#szkola óczy
system edukacji to zawsze był dramat, ale teraz już przechodzą samych siebie
#matematyka

11

Będą ich uczyć jak żebrać o lajki, donejty, reklamowanie chińskich podróbek w cenach premium i innego scamu. Dla dziewczyn 18 + będą dodatkowe zajęcia z only fans.
#szkola
#influencerzy

13

Czym jest prąd? | Układ SI [A]youtube.com

Czym jest prąd? O czym informuje nas pewna definicja jednostki układu SI jaką jest amper? To proste pytania, jednak czy potrafimy na nie odpowiedzieć? Starajmy się myśleć nieszablonowo, gdyż otaczający nas świat oraz związane z nim prawa przyrody wcale nie są tak skomplikowane jak mogłoby się nam wydawać. Oglądajcie ⬇️
https://www.youtube.com/watch?v=_6v93UgyOTo
#elektronika #prąd #ciekawostki #szkoła #nauka #badania #informacje #filmy

6

Hej @pentakilo to chyba jednak chodzi o polską szkołę we Lwowie na Ukrainie
https://lurker.land/post/aqY_rGJOE
W powiązanych więcej zdjęć
#ukraina #szkola

20

Prof. Wojciech Roszkowski. Kto się boi mojego HiT-u?i.pl

https://i.pl/prof-wojciech-roszkowski-kto-sie-boi-mojego-hitu/ar/c1-16820533

Ludzie podpisujący się własnymi nazwiskami pisali, że podręcznik winno się stawiać koło "Mein Kampf", że się "sputinizowałem" lub że stoję w jednym domu z Aleksandrem Duginem, ideologiem zbrodniczego Kremla.

Kampania, którą można śmiało nazwać Wielką Manipulacją, doprowadziła do praktycznego wyeliminowania podręcznika ze szkół. Warto przyjrzeć się też temu, jak w praktyce wyglądały decyzje szkół. Widać bowiem wyraźnie, że tu także działały mechanizmy zastraszania. Ale czy aby na pewno muszę czuć się przegranym, skoro już pojawił się tzw. efekt Streisand i oto nasz podręcznik staje się prawdziwym bestsellerem. Do tego jest sprzedawany na poczcie.
#polska #opinia #hit #szkola #edukacja

10

PRZEMYSAW CZARNEK I AUTOR PODRECZNIKA DO HiTu TO NAJWSPANIALSI IRL TROLLE NA SWIECIE, NAWET Z TYM NIE DILUJCIE. TAK PRZERAZLIWEJ EKSPLOZJI DUP RZYTOWSTWA, FAJNOPOLACTWA I OBYWATELI PANSTWA POLIN TO NAWET KOSMICI W ANDROMEDZIE NIE SLYSZELI

TYM SAMYM UBOLEWAM NAD TYM ZE TAK ZACNY CZLEK JAK PRZEMO JEST CZLONKIEM PARTI DLA SZABESGOJOW I PSEUDO-GOMULKOWSKICH SIEROT (PejS) A NIE KONFEDERACJI. MIMO TO SZANUJE, RATIO PODSKOCZYLO DO PONAD 50%, (#pdk TAK TRZYMAC!
#gownowpis #szkola #czarnek #bekazlewactwa #heheszkipolityczne

6

. Zobaczmy czego uczą się dzieci. Miłość dwóch panów - jest. Dwie panie razem - są. Biała kobieta i hebanowy książę - są. Biała kobieta i biały facet - eee a po co to komu potrzebne
#szkoła
#lgbt

16

Chodziłem do gimnazjum, w którym pani Grażynka prowadząca szkolny sklepik zrezygnowała i po roku buntów ze strony młodzieży, bo nie było co kupować, a szkoła była w takim miejscu, że najbliższy sklep spożywczy znajdował się kilka kilometrów dalej, dyrekcja stwierdziła, że szkoła sama poprowadzi sklepik, a jego zarządzaniem zajmą się się uczniowie. Konkretnie to trzecia klasa, która w poprzednim roku miała najlepszą średnią. Funkcja osoby pracującej w sklepiku to był niesamowity prestiż. Uczniowie z klasy, która prowadziła sprzedaż byli szanowani, nikt ich nie zaczepiał i każdy im właził w dupę, bo przez to można było dostać się bocznymi drzwiami bez kolejki albo dostać coś na krechę.

No i tak się złożyło, że to nasz klasa dostała sklepik pod zarząd w ostatnim roku gimnazjum. Oczywiście głównie pracowały osoby najbardziej popularne i kilka najładniejszych dziewczyn dla towarzystwa. Prowadzenie sklepiku wymagało jednak obsadzenia funkcji księgowego, zaopatrzeniowca i magazyniera w jednym, który za wszystko odpowiadał. Czyli funkcja, która wymagała faktycznego zapierdalania, wiązała się z odpowiedzialnością własną głową, a nie dodawała żadnego dodatkowego prestiżu. Bardzo nie było chętnych, więc stwierdziliśmy, że potrzebujemy słupa. Wtedy to było bardziej podyktowane lenistwem, bo lepiej spędzać czas na bajerowaniu loszek w z kolejki, niż pobudkami kryminalnymi. Decyzja ta jednak wpłynęła na powstanie całego procederu.

Do klasy chodził Marcinek nazywany Pigułą z racji na swoja aparycję. Marcinek bardzo łaknął naszego towarzystwa, więc ochoczo zgodził się zostać naszym słupem. Dostaliśmy wszelkie instrukcje, przygotowaliśmy grafik i odebraliśmy klucze. Zbiegło się to w czasie z zamknięciem jedynego większego sklepu na osiedlu, więc dzieciaki zostały pozbawione ostatniego źródła chispów i tymbarków w drodze do szkoły. Przez to sklepik przeżywał prawdziwe oblężenie. Jeśli ktoś nie ustawił się na początku kolejki, to ciężko było dorwać się przed końcem przerwy do okienka.

Działaliśmy tak ponad dwa miesiące. Piguła na bieżąco sprawdzał stany, pisał zamówienia na to co się kończy i przekazywał dyrektorce. Dyrektorka w drodze do pracy kupowała wszystko w jakimś markecie, przywoziła do szkoły, my to sprzedawaliśmy z minimalną marżą, a zysk oficjalnie szedł na piłki i pomoce naukowe, czyli w rzeczywistości na wieżę stereo do gabinetu dyrektorki albo ekspres przelewowy do pokoju nauczycielskiego, w którym zawsze pachniało kawą i bogactwem. My bajerowaliśmy dziewczyny i zaliczaliśmy pierwsze macanki w kartonach po lejsach, a kujonki z naszej klasy pracowały w tym czasie na wzorowe sprawowanie i Pana Tadeusza z dedykacją na koniec roku.

Wszystko się zmieniło, gdy pewnego dnia Piguła wpadł rozemocjonowany do sklepiku. "Chłopaki, chłopaki, nie uwierzycie" krzyczał podniecony. Okazało się, że dzień wcześniej pojechał do Selgrosa z ojcem kupić jakieś rzeczy do jego firmy i poszli kupić kilka rzeczy do domu. Jak Piguła zobaczył ceny jakie tam są to w oczach pojawiły mu się dwa wielkie znaczki dolara. Okazało się, że chipsy, które my sprzedawaliśmy za 2,50 zł, w Selgrosie były po złotówce. Ktoś zaproponował, żeby iśc z tym do dyrektorki, ale szybko został uświadomiony.

Plan był taki, że Piguła podprowadzi ojcu kartę, każdy zbierze tyle kasy ile będzie w stanie i pojedziemy nabyć towar do Selgrosa, a potem sprzedawać w sklepiku. Po kilku dniach ja i Piguła pojechaliśmy do innego miasta do Selgrosa. Wyjazd we dwóch był konieczny, gdyż bilety kosztowały po kilka złotych, a na początku biznesu każdy grosz się liczył. Nabraliśmy cały wózek małych napojów, czipsów, batonów. Niestety przy kasie zderzyliśmy się z rzeczywistością, gdyż okazało się, że Piguła patrzył na ceny netto, które były tam podane jako ceny główne. Mimo to, biznes w dalszym ciągu był opłacalny.

Na początku w maksymalnej konspiracji wprowadzaliśmy do obiegu niewielką ilość. Może z 1-2 paczki czipsów na 10 sprzedanych. Panicznie baliśmy się, że ktoś rozpozna produkt z innego źródła, że dyrektorka spisuje numery seryjne czipsów albo, że ktoś nas podkabluje. Bezkarność powodowała, że z czasem lewe produkty zaczęły stanowić większość, a my zarabialiśmy już po kilkanaście złotych na łebka dziennie.

Niestety zmniejszony przychód spowodował podejrzenia dyrektorki. Popełniła jednak błąd, że powiedziała Pigule o kontroli jaką zamierza nam urządzić. Piguła chyba pobił swój rekord na 100m, który wynosił jakieś 30 sekund i w ostatniej chwili ostrzegł nas przed zbliżającym się nalotem wywiadu skarbowego w postaci dyrektorki. Na szybkości wrzuciliśmy co się dało do worów na śmieci i postawiliśmy koło drzwi do wyniesienia, a napoje wylaliśmy do sklepikowej umywalki. Dyrektorka wpadła, zażądała od Piguły dokumenty i faktury, czyli remanent w zeszycie, który miał robić na koniec każdego dnia. Porównała go z swoimi zapiskami i wyszło jej kilka nadprogramowych paczek czipsów których nie zdążyliśmy upłynnić, więc kazała popytać następnego dnia czy ktoś nie zapomniał odebrać swoich zakupów. Niskie obroty zrzuciła na karb bezrobocia w okolicy i dała nam spokój.

Taka bezkarność tylko dodała nam odwagi. Zaczęliśmy kupować produkty, których wcześniej nie było takie jak napoje w puszkach, kwaśne żelki czy porządne batony, a nie tylko wyroby czekoladopodobne, tanie czipsy i pseudotymbarki. Nieoficjalnie sprzedawaliśmy też zeszyty, długopisy, a nawet tabakę czy zakazane w szkole energetyki przelewane do z litrowej butli do małych butelek po napojach. Interes kręcił się tak dobrze, że postanowiliśmy sprzedawać rzeczy od dyrektorki jak wcześniej a zarabiać tylko na dodatkowych rzeczach, żeby nie budzić podjerzeń.

Pojawił się jednak problem z przemytem do szkoły. W plecakach nie dawaliśmy już rady, a korzystanie z mułów generowało koszty i budziło podejrzenia. Ale korzystaliśmy z okazji. Głównie dzięki Jarkowi, szkolnemu muzykowi, który co okazję targał do szkoły swój sprzęt w wielkich skrzyniach. Wszyscy myśleli, że z Jarkiem wnosimy jego głośniki, kable i inne kibordy, a tak naprawdę wjeżdżały kartony żelków czy zgrzewki napojów.

Zarabialiśmy wtedy po nawet 100 zł na dzień na osobę, co było dla 15latka ogromną kasą. Woziliśmy się do selgrosa taksówką odjebani w najnowszą kolekcję Mass 98 i inne ecko czy akademiksy. Niestety taka kasa w posiadaniu nastolatków ze średnio zamożnych domów powodowała podejrzenia, dlatego musieliśmy ją prać. Kolega, który jako jedyny ogarniał Corela zeskanował pismo o przyznaniu stypendium swojej siostry, podmienił dane i dał każdemu z nas do pochwalenia się rodzicom. Moi byli tak szczęśliwi, że obiecali mi dawać dodatkowo 100 zł co miesiąc jeśli tylko utrzymam stypendium. Inni chodzili co sobotę do centrum handlowego czy kina a w drodze powrotnej tarzali się po ulicy, żeby po powrocie twierdzić że robili na budowie. Jeden kolega dostał nawet wpierdol od ojca, bo ten podejrzewał go o handel narkotykami, gdy znalazł zwitek pieniędzy pod jego łóżkiem.

Niestety zawiść inne klasy spowodowała, że w końcu nie wytrzymali i poszli złożyć grupowy donos. Nic nam nie mogło pomóc, gdy wkurzona dyrektorka wpadła do sklepiku. Wobec masy nielegalnego towaru w naszym posiadaniu, zeznań świadków i słabej odporności Piguły na presję podczas przesłuchania nie było dla nas ratunku. Dostaliśmy nagany, zostaliśmy zawieszeni i odebrano nam wszystkie zarobione pieniądze które miały zostać przeznaczone na remont boiska, przy którym mieliśmy pomagać przez całe wakacje pod czujnym okiem woźnego. Najlepsze było gdy moja matka zaczęła płakać przy dyrektorce, że teraz mi odbiorą stypendium z kuratorium i prosi, żeby mnie nie zawieszać. Dyrektorka oczy jak pięć złotych i prosi o pokazanie tego dokumentu. Prawie wyleciałem za to fałszerstwo ze szkoły, uchroniło mnie że ojciec posunięty do ostateczności zasugerował dyrektorce, że prowadzenie niezarejestrowanej działalności zatrudniając przy tym nieodpłatnie uczniów jest chyba nie do końca legalne. Za to dostałem od ojca wpierdol, którego do końca życia nie zapomnę i całe wakacje spędziłem czytając książki. A oferta sklepiku strasznie podupadła.

O ile nas można było przyrównać do wyrafinowanej mafii paliwowej, to działania naszych następców można porównać do dresików kradnących radia. Podobno zaczęli od brania sobie żarcia na krechę, aż doszli do manka na kilka tysięcy. Wpadli po pierwszym remanencie. Do prowadzenia sklepiku wzięto jakąś firmę. Chłopaki pokończyli różnie. Część tyra za grosze po jakichś fabrykach, część ma zarabia całkiem przyzwoicie, a Piguła ma drukarnię, która dziwnym trafem wygrywa wszystkie przetargi dla urzędów i spółek samorządowych po tym jak druknął po taniości 100 tysięcy plakatów kandydatowi na prezydenta. A w sklepiku teraz podobno nawet gorące kubki mają i papier kancelaryjny, który za moich czasów przed polskim można było sprzedać za nawet 5 zł za arkusz.
#sklep #pasta #heheszki #biznes #szkoła

12

Czarnek: W każdej szkole średniej będą zajęcia ze strzelania, w podstawówkach teoriayoutube.com

Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki mówił w Radiu Plus „Zmieniliśmy podstawy programowe Edukacji dla Bezpieczeństwa w ten sposób, że w klasach ósmych będą teoretyczne zajęcia dotyczące budowy i obsługi broni. Dla młodzieży szkół ponadpodstawowych będą już zajęcia ze strzelania, czy to na strzelnicach realnych, czy wirtualnych, jak to będzie możliwe tak będzie realizowane. Są programy również w Ministerstwie Obrony Narodowej, które pozwalają na budowę takich strzelnic, chociażby wirtualnych.
-(JP) Czyli w tym roku w części szkół ruszą zajęcia ze strzelania, a w roku 2023 w każdej szkole średniej?
-(PCz) Tak jest.”
Gość Sedna Sprawy mówił też o zarzutach dotyczących podręcznika do nowego przedmiotu Historia i Teraźniejszość „Pan profesor Wojciech Roszkowski, z tego co wiem, skrócił ten cytat tak, żeby nie szokował, jeżeli wywołuje szok. Zrobił opis mniej uderzający w oczy, ale pozostając przy swojej treści, pokazując, że są politycy, którzy nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za pedofilię. Z tego co wiem wydawnictwo już to poprawiło (…) Żądam od Państwowej komisji ds. walki z pedofilią, żeby zainteresowała się zajęciami dodatkowymi w szkołach w np. w Gdańsku ze Zdrowe Love i zastanowiła się, czy nie wezwać pani Aleksandry Dulkiewicz do tego, żeby przestała organizować takie zajęcia, bo tam zajęć, które demoralizują dzieci, jest mnóstwo.”
Minister edukacji pytany ilu uczniów z Ukrainy pojawi się w szkołach po wakacjach, mówi „Liczymy, że tych uczniów będzie łącznie do 500 tysięcy, czyli o 300 tysięcy więcej niż teraz. Miejsca w polskich szkołach jest dużo. Elastyczny system, który stworzyliśmy wraz z samorządami działa. Każdego miesiąca przekazujemy samorządom środki finansowe to wszystko będzie działać.”
https://youtu.be/7US47azeUls #polska #polityka #informacje #szkoła #rząd #czarnek #pis #uczniowie

8

Jak kiedyś będę miał dzieci i będę miał taką możliwość to bez wahania dam im edukację domową. Nie dość że przez wzgląd na fakt iż dziecko w takim przypadku nie jest zmuszone do dostosowywania się do innych dzieci oraz wszelkich spraw administracyjno organizacyjnych jakie siłą rzeczy muszą występować w szkole, to jeszcze dodatkowo nie jest ono wystawione na współczesne zdegenerowane środowisko oraz państwową propagandę.
#szkola

17

Dzieci to przyszłość narodu. Zauważył to już polski hetman Jan Zamoyski mówiąc swoje słynne zdanie "takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". To sama prawda. W normalnym świecie państwo powinno zadbać o jak najlepszy rozwój swoich przyszłych dorosłych mieszkańców, jednak niestety nie żyjemy w normalnych czasach. Obecny system edukacji, w Polsce, ale nie tylko, przeżarty jest duchem współczesności. Płomykiem nadziei jest to, że znajdują się ludzie chcący to chociaż trochę zmienić i niejako naprostować najmłodsze pokolenia Polaków.

Te wysiłki są jednak często daremne i nieudolne. Coraz większa liczba rodziców decyduje się na nauczanie domowe, podczas którego dziecko w domu ma przyswoić odpowiedni materiał. W naszej Ojczyźnie nie jest to jeszcze zjawisko aż tak powszechne jak na przykład w Stanach Zjednoczonych. Zresztą nie ma co się temu dziwić, wszak tamte szkoły stały się dosłownie fabryką nowych sług współczesnego świata. Umysły dzieci mąci się okropnymi ideologiami, na zajęcia zapraszani są mężczyźni poprzebierani w damskie ubrania, również nie raz lży się tam Jezusa Chrystusa sugerując mu nawet płciowe dewiacje, albo to, że mógłby poprzeć taki grzech.
Współczesne reżimy okupacji globalistycznej chcą mieć pod swoją kontrolą jak najwięcej dusz, toteż coraz częściej pojawiają się pomysły utrudnienia nauczania domowego dzieci przez rodziców. Wyrwany młody umysł może być przecież wolny od dekadenckiej papki, a to międzynarodowej klice nie w smak. Niedawno głos w tej sprawie zabrała sama ONZ (przez niektórych uznawana za reprezentanta Antychrysta) apelując o więcej regulacji związanych z nauczaniem domowym właśnie.

Naczelnym kontrargumentem przeciwko nauce dziecka w swoim domu jest to, że nie będzie się ono "socjalizować" z rówieśnikami. Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość jest to raczej zaleta aniżeli wada. W polskich szkołach dzieci często pierwszy raz stykają się z używkami, ale nie tylko bo również i narkotykami. Wpływ na całą społeczność uczniowską ma też nasze geopolityczne usytuowanie, obecnie w szponach atlantystyczno - globalistycznych. W związku z tym, dzieciaki chłoną wzorce z mediów takie jak np. pęd za popularnością za pośrednictwem różnego rodzaju serwisów społecznościowych. Większość chce być "popularna" czy "lubiana". A co ci "popularni" robią? A no właśnie, często piją, palą, zrywają się z lekcji, okazują pogardę względem innych uczniów, szczególnie tych zdolniejszych. Generalnie, zapewnie nieświadomie roznoszą współcześniacką gangrenę.

Temat uczniów zdolniejszych również warty jest podjęcia, są oni wszak często temperowani przez tych "popularnych" oraz ich klasowych klakierów. Wyszydzani, obrzucani niemiłymi przezwiskami w stylu "kujonów", często stają się wyobcowani z tego całego towarzystwa. Chcąc mieć jakiś kolegów takie dzieci w myśl idei poświęcenia albo pomagają tym współcześniackim szlamowcom ściągać, kryją ich gdy ci się zerwą z lekcji, albo specjalnie by pokazać, że też są "fajni" nie odrabiają zadań domowych. Degenerację widać jak na dłoni.

Inną stroną jest zespół (anty)wartości prezentowanych przez uczniów, tu mamy na myśli już tych starszych. Mogli oni nie wynieść tego z domu (chociaż powinni), ale między innymi od tego są szkoły by naprostować młodych Polaków moralnie. Niestety, duża część młodzieży ma ambicje czysto materialistyczne. Idą oni do "najlepszych szkół" jedynie w celach dostania się na te studia po których niby będą najlepiej zarabiać. Te "najlepsze szkoły" często są po prostu czymś w rodzaju placu treningowego dla psów. Młodzież tresuje się jak małpki by jak najlepiej rozwiązała testy, a szkółka podskoczyła w rankingach. W ogóle nie przykłada się uwagi do narodowego wychowania uczniów. Na szkolnych wyjazdach może dojść nawet do sytuacji, gdzie uczniowie za cichym przyzwoleniem opiekunów degenerują swoje ciało alkoholem. Może być jeszcze gorzej gdy opiekunowie w tym czasie robią to samo.

Ponadto kadra nauczycielska często jest odklejona od rzeczywistości uczniów. Nie ma znajomości tego, jakiej muzyki słuchają ich wychowankowie (w większości są to promujące zło szmiry muzykopodobne). Dochodziło do takich sytuacji gdy otępiała młodzież na wycieczkach szkolnych puszczała komunistyczne pieśni w stylu "Bella Ciao" a nauczyciele nie reagowali. Ponadto społeczność szkolna nierzadko budzi w młodych ludziach pęd za alkoholem. Działa tu podobny mechanizm do tej opisanej wcześniej "chęci fajności". Młodzież zamiast jak najlepiej wykorzystać okres, w którym ich głowy są najbardziej chłonne, bezpardonowo hańbi swoje dziedzictwo wlewając w siebie niszczącą zdrowie truciznę. Dodatkowo otępiała alkoholem i hedonizmem zaszlamiona gawiedź częściej przystaje na pomysły wszelkiego rodzaju propagandy antynarodowej. Wspomniane wchodzenie różnych organizacji szerzących wśród narodu zepsucie ma miejsce, powolutku ale i w naszym kraju. Zdarzają się na przykład zajęcia z oficjalnie "edukacji seksualnej", a de facto deprawacji płciowej. Nie wspominamy już o temacie afirmacji przez szlamowców pozamałżeńskiego współżycia i wciągnięciu się w szatański nieczysty wir prowadzący wprost do piekła.

Podsumowując, obecnie szkolnictwo leży i kwiczy, nie tylko pod względem instytucji, ale też ludzi biorących w tym wszystkim udział. Gdy już uda nam się odeprzeć zmory współczesności i zrzucić jej kajdany organizacja tej jakże ważnej gałęzi musi przejść w styl klasyczny, z dzisiejszego stanu rzeczy nie ostanie się nic (wliczając w to koedukację). Dobrym przykładem jak powinno wyglądać prawdziwie polskie szkolnictwo jest zespół szkół Świętego Tomasza z Akwinu prowadzony przez Bractwo Świętego Piusa X. Dodajmy też, że właśnie ci bogobojni księża pomagają polskim rodzinom w organizacji nauczania domowego, jeśli te zdecydowały się nie posyłać swojego dziecka na pożarcie przez systemową oszlamioną gawiedź.

Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069
#szkoła #edukacja #polska #usa #geopolityka #popkultura #revoltagainsthemodernworld

8

w pytaniu na śniadanie na #tvpis odbył się właśnie spektakl wybielania chuliganów w szkołach. pedałkowaty pedagog z wyszczekaną mamuśką prześcigali się w usprawiedliwianiu gnojków z którymi #szkola nie może sobie poradzić-że to tak naprawdę nie ich wina, że oni są tylko lustrem rodziców, że nie wiedzą co czynią, że odreagowują srandemię agresją bla bla
fajnie, to prawda. to tylko biologiczne automaty. wiemy to dokładnie, tylko co z tego? w praktyce jest tak, że jak takiemu śmieciowi nie odpłacisz zwielokrotnioną agresją i nie dasz w ryj to cię w końcu zamęczy, a pedagożki, psycholoszki i inne femoidy będą się przyglądać gotowe żeby zrównać ofiarę z agresorem bo te nafaszerowane hormonami kukły też są tym silniejsze im słabszy jest oponent.
https://static.wirtualnemedia.pl/media/top/Pytanienasniadaniegospodarzewiosna2020-655.png
#psychologia

15

Jedną z najbardziej wkurzających mnie rzeczy w polskim systemie edukacji jest odbieranie człowiekowi radości z czytania naprawdę wspaniałych książek, nie ważne jak dana pozycja byłaby dobra, czytanie jej pod przymusem odbiera prawie całą radość z lektury, zresztą nie oszukujmy się, w dobie internetu i tak prawie każdy jedzie na streszczeniach. A potem jak już człowiek chcę wrócić do danej lektury, to nagle okazuję się że zna całą jej fabułę. Ile ja bym teraz dał żeby zapomnieć fabułę "Dziadów", "Pana Tadeusza" czy też "Zbrodni i kary"
#ksiazki #szkola

8