jeszcze ciepły

Forma przetrwalnikowa

bazalt, skamielina belemnita

56 x 48 mm, 52 g

#chwalesie #rzezba #bizuteria #rzemioslo #sztuka #tworczoscwlasna #kamien #kinkistones

17

Prosty obrazek i trochę światła [DIY]youtu.be

Proste DIY z ledami które upiększy ścianę. Albo jak kto woli dodanie prawdziwego światła do obrazka

Piszę zagadkami? Nic z tych rzeczy. Zobacz nagranie.

Zdjęcie

--------------------------------------------

http://youtu.be/3CVHLAg55sQ

-------------------------------------------

#diy #ciekawostki #sztuka #dekoracja

11

Ukryte na wysokości wzroku, tła do animacji LOONY TUNESyoutu.be

Oglądając pościg Kojota za Strusiem Pędziwiatrem, przygody Bugsa czy kaczki Daffiego, umyka coś bardzo ciekawego.

Są to przedziwne tła tych animacji.

Zdjęcie

Ponadczasowe i przyciągające wzrok. Czyżby dla tego, że były inspiracją dzieł z galerii sztuk?

------------------------------------------

http://youtu.be/a50tAXNvUE8

------------------------------------------

#ciekawoski #humor #cartoons #loonytunes #animacja #sztuka

14

W ramach cyklu poruszającego zagadnienia związane z magią, okultyzmem i ludźmi je praktykującymi (tag #occulto) przedstawiam serię wpisów prezentujący życie magiczne starożytnych cywilizacji. W miniblogu zostanie krótko opisany stosunek do magii, takich ludów jak: mieszkańcy Mezopotamii, Egipcjanie, Żydzi, Persowie, Grecy, Rzymianie, Chińczycy, Japończycy, Hindusi i Majowie. Zapraszam do lektury pierwszej części opowiadającej o starożytnej Mezopotamii.

Część I- ludy starożytnej Mezopotamii

Można powiedzie, że właściwe wszystkie ludy, które narodziły się i rozwijały się w obrębie systemu rzecznego Tygrysu i Eufratu (współczesny Irak) żyły w świecie praktyk magicznych. Sumerowie, Asyryjczycy i Babilończycy szukali pomocy u egzorcystów i wróżbitów, aby uzyskać ochronę przed nadprzyrodzonymi bytami i złymi mocami. Już od czasów Sumerów założycieli pierwszych miast do Babilończyków 3000 lat później, Mezopotamia była krainą pełną magii, która stała się częścią życia codziennego.

Poza oficjalnym panteonem bogów i bogiń, wśród których najbardziej znanymi współczesnej nauce są chociażby: Enlil - asyryjski bóg nieba, czy Ea - bóg mądrości, znajdowała się cała gama większych i mniejszych demonów. Lamashtu - zagrażający ciężarnym kobietom, Namataru - demon zarazy. Wszystkie te nadnaturalne istoty utożsamiano z występowaniem zjawisk przyrodniczych takich jak: powodzie, burze, pioruny, czy również choroby zakaźne. Zjawiska te nie był jeszcze naukowo rozumiane, dlatego też ludzie na wszystkich poziomach społeczeństwa preferowali nadprzyrodzone wyjaśnienia.

Wierzono, że katastrofy były powodowane przez mamitu (klątwy) rzucane przez czarownice, czy też przez przestępców, którzy czasem nieświadomie występowali przeciwko bogom lub przez nieumyślne ignorowanie boskich znaków. Królowie chronili się przed tymi zjawiskami, konsultując się z kapłanami, w szczególności ashipu (egzorcyści) którzy wykonywali magiczne rytuały oraz baru, którzy interpretowali znaki. Archiwa pałacowe były zaopatrzone w kolekcje glinianych tabliczek klinowych, zawierających ochronne zaklęcia i znaki. Ogromne ich ilości zostały odzyskane z biblioteki pałacowej asyryjskiego króla Aszurbanipala. Zwykli ludzie również korzystali z usług ashiputo, którzy rzucali zaklęcia ochronne, używali amuletów oraz zaczarowanych figurek, aby przepędzić złe duchy.

#historia #religia #sztuka #rzezba #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #magia #occulto

Fotografia nr 1

Przedstawienie pełnej magii i tajemnicy postaci, czasami nazywanej "Królową Nocy" z Babilonu. Ze skrzydłami i szponami, otoczona przez sowy może być utożsamiana z Lamiami - żeńskimi demonami dręczącymi ciężarne kobiety oraz porywającymi ich potomstwo.

Zdjęcie

Fotografia nr 2

Tablica przedstawiająca Pazuzu- króla demonów wiatru i władcę południowo-zachodnich wiatrów z pustyni, które przynosiły głód i szarańczę. Tablica została stworzona w celach ochronnych przed innym demonem Lamashtu. U dołu tabliczki widać Pazuzu, który tryumfuje nad swoim adwersarzem, nad nimi zaś możemy zobaczyć bóstwa opiekuńcze o głowach lwów tworzących procesje.

Zdjęcie

Fotografia nr 3

Jedna z tablic Maqlû- współcześnie najbardziej znany przykład praktykowania magii w Mezopotamii. Seria tablic kamiennych zawierające akadyjskie zaklęcia ochronne przeciw rzucanym przez wiedźmy czarom i urokom. Przykładowy fragment (tylko urywki) zaklęcia pochodzący z takiej tablicy:

„Niech twe zaklęcie nie zamknie się we mnie, niech twoje słowa mnie nie pokonają.

Wiedźma i czarodziejka siedzi w cieniu za stosem cegieł,

Ona siedzi tam, praktykując czary przeciwko mnie. Przeciwko mnie, tworzy figurki.

Niech twe zaklęcie się do mnie nie zbliża, niech twoje słowa mnie nie pokonają.”

Zdjęcie

Fotografia nr 4

Mezopotamska tradycyjna magiczna miska, zawierająca zaklęcia w j. aramejskim, przedstawiająca demona w centrum (prawdopodobnie z V w n.e.). Takie misy często zakopywano w rogach domostw w celu ochrony przed złymi duchami.

Zdjęcie

12

Córki nocy, czyli o czarownicach słów kilka- Część Trzecia [Dziedzictwo wiedźm]

Linki do poprzednich dwóch części:

Część I http://lurker.land/post/ehwt7ycmaahv

Część II http://lurker.land/post/6cahhpld6o3v

Od początków XVIII wieku, kiedy to rodziły się nowe prądy myślowe takie jak Oświecenie, polowania na czarownice zaczęły zanikać. Wśród osób świeckich pojawiły się nowe trendy o jasnych zabarwieniach antyfeudalnych, antyautorytarnych i również laickich. Sama idea prześladowań czarownic stała się mocno kwestionowana wśród wyższych warstw społecznych. Zaś dodatkowo blade promienie oświecenia nieśmiało i pomału w ciągu najbliższych stu lat przebijały się do społeczności małomiejskiej i wiejskiej. Nowy los oczekiwał na wiedźmy w nadchodzącym XIX wieku. Pojawienie się ruchu sufrażystek, a także nurtu romantyzmu w literaturze pięknej spowodowały, że obraz czarownicy zdobywał coraz więcej sympatii i współczucia. Twórcy tamtego okresu inspirowani starożytną mitologią, legendami arturiańskimi oraz samymi naukami tajemnymi pobudzali wyobraźnie tłumów na nowo formując romantyczne obrazy i idee, które od tego czasu zaczęły towarzyszyć czarownicom.

Zmierzając do czasów współczesnych należy wspomnieć lata 60’ i 70’ XX wieku. To właśnie w tym okresie czarownica ostatecznie rozkwitła w postać męczennika dla działaczy feministycznych. Podobnie zresztą jak dla Wiccan i innych grupy neopogańskich pragnących odzyskać boską kobiecość w swej religijności i duchowości. Obecnie w XXI wieku postać czarownicy możemy zaobserwować w wielu wyrazach sztuki, kultury czy mody. Znajdziemy ją podczas różnych protestów, na wiecach, w telewizji i w Internecie. Czarownice w sensie symbolicznym pojawiają się również w wiadomościach za każdym razem, gdy jakiś polityk mówi o „polowaniach na czarownice”. Postać wiedźm tak mocno wrosła w naszą kulturę, że stała się jej nierozłącznym elementem, co doskonale podsumowuje jej dziedzictwo.

Jednakowo prawie 200 lat po zaprzestaniu prześladowań wiedźm, są na świecie nieliczne miejsce, gdzie praktyki znane nam z książek, filmów, czy gier wideo dalej są kontynuowane. Jest dziś niewiele krajów, w których kobiety są w pewien sposób traktowane jako kozioł ofiarny dla społeczeństwa, przypisującego im praktyki znane z poprzednich części tego minibloga. Mimo, że polowania na czarownice prawdopodobnie nigdy się nie zakończą, to też sama czarownica nie odejdzie w niebyt. Echo tej postaci już chyba na zawsze przypominać nam będzie o naszych najgłębszych, najbardziej skrytych w podświadomości pragnieniach i lękach.

#historia #ciekawostki #sztuka #obraz #fotografia #magia #occulto

Fotografia nr 1 (autor: Louis Chalon, tytuł: Kirke, Francja, 1888 rok)

Kirke siedząca na tronie znajdującym się nad stawem z lotosem. Swoją magiczną różdżką rozświetla (córka Heliosa) ciemności wokół złotych posągów. Na pierwszym planie załoga Odyseusza podstępnie zmieniona przez Kirke w świnie. Autor preferował sceny mitologiczne, które umieszczał w umiejętnie zaaranżowanych pejzażach.

Zdjęcie

Fotografia nr 2 (autor: Terence Spencer, tytuł: Pani Eleanor Bone praktykuje czary, Anglia, 1964 rok)

Elonor Bone to wybitna postać w historii Wiccan. Bone używa rytualnych przedmiotów magicznych stojąc przed obrazem egipskiej bogini Izydy. W XX wieku nastąpił rozkwit neopogaństwa powstawały nowe kultu silnie nawiązujące do kobiecości i mistycyzm z nią związanego.

Zdjęcie

Fotografia nr 3 (reżyser: Eiichi Yamamoto, Belladonna smutku, Hiszpania, 1973 rok)

Niezwykle plastyczny i psychodeliczny film japońskiego reżysera. Film opowiada o dziewczynie, która używa czarnej magii, aby dokonać zemsty na mieszkańcach miasta, którzy ją dręczyli. Dobry przykład przedstawienia czarownicy w sztuce filmowej, współcześnie czarownice w filmie spotkamy od muzykalia przez dramaty obyczajowe po super produkcje ze stajni DC Comics czy Marvela.

Zdjęcie

Fotografia nr 4 (autor: Glyn Smyth, tytuł: Savage Mistress, Irlandia Północna, 2013 rok)

Obraz prezentujący współczesną czarownicę w jednym ręku balansująca symbolem księżyca a w drugim dzierżąca odwrócony krzyż na łańcuszku. Jej spływające w dół włosy opierają się na symbolach alchemicznych ołowiu- metalu utożsamianego z transformacją i odkupieniem.

Zdjęcie

Fotografia nr 5 (autor: Fay Avnisan Nowitz, pseud. Nyxturna, tytuł: Rytuał, Stany Zjednoczone, 2018 rok )

Seria zdjęć Nowitz reinterpretuje takie zagadnienia jak magia czy seksualność w kontekście filmów, czasopism, literatury okultystycznej i samej pop-kultury. Rekwizyty ręcznie wykonywane i malowane przez artystkę mają dopełniać postać modelki Carol Naisangi pozującej do zdjęć. Za stylizację modelki odpowiada makijażystka Arpita Brahmbhatt. W zdjęciach tej serii można wyczuć współczesny trend querrowy.

Zdjęcie

Fotografia nr 6 (autor: Caroline Tully, tytuł: Wiedźma w swoim domu w Melbourne, Australia, 2005 rok)

Czarownica z Melbourne w Australii wykonuje rytuały w domu po obaleniu ponad 200-letniej ustawy zakazującej stosowania wszelkiego rodzaju czarów, magii, czarowania lub zaklinania.

Zdjęcie

6

#sztuka #kultura #malarstwo #lysiak #opinie #cywilizacja #kiedystobylo #zachod

Rozmowa z Waldemarem Łysiakiem:

"- Jakie są kardynalne cechy sztuki europejskiej? Czym się ona różni od tzw. sztuki współczesnej?

- Najlapidarniej to ujmując: różnią się one tym, że sztuka europejska - zarówno sztuka antyczna, jak i sztuka nowożytna - była sztuką w najlepszym sensie tego słowa, zaś tzw. sztuka współczesna nie jest sztuką, tylko hucpą bezczelnie określaną jako sztuka przez produkujących i lansujących ją farmazonów. Formalne cechy sztuki europejskiej - na przykład w malarstwie światłocień i różne rodzaje perspektywy, którymi to metodami nie posługiwały się inne, pozaeuropejskie kręgi kulturowe - są tu sprawą drugorzędną. Zarzucenie ich w końcu wieku XIX i w pierwszej połowie XX wieku wcale nie oznaczało pożegnania się ze szlachetnymi muzami, czego dowodem arcydzieła van Gogha, Chagalla i Magritteâ'a lub geniusz Picassa. Również rezygnacja z tradycyjnej figuratywności nie oznaczała degrengolady, czego dowodem, choćby w rzeźbie, twórczość Mooreâ'a lub Brancusiego. Zapaść artystyczną przyniosła dopiero druga połowa XX wieku, a zwłaszcza trzy końcowe dekady minionego tysiąclecia.

- Czy można mówić o współczesnej zapaści wszystkich sztuk plastycznych?

- Widzę tu istotną różnicę między architekturą oraz grafiką, które się bronią przed upadkiem, a rzeźbą i malarstwem, które utraciły już wszelką godność artystyczną. Współczesne maniery dobrych grafików czy sztuka plakatu ostatnich dekad to ewolucyjny, naturalny etap dawnych osiągnięć. Dzisiejsze realizacje architektoniczne Franka Gehryâ'ego to sztuka budowania równie imponująca jak budownictwo gotyckie i barokowe. Tymczasem malarstwo obecnej doby zasługuje wyłącznie na miano bohomazów, zaś rzeźba - wszelkie owe instalacje, performances i inne happeningowe wygłupy - to niesmaczny jarmark trójwymiarowych grepsów lub wulgaryzmów i doprawdy nic więcej. O pierwszeństwo biją się tu gorszące i żenujące produkty pseudoartystów bezwstydnie pozujących na artystów z prawdziwego zdarzenia. Wręczanie laurów tym grafomanom estetyki jest działalnością deprawującą, stricte szalbierczą.

- Przecież sami nie wręczają sobie laurów. Bez promotorów nie robiliby karier nawet efemerycznych.

- To prawda. Bez złych mentorów, bez zdegenerowanej krytyki artystycznej i bez nazbyt tolerancyjnych szefów galerii sztuki - nie byłoby całego tego cyrku. I zapewne byłby on mniej rozpanoszony, gdyby kilkadziesiąt lat temu, kiedy ta gangrena dopiero raczkowała, znalazło się więcej krytyków diagnozujących i piętnujących chorobę. Ale stanowiliśmy mizerną mniejszość. Kiedy w połowie lat 70. opublikowałem duży esej pod tytułem "Quo vadis ars?", surowo rozliczający awangardę pseudoartystyczną, to chociaż drukowano go w kilkunastu językach na kilku kontynentach - był typowym wołaniem na puszczy. Przezwałem tam wspomnianą awangardę szarlatanerią, która jest patologią sztuki. Musiało minąć wiele lat, by takie głosy stały się częstsze. Dzisiaj Jean Clair, dyrektor dwóch wielkich francuskich muzeów sztuki współczesnej, biadoli poniewczasie: Dzisiejsza awangarda jest destrukcją. Destrukcją potencjału gromadzonego przez stulecia. Obecne szkoły artystyczne pełne są belfrów przekazujących kult pustki estetycznej, a świat pełen jest pseudoartystów, dla których wszystko jest sztuką. Identycznie się wypowiada znany niemiecki krytyk, Godfryd Sello: W galeriach i muzeach walają się przedmioty zwane sztuką jedynie dlatego, że znajdują się tutaj, a nie gdzie indziej. Fakt - prawidłową lokalizacją większości tych obiektów winien być śmietnik. Francuski filozof, zresztą były socjolog, Jean Baudrillard, wydał niedawno książkę pt. "Le complot de lâ'art" ("Spisek sztuki"), której główna teza i konkluzja puentująca brzmi tak: Sztuka współczesna jest niczym innym, jak wielkim oszustwem - oszustwem praktykowanym na skalę masową.

- To rodzi wniosek, że jedyną deską ratunku może być opór na skalę masową.

- Dokładnie tak. Przy czym musi to być masowy opór ze strony mentorów - ze strony ludzi kształtujących opinię publiczną i ludzi modelujących systemy nauczania w akademiach sztuk pięknych. Jak na razie - jest z tym krucho, aczkolwiek coraz częstsze są głosy terapeutów. Znany brazylijski poeta, eseista i krytyk, Alfonso Romano, powiedział właśnie, udzielając wywiadu "El Pais": Trzeba dokonać przeglądu całej nowoczesnej sztuki i szybko stworzyć inne kanony. Bo dzisiaj sztuką jest wszystko, co komuś zechce się za sztukę uznać. Polityka rozliczyła się już z szarlatanerią marksizmu, a psychologia z szarlatanerią Freuda, czas więc, by sztuka zrobiła to samo w stosunku do królującej dziś pseudoawangardy. Ale nikt nie chce tego robić na serio. Ze strachu.

- Jak Pan ocenia polską krytykę sztuki współczesnej?

- Błądzi ona równie głupio co zachodnia, i jest to naturalne, bo polska krytyka sztuki - każdej sztuki - zawsze była epigonalna wobec Zachodu. Zachodni krytycy sztuki, dobrze pamiętający wpadkę ich XIX-wiecznych poprzedników z niedocenieniem impresjonizmu, oklaskują wszelkie wynaturzenia i dezynwoltury współczesnych mistrzów, bo wolą temu przychylnie kibicować, niż skopiować tamtą historyczną pomyłkę, dzięki czemu powstaje zamknięty krąg nonsensu: pseudoartyści licytują się tandetnymi dziwactwami, krytyka to akceptuje, galerie to wystawiają, a cielęcy dyletantyzm szerokiej publiki nie stanowi bariery społecznej dla całej tej megaszulerni artystycznej. W Polsce trzeba było dopiero dwóch awantur wewnątrz Zachęty - jednej czysto chuligańskiej, drugiej o podłożu religijnym - by zaczęto pejoratywnie oceniać działalność Andy Rottenberg, szefowej państwowego przybytku, ale spadła na nią krytyka nie ze strony ekspertów, tylko działaczy politycznych i publicystów, gdyż nasi eksperci solidaryzują się z pseudoartystyczną wytwórczością.

- Dlaczego ta już kilkudziesięcioletnia tendencja promowania i akceptowania współczesnej pseudosztuki pozostaje tak odporna na jej kontestację przez prawdziwych estetów?

- Bo szalona kariera demokracji w XX wieku dała ludziom złej woli i głupcom potężne instrumenty do manipulowania tłumem, czyli światem. Demokratyczna pseudowolność wyboru i drapowanie kiczu w szaty wielkiej sztuki - mają bardzo dużo cech pokrewnych. Skuteczność torpedowania owej chorej tendencji przez trzeźwo myślących komentatorów jest słaba, gdyż ich głosy, notabene nieliczne, są zagłuszane chórem klakierów pseudosztuki. Większą nadzieję pokładałbym w wybuchających co pewien czas skandalach, które mają wymowę humorystyczną i jawnie kompromitują apologetów hochsztaplerskiej awangardy. W malarstwie symbolem takich wpadek, demaskujących współczesną krytykę sztuki przed szeroką publicznością, jest inicjatywa niemieckiego kolekcjonera, Bereda H. Feddersena, który we frankfurckiej galerii wystawił płótna zabazgrane przez szympansicę z Zoo, głosząc, że są to dzieła młodej japońskiej artystki, a prawdę ujawnił dopiero wówczas, gdy krytycy sztuki opublikowali entuzjastyczne recenzje tych malunków. W rzeźbie natomiast symbolem jest heca, która miała miejsce podczas otwierania bońskiego Muzeum Sztuki Współczesnej: gromada koneserów uświetniających tę ceremonię zachwycała się dużą instalacją z rur i desek, póki nie nadbiegł dyrektor, przepraszając, że robotnicy nie zdążyli usunąć murarskiego rusztowania. Im więcej będzie takich publicznych kompromitacji farmazonów, którzy biorą pieniądze jako jurorzy sztuki - tym gremialniej współczesny szary odbiorca kultury będzie dojrzewał do zrozumienia, że pada ofiarą wielkiego humbugu.

- Czy ta dzisiejsza zapaść sztuk pięknych nie jest czasem pochodną ogólniejszego zjawiska - kiepskiego stanu całej cywilizacji euroatlantyckiej? Jak Pan ocenia ten kryzys łacińskiej cywilizacji?

- Publicznie bolejąc, a w duchu klnąc. I jako taki jestem ewidentnym wnukiem Spenglera. Wszyscy, którzy frasują się z powodu degrengolady łacińskiego empireum kulturowo-cywilizacyjnego, są wnukami Spenglera, przeżuwaczami jego analiz, diagnoz oraz proroctw tyczących zmierzchu Zachodu. Wszelako nie jestem zdeklarowanym pesymistą, bo nie wiem, czy to, co dzisiaj obserwujemy, to już dekadencja par excellence, czy tylko przejściowa bessa kultury euroatlantyckiej. Lecz wiem, że zapaść sztuki nie miałaby miejsca bez ogólnej cywilizacyjnej zapaści, to są naczynia połączone. O przyczynach można pisać całe traktaty, gdybym jednak musiał ująć to za pomocą paru słów, rzekłbym: rakiem naszej cywilizacji okazała się bezgraniczna tolerancja dla grzechu. Zdjęto hamulce i bariery, które temperowały Zło i grodziły mu wiele ścieżek. Brak zakazów dla wszelkich degeneracji i perwersji, apologia, choćby filmowo-telewizyjna, każdej zbrodni i wszelkich wybryków ekshibicjonizmu, kult głupoty, tandety i erotycznej rulety - cały ten leseferyzm niszczy rodzinę, tkankę społeczną, elementarną przyzwoitość i sprawiedliwość, ergo: dewastuje cywilizację. Jeśli chodzi o sztuki piękne, to zabójczy dla nich wpływ nadmiernej tolerancji trafnie prorokował już kilkadziesiąt lat temu Pablo Picasso, mówiąc: Sztukę współczesną spycha do kresu przyzwolenie absolutne. Będzie to sztuka wyzbyta smaku i sensu, zero. I taką właśnie sztukę dzisiaj mamy.

- Czy pokusiłby się Pan teraz o prognozę czasową dla szans wyjścia sztuk pięknych z dołu, do którego wrzucił je kult nielimitowanej tolerancji? Kiedy może nastąpić przełom?

- Pojęcia nie mam. Wychodzenie z dołu kloacznego zawsze jest bardzo trudne. Ale futurologizowanie jest jeszcze trudniejsze, wolę się powstrzymać. Pewien mogę być tylko tego, że nic się nie zmieni na lepsze, póki ludziom będzie zamykał usta animujący kontrkulturę terror politycznej poprawności. Niektórzy głoszą już, że to wręcz postkultura. Niedawno brytyjski dramaturg, Edward Bond, powiedział: Żyjemy w epoce postkultury. Wszyscy mówią co prawda o "postmodernizmie", ale właściwym słowem jest postkultura. Dla mnie właściwszym terminem jest: barbarzyństwo. Wtórne barbarzyństwo. Oby przejściowe i krótkie."

8

Córki nocy, czyli o czarownicach słów kilka- Część Pierwsza [Wstęp]

Czarownica jest zarówno archetypem mającym swe korzenie w starożytności a jednocześnie jej tożsamość ma całkiem współczesne pochodzenie. Wykuta pierwotnie w synkretycznym kociołku chrześcijaństwa i pogaństwa, fikcji, mitu i historii nie ostaje się prostym definicjom. Pojawia się we wszystkich kulturach, wszędzie zaś przybiera rozmaite szaty. Jej charakter przechodzi przez różne sfery od dobra do zła oraz tego co pomiędzy nimi.

Czarownice obdarzone zmiennym urokiem przetrwały do czasów współczesnych jako ikony popkultury. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy są liczne historie opowiadające o ich prześladowaniach w zeszłych wiekach. To właśnie dziedzictwo polowań na czarownice po części dyktuje nam jak dziś rozumiemy ich postać.

Pojawiają się one w źródłach pisanych od zaraniu dziejów, w postrzeganiu kultury zachodniej po raz pierwszy w dziełach autorów greckich, hebrajskich i rzymskich. Kobiety te używały magii do obcowania z zmarłymi, warzyły magiczne wywary i preparowały zioła, parały się również wróżeniem i przepowiadaniem przyszłości. Budziły one respekt i strach, często były wyjątkami w swoich społecznościach, choć nie do końca wyrzutkami jak później twierdzili chrześcijańscy autorzy. Dopiero wraz z nastaniem chrześcijaństwa w Europie w pierwszym tysiącleciu naszej ery, zła czarownica świata zachodniego zaczęła się materializować.

#historia #ciekawostki #sztuka #kultura #occulto

Obraz nr 1 (autor: Edmond Van Hove, tytuł: Naukowcy poszukujący znamienia na ciele kobiety, Belgia, 1888 rok)

Wierzono, że jest to naznaczenie przez diabła, "znamię czarownicy" było używany jako dowód w procesie przeciwko domniemanej czarownicy.

Zdjęcie

Obraz nr 2 (autor: Albrecht Dürer, tytuł: Cztery wiedźmy, Niemcy, 1497 rok)

Cztery czarownice spotykające się w tajemnicy, podczas gdy demon czai się w rogu. Jeden z najwcześniejszych, przedrenesansowych przykładów czarownic pojawiających się nago w sztuce. Grawerunek nawiązuje do Hekate, patronki czarów.

Zdjęcie

Obraz nr 3 (autor: Kunz Waldeck-Meyer, tytuł: Wiedźma z Endor, Niemcy, 1900 rok)

Mroczne przedstawienie wywołania ducha proroka-sędziego Izraela Samuela. Czarownica ekscytuje się strachem króla Saula na widok zjawy proroka. Władca chciał wywołać ducha, aby ten przepowiedział mu wynik nadchodzącej bitwy z Filistynami.

Zdjęcie

Obraz nr 4 (autor: Hans Baldung, tytuł: Sabat Czarownic, Niemcy, 1510 rok)

Drzeworyt niemieckiego artysty, ucznia Albrechta Dürera. Jedno z przedstawień sabatu czarownic, przedstawiające w demonicznym świetle wiedźmy i ich demoniczne praktyki takie jak jazda na grzebiecie kozła (symbol diabła) czy warzenie trucizn.

Zdjęcie

8

Techno-utopijny futuryzm wczesnych lat 2000youtu.be

Y2K milenijna estetyka. Szerokie, bardzo szerokie omówienie wizualnej strony tamtych lat.

Kultura, architektura, muzyka, przedmioty, sztuka.

Zdjęcie

Przyszłość miała być cała w chromie, odcieniach bieli, z wodno-organicznymi kształtami. Ale gdzieś skręciła w innym kierunku.

---------------------------------------

http://youtu.be/BMeoeGGEimE

---------------------------------------

#ciekawostki #architektura #design #sztuka #y2k #milenium #kultura #futuryzm

5

Tematem dzisiejszego postu z serii omawiającej szeroko pojęte praktyki okultystyczne, magiczne i kosmologiczne wybrany został kraj wiśni, samurajów i dziewczyn z kocimi uszami. Poniżej krótki opis skąd w Nipponie wzięły się praktyki magiczne i na czym się skupiały.

W Japonii ezoteryczna kosmologia nosi nazwę onmyōdō i opiera się na chińskiej zasadzie Wu Xing - pięciu elementów, która opisuje ich wzajemne oddziaływania oraz koncepcji ying - yang . Sprowadzona została do Japonii z kontynentalnych Chin na przełomie VI i VII wieku n.e. i z miejsca stała się obiektem kontroli miejscowych rządów, tak aby służyła interesom klasy panującej. Praktykujący tę sztukę nazywani byli onmyōji , zajmowali się wróżeniem jak i walką ze złymi duchami. Do znanych przedstawicieli onmyōji zalicza się Abe no Seimei (921-1005) oraz Kamo Yasunori (917-997). Ostatni z wymienionych ujawnił swój nadnaturalny talent już w wieku dziecięcym, bez żadnych mistycznych treningów był w stanie tropić demony. Emblematem jakim posługiwał się onmyōji był pentagram (znany w Japonii jako gwiazda Seimei), który reprezentował Wu Xing . Mówi się również, że matką owego Seimei’a była kistune - mitologiczna lisica o dziewięciu ogonach.

Centralne miejsce w japońskiej mitologii, religii i magii zajmują kami . Są to bogowie i duchy zamieszkujący praktycznie w każdym środowisku (ziemia, woda, powietrze etc.). Rolę łącznika pomiędzy światami ludzi i duchów pełniła szamanka zwana miko . Analogicznie do znanej z starożytnej Grecji Pytii wpadała w ekstatyczny trans i w sposób mistyczny łączyła obydwie płaszczyzny. Od IX w. praktyki szamańskie w Japonii były represjonowane przez ówczesnych władców obawiających się ich rozprzestrzeniania poza mury świątyń. Praktycznie do XIX w. obrzędy szamańskie zostały w Japonii zdelegalizowane. Mimo tego mitologia i folklor tętniła magicznym życiem, pojawiały się nowe stworzenia, potwory w różnych formach i obrazach a artyści tworzyli coraz to barwniejsze i sugestywne wizerunki owych mitycznych stworów.

#historia #ciekawostki #sztuka #obrazy #kultura #japonia #occulto

Fotografia nr 1 (autor: Utagawa Kuniyasu, tytuł: Przeklinanie kochanka)

Obraz przedstawia księżniczkę o imieniu Iwanaga- postać z mitologii japońskiej. Wykonuje ona magiczny zabieg zwany ushi no toki mairi (tzn. wizyta w sanktuarium godziny wołu). Odprawiany rytuału ma spowodować uśmiercenie niewiernego kochanka. Aby tego dokonać kobieta noszącą żelazną koronę nabijaną świecami musi co noc przez siedem dni dokładnie o godzinie drugiej rano (godzina wołu) odwiedzać świątynie. W celu wbicia gwoździ w drzewo i odprawienia modłów o rychłą śmierć niewiernego mężczyzny.

Zdjęcie

Fotografia nr 2 (autor: Utagawa Kuniyasu, tytuł: Tenjiku Tokubei jeżdżący na wielkiej ropusze)

Jedno z przedstawień siedemnastowiecznego japońskiego maga i podróżnika Tenjiku Tokubei. Magicznym wierzchowcem bohatera staje się ogromna ropucha. Widać również, że mityczny heros kreśli w powietrzu palcami tajemne znaki, być może skupiające moc któregoś z żywiołów.

Zdjęcie

Fotografia nr 3 (autor: Hokusai Katsushik, tytuł: Kobieta odprawiająca rytuał przeklinania)

Przedstawienie rytuału opisanego w fotografii nr 1 okiem innego artysty. Kobieta nosząca żelazną koronę z trzema świecami przywołuje demoniczne stworzenie w ramach rytuału przeklinania niewiernego kochanka.

Zdjęcie

Fotografia nr 4 (autor: Utagawa Kuniyasu, tytuł: Tenjiku Tokubei walczy z podwodnym demonem kappa w wodach rzeki Tamura)

Obraz przedstawia podwodne zmagania ludzkiego bohatera z wodnym demonem zwanym kappa. W pewnym przybliżeniu wspomniany demon japoński odpowiada charakterem i miejscem bytowania naszym słowiańskim topielcom, utopcom czy też wirnikom.

Zdjęcie

10

Unijne banknoty są szpetne i jest tego powód.youtu.be

Pierwsze banknoty pojawiły się w Chinach w IX w. n.e., w XIII w. stosowali je także Mongołowie. Najstarszy opis funkcjonowania w Chinach handlu opartego wyłącznie na obrocie banknotami znajduje się w Osobliwościach miast i dziwach podróży 1325-1354 Abu Abdallah Muhammada Ibna Batuta.

Zdjęcie

Wiele państwowych banknotów posiada odniesienia historyczne i kulturowe specjalnie kojarzone z konkretnym regionem świata.

Czemu więc Euro jest brutalistycznie generyczne w swoim designie?

Dla tego, że Unia jako całość jest niekompatybilnym zlepkiem kultur. Nie ma czegoś takiego jak "kultura europejska". Euro banknoty nie mają być estetyczne z założenia tylko wyłącznie funkcjonalne. Mają być dla każdego i dla nikogo. Unia Europejska jest sztucznym wymuszonym tworem i tak też wyglądają jej banknoty.

--------------------------------------

http://youtu.be/i7L6IK1hkuQ

--------------------------------------

Jest jeszcze inny ficzer unijnego pieniądza. Zastępując rodzimą walutę, unijnym papierem wymazuje się historię regionu. Zgodnie z lewicową ideą zniszczenia "czterech starości". Starych idei, starej kultury, starych nawyków, starych przyzwyczajeń.

Pozbawienie społeczeństwa jego własnej waluty jest formą kolonialnej agresji i zniewolenia.

#ciekawostki #numizmatyka #euro #finanse #banknoty #design #sztuka #uniaeuropejska

13

Chciałbym wprowadzić serię interesujących obrazów, rycin oraz zdjęć poruszający tematykę okultyzmu (#occulto z j. włoskiego oznacza ukryty, tajemny). Autorem poniższego obrazu pt. The Magic Circle jest John W. Waterhouse (1849-1917), angielski malarz tworzący w stylu Bractwa Prerafaelitów (wzorowali się na włoskim renesansie).

Pełen magicznej symboliki obraz przedstawia czarownicę kreślącą jedną ręką płonący krąg a w drugiej trzymającą athamé w kształcie sierpa. Wzrok czarownicy skierowany jest na upiorny kociołek z którego wydobywa się gęsta para. Na obrazie możemy dostrzec również zwierzęta, są to żaba oraz kruki- od wieków kojarzące się w Europie z towarzyszami (chowańcami) czarownic i magią.

Skan obrazu pochodzi z I wydania "The Library of Esoterica . Witchcraft", wyd. Taschen 2021, Köln (zasoby własne). Niestety skan lekko się zepsuł co jest widoczne w lewym dolnym rogu.

#historia #sztuka #obrazy #kultura #ciekawoski #occulto

20

#sztuka #malarstwo

"Horyzont Zdarzeń" olej na płótnie, 2022

7