Fragment rozmowy Piłsudskiego ze Stefanem Badenim - wpływowym przedstawicielem Polaków w zaborze austriackim z lutego 1915 roku. Język rodem z Newsweeka czy wyborczej
Zadałem Piłsudskiemu pytanie, które mnie, jako gorącemu zwolennikowi Ententy bardzo ciążyło na sercu. Spytałem:#piłsudski #jfe
- Czy panu nie jest jednak nieraz przykro, panie brygadierze, jako Polakowi, że walczy pan po stronie krzyżackiej przeciw Francuzom i przeciw - bądź co bądź - Słowianom?
Po chwili namysłu, patrząc przed siebie i pochmurny ciągle, odpowiedział:
- Ja, proszę pana, nie jestem Polakiem, bo ja jestem Litwinem, ale w tym, co pan mówi, jest słuszność: jest mi przykro, i to nie tylko gdy słyszę o klęskach francuskich, ale gdy nawet Niemcy biją Rosjan. Jestem jednak zdania, że obowiązkiem naszym jest teraz popierać państwa centralne.
Tu moja żona rzuciła pytanie tonem lekkim i niefrasobliwym:
- I co, będzie, panie brygadierze, z naszą kochaną Polską po wojnie?
Skutek pytania był niespodziewany. Z pochmurnego tylko, stał się Piłsudski w oka mgnieniu groźnym, rysy ściągnęły mu się drapieżnie i huknął w samą twarz pytającej:
- Co właściwie ma być, proszę pani, z Polską, z tym narodem, który nigdy nie jest zdolny do żadnego czynu, który jest hańbą Europy i trzydziestomilionową plamą na ludzkości?







