Narkotyki w ośrodku dla uchodźców. Marihuana i metamfetamina trafiały do Lesznowoli.
W zeszłym tygodniu udaremniono przemyt narkotyków do ośrodka dla uchodźców w Lesznowoli. Susz i twarde narkotyki były ukryte w paczce z rzekomymi kosmetykami. To sygnał ostrzegawczy pokazujący, z jakimi patologiami państwo ma dziś do czynienia w ośrodkach dla cudzoziemców, których rezydentów jest coraz więcej.
12 stycznia 2026 roku funkcjonariusze Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców w Lesznowoli zatrzymali przesyłkę dostarczoną przez firmę kurierską. Już podczas rutynowej kontroli uwagę zwrócił pojemnik po dezodorancie w sztyfcie, który był nienaturalnie lekki. Po rozebraniu opakowania okazało się, że w środku ukryto 3 pakunki owinięte folią aluminiową. Była to próba obejścia procedur bezpieczeństwa obowiązujących w strzeżonym ośrodku.
Badania przeprowadzone następnego dnia przez funkcjonariuszy operacyjno śledczych potwierdziły, że w paczce znajdowały się narkotyki: marihuana i metaamfetamina. To pokazuje skalę problemu i brak jakichkolwiek hamulców u części osób przebywających w takich placówkach. Nielegalne środki zostały zabezpieczone, a sprawę przejęła policja w Grójcu. Teraz badane jest, czy podobne próby przemytu mogły mieć miejsce wcześniej i czy nie mamy do czynienia z powtarzalnym procederem. I właśnie tu pojawia się zasadnicze pytanie o realną kontrolę nad tym, co dzieje się w ośrodkach dla uchodźców.
Ja nie kupuję narracji, że to jednostkowy przypadek bez znaczenia. Skoro do strzeżonego ośrodka próbuje się przemycać narkotyki w paczkach kurierskich, to znaczy, że ktoś uznał to za opłacalne i względnie bezpieczne. Ktoś za te narkotyki musi też płacić, a przecież to my, podatnicy utrzymujemy imigrantów w ośrodkach dla cudzoziemców, podczas gdy oni sami, lub ich znajomi lub rodzina fundują im narkotyki.
#imigracja #ciekawostki #narkotyki
W zeszłym tygodniu udaremniono przemyt narkotyków do ośrodka dla uchodźców w Lesznowoli. Susz i twarde narkotyki były ukryte w paczce z rzekomymi kosmetykami. To sygnał ostrzegawczy pokazujący, z jakimi patologiami państwo ma dziś do czynienia w ośrodkach dla cudzoziemców, których rezydentów jest coraz więcej.
12 stycznia 2026 roku funkcjonariusze Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców w Lesznowoli zatrzymali przesyłkę dostarczoną przez firmę kurierską. Już podczas rutynowej kontroli uwagę zwrócił pojemnik po dezodorancie w sztyfcie, który był nienaturalnie lekki. Po rozebraniu opakowania okazało się, że w środku ukryto 3 pakunki owinięte folią aluminiową. Była to próba obejścia procedur bezpieczeństwa obowiązujących w strzeżonym ośrodku.
Badania przeprowadzone następnego dnia przez funkcjonariuszy operacyjno śledczych potwierdziły, że w paczce znajdowały się narkotyki: marihuana i metaamfetamina. To pokazuje skalę problemu i brak jakichkolwiek hamulców u części osób przebywających w takich placówkach. Nielegalne środki zostały zabezpieczone, a sprawę przejęła policja w Grójcu. Teraz badane jest, czy podobne próby przemytu mogły mieć miejsce wcześniej i czy nie mamy do czynienia z powtarzalnym procederem. I właśnie tu pojawia się zasadnicze pytanie o realną kontrolę nad tym, co dzieje się w ośrodkach dla uchodźców.
Ja nie kupuję narracji, że to jednostkowy przypadek bez znaczenia. Skoro do strzeżonego ośrodka próbuje się przemycać narkotyki w paczkach kurierskich, to znaczy, że ktoś uznał to za opłacalne i względnie bezpieczne. Ktoś za te narkotyki musi też płacić, a przecież to my, podatnicy utrzymujemy imigrantów w ośrodkach dla cudzoziemców, podczas gdy oni sami, lub ich znajomi lub rodzina fundują im narkotyki.
#imigracja #ciekawostki #narkotyki





















