Czy Stare Przymierze nadal obowiązuje? Dlaczego tylko Chrystus definiuje Izrael
Współczesne chrześcijaństwo zapadło na teologiczną schizofrenię. Próbujemy łączyć ogień z wodą, a krew kozłów z Krwią Syna Bożego, byle tylko nikogo nie urazić. Szepczemy po kątach, bojąc się oskarżeń o brak wrażliwości czy antysemityzm, podczas gdy tekst Nowego Testamentu krzyczy. Stawka jest zbyt wysoka na dyplomację. Jeśli Stare Przymierze nadal oferuje alternatywną ścieżkę zbawienia, to Śmierć Chrystusa była zbędną ekstrawagancją, a Krzyż jest tylko opcją, a nie koniecznością. Pismo Święte nie zostawia miejsca na sentymenty ani na „dwie drogi”. Istnieje tylko jedna brama. Kluczem do niej nie jest genealogia, lecz wiara w Mesjasza. Czas skończyć z fikcją, że biologia ma znaczenie soteriologiczne.
I. Bankructwo genealogii
Zacznijmy od fundamentu, który wielu próbuje ominąć: pochodzenie nie daje immunitetu przed Sądem. Przekonanie, że fizyczna przynależność do Narodu Wybranego stanowi polisę ubezpieczeniową, zostało zmiażdżone już na progu Ewangelii. Jan Chrzciciel nie bawił się w subtelności, widząc nadchodzące elity religijne:
„Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: »Abrahama mamy za ojca«, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3, 8–9).
Logika jest bezlitosna: genetyka w Królestwie Niebieskim jest martwą literą. Jeśli Bóg zechce, stworzy sobie lud z martwej materii. Powoływanie się na „zasługi przodków” to w optyce Nowego Testamentu duchowe samobójstwo. To jednak tylko preludium. W 8. rozdziale Ewangelii Jana Żydzi rzucają na stół kartę „potomstwa Abrahama” jako dowód swojej wolności. Riposta Chrystusa to jeden z najostrzejszych fragmentów Biblii:
„Rzekł do nich Jezus: »Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama«. (...) Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca” (J 8, 39.44).
Jezus dokonuje tu radykalnej redefinicji ojcostwa. Biologia zostaje unieważniona przez duchową orientację. Nie ma dzieci Bożych „z automatu”. Ojcostwo Boga weryfikuje się wyłącznie przez stosunek do Syna. Kto odrzuca Syna, ten traci Ojca, niezależnie od tego, ile pokoleń obrzezanych przodków ma w swoim drzewie. Odrzucenie Mesjasza to nie „inna tradycja religijna” – to stan bycia dzieckiem diabła. To nie antysemityzm, to teologiczny fakt: bez Chrystusa każda religijność, nawet ta wyrosła z Biblii, prowadzi na manowce. Paweł stawia kropkę nad „i”:
„Nie wszyscy bowiem, którzy pochodzą od Izraela, są Izraelem” (Rz 9, 6).
To zdanie burzy wszelki nacjonalizm religijny. „Izrael” w sensie zbawczym przestał być kategorią etniczną. Stał się kategorią Obietnicy, która realizuje się wyłącznie w Chrystusie.
II. Cień musi ustąpić Rzeczywistości
Kolejny mit to rzekoma trwałość rytualnego Prawa Mojżeszowego. List do Hebrajczyków nie jest sugestią – jest wyrokiem śmierci dla Starego Przymierza jako systemu zbawczego.
„Gdy mówi o nowym [Przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zniszczenia” (Hbr 8, 13).
Autor natchniony nie mówi o „aktualizacji”. Używa słów oznaczających koniec ważności. Stare Przymierze – ze świątynią, ofiarami i kapłaństwem – było cieniem. Gdy przychodzi Rzeczywistość, cień traci rację bytu.
„Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10, 9–10).
Słowo „usuwa” (gr. anairéō) oznacza zniesienie, a nawet zabicie. Ofiara Chrystusa nie jest dodatkiem do ofiar w świątyni – ona je delegalizuje jako środki łaski. Tomasz z Akwinu słusznie punktował: po przyjściu Chrystusa zachowywanie ceremonii Prawa jest nie tylko zbędne, ale wręcz grzeszne, bo oznacza wyznawanie, że Mesjasz jeszcze nie nadszedł. Paweł w Liście do Kolosan używa obrazu długu przybitego do Krzyża:
„I was (...) razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża” (Kol 2, 13–14).
System nakazów, który dzielił i oskarżał, został zniszczony. Nie ma powrotu do cieni: „Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa” (Kol 2, 17). Kurczowe trzymanie się Starego Przymierza dzisiaj to obejmowanie cienia, gdy obok stoi żywa Osoba. To nie wierność tradycji – to duchowa ślepota.
W Liście do Efezjan Paweł pisze o zburzeniu „muru – wrogości”, którym było „Prawo przykazań” (Ef 2, 14–15). Prawo definiujące żydowską odrębność zostało unieważnione, by stworzyć „jednego nowego człowieka”. Nie ma dwóch ludów Bożych. Jest jeden nowy, zrodzony na Krzyżu.
III. Prawdziwy Żyd to chrześcijanin
Tu dochodzimy do punktu, który budzi największy opór: definicja tożsamości. Kto jest prawdziwym dziedzicem? Paweł w Liście do Galacjan nie bierze jeńców:
„Nie ma już Żyda ani poganina (...) wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami” (Ga 3, 28–29).
Rachunek jest prosty: przynależność do Chrystusa to jedyne kryterium bycia potomkiem Abrahama. Jeśli nie jesteś Chrystusowy, twoje genealogiczne powiązanie z patriarchą jest martwe. To Chrystus jest tym „Potomkiem” (w liczbie pojedynczej, Ga 3, 16), a my stajemy się dziedzicami tylko przez inkorporację w Niego.
Święty Augustyn twierdził wprost: chrześcijanie są prawdziwym Izraelem, bo niesiemy wiarę Abrahama, a nie tylko jego krew. Paweł w Liście do Rzymian definiuje żydowskość na nowo, w sposób szokujący dla rodaków:
„Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz (...) ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery” (Rz 2, 28–29).
To nie metafora. To nowa ontologia ludu Bożego. „Prawdziwy Żyd” to ten, którego serce zmienił Duch Święty. Jan Chryzostom dodawał: bez tej przemiany fizyczne znaki są pustym teatrem.
Problem leży w „zasłonie”. Paweł w 2. Liście do Koryntian pisze o Żydach czytających Torę:
„Ale ich umysły uległy zatwardziałości. I tak aż do dnia dzisiejszego ta sama zasłona pozostaje nieodsłonięta przy czytaniu Starego Testamentu, gdyż znika ona dopiero w Chrystusie” (2 Kor 3, 14).
Bez Chrystusa Stary Testament jest księgą zamkniętą, a Stare Przymierze staje się pułapką litery, która zabija (2 Kor 3, 6). Tylko nawrócenie do Pana zdejmuje zasłonę.
IV. Oliwka i miecz obosieczny
11 rozdział Listu do Rzymian bywa używany jako wytrych dla teorii „dwutorowości” zbawienia. Twierdzi się, że Bóg ma osobny plan dla etnicznego Izraela, niezależny od Ewangelii. To fundamentalne wypaczenie tekstu. Paweł używa obrazu drzewa oliwnego, by pokazać coś odwrotnego.
„Jeżeli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, który byłeś dziczką oliwną, zostałeś wszczepiony (...) nie wynoś się ponad gałęzie” (Rz 11, 17–18).
Dlaczego naturalne gałęzie (niewierzący Żydzi) zostały odłamane? Paweł odpowiada precyzyjnie:
„Słusznie. Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze” (Rz 11, 20).
Powodem wykluczenia z drzewa oliwnego (Ludu Przymierza) jest niewiara w Chrystusa. Oni nie są na innej gałęzi tego samego drzewa. Oni leżą pod drzewem, odcięci. Bóg ma moc wszczepić ich ponownie, ale pod jednym, nienegocjowalnym warunkiem:
„A i oni, jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni, bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie” (Rz 11, 23).
Warunkiem powrotu jest porzucenie niewiary, czyli przyjęcie Jezusa. „Cały Izrael będzie zbawiony” (Rz 11, 26) nie oznacza automatycznego zbawienia każdego Żyda w historii, lecz eschatologiczne nawrócenie Izraela do Mesjasza. „Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29) – Bóg wciąż trzyma dla nich miejsce, ale wejść na nie można tylko przez Wiarę. Nie ma tylnych drzwi do Królestwa. Zatwardziałość części Izraela jest faktem. Rozwiązaniem nie jest akceptacja ich odrzucenia jako „innej drogi”, lecz modlitwa o ich wszczepienie w to samo drzewo, z którego soki czerpiemy my.
V. Krew Przymierza jest jedna
Wszystko sprowadza się do Wieczernika i Golgoty. W momencie ustanowienia Eucharystii Jezus wypowiada słowa, które kończą dyskusję:
„Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 20; por. 1 Kor 11, 25).
Skoro istnieje „Nowe” Przymierze we Krwi Boga-Człowieka, to każde przymierze oparte na krwi zwierząt lub na pochodzeniu etnicznym traci moc. Uznanie, że Stare Przymierze nadal obowiązuje zbawczo, jest zlekceważeniem Krwi Chrystusa. To sugestia, że ofiara Jezusa była opcją dla pogan, a nie kosmiczną koniecznością naprawy relacji człowieka z Bogiem.
Nie można dwóm panom służyć i nie można w dwóch przymierzach pokładać nadziei. Chrześcijaństwo nie jest systemem, w którym Jezus jest dodatkiem do Mojżesza. Jest systemem, w którym Mojżesz pisał o Jezusie. Kto odrzuca Tego, o którym pisał Mojżesz, ten nie rozumie samego Mojżesza (J 5, 46). Mur runął. Zasłona się rozdarła. Każda próba jej zszycia w imię poprawności politycznej jest działaniem przeciwko Ewangelii.
Koniec iluzji
Wnioski płynące z Nowego Testamentu są ostre jak brzytwa. Stare Przymierze jako system religijno-zbawczy zostało wypełnione i zastąpione przez Nowe. Nie ma już ofiar, nie ma świątyni, a kapłaństwo lewickie ustąpiło miejsca Arcykapłanowi według porządku Melchizedeka. Izrael etniczny, trwający w odrzuceniu Mesjasza, znajduje się w stanie odłamania. Prawdziwym Izraelem, Izraelem Bożym (Ga 6, 16), są ci – Żydzi i poganie – którzy zostali obrzezani na sercu przez Ducha i wyznają Jezusa jako Pana. Nadzieją dla Żydów „według ciała” nie jest trwanie w Przymierzu, które nie może zbawić, lecz nawrócenie do Tego, który jest końcem Prawa (Rz 10, 4). Każda inna teologia jest mamieniem i dawaniem fałszywej nadziei bez pokrycia.
#fide #wiara #chrzescijanstwo #katolicyzm #judaizm
Współczesne chrześcijaństwo zapadło na teologiczną schizofrenię. Próbujemy łączyć ogień z wodą, a krew kozłów z Krwią Syna Bożego, byle tylko nikogo nie urazić. Szepczemy po kątach, bojąc się oskarżeń o brak wrażliwości czy antysemityzm, podczas gdy tekst Nowego Testamentu krzyczy. Stawka jest zbyt wysoka na dyplomację. Jeśli Stare Przymierze nadal oferuje alternatywną ścieżkę zbawienia, to Śmierć Chrystusa była zbędną ekstrawagancją, a Krzyż jest tylko opcją, a nie koniecznością. Pismo Święte nie zostawia miejsca na sentymenty ani na „dwie drogi”. Istnieje tylko jedna brama. Kluczem do niej nie jest genealogia, lecz wiara w Mesjasza. Czas skończyć z fikcją, że biologia ma znaczenie soteriologiczne.
I. Bankructwo genealogii
Zacznijmy od fundamentu, który wielu próbuje ominąć: pochodzenie nie daje immunitetu przed Sądem. Przekonanie, że fizyczna przynależność do Narodu Wybranego stanowi polisę ubezpieczeniową, zostało zmiażdżone już na progu Ewangelii. Jan Chrzciciel nie bawił się w subtelności, widząc nadchodzące elity religijne:
„Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: »Abrahama mamy za ojca«, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3, 8–9).
Logika jest bezlitosna: genetyka w Królestwie Niebieskim jest martwą literą. Jeśli Bóg zechce, stworzy sobie lud z martwej materii. Powoływanie się na „zasługi przodków” to w optyce Nowego Testamentu duchowe samobójstwo. To jednak tylko preludium. W 8. rozdziale Ewangelii Jana Żydzi rzucają na stół kartę „potomstwa Abrahama” jako dowód swojej wolności. Riposta Chrystusa to jeden z najostrzejszych fragmentów Biblii:
„Rzekł do nich Jezus: »Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama«. (...) Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca” (J 8, 39.44).
Jezus dokonuje tu radykalnej redefinicji ojcostwa. Biologia zostaje unieważniona przez duchową orientację. Nie ma dzieci Bożych „z automatu”. Ojcostwo Boga weryfikuje się wyłącznie przez stosunek do Syna. Kto odrzuca Syna, ten traci Ojca, niezależnie od tego, ile pokoleń obrzezanych przodków ma w swoim drzewie. Odrzucenie Mesjasza to nie „inna tradycja religijna” – to stan bycia dzieckiem diabła. To nie antysemityzm, to teologiczny fakt: bez Chrystusa każda religijność, nawet ta wyrosła z Biblii, prowadzi na manowce. Paweł stawia kropkę nad „i”:
„Nie wszyscy bowiem, którzy pochodzą od Izraela, są Izraelem” (Rz 9, 6).
To zdanie burzy wszelki nacjonalizm religijny. „Izrael” w sensie zbawczym przestał być kategorią etniczną. Stał się kategorią Obietnicy, która realizuje się wyłącznie w Chrystusie.
II. Cień musi ustąpić Rzeczywistości
Kolejny mit to rzekoma trwałość rytualnego Prawa Mojżeszowego. List do Hebrajczyków nie jest sugestią – jest wyrokiem śmierci dla Starego Przymierza jako systemu zbawczego.
„Gdy mówi o nowym [Przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zniszczenia” (Hbr 8, 13).
Autor natchniony nie mówi o „aktualizacji”. Używa słów oznaczających koniec ważności. Stare Przymierze – ze świątynią, ofiarami i kapłaństwem – było cieniem. Gdy przychodzi Rzeczywistość, cień traci rację bytu.
„Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10, 9–10).
Słowo „usuwa” (gr. anairéō) oznacza zniesienie, a nawet zabicie. Ofiara Chrystusa nie jest dodatkiem do ofiar w świątyni – ona je delegalizuje jako środki łaski. Tomasz z Akwinu słusznie punktował: po przyjściu Chrystusa zachowywanie ceremonii Prawa jest nie tylko zbędne, ale wręcz grzeszne, bo oznacza wyznawanie, że Mesjasz jeszcze nie nadszedł. Paweł w Liście do Kolosan używa obrazu długu przybitego do Krzyża:
„I was (...) razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża” (Kol 2, 13–14).
System nakazów, który dzielił i oskarżał, został zniszczony. Nie ma powrotu do cieni: „Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa” (Kol 2, 17). Kurczowe trzymanie się Starego Przymierza dzisiaj to obejmowanie cienia, gdy obok stoi żywa Osoba. To nie wierność tradycji – to duchowa ślepota.
W Liście do Efezjan Paweł pisze o zburzeniu „muru – wrogości”, którym było „Prawo przykazań” (Ef 2, 14–15). Prawo definiujące żydowską odrębność zostało unieważnione, by stworzyć „jednego nowego człowieka”. Nie ma dwóch ludów Bożych. Jest jeden nowy, zrodzony na Krzyżu.
III. Prawdziwy Żyd to chrześcijanin
Tu dochodzimy do punktu, który budzi największy opór: definicja tożsamości. Kto jest prawdziwym dziedzicem? Paweł w Liście do Galacjan nie bierze jeńców:
„Nie ma już Żyda ani poganina (...) wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami” (Ga 3, 28–29).
Rachunek jest prosty: przynależność do Chrystusa to jedyne kryterium bycia potomkiem Abrahama. Jeśli nie jesteś Chrystusowy, twoje genealogiczne powiązanie z patriarchą jest martwe. To Chrystus jest tym „Potomkiem” (w liczbie pojedynczej, Ga 3, 16), a my stajemy się dziedzicami tylko przez inkorporację w Niego.
Święty Augustyn twierdził wprost: chrześcijanie są prawdziwym Izraelem, bo niesiemy wiarę Abrahama, a nie tylko jego krew. Paweł w Liście do Rzymian definiuje żydowskość na nowo, w sposób szokujący dla rodaków:
„Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz (...) ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery” (Rz 2, 28–29).
To nie metafora. To nowa ontologia ludu Bożego. „Prawdziwy Żyd” to ten, którego serce zmienił Duch Święty. Jan Chryzostom dodawał: bez tej przemiany fizyczne znaki są pustym teatrem.
Problem leży w „zasłonie”. Paweł w 2. Liście do Koryntian pisze o Żydach czytających Torę:
„Ale ich umysły uległy zatwardziałości. I tak aż do dnia dzisiejszego ta sama zasłona pozostaje nieodsłonięta przy czytaniu Starego Testamentu, gdyż znika ona dopiero w Chrystusie” (2 Kor 3, 14).
Bez Chrystusa Stary Testament jest księgą zamkniętą, a Stare Przymierze staje się pułapką litery, która zabija (2 Kor 3, 6). Tylko nawrócenie do Pana zdejmuje zasłonę.
IV. Oliwka i miecz obosieczny
11 rozdział Listu do Rzymian bywa używany jako wytrych dla teorii „dwutorowości” zbawienia. Twierdzi się, że Bóg ma osobny plan dla etnicznego Izraela, niezależny od Ewangelii. To fundamentalne wypaczenie tekstu. Paweł używa obrazu drzewa oliwnego, by pokazać coś odwrotnego.
„Jeżeli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, który byłeś dziczką oliwną, zostałeś wszczepiony (...) nie wynoś się ponad gałęzie” (Rz 11, 17–18).
Dlaczego naturalne gałęzie (niewierzący Żydzi) zostały odłamane? Paweł odpowiada precyzyjnie:
„Słusznie. Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze” (Rz 11, 20).
Powodem wykluczenia z drzewa oliwnego (Ludu Przymierza) jest niewiara w Chrystusa. Oni nie są na innej gałęzi tego samego drzewa. Oni leżą pod drzewem, odcięci. Bóg ma moc wszczepić ich ponownie, ale pod jednym, nienegocjowalnym warunkiem:
„A i oni, jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni, bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie” (Rz 11, 23).
Warunkiem powrotu jest porzucenie niewiary, czyli przyjęcie Jezusa. „Cały Izrael będzie zbawiony” (Rz 11, 26) nie oznacza automatycznego zbawienia każdego Żyda w historii, lecz eschatologiczne nawrócenie Izraela do Mesjasza. „Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29) – Bóg wciąż trzyma dla nich miejsce, ale wejść na nie można tylko przez Wiarę. Nie ma tylnych drzwi do Królestwa. Zatwardziałość części Izraela jest faktem. Rozwiązaniem nie jest akceptacja ich odrzucenia jako „innej drogi”, lecz modlitwa o ich wszczepienie w to samo drzewo, z którego soki czerpiemy my.
V. Krew Przymierza jest jedna
Wszystko sprowadza się do Wieczernika i Golgoty. W momencie ustanowienia Eucharystii Jezus wypowiada słowa, które kończą dyskusję:
„Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 20; por. 1 Kor 11, 25).
Skoro istnieje „Nowe” Przymierze we Krwi Boga-Człowieka, to każde przymierze oparte na krwi zwierząt lub na pochodzeniu etnicznym traci moc. Uznanie, że Stare Przymierze nadal obowiązuje zbawczo, jest zlekceważeniem Krwi Chrystusa. To sugestia, że ofiara Jezusa była opcją dla pogan, a nie kosmiczną koniecznością naprawy relacji człowieka z Bogiem.
Nie można dwóm panom służyć i nie można w dwóch przymierzach pokładać nadziei. Chrześcijaństwo nie jest systemem, w którym Jezus jest dodatkiem do Mojżesza. Jest systemem, w którym Mojżesz pisał o Jezusie. Kto odrzuca Tego, o którym pisał Mojżesz, ten nie rozumie samego Mojżesza (J 5, 46). Mur runął. Zasłona się rozdarła. Każda próba jej zszycia w imię poprawności politycznej jest działaniem przeciwko Ewangelii.
Koniec iluzji
Wnioski płynące z Nowego Testamentu są ostre jak brzytwa. Stare Przymierze jako system religijno-zbawczy zostało wypełnione i zastąpione przez Nowe. Nie ma już ofiar, nie ma świątyni, a kapłaństwo lewickie ustąpiło miejsca Arcykapłanowi według porządku Melchizedeka. Izrael etniczny, trwający w odrzuceniu Mesjasza, znajduje się w stanie odłamania. Prawdziwym Izraelem, Izraelem Bożym (Ga 6, 16), są ci – Żydzi i poganie – którzy zostali obrzezani na sercu przez Ducha i wyznają Jezusa jako Pana. Nadzieją dla Żydów „według ciała” nie jest trwanie w Przymierzu, które nie może zbawić, lecz nawrócenie do Tego, który jest końcem Prawa (Rz 10, 4). Każda inna teologia jest mamieniem i dawaniem fałszywej nadziei bez pokrycia.
#fide #wiara #chrzescijanstwo #katolicyzm #judaizm



) problemu... Drugą połową, jest zwalczanie tych którzy wybrali drogę Prawdy i Zbawienia... Myślę, że są oni wyrzutem sumienia dla Żydów, że oto ktoś nie poszedł drogą wskazaną przez nich, a jednocześnie wydaje się, że jego wybór jest słuszny...









