Słowiańskie niewolnice w Izraelu. Wielomiliardowe zyski mafii żydowsko-rosyjskichnczas.info

Zdjęcie

Uprowadzanie Słowianek w niewolę do innych krajów kojarzy się ze średniowiecznym handlem niewolnikami lub nowożytnymi wyprawami Tatarów po jasyr. W końcu lat 90. XX wieku, magazyn „Melting Pot International”, w artykule „Zapomniana historia niewolnictwa Słowian”, streścił jego dzieje jako proces długiego trwania i włączył do niego także najnowsze zjawisko pracy niewolniczej oraz niewolnictwo słowiańskich kobiet ściąganych do innych krajów, zwłaszcza na Bliski Wschód, pod pozorem pracy, małżeństwa lub wycieczki, a także w wyniku porwań.

„Większość ofiar handlu ludźmi w Europie Wschodniej to młode kobiety, a najczęstszą przyczyną handlu Słowiankami jest wykorzystywanie seksualne. Tylko w 1997 roku aż 180 tys. młodych kobiet z Rosji i Europy Wschodniej sprzedano jako towar na rynkach seksu w krajach rozwiniętych w Europie i na Bliskim Wschodzie”. Według autora artykułu do niedawnego wzrostu handlu Słowiankami przyczyniły się też wojny w byłej Jugosławii, które „doprowadziły do handlu tysiącami słowiańskich kobiet i dziewcząt w celach komercyjnego wykorzystywania seksualnego”. Dodał też, że grupy przestępcze na Bałkanach i w byłym Związku Radzieckim odniosły sukces, elastycznie dostosowując trasy i metody do szybko zmieniającego się rynku światowego, konkludując: „Teraz, pomimo postępów prawnych, które poczyniono przez lata, wszystkie formy handlu słowiańskimi niewolnikami są nadal powszechne w regionie”.

Prof. Alice Shalvi, współzałożycielka i wieloletnia przewodnicząca Sieci Izraelskich Kobiet (IWN), w swej książce z 2018 roku „Never a Native”, poruszyła m.in. temat słowiańskich niewolnic seksualnych w Izraelu, głównie z krajów byłego ZSRR. Sygnalizował ten problem także raport IWN „Handel ludźmi do Izraela i przymusowa prostytucja”. Temat ten szczegółowo omówiła dr Nomi Levenkron, kryminolog z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i prof. Yossi Dahan w opracowaniu „Kobiety jako towary. Handel kobietami w Izraelu 2003”. Stwierdzono w nim, że ofiary tego handlu pochodziły w szczególności z Rosji i Ukrainy. Przyczyną była z jednej strony sytuacja, w której miliony ludzi zostało pozbawionych środków do życia, a z drugiej strony „handel kobietami kwitnie z powodu ogromnego popytu, szacowanego na milion wizyt w burdelach w Izraelu co miesiąc (na ok. 6,5 mln mieszkańców kraju w 2003 roku) oraz obojętność na to zjawisko, wykazywana zarówno przez organy ścigania, jak i ogół społeczeństwa, gdyż ma ono wysoki poziom legitymizacji w społeczeństwie izraelskim”.

Prof. Asif Efrat ze Szkoły Rządzenia, Dyplomacji i Strategii Laudera w Herclijji, w artykule „Globalne działania przeciwko handlowi ludźmi” i w książce „Międzynarodowa współpraca w walce z nielegalnym handlem”, pisał że ofiary handlu kobietami z państw poradzieckich „lądowały w jednym z 300–400 domów publicznych, gdzie pracowały siedem dni w tygodniu, obsługując do 30 klientów każdego dnia. Handlarze zabierali prawie wszystkie dochody, stosowali przemoc fizyczną i groźby, aby odwieść kobiety od wyjścia, a w niektórych przypadkach więzili kobiety za zamkniętymi drzwiami i zakratowanymi oknami. Przytłaczająca większość klientów to izraelscy Żydzi ze wszystkich grup społecznych, włącznie z biznesmenami, żołnierzami, policjantami i ultraortodoksyjnymi judaistami”.

Sprawę słowiańskich niewolnic w Izraelu, a także we Włoszech i paru innych krajach, nagłośnił „New York Times” w 1998 roku artykułem „Nowy towar w handlu ludźmi. Naiwne słowiańskie kobiety”. W jego rezultacie wkrótce Departament Stanu USA zdegradował Izrael w rankingu państw odnośnie problemu handlu ludźmi do najniższego – trzeciego poziomu, głos w sprawie zabrała sekretarz stanu Madeleine Albright przy okazji spotkania z Binjaminem Netanjahu, odbyło się przesłuchanie w Knesecie, wzbudził on zainteresowanie tematem u Alice Shalvi i IWN, zaś Amnesty International opublikowało dokument pt. „Rząd Izraela musi powstrzymać łamanie praw człowieka wobec ofiar handlu kobietami”.

Autorem artykułu jest Michael Specter, specjalizujący się w problematyce społecznej, głównie Europy Wschodniej oraz zdrowia publicznego i innych nauk. Napisał on: „Ekonomiczna beznadziejność w słowiańskim świecie otworzyła to, co eksperci nazywają najbardziej lukratywnym rynkiem dla gangów przestępczych, które rozkwitły od upadku komunizmu: białych kobiet. Funkcjonariusze organów ścigania, grupy pomocy i sutenerzy zgadzają się, że ukraińskie i rosyjskie kobiety są teraz najcenniejsze w handlu. Centrale sieci handlu kobietami znajdują się w Moskwie i Kijowie, a trasy wywozu są kontrolowane przez rosyjskie gangi. Izrael jest dość typowym celem. Prostytucja jest tu legalna, a burdele są wszechobecne. W Izraelu nie ma nawet konkretnego prawa zakazującego sprzedaży ludzi. Bardzo niewiele kobiet „uwolnionych” przez policję, to znaczy umieszczonych w więzieniu za nielegalny pobyt w Izraelu, składa formalne zeznanie, gdyż te, które to czynią, ryzykują śmierć. Bez takich zeznań sprawcy pozostają bezkarni”.

Marco Buffo, dyrektor organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi w północnych Włoszech, stwierdził, iż w latach 90. XX wieku Ukraina, Rosja i Białoruś zastąpiły Tajlandię i Filipiny jako centrum światowego handlu kobietami: „Najwyższe ceny są teraz za białe kobiety. Kiedyś Nigeryjki i Azjatki były na szczycie rynku. Teraz to Ukrainki”. W Mediolanie w 1997 roku policja zlikwidowała gang przeprowadzający aukcje, na których kobiety porywane z krajów byłego ZSRR były umieszczane na podwyższeniach, częściowo nagie i sprzedawane po średniej cenie nieco poniżej 1000 USD. Prof. Donna M. Hughes z Uniwersytetu Rhode Island, specjalizująca się w tej tematyce, w opracowaniu „Handel »Nataszą«. Międzynarodowy handel ludźmi w celach seksualnych”, poinformowała że w latach 90. sprzedano ok. 100 tysięcy Ukrainek do krajów zachodnich i bliskowschodnich. Wśród tych ostatnich głównymi odbiorcami były: Izrael, Turcja i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ceny za Rosjankę i Ukrainkę wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy USD. Według raportu z 2006 roku, który opublikowały Stephanie Hepburn i Rita J. Simon w książce „Handel ludźmi na świecie. Ukryty na widocznym miejscu”, około 35–58 tys. Rosjanek rocznie było ofiarami handlu ludźmi. W Europie znacznym odbiorcą były Niemcy, gdzie rosyjska mafia była szczególnie silna.

Żydowsko-rosyjskie mafie osiągały ze sprzedaży i wykorzystywania słowiańskich niewolnic wielomiliardowe zyski. Tylko w latach 1990–1995 zdeponowały w bankach izraelskich do 4 mld dolarów. Oprócz mafii Żydów rosyjskich, głównymi podejrzanymi o organizację handlu kobietami z Europy Wschodniej byli czołowi gangsterzy z wiodących rodzin mafijnych w Izraelu, uprawiający ten proceder do 2009 roku. Yitzhak Tyler, szef tajnej policji w Hajfie, określił, że jest to „wyrafinowana, globalna operacja”. Wyliczył też zyski izraelskich sutenerów: „Ci mężczyźni płacą od 500 do 1000 USD za kobietę z Ukrainy lub Rosji. W jednym miejscu ma ich 10. Każda ma od 15 do 20 klientów dziennie. […] 30 000 szekli dziennie przychodu z każdego miejsca. Każda dziewczyna pracuje 25 dni w miesiącu. Minimum. Mówimy więc o 750 000 szekli miesięcznie, czyli o około 215 000 USD. Mężczyzna często posiada pięć takich miejsc. To milion dolarów. Bez podatków, bez prawdziwych kosztów ogólnych. To fabryka z niewolniczą siłą roboczą. I mamy je w całym Izraelu”.

Na ogół wszystkie kobiety sprowadzane z Europy Wschodniej w latach 90. były w Izraelu nazywane „Rosjankami”. Ponadto w Izraelu i Turcji niewolnice rosyjskie i ukraińskie nazywane były też „Nataszami”, a mianem tym określano także niewolnice z Czech i innych krajów Europy Środkowej. Według New York Times, w 1998 roku prawie wszystkie prostytutki w Izraelu były „Rosjankami”, czyli zasadniczo Słowiankami. Na pytanie Michaela Spectera o przyczyny skali obecnego procederu, odpowiedział izraelski sutener, właściciel trzech „klubów” w biznesowej dzielnicy Tel Awiwu, mówiąc: „Są blondynkami, ładnie wyglądają i różnią się od nas. Izraelczycy kochają rosyjskie dziewczęta”.

„Raport na temat handlu ludźmi w świecie” sporządzony przez Departament Stanu USA w 2008 roku potwierdził, że „Izrael jest krajem docelowym dla mężczyzn i kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu pracy przymusowej i komercyjnego wykorzystywania seksualnego. […] Pracownicy są bardzo narażeni na handel ludźmi w Izraelu, a w niektórych przypadkach znajdują się w niewoli długu. Izrael jest także krajem docelowym dla kobiet będących ofiarami handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego”. Jako państwa pochodzenia ofiar, raport wskazał m.in. Rosję i Ukrainę. Stwierdził też, że „Rząd Izraela nie przestrzega w pełni minimalnych standardów w zakresie eliminacji handlu ludźmi; podejmuje jednak znaczne wysiłki, aby to zrobić”, podkreślając, iż w 2006 roku weszła wreszcie w życie ustawa o przeciwdziałaniu handlowi ludźmi, która przewiduje kary więzienia za handel ludźmi, za niewolnictwo i za pracę przymusową, „jednak jej realizacja nie jest wystarczająca, a wyroków niewiele”.

Rząd USA domagał się, by Izrael wzmógł działania organów ścigania. Wkrótce potem, w marcu 2009 roku, przeprowadzono w Izraelu większe aresztowania wśród członków syndykatu z Tel Awiwu sprzedającego tysiące niewolnic z Europy Wschodniej. Fachowa literatura przedmiotu, w tym cytowane książki z 2018 roku, omawiają stan rzeczy do 2010 roku. Z późniejszych raportów Departamentu Stanu można wywnioskować, że w następnych latach sytuacja w Izraelu pod tym względem znacząco się poprawiła.

http://nczas.info/2026/01/24/slowianskie-niewolnice-w-izraelu-wielomiliardowe-zyski-mafii-zydowsko-rosyjskich/

#zydzi #slowianie #niewolnictwo

19

Żydowski handel żywym towarem. Nieznane kulisy powstania państwa polskiegonczas.info

Zdjęcie

Obraz dziejów powstania Polski jako niezależnego państwa jest w znacznej mierze zafałszowany. W ich opisie nie podnosi się logicznego wniosku, jaki można wyciągnąć z rysującego się ze źródeł oglądu ówczesnej sytuacji, że państwo polskie powstało, by powstrzymać trwające na terenach słowiańszczyzny w okresie wczesnego średniowiecza gigantyczne polowanie na niewolników. Ten zapomniany handel żywym towarem prowadzili żydowscy kupcy, tzw. radanici, przy współpracy władców germańskich, ruskich i czeskich. Odbiorcą niewolników były zaś kraje islamskie leżące zarówno na zachód, jak i na wschód od Polski.

Mało tego, by ukryć przykrą prawdę, że pierwszymi Żydami, jacy pojawili się na terenach polskich, byli handlarze niewolnikami, udział w tym handlu niektórzy autorzy zaczynają przypisywać… także pierwszym Piastom, mimo braku jakiegokolwiek źródła na ten temat. Wystarczy wrzucić sobie w wyszukiwarkę hasło „obozy koncentracyjne Piastów”, by zobaczyć, jak ten fałsz, mający na celu zmazanie prawdziwego obrazu sytuacji historycznej, jest szeroko rozpowszechniony. Już za kilka tygodni wprowadzimy do sprzedaży pierwszą monografię na temat historii niewolnictwa Słowian autorstwa Tomasza Szkopka, który zgromadził wszystkie dostępne na ten temat informacje. Jej przedsprzedaż rozpoczniemy już w tym tygodniu.

Słowiańszczyzna jak Afryka

Stała masowa eksploatacja Słowiańszczyzny jako rezerwuaru niewolników rozpoczęła się w drugiej połowie VII wieku wraz z podbojem części plemion wschodniosłowiańskich przez Chazarów (przybyłych z okolic Chorasanu, czyli północno-wschodniego Iranu) między 650 a 670 rokiem, a równocześnie z ekspansją Arabów budujących islamskie imperium z ogromnym zapotrzebowaniem na niewolników, które prof. Fernand Braudel nazwał wręcz „cywilizacją niewolniczą par excellence”.

Od VIII wieku Arabowie czasem sami chwytali słowiańskich niewolników podczas wypraw. Na przykład Marwan II (ur. 692, panowanie 744–750), ostatni kalif z dynastii Umajjadów, jeszcze jako wódz napadł na Chazarów w 737 roku, uprowadził do niewoli i osiedlił na Kaukazie dwadzieścia tysięcy Słowian, którzy mieszkali w ziemi Chazarów. Historyk z X wieku Al-Baladhuri podawał, iż oni potem uciekli, lecz Marwan ich schwytał. Zasadniczo jednak niewolników słowiańskich Arabom dostarczali wówczas Chazarowie, głównie spośród podbitych przez siebie Wiatyczów, Radymiczów i Siewierzan.

Kaganat Chazarski jako typowe imperium stepowe służył za źródło i dostawcę niewolników, a także jako organizator handlu niewolnikami. Jego władcy czerpali znaczny dochód z poboru 10 proc. cła na handel zagraniczny swoich poddanych i kupców tranzytowych. Co ciekawe, Chazaria jako jedyne państwo historyczne w tym okresie przyjęła judaizm za religię państwową.

Chazarowie zwykle jednak sami nie organizowali dalekosiężnego handlu niewolnikami, lecz tylko zapewniali dostawy i organizację na miejscu. Transportem niewolników zajmowali się kupcy chorezmijscy i żydowscy. Ci drudzy pochodzili z Babilonii – skąd osiedlali się też w samej Chazarii, gdzie szerzyli judaizm – oraz z Europy Zachodniej.

Kim byli radanici?

Pojęcie „kupców żydowskich” jako wyodrębnionej grupy można rozumieć trojako. W sensie szerokim – jako kupców z różnych państw, ale należących do społeczności judaistycznych, wówczas byli oni równocześnie kupcami np. chazarskimi, frankijskimi czy arabskimi (jak Ibrahim ibn Jakub). W sensie węższym, organizacyjnym – jako wszystkich kupców należących do „korporacji” radanitów, aczkolwiek niektórzy autorzy uważają, że był to związek handlarzy różnych narodowości i nie należy utożsamiać ich wyłącznie z Żydami. W sensie wąskim – jako Żydów zamieszkałych na terenach obecnych zachodnich Niemiec oraz Francji, zwłaszcza południowej, przede wszystkim w Septymanii. Kraina ta, będąca częścią Oksytanii, była centrum kulturalnym Żydów zachodnioeuropejskich we wczesnym średniowieczu. Zdaniem niektórych badaczy, przede wszystkim Arthura J. Zuckermana, w VIII-IX wieku istniało tam „księstwo żydowskie” z głównym portem w Narbonie, stanowiącym bazę dla statków radanickich. W tym ostatnim wypadku można by mówić nawet identyfikacji „państwowej”.

W tym czasie ustalił się też podział stref wpływów w handlu międzynarodowym pomiędzy kupcami w Europie na zachód od Dniepru. Domeną Żydów stały się tereny Europy Zachodniej oraz Południowo- i Środkowo-Wschodniej, zaś Włochów – Bizancjum i basen Morza Śródziemnego. Handel niewolnikami na dużą skalę w kierunku zachodnim w Europie rozpoczęli Żydzi w IX wieku, a ich źródłem również była Słowiańszczyzna. Od początku tego wieku notowana jest sprzedaż przez nich niewolników do Al-Andalus. Dominująca pozycja radanitów w handlu niewolnikami była wynikiem ich ogólnej przewagi w handlu między światem islamskim z Europą we wczesnym średniowieczu.

Przewaga ta miała dwie główne przyczyny. Z jednej strony w wyniku arabskich podbojów wielu greckich i syryjskich kupców, którzy do tej pory byli głównymi konkurentami radanitów, porzuciło handel międzynarodowy. Z drugiej strony konfrontacja między światem islamskim a Europą doprowadziła, przynajmniej w VIII-XI wieku, do gwałtownego kryzysu wymiany handlowej między krajami europejskimi a Wschodem. Nie mamy prawie żadnych informacji, żeby muzułmańscy kupcy odwiedzali Europę Zachodnią. Podobnie niewielu Europejczyków ważyło się udać do krajów islamskich. Głównym powodem tego była najwyraźniej niepewność: w nieprzyjaznym kraju kupiec musiał nieustannie martwić się o swoje życie. Żydzi w tym zakresie byli w lepszej sytuacji: w krajach muzułmańskich posiadali pewną ochronę prawną, w Europie chrześcijańskiej mogli również dość swobodnie żyć i handlować. Jednocześnie żydowski kupiec ze świata islamskiego, który przybył do Europy, mógł liczyć na wsparcie społeczności żydowskich rozsianych po różnych europejskich miastach i odwrotnie: żydowski kupiec z Europy był przyjmowany przez swoich w świecie islamskim. W rezultacie żydowscy kupcy działali w znacznie korzystniejszych warunkach niż wszyscy inni.

Niewolnicza Andaluzja

Od połowy VIII wieku pierwsi niewolnicy słowiańscy trafiali do arabskiej Hiszpanii w wyniku walk Franków ze Słowianami połabskimi, podczas których Słowianie trafiali do niewoli. Pierwsza wzmianka o tych walkach odnosi się do lat 742 lub 743. Następne w latach 766, 776, 778, 782 i 789. Nie miały one jednak większego znaczenia w pozyskiwaniu niewolników. Bardziej wyniszczające dla Słowian stały się dopiero ataki Franków na początku IX wieku, za panowania Karola Wielkiego. Pierwsze wzmianki o Sakalibach w Al-Andaluz pojawiają się dopiero w pierwszej połowie VIII wieku. Oprócz jeńców, spośród mieszkańców obszarów przygranicznych były wśród nich również dzieci sprzedane w niewolę. W żywocie św. Ansgara (ok. 801‒865), biskupa Hamburga i Bremy oraz misjonarza, jest wzmianka, że „kupił słowiańskie i duńskie dzieci, aby uczynić je dobrymi chrześcijanami”.

Clément Venco, archeolog z Uniwersytetu Tuluza II, twierdzi na podstawie ówczesnych dokumentów, że już w IX wieku zarówno Żydzi, jak też sami Frankowie bezpośrednio dostarczali słowiańskich niewolników Arabom.

Niemieccy i morawscy pośrednicy

Zyski z tego handlu czerpali też władcy frankońscy, później niemieccy, poprzez pobieranie cła na niewolników. Poświadczają to źródła takie jak „Inquisitio de theloneis Raffelstettensis” z 903/6 roku, z komory celnej w Raffelstetten na granicy bawarsko-morawskiej, na głównym szlaku niewolniczym ze Słowiańszczyzny Wschodniej. Znajdował się tam wielki targ do handlu z Rusią, zwany od tego Ruzaramarcha, uznany przez króla Ludwika Niemca w 863 roku. Dostarczano z niej na ten targ głównie niewolników i konie.

W Wielkich Morawach, gdzie w drugiej połowie IX wieku frankoński kler łaciński bezwzględnie zwalczał liturgię słowiańską wprowadzoną w tym państwie przez św. Metodego po jego śmierci w 885 roku, książę Świętopełk I (panowanie 871–894) stanął po stronie Franków. Faktem stwierdzonym źródłowo jest to, iż wówczas część duchownych słowiańskich z arcybiskupem świętym Gorazdem na czele wypędzono, część zamordowano, a innych prezbiterów i diakonów sprzedano Żydom. Jak stwierdza „Żywot świętego Nauma”, jednego z uczestników misji na Morawach: „Ci Żydzi wzięli ich i zawiedli do Wenecji, gdzie ich sprzedali”.

Istnieją też skąpe dowody archeologiczne na handel niewolnikami w Wielkich Morawach – przede wszystkim żelazne kajdany. Wśród obszarów, w których dokonano takich znalezisk, wyróżnia się region kontrolowany przez twierdze wielkomorawskie. Znaleziono tam jedno z największych skupisk kajdan w ówczesnej Europie. Współczesny czeski archeolog Jiří Macháček zwracający na to uwagę przyznaje jednak, że „ogólna liczba znalezisk jest stosunkowo niewielka, a przedstawiony obraz jest silnie uwarunkowany obecnym stanem badań”. Znalezisko fragmentów kajdan w twierdzy Kocobędz‒Podobora nad Olzą ma wyjątkowe znaczenie. Czeski archeolog i historyk Pavel Kouřil uznaje twierdzę za ważną bazę strategiczną Morawian, umożliwiającą im ekspansję przeciwko Golęszycom i Wiślanom. Jest to jedno z miejsc, z których wojownicy morawscy mogli wyruszać na polowania na niewolników wśród sąsiadów na tereny późniejszego Śląska i Małopolski.

Żydowscy handlarze słowiańskimi niewolnikami podróżujący przez kontynent cieszyli się poparciem władców frankońskich. Ludwik I Pobożny (778–840), od roku 814 król Franków i cesarz, nie tylko udzielał im pozwoleń, ale nawet zwolnił ich z cła na niewolników. W sytuacjach konfliktów z hierarchami Kościoła, którzy stawali w obronie niewolników, on i jego następca Karol II Łysy (823–877) brali stronę Żydów. Wśród zachowanych dokumentów z lat 825–830 znajduje się cesarski list żelazny dla żydowskiego handlarza niewolnikami Abrahama, zaopatrującego także dwór karoliński w Akwizgranie w różne towary oraz przywileje dla handlarzy niewolnikami z Lyonu: Dawida i Józefa.

Zyski z handlu niewolnikami słowiańskimi czerpali nie tylko żydowscy kupcy wędrowni pochodzący z Niemiec, Francji i Hiszpanii, ale w późniejszym okresie także organizatorzy żydowskich faktorii handlowych w miastach słowiańskich, będących ośrodkami handlu niewolnikami, jak Praga, gdzie już w pierwszej połowie X wieku istniał spory i zamożny kahał.

Od połowy IX do co najmniej połowy XI wieku między Zachodnią Frankonią / Francją a Al-Andaluz podróżowały regularne karawany kupców w kierunku zachodnim wiodących głównie słowiańskich niewolników, cynę kornwalijską i miecze frankijskie, a w kierunku wschodnim wiozących jedwab, skórę, karmazyn, szafran i ambrę. Istniały dwa główne szlaki tego handlu: jeden łączący Verdun z Barceloną wzdłuż Saony i Rodanu, a drugi prowadzący przez Paryż, Angers, Bordeaux i Tuluzę. Wszystkie karawany wjeżdżały do Al-Andalus przez przejście graniczne na południowy zachód od Barcelony, prowadzące do andaluzyjskiego miasta granicznego Tortosa. Na kilku punktach celnych po drodze karawany musiały uiścić cło, nazywane rafica.

Obrońcy niewolników

Źródła pisane przekazują niewiele informacji o osobach stających w obronie Słowian pędzonych na sprzedaż Arabom jako niewolników. W literaturze fachowej jako pierwszy wymieniany jest wspomniany wyżej Agobard (ok. 769–840), lokalnie czczony jako święty, arcybiskup Lyonu, archidiecezji leżącej na terenie kluczowego węzła szlaków niewolniczych ze Słowiańszczyzny na południowo-zachodnie krańce Europy. W 826 roku napisał on list do cesarza Ludwika Pobożnego i dostojników jego dworu, zatytułowany „Epistola ad Proceres Palatii contra Praeceptum impium de baptismo Judaicorum mancipiorum”, a w 829 roku „De insolentia Iudaeorum”, w których skarżył się na ten proceder. Cesarz jednak zdecydowanie sprzyjał żydowskim handlarzom niewolnikami, wydał też zakaz chrzczenia niewolników bez zgody ich żydowskich właścicieli, co arcybiskup mu wypominał. Starał się też zapobiegać konwertowaniu na judaizm zarówno nieochrzczonych, jak i chrześcijańskich niewolników, których właściciele pozostawiali sobie. Ostre słowa arcybiskupa Agobarda na temat Żydów będących handlarzami i właścicielami niewolników, skierowane do cesarza i sprzyjającego im arcybiskupa Narbony Nebrydiusza, w publicystyce czasów współczesnych zostały uznane za przejaw „antysemityzmu”.

Zrobić z Piastów handlarzy niewolnikami

Nieprzyjemny wydźwięk powyższych faktów skłonił grupkę polskich historyków i publicystów historycznych do wymyślenia hipotezy głoszącej, że skoro słowiańszczyzna była zagłębiem handlu niewolnikami, to i Piastowie musieli mieć w nim swój udział. Teza ta jest głoszona mimo braku jakichkolwiek źródeł, które by ją potwierdzały, trzeba więc ją uznać za stuprocentową fabrykację. Tymczasem istnieje źródło, które pokazuje, jaki był prawdziwy stosunek pierwszych Piastów do rozgrywającego się na ich oczach dramatu niewolnictwa. Chodzi o słynne Drzwi Gnieźnieńskie, będące zapisem narracji historycznej z czasów Bolesława Chrobrego, przedstawiające scenę, w której św. Wojciech walczył o zatrzymanie handlu niewolnikami w Czechach i postulował, by nawracanie pogan przeprowadzać pokojowo – za co zresztą zapłacił życiem. Ten szczególny dokument jest ważną przesłanką umożliwiającą uzasadnienie logicznej tezy, że pierwsze Państwo Polskie powstało także po to, by zatrzymać porywanie ludzi prowadzone przez wieki w celu zapełnienia arabskich targów niewolników.

http://nczas.info/2026/01/17/zydowski-handel-zywym-towarem-nieznane-kulisy-powstania-panstwa-polskiego/

#slowianie #Polska #zydzi #sommer #niewolnictwo

11

Bułgarski polityk Volen Siderow:„BlackRock i Rothschildowie chcieli Donbasu – Rosja zniszczyła ich plan biznesowy.”

Słowianie giną, podczas gdy zachodnie zyski się załamują.

Bułgarski polityk Wolen Siderow wysunął jedno ze swoich najostrzejszych oskarżeń wobec zachodnich mocarstw, twierdząc, że wojna na Ukrainie nie toczy się o demokrację ani wolność, lecz o kontrolę nad słowiańskimi surowcami i przemysłem. W swoim najnowszym wystąpieniu przekonuje, że zachodnie finansowe giganty, w tym korporacja inwestycyjna BlackRock oraz sieci bankowe związane z rodziną Rothschildów, liczyły na szybkie zwycięstwo, które pozwoliłoby im zarobić na gospodarczym upadku wschodniej Ukrainy.

Zdaniem Siderowa Donbas – z jego węglem, metalami i przemysłem ciężkim – był w zachodnich stolicach postrzegany jako łup czekający na podział. Twierdzi, że międzynarodowi inwestorzy już wcześniej rozplanowali, jak sprywatyzować tamtejsze aktywa gospodarcze, gdy tylko region zostanie zabezpieczony pod kontrolą Kijowa i w pełni otwarty na zachodni kapitał. Zamiast tego Rosja zajęła terytorium, odcinając tych globalnych graczy od tego, co Siderow nazywa ich przyszłą strefą zysku.

Jego zdaniem sukces Moskwy zamienił geopolityczny projekt biznesowy w polityczną katastrofę dla elit. „Planowali wziąć Donbas” – mówi. „Rosja zepsuła im plan. Teraz chcą, żeby wojna trwała, dopóki Słowianie nie zapłacą ceny za ich porażkę.”

Siderow twierdzi, że retoryka o „obronie demokracji” to zasłona dymna mająca ukryć ekonomiczne motywy tych, którzy najbardziej zyskują na wojnie. Dla niego liczba ofiar wśród Ukraińców i Rosjan nie jest tragedią dla zachodnich elit – lecz akceptowalnym kosztem utrzymania przy życiu tego, co nazywa ich „niedokończonym projektem komercyjnym”.

Bułgarski polityk dalej utrzymuje, że sankcje wobec Rosji i żądania bezwarunkowego zwycięstwa Ukrainy nie wynikają z zasad humanitarnych, lecz z gniewu i strat finansowych zachodnich interesów oligarchicznych. W jego ocenie te grupy nie chciały pokoju, lecz poddania się Rosji – i nie są skłonne do negocjacji, bo oznaczałoby to przyznanie, że Rosja zachowała zarówno terytorium, jak i możliwość samodzielnego zaopatrywania świata w energię.

Siderow ostrzega, że dopóki potężne zachodnie sieci nie uznają strategicznej porażki, konflikt będzie przedłużany – bez względu na liczbę ofiar. „Każde przedłużenie tej wojny” – sugeruje – „jest kupowane słowiańską krwią i usprawiedliwiane łzami miliarderów, którzy stracili zysk”.Niezależnie od tego, czy ktoś przyjmuje jego argumenty, czy odrzuca je jako teorię spiskową, oskarżenie Siderowa ma szokować: ta wojna trwa, bo zachodnie elity nie chcą pogodzić się z utratą praw do słowiańskich ziem. A każdy dzień bez pokoju, jak mówi, potwierdza tę tezę.

Jego wnioski są brutalne:

Słowianie walczą i giną – bo zachodni inwestorzy nie mogą znieść zera na swoim bilansie.

Tekst od: Slavic Networks http://x.com/SlavicNetworks/status/1998780636836823135?s=20

Zdjęcie

#wojnanaukrainie #slowianie #blackrock

13

Zapomniany chrzest

Czy Mieszko I przyjął przed rokiem 966 chrzest w obrządku słowiańskim, a więc cyrylo-metodiańskim? Wskazują na to ślady kultu słowiańskiego z wieku X i XI w Ostrowie Lednickim, Przemyślu, Wiślicy czy Krakowie. Ośrodki te nie były pod kontrolą Kościoła łacińskiego i pozostawały pod wpływem cywilizacji bizantyjskiej z liturgią słowiańską i pismem cyrylickim. Jednym z takich przykładów jest Kościół Najświętszej Maryi Panny zbudowany na krakowskim Wawelu, który stylem nawiązuje do czeskich rotund związanych z tradycją cyrylo-metodiańską. Ciekawe jest też znalezisko w Ostrowie Lednickim, gdzie ośrodek chrześcijański datowany na Xw wiek posiadał kaplicę na tle krzyża greckiego. W Wiślicy zachowały się liczne ślady obrządku słowiańskiego, na czele z odnalezionymi misami chrzestnymi i kaplicą grobową świadczącą o niełacińskim charakterze całego przybytku. W samej kaplicy trafiono na cztery groby pogrzebane według zwyczaju chrześcijańskiego głową na wschód – typowe dla wschodniego obrzędu. Groby te zawierają pochówek wysokich dostojników kościelnych, a konkretnie słowiańskich biskupów. Kolegiata romańska w Wislicy była ozdobiona malowidłami ściennymi w stylu bizantyjskim, podobnie jak kościół gotycki, wzniesiony później na tym samym miejscu w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego.

W Polsce piastowskiej przechowywano też liczne księgi słowiańskie i greckie ozdobione bizantyjskimi miniaturami, sam zresztą Bolesław Chrobry nawiązywał z Bizancjum stosunki dyplomatyczne, a o jego Synu, Mieszku II, księżna szwabska Matylda pisała, że modlił się on nie tylko po łacinie ale też grecku i po polsku.

#mieszko #historia #slowianie #cyrylmetody

8

Berlin było kiedyś słowiańską osadą

Berlin jest stolicą i największym miastem Niemiec. Większość miast i wiosek w północno-wschodnich Niemczech nosi nazwy pochodzące z języków słowiańskich. Typowa germanizacja sufiksów nazw miejsc pochodzenia słowiańskiego to -ow, -itz, -vitz, -witz, -itzsch i -in, prefiksy to Windisch i Wendisch. Nazwa Berlin ma swoje korzenie w języku Słowian Zachodnich i może być związana ze staropolskim rdzeniem berl-/birl- („bagno, mokradło”).

Spośród dwunastu okręgów administracyjnych Berlina pięć nosi nazwę pochodzącą ze słowiańskiego: Pankow, Steglitz-Zehlendorf, Marzahn-Hellersdorf, Treptow-Köpenick i Spandau. Z dziewięćdziesięciu sześciu dzielnic Berlina dwadzieścia dwie mają nazwę wywodzącą się ze słowiańskiego pochodzenia: Altglienicke, Alt-Treptow, Britz, Buch, Buckow, Gatow, Karow, Kladow, Köpenick, Lankwitz, Lübars, Malchow, Marzahn, Pankow, Prenzlauer Berg, Rudow, Schmöckwitz, Spandau, Stadtrandsiedlung Malchow, Steglitz, Tegel i Zehlendorf.

#niemcy #berlin #slowianie

13

18

Słowiańscy niewolnicy żydowskich kupcówhistmag.org

Żydzi w dziejach średniowiecznej Europy odegrali ogromną rolę – jako znawcy spraw finansowych i świetni kupcy łączyli świat chrześcijański z muzułmańskim oraz cieszyli się uznaniem władców. I ta historia ma jednak swoje ciemniejsze oblicze: wczesnośredniowieczna działalność kupiecka Żydów wiąże się bowiem z zyskownym i ważnym dla rozwoju państw w tym okresie handlem niewolnikami pochodzenia słowiańskiego.

Święty Wojciech wykupuje słowiańskich niewolników z rąk kupców żydowskich (fragment Drzwi Gnieźnieńskich, domena publiczna).

http://histmag.org/Slowianscy-niewolnicy-zydowskich-kupcow-10547 #historia #zydzi #slowianie #polska

24

Taki filmik o Polakach i słoweńcachyoutube.com

Siema, to jest moje pierwsze znalezisko?( jak się na to tu mów?) na lurku. Jako że lubię sprawy związane ze słowiańszczyzną i lingwistyką łapcie moim zdaniem ciekawy filmik od słowiańskiego poligloty ze Słowenii. W sumie polecam cały jego kanał, jak na swoją robotę ma skromne zasięgi.

http://www.youtube.com/watch?v=8tEauuF9Fhg

tak wiem śmierdzi rusofilem ale to chyba po prostu panslawista

#niewiemjakotagowac #jezyki #slowianie

8

Kabłączek skroniowy – wczesnośredniowieczna, kobieca ozdoba słowiańska w kształcie otwartego krążka, często z charakterystycznym esowatym zakończeniem. Używana od VII/VIII do XIII wieku. Przypinana w okolicy skroni do czepca lub zakładanej na czoło, skórzanej lub płóciennej przepaski
https://4.bp.blogspot.com/-qraNkw403nw/WFEbfYjhOHI/AAAAAAAACLQ/D1tVEmTK_C4KUxYRIGfFJd3EpGdMB6pwQCLcB/s640/615e67a11d0b290fbeb66ce931bf98a7.jpg
#ciekawostki #słowianie

12

Państwo pierwszych Słowian i relacje z Awarami, czyli to co mogło mieć wpływ na powstanie w późniejszym czasie Czech, Polski i innych państw słowiańskich.
https://youtu.be/Y_bWN4g40cc
#historia #slowianie

8

Słowianie ruszają na podbój Europy, czyli koniec „Polski Germańskiej”magnapolonia.org

Szczególnie dużo informacji na temat Słowian i początków ich ekspansji w kierunku Bałkanów zawdzięczamy Prokopiuszowi z Cezarei, który zresztą był już tu wielokrotnie cytowany. Urodził się on na przełomie V/VI wieku w Cezarei Nadmorskiej w Palestynie. Po studiach humanistycznych w Cezarei i Berytos w roku 527 przeniósł się do Konstantynopola.
#historia #polska #slowianie #europa #germanie

8