TERAZ TO NA PEWNO KUPIĘ - Empik i Allegro cenzurują Sumlińskiego. Książka wycofana ze sprzedaży. „Tak wielkie działa nieco mnie zaskoczyły”nczas.info

Empik i Allegro wycofują ze sprzedaży książkę „Porozmawiajmy o… Żydach” Wojciecha Sumlińskiego. Publicysta staje jednak w obronie marek i twierdzi, że cenzorami są środowiska żydowskie, a nie same sklepy.

Jak poinformował Sumliński w środę, Empik wycofał z aktywnej sprzedaży książki „Porozmawiajmy o… Żydach”.

„Egzemplarze, które są na półkach zostaną wyprzedane (zaledwie 7 sklepów), jednoznacznie jednak zaznaczono, że nie pojawią się nowe. Czy powyższe jest efektem sformułowanych na piśmie żądań środowisk żydowskich – tych z grudnia, czy też pojawiło się nowe? Nie wiem – czekam na dalsze informacje” – czytamy na X.

Ocenił jednak, że „nie sam Empik jest cenzorem – a jedynie ofiarą”.

„Cenzorami są ci, którzy wycofanie książki z sieci wymusili. Co ciekawe na stronie Empik książka wciąż jest sprzedawana przez księgarnie zewnętrzne (w zależności od momentu – często po zawyżonych cenach). Sam jednak Empik skutkiem nacisków nie chce (nie może) sygnować książki 'Porozmawiajmy o… Żydach’ swoją marką” – napisał publicysta.

„Najważniejsze jest jednak coś innego – oni naprawdę się łudzą, że pozbędą się książki z przestrzeni publicznej! Jak bardzo się mylą… Zapraszam więc do tych, którzy presji nie ulegli – zapraszam też do siebie, na sumlinski.com.pl” – podsumował.

W kolejnym poście w czwartek poinformował zaś, że także Allegro wycofało książkę ze sprzedaży.

„Jak przyznaje serwis – jest to efektem współpracy ze… @StowNIGDYWIECEJ. Sprzedawcom, którzy będą udostępniać nowe oferty z książką – grożą usunięciem konta. Kolejny zatem podmiot dołącza do grona zastraszonych przez środowiska żydowskie i pochodne organizacje – włączając książkę 'Porozmawiajmy o… żydach’ do spisu książek zakazanych” – napisał Wojciech Sumliński.

„Nie poddajemy się – w wielu bowiem miejscach książkach jest wciąż dostępna. Nie wiem na jak długo, wiem jednak, że już według stanu 'na dziś’ książka przyprawiająca środowiska żydowskie o przedzawałowe spazmy – stała się bestsellerem” – zaznaczył.

„Czy należy się dziwić, że złodziej dostaje ataku paniki, gdy został złapany za rękę – bądź gdy kłamcy zostało jednoznacznie wykazane, że kłamie? Rzecz ta absolutnie mnie nie dziwi. Nie ukrywam jednak – to że przeciwko książce zostaną zmobilizowane tak wielkie działa, nieco mnie zaskoczyło” – podsumował Wojciech Sumliński.

http://nczas.info/2026/01/23/empik-i-allegro-cenzuruja-sumlinskiego-ksiazka-wycofana-ze-sprzedazy-tak-wielkie-dziala-nieco-mnie-zaskoczyly/

#zydzi #cenzura #Polska

23

Słowiańskie niewolnice w Izraelu. Wielomiliardowe zyski mafii żydowsko-rosyjskichnczas.info

Zdjęcie

Uprowadzanie Słowianek w niewolę do innych krajów kojarzy się ze średniowiecznym handlem niewolnikami lub nowożytnymi wyprawami Tatarów po jasyr. W końcu lat 90. XX wieku, magazyn „Melting Pot International”, w artykule „Zapomniana historia niewolnictwa Słowian”, streścił jego dzieje jako proces długiego trwania i włączył do niego także najnowsze zjawisko pracy niewolniczej oraz niewolnictwo słowiańskich kobiet ściąganych do innych krajów, zwłaszcza na Bliski Wschód, pod pozorem pracy, małżeństwa lub wycieczki, a także w wyniku porwań.

„Większość ofiar handlu ludźmi w Europie Wschodniej to młode kobiety, a najczęstszą przyczyną handlu Słowiankami jest wykorzystywanie seksualne. Tylko w 1997 roku aż 180 tys. młodych kobiet z Rosji i Europy Wschodniej sprzedano jako towar na rynkach seksu w krajach rozwiniętych w Europie i na Bliskim Wschodzie”. Według autora artykułu do niedawnego wzrostu handlu Słowiankami przyczyniły się też wojny w byłej Jugosławii, które „doprowadziły do handlu tysiącami słowiańskich kobiet i dziewcząt w celach komercyjnego wykorzystywania seksualnego”. Dodał też, że grupy przestępcze na Bałkanach i w byłym Związku Radzieckim odniosły sukces, elastycznie dostosowując trasy i metody do szybko zmieniającego się rynku światowego, konkludując: „Teraz, pomimo postępów prawnych, które poczyniono przez lata, wszystkie formy handlu słowiańskimi niewolnikami są nadal powszechne w regionie”.

Prof. Alice Shalvi, współzałożycielka i wieloletnia przewodnicząca Sieci Izraelskich Kobiet (IWN), w swej książce z 2018 roku „Never a Native”, poruszyła m.in. temat słowiańskich niewolnic seksualnych w Izraelu, głównie z krajów byłego ZSRR. Sygnalizował ten problem także raport IWN „Handel ludźmi do Izraela i przymusowa prostytucja”. Temat ten szczegółowo omówiła dr Nomi Levenkron, kryminolog z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i prof. Yossi Dahan w opracowaniu „Kobiety jako towary. Handel kobietami w Izraelu 2003”. Stwierdzono w nim, że ofiary tego handlu pochodziły w szczególności z Rosji i Ukrainy. Przyczyną była z jednej strony sytuacja, w której miliony ludzi zostało pozbawionych środków do życia, a z drugiej strony „handel kobietami kwitnie z powodu ogromnego popytu, szacowanego na milion wizyt w burdelach w Izraelu co miesiąc (na ok. 6,5 mln mieszkańców kraju w 2003 roku) oraz obojętność na to zjawisko, wykazywana zarówno przez organy ścigania, jak i ogół społeczeństwa, gdyż ma ono wysoki poziom legitymizacji w społeczeństwie izraelskim”.

Prof. Asif Efrat ze Szkoły Rządzenia, Dyplomacji i Strategii Laudera w Herclijji, w artykule „Globalne działania przeciwko handlowi ludźmi” i w książce „Międzynarodowa współpraca w walce z nielegalnym handlem”, pisał że ofiary handlu kobietami z państw poradzieckich „lądowały w jednym z 300–400 domów publicznych, gdzie pracowały siedem dni w tygodniu, obsługując do 30 klientów każdego dnia. Handlarze zabierali prawie wszystkie dochody, stosowali przemoc fizyczną i groźby, aby odwieść kobiety od wyjścia, a w niektórych przypadkach więzili kobiety za zamkniętymi drzwiami i zakratowanymi oknami. Przytłaczająca większość klientów to izraelscy Żydzi ze wszystkich grup społecznych, włącznie z biznesmenami, żołnierzami, policjantami i ultraortodoksyjnymi judaistami”.

Sprawę słowiańskich niewolnic w Izraelu, a także we Włoszech i paru innych krajach, nagłośnił „New York Times” w 1998 roku artykułem „Nowy towar w handlu ludźmi. Naiwne słowiańskie kobiety”. W jego rezultacie wkrótce Departament Stanu USA zdegradował Izrael w rankingu państw odnośnie problemu handlu ludźmi do najniższego – trzeciego poziomu, głos w sprawie zabrała sekretarz stanu Madeleine Albright przy okazji spotkania z Binjaminem Netanjahu, odbyło się przesłuchanie w Knesecie, wzbudził on zainteresowanie tematem u Alice Shalvi i IWN, zaś Amnesty International opublikowało dokument pt. „Rząd Izraela musi powstrzymać łamanie praw człowieka wobec ofiar handlu kobietami”.

Autorem artykułu jest Michael Specter, specjalizujący się w problematyce społecznej, głównie Europy Wschodniej oraz zdrowia publicznego i innych nauk. Napisał on: „Ekonomiczna beznadziejność w słowiańskim świecie otworzyła to, co eksperci nazywają najbardziej lukratywnym rynkiem dla gangów przestępczych, które rozkwitły od upadku komunizmu: białych kobiet. Funkcjonariusze organów ścigania, grupy pomocy i sutenerzy zgadzają się, że ukraińskie i rosyjskie kobiety są teraz najcenniejsze w handlu. Centrale sieci handlu kobietami znajdują się w Moskwie i Kijowie, a trasy wywozu są kontrolowane przez rosyjskie gangi. Izrael jest dość typowym celem. Prostytucja jest tu legalna, a burdele są wszechobecne. W Izraelu nie ma nawet konkretnego prawa zakazującego sprzedaży ludzi. Bardzo niewiele kobiet „uwolnionych” przez policję, to znaczy umieszczonych w więzieniu za nielegalny pobyt w Izraelu, składa formalne zeznanie, gdyż te, które to czynią, ryzykują śmierć. Bez takich zeznań sprawcy pozostają bezkarni”.

Marco Buffo, dyrektor organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi w północnych Włoszech, stwierdził, iż w latach 90. XX wieku Ukraina, Rosja i Białoruś zastąpiły Tajlandię i Filipiny jako centrum światowego handlu kobietami: „Najwyższe ceny są teraz za białe kobiety. Kiedyś Nigeryjki i Azjatki były na szczycie rynku. Teraz to Ukrainki”. W Mediolanie w 1997 roku policja zlikwidowała gang przeprowadzający aukcje, na których kobiety porywane z krajów byłego ZSRR były umieszczane na podwyższeniach, częściowo nagie i sprzedawane po średniej cenie nieco poniżej 1000 USD. Prof. Donna M. Hughes z Uniwersytetu Rhode Island, specjalizująca się w tej tematyce, w opracowaniu „Handel »Nataszą«. Międzynarodowy handel ludźmi w celach seksualnych”, poinformowała że w latach 90. sprzedano ok. 100 tysięcy Ukrainek do krajów zachodnich i bliskowschodnich. Wśród tych ostatnich głównymi odbiorcami były: Izrael, Turcja i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ceny za Rosjankę i Ukrainkę wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy USD. Według raportu z 2006 roku, który opublikowały Stephanie Hepburn i Rita J. Simon w książce „Handel ludźmi na świecie. Ukryty na widocznym miejscu”, około 35–58 tys. Rosjanek rocznie było ofiarami handlu ludźmi. W Europie znacznym odbiorcą były Niemcy, gdzie rosyjska mafia była szczególnie silna.

Żydowsko-rosyjskie mafie osiągały ze sprzedaży i wykorzystywania słowiańskich niewolnic wielomiliardowe zyski. Tylko w latach 1990–1995 zdeponowały w bankach izraelskich do 4 mld dolarów. Oprócz mafii Żydów rosyjskich, głównymi podejrzanymi o organizację handlu kobietami z Europy Wschodniej byli czołowi gangsterzy z wiodących rodzin mafijnych w Izraelu, uprawiający ten proceder do 2009 roku. Yitzhak Tyler, szef tajnej policji w Hajfie, określił, że jest to „wyrafinowana, globalna operacja”. Wyliczył też zyski izraelskich sutenerów: „Ci mężczyźni płacą od 500 do 1000 USD za kobietę z Ukrainy lub Rosji. W jednym miejscu ma ich 10. Każda ma od 15 do 20 klientów dziennie. […] 30 000 szekli dziennie przychodu z każdego miejsca. Każda dziewczyna pracuje 25 dni w miesiącu. Minimum. Mówimy więc o 750 000 szekli miesięcznie, czyli o około 215 000 USD. Mężczyzna często posiada pięć takich miejsc. To milion dolarów. Bez podatków, bez prawdziwych kosztów ogólnych. To fabryka z niewolniczą siłą roboczą. I mamy je w całym Izraelu”.

Na ogół wszystkie kobiety sprowadzane z Europy Wschodniej w latach 90. były w Izraelu nazywane „Rosjankami”. Ponadto w Izraelu i Turcji niewolnice rosyjskie i ukraińskie nazywane były też „Nataszami”, a mianem tym określano także niewolnice z Czech i innych krajów Europy Środkowej. Według New York Times, w 1998 roku prawie wszystkie prostytutki w Izraelu były „Rosjankami”, czyli zasadniczo Słowiankami. Na pytanie Michaela Spectera o przyczyny skali obecnego procederu, odpowiedział izraelski sutener, właściciel trzech „klubów” w biznesowej dzielnicy Tel Awiwu, mówiąc: „Są blondynkami, ładnie wyglądają i różnią się od nas. Izraelczycy kochają rosyjskie dziewczęta”.

„Raport na temat handlu ludźmi w świecie” sporządzony przez Departament Stanu USA w 2008 roku potwierdził, że „Izrael jest krajem docelowym dla mężczyzn i kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu pracy przymusowej i komercyjnego wykorzystywania seksualnego. […] Pracownicy są bardzo narażeni na handel ludźmi w Izraelu, a w niektórych przypadkach znajdują się w niewoli długu. Izrael jest także krajem docelowym dla kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego”. Jako państwa pochodzenia ofiar, raport wskazał m.in. Rosję i Ukrainę. Stwierdził też, że „Rząd Izraela nie przestrzega w pełni minimalnych standardów w zakresie eliminacji handlu ludźmi; podejmuje jednak znaczne wysiłki, aby to zrobić”, podkreślając, iż w 2006 roku weszła wreszcie w życie ustawa o przeciwdziałaniu handlowi ludźmi, która przewiduje kary więzienia za handel ludźmi, za niewolnictwo i za pracę przymusową, „jednak jej realizacja nie jest wystarczająca, a wyroków niewiele”.

Rząd USA domagał się, by Izrael wzmógł działania organów ścigania. Wkrótce potem, w marcu 2009 roku, przeprowadzono w Izraelu większe aresztowania wśród członków syndykatu z Tel Awiwu sprzedającego tysiące niewolnic z Europy Wschodniej. Fachowa literatura przedmiotu, w tym cytowane książki z 2018 roku, omawiają stan rzeczy do 2010 roku. Z późniejszych raportów Departamentu Stanu można wywnioskować, że w następnych latach sytuacja w Izraelu pod tym względem znacząco się poprawiła.

http://nczas.info/2026/01/24/slowianskie-niewolnice-w-izraelu-wielomiliardowe-zyski-mafii-zydowsko-rosyjskich/

#zydzi #slowianie #niewolnictwo

19

Żydowski handel żywym towarem. Nieznane kulisy powstania państwa polskiegonczas.info

Zdjęcie

Obraz dziejów powstania Polski jako niezależnego państwa jest w znacznej mierze zafałszowany. W ich opisie nie podnosi się logicznego wniosku, jaki można wyciągnąć z rysującego się ze źródeł oglądu ówczesnej sytuacji, że państwo polskie powstało, by powstrzymać trwające na terenach słowiańszczyzny w okresie wczesnego średniowiecza gigantyczne polowanie na niewolników. Ten zapomniany handel żywym towarem prowadzili żydowscy kupcy, tzw. radanici, przy współpracy władców germańskich, ruskich i czeskich. Odbiorcą niewolników były zaś kraje islamskie leżące zarówno na zachód, jak i na wschód od Polski.

Mało tego, by ukryć przykrą prawdę, że pierwszymi Żydami, jacy pojawili się na terenach polskich, byli handlarze niewolnikami, udział w tym handlu niektórzy autorzy zaczynają przypisywać… także pierwszym Piastom, mimo braku jakiegokolwiek źródła na ten temat. Wystarczy wrzucić sobie w wyszukiwarkę hasło „obozy koncentracyjne Piastów”, by zobaczyć, jak ten fałsz, mający na celu zmazanie prawdziwego obrazu sytuacji historycznej, jest szeroko rozpowszechniony. Już za kilka tygodni wprowadzimy do sprzedaży pierwszą monografię na temat historii niewolnictwa Słowian autorstwa Tomasza Szkopka, który zgromadził wszystkie dostępne na ten temat informacje. Jej przedsprzedaż rozpoczniemy już w tym tygodniu.

Słowiańszczyzna jak Afryka

Stała masowa eksploatacja Słowiańszczyzny jako rezerwuaru niewolników rozpoczęła się w drugiej połowie VII wieku wraz z podbojem części plemion wschodniosłowiańskich przez Chazarów (przybyłych z okolic Chorasanu, czyli północno-wschodniego Iranu) między 650 a 670 rokiem, a równocześnie z ekspansją Arabów budujących islamskie imperium z ogromnym zapotrzebowaniem na niewolników, które prof. Fernand Braudel nazwał wręcz „cywilizacją niewolniczą par excellence”.

Od VIII wieku Arabowie czasem sami chwytali słowiańskich niewolników podczas wypraw. Na przykład Marwan II (ur. 692, panowanie 744–750), ostatni kalif z dynastii Umajjadów, jeszcze jako wódz napadł na Chazarów w 737 roku, uprowadził do niewoli i osiedlił na Kaukazie dwadzieścia tysięcy Słowian, którzy mieszkali w ziemi Chazarów. Historyk z X wieku Al-Baladhuri podawał, iż oni potem uciekli, lecz Marwan ich schwytał. Zasadniczo jednak niewolników słowiańskich Arabom dostarczali wówczas Chazarowie, głównie spośród podbitych przez siebie Wiatyczów, Radymiczów i Siewierzan.

Kaganat Chazarski jako typowe imperium stepowe służył za źródło i dostawcę niewolników, a także jako organizator handlu niewolnikami. Jego władcy czerpali znaczny dochód z poboru 10 proc. cła na handel zagraniczny swoich poddanych i kupców tranzytowych. Co ciekawe, Chazaria jako jedyne państwo historyczne w tym okresie przyjęła judaizm za religię państwową.

Chazarowie zwykle jednak sami nie organizowali dalekosiężnego handlu niewolnikami, lecz tylko zapewniali dostawy i organizację na miejscu. Transportem niewolników zajmowali się kupcy chorezmijscy i żydowscy. Ci drudzy pochodzili z Babilonii – skąd osiedlali się też w samej Chazarii, gdzie szerzyli judaizm – oraz z Europy Zachodniej.

Kim byli radanici?

Pojęcie „kupców żydowskich” jako wyodrębnionej grupy można rozumieć trojako. W sensie szerokim – jako kupców z różnych państw, ale należących do społeczności judaistycznych, wówczas byli oni równocześnie kupcami np. chazarskimi, frankijskimi czy arabskimi (jak Ibrahim ibn Jakub). W sensie węższym, organizacyjnym – jako wszystkich kupców należących do „korporacji” radanitów, aczkolwiek niektórzy autorzy uważają, że był to związek handlarzy różnych narodowości i nie należy utożsamiać ich wyłącznie z Żydami. W sensie wąskim – jako Żydów zamieszkałych na terenach obecnych zachodnich Niemiec oraz Francji, zwłaszcza południowej, przede wszystkim w Septymanii. Kraina ta, będąca częścią Oksytanii, była centrum kulturalnym Żydów zachodnioeuropejskich we wczesnym średniowieczu. Zdaniem niektórych badaczy, przede wszystkim Arthura J. Zuckermana, w VIII-IX wieku istniało tam „księstwo żydowskie” z głównym portem w Narbonie, stanowiącym bazę dla statków radanickich. W tym ostatnim wypadku można by mówić nawet identyfikacji „państwowej”.

W tym czasie ustalił się też podział stref wpływów w handlu międzynarodowym pomiędzy kupcami w Europie na zachód od Dniepru. Domeną Żydów stały się tereny Europy Zachodniej oraz Południowo- i Środkowo-Wschodniej, zaś Włochów – Bizancjum i basen Morza Śródziemnego. Handel niewolnikami na dużą skalę w kierunku zachodnim w Europie rozpoczęli Żydzi w IX wieku, a ich źródłem również była Słowiańszczyzna. Od początku tego wieku notowana jest sprzedaż przez nich niewolników do Al-Andalus. Dominująca pozycja radanitów w handlu niewolnikami była wynikiem ich ogólnej przewagi w handlu między światem islamskim z Europą we wczesnym średniowieczu.

Przewaga ta miała dwie główne przyczyny. Z jednej strony w wyniku arabskich podbojów wielu greckich i syryjskich kupców, którzy do tej pory byli głównymi konkurentami radanitów, porzuciło handel międzynarodowy. Z drugiej strony konfrontacja między światem islamskim a Europą doprowadziła, przynajmniej w VIII-XI wieku, do gwałtownego kryzysu wymiany handlowej między krajami europejskimi a Wschodem. Nie mamy prawie żadnych informacji, żeby muzułmańscy kupcy odwiedzali Europę Zachodnią. Podobnie niewielu Europejczyków ważyło się udać do krajów islamskich. Głównym powodem tego była najwyraźniej niepewność: w nieprzyjaznym kraju kupiec musiał nieustannie martwić się o swoje życie. Żydzi w tym zakresie byli w lepszej sytuacji: w krajach muzułmańskich posiadali pewną ochronę prawną, w Europie chrześcijańskiej mogli również dość swobodnie żyć i handlować. Jednocześnie żydowski kupiec ze świata islamskiego, który przybył do Europy, mógł liczyć na wsparcie społeczności żydowskich rozsianych po różnych europejskich miastach i odwrotnie: żydowski kupiec z Europy był przyjmowany przez swoich w świecie islamskim. W rezultacie żydowscy kupcy działali w znacznie korzystniejszych warunkach niż wszyscy inni.

Niewolnicza Andaluzja

Od połowy VIII wieku pierwsi niewolnicy słowiańscy trafiali do arabskiej Hiszpanii w wyniku walk Franków ze Słowianami połabskimi, podczas których Słowianie trafiali do niewoli. Pierwsza wzmianka o tych walkach odnosi się do lat 742 lub 743. Następne w latach 766, 776, 778, 782 i 789. Nie miały one jednak większego znaczenia w pozyskiwaniu niewolników. Bardziej wyniszczające dla Słowian stały się dopiero ataki Franków na początku IX wieku, za panowania Karola Wielkiego. Pierwsze wzmianki o Sakalibach w Al-Andaluz pojawiają się dopiero w pierwszej połowie VIII wieku. Oprócz jeńców, spośród mieszkańców obszarów przygranicznych były wśród nich również dzieci sprzedane w niewolę. W żywocie św. Ansgara (ok. 801‒865), biskupa Hamburga i Bremy oraz misjonarza, jest wzmianka, że „kupił słowiańskie i duńskie dzieci, aby uczynić je dobrymi chrześcijanami”.

Clément Venco, archeolog z Uniwersytetu Tuluza II, twierdzi na podstawie ówczesnych dokumentów, że już w IX wieku zarówno Żydzi, jak też sami Frankowie bezpośrednio dostarczali słowiańskich niewolników Arabom.

Niemieccy i morawscy pośrednicy

Zyski z tego handlu czerpali też władcy frankońscy, później niemieccy, poprzez pobieranie cła na niewolników. Poświadczają to źródła takie jak „Inquisitio de theloneis Raffelstettensis” z 903/6 roku, z komory celnej w Raffelstetten na granicy bawarsko-morawskiej, na głównym szlaku niewolniczym ze Słowiańszczyzny Wschodniej. Znajdował się tam wielki targ do handlu z Rusią, zwany od tego Ruzaramarcha, uznany przez króla Ludwika Niemca w 863 roku. Dostarczano z niej na ten targ głównie niewolników i konie.

W Wielkich Morawach, gdzie w drugiej połowie IX wieku frankoński kler łaciński bezwzględnie zwalczał liturgię słowiańską wprowadzoną w tym państwie przez św. Metodego po jego śmierci w 885 roku, książę Świętopełk I (panowanie 871–894) stanął po stronie Franków. Faktem stwierdzonym źródłowo jest to, iż wówczas część duchownych słowiańskich z arcybiskupem świętym Gorazdem na czele wypędzono, część zamordowano, a innych prezbiterów i diakonów sprzedano Żydom. Jak stwierdza „Żywot świętego Nauma”, jednego z uczestników misji na Morawach: „Ci Żydzi wzięli ich i zawiedli do Wenecji, gdzie ich sprzedali”.

Istnieją też skąpe dowody archeologiczne na handel niewolnikami w Wielkich Morawach – przede wszystkim żelazne kajdany. Wśród obszarów, w których dokonano takich znalezisk, wyróżnia się region kontrolowany przez twierdze wielkomorawskie. Znaleziono tam jedno z największych skupisk kajdan w ówczesnej Europie. Współczesny czeski archeolog Jiří Macháček zwracający na to uwagę przyznaje jednak, że „ogólna liczba znalezisk jest stosunkowo niewielka, a przedstawiony obraz jest silnie uwarunkowany obecnym stanem badań”. Znalezisko fragmentów kajdan w twierdzy Kocobędz‒Podobora nad Olzą ma wyjątkowe znaczenie. Czeski archeolog i historyk Pavel Kouřil uznaje twierdzę za ważną bazę strategiczną Morawian, umożliwiającą im ekspansję przeciwko Golęszycom i Wiślanom. Jest to jedno z miejsc, z których wojownicy morawscy mogli wyruszać na polowania na niewolników wśród sąsiadów na tereny późniejszego Śląska i Małopolski.

Żydowscy handlarze słowiańskimi niewolnikami podróżujący przez kontynent cieszyli się poparciem władców frankońskich. Ludwik I Pobożny (778–840), od roku 814 król Franków i cesarz, nie tylko udzielał im pozwoleń, ale nawet zwolnił ich z cła na niewolników. W sytuacjach konfliktów z hierarchami Kościoła, którzy stawali w obronie niewolników, on i jego następca Karol II Łysy (823–877) brali stronę Żydów. Wśród zachowanych dokumentów z lat 825–830 znajduje się cesarski list żelazny dla żydowskiego handlarza niewolnikami Abrahama, zaopatrującego także dwór karoliński w Akwizgranie w różne towary oraz przywileje dla handlarzy niewolnikami z Lyonu: Dawida i Józefa.

Zyski z handlu niewolnikami słowiańskimi czerpali nie tylko żydowscy kupcy wędrowni pochodzący z Niemiec, Francji i Hiszpanii, ale w późniejszym okresie także organizatorzy żydowskich faktorii handlowych w miastach słowiańskich, będących ośrodkami handlu niewolnikami, jak Praga, gdzie już w pierwszej połowie X wieku istniał spory i zamożny kahał.

Od połowy IX do co najmniej połowy XI wieku między Zachodnią Frankonią / Francją a Al-Andaluz podróżowały regularne karawany kupców w kierunku zachodnim wiodących głównie słowiańskich niewolników, cynę kornwalijską i miecze frankijskie, a w kierunku wschodnim wiozących jedwab, skórę, karmazyn, szafran i ambrę. Istniały dwa główne szlaki tego handlu: jeden łączący Verdun z Barceloną wzdłuż Saony i Rodanu, a drugi prowadzący przez Paryż, Angers, Bordeaux i Tuluzę. Wszystkie karawany wjeżdżały do Al-Andalus przez przejście graniczne na południowy zachód od Barcelony, prowadzące do andaluzyjskiego miasta granicznego Tortosa. Na kilku punktach celnych po drodze karawany musiały uiścić cło, nazywane rafica.

Obrońcy niewolników

Źródła pisane przekazują niewiele informacji o osobach stających w obronie Słowian pędzonych na sprzedaż Arabom jako niewolników. W literaturze fachowej jako pierwszy wymieniany jest wspomniany wyżej Agobard (ok. 769–840), lokalnie czczony jako święty, arcybiskup Lyonu, archidiecezji leżącej na terenie kluczowego węzła szlaków niewolniczych ze Słowiańszczyzny na południowo-zachodnie krańce Europy. W 826 roku napisał on list do cesarza Ludwika Pobożnego i dostojników jego dworu, zatytułowany „Epistola ad Proceres Palatii contra Praeceptum impium de baptismo Judaicorum mancipiorum”, a w 829 roku „De insolentia Iudaeorum”, w których skarżył się na ten proceder. Cesarz jednak zdecydowanie sprzyjał żydowskim handlarzom niewolnikami, wydał też zakaz chrzczenia niewolników bez zgody ich żydowskich właścicieli, co arcybiskup mu wypominał. Starał się też zapobiegać konwertowaniu na judaizm zarówno nieochrzczonych, jak i chrześcijańskich niewolników, których właściciele pozostawiali sobie. Ostre słowa arcybiskupa Agobarda na temat Żydów będących handlarzami i właścicielami niewolników, skierowane do cesarza i sprzyjającego im arcybiskupa Narbony Nebrydiusza, w publicystyce czasów współczesnych zostały uznane za przejaw „antysemityzmu”.

Zrobić z Piastów handlarzy niewolnikami

Nieprzyjemny wydźwięk powyższych faktów skłonił grupkę polskich historyków i publicystów historycznych do wymyślenia hipotezy głoszącej, że skoro słowiańszczyzna była zagłębiem handlu niewolnikami, to i Piastowie musieli mieć w nim swój udział. Teza ta jest głoszona mimo braku jakichkolwiek źródeł, które by ją potwierdzały, trzeba więc ją uznać za stuprocentową fabrykację. Tymczasem istnieje źródło, które pokazuje, jaki był prawdziwy stosunek pierwszych Piastów do rozgrywającego się na ich oczach dramatu niewolnictwa. Chodzi o słynne Drzwi Gnieźnieńskie, będące zapisem narracji historycznej z czasów Bolesława Chrobrego, przedstawiające scenę, w której św. Wojciech walczył o zatrzymanie handlu niewolnikami w Czechach i postulował, by nawracanie pogan przeprowadzać pokojowo – za co zresztą zapłacił życiem. Ten szczególny dokument jest ważną przesłanką umożliwiającą uzasadnienie logicznej tezy, że pierwsze Państwo Polskie powstało także po to, by zatrzymać porywanie ludzi prowadzone przez wieki w celu zapełnienia arabskich targów niewolników.

http://nczas.info/2026/01/17/zydowski-handel-zywym-towarem-nieznane-kulisy-powstania-panstwa-polskiego/

#slowianie #Polska #zydzi #sommer #niewolnictwo

11

#matematyka #historia #zydzi

Zrobimy sobie wieczorem rundkę z matematyką. Podobno niektórzy twierdzą, że matematyka jest antysemicka.

----------------------------------------

http://youtu.be/Y4veVZmo7oU?si=SEpPYNoYYBeIkZ_L

---------------------------------------

Co mnie natknęło? Czytałem ten wpis na mikroblogu dot. wysokichobcasów (ten sprzed 2h) i jego (((autorki))). Szperając po necie znalazłem jej wywiad tej bajkopisarki dla Krytyki Politycznej z 2014. Akurat znam historię opisywanego miasta i co chwila łapałem się za głowę skąd to to wymyśliło takie bzdury. Bajkopisarka przyznała się tam skąd czerpie swoją wiedzę o plemieniu wybranym. Otóż żydzi z u$a pisali ją w książce wydanej w 1971 i autorka powiela te brednie (muh holololo)... o miescie którego historię znam. Gdzie mój pradziadek został zesłany do Auszwitz, bo sprzedawał żywność pejsom gdy nie wolno było i w ramach wdzięczności został zadenuncjowany do gestapo.

Sory ale musiałem to jakoś odreagować. Błędem była jakakolwiek pomoc temu plemieniu.

16

Bielsko-Biała – incydent z Żydami na turnieju judotvn24.pl

Bielsko Biała, 12 dzień AD 2026.

Trwa młodzieżowy turniej judo.

Trener jednej z 2 drużyn z Izraela nie zgadza się z sędzią.

Wybucha szamotanina, organizator woła policję.

Przyjeżdza policja. Nic się już nie dzieje.

Świadkowie twierdzą, że zaczęło się, jak trener uderzył sędziego.

Trener twierdzi że jego drużyna została zwyzywana i zaatakowana

Nikt nie zabezpiecza się nagrań, nikt nie składa zawiadomień na prokuraturę.

Drużyna, której trener brał udział w szarpaninie jest wykluczona za brak fair play; druga, też z Izraela gra dalej.

Nagranie wykonane przez matkę jednego z uczestników ukazuje się w jakości kartoflanej.

Ambasada Izraela ogłasza antisemitismus.

#zydzi #izrael #sport

http://tvn24.pl/katowice/bielsko-biala-incydent-na-turnieju-judo-z-udzialem-izraelczykow-mamy-nagranie-i-relacje-swiadka-st8842732

20

Rosjanie przywiązali do szyi 70 letniego ukraińskiego dziadka ładunek wybuchowy i trzymając go na smyczy kazali mu wchodzić do potencjalnych kryjówek Ukraińców na potencjalne zasadzki wybuchowe.

He? Pomyliłem się. Nie Rosjanie, a żydzi i nie Ukrainiec a Palestyńczyk

Dobry materiał w ytubowym mainstreamie.

Wielu historii nie znałem.

http://youtu.be/Jr__1VZIyaI

#Israel #mordercy #zydzi

21

Trump + Grenlandia = następne holololo. przy okazji dowiedziałem się że na Grenlandii jest o jednego żyda za dużo

http://forward.com/news/795826/only-jew-greenland-trump-annexation/

#zydzi #grenlandia

9

Wojna w Strefie Gazy powróci. Izrael już planuje kolejną operacjęnczas.info

Izrael planuje nową operację w Strefie Gazy w marcu, ale będzie potrzebował na to zgody prezydenta USA Donalda Trumpa – poinformował w niedzielę portal Times of Israel, powołując się na izraelskiego urzędnika i dyplomatę z państwa arabskiego.

Siły Obronne Izraela (IDF) opracowały plany wznowienia intensywnych operacji wojskowych w Strefie Gazy w marcu. Ofensywa wymierzona w miasto Gaza ma na celu przesunięcie linii zawieszenia broni na zachód, w kierunku wybrzeża, co jeszcze bardziej rozszerzy kontrolę Izraela nad tym terytorium – powiedzieli rozmówcy izraelskiego portalu.

Arabski dyplomata przyznał, że operacja nie będzie mogła się odbyć bez wsparcia Stanów Zjednoczonych, które wciąż starają się przejść do drugiej fazy kruchego zawieszenia broni, osiągniętego w październiku 2025 r. Faza ta obejmowałby m.in. rozbrojenie palestyńskiego Hamasu.

Chociaż premier Izraela Benjamin Netanjahu podczas spotkania z Trumpem w ubiegłym miesiącu zgodził się na współpracę w działaniach na rzecz przyspieszenia tego procesu, nie wierzy w powodzenie inicjatyw mających na celu rozbrojenie Hamasu. W związku z tym polecił armii przygotowanie planu awaryjnego – przekazał dyplomata w rozmowie z Times of Israel.

Pierwszego dnia zawieszenia broni, 10 października, siły izraelskie wycofały się do tzw. Żółtej Linii, zachowując kontrolę nad około 53 proc. terytorium Strefy Gazy.

Niektóre szczegóły dotyczące planowanej ofensywy zostały po raz pierwszy opublikowane w sobotę przez amerykański dziennik „Wall Street Journal”.

Erez Winner, analityk z ośrodka Israel Centre for Grand Strategy, powiedział amerykańskiej gazecie, że ofensywa przeciwko Hamasowi będzie teraz łatwiejsza dla Izraela, ponieważ nie musi on już martwić się narażaniem na ryzyko zakładników, przetrzymywanych w Strefie Gazy. Wszyscy żyjący zakładnicy i ciała wszystkich więźniów Hamasu, z wyjątkiem jednego, zostały bowiem zwrócone.

Dodał, że Izraelowi będzie również łatwiej ewakuować Palestyńczyków, ponieważ większość z nich mieszka w namiotach, a jedną z możliwości jest przetransportowanie ich do części Strefy Gazy kontrolowanej przez Izrael.

„(Nowy etap walk w Strefie Gazy) będzie znacznie szybszy i łatwiejszy, niż wydaje się (wielu) osobom” – przewiduje ekspert.

Możliwe strategie wymienione przez „WSJ” obejmują m.in. szybkie przejęcie Strefy Gazy przez Izrael, aby skłonić Hamas do niezwłocznej kapitulacji, lub wolniejsze, stopniowe przejmowanie całej półenklawy.

Od czasu zawieszenia broni Izrael regularnie przeprowadza ataki i naloty na osoby, które – jak twierdzi – naruszyły zawieszenie broni.

Obowiązujący od 10 października 2025 r. rozejm pomiędzy Hamasem a Izraelem nadal pozostaje w początkowej fazie, chociaż USA naciskają na jak najszybsze przejście do drugiego etapu. Kolejna cześć zakłada m.in. wycofanie wojsk izraelskich, rozbrojenie Hamasu, wprowadzenie do Strefy Gazy sił pokojowych i utworzenie tam niezależnego samorządu działającego pod międzynarodowym nadzorem.

http://nczas.info/2026/01/11/wojna-w-strefie-gazy-powroci-izrael-juz-planuje-kolejna-operacje/

#zydzi #palestyna #ludobojstwo #usa

7