kryzysie, mamy NFZ z wielomiliardowym deficytem, coraz trudniejszy dostęp do specjalistów, cięcia w diagnostyce, zamykane porodówki, zlikwidowano program "Dobrego posiłku w szpitalach", bo rząd szuka oszczędności nawet tutaj. Sam fakt, że przez kilka lat finansowaliśmy niepracujących obywateli innego narodu jest skandalem i niesprawiedliwością!

Przez ostatnie lata stworzono w Polsce patologiczny system, gdzie obywateli innego państwa traktowano lepiej niż samych Polaków. Już dość! Już wystarczy tego bezwarunkowego wsparcia i zwykłego frajerstwa. Na każdej płaszczyźnie relacji z Ukrainą i jakimkolwiek innym państwem musimy prowadzić asertywną, transakcyjną politykę opartą na POLSKIM interesie narodowym! #polacy #politka #politykaspoleczna #polin #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski

20

⁨USA chcą danych biometrycznych Europejczyków. Grożą przywróceniem wiz!

USA domagają się danych biometrycznych Europejczyków, a także informacji o poglądach, przynależności do organizacji i informacji prywatnych. Dane mają płynąć tylko w jedną stronę. Odmowa dostosowania się może skutkować przywróceniem wiz do USA.

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA (DHS) prowadzi formalne negocjacje z Unią Europejską w sprawie bezpośredniego podłączenia do europejskich baz danych biometrycznych. Koniec 2026 roku to wyznaczony przez Waszyngton termin, po którym DHS oceni, kto spełnił warunki. Kto nie - ryzykuje utratę statusu bezwizowego. Dla Polaków oznaczałoby to powrót do kolejek w ambasadzie i opłat za wizę.

Jak miałoby to działać? Gdy amerykański funkcjonariusz graniczny napotka polskiego obywatela - system automatycznie odpyta polskie bazy danych biometrycznych. Jeśli znajdzie dopasowanie, dane trafiają do IDENT/HART - największej rządowej bazy biometrycznej USA, zawierającej ponad 270 milionów tożsamości z ponad 40 agencji federalnych. Bez nakazu sądowego. Bez Twojej wiedzy. Bez możliwości sprzeciwu.

To jest masowe, systematyczne przeszukiwanie baz danych wszystkich obywateli krajów uczestniczących w programie bezwizowym - prewencyjnie, rutynowo, przy każdym zetknięciu z amerykańskim systemem granicznym.

Zakres danych w negocjowanych dokumentach wykracza daleko poza odciski palców. Projekt przewiduje możliwość transferu "szczególnych kategorii danych" - w tym poglądów politycznych, przynależności do związków zawodowych, informacji z życia prywatnego - gdy DHS uzna to za "niezbędne i proporcjonalne". Kto decyduje o proporcjonalności? Strona amerykańska.

Polska musi w tych negocjacjach powiedzieć jasno: suwerenność danych osobowych obywateli nie jest kartą przetargową w negocjacjach o wygodę podróżowania. Jeśli Polska zgodzi się na masowy transfer biometryczny do systemu, który nie zapewnia adekwatnej ochrony danych obywateli, to polska ochrona danych osobowych stanie się iluzją.⁩

#uniaeuropejska #politka #politycy #politykaspoleczna #politykazagraniczna

13

„Mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów”. Państwowa służba zdrowia w ruinie

Oddział Onkologii Klinicznej w Szpitalu Powiatowym w Krotoszynie od dwóch tygodni nie przyjmuje nowych pacjentów, a od 1 maja zawiesi działalność. To kolejny przykład na to, że państwowa służba ochrony zdrowia znajduje się w ruinie.



Przyczyną decyzji są straty finansowe generowane przez oddział. Szpital odnotował 2,8 mln zł strat za ubiegły rok, a dyrekcja oceniła, że bez restrukturyzacji całej placówki grozi jej całkowite zamknięcie. W ciągu ostatnich kilku dni około 10 pacjentów straciło możliwość rozpoczęcia leczenia na oddziale onkologicznym.

– Od dwóch tygodni mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów – alarmują na łamach RMF FM lekarze i pielęgniarki oddziału onkologii w Krotoszynie

Na razie mowa „tylko” o zakazie przyjmowania nowych pacjentów, ale kolejnym krokiem będzie całkowite zawieszenie działalności oddziału. Ma to potrwać dwa miesiące, od 1 maja do końca czerwca. W tym czasie dyrekcja ma przeprowadzić analizę i podjąć ostateczną decyzję co do dalszych losów oddziału.

– Jeśli w NFZ się nie polepszy, to ten oddział od 1 lipca przestanie istnieć – zapowiada wicestarosta krotoszyński Stanisław Szczotka.

Starosta Paweł Radojewski mówi z kolei, że decyzja nie była łatwa, ale innego wyjścia nie było. – Musimy działać w tych realiach, które są i jakieś kroki podejmować, żeby szpital w Krotoszynie przeżył i mógł służyć mieszkańcom. Jak nic nie zrobimy, to za chwilę zamkniemy cały szpital, w którym pracuje 600 osób – powiedział samorządowiec.

Oddział onkologiczny jest najmłodszym z oddziałów w krotoszyńskiej placówce i zarazem jednym z najbardziej kosztownych. Pacjenci dotychczas leczeni w Krotoszynie mają zostać przeniesieni do innych szpitali w regionie. Dla wielu z nich oznacza to konieczność dojazdu na chemioterapię do odległych ośrodków – co w przypadku osób chorych i starszych bywa zadaniem ponad siły. #polacy #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna #polska

6

Polskie szpitale wystawiają faktury. Ukraińscy pacjenci często ich nie opłacają. System? W praktyce nie działa.

Od marca 2026 osoby bez ubezpieczenia miały ponosić koszty leczenia na takich samych zasadach jak inni cudzoziemcy. Jednak z informacji ze szpitali wynika, że znaczna część należności pozostaje nieściągalna.

Pracownicy mówią, że nawet połowa rachunków może nigdy nie zostać opłacona. A dalsze działania? Często kończą się na formalności, bez realnej możliwości odzyskania pieniędzy.

Przez lata nie zbudowano skutecznego systemu egzekwowania takich opłat. Efekt jest prosty: koszty zostają w Polsce, a ciężar ich pokrycia spada na podatników. #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #migranci #polacy #polska #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna

18

W Polsce mamy dramatycznie zadłużone szpitale, tymczasem rząd Tuska wydaje prawie 4.5 mln na flagi nieistniejącego państwa.

⚠️Za te pieniądze można wykonać około:

- 5 000 tomografii komputerowych,

- 2 000 rezonansów magnetycznych,

- 13 000 USG,

- setki tysięcy badań krwi, czy zwykłej profilaktyki. #polacy #polityk #polityka #politykaspoleczna

20

⁨REJESTR MIESZKAŃ dziś. PODATEK KATASTRALNY jutro!

Rząd analizuje możliwość stworzenia centralnej ewidencji lokali mieszkalnych.

Na razie słyszymy, że to tylko „analizy” i „etap koncepcyjny”. Ale historia wielu regulacji w Unii Europejskiej i w Polsce pokazuje dobrze znany schemat.

Najpierw powstaje centralny rejestr.

Potem pojawia się analiza danych.

Na końcu wchodzi nowy podatek albo opłata.

I właśnie dlatego wielu ekspertów oraz przedsiębiorców ostrzega, że taki rejestr może być pierwszym krokiem w stronę podatku katastralnego, czyli podatku od wartości nieruchomości.

Taki podatek funkcjonuje w wielu krajach Europy Zachodniej i często oznacza bardzo wysokie obciążenia dla właścicieli mieszkań i domów. W Polsce do tej pory go nie wprowadzono, ale temat wraca regularnie w debacie publicznej. Podnosi go zwłaszcza populistyczna lewica, która próbuje wmówić ludziom, że kataster zapłacą najbogatsi. Nie, zapłacą najbiedniejsi – zmuszeni do wynajmu mieszkań.

Problem polega na tym, że państwo coraz częściej wychodzi z założenia, że prywatna własność musi być szczegółowo monitorowana.

Czy państwo naprawdę chce rozwiązać problem rynku mieszkaniowego, czy raczej szuka kolejnego sposobu na sięgnięcie do kieszeni właścicieli nieruchomości?

Bo doświadczenie uczy jednego: gdy państwo zaczyna dokładnie liczyć prywatny majątek obywateli, rzadko robi to wyłącznie z ciekawości statystycznej.⁩ #polacy #polska #polityka #politykaspoleczna #uniaeuropejska

16

⁨UE wprowadza parytety we władzach prywatnych spółek giełdowych!IDEOLOGIA zamiast kompetencji.

Do 30 czerwca 2026 roku duże spółki giełdowe w całej Unii Europejskiej będą musiały zwiększyć udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych. Wymusza to dyrektywa „Women on Boards”, która nakłada na firmy obowiązek osiągnięcia określonych parytetów płci w organach zarządzających.

Przepisy zakładają dwa możliwe cele. Albo 40 proc. kobiet w radach nadzorczych, albo 33 proc. udziału kobiet we wszystkich stanowiskach kierowniczych, zarówno w zarządach, jak i w radach nadzorczych.

W Polsce nowe regulacje obejmą ponad 100 spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Problem polega na tym, że obecnie wymagania te spełnia zaledwie niewielka część firm. W 2024 roku kobiety stanowiły 13,6 proc. członków zarządów oraz 18,7 proc. członków rad nadzorczych, a ponad 60 proc. spółek nie miało ani jednej kobiety w zarządzie.

Zamiast zostawić te decyzje właścicielom firm i akcjonariuszom, Bruksela chce rozwiązać problem ustawowym przymusem. Oznacza to, że spółki będą zmuszone dobierać skład władz nie według kompetencji, doświadczenia czy wyników, lecz według narzuconych z góry proporcji płci.

Nikt nie powinien patrzeć na płeć przy zatrudnieniu ludzi, a jeszcze gorszy jest fakt, że UE tego typu praktyki zamierza stosować przymusowo wobec prywatnych podmiotów.

To nie tylko absurdalny interwencjonizm, ale również podejście uwłaczające dla kobiet. W praktyce dojdzie do sytuacji, w której kobiety w zarządach i radach nadzorczych będą tylko figurantkami, które dostają pensję tylko za to, że pomagają zrealizować unijną politykę. To uderzy w autorytet kobiet, które swoją karierę zawodową zawdzięczają kompetencjom, pracowitości i umiejętnościom.

W gospodarce liczyć powinny się przede wszystkim kompetencje, doświadczenie i odpowiedzialność za wyniki przedsiębiorstwa. Jeśli zaczniemy zastępować te kryteria politycznymi parytetami, wkraczamy na drogę, na której o składzie zarządów firm decydować będą urzędnicy i ideologiczne cele Brukseli, a nie realne potrzeby rynku.⁩ #politka #polacy #polska #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #uniaeuropejska #zielonaenergia

17

Ustawa miała wygaszać PRZYWILEJE DLA UKRAIŃCÓW. W praktyce je utrwala!

Tusk robi z nas idiotów!

Rząd przekonuje, że wygasza nadzwyczajne rozwiązania wprowadzone po wybuchu wojny na Ukrainie. Tymczasem w ustawie z 23 stycznia 2026 roku znalazły się przepisy, które w praktyce utrzymują SPECJALNE PRZYWILEJE dla obywateli Ukrainy w polskim systemie ochrony zdrowia.

Zgodnie z zapisami ustawy świadczenia zdrowotne w Polsce mogą otrzymywać również cudzoziemcy ranni w wyniku działań wojennych, którzy zostali przetransportowani do naszego kraju w celu leczenia. Przepisy obejmują nie tylko podstawową opiekę medyczną, ale także kosztowne zabiegi ortopedyczne, w tym endoprotezoplastykę, czyli wymianę stawu biodrowego lub kolanowego.

Koszty takich świadczeń mają być pokrywane z budżetu państwa.

W praktyce oznacza to, że finansowanie pochodzi z pieniędzy publicznych, czyli z podatków płaconych przez Polaków. Rozliczenia tych zabiegów prowadzi Narodowy Fundusz Zdrowia.

Problem polega na tym, że polski system ochrony zdrowia od lat zmaga się z ogromnymi kolejkami do wielu specjalistycznych zabiegów. Dotyczy to również operacji ortopedycznych. Według dostępnych danych średni czas oczekiwania na wymianę stawu biodrowego wynosi około 17,6 miesiąca, a na wymianę stawu kolanowego około 18,9 miesiąca.

Wielu polskich pacjentów płacących składki zdrowotne przez całe życie musi czekać na taki zabieg nawet półtora roku. Część osób decyduje się w końcu na operację prywatną, która kosztuje często kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jednocześnie ustawa wprowadza rozwiązanie, które pozwala finansować takie same zabiegi dla cudzoziemców rannych w wyniku działań wojennych. Tworzy to w praktyce nową kategorię pacjentów, których leczenie finansowane jest bezpośrednio z budżetu państwa.

Zamiast realnej reformy systemu i skracania kolejek do świadczeń zdrowotnych rząd wprowadza kolejne rozwiązania, które dodatkowo obciążają publiczne finanse oraz system ochrony zdrowia. A wszystko to w ustawie, która w nazwie mówi o wygaszaniu nadzwyczajnych mechanizmów pomocy.

Robią z nas idiotów!⁩ #politka #politycy #polacy #polska #politykaspoleczna #ukrainizacjapolski

14

Katastrofa migracyjna z Bliskiego Wschodu już puka

W dobie geopolitycznych zawirowań polskie władze pompują miliardy złotych w betonowe fortyfikacje na granicy z Białorusią i Rosją, przekonując podatników, że to klucz do bezpieczeństwa. Zapora z Białorusią, ukończona w 2022 roku, pochłonęła 1,6 miliarda złotych, a ambitny program „Tarcza Wschód” z 2024 roku zakłada kolejne 10 miliardów na umocnienia wschodniej flanki. Brzmi imponująco? Szkoda tylko, że te stalowe mury nie powstrzymują fali migrantów – ani tych nielegalnych, ani tych witanych z otwartymi ramionami i wizami pracowniczymi. Nadciągająca burza z Bliskiego Wschodu, gdzie USA i Izrael właśnie rozpętały wojnę z Iranem, każe pytać: po co beton na wschodzie, skoro prawdziwe wyzwania płyną z dyplomacji i… zachodniej granicy?

Budowa zapory na granicy z Białorusią ruszyła w 2021 roku. Stalowa konstrukcja wysokości 5,5 metra, z drutem kolczastym i systemami elektronicznymi, kosztowała 1,6 miliarda złotych – kwotę, którą można by przeznaczyć na setki szkół czy szpitali. Do tego dochodzą plany na granicę z obwodem kaliningradzkim: tymczasowe bariery z drutu, a wkrótce elektroniczne systemy za setki milionów. Całość uzupełnia „Tarcza Wschód” – projekt z 2024 roku, wart 10 miliardów złotych, obejmujący bunkry, okopy i zaawansowane technologie. Premier Donald Tusk chwalił to jako „inwestycję w bezpieczeństwo”, ale fakty mówią co innego.

W 2023 roku odnotowano 26 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. W 2024 – już 30,4 tysiąca, choć w drugiej połowie roku spadek o 50% po wprowadzeniu strefy buforowej. W 2025 – około 30 tysięcy, z lekkim obniżeniem dynamiki. Płot na granicy dziurawy jak sito: Straż Graniczna chwali się skutecznością 97–98%, ale tysiące pushbacków – często brutalnych i kwestionowanych przez HRW jako łamanie prawa UE – świadczą o braku nadziei. A koszty? Utrzymanie granicy z Białorusią pochłania 2,5 miliarda złotych rocznie. Chociaż dyplomacja przyniosła efekty w 2024, ale betonowy fetysz wciąż trwa.

Tymczasem nikt z polityków nie chce powiedzieć otwarcie, że prawdziwa „inwazja” w naszym kraju dzieje się legalnie. W 2023 roku urodziło się w Polsce około 272 tysięcy dzieci, podczas gdy wydano 320,6 tysiąca pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. W 2024 – 245 tysięcy urodzeń kontra 322,9 tysiąca wiz pracowniczych. W 2024 Polska wydała 488,8 tysiąca pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli spoza EU, a liczba cudzoziemców z ważnymi dokumentami przekroczyła milion. To nie incydent – polski trend od 2019. Gospodarka pędzi, ale brakuje rąk: logistyka, budownictwo, opieka zdrowotna stoją dzięki „importowi” z Ukrainy, Indii czy Kolumbii.

Państwo kapituluje przed demografią: współczynnik dzietności spadł do 1,03 w 2025, a zamiast polityki prorodzinnej – tanie mieszkania, stabilne umowy – woli wizy. To pragmatyzm czy lenistwo? Mur na wschodzie nie wpływa na te liczby – imigranci lądują na Okęciu, nie w Puszczy Białowieskiej.

A teraz wisienka na torcie: 28 lutego 2026 USA i Izrael rozpoczęły ofensywę przeciw Iranowi. Ataki na Teheran, zabicie ajatollaha Chameneiego, bombardowania nuklearnych instalacji – Trump nazywa to „ostatnią szansą” na zmianę reżimu. Iran kontratakuje: ataki na bazy USA, blokada Ormuzu, zaangażowanie Hezbollahu i Huti. Konflikt eskaluje: setki zabitych, destabilizacja regionu.

Eksperci z Mixed Migration Centre szacują, że w przypadku długotrwałej destabilizacji, do 20-25% populacji – czyli 18-22 miliony Irańczyków – może szukać schronienia poza granicami Iranu. To więcej niż w Syrii w 2015 roku, gdzie wojna wypędziła 6,6 miliona osób, z czego ponad milion trafiło do Europy. Na razie nie ma masowego exodusu: raporty z pierwszych dni wskazują na niewielki wzrost przekroczeń granicy z Turcją (50–100 pojazdów więcej dziennie), Armenią i Irakiem, głównie przez Irańskich Kurdów i zamożniejszych obywateli. Ale to cisza przed burzą – jak w Syrii, gdzie początkowe ucieczki do sąsiadów (Turcja, Liban, Jordania) szybko przerodziły się w falę do Europy.

Dla Polski oznacza to presję na system azylowy. Historycznie, konflikty bliskowschodnie – jak wojna w Iraku (2003), Syrii (2011) czy Afganistanie (2021) – generowały fale migrantów przez szlak bałkański: z Turcji przez Grecję, Macedonię, Serbię do Węgier i dalej na północ. W 2015 roku Polska przyjęła tylko 12 tysięcy uchodźców z Syrii, ale presja UE na relokację była ogromna. Teraz, z destabilizacją Libanu (Hezbollah), Jemenu i potencjalnie Iraku, szlaki mogą się zintensyfikować. UNHCR ostrzega, że w ciągu 18–24 miesięcy Europa może zobaczyć 2-4 miliony nowych migrantów z regionu, w tym Irańczyków, Libańczyków i Irakijczyków. Polska, z już napiętym systemem, może być zmuszona do przyjęcia dziesiątek tysięcy – zwłaszcza jeśli Niemcy, jak w 2015, otworzą granice, a potem zaczną pushbacki w ramach procedur dublińskich.

Budowa ogrodzenia na granicy z Rosją i Białorusią to lekcja marnotrawstwa: miliardy złotych na barierę, która nie zatrzymuje migrantów, podczas gdy dyplomacja mogłaby przynieść trwałe rozwiązania. W obliczu wojny USA-Izrael-Iran, Polska musi przygotować się na nową falę uchodźców – nie murami, ale współpracą międzynarodową. Inaczej betonowe fortyfikacje okażą się tylko kosztownym pomnikiem krótkowzroczności polityki naszych władz.

HANNA KRAMER #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #migranci #iran

11

Od marca 2026 w Polsce nie kupisz oprysku bez uprawnień!

Samodzielna uprawa i hodowla mają być nielegalne we wspaniałym neomarksistowskim reżimie.

UE wprowadza coraz surowsze wymogi dotyczące rejestracji, stosowania i ewidencji środków ochrony roślin. Od marca 2026 zakup oprysku w Polsce będzie wymagał uprawnień i nowych dokumentów.

Aby kupić opryski, trzeba posiadać aktualne zaświadczenie o ukończeniu szkolenia ŚOR ważne maksymalnie 5 lat oraz okazać dowód osobisty. Sprzedawca otrzymał obowiązek weryfikacji uprawnień klienta i ma prawo odmówić sprzedaży w przypadku braku dokumentów.

Zakupy online pozostały możliwe, ale wymagają podania dokładnych danych z zaświadczenia: imienia i nazwiska, numeru dokumentu, nazwy podmiotu wydającego oraz terminu ważności. Dane podlegają weryfikacji. Przesyłka może zostać dostarczona wyłącznie pod wskazany adres do domu, gospodarstwa lub siedziby firmy. Wykluczono dostawy do paczkomatów, skrzynek pocztowych, sklepów spożywczych i punktów z paszą.

Najbardziej restrykcyjne zmiany objęły fumiganty. Od 6 marca 2026 obowiązuje całkowity zakaz ich sprzedaży przez internet. Zakup jest możliwy wyłącznie stacjonarnie i tylko po ukończeniu specjalistycznego szkolenia z fumigacji. Zwykłe szkolenie ŚOR nie wystarcza. Sprzedawca ma obowiązek każdorazowo sprawdzić dokumenty, wystawić fakturę z pełnymi danymi, wpisać transakcję do ewidencji i przechowywać ją przez 5 lat.

Te zmiany wpisują się w szerszy kierunek unijnych regulacji, które mnożą obowiązki formalne i przerzucają ciężar kontroli na sprzedawców oraz rolników. Drobne gospodarstwa już dziś funkcjonują pod presją raportów, ewidencji i kontroli. Każdy kolejny wymóg dokumentacyjny oznacza więcej czasu przy biurku i mniej w polu.

Rolnik jest już nie tylko gospodarzem, ale też w pewnym zakresie księgowym, prawnikiem, a teraz jeszcze chemikiem.⁩ #polacy #polska #politka #politycy #politykaspoleczna

18

Limit 200 zł z bankomatu!Gotówka ma coraz więcej wrogów, od UE po globalne instytucje finansowe. Pętla się zaciska!

Euronet ogranicza wypłaty BLIKiem w swoich urządzeniach. Czy to koniec gotówki? Limit 200 zł obowiązuje od 19 lutego. Zmiana ta wpisuje się w szerszy trend stopniowego ograniczania obrotu gotówkowego. Presja regulacyjna już dziś obejmuje przedsiębiorców, a od 2027 roku UE przewiduje limit w wysokości 10 tys. euro dla każdego z nas. Duże instytucje finansowe także idą w tę stronę.

Limit 200 zł dla jednorazowej wypłaty BLIK w bankomatach Euronet nie jest zakazem gotówki, ale pokazuje, że dostęp do niej zależy coraz bardziej od decyzji operatorów i instytucji finansowych. Formalnie gotówka pozostaje legalnym środkiem płatniczym, jednak jej praktyczna dostępność i użyteczność są systematycznie zawężane.

Jeszcze bardziej niebezpieczne są forsowane zmiany na szczeblu unijnym i warszawskim. Obecnie w Polsce firmy nie mogą regulować transakcji powyżej 15 tys. zł w gotówce. Jeżeli wartość jednej transakcji przekracza ten próg, musi zostać rozliczona przez rachunek płatniczy, niezależnie od liczby częściowych płatności. W praktyce dla wielu przedsiębiorstw oznacza to faktyczne wyłączenie gotówki z większych operacji gospodarczych.

Kolejny etap nadchodzi w 2027 roku. Państwa członkowskie UE będą zobowiązane do wprowadzenia limitu płatności gotówkowych w wysokości 10 tys. euro. Co istotne, kraje będą mogły ustanowić jeszcze niższe progi. Oznacza to, że ograniczenia dotkną nie tylko firm, ale także osób prywatnych, na przykład przy zakupie używanego samochodu czy innych droższych dóbr.

System finansowy już teraz ściśle monitoruje większe przepływy środków. Transakcje przekraczające 15 tys. euro są automatycznie raportowane do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. W przypadku dużych przelewów, jak zakup nieruchomości, banki często wymagają osobistej wizyty w oddziale i dodatkowej dokumentacji, powołując się na przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.

Wszystko wskazuje na to, że trend będzie się pogłębiał, szczególnie w kontekście planów rozwoju cyfrowych walut banków centralnych. Wraz z pojawieniem się alternatyw w postaci pieniądza cyfrowego rola gotówki może być dalej marginalizowana, a zakres jej stosowania ograniczany kolejnymi regulacjami.⁩ #polacy #politycy #politka #politykaspoleczna #polska

17